nie próbuję niczego narzucać, ale to co rozwijało się w moim brzuchu i pochodzi
ode mnie i od męża nie mogę nazwać "tym czymś", bez względu na to czy urodziłam,
czy utraciłam, bo to cząstka mnie, nas razem.
Mało mnie obchodzi, co kto o mnie pomyśli, ale uważum, że uprzedmiotowienie
człowieka nigdy nie kończyło się dla niego dobrze
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.