• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Nowa knajpa w Kielcach. A jedzenie z Nowego Orl...

  • 31.03.12, 12:17
    Mam nadzieję, że pizza będzie tam taka jak kiedyś przed Kojotem :)
    Edytor zaawansowany
    • Gość: Agata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.12, 12:57
      Ja już tam byłam, pizza jest rewelacyjna, nie mówiąc już o innych daniach, poszliśmy tam ze znajomymi i na sześć zamówionych dań do żadnego nie mogliśmy się przyczepić. Jedyne co to musza jeszcze popracować nad obsługą :).
      • Gość: żal IP: *.dynamic.chello.pl 31.03.12, 13:01
        Smiech mnie ogarnia jak slysze takie zapowiedzi, lokal amerykanski z jedzeniem francuskim i wloskim hahaha.. A pierogi ze stekiem będą? Moze od razu Gesslerowa poprosić?
        • Gość: pulaski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.12, 13:30
          To oczywiste, że kuchnia amerykańska to zlepek potraw z całego świata, a na dodatek inna w zależności od regionu, więc krytyka raczej nie uzasadniona. Nastawienie Pana żala jest typowe dla nas Polaków. Potrafimy narzekać nawet na narzekanie.
          • Gość: rybka IP: *.dip.t-dialin.net 31.03.12, 14:48
            Pojecie kuchni amerykanskiej - to tanie marne zarcie dla imigrantow ( glodujacej biedoty swiatowej) za marne pieniadze, ale za to w duzej ilosci.
            Stad te koszmarne 3-pietrowe hamburgery, swinskie zeberka ociekajace lojem, syntetyczne kurczaki, pizze wielkosci kola mlynskiego - a wszystko zapijane coca-cola. Koszmar.

            Rwanie sie na oryginalnosc jest przesmieszne, tym bardziej jak ktos o bardzo polskobrzmiacym nazwisku usiluje w Klerykowie propagowac "kuchnie amerykanska".
            Kiedys sprzedawano chinska tandete za ciezkie pieniadze jako garnki z amerykanskiej stali kosmicznej, teraz "kuchnie amerykanska". Widac niektorym "amerykanskie" niezle w dekiel wali.
            • 31.03.12, 18:47
              Gość portalu: rybka napisał(a):

              > Pojecie kuchni amerykanskiej - to tanie marne zarcie dla imigrantow ( glodujace
              > j biedoty swiatowej) za marne pieniadze, ale za to w duzej ilosci.
              > Stad te koszmarne 3-pietrowe hamburgery, swinskie zeberka ociekajace lojem, syn
              > tetyczne kurczaki, pizze wielkosci kola mlynskiego - a wszystko zapijane coca-
              > cola. Koszmar.
              >
              > Rwanie sie na oryginalnosc jest przesmieszne, tym bardziej jak ktos o bardzo po
              > lskobrzmiacym nazwisku usiluje w Klerykowie propagowac "kuchnie amerykanska".
              > Kiedys sprzedawano chinska tandete za ciezkie pieniadze jako garnki z amerykans
              > kiej stali kosmicznej, teraz "kuchnie amerykanska". Widac niektorym "amerykansk
              > ie" niezle w dekiel wali.

              No pizza to akurat zawsze było danie biedoty, stosunkowo niedawno awansowało na salony. Podobnie kawior - pierwotnie zajadali się tym rosyjscy chłopi, bo ryby musieli oddawać. Że dużo - co to zarzut? Bogate społeczeństwo, więc nie muszą jednej kiełbasy dzielić między 10 osób. Daj nam Panie Boże, byśmy mogli jeść w takich ilościach i się nie przejmować. Że za marne pieniądze? Tak akurat być powinno, to że w Polsce "restauratorzy" liczą sobie za kanapkę 25 zł (pani G.) i to maaarną kanapkę, to akurat zbrodnia.
              "O bardzo polskobrzmiącym" - ale zwróć uwagę, że w przeciwieństwie do ciebie umie się po polsku wysłowić.
              • Gość: rybka IP: *.dip.t-dialin.net 31.03.12, 23:52
                streetfoodpolska napisał:

                "Że dużo - co to zarzut? Bogate społeczeństwo, więc nie muszą jednej kiełbasy dzielić między 10 osób. Daj nam Panie Boże, byśmy mogli jeść w takich ilościach i się nie przejmować. Że za marne pieniądze?"

                Nie jesc, a zrec! To tez amisy wygladaja dorodnie, 80% zapasionych byle gownem, byle duzo, byle tanio! Zapisana w genach bieda kaze im sie nazrec za kazdym razem, bo nie wiadomo kiedy znow beda mogli jesc. Gen sytosci "bogactwo" w nich nie rozwinelo.
                I tym rozni sie jedzenie od zarcia bez opamietania.

                "amerykanski" jako predykat jakosci kuchni jest paranoja sama w sobie, i to niezaleznie od uzywania polskich znakow graficznych.
                • 01.04.12, 09:57
                  A kto bogatemu zabroni? Poza tym uogólniasz - proponuję wycieczkę np. do French Laundry w San Francisco, Masa w Nowym Jorku, Akinea w Chicago... Jeśli zjesz tam dużo i tanio to... gratuluję :D Prawdopodobnie nie byłeś w Stanach i piszesz na podstawie filmów ;) Owszem w TANICH barach dają kuchnię prostą, sycącą i tanią - ale co, u nas nie ma jadłodajni? Jadłeś kiedyś przy trasie samochodowej? Niejednokrotnie schabowy w barze przydrożnym, wyglądającym jak garaż, jest większy niż w restauracji i o połowę tańszy. I jeszcze jedno - raczej nie widziałem grubego Amisza, w 99% są bardzo szczupli. ;) Uwierz mi, w USA jest multum restauracji, gdzie posiłek podawany jest mniejszy niż u nas :) Ale jeśli będziesz na Południu to na bank zjesz dużo i tanio - po prostu tam ceny są adekwatne do ilości/jakości, poza tym czy my Polacy nie lubimy biesiadować? Jak przyjdą goście do Ciebie to podasz słone paluszki? Tak samo tam - tam chce się klienta UGOŚCIĆ. Tylko tyle i aż tyle. A poza tym, nie chcesz to nie jedz, wszak musu nie ma :)
                  • Gość: rybka IP: *.dip.t-dialin.net 01.04.12, 16:44
                    French Laundry, Masa czy Alinea - nie maja NIC wspolnego z "kuchnia amerykanska", co jako ekspert wiedziec powinienes.
                    Smukle amisy sa owszem do ogladania w NY czy SF - niemniej jednak znakomita wiekszosc pasuje w amerykanski rozmiar XXXL, ktory odpowiadalby europejskiemu XXXXXL, gdyby taki w Europie szyto.

                    Pojecie "kuchni amerykanskiej" jest porownywalne z kibolskim "savoir-vivre". Jakosciowo bez watpienia jest rownoznaczne.
                    • 01.04.12, 19:29
                      Gość portalu: rybka napisał(a):

                      > French Laundry, Masa czy Alinea - nie maja NIC wspolnego z "kuchnia amerykanska
                      > ", co jako ekspert wiedziec powinienes.
                      > Smukle amisy sa owszem do ogladania w NY czy SF - niemniej jednak znakomita wie
                      > kszosc pasuje w amerykanski rozmiar XXXL, ktory odpowiadalby europejskiemu XXXX
                      > XL, gdyby taki w Europie szyto.
                      >
                      > Pojecie "kuchni amerykanskiej" jest porownywalne z kibolskim "savoir-vivre". Ja
                      > kosciowo bez watpienia jest rownoznaczne.

                      Bo kuchnia amerykańska to miszmasz wszelkich ras i stylów. Tam gdzie były wpływy francuskie (np. Nowy Orlean i generalnie Luizjana) dominują wpływy kuchni francuskiej - "cajuńskiej" - chłopskiej, prostej i obfitej i kreolskiej - bardziej wyrafinowanej. Niemcy spopularyzowali hot dogi i hamburgery, Włosi zarazili Amerykanów pizzą, Japończycy przywieźli sushi, Hiszpanie i Meksykanie dali burrito, tortille itp. Nie ma czegoś co można określić "kuchnią amerykańską", jako jednolity styl kulinarny. Dlatego zarówno hot dog jest daniem amerykańskim, jak i stek. Zarówno pizza, jak i pieczone ziemniaki. Ta kuchnia jest po prostu zbiorem dań wszystkich nacji, które zasiedlały Amerykę. Jedni (południowcy) preferują kuchnię obfitą, ale na ogół jeden bardzo solidny posiłek dziennie, inni jedzą mniej, ale częściej. To tak, jak z kuchnią polską - ona też jest obfita i ciężka, też lubimy biesiadować, a tak naprawdę "kuchnia polska" nie istnieje - jest to również miszmasz wielu kuchni - nie zapominaj, że Polska była kiedyś olbrzymim mocarstwem, w skład którego wchodziły ziemie aż po Węgry, a później trzech zaborców narzuciło nam swoje zwyczaje kulinarne. Mamy w menu dania kresowe, żydowskie, niemieckie, francuskie, włoskie, węgierskie....
                    • 01.04.12, 19:30
                      Acha, nie czuję się ekspertem - ja po prostu lubię jeść ;)
        • 31.03.12, 19:31
          Gość portalu: żal napisał(a):

          > Smiech mnie ogarnia jak slysze takie zapowiedzi, lokal amerykanski z jedzeniem
          > francuskim i wloskim hahaha.. A pierogi ze stekiem będą? Moze od razu Gesslerow
          > a poprosić?

          A znasz pojęcia "cajun" albo "creole"? Jeśli nie, to zalecam poczytać. Wtedy może zrozumiesz skąd w USA silne wpływy kuchni francuskiej czy hiszpańskiej i przestaniesz się dziwić. BTW - jeśli bardzo chcemy trzymać się pojęcia "amerykański" to myślimy o Indianach, czy o współczesnych Amerykanach, czyli multikulturowej mieszance wszelkich ras? Bo w tym drugim wypadku łatwo zrozumieć, dlaczego pizza stała się niemal narodowym daniem Amerykanów.

      • Gość: hyde IP: *.play-internet.pl 31.03.12, 16:12
        uprasza się by właścicielka i jej poplecznicy nie robili sobie reklamy...
      • Gość: walu IP: *.play-internet.pl 01.04.12, 08:29
        restouracja niema jeszcze strony www? gdzie można sprawdzić menu?
    • 31.03.12, 13:06
      Pizza mega, najlepsza w Kielcach. Hamburger - jak w USA.
      PIZZA
      Luizjana Burger
    • Gość: Grubert IP: *.bjmackay.net 31.03.12, 13:08
      Dobra picewka nie jest zła.
    • 31.03.12, 14:11
      nie mam nic przeciwko reklamie czy tez artykułom sponsorowanym, chciałbym zwrócić jedynie uwagę, iż określenie "knajpa" odnosi się do podrzędnych ( pisząc delikatnie ) barów, restauracji, w których głównym "daniem" są napoje alkoholowe.
    • 31.03.12, 14:42
      Jedzenie ok, ale wystroj jedyny w Kielcach. Szalenstwo na maksa. Podziwiam za odwage
      • Gość: gesla IP: *.dynamic.chello.pl 31.03.12, 15:33
        Duzo jeszcze kont pozakladacie zeby sobie schlebiać? Nic nowego, niczym sie nie wyroznia, w dodatku jak zwykle po kielecku, stylizujemy sie na ameryke a jedzenie takie jak wszedzie.. W takim wystroju to bym predzej zwrocil niz spokojnie zjadl..
        • Gość: smurfmadrala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.12, 16:52
          Czy jest w CK restauracja polska?
          Średniej lub wyższej kategorii z kuchnia polską: chłopską i mieszczańską, szlachecka i dworską,
          czy lemingi zresetowane przez postępackie "mendia" i domy kultury typu tesco żrą już tylko "światowo"?
          Pseudonjujorki, quasiparyżanki, podrabiane toskanki, udawane tekilki i inne meksykany
          to jest dopiero dopiero dowód kompleksu wieśniaczego !
          Dziś najpopularniejsze imiona blokersko-wieśniackie to żanety, arlety, oliwiery i brajany :-)
          "Światowcy" :-))) nie ich wina, to ofiary obarczone głupkowatym imieniem
          • 31.03.12, 18:36
            O, a istnieje coś takiego, jak kuchnia polska? Tzw kuchnia polska to przecież podobnie jak kuchnia amerykańska mieszanka kuchni krajów ościennych. Bigos z Litwy, kaszanka - danie duńskie, flaki (ukochana potrawa Jagiełły)- tak naprawdę ciężko powiedzieć skąd, schabowy - potrawa włoska... Zanim zaczniesz krytykować, poczytaj. Polska kuchnia nie istnieje historycznie, co najwyżej ZAADAPTOWALIŚMY niektóre potrawy i nieco zmieniliśmy sposób doprawiania.
          • 31.03.12, 18:50
            A wracając do Twojego pytania - kiedyś taką kuchnię oferowała Gildia, nie wiem, jak teraz, ale dwa - trzy miesiące temu było całkiem OK.
            • Gość: smurfmadrala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.12, 19:44
              streetfoodpolska napisał:
              > A wracając do Twojego pytania - kiedyś taką kuchnię oferowała Gildia, nie wiem,
              > jak teraz, ale dwa - trzy miesiące temu było całkiem OK.

              Dania typu "pipki jankiela" i "gęś cadyka" ?,
              Gildię najlepiej charakteryzuje "prasłowiański schabowy po żydowsku".
              Nawet historyczna nazwa fundatora, kamienicy i lokalu nowym właścicielom przeszkadzała.
              • 31.03.12, 19:48
                No to masz odpowiedź :)
          • Gość: offtop IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.12, 19:33
            Gość portalu: smurfmadrala napisał(a):

            > to jest dopiero dopiero dowód kompleksu wieśniaczego !
            > Dziś najpopularniejsze imiona blokersko-wieśniackie to żanety, arlety, oliwiery
            > i brajany :-)
            > "Światowcy" :-))) nie ich wina, to ofiary obarczone głupkowatym imieniem

            Jak imię może być wieśniackie czy głupkowate? To człowiek może być głupkiem albo wieśniakiem (mam na myśli mentalność, a nie miejsce zamieszkania, więc mieszkańcy wsi niech się nie obrażają). Imię o niczym nie świadczy.
            Z wymienionych przez ciebie, jedynie Brajan jest nowy w polszczyźnie i moim skromnym zdaniem brzmi lepiej niż słowiański Wiesiek, czy Dzidek :D
            • Gość: smurfmadrala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.12, 20:19
              Gość portalu: offtop napisał(a):
              > Z wymienionych przez ciebie, jedynie Brajan jest nowy w polszczyźnie i moim skr
              > omnym zdaniem brzmi lepiej niż słowiański Wiesiek, czy Dzidek :D

              Brajan Gołas,
              Brajan Michnikowski,
              tow.Brajan Gomułka...
              tylko towarzysz sekretarz Brajan Gomułka brzmi śmieszniej :-)))))
              Dlaczego postępaki nie używają tak pięknie brzmiących imion jak:
              Salmonella, Celiaklia, Cock, Dick czy Toy-toy ?

              Wieśniak z Żelazowej Woli, niejaki Chopin Fryderyk słuchał innych wieśniaków,
              a powstała z tego polskiego podsłuchiwania mazurków, oberków, polonezów
              SZTUKA POLSKA !
              Polska najcenniejsza to polska wieś, prowincja i kresy - esencja polskości.
              Warszawa nie znaczyła wiele.
              Dziś na modłę sowiecką mamy "warszawkę" i "resztę świata".
              Dawną Warszawę i jej inteligencję wybili mutikulti zaborcy, okupanci, bolszewicy, dorżnęli polszewicy i ich następcy,"warszawka" mocno schamiała, "zbazarowała" się,
              "warszawka" jakaś taka azjatycka, nawet gastronomicznie , no ale to postęp dla postępaków.
              • 31.03.12, 20:39
                ale "kuchnia polska", powtarzam, to kuchnia multikulturowa właśnie: Litwa, Białoruś, Ukraina, Austro - Węgry, Niemcy, Żydzi, Tatarzy, Skandynawowie, Francuzi, Ormianie ... Wszyscy oni mieli duży wpływ na naszą kuchnię! Więc nie wszystko multi-kulti jest złe ;) Przynajmniej w ujęciu kulinarnym.
              • Gość: he he IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.12, 00:42
                Tja, bo imię Fryderyk to czysta słowiańszczyzna :P Najlepiej otoczmy się murem i okopmy fosą, a żadne wraże wpływy się nie przedostaną. Brzmi znajomo?
        • Gość: alan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.12, 05:23
          a niech sobie zakładają co żal Ci d.. ściska.
    • 31.03.12, 19:09
      Byłam, zjadłam, jedzenie wyborne i względnie niedrogie, nie ma takiego miejsca z takim klimatem w Kielcach, fajnie, że wreszcie coś się zaczyna dziać w mieście i jest gdzie wyjść ze znajomymi. Polecam, bo warto!!
    • 31.03.12, 19:25
      Przynajmniej o jeden pustostan przy Sienkiewicza mniej.
      Powodzenia w biznesie, ale czy autor tego artykułu choć raz przeczytał jego tytuł:
      " A jedzenie z Nowego Orleanu"
      Czy to znaczy, że jedzenie jest tu z Nowego Orleanu dowożone, a w Klerykówku tylko je odrzewawają i dają na talerze???
      Jakieś resztki z talerzy noworleańczyków?
      Bo jak czytam na ciucholandzie: Odzież z Holandii, to rozumie, że je stamtąd przywieźli i rzucili te szmaty w kubły, coby ludzie w nich grzebali... ale co ma znaczyć "jedzenie z Nowego Orleanu"???



    • 31.03.12, 20:54
      najlepsze jedzenie za przystepne pieniadze jest u chinczyka/wietnamczyka na nowym swiecie - lepsze od amerykansko-turecko-francusko-wloskich niby lokalow
      • Gość: yyy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.12, 22:00
        smurfmadrala rozumiem, że stolica przeszła gwałt przez narodowców?
        • Gość: smurfmadrala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.12, 22:10
          Gość portalu: yyy napisał(a):
          > smurfmadrala rozumiem, że stolica przeszła gwałt przez narodowców?

          Nie zrozumiałeś, ale znajomość historii nie jest obowiązkowa.
          Czy "yyy" to najczęstsza twoja wypowiedź?
    • 12.07.12, 19:49
      Specjalnie założyłam konto, aby podzielić się z Wami wrażeniami dotyczącymi knajpy Voodoo.
      Po raz pierwszy wybrałam się ze swoją koleżanką, do wyżej wymienionej knajpy około marca, byłyśmy zachwycone jedzeniem, zamówiłyśmy makaron z łososiem oraz lasagne. Jedzenie BYŁO rewelacyjne, smak lasagne BYŁ fantastyczny, wszystkim znajomym polecałyśmy to miejsce. Będąc pod wrażeniem ostatniej wizyty, wybrałyśmy się tam ponownie 10 lipca. Zamówiłyśmy lasagne i spaghetti... To co otrzymałyśmy na talerzu było OKROPNE!!! Makaron był gotowany dużo wcześniej, w sosie znalazłyśmy skórę,a mięso było zepsute i bez żadnego smaku. Lasagna była w wymiarach 6cm na 4cm, czyli 4 kęsy, maleńki kawałeczek, jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak małą porcją, oczywiście smak tego był fatalny!!! Nie wiem co się stało z tak dobrze zapowiadającą się restauracją, być może tj wina kucharza. Powinnyśmy te uwagi przekazać managerowi, ale nie jesteśmy osobami, które uwielbiają robić awantury w knajpach, więc piszę to tutaj. Wielka szkoda, że jedzenie z Voodoo zaczęło straszyć. KATEGORYCZNIE NIE POLECAM TEGO MIEJSCA!!!
      • 12.07.12, 23:32
        Droga Heleno_Trojanska78

        Jako właściciele Voodoo jesteśmy bardzo zainteresowani wszelkimi uwagami na temat naszej kuchni oraz obsługi naszych klientów. Zaraz po przeczytaniu tej opinii na temat zaserwowanych przez nas potraw postanowiliśmy to sprawdzić.
        W naszej restauracji posiadamy bardzo szczegółowy program który umożliwia nam dokładne sprawdzenie i prześledzenie każdego zamówienia. Chcąc ustalić na jakiej zmianie kucharskiej dania zostały zaserwowane musiałem stwierdzić, iż 10.07.2012 r wymienione przez Panią potrawy NIE BYŁY SERWOWANE W NASZEJ RESTAURACJI !!!
        Dla tego też nie wiemy na jakiej podstawie opinia została wydana. Może mamy to traktować jako manipulacja konkurencji ?

        Podsumowując jesteśmy przekonani iż opinia jest "wyssana z palca" , wszelkie składniki wykorzystywane do naszych potraw są świeże ia makarony gotowane są zawsze zaraz przed podaniem.

        Na koniec chcielibyśmy wszystkich serdecznie zaprosić do VOODOO aby sami przekonali się o jakości naszego jedzenia.

        Voodoo









        • 16.07.12, 09:18
          Szanowni Państwo

          Rzeczywiście pomyliłam się moja wizyta w restauracji nie była 10 lipca lecz 9, proszę sprawdzić.
          Zapewniam, że mój wpis nie jest manipulacją konkurencji ani żadnym czarnym PR. Jednakże nie zmienia to faktu, że danie które otrzymałyśmy było NIE ŚWIEŻE i okropne. Makaron na pewno nie był gotowany przed podaniem, ale cóż innego możecie Państwo napisać, przecież nie przyznacie na forum, że makarony są gotowane dużo wcześniej a sosy pozostawiają wiele do życzenia. To jest moja indywidualna opinia, NIE WYSSANA Z PALCA lecz na podstawie otrzymanego dania.




        • Gość: gość IP: 194.181.133.* 20.09.12, 22:49
          makarony świeżo gotowane tak jak lasagne podawane prosto z pieca ? (z mikrofali :)
        • Gość: szansa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.12, 22:04
          Być moze mialy nie być serwowane, a byly :)
    • 12.07.12, 19:52
      Specjalnie założyłam konto, aby podzielić się z Wami wrażeniami dotyczącymi knajpy Voodoo.
      Po raz pierwszy wybrałam się ze swoją koleżanką, do wyżej wymienionej knajpy około marca, kwietnia, byłyśmy zachwycone jedzeniem, zamówiłyśmy makaron z łososiem oraz lasagne. Jedzenie BYŁO rewelacyjne, smak lasagne BYŁ fantastyczny, wszystkim znajomym polecałyśmy to miejsce. Będąc pod wrażeniem ostatniej wizyty, wybrałyśmy się tam ponownie 10 lipca. Zamówiłyśmy lasagne i spaghetti... To co otrzymałyśmy na talerzu było OKROPNE!!! Makaron był gotowany dużo wcześniej, w sosie znalazłyśmy skórę,a mięso było zepsute i bez żadnego smaku. Lasagna była w wymiarach 6cm na 4cm, czyli 4 kęsy, maleńki kawałeczek, jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak małą porcją, oczywiście smak tego był fatalny!!! Nie wiem co się stało z tak dobrze zapowiadającą się restauracją, być może tj wina kucharza. Powinnyśmy te uwagi przekazać managerowi, ale nie jesteśmy osobami, które uwielbiają robić awantury w knajpach, więc piszę to tutaj. Wielka szkoda, że jedzenie z Voodoo zaczęło straszyć. KATEGORYCZNIE NIE POLECAM TEGO MIEJSCA!!!
      • Gość: Żaneta IP: *.tktelekom.pl 13.07.12, 02:24
        To dziwne bo ja byłam tam kilka razy w lipcu (nie pamiętam dokładnie w jakich dniach, gdyż tego nie zapisuję jak moja przedmówczyni) i wszystko było i JEST ok, jak mam chwilę po pracy, bądź czasem w weekend to wpadam tam ze znajomymi i wszystko jest trzymane na tym samym poziomie, no może jedyny minus jest taki, że jest tak mało miejsca na ogródku, ale to chyba można wybaczyć. Może się Pani miejsca, bądź "knajpy" pomyliły? Według mnie ta restauracja ma bardzo wysoki poziom zarówno jedzenia, jak i obsługi, często tam bywam i będę bywać, chyba że coś faktycznie się popsuje. A to, że kielecka mentalność lubi wszystko psuć i zazdrości jak się komuś coś udaje (a w tym wypadku tak jest), to druga sprawa.
        • 16.07.12, 09:03
          Droga Pani,

          Nie mam problemów z czytaniem, a tym bardziej z pamięcią, wiem gdzie bywam i zapamiętuje te miejsca, chyba nie jest w tym nic nadzwyczajnego. Rozumiem, że każdy ocenia innych poprzez pryzmat swoich doświadczeń, ogromnie współczuję takich sytuacji, ale zapewniam, że mnie się one nie zdarzają, więc mogę jedynie w ten sposób rozumieć to pytanie. Według Pani stereotypowy kielczanin nie wie gdzie się znajduje i zazdrości komuś sukcesów. Zatem zgadza się, jestem chorobliwe zazdrosna i specjalnie piszę te krytyczne uwagi, moja kielcecka mentalność jest silniejsza ode mnie. Cóż za trafny portret psychologiczny. Freud by się nie powstydził :)
          • Gość: voodooo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.12, 10:40
            Witam,
            jako właścicielowi tej restauracji wydawało mi się, że post w którym oświadczyliśmy, że tego dnia nie podawaliśmy potraw które Pani z koleżanką rzekomo jadła wystarczy, aby zamknąć tą bezpodstawną dyskusję. Niestety okazuje się że nie. W takim razie chciałbym zaprosić Panią Pani Heleno Trojańska, (jeżeli Pani rzeczywiście istnieje), do naszej restauracji. Opowiem Pani o systemach panujących w naszej kuchni, oprowadzę Panią po niej, pokaże księgę receptur z której będzie wynikało że nasza lasagnea ma 300 g, a w naszym zawsze na zamówienie gotowanym makaronie bolognese nie może być skór, no chyba że z wołu.
            Oprócz tego zobaczy Pani, że w naszej kuchni nie ma żadnych ugotowanych wcześniej makaronów, żadnych mrożonych mięs i ryb, że nie używamy żadnych mieszanek przypraw, że wszystkie dania przygotowujemy na zamówienie klienta.
            Na koniec chciałbym dodać, że zastanawia mnie Pani zajadłość. Gdy była Pani u nas pierwszym razem to cytuje " Jedzenie BYŁO rewelacyjne, smak lasagne BYŁ fantastyczny, wszystkim znajomym polecałyśmy to miejsce". Nie zalogowała się Pani wtedy do żadnego kieleckiego forum, aby o tym napisać. Teraz kiedy rzekomo ( przypominam, że 10 lipca nie podawaliśmy lasagne ani bolognese) jadła Pani u nas i jedzenie było niesmaczne to zalogowała się Pani i oczerniła nas na wszystkich kieleckich forach. Pani Heleno Trojańska jeżeli Pani istnieje, a nie jest Pani wymysłem coraz bardziej drapieżnej konkurencji proszę o kontakt mój nr tel. 794 947 711. Chciałbym dodać, że wizyta może być niezapowiedziana co utwierdzi Panią w przekonaniu, że nie przygotowaliśmy się do niej.
            • 16.07.12, 14:10

              We wcześniejszym poście poprawiłam swój błąd i napisałam, że byłyśmy w restauracji 9 lipca nie 10. Macie Państwo problem z zaakceptowaniem krytyki, w tym momencie żałuję, że nie zdecydowałyśmy się aby zgłosić tego problemu managerowi. Jeżeli chodzi o kwestię dlaczego nie zalogowałam się na forum aby podzielić się wrażeniami z pierwszej wizyty, to chwaliłam ją we własnym gronie,i polecałam swoim znajomym. Nie jest to z mojej strony zajadłość,mam prawo do wyrażania własnego zdania i nie jest to oczernianie skoro napisałam prawdę, proszę przyjąć słowa krytyki i większą uwagę poświęcać kuchni. Dziękuję za zaproszenie ale po ostatniej wizycie w Państwa restauracji jest to ostatnie miejsce do którego chciałabym wrócić. Proszę sprawdzić czy 9 lipca nie były wydawane takie dania, a zapewniam, że były. Wtedy zapewne Państwo napiszą, że to są techniki czarnego PR stosowane przez konkurencję, ale niestety to co napisałam jest prawdą. Nie chciałabym już więcej kontynuować tej bezsensownej dyskusji na temat tego co nam zaserwowano w Państwa restauracji, wyraziłam swoją opinię na podstawie otrzymanego jedzenia.
              • Gość: jasiek IP: *.netcity.pl 16.07.12, 15:35
                Powiem ze swojej strony, że jak gdzieś już chodzę zjeść i jestem zadowolony to gdy raz zdarzy się jakiś problem to nie wieszam od razu psów na restauracji. Zawsze daję jej drugą szansę. W voodoo byłem dwa razy i dwa razy bardzo mi smakowało, jedynie obsługa mogłaby się bardziej podszkolić w znajomości menu.
        • Gość: szansa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.12, 22:10
          Odpowiadasz na:
          Gość portalu: Żaneta napisał(a):

          > To dziwne bo ja byłam tam kilka razy w lipcu (nie pamiętam dokładnie w jakich d
          > niach, gdyż tego nie zapisuję jak moja przedmówczyni) i wszystko było i JEST ok
          ======================================
          wszystko pasuje, wełna nie wełna - kaczy żpłądek :)
    • 16.07.12, 10:25
      A ja byłem w sobotę. Zjadłem i opisałem to tutaj: ]streetfoodpolska.blogspot.com/2012/07/ser-wuja-toma-serrano-i-hot-louie-czyli.html
      Byliśmy z żoną bardzo zadowoleni, zarówno z jakości potraw, jak i z obsługi. Polecam to miejsce bo po raz kolejny wyszedłem bardzo zadowolony.
    • Gość: gość IP: 194.181.133.* 20.09.12, 22:40
      Ogólnie nie polecam, nie wiem czym właściciel się szczyci i co z menu jest daniem z
      Nowego Orleanu??
      shorma - jak w każdej knajpie ( nie umywa się do tej w Sphinx )
      pasty - typowe
      steki - żadna nowość
      słynna luisiane jadłam 2 razy i 2 razy miałam nie dopieczonego kotleta ;/ więc podziękuje
      • 21.09.12, 00:05
        Co do Luisiana Burger - z całym szacunkiem, ale dobry hamburger ma być owszem, ścięty z wierzchu, ale lekko krwisty w środku. Wysmażony traci cały smak.
        • Gość: Asia IP: *.centertel.pl 21.09.12, 08:36
          Czy kalaruchy sa tam też sprowadzone z Nowego Orleanu?
    • 06.10.12, 00:30
      Byliśmy z mężem wczoraj w Voodoo.Oto co nas spotkało: Zamówiliśmy dwa dania Wielki Gatsby,który tak naprawdę nie jest tak wielki jak się spodziewaliśmy,a ponad to "średnio wysmażony" okazał się być krwisty a wręcz surowy w środku,w dodatku ziemniak który rzekomo jest z pieca był twardy,zimny,a masło które chyba miało być czosnkowe nawet się nie rozpuściło.Druga potrawa "Raport pelikana" kieszeń w piersi z kurczaczka ze szpinakiem hmmm...zamiast kieszonki był "S.O.S" (chyba pomyłka kucharza)to nie sos tylko woda zabarwiona,nie przyprawione,bez smaku..w dodatku co zdziwiło nas najbardziej w środku dnia odbywało się jakieś malowanie..Albo to restauracja albo galeria artystów.Aczkolwiek ich tam mało,a mogę śmiało powiedzieć,że brak.Restauracja,która zapowiadała się całkiem sympatycznie,zaczyna schodzić na zła drogę.Jeszcze pewien czas temu wyglądało to całkiem nieźle.Bywaliśmy wcześniej niejednokrotnie, i spełniali nasze oczekiwania..Coś się popsuło tylko CO???? Odpowiedz na to pytanie pozostawiam właścicielowi restauracji....Warto wrócić do wcześniejszych standardów!
      • Gość: Iwona IP: *.tktelekom.pl 13.10.12, 22:14
        Witam Pani iren-a43! Jestem kelnerką restauracji VooDoo i akurat w tym dniu Państwa obsługiwałam. Odpowiadam na ten post nie ze względu przypodobania się Szefowi, czy z innych tego typu powodów, które od razu mogą się nasunąć. Pracuję w restauracji od kilku miesięcy i zastanawia mnie fakt, dlaczego Pani swoje uwagi zamieszcza akurat w Internecie, a nie na przykład u kelnerki w restauracji, która może zareagować i na przykład zanieść kucharzowi stek do dosmażenia na grillu, lub wymienić danie, które nie smakuje na coś innego z karty (oczywiście za pierwsze danie, nie przyjmujemy pieniędzy). Zaskakujące jest dowiedzenie się, że czegoś jest za mało, ponieważ jeszcze żaden gość nie skarżył się na zbyt małe porcje. Talerze sama wynoszę, więc widzę, że danie jest naprawdę duże. "Raport Pelikana" w tym dniu przed Panią jadły 3 osoby, które się zachwycały, więc sama nie wiem, w czym był problem.. Zaskakujące jest to, że TE "okropne" dania były prawie w całości zjedzone, więc do tej pory wydawało mi się, że jeśli coś jest zjedzone, to znaczy, że smakuje.. Praca kelnerki na szczęście ciągle mnie uczy czegoś nowego, więc po przeczytaniu Pani uwag, przy pustym talerzu zapytam, czy smakuje, gdyż nie wiadomo, czy gość był tak głodny, że zjadł niedobre danie, czy mu smakuje i chce anonimowo zaszkodzić restauracji. Niektórzy mogą się zastanowić, dlaczego pracownik tak broni swojego miejsca pracy.. Jestem studentką, więc dla mnie jest to praca sezonowa, ale codziennie widzę starania właścicieli i całej załogi, aby wszystko było świeże, bez konserwantów, żeby były codzienne dostawy i jak najlepsza jakość dań. Może niektórzy są przyzwyczajeni do dań z proszku i słoików i nie rozpoznają prawdziwych smaków.. Remont w trakcie jedzenia, może nie jest dobrym pomysłem, ale skoro zostaję w takim miejscu, to akceptuję taką sytuację, w szczególności, że mam do wyboru jeszcze miejsca na ogródku na zewnątrz i drugą salę.. Artystka obok, cicho, nikomu w niczym nie przeszkadzając, maluje bezwonnymi farbami z drugiej strony skrawek ściany.. Być może jest to arogancja.. Bronię w taki sposób swojego miejsca pracy, bo gdybym do niego nie była tak przekonana, to nie zawracałabym sobie tym głowy. Pozostało mi jedynie zaprosić Państwa jeszcze raz do restauracji VooDoo i zapewnić, że stek będzie DOBRZE wysmażony, a kieszonki w piersi z kurczaka będą na tyle obszerne, że pomieszczą nieszczęsny S.O.S. Pozdrawiam. Iwona.
        • Gość: jasiek IP: 91.195.56.* 15.10.12, 09:35
          To ja się chciałem wytłumaczyć z tego, że ostatnio zostawiliśmy spory talerz z niedojedzonym makaronem ;) Zrobiliśmy to nie dlatego, że nam nie smakowało - nie daliśmy rady już tego zmieścić. Pizza, makaron, lazania to trochę za dużo na dwie osoby ;) A jedzenie jak zwykle pyszne.
      • Gość: ministrant IP: *.kielce.vectranet.pl 14.10.12, 16:22
        szanowna pani- pisze mała literą bo nie mam szacunku do kogoś kto obrabia dupę poza czyimiś plecami, dlaczego nie zwróciła pani uwagi kelnerce bądź szefowi kuchni (dodam, że jestem tylko klientem, raz na jakiś czas) ?? - śmieszne. Ja osobiście polecam w 100% Voo Doo, żarcie jest zajefajne, nie jest najtańsze ale jest świeże, smaczne i pasujące do knajpki. zarzut, że steak był krwisty - to zarzut bez sensu, przy zamawianiu steak'a należy poinformować kelnera o tym jaki ma być- to samo dotyczy makaronu czy ma być ugotowany jak typowy makaron czy ma być al dente.
        • Gość: ??? IP: *.kielce.vectranet.pl 14.10.12, 16:44
          Pani się jedzenie nie spodobało, więc dziwnym trafem (może dużo wolnego czasu) odszukała na forum stary wątek o restauracji i się dopisała. To trochę śmieszne, bo mogła sobie założyć nowy - o wiele prościej. Może tu częsciej pisze? Może ma wątek zaznaczony w ulubionych? A może jest z konkurencji i nie wie, co robić, by inne miejsca pogrążać.
        • Gość: kionsument ... IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 14.10.12, 21:16
          Konkurencja nie może wytrzymać, nie ma pomysłu, więc śle krytyczne opinie do internetu.Ha !
          Jaja ! Nie pierwszy raz takie cyrki.
      • Gość: wojto IP: *.dynamic.chello.pl 16.10.12, 15:05
        Droga iren-a43 - strasznie Pani wymagająca i jakaś naburmuszona ;) - byłem w weekend w Voodoo i muszę powiedzieć, że poza (jak zwykle) niezłym jedzeniem klimat lokalu uległ znacznej poprawie a obsłudze raczej nie mam nic do zarzucenia - fakt, że może drobne niedociągnięcia da się czasem zauważyć ale czyż Pani jest doskonała?
      • Gość: ariadna IP: *.dynamic.chello.pl 19.10.12, 18:04
        "Miła" Pani - nie wiem gdzie Pani z mężem jada ale albo miała Pani zły dzień albo z założenia jest Pani nadęta, bo jedyne co moglabym zarzucić tej knajpce, to zbyt duże porcje (myślę o kobietach). Dzisiaj jadłam przeogromnego hamburgera i muszę przyznać, że był wyśmienity ( szkoda, że nie dałam mu rady). Obok cichutko krzątała się Pani, która tu i ówdzie dekorowała salę i w niczym mi to nie przeszkadzało - wręcz z zainteresowaniem przyglądalam się jedząc.
        Skoro właściciele robią coś, żeby poprawić wygląd lokalu, to tylko dlatego, że myślą o dobrym samopoczuciu takich jak Pani (czego oczywiście Pani nie docenia) a miejsce jest coraz przytulniejsze i obsługa bardzo miła - czego nie mogę powiedzieć o niektórych miejscach w tym mieście. Ja spędziłam tam miło czas, zjadłam dobrze i myślę, że miała Pani po prostu focha albo ktoś nacisnął Pani na odcisk i tyle.
        Polecam to miejsce, bo czemu nie :)
      • Gość: ryszard IP: *.dynamic.chello.pl 19.10.12, 18:06
        "...Coś się popsuło tylko CO???? Odpowiedz na to pytanie pozostawiam właścicielowi restauracji....Warto wrócić do wcześniejszych standardów! "
        Droga Pani iren-a43 - może Pani coś się popsuło ? ;)
    • Gość: Adam IP: *.kielce.vectranet.pl 15.10.12, 13:06
      Pizza jeszcze niedawno najlepsza w Kielcach(może ulegała tylko PizzyHut),ale już 3 raz z rzędu dostaliśmy albo nie wypieczona z surowymi pieczarkami,albo wręcz przeciwnie spaloną z dołu,a ostatnio przeszli samych siebie pizza zdeformowana do kształtu bliżej nie określonego..Ciasto mdłe bez smaku,sosik w miarę dobry.Na pewno poprawiła się obsługa,aczkolwiek przydałaby się lekcja matematyki(dodawanie,odejmowanie) dziewczyna pomyliła się wprawdzie na moja korzyść,ale nie wszyscy klienci są wyrozumiali i uczciwi..Na dzień dzisiejszy obsługa 6/10 kuchnia(chodzi o pizze) 2/10..
      • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.12, 22:48
        a zwróciłeś obsłudze uwagę? Ja teraz tylko do voodoo chodzę na pizzę i to bardzo często i na kilkanaście pobytów raz jedyny trafiłem na lekko niedopieczona, powiedziałem obsłudze i oprócz tego że chyba z 5 razy zostałem przeproszony to jeszcze dostałem druga pizze i deser na przeprosiny.
        P.S oby tak dalej
    • Gość: Karol IP: *.kielce.vectranet.pl 19.10.12, 09:51
      Piec opalany drewnem? chyba węglem..pizza czarna od sadzy!!!nie do zjedzenia
    • 19.10.12, 20:17
      Żenujące są te wpisy właścicieli, kelnerek... Wstyd! Obrażacie klientów, którym dania nie przypadły do gustu, zarzucacie kłamstwo, węszycie zemstę konkurencji, a może po prostu wasza kuchnia nie jest tak wspaniała jak wam się wydaje! Ja z pewnościa tam nie zajrzę, właśnie z powodu bralku kultury Właścicieli i obsługi!
      • Gość: Milena IP: *.kielce.vectranet.pl 22.10.12, 10:07
        Dziadostwo!!!To jest nie smaczne
        • Gość: aaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.12, 00:11
          Co??? Jak już piszesz to konkretnie... posty czy jedzenie?, bo dla mnie i jedzenie jest tam zajebiste - (nie pasą mnie starym doprawionym mięsem żeby smrodu nie było czuć) i kontrolują opinie klientów na miejscu i na forum.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.