Kobieta ma prawo o całej sprawie zapomnieć i jak najłagodniej wyjść z tej
traumy. Działanie katolickich faryzeuszy odbywa się kosztem jej zdrowia
psychicznego i za taki postępek powinni stanąć przed sądem. Przesłuchiwanie
kobiet nie jest konieczne - już sam fakt narzucania im "pochówku" jest
nadużyciem władzy.
Zaś wymuszanie "pochówku" sześciotygodniowego płodu to debilizm w czystej
postaci, który ma chyba za zadanie tylko upokorzyć te kobiety i przypomnieć im
"kto tu rządzi" (czytaj: katolicki ksiądz). Cała praktyka ma wymusić na całym
społeczeństwie uznawanie tego sześciotygodniowego zarodka za pełnoprawną
istotę ludzką, którą nie jest i nigdy nie będzie.
Praktyka pochówku płodu ma sens tylko i wyłącznie wtedy, gdy matka/rodzice
związali się już z nim na tyle psychicznie, że potrzebują rytualnego obrzędu
wyzwalającego i zamykającego sprawę. Robienie takiej szopki dla ledwie
wykrytego zarodka jest absurdem - stosunek bardziej emocjonalny ma się np. dla
traconego palca czy zęba, ale nikt przytomny nie robi pogrzebu częściom ciała.
Tak powinno być i teraz.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.