Gość portalu: beata napisał(a):
> Zaszłam w ciąże (tak to ja byłm w ciży nie my - choć dziecko było nasze)ciąża
nie rozwijała sie i musiałam iśc na zabieg.
Bardzo współczuję
> To ja musiałam przejść serie uokażających badań w 4 szpitalach pod rząd (bo
doiero w czwartym mnie przyjeli).
> To ja musiałam znosić ból po podaniu leków wywłujących poronienie.
> To ja musiałam usiąśc na samolocie i pozwolic na to by mnie uspili a 6 obcych
m i ludzi "działało: między moimi nogami.
Szczerze współczuję, ale porządku natury nie da się zmienić: Kobieta to kobieta,
a facet to facet, każdy ponosi ciężary jakie niesie jego płeć (kobiety
rzeczywiście większe, dlatego należy im się delikatność, czułość, szacunek,
opieka ze strony kochającego faceta)
> Mój partner był ze mną ale wybacz mi to nie on musiał sie obnażyc w przeciagu
5 dni przed ponad 20 osobami (w każdym szpitalu z 4 robiono mi dokładnie te same
badania ginekologiczne poniewaz w przypadku tegotypu zabiegu każdy szpital
musiał sprawdzić osobo czy nie kłamie)to nie on sie zwijał z bólu.
Pretensje do Pana Boga? Współczuję raz jeszcze. Cierpiałąś, ale tylko ty w
waszym związku masz możliwość urodzenia dziecka, twój "partner" jak go nazywasz,
jej nie ma.
> Także nazywajmy rzeczy po imieniu. Dziecko stracilismy oboje ale wiekszość
konsekwncji związanych z nieudaną ciążą wziełam na siebie ja (psychologicznych
również)
Jak wyżej. Współczuję
> I to ja pocieszałam patnera że to tylko zarodek.
Mam wątpliwości, czy to było dobre pocieszenie, ale każdy nosi swe brzemię.
>I to ja nie chciałam brać urlopu macieżynskiego (mimo że mi sie należał).
Dzielna jesteś
> To ja nie chciałam nadawać imienia. I uważam że moje zdanie bylo ważniejsze w
tej sprawie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.