Dodaj do ulubionych

Strzeż się biegłego psychiatry- Gazeta Polska

IP: *.sejm.gov.pl / *.sejm.gov.pl 30.01.04, 18:27
Strzeż się biegłego psychiatry

Zdaniem wybitnego psychiatry, Jerzego Pobochy, w polskich
szpitalach psychiatrycznych przymusowo zamkniętych jest
100-200 osób, które nigdy nie powinny się tam znaleźć.
Powód? Niekompetencja i korupcja wśród biegłych psychiatrów


Sądowi biegli psychiatrzy mają wielką władzę. Jednym podpisem mogą
zdecydować, czy ktoś pozostanie wolny, czy spędzi kawał życia w zamkniętym
szpitalu psychiatrycznym. Tym samym podpisem mogą sprawić, że kary uniknie
przestępca.
Tymczasem autorytety polskiej psychiatrii biją na alarm: w Polsce spora część
biegłych psychiatrów to ludzie niekompetentni lub skorumpowani.
NASTAWIENIE DO ORGANÓW

Zenon W. z Końskich nie mógł doczekać się wyegzekwowania wyroku
przywracającego go do pracy. Zdenerwowany napisał obraźliwe dla sędziego
pismo. Przeciwko W. – jako podejrzanemu o znieważenie sędziego – wszczęto
śledztwo. Prokurator postanowił sprawdzić, czy mieszkaniec Końskich w czasie
pisania obraźliwego pisma był w pełni władz umysłowych. Badanie polegało na
rozmowie z podejrzanym. Biegli psychiatrzy – Jacek Musiał i Piotr Mistarz –
stwierdzili, że Zenon W. cierpi na zespół paranoiczny.
Sąd, powołując się na badanie, zdecydował wysłać Zenona W., któremu groził
najwyżej wyrok w zawieszeniu lub grzywna, na przymusowe leczenie w szpitalu
psychiatrycznym. Żeby go tam umieścić, musiał dowieść, że czyn, jaki popełnił
W., charakteryzował się znaczną szkodliwością społeczną.
W uzasadnieniu sąd napisał: „Czyn zarzucany podejrzanemu charakteryzuje się
znaczną szkodliwością społeczną, na którą składa się rodzaj i charakter
naruszonego dobra w postaci dobrego imienia, umiejętności i kwalifikacji
osoby pokrzywdzonej, która piastuje poważne stanowisko i nie można pozwolić
na to, aby bezpodstawnie godzić w jej osobę. (...) Podejrzany, analizując
całą sytuację, nie potrafił i nie potrafi do chwili obecnej wyciągnąć z tego
wszystkiego właściwych wniosków zmierzających do zmiany w swoim nastawieniu
do organów wymiaru sprawiedliwości, co może prowadzić do dalszych negatywnych
skutków w odbiorze społecznym zasad funkcjonowania, tak ważnej jednostki,
jaką jest Sąd”.
– To absurd. Prawo obywatela do negatywnego stosunku do wymiaru
sprawiedliwości wynika jasno z konstytucji. Rozpoznawanie paranoi w Polsce
jest ewidentnie nadużywane – komentuje uzasadnienie Jerzy Pobocha, znany
polski psychiatra.
W. miał to szczęście, że trafił do walczącego z nieprawidłowościami w
psychiatrii posła Zbigniewa Nowaka. Sprawą zajęli się najlepsi lekarze.
Psychiatrzy Danuta Hajdukiewicz i Zenon Kulka oraz psycholog Teresa Gordon
stwierdzili, że W. nie jest chory, zakłócone są jedynie jego czynności
psychiczne – nie ma więc potrzeby zamykać go w szpitalu.
W „GP” (nr 50 z 11 grudnia 2002 r.) opisaliśmy sprawę Piotra Trznadla, byłego
współpracownika Andrzeja Leppera, który został umieszczony w szpitalu po
konflikcie z sąsiadem. Jego przypadek omawiano na konferencjach
psychiatrycznych. Jerzy Pobocha jest pewien, że w sprawie Trznadla mieliśmy
rację. – Paragraf, za który sądzony był Piotr Trznadel, w ogóle nie
kwalifikował się, żeby kierować pana Trznadla na badania – mówi.
W wyniku skandalu, jaki wywołał nasz artykuł, faszerowany lekami
psychotropowymi Trznadel wyszedł na wolność. Sąd Okręgowy wkrótce umorzył
jego sprawę.
NIE ROZUMIAŁ,
ŻE ŻĄDA ŁAPÓWKI
Opinia biegłych stwierdzająca niepoczytalność, która mogła złamać życie
Zenonowi W., uratowała przed wysokim wyrokiem słupskiego lekarza.
Wiesław P. był ordynatorem okulistyki w słupskim szpitalu. Miał opinię
świetnego fachowca. Nadszarpnęła mu ją prokuratura, która postawiła lekarzowi
aż 85 zarzutów. Ustaliła m.in., że doktor żądał za operację łapówek,
nakłaniał pacjentów do zakupu drogich, niezbędnych do przeprowadzenia
operacji soczewek kontaktowych, które następnie przywłaszczał, że szpitalne
łóżka zajmowali prywatni pacjenci ordynatora – kosztami ich leczenia P.
obciążał kasę chorych.
Wiesław P. najpierw na kilka miesięcy się rozchorował. Gdy skończyło mu się
zwolnienie, pojawił się u prokuratora z opinią psychiatryczną lekarzy z
Kocborowa. Wynikało z niej, że były ordynator jest niepoczytalny i był taki w
chwili, gdy popełniał zarzucane mu przez prokuraturę czyny.
Prokuratura wysłała go na ponowne badania. Niepoczytalność P. potwierdzili
słupscy i gdańscy biegli psychiatrzy. Ich zdaniem, w czasie żądania łapówki,
lekarz miał zniesioną poczytalność, zniesioną zdolność rozumienia swoich
czynów i pokierowania swoim postępowaniem. Jednym słowem – nie rozumiał, że
żąda łapówki.
PRAŁ BRUDNE PIENIĄDZE,
BO BYŁ NIEPOCZYTALNY
„Gazeta Polska” dotarła do statystyki dotyczącej umorzeń postępowań z powodu
stwierdzenia niepoczytalności w śląskich prokuraturach. Dzięki takiej opinii
biegłych do więzienia nie trafili m.in. oskarżeni o pranie brudnych
pieniędzy, fałszerstwa, łapówkarstwo, sutenerstwo i czerpanie stałych zysków
ze stręczycielstwa.
* W Prokuraturze Okręgowej w Bielsku-Białej i podlegających jej prokuraturach
rejonowych z powodu niepoczytalności sprawcy umorzono postępowanie przeciwko
funkcjonariuszowi publicznemu podejrzanemu o to, że bierze łapówki, a także
przeciwko osobie podejrzanej o wyłudzenie kredytu za pomocą fałszywych
dokumentów.
* W Prokuraturze Rejonowej w Cieszynie z powodu niepoczytalności umorzono
sprawę osoby, która złamała ustawę o oznaczaniu wyrobów alkoholowych znakami
skarbowymi akcyzy, a także trzy sprawy osób, które podrabiały lub przerabiały
dokumenty.
* W Częstochowie kary uniknęli sprawcy doprowadzenia innej osoby do
niekorzystnego rozporządzenia mieniem, zagarnięcia mienia społecznego oraz
wyrębu drzewa, ojcowie uchylający się od płacenia alimentów, kierowcy
jeżdżący samochodem po pijanemu.
* W Zawierciu jeden niepoczytalny kradł i obiecywał łapówkę, inny spowodował
wypadek i uciekł z miejsca zdarzenia.
* W Gliwicach odpowiedzialności uniknęli sprawcy oszustw, paserstwa, wyrębu
drzewa oraz niepłacenia alimentów.
* W Wodzisławiu Śląskim pewien niepoczytalny uprawiał sutenerstwo, zaś inny
jeździł samochodem po pijanemu.
* W Piekarach Śląskich ze względu na niepoczytalność oskarżonego prokuratura
zrezygnowała z oskarżania osoby, która podrabiała pieniądze.
* W Chorzowie niepoczytalny prał brudne pieniądze.
* W Mysłowicach – łamał ustawę o wyrobach spirytusowych.
* W Katowicach niepoczytalny urzędnik ujawnił tajemnicę państwową. Inny
niepoczytalny obywatel uczynił ze stręczycielstwa swoje stałe źródło dochodów
oraz był członkiem zorganizowanej grupy przestępczej. Jeszcze inny uprawiał
paserstwo, był włamywaczem, podrabiał dokumenty.
PACJENCI SPECJALNEJ KATEGORII
W jednej ze swych publikacji Jerzy Pobocha opisuje cztery przypadki, w
których uznani za niepoczytalnych przestępcy uniknęli odpowiedzialności
karnej. Zarzucano im wyłudzenie kredytów na ok. 45 mld zł, sprzedaż
kradzionych samochodów o wartości ok. 15 mld zł, handel amfetaminą,
wyłudzenie nienależnego podatku VAT na sumę ok. 20 mld zł.
Badani przez biegłych psychiatrów opowiadali o swojej depresji:
przygnębieniu, bezsenności, braku apetytu. A mimo to opuszczali szpital na
wielokrotne, długie przepustki, które były im udzielane nawet w dwa dni po
przyjęciu do szpitala. W jednym z przypadków pobyt 2-miesięczny był w istocie
pobytem 2-dniowym: „chory” pojawił się w szpitalu dwa razy – raz, gdy go tam
przyjmowano, drugi, gdy zwalniano do domu. Wszyscy mówili o przygnębieniu,
ale nie mieli poczucia winy, nie domagali się dla siebie kary. Przeciwnie –
stale udowadniali swą niewinność, żądali zwolnienia z aresztu.
Badaniom z reguły towarzyszyły próby „docierania do biegłych” przez członków
rodzin opiniowanych, pracownika uniwersytetu, akademii medycznej czy lekarza,
który
Edytor zaawansowany
  • Gość: Krzysio IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.04, 01:50
    Pobocha, Pobocha ? Zupełnie nie znam.
    Antoni Kępiński, Marek Jarosz, Stanisław Cwynar, Adam Bilikiewicz, Stanisław
    Pużyński, Stanisław Teleśnicki - to są lekarze psychiatrzy o znanych
    nazwiskach.
    Pozdr.
  • Gość: poseł nowak IP: 213.77.1.* 31.01.04, 16:21
    To szef sekcji sądowej Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, ordynator
    oddziału psychiatrycznego Aresztu Sledczego w Szczecinie.

    Dr Telesnicki jest znany - to prawda! Z czego ? W roku 1999 wydając opinie dla
    prokuratora Włodzimierza K. z Prokuratury Okręgowej w Krakowie, orzekł, ze
    prokurator ten falszując 14 zeznan oraz 14 podpisów niezyjących świadków oraz
    poswiadczając nieprawdę w delegacjach ( wyjazdy do świadków ) w momencie
    popełniania zarzucanych mu czynów, nie wiedział co robił - był niepoczytalny

    Sledztwo prowadził prokurator Karp z V Wydziału Sledczego PO w Kielcach,
    nadzorował je prokurator Giemza, naczelnik wydziału. Kto nadzorował w tamtym
    czasie okręg krakowski?

    Jeszcze jedno! V Wydział PO w Krakowie prowadził równolegle sprawe dotyczącą
    prokuratorów z PO w Kielcach.

    Pan Telsnicki ma wniosek o procesowe zbadanie jego działalnosci.

    Nie tak dawno dr T. przysłał usprawiedliwienie do SR w Skarżysku, ze nie
    przyjedzie na sprawe bo jest w Czestochowie. Problem w tym, ze Bell wymyslił
    telefony i mozna było to kłamstewko szybko sprawdzić
  • kielcz 31.01.04, 16:39
    To jest szokujące! Toż to metody opisywane przez znawców systemu sowieckiego
    lat 30-70. Problem jest chyba jednak szerszy i leży gdzię indziej. Chodzi o
    odpowiedzialnośc osób pełniacych niektóre funkcje społeczne. Sa ludzie,
    których decyzje waża na losach innych ludzi, a niekiedy np. równiez
    gospodarki. Nie wiem dlaczego przyjmuje się, ze za ic EWIDENTNE, powtarzam
    EWIDENTNE błedy płaci społeczeństwo. Państwo płaci wyskoie odszkodowania za
    błedne decyzje urzedników skarbowych, sedziów czy prokuratorów, instytucje
    publiczne (czyli tez państwo, a wiec my wszyscy) za decyzje urzedników i nikt
    nie pomysli, aby płacili winni. Ja rozumiem koniecznośc chronienia tych ludzi
    przed nieuzasadnionymi atakami. Rozumiem też, że moga popełniać błedy, bo sa
    tylko ludzmi. Nie rozumiem jednak dlaczego mam akceptować np. popełnianie
    błęddów, o których mozliwości popełnienia zostali ostrzezeni. Nie mam dobrego
    pomysłu jak rozpoznac EWIDENTNIE złą wole takigo człowieka, ale warto sie nad
    tym zastanowic. Moze wpólnie coś wymyślimy.
  • Gość: Krzysio IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.04, 01:23
    Pobocha to ostatecznie psychiatra czy psycholog, bo to są dwie różne
    osobowości ?
    Jak on jest psychiatra, to dlaczego działa u psychologów, psychiatrzy go nie
    chcieli czy jak ?
  • Gość: poseł nowak IP: *.pinczow.sdi.tpnet.pl 01.02.04, 11:26
    Jest doktorem psychiatrii- sekcja sądowa! pan dr jest z Konskich
  • Gość: m&m IP: *.204.116.253.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.09.13, 22:39
    no Musial Jacek, szurnięty i psychiatra.Zlapali w IPiN na ilu zle zdiagnozowanych
    tylko jeden, a kto posprawdza reszte? Wedlug moich spostrzezen to nie lekarz a cwany swir
    z podrobionymi papierami. Ilez on zarabia jako dyrektorek w szpitaliku
    innych by pozabijal żeby go z fotelem z roboty na taczkach nie
    wykopycic.


  • Gość: posel nowak IP: *.pinczow.sdi.tpnet.pl 01.02.04, 11:32
    Na mój wniosek marszałek Sejmu, J. Wojcechowski podjął się interwencji u
    ministra sprawiedliwosci w sprawie uzyskania listy internowanych w zakładach
    psychiatrycznych z podaniem kwailfikacji czynu.

    Juz niedługo zobaczymy kogo zamyka się w szpitalach psychiatrycznych
  • Gość: Krzysio IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.04, 23:27
    czy ujawnią też tych, których Pobocha umieścił swoją opinią na internowaniu,
    albo tych, którzy uniknęli kary ?
  • Gość: poseł nowak IP: *.pinczow.sdi.tpnet.pl 02.02.04, 16:11
    Prosze samemu sie postarac o taka listę- moze numer telefonu do Pobochy?
  • Gość: Krzysio IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.04, 20:14
    retoryczne, ale numer telefonu może pan podać, nigdy nic nie wiadomo. A
    znajomość z psychiatrą może się przydać, ostatecznie jeździ się tą hulajnogą i
    jakaś babcia "na gazie" może pod kółko wpaść ;-)
  • Gość: adwokat5 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.04, 00:18
    nie sądzę,żeby minister ryzykował. złamałby co najmniej trzy ustawy i kolejna
    dymisja.takie informacje funkcjonują w obiegu, ale nie można ich potwierdzić.
  • Gość: posel nowak IP: *.pinczow.sdi.tpnet.pl 02.02.04, 16:09
    Nie potrzebuje nazwisk, imion i zadnych danych osobowych. To ma być lista
    1 do 1700 z podaniem sadu, sgnatury, zakladu i kwalifikacji karnej

    Czy to tez nie jest mozliwe?

    Mam specyfikacje umorzen w zwiazku z art 31 kk, z calej apelacji katowickiej za
    ostatnie 10 lat.

    Dalej- nikt nie powiedział do obecnej chwili, ze są jakies przeszkody natury
    prawnej. Po prostu brak odpowiedzi. To tez jest dowod na to, ze MS po prostu
    nie chce ujawnic takiej listy, bynajmniej nie z powodów przeszkod prawnych
  • Gość: GOŚC RADIA M IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.04, 08:11
    Walcz Nowak walcz ,to przecież o Twoją przyszłość jako oskarzonego chodzi.Jak
    będzie art.31 kk to niechybnie sprawę karną przeciwko Nowakowi w Pińczowie
    umorzą.Bo przecież Nowakowi o to chyba chodzi.Tylko jak można mieć 31 kk i być
    posłem?
  • Gość: paranoik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.04, 14:43
    Miala byc www.antykorupcja.pl (czy jakos tak)...i co??
    ...tez czekamy!!!
  • Gość: szansa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.13, 11:45
    Wśód profesjonalistów funkcjonuje opinia, że ogromny problem polskiego orzecznictwa sądowego - przy udziale tzw biegłych polega na tym , ze "biegłych " wyznacza niebiegły Sąd;
    a powinna profesjonalna dla przedmiotu sprawy komisja.
    Problem dotyczy w Polsce "biegłych" sądowych wszystkich branż !
  • blumenalle 30.12.13, 00:21
    Biegły rzeczoznawca pozbawił go majątku.
    Dotyczy " SKORUMPOWANEGO OSZUSTA " bieglego sadowego z Jeleniej Gory "jerzego karpinskiego " ! Firma PRZEDSIĘBIORSTWO WIELOBRANŻOWE KON BUD JERZY KARPIŃSKI
    Status Podmiot aktywny
    Adres rejestrowy ul. Szafirowa 13
    58-560 Jelenia Góra, dolnośląskie
    Jerzy Karpiński
    Miasto: Jelenia Góra
    tel. (75) 767-64-35
    tel. kom. 604-21-88-90
    p.w.konbud@neostrada.pl
    www.youtube.com/watch?v=SXlRh8MXMmk
    Jak wycenić dom? Okazuje się, że nie jest to wcale proste zadanie. A przynajmniej – nie dla biegłego sądowego, który przecież powinien być ekspertem w swojej dziedzinie. Efekt? Niepotrzebna batalia sądowa, stracony czas i pieniądze oraz gorzka refleksja, że sprawiedliwość faktycznie „jest ślepa". Niestety, ślepa – jak zwykle – na sytuację tych, którzy się jej domagają...

    Typowy sen typowej polskiej rodziny? Własny, wygodny dom, w którym można będzie spędzić spokojną emeryturę i który kiedyś odziedziczą dzieci. Cóż, nie każdemu dane jest to marzenie zrealizować, ale państwu Biedrzyńskim się udało. W 1997 roku budynek został oddany do użytku – ponad 100 metrów kwadratowych, starannie dobrane, wysokiej jakości materiały i dwie działki o powierzchni 1600 metrów. Prawdziwy powód do radości.

    Życie jest jednak pełne niespodzianek – w 2009 roku państwo Biedrzyńscy postanowili się rozstać. Jak to zwykle bywa w sprawach rozwodowych, konieczny był podział majątku. Trzeba było wobec tego wycenić nieruchomość. Na zlecenie bolesławieckiego sądu biegły przygotował tzw. operat szacunkowy, określając wartość budynku i dwóch działek na niecałe 348 tysięcy złotych. Wycenę podważyła jednak była żona Anna Luberda, argumentując, że wartość domu jest niższa ponieważ na jednej z działek znajduje się słup energetyczny. Sąd zatem powołał kolejnego biegłego. Słupa – podkreśla Biedrzyńska – na posesji nie ma i nigdy nie było.

    Po niemal roku Jerzy Karpiński przedstawił nową wycenę. Niższą (początkowo, ale o tym za chwilę) o 138 tysięcy złotych, a co ważniejsze – sporządzoną w sposób, który zakrawa na absurd! Na to nie zgodził się Bogusław Biedrzyński i od tego czasu trwa jego sądowa gehenna. Gehenna walki o własny, ciężko zapracowany dorobek życia.

    Ile kosztuje dom?

    Zanim wrócimy do batalii pana Biedrzyńskiego, warto powiedzieć kilka słów na temat samej wyceny nieruchomości – procedury i jej efektów. Otóż sporządzając operat szacunkowy rzeczoznawca powinien brać pod uwagę między innymi: cel wyceny, przeznaczenie i funkcję nieruchomości, jej położenie, wiek, stan i stopień wyposażenia w infrastrukturę techniczną czy stan samego budynku.

    Oceniając wartość specjalista może zastosować na przykład podejście „porównawcze" – określić cenę poprzez analizę cen podobnych nieruchomości. Tak też stało się w tym przypadku. Jerzy Karpiński wziął pod uwagę 11 obiektów o – jego zdaniem – podobnej powierzchni i funkcji. Jak sam argumentuje: „brałem pod uwagę położenie, wielkość budynku, wielkość i kształt działki, atrakcyjność budynku i jego architekturę" (cytat z protokołu z przesłuchania). Rzeczoznawca osobiście także obejrzał z zewnątrz analizowane nieruchomości.

    Na pozór zatem wydaje się, że wycena sporządzona została zgodnie z zasadami sztuki. I tu pojawia się problem. Kupując na przykład samochód zdajemy sobie doskonale sprawę, że lekko „zajeżdżony" Golf z 84 roku będzie znacznie tańszy od utrzymanego w dobrym stanie egzemplarza z roku 99. Budynków – o ile nie są zabytkowe i faktycznie można je porównać pod względem parametrów i standardu – dotyczyć powinna ta sama zasada. Wygląda jednak na to, że – zdaniem rzeczoznawcy Karpińskiego – jest zupełnie inaczej. Bogusław Biedrzyński postanowił więc sprawdzić to na własną rękę.

    Prywatne śledztwo

    Wynajęte przez Biedrzyńskiego biuro detektywistyczne przyjrzało się bliżej wszystkim 11 nieruchomościom, które rzeczoznawca uwzględnił w operacie szacunkowym. I cóż się okazało?

    Oto z 11 branych pod uwagę podczas wyceny nieruchomości, zaledwie 2 można było w ogóle porównać z posiadłością państwa Biedrzyńskich. Przede wszystkim do analizy wybrane zostały budynki znajdujące się nie tylko w powiecie bolesławieckim, ale również w ościennych, gdzie rynek wygląda nieco inaczej – co, samo w sobie, zaburza wycenę. Najważniejsze jednak, że wolnostojący dom z 1997 roku porównano między innymi do: budynków przedwojennych, przeznaczonych do generalnego remontu, zawilgoconych lub w bardzo złym stanie technicznym albo w zabudowie szeregowej. Wśród nich znalazła się też jedna nieruchomość formalnie nie będąca w ogóle budynkiem mieszkalnym oraz jedna w trakcie budowy.

    Dodajmy do tego fakt, że część z porównywanych działek faktycznie posiadała status nie działek budowlanych, lecz... pastwisk!

    Warto w tym miejscu wspomnieć, że Karpiński wyceny opisywanej nieruchomości dokonał tak naprawdę dwukrotnie: w 2010 roku po raz pierwszy, po raz drugi natomiast – w postaci aktualizacji wyceny pierwotnej, dwa lata później. Również za drugim razem pod uwagę wzięte zostało 11 „podobnych" nieruchomości, co w sumie daje 22 budynki rzekomo odpowiadające wycenianemu. Na dodatek, chociaż – jak pisaliśmy wcześniej – tylko dwa z nich faktycznie można było uwzględnić w kalkulacji, to w rzeczywistości w jednym z przypadków rzeczoznawca nie podał prawdziwej ceny transakcyjnej! Co w efekcie oznacza, że tylko jedna z 22 nieruchomości w ogóle nadawała się na jakąkolwiek podstawę do sporządzenia operatu szacunkowego. Oczywiście jest to praktyka całkowicie niezgodna z zasadami postępowania profesjonalnego rzeczoznawcy.

    Ostatecznie wartość domu zaniżona została nie o nieco ponad 130, lecz aż o 180 tysięcy złotych!

    W świetle tych rewelacji Biedrzyński poprosił o przygotowanie operatu szacunkowego dwóch innych, niezależnych rzeczoznawców. Ostatecznie, na początku 2013 roku wycenili jego nieruchomość na – w miarę zgodnie – 390 i 400 tysięcy złotych, a więc niemal dwukrotnie więcej niż Karpiński. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w chwili, gdy biegły przedstawiał kontrowersyjną opinię, sytuacja na rynku nieruchomości była o wiele lepsza niż obecnie – tym bardziej więc dziwi fakt, że wskazał tak niską cenę.

    Prawo i bezprawie

    Gwoli ścisłości – w 2012 roku zapadł ostateczny wyrok sądowy o podziale majątku. W jego wyniku dom otrzymała była małżonka pana Biedrzyńskiego, zaś on sam „został spłacony". Tyle tylko, że spłata ta odbyła się zgodnie z wyceną przedstawioną przez rzeczoznawcę Karpińskiego. Innymi słowy – Bogusław Biedrzyński stracił w wyniku niekompetencji (czy może niesumienności?) biegłego kolosalną sumę, na którą ciężko pracował przez wiele lat.

    Trzeba tu wspomnieć koniecznie o jeszcze jednym niezmiernie istotnym fakcie. Otóż budynek będący przedmiotem sporu został sfinansowany z majątku odrębnego pana Bogusława. W aktach sprawy jest to jednoznacznie potwierdzone, a jednak wydaje się nie mieć znaczenia ani dla sądu, ani dla prokuratury, ani – tym bardziej – dla biegłego!

    Nic dziwnego, że Biedrzyński postanowił walczyć o swoje. Niestety, skarga kasacyjna dotycząca wyroku o podziale majątku nie przyniosła skutku. Prokuratura nie dopatrzyła się w działalności rzeczoznawcy żadnych uchybień, a on sam również nie miał sobie nic do zarzucenia.

    21 listopada 2012 roku, na wniosek Bogusława Biedrzyńskiego, prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie „przedstawienia fałszywej opinii dotyczącej wyceny nieruchomości". Mówiąc krótko – nic z tego nie wyszło. Na nic zadały się kolejne skarbi, zażalenia i odwołania. Nieruchomość, zdaniem sądu, w chwili dokonania się podziału majątku warta była dokładnie tyle, ile wskazał powołany przezeń rzeczoznawca.

    8 lutego 2013 roku reprezentująca Biedrzyńskiego kancelaria złożyła w Prokuratu
  • blumenalle 30.12.13, 01:05
    OSZUST !
    SKORUMPOWANY BIEGLY SADOWY Z JELENIEJ GORY " jerzy karpinski " !
    3obieg.pl/biegly-zly
    Firma PRZEDSIĘBIORSTWO WIELOBRANŻOWE KON BUD JERZY KARPIŃSKI
    Status Podmiot aktywny
    Adres rejestrowy ul. Szafirowa 13
    58-560 Jelenia Góra, dolnośląskie
    Jerzy Karpiński
    Miasto: Jelenia Góra
    tel. (75) 767-64-35
    tel. kom. 604-21-88-90
    p.w.konbud@neostrada.pl
  • Gość: esotar IP: *.alfanet24.pl 04.08.14, 20:44
    Człowieku ich jest na pęczki w jakim ty świecie żyjesz.Mój problem jest nie typowy też zostałem uznany za chorego na schizofrenie paranoidalną przez biegłych bo słyszę piski trzaski w uszach i rozmowy na poziomie nie raz wyższym niż 100 db i wiem dla czego też mam pogorszony wzrok i który lekarz mi to zrobił www.youtube.com/watch?v=1BWhSBcFfuA był nim stomatolog i co myślisz że coś mu zrobili to biała mafia w czarnych rękawiczkach ręka rękę myje i Policja z tego jaja sobie robi a ja się męczę i dostaje Pawulon w postaci rispoleptu co dwa tygodnie i jeszcze gorzej się czuje to są prawdziwi powolni zabójcy sprawę będę nagłaśniał i opisze to nawet na własnej www
  • Gość: Agata.512 IP: *.play-internet.pl 05.07.15, 01:49
    Psychiatra aby zapewnić bezkarność Policji zatrzymał mnie w szpitalu psychiatrycznym, kłamiąc, że ja chciałam popełnić samobójstwo. Sprawa jest w toku.
    Bezprawne działania Policji. Policja przyjechała bez zgłoszenia z pogotowiem.
    Zdarzenie z dnia 13.01.2015r. ok. g. 0.00 - byłam sama w mieszkaniu. Rejon Komisariatu Policji Warszawa ? Białołęka.
    Próbują ze mnie zrobić samobójczynię. Nigdy nie próbowałam odebrać sobie życia. Od pewnego czasu obawiam się ?seryjnego samobójcy?.
    Od lat jestem ofiarą represji pewnej grupy osób, nękają mnie także w domu. Kierowałam na ich działania skargi wielokrotnie do policji/prokuratury, ale odmawiali jakichkolwiek działań przeciwko nim. 12.01.2015r. dzwoniłam na policję w tej sprawie i powiedziałam, że złożę skargę do Sądu Administracyjnego na bezczynność policji.
    Spałam i ok. północy obudziło mnie pukanie do drzwi, które ustało. Nie otwierałam, myślałam, że ktoś sobie pójdzie. Po chwili ponownie zaczęli pukać, mówili, że są z pogotowia, kazałam odejść. Zobaczyłam, że straż z drabiną wjeżdża od strony balkonu.
    Było jasne, że przyjechała Policja z pogotowiem i strażą pożarną. Jestem realistką, gdybym ich wpuściła to napisaliby, że w ich obecności powiedziałam, że chcę popełnić samobójstwo i siłą by mnie zabrali do szpitala psychiatrycznego.
    Zapaliłam światło w pokoju, aby Policjant mnie widział, uchyliłam balkon aby z nim rozmawiać. Zadzwoniłam na 997, aby odwołać bezprawną akcję, ale usłyszałam, ze skoro jest policja to drugi patrol nie będzie przyjeżdżał.
    Chciałam zadzwonić do adwokata, ale nie założyłam okularów i wybierałam złe numery. Policjant odmówił poczekania chwilę abym założyła okulary i skontaktowała się z adwokatem.
    Widziałam, że mają zamiar wyrwać balkon i otworzyłam drzwi. Bezpośrednio po wejściu do mieszkania policjant nałożył mi kajdanki, ręce skuł mi z tyłu. Zabrał z mieszkania mój dowód osobisty i klucze i nic więcej. Chcieli abym założyła buty, które są na mnie za małe. Miałam skute ręce z tyłu i w ten sposób sama nakładałam kozaki. Policjant odmówił zdjęcia kajdanek na czas nałożenia butów. Gdybym z nimi nie dyskutowała to boso bym szła do karetki. Zwracałam uwagę aby wyłączył ładowarkę z prądu, sami by tego nie zrobili.
    Skuto mnie jak przestępcę i w kajdankach wyprowadzono z mieszkania do karetki. Karetka kilkaset metrów przed szpitalem się zatrzymała, wszedł do niej policjant, powiedział mi, że się uspokoiłam i zdjął mi kajdanki. Do szpitala pojechała sama karetka, bez policji.
    Pytałam załogę karetki co się stało, że była ta akcja. Poinformował mnie, że powiedziano, że ja zadzwoniłam na policję i powiedziałam, że chcę popełnić samobójstwo, zapytałam kto tak powiedział, czy tak powiedziała policja, powiedział, że nie wie. Ja takiego telefonu na 997 nie wykonałam. Czekam na wyjaśnienia w tej sprawie.
    Pracuję zawodowo, 12-go byłam w pracy. Jestem praworządnym obywatelem i nigdy nie zapłaciłam żadnego mandatu. Cała akcja była bezprawna. Jeśli już zakładali mi kajdanki to powinni mi je założyć z przodu. Bez sensu przyjeżdżała straż z drabiną. Na mój balkon można przejść z balkonów sąsiadów. Podczas całej akcji byłam spokojna i opanowana. Próbowałam uspokoić bardzo zdenerwowanego policjanta. Lekarz pogotowia nie widział mnie, nie znał, a przyjechał wystawić opinię, że zamierzam popełnić samobójstwo i trzeba mnie pilnie przewieść do szpitala psychiatrycznego.
    Lekarz pogotowia nie napisał, że wobec mnie użyto środków przymusu ? zataił założenie mi kajdanek.
    youtu.be/ckkyav4NQDY

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.