Re: Dlaczego nie wybrałem Kielc i dlaczego tu wra
Autor:
Gość: explorer
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.11.09, 09:01
Darku, mówiąc o tytułach, chciałam zgrabnie ująć ( w jednym
sformułowaniu) to, że po kieleckiej politechnice też można coś
osiągąć w dziedzine nauki. O tym, jakie mam wykształcenie wiedzą
tylko ci, którzy powinni, gdyż uważam, że człowiek na poziomie nie
będzie trąbił na prawo i lewo : "jestem kimś". Po prostu rozdrażnił
mnie post na który odpowiadałam :). A co do tytułowania,Ludzie nauki
też się przecież nie przedstawiają tytułami, po prostu w
odpowiednich kręgach to jest powszechnie wiadome. Myślę, że w Polsce
to zwyczaj, wyraz szacunku i, prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie, że
jako student mówię do profesora, starszego ode mnie jakieś 50 lat po
imieniu. W krajach anglosaskich już sam język jest tak
skonstruowany, że łatwiej wejść w ten bezpośredni tryb. Nie mniej
jednak poprzez swoją wypowiedz chciałam podkreślić, że nie można
generalizować, iż student kielecki jest z definicji gorszy od
studenta wrocławskiego. Dużą rolę odgrywa tu samo miasto akademickie
i na tym polu Kielce nigdy nie będą równać się z Krakowem, czy
właśnie Wrocławiem. Młodzież nie chce studiować np. na AGH, dlatego,
bo to AGH, ale przede wszystkim dlatego, że to Kraków. Więc
chociażbyśmy mieli najlepszą kadrę i warunki, dopóki kielce będą
miastem pomników, a ich ambicją będzie bycie miastem turystycznym (
wypowiedź prezydenta,kwiecień 2009)nie będą przyciągać najlepszych,
bo nie będzie tu szans rozwoju pod względem zawodowym.