Dodaj do ulubionych

Czy ten śmieszny profesor szplit

  • Gość: kielczanin z Kielc IP: 81.6.129.* 16.03.05, 23:43
    A ty skąd jesteś? Z Cymbałowa, Analfabetowa?
  • prof.rechabilitowany 17.03.05, 14:12
    Co sie tak wpieniasz? Czy to twoj wujek?
  • Gość: kielczanin IP: 81.6.129.* 18.03.05, 00:07
    Znam gościa dobrze. Nie lubię jak ktoś pisze głupoty, próbuje ośmieszać
    aktywnych ludzi, którzy robią coś pożytecznego. Czepiajcie się przekupnych
    sędziów, skorumpowanych policjantów itp. , których w Kielcach nie brakuje, ale
    nie porządnych ludzi.
  • folter 14.04.05, 11:21
    Nikt go nie ośmiesza. Sam sie takim życiorysem ośmiesza. Jakby podał co napisał
    i za co dostał stopień naukowy, to nikt by sie nie smiał. Jak w życiorysie
    napisano, ze dorobek był w latach osiemdziesiatych duży, a nigdzie niczego z
    tego dorobku nie mozna znaleźć, to nie ma sie co dziwic, ze ludzie traktuja to
    jako przechwałki, a Szplita jako samochwałę. Poza tym do takich zachowań
    prowokuja jego obrońcy, którzy zamiast napisac coś rzeczywiście w obronie
    Szplita atakuja kazdego, kto odważy sie o nim cos napisać. Zamiast ad rem jest
    ad personam. Najlepiej byłoby jakby Szplit albo ci obrońcy napisali jaki był
    ten ogromny dorobek, o którym napisano w życiorysie i co ten Szplit własciwie
    zrobił takiego pożytecznego. Ale konkretnie, bez obrażania pytających. Każdy ma
    prawo pytac, bo Szplit jest profesorem wyższej uczelni. Najwiekszej w Kielcach
    i majacej ambicje zostać uniwersytetem. I ludzie myslą, że Szplit jest
    reprezentantem AŚ i wszyscy profesorowie AŚ sa tacy jak Szplit i potrafia mówić
    tylko takim językiem jak obrońcy Szplita na forum. A potem pisza o tym na
    forum. Najlepiej wyjasnić jak jest, pokazać, że Szplit ma rzeczywiście ten
    ogromny dorobek i dużo pozytecznych rzeczy zrobił. Zaraz sie krytykanci uciszą.
  • Gość: Jurek Ogórek IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.04.05, 11:39
    A czemu sami do niego się nie pofatygujecie do kanciapy, nie zadzwonicie lub
    nawet napiszecie mail'a?

    pu.kielce.pl/pracownicy/Andrzej.Szplit
  • Gość: miko2 IP: 212.175.190.* 14.04.05, 13:17
    Bo to wszystko pisze śmieszny (niedorobiony) wykładowca w Politechniki
    Świętokrzyskiej niejaki Waldemar Korczyński wraz ze swoją koleżanką Joanną
    Bartosik. Namiar na nich jest tu:
    www.tu.kielce.pl/organizacja/weaii/jednostki/pracownik.mhtml/id=200026
    I tu: www.tu.kielce.pl/organizacja/weaii/jednostki/pracownik.mhtml/id=200023
    Facet nie zrobił habilitacji, został usunięty z pracy z AŚ ale winą za ten fakt
    obarczył Szplita. Z litości zatrudniła go Politechnika ale myślę, że jak prześlę
    posty jego autorstwa nowemu rektorowi PŚk to przestanie komromitować następną
    uczelnię :)
    PS. odpowiadanie na jego posty ma taki sam sens jak dyskusja z posłem Nowakiem.
  • Gość: hehehehe IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 17.04.05, 20:13
    z lewym - za wysługiwanie się komunistom - doktoratem, nie zapomniał zmienić
    nru IP? Może z pośpiechu? Bo jak się lata między dwoma uczelniami, żeby zdążyć
    na zajęcia, to wiele z porządku prawnego można zapomnieć.
  • Gość: miko2 IP: 210.87.135.* 18.04.05, 13:58
    Oj Kubuś, Kubuś. Zróbże ty chociaż maturę (już nie mówię o studiach) to wtedy
    porozmawiamy o wysługiwaniu się i o doktoratach.
  • w.korczynski 17.04.05, 19:29
    Oskarżanie mnie o to, że pytam Pana Szplita publicznie nie pytając uprzednio
    bezpośrednio jest nieporozumieniem. Do Pana Szplita zwracałem się wielokrotnie,
    również pisemnie, i WSZYSTKIE, do dziś, moje publiczne pytania pod Jego
    adresem poprzedzone były bezpośrednim zapytaniem Go o to, co powtarzałem potem
    publicznie. Czyniłem tak, mimo, ze JAK KAŻDY podatnik mam prawo pytać o to
    publicznie bez jakiegokolwiek uprzedzania. Informacje o tym, za co profesor
    otrzymał stopień naukowy są jawne i zwykle dostępne są na stronach
    internetowych właściwych instytutów lub prywatnych stronach tych profesorów.
    Warto tez przypomnieć, że Sąd Administracyjny w Krakowie nakazał władzom
    Akademii ujawnienie dorobku naukowego pracowników WZiA AŚ, którego to nakazu
    władze AŚ nie wykonały, tłumacząc się „obszernością materiału”. Problemu tego
    nie mają znacznie od WZiA AŚ większe kadrowo wydziały, co gorsza takie, których
    pracownicy naprawdę sporo piszą. Gdyby, co wielokrotnie sugerowałem, dane te
    zostały umieszczone na stronie Wydziału Zarządzania AŚ, nie byłoby dziś sprawy.
    Utajnianie tego, kto jest kim w tym wydziale nie ma sensu. Nie żyjemy w
    średniowieczu; wcześniej czy później i tak ktoś by o to zapytał. Nie ma też
    sensu ignorowanie takich pytań, bo stawiane są one potem publicznie. Aby nie
    być kolejny raz posądzanym o pisanie czegoś o Panu Szplicie za Jego plecami
    zamieszczam niżej list, jaki do Niego kieruję.
  • w.korczynski 17.04.05, 19:30
    Pan dr hab. Andrzej Szplit, prof AŚ.
    Dyrektor ds. Nauki Instytutu Zarządzania
    Wydział zarządzania i Administracji
    Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach


    Szanowny Panie Szplit,
    kolejny już raz pytam Pana, tym razem publicznie:
    1. Jaki jest pański dorobek naukowy, w szczególności ten wymagany do otrzymania
    habilitacji. Wiadomo mi, że również w byłej NRD, nawet w szkołach związanych z
    SED, dorobek taki do otrzymania habilitacji był wymagany. Mimo intensywnych
    poszukiwań nie znalazłem nigdzie żadnej Pańskiej pracy sprzed otrzymania
    habilitacji. Nie mogę też zapytać o to uczelni, gdzie Pan habilitację otrzymał,
    bo Niemcy rozwiązali ją natychmiast po zjednoczeniu.
    2. Dlaczego w Pańskim życiorysie w sygnowanej Pańskim nazwiskiem (jako
    redaktora naukowego) książce tytuł Pańskiej pracy habilitacyjnej został
    zmieniony w sposób wypaczający istotę treści pracy? Przy okazji; uważna lektura
    tego życiorysu sugeruje również inne, nieszczególnie miłe, pytania. Nie jest
    moją intencją zaognianie konfliktu, ale lepiej by było przyznać, że popełniono
    głupstwo, niż czekać, aż ktoś te pytania postawi.
    3. W jaki sposób wszedł Pan w posiadanie orzeczenia Komisji Dyscyplinarnej przy
    Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego, na które powołuje się Pan w piśmie do
    Redaktora „Kontratekstów”? Kto był w tej sprawie obwinionym i o co chodziło?
    Czy ktokolwiek, poza Panem, usiłował stosować zakazaną Konstytucją cenzurę
    prewencyjną? Według mojej wiedzy dokumenty takie są poufne. Czy dysponuje Pan
    zgodą RGSW na ujawnienie tych dokumentów osobom trzecim, co Pan uczynił?
    4. Co stało się z moimi rzeczami i dokumentami „zajętymi” bez jakiegokolwiek
    spisania przez przejmującą pomieszczenie byłego Zakładu Zastosowań Matematyki i
    Przetwarzania Danych „komisję”? Wśród dokumentów tych, oprócz dowodów
    naruszania prawa przez władze Wydziału i Uczelni znajdowały się również
    napisane przeze mnie teksty dwóch książek, kilku artykułów oraz dane
    bibliograficzne potrzebne do normalnej pracy. W podpisanym przez prokuratora
    Świątka piśmie to właśnie Pan wskazany jest jako dysponent tych tekstów.
    Dlaczego mimo moich żądań (mam kopie stosownych pism) wydania tych rzeczy nie
    uczynił Pan tego; nie odpowiedział nawet na kierowane do Niego pisma. Nie
    poruszyłbym tu tej kwestii gdyby nie publicznie stawiane mi zarzuty osobistych
    uprzedzeń, które jakoby mam w stosunku do Pańskiej osoby. To nie są bezzasadne
    uprzedzenia, zabrano bez jakiegokolwiek pokwitowania moją własność, a Pan był
    tego współsprawcą.
    5. Jak rozliczył Pan grant nr 1HO2C 117 28 ("aktywność podatkowa w zarzadzaniu
    przedsiebiorstwem" ),, który w piśmie do Redaktora „Kontratekstów” umieścił Pan
    jako istotną część dorobku naukowego? Dysponuję pismem, w którym Ministerstwo
    Nauki i Informatyzacji stwierdza, iż nigdy takiego grantu nie finansowało.

    Panie Szplit! Jest Pan funkcjonariuszem publicznym opłacanym z podatków
    obywateli, którzy mają prawo wiedzieć za co Panu płacą, a zgodnie z
    obowiązującym w Polsce prawem płacą Panu głównie za posiadane stopnie naukowe,
    faktycznie zaś za to, iż ludzie sądzą, że stoi za nimi stosowny dorobek. Jak
    nazwać utrzymywanie ich w takim przekonaniu? W tej sytuacji jakiekolwiek
    podejrzenia, co do sposobu otrzymania tych stopni winny być natychmiast i
    publicznie wyjaśnione. Ujawnienie, za co otrzymał Pan habilitacje jest tym
    bardziej konieczne, że pełni Pan przecież funkcję Dyrektora ds. Naukowych i
    ocenia dorobek innych ludzi nie posiadając prawdopodobnie znaczącego dorobku
    własnego. Rzuca to cień podejrzeń również na ludzi przez Pana ocenianych i
    promowanych np. doktorantów. Jaką wartość mają Pańskie oceny, czy wypowiedzi na
    Radzie Wydziału, Senacie czy innych gremiach, których jest Pan członkiem? Pytam
    Pana o to, jako osobę publiczną, profesora wyższej uczelni będącego dla wielu
    osób moralnym autorytetem.
    Panie Szplit! Pisanie takich listów nie jest moim ulubionym zajęciem.
    Zostałem „wywołany do tablicy” publiczną sugestią, że powodowany osobistymi
    uprzedzeniami ośmieszam Pana publicznie nie pytając Go bezpośrednio o dorobek
    naukowy czy niewyjaśnione „zajęcie” mojej własności. Czyniłem to wielokrotnie,
    mam kopie wielu kierowanych do Pana i Władz Uczelni pism, nie mam natomiast
    żadnej merytorycznej odpowiedzi. Argumentowanie „ad personam” jest generalnie
    źle odbierane; to w wykonaniu Pańskich obrońców jest fatalne zarówno ze względu
    na prymitywną formę, jak i język, a fakt, iż „obrońcy” otwarcie przyznają się
    do pracy w WZiA AŚ kompromituje Akademię, bo sugeruje, iż język ten jest dla
    jej pracowników normalnym sposobem porozumiewania się, a pomówienia spoza
    anonimowych nicków typowym sposobem załatwiania porachunków. Ja się podpisuję i
    gotów jestem ponosić konsekwencje tego co piszę. Pański „obrońca” kompromituje
    Pana i Jego kolegów, a władze Uczelni udają, że nie ma sprawy. To droga do
    nikąd. Ośmieszacie Akademię bardziej niż wszystkie moje wypowiedzi. I jeszcze
    jedno; obrażanie kogokolwiek ani groźby nie powiększą Pana przedhabilitacyjnego
    dorobku, zachęcą natomiast do stawiania kolejnych pytań.

    Otrzymują m.in.: Rektor, Prorektorzy, Senat i władze wydziałów Akademii
    Świętokrzyskiej, MENiS, RGSW, Redakcja „Forum Akademickiego”, Komitet ds. Etyki
    w Nauce, Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.




  • Gość: Mikołaj Korzec IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 18.04.05, 13:13
    Myślę, że nowo wybrany rektor prof. Trąmpczyński z przyjemnością dowie się co
    jest treścią naukowych dociekań jego pracownika starszego wykładowcy dr
    Waldemara Korczyńskiego. Nie omieszkam również jemu przekazać tej, publicznej
    przecież korespondencji.
    Z poważaniem
    Mikołaj Korzec
  • Gość: miko2 IP: 200.80.219.* 18.04.05, 13:45
    Aleś się Waldek rozpisał! Wiadomo wiosna. Znowu jakąs sprawę w sądzie przegrałeś
    i też ci Szplit winien?
    Może zrozumiesz wreszcie, że taka nieudolna próba wywarcie prywatnej zemsty na
    tym facecie kompromituje tylko ciebie. Twoja zachowanie jest płaskie i niegodne
    pracownika nauki. Sądzę, że naprawdę czas, który przeznaczyłeś na pisanie tych
    wszystkich donosów i twoje prywatne śledztwa w sprawie działek Massalskiego i
    dorobku Szplita pokazują jakim naprawdę jesteś człowiekem i naukowcem. Przecież
    w tym czasie twoi koledzy napisali już habilitacje (np. Kowal.)
    No ale czego się można spodziewać po człowieku, którego doktorat liczy 3
    (słownie trzy strony) i najważniejszym elementem dorobku naukowego były wyjazdy
    do Meksyku za pieniądze podatnika oraz liczne i rozbudowane (chociaż nieco
    bełkotliwe) donosy do różnych instytucji.
    Trzymaj się zdrowo i pisz dalej. Niektórzy już wręcz nie mogą się doczekać
    twojej korespondencji taki jestteś zabawny!
  • bewerus 20.04.05, 16:09
    "Przecież
    w tym czasie twoi koledzy napisali już habilitacje (np. Kowal.)

    Jeśli to prawda to prof może zostać każy forumowicz. Lepiej gdyby rozliczył się
    zeswoimi pracownikami, kosztem których też dorobił się takiego majątku. Czy z
    Funduszem rehabilitacji osób niepełnosprawnych już się rozliczył? Pośle Nowak
    nie dopominaj się Pan o te zaginione akta, bo robienie z Pana wariata to
    jeszcze nic.
    Unia zapłaci za kolejne komputerki firmy Vobis dla WSEiA?
  • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 17:49
    Tez jestem pelna podziwu, ze przy 10 etatach i byciu dziekanem:) mozna zrobic
    habilitacje. Wierze, ze mozna ja kupic, ale samemu napisac to chyba nie. W
    koncu musi byc czas na spanie.
  • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 19:13
    Wlasnie przeczytalam artykul "Jarosz wszechmogący" (przedruk w
    ostatniej "Angorze"). Przepraszam, ze wczesniej zwatpilam:). Juz wierze, ze
    mozna nawet habilitacje zrobic w krotkim czasie. Bo doktorat podobno mozna
    napisac w 11 miesiecy. Trzeba jednak znac odpowiedniego promotora.
  • Gość: miko2 IP: 210.87.135.* 21.04.05, 14:26
    Aniu zrób doktorat sama zanim zaczniesz się wypowiadać. Proszę! Pomogę ci
    znależć promotora :)
  • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 17:52
    Pogadamy, gdy zdam mature:)
  • miko2a 21.04.05, 18:27
    A miko2 maturę ma? Gdzie dają mature takim matołom ortograficznym? Chyba ktos
    mu te mature załatwił, tak jak on chciał załatwic Ani promotora. Załatwianie
    matury, studiów czy stopni naukowych to dla miko2 codzienność. Taka bułka z
    masłem. Albo z wazeliną.
  • Gość: maniek.siekiera IP: *.wurnet.nl / *.wur.NL 07.11.05, 10:06
    wyglada na to, ze ktos chyba popelnil przestepstw kilka falszujac swoj dorobek,
    poswiadczajac nieprawde i upubliczniajac poufny dokument.
    No tak - ale w Kielcach jest to mozliwe...
  • Gość: zosieńka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 18:46
    Moja itd. itd. cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że prof. Szplit musiał odejść z Politechniki do AŚ z powodu jakiegoś grantu z KBN? Czy to prawda, że z funduszy tego grantu korzystał jego dzieciak Marcin?
  • Gość: zosieńka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 18:11
    Moja zziębnieta cnotliwość pyta się: Czy to ważne gdzie będzie uniwerek? Miko2 czy możesz odpowiedzieć "jk", że gdy się nie ma publikacji albo są publikacje gazetowe jak u JMR Massalskiego to taki uniwerek może być i w Benczkowie? Miko2 powiedz nam, czy A.Szplit ma więcej publikacji niż to co jest w bazach danych? Czy A.Szplit może w ogóle innych nie ma pyblikacji a tylko za PRL i w enerdówku udało mu się uzyskać hab.? Czy A.Szplit nie ma odwagi cywilnej aby swoim studentom ukazać swój dorobek naukowy o ile takowy istnieje? Czy A.Szplit myśli, że nie ujawniając swego dorobku zyska autorytet swoich studentow i kolegów? Czy A.Szplit sądzi, że nie ujawnianie swego dorobku naukowego pozwoli mu uzyskać tytuł prof. zw.? Czy A.Szplit może nam ujawnić dlaczego zmuszony był do odejścia z PŚ i to nie sam? Miko2 odpowiedz nam na te pytania?
  • Gość: zosieńka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 18:42
    Moja zziębnięta cnotliwość pyta się: Czy to ważne gdzie będzie uniwerek? Miko2 czy możesz odpowiedzieć "jk", że gdy się nie ma
    publikacji albo są publikacje gazetowe jak u JMR Massalskiego to taki uniwerek może być i w Benczkowie? Miko2 powiedz nam, czy
    A.Szplit ma więcej publikacji niż to co jest w bazach danych? Czy A.Szplit może w ogóle innych nie ma pyblikacji a tylko za PRL i
    w enerdówku udało mu się uzyskać hab.? Czy A.Szplit nie ma odwagi cywilnej aby swoim studentom ukazać swój dorobek naukowy o ile takowy istnieje? Czy A.Szplit myśli, że nie ujawniając swego dorobku zyska autorytet swoich studentow i kolegów? Cz S.Szplit sądzi, że nie ujawnianie swego dorobku naukowego pozwoli mu uzyskać tytuł prof. zw.? Czy A.Szplit może nam ujawnić dlaczego zmuszony był do odejścia z PŚ i to nie sam? Miko2 odpowiedz nam dlaczego na AE w Krakowie nie znane są wszystkie dzieła Andrzeja Szplita, których ponoc jest bardzo wiele?
  • Gość: zosieńka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.05, 20:43
    Moja cnotliwość z cieplutkiej Grecji pyta się: Czy to prawda, JMR A.Massalska z AŚ, profesor, popiera swojego kolesia A.Szplita w staraniach do Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego? Czy to prawda, że uczone knigi w języku polskim A.Szplita można znaleźć w bibliotekach enerdówka? Czy to prawda, że A.Szplit sam je tam wysłał aby stać się sławnym uczonym? Czy to prawda, że A.Szplit pracuje u swego
    podwładnego a wwspółwłaściciela WSEiA ? Buziuńki w buziaczka dla mojego Miko2
  • Gość: milp2 IP: 217.153.225.* 15.06.05, 09:30
    Aleś się Waldek rozpisał. Bo to wszystko pisze Smieszny (niedorobiony(
    wykładowca z Politechniki Świętokrzyskiej niejaki Waldemar Korczyński. Wiadomo
    wiosna. Znowu jakąś sprawę w sądzie przegrałeś.
    Odczeo się od Szplita i Massalskiego.
  • Gość: zosieńka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 22:32
    Moja zmoczona do cna cnotliwość pyta się: Czy to Ty miko2? Czy to ładnie tak kamuflować się zamieniając litery: z "k" na "l" i z "o" na "p"? Miko2 czy to Ty naprawdę mój miły, bo tekst postu taki znajomy jakby z postu z dnia 14 albo z postu z dnia 18.04.2005? Miko2 buziaczki dla Ciebie. Pa.
  • Gość: zosieńka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 17:08
    Moja cacy cnotliwość pyta się:
    Czy to prawda, że na Biologii AŚ, jednemu z naukowców, na jego całoroczne badania naukowe, przyznano aż 12,44 zł (dwanaście złotych 44 groszy)?
    Czy JMR Massalski Adam, profesor i kolega Andrzeja Szplita gdy chciał założyć ogród botaniczny, ZOO i archiwum to miał w celu uzyskania uprawnień do nadawania stopnia doktora na Biologii.
    Czy badania naukowe jego naukowcy miele prowadzić na roślinkach w ogrodzie botanicznym a na zwierzętach w ZOO? A czy w archiwum miała być prowadzona hodowla moli aby w IB AŚ mogli prowadzić badania genetyczne?
  • kielcowiak 22.06.05, 17:09

    JÓZEF KALISZ

    ANDRZEJ JAJSZCZYK

    ....

    Ciężką chorobą polskiej nauki jest pozoranctwo. Stopnie i tytuły naukowe oraz
    stanowiska kierownicze w nauce często nie mają umocowania w dorobku naukowym
    ich posiadaczy. Krokiem na drodze uzdrowienia tej sytuacji powinna być jawność
    dorobku naukowego polskich uczonych. Dotyczy to zwłaszcza publikacji w
    czasopismach naukowych z tzw. listy filadelfijskiej oraz ich cytowań. Dostęp do
    tych i innych ważnych informacji naukowych umożliwia internetowa
    platforma "Sieć wiedzy" (www. isiwebofknowledge. com). Ministerstwo Nauki i
    Informatyzacji powinno zakupić zbiorową licencję na dostęp do tej platformy
    zarówno dla siebie (bo też jej nie ma!), jak i dla wszystkich uczelni
    publicznych w Polsce.

    ....


    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050622/publicystyka/publicystyka_a_2.html
  • Gość: zosieńka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 17:45
    Moja zosieńkowata cnotliwość pyta się:
    Czy to prawda, że rektor AŚ A.Massalski akceptuje fakt, że Kuleszyński Zdobysław jako funkcyjny WZiA AŚ jest współwłaścicielem i założycielem prywatnej szkoły WSEiA, pomimo, że nie powinien? Czy to prawda, że na około 150 pracowników WZiA w 2003 ukończyło około 3,6 tys absolwentów co daje średnio 24 prace dyplomowe na 1 pracownika (w tym i sprzątaczki i portierów)? Czy to prawda, że za 13 godzin „opieki” nad pracą doktor WZiA otrzymuje około 30 zł za 1 godzinę a profesor około 60 zł plus do tego dodatkowo 150 zł (doktorr) zaś profesor ok. 350zł za recenzję? Czy to oznacza, że sprzątaczka także do swojej pensji dorobiła średnio 12960 zł co miesięcznie daje 1080 zł?
  • Gość: zosieńka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 20:45
    Moja uczoność cnotliwa pyta się: Czy towarzysze z PZPR i z list IPN już odsapnęli od groźby ich lustracji? Czy czerwoni towarzysze profesorowie z WZiA mają moralne prawo nauczać dzisiejszą młodzież, nierzadko dzieci członków solidarności, których niegdyś tak nienawidzili?
  • Gość: zosieńka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 21:47
    Moja, moja, moja kochana cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że mój drogi miko2 ma wszystkie papiery lustracyjne w pariadkie i to przez niego JMR A.Massalski stracił uniwerek?
  • Gość: student IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.05, 12:42
    Miko2 to ma cyba papiery żółte albo i rózowe. To jakiś zacietrzewiony fioł.
  • Gość: student IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.05, 12:46
    Urwało. O co chodzi z tym szplitem? W enerdowie to rózne dziwne dyplomy dawali
    i on sie załapał. A teraz kasiore pewnie kosi i cooool.
  • w.korczynski 09.07.05, 19:57
    Zakrawa to juz na paraoję, ale niech będzie. Zgodnie z życzniem piszę w tym
    watku.

    Re: Panie przyszly senatorze Massalski IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl
    Gość: anty-korczyński 09.07.2005 14:10 + odpowiedz


    Przepraszam za sformułowanie ale bzdury pan pisze.
    Został pan usunięty z uczelni za to, że nie zrobił pan habilitacji. Podpisując
    umowę o prace jako adiunkt wiedział pan doskonale ile czasu pan ma na zrobienie
    habilitacji. Nie zrobił pan jej i dlatego "wyleciał" pan z pracy. Tak mówi
    Ustawa o Szkolnictwie Wyższym. Prawidłowość pańskiego zwolnienia z pracy
    potwierdził zresztą Sąd Pracy a wyrok zdaje się jest już prawomocny (proszę o
    ewentualne sprostowanie jeśli się mylę).

    WK. Juz prostuję. To tylko polowa prawdy. Sąd Okregowy w kielcach stwierdzil
    bowiem, że zostałem zwolniony, bo nie zlozyłem w terminie wniosku o
    przedłuzanie zatrudnienia. Takie jest uzasadnienie wyroku. Dowcip polega na
    tym, że nie złozyłem tego kwitu, bo Szplit, który mial go podpisac był dla mnie
    nieuchwytny. Za to natychmiast po upływie terminu, mimo, ze była to sobota,
    znalazł czas na napisanie pisma stwierdzajacego, ze termin złozenia wniosku
    własnie minął i w zwiazku z tym rozumie, ze ja nie jestem zainteresowany. Tenże
    Szplit w tym wlasnie czasie zeznawał przed powołana na jego wniosek komisja
    dyscyplinarna, która miala mnie ukarac za niezastosowanie sie do jego (Szplita)
    zakazu wypowiadania sie o Akademii Świetokrzyskiej, m.in. na tym forum. Zakaz
    ten został wydany zaraz po tym, jak niejaki "poważny człowiek" pomówił mnie na
    tym forum o czyny niegodne nauczyciela akademickiego. Gdybym sie do zakazu
    zastosowal, to nie mógłbym niczego tu na swoja obrone napisać i miałbym taka
    opinę jak chciałby mi pewnie dorobic autor tego postu. Cała afera ze Szplitem
    wzięla sie z jego listu do mnie z pogróżkami, ze "zainteresuje sprawa władze
    akademii". Zainteresował mnie i zapytałem jak to z ta jego habilitacją było. Za
    kilka dni pojawiło sie pomówienie, a potem wniosek o komisje dyscyplinarną.
    Nawiasem mówiąc Komisja Dyscyplinarna przy Radzie Głownej uwolniła mnie od
    bzdurnych zarzutów.

    Ustawa o Szkolnictwie Wyższym ani
    statut uczelni nic niestety nie mówi o punktacji KBN.

    WK. Nie, ale jest to powszechnie stosowane. I tym sie własnie pracowników
    uczelni ocenia. Tak robi to np. Wydział Mat-Przyr AŚ.

    Podstawą umowy o pracę i
    mianowania jest osiągnięcie w okreslonym czasie danego stopnia naukowego
    (doktora bądź doktora habilitowanego). Dlaczego nie napisał pan hablitacji
    skoro zobowiązał sie pan do tego podpisując umowę o pracę jako adiunkt? Bardzo
    uprzejmię prosze o wyjaśnienia.

    WK> Już wyjasniam. Wniosek złozyłem w maju 2001. Miałem uzupełnic pracę m.in.
    o "część aplikacyjną". Zasuwałem przez rok i we wrzesniu 2002 rzecz była w
    zasadzie gotowa. Wtedy to wlasnie zostałem delegowany do Warszawy, a kiedy
    wróciłem zastałem pokój zamkniety i informację, ze moje rzeczy "zajęła"
    komisja. Problem nie polegał na odtworzeniu tekstu samej pracy (to, choc "w
    kawałkach", miałem), ale głownie na odtworzeniu odniesień do literatury, które
    miałem tylko w Zakładzie, bo w domu Internetu nie mam, a ta praca wymaga
    stałego doń dostępu. Nie chcę zanudzać, ale to jest bardzo trudne do
    odtworzenia, bo ta sama poszukiwana nazwa oznacza dwa różne pojęcia. Mam pismo
    prokuratury stwierdzajace, ze dysponentem tej części mojej własnosci jest
    (był?) Szplit. Kiedy, po trzech latach bezowocnych starań o protokolarne
    wydanie mi rzeczy (mam stosowne pisma) zgłosiłem sie trzeciego czerwca tego
    roku po ich odbiór wydano mi jakies śmieci nie zawierajace zadnej z wielu
    płytek CD, na których zarchiwizowane był dane bibliograficzne. Własciwie nie
    wydano mi niczego, o co prosiłem. W wydającej mi te rzecz komisji był syn
    Szplita.

    Pana insynuacje na temat innych powodów pana zwolnienia są po prostu
    zniesławianiem władz Akademii Świetokrzyskiej a szczególnie rektora
    Massalskiego.
    Z tego co mi wiadomo to prof. Szplit hablitację zrobił i dlatego jest
    profesorem a nie starszym wykładowcą.
    Na tym tle wypada pan nie tylko blado ale
    wręcz fatalnie.

    WK> A jak to porównać? Czy tylko habilitacją? Czy tez moze tzw. dorobkiem. mój
    jest skromny, ale WIELOKROTNIE wiekzy niz Szplita. A może śa jeszcze inne,
    nieznane mi kryteria?

    Jesli zamierza pan dyskutowac o prof. Szplicie to prosze to robic w wątkach
    poświęconych jego osobie.

    WK. Tak wlasnie robię. Zgodnie z życzeniem.

    Nie będę w tej sprawie wdzięcznym dyskutantem
    ponieważ moja wiedza na jego jest raczej dość ograniczona a wynika głównie z
    pism pozostawionych do wglądu przez prof. Szplita.

    WK. Pierwszego czerwca 2005 żadnych takich pism nie było.

    Ale zapraszam serdecznie.
    O tym, że nie jest pan osobą niezastąpioną świadczy los WZiA po pana odejściu z
    pracy. Wydział bardzo dobrze wypadł w trakcie kotroli PKA i ma coraz lepsze
    oceny w Ministerstwie Nauki i Informatyzacji.

    WK. A mozna by gdzies zobaczyć protokół tej kontroli?

    Nie wiem ilu było doktorów matematyki w latach 90-tych, którzy chcieli pracować
    na WSP.

    WK. Tak to jakos jest, że ta wiedza jest zawsze dopasowana do wypowiedzi.
    Chodzi oczywiscie o takich, którzy mieli w dyplomie słowo "informatyka". I nie
    chętnych do pracy, bo tego nie wie nikt, ale pracujacych w WSP. Ale może
    wiadomo np. ze ktos sie starał. Złozył podanie i nie został przyjety. To
    dowodzić by mogło, ze ja cos sobie załatwiałem.

    Wiem tylko, że wiele lat cieszył się pan zaufaniem wysokich
    funkcjonariuszy PZPR i sciśle z nimi współpracował.

    WK. A konkretnie z którymi? Czego ta wspólpraca miała dotyczyć? To sa zwyczajne
    brednie.

    Na koniec powiem tak: gdyby podobne pretensje jak wolski007 (czyli pan)

    WK. Nie ja. Nie wykluczm jednak, ze to autor tego postu chciał skierować
    zainteresowanie na kogoś innego.

    zgłaszał prof. Żak lub dr Płoskonka rozumiałbym to doskonale. Ale pan nie ma w
    żadnym wypadku moralnego prawa pytać prof. Massalskiego o cokolwiek a zwłaszcza
    o "socjalistyczne wychowanie".

    WK. Jakby o tym "socjalistycznym wychowaniu" nie pisał to by go nie pytali
    Parafrazując słowa Adama Michnika: nie był pan
    kiedyś na tyle odważny, żeby musiałbyć pan teraz.

    WK. To tez brednie. Tak rozumujac prawo wypowiedzi mieliby tylko ówczesni
    opozycjoniści. Nie znam, tej wypowiedzi Michnika, ale znam opozycjonistów,
    którzy nigdy by na to nie wpadli. KAŻDY ma prawo pytac kandydata na senatora o
    jego przeszłośc.

    Pozostaję z szacunkiem
    anty-korczyński

    Z nalezytym poważaniem W. Korczyński
  • Gość: anty-korczyński IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 10.07.05, 12:38
    Szanowny panie doktorze,
    znowu pisze pan nieprawdę. Trudno powiedzieć czy wynika to z niewiedzy czy ze
    złej woli.
    Po pierwsze: jedyną osobą, która ma coś do powiedzenia w sprawie zatrudnienia
    pracownika naukowego jest rektor danej uczelni. Zatrudnienie to odbywa się na
    zasadzie konkursu oraz po zasięgnięciu opinii Rady Wydziału, na której kandydat
    ma pracować. Z tego co mi wiadomo to prof. Szplit nie był w roku 2002 rektorem
    AŚ. Ponieważ pan nie zrobił na czas hablitacji to już w roku 1997 prosił pan
    rektora o przedłużenie zatrudnienia na stanowisku adiunkta. W roku 2002 również
    nie wykazał się pan stopniem doktora habilitowanego. Gdyby zrobił pan
    habilitację to nie musiałby pan prosić kogokolwiek o przedłużenie umowy ponieważ
    byłoby ono automatyczne. W pana wypadku należało złożyć PROŚBĘ o przedłużenie
    umowy. Z sobie jedynie wiadomych przyczyn nie zrobił pan tego. Pismo to należało
    skierować do REKTORA i można było to zrobić w REKTORACIE. To co pan pisze o tym,
    że prof. Szplit był nieuchwytny jest żałosne a co najważniejsze nieprawdziwe. To
    nie prof. Szplit miał pana zatrudniać ale Akademia Świętokrzyska.
    Ale jeszcze raz powtarzam: gdyby zrobił pan na czas habilitację nie byłoby
    potrzeby pisania jakichkowliek podań i próśb.
    Nie zrobił pan habilitacji i bzdury (znowu!) pan opowiada, że to wina uczelni.
    Smutne, że pracownik uczelni posuwa się do takich prostackich kłamstw, żeby
    zatuszować swoją niekompetencję. Pan nie napisał ani słowa. Nie rozpoczął pan
    nawet starań o uzyskanie habilitacji na żadnej uczelni w Polsce (w tym również
    na Uniwesytecie Warszawskim). Liczył pan na to, że władze uczelni przestraszone
    pana pismami pozwolą się oszukiwać na temat postępów w pana pracy i uda się panu
    przetrwać do emerytury na stanowiski adiunkta.
    Znamienne jest, że pana obecny pracodowca nie był naiwny i nie dał się "nabrać"
    na kłamstwa o "odniesieniach do literatury" i zatrudnił pana na stanowisku
    dydaktycznym odsuwając tym samym od badań naukowych. Pana tłumaczenie o
    "płytkach CD" jako żywo przypomina mi tłumaczenie dziecka ze szkoły podstawowej,
    że pies zjadł mu zeszyt i dlatego nie ma pracy domowej.
    Minęły zresztą już prawie 3 lata od tych wydarzeń i powstaje pytanie: gdzie jest
    pana praca? Kiedy można spodziewać się kolokwium habilitacyjnego? Na jakim
    wydziale i na jakiej uczelni? Kto będzie recenzował?
    3 lata to chyba czas wystarczający na odtworzenie bibliografii?
    A może tak się pan zaangażował w czytanie starych prac prof. Massalskiego czy
    Szplita, że nic pan nie zrobił?
    Wydział Matematyczno-Przyrodniczy ocenia swoich pracowników jak każdy inny
    wydział dowolnej uczelni w tym kraju. Po pierwsze sprawdza się czy dana osoba ma
    odpowiedni tytuł naukowy a dopiero potem ocenia się jej dorobek w postaci
    artykułów i książek.
    Jakie są pana kryteria oceny dorobku? Może jest to ilość artykułów? Naprawdę
    wierzy pan, że tak jak podczas "burzy mózgów" ilość przechodzi w jakość?
    I jeszcze raz na koniec: każdy pracownik na uczelni MUSI robić stopnie naukowe.
    Asystent aby stać się doktorem ma 8 lat, adiunkt 11 z możliwością przedłużenia o
    4 lata (za zgodą rektora i po wykazaniu ważnych przyczyn opóźnienia). Jest to
    wyłączny sposób na zatrudnienie się na uczelni w Polsce. Osoby, które nie
    spełniają tych wymogów (jak pan) mogę być zatrudnione wyłącznie na stanowisku
    dydaktycznym (np. wykładowcy, instruktura, laboranta).
    Warto również napisać, że nawet gdyby pan ubiegał się o przedłużenie to pana
    praca skończyłaby się w tym roku. JM Rektor-elekt prof. Renz podjęła decyzję, że
    na uczelni nie mogą pracować adiunkci w wieku więcej niż 60 lat. Jest to
    zrozumiałe ponieważ zatrudnienie takich nieperspektywicznych pracowników blokuje
    etaty i zabiera godziny, czyli oddala od celu jakim jest powołanie Uniwersytetu.
    Jak więc widać i tak nie miałby pan czego szukać na uczelni. Chyba, że
    faktycznie prowadziłby pan punkt ksero.
    Z poważaniem
    anty-korczyński
  • Gość: :-o IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.05, 14:14
    Wołowiec Heniuś dał głos?
  • w.korczynski 10.07.05, 18:00
    Gość portalu: anty-korczyński napisał(a):

    > Szanowny panie doktorze,
    > znowu pisze pan nieprawdę. Trudno powiedzieć czy wynika to z niewiedzy czy ze
    > złej woli.
    > Po pierwsze: jedyną osobą, która ma coś do powiedzenia w sprawie zatrudnienia
    > pracownika naukowego jest rektor danej uczelni.

    WK. To po cholerę te wygłupy z opiniami kierowników zakładów, rad wydziałow czy
    zastępców dyrektorów ds. naukowych (Szplit był takim zastępcą). Rózni ludzie
    narzekaja na feudalizm w nauce polskiej, ale wielce szanowny żyje chyba jeszcze
    w głębokim sredniowieczu. A statut uczelni (Szpli był współautorem) co rusz to
    stwierdza "Rektor po zasiegnieciu opinii ..", "Dziekan po zasiegnieciu
    opinii .." i kółko to samo. To albo Rektor czy Dziekan robia sobie z tych
    biednych "radców" zarty i ganiaja ich do roboty dla hecy, albo wielce szanowny
    nałgał. Znów bredzicie panie...

    Zatrudnienie to odbywa się na
    > zasadzie konkursu oraz po zasięgnięciu opinii Rady Wydziału,

    WK. Po co, skoro "Po pierwsze: JEDYNĄ [podkr. moje] osobą, która ma coś do
    powiedzenia w sprawie zatrudnienia pracownika naukowego jest rektor danej
    uczelni. " Znów bredzicie panie...

    na której kandydat
    > ma pracować. Z tego co mi wiadomo to prof. Szplit nie był w roku 2002 rektorem
    > AŚ.

    WK. A ja nie starałam sie wówczas o pracę w AŚ, ale o przedłuzenie
    zatrudnienia. Znów bredzicie panie...

    Ponieważ pan nie zrobił na czas hablitacji to już w roku 1997 prosił pan
    > rektora o przedłużenie zatrudnienia na stanowisku adiunkta. W roku 2002
    również
    > nie wykazał się pan stopniem doktora habilitowanego. Gdyby zrobił pan
    > habilitację to nie musiałby pan prosić kogokolwiek o przedłużenie umowy
    poniewa
    > ż
    > byłoby ono automatyczne. W pana wypadku należało złożyć PROŚBĘ

    WK. To chyba o to własnie chodzi. Ne istnieje druk o nazwie "prosba", choc
    wielu chorych megalomanów pewnie bardzo to mocno przeżywa. W normalnych
    instytucjach pisze sie wnioski. Matołectwo współistniejace z megalomania to zły
    prognostyk dla intytucji zatrudniajacej autora tego postu.

    o przedłużenie
    > umowy. Z sobie jedynie wiadomych przyczyn nie zrobił pan tego. Pismo to
    należał
    > o
    > skierować do REKTORA i można było to zrobić w REKTORACIE.

    WK. Na druku wniosku było miejsce na podpis Szplita. I wnioski takie zawsze
    składane były za pośrednictwem przełozonych, w tym przypadku Splita. Gdyby było
    tak jak to wielce szanowny pisze, to swiadczyłoby to o wybitnej głupocie
    Rektora, który wydłuzalby niepotrzebnie droge słuzbowa. Ja dobrego zdania o
    Massalskimnie mam, ale o to go nie posązam. A który to dokument uczelniany
    mialby ustanowić taka drogę słuzbową? Znów bredzicie panie...

    To co pan pisze o tym
    > ,
    > że prof. Szplit był nieuchwytny jest żałosne a co najważniejsze nieprawdziwe.

    WK. Prawdziwe jaknajbardziej. Miał mnóstwo zajęć. Wystarczy zreszta policzyc
    jego funkcje.

    T
    > o
    > nie prof. Szplit miał pana zatrudniać ale Akademia Świętokrzyska.
    > Ale jeszcze raz powtarzam: gdyby zrobił pan na czas habilitację nie byłoby
    > potrzeby pisania jakichkowliek podań i próśb.
    > Nie zrobił pan habilitacji i bzdury (znowu!) pan opowiada, że to wina uczelni.
    > Smutne, że pracownik uczelni posuwa się do takich prostackich kłamstw, żeby
    > zatuszować swoją niekompetencję. Pan nie napisał ani słowa. Nie rozpoczął pan
    > nawet starań o uzyskanie habilitacji na żadnej uczelni w Polsce (w tym również
    > na Uniwesytecie Warszawskim). Liczył pan na to, że władze uczelni
    przestraszone
    > pana pismami pozwolą się oszukiwać na temat postępów w pana pracy i uda się
    pan
    > u
    > przetrwać do emerytury na stanowiski adiunkta.

    WK. Nie liczyłem. Liczyłem na to, ze zwróca mi moja własnośc. Liczyłem tez na
    to, ze oceniac mnie bedzie człowiek o większym niz ja dorobku naukowym, a juz
    na pewno nie taki (Szplit oczywiście), który naruszajac art. 54 konstytucji
    zakazuje mi mówic prawde o AŚ. Ale tak w ogóle, to jak to jest, że tacy wszyscy
    czuli na punkcie ich naukowych dokonań? Co człowiek zapyta, to od razu draka.

    > Znamienne jest, że pana obecny pracodowca nie był naiwny i nie dał
    się "nabrać"
    > na kłamstwa o "odniesieniach do literatury" i zatrudnił pana na stanowisku
    > dydaktycznym odsuwając tym samym od badań naukowych. Pana tłumaczenie o
    > "płytkach CD" jako żywo przypomina mi tłumaczenie dziecka ze szkoły
    podstawowej
    > ,
    > że pies zjadł mu zeszyt i dlatego nie ma pracy domowej.
    > Minęły zresztą już prawie 3 lata od tych wydarzeń i powstaje pytanie: gdzie
    jes
    > t
    > pana praca? Kiedy można spodziewać się kolokwium habilitacyjnego? Na jakim
    > wydziale i na jakiej uczelni? Kto będzie recenzował?
    > 3 lata to chyba czas wystarczający na odtworzenie bibliografii?

    WK. Widać, ze nie maiał wielce szanowny wiele wspólnego z poszukiwaniami
    bibliograficznymi, szczególnie w przypadku zdublowanych nazw (nie mylić z
    dublowanie godzin dydaktycznych).

    > A może tak się pan zaangażował w czytanie starych prac prof. Massalskiego czy
    > Szplita, że nic pan nie zrobił?

    WK. Nie, bo prace Szplita nie sa dostępne, a Massalskiego nie chce mi sie dzis
    czytać. Skoro jednak o tym mowa. W pracy habilitacyjnej winno byc cos nowego,
    wkład w naukę. Co tam włozył Szplit?

    > Wydział Matematyczno-Przyrodniczy ocenia swoich pracowników jak każdy inny
    > wydział dowolnej uczelni w tym kraju.

    WK. Widac nie, skoro w WZiA nawt punktacji nie podali, a publikacje sa tajne.,
    zeby ktos nawet na podst. innych źródeł ocenic ich nie mógł.

    Po pierwsze sprawdza się czy dana osoba m
    > a
    > odpowiedni tytuł naukowy a dopiero potem ocenia się jej dorobek w postaci
    > artykułów i książek.

    WK. Innymi słowy. Matoł habilitowany (to broń Boże nie jest o zadnej konkretnej
    osobie!) oceniony bedzie wyzej niz majacy dorobek magister czy doktor. I po to
    sie własnie ten dorobek utajnia. Aby takiego matołka z normalnym pracownikiem
    nie mozna było porównać.

    > Jakie są pana kryteria oceny dorobku? Może jest to ilość artykułów? Naprawdę
    > wierzy pan, że tak jak podczas "burzy mózgów" ilość przechodzi w jakość?

    WK. Broń Panie Boże! Dobrych kryteriów nie ma. Na pewno nie jest takim
    kryterium stopień naukowy, a juz w zadnym przypadku taki, za którym niewiele
    stoi. A czy wielce szanowny wie, ze w USA 98% wynalazków i pomysłow
    organizacyjnych powstaje w małych firmach, gdzie pracownicy mają nierzadki
    tylko podstawowe wykształcene? Ale może u nas jest inaczej, bo to przeciez
    potęga habilitacyjna my som i nie wiadomo dlaczego Nobla nam dawać nie chcą,
    jak my nauke całą na plecach naszych ddźwigamy. A w ekonomii, to jakoś w ogóle
    o Kielcach nie słychać. To nie ja wymyśliłem tę klasyfikację lecz decydenci
    polskiej nauki. I to oni wymyslili punktacje, która tak marnie ocenia Szplita.

    > I jeszcze raz na koniec: każdy pracownik na uczelni MUSI robić stopnie
    naukowe.
    > Asystent aby stać się doktorem ma 8 lat, adiunkt 11 z możliwością
    przedłużenia
    > o
    > 4 lata (za zgodą rektora i po wykazaniu ważnych przyczyn opóźnienia). Jest to
    > wyłączny sposób na zatrudnienie się na uczelni w Polsce. Osoby, które nie
    > spełniają tych wymogów (jak pan) mogę być zatrudnione wyłącznie na stanowisku
    > dydaktycznym (np. wykładowcy, instruktura, laboranta).

    WK. I to pewnie dlatego nauka polska tak dobrze stoi. A polscy naukowcy
    najefektywniej pracuja zagranicą. W krajach anglosaskich, gdzie jest troche
    lepiej, liczy sie doktorat i publikacje. Nawet Niemcy od tego odchodza. A czy
    wielce szanowny wie przynajmniej jakie były poczatki habilitacji, co to słowo
    oznacza i o co w tym wszystkim chodziło?

    > Warto również napisać, że nawet gdyby pan ubiegał się o przedłużenie to pana
    > praca skończyłaby się w tym ro
  • w.korczynski 10.07.05, 18:03
    Coś za długie te teksty. Ale daje sie naprawić.

    > Warto również napisać, że nawet gdyby pan ubiegał się o przedłużenie to pana
    > praca skończyłaby się w tym roku. JM Rektor-elekt prof. Renz podjęła decyzję,
    ż
    > e
    > na uczelni nie mogą pracować adiunkci w wieku więcej niż 60 lat. Jest to
    > zrozumiałe ponieważ zatrudnienie takich nieperspektywicznych pracowników
    blokuj
    > e
    > etaty i zabiera godziny, czyli oddala od celu jakim jest powołanie
    Uniwersytetu
    > .

    WK. Powołuja go od sześciu lat. To pewnie dzięli takim orłom naszej nauki jak
    ci z WZiA. Przeciez tych profesorów zwyczajnych i niezwyczajnych (a propos, a
    Szplit zwyczajny?) starczyłoby na trzy uniwerki. Dziwnym trafem Rada Głowna
    wspomniała, ze doktoryzowania na jakims kierunku nie bedzie, bo pracownicy nie
    maja dobtych publikacji, w szczególnosci na liście filadelfijskiej.A Szplit ma
    tam coś?. To jak to jest z ta ocena? Licza sie te publikacje czy nie?

    > Jak więc widać i tak nie miałby pan czego szukać na uczelni. Chyba, że
    > faktycznie prowadziłby pan punkt ksero.

    WK. Chętnie skserowalbym tam np. prace Szplita, aby je upowszechniać.

    > Z poważaniem
    > anty-korczyński
    Z nalezytym powazaniem. W. Korczyński
  • Gość: anty-korczyński IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 11.07.05, 12:34
    Szanowny panie doktorze,
    nie tylko nie odpowiada pan na moje pytania dotyczące pana habilitacji ale nie
    ustaje pan w snuciu swoich insynuacji na temat prof. Szplita i Akademii
    Świętokrzyskiej. Pana wywody są żenujące a ataki ad personam a nie dotyczące
    meritum sprawy pokazują pana prawdziwe oblicze.
    Proszę, o krótkie odpowiedzi:
    1. Czy ma pan habilitację?
    2. Dlaczego Politechnika Świętokrzyska zatrudniła pana na stanowisku atarszego
    wykładowcy a nie adiunkta?
    3. Dlaczego przez 3 lata (2002-2005) nie napisał pan swojej pracy habilitacyjnej
    od nowa, skoro nie mógł odtworzyć poprzedniej? Czy nie dowodzi to tego, że
    żadnej pracy nigdy nie było i nigdy już żadna nie powstanie? Jeśli się mylę to
    proszę zacytować opinię jakiegoś profesora matematyki na temat zaawansowania
    pana habilitacji.
    6. Czy w roku 1997 napisał pan PROŚBĘ czy WNIOSEK?
    7. Czy rozumie pan, że ocena pracownika nauki nie jest oceną relatywną (w
    porównaiu do ...) ale oceną bezwględną?
    8. Co pan odpowie na fakt, ze w roku 2002 nie spełniał pan wymogów ustawowych
    przedłużenia zatrudnienie na stanowisku adiunkta? (na przykład nie był w stanie
    przedstawić nawet opinii z wydziału uczelni, która ma prawo habilitować w
    dziedzinie matematyki dotyczącej postępu pana pracy).
    7. Co z tymi wszystkimi pytaniami ma wspólnego prof. Szplit? Czy to we
    współpracy z nim pisał pan habilitację?
    Z poważaniem
    anty-korczyński
  • Gość: zosieńka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 14:16
    Moja zdziwiona cnotliwość pyta się: Czy to prawda, PT "anty-korczyński" że to wstyd pracować na tej AŚ, jeżeli trzeba przedstawiać opinie z innych uczelni, aby uzyskać habilitację? To po co taka AŚ istnieje? Czy to prawda, że AŚ jest przechowalnią profesorow, których już nikt niechciał widzieć na innych prawdziwych uczelniach a tylko w AŚ w Kelcach? Czy to prawda, że PT "antykrorczyński" to też nie ma jakichkolwiek szans, aby pracować na UW czy UJ?
    Czy to prawda, że zgodnie z ustawą o szkolnictwie wyższym, adiunkta zwalnia rektor i to bez zasięgania opinii jakiegoś senatu> Czy to prawda, że w statucie AŚ jest zapis, że senat przedłuża zatrudnienie adiunktowi pomimo, że w ustawie nie ma o takim czys ani dudu?
  • Gość: :-< IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 18:22

    KRONIKA
    Akademii Świetokrzyskiej AD. 2005

    Panie przyszły senatorze Massalski
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25049392
    Panie Adamie Massalski!
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=11933903
    Adjeu Uniwersytet
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25951521
    Oddala się powstanie Uniwersytetu Jana Kochanow...
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24551451
    Profesor Henryk Samsonowicz doktorem honoris ca...
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25656734
    Czy Akademia Świętokrzyska dobije targu z miastem
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25173730
    Co sądzicie o Akademi Śiętokrzyskiej???
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25075877
    Wydział Zarzadzania - jeszczio raz
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089
    Czy ten śmieszny profesor szplit
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498
    Filie Akafemii Swietokrzyskiej
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=2739674
    Rektor prywatnej uczelni mieszka na wydziale Ak...
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25222274
    Wybory nowego rektora Akademii Świętokrzyskiej
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=23920404




  • Gość: prawnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 18:47
    Informacje podane przez pana anty-korczyńskiego są nieco nieścisłe. Decyzję o
    przedłużeniu zatrudnienia dla adiunktów podejmuje, zgodnie z par. 67 statutu AŚ,
    Senat na podstawie opinii Rady Wydziału. Do tego celu Senat uczelni powołuje
    specjalną komisję, która ocenia zasadność wniosku głownie przez pryzmat szansy,
    że w okresie przedłużenia delikwent jednak habilitację zrobi, bądź uzasadni
    dlaczego nie udało mu się w czasie regulaminowym.
    Niezgadza się również czas: jest to 14 lat z mozliwością co najwyżej dwukrotnego
    przedłużenia na kolejne 3 lata. W sumie maksimum 20 lat. No i od tego roku
    faktycznie mamy nowość: nie można być adiunktem jeśli ukończyło się 60 lat nawet
    jeśli nie minęło 20 lat od podpisania umowy.
    Anty-korczyński ma natomiast rację, że osoba, która chce dalej pracować powinna
    zwrócić się z prośbą do Rady Wydziału bądź bezpośrednio Rektora. W żadnym
    wypadku nie jest to wniosek ponieważ przedłużenie umowy nie jest prostą
    formalnością.
    Z tego co mi wiadomo to w żadnym z wielu pism, jakie pan dr Korczyński kierował
    do rektora, dziekana i innych instytucji nie zwracał się on z prośbą o
    przedłużenie zatrudnienia. Po zwolnieniu odwołał się on do Sądu Pracy, który w
    toku postępowania określił działania AŚ jako zgodne z prawem i oddalił powództwo
    dr Korczyńskiego. Wyrok w tej sprawie jest prawomocny.
  • Gość: nieprawnikciekawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 18:52
    Z jakiego przepisu ustawy o szkolnictwie wyższym wynika ten 67 paragraf statutu AŚ, bo nie mogę w ustawie znaleźć delegacji. Czy te 60 lat to jest zapisane w ustawie czy też jest to wewnetrzna sprawa AŚ.
  • Gość: prawnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 19:14
    Jeśli chodzi o dotychczasową Ustawę to jest to art. 88 punkt 2 Cytuję:
    Art. 88.
    1. Na stanowisko adiunkta mianuje się na czas nieokreślony.
    2. Okres zatrudnienia na stanowisku adiunkta osoby nie mającej stopnia naukowego
    doktora habilitowanego nie powinien przekraczać dziewięciu lat, chyba że statut
    uczelni określi dłuższy okres.
    Z tego wynika, że jesli pan dr Korczyński był doktorem habilitowanym to nie
    musiałby pisać żadnych próśb i mógłby kontunuować pracę.
    I jeszcze jedna ciekawostka:
    Pan dr Korczyński został niedawno zatrudniony na stanowwisku starszego
    wykładowcy na Politechnice Świętokrzyskiej. Oto co mówi na ten temat ustawa:
    Art. 85.
    1. Stosunek pracy z nauczycielem akademickim nawiązuje się na podstawie
    mianowania, chyba że przepisy ustawy stanowią inaczej.
    2. Mianowanie po raz pierwszy na dane stanowisko w uczelni pracownika
    naukowo-dydaktycznego i naukowego oraz starszego wykładowcy i wykładowcy
    następuje po zakwalifikowaniu w drodze konkursu otwartego.
    3. Kryteria kwalifikacyjne oraz tryb przeprowadzenia konkursu określa statut
    uczelni.
    Czy zatrudnienie pana dr Korczyńskiego odbyło się na drodze konkursu? A jeśli
    nie to czy nie złamano w ten sposób ustawy?
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 11.07.05, 20:31
    Może Pan to wie - czy pan Korczyński został *mianowany* na stanowisko starszego
    wykładowcy, czy też jedynie nawiązano z nim umowę o pracę? (W tym drugim
    przypadku nie potrzeba żadnego konkursu).
    Pozdrawiam.

    Gość portalu: prawnik napisał(a):

    > Czy zatrudnienie pana dr Korczyńskiego odbyło się na drodze konkursu? A jeśli
    > nie to czy nie złamano w ten sposób ustawy?
  • Gość: prawnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 21:50
    Słusznie. Może pracować na podstawie umowy o pracę. Jest to wtedy ominięcie ale
    nie złamanie ustawy.
    Również poazdrawiam
  • sowizdzal6 15.07.05, 19:57
    A jak zatrudniono na zasadzie MIANOWANIA w tym samym czasie Szplita, jego syna
    i dwoje współpracowników? Ogłoszono konkurs na dokładnie cztery osoby? i o
    dokładnie takich własnie kwalifikacjach? Jak to było?
  • Gość: zosieńka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 16:14
    Moja cacy cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że konkursy na zatrudnianie swoich znajomych są tak ustawiane na AŚ, że zawsze wygrywa ta osoba, którą chce się zatrudnić?
    Czy to prawda, że na AŚ nie ma zatrudnionych doktorów habilitowanych, bowiem ci co są zatrudnieni do albo doktorzy albo profesorowie?
    Czy to prawda, że z chwilą zatwierdzenia habilitacji, to taka osoba zostaje od razu profesorem na AŚ i dlatego nie ma etatów z doktorami habilitowanymi, tak jak to jest na innych, sławniejszych uczelniach?
  • w.korczynski 17.07.05, 18:24
    Nie przepadam za tą „dyskusją”, więc spróbuję odnieść się do wszystkich moich,
    szanownych, oczywiście niewątpliwie adwersarzy łącznie.
    1. Prawnik kłamie pisząc, że w Akademii nie było wniosków o przedłużenie
    zatrudnienia. Wnioski takie nazywały się wprawdzie „Arkusz oceny osiągnięć
    doktora dokonywanej w związku z upływem statutowego zatrudnienia na stanowisku
    adiunkta”. Żadnych innych dokumentów nie trzeba jednak przedkładać, co wynika
    jasno z pisma skierowanego do mnie przez prorektora Szostaka (OCR skanów
    dokumentów niżej). Niemal identyczne w treści pismo otrzymałem od Rektora
    Cieślińskiego.
    2. Prawnik kłamał również pisząc, że Szplit nie miał nic wspólnego z moim
    zwolnieniem i nie musiał podpisywać wspomnianego wyżej wniosku. Wynika to
    zarówno z pisma prorektora Szostaka jak i pisma Szplita z 1 lutego 2001 roku.
    Szplit bardzo starannie unikał spotkania ze mną przed 31 stycznia 2003,
    sekretarka nie chciała (i słusznie) pokwitować niekompletnego, bo bez opinii
    Szplita wniosku (arkusza oceny – jak chce prawnik) i poinformowała mnie
    (niesłusznie), że w poniedziałek, 3 lutego, Szplit będzie w godzinach swoich
    konsultacji osiągalny, wniosek podpisze i nic się nie stanie. Precedensy takie
    (znacznie niekiedy późniejszego oddawania takich wniosków) były, a ja byłem
    jedynym chyba przypadkiem potraktowanym w tak „formalny” sposób. Patrzący
    trzeźwo na sprawę „trzykropek” nie miał racji pisząc, że zostałem zwolniony z
    własnej winy.
    Tyle w sprawie mojego zwolnienia.
    3. Co do habilitacji Szplita to: nazwiska polskiego recenzenta nie podaję,
    bo:
    a) człowiek zmarł w 1989 roku (dokładnie w tym roku, kiedy Szplit, 3
    listopada został doktorem habilitowanym)
    b) z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że prowadził zajęcia z
    mechaniki gruntów, która od ekonomii jest raczej odległa. Nie mam pojęcia czym
    się naukowo zajmował i nie chcę się tym interesować.
    W sumie nie jestem pewien czy podając to nazwisko Szplit nie zażartował sobie
    ze mnie.
    4. Co do kwestionowania prawdziwości mojej wypowiedzi o próbach zamknięcia
    mi przez Szplita ust, abym nie wypowiadał się na temat dorobku naukowego
    pracowników Wydziału Zarządzania. Załączam niżej skany – OCR pism Szplita
    zakazującego mi wypowiadania się o Akademii Świętokrzyskiej oraz wniosku o
    Komisję Dyscyplinarną. Dołączam też moje pismo, którego „arogancka forma”
    Szplitowi się nie spodobała. Warto tu zwrócić uwagę na fakt, że 20 października
    2002 (była to niedziela) w wątku „Kowal dziekanem WSEiA” zostałem pomówiony o
    pisanie prac magisterskich studentom. Miałem więc chyba prawo przypuszczać, że
    otrzymane następnego dnia pismo o zakazie wypowiadania się o Akademii miało nie
    było przypadkowe. W moim odczuciu chodziło o to by zdezawuować moje wypowiedzi,
    a równocześnie zabronić mi prostowania oszczerstw. Można by wtedy powiedzieć,
    że facet się za coś „mści” a jak go przycisnąć to milczy, bo pewnie ma coś na
    sumieniu.
    5. Aby nie było wątpliwości, że to nie ja aferę ze Szplitem zacząłem
    załączam niżej jego pismo z 13 września 2002 wraz z załącznikiem pismem pani
    Buchert. Do chwili otrzymania tego pisma byłem przekonany, że Szplit uzyskał
    habilitację w Uniwersytecie Humboldta w Berlinie.
    Te dyskusje bywają wprawdzie zabawne, a podczas wakacji mamy na nie więcej
    czasu, ale obawiam się, że mogą być niekiedy fałszywie rozumiane. Ja kolejny
    raz podkreślam, że nie chodzi mi o żadne sprawy osobiste (mimo, że chyba
    miałbym prawo czuć się pokrzywdzony), ale o nieprawidłowości w funkcjonowaniu
    Wydziału Zarządzania, w szczególności przydzielanie ludziom obłędnej ilości
    godzin dydaktycznych (np. 10 etatów jednej osobie) i utajnianie informacji o
    sposobach uzyskiwania stopni i tytułów naukowych. Zwracałem na to uwagę
    wielokrotnie i zamiast wymuszać na mnie pisanie listów o stwierdzonych
    nieprawidłowościach można było te nieprawidłowości usunąć. Gdyby Massalski w
    2001 roku zareagował właściwie i wyjaśnił sprawę „wrabiania” mnie w
    przydzielenie dr-owi K. prawie 2 tysięcy godzin dydaktycznych nie grzebałbym w
    rozkładach zajęć i nie byłoby mojego listu do Słowa Ludu. Gdyby Szplit nie
    groził mi we wrześniu 2002 nie pytałbym o jego habilitację i nie byłoby
    prawdopodobnie tej dyskusji. Ja nie miałem nigdy zamiaru szkodzenia
    komukolwiek, ale też nie mam ochoty być kozłem ofiarnym, ani obiektem pogróżek.
    To nie ja wyznaczam ton dyskusji na tym forum ani towarzyszące jej emocje.
    Starałem się nigdy nikogo nie obrażać i sam nie chciałbym być obrażany. Jeśli
    nie zawsze mi się to do końca udawało, to przepraszam i wyrażam z tego powodu
    moje ubolewanie. Nie oznacza to, oczywiście, bym cokolwiek odwoływał, bo nie
    pisałem nieprawdy i potrafię dowieść prawdziwości każdej wypowiedzi. Nie
    pomawiałem również nikogo o czyny niepopełnione, ani też o zaniechania, których
    nie potrafiłbym udowodnić, a przynajmniej uprawdopodobnić. Oczekuje tego samego
    w stosunku do mnie. Mam nadzieję, że wyjaśniłem wszystkie niejasności.

  • w.korczynski 17.07.05, 18:25
    ARKUSZ OCENY OSIĄGNIĘĆ
    DOKTORA DOKONYWANEJ W ZWIĄZKU Z UPŁYWEM STATUTOWEGO
    OKRESU ZATRUDNIENIA NA STANOWISKU ADIUNKTA
    ( ŁĄCZNIE Z TRZYLETNIM OKRESEM PRZEDŁUŻENIA ZATRUDNIENIA )
    Imię i
    nazwisko: ......................................................................
    ........
    Wydział: .......................................................................
    ...................
    Instytut/Katedra: ..............................................................
    ...............
    Rok zatrudnienia w WSP/Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach:
    Rok uzyskania stopnia doktora, dyscyplina naukowa: ...................
    Czy zamierza Pan/Pani ubiegać się o uzyskanie stopnia doktora habilitowanego:
    tak [] nie []
    Jeżeli „tak" - proszę przedstawić stan zaawansowania rozprawy habilitacyjnej,
    jak niżej:
    [] otwarty przewód habilitacyjny
    [] opublikowana rozprawa habilitacyjna
    [] rozprawa habilitacyjna w przygotowaniu
    [] zakończono gromadzenie materiałów do rozprawy habilitacyjnej
    (zakończona część doświadczalna)
    [] jako rozprawę habilitacyjna zamierzam przedstawić cykl publikacji
    Szczegółowe omówienie odpowiedniego etapu zaawansowania rozprawy
    habilitacyjnej:
    Przewidywane miejsce przeprowadzenia przewodu habilitacyjnego:
    Przewidywany termin kolokwium
    habilitacyjnego: .........................................
    Korzystałem/łam z następujących form pomocy: stypendium, urlop i inne :
    Zamierzam zwrócić się o pomoc do władz Uczelni w następujących sprawach :
    stypendium, urlop,
    wsparcie finansowe związane z publikacją rozprawy
    itp.: ...............................................................
    Wykaz wszystkich publikacji w okresie ostatnich trzech lat zatrudnienia według
    schematu
    (załącznik):
    1) monografie, studia, rozprawy,
    2) artykuły naukowe,
    3) doniesienia na konferencjach, sympozjach,
    4) prace popularne - naukowe,
    5) prace dydaktyczne: podręczniki, skrypty, przewodniki, informatory itp.,
    6) prace redakcyjne,
    7) inne opracowania
    ( podkreślić publikacje będące podstawą rozprawy habilitacyjnej).
    3. Działalność dydaktyczna w okresie ostatnich trzech lat zatrudnienia - podać
    najważniejsze
    osiągnięcia: funkcje i stanowiska dydaktyczne, udział w komisjach, formy
    współpracy
    ze szkołami, instytucjami oświatowymi i wychowawczymi itp. (załącznik).
    4. Czy zamierza Pan/Pani rozwiązać stosunek pracy po uzyskaniu uprawnień do
    wcześniejszej
    emerytury - „tak" lub „nie".
    * mianowany nauczyciel akademicki urodzony przed 01.01.1949 r.: mężczyzna -
    60 lat życia oraz 30 lat pracy, w tym
    20 lat w szkolnictwie lub instytucjach naukowych; kobieta - 55 lat życia oraz
    25 lat pracy, w tym 20 lat
    w szkolnictwie lub instytucjach naukowych lub 30 lat pracy).
    • kobieta urodzona przed 1.01.1949 r. - 55 lat życia oraz 30 lat pracy
    Jeżeli „tak", proszę złożyć stosowne oświadczenie:
    Oświadczam, że po
    osiągnięciu .................................................. zamierzam
    wystąpić
    z wnioskiem o rozwiązanie stosunku pracy, tj. z
    dniem ....................................................................
    Data: ............................................
    Podpis: ....................................................
    5. Opinie.
    I - Podstawę wszystkich opinii winien stanowić: stan zaawansowania rozprawy
    habilitacyjnej,
    dorobek naukowy i dydaktyczny.
    II - Każda opinia powinna kończyć się konkluzją:
    a - wnioskuję o przedłużenie zatrudnienia na stanowisku adiunkta lub
    b - proponuję dalsze zatrudnienie na stanowisku starszego wykładowcy lub
    c - odstąpić od dalszego zatrudnienia lub
    d - umożliwić dalsze zatrudnienie ze względu na wiek przedemerytalny (3 lata
    przed emeryturą)
    5.1. Opinia bezpośredniego przełożonego:
    (tytuł/stopień, imię i nazwisko, funkcja)
    Data: ..................................... Podpis opiniującego:
    5.2. Opinia kierownika jednostki (dyrektor
    instytutu): ..............................................................
    (tytuł/stopień, imię i nazwisko, funkcja)
    Data: ..................................... Podpis opiniującego:
    5.3. Konkluzja rady wydziału:
    Data: ..................................... Podpis
    dziekana: ................
    5.4. Opinia Komisji Senackiej:
    Wnioski i propozycje Komisji Senackiej:
    Data: ..................................... Przewodniczący
    Komisji: ....
    Podpis:
    Członkowie Komisji:
    Imię i nazwisko: Podpis:

  • w.korczynski 17.07.05, 18:25
    AKADEMIA ŚWIĘTOKRZYSKA
    im. Jana Kochanowskiego
    25-369 Kielce, ul. Żeromskiego 5
    tel. (0-41) 344-20-11
    -3-
    Kielce, dnia 14 listopada 2002 r.

    Znak:RIK.l 113-129/2002
    Pan
    dr Waldemar Korczyński
    adiunkt
    Instytut Zarządzania
    /
    W nawiązaniu do postanowień § 67 Statutu Akademii Świętokrzyskiej
    im. Jana Kochanowskiego w Kielcach uprzejmie informuję, że z dniem 30 listopada
    2002 r.
    upłynie trzyletni okres przedłużenia Pana zatrudnienia na stanowisku adiunkta
    powyżej 14 lat.
    Jednocześnie informuję, że stosunek pracy na tym stanowisku może być przedłużony
    na kolejne trzy lata na wniosek rady wydziału, po uzyskaniu pozytywnej oceny
    dorobku
    naukowego i dydaktycznego, dokonanej przez powołaną w tym celu komisję senacką
    oraz wyrażeniu zgody przez Senat Uczelni.
    W związku z powyższym, w przypadku ubiegania się o przedłużenie zatrudnienia,
    o którym mowa wyżej, uprzejmie proszę o złożenie u dyrektora instytutu
    wypełnionego
    arkusza oceny wraz z opinią bezpośredniego przełożonego w
    terminie
    do dnia 31 stycznia 2003 roku. W arkuszu oceny należy podać informację o dorobku
    naukowym i dydaktycznym uzyskanym w okresie ostatnich trzech lat zatrudnienia.
    W załączeniu przedkładam wzór arkusza oceny osiągnięć doktora dokonywanej
    w związku z upływem statutowego okresu zatrudnienia na stanowisku adiunkta
    (łącznie
    z trzyletnim okresem przedłużenia zatrudnienia) oraz harmonogram prac, które
    będą
    przeprowadzane w Uczelni w przedmiotowej sprawie.
    PROREKTOR
    prof. dr hab. Władysław Szostak
    Do wiadomości:
    Dziekan Wydziału Zarządzania i Administracji
    Dyrektor Instytutu Zarządzania
  • w.korczynski 17.07.05, 18:27

    WYDZIAŁ ZARZĄDZANIA l ADMINISTRACJI
    Mielczarskiego 45
    25-709 Kielce
    tel. (0048)-(41)-366 34 23
    fax.(41) 366-39-29
    1.02.2003r.
    Dziekan
    Wydziału Zarządzania i Administracji
    Prof. dr hab. Antoni Malinowski
    Uprzejmie informuję, że pracownik Zakładu Zarządzania Rozwojem Organizacji dr
    Waldemar Korczyński nie skorzystał z możliwości ubiegania się o przedłużenie
    zatrudnienia
    na stanowisku adiunkta. Możliwość ubiegania się upłynęła z dniem 31 stycznia
    br. Dr W.
    Korczyński gdyby chciał ubiegać się o zgodę na przedłużenie zatrudnienia na
    stanowisku
    adiunkta miał, zgodnie z poleceniem Rektora AŚ w terminie od 1.12.02r. do
    31.01.br uzyskać
    pozytywną opinię od bezpośredniego przełożonego czyli ode mnie. Dr W.
    Korczyński nie
    zgłosił się do mnie w tej sprawie. W licznych pismach kierowanych do wielu
    instytucji
    informował, że nie uznaje decyzji Pana Dziekana i nie traktuje mnie jako swego
    przełożonego. W związku z tym nie widzę żadnych możliwości dalszej pracy dr. W.
    Korczyńskiego w kierowanym przeze mnie Zakładzie. Uprzejmie proszę Pana
    Dziekana o
    ewentualne przeniesienie dr. W. Korczyńskiego w inne struktury Wydziału.
    Z poważaniem
    Kierownik
    Zakładu Zarzadzania Rozwojem Organizacji


    Prof. AŚ. dr hab. Andrzej Szplit
  • w.korczynski 17.07.05, 18:29

    WYDZIAŁ ZARZĄDZANIA l ADMINISTRACJI
    Mielczarskiego 45
    25-709 Kielce
    lei. (0048)-(4t)-3663423
    lax. (41) 366-39-29
    Kielce,21.10.2002r.
    Do Pana
    Dr. Waldemara Korczyńskiego
    Informuję, że nie wykonał Pan polecenia służbowego i nie zgłosił się Pan do
    pracy w
    Zakładzie Zarządzania Rozwojem Organizacji. Nie podjął Pan również zajęć
    dydaktycznych.
    Proszę o odwrotne wyjaśnienia Pana nieobecności w pracy. Jednocześnie prowadzi
    Pan
    dziwaczną korespondencję z Prorektorem naszej Uczelni. W tej korespondencji
    powołuje się
    Pan na nieprawdę. Jednocześnie jest Pan w stałym kontakcie z mediami oraz pisze
    Pan do
    różnych instytucji ośmieszając Akademię. Uważam, że swoim postępowaniem działa
    Pan na
    szkodę naszej Uczelni i kategorycznie zabraniam wysyłania jakiejkolwiek
    korespondencji
    dotyczącej naszej Uczelni bez uprzedniej mojej zgody. Niewykonanie mojego
    polecenia
    spowoduje skierowanie sprawy do Rektora i Komisji Dyscyplinarnej.
    Kierownik
    Zakładu Zarządzania rozwojem Organizacji
    Prof. dr bab. Andrzej Szplit
    Do wiadomości:
    l. Dziekan WZiA Prof. dr bab. Antoni Malinowski
    2. Dyrektor Instytutu Zarządzania Prof. dr bab. Zbigniew Olesiński
  • w.korczynski 17.07.05, 18:30
    dr Waldemar Korczyński
    adiunkt w Zakładzie Zarządzania Rozwojem Przedsiębiorczości
    Wydziału Zarządzania Akademii Świetokrzyskiej





    Kierownik Zakładu Zarządzania Rozwojem Przedsiębiorczości
    prof. dr hab. Andrzej Szplit


    Kielce 22 października 2002
    Szanowny Panie Profesorze,
    w odpowiedzi na Pańskie pismo z dnia 21 października br. informuję, że:
    1. nie jest prawdą, ze nie wykonałem polecenia służbowego i nie zgłosiłem
    się do pracy w Zakładzie Zarządzania Rozwojem Przedsiębiorczości. Polecenia
    takiego nigdy explicite nie otrzymałem. Po otrzymaniu 30 września zaskakującej
    mnie informacji o przeniesieniu do Pańskiego zakładu usiłowałem wielokrotnie
    skontaktować się z Pa-nem. Pytałem telefonicznie sekretarkę kiedy Pan będzie
    obecny, ale nie uzyskałem odpowiedzi określającej czas Pana pobytu. Usiłowałem
    skontaktować się z Panem w godzinach Pańskich konsultacji w poniedziałek 7
    października, ale nie udało mi się wtedy Pana spotkać. W następny poniedziałek
    miałem zajęcia dydaktyczne, a w ostat-ni, w terminie tym było zebranie Zakładu,
    na którym byłem. Przy okazji uprzejmie proszę o pomoc w dostępie do
    znajdujących się w pokoju byłego Zakładu Zastosowań Matematyki i Przetwarzania
    Danych potrzebnych mi do pracy materiałów (m.in. kon-spektów wykładów, notatek
    itp.). Prosiłem o przekazanie mi protokołem zdawczo - odbiorczym wszystkiego,
    co w tym pokoju było. Zamiast tego otrzymałem (bez jakie-gokolwiek pokwitowania
    przez osoby pobierające te rzeczy) nieuporządkowany zbiór różnych książek i
    innych wydawnictw oraz dokumentów (również makulatury), któ-rych uporządkowanie
    zajmie mi nie mniej niż miesiąc pracy. Proszę Pana Kierownika o interwencję w
    tej sprawie, bo brak tych materiałów znacznie utrudnia mi pracę. Równocześnie
    podkreślam, ze nie mogę przejąć ich w inny sposób, bo nie ma żadnej gwarancji,
    iż w powstałym bałaganie nic nie zginęło. Mam np. informację, iż niektóre
    protokoły egzaminacyjne pobrała (też bez pokwitowania) Pani mgr. Pawełkiewicz.
    2. prawdą jest, iż nie przeprowadziłem wszystkich przewidzianych planem
    zajęć dydak-tycznych. bo do 20 października nie otrzymałem żadnej oficjalnej
    informacji o przy-dzieleniu mi jakichkolwiek zajęć, w szczególności mojej
    karty obciążeń. Rozumiejąc trudności organizacyjne Instytutu Zarządzania
    prosiłem o potwierdzoną kopię rozkła-du zajęć, bym miał jakąkolwiek podstawę
    prawną do podjęcia tych zajęć. Pani mgr M. Surowiec odmówiła mi wydania tej
    kopii. Formalnie nie miałem więc prawa prowa-dzić jakichkolwiek zajęć ze
    studentami. Mimo to w pierwszym możliwym terminie podjąłem zajęcia z IV rokiem
    studiów dziennych kierunku „zarządzanie”. Nie prowa-dziłem zajęć z I rokiem
    tego kierunku, bo o pierwszych dowiedziałem się tydzień po ich terminie, a w
    czasie drugich miałem ważne sprawy rodzinne (sprawowanie opieki nad chorym
    członkiem rodziny). Ponadto, jak Pan wie nikt nie konsultował ze mną terminu
    tych zajęć, co normalną praktyką nie jest. Postaram się jednak (mimo, iż w
    świetle prawa nie mam chyba takiego obowiązku) odrobić nieprzepracowane nie z
    mojej winy zajęcia.
    3. nie wiem niestety co jest dziwacznego w mojej korespondencji z
    Prorektorem naszej Uczelni. Nie wiem tez o jakim powoływaniu się na nieprawdę
    Pan pisze. Nie mogę więc ustosunkować się do tej informacji (zarzutu?).
    4. pozostawanie w stałym czy sporadycznym kontakcie z mediami nie jest w
    Polsce ka-ralne; gdyby tak było to np. Pan i inni członkowie Kolegium
    Dziekańskiego mogliby być pociągnięci do odpowiedzialności za udzielony
    dziennikarce 25 kwietnia wywiad. (nb. skąd ma Pan informacje o moim „stałym”
    kontakcie z mediami? To po prostu bzdura.)
    5. pisanie do „różnych instytucji” też jest w Polsce dozwolone. Jeśli
    uważa Pan, że w ja-kimkolwiek moim piśmie napisałem nieprawdę, proszę określić
    gdzie; natychmiast sprostuję i przeproszę. Argument(?) o ośmieszaniu Akademii
    jest dla mnie niezro-zumiały. Proszę o sprecyzowanie o co chodzi. Nie
    przypominam sobie bym kiedykol-wiek celowo ośmieszał Akademię. Faktem jest, ze
    zestawienie niektórych moich wy-powiedzi z informacjami o Akademii i
    wypowiedziami Jej i naszego Wydziału władz (np. informacji podanych przez
    Kolegium Dziekańskie w czasie wspomnianego wyżej wywiadu z informacjami
    podanymi przez „Gazetę Wyborczą” z 15 lipca br.) może Akademię, a głownie nasz
    Wydział ośmieszać, trudno jednak bym akurat ja czuł się za to odpowiedzialny.
    6. nie rozumiem Pańskiego żądania pytania o Pańską zgodę na korespondencję
    dotyczą-cą Akademii. Właściwie wszystkie moje pisma Jej w jakimś stopniu
    dotyczą. Mam do napisania wiele pism w sprawie np. udziału w seminariach,
    konferencjach naukowych, publikacjach, wspólnych pracach itp. z którymi nie
    zawsze mogę czekać na Pańską akceptację. Proszę sprecyzować, o jaką idzie
    korespondencję. Proszę też o podanie podstawy prawnej tak niecodziennego, by
    nie powiedzieć dziwacznego, zakazu..
    Pragnę podkreślić, ze nie mam żadnej złej woli, jestem nastawiony na
    konstruktywną współ-pracę i nie zamierzam niczego utrudniać. Chciałbym
    spokojnie pracować, cieszyć się Pań-skim i moich nowych kolegów zaufaniem i być
    daleko od jakichkolwiek konfliktów. Bardzo proszę o Pańską pomoc w osiągnięciu
    tego celu. Z nadzieją na jej uzyskanie

    Łączę wyrazy szacunku



    Waldemar Korczyński


    Do wiadomości:
    1. Rektor Akademii Świętokrzyskiej prof. dr hab. Adam Massalski. (załączam
    pismo prof. dr-a hab. Andrzeja Szplita z dnia 21 października 2002)
    2. Dziekan Wydziału Zarządzania i Administracji prof. dr hab. Antoni
    Malinowski


  • w.korczynski 17.07.05, 18:30


    Kielce, 24.10.2002r.
    WYDZIAŁ ZARZĄDZANIA l ADMINISTRACJI
    Mielczonkiego 45
    25-709 Kielce
    tel. (0048)-(41)-3663423
    (ox. (41) 366-39-29
    znak WA/AZ/I/45/2002 (dopisane ręcznie, skaner nie bierze)
    Do Komisji Dyscyplinarnej
    w Akademii Świętokrzyskiej
    w Kielcach
    przez Dziekana Wydziału Zarządzania i Administracji
    Prof. dr hab. Antoniego Malinowskiego
    Wnoszę o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko dr. Waldemarowi
    Korczyńskiemu adiunktowi w Zakładzie Zarządzania Rozwojem Organizacji. Dr W.
    Korczyński nie wykonał mojego polecenia służbowego, polegającego na zakazie
    udzielania
    informacji służbowych bez mojej wcześniejszej zgody. W odpowiedzi na moje pismo
    o w/w
    zakazie, dr W. Korczyński w wysoce aroganckiej formie odmówił wykonania tego
    polecenia
    służbowego. W swoim piśmie nie wyjaśnił też powodów swojej nieobecności w pracy
    od
    l.10.2002r.
    Wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wnoszę na podstawie art. 127 ust. o
    szkolnictwie
    wyższym z 10.09.1990r. oraz Rozporządzenia Rady Ministrów z 23.10.1991 r. w
    sprawie
    postępowania dyscyplinarnego wobec nauczycieli akademickich.
    Wszczęcie postępowania uzasadniam również stanowiskiem Komisji Dyscyplinarnej
    przy
    Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego, w którym orzeka się kary dyscyplinarne za
    niewykonanie polecenia służbowego.
    Z poważaniem
    Kierownik
    Zakładu Zarządzania Rozwojem Organizacji __
    w Instytucie Zarządzania .
    Prof. dr hab. Andrzej Szplit
    Do wiadomości:
    1. Dr Waldemar Korczyński adiunkt w Zakładzie Zarządzania Rozwojem Organizacji
    2. Prof. dr hab.Zbigniew Olesiński dyrektor Instytutu Zarządzania
  • w.korczynski 17.07.05, 18:31
    Prof. AS. dr bab. Andrzej Szplit
    Instytut Zarządzania
    Kielce, 13.09.2002r.
    Dr Waldemar Korczyński
    Wydział Zarządzania i Administracji
    Od wielu miesięcy prowadzi Pan zainicjowaną, przez Pana akcję szkalowania i
    ośmieszania
    mojej Uczelni - Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach. . Bierze Pan między innymi
    aktywny
    udział w forum intemetowym, gdzie wyróżnia się Pan w pożałowania godnej rubryce
    zatytułowanej Akademia przechowalnia psendonaukowców ( www.gazeta.pl). W
    rubryce tej
    ośmieszani są między innymi Rektor Akademii prof. dr bab. Adam Massalski,
    pozostałe
    kierownictwo Akademii, dziekani i pracownicy Akademii, szczególnie Wydziału
    Zarządzania
    i Administracji. W rubryce tej ostrzega się studentów i kandydatów na studentów
    przed
    fatalnym poziomem naukowo-dydaktycznym Akademii Świętokrzyskiej. Między innymi
    przekazał Pan informację na mój temat pisząc, ... Szplit habilitował się w
    enerdówku w
    jakiejś partyjnej szkole. Nic nie wiem o jego dorobku... Na tę informację
    rozpoczęła się
    dyskusja o jeszcze jednym pseudonaukowcu w Akademii Świętokrzyskiej. Informuję
    Pana, że
    ukończyłem Wyższą Szkołę Ekonomiczną we-Wrocławiu (promotor pracy magisterskiej
    słynny prof. Ber Haus), doktorat obroniłem w katedrze Finansów Akademii
    Ekonomicznej we
    Wrocławiu (promotor Rektor prof. Józef Kaleta), habilitowałem się w Hochschule
    fuer
    Oeconomie w Berlinie w zakresie efektywności inwestycji Habilitację moją
    zatwierdziło
    Ministerstwo Nauki, Badań Naukowych i Kultury landu Berlin z mocą na teren całej
    Republiki Federalnej Niemiec - pismo Senatsverwaltung fuer Wissenschaft,
    Forschung und
    Kultur in Berlin, z dnia 5 września bieżącego roku. Kopię pisma z Ministerstwa
    Nauki, Badań
    Naukowych i Kultury landu Berlin w tej sprawie dołączam do mojego pisma.
    Sprawą tą chciałbym zainteresować władze Akademii
    Andrzej Szplit

    Do wiadomości:
    1. Rektor Akademii prof. dr bab. Adam Massalski
    2. Dziekan Wydziału Zarządzania i Administracji
    prof. dr hab. Antoni Malinowski
  • Gość: Wuj Z Rzeszowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 18:09
    Czytam to i czytam i nie wiem czy śmiać się czy płakać. Gdzie nie zajrzę na wymienione posty przez onego Kroniki, to napotykam sie na jakiegos Korczyńskiego. Doktora Waldemara Korczyńskiego. Pisze on na tych forach o jakichś przekrętach na tej kieleckiej AŚ. Pyskuje na kolegów, w tym na znakomitego uczonego Andrzeja Szplita z Wydziału Zarządzania i Administracji i na samego Rektora Pana Massalskiego, którego skąd indziej bardzo poważam. Sposób prania brudów AŚ publicznie na forum jest dla mnie nie do przyjęcia. Czy Szanowny Pan Waldemar Korczyński, gdy stwierdził, iż jego koledzy dopuszczaja się do łamania prawa (przekręty w nomenklaturze Pana Korczyńskiego), to nie mógł wystąpić bezpośrednio do swego szefa A.Szplita, i jak sądzę, Pan Szplit razem z Panem Rektorem napewno sprawą by się zainteresowali a winnych napewno pognaliby na zieloną trawkę. A tak sprawę AŚ zna już cała Polska.
    Pozdrowienia z Uniwerku w Rzeszowie.
  • w.korczynski 19.07.05, 19:12
    Gość portalu: Wuj Z Rzeszowa napisał(a):
    Czy Szanowny Pan Waldemar Korczyńsk
    > i, gdy stwierdził, iż jego koledzy dopuszczaja się do łamania prawa
    (przekręty
    > w nomenklaturze Pana Korczyńskiego), to nie mógł wystąpić bezpośrednio do
    swego
    > szefa A.Szplita, i jak sądzę, Pan Szplit razem z Panem Rektorem napewno
    sprawą
    > by się zainteresowali a winnych napewno pognaliby na zieloną trawkę.

    Tak własnie robiłem. Mam kilkanascie takich jak nizej pism.
    dr Waldemar Korczyński
    kierownik Zakładu Zastosowań Matematyki i Przetwarzania Danych.
    Wydziału Zarządzania i Administracji
    Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach
    prof nadzw. dr hab. Andrzej Szplit
    Członek Rady Wydziału Zarządzania i Administracji
    Akademii Świętokrzyskiej
    Kielce, 8 czerwca 2001
    Szanowny Panie Profesorze,
    chciałbym zapoznać Pana z niepokojącymi mnie sprawami dotyczącymi naszego
    Wydziału. W
    kwietniu bieżącego roku uzyskałem przypadkiem informację, iż jednemu z
    pracowników
    kierowanego przeze mnie Zakładu, Panu doktorowi K, zlecono do realizacji
    (bez mojej wiedzy) nieprawdopodobnie dużą, w moim odczuciu nierealizowalną
    ilość co najmniej
    [tu przypis: Usiłowałem dowiedzieć się od doktora K jakie jest jego
    rzeczywiste obciążenie dydaktyczne, jednak mimo
    wielu obietnic informacji takiej nie uzyskałem.]
    1900 godzin dydaktycznych oraz blisko 40 prac licencjackich i magisterskich
    (łącznie). Ponieważ
    miałem istotne zastrzeżenia do wiarygodności podawanych przez doktora K
    informacji o jego
    wynikach naukowych (dlatego m.in. nie wpisałem do jego arkusza ocen mojej
    opinii, o czym
    poinformowałem d-ra Kuleszyńskiego) więc zainteresowałem się również
    niektórymi, związanymi
    ze sprawą oceny pracowników oraz przydziału i realizacji zajęć dydaktycznych,
    faktami. Daleko mi
    jeszcze do pełnego wyjaśnienia wielu kwestii, ale to co wiem, mocno mnie
    przeraziło. Oto niektóre
    z zauważonych nieprawidłowości:
    l. Wydział zarządzany jest metodą „ręcznego sterowania". Odczułem to na własnej
    osobie, gdy
    np. Dziekan Wydziału, doktor Kuleszyński podejmował przypisane mi decyzje, za
    które
    odpowiadam, bez mojej wiedzy i wbrew mojej woli. Stwarza to sytuacje
    kompromitujące
    Wydział i generujące nikomu niepotrzebne konflikty (por. moje pisma w sprawie
    oceny dr-a
    K). Innym mankamentem tego sposobu kierowania Wydziałem jest kreowanie ad hoc,
    bez
    rozeznania potrzeb i możliwości przedmiotów nauczania. Znam wiele takich
    przypadków, w
    tym miejscu opiszę jednak tylko dwa.
    1) Tzw. „laboratorium multimedialne". Wprowadzenie tego przedmiotu w naszej
    konkretnej
    sytuacji zakrawa na skandal. Nie dysponujemy, ani odpowiednim sprzętem, ani
    oprogramowaniem. W Ośrodku Kształcenia w Staszowie zajęcia prowadzone są w
    sali, w
    której nie ma żadnego komputera, a jedynym wyposażeniem są ławki i krzesła.
    Kompromituje nas to w oczach studentów, którzy za naukę owych „multimediów"
    płacą i
    naraża na poważne kłopoty w przypadku jakiejkolwiek kontroli. Do przedmiotu
    tego nie
    ma powszechnie akceptowanego programu nauczania, a jego usytuowanie w siatce
    zajęć
    ma się nijak do innych przedmiotów związanych z komputerami. Na żądanie mogę
    zreferować co na zajęciach tych zostało zrealizowane. Nie jestem przeciwnikiem
    multimediów, jestem jednak realistą i wiem na co nas obecnie stać. Stworzenie w
    miarę
    przyzwoitej pracowni multimedialnej na 10-12 osób to koszt rzędu 100-150 tys.
    PLN (wg
    cen na dzień dzisiejszy). Aby możliwe były normalne zajęcia pracowni takich
    winniśmy
    mieć co najmniej 3-4. Sugeruję skreślenie tego przedmiotu lub znaczne
    ograniczenie
    przewidzianej nań ilości godzin. Uzyskane w ten sposób godziny można
    przeznaczyć na
    nauczanie pakietu „Orfice" (nb. na przedmiocie „laboratorium multimedialne"
    naucza się
    teraz właśnie tego pakietu)
    2) „Statystyka" na czwartym roku kierunku „zarządzanie". Usytuowanie tego
    przedmiotu w
    tym akurat miejscu jest pozbawione sensu. Jest on realizowany równolegle lub po
    przedmiotach wykorzystujących przekazywaną na nim wiedzę. Być może miałoby to
    sens
    przed przedmiotami „ekonometria" oraz „prognozowanie i symulacja", ale na pewno
    nie
    2. Obowiązująca w naszym Wydziale siatka przedmiotów nauczania jest
    niestabilna. Na kpinę za-
    krawa fakt, iż student, który z powodu choroby miał roczną przerwę w studiach
    musi uzupełniać
    w ramach różnic programowych 6 przedmiotów (znam taki przypadek). Innym
    poważnym sy-
    gnalizowanym przeze mnie wielokrotnie błędem obowiązującej siatki zajęć jest
    dwuletnia prze-
    rwa w nauczaniu posługiwania się komputerem (można to łatwo zmienić, por. punkt
    1.1 wyżej).
    3. W zarządzaniu Wydziałem wiele decyzji podejmowanych jest niezgodnie z
    obowiązującym
    statutem Uczelni. Myślę tu m.in. o niezgodnym ze statutem powołaniu Wydziałowej
    Komisji
    ds. Oceny Pracowników Wy dziani oraz „uregulowaniach" dotyczących sposobu
    zlecania
    pracownikom zajęć dydaktycznych.
    4. Na Wydziale nie istnieje żaden system motywacyjny. Osiągane przez
    pracowników rezultaty
    nie znajdują przełożenia, ani na ich wynagrodzenie, ani oceny. Mam wrażenie, iż
    głównym
    kryterium oceny pracownika jest stopień akceptacji przez niego stylu
    zarządzania Wydziałem, a
    organizowane przez Dziekana festyny czy „integracje" służą utrwalaniu tego
    stanu rzeczy.
    Wydaje mi się, że pomylono tu zarządzanie z uprawianiem gminnej czy powiatowej
    polityki
    poprzez rozmaite populistyczne metody „zdobywania poparcia (popularności?)".
    Większość tych problemów sygnalizowałem Dziekanowi Kuleszyńskiemu od co najmniej
    dwu lat, bez widocznych efektów. Jedynym, bardzo mnie niepokojącym, rezultatem
    zwrócenia
    uwagi Dziekana na nieprawidłowości w zakresie przydziału zajęć dydaktycznych
    była jego
    niezrozumiała dla mnie reakcja na moje pismo, w którym wyrażałem moje obawy o
    możliwość
    realizacji przez doktora K tak dużej ilości godzin. Zamiast rzeczowego
    ustosunkowania się do
    problemu Dziekan Kuleszyński wytoczył mi zupełnie niezwiązane ze sprawą zarzuty
    i zażądał
    dostarczenia w krótkim terminie nie mających nic wspólnego ze sprawą
    dokumentów. Potrzebne do
    sporządzenia tych dokumentów dane ma on sam (np. wykaz delegacji), a dane do
    innych (wykaz
    obciążeń dr-a K) łatwiej jest zdobyć jemu niż mnie. Od chwili poinformowania dr-
    a
    Kuleszyńskiego o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu Wydziału napotykam wiele,
    spowodowanych przez niego problemów w pracy. Odbieram to jako szykany i próbę
    wymuszenia
    na mnie zaniechania wyjaśniania istniejących w Wydziale nieprawidłowości i ich
    prezentowania w
    statutowo do tego powołanych organach Uczelni. Jest to próba nierozsądna, jeśli
    stracę tę
    możliwość, zostanę zmuszony uczynić to w innym miejscu, bo nie chcę być
    posądzany o
    współudział w wytworzeniu istniejącego stanu rzeczy. Motywem moich działań jest
    dobro
    Wydziału. Bardzo bym chciał, by funkcjonował on poprawnie i cieszył się
    zasłużenie dobrą opinią.
    Boli mnie fakt, iż nie znajduje to zrozumienia u Dziekana Kuleszyńskiego.
    Tu jest jeszcze jeden ostry akapit, który pominąłem, bo nie chcę niepotrzebnie
    psućc nikomu opinii. [przypis dzisiejszy]

    Z wyrazami szacunku
    Waldemar Korczyński
    Załączniki:
    l; pismo Dziekana Kuleszyńskiego z dnia 4.06.2001
    2. moje pisma do Dziekana WZiA dr-a Zdobysława Kuleszyńskiego z dnia 31 maja, 5
    i 8 czerwca. 2001

    Pozdr.
  • Gość: Wuj Z Rzeszowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.05, 23:08
    I co dalej Panie Korczyński? Czy ktos z AŚ może dać odpór Panu Korczyńskiemu? Jeżeli nie, to On ma rację !!!
  • Gość: Wuj Z Rzeszowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.05, 11:53
    No i co dale Panie Korczyński? No i co dalej Panie Szplit? I co dalej Panie Massalski?
  • Gość: Bubu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.05, 11:02
    A co tam słychowac Panie Massalski w waszej teczce w IPN kturom Bronek W. wyciąg z tego IPN kieresa
  • Gość: Kronikarz AŚ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 17:26
    No to mamy klops a nie wuniwersytet, który nam zgotował przyszły senator Massalski i cała reszta kolegów:

    Uchwała Nr 194/2005
    Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego z dnia 14 lipca 2005 r.

    w sprawie poselskiego projektu ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach

    Po rozpatrzeniu, na wniosek Zastępcy Szefa Kancelarii Sejmu RP z dnia 3 grudnia 2004 r., wraz z późniejszymi uzupełnieniami, poselskiego projektu ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, Rada Główna, stosownie do art. 35 ust. 2 pkt. 3 ustawy z dnia 12 września 1990 r. o szkolnictwie wyższym (Dz. U. Nr 65, poz. 385 z późn. zm.), uchwala co następuje:

    § 1

    Rada Główna negatywnie opiniuje przedłożony projekt ustawy z następujących powodów:
    Akademia Świętokrzyska im. Jana Kochanowskiego w Kielcach nie spełnia obecnie jednego z podstawowych warunków wynikających z kryteriów powoływania nowej państwowej uczelni typu uniwersyteckiego uchwalonych na posiedzeniu plenarnym Rady Głównej 16 czerwca 1992 roku (potwierdzonych uchwałą Nr 73/2004 z 12 lutego 2004 roku). Uczelni tej brakuje jednego uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora habilitowanego oraz 3 uprawnień do nadawania stopnia doktora. Ponadto posiada ona uprawnienia do nadawania stopnia doktora tylko w dwóch dyscyplinach nauk humanistycznych (łącznie posiada 3 uprawnienia).
    Obecna struktura Akademii Świętokrzyskiej nie odpowiada w pełni wzorcom uniwersyteckim, bowiem nie realizuje kształcenia studentów między innymi na takich kierunkach jak filozofia i prawo.
    Zgodnie z informacją Państwowej Komisji Akredytacyjnej warunkową ocenę realizowanego kształcenia uzyskały takie kierunki jak: pedagogika i fizjoterapia, negatywną zaś filologia w zakresie specjalności filologia germańska z turystyką.
    Idea tworzenia uniwersytetu powinna integrować środowiska naukowe. W świetle dobiegających w Parlamencie RP prac nad ustawą "Prawo o szkolnictwie wyższym" będzie istniała możliwość utworzenia uniwersytetu uzupełnionego przymiotnikiem lub przymiotnikami w celu określenia profilu uczelni. Wnioskowany uniwersytet powinien być utworzony na bazie istniejących w Kielcach uczelni, np. poprzez połączenie Akademii Świętokrzyskiej z Politechniką Świętokrzyską.

    § 2

    Do uchwały załącza się opinie Senatów: Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów, Państwowej Komisji Akredytacyjnej oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu.

    § 3

    Uchwałę otrzymuje Zastępca Szefa Kancelarii Sejmu RP oraz Minister Edukacji Narodowej i Sportu.

    Przewodniczący Rady Głównej
    Jerzy Błażejowski


  • odprysk 13.08.05, 16:21
    Ta habilitacja prof. Szplita podobno kilka lat temu była w bibliotece gdzies w
    Kielcach. Zgodnie dobrymi obyczajemi akademickimi powinna byc w bibliotece
    instytutu gdzie pracował. Byłoby dziwne, gdyby jej w kielcach nie było. Może
    gdzies jeszcze jest. Mozna obejrzec i samemu ocenic o czym to jest. A jak nie
    ma to można przeciez poprosić profesora o wypożyczenie albo kopię
  • Gość: miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 13.08.05, 19:25
    Drogi Waldku,
    chyba nie jest z tym naszym prof. Szplitem tak źle. Proponuję ci sprawdzić adres
    bazy.opi.org.pl Szukaj grantu nr 1 H02D 083 29 Bardzo ciekawa lektura!
    No i napisz nam koniecznie ile ty grantów finansowanych przez KBN otrzymałeś.
    Wielokrotnie przecież się o nie starałeś! Może jednak twój dorobek jest o kant
    d... potłuc? I co teraz mój ty "najlepszy adiunkcie"?
    Cały twój
    miko2
  • Gość: Kronikarz AŚ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 11:11
    Panie "miko2", proszę sobie przeczytać moje stanowisko co do Pana w wątku:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=27124831
  • Gość: ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 19:44
    Czy A.Szplit będzie głosował na Massalskiego
  • nowy.novy 17.08.05, 13:21
    Gość portalu: ??? napisał(a):

    > Czy A.Szplit będzie głosował na Massalskiego

    Nie wiadomo. Ale ciekawe jest gdzie ogłoszono konkurs, w rezultacie którego
    przyjeto w tym samym czasie Szplita, jego syna i dwóch jego współpracowników.
    Zgodnie z prawem konkurs musial być. Ciekawe jest, czy byli inni kandydaci. To
    siebardzo rzadko zdarza, by na ogłoszony konkurs na zatrudnienie CZTERECH osób
    pasowało dokładnie cztery osoby z tego samego zakładu. I dlaczego nagle WSZYSCY
    odeszli z Politechniki? Konflikt jakis czy co? Jeden z obrońców Szplita napisał
    kiedys, ze Politechnika sie go "pozbyła". O co mogło chodzić? Może sie
    przejezyczył?
  • Gość: miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.08.05, 14:15
    Bzdury piszesz mój Kronikarzu a wręcz zahaczasz o pomówienia. Oczywiście, że
    odbył się otwarty konkurs. Inaczej byłoby to złamanie ustawy o szkolnictwie
    wyższym. Czy byli inni kandydaci to nie wiem ale zapewne wygrali najlepsi.
    Trudno mieć o to do nich pretensje, prawda?
    Z tego co ja wiem to prof. Szplit odszedł, ponieważ PŚk likwidowała kierunek
    Zarządzanie i Marketing. Zdaje się, że tego kierunku na Politechnice już nie ma?
    Pozdrawiam złośliwego kronikarza
    miko2
    PS. Jak tam z grantem Korczyńskiego? Znalazłeś coś na ten temat?
  • nowy.novy 17.08.05, 17:54
    Gość portalu: miko2 napisał(a):

    > Bzdury piszesz mój Kronikarzu a wręcz zahaczasz o pomówienia. Oczywiście, że
    > odbył się otwarty konkurs. Inaczej byłoby to złamanie ustawy o szkolnictwie
    > wyższym. Czy byli inni kandydaci to nie wiem ale zapewne wygrali najlepsi.
    > Trudno mieć o to do nich pretensje, prawda?
    > Z tego co ja wiem to prof. Szplit odszedł, ponieważ PŚk likwidowała kierunek
    > Zarządzanie i Marketing. Zdaje się, że tego kierunku na Politechnice już nie
    ma
    > ?
    > Pozdrawiam złośliwego kronikarza
    > miko2
    > PS. Jak tam z grantem Korczyńskiego? Znalazłeś coś na ten temat?

    Szplit&Co odeszli z Politechniki w 1998 roku, kiedy nie było jeszcze PKA, a
    kierunek Zarzadzanie i Marketing bardzo dobrze sie rozwijał. Co do konkursu, to
    jest nad wyraz dziwne, ze ci "najlepsi" to akurat ta grupa. A co tez oni
    dokonali? Na pewno wiesz i napiszesz. Czekamy z niecierpliwoscia. A tak
    nawiasem; skad wiesz, że ten konkurs w ogóle był? Masz znów jakies tajne
    papiery np. z obrad komisji kwalifikacyjnej? Czy byl tam siostra wujka stryjka
    ciotki? Skad wiesz, ze nie złamano ustawy? Do Szplita&Co nie mam pretensji. Mam
    tylko pytanie do władz AŚ, o to jak udało śie na jeden konkurs zatrudnic akurat
    tę czwórkę.
  • Gość: miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.08.05, 18:13
    Skąd masz takie dokładne wiadomości o odejściu prof. Szplita z Politechniki?
    Tych dat to nawet ja nie pamietałem.
    Postrzymuje swoje twierdzenie: żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo zmienić
    pracę. Jak widac z późniejszych decyzji prof. Szplit słusznie zrobił bo trafił
    na wydział, który PKA oceniła pozytywnie a odszedł z takigo, który dostał oceną
    warunkową i suma sumarum przestał istnieć. Nie mam pojęcia kto był w komisji
    konkursowej bo w konkursie nie startowałem. Przypominam jednak, że chodziło o
    pracowników naukowych z uznanym dorobkiem i trudno raczej byłoby znaleźć kogoś
    kto by z nimi wygrał. Najlepszym dowodem było to wszystko co prezentawał tu
    kolega Korczyński oraz grant: 1 H02D 083 29.
    Pozdrawiam
    miko2
    PS. Cały czas czekam na informację o grancie Korczyńskiego. Czyżby Kornikarz AŚ
    przegapił tak istotny fakt?
  • odprysk 25.08.05, 17:23
    Gość portalu: miko2 napisał(a):

    > Skąd masz takie dokładne wiadomości o odejściu prof. Szplita z Politechniki?
    > Tych dat to nawet ja nie pamietałem.
    > Postrzymuje swoje twierdzenie: żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo zmienić
    > pracę. Jak widac z późniejszych decyzji prof. Szplit słusznie zrobił bo trafił
    > na wydział, który PKA oceniła pozytywnie a odszedł z takigo, który dostał
    oceną
    > warunkową i suma sumarum przestał istnieć. Nie mam pojęcia kto był w komisji
    > konkursowej bo w konkursie nie startowałem. Przypominam jednak, że chodziło o
    > pracowników naukowych z uznanym dorobkiem i trudno raczej byłoby znaleźć kogoś
    > kto by z nimi wygrał. Najlepszym dowodem było to wszystko co prezentawał tu
    > kolega Korczyński oraz grant: 1 H02D 083 29.
    > Pozdrawiam
    > miko2
    > PS. Cały czas czekam na informację o grancie Korczyńskiego. Czyżby Kornikarz

    > przegapił tak istotny fakt?

    A dlaczego ten szplit odszedł z politechniki?
  • Gość: Kronikarz AŚ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 18:18
    Panie "miko2". Jak zwykle wykazuje się Pan, wprost do nie uwierzenia, twardogłowością i brakiem jakiegokolwiek zdrowego rozsądkowego myślenia.
    Sadzę, że czytelnicy, już niedługo będą mogli w wydanej książce o ludziach z Akademii Świętokrzyskiej, ocenić Pana lotność umysłową i zdolność do analitycznego myślenia. Przypomina Pan mi jednego Kowalskiego, tego od Zagłoby. Pan wie i ja wiem, że Pan, Panie "miko2", to nikt inny jak Kowalski.
  • Gość: miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.08.05, 18:39
    Czemu piszesz tak żeby mnie obrazić? Nie będę się tu chwalił ale mnie w końcu
    nikt nie wyrzucił z pracy za niedostateczne postępy w pracy naukowej.
    Ja w swoich postach staram się pewne rzeczy wyjaśnić, inne sprostować a nie
    atakować ad personam. Czasami sobie pożartuję z Waldka Korczyńskiego ale
    przecież znam się z nim tyle lat i wiem, że ma on poczucie humoru. Na pewno moje
    żarty mu nie przeszkadzają. On też czasem lubi pożartować (te teksty do
    studentów na temat metod leczenia kaca).
    Mimo wszystko pozdrawiam
    miko2
    No to jak z tym grantem Korczyńskiego? Dlaczego nie napiszesz nam co znalazłeś?
    Przypominam adres: httL//bazy.opi.org.pl
  • w.korczynski 20.08.05, 12:39
    Chwalic sie to byłoby ciężko, bo trzeba by sie ujawnic. Na razie to miko2 jest
    małym, tanim cwaniaczkiem, co to anonimowo opluwa ludzi zza forumowego nicka i
    udaje uczonego jakiejs tam klasy. Ja nikogo nie udaje na koturny nie włazę i
    mówię rowniez o tym jak lecze kaca. I nie widze w tym niczego zlego, przeciwnie
    uważam to za normalne. Z grantami to tak róznie bywa, jak miko2 sie tak upiera,
    to o te szplitowe jeszcze popytamy. Skąd ten pomysł o moim grancie? A tak
    nawiasem; może miko2 wie gdzie mozna znaleźć informacje o rozliczeniach
    grantów? Jak sprawdzic potem, czy ten grant Szplita cos wniósł czy nie?
    Odpowiedziałem juz w trzech miejscach. Na dziś chyba starczy, choć na życzenie
    miko2 można oczywiscie kontynuować te dyskusje, tak aby utrwalic osiagniecia AŚ
    i WZiA w szczególności.
  • Gość: miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.08.05, 19:18
    No i znomu próbujesz mnie Waldku obrazić. Po co? Przecież ja piszę tylko prawdę
    i samą prawdą. Czasem sobie pożartujemy ale rozumiesz, że kto się lubi ten się
    czubi :) Popytaj o te szplitowe granty koniecznie. Właśnie cię do tego namawiam
    od dłuższego czasu. Podaje adres: bazy.opi.org.pl Ja szukałem tam
    informacji o twoich grantach. I wiesz co? Żadnego nie znalazłem. To chyba jakaś
    pomyłka bo na uczelni są kopie twoich wniosków (co najmniej 5 sztuk). Czyżbyś
    był aż tak słabo oceniany w swojej dziedzine? Autor tak wielu publikacji? Nawet
    te meksykańskie (co je pisałeś po hiszpańsku) nie pomogły?
    pozdrawiam Waldemarze
    miko2
    PS. Jak ty chcesz sprawdzać czyjś grant? Wezmą cię do Ministerstwa Nauki na
    recenzenta? Bez habilitacji, starszego wykładowcę? Jakoś słabo to widzę.
  • w.korczynski 22.08.05, 16:36

    „No i znomu próbujesz mnie Waldku obrazić. Po co? Przecież ja piszę tylko prawdę
    i samą prawdą. „

    Jasne; tak jak np. z tłumaczeniem tytułu habilitacji Szplita. Gdzieś czytałem,
    że ma być dodrukowana i dostępna w Kielcach. Gdzie można to obejrzeć?

    „Czasem sobie pożartujemy ale rozumiesz, że kto się lubi ten się
    czubi :) Popytaj o te szplitowe granty koniecznie. Właśnie cię do tego namawiam
    od dłuższego czasu.”

    Jak pytałem o jeden, którego recenzję Szplit wysłał do
    redaktora „Kontratekstów”, to okazało się potem, że grantu nie było. Ale o ten
    też można zapytać. Można też popytać o rozmaite sprawy związane z tym grantem,
    którego nie było. Chwilowo nie mam czasu, ale postaram się nadrobić to później

    „Podaje adres: bazy.opi.org.pl Ja szukałem tam
    informacji o twoich grantach. I wiesz co? Żadnego nie znalazłem. To chyba jakaś
    pomyłka bo na uczelni są kopie twoich wniosków (co najmniej 5 sztuk). „

    No, no to ja nie wiedziałem, że tyle tego napisałem. Najlepiej opublikować to
    tu na tym forum i jakoś uwierzytelnić, bo ja nijak przypomnieć sobie tego nie
    mogę.

    „Czyżbyś był aż tak słabo oceniany w swojej dziedzine? Autor tak wielu
    publikacji? Nawet te meksykańskie (co je pisałeś po hiszpańsku) nie pomogły?”

    Skąd taki wniosek? Ja nie znam żadnej recenzji jakiegokolwiek mojego wniosku o
    grant. Gdyby takowe były, to albo bym je znał (Szplit zna, więc musiałyby być
    jawne), albo Szplit miałby jakieś dziwne dojścia do niejawnych recenzji. Ja tam
    wierzę w poprawność konstrukcji systemu przyznawania grantów, rzetelność ocen i
    równe traktowanie wszystkich wniosków o przyznanie grantów. Ten post byłby
    dobrym głosem w toczonej na łamach Niezaleznego Forum Akademickiego (www.nauka-
    edukacja.p4u.pl) dyskusji o systemie przyznawania grantów. No i niech teraz
    Wieczorek powie, że stary tytuł portalu nie był lepszy! A po hiszpańsku niczego
    nie pisałem. W Meksyku pisałem po angielsku. I nigdy nie epatowałem nigdzie
    moimi osiągnięciami, tak jak miko2 osiągnięciami Szplita.

    ”pozdrawiam Waldemarze miko2” Nie dziękuję.

    „PS. Jak ty chcesz sprawdzać czyjś grant? Wezmą cię do Ministerstwa Nauki na
    recenzenta? Bez habilitacji, starszego wykładowcę? Jakoś słabo to widzę.”

    „Całkowicie zgadzam się tu z miko2. Ten sposób wydawania publicznego grosza
    jest dla podatnika nie do skontrolowania”.


  • Gość: miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 22.08.05, 17:23
    1. W tłumaczeniach to ty popełniłeś poważny błąd. I to nie jeden.
    2. Praca jest dostępna na Freie Unvesitaet oraz w Deutsce Buechrei. Nie ma
    najmniejszego problemu z jej przeczytaniem. Rozumiem, że swoimi wątpliwościami
    na temat tej pracy podzieliłeś się już z rektorem Politechniki? Pamiętaj, że
    prof. Szplt tam pracował w 1989 roku.
    3. No ale co z tym grantem, który jest na bazy.opi.org.pl? Dlaczego tego
    nie skomentujesz. Chyba tytuł jest identyczny?
    4. Tzn. twierdzisz, że nigdy nie wnioskowałeś o grant KBN? A Dział Nauki
    twierdzi coś zupełnie innego.
    5. To, że grantu nie otrzymałeś ( a może jednak otrzymałeś?) świadczy o twoim
    słabym poziomie merytorycznym. W przeciweiństwie do innych naukowców, których
    kariera tak spędza ci sen z oczu.
    6. dr Wieczorek ma tyle samo do powiedzenia w sprawie nauki w Polsce co i ty.
    Czyli nic. Jako starszy wykładowca (a nie naukowiec) powinieneś się poświęcić
    raczej dydaktyce nauczania matematyki. Sprawy naukowe to już (na szczęście) nie
    twój problem.
    & Kolejne przekłamanie: recenzje grantów są jawne. Niejawne są nazwiska
    recenzentów. Może przytoczysz jakieś własne recenzje?
    7. Twoja pozycja zawodowa i "dorobek naukowy" pozwala ci się w sposób uprawniony
    wypowiadać jedynie o pracach licencjackich. Oto najlepsze podsumowanie twojej
    "naukowości".
    Ale mimo tego lubię cię bardzo i jak zwykle
    serdecznie pozdrawiam
    miko2
  • Gość: Student1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 21:34
    Fakt jest faktem, Szplit spłodził w enerdówku jakąs habilitacyjkę o wyższości budownictwa spółdzielczego w demoludach a z polibudy pogonili go (i rodzinkę z Marcinkiem) za naciągane rozliczenie grantu.
    Takie są fakty.
  • odprysk 26.08.05, 11:18
    Gość portalu: Student1 napisał(a):

    > Fakt jest faktem, Szplit spłodził w enerdówku jakąs habilitacyjkę o wyższości
    b
    > udownictwa spółdzielczego w demoludach a z polibudy pogonili go (i rodzinkę z
    M
    > arcinkiem) za naciągane rozliczenie grantu.
    > Takie są fakty.

    A kiedy to było?
  • Gość: Student1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 18:16
    Miko2 co tam słychować u Waldemara Korczyńskiego? Pochwal się jakimiś wariacjami na temat Waldemara Korczyńskiego.
  • Gość: zosieńka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 21:55
    Moja kochana cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że została odnaleziona praca habilitacyjna Szplita?
  • w.korczynski 17.07.05, 18:32

    Senatsverwaltung für Wissenschaft,
    Forschung und Kultur
    Senatsverwartung für Wissenschaft, Forschung und Kultur
    Brunnenstrasse 188/190. 10119 Berlin
    Herrn Professor
    Dr. habil. Andzej Szplit
    25 . 452 Kielce
    UL. Solskiego 20
    Polen
    Geschäftszeichen
    II A 6
    Bei Antwort bitte angeben
    Bearbeiter: Frau Buchert
    Dienstgebäude Berlin-Mitte
    Brunnenstr. 188-190
    10119 Berlin
    Zimmer: 1 A 4
    Telefon (030) 90228 - 825
    Telefax (030) 90228 - 595 / 818
    E-Mail
    heidemarie.buchert@
    senwfk.verwalt-berlin.de
    Datum
    05. September 2002

    Sehr geehrter Herr Professor Szplit,
    ich bestätige den Eingang Ihres Schreibens vom 02. September 2002.
    Aufgrund der eingereichten Kopie Ihrer Ernennungsurkunde vom
    03. November 1989 zum doctor scientiae oeconomicae, kann ich Ihnen bestati-
    gen, dass Sie diese von der Hochschule für Ökonomie Berlin erhalten haben. Die-
    sehr Titel darf so in der Bundesrepublik Deutschland weitergeführt werden.
    Mit freundlichen Grüßen
    Im Auftrag

    Buchert
  • Gość: prawnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 19:20
    A projekt nowej ustawy sprawę stawia tak:
    Art. 117.
    Okres zatrudnienia na stanowisku asystenta osoby nieposiadającej stopnia
    naukowego doktora oraz okres zatrudnienia na stanowisku adiunkta osoby
    nieposiadającej stopnia naukowego doktora habilitowanego, a także warunki
    skracania i przedłużania oraz zawieszania tych okresów określa statut.

    Jak z tego widać nowa ustawa niewiele w tym zakresie zmieniła poza daniem
    uczlenią większej autonomii w określaniu okreśów zatrudnienia. Nadal aby byc
    adiunktem dożywotnio należy legitymować się habilitacją.
  • Gość: closs IP: *.wurnet.nl / *.wur.NL 07.11.05, 12:04
    przebrnalem przez te cala dyskusje i stwierdzam jedno: jezeli obroncy Szplita
    (nie nazwe go profesorem, bo uwazam, ze nie nalezy mu sie ten tytul i powinien
    stracic to stanowisko jak i habilitacje) przez kilka miesiecy nie potrafili
    podac publikacji Szplita, ktore sa niezbednym elementem uzyskania habilitacji -
    wniosek nasuwa sie sam: to oszust. Dziwne, ze Akademia Swietokrzyska toleruje
    ten skandal do tej pory. Na pewno nie przynosi to chwaly tej uczelni.

    Ale widac - kontakty personalne sa wazniejsze niz jakis tam prestiz uczelni ;)
  • Gość: oops IP: *.anon-online.org 10.11.05, 14:03
    no, no
  • w.korczynski 11.11.05, 16:38
    Odpowiedz dla miko2

    Post miko2, to stek bzdur.
    0. Nie mogę być zosieńką, bo 2005-11-07 15:25:42 miałem zajęcia i
    widziało mnie kilkanaście osób. Podobnie z innymi nickami.
    1. Dyplomy, odznaczenia i inne kwity Szplita interesują mnie tyle tylko,
    ile miko2 mi wskaże dziwnych spraw z nimi związanych. Pytałem kiedyś o jego
    habilitację, bo miko2 pisał tu rozmaite brednie o wybitnych wartościach
    naukowych prac tego pana. Pytania okazały się być zasadne, bo habilitacja była
    wyjątkowo dziwna; do dorobku zaliczono maszynopis i kilka polskojęzycznych
    prac, które Bóg jeden wie jak niemieccy recenzenci przeczytali. W enerdówku
    gadali bowiem po niemiecku. Było jeszcze parę innych ciekawostek z tą pracą,
    ale lepiej je chyba przemilczeć. Nie wiem kto o uprawnienia Szplita do
    nauczania niemieckiego pytał; sądząc po treści pytania, ktoś komu Szplit zabrał
    pracę. Nie musiał tego robić, bo ma z czego żyć, a chodzi mu (Szplitowi)
    prawdopodobnie o to by nie zapomnieć języka. A o ten dyplom, zachęcony przez
    miko2, zapytam. Myślę, że będzie z tym podobnie jak z habilitacją, tzn. okaże
    się, że go nie ma, albo że jest równie dziwny.
    2. No więc ja wyrażam jednak wątpliwość czy Szplit jest rzeczywiście
    lepszy niż germanista. Nie dlatego bym czepiał się tego dyplomu, w końcu wiem,
    że sam dyplom niewiele mówi (np. informacja o tym, że Szplit ma habilitację nie
    mówi nic o wartości tego dzieła), ale dlatego, że tak zazwyczaj jest. W latach
    80-tych Szplit był w enerdówkowskim Berlinie na tzw. aspiranturze w Hochschule
    fuer Oekonomie, którą Niemcy natychmiast po zjednoczeniu zlikwidowali. A gdzie
    on te regularne seminaria i spotkania odbywa? I na której uczelni był
    profesorem? I jak długo? Czy nie była to (jeśli w ogóle coś było) jakaś wymiana
    lub staż?
    3. Co do szplitowej habilitacji. „Aufgaben” – to w tym kontekście
    zadania, „neuen” – to nowe, „am Beispiel” – na przykładzie, a „DDR” to
    enerdówek. Które z tych słów występuje w polskim tłumaczeniu tytułu habilitacji
    Szplita? Nawet gdyby rozumieć tylko „VR Polen”, to oznacza to PRL, a tego też
    w „tłumaczeniu” nie ma. Gdyby po tym sądzić o szplitowej niemczyżnie (ja nie
    sądzę, choć jako redaktor naukowy dzieła takie tłumaczenie zaakceptował), to na
    pewno uczyć niemieckiego nie powinien. Ja nie mówię, że Szplit po niemiecku nie
    gada, ale nie można równocześnie pisać, że Szplit zna niemiecki i twierdzić, że
    to tłumaczenie jest dobre. Nie mam nic przeciwko proponowanemu spotkaniu (np.
    seminarium na temat mniemanologii stosowanej), które miko2 zaszczyciłby pewnie
    swą obecnością, choć trochę trąci mi ono telewizyjnymi konkursami, które
    wprawdzie lubię, ale nie zawsze. Zawsze jednak gotów jestem do zgrywy, bo
    nadymać się jak miko2 można w dowolnym języku, a ubaw jest zawsze taki sam. I
    chętnie o tym z miko2 po niemiecku pogadam (jak się ujawni)..
    4. Podtrzymuję, oczywiście, stwierdzenie, że, według oficjalnie
    akceptowanych kryteriów doktor Wieczorek jest WIELOKROTNIE lepszy naukowo niż
    Szplit. Sprawdza się to w bazach stosownych danych i przelicza na tzw. punkty
    KBN, a sposób tego przypisania znaleźć można na stronie domowej MNiI (chyba
    jeszcze jest, choć ministerstwa nie ma). Ja w tym wykazie czasopism
    wymienionych jako „punktowane” nie znalazłem żadnego z tych, w których Szplit
    coś pisał. A habilitacji Szplita w bazie polskich naukowców www.opi.org.pl też
    nie ma. Musi, co nie wszystko było tak jak z innymi, bo by była. A takie jak
    Wieczorka listy trzeba umieć czytać. Megalomania uniemożliwia to, niestety.
    5. Oceniała mnie PKA i zastrzeżeń nie miała. Nie twierdziłem nigdy, że
    jestem wybitny, przeciwnie, zawsze podkreślam moją przeciętność, ale od Szplita
    jestem, oczywiście, lepszy. To się da sprawdzić w wielu bazach danych, również
    tych „ogólnych” i polskojęzycznych (np. Bibl. Narodowej). Recenzje są normalnie
    tajne i ja pojęcia nie mam, kto moje prace recenzował. Może miko2 zna
    recenzentów swoich prac, ja niestety, nie. Nie dotyczy to książek, ale to może
    sprawdzić każdy samodzielnie.
    6. Wykaz moich publikacji jest rzeczywiście nieaktualny i niekompletny.
    Ale ja nic publikować NIE MUSZE i robię to bo lubię. Mimo to mam tego, również
    w ostatnich pięciu latach, więcej niż np. Szplit. Z informatyki też, np.
    www.informatik.uni-trier.de/~ley/db/indices/a-
    tree/k/Korczynski:Waldemar.html. A opinie miko2 & Co. olewam.
    7. O jakie zdanie chodziło? Nie przypominam sobie, abym tu coś tłumaczył.
    Po angielsku gadam różnie, jest to na pewno bardziej „globish” niż „english”,
    ale Szplit, zdaje się, nie gada wcale, a miko2 pewnie tez nic. Prace piszę
    sam, ale bywa, że korzystam z korekty anglisty. Nie ja jeden. I nie tylko w
    pracach obcojęzycznych. Korektorzy, również poloniści, z tego właśnie żyją.

    Pojęcia nie mam kiedy prof. Żak siedział w więzieniu. Zacytowałem co napisał,
    bo tak właśnie napisał. Coś mi się widzi, że on tej „jedynie słusznej wiedzy”
    to nie lubi. Pewnie nie widział szplitowej habilitacji, bo polubiłby za same
    odwołania do postanowień partyjnych zjazdów. Chętnie się dowiem z jakim to
    sekretarzem POP w tej komitywie pracowałem. Byłem tu już pomawiany o wiele
    niegodziwości, konkretów nie było nigdy. Przyznawałem się do wywołania wojny
    peloponeskiej, ale to chyba mało. No to mogę być np. mordercą jakiegoś faraona.
    Wybór tego władcy pozostawiam miko2.

    Tak to właśnie jest. I wszystko to jest sprawdzalne, a ja się podpisuję
    imieniem i nazwiskiem. Mój adwersarz chowa się za anonimowym nickiem. Anonimowo
    można każdego bezkarnie opluwać, szczególnie wtedy, gdy prokuratura „nie widzi
    interesu społecznego” w ściganiu takich pomówień, o czym miko2 wie. Jest jednak
    ewidentny interes społeczny w demaskowaniu „potknięć” ludzi robiących za
    autorytety. Co więcej nakazują to różne kodeksy naukowo - etyczne. Ta dyskusja,
    pokazując sposób myślenia niektórych pracowników naukowych (miko2 przedstawiał
    się tu wielokrotnie jako pracownik AŚ i mój były kolega), dobrze się temu
    demaskowaniu przysługuje. Normalnie nie warto byłoby z ludźmi typu miko2
    dyskutować, ten jednak cel może tę dyskusję usprawiedliwić.

    Waldemar Korczyński
  • w.korczynski 11.07.05, 19:51
    To jest bardzo dobry post. Wszystko sie zgadza i jest to klasyczny przypadek
    półprawdy. Na tym polega dezinformowanie.

    Gość portalu: prawnik napisał(a):

    > Informacje podane przez pana anty-korczyńskiego są nieco nieścisłe. Decyzję o
    > przedłużeniu zatrudnienia dla adiunktów podejmuje, zgodnie z par. 67 statutu

    > ,
    > Senat na podstawie opinii Rady Wydziału. Do tego celu Senat uczelni powołuje
    > specjalną komisję, która ocenia zasadność wniosku głownie przez pryzmat
    szansy,
    > że w okresie przedłużenia delikwent jednak habilitację zrobi, bądź uzasadni
    > dlaczego nie udało mu się w czasie regulaminowym.
    > Niezgadza się również czas: jest to 14 lat z mozliwością co najwyżej
    dwukrotneg
    > o
    > przedłużenia na kolejne 3 lata. W sumie maksimum 20 lat. No i od tego roku
    > faktycznie mamy nowość: nie można być adiunktem jeśli ukończyło się 60 lat
    nawe
    > t
    > jeśli nie minęło 20 lat od podpisania umowy.
    > Anty-korczyński ma natomiast rację, że osoba, która chce dalej pracować
    powinna
    > zwrócić się z prośbą do Rady Wydziału bądź bezpośrednio Rektora. W żadnym
    > wypadku nie jest to wniosek

    WK> Otóż druk (bo uczelnia posiada specjalne druki do tego własnie celu)
    zatytułowany jest wniosek. To fakt. Ja myslę jednak, ze "prawnikowi" nie chodzi
    o różnice syntaktyczne, ale semantyczne. Ja chętnie sie dowiem jaka to jest
    różnica. Jeśli, jak sugeruje nizej "prawnik" , jest to stopień komplikacji
    procedury rozpatrywania, to pogratulować wiedzy prawniczej (a czy prawni zna
    jakąs miare tego stopnia komplikacji?). To jest zwyczajna brednia, a chodzi o
    podkreslenie feudalizmu w AŚ.

    ponieważ przedłużenie umowy nie jest prostą
    > formalnością.
    > Z tego co mi wiadomo to w żadnym z wielu pism, jakie pan dr Korczyński
    kierował
    > do rektora, dziekana i innych instytucji nie zwracał się on z prośbą o
    > przedłużenie zatrudnienia.

    WK. Bo nie mógł uzyskac podpisu Szplita, który go unikał, a na wniosku jest
    rubryka, gdzie podpisać sie miał własniwe Szplit.

    Po zwolnieniu odwołał się on do Sądu Pracy,

    WK. I to odwołanie mogło byc potraktowane jako wniosek (prosba jak chce
    kochajacy bizantyjskie obyczaje "prawnik") o przedłuzenie zatrudnienia. Powody
    były, bo w WZiA byłem zdecydowanie najlepszym adiunktem i miałem WIELOKROTNIE
    wiekszy dorobek naukowy niz wiekszość profesorów, w tym oczywiscie Szplit.

    który w
    > toku postępowania określił działania AŚ jako zgodne z prawem i oddalił
    powództw
    > o
    > dr Korczyńskiego. Wyrok w tej sprawie jest prawomocny.

    WK. Tez prawda. Tenze Sąd (przewodnicząca A. Czarny, sedzia sprawozdawca A.
    Błeszyński) nie zgodził sie na porównanie mojego (naprawde skromnego) dorobku
    naukowego z takimż dorobkiem innych pracowników WZiA. Nie byłem wybredny i
    proponowałem równiez profesorów, a głownie szplita, który w sobote znalazł
    czas, by napisac pismo, iz w piatek upłynał termin składania wniosku, czy tez
    bardziej wiernopoddańczo prosby, o przedłuzenie zatrudnienia. tenze Sąd na
    wniosek oełnomocnika AŚ uznał, ze pracujac w zamiejscowej jednostce
    organizacyjnej AŚ w Staszowie nie pracowalem w AS. Rodzi to okreslone
    konsekwencje prawne dla ludzi, którzy tam własnie uzyskali dyplomy, bo np.
    cytowana wyżaj Ustawa nie przewiduje możliwosci scedowania przez szkołe wyzszą
    (AŚ chyba taka jest) kstałcenia ani wydawania dyplomów na inne jednostki.
    Innymi słowy status wydawanych w absolwentom z.j.o. w AS w Staszowie nie jest
    zupełnie jasno określony. Warto zajrzeć do raportu NIK w tej sprawie (raport
    dostepny jako PDF na stronie domowej NIK), gdzie AŚ zajmuje (procentowo)
    poczesne pierwsze miejsce wsród uczelni kaształcacych w takich z.j.o. Ja nie
    jestem prawnikiem, ale wydaje mi się, ze byli studenci z.j.o. (to oficjalna
    terminologia NIK) moga starac sie o zwrot części zapłaconego czesnego, bo
    uzyskali dyplom inny niz ci, którzy studiowali w Kielcach. I nie musieliby tego
    dyplomu zwracac. Prosze o sprostowanie jesli sie mylę.

    Tak to wyglada. Ja myslę, że byłoby dobrze, by prawnik przedstawił sie tu z
    imienia i nazwiska i napisał skad tez posiada wiedze o tym co ja robiłem, czego
    nie zrobiłem i jak Sad sprawe ocenił. Prawnikom nie bardzo wypada pisac
    anonimowo pólprawdy. Kiedy powiedziałem, ze wiele informacji z rozpraw pojawia
    sie na tym forum, pełnomocnik AS, mec. Wołowiec stwierdził, ze on sie na forum
    nie udziela. Nie posadzam go tez o to, ze łazi po Kielcach i rozgłasza, co tez
    sie na rozprawach działo. Jest jednak zastanawiajace jak wiele osób (a może to
    wciąz ta sama osoba?) ma tak znakomite informacje z sali sadowej.
    Może "prawnik" to wie?
  • Gość: nieprawnikciekawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 20:03
    Nie rozumiem co do paragrafu 67 statutu ma artykuł 88 ustawy. Na podstawie którego artykułu ustawy zapisano w paragrafie 67 statutu, że to senat przedłuża zatrudnienie. W ustawie nie jest nigdzie napisane, że istnieje możliwość przedłużania zatrudnienia i to należy do czynnosci senatu. Jeżeli przy przyjęciu senat nic nie ma do gadania to i przy zwolnieniu także nie może być organem decydujacym za rektora. To rektor, jak ktos niżej napisał przyjmuje i zwalnia a nie senat. Senat to sobie może ...... pójść na grzybki a nie decydować w sprawach personalnych bo nie ma takich uprawnień ustawowych !!!
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 11.07.05, 20:32
    Fakt, Art. 88 ustawy daje jedynie możliwość przedłużenia zatrudnienia na
    stanowisku adiunkta (...) na okres dłuższy niż 9 lat. Natomiast warto przytoczyć
    inne przepisy Ustawy:
    Art. 9
    Szczegółowy ustrój uczelni oraz inne sprawy dotyczące jej funkcjonowania, nie
    uregulowane w ustawie, określa statut.
    oraz
    Art. 48, ust. 1, p. 10
    (Do kompetencji senatu należy:) podejmowanie uchwał w innych sprawach
    określonych w ustawie lub statucie uczelni (...),
    Masz rację, że umowę o pracę podpisuje rektor. Natomiast nie może tego robić
    dowolnie, polecam np. lekturę Art. 86, ust. 1.-3. Warto dodać, że w sprawach
    personalnych dotyczących nauczycieli akademickich rada wydziału ma większe
    kompetencje niż senat!
    Nie znam statutu AŚ, ale został on zatwierdzony przez ministra. Dlatego sądzę,
    że przepisy zawarte w statucie są zgodne z obowiązującą ustawą.
    Pozdrawiam.
  • Gość: nieprawnikciekawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 21:24
    Nic nie pojmuję. Jeżeli rozdział II reugulujący przyjęcia i zwolnienia adiunktow nic nie wspomina o uprawnieniach w tych sprawach senatu, to jak można senat w to mieszać. Żaden z artykułów II rozdziału nie daje jakichkolwiek uprawnień w sprawach personalnych senatowi. To z jakiej racji senat może decydować o przedłużaniu zatrudnienia. Trzeba też pamietać, że o zatrudnieniu decyduje rada wydziału i dziekan, bo tak stanowią przepisy. To do cholery, z jakiej racji ktos wpisał senat jako organ decydujący o przedłużaniu pracy adiunktowi?
  • Gość: prawnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 22:23
    Może dlatego prawnicy mają z czego żyć aby wyjaśniać takie zawiłości osobą,
    które nic nie pojmują? Decyzję o zatrudnieniu podejmuje ostatecznie rektor
    uczelni. Statut Akademii Świętokrzyskiej w paragrafie 67 wprowadził natomiast
    pewne ograniczenie na władzę rektora w tym zakresie. Wypowiedź Senatu ma
    charakter konsultacyjny, podobnie jak Rady Wydziału ale nie rozsztrzygający.
    Trudno jednak sobie wyobraźić sytuację, w której rektor mógłby całkowicie
    zlekceważyć opinię Senatu i Rady Wydziału, tym bardziej, że podejmowana jest ona
    po wnikliwej analizie dorobku naukowego osoby ubiegającej się o przedłużenie
    zatrudnienia. Najczęściej takie osoby przedstawiają pisemne zaświadczenie z
    ośrodka, w którym współpracują o stanie zaawansowania swojej habilitacji oraz
    wskazują na istotne powody, dle których okres czternastu (lub siedemnastu) lat
    był niewystarczający dla zdobycia stopnia naukowego doktora habilitowanego.
    Tak to w skrócie wygląda.
  • Gość: nieprawnikciekawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 22:45
    Nadal nic nie pojmuję. Jeżeli rozdział II ustawy dotyczący zatrudniania i zwalniania adiunktów nie przewiduje w tym zakresie udziału senatu to jak statut, jako akt niższej rangi, może wprowadzać senat jako organ decydujący o PRZEDŁUŻANIU zatrudniania. Ustawa też nie operuje pojęciem "przedłużenia" zatrudnienia.... Nic nie pojmuję, to jakaś paranoja.
  • Gość: prawnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 22:58
    No cóż, na to mogę poradzić tylko jedno. Proszę zaskarżyć statut uczelni do Sądu
    jako niezgodny z prawem.
    W moim odczuciu ustawa daje tu uczelnią bardzo szeroką autonomię. Przepisy
    statutowe na AŚ zgodnie z ustawą wydłużają czas zatrudnienia na stanowisku
    adiunkta czyli są bardziej sprzyjające dla pracowników niz sama ustawa.
    Konsultacja z Senatem również sprzyja lepszemu wyjaśnieniu sytuacji pracownika
    niż jednosobowe rozpatrywanie jej przez Rektora. Nie wszyscy jednak potrafią z
    tej szansy skorzystać.
  • Gość: prawnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 22:14
    Sprostowanie:
    1. Uczelnia nie posiada żadnych specjalnych druków, które powinni wypełniać
    pracownicy ubiegający się o przedłużenie zatrudnienia. Wystarcza kartka papieru
    i podanie do rektora z prośbą o zatrudnienie. Panu dr Korczyńskiemu najpewniej
    pomyli się druki dotyczące oceny. Otóż uczelnia ocenia swoich pracowników
    corocznie (tzw. mała ocena) i co 4 lata (tzw. duża ocena). Do tych ocen
    stosowane są specjalne druki (do wglądu tu: www.pu.kielce.pl/uci/). Druki
    nie mają nic wspólnego z sytuacją pana dr Korczyńskiego ponieważ dotyczą osób,
    które normalnie na uczelni pracują. Panu dr Korczyński kończył się okres
    zatrudnienia na stanowisku adiunkta ponieważ nie zdobył stopnia doktora
    habilitowanego. To zupełnie inna sytuacja. Wydaję się, że pan dr Korczyński cały
    czas tego nie rozumie, co jest bardzo dziwne biorąc pod uwagę, że już raz
    ubiegał się o przedłużenie swojego mianowania. Może problem faktycznie leży w
    tym, że bał sie napisać słowo PROSZĘ?
    2. Króciutko: Sądy Pracy nie są władne do rozstrzygania na temat czyjegokolwiek
    dorobku naukowego. One oceniają jedynie zgodność postępowania pracodawcy pod
    względem formalno-prawnym. Są oddalił wszelkie wnioski pana dr Korczyńskiego
    jako oczywiście bezsadane. W dwóch instancjach.
    3. Jednostka zamiejscowa w Staszowie była prowadzona całkowicie zgodnie z
    ówczesnym stanem prawnym. Po nowelizacji Ustawy o Szkolnictwie Wyższym została
    zlikwidowana.
  • w.korczynski 12.07.05, 19:33
    Gość portalu: prawnik napisał(a):

    > Sprostowanie:
    > 1. Uczelnia nie posiada żadnych specjalnych druków, które powinni wypełniać
    > pracownicy ubiegający się o przedłużenie zatrudnienia.

    WK. Oczywiście, ze posiada, a przynajmniej posiadała w 2002 roku. Ja mam pismo
    przewodnie z którym ten wniosek otrzymałem. A jak znajde wniosek, to
    moge "prawnikowi" przesłać. Jesli sie ujawni oczywiscie.

    Wystarcza kartka papieru
    > i podanie do rektora z prośbą o zatrudnienie.

    WK. Nie wystarcza, bo trzeba odpowiedzieć na kilka zupełnie konkretnych pytań

    Panu dr Korczyńskiemu najpewniej
    > pomyli się druki dotyczące oceny. Otóż uczelnia ocenia swoich pracowników
    > corocznie (tzw. mała ocena) i co 4 lata (tzw. duża ocena). Do tych ocen
    > stosowane są specjalne druki (do wglądu tu: www.pu.kielce.pl/uci/). Druki
    > nie mają nic wspólnego z sytuacją pana dr Korczyńskiego ponieważ dotyczą osób,
    > które normalnie na uczelni pracują. Panu dr Korczyński kończył się okres
    > zatrudnienia na stanowisku adiunkta ponieważ nie zdobył stopnia doktora
    > habilitowanego.

    WK. Głownie dlatego, ze uczelnia zajęła mu to, co napisał i zebrał. Jakoś
    przestała tez dawać delegacje do bibliotek czy na konsultacje. A Korczyński
    miał szereg zobowiazań w stosunku do osób, z którymi współpracował. I musiał za
    wszystko płacic z własnej kieszeni, mimo, iz teoretycznie miał kilkadziesiat
    tysiecy z tytułu tzw badań statutowych, bo wtedy był jeszcze oceniany jako
    mjacy najlepsze w wydziale wyniki.

    To zupełnie inna sytuacja. Wydaję się, że pan dr Korczyński cał
    > y
    > czas tego nie rozumie, co jest bardzo dziwne biorąc pod uwagę, że już raz
    > ubiegał się o przedłużenie swojego mianowania. Może problem faktycznie leży w
    > tym, że bał sie napisać słowo PROSZĘ?

    WK. Nie boję sie i wielokrotnie takie słowo piszę. Tym razem tez to zrobiłem,
    bo wbrew temu co pisze "prawnik" miałem tez taka kartkę. Rzecz w tym, ze byłem
    cały czas zwodzony tym, iz Szplit znajdzie jednak czas aby to podpisać i byłem
    przekonany, iz zrobi to w poniedziałek 3-go lutego, bo TO ON NIE MIAŁ DLA MNIE
    CZASU. Zostałem jednak "wyrolowany", bo Szplit w sobotę, pierwszego dnia po
    terminie (mijał w piatek 31 stycznia) napisał pismo, z informacją, iz uważa, ze
    nie jestem przedłuzeniem zaintereowany. Nieznajomość prawa szkodzi, ale
    nieznajomość tego typu ludzi jeszcze bardziej. Zgodnie z prawem Rektor mógł
    jednak potraktowac mój pozew sadowy jako taka prosbę o przedłuzenie
    zatrudnienia. Mial nawet czas na przekazanie sprawy własciwej komisji, bo był
    to poczatek maja. W ogóle to zdumiewajacy jest taki termin wreczenia mi
    wypoweiedzenia, standardowo jest to 30 czerwca.
    > 2. Króciutko: Sądy Pracy nie są władne do rozstrzygania na temat
    czyjegokolwiek
    > dorobku naukowego.

    WK. I nikt im tegio nie proponował, a na pewno nie ja. Chodziło tylko o
    porównanie mojego dorobku z tym co zrobili inni, bo wyglada na to, ze wywalono
    najlepszego wpod tym wzgledem pracownika wydziału. I to mozna sprawdzić w 5
    minut. Ale sądy tego własnie nie uczyniły.

    One oceniają jedynie zgodność postępowania pracodawcy pod
    > względem formalno-prawnym.

    WK. Dlaczego zatem nie dopatrzyły sie niczego złego w fakcie, iż Rektor NIGDY
    nie potwierdził na pismie mojego przeniesienia do zakładu Szplita? Jakko
    pracodawca miał Taki obowiazek. I jest to jaknajbardziej formalny wymóg.
    Takich numerów było wiecej i moge je tu oczywiscie przytaczać, co niewatpliwie
    ubarwi te "dyskusję".

    Są oddalił wszelkie wnioski pana dr Korczyńskiego
    > jako oczywiście bezsadane. W dwóch instancjach.

    WK. A skad "prawnik" jest o tym tak dokładnie poinformowany? Czy był na sali
    rozpraw? Czy czytał akta tych spraw? a może ktos z władz Uczelni go o tym
    poinformowal? To mogłoby normalnie byc widziane jako naruszenie dóbr osobistych
    (nie poprzez opublikowanie na tym forum, ale przez udzielanie takich informacji
    np. przez władze uczelni). Ale "prawnika" pewnie takie sprawy nie dotyczą.

    > 3. Jednostka zamiejscowa w Staszowie była prowadzona całkowicie zgodnie z
    > ówczesnym stanem prawnym.

    WKI. Czy oznacza to ze była jednostka zamiejscowa Akademii Świętokrzyskiej? Bo
    Sąd Okregowy w Kielcach na wniosek pełnomocnika Akademii mec. Romana Wołowca
    orzekł, ze nie. Jak jest zatem z dyplomami? Czy sa tak samo dobre jak te
    wydawane studentom studiujacym w Kielcach. To bardzo wazne pytanie. Jesli
    bowiem ktos mógłby na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu kwestionować te
    dyplomy, to elementarbna sprawiedliwość nakazuje Akademii co najmnie zwrócic
    ich posiadaczom częśc poniesionych kosztów (bez zwracania dyplomów oczywiscie).
    I myslę, że jakis sad mogły ten pogląd podzielić.

    Po nowelizacji Ustawy o Szkolnictwie Wyższym została
    > zlikwidowana.

    WK. No chyba nie do końca. Jak to własciwie jest z tym REGON-em? Ja mam skarge
    Rektora AŚ na człowieka w tej sprawie, któremu w tym własnie czasie recenzowal
    prace doktorską. To jakto było, ze tego nie zauważył?

    Piszesz waść brednie drogi Panie "prawniku". A "osobom" w sensie
    przypadku "komu, czemu" pisze sie przez "om", nie przez "ą". I nie jest to
    literówka, ale nieznajomośc ortografii. Jak Waśc w sadach wszelakich dokumenta
    piszesz? Wstyd Waść zawodowi zacnemu przynosisz! Ani prawdym, ani sensu
    (logiki) ani obyczajności nijakiej w Twuch wypowiedziach nie znajdziesz. I ta
    ortografija! Wstyd!
  • Gość: prawnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 21:34
    1. Oczywiście, że uczelnia nie posiada żadnych specjalnych druków. To co pan
    złożył w styczniu 2002 to był druk oceny czteroletniej. Pozostaje zagadką
    dlaczego go pan złożył. Nie był to czas oceny. Nieznajomość procedury
    przedłużenia zatrudnienia jest zadziwiającą ponieważ już raz pan przechodził
    przez nią (w roku 1997).
    2. W prosbie o przedłużenie nie trzeba odpowiadać na żadne pytania. Pytania
    zadaje dopiero komisja senacka oraz Rada Wydziału przy formułowaniu rekomendacji
    dla rektora.
    3. Podpis prof. Szplita nie był absolutnie do niczego panu potrzebny. Kierownicy
    zakładów na Akademii Świętokrzyskiej nie zajmują się sprawami kadrowymi. Podpis
    pana przełożonego był nie tylko zbędny ale wręcz naruszałby procedurę. Prof.
    Szplit w piśmie przesłanym do pana ostrzegł tylko o mijajaących terminach. Pismo
    to, podobnie jak inne kierowane od władz uczelni po prostu pan zlekceważył.
    4. Wypowiedzenie zostału panu wręczone prawidłowo. Zachowany został okres co
    najmniej 3-miesięcznego wypowiedzenia. Na Akademii rektor wypowiedzenia wysyła z
    reguły w połowie kwietnia (chodzi po prostu o niezaskakiwanie pracowników).
    5. Do Zakładu pana prof. Szplita został pan przeniesiony decyzją Rady Wydziału.
    Rektor nie zajmował (i nie musiał) w tej sprawie żadnego stanowiska. Sąd Pracy
    potwierdził również zgodność z prawem takiego rozwiązania.
    6. Byłem nie raz na sali sądowej. Akta spraw z pana rozpraw nie są objęte
    klauzulą tajności. Czy ma pan pretensję, że pisze nieprawdę czy raczej że za
    dużo wiem?
    7. Na temat studentów Staszowa nie mam nic do dodania poza tym co już powiedziałem.
    Dlaczego używa pan słowa "brednie" w stosunku do moich wypowiedzi? jest to nie
    tylko obraźliwe ale w żadnym wypadku nie posuwa naszej dyskusji. Proszę wykazać,
    w którym miejscu napisałem nieprawdę a nie dopisywac inwektywy.
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 12.07.05, 23:25
    Kilka nieścisłości:
    1. Nieprawda - zgodnie z przepisami przed upływem okresu zatrudnienia dokonuje
    się oceny pracownika.
    4. Zgodnie z dotychczasową ustawą, okres wypowiedzenia jest sześciomiesięczny.
    Jedynie wypowiedzeń związanych z okresem rotacji dotyczy okres trzech miesięcy.
    Pozdrawiam.
  • Gość: prawnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 10:42
    1. W styczniu 2002 roku pan dr Korczyński złożył w sekretariacie Instytutu
    Zarządzania druk (on nazywa to wnioskiem), który dokumentował jego pracę naukową
    w ciągu 4 lat przed rotacją. Druki te można obejrzeć na stronie
    www.pu.kielce.pl/uci Do tego dokumentu nie została dołączona żadna prośba o
    przedłużenie zatrudnienia. Tak również ocenił to Okręgowy Sąd Pracy w
    prawomocnym orzeczeniu.
    2. W przypadku pana dr Korczyńskiego obowiązywał okres trzech miesiecy, ponieważ
    jego wypowiedzenie miało związek z rotacją. A dokładnie rzecz ujmując to była
    rotacja ponieważ pan doktor Waldemar Korczyński nie uzyskał, w przewidzianym
    ustawą i statutem uczelni czasie, stopnia doktora habilitowanego.
    Również pozdrawiam
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 13.07.05, 20:19
    Szanowny Panie!
    Sądzę, że czytając wypowiedzi pana Korczyńskiego i Pana (jak również w pewnym
    stopniu innych dyskutantów na tym forum, w tym także np. anty-korczyńskiego czy
    miko2) można sobie wyrobić w miarę obiektywny pogląd na sprawę zwolnienia pana
    Korczyńskiego. Nie było moją intencją podważanie Pana stwierdzeń, a jedynie
    sprostowanie pewnych (prawdę pisząc niezbyt istotnych) kwestii w Pana
    wypowiedzi. Powtórzę, tak jak we wcześniejszym liście, że nieznajomość prawa
    szkodzi, a w przedmiotowej sprawie Sąd Pracy nie mógł - moim zdaniem - wydać
    innego orzeczenia.
    Pozdrawiam.
  • Gość: Kronika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 20:22
    Kronika
    NAJWYŻSZA IZBA KONTROLI
    Departament Nauki, Oświaty i Dziedzictwa Narodowego
    Nr ewid.: 22/2005/P/04/086/KNO
    KNO-41004/2004

    Informacja
    o wynikach kontroli warunków kadrowych i materialnych działalności dydaktycznej w zamiejscowych jednostkach organizacyjnych państwowych szkół wyższych
    Warszawa maj 2005 r.

    (….)
    10
    Spośród szkół wyższych objętych kontrolą wymagania te spełniały cztery uczelnie: Uniwersytet im. Marii Skłodowskiej – Curie w Lublinie (UMCS),
    Uniwersytet Łódzki (UŁ),
    Uniwersytet Szczeciński (USz.)
    i Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW),

    a nie spełniało pięć uczelni:
    Akademia Ekonomiczna (AE) w Krakowie,
    AE w Poznaniu,
    AE we Wrocławiu,
    Akademia Pedagogiki Specjalnej (APS) w Warszawie
    i Akademia Świętokrzyska (AŚ) w Kielcach.


    16.
    Ważniejsze wyniki kontroli
    W konsekwencji uczelnie państwowe, mając ograniczony wpływ na dobór nauczycieli akademickich i realizowanych programów, firmowały tego typu przedsięwzięcia i potwierdzały fakt ukończenia studiów własnym dyplomem, uzyskując w zamian udział w dochodach z opłat oraz możliwość dodatkowego, intratnego zatrudnienia części własnych nauczycieli akademickich. Jednocześnie uczelnie, powiększając w ten sposób liczbę studentów, stwarzały sobie podstawy do uzyskiwania zwiększonej z tego tytułu dotacji budżetowej

    (……)

    Akademia Świętokrzyska w Kielcach już w roku akademickim 1992/1993 utworzyła, wspólnie z Urzędem Gminy Staszów, Ośrodek Kształcenia w Staszowie. W umowie uczelnia zobowiązała się do realizacji kształcenia na wieczorowych studiach zawodowych o kierunku „zarządzanie”, a zleceniodawca (UG) – m.in. do: przyjmowania odpłatności za studia (z obowiązkiem przekazywania Uczelni 30% pobieranych opłat w każdym roku akademickim tytułem ponoszonych kosztów ogólnych), finansowania wszelkich kosztów związanych z organizacją i przebiegiem studiów, podpisywania umów o pracę z pracownikami (także dydaktycznymi).
    (…..)


    Załącznik nr 1
    Wykaz uczestników kontroli i skontrolowanych jednostek
    (….)
    2. Delegatura NIK w Kielcach
    Akademia Świętokrzyska im. Jana
    Kochanowskiego w Kielcach
    (…)


    Załącznik nr 2
    Lista osób zajmujących kierownicze stanowiska, odpowiedzialnych za kontrolowaną działalność
    (….)
    10. Akademia Świętokrzyska im. Jana Kochanowskiego w Kielcach
    Prof. dr hab. Adam Massalski, zajmujący stanowisko Rektora Akademii Świętokrzyskiejod 6 maja 1999 r.
    (…)
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 11.07.05, 20:32
    Po pierwsze, przyznam, że ma Pan rację twierdząc, iż pan Korczyński zrobił błąd
    nie składając prośby o przedłużenie zatrudnienia bezpośrednio w sekretariacie
    rektora. Terminy są nieubłagane, a nieznajomość prawa szkodzi.

    Natomiast trudno mi się zgodzić z resztą Pana listu. Proszę odpowiedzieć:

    1. Dlaczego w wątku poświęconym panu Szplitowi atakuje Pan pana Korczyńskiego?
    Sam Pan pisze w kolejnym liście:
    > Co z tymi wszystkimi pytaniami ma wspólnego prof. Szplit?

    2. Skąd Pan wie, co myślał obecny pracodawca pana Korczyńskiego, zatrudniając
    go? Przecież twierdził Pan, że pracuje na AŚ, prawda?
    > pana obecny pracodowca nie był naiwny i nie dał się "nabrać"
    > na kłamstwa o "odniesieniach do literatury" i zatrudnił
    > pana na stanowisku
    > dydaktycznym odsuwając tym samym od badań naukowych.

    3. W której ustawie wyczytał Pan podane przez siebie warunki przedłużenia
    zatrudnienia na stanowisku adiunkta?
    > nie spełniał pan wymogów ustawowych
    > przedłużenia zatrudnienie na stanowisku adiunkta?
    > (na przykład nie był w stanie
    > przedstawić nawet opinii z wydziału uczelni, która
    > ma prawo habilitować w
    > dziedzinie matematyki dotyczącej postępu pana pracy).

    4. Krytykuje Pan pana Korczyńskiego, ale sam nie odpowiada na pytanie, jakie są
    *Pana* kryteria oceny dorobku? Oczywiście sama liczba artykułów nie jest
    wystarczającym kryterium oceny. Cóż jednak począć w przypadku dorobku pana
    Szplita, który nie jest ani liczny, ani wartościowy? A może Pana zdanie na ten
    temat jest inne, chętnie je poznam... BTW, sugestia, że ilość przechodzi w
    jakość przypomina mi wykłady z tzw. ekonomii politycznej socjalizmu (zbieranie
    bezwartościowych artykułów nie ma nic wspólnego z brainstorming-iem) - nadal się
    Pan zajmuje tą gałęzią ,,wiedzy''?
    > Jakie są pana kryteria oceny dorobku? Może jest
    > to ilość artykułów? Naprawdę
    > wierzy pan, że tak jak podczas "burzy mózgów"
    > ilość przechodzi w jakość?

    5. Czy Pana zdaniem laborant to stanowisko dydaktyczne?
    > Osoby, które nie
    > spełniają tych wymogów (jak pan) mogę być
    > zatrudnione wyłącznie na stanowisku
    > dydaktycznym (np. wykładowcy, instruktura, laboranta).

    Pozdrawiam.
  • Gość: anty-korczyński IP: 61.95.192.* 11.07.05, 21:53
    1. Nie atakuje pana doktora Korczyńskiego. Moje wypowiedzi mają jedynie
    pokazywać jego prawdziwe intencje. Są one dość podłe w swojej istocie (zemsta za
    zwolnienie z pracy).
    2. Ma pan (pani) rację. Nie wiem co myślał obecny pracodawca doktora
    Korczyńskiego. Faktem jest natomiast, że nie zatrudnił go na stanowisku
    naukowo-dydaktycznym tylko dydaktycznym. Odsunął go tym samym od badań
    naukowych. Powstaje pytanie dlaczego? Przecież obecnie doktor Korczyński pracuje
    w Katedrze Informatyki. Czy tam też nie poznano się na jego doniosłych
    dokonaniach naukowych? Nikt nie wziął pod uwagę jego dorobku? Dlaczego?
    3. Odpowiednie artykuły z ustawy o szkolnictwie wyższym były już tu przytaczane.
    Poza nią rozstrzyga statu uczelni. Pan doktor Korczyński nie spełnił ani wymogów
    ustawowych (9 lat na habilitację) ani statutowych (20 lat).
    4. Czy może pan (lub pani) przytoczyć opinię recenzenta (najlepiej profesora
    ekonomii lub zarządzania), który by stwierdzał, że dorobek prof. Szplita jest
    mało wartościowy? Ja widziałem recenzje bardzo wysoko go oceniające (wystawione
    np. przez byłego prorektora Politechniki Świętokrzyskiejoraz recenzentów
    powołanych przez Komitet Badań Naukowych). Wydawanie opinii tylko na podstawie
    pomówień doktora Korczyńskiego jest co najmniej ryzykowne. Jest on doktorem
    matematyki i cały czas nie rozumiem kto upoważnił go do recenzowania prac
    habilitacyjnych z zakesu ekonomii. Sam zresztą nie może pochwalić się dobrą
    opinią wystawioną przez jakikolwiek liczący się ośrodek naukowy w Polsce.
    5. Laborant nie jest stanowiskiem dydaktycznym. Faktycznie rozpędziłem się.
    Czasem laboranci pomagają studentom w zajęciach stąd mój błąd.
    Z poważaniem
    anty-korczyński
  • Gość: anty-korczyński IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 11.07.05, 22:52
    Przeoczyłem jedno fajne zdanie w pana (pani?) wypowiedzi. Przpraszam i już
    odpoiwadam:
    1. Nie zajmuję się ekonomią polityczną socjalizmu.
    2. Nigdy się nie zajmowałem. Nie miałem nawet (tak jak pan) szansy na
    uczestniczenie w wykładach z tego przedmiotu.
    3. Podstawowym założeniem "burzy móżgów" jest stwierdzenie o ilości
    przechodzącej w jakość. Muszę pana (panią?) zmartwić ale nie ma to nic wspólnego
    z ekonomią polityczną socjalizmu.
    4. Pan dr Korczyński często epatuje tu na tym forum ilością swoich artykułów
    naukowych. Ja bym wolał dowiedzieć się nieco więcej na temat ich jakości. Np.
    kto je recenzował, jak brzmiały te recenzję, jak często i gdzie jego artykuły
    były cytowane. Te, z którymi miałem okazję się zapoznać (patrz: Zeszyty Naukowe
    AŚ) przypominały raczej eseje i z nauką nie miały wiele wspólnego. Raczej z
    publicystyką.
    5. No i najważniejsze jest pytanie dlaczego mimo tego całego dorobku pan doktor
    Korczyński nie napisał habilitacji. A jeśli mu się nie chciało pisac to dlaczego
    nie wystapił o tytuł profesora bez habilitacji. Przypominam, że w Polsce jest
    taka możliwość. Załatwiło by to sprawę jego zatrudnienia raz zawsze, pensję
    miałby też wyższą niż jako starszy wykładowca. Czyżby aż tak bał się niezależnej
    oceny ze strony ekspertów ze swojej dziedziny (matematyka)?
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 12.07.05, 01:10
    Po pierwsze, nie odpowiedział Pan przede wszystkim na moje pierwsze pytanie.
    Dlaczego? Pozwolę sobie powtórzyć pytanie:
    >> 1. Dlaczego w wątku poświęconym panu Szplitowi
    >> atakuje Pan pana Korczyńskiego?
    >> Sam Pan pisze w kolejnym liście:
    >> > Co z tymi wszystkimi pytaniami ma wspólnego prof. Szplit?
    Jeśli chce Pan zajmować się przyczynami, które - Pana zdaniem! - skłaniają pana
    Korczyńskiego do takich a nie innych wypowiedzi na forum, to proszę to czynić w
    odpowiednim wątku.

    Po drugie, przepraszam. Przypisywanie Panu specjalizowania się w nieistniejącej
    dziedzinie wiedzy było z mojej strony faux pas.
    Nie zgadzam się jednak z Pana stwierdzeniami na temat burzy mózgów. ,,Cała
    konstrukcja burzy mózgów jest tak pomyślana, aby przerwać komunikację między
    fazą produkcji pomysłów a ocenianiem pomysłów'' (cyt. za www.wsipnet.pl). Czy
    zbieranie artykułów to Pana zdaniem etap 1. (,,swobodne zgłaszanie pomysłów i
    wymiana poglądów z zastrzeżeniem braku jakiegokolwiek krytycyzmu''), czy etap 2.
    (,,ekspert lub grupa ekspertów nieuczestniczących w pierwszym etapie przegląda
    jego wyniki i stara się odsiać idee mające sens''; cytaty za Wikipedią)? Gdzie
    spotkał Pan stwierdzenie o ilości przechodzącej w jakość w czasie burzy mózgów?
    > Podstawowym założeniem "burzy móżgów" jest
    > stwierdzenie o ilości
    > przechodzącej w jakość. Muszę pana (panią?) zmartwić
    > ale nie ma to nic wspólnego
    > z ekonomią polityczną socjalizmu.
    Pomimo Pańskiej uwagi, mnie zbieranie artykułów kojarzy się raczej z próbą
    osiągnięcia masy krytycznej materiału rozszczepialnego, lub z osiąganiem
    odpowiedniego stopnia rozwoju przemysłowego, który *musi* spowodować rewolucję
    proletariacką.
    >> Jakie są pana kryteria oceny dorobku? Może jest to
    >> ilość artykułów? Naprawdę
    >> wierzy pan, że tak jak podczas
    >> "burzy mózgów" ilość przechodzi w jakość?

    Po trzecie, powrócę do drorobku pana Szplita, który jest tematem tego wątku. Od
    razu dodam, że zawsze kształtuję swoje zdanie opierając się na faktach, a nie na
    cudzych opiniach.
    a) Czy orientuje się Pan, jaki trzeba mieć dorobek naukowy, aby wszcząć przewód
    habilitacyjny z zakresu nauk ekonomicznych? (Jeśli nie, proszę zapytać kolegów z
    odpowiedniej uczelni).
    b) Pan Szplit nie chciał się pochwalić swoim dorobkiem, a w sieci trudno
    cokolwiek znaleźć na temat jego publikacji, co powoduje, że lista podana przez
    pana Korczyńskiego
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089&wv.x=2&a=26064752
    wygląda wiarygodnie. Wśród 20 (licząc maszynopisy i artykuły popularno-naukowe!)
    publikacji (?) znaleźć można:
    ** 2 maszynopisy (poz. 1 i 8),
    ** rozprawę doktorską (poz. 2),
    ** 10 artykułów opublikowanych w Zeszytach Naukowych Politechniki
    Świętokrzyskiej (poz. 3-7, 9-11, 13, 15),
    ** 2 artykuły opublikowane przez wydawnictwo uczelniane w NRD (poz. 12 i 14),
    ** rozprawę habilitacyjną (poz. 16)
    ** 4 artykuły popularno-naukowe opublikowane w ,,Słowie Ludu''.
    Należy podkreślić, że najnowsza publikacja z powyższej listy pochodzi z końca
    lat 1980-tych. Do tego dochodzą książki (chyba pięć?), których autorem,
    współautorem lub redaktorem jest pan Szplit (można znaleźć w sieci).
    c) Proszę odpowiedzieć na pytanie, czy osoba z dorobkiem wymienionym w punkcie
    b) miałaby obecnie szansę na wszczęcie przewodu habilitacyjnego?
    d) Czy nadal uważa Pan, że dorobek pana Szplita nie jest miałki?
    e) Jak skomentuje Pan brak jakichkolwiek publikacji pana Szplita od roku 1990-go?
    Natomiast Pański zarzut o braku negatywnej opinii podpisanej przez recenzentów
    skwituję pytaniem: Czy zna Pan jakąkolwiek podpisaną negatywną opinię na temat
    jakiegokolwiek profesora (lub doktora habilitowanego) w Polsce? Przecież nawet w
    ewidentnych sprawach (plagiatów, fałszerstw) okazywało się dotychczas, że
    profesor był niewinny! A jeśli nawet był winny, to i tak jego pozostały dorobek
    jest nie do zakwestionowania... Może nowe Prawo o szkolnictwie wyższym zmieni tę
    sytuację, może... Przy okazji, z którego roku pochodziły chwalebne recenzje,
    które Pan wspomina w swoim liście?
    > Czy może pan (lub pani) przytoczyć opinię
    > recenzenta (najlepiej profesora
    > ekonomii lub zarządzania), który by
    > stwierdzał, że dorobek prof. Szplita jest
    > mało wartościowy? Ja widziałem recenzje
    > bardzo wysoko go oceniające (wystawione
    > np. przez byłego prorektora Politechniki
    > Świętokrzyskiejoraz recenzentów
    > powołanych przez Komitet Badań Naukowych).
    > Wydawanie opinii tylko na podstawie
    > pomówień doktora Korczyńskiego jest
    > co najmniej ryzykowne.
    Pozdrawiam.
  • w.korczynski 12.07.05, 18:41
    Ludzie, nie dajmy się zwariować. Nie jest problemem to czy ja napisałem 100 a
    Szplit 20 tekstów czy odwrotnie. Ja nigdy nie usiłowałem „epatować” moimi
    osiągnięciami, bo NIE MA CZYM. I ja to wielokrotnie przy każdej okazji
    powtarzam. Mój dorobek naukowy jest raczej skromny, choć NA TLE OSIĄGNĘĆ
    PRACOWNIKÓW WZiA AŚ, jest rzeczywiście bardzo duży. Ale, powtarzam jeszcze raz,
    TYLKO W TYM KONTEKŚCIE!!! W „mojej” dziedzinie ukazuje się pewnie z 50 tys.
    prac rocznie i „załapanie się” do czołówki jest naprawdę trudne. Podobnie jest
    pewnie w problematyce Szplita. A tak w ogóle, to (różnie rozumianą) sprawność
    nauki szacuje się na ok. 1 do 4-5%, a te ostanie dwie liczby „zarezerwowane są”
    dla kilku, może kilkunastu, dosłownie najlepszych ośrodków w świecie. Trochę
    inaczej jest w naukach doświadczalno - technicznych, ale różnice nie są bardzo
    duże. To są REALIA. Ja nie twierdzę, że te pozostałe 95% to zbędny balast (nasz
    mózg też wykorzystuje tylko kilkanaście chyba procent swych „możliwości”), ale
    nie jest łatwo określić ich (tych 95% pozostałych prac) wpływ na rozwój nauki.
    Być może (i wydaje się to być prawdopodobne, bo natura w jest generalnie bardzo
    rozrzutna) bez tych 95% nie byłoby i tych 5% najlepszych, naprawdę
    inspirujących, ale na dziś tak się to właśnie ocenia. Wśród tych 95% jest
    jednak też pewna hierarchia; jedne uznawane są za lepsze inne za gorsze. Nie
    miejsce tu na jej (tej punktowej hierarchii) opisywanie, ale jedno jest pewne.
    To nie ja ją wymyśliłem. Jest to powszechnie akceptowany system oceny tekstów
    naukowych i popularno naukowych. I nie można oceniać jednych ludzi według tego
    systemu, a innych wedle własnego widzimisię, bo to jest system ocen wymyślony
    przez najwyższe instytucje polskiej nauki. Problem tkwi w ujawnionej PATOLOGII
    SYSTEMU OCEN w AŚ gdzie facet, który ma dorobek WIELOKROTNIE mniejszy ocenia
    takiego, który ma większy. Ja, być może nie zawsze wprost, to właśnie chciałem
    pokazać. Co do habilitacji Szplita, to przywoływane przez „anty korczyńskiego”
    argumenty nie mają, niestety, nic do rzeczy. Nie jest ważne jak się polski
    recenzent nazywał, ale to czy NIEMIECKA komisja dopuszczająca prace do
    kolokwium była w stanie zapoznać się z jego POLSKOJĘZYCZNYM dorobkiem. Ja mam
    trochę znajomych habilitowanych Niemców, którzy ten stopień uzyskali w NRD.
    Wszyscy zgodnie twierdza, że (przynajmniej w matematyce czy informatyce)
    komisja dopuszczająca prace do kolokwium MUSI mieć możliwość zapoznania się z
    tym, co habilitant napisał. Ja nie znam ośrodka naukowego gdzie jest inaczej.
    Nie tak dawno mieszkający w Nowym Jorku tropiciel „przekretów” w nauce, doktor
    Marek Wroński, opisywał podobny numer z naddawaniem tytułu za pracę napisaną w
    języku nieznanym komisji. Tam chodziło wprawdzie o samo „dzieło habilitacyjne”,
    ale ja nie znam przypadku, by jakakolwiek komisja dopuściła do kolokwium pracę
    opartą (w całości, bo tekst niemiecki nie ukazał się chyba w żadnym piśmie; z
    przekazanego mi przez Szplita tekstu to w każdym razie nie wynika) o dorobek
    napisany w nieczytelnym dla niej języku. Ja nie usiłuję mówić, że komisja ma
    zawsze czas i wystarczające kompetencje językowe, by cały dorobek „klienta’
    przeczytać, ale wykorzystuje wtedy np. fakt, ze praca ukazała się w piśmie,
    któremu wspomniany wyżej punktowy system oceny prac naukowych przypisał
    odpowiednia ilość punktów. Tak to jest. Nasz system organizacji nauki jest
    powszechnie krytykowany, jednym z koronnych zarzutów jest właśnie przykładanie
    nadmiernej wagi do formalnych, a nie merytorycznych sposobów oceny ludzi. I
    krytykę tą podnoszą nie tylko tacy jak ja, ale również ludzie, którzy uzyskali
    wszystko, co można w obowiązującym systemie uzyskać. Wydaje się zresztą, ze
    niektóre głosy zostały dostrzeżone i nowa ustawa rozluźnia trochę sztywny
    gorset obecnych wymagań. Ja raz jeszcze podkreślam; nie chodzi o to, czy
    napisałem więcej (jeszcze raz; mój dorobek jest PRZECIĘTNY) czy mniej niż
    Szplit. Ważne jest to, aby system ocen w AŚ był PRZEJRZYSTY. A nie jest. Nie
    byłoby tego problemu, gdyby np. Rektor AŚ nakazał ujawnić np. na internetowej
    stronie domowej uczelni pełny wykaz publikacji wszystkich pracowników oraz
    informacje o tym gdzie i za co uzyskali stopnie i tytuły naukowe. To się da
    zrobić w tydzień, może dwa. Ot, tak sobie „lustracja naukowa”.


    PS. Zainteresowani sprawami systemu ocen w nauce i innymi problemami nauki
    znajdą więcej informacji np. w portalu Niezależnego Forum Akademickiego
    (www.nauka-edukacja.p4u.pl)


  • Gość: Jakub IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 19.04.05, 09:41
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • w.korczynski 19.04.05, 12:29
    Ta informacja o Kowalu rzeczywiście trafiona. Nie znalazłem ani danych o pracy
    habilitacyjnej (powinna być w bazie www.opi.org.pl) ani żadnych publikacji,
    które mogłyby być podejrzane, iż mają cos wspólnego z habilitacją. Jedyne co
    znalazłem,
    to materiały szkoleniowe o zarządzaniu małą firmą, ale to raczej nie jest z
    jego dziedziny.
    Gdzie, kiedy, z czego (dyscyplina naukowa) i za co on tę habilitacje uzyskał?
    Przed trzema laty pisałem list do "Słowa", że z tymi stopniami i tytułami w
    WZiA jest kiepsko. Czy nic się nie poprawiło? Kto może podać trzy habilitacje
    pracowników tego wydziału, którym nie można niczego zarzucić. ja się nie
    czepiam, ale chodzi o kryteria formalne;
    dorobek naukowy, normalna uczelnia lub instytut naukowy itp. Co do mojego
    doktoratu, to liczył on 64 strony
    (nie trzy, choć bardzo bym chciał byc tak dobrym) i jest dostępny np. w
    bibliotece ipipan-u,
    a dwa egzemplarze dawałem w latach 90-tych ówczesnemu dziekanowi Kuleszyńskiemu.
    Odpowiadam tez uprzejmie na poniższy tekst.

    Czołem Waldek.
    Musze ci powiedzieć, że było dzisiaj posiedzenie kieleckiego oddzziału PTE i
    zadałem te twoje pytania prof. Szplita. Musze ci powiedzieć, że uzyskałem bardzo
    ciekawie odpowiedzi, które świadczą o tym, że łżesz jak pies.
    1. Dorobek prof. Szplita jest całkowicie jawny i do wglądu po osobistym
    umówieniu.

    WK >Czyli niejawny. Jawny byłby wtedy, gdyby można go było obejrzeć lub znaleźć
    w jakichś bazach danych. Chyba, ze jest z tych, które do takich baz nie
    trafiają. Ale wtedy nie ma czym się chwalić.<

    Cały! Również przedhabilitacyjny. Prof. Szplit swojego dorobku nie
    umieścił w Internecie bo po prostu nie ma własnej strony internetowej.
    O uczelni, na której prof. Szplit uzyskał habilitację możesz przeczytać tu:
    www.fhtw-berlin.de/content/informieren/portraet/geschichte/index.html
    Wynika z tego, że uczelnia nie tylko nie został zlikwidowana (jak bezczelnie
    skłamałeś) ale ma się świetnie i doskonale prosperuje. Jedyna różnica to fakt,
    że połączyła się ona z inną uczelnią zachodnioniemiecką w 1991 i została
    przekształcona z typu uniwersyteckiego na Fachhochschule.


    WK >Czyli wyższą szkolę ZAWODOWĄ. Jesli nie jest to likwidacja, to możesz to
    nazwać degradacją. Poszukam zreszta artykułu na ten temat (był w Internecie) i
    spróbuje go tu umieścić.<

    Habilitacja prof. Szplita jest umieszczona w Deutsche Bucherei oraz na
    Uniwersytecie Humboldta. W obydwu tych instytucja do wglądu. W roku 1999 prof.
    Szplit uzyskał potwierdzenie
    ważności stopnia naukowego dr hab. na terenie obecnych zjednoczonych Niemiec.
    Wiesz zresztą o tym doskonale ponieważ otrzymałeś w jednym z pism kopię decyzji
    Senatu Berlina w tej sprawie (w Niemczech uczelnie podlegają władzom krajowym).

    WK >Zgadza się. Stopnie naukowe z innych niemieckich uczelni nie wymagały
    takiego potwierdzenia. Chyba, ze mowa jest o nostryfikacji, ale wtedy nie
    zgadzałby sie rok, bo Pan Szplit przez wiele lat byłby nielegalnym profesorem i
    brałby nienależna forsę<


    2. Tytuł nie został zmieniony. Po prostu tak wygląda twoja znajomość języka
    niemieckiego. Jakbym czegoś nie rozumiał to raczej nie obnosił bym się z tym po
    publicznych forach ale ty widocznie lubisz robić z siebie głupka. Twoja sprawa.
    Zapytaj się jakiegoś germanisty to może wyjaśni ci w czym rzecz.

    WK>No to pytam. W Deutsche Bibliothek w Lipsku w katalogu znalazłem pracę:

    Die qualitativ neuen Aufgaben der Wohnungsbaugenossenschaften unter den
    Bedingungen der Intensivierung, dargestellt am Beispiel der VR Polen und der DDR

    Verfasser: Szplit, Andrzej

    Erscheinungsjahr: 1989
    Umfang/Format: 233, 15 Bl. ; 30 cm
    Hochschulschrift: Berlin, Hochsch. für Ökonomie, Diss. B, 1989 (Nicht f.d.
    Austausch)
    Sachgruppe: 17 Wirtschaft
    Signatur: Di 1990 B 4946

    W życiorysie Pana Szplita przetłumaczono tytuł jako:


    "Porównywalne badania efektywności inwestycji mieszkalnictwa w
    krajach europejskich".

    Gdzie w niemieckim oryginale jest w ogóle słowo o porównywaniu? A w polskim
    tłumaczeniu o enerdówku?

    Jest o tym pod adresem

    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=12807543&v=2&s=0<


    3. Korespondencja z redakcją "Kontratekstów: (przekarz moje pozdrowienia dla
    Krzyśka Łozińskiego przy okazji) nie jest sprawą publiczną. Zdaje się Krzysiek
    wyraźnie powiedział ci co dalej powinieneś robić z tymi materiałami.

    WK>Życzeniem Pana Szplita, wyrażonym w piśmie do Redaktora "Kontratekstów" było
    przekazanie mi podanych Mu (redaktorowi przez Pana Szplita) informacji, co
    Redaktor uczynił. Nie mógł oczywiscie przewidzieć (redaktor nie Pan Szplit), że
    sa to kłamstwa.Nie wiem też czy wie on (redaktor nie Pan Szplit), że
    jesteście "na ty". Jesli nie to jest to nieuprzejmie.

    4. Strasznie coś mnie dziwi w tej sprawie z twoimi rzeczami pozostawionymi na
    uczelni. Wymówienie z pracy otrzymałeś w maju 2002 (powodem było nieuzyskanie w
    wymaganym ustawą i statutem uczelni stopnie doktora habilitowanego). Na
    wymówieniu była data 01.10.2002, która to data była datą rozwiązania stosunku
    pracy. Czy blisko 5 miesięcy to zbyt długo żeby posprzątać swoje biurko, oddać
    rzeczy należące do uczelni i z godnością odejść?


    WK>To jest akurat kłamstwo. Dokładnie rok później. Pracowałem w Akademii do
    końca września 2003. Moje rzeczy zajęła "komisja" 2 lub 3-go października 2002.
    Dziekan Malinowski (specjalnie?) wysłał mnie na te dni służbowo do Warszawy
    (abym nie przeszkadzał?). Gdyby było tak jak pisze szanowny miko2, to wszystkie
    indeksy AŚ z moim podpisem i data późniejsza niż 30 września 2002 byłyby
    dowodami przestępstwa. Zachęcam do sprawdzania indeksów ówczesnych studentów
    pierwszego roku (dziś są jeszcze dostępni na roku trzecim). post miko2,
    prokuratura powinna potraktować jako doniesienie o przestępstwie. Może teraz
    będzie interes społeczny w podjęciu dochodzenia? I może uda się znaleźć
    sprawców przestępstwa?

    Po cholerę trzymałeś swoje klamoty do ostatniej chwili aż portierzy musieli to
    badziewie wynieść do piwnicy?

    WK>No proszę! A w sądzie dziekani, kierownik dziekanatu i kierownik budynku
    zeznawali, że była to komisja. Gdyby sie miko2 ujawnił, to mógłbym oskarżyć ich
    o fałszywe zeznania. Spróbuję jednak i tak, bo miko2 powołuje sie przecież na
    profesora Szplita.

    A tak w ogóle to prof. Szplit nie jest "dysponentem" jakiejkolwiek
    rzeczy należącej do ciebie. Nie pełni on funkcji magazyniera na AŚ.

    WK>Naprawdę? I nigdy nie był? To prokurator nakłamał? Czy ta informacja
    pochodzi od Pana Szplita? Czy można sie na to jakoś powołać?

    Ale
    zrozumienie tego faktu przekracza twoje zdolności pojmowania.

    5. Co do grantu to powiem ci tak: SZUKAJ DALEJ :) Strasznie ci to słabo wychodzi
    na razie.

    WK>Postaram sie. Ale warto może zapytać dlaczego tak trudno znaleźć informacje
    o tym grancie. Czy Pan Szplit wspomniał o tym na posiedzeniu PTE? To były chyba
    spore pieniadze.

    I polecam kurs "Czytanie ze zrozumieniem dla doktorów matematyki"
    Powinno pomóc :)
    Na koniec warto zacytować dzisiejszą wypowiedź prof. Szplita: "Przeceż ja
    Korczyńskiemu to wszystko mówiłem i pisałem. Wiele razy.

    WK>A pokazał może jakieś potwierdzone pismo do mnie? Ja wiele takich
    kierowanych do Niego pism mam. Nie mam tylko odpowiedzi.

    Ale nie będę się z nim
    sądził. To człowiek owładnięty obsesją na mój temat."
    Myślę, że teraz już wszyscy na forum wiedzą, że posługujesz się zwykłymi
    kłamstwami.
    Panie Korczyński!!! Kończ waść, wstydu sobie oszczędź!!!

    WK>


    Wstydzę się rzeczywiście. A "przekaż" pisze się przez "z z kropką" (od
    przekazywać, przekazać -"wymienia się" na "Ż").

    Przepraszam, jeśli coś nie tak z tym postem System wyjątkowo szybko dziś
    wylogowuje.


  • Gość: miko2 IP: *.pu.kielce.pl / 81.26.13.* 19.04.05, 13:41
    Informacja o Kowalu rzeczywiście musiała cię trafić. Tak trudno uwierzyć, że
    ktoś może być mądrzejszy do ciebie? I do tego nawet nie umiesz znaleźć
    informacji o tym w bazach danych. I ty kiedyś uczyłeś informatyki!
    Współczuję twoim studentom.
    64 strony to liczą obecne prace licencjackie na AŚ. Mógłbyś przestać
    kompromitować swojego promotora, recenzentów i instytucje, które nadały ci dawno
    temu ten tytuł.

    Jak doskonale wiesz w Polsce nie ma baz danych , które obejmują pełny dorobek
    naukowy kogokolwiek. Nawet do KBN trafiają dane z ostatnich 10 lat. Zresztą KBN
    nie publikuje ich na www. Jedyną osobą byłeś ty sam gdy jako Bąbel opublikowałeś
    dane wydziałowe na tym forum. Dane od roku 1999 posiadasz reszta jest do wglądu
    osobiście. Ani KBN ani PKA ani żadna inna instytucja kontrolująca nigdy nie
    zgłaszała żadnych zastrzeżeń co do dorobku prof. Szplita ani innych
    zatrudnionych na Wydziale Zarządzania i Administracji AŚ.
    Przekształcenie uczelni w Wyższą Szkołę Zawodową wynikało ze zmian w strukturze
    szkolnictwa po zjednoczeniu Niemiec. U nas też WSP zmieniła się W Akademię. Czy
    oznacza to, że tytuły zawodowe i naukowe automatycznie tracą ważność.
    Na mój zarzut, że świadomie podajesz nieprawdę w sprawie likwidacji uczelni już
    nie odpowiedziałeś. Jesteś po prostu kłamcą i oszczercą.

    Dyplomy i stopnie naukowe uzyskane w Niemczech wymagały potwierdzenia w Polsce i
    prof Szplit takie potwierdzenie oczywiście uzyskał więc jest to ponowne
    potwierdzone kłamstwo.

    Co do twojej znajomości niemieckiego to nie chciałbym się wypowiadać chociaż
    dziwi mnie co robiłeś w latach 80-tych w czasie swojego pobytu w Niemczech z
    taką znajomością języka. po jakiemu ty z kimkolwiek rozmawiałeś? Przecież
    hiszpańskiego jak się chwaliłeś też nie znasz :)
    W sprawie posprzątania twojego pokoju to faktycznie sprawdziłem i co do dat to
    masz racje. Wyleciałeś z pracy (za brak postępów w pracy naukowej i nieuzyskanie
    w wymaganym czasie tytułu doktora habilitowanego) dopiero we wrześniu 2003 r.
    Uprzątniecie twojego pokoju związane było z utratą przez ciebie stanowiska
    kierownika zakładu (które notabene zajmowałeś bezprawnie). Pokoju nie chciałeś
    opuścić dobrowolnie stąd przymusowa wyprowadzka.
    No i na koniec: faktycznie złapałeś mnie na błędzie ortograficznym. Miej tą
    chwilę satysfakcji! Natomiast ja obnażyłem twoje bezczelnie kłamstwa i
    oszczerstwa pod adresem prof. Szplita To chyba coś więcej niż jeden błąd
    ortograficzny?
    Wszystko co piszesz na tym forum powodowane jest twoją nienawiścią i chęcią
    odwetu. Nawet jeśli kiedykolwiek napisałbyś prawdę (co jeszcze nie miało
    miejsca) to taka motywacja dyskwalifikuje cię jako osobę, która może o cokolwiek
    pytać. Twoje postępowanie jest wstrętne i stawia w fatalnym świetle ciebie
    samego jak i instytucję, którą obecnie reprezentujesz. Sam nie zrobiłeś
    habilitacji a twoje dokonania naukowe od doktoratu są po prostu mierne ale
    czepiasz się ludzi, którzy uczciwie pracują i rozwijają naukowo.
    W związku z tym przekazałem twoje wypowiedzi na tym forum do wiadomości rektora
    Politechniki Świętokrzyskiej. Niech się przekona co robią jego pracownicy
    zamiast habilitacji.
    Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na odpowiedź.
    Twój ulubiony "miko2"
    PS. Czekam niecierpliwie na wypowiedź i komentarz.
  • w.korczynski 05.05.05, 19:45
    Nie przepadam za tą dyskusja, ale niech będzie. Odpowiem łącznie na oba miłe
    posty oraz na post z 19.04.2005 13:41 w tym.wątku.

    A. w watku o uniwersytecie „Ten twój niezapomniany styl cię zdradza tak
    jak zapach zdradza pewne zwierzęta. Na pewno wiesz jakie. A co do podszywania
    to samych twoich nicków naliczyłem
    ostatnio coś ok. trzydziestu (np. sowizdzal6, kandyd11 itd.)
    Kartka dla Waldka
    miko2”
    No i pod czyj nick (a może nazwisko?) się podszywałem?



    B. w watku o panu Massalskim „No cóż, od czasu gdy napiałeś post jako
    Bąbel ("Akademia przechowalnia pseudonaukowców" - to chyba o sobie) to łatwo
    cię namierzyć jak ty albo Aśka npiszecie coś wrednego na temat Szplita lub
    Massalskiego. Najczęściej są to
    zresztą wierutne kłamstwa.”

    Kłamstwa o braku przedhabilitacyjnego dorobku pana Szplita najłatwiej udowodnić
    pokazując co napisał. Na razie nikt tego nie pokazał, wiec wygląda na to, że
    mam rację. Równie łatwo udowodnić kłamstwo o złym tłumaczeniu tytułu tej pracy.
    Trzeba po prostu napisac obok siebie ten tytuł po polsku i po niemiecku. I
    podpisac się, aby wiadomo było, kto tłumaczył.

    ”Skoro jesteś taki dumny, że Akademia wyrzuciła cię z pracy to czemu sądziłeś
    się z nią tak zajadle o przywrócenie? I kiedy wreszcie napiszesz co stwierdził
    Okręgowy Sąd Pracy w swoim wyroku. Uzasadnienie na pewno juz masz. Czekam!
    Kartka dla Waldka
    miko2”

    Niewykluczone, ze tak właśnie uczynię (zacytuję protokoły sadowe), bo niektóre
    fragmenty protokołów są rzeczywiście zabawne. Pisze o tym zresztą niżej,
    odpowiadając na post miko2 z 19.04.2005 13:41.

    C wątek bieżący, post z 19.04.2005 13:41.To są kolejne brednie.
    1. Informacja o Kowalu trafia samego Kowala, bo teraz ludzie będą mu tę
    habilitację wyciągać. I wyśmiewać. Chyba, ze miko2, który na pewno umie znaleźć
    potrzebne informacje w bazach danych, poda jakieś „namiary” tej habilitacji. Do
    Kowala wysłałem już maila z zapytaniem, ale na ile ja znam ten wydział,
    odpowiedzi się nie doczekam. Może ktoś inny spróbuje?.
    2. Prace doktorskie z matematyki bywają różne. Nie uważam mojej za
    wybitną, ale nie uważam też, abym musiał się za nią wstydzić. Podałem
    aksjomatyczną definicję algebr procesów i udowodniłem stosowne twierdzenie o
    reprezentacji. Rzecz jest dostępna, można sprawdzić i odnieść się do tego. Nie
    można tego zrobić w odniesieniu do pracy habilitacyjnej prof. Szplita. Nawiasem
    mówiąc; problem porównywalności wartości stopni i tytułów naukowych nie jest
    niestety trywialny i nie ma dobrych sposobów oceny wartości prac. Nie bardzo
    tez wiadomo jak porównać pracę np. faceta, który odkrył cząstkę elementarną
    (oprócz intuicji, wiedzy i pracy trzeba mieć jeszcze trochę szczęścia) z
    wystawą np. rzeźbiarza, za która tez otrzymuje się stopień naukowy. Albo z
    pracą tzw. monograficzną, opisująca historię jakiegoś obiektu lub grupy osób. W
    większości przypadków wystarczy tu wkład pracy i umiejętność redagowania
    tekstów. Nie mówię o pracach wybitnych, gdzie niezależnie od dziedziny
    intuicja, wiedza i zdolności intelektualne są warunkiem sine qua non powstania
    pracy. Niestety, nikt dziś nie wie ani jak takich ludzi „wyłowić” ani jak im
    pomóc. Wiadomo jednak, że zinstytucjonalizowane nauczanie raczej takie
    zdolności zabija niż rozwija. Wykładem czy ćwiczeniami przekazać można tylko
    wiedzę werbalną, która akurat dostępna jest również w bibliotekach czy
    Internecie. I bywa, ze dobry student czy uczeń pisze tam lepiej niż utytułowany
    profesor. Zazwyczaj pisze o parę klas lepiej niż miko2. Tak to z tymi stopniami
    i tytułami bywa.
    3. Bazy danych zawierające ukazujące się prace są aktualizowane
    i „opóźnienie” nie przekracza na ogół roku. Również polskie. Dobrą wyszukiwarkę
    ma biblioteka narodowa i Deutsche Bibliothek (wszystkie oddziały) ale prac
    prof. Szplita jest tam niewiele, a artykułów w zasadzie nie ma w ogóle. Nie ma
    tez żadnej pracy przed rokiem 1989, kiedy to otrzymał habilitację. Nie wiem
    jakie instytucje kontrolowały dorobek naukowy prof. Szplita, bardzo proszę o
    podanie kto to robił, napisze do nich i po otrzymaniu, długiej mam nadzieje,
    listy prac Pana Szplita przestanę go publicznie o to pytać.
    4. Hochschule fuer Oekonomie została rozwiązana, pracowników w większości
    zwolniono, a studentów przejęła Hochschule f. Wirtschaft u. Technik (tzn.
    Wyższa Szkoła Zawodowa). Tak to było z tym „połączeniem”. I nie wynikało to ze
    zmian w strukturze szkolnictwa, bo w starych landach niczego takiego nie było.
    Po prostu Niemcy chcieli oczyścić szkolnictwo z ludzi za mocno związanych z
    komunistycznym reżymem byłej NRD. Bazowanie, na tym, że niemiecki jest dziś
    mniej znany niż angielski ma w tym przypadku krótkie nogi, bo można np. zapytać
    jak to było z „publicznymi” obronami prac doktorskich w języku niemieckim,
    których prof. Szplit był promotorem lub recenzentem, a które odbyły się w
    Polsce. Ile osób było na sali i ile wiedziało o czym jest mowa? Nie chcę tego
    tematu „drążyć”, ale to może być bardzo ciekawa sprawa.
    5. O jakim odwecie jest mowa? Czy pytanie o jawny z definicji dorobek
    naukowy, którego ujawnienie nakazał w dodatku sąd, jest odwetem? Strach
    pomyśleć co by było gdybym zapytał np. o wspomniane wyżej doktoraty? Odkąd to
    motywacja zadawania pytań dyskwalifikuje pytającego? W sądach ludzie zadają
    pytania na ogół „z niskich pobudek”, bo pragną złapać delikwenta na kłamstwie.
    Ja mam np. takie fajne protokoły sądowe, gdzie Pan Szplit sam sobie przeczy. I
    powiadomiłem Prezesa SR, że mam zamiar je upublicznić. Sprzeciwu w ciągu 30 dni
    nie było, więc mogę to zrobić.
    6. Ja nie mówiłem nigdy, ze moje dokonania są wybitne (są przeciętne),
    rzecz w tym, ze są wielokrotnie większe niż Pana Szplita,. Gdyby brać np.
    iloraz stosownych prac z listy filadelfijskiej, to byłyby nieskończenie
    większe, bo prof. Szplit jest tam nieobecny. I posty miko2 nie zmienią tego
    faktu.
  • Gość: miko2 IP: 200.97.128.* 06.05.05, 10:17
    w.korczynski
    prof.rechabilitowany
    kandyd11
    wako3
    me109f
    sowizdzal6
    folter
    krystiano_e
    dagmara_h
    serko_p
    brath
    lilka
    drs
    wojlu
    nierob2
    mohican
    stefan41
    dymzkowka
    naukawiec
    witka00
    elektryk77
    doradca_kadrowy
    poluch88
    nuuu-habeta
    noturm
    emilsz
    gosia_fik
    vigla
    rgb4
    feflek
    szacuneczek
    kobylybbb
    brrrrr
    krystyna_n
    witek113
    zyczliwy745
    uchatkowy
    dasrotekloster
    bylu.bylu
    merimbu
    din_din
    folter
    dijey
    ruper333
  • w.korczynski 07.05.05, 20:48
    Gość portalu: miko2 napisał(a):

    > w.korczynski
    > prof.rechabilitowany
    > kandyd11
    > wako3
    > me109f
    > sowizdzal6
    > folter
    > krystiano_e
    > dagmara_h
    > serko_p
    > brath
    > lilka
    > drs
    > wojlu
    > nierob2
    > mohican
    > stefan41
    > dymzkowka
    > naukawiec
    > witka00
    > elektryk77
    > doradca_kadrowy
    > poluch88
    > nuuu-habeta
    > noturm
    > emilsz
    > gosia_fik
    > vigla
    > rgb4
    > feflek
    > szacuneczek
    > kobylybbb
    > brrrrr
    > krystyna_n
    > witek113
    > zyczliwy745
    > uchatkowy
    > dasrotekloster
    > bylu.bylu
    > merimbu
    > din_din
    > folter
    > dijey
    > ruper333

    Sporządzenie tej listy wymagało zapewne ogromnego nakładu pracy i stałego
    monitorowania tego forum; niektóre nicki użyte były tylko raz i to np. przed
    trzema laty. Autor postu musi być bardzo emocjonalnie związany z tematem; widać
    to również po sformułowaniach. Przypisywanie innym swoich nielubianych cech, to
    znany z psychologii mechanizm tzw. projekcji. Autor wykonał ogromną pracę.
    Niestety całkowicie chybioną, bo lista zawiera nicki osób, które wypowiadały
    się na forum tysiące razy. Gdyby podliczyć wszystkie te wypowiedzi, to byłoby
    to po kilkadziesiąt postów dziennie. Często długich i wymagających sporej pracy
    i wiedzy (np. cytowania długich wierszy czy śledzenia kieleckich aktualności).
    Już choćby z tego powodu jest to bzdura. Generalnie wymienione na liście osoby
    maja tę wspólną cechę, że zwykle wypowiadały się bardzo krytycznie, a żadna z
    nich nie uznawała tzw. autorytetów. Naprawdę warto przejrzeć te posty. Ja wiele
    wypowiedzi czytałem, bo przynajmniej dwa razy w tygodniu, a niekiedy częściej,
    na tym forum „bywam”. Byłbym oczywiście bardzo zadowolony, gdybym mógł
    przypisać sobie tylko 5% tych wypowiedzi, tym bardziej, że wiele z nich
    świadczy o dużej erudycji, inteligencji i poczuciu humoru piszących. Aby sobie
    przypisać ich autorstwo musiałbym jednak stwierdzić, że mam nie tylko czas na
    ich pisanie (a nie mam), ale również znakomite rozeznanie w realiach
    kieleckiego życia publicznego (tak dobrego nie mam), bo ich tematyka obejmuje
    właściwie wszystkie ważne społecznie sprawy. Posądzanie pani Bartosik o
    autorstwo tych postów jest jeszcze większa bzdurą; większości spraw nie zna, a
    czasu na takie dyskusje ma, jak sądzę, jeszcze mniej niż ja. Nie ma też
    sensownej motywacji aby w nich uczestniczyć. Sprawy związane z AŚ to tylko mała
    część tych wypowiedzi, a tematy związane z panem Szplitem to mała część tej
    części. W sumie wygląda na to, że chodzi głownie o odwrócenie uwagi od osoby
    pana Szplita i skierowanie jej w innym kierunku. Tak było z informacją o
    habilitacji Kowala i umieszczeniem skierowanej do mnie wypowiedzi w wątku o
    Massalskim. O obu mam złe zdanie, ale o takim sposobie „obrony” jeszcze gorsze.
    To droga do nikąd. Stawianie mi „zarzutu” z faktu, iż skierowałem jakąś sprawę
    do sądu w sytuacji, gdy nie ma jeszcze prawomocnego wyroku to bzdura. W ten
    sposób można oskarżyć każdego z prokuraturą na czele, bo ma ona najwięcej spraw
    w sądzie. Anonimowe pomawianie spoza forumowego nicka, gdy z dużym
    prawdopodobieństwem można przewidzieć, że „Agora” nie udostępni numeru IP, a
    prokuratura nie potrafi w tej akurat sprawie znaleźć sprawcy (w innych się
    udaje) to postępowanie niegodne pracownika uczelni. O używanym języku
    i „argumentach” nie wspomnę. Rzecz jest o tyle jeszcze nieprzyjemna, że
    istnieje więcej powodów, aby sądzić, iż miko2 to profesor Szplit. O tym, że
    otrzymałem kopię pisma Senatu Berlina (post miko2 z 18.04.2005 22:18) wiedział
    pan Szplit (od niego dostałem to pismo), Dziekan Malinowski i Rektor Massalski.
    Malinowski nie żyje. Mógł to więc być Masalski lub Szplit. Massalski nie
    wiedział jednak z kim z „Kontratekstów” pan Szplit korespondował. Można
    oczywiście przyjąć, iż pan Szplit rozpowiada dokoła co i do kogo napisał (i
    stad właśnie miko2, zna cytowane tu szczegóły) ale niesposób uwierzyć, że nie
    wie o toczącej się tu dyskusji. Powiadamiałem go o tym wielokrotnie, a miko2
    przywołuje jego wypowiedź na „zebraniu PTE”. W sytuacji, gdy istnieją poważne
    powody, by sądzić, że to właśnie on jest autorem pomówień, unikanie jasnej,
    publicznej wypowiedzi kompromituje go jeszcze bardziej. Do tego właśnie
    prowadzi niemożliwość ustalenia sprawcy na normalnej drodze, szczególnie gdy
    niektóre posty miko2 wysyła z serwera Wydz. Zarz. AŚ. Z tej sytuacji dobrego
    wyjścia nie. Nie jest takim wyjściem na pewno pisanie anonimów. Najlepszym,
    choć pewnie trochę nieprzyjemnym, byłoby pokazanie co prof. Szplit przed
    habilitacją napisał lub jasne stwierdzenie, że nie ma dorobku, o który pytam.
    NIC MU ZA TO NIE GROZI, bo nie ma w Polsce procedur wyciągania konsekwencji z
    tego faktu. Pan Szplit jest nauczycielem i w jakimś sensie wychowawcą, a
    wychowuje się również osobistym przykładem. Wszyscy popełniamy błędy, ale nie
    musimy w nich trwać. Jeśli popełniło się błąd, to trzeba się do niego uczciwie
    przyznać. Oczyszcza to atmosferę i pozwala dalej żyć normalnie. Czego
    serdecznie życzę.

    Waldemar Korczyński
  • Gość: miko2 IP: 195.78.40.* 08.05.05, 21:48
    A tak w ogóle Walduś to o co ja cię pomówiłem? Że nie napisałeś habilitacji? A
    może, że zostałeś prawidłowo usunięty z pracy w AŚ? (co znalazło potwierdzenie w
    wyroku wydanym przez Okręgowy Sąd Pracy). O to, że jesteś pieniaczem? A ile
    człowieku ty masz spraw w sądzie? W "Rzeczpospolitej" napisali, że próbowałeś
    się sądzić nawet z nickami na forum. Ale nasi sędziowie musieli mieć zabawę jak
    zobaczyli taki pozew! :)))))
    Może dotnęła cię do żywego konstatacja, że bez konkursu i po znajomości dano ci
    pracę na Politechnice Świętokrzyskiej? Może to nieprawde, że ten sposób
    zatrudniania blokuje rozwój uczelni? I jest to kumoterstwo najlepszej próby?
    Ja rozumiem, że fakt napisania przez Kowala habilitacji jest dla ciebie złą
    wiadomością. Okazuje się, że twoja "fatalna" opinia nic nie znaczy. Strasznie
    nie możesz się pogodzić z faktem, że twoje opinie interesują już wyłącznie
    ciebie. Skoro jesteś starszym wykładowcą to nie masz prawa recenzować prac
    naukowych. Żadnych! Nawet tych z twojej dziedziny. Oto cała twoja kariera.
    Może ty sam gdybyś nie tracił tyle czasu na pisanie donosów też byś do czegoś
    doszedł? Kto wie. Kiedyś podobno byłeś niegłupi facet dopiero pod koniec lat
    90-tych ci się pogorszyło. Może to te pieniądze zarabiane w Staszowie? I zabawy,
    o których do tej pory krążą legendy.
    Napisz proszę w punktach, które z moich wypowiedzi uznajesz za pomówienie.
    Bardzo chce to wiedzieć zanim do sądu trafi koleiny pozew przeciwko tym razem
    miko2 :)))
    Kartka dla Waldka
    Twój ulubiony miko2
    PS. Będę dalej odpowiadał na twoje posty. Zwłaszcze te, w których kłamiesz. Czy
    to będzie dotyczyło Kowala, Szplita czy Massalskiego to nie znaczenia. Chowanie
    się pod różnymi nickami nic ci nie pomoże. Nie będziesz mógł traktować tego
    forum jako miejsca dla uprawiania prywatnej zemsty na nikim. Przynajmniej nie
    bezkarnie. Za twoje spaprane życie i złamaną karierę naukową odpowiadasz
    wyłącznie ty sam. A nie Szplit, Kowal, Kik, Kuleszyński czy Massalski. Im
    szybciej to zrozumiesz tym lepiej dla ciebie.
  • w.korczynski 09.05.05, 19:27

    No, no. I pomyśleć, że ja tylko zapytałem za co właściwie Szplit dostał
    habilitację. A co byłoby, gdybym tak spytał o szczegóły? Nie zależy mi na tej
    dyskusji, ale niech będzie.
    1. Konkurs wymagany jest przy mianowaniu, przy zatrudnianiu na kontrakt
    (jak np. ja) nie jest konieczny. Ja akurat nic przeciw konkursom nie mam, ale
    tak przy okazji; ilu MIANOWANYCH pracowników Wydz. Zarządzania zostało
    zatrudnionych w wyniku normalnego konkursu? W ilu przypadkach w ogóle był
    konkurs? Ilu pracuje „rodzinnie” (np. ojciec i syn, jak Szplitowie)? Ilu jest
    krewnymi innych zatrudnionych w AŚ osób? To się da policzyć na podst. „stanu
    osobowego”
    2. Ja zawsze podkreślam, że jestem przeciętny. A recenzować
    przedhabilitacyjny dorobek tych panów mam prawo tak jak każdy obywatel. I
    oceniam go (przynajmniej Szplita i Kowala) fatalnie. Z tymi habilitacjami cos
    nie jest normalnie. A robić kariery w stylu Szplita czy Kowala nie zamierzam.
    3. Sprawa opisywana przez Rz. dotyczyła, sądząc po stylu i napuszonym
    języku „dyskutanta”, właśnie „miko2”. Nie mam takiego jak on rozeznania w
    sferach sadowych i prokuratorskich (miko2 wie o kulisach moich spraw więcej niż
    ja), ale jeśli się sędziowie śmiali, to z wszystkich obywateli RP, bo nikt nie
    kwestionował faktu pomówienia. Prokuratura nie znalazła wpierw „interesu
    społecznego”, a przymuszona do działania interwencją oświadczyła, ze nie
    potrafi znaleźć sprawcy. Nie wiem o kim to źle świadczy.
    4. Jeśli w Staszowie były jakieś zabawy (ja wiem tylko o „oblewaniu”
    dyplomów), to należałoby to natychmiast wyjaśnić, bo studiowali tam m.in.
    policjanci i różne inne ważne osoby. Strach pomyśleć, co by było, gdyby to
    miało wpływ na wydawane dyplomy. Odpowiedzialnym był Kuleszyński, który nawet
    brał z tego tytułu coś ze trzy tysiące miesięcznie.
    5. Pomówień było mnóstwo, ostatnio np. z tłumaczeniem tytułu pracy hab.
    Szplita.
    I jeszcze raz pytam co przed habilitacja napisali Szplit i Kowal? To chyba
    jedyny w świecie „dorobek naukowy”, który można oglądać tylko po umówieniu się
    z autorem. I chyba jedyny przypadek potraktowania takiego pytania
    jako „zemsty”. Przecież to lipa. Taka publikacja „niepubliczna”. Czy te posty
    coś w tym zakresie zmieniły? Ja mogę się przyznać do wywołania wojny
    trzydziestoletniej, ale nie pomoże to ani Szplitowi, ani Kowalowi. Wydziałowi
    Zarządzania też nie. Możemy oczywiście kontynuować tę „rozmowę”, ale niczego to
    nie zmieni. Nic tez nie dadzą buńczuczne zapowiedzi „odpowiadania”. Może miko2
    spróbuje zresztą odpowiedzieć np. na pytanie o grant KBN nr 1 HO2C 117 28. To
    było sporo pieniędzy. Publicznych.

    Znów bredzicie
    Panie ... ???(miko2)
  • Gość: miko2 IP: 195.78.40.* 09.05.05, 20:55
    Jakie szczegóły? Uważasz się za uprawnionego do recenzowania prac
    habilitacyjnych z dziedziny zarządzania? I co może jeszcze? Całkiem cię już
    pogięło. Dorobek prof. Szplita był wielokrotnie recenzowany przez wszystkie
    działające w tym kraju instytucje. Robił to wielokrotnie KBN, Centralna Komisja
    Kwalifikacyjna a ostatnio PKA. Instytucje to nigdy nie zgłaszały żadnych
    zastrzeżeń a raczej wystawiały laurki. Gdzie widzisz miejsce na twoje recenzje?
    Co miałyby nowego one wnieść? Sam piszesz, że nie jesteś naukowcem tylko
    pracownikiem kontraktowym. Inaczej mówiąc popychadłem uczelnianym, który ma
    dopracować parę lat brakujących mu do emerytury.
    2. Otóż nie masz prawa recenzować żadnego dorobku i nikogo. Ani w Polsce ani za
    granicą. Kto ma prawo do wglądu do dokumentów związanych z uzyskiwaniem tytułów
    i stopni naukowych oraz kto ma prawo recenzować jakie prace okresla dokładnie
    Ustawa o Szkolnictwie Wyższym. Nie ma w niej miejsca dla "Superrecenzenta"
    Geniusza Psich Górek Waldka Korczyńskiego. Robić kariery "w stylu" Kowala,
    Szplita czy Massalskiego po prostu nie potrafiłeś. Nie zainteresowałeś swoją
    twórczością żadnego liczącego się ośrodka naukowego w tym kraju ani za granicą.
    Nie przedstawiłeś do oceny poprzez niezależnych recenzentów twojego dorobku. Na
    tym własnie polega w Polsce habilitacja. Ty tego wszystkiego nie zrobiłeś.
    Dlaczego tak się stało pozostaje twoją słodką tajemnicą ponieważ nie chcesz się
    to wiedzą podzielić z forumowiczami. Napisz proszę po męsku w trzech zdaniach
    dlaczego tak się stało. Naprawdę jestem ciekawy. Wynika z tego wszystkiego, że
    nie jesteś przeciętny tylko po prostu słaby. Za słaby aby utrzymać się w pracy
    na Akademii Świętokrzyskiej.
    3. Sprawa opisana przez Rzeczpospolitą z całą pewnościa nie dotyczyła mnie. Nie
    wiem nawet o co dokładnie zostałeś pomówiony. Z tego co dalej piszesz jako
    pomówienie odebrałeś skomentowanie twojej znajomości niemieckiego. Naprawdę
    twoje tłumaczenia nie wystawiają ci najlepszego świadectwa. Nie jesteś w końcu
    filologiem niemieckim więc nawet rozumiem, że błedy mogą się zdarzyć. Cała
    sztuka to przyznać się do nich z honorem. Jeśli w dalszym ciągu uważasz, że
    napisanie o tym, że słabo posługujesz się językiem niemieckim jest pomówieniem
    to ośmieszasz się w stopniu niesłychanym.
    4. Dorobek naukowy nikogo w Polsce nie jest tajny. To jest dopiero pomówienie z
    twojej strony. Przecież wiesz doskonale o tym, że każdy musi składać
    sprawozdania roczne i 4-letnie ze swojej pracy. Dodatkowo dorobek podlega ocenie
    w staraniu się o jakiekolwiek granty czy badania własne bądź statutowe. Z
    dorobkiem pracowników wydziału można się zapoznać na miejscu tj. na ulicy
    Świętokrzyskiej. Osobiście. Nie ma najmniejszego problemu trzeba się tylko
    wcześniej umówić. Jeśli będziesz dalej pisał, że ktoś coś ukrywa to znaczy, że
    po prostu masz niesamowite problemu w czytaniu ze zrozumieniem. Chyba, że
    obawiasz sie pokazać u swojego byłego pracodawcy co mnie niespecjalnie dziwi
    biorąc pod uwagę w jaki sposób zapisałeś się w pamięci swoich byłych kolegów.
    Jak powszechnie wiadomo wszyscy uwielbiają wprost donosicieli :)))))
    5. Balangi to były w Staszowie, oj były! Szkoda, że masz taką krótką pamięć. Na
    szczęście inni pamiętają to znacznie lepiej. Ale w końcu nie ma się czego
    wstydzić. Przecież to nie grzech czy przestępstwo, że starszy mężczyzna ma
    ochotę na zabawę. W końcu to byli dorośli ludzie :)))))
    6. No i jeszcze raz. Nie odpowiadasz na moje pytania a wydają się one takie proste:
    - dlaczego nie zrobiłeś habilitacji?
    - czy Akademia Świętokrzyska w sposób prawidłowy zwolniła cię z pracy? (co w tej
    sprawie postanowił Okręgowy Sąd Pracy?)
    - jakie nieprawidłowści, o których donosiłeś znalazły potwierdzenie w kontrolach
    takich instytucji jak NIK, PKA lub inne? (dysponujesz raportem NIK może jakiś
    cytat?)
    - ile postępowań prokuratorskich toczy się wobec któregokolwiek z pomawianych i
    obrażanych przez ciebie bezustannie pracowników Akademii Śiętokrzyskiej?
    - czy w tych sprawach zapadły juz może jakiekolwiek wyroki (mogą być nawet
    nieprawomocne)?
    - kto dał ci prawo aby o dorobku kogolwiek wyrażać się z takim lekceważeniem jak
    o dorobku Kowala? W końcu on osiągnął coś czego ty za skarby świata nie potrafiłeś!
    - co dobrego dla polskiej nauki i dla polskiego podatnika wynika z faktu twojej
    pracy na uczelni?
    - dlaczego kłamiesz na temat uczelni, na której habilitował się Szplit? Jej
    strona internetowa podaje wyraźnie, że ta obecna powstała z połaczenia dwóch
    wcześniejszych (zachodniej i wschodniej). Ta wschodnie nie została zlikwidowana.
    Skąd pochodzą twoje informacje? Może jakieś źródło?
    Jeśli nie uzyskam odpowiedzi na te proste wydawałoby się pytania, to podtrzymuje
    w całości swoją tezę: wszystkie twoje oskarżenia to rojenia chorego,
    skrzywdzonego przez los człowieka. Człowieka, który próbuje w sposób prymitywny
    zemścić się na osobach, które w jego mniemaniu są winne jego upadkowi i
    zniszczonej karierze naukowej. Czasem to mi cię nawet żal. Jesteś taki żałosny w
    tych twoich próbach wyrządzeniu krzywdy Szplitowi (to chyba twój wróg nr 1),
    Kuleszyńskiemu lub Kowalowi.
    Kartka dla Waldka
    Twój ulubiony
    miko2
    PS. Cóż, nie jestem w stanie odowiedzieć ci na pytanie o ten grant. Pewnie
    dlatego, że w nim nie uczestniczę. Jeśli się to zmieni to pierwszy się dowiesz.
  • w.korczynski 11.05.05, 19:46
    Kolejne brednie. Być może powinienem przerwać tę „rozmowę”, ale dobrze jest
    chyba pokazać prawdziwe oblicze, język i obyczaje uczonych z WZiA AŚ, a
    lepszego sposobu niż ich wypowiedzi na razie nie widzę. Ukazanie tej prawdy, to
    również działalność społeczna; warto poznać kogo się wybiera (Szplit też
    kandyduje). Do działań takich obligują wszystkich pracowników uczelni wydane
    przez Komitet Etyki w Nauce PAN „Dobre obyczaje w nauce”, W-wa 2001, (str. 12,
    art. 1.13. „Pracownicy nauki mają szczególny obowiązek szerzenia w swoich
    środowiskach osobiście oraz za pośrednictwem instytucji i organizacji naukowych
    zasad rzetelnej pracy naukowej, TĘPIENIA NIEUCZCIWOŚCI NAUKOWEJ lub łamania
    dobrych obyczajów”). Dlatego odpowiadam.

    1. „Uważasz się za uprawnionego do recenzowania prac habilitacyjnych z
    dziedziny zarządzania? „
    Ale tu nie ma nic do recenzowania! Chodzi o to właśnie, że Szplit niczego przed
    habilitacją nie napisał! I
    2. „Dorobek prof. Szplita był wielokrotnie recenzowany przez wszystkie
    działające w tym kraju instytucje. Robił to wielokrotnie KBN, Centralna Komisja
    Kwalifikacyjna a ostatnio PKA. Instytucje to nigdy nie zgłaszały żadnych
    zastrzeżeń a raczej wystawiały laurki.”
    Czy ten przed habilitacja również? A do tych instytucji oczywiście napiszę. A
    co będzie jak dostanę taką odpowiedź jak z Min. Nauki? („MNiI nie finansował
    grantu prof. Szplita”)
    3. „Inaczej mówiąc popychadłem uczelnianym, który ma dopracować parę lat
    brakujących mu do emerytury”
    To tak jak Kuleszyński. I jeszcze paru innych wykładowców AŚ, którzy pewnie nie
    wiedzą jak się o nich pan „profesor” wyraża.
    4. „Kto ma prawo do wglądu do dokumentów związanych z uzyskiwaniem
    tytułówi stopni naukowych oraz kto ma prawo recenzować jakie prace okresla
    dokładnie Ustawa o Szkolnictwie Wyższym”.
    Mam nadzieję, że to bzdura. Gdyby było inaczej, żylibyśmy w państwie bezprawia,
    a uczelnie funkcjonowałyby w układach mafijnych. Parafrazując jednego kulawego
    faceta można by rzec „Und wer der Weise ist entscheide ich”. Jeśli miko2 zna
    taki przepis ze słowem „tylko”, „wyłącznie” lub równoznacznym, to chętnie
    poczytam, będzie wiadomo gdzie jesteśmy.
    5. „Nie przedstawiłeś do oceny poprzez niezależnych recenzentów twojego
    dorobku”.
    To którzy to recenzenci? Np. przedhabilitacyjnego dorobku Szplita. I gdzie
    można się z tymi recenzjami zapoznać.
    6. „Ty tego wszystkiego nie zrobiłeś Napisz proszę po męsku w trzech
    zdaniach dlaczego tak się stało”.
    M.in. dlatego, że sporą część tego co zrobiłem „zajęła” bez żadnego spisania
    Akademia. Część tych rzeczy wydano zresztą osobom trzecim.
    7. „Sprawa opisana przez Rzeczpospolitą z całą pewnościa nie dotyczyła
    mnie”.
    Jasne, miko2 przecież podpisuje się imieniem i nazwiskiem. To w końcu
    pracownik poważnego wydziału wtajemniczony w jego wszystkie sprawy i jako taki
    nie pisze anonimów ani nie grozi nikomu. Tylko podobieństwo stylu,
    zacietrzewienia, znajomości Wydz. Zarządzania i stosunek do „autorytetów”.
    8. „Nie jesteś w końcu filologiem niemieckim więc nawet rozumiem, że błedy
    mogą się zdarzyć. Cała sztuka to przyznać się do nich z honorem”.
    Tak jak miko2. Honor to podstawa. A przejawia się np. w pisaniu anonimowych
    oszczerstw. A tak nawiasem to jak przetłumaczyć ten tytuł?
    „Die qualitativ neuen Aufgaben der Wohnungsbaugenossenschaften unter den
    Bedingungen der Intensivierung, dargestellt am Beispiel der VR Polen und der
    DDR“
    Czy DDR to nie enerdówek?
    9. „Dorobek naukowy nikogo w Polsce nie jest tajny”.
    To chyba z wyjątkiem dorobku Szplita. Bo jego jest. Pytałem go osobiście wiele
    razy, również, wielokrotnie, w budynku WZiA AŚ. Cos tam bredził, ze niby mnie
    to nie wolno o to pytać. To „zaproszenie” do osobistego umówienia się, to tani
    unik. Gdyby był wtedy cokolwiek ujawnił, nie byłoby tej dyskusji. Ale polecam
    też artykuł na ten temat pod adresem www.nauka-
    edukacja.p4u.pl/articles.php?id=59 i innych patologii (www.nauka-
    edukacja.p4u.pl)
    10. „Dodatkowo dorobek podlega ocenie w staraniu się o jakiekolwiek granty
    czy badania własne bądź statutowe. Z dorobkiem pracowników wydziału można się
    zapoznać na miejscu tj. na ulicy Świętokrzyskiej. Osobiście. Nie ma
    najmniejszego problemu trzeba się tylko wcześniej umówić”.
    No i udało się to komuś obejrzeć? A ocenia właśnie Szplit. I to jest lipa, bo
    sam niczego w żadnym punktowanym przez KBN piśmie nie napisał. Mnie nigdy nie
    udało się umówić ze Szplitem na ceremoniał „ujawniania” tych prac, a próbowałem
    wielokrotnie. A gdzie jeszcze są takie obyczaje „ujawniania” publikacji?
    11. „czy Akademia Świętokrzyska w sposób prawidłowy zwolniła cię z pracy?”
    Nie, bo uzasadnieniem jest fakt, że nie złożyłem wniosku o przedłużenie
    zatrudnienia. I to jest oficjalna, uczelniana, wersja. A przyjęcia wniosku za
    pokwitowaniem odmówiono. To takie obyczaje; niczego nie podpisywać. Jak miko2.
    12. „jakie nieprawidłowści, o których donosiłeś znalazły potwierdzenie w
    kontrolach takich instytucji jak NIK, PKA lub inne? (dysponujesz raportem NIK
    może jakiś cytat?).”
    np. nielegalność filii w Staszowie, dublowanie godzin dydaktycznych
    (wyłudzenie), nadmierne obciążenie dydaktyczne (ponad dwa tysiące godzin, a
    przeliczeniowych trzy tysiące)
    13. „ile postępowań prokuratorskich toczy się wobec któregokolwiek z
    pomawianych i obrażanych przez ciebie bezustannie pracowników Akademii
    Śiętokrzyskiej?”
    Żadne. I to jest właśnie ciekawe., bo żadnego z wymienionych faktów nikt nie
    zakwestionował.
    14. „czy w tych sprawach zapadły juz może jakiekolwiek wyroki (mogą być
    nawet nieprawomocne)?”
    Nie. Por wyżej
    15. „kto dał ci prawo aby o dorobku kogolwiek wyrażać się z takim
    lekceważeniem jak o dorobku Kowala? W końcu on osiągnął coś czego ty za skarby
    świata nie potrafiłeś”!
    Znajomość rzeczywistości. A jak tylko dowiem się JAK to osiągnął, natychmiast
    przestanę
    16. „co dobrego dla polskiej nauki i dla polskiego podatnika wynika z faktu
    twojej pracy na uczelni?”
    A co dobrego wynika z pracy miko2, Kowala, Kuleszyńskiego i innych? Czym tak
    rozsławili AŚ? To jest tania demagogia. Ponad 95% prac naukowych nie znajduje
    żadnego zastosowania, w WZiA AŚ ponad 99,9%. Pisanie tych prac, to w większości
    przypadków jakieś dokształcanie się. Próba załapania się na zasadę jedności
    badań i nauczania Humboldta. I nic by się nie działo, gdyby ludziom woda sodowa
    nie uderzała do głów i nie sygnowali swym nazwiskiem komicznych życiorysów jak
    to uczynił Szplit. (por. „Dobre obyczaje w nauce” . str. 17, art.
    2.9. „Pracownik nauki powstrzymuje się od samochwalczej reklamy”).
    17. „dlaczego kłamiesz na temat uczelni, na której habilitował się Szplit?
    Jej strona internetowa podaje wyraźnie, że ta obecna powstała z połaczenia
    dwóch wcześniejszych (zachodniej i wschodniej). Ta wschodnie nie została
    zlikwidowana”.
    To oryginalne połączenie, gdy uczelnia „uniwersytecka” zostaje sprowadzona do
    poziomu wyższej szkoły zawodowej. Nie zostaje nawet ślad starej nazwy,
    pracownicy zostają zwolnieni, a we władzach nie pojawia się żaden pracownik
    zlikwidowanej uczelni. Łączyli się chyba studenci. Przy piwie.

    A tak w ogóle, to dyskusja przypomina jako żywo wczesny PRL. Jak tylko ktoś
    mówił, że z tym dobrobytem to coś nie tak i wolałby, aby taniała kiełbasa, a
    drożały lokomotywy, a nie odwrotnie, to natychmiast okazywało się, to wróg
    ludu, pijak i co tam jeszcze ludowa władza potrafiła wykombinować. Byle tylko
    nie gadać o istocie sprawy. Teraz chodzi o to,
  • w.korczynski 11.05.05, 19:49
    Byle tylko nie gadać o istocie sprawy. Teraz chodzi o to, aby zagadać sprawę
    nieistniejącego przedhabilitacyjnego dorobku Szplita i Kowala, uwiarygodnić
    dziwne habilitacje i sciemnić sprawy finansowe (np. grantu 1 HO2C 117 28 czy
    zdublowanych godzin) czy lipę z dwoma tysiącami godzin dydaktycznych. I
    uratować resztki autorytetu. A tego zrobić się nie da.
  • Gość: miko2 IP: 194.30.228.* 11.05.05, 22:59
    Odpoiwdziałem ci w wątku: "Czy ten śmieszny dr Korczyński..."
  • Gość: miko2 IP: 195.78.40.* 11.05.05, 22:05
    Odpowiadam w wątku: "Czy ten smieszny dr korczyński..."
  • Gość: odpisuję IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 22.04.05, 14:03
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Krzysztof Łoziński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 21:18
    Cała sprawa w ogóle mnie nie obchodzi, ale zabieram głos, bo wymieniono tu moje
    nazwisko. Miko2 napisał: "Korespondencja z redakcją "Kontratekstów: (przekarz
    moje pozdrowienia dla Krzyśka Łozińskiego przy okazji) nie jest sprawą
    publiczną. Zdaje się Krzysiek wyraźnie powiedział ci co dalej powinieneś robić
    z tymi materiałami."
    W związku z tym oświadczam: Autora tego postu w ogóle nie znam i kłamie on
    sugerując że jestem jego jakimś kumplem pisząc o mnie per "Krzysiek" i
    pozdrawiając. Sądząc z treści postu pod pseudonimem miko2 kryje się prof.
    Szpilit, bo tylko on wiedział z kim z redakcji "Kontratekstów " korespondował i
    co w tej korespondencji było. Zwracam uwagę, że Waldemar Korczyński nie
    wyumienił żadnego nazwiska, więc ów miko2 nie mógł mieć tej wiedzy z jego
    wypowiedzi. Nie jest też prawdą, że mówiłem w. Korczyńskiemu "co ma zrobić z
    tymi materiałami". Nic mu o tym, co ma zrobić, nie mówiłem.
    W całej sprawie nie zajmuję żadnego stanowiska, a pytania panu Szpilitowi
    zadałem tylko z obowiazku zawodowego redaktora, który musi sprawdzać
    docierające do niego informacje, zaczym coś opublikuje. Ponieważ do żadnej
    publikacji w końcu nie doszło, sprawy dalej nie drążyłem, ale nie jest prawdą,
    że z tej korespondencji wynikały jakies dowody na to, że W Korczyński kłamie.
    Na przyszłość proszę, by ludzie którzy mnie nie znają, nie powoływali sie na
    mnie, nie udawali moich znajomych i nie wciskali w moje usta treści, których
    wcale nie wypowiadałem. Waldemara Korczyńskiego znam, prof Szpilita nie. To
    wszystko.
    Krzysztof Łoziński "Kontrateksty" (www.kontrateksty.pl)
  • donald.duck 22.04.05, 13:32
    Czy ten śmieszny profesor Szplit ujawnił w końcu co napisał przed habilitacją?
    Co to za duży dorobek naukowy, którego znaleźć nie można?
  • renia_n 01.05.05, 18:13
    Dla dobra powstającego Uniwersytetu proszę zrobić Panie Profesorze tę stonę
    internetową i w końcu się odczepią. Można nawet plik w Wordzie zapisać jako
    stronę web i po problemie.
  • Gość: olka IP: *.kielce.msk.pl 07.05.05, 17:43
  • Gość: miko2 IP: 200.97.128.* 20.05.05, 16:50
    No i co ty na to Waldek? Mam nadzieję, że si epod swoją twórczością wreszcie
    podpiszesz? I wszyscy będą wiedzieć jaki z ciebie światły (były) naukowiec?
  • w.korczynski 21.05.05, 08:14
    Gość portalu: miko2 napisał(a):

    > No i co ty na to Waldek? Mam nadzieję, że si epod swoją twórczością wreszcie
    > podpiszesz? I wszyscy będą wiedzieć jaki z ciebie światły (były) naukowiec?

    Łącznie, m.in. dot. postów:

    • Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi IP: *.pu.kielce.pl
    Gość: miko215 20.05.2005 16:40 + odpowiedz


    No tym razem przeadziłeś Waldek. Myślę, że narobiłeś sobie kłopotów.


    • Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi IP: 200.97.128.*
    Gość: miko2 20.05.2005 16:53 + odpowiedz


    Myśle Kubuś (Waldek?, Asiu?), że tu ty masz raczej powody do zmartwienia.
    Oczekuj ciekawych wizyt i pism poleconych.
    Dla wszystkich antysemitów z Sandomierza(?)
    Całusy miko2


    Pozwolę sobie zauważyć, że, teoretycznie przynajmniej, realsocjalizm skończył
    się w Polsce przed 15-tu laty. Razem z nim, również teoretycznie, znikło
    pojęcie „świętych krów”, które w tym kontekście tak bardzo krzywdziło Hindusów.
    Prawdę wolno dziś (cały czas mówimy o teorii) pisać o każdym obywatelu RP, o
    osobach publicznych nawet bardziej niż o pozostałych. Ja w żadnej mojej
    wypowiedzi nie kłamałem. Rozumiem, że mój adwersarz poczuł się urażony faktem,
    iż w cytowanym artykule z „Kontratekstów” wykorzystałem pana Szplita jako
    ilustrację powszechnego dziś zjawiska utajniania informacji o osobach
    publicznych lub kandydatach do bycia takimi, co w mojej opinii bardzo naszej
    demokracji szkodzi. Aby go pocieszyć informuję, że nie jest to pierwszy taki
    przypadek. Osoba pana Szplita była inspiracją wielu moich wypowiedzi:
    - o ciekawej formie mobbingu, przekraczającej ramy zatrudnienia. Zjawisko
    jest naprawdę interesujące, a z moich fragmentarycznych na dziś informacji
    wynika, ze wcale nie tak rzadkie. Por www.nauka-
    edukacja.p4u.pl/articles.php?id=58
    - o ukrywaniu dorobku naukowego. Por www.nauka-
    edukacja.p4u.pl/comment.php?what=article&id=59 i wiele wypowiedzi np. na tym
    forum (por. m.in. w wątku skromność profesorska, www.gazeta.pl?? oraz
    wspomniany artykuł w „Kontratekstach”)
    - o etyce nauczyciela pracownika naukowego (wiele krótkich wypowiedzi na
    różnych forach, m.in. na tym oraz www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?
    id=91)
    - o wadach i patologiach obecnego systemu edukacji (por. m.in.
    www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=64 i www.nauka-
    edukacja.p4u.pl/articles.php?id=65)
    Mam również zamiar wykorzystać go (pana Szplita) do zilustrowania sposobu
    rozumienia art. 54 Konstytucji przez niektóre instytucje i osoby publiczne.
    Przyczyną nie jest, wbrew opinii miko2, żadna moja osobista niechęć do pana
    Szplita, ale fakt, iż z jednej strony uczestniczył on w wydarzeniach, które się
    idealnie do zilustrowania rozmaitych patologii nadają, z drugiej zaś zajmuje
    stanowisko, na którym winien wykazywać się posiadaniem dorobku naukowego,
    który, z bliżej nieznanych przyczyn komicznie (obejrzeć można tylko w Wydziale
    Zarządzania AŚ, osobiście i po uprzednim umówieniu się na tę podniosłą
    uroczystość. Boję się, że następnym wymaganiem może być np. przybycie we fraku,
    cylindrze i towarzystwie lokaja) utajnia. Nie mogę oczywiście wykluczyć, że
    znalazłbym jeszcze inną, równie doskonałą ilustrację moich poglądów (może np.
    wśród proponowanych przez miko2 kolegów pana Szplita), ale po prostu nie chce
    mi się szukać, a dobry przykład mam pod nosem. Tak więc jedną z przyczyn całego
    zamieszania jest moje lenistwo, do którego się z pokorą przyznaję i nie będę
    wnosił pretensji jeśli miko2 dopisze je do długiej listy wskazywanych przez
    niego moich wad. A tak na marginesie. Ja doceniam oczywiście wagę pogróżek
    miko2 i pamiętam wspomniane „wizyty” (nb. do dziś kojarzyłem je z zupełnie
    innymi osobami). Jak jednak widać nie zmieniły one wiele i nie oczekiwałbym, że
    teraz coś się zmieni. O tych pogróżkach powiadomię oczywiście prokuraturę. I
    nawet nie dlatego bym oczekiwał, że dziś znajdzie sprawców, ale dlatego, że
    może się okazać, iż znajdzie ich w przyszłości, a nie zgłaszając sprawy
    dopuściłbym do przedawnienia przestępstwa. Warto też zauważyć, że
    ilość „upadłych autorytetów” jakby się ostatnio zwiększała, a miko2 skutecznie
    stara się liczbę tę powiększyć.

  • Gość: miko2 IP: *.fbx.proxad.net 21.05.05, 09:36
    Myślę Waldek, że narobiłeś sobie kłopotów ponieważ steku tak bezczelnych kłamstw
    i przeinaczeń nie było dane mi czytać od czasu kiedy przestał się ukazywać "Der
    Sturmer" (zdaje się pismo bliskie ci ideowo).
    Po kolei twoje kłamstwa:
    1. Prof. Szplit nie zabronił ci wypowiadać ci się publicznie a tylko
    przedstawiać swoje publiczne wypowiedzi na temat ówczsnego proacodawcy do
    wglądu. Kłamstwo nr1.
    2. Bezczelna kłamstwo nr 2. Jakiekolwiek publikacje "popełnione" przez dr potem
    prof. Szplita nie są tajne. Były wielokrotnie prezentowane w trakcie starań o
    stypendium habilitacyjne, postępowania przed Centralną Komisją ds. Tytułów i
    Stopni Nuakowych oraz w KBN. Każda z tych instyucji oceniła dorobek prof.
    Szplita jako wystarczający do nadania mu stopnia dr hab. Ostatnio oceniała go
    również PKA. Również nie znalazła powodów do kwestionowania jego dorobku zarówno
    przed jak i pohabilitacyjnego. Jedyną "instytucją" jesteś ty.
    3. Bezczelne kłamstwo nr 3. Jedyna osobą upoważnioną do wydania twoich śmieci,
    które pozostały po tobie na AŚ jest Anna Żołądek. Wiesz o tym doskonale jako
    wieloletni pracownik Wydziału Zarządzania AŚ. Dlaczego nadal nie chcesz odebrać
    swoich rzeczy (chociaż jak twierdzisz znajduje się tam habilitacja) pozostaje
    twoją słodką i niewyjaśnioną tajemnicą.
    4. Bezczelne kłamstwo nr 4. Uczelnia, na której prof. Szplit uzyskał habilitacje
    nie była nigdy uczelnią partyjną. Miała ona w byłej NRD status podobny do SGPiS.
    Nie została zlikwidowana a tylko połączona z inną uczelnią zachodnioberlińską.
    Wzystkie publikacje (również habilitacje) zostały przekazane do biblioteki
    Uniwesytetu Humboldta i Niemieckiej Biblioteki Narodowej ( zuwagi na utratę
    przez nową uczelnię uprawnień habilitacyjnych). Żeby sprawa była całkowicie
    jasna to prof. Szplit uzyskał w 1990 potwierdzenie ważności jego tytułu również
    w Polsce a w 2000 r. dodatkowo w Niemczech (a nie w NRD). Ma on unikalny w skali
    kraju podwójny tytuł naukowy, który pozwala mu podjąć pracę jako profesor na
    wszystkich uczelniach w Unii Europejskiej.
    5. Kłamstwo nr 5. Trudno wnikać w czyjeś myśli (zwłaszcza tak pokręcone jak
    twoje) ale jedynym twoim motywem w pomawianiu prof. Szplita jest prymitywna
    próba prywatnej zemsty. Mścisz się za usunięcie cię z pracy (chociaż
    zawdzięczasz je twojemu lenistwu, z którego jesteś tak dumny), mścisz się
    wreszcie za to, że skompromitowałeś się wielokrotnie przed Sądem Pracy w czasie
    wielu rozpraw na twój temat. Twoje ego jest niebotyczne i nie możesz znieść, że
    z osoby której słuchano, która miała niezależny zakład stałeś się zwykłym
    popychadłem, z którym nie liczy sie kompletnie nikt.

    Tak oto wygląda twoja postawa moralna i prawdomówność. Jesteś najlepszym
    przykładem tych wszystkich patologii drążacych polską naukę, o których
    wielokrotnie pisano. Prywata, wycieczki za pieniądze podatnika do Meksyku, fuchy
    w Staszowie, Pińczowie, na WSU zamiast rozwoju naukowego. Strach przed
    weryfikacją swojego dorobku przez innych matematyków (to dlatego nie napisałeś
    habilitacji). Twój dorobek nie jest jak tu piszesz "średni" On jest po porostu
    żenujący. Dlatego nikt nie chciał z tobą współpracować na polu naukowym. Od
    dobrych kilku lat piszesz wyłącznie donosy i paszkwile a to na Szplita a to na
    Kuleszyńskiego a to na Kowala czy też Kika (por. Newsweek). Czy to jest zajęcie
    godne pracownika (nawet tylko dydatkycznego) nauki? Czy jest zgodne z Kodeksem
    Dobrych Praktyk? Ocenę pozostawiam forumowiczom.
    Pozdrawiam
    miko2
    PS. Nie formułowałem pod twoim adresem żadnych pogróżek. Zaczynasz mieć
    urojenia. Po prostu publikując kłamstwa na temat czyjejś osoby należy liczyć się
    z konsekwencjami prawnymi takich działań. Przeholowałeś w swoich kłamastwach, za
    daleko zapędziłeś się w swojej zemście. Emocje są złym doradcą.
  • w.korczynski 23.05.05, 18:57
    To ma byc chyba niekonczaca sie opowiesc. Niech i tak bedzie.

    1 Zakaz wypowiadania się o pracodawcy tez narusza art. 54 Konstytucji. Jeśli
    pracodawca narusza prawo (np. akceptując „dublowanie” zajęć) to zakaz pozwala
    na mataczenie.

    2. No to gdzie jest o tych „publikacjach” jakaś informacja?

    3. Prokurator Prokuratury Rejonowej, Pan Świątek, stwierdził, ze moimi pracami
    dysponuje prof. Szplit. Mam takie pismo.

    4. To tak jakby SGH „połączyła się” z jakąś wyższą szkołą zawodowa. A przed
    połączeniem nazywała by się „Czerwony klasztor”. U nas mało kto te powieść
    czytał, ale to jest naprawdę przerażający obraz czerwonej odmiany faszyzmu.
    Niżej załączam wywiad z Prezydentem (tak się tam nazywa odpowiednik takiego
    Kanclerza-Rektora) Wyzszej Szkoly Zawodowej Techniki i Gospodarki w Berlinie,
    która wchłonęła Hochschule f. Oekonomie.

    5. Tego chyba komentować nie trzeba.

    Wykaz tego co ja napisałem jest dostępny pod adresem.

    www.tu.kielce.pl/~korczynski/
    Nie uważam, by było to imponujące, ale jest przynajmniej JAWNE. Są tu również
    prace napisane wspólnie z innymi ludźmi, wiec chyba niektórzy jednak za mną
    współpracowali.

    A tak nawiasem. Jakie to konsekwencje prawne polegają na składaniu „wizyt”?
    Szczegolnie takich wizyt, gdy nie wiadomo, kto je sklada. I ordynarnie grozi.
    To są groźby i ja choć bez wiary w sukces powiadomię o nich prokuraturę. Pewnie
    znów nie znajdzie „interesu społecznego” w ściganiu sprawcy.
  • w.korczynski 23.05.05, 19:07
    To jest wywiad Prezydenta Wyzszej Szkoly Techniki i Gospodarki w Berlinie,
    ktora wchlonela Wyzsza Szkole Ekonomii gdzie prof szplit uzyskal habilitacje.
    dzis ta szkola nie ma nawet uprawnien do nadawania doktoratow. Załączam
    fragment, cały wywiad jest długi na piec stron. Przepraszam za jakość skanu.
    Troche poprawilem, ale to za duzo roboty.

    Arm drań - Bein ab
    Ein Gesprach mit dem Prasidenten der FHTW, Prof.Dr.rer.pol. Rainer Knigge
    Lebenslauf
    \ 943 geboren, 52 Jahre alt, in der Nahe von Bielefeid Realschule
    2-jahriges Vorpraktikum zum Elektroingenieur, dort rausgeflogen
    eine Zeit lang Lokairedakteur bei einer Dortmunder Zeitung
    Abitur am Abendgymnasium
    dann nach Berlin zum Studium, an der FU VWL und Mathe
    1969, 1970 Examen zum Diplom-Yolkswirt
    Arbeit im Wissenschaftsbereich
    wissenschaftlicher Assistent an der TU im Bereich VWL (lehrte dort
    Wirtschaftspolitik bis 1975)
    Arbeit im Sonderforschungsbereich hat er Forschungsmanagement gemacht
    1976 berufen zum Professor fur Wirtschaftspolitik an der FHW
    dort hat er ein sozialwissenschaftlich orientiertes BWL-Studium aufgebaut
    nach l O Jahren Lehre folgten Sonderaufgaben im Auftrage der Senatsverwaltung.
    (Geschaftsfuhrer eines
    wissenschaftlichen Forschungsinstituts)
    • spater im Auftrag des Senats in das ITW gegangen
    o ITW (Institut fur technische Weiterbildung) ist eine scnatsnahe
    Organisationjedoch rechtiich selbstandig
    o Entwurfvon Weiterbildungsstudiengangen am ITW
    o Aufbau des gesamten kaufmannischen und Management-Programms
    o ITW hat SchulungsmaBnahmen zum kleinen Einmaleins der Marktwirtschaft an
    allen gróBeren Betrieben der DDR ubemommen o Tatigkeit am ITW nie als Dozent
    sondern nur in der Organisation
    • wurde dann Grundungsprorektor fur Wirtschaft an der zuktinftigen FHTW i.G.

    Der Wadenbeifier : H elche Entwickiungsschritte haben się von der HfÓ żur FHTW
    miterlebt?
    Die erste Etappe war die Ondungsphase einer, sag ich 'mal, FHW2. Dort war ich
    im Prinzip allein und konnte mir einen kleinen Stab von Mitarbeitern aufbauen.
    Unsere Aufgabe bestand darin die den Obergang der HfO reibungslos zu
    organisieren. Dieses geschah sehr kooperativ von beiden Seiten...
    ...und was passierte mit den Studenten?
    Die Studenten hatten damals das Optionsrecht. się konnten an FU oder TU, BWL
    oder VWL weiterstudieren oder an die neu zu errichtende FH gehen. Wir haben
    damals intensiv Werbung fuer uns gemacht. Von den 2000 Studenten haben sich
    1200 dafuer entschieden an der FH zu bleiben.
    War es aus Ihrer heutigen Sicht eigentlich notwendig von den Professoren der
    HfÓ keinen w ubernehmen?
    Nein, das habe ich nie so gesehen.


    Ich war zur damaligen Zeit in der Evaluierungskommission des
    Wissenschaftsrates.


    Dieser hatte die Empfehlung gegeben die HfO abzuwickeln. An der HfÓ gab es zwei
    Abteilungen. Den Bereich Planwirtschaft und den Bereich Aussenwirtschaft. Bei
    den Aussenwirtschaftlem gab es wirklich sehr viele die sich mit dem NSW
    beschaftigt haben. Dort saBen also Handelsrechtier die genauso gut in
    Handelsrecht waren wie ihre westdeutschen Kollegen. Daraus resultierte die
    Empfehlung des Wissenschaftsrates etwa 50% des Dozentenstabes aus dem Kreis der
    ehemaligen HfÓ-Dozenten zu rekrutieren. Das hat sich dann aber sehr schnell
    verwassert. Wir sind mit einer Vielzahl von Listen die hier schon von der
    Berufungskommission Wirtschaft verabschiedet worden waren, im AS der TFH
    gescheitert.

    Dieser hatte ganz erhebliche Vorbehalte gegen das "rote Kloster". Die
    Senatsverwaltung hat sich eigentlich bei allen Berufungen die wir versucht
    haben, sehr zógerlich verhalten. Letztendlich haben wir bis auf 6-7 Leute, aus
    diesem Kreis keinen berufen koennen. ...



    www.rz.fhtw-berlin.de/misc/Wadenbeisser/Ausgabe0296/artl3.htm 0


    Wir bedanken unsfilr dieses Gesprach.
    zuruck /UITI Inhaltsvei'/.cichnis
    Herausgeber: Das Studentenparlament der FHTW Berlin
    Y.i.S.d.P.: Norbert Fuchs, c/o AStA-Buro der FHTW Berlin
    HTML-Yersion von Frank Steinke, 10-05-1996


  • Gość: miko2 IP: *.customer.m-online.net 21.05.05, 09:46
    I jeszcze jedno. Po tylu niegodziwościach jakie popełniłeś wobec osób
    pracujących na Wydziale Zarządzania AŚ wcale ci się nie dziwię, ze boisz się tam
    pokazać osobiście. Ale zapewniam cię, że nic ci nie grozi. Może jedynie
    ośmieszenie.
    pozdrawiam
    miko2
    PS. Frak nie jest konieczny. Nie zamaskował on by zresztą twoich manier rodem z
    bazaru. Nie szata stanowi o człowieku ale jego uczynki. Twoje wystawiają ci jak
    najgorsze świadectwo.
  • kobylybbb 21.05.05, 09:54
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 23.05.05, 04:28
    Szanowny Panie!
    Napisałem ten nagłówek z pewną niechęcią, bo Pańskie wypowiedzi są dość
    rynsztokowe. Ale uczono mnie, że zawsze należy traktować rozmówców z szacunkiem.
    Przeczytałem uważnie cały wątek (i kilka pokrewnych). Najbliższa jest mi
    wypowiedź Jakuba z 20.05.2005, 15:41 (imię prawdopodobnie prawdziwe, co
    potwierdza sam miko2), chociaż nie pochwalam jego stylu pisania. Jednak znacznie
    bardziej bulwersują mnie Pańskie wypowiedzi. Proszę o jasne odpowiedzi na
    poniższe pytania:
    1. Dlaczego Pan, nie ujawniając się, uzurpuje sobie prawo do tak poufałego
    traktowania rozmówców. Ma Pan dużo wiadomości, prawdopodobnie pracuje na AŚ -
    jakim prawem pisze Pan np. ,,Oj Kubuś, Kubuś'' czy ,,No i co ty na to Waldek''?
    Jeśli ma Pan do tego prawo, proszę się przedstawić, jeśli nie - sam Pan wystawia
    sobie świadectwo.
    2. Z uporem maniaka powtarza Pan, że dorobek pana profesora Szplita jest
    jawny, że każdy go może poznać. Dlaczego zatem nie poda Pan choćby liczby tych
    prac i najważniejszych czasopism, w których były opublikowane? Wydaje się, że
    nie jest to aż tak długa lista, ale jeśli ma Pan problemy ze znalezieniem
    wszystkich prac, to poproszę o najważniejsze, ,,sztandarowe'' prace pana
    profesora Szplita z okresu sprzed habilitacji... (Najlepiej byłoby oczywiście
    pomóc panu profesorowi Szplitowi założyć własną stronę internetową... Chociaż
    nie, wtedy odpadłby argument, dlaczego nie można znaleźć jego dorobku w
    internecie...).
    3. Z Pańskich wypowiedzi wynika, że Pańska znajomość języka niemieckiego jest
    doskonała. Proszę zatem przetłumaczyć na język polski tytuł ,,Die qualitativ
    neuen Aufgaben der Wohnungsbaugenossenschaften unter den Bedingungen der
    Intensivierung, dargestellt am Beispiel der VR Polen und der DDR''. Czy
    tłumaczenie ,,Porównywalne badania efektywności inwestycji mieszkalnictwa w
    krajach europejskich'' jest rzeczywiście choćby zbliżone do właściwego? Brak
    odpowiedzi na to pytanie będzie świadczyć, że Pańskie zdanie ,,ty widocznie
    lubisz robić z siebie głupka'' było skierowane w stronę niewłaściwej osoby... (A
    może to tytuły podane przez pana Korczyńskiego są błędne? W takim przypadku
    proszę o podanie rzeczywistych tytułów).
    4. Czy grant KBN nr 1 HO2C 117 28 kiedykolwiek istniał poza sprawozdawczością
    pana profesora Szplita? Może będąc tak dobrze poinformowanym, zna Pan temat tego
    grantu? A może chociaż głównych wykonawców? Nic? Rozumiem, ma Pan kłopoty z
    ,,pisaniem ze zrozumieniem''...
    5. Dlaczego atakuje Pan pana Korczyńskiego ad personam? Co ma wspólnego jego
    osobista sytuacja do pytań, które zadaje? Czy gdyby to pytanie zadawał obecny
    pracownik AŚ, to uzyskałby odpowiedź? Przecież nikt nie sugeruje nawet chęci
    recenzowania dorobku pana profesora Szplita... (A na marginesie: 64-stronicowa
    praca doktorska z matematyki nie jest pracą krótką. A gdyby rzeczywiście liczyła
    tylko 3 strony, to świadczyłoby to jedynie o geniuszu autora - lub
    niekompetencji Rady Wydziału, która podjęła uchwałę o nadaniu mu stopnia doktora).
    6. ,,Prof. Szplit nie zabronił ci wypowiadać ci się publicznie a tylko
    przedstawiać swoje publiczne wypowiedzi na temat ówczsnego proacodawcy do
    wglądu'' (błędy literowe z oryginału) - czym się różni ten zakaz od zakazu
    publicznych wypowiedzi?
    Nie pozdrawiam.
    PS. Mieszkam w Bydgoszczy od bardzo wielu lat. Proszę mnie nie zaliczać do
    kolejnych wcieleń pana Korczyńskiego (o którym zresztą pierwszy raz przeczytałem
    na tym forum). Z góry dziękuję.
    PPS. Przed chwilą znalazłem kolejną bardzo śmieszną Pana wypowiedź. Jest ona
    jednak w innym wątku, dlatego pozwolę sobie ją skomentować właśnie tam, aby
    uniknąć zaśmiecania forum.
  • w.korczynski 23.05.05, 19:10
    Gość portalu: ... napisał(a):

    > Szanowny Panie!
    > Napisałem ten nagłówek z pewną niechęcią, bo Pańskie wypowiedzi są dość
    > rynsztokowe. Ale uczono mnie, że zawsze należy traktować rozmówców z
    szacunkiem
    > .
    > Przeczytałem uważnie cały wątek (i kilka pokrewnych). Najbliższa jest mi
    > wypowiedź Jakuba z 20.05.2005, 15:41 (imię prawdopodobnie prawdziwe, co
    > potwierdza sam miko2), chociaż nie pochwalam jego stylu pisania. Jednak
    znaczni
    > e
    > bardziej bulwersują mnie Pańskie wypowiedzi. Proszę o jasne odpowiedzi na
    > poniższe pytania:
    > 1. Dlaczego Pan, nie ujawniając się, uzurpuje sobie prawo do tak poufałego
    > traktowania rozmówców. Ma Pan dużo wiadomości, prawdopodobnie pracuje na AŚ -
    > jakim prawem pisze Pan np. ,,Oj Kubuś, Kubuś'' czy ,,No i co ty na to
    Waldek''?
    > Jeśli ma Pan do tego prawo, proszę się przedstawić, jeśli nie - sam Pan
    wystawi
    > a
    > sobie świadectwo.
    > 2. Z uporem maniaka powtarza Pan, że dorobek pana profesora Szplita jest
    > jawny, że każdy go może poznać. Dlaczego zatem nie poda Pan choćby liczby tych
    > prac i najważniejszych czasopism, w których były opublikowane? Wydaje się, że
    > nie jest to aż tak długa lista, ale jeśli ma Pan problemy ze znalezieniem
    > wszystkich prac, to poproszę o najważniejsze, ,,sztandarowe'' prace pana
    > profesora Szplita z okresu sprzed habilitacji... (Najlepiej byłoby oczywiście
    > pomóc panu profesorowi Szplitowi założyć własną stronę internetową... Chociaż
    > nie, wtedy odpadłby argument, dlaczego nie można znaleźć jego dorobku w
    > internecie...).
    > 3. Z Pańskich wypowiedzi wynika, że Pańska znajomość języka niemieckiego
    jest
    > doskonała. Proszę zatem przetłumaczyć na język polski tytuł ,,Die qualitativ
    > neuen Aufgaben der Wohnungsbaugenossenschaften unter den Bedingungen der
    > Intensivierung, dargestellt am Beispiel der VR Polen und der DDR''. Czy
    > tłumaczenie ,,Porównywalne badania efektywności inwestycji mieszkalnictwa w
    > krajach europejskich'' jest rzeczywiście choćby zbliżone do właściwego? Brak
    > odpowiedzi na to pytanie będzie świadczyć, że Pańskie zdanie ,,ty widocznie
    > lubisz robić z siebie głupka'' było skierowane w stronę niewłaściwej osoby...
    (
    > A
    > może to tytuły podane przez pana Korczyńskiego są błędne? W takim przypadku
    > proszę o podanie rzeczywistych tytułów).
    > 4. Czy grant KBN nr 1 HO2C 117 28 kiedykolwiek istniał poza
    sprawozdawczością
    > pana profesora Szplita? Może będąc tak dobrze poinformowanym, zna Pan temat
    teg
    > o
    > grantu? A może chociaż głównych wykonawców? Nic? Rozumiem, ma Pan kłopoty z
    > ,,pisaniem ze zrozumieniem''...
    > 5. Dlaczego atakuje Pan pana Korczyńskiego ad personam? Co ma wspólnego jego
    > osobista sytuacja do pytań, które zadaje? Czy gdyby to pytanie zadawał obecny
    > pracownik AŚ, to uzyskałby odpowiedź? Przecież nikt nie sugeruje nawet chęci
    > recenzowania dorobku pana profesora Szplita... (A na marginesie: 64-stronicowa
    > praca doktorska z matematyki nie jest pracą krótką. A gdyby rzeczywiście
    liczył
    > a
    > tylko 3 strony, to świadczyłoby to jedynie o geniuszu autora - lub
    > niekompetencji Rady Wydziału, która podjęła uchwałę o nadaniu mu stopnia
    doktor
    > a).
    > 6. ,,Prof. Szplit nie zabronił ci wypowiadać ci się publicznie a tylko
    > przedstawiać swoje publiczne wypowiedzi na temat ówczsnego proacodawcy do
    > wglądu'' (błędy literowe z oryginału) - czym się różni ten zakaz od zakazu
    > publicznych wypowiedzi?
    > Nie pozdrawiam.
    > PS. Mieszkam w Bydgoszczy od bardzo wielu lat. Proszę mnie nie zaliczać do
    > kolejnych wcieleń pana Korczyńskiego (o którym zresztą pierwszy raz
    przeczytałe
    > m
    > na tym forum). Z góry dziękuję.
    > PPS. Przed chwilą znalazłem kolejną bardzo śmieszną Pana wypowiedź. Jest ona
    > jednak w innym wątku, dlatego pozwolę sobie ją skomentować właśnie tam, aby
    > uniknąć zaśmiecania forum.

    Dziekuje. Przykro mi, ze sie Pan o to otarl. Moze to sie kiedys zmieni, ale na
    dzis to wlasnie miko2 ksztaltuje opinie o srodowisku AS. W. Korczynski
  • kobylybbb 20.05.05, 21:25
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: waldek IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 22.05.05, 13:52
    ...dostał piwa na juwenaliach?

    Waldek K.
  • Gość: bąbelek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 17:14
    Dariusz Szplit Dyrektor ds. Rozwoju w portalu Gazeta.pl.
    www.agora.pl/agora_pl/1,24910,762136.html
    czy to bratanek prof Szplita?
  • Gość: STUDENT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 01:15
    W.Korczyński madry facet. Miko2 to jakis palant jego argumenty sa na poziomie
    cygana co grzebie po smietnikach:)
  • Gość: też student IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.05, 10:41
    Popieram. dr. Korczynski jest naprawde w porządku i wiedze też ma na poziomie.
    Miko to chyba jakis sfrustrowany pajac co nie ma jaj żeby sie ujawnić kim jest
    naprawde. :P
  • Gość: MarkS IP: 195.117.200.* 17.06.05, 15:36
    Proponuję, aby zacząć wszystko od początku, ale napisać porządnie i składnie.
    Więc kto to jest ten śmieszny profesor Szplit i dlaczego jest śmieszny?
  • Gość: Student1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 16:07
    Chyba MarkS ma rację. Wreszcie trzeba wyjasnić sprawę śmieszności prof. A.Szplita z WZiA AŚ w Kielcach.
    Po pierwsze trzeba wyjaśnić: ile, jakie i gdzie znajdują się jego publikacje sprzed habilitacji. Po drugie: to samo ale po uzyskaniu habilitacji. Po trzecie ile z tych publikacji było cytowanych przez innych naukowców, bowiem taka zasada obowiązuje w normalnych uczelniach ale nie na AŚ w Kielcach, gdzie wywiad w codziennej gazecie uważany jest np. przez samego JMR A.Massalskiego za publikację. Po czwarte, kto zatwierdził jego habilitację i na jakiej podstawie.
    Szkoda, że prof. A.Szplit nie chce sam ujawnic swoich publikacji, Może jest ktoś kto jest w posiadaniu takiego wykazu. Jest to bardzo ważne z uwagi na "uczoność" prof. Szplita, którą obnosi tu w Kielcach.
  • Gość: Student1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.05, 16:24
    Szanowny MarkS-sie:
    Cała sprawa zaczęła się od „lewych godzin” na WZiA.
    Otóż fakty dotyczące owych „lewych godzin” na WZiA AŚ ujawnił kolega Waldemar Korczyński w maju 2001 roku i to na cztery miesiące przed rozpoczęciem kontroli NIK w AŚ, a co zostało opisane w „Słowie Ludu” w dniu 22 kwietnia 2002 roku na stronie 8 na trzy miesiące przed raportem NIK. Sprawa „lewych godzin” była skierowana do Prokuratury Rejonowej w Kielcach z podejrzeniem popełnienia przestępstwa w tej sprawie. Sprawa ta nie była polityczną hucpą, ale zwyczajnym przekrętem polegającym na wyłudzeniu nienależnego wynagrodzenia. Zawiadomił o tym Rektora Adama Massalskiego w czerwcu 2001 roku. W lipcu ukazała się w GW notatka, że „Rektor ukrócił ...”, m.in. prowadzenie obłędnie dużej ilości godzin i prac dyplomowych.
    Po tym zawiadomieniu Rektor A.Massalski „ukarał” odpowiedzialnych za te „lewe godziny” sporą nagrodą pieniężną, zaś W.Korczyńskiemu oświadczył, ze jego „poczynania kwalifikują się do odrębnego postępowania”, co zmaterializowało się w październiku 2002 w postaci sprawy dyscyplinarnej wytoczonej mu m.in. o niezastosowanie się do polecenia zamknięcia ust, które sformułował A.Szplit. oraz za udział w dyskusji na Forum GW. W końcu sprawa znalazła się aż w Komisji Dyscyplinarnej przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego, która uniewinniła W.Korczyńskiego od "zarzutu" stawianego mu przez Rzecznika Dyscyplinarnego JM Rektora AŚ Adama Massalskiego i uznała, ze to Korczyński miał rację a nie Szplit i Massalski.
    I tak rozpoczęła się gra do jednej bramki czyli huzia na Korczyńskiego. Korczyński wtedy postanowił przyjrzeć się publikacjom swoich kolegów z naszego Wydziału – ówczesnego dziekana Malinowskiego i dyr. ds. nauki Instytutu Zarządzania A.Szplita. Niestety, ale publikacji A.Szplita mimo usilnych starań nie znaleziono. Znaleziono tylko prace dziekana Malinowskiego (patrz: źródło: bazy danych MAK w Bibliotece Narodowej).
    I oto cały bój. Nikt nie chce wyjaśnić, czy doktor habilitowany na stanowisku profesora AŚ A.Szplit ma jakikolwiek dorobek naukowy, a co musi pozostawać w ścisłym związku z jego habilitacją……
    Uchowaj Boże od myśli, że w Polsce można uzyskać habilitację bez jakiejkolwiek pracy naukowej…..
  • Gość: MarkS IP: 195.117.200.* 19.06.05, 16:42
    Myślę, że powinniśmy wszyscy stanąć w obronie p. W. Korczyńskiego, gdyż z tego
    wynika, iż został on ewidentnie skrzywdzony przez władze uczelni reprezentowane
    przez A. Massalskiego, a sposób załatwienia sprawy nosi charakter działania
    mafijnego. Ja zaczynam kojarzyć, bo coś kiedyś słyszałem o tej sprawie.
  • Gość: chrumps IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 21:31
    Czegoś tutaj nie rozumiem. Dorobek naukowy powinien być jawny. Przecież osoby
    zainteresowane badaniami poszczególnych osób powinny mieć możliwość dotarcia do
    takich publikacji. Widzę tylko dwie możliwości utajnienia publikacji: 1. są one
    wstydliwe dla autora; 2. nie ma ich wcale.
    Wydział Zarządzania ma najwięcej studentów, miał filie w dwóch miastach,
    zatrudnia mnóstwo utytułowanych pracowników, a ciągle nie ma prawa do
    doktoryzowania na żadnym z prowadzonych przez siebie kierunków. Jak to mozliwe?
    Chyba nie ma to związku z zatrudnianiem luminarzy nauki na drugich etatach i
    chałturzeniem w WSEiA?
  • Gość: okim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 18:26
    W ostatnich dniach coraz głośniej ważne gremia dopominają się o jawnosc
    dorobku. W Kielcach był taki jeden - niejaki wako3 - Korczyński, który po
    zadaniu pytania o publikacje prof Szplita został oskarżony (o dziwo!) o
    antysenmityzm. O to na co się człek naraża przy tak elementarnym pytaniu.
  • w.korczynski 12.07.05, 18:38
    Nie jest ładnie mówić o kimkolwiek za jego plecami. Nie chciałbym, aby Pan
    Szplit mógł tak powiedzieć o mnie. Myślę, że powinien tez wiedzieć, że jeden z
    dyskutantów prowadzi tę dyskusję w taki sposób, że ludziom małego serca wydawać
    się może, iż to on właśnie (Pan Szplit) samotrzeć, te heroiczną obronę własnej
    osoby prowadzi. Napisałem do Pana Szplita list, który niżej załączam,
    aby „miko2”, „duper”. „news reader” czy „anty korczyński” wiedzieli, że Pan
    Szplit zna ich wypowiedzi. Nie jestem tak do końca pewien czy zrobiłem dobrze
    czy źle, ale ta dyskusja warta jest tego by Pan Szplit ją znał.

    Pan Andrzej Szplit
    Zastępca Dyrektora Instytutu Zarządzania ds. Nauki
    Wydziału Zarządzania i Administracji
    Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach
    Kielce 12 lipca 2005
    Szanowny Panie Szplit,
    uprzejmie informuję, że na internetowym forum dyskusyjnym kieleckiej edycji
    Gazety Wyborczej (adres www2.gazeta.pl -> Forum -> Regionalne -> Kielce,
    wątki „skromność profesorska”, „czy ten śmieszny profesor szplit”, „czy ten
    śmieszny dr korczyński” i „Panie Adamie Massalski”, „panie przyszły senatorze
    Massalski” i chyba paru innych), od co najmniej roku trwa ożywiona dyskusja na
    temat Pańskiej osoby. Dyskusja ta jest z całą pewnością kompromitująca dla
    środowiska akademickiego, w szczególności dla uczelni, w której Pan pracuje i
    jest członkiem jej Senatu, bo używający fatalnego języka i argumentacji
    dyskutant wykazuje się znajomością informacji znanych tylko Panu i niewielu
    osobom, z którymi prowadził Pan korespondencję (np. redaktorowi internetowego
    pisma „Kontrateksty” lub ja). Ja jestem przekonany, że to nie Pan, poważny
    przecież profesor i członek Senatu Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach,
    Zastępca Dyrektora Instytutu Zarządzania w Wydziale Zarządzania i Administracji
    tej Akademii, Kierownik Zakładu Zarządzania Rozwojem Organizacji w tymże
    wydziale, szef kieleckiego oddziału polskiego Towarzystwa Ekonomicznego,
    ekspert (bardzo przepraszam, ze nie piszę jaki, ale napisał Pan tylko, że robił
    Pan coś z pozycji eksperta nie podając jakiego), członek wielu ważnych gremiów
    (np., jeśli dobrze pamiętam nazwę, Wojewódzkiej Rady ds. Integracji
    Europejskiej), w tym takich, które oceniają innych ludzi pisze jako
    m.in. „miko2”, „news reader” czy „anty korczyński” (wszystkich nicków tej osoby
    nie pomnę), ale obawiam się, że łotr jakiś włamał się do Pańskich zasobów i
    prezentuje teraz na forum ich zawartość. Ja rozumiem, że swój
    przedhabilitacyjny dorobek naukowy ujawnił Pan w Instytucie Zarządzania (nie
    rozumiem jednak, dlaczego, jak to oświadczyła sekretarka, na Mielczarskiego,
    gdzie sekretariatu nie ma i gdzie 1-go czerwca, kiedy byłem tam, aby go
    obejrzeć nikt niczego nie wiedział. Nb. nie prościej byłoby umieścić to np. na
    stronie internetowej WZiA, albo i własnej?), ale nie ujawniał Pan chyba w ten
    sposób treści korespondencji z redaktorem „Kontratekstów”. Problem polega na
    tym, że brany często za Pana (ja, jak już wspomniałem, mam głęboką nadzieję, że
    fałszywie, bo czułbym się fatalnie na samą myśl, że taki typ mógł sprawować
    jakąś funkcje w poważanej przecież uczelni) wykorzystuje te informacje w
    ośmieszający Pana i reprezentowaną przez Pana uczelnię sposób. Facet pisze
    nadętym stylem sugerującym, iż każde jego życzenie ma być dla innych poleceniem
    (polecam post o redaktorze „Kontratekstów” i odpowiedź tegoż redaktora), a jego
    sposób widzenia rzeczywistości jest dla wszystkich obowiązującym obrazem
    świata. Naraża się przy okazji na ostre czasami reprymendy (np. jeden z
    dyskutantów, podpisujący się jako lord, nazwał go chamem i zaproponował pracę w
    charakterze wynoszącego gnój, chyba ze stajni.) i kpiny ze stylu,
    niekonsekwencji i oględnie mówiąc nieszczególnie wysokiej inteligencji. O
    przywoływaniu rozmaitych uprzedzeń nie wspomnę. Nie wiem czy pocieszy to Pana,
    ale ja często w towarzystwie przytaczam wypowiedzi tego dyskutanta wywołując
    każdorazowo jego (towarzystwa) wesołość. W sumie obawiam się, że dyskusja ta
    szkodzić może Akademii Świętokrzyskiej i, pośrednio, opinii wielu jej
    pracowników, bo odnosi się wrażenie (np. „miko2” pisze wprost, że jest
    pracownikiem WZiA AS, moim byłym kolegą), że piszącym w ten sposób jest
    pracownik AŚ. Działając na rzecz obrony dobrego imienia tych ludzi (miałem też
    normalnych kolegów, z większością utrzymuję kontakt i przykro mi, jeśli posądza
    się ich o bycie jakimś „miko2” lub „news readerem”) pozwolę sobie dać Panu
    radę, by informując dyskutantów tego forum o treści prowadzonej przez Pana
    korespondencji (np. przez wyłożenie jej do wglądu w sekretariacie czy innym
    miejscu) załączał Pan jakąś sensowną instrukcję użycia. Nie radzę Panu, broń
    Boże, utajniania czegokolwiek, informacje nie mające związku z tajną (poufną)
    działalnością WZiA (jeśli taka jest prowadzona) powinny być jawne i wszelkie
    próby ich utajniania (np. przez skarżenie na Pana do Jego przełożonych) miałyby
    cechy zakazanej w art. 54 Konstytucji RP cenzury prewencyjnej. Czynię to (daję
    tę radę) z bólem serca, bo mam świadomość, że zastosowanie się do mojej rady
    pozbawi mnie uciechy wynikającej z możliwości wykazania jakiemuś matołkowi
    (chodzi oczywiście o matołowatość dyskutowania na tym forum. Cwaniactwa nie
    można mu odmówić, bo np. prokuratura nie potrafiła go namierzyć, a władze AŚ
    nie podjęły żadnych działań aby ustalić kto wykorzystuje serwer WZiA dla
    pisania pomówień.) kim naprawdę jest i pozbawi forumowiczów rozrywki, o którą w
    dzisiejszych smutnych czasach jest coraz trudniej.
    Ponieważ jak wynika m.in. z informacji „anty korczyńskiego” istnieją jakieś
    niezrozumiałe dla mnie trudności w komunikacji między nami (informacja o
    Pańskich przedhabilitacyjnych dokonaniach wyłożona do wglądu była dla mnie 1-go
    czerwca tego roku niedostępna, moje maile nie dochodzą) więc pismo to zostawiam
    za pokwitowaniem w Kancelarii AŚ, wysyłam Panu pocztą elektroniczną i
    opublikuję na wspomnianym forum, by nie być posądzonym o obmawianie Pana za
    Jego plecami.

    Z poważaniem, Waldemar Korczyński
  • Gość: miko2 IP: *.customer.m-online.net 13.07.05, 12:18
    Czołem Waldek!!!
    Co w twoim towarzystwie budzi szczególną wesołość:
    a) to, że wylali cię z roboty
    b) to ,że na forum robią z ciebie idiotę
    c) to, że przegrałeś wszystkie sprawy jakie były do przegrania?
    d) to, że przez 3 lata nie jesteś w stanie napisać bibliografii?
    Za odpowiedź 100 punktów!
    Nie powiem, ładne masz towarzystwo. Tak się śmiać z czyjegoś nieszczęścia. Na
    twoim miejscu zaprzyjaźnił bym się z kimś innym.
    Kartka dla Waldka
    PS. Jeśli takie pisma kierowałeś również do prokuratury i do sądów to nie dziwię
    się, że zaczęli traktować cię jako niespełna rozumu. Aleś mnie ubawił!!!
    Twój ukochany miko2
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 12.07.05, 19:07
    1. Był wątek poświęcony panu Korczyńskiemu, założony chyba przez osobę o nicku
    miko2. Chyba zamarł z powodu braku chętnych do dyskusji. Zawsze może Pan jednak
    założyć nowy wątek...

    2. Nie wiem, skąd się wzięło Pana domniemanie, że moja wiedza o ,,burzy
    mózgów'' wynika wyłącznie z lektury definicji. Przyjmuję do wiadomości, że Pan
    jest ,,osobą będącą nieco bardziej "w temacie"'' i że to Pan ma rację... Żałuję
    jednak, że nie wyjaśnił Pan, jak można logicznie połączyć zbieranie
    niezwiązanych ze sobą artykułów z pojęciem ,,burzy mózgów'' - nie zgadzam się,
    że wielość bezwartościowych publikacji przejdzie w nową jakość. Ale cóż, ilu
    ludzi, tyle poglądów. EOT
    3. Nikt na tym forum nie epatuje ilością artykułów, to jedynie Pana sugestia.
    Większość wypowiadających się chciałaby jedynie poznać dorobek pana Szplita -
    może chociaż ilość jego artykułów jest duża?
    4. Masy proletariackie skojarzyły mi się nieświadomie przy lekturze Pana słów
    ,,ilość przechodzi w jakość'' - przypomniały mi moje studenckie lata... Przykro
    mi Pana rozczarować, ale nie mam ,,wiele do napisania w tej sprawie''... EOT
    5.
    a) Może Pan podać, ile publikacji w liczących się czasopismach należy mieć, aby
    rada jednostki naukowej wszczęła przewód habilitacyjny? Uściślę pytanie: chodzi
    o przewód habilitacyjny w zakresie nauk ekonomicznych - bo nie znam ;) Pana
    specjalności. Czy do tych publikacji można uwzględnić maszynopisy, pracę
    doktorską i artykuły popularno-naukowe opublikowane w prasie codziennej? Czy
    artykuły opublikowane w Zeszytach Naukowych zalicza się do osiągnięć, czy też
    jedynie do dorobku kandydata?
    Na marginesie - nikt nie kwestionuje faktu, że pan Szplit uzyskał habilitację w
    NRD i habilitacja ta została zatwierdzona przez polskie władze. Podnoszona jest
    jedynie wątpliwość, czy w jego sprawie decydowały aspekty merytoryczne, czy
    polityczne. Przy okazji - czy pan Szplit ma tytuł naukowy profesora? W wielu
    miejscach jest określany jako prof. dr hab., ale w bazach danych OPI figuruje
    jako dr hab. - czy Pan, jako człowiek ,,u źródła'', może wyjaśnić, jaka jest prawda?
    b) Jeżeli Pan zna pełną listę publikacji pana Szplita, to dlaczego Pan nie
    skoryguje listu pana Korczyńskiego?
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=22912142
    Pana uwagi nie dotyczyły kompletności listy, a jedynie faktu, że pan Korczyński
    nie podał kilku nazwisk. Czy może Pan dopisać informacje, które pominął pan
    Korczyński, aby wyczerpać ten wątek?
    c) OK, oto wyniki szperania w sieci. Zresztą to wszystko, co można znaleźć o
    publikacjach pana Szplita w sieci - publikacji z lat wcześniejszych po prostu
    nie ma... Proszę uzupełnić, jeżeli czegoś w tym spisie zabrakło.
    skrypt:
    i) Halina Banach-Paszkiewicz, Andrzej Szplit: ,,Ekonomika inżynierska z
    kosztorysowaniem w budownictwie drogowym''
    książki:
    ii) Szplit A. (red.): ,,Leksykon przedsiębiorcy''
    iii) praca zbiorowa: ,,Strategie rozwoju organizacji'' (autorzy: Szplit A.,
    Fudaliński J., Markiewicz P., Smutek H.)
    iv) Osiak A., Szplit A.: ,,Rady nadzorcze. Zasady funkcjonowania'' (być może
    na okładce jest odwrotna kolejność nazwisk autorów)
    artykuły w książkach:
    v) A. Szplit, D. Gajos: ,,Zakres i znaczenie procesu decyzyjnego w ramach
    działalności inwestycyjnej''
    vi) A. Szplit, I. Konieczna: ,,Tworzenie ośrodków odpowiedzialności w
    przedsiębiorstwie jako jeden z warunków wdrożenia controllingu''
    w: ,,Przedsiębiorstwo i region w zjednoczonej Europie'', [Szkoła Letnia
    Organizacji i Zarządzania 2004 PAN -- Kielce], red. nauk. Zbigniew Olesiński,
    Andrzej Szplit
    vii) Barbara Zbroińska, Andrzej Szplit: ,,Edukacja menedżerska w kreowaniu
    przedsiębiorczości''
    w: ,,Przedsiębiorczość i twórcze myślenie w biznesie'', Stanisław Rudolf (red.)
    publikacja (prawdopodobnie pan Szplit był redaktorem):
    ,viii) ,Strategie naprawcze i rozwojowe firm w świetle integracji
    europejskiej'', [Międzynarodowa Konferencja Naukowa "Restrukturyzacja - Jakość -
    Sukces"], Nauki Ekonomiczne 25, 266 s., A. Szplit
    Ponadto pan Szplit był recenzentem rozprawy doktorskiej i książki pana
    Fudalińskiego oraz promotorem rozprawy doktorskiej pani Claudii Tippmann.

    Reasumując, w ciągu 15 lat od uzyskania habilitacji pan Szplit był
    współautorem dwóch książek, redaktorem trzech publikacji (leksykonu i dwóch
    zbiorów artykułów) oraz współautorem trzech artykułów w zbiorach materiałów
    pokonferencyjnych (był redaktorem jednego z tych zbiorów; nie wiem, czy artykuły
    te były recenzowane). Przyzna Pan, że twórczość pana Szplita nie powala na kolana...
    Napisał Pan, że ,,"chwalebne" recenzje jego prac pochodzą z lat 1988-89'' -
    dlatego właśnie nie ma pewności, czy były merytoryczne. Czy może Pan mi
    wyjaśnić, dlaczego pan Szplit przetłumaczył tytuł swojej rozprawy habilitacyjnej
    (,,Die qualitativ neuen Aufgaben der Wohnungsbaugenossenschaften unter den
    Bedingungen der Intensivierung, dargestellt am Beispiel der VR Polen und der
    DDR''), która miała, jak Pan pisze, chwalebną recenzję, jako ,,Porównywalne
    badania efektywności inwestycji mieszkalnictwa w krajach europejskich'',
    zmieniając zupełnie sens?
    Pisze Pan, że widział Pan ,,opinię na grancie wystawianą przez recenzentów
    powołanych przez KBN''... Niech Pan wyjaśni, w jaki sposób pan Szplit wszedł w
    posiadanie opinii, która z założenia jest tajna - nawet nazwiska recenzentów nie
    są ujawniane autorom projektów badawczych... Czyżby opinia ta była pisana przez
    bliskiego kolegę pana Szplita wtedy tę opinię trudno byłoby uznać za
    obiektywną... Na marginesie, czy pan Szplit otrzymał ten grant, czy nie?
    (Domyślać się mogę jedynie, że cała ta sprawa dotyczy grantu
    1 HO2C 117 28, ,,Aktywność podatkowa w zarządzaniu przedsiębiorstwem'',
    a nie grantu edukacyjnego na zorganizowanie studiów podyplomowych).
    d), e) Hm... Zapewne Pan wie lepiej... Być może dorobek pana Szplita jest
    znacznie większy, być może ma Pan informacje o niskich wymaganiach jakiejś
    konkretnej rady jednostki naukowej... Ja pozostanę przy swoim zdaniu. EOT
    6. Hm... Brak punktu nr 6 w Pana liście...
    7. Sprawia Pan wrażenie, że mnie Pan nie zrozumiał. Pytanie brzmiało:
    > Czy zna Pan jakąkolwiek podpisaną
    > negatywną opinię na temat
    > jakiegokolwiek profesora
    > (lub doktora habilitowanego) w Polsce?
    i nie dotyczyło prac habilitacyjnych, pisanych z reguły przez osoby ze stopniem
    naukowym doktora...
    8. Przepraszam, nie znam pana Korczyńskiego, nie wiem nawet, jak wygląda...
    Dlatego na pytania związane z jego osobą nie mogę udzielić Panu żadnej
    (p)odpowiedzi. Ale przyznaję Panu rację: moim zdaniem praca habilitacyjna pana
    Korczyńskiego nie istnieje i nigdy nie istniała. Wierzę, że pan Korczyński
    zebrał wiele materiałów, które mu przepadły po zwolnieniu z AŚ, ale obawiam się,
    że żadna rada wydziału nie uznałaby tego za rozprawę habilitacyjną. EOT
    Pozdrawiam.
    PS. Dziękuję za troskę o moje zdrowie. Sypiam dobrze, pokój mam
    klimatyzowany... Jeszcze raz pozdrawiam.
  • w.korczynski 12.07.05, 19:46
    ... napisał:

    Przepraszam, nie znam pana Korczyńskiego, nie wiem nawet, jak wygląda...
    Dlatego na pytania związane z jego osobą nie mogę udzielić Panu żadnej
    (p)odpowiedzi. Ale przyznaję Panu rację: moim zdaniem praca habilitacyjna pana
    Korczyńskiego nie istnieje i nigdy nie istniała. Wierzę, że pan Korczyński
    zebrał wiele materiałów, które mu przepadły po zwolnieniu z AŚ, ale obawiam się,
    że żadna rada wydziału nie uznałaby tego za rozprawę habilitacyjną. EOT

    Troche to jednak istniała (nabazgrałem chyba z 70 stron i wydałem jako tzw.
    raport), bo Rada Naukowa nie odrzuciła pracy, a tylko, cos kazała uzupełnic. I
    miałem wrazenie, że to zrobiłem. Ale nigdy nie twierdziłem, ze na pewno bym ten
    stopień otzymał. Rzecz w tym, ze zabrano mi SZANSĘ sprawdzenia co by było.

    Pozdrawiam
  • Gość: anty-korczyński IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 12.07.05, 22:02
    Nie istniała nawet we fragmencie. Gdyby był chociaż cień nadzieji na zrobienie
    przez pana habilitacji to na Politechnice Świętokrzyskiej nie pracowałby pan
    jako starszy wykładowca ale jako adiunkt. Niezależnie od tego przemyślmy taką
    sprawę: od zwolnienia pana z pracy z Akademii Świętokrzyskiej minęły już 3 lata.
    Są ludzie, którzy w tym czasie piszą całą habilitację. Pan nawet swojej nie był
    w stanie odtworzyć. Rozumiem zgubienie płytek CD z ważnymi materiałami ale w
    głowie też nic panu nie zostało? Czyżby wypowiedzenie całkowicie wymazało pana
    (niemałą przecież) wiedzę?
    Z poważaniem
    pana antagonista
    anty-korczyński
  • Gość: anty-korczyński IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 12.07.05, 21:57
    1. No to w takim razie wykorzystam dla swojej oceny doktora Korczyńskiego ten
    wątek. Więcej się tu dzieje to i mam nadzieję na większą poczytność.
    2. Nie zrozumiał pan całkowicie tego co napisałem na temat burzy mózgów. Zdaję
    się, że jedyna osobą w polskiej nauce, która wierzy, że duża ilość atykułów na
    podrzędnych konferencjach, świadczy o dużym dorobku jest dr Korczyński. To do
    niego były zaadresowane moja słowa tego dotyczące.
    3. Nie ilość się liczy ale jakość. W przypadku prof. Szplita jest ona bez
    zarzutu. W przypadku dr Korczyńskiego pojawiają bardzo poważne wątpliwości.
    4. Nie ma żadnej "ilości" artykułów. Taki wymóg, niektóre Rady Wydziału
    formułują przy doktoracie (potrzeba co najmniej dwóch). Jak widać prof. Szplit
    miał wystarczającą ilość żeby habilitację zrobić. Dr Korczyński przytoczył tu na
    tym forum niektóre pozycję i mimo że parę pominął nie prezentowało się to źle.
    5. Nie znam pełnej listy publikacji prof. Szplita i nie mogę skorygować
    całkowicie kłamliwej listy dr Korczyńskiego. Poprawiłem ją tylko w zakresie
    mojej skromnej wiedzy.
    6. Internet ani google nie jest źródłem oceny dorobku pracownika naukowego. Są
    do tego inne bazy danych.
    7. Skąd pana wiedza na temat grantu? Czyżby dotarł on aż do Bydgoszczy? Czy pan
    dr Korczyński przesyła panu swoją korespondencję z prof. Szplitem? Pomijam,
    fakt, że opinia nie jest tajna. Co za bzdura! Nigdy się pan nie starał o żaden
    grant jak widzę.
    8. Znam doskonale negatywne opnię prac jednych profesorów na temat innych.
    Wystarczy zapoznać się z recenzjami prof. Obłoja lub prof. Wojtyny na temat
    niektórych wniosków profesorskich. Jak widać pana wiedza o polskiej nauce jest
    równie powierzchowna jak o burzy mózgów. Ogranicza się do tego, co można
    wygrzebać w Internecie.
    9. W ostatnim punkcie całkowicie się z panem zgadzam. Praca habilitacyjna
    (niezależnie od tego jak pan dr Korczyński wygląda) nigdy nie zaistniała nawet w
    skromnym fragmencie. To dlatego pan dr Korczyński tak skrupulatnie omijał
    procedurę przedłużenia swojego angażu na Akademii Świętokrzyskiej. Bał się pytań
    profesorów z komisji senackiej o swoje postępy. Wolał wybrać drogę sądową na
    której, na szczęście dla wszystkich, poległ sromotnie.
    Pozdrawiam
    PS. Jakże się cieszę z pana dobrego samopoczucie. W pana wieku i przy pana
    schorzeniach (nadwaga, cukrzyca, nadciśnienie) naprawdę trzeba uważać.
    Klimatyzowany pokój to bardzo dobry pomysł.
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 13.07.05, 00:40
    Panie anty-korczyński!
    Dlaczego nie odpowiedział Pan na moje pytania:
    a) Czy do listy publikacji przy składaniu wniosku o wszczęcie przewodu
    habilitacyjnego można dołączyć maszynopisy, pracę doktorską i artykuły
    popularno-naukowe opublikowane w prasie codziennej?
    b) Czy pan Szplit ma tytuł naukowy profesora, czy tylko sprawia takie wrażenie?
    c) Czy dorobek pana Szplita w ciągu ostatnich 15 lat (współautorstwo dwóch
    książek, redakcja trzech publikacji i współautorstwo trzech artykułów w zbiorach
    materiałów pokonferencyjnych) uważa Pan za duży?
    d) Czy może Pan mi wyjaśnić, dlaczego pan Szplit tłumacząc z niemieckiego na
    polski tytuł swojej rozprawy habilitacyjnej zmienił zupełnie jego sens?
    e) Czy opinia o grancie KBN była pisana przez bliskiego kolegę pana Szplita?
    Jaka była druga opinia w tej kwestii?
    f) Czy pan Szplit otrzymał ten grant, jak w pewnym okresie twierdził?
    Chciałbym jednocześnie prosić, aby Pan nie wypowiadał się o mnie - mnie ten
    wątek nie dotyczy. Poza tym, nie ma Pan pojęcia, jakie są moje kwalifikacje -
    dlaczego więc stara się Pan mnie obrazić? Tylko dlatego, że brakuje Panu argumentów?
    Mimo to pozdrawiam.
    PS. Nadwaga, cukrzyca, nadciśnienie - skąd Pana wrażenie, że choruję na
    którąkolwiek z wymienionych przez Pana chorób? Wątpię przy tym, aby znał je Pan
    z własnego doświadczenia, może raczej Pana ojciec. A jeśli chodzi o klimatyzację
    w pokoju - czyżby przemawiała przez Pana zazdrość? EOT

    1., 2. EOT
    3. Twierdzi Pan, że jakość prac pana Szplita jest bez zarzutu - dlaczego zatem
    jego prace były publikowane w Zeszytach Naukowych Politechniki Świętokrzyskiej?
    Czy było to w tym okresie naprawdę jedyne czasopismo ekonomiczne? A może było to
    jedyne czasopismo, które chciało wydawać prace pana Szplita?
    4. Wymóg liczby (nie ilości) artykułów jest zwyczajowy, oczywiście nie jest
    zapisany w ustawie ani rozporządzeniu ministra (mniemam, że wie Pan, o którym
    rozporządzeniu piszę) - w jakiż inny sposób rada jednostki naukowej może na
    samym wstępie ocenić dorobek kandydata? Liczba ta jest oczywiście inna przy
    doktoratach i habilitacjach. Jednak bez dokonania oceny dorobku nie można z
    przekonaniem głosować w sprawie wszczęcia przewodu habilitacyjnego, a po co
    powoływać recenzentów do oceny dorobku, jeśli ,,widać'', że dorobek kandydata
    jest zbyt mały? Mam wrażenie, że nie ma Pan pojęcia, jak funkcjonują rady
    naukowe. Życzę Panu, aby kiedyś zasiadł Pan po drugiej stronie i przekonał się
    osobiście. (Czy zdradzi mi Pan, która rada wydziału nie ma zwyczajowego minimum
    publikacyjnego na wszczęcie przewodu habilitacyjnego?)
    Powiem Panu równocześnie, że dorobek przedhabilitacyjny zaprezentowany w liście
    pana Korczyńskiego (12 artykułów, w tym 10 w Zeszytach Naukowych Politechniki
    Świętokrzyskiej, a dwa w niemieckich zeszytach naukowych) prezentuje się bardzo
    źle - być może jego publikacje są wybitne (trudno jednak do nich dotrzeć nie
    mając dokładnych współrzędnych), być może jego autoreferat zmieniłby moją
    opinię, ale niestety sam zainteresowany milczy, a Pana ,,obrona'' dorobku pana
    Szplita przynosi efekt odwrotny do zamierzonego. Dziwię się władzom AŚ, że nie
    zajęły dotąd jednoznacznego stanowiska w tej sprawie.
    5. Sam Pan sobie przeczy - pisze Pan, że nie zna Pan pełnej listy publikacji
    pana Szplita, i równocześnie pisze Pan, że lista zaprezentowana przez pana
    Korczyńskiego jest kłamliwa! Poza tym w wątku, w którym pan Korczyński
    przedstawił wspomnianą listę, domagał się Pan jedynie dodania nazwiska polskiego
    recenzenta rozprawy habilitacyjnej i nazwiska osoby, która skierowała pana
    Szplita na staż do NRD, natomiast nie kwestionował Pan prawdziwości samej listy.
    Jakie zdarzenie spowodowało, że zmienił Pan zdanie?
    6. Czyżby Pan zapomniał - to przecież Pan zasugerował, że publikacje pana
    Szplita z okresu po uzyskaniu habilitacji można znaleźć w internecie - dlaczego
    teraz Pan się dziwi, że podaję informacje ściągnięte z sieci? Ale abstrahując od
    tego - czy może Pan podać jakąkolwiek bazę danych, w których występują
    publikacje *naukowe* pana Szplita? Pan wie(!), co to są bazy danych, ale czy Pan
    wie, o jakich bazach danych Pan pisze?
    7. Gdyby Pan poszperał w internecie, znalazłby Pan wiele informacji o grantach.
    Odpowiadając na Pana pytanie: Nie, nie korespondowałem nigdy z panem
    Korczyńskim. Sądzę, że podobnie jak Pan nie wie on, jak się nazywam, ani gdzie
    pracuję.
    8. OK, sformułuję pytanie tak: Czy zna Pan przypadek, aby osoba starająca się o
    przedłużenie zatrudnienia na stanowisku profesora nadzwyczajnego otrzymała ocenę
    negatywną?
    9. W tym punkcie jednak się różnimy o zwrot ,,moim zdaniem'', którego Pan nie
    stosuje, wiedząc nie wiadomo skąd, jaka jest prawda w tym zakresie. Ja nie mam
    pewności, jaka jest prawda. EOT
  • Gość: anty-korczyński IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 13.07.05, 11:56
    Szanowny panie ...
    Jak widzę cały czas ma pan problemy ze snem. Czy to klimatyzacja w pokoju jest
    ustawiona za głośno? W takim razie nie zazdroszczę. A może dochodzenie w sprawie
    osiągnięć naukowych pana prof. Szplita tak panu nie daje spać (podobnie jak dr
    Korczyńskiemu - to już zaczyna być zaraźliwe)? Jeśli poczuł się pan urażony
    moimi uwagami na temat pana nadwagi, cukrzycy i nadciśnienia to przepraszam
    najserdeczniej. Nie miałem zamiaru w żadnym wypadku żartować sobie z pana
    przypadłości. Natomiast pana uwagi na temat mojego ojca, który cieszy się
    znakomitym zdrowiem, (mimo, że jest już dawno na emeryturze) były, co najmniej
    niestosowne. Czekał pan aż do godziny 0.40 na moje odpowiedzi, więc po tym
    wstępie już odpowiadam:
    a) do listy publikacji w sprawie wszczęcia przewodu habilitacyjnego można
    dołączać maszynopisy. Oczywiście, jeśli były recenzowane a praca nie ukazała się
    jeszcze drukiem. Artykuły popularno-naukowe wchodzą w zakres oceny jedynie z
    punkty widzenia dydaktyki a nie działalności naukowej. O tych artykułach prof.
    Szplit informował dr Korczyńskiego dla zaspokojenia jego ogromnej ciekawości w
    tym zakresie.
    b) prof. AŚ dr hab. inż. Andrzej Szplit - to chyba jest odpowiedź na pana pytanie?
    c) Gdyby dorobek prof. Szplita był tylko taki jak pan przedstawia nie wyglądałby
    on imponująco, (chociaż jest i tak o ważniejszy niż dr Korczyńskiego w
    porównywalnym czasie). Z tego, co mi wiadomo jest on wielokrotnie większy.
    Obejmuje również kilkadziesiąt artykułów naukowych opublikowanych w renomowanych
    krajowych i zagranicznych uczelniach (AE Wrocław, AE Kraków, SGH, Universitaet
    Kassel, HFTW Mittweida itd.) oraz kilkanaście recenzji doktorskich. Proponuje
    poszukać jednak lepiej a nie zdawać się wyłącznie na insynuacje dr
    Korczyńskiego. To prowadzi jedynie na manowce.
    d) Sens tłumaczenia nie jest zmieniony. Proszę skonsultować się z tłumaczem
    przysięgłym języka niemieckiego. Znowu wiedza powierzchowna oparta na
    pomówieniach dr Korczyńskiego. Teraz dopiero widać ile ten człowiek swoją
    goebelsowską propagandą wyrządził zła innym ludziom.
    e) Nie wiem, kto pisał opinię dla prof. Szplita w ocenie jego wniosku na grant.
    Granty są recenzowane przez trzech profesorów i żaden nie miał zastrzeżeń do
    jego dorobku naukowego. Czy mógłby pan podać nazwiska i ewentualny stopień
    zażyłości pomiędzy recenzentami wniosku a prof. Szplitem? Jeśli nie to są
    insynuacje. I znowu wyczuwam tu ducha pana dr Korczyńskiego.
    f) Nie i nie? Tzn. pan prof. Szplit nie otrzymał tego grantu i nigdy nie
    twierdził, że go otrzymał. Powodem odrzucenia wniosku były sprawy finansowe a
    nie merytoryczne. Jego osobiste dokonania naukowe zostały ocenione bardzo
    wysoko. Czy mógłby pan zacytować wypowiedź prof. Szplita, w której podaje on, że
    ten grant otrzymał? No i jak zwykle wie pan dokładnie tyle, co panu napisał
    (powiedział) dr Korczyński. Znowu za mało.
    g) Jakie ma pan kwalifikacje? Może je pan zaprezentuje?

    3. O jakim czasie mówimy? Lata 1976-1989 czy też 1989-2005? Proszę sprecyzować,
    bo bez tego pana pytanie staje się niezrozumiałe? (insynuacje jakoby nikt inny
    nie chciał prof. Szplita publikować pomijam jako nieistotne). Podtrzymuje moje
    twierdzenie, o tym, że dorobek pana prof. Szplita jest bez zarzutu, ponieważ
    jedyną osobą, która takie zarzuty stawia jest dr Korczyński. Ale jego intencje
    są oczywiste - zemsta za zwolnienie z pracy i nie jest on osobą zbyt obiektywną.
    4. Nie uczestniczyłem nigdy w pracach Rad Naukowych. Co to za ciało? Na jakiej
    uczelni w Polsce występuje? Jakie są jego kompetencje? Zawsze sądziłem, że
    stopnie i tytuły naukowe w Polsce przyznają Rady Wydziału i Centralna Komisja
    Kwalifikacyjna (w skrócie). Życzy mi pan, żebym znalazł się po drugiej stronie?
    Tzn., po jakiej? Jako oceniany czy też oceniający. Zdaję się, że jedyną osobą,
    która wspominała coś o Radach Naukowych to był dr Korczyński. Znowu wprowadził
    pana w błąd. Jawi się pan jako osoba niesłychanie łatwowierna bądź nawet
    zakochana w dr Korczyńskim.
    5. Lista pana dr Korczyńskiego jest może nie kłamliwa. To chyba faktycznie zbyt
    wielkie słowo. Jest umyślnie zmanipulowana, aby obniżyć rangę dorobku naukowego
    prof. Szplita i jego pracy habilitacyjnej. Motywy takich działań już panu
    zaprezentowałem. Domagałem się (i nie otrzymałem go) nazwiska recenzenta pracy
    habilitacyjnej, organu kierującego dr Szplita na stypendium habilitacyjne w roku
    1985 oraz nazwiska prof. (ówczesnego rektora, PŚk), który uczestniczył w
    kolokwium habilitacyjnym. Domagałem się również potwierdzenia, że to te recenzje
    pan dr Korczyński uznał za "lipne" oraz powiadomienia przez niego o tym fakcie
    obecnych władz Politechniki Świętokrzyskiej.
    6. Odesłałem pana do księgarni internetowych, aby sprawdził pan, że prof. Szplit
    nie jest osobą anonimową. Jeśli lubuje się pan w porównaniach to proszę pokazać,
    w której księgarni internetowej występują książki dr Korczyńskiego? To, co pan
    znajdzie na Internecie to oczywiście niewielki procent dorobku prof. Szplita.
    Reszty proszę już szukać na własną rękę. Polecam zwłaszcza wizyty w
    bibliotekach. W Polsce nie ma niestety powszechnie dostępnych baz danych, które
    dokumentowałyby w sposób kompleksowy dorobek naszych naukowców. Kiedyś pan dr
    Wieczorek (znajomy dr Korczyńskiego) proponował takie bazy zakładać i może
    zwróci się pan do niego w tej sprawie. Kontakt przez dr Korczyńskiego.
    7. Nie, nie znam takiego przypadku. Doktorów habilitowanych jest w Polsce tak
    mało, że uczelnie nie mogą sobie raczej pozwolić na łatwą rezygnację z takiego
    pracownika. Od ilości osób z habilitacją oraz tytułem profesora zależą w Polsce
    uprawnienia akademickie. Znam przykłady odsuwania od zajęć pracowników (nawet dr
    hab.) za zachowanie nielicujące ze statusem pracownika dydaktycznego bądź
    naukowego. Prywatnie służę nazwiskami i nazwami uczelni.
    9. Jeśliby pan dr Korczyński miał, chociaż ślad pracy naukowej mógłby
    wylegitymować się opinią jak pan to nazywa "rady naukowej" kierunku, na którym
    habilitację chciał przeprowadzić. Niestety nikt z żyjących w Polsce profesorów
    matematyki nie był w stanie potwierdzić jakiejkolwiek współpracy z doktorem
    Korczyńskim na polu naukowym. Co więcej gdyby miał (jak sam podaje) 70 stron
    pracy habilitacyjnej to przecież Politechnika Świętokrzyska nie zatrudniłaby go
    na stanowisku starszego wykładowcy tylko adiunkta lub profesora. Z jakiś jednak
    przyczyn jego bezpośredni przełożony prof. Sapiecha nie widział dr Korczyńskiego
    na stanowisku naukowo-dydatktycznym ale wyłącznie dydaktycznym odsuwając go od
    badań naukowych. Poza tym wszystkim pan dr Korczyński skończył już 60 lat i
    przyzna pan, że nie jest to wiek, który sprzyja wniesieniu znaczącego wkładu w
    rozwój nauki. Chyba, że za taki uznamy napisanie ok. 100 donosów, kilkuset
    obraźliwych pism, kilku pomawiających artykułów i wiele przegranych sądowych
    batalii. Pozostawiam to do pana oceny.
    Z poważaniem
    antagonista Korczyńskiego
    anty-korczyński
    PS. Pytałem o pana dr Kuleszyńskiego (którego bronił pan kiedyś na forum przed
    moim atakiem). Niestety nie przypominał sobie nikogo znajomego z Bydgoszczy.
    Może napisze pan skąd pana wiedza Nawego temat bo sprawiał wrażenie zdumionego?
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 13.07.05, 20:18
    Chyba jednak Pan mi zazdrości, skoro ciągle Pan wraca do kwestii klimatyzacji.
    Dla mnie jest ona zamknięta. EOT
    Pana zdolności wysnuwania wniosków z niczego są doprawdy zdumiewające. Powtórzę
    pytanie: skąd Pana wrażenie, że choruję na którąkolwiek z wymienionych przez
    Pana chorób? A jeśli chodzi o wciąganie osób postronnych w dyskusję - wystarczy,
    że będzie się Pan trzymał meritum i nie odbiegał w swoich dywagacjach zbyt
    daleko, a na pewno coś takiego się nie zdarzy z mojej strony. To nie ja
    rozpocząłem temat zdrowia, tylko Pan.
    Ma Pan o sobie wysokie mniemanie, jeśli Pan sądzi, że umyślnie czekałem do
    godziny 0.40 na udzielenie Panu odpowiedzi. (Nie potrafi Pan wyobrazić sobie
    jakiegoś racjonalnego powodu?). Skoro jednak takie jest Pana życzenie, to od tej
    pory będę wysyłać swoje listy do Pana w godz. 20.00-20.30. Mam nadzieję, że to
    Pana zadowoli. ;)
    a) Recenzowane maszynopisy przyjęte do druku to preprinty. Pytanie (retoryczne)
    dotyczyło dołączania do listy *publikacji* materiałów, które publikacjami nie
    są. EOT
    b) Szkoda - gdyby pan Szplit miał tytuł profesora, należałoby przyjąć, że jego
    dorobek został oceniony już w tym stuleciu i można by było zamknąć tę dyskusję.
    Natomiast moje wątpliwości uzasadniały m.in. następujące strony:
    www.pte.pl/pte/opte/main.php?idn=81
    credit.ae.wroc.pl/~iep/50lecie/kariery.html
    www.kielce.uw.gov.pl/uw/akt0102.htm
    na których pan Szplit jest określany jako profesor doktor habilitowany.
    c) Dlaczego nie podzieli się Pan swoją wiedzą o wielokrotnie większym dorobku
    pana Szplita? Dlaczego sugeruje mi Pan szukanie, zamiast rozwiać moje
    wątpliwości? Czy mógłby Pan wyjaśnić, dlaczego w bazie danych OPI pan Szplit
    figuruje jako recenzent tylko jednej pracy doktorskiej?
    > c) Gdyby dorobek prof. Szplita był tylko taki
    > jak pan przedstawia nie wyglądałby
    > on imponująco, (...). Z tego, co mi wiadomo
    > jest on wielokrotnie większy.
    > Obejmuje również kilkadziesiąt artykułów
    > naukowych opublikowanych w renomowanych
    > krajowych i zagranicznych uczelniach
    > (AE Wrocław, AE Kraków, SGH, Universitaet Kassel,
    > HFTW Mittweida itd.) oraz kilkanaście recenzji doktorskich.
    A może chociaż poda Pan bazy danych, które miał Pan na myśli w swoim poprzednim
    liście?
    >> 6. Internet ani google nie jest źródłem
    >> oceny dorobku pracownika
    >> naukowego. Są do tego inne bazy danych.
    W swoich ocenach opieram się jedynie na faktach. Jednak dopóki nie wskaże mi
    Pan innych publikacji pana Szplita, dopóty będę sądzić, że takich publikacji po
    prostu nie ma...
    d) Proszę Pana, czy Pan sugeruje, że moja znajomość niemieckiego jest fatalna?
    Przypomnę tytuły:
    ,,Die qualitativ neuen Aufgaben der Wohnungsbaugenossenschaften unter den
    Bedingungen der Intensivierung, dargestellt am Beispiel der VR Polen und der DDR''
    ,,Porównywalne badania efektywności inwestycji mieszkalnictwa w krajach
    europejskich''
    Po co mam konsultować tytuł niemiecki z tłumaczem przysięgłym? (Obawiam się, że
    gdyby przesłać Panu tłumaczenie tytułu dokonane przez tłumacza przysięgłego,
    sugerowałby Pan, że tłumacz też nie zna języka niemieckiego!). A może Pan uważa,
    że tłumaczenie wiernie odzwierciedla sens oryginału? (W takim przypadku można
    tylko uśmiechnąć się z pobłażaniem i zakończyć dyskusję).
    e) W poprzednim liście twierdził Pan, że była jedna chwalebna opinia, teraz
    pisze Pan o trzech opiniach. Brzmi to mało wiarygodnie... A nazwiska recenzentów
    wniosku o grant złożonego przez pana Szplita są chronione tajemnicą służbową.
    f) Mam szkopuł, muszę uznać, że albo kłamie Pan, albo pan Krzysztof Łoziński z
    ,,Kontratekstów''... (Przepraszam go w tym miejscu za użycie jego nazwiska w tej
    dyskusji i chciałbym prosić, aby Pan chociaż jego nie atakował).
    www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=3&id=746
    Po głębokim namyśle ;) stwierdzam, że osoba podpisująca się imieniem i
    nazwiskiem jest dla mnie bardziej wiarygodna, niż Pan, zwłaszcza, że Pan już
    niejednokrotnie mijał się z prawdą...
    > Czy mógłby pan zacytować wypowiedź prof. Szplita,
    > w której podaje on, że
    > ten grant otrzymał?
    g) Moje kwalifikacje określę jako wystarczające - OK? A może Pan opowie o
    swoich kwalifikacjach? Pisał Pan bez podparcia swoich stwierdzeń żadnymi
    argumentami m.in.
    ** o wielokrotnie większym dorobku pana Szplita - bez podania choćby jednej
    nowej publikacji,
    ** ,,orientuję się doskonale jakim dorobkiem trzeba się legitymować, aby
    otrzymać stopień doktora habilitowanego'', ,,osoba z takim [takim, jak dorobek
    pana Szplita, dopisek mój] dorobkiem również dzisiaj byłaby doktorem
    habilitowanym'' - a tymczasem nie zna Pan nawet procedury przeprowadzania
    przewodów habilitacyjnych (w tym wspomnianego przeze mnie uprzednio
    rozporządzenia ministra)...
    Uważa Pan, że Pańska pozorna anonimowość stanowi wystarczającą rękojmię
    Pańskich kwalifikacji do oceniania innych?
    3. Pytanie dotyczyło lat 1981-88 (nie wiem, skąd podany przez Pana okres
    1976-1989). Pisze Pan nieprawdę - pan Korczyński jest jedyną osobą, która
    *podpisała* się pod zarzutami na temat dorobku pana Szplita, a nie jedyną osobą,
    która twierdzi, że ten dorobek nie jest bez zarzutu. Dodam, że Pańska znajomość
    intencji innych osób jest jak zwykle zadziwiająca...
    4. Nie ma Pan pojęcia, o czym Pan pisze, tylko się Pan ośmiesza... Spróbuję
    jednak Panu wyjaśnić... Zgodnie z obowiązującą ustawą (wszystkie cytaty pochodzą
    właśnie z tej ustawy)
    a) ,,Do głosowania (...) w przewodach dotyczących nadania stopnia naukowego
    (...) są uprawnieni członkowie rady właściwej jednostki organizacyjnej
    posiadający tytuł naukowy profesora lub stopień naukowy doktora habilitowanego
    (...).''
    Właśnie to grono osób potocznie jest nazywane radą naukową, dla odróżnienia od
    rady wydziału, w której zasiadają także przedstawiciele młodszej kadry naukowej,
    pracowników administracji i studentów.
    b) Stopnie naukowe nadaje (nie: przyznaje)
    ,,1) w szkole wyższej rada wydziału lub rada innej jej jednostki organizacyjnej,
    2) w innej placówce naukowej - rada naukowa.''
    c) ,,Uchwała o nadaniu stopnia doktora habilitowanego staje się prawomocna z
    chwilą jej zatwierdzenia przez Centralną Komisję (...).''
    Chodzi tu o Centralną Komisję Spraw Stopni i Tytułów, w skrócie Centralną
    Komisję. (Wspomniana przez Pana Centralna Komisja Kwalifikacyjna nie istnieje od
    15 lat!).
    d) ,,Tytuł profesora nadaje Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej w oparciu o
    wniosek Centralnej Komisji (...).''
    Mimo Pańskiej niewiedzy nadal życzę Panu, aby stał się Pan kiedyś członkiem
    rady naukowej wydziału, który ma pełne uprawnienia akademickie - taka była moja
    sugestia w poprzednim liście...
    5. Chciałbym poznać niezmanipulowaną - Pana zdaniem - wersję listy publikacji
    pana Szplita. Pan Korczyński podaje, że listę, którą upublicznił, otrzymał od
    pana Szplita. Skąd pochodzi Pańska wersja tej listy? (A odpowiedzi na zadane
    przez Pana pytania padły w tamtym wątku, chociaż być może nie w listach pana
    Korczyńskiego).
    6. Któż twierdził, że pan Szplit jest osobą anonimową? Natomiast Pańskie
    odwołanie mnie do internetu wyglądało następująco:
    >> c) oczywiście, że
    >> znam publikacje prof. Szplita o roku 1990.
    >> Wystarczy poszperać
    >> nieco po księgarniach internetowych
    >> aby znaleźć parę książek.
    Teraz twierdzi Pan, że
    > To, co pan
    > znajdzie na Internecie to oczywiście
    > niewielki procent dorobku prof. Szplita.
    Dlaczego nie potwierdzi Pan swojego stwierdzenia listą publikacji pana Szplita,
    choćby niepełną?
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 13.07.05, 20:28
    Oczywiście chodziło o Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów. Chchlik zjadł
    mi słowko ,,do''...
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 13.07.05, 20:29
    Przeczy Pan sobie również w następnym stwierdzeniu. Pisze Pan
    > W Polsce nie ma niestety powszechnie
    > dostępnych baz danych, które
    > dokumentowałyby w sposób kompleksowy
    > dorobek naszych naukowców.
    mimo iż wcześniej pisał Pan
    >> 6. Internet ani google nie jest źródłem
    >> oceny dorobku pracownika naukowego. Są
    >> do tego inne bazy danych.
    7. Pan Szplit jest osobą znaną w regionie, jest doktorem habilitowanym i ma
    niewielu wrogów - a być może nawet żadnego. (Uważam, że nawet pan Korczyński nie
    jest *wrogiem* pana Szplita). Dlaczego ktoś miałby podpisać się pod negatywną
    recenzją na jego temat? Sytuacja jest podobna do przedstawionej przeze mnie z
    przedłużaniem zatrudnienia na stanowisku profesora nadzwyczajnego, dlatego ją
    podałem. (Z tym, że raczej chodzi o uprawnienia do prowadzenia kierunku studiów,
    a nie uprawnienia akademickie). Odsunięcie od prowadzenia zajęć zdarza się, ale
    jest to kara krótkotrwała, w ostateczności dana osoba musi przenieść się na inną
    uczelnię, której władze udają, że nie wiedzą, dlaczego takie przenosiny nastąpiły...
    9. EOT
    Pozdrawiam Pana anty-korczyńskiego. Nie pozdrawiam miko2.
    PS. Hm... A nie pomyślałą, Pan, że
    a) może nie pochodzę z Bydgoszczy?
    b) może nie pracuję w Bydgoszczy?
    c) może była to obrona nieznajomej osoby przed nieuprawnionymi uogólnieniami?
    d) może prawdziwe są wszystkie powyższe zdania?
    e) może chodzi o coś zupełnie innego?
    BTW, tamta kartka była skierowana do miko2, a Pan pisze
    > Pytałem o pana dr Kuleszyńskiego
    > (którego bronił pan kiedyś na forum przed
    > moim atakiem).
    Czy oznacza to, że używał Pan wcześniej nicku miko2?
  • w.korczynski 14.07.05, 14:26
    Nie przeczytałem wczoraj tego postu dokładnie. Podtrzymuję oczywiście
    propozycję napisania listu do Rektora AŚ o „naukowa lustrację” jej pracowników
    i zamknięcie tematu (por. inny mój post w tym wątku), powinienem chyba jednak
    odnieść się do niektórych zarzutów pod moim adresem. Nie zależy mi na
    przeciąganiu tej dyskusji, ale nie chce być posądzany o jakieś perfidne
    działania na szkodę Szplita. Nie chcę żadnej, a na pewno nie takiej, polemiki
    (choć, aby było jasne, nie obawiam się jej i mogę, choć z obrzydzeniem, ją
    kontynuować). Chodzi mi tylko o sprostowanie pomówień więc postaram się unikać
    polemicznych akcentów. Brak mojej reakcji mógłby być rozumiany jako
    potwierdzenie pomówień..

    „O tych artykułach prof. Szplit informował dr Korczyńskiego dla zaspokojenia
    jego ogromnej ciekawości w tym zakresie. „

    WK> O niczym takim nie byłem poinformowany. Załączyłem wszystko, co Szplit mi o
    swym dorobku przekazał. Nie wpisałem polskiego recenzenta, bo nie sądzę by było
    to szczególnie ważne.

    ”Gdyby dorobek prof. Szplita był tylko taki jak pan przedstawia nie wyglądałby
    on imponująco, (chociaż jest i tak o ważniejszy niż dr Korczyńskiego w
    porównywalnym czasie)”

    WK> Dlaczego? Jak to uzasadnić? Punktowo (tzw. Punkty KBN) się nie da, ale może
    są jakieś inne możliwości? Ilościowo tez nie. I natychmiast Szplita publicznie
    przeproszę.

    ”O Proponuje poszukać jednak lepiej a nie zdawać się wyłącznie na insynuacje dr
    Korczyńskiego. To prowadzi jedynie na manowce.”

    WK> Najlepiej pomóc i podać konkretne dane; pismo, numer, datę, strony. Jak
    dotąd nie otrzymałem takich danych nawet o tych pracach, które tu podałem Nikt
    nie pobłądzi na manowce.

    ”Sens tłumaczenia nie jest zmieniony. Proszę skonsultować się z tłumaczem
    przysięgłym języka niemieckiego.”

    WK. No to jak to przetłumaczyć? DDR to NRD, „Aufgaben” to, w tym
    kontekście „zadania”. Gdzie to jest w polskim tekście? A jak by to było po
    niemiecku „porównanie”? To jest wyjątek od przyjętej w tym poście zasady, ale
    wielokrotnie byłem pomawiany o złe tłumaczenie tego tytułu.

    „Nie i nie? Tzn. pan prof. Szplit nie otrzymał tego grantu i nigdy nie
    twierdził, że go otrzymał.”

    WK> Nie wiem, o jakim grancie jest tu mowa, ale ja mam podpisane przez Szplita
    pismo, w którym stwierdza, ze grant jakiś miał (podawałem tu gdzieś numer, ale
    teraz nie znajdę) i załącza opinię recenzenta. MNiI stwierdziło jednak, że
    grantu takiego nie finansowało. Tu jestem pomawiany o kłamstwo. Ja mogę
    zeskanować stosowne pisma i przesłać każdemu, kto o to poprosi.

    ”Nie uczestniczyłem nigdy w pracach Rad Naukowych. Co to za ciało? Na jakiej
    uczelni w Polsce występuje? Jakie są jego kompetencje? Zawsze sądziłem, że
    stopnie i tytuły naukowe w Polsce przyznają Rady Wydziału i Centralna Komisja
    Kwalifikacyjna”

    WK> Występuje np. w PAN. Mogą np. nadawać stopnie naukowe. Adresy niektórych
    rad naukowych inst. PAN
    ichf.edu.pl/gen_inf/gen_pl/rada.html
    www.cbmm.lodz.pl/pl/o_nas_rada.html
    www.cchp-pan.zabrze.pl/index_pliki/rad_nauk.html
    www.cchp-pan.zabrze.pl/index_pliki/rad_nauk.html
    www.ihpan.edu.pl/rada_naukowa_ih_2003.htm
    Wszystkich nie wypisałem. Polecam google. Ale w Inst. Zarządzania AŚ tez taka
    była. Szplit był kiedyś członkiem.

    „Lista pana dr Korczyńskiego jest ,,, umyślnie zmanipulowana, aby obniżyć rangę
    dorobku naukowego prof. Szplita i jego pracy habilitacyjnej. Domagałem się (i
    nie otrzymałem go) nazwiska recenzenta pracy habilitacyjnej, organu kierującego
    dr Szplita na stypendium habilitacyjne w roku 1985 oraz nazwiska prof.
    (ówczesnego rektora, PŚk), który uczestniczył w kolokwium habilitacyjnym.”

    WK. Z tekstu wnoszę, że informacje te są autorowi postu znane. Dlaczego zatem
    miałbym je przytaczać? Ja podałem wszystko, co na temat dorobku Szplita
    wiedziałem. Jeśli jest tego więcej, to może on to sprostować. Dzięki
    opublikowanemu tu listowi (mam potwierdzoną przez Kancelarię AŚ kopię) wie
    przecież o tej dyskusji. Znajomość tego, co się na tym forum dzieje potwierdził
    zresztą również w piśmie do mnie pisząc o wątku „skromność profesorska”

    „Domagałem się również potwierdzenia, że to te recenzje pan dr Korczyński uznał
    za "lipne"

    WK. Ja w ogóle nie wiedziałem, że to SĄ RECENZJE HABILITACYJNE!!. Przepraszam,
    teksty tych recenzji niżej. Zamieszczam też tekst listu Szplita. o innych jego
    publikacjach, by nie być posądzonym o ukrywanie czegokolwiek.

    ”W Polsce nie ma niestety powszechnie dostępnych baz danych, które
    dokumentowałyby w sposób kompleksowy dorobek naszych naukowców. Kiedyś pan dr
    Wieczorek (znajomy dr Korczyńskiego) proponował takie bazy zakładać i może
    zwróci się pan do niego w tej sprawie.”

    WK. Ja nadal uważam, że to dobry pomysł. Jeśli są jakieś przeciwwskazania, to
    chętnie usłyszę. Domagał się tego zresztą nie tylko doktor Wieczorek, ale
    również wielu profesorów. Dwóch nawet napisało o tym artykuł do „rzepy”. Pełny
    tekst na stronie www.nauka-edukacja.p4u.pl. Jest tam również bardzo dobry
    artykuł jednego z naszych radnych.

    ”Jeśliby pan dr Korczyński miał, chociaż ślad pracy naukowej mógłby
    wylegitymować się opinią jak pan to nazywa "rady naukowej" kierunku, na którym
    habilitację chciał przeprowadzić.”

    WK. Szplit dostał ode mnie taką opinie w 2001 roku. Stwierdzono tam, ze złożona
    praca wymaga uzupełnień. W aktach sprawy też jest kopia, a ponieważ jak
    twierdzi „prawnik” są one jawne, więc można zajrzeć. Polecam również lekturę
    pozostałej części akt.

    „Niestety nikt z żyjących w Polsce profesorów matematyki nie był w stanie
    potwierdzić jakiejkolwiek współpracy z doktorem Korczyńskim na polu naukowym.”

    WK. To jest nieprawda, bo z niektórymi miałem np. wspólne publikacje. Zresztą
    WZiA płacił delegacje na te spotkania. Przestał dopiero po ujawnieniu przeze
    mnie nieprawidłowości w funkcjonowaniu Wydziału.

    „Co więcej gdyby miał (jak sam podaje) 70 stron pracy habilitacyjnej to
    przecież Politechnika Świętokrzyska nie zatrudniłaby go na stanowisku starszego
    wykładowcy tylko adiunkta lub profesora”.

    WK. Te „70 stron” to zawartość tzw. preprintu (nr 615) wydanego przez IMPAN w
    2001 roku (nie sprawdziłem i nakłamałem tu, bo jest tego 62 strony). WZiA
    zapłacił za jego wydanie, a Szplit jakiś egzemplarz dostał. Kilka sztuk,
    przekazałem Kuleszyńskiemu do rozdysponowania (bibl, jakieś
    zwyczajowe „autorskie” itp.), a kilkanaście pozostało w moich rzeczach zajętych
    przez komisję. Trzeciego czerwca nie zwrócono mi ich, ale nie robię z tego
    problemu, bo mam zarówno wersję papierową jak i elektroniczną. Ja nie uważam,
    ze jest to wystarczające na habilitację, ale była i druga część. Ta właśnie
    zabrana przez komisję. I to o nią właśnie chodzi. Publikuję jej fragmenty w
    różnych miejscach, ale tzw. umocowania w literaturze czy jak kto
    woli „odniesienia się do literatury” zrobić nie mogę, bo zabrano mi dane
    bibliograficzne i moje opracowania tych danych. Nb. bardzo ciekawe jest, jak
    pozornie odległe od matematyki idee realizują się jako bardzo twarde
    twierdzenia. A w ogóle, to jakie są prawne podstawy zabierania komukolwiek jego
    własności BEZ KOMISYJNEGO SPISANIA CO SIĘ BIERZE. Czym to się różni od
    kradzieży?

    „Chyba, że za taki uznamy napisanie ok. 100 donos
  • w.korczynski 14.07.05, 14:31
    Dokończę jeszcze o donosach, bo ucięło. Otóż ja zawsze bardzo ściśle
    przestrzegałem drogi służbowej, wiec w ogóle o donosach nie ma mowy. A
    informowanie o przekretach i nieprawidłowościach jest obowiązkiem KAZDEGO
    obywatela.

    To jest recenzja prof. Grafa wręczona mi trzeciego czerwca przez Szplita.


    Prof. Christian Gra f Berlin, 9. III. 1989
    Einschätzung der wissenschaftlichen Tätigkeit des
    planmäßigen Aspiranten Herrn Dr. Andrzej S z p l i t
    Herr Dr. Szplit ist seit Oktober 1986 planmäßiger Aspirant
    am Wissenschaftsbereich Konsumtion/Lebensstandard der Sektion
    Sozialistische Volkswirtschaft der Hochschule für Ökonomie
    "Bruno Leuschner". Die Dissertationsschrift ist fertiggestellt;-
    und die Thesen liegen vor, so dass die Verteidigung żur
    Promotion B im Juni 1989 durchgeführt werden kann. Die Zeitdauer der Aspirantur
    war durch das Ministerium für Volksbildung
    der VR Polen monatlich nicht begrenzt und der Abschluss für das
    Jahr 1989 vorgesehen. Die Aspirantur wird damit planmadig
    abgeschlossen. -
    Wahrend seiner Aspirantur nahm Herr Dr. Szplit am wissenschaftlichen Leben und
    auch an kulturellen Veranstaltungen des
    Wissenschaftsbereichs teil. Er übernahm selbst die Ausgestaltung
    von Veranstaltungen, u.a. zur zweiten Etappe der Wirtschaftsreform in der VR
    Polen,
    Die engen- Beziehungen der Ingenieurhodeschule in Kielce mit der
    Ingenieurhochschule Mittweida trugen dazu bei, dass Dr. Szplit
    in Mittweida an mehreren Konferenzen teilnahm und Vorträge
    hielt; so u.a. auf der Konferenz "120 Jahre Ingenieurausbildung
    an der technischen Bildungsstätte Mittweida" zum Thema ''Die
    gesellschaftliche und wirtschaftliche Rolle des Ingenieurs
    bei der Umgestaltung in der VR Polen".
    Wahrend seiner Aspirantur schrieb Dr. Szplit drei Publikationen,
    davon zwei für die VR Polen und einę für die DDR»
    - Die qualitativen Probleme des genossenschaftlichen Wohnungsbaus, 1987.
    - Mechanisierung und Automatisierung im Reproduktionsproze3» 1938
    - Probleme des wissenschaftlich-technischen Fortschritts wahrend
    der Wirtschaftsreform in der VR Polen, 1988.
    Die Aspirantur von Herrn Dr. Szplit lit ist als erfolgreich. einzuschätzen und
    wird auch zur Herausbildung von Kontakten zwischen
    der Hochschule für Ökonomie "Bruno Leuschner" und der
    Ingenieurhochschule Kielce beitragen.
    ^^-A--^-^c
    Pro f. Christian Graf
  • w.korczynski 14.07.05, 14:33
    To jest recenzja prof Fischera wreczona mi 3 go czerwca przez Szplita.


    INGENIEURHOCHSCHULE MITTWEIDA

    Sehr geehrter Herr Dr. sc. oec. Andrej Szplit
    Wir möchten Się herzlich zur erfolgreichen Verteidigung Ihrer
    Dissertationsschrift B beglückwünschen. Es iśt uns ein Bedürfnis, Ihnen für
    Ihre aufrichtige Freundschaft und Partnerschaft zu danken. Się haben weder Muhe
    noch Zeit gescheut, die wissenschaftliche Zusammenarbeit über viele Jahre zu
    fordern. Się haben damit zu einer konstruktiven Verständigung über viele
    gesellschaftliche Fragen beigetragen. Ihr großes Engagement für die Vertiefung
    unserer Beziehungen wird auch dadurch bęwiesen, dass Się mit bewundernswerter
    Intensität die deutsche Sprache erlernt haben.
    Wir sehen in Ihnen einen guten Freund unseres Landes, unserer
    Hochśchule und unseres Institutes und versichern Ihnen,, dass
    wir die gedeihliche Zusammenarbeit weiter pflegen wollen. • Unser gemeinsames
    Wirken soll dem weiteren gesellschaftlichen Fortschritt in der Volksrepublik
    Polen und der Deutschen Demokratischen Republik dienen.
    '.Wir wünschen Ihnen viel Gesundheit und persönliches
    Wohlergehen.
    Mittweida, den 3. 11. 1989
    Prof. Dr. sc. oec. D. Fischer
    Prorektor für Gesellschaftswissenschaften
  • w.korczynski 14.07.05, 14:34
    To jest list, który otrzymałem ok 10 czerwca.

    Dr hab. Andrzej Szplit
    25-406 Kielce
    ul Świętokrzyska 21
    Instytut Zarzadzania
    Akademii Świetokrzyskiej
    Kielce, 6.06.2005 r.
    Dr Waldemar Korczyński
    St. Wykładowca
    Katedra Informatyki
    Politechniki Świętokrzyskiej
    W uzupełnieniu wykazu mojego dorobku przedhabilitacyjnego informuję, że moje
    publikacje
    przehabilitacyjne wzbudzały nie tylko zainteresowanie w Polsce ale i za granicą.
    Przykładowo przesyłam informacje o tym z potralu KOBV - Digitale Bibliothek
    Berlin -
    Brandenburg, w którym czytamy o moim artykule zamieszczonym w jednym z Zeszytów
    Naukowych Politechniki Świętokrzyskiej z roku 1988 (habilitację uzyskałem w
    końcu
    1989 r). Artykuł pod tytułem: Conditions of introduction of economic reform
    into building
    industry (Warunki wdrażania reformy gospodarczej w budownictwie), stanowił pewną
    propozycję zawartą później w mojej rozprawie habilitacyjnej, którą
    zainteresowałem
    naukowców z Politechniki Świętokrzyskiej i Wyższej Szkoły Ekonomii w Berlinie z
    Instytutu
    Ekonomiki Konsumpcji i Polityki Ekonomicznej.
    Ten berliński portal informuje też o posiadaniu w swoich zbiorach później
    wydanego
    Leksykonu przedsiębiorcy pod moją red. ( książki polecanej przez MEN jako
    lektura
    szkolna ), leksykonu tak przez pana obśmianego w intemetowym wątku pt. Skromność
    profesorska

  • w.korczynski 14.07.05, 14:35
    Prowadzona w tym wątku „dyskusja” nabiera cech niespecjalnie uprzejmej, a już
    na pewno nie akademickiej (w dobrym znaczeniu tego słowa) polemiki. Być może
    chodzi o to, by unurzać wszystko w błocie, by móc potem powiedzieć, że tym
    językiem nie będziemy rozmawiać. Ja nie chcę tak „dyskutować”, ale poruszany
    problem jawności m.in. dorobku naukowego i przejrzystości stosowanych procedur
    jest dziś naprawdę ważny. Nie tylko w nauce czy edukacji. W tych dziedzinach
    jednak o jawność danych i przejrzystość ocen jest najłatwiej, co więcej
    istnieją dobrze w środowisku ugruntowane obyczaje działające „za”, a
    nie „przeciw” jawności. W normalnie zarządzanej uczelni ujawnienie takich
    danych (być może w jakiejś prymitywnej postaci, choć z racji wymagań MENiS i
    MNiI powinna to być raczej dobra postać) jest kwestią minut, najwyżej kilku
    godzin. O ujawnienie takich danych jednego tylko wydziału AŚ proszę od trzech
    lat. To nie jest tylko moja sprawa, bo sytuacja, gdy oceniający jest, wedle
    stosowanych w ocenie kryteriów, gorszy niż oceniany jest patologiczna i zawsze
    generuje przekręty. Chodzi zresztą nie tylko o ocenę ludzi, ale również o
    pieniądze. Uczelnie wydają bardzo duże sumy na badania naukowe, a efekty są
    mało widoczne. W sytuacji obecnej mizerii budżetu dobrze byłoby zadbać, by
    dysponowali nimi ludzie kompetentni. Ja nie twierdzę, że w AŚ forsa wydawana
    jest zawsze źle, ale chciałbym wiedzieć jakie (znów wedle oficjalnie
    deklarowanych kryteriów) kwalifikacje maja ludzie, którzy tym publicznym
    groszem dysponują. Tym bardziej jeśli ciągle na brak forsy narzekają. Mój
    przypadek jest dobrą ilustracją wielu nieprawidłowości w zarządzaniu Akademią,
    a głownie sposobu reagowania na sygnały o takich nieprawidłowościach. Co
    ciekawe, cała „afera” powstała na własne życzenie władz Akademii, bo ja w 2001
    roku o niczym właściwie nie wiedziałem. Mam też nieprzyjemne odczucie, że było
    to, przynajmniej częściowo, inspirowane przez kogoś innego niż Szplit, który
    dał się po prostu „wpuścić w maliny”. Ja nie wiedziałem gdzie uzyskał
    habilitację (byłem przekonany, że w Uniw. Humboldta), a on robił na mnie
    wrażenie osoby w „humanistycznej” ekonomii (w Wydziale byli, i chyba są tylko
    tacy ekonomiści) bardzo kompetentnej. Gdyby nie napisał do mnie we wrześniu
    2002 napuszonego pisma z informacją o swojej habilitacji i groźbami,
    ze „zainteresuje sprawą władze Uczelni” nie byłoby tej dyskusji. Ja bym mu w
    jego dorobku nie szperał, nie pytałbym jaką forsa zarządzał, ani nie
    dochodziłbym skąd ma informacje, których posiadać legalnie nie może. Jak już
    wspomniałem nie mam na tę dyskusję ochoty, ale też nie zamierzam sprawiać
    wrażenia, ze kłamię ani, że kierowane pod moim adresem pomówienia polegają na
    prawdzie. Ponieważ prokuratura nie potrafi ujawnić sprawcy pomówień, a sądy
    uważają, iż nie ma interesu społecznego w ich ściganiu, więc musze o moje
    sprawy zadbać sam. A inaczej nie można.
  • Gość: Student1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 13:56
    Szanowny Kolego W.Korczyński. Niech Kolega nie będzie dzieckiem i niech Kolega wreszcie ujawni owych recenzentów pracy Kolegi A.Szplita. Staje się Kolega przez to niewiarygodny.
    Nawiasem mówiąc, to jeżeli Kolega Szplit wie, kto był recenzentem jego pracy to po co się pyta o to Kolegi Korczyńskiego …. Chociaż to nie dziwota, jeżeli pracuje się z Kolegą Szplitem, czy pracowało z Kolegą Korczyńskim i nadal się pracuje z innymi towarzyszami.
    Zastanawiające też jest i to, że taki znakomity Kolega Szplit jest w senackiej komisji do spraw przedłużania zatrudnienia adiunktom. Jak może on oceniać dorobek adiunkta historyka, chemika czy fizyka jeżeli nie ma o tym zielonego pojęcia i decydować o przedłużeniu zatrudnienia. Czy ilość publikacji powyżej 20 sztuk – czyli więcej niż on posiadał przed habilitacją, to taki adiunkt kwalifikuje na przedłużenie pracy. To oznaczałoby, że Kol. Korczyński kwalifikował się do przedłużenia zatrudnienia, ale Kolega Szplit go zignorował (tajemnicą poliszynela jest i to, że Kol. Szplit obawiał się konkurencji Kol. Korczyńskiego).
    A tak na marginesie, w rzeczywistości rozdział II (starej) ustawy o szkolnictwie wyższym nie przewiduje takiej możliwości, co trafnie zauważył „nieprawnikciekawy” – przedłużania zatrudniania. „Prawnik” ma rację, trzeba to wyjaśnić i sprawę skierować do sądu.
  • w.korczynski 14.07.05, 14:38
    Nawiązując do mojej wczorajszej propozycji „wypalenia fajki pokoju” załączam
    tekst listu, jaki możnaby wystosować do Rektora AŚ. Nie jestem pewien, czy
    napisałem go dobrze, być może warto cos poprawić, np. cos dodać, opuścić czy
    przeformułować. Jeśli macie Państwo pomysły, piszcie. Wspólnie poprawimy,
    doręczymy i może coś się ruszy. Po co się kłócić, kiedy można sprawę załatwić
    bez obrażania się.

    Z góry dziękuję za wszelkie pomysły.


    JM Rektor Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach
    Prof. zw. dr hab. Adam Massalski
    Kielce 14 lipca 2005
    Szanowny Panie Rektorze
    uprzejmie informuję, że na internetowym forum dyskusyjnym kieleckiej edycji
    Gazety Wyborczej (adres www2.gazeta.pl -> Forum -> Regionalne -> Kielce,
    wątki „skromność profesorska”, „czy ten śmieszny profesor szplit”, „czy ten
    śmieszny dr korczyński” i „Panie Adamie Massalski”, „panie przyszły senatorze
    Massalski” i chyba parę innych), od co najmniej roku trwa ożywiona dyskusja na
    temat Akademii Świętokrzyskiej, Pańskiej osoby i wielu pracowników Uczelni.
    Dyskusja ta jest z całą pewnością kompromitująca dla środowiska akademickiego,
    w szczególności dla uczelni, którą Pan kieruje i wielu, Bogu ducha winnych, jej
    pracowników, którzy posądzani być mogą o niegodne nauczyciela akademickiego
    czyny lub, równie niegodne tego zawodu, tolerowanie ewidentnych
    nieprawidłowości, a niekiedy wręcz naruszeń prawa. Zwracałem na to uwagę już
    wielokrotnie, jak się jednak okazuje bez widocznych efektów. Istnieje prosty
    sposób przecięcia tego pasma insynuacji, pomówień i „niedomówień”, które
    szkodzą wszystkim zainteresowanym. Większość tych wypowiedzi bazuje na nikomu
    niepotrzebnym utajnianiu informacji, które z natury rzeczy (np. wykaz
    publikacji) lub społecznego zainteresowania (np. koszty inwestycji, konferencji
    czy badań naukowych) powinny być jawne. Aby uczynić te wypowiedzi
    bezpodstawnymi wystarczy upublicznić stosowne informacje na stronie domowej
    uczelni. Praktyka taka jest, szczególnie na Zachodzie, standardem, ale i u nas
    robi to większość uczelni. Rozumiem, że przygotowanie informacji o
    inwestycjach i prowadzonych w uczelni badaniach może zając kilka dni, ale
    jakiś wykaz publikacji może Pan ujawnić już dziś. Wystarczy umieścić (to
    kwestia godziny) na wspomnianej stronie wykazy, które od co najmniej pięciu lat
    wysłane są do MENiS i MNiI, z informacją, że kompletny wykaz przygotowany
    zostanie np. w sierpniu czy wrześniu. Ja rozumiem, że wykaz taki mógłby dziś,
    po wszystkich niepowodzeniach związanych z utworzeniem na bazie uniwersytetu
    AŚ, budzić różne odczucia. Warto jednak zauważyć, że ujawnianie informacji o
    powodach oddalenia wniosków o prawa doktoryzowania (por. wypowiedzi,
    bodajże „zosieńki” na wymienionym forum) budziłoby znacznie mniej emocji gdyby
    ludzie wiedzieli jak to z tymi publikacjami jest. Ja myślę, że nie ma sensu
    udawać, ze jest się kimś innym niż się rzeczywiście jest; to wcześniej czy
    później i tak na wierzch wychodzi. Lepiej otwarcie powiedzieć jak jest i mieć
    sprawę „z głowy”. Upublicznienie dorobku naukowego pracowników AŚ ma same
    zalety:

    1. kończy wszelkie dyskusje oparte o niedomówienia, a czasem informacje
    fałszywe.
    2. zbliża AŚ do standardów europejskich stosowanych szeroko przez inne
    polskie uczelnie.
    3. daje studentom informacje o tym „kto jest kim” potrzebne m.in. do
    wyboru kierunku studiów czy promotora.
    4. daje zainteresowanym ewentualną współpracą naukową z pracownikami AŚ
    większe szanse nawiązania kontaktu.

    Przeciwwskazań nie widać. Jest jeszcze jeden ważny powód dla którego takie
    upublicznienie danych o uczelni, w tym wykazu dokonań jej pracowników nastąpić
    powinno teraz. Kończy się Pańska kadencja i mógłby Pan powiedzieć, że, biorąc
    pełna odpowiedzialność za to co było, zostawia następcy czyste konto. Jeśli Pan
    tego nie zrobi, to Pani prof. Renz tłumaczyć się będzie z Pańskich decyzji.
    Taka sytuacja była już przy okazji telewizyjnej dyskusji o uniwersytecie w
    programie „Awantura o Kielce”. To nie jest dobry pomysł na kończenie kadencji.
    Rozliczanie okresu swych rządów jest powszechnie akceptowaną (czasem nawet
    wymaganą) praktyką i naprawdę warto to zrobić. Dziś jest najlepsza pora na
    ujawnienie tego wykazu. Studenci wyjechali na wakacje, duża część mieszkańców
    Kielc chyba też, albo się właśnie wybiera, ludzie interesują się komisjami
    śledczymi i wyborami i w sumie dziś wzbudziłoby to najmniej emocji. We wrześniu
    będzie znacznie gorzej.

  • w.korczynski 13.07.05, 13:17
    Ja myślę, ze nie ma potrzeby używania ani mocnych określeń, ani insynuowania
    komikolwiek jakichs nieprawidłowosci. Najprościej byłoby zwrócić sie do Rektora
    AS, aby polecił stosownym pracownikom podanie do publicznej wiadomości wykazu
    wszystkich publikacji pracowników AŚ. Np. na internetowej stronie domowej
    Uczelni.Przed dwoma laty NSA w Krakowie nakazał ujawnienie dorobku naukowego
    pracowników WZiA Aś. Takie upublicznienie tego, kto jest kim zamknęłoby cał tę
    dyskusję. Ja w kazdym razie obiecuje publicznie, ze natychmiast po
    upublicznieniu tedo dorobku natychmiast i sprawdzeniu jaki to jestem w ttym
    towarzystwie słaby, zaprzestanę wszelkich wypowiedzi, które mogłyby być
    odczytane jako powatpiewajace w wartość czyjegokolwiek dorobku. Myśle, ze to
    jest najlepsze rozwiazanie. To jest do zrobienia w dwa tygodnie.
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 13.07.05, 20:22
    Ba!... Gdyby to było takie proste, to już to dawno by było załatwione...
    Zwracam uwagę na następujące dane: AŚ zatrudnia 260 profesorów i doktorów
    habilitowanych (nie sprawdzałem tych danych), ale ma kłopoty z uzyskaniem
    uprawnień habilitacyjnych na dwóch wydziałach. (Przypomnę, że do uprawnień
    habilitacyjnych wystarczy 6 profesorów + 6 doktorów habilitowanych w danej
    dziedzinie). Moim zdaniem świadczy to o słabości dorobku naukowego kadry AŚ.
    (Mam na myśli przeciętny dorobek naukowy, z pewnością są na AŚ osoby z wybitnym
    dorobkiem naukowym). Ale skoro przeciętnych jest większość - to kto ma
    przegłosować upublicznienie całości dorobku naukowego?
    Pozdrawiam.
    PS. Powyższe dane cytuję za osobą o nicku Crux:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25951521&a=26137305
    > W Bydgoszczy pracuje około 120 samodzielnych
    > pracowników nauki, w tym 45 osób z
    > tytułem naukowym profesora, gdy
    > w Kielcach na Akademii Świętokrzyskiej
    > zatrudnionych jest (...) 260 profesorów
    > i doktorów habilitowanych.
  • Gość: miki IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 14.07.05, 18:25
    MACIE CHŁOPY ZDROWIE. FAJNIE SOBIE DYSKUTUJECIE... Biorac pod uwagę czas jaki
    spędzacie nad dyskusją powinniście być chyba bezrobotni? no bo kiedy Wy
    pracujecie?
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 31.08.05, 20:08
    Biedny człowiek(?) z tego miko2... Ma kłopoty z własną tożsamością. Nie wiem,
    czy wymienię wszystkie jego wcielenia. Myślę jednak, że nie będzie wielką stratą
    dla ludzkości, jeśli któreś pominąłem...
    Pierwsze jego wcielenie, z którym się spotkałem, to posługujący się
    rynsztokowym słownictwem miko2. Dumny z tego, że nie jest pracownikiem naukowym,
    popełniający żenujące błędy ortograficzne (co dostrzegł także inny forumowicz
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=23020669 ),
    nieuznający żadnych autorytetów... Dobrze wyrażał się jedynie o panu Szplicie.
    Ja jednak wolałbym nie mieć takiego ,,obrońcy''...
    W liście do redaktora ,,Kontratekstów''
    www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=3&id=746
    udawał, że nazywa się Mikołaj Korzec, nie wiedząc być może, że jest to postać
    fikcyjna. Maskarada szybko się wydała... Ciekawe są dwa listy miko2, napisane w
    odstępie pół godziny,
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=22870714
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=22872266
    raz jako Mikołaj Korzec (w miarę uprzejmie) i raz jako miko2 (typowe dla miko2
    inwektywy). W późniejszym czasie miko2 także zastosował tę sztuczkę, aby udać,
    że jest kimś innym...
    Potem przez kilka tygodni miko2 ucichł, być może przytłoczony opiniami
    forumowiczów, którzy nijak nie chcieli uznać, że to jego stanowisko jest
    właściwe... A może pojechał na urlop do DDR? ;)
    Z kolei nastąpił etap anty-korczyński. Początkowo można było sądzić, że
    wreszcie jakaś kulturalna osoba uznała, że powinna bronić pana Szplita przed
    nieuzasadnionymi atakami, zwłaszcza, że anty-korczyński udawał, że nie ma nic
    wspólnego z miko2 - w dniu 05 lipca witał miko2 po urlopie i sugerował mu
    używanie ,,mniej kwiecistego stylu'':
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089&a=26069007
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089&a=26071017
    Muszę przyznać, że to wcielenie miko2 podobało mi się najbardziej.
    anty-korczyński odpowiadał nawet czasem na pytania, starał się nie ubliżać (nie
    zawsze mu się to udawało, ale przynajmniej się starał). Pod pewnymi względami
    zarozumiały (jak miko2), np. uważał się za najlepszego znawcę tematu ,,burzy
    mózgów'' (nie znając mnie zupełnie uznał, że moja ,,wiedza o burzy mózgów jest
    powierzchowna'', a on jest ,,osobą będącą nieco bardziej >>w temacie<<''):
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=26336451
    Pisał z przekonaniem, że dorobek pana Szplita jest pokaźny, ale nie potrafił
    tego dorobku wskazać. Sam sobie przeczył, najpierw każąc szukać w internecie
    listy publikacji pana Szplita, a potem stwierdzając, że internet takiej listy
    nie zawiera... Pisał z przejęciem o przebiegu procesu habilitacyjnego, chociaż
    nie ma o tym pojęcia, jego wiedza na temat funkcjonowania rad naukowych
    jest po prostu mierna...
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=26379982
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=26417742
    Nie potrafił czytać ze zrozumieniem, przypisując innym swoje własne wypowiedzi:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089&wv.x=2&a=26032919
    Podobnie jak miko2 uważał, że nikt (oprócz, należy domniemywać, pana Szplita)
    nie zna języka niemieckiego na tyle dobrze, by przetłumaczyć tytuł rozprawy
    habilitacyjnej pana Szplita... Był strasznie przewrażliwiony na temat swojego
    wykształcenia i swojej rodziny, ale przecież każdy ma jakieś wady... Żywot nicku
    anty-korczyński zakończył się, gdy zwróciłem mu uwagę, że przypisuje sobie
    autorstwo listu sygnowanego przez miko2:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=26418160
    (PS. Jeden z forumowiczów sugerował,
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=26263442
    że anty-korczyński to ,,Wołowiec Heniuś''. Nie znam osoby o takim
    nazwisku, może zatem jest ono prawdziwe? ;) ).
    Potem wrócił miko2, ze znanymi wadami. W tzw. międzyczasie podwyższył swój
    poziom edukacji (cytuje nawet fragmenty ,,W pustyni i w puszczy''!). Nadal
    jednak wypowiada się na tematy, o których nie ma pojęcia.
    * Nie wie, że pracownik dydaktyczny ma prawo pracować naukowo, nie ma tylko
    takiego obowiązku!
    * Nie wie, że część projektów ,,rekomendowanych do realizacji'' nie jest
    realizowanych z braku środków. Autor ma wtedy prawo przedstawić projekt do
    następnego konkursu. (Czyż nie tak miała się sprawa z poprzednim grantem? To by
    tłumaczyło ten sam tytuł projektu oraz jego ,,ponowną'' wysoką ocenę...).
    Dlatego dopóki pieniądze przeznaczone na ten projekt nie zostaną przelane na
    konto AŚ, dopóty sprawa finansowania tego grantu jest otwarta.
    * Nie wie, że przy ocenie projektów badawczych *ocenia się* wartość
    merytoryczną projektu, natomiast *bierze się* pod uwagę dorobek *całego* zespołu
    badawczego w ciągu ostatnich *pięciu lat*. W jaki sposób z faktu celującej oceny
    projektu badawczego pana Szplita (której to oceny niniejszym gratuluję!) ma
    wynikać, że Ministerstwo Nauki wysoko ocenia przedhabilitacyjny dorobek pana
    Szplita - nie wiem... :(
    * Uważa, że wszyscy forumowicze, którzy jeszcze nie napisali, że dorobek pana
    Szplita jest miałki, mają przeciwne zdanie... A tymczasem jedynie
    anty-korczyński nie zgadzał się z tym osądem...
    * Przypisuje mi zatrudnienie na nieistniejącym Uniwersytecie Bydgoskim (od 01
    września w Bydgoszczy będzie istnieć UKW). Wywnioskował to zapewne z faktu, że
    mieszkam w Bydgoszczy. Ale przecież ja nigdy nie twierdziłem, że ukończyłem studia!
    * Nie potrafi odróżnić liczb 60 i 65 - wszystko przeinaczy, aby tylko dogryźć
    panu dr. Korczyńskiemu...
    * Sugeruje, że powstała w 1989 roku rozprawa habilitacyjna pana Szplita
    poświęcona ,,krytyce dotychczasowych rozwiązań w zakresie SOCJALISTYCZNEGO
    budownictwa spółdzielczego i propozycji reform dotychczasowego stanu rzeczy''
    (cytat za miko2) stanowiła ,,znaczny wkład autora w rozwój określonej dyscypliny
    naukowej'' (cytat za ustawą z dnia 31 marca 1965 r. o stopniach naukowych i
    tytułach naukowych).
    Pozdrawiam.
    PS. miko2 zarzuca innym łamanie prawa (np. sugerując, że zatrudnienie pana
    Korczyńskiego na PŚ było złamaniem ustawy o szkolnictwie wyższym), nie podając
    argumentów na poparcie swoich tez. Na miejscu pana Korczyńskiego zgłosiłbym te i
    inne pomówienia do Policji w celu ustalenia tożsamości miko2 i skierowania do
    sądu pozwu cywilnego przeciwko miko2 o naruszenie dóbr osobistych. Wolność słowa
    nie oznacza wolności obrażania innych, a pozorna anonimowość internetu nie może
    stanowić podstawy wyłączenia bezprawności takich działań.
  • w.korczynski 01.09.05, 10:30
    miko2 jest niereformowalny jak socjalizm. Pakuje sie w coraz to nowe komiczne
    konstrukcje majace "bronić" opinii Szplita i zapomina, ze im bardziej
    sprawe "zamota" (por. jego tłumaczenie tytułu pracy i motywacji napisania
    dzieła) tym gorzej dla tej sprawy. Osmiesza zreszta i rózne instytucje,
    zapominając(?), ze sa przeciez ogólnie dostepne dokumenty, które pozwola łatwo
    kłamstwa zweryfikowac. Cyrk będzie rzadki, gdy dokumenty te zostana ujawnione,
    a ktoś wpadnie na pomysł zadawac głupie pytania. Ja nawet nie staram sie
    wszystkich potknięc naszego miko2 punktowac bo nie mam czasu, a niekiedy
    zwyczajnie żal mi róznych ludzi, którzy dali sie w rozmaite podejrzane historie
    wmanewrować. Nie darowuje im za to miko2; wyciaga nazwiska na forum, powołuje
    sie na nie w kontekscie rozmaitych dziwnych historii i stara sie zamknąc mi
    usta szantazowaniem tymi nazwiskami. Efekty sa i będa mizerne, bo ja mam
    dokumenty, a miko2 pomówienia. Byc może chodzi tu o to, by zamieszać w sprawe
    jaknajwiecej "wpływowych" osób na zasadzie "albo toniemy razem, albo mnie
    wyciagasz". Jest jednak jeszcze takie niemieckie powiedzenie "mitgegangen,
    mitgefangen, mitGEHANGEN", które warto moze w tym kontekscie przypomnieć. miko2
    na pewno poprawnie to przetłumaczy. Ja oczywiscie powiadomiłem prokuraturę i
    sąd juz ponad dwa lata temu, kiedy to, wielu imion miko2, pomówił mnie znacznie
    gorzej niz dzis. Pisał wtedy m.in. z serwera WZiA Akademii Świetokrzyskiej,
    więc powiadomiłem równiez jej władze (Rektora, Prorektorów, Rzecznika
    Dyscyplinarnego i Przew. Komisji Dyscyplinarnej, która stwierdziła, że
    dyskutując w Internecie o AS czyniłem źle). Reakcja zerowa, nikt nie odpisał.
    Miko2 cytowałby tu Sienkiewicza, ale ja oszczedzę Kalemu takich porównań.
    Zarówno Prokuratura jak i sądy (obu instancji) stwierdziły, ze nie ma interesu
    społecznego w ściganiu takich pomówień. Tak to ta nasza rzeczywistośc
    wygląda. "Trzykropkowi" dziękuje za rozsądny głos.
  • Gość: miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.09.05, 11:36
    Mój drogi Waldemarze. Nie obalałeś socjalizmu jak on w Polsce panował to może
    łaskawie przestaniesz go obalać jak to zrobili za ciebie inni jakieś 16 lat
    temu. Przypisywanie sobie antykomuniznu obecnie nie kosztuje w Polsce nic.
    Dlaczego nie wystąpiłeś ze swoimi poglądami w roku 1986? Wtedy to byłoby coś!
    Albo chociaż w 1992, kiedy prowadziłeś rozmowy z byłym szefem POP na WSP w
    sprawie swojego zatrudnienia na WZiA?
    Mój drogi kolego, twoje dokumenty są tyle warte co twoja praca naukowa. Możesz
    się jedynie podniecać, że umieścisz jakąs głupotę na forum, którą zainteresujesz
    jakiegoś grodka, Jakuba albo innych poszkodowanych na umyśle. No i oczywiście
    mnie ale ja ci lubię nadokuczać tak z prostej przekory :)
    Proszę napisz wyraźnie co z tego co napisałem o tobie (w innym wątku co prawda)
    nie jest prawdą. Jakie to, do cholery, pomówienia sformułowałem pod twoim
    adresem? Konkretnie!
    Jeśli uznam, że skłamałem na twój temat publicznie cię przeproszę. Nawet w
    osobnym wątku na twój temat.
    Pozdrawiam miko2
    PS. Masz jednak cholernie dużo wolnego czasu i przykładasz niesamowicie dużo
    uwagi do swojej zemsty na Szplicie. Nie wpadłbym na to, żeby angażować się aż
    tak mocno aby za twoją pracę naukową płacić nawet 0,20 euro od strony. Strasznie
    emocjonalnie podchodzisz do sprawy. Wyluzuj bo w twoim wieku to już może być
    groźne dla zdrowia!. I z kim ja bym się wtedy przekomarzał na forum? :)
  • odprysk 01.09.05, 13:19
    Gość portalu: miko2 napisał(a):

    > Mój drogi Waldemarze. Nie obalałeś socjalizmu jak on w Polsce panował to może
    > łaskawie przestaniesz go obalać jak to zrobili za ciebie inni jakieś 16 lat
    > temu. Przypisywanie sobie antykomuniznu obecnie nie kosztuje w Polsce nic.
    > Dlaczego nie wystąpiłeś ze swoimi poglądami w roku 1986? Wtedy to byłoby coś!
    > Albo chociaż w 1992, kiedy prowadziłeś rozmowy z byłym szefem POP na WSP w
    > sprawie swojego zatrudnienia na WZiA?
    > Mój drogi kolego, twoje dokumenty są tyle warte co twoja praca naukowa. Możesz
    > się jedynie podniecać, że umieścisz jakąs głupotę na forum, którą
    zainteresujes
    > z
    > jakiegoś grodka, Jakuba albo innych poszkodowanych na umyśle. No i oczywiście
    > mnie ale ja ci lubię nadokuczać tak z prostej przekory :)
    > Proszę napisz wyraźnie co z tego co napisałem o tobie (w innym wątku co
    prawda)
    > nie jest prawdą. Jakie to, do cholery, pomówienia sformułowałem pod twoim
    > adresem? Konkretnie!
    > Jeśli uznam, że skłamałem na twój temat publicznie cię przeproszę. Nawet w
    > osobnym wątku na twój temat.
    > Pozdrawiam miko2
    > PS. Masz jednak cholernie dużo wolnego czasu i przykładasz niesamowicie dużo
    > uwagi do swojej zemsty na Szplicie. Nie wpadłbym na to, żeby angażować się aż
    > tak mocno aby za twoją pracę naukową płacić nawet 0,20 euro od strony.
    Straszni
    > e
    > emocjonalnie podchodzisz do sprawy. Wyluzuj bo w twoim wieku to już może być
    > groźne dla zdrowia!. I z kim ja bym się wtedy przekomarzał na forum? :)

    A kto był tym szefem POP?
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 06.09.05, 20:00
    Zgodnie z kodeksem karnym przestępstwa zniesławienia i znieważenia są ścigane
    na wniosek pokrzywdzonego. Wnioski tego typu należy zawsze zostawiać ,,za
    potwierdzeniem odbioru'' lub wysyłać listem poleconym. W razie braku reakcji
    policji można wtedy odwołać się ,,wyżej''. (Zadziwiło mnie Pana stwierdzenie, że
    ,,Zarówno Prokuratura jak i sądy (obu instancji) stwierdziły, ze nie ma interesu
    społecznego w ściganiu takich pomówień''. Jeśli znajdę trochę czasu (i
    samozaparcia w czytaniu bełkotu miko2...), to napiszę do Pana parę słów
    prywatnie na e-mail - nie mam zamiaru udzielać miko2 bezpłatnych korepetycji z
    zakresu prawa...).
    Pozdrawiam.
  • Gość: miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 06.09.05, 23:46
    Rozumiem, że zniesławiłem cię mój drogi Waldku stwierdzeniem, że zostałeś
    zatrudniony na Politechnice Świętokrzyskiej bez konkursu. Zapytuję więc
    uprzejmie był ten konkurs w końcu czy też go nie było? A jeśli był to gdzie był
    ogłoszony? A jeśli go nie było to dlaczego? Czy zatrudnianie kogoś na stanowisku
    (w końcu dydaktycznym a nie administracyjnym) bez konkursu (wymaganego przez
    ustawę) to nie jest OMIJANIE ustawy?
    Pozdrawiam
    miko2
    PS. Jesteś jednak pieniacz!
  • Gość: miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.09.05, 11:23
    Dziękuję kochany trzykropku za wnikliwą analizę mojej twórczości ( i nie tylko
    mojej). Kiedyś pisałeś, że jestes z Bydgoszczy teraz okazujesz się alter ego
    Waldka Korczyńskiego. To nawet ciekawy przypadek rozdwojenia jaźni. Twierdzę w
    takim razie, że jesteś osobą zaburzoną psychicznie (mówiąć mniej grzecznie chorą
    psychicznie) i jeśli moja diagnoza ci nie odpoiwada musisz koniecznie
    zawiadaomić prokuraturę i policję aby ustaliła moją tożsamość i ukarała mnie
    przykładnie :)
    Zawsze pisałem, że zatrudnienie dr Waldemara Korczyńskiego na stanowisku
    starszego wykładowcy z pominięciem konkursu jest ominięciem ustawy o
    szkolnictwie wyższym. Jeśli się mylę to czy kolega Wladek mógłby napisać czy w
    jego przypadku odbył się konkurs a jeśli nie to dlaczego go nie było. Czyżby aż
    tak bał się oceny swojego dorobku przez komisję konkursową? To jest bardzo ciekawe!
    Pozdrawiam
    miko2
    PS. Jak tam zdrowie? Taka nadwago musi trochę jednak przeszkadzać w codziennym
    życiu. Może zamiast pisać durne posty na forum.gazeta.pl trochę biegania i
    zmiana diety?
  • Gość: miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 02.09.05, 11:57
    Mój kochany trzykropku! Oto jest decyzja!. Otwierają sie bramy niebios i cytuję
    co następuje:
    "Minister Nauki Informatyzacji
    Michał Kleibert
    Decyzja nr 03/10/H02/2005/29 z dnia 19.08.2005 r.
    Zatwierdzam finansowanie. I rata w wysokości 8625 zł została przekazana na
    konto Akademii Swiętokrzyskiej."
    I jak ci się podoba? Kiedy to prof. Szplit może się spodziewać gratulacji, z
    którymi wstrzymywałeś się do czasu pojawienia się pieniędzy na koncie Akademii?
    I jak to świadczy o jego dorobku naukowym zwłaszcza w porównaniu do dorobku
    naukowego znanego nam wszystkim 60-letniego absolwenta WSP Opole?
    pozdrawiam z Kielc
    miko2
  • odprysk 06.09.05, 17:00
    Gość portalu: miko2 napisał(a):

    > Mój kochany trzykropku! Oto jest decyzja!. Otwierają sie bramy niebios i
    cytuję
    > co następuje:
    > "Minister Nauki Informatyzacji
    > Michał Kleibert
    > Decyzja nr 03/10/H02/2005/29 z dnia 19.08.2005 r.
    > Zatwierdzam finansowanie. I rata w wysokości 8625 zł została przekazana na
    > konto Akademii Swiętokrzyskiej."
    > I jak ci się podoba? Kiedy to prof. Szplit może się spodziewać gratulacji, z
    > którymi wstrzymywałeś się do czasu pojawienia się pieniędzy na koncie
    Akademii?
    > I jak to świadczy o jego dorobku naukowym zwłaszcza w porównaniu do dorobku
    > naukowego znanego nam wszystkim 60-letniego absolwenta WSP Opole?
    > pozdrawiam z Kielc
    > miko2

    miko ta decyzja to dla Szplita na pewno brama niebios, ale tak normalnie to to
    nic wielkiego. Pieniadze nieduże, a namyslali sie bardzo długo. A co bedzie jak
    ludzie popytaja o to jak to sie stało, ze człowiek z takim dorobkiem ten grant
    dostał?
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 06.09.05, 20:01
    Pieniądze na granty w ekonomii nie są duże i nie sądzę, aby można było pisać,
    że grant pana Szplita jest mały, zwłaszcza, że to dopiero pierwsza rata
    (prawdopodobnie z trzech). Poza tym otrzymanie grantu to zawsze pewien splendor.
    Dlatego pan Szplit ma z czego być dumny. Ja złożę mu gratulacje osobiście, gdy
    go zobaczę następnym razem - nie mam pewności, czy bywa na tym forum... Spytam
    go wtedy także, czy jest to grant indywidualny, czy zespołowy - jeśli to jest
    grant zespołowy, to w procesie decyzyjnym przy jego przyznawaniu bierze się pod
    uwagę dorobek głównych wykonawców (a nie tylko kierownika projektu) w ciągu
    ostatnich kilku lat, to by wyjaśniało Pańskie wątpliwości...
    Pozdrawiam.
  • Gość: miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 06.09.05, 23:58
    No widzisz tak się sklada, że w Ministerstwie Nauki nic nie dają na gębę tylko
    strasznie długo sprawdzają. Zawsze co najmniej kilku recenzentów. I głównie
    sprawdzany jest dorobek naukowy kierownika projektu. To jest podstawa. Jak widac
    ten dorobek jest niezły (przynajmniej w opinii recenzentów) skoro grant został
    przyznany. A konkurencja była w tym roku ostra bo i pieniędzy do podziału
    niewiele. Potwierdza się moja teza, że jedynym, który źle ocenia prof. Szplita
    jest dr Korczyński (występujący tu na forum pod wieloma nickami).
    Pozdrawiam
    miko2
    PS. Waldek się wielokrotnie o grant (wtedy jeszcze KBN) starał i nigdy go nie
    otrzymał. Jak to świadczy o jego dorobku naukowym?
  • Gość: zosieńka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 17:43
    Moja chetliwa cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że towarzysz towarzyszowi oka nie wykole i załatwi granta?
  • odprysk 08.09.05, 14:13
    Czy to ten Szplit robił dzieło pt. "Strategia dla Województwa
    Świetokrzyskiego"? Czy wziął za to pieniadze? A Strategie czy wprowadzili w
    życie? Gdzie mozna się z nia zapoznać?
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 06.09.05, 20:02
    Niemądry miko2... Nawet się nie zorientował, że sobie z niego dworuję, a kartkę
    dla niego umieściłem w tym wątku dla podkreślenia bezcelowości jego obrony pana
    Szplita. Biedak ma wrażenie (bo przecież nie myśli - myślenie to coś, czego
    miko2 nie potrafi!), że pan Szplit wyrazi mu kiedyś wdzięczność... Niemądre
    stworzenie...
    Pogmatwany miko2... Nawet jego sprawy sercowe są pogmatwane... Co prawda
    zosieńka (przy okazji pozdrawiam nieznajomą) wielokrotnie go czule wspominała,
    ale biorąc pod uwagę jej nieustanną cnotliwość można domniemywać, że miko2 nie
    dostąpił zaszczytu konsumpcji tego związku. Ostatnio do mnie zaczął pisać per
    ,,kochany'', co sugeruje, że jego dotychczasowy partner - którego tożsamości
    mogę się jedynie domyślać z jego żarliwych wypowiedzi na tym forum - przestał
    się nim interesować... Biedny miko2, nie jest w moim typie i będzie musiał się
    pogodzić ze swoim partnerem albo dalej żyć w samotności...
    Głupi miko2... Zdarza mu się czasem użyć słów właściwych w danym kontekście,
    ale rzadko z sensem... Nie potrafi, biedaczysko, zrozumieć, że ustawa o
    szkolnictwie wyższym dokładnie precyzowała, kiedy przy zatrudnianiu pracownika
    należy ogłosić konkurs. Trzeba mu wybaczyć, bo jego wypowiedzi na tym forum
    świadczą o jego żenująco małej wiedzy... Swoją drogą fakt, że miko2 pisze czasem
    coś o swojej karierze zawodowej, świadczy, iż także w Polsce każdy ma szansę
    zrobić karierę... A że nie jest to kariera w szkole wyższej, a jedynie co
    najwyżej w szkole zawodowej - no cóż, miko2 nie jest, cytuję, ,,ajnsztajnem,
    euklidesem, czy ojlerem''...
    Ale muszę też pochwalić miko2 za jego samozaparcie i dążenie do
    samokształcenia! Odnoszę wrażenie, że miał ostatnio dostęp do jakiegoś słownika.
    (Niestety, nie był to słownik ortograficzny...). Jest sumienny i dotarł już do
    litery A (nazwał mnie ,,alter ego'' pana Korczyńskiego, nawet to pozornie
    sensownie brzmi...), a to dla niego naprawdę duże osiągnięcie! Brawo! Szkoda
    tylko, że nie rozumie znaczenia tego zwrotu:
    ,,alter ego łac., drugie ja (np. autora), bliski przyjaciel, powiernik, zaufany
    zastępca''
    (cyt. za ,,Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych'' Władysława
    Kopalińskiego). Przykro mi, ale żadne z tych określeń nie pasuje do mnie...
    Może kiedyś doczekam czasów, w których miko2 zrozumie podstawy systemu prawnego
    w Polsce. Wyobraża on sobie, że ja - postać czysto wirtualna, istniejąca jedynie
    na forum - mógłbym złożyć na policji wniosek o wszczęcie postępowania...
    Doprawdy paradne... Może jeszcze miałbym ten wniosek wysłać pocztą
    elektroniczną? Paradne tym bardziej, że miko2 nie wie, że jego nie można
    obrazić, bo:
    * primo, każdy, nawet najbardziej obraźliwy epitet jest dla miko2 niezasłużonym
    komplementem,
    * secundo, miko2 nie istnieje w realnym świecie, jest podobnie jak ja postacią
    czysto wirtualną...
    Pozdrawiam.
    PS. Biedny tatuś miko2. Wprawdzie nadal cieszy się znakomitym zdrowiem, ale
    zamartwia się niekompletnością ciała swojego potomka, dokładniej - brakiem
    rozumu u syna... Jako starszy człowiek wie, że nie można już mieć nadziei na
    pojawienie się choćby szczątkowych oznak myślenia u syna... W przeciwieństwie do
    syna nie pasjonuje go ani zniesławianie, ani znieważanie innych, dlatego
    szczerze życzę mu powodzenia w przywoływaniu syna do porządku...
  • Gość: miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 06.09.05, 23:42
    Powiem krótko mój kochany Waldemarze, ŻAŁOSNE!. Naprawdę na nic więcej cię nie
    stać? Były lata, kiedy byłeś taki twórczy! A teraz co? Stek głupot poprzewijany
    inwektywami? Zdaje się, że to "Rzeczpospolita" podawała jak to się chciałeś
    sądzić z nickami na forum? Wtedy ci twoja wirtualność nie przeszkadzała?
    Pozdrawiam
    miko2
    PS. Jak tam zdrowie? Jak widze ten szum klimatyzacji nadal odbiera sprawność
    myślenia :)
  • Gość: koleżka mikuśka IP: 213.134.139.* 09.09.05, 14:02
    PS. Biedny tatuś miko2.

    Oj biedny, biedny. hoć na pewno nie finansowo

    W przeciwieństwie do syna nie pasjonuje go ani zniesławianie, ani znieważanie
    innych, dlatego szczerze życzę mu powodzenia w przywoływaniu syna do porządku...

    I tu jestes niestety w błedzie trzykropku. Zniesławianie i zniewaanie ojczulek
    ma w genach. Syna nie będzie przywoływac do porządku jest z niego DUMNY.

    najnowsze wieści znad granicy niemieckiej
    Ostatnio nawet w Gazecie wybiórczej pisano ze nowy guru KRASP
    (www.krasp.org.pl/indexb.html) oczywiście z Wrocławia zarządał większego
    wpływu KRASP na decyzje o finansowaniu nauki i rozdysponowywanie środkow. Zatem
    Letnia szkoła i grant to jeszcze nic. Gmina wrocławska napewno wystawi naszego
    profesorka do nagrody Nobla za wyniki naukowe z nowo przyznanego grantu.
  • Gość: b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 21:49
    jaki ojciec taki syn - szkoda, że nie można w niebie ich reklamować
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 20.09.05, 20:50
    1. Chciałem zaprzestać udzielania się na tym forum, ale niewyparzony język
    miko2 skłonił mnie do zmiany decyzji. Oczywiście najbardziej naturalnym miejscem
    do zaprezentowania mojego listu jest właśnie ten wątek, którego miko2 (i jego
    tatuś) najbardziej nie znosi... Spowoduje to pojawienie się tego watku na
    pierwszej stronie forum, co niewątpliwie nie będzie przyjemną nowiną dla miko2.
    Tak mi przykro... ;)
    2. Nie jestem do końca ,,w temacie'' i nie mam aż takiej pewności, jak koleżka
    mikuśka, jakiż to tchórzliwy degenerat kryje się pod nickiem miko2. Jeżeli
    koleżka mikuśka (a ja z nim) dobrze się domyśla, to oczywiście ma rację w
    sprawie opinii o tatusiu miko2. Gdy jednak ktoś obraża/zniesławia innych pod
    własnym nazwiskiem, to jest to chamstwo, ale obrażony/zniesławiony może się
    bronić. Dlatego wolę taką formę chamstwa, niż to, co prezentuje na tym forum
    miko2. Uzupełnię wszelako - mam wrażenie, że ,,w przeciwieństwie do syna,
    tatusia miko2 nie pasjonuje ani zniesławianie, ani znieważanie innych
    anonimowo'' - chociaż być może w tej sprawie także się mylę...
    3. Zaciekawił mnie ostatni akapit listu koleżki mikuśka. Ciekaw jestem, kogo
    koleżka mikuśka nazywa guru KRASP? (Nie chce mi się wertować zasobów podanej
    witryny w poszukiwaniu nazwisk kolegów pana Szplita, wdzięczny byłbym zatem za
    podanie dokładniejszych informacji...).
    4. Zauważyłem, że tatuś miko2 jest słabym punktem miko2. Wpisałem tekst o
    tatusiu miko2 jedynie w tym celu, aby miko2 poczuł się nieswojo. Pozostałe
    inwektywy także służyły wyłącznie zademonstrowaniu miko2, że nie ma on
    wyłączności na ,,mało eleganckie'' zagrywki. Chciałem, aby miko2 poczuł na
    własnej skórze, co to znaczy być opluwanym zza węgła, bez możliwości udzielenia
    jakiejkolwiek sensownej odpowiedzi - skoro jedyną wiarygodną informacją o mnie,
    jaką dysponuje, jest miasto mojego zamieszkania (zresztą łatwo sprawdzić, że ja
    naprawdę wysyłam listy z Bydgoszczy), to jak biedaczysko mógłby mi dopiec? Na
    marginesie dodam, że odniosłem wrażenie, że mój list odniósł skutek - jego
    odpowiedzi były, moim zdaniem, mniej butne, niż wcześniej. Ale tylko przez jakiś
    czas...
    5. miko2 jest chyba z zawodu kiepskim kierowcą, nawet ustawy chce omijać... ;)
    Nie wie, biedaczysko, że postępowanie może być albo zgodne, albo sprzeczne z
    ustawą, nie może jej omijać... Jak już pisałem, zatrudnienie nauczyciela
    akademickiego nie wymagało (i chyba nadal nie wymaga, ale nie chce mi się teraz
    tego sprawdzać) ogłaszania konkursu... Widać jednak taki [____] (w miejsce
    wyciętego słowa proszę wpisać dowolny tekst ;) ) typ jak miko2 potrafi
    przetwarzać jedynie ograniczoną ilość informacji i jest całkowicie
    niereformowalny...
    Pozdrawiam.
    PS. Zdziwiło mnie, że miko2 nie odniósł się w żaden sposób do moich
    nieleganckich insynuacji... Czyżbym przypadkiem trafił w drugi czuły punkt
    miko2? To by dopiero było... ;)
  • Gość: miko2 IP: *.thundrix.ch 21.09.05, 09:23
    Ależ drogi Waldemarze nie przestawaj!!! Ja się bawię świetnie, ty jak widac
    trochę gorzej ale nadal jest mi przyjemnie z tobą pokonwresować. Zawsze to nowy
    wirtualny znajomy tym razem z Bygdoszczy :)
    Nie rozumiem dlaczego uważasz, że nie znoszę tego wątku. Ja go po prostu
    uwielbiam! Popatrze ile razy się na nim wypowiadałem. Gdybym go nie znosił to
    wszystkie moje odpoiwedzi kierowałbym na jakiś inny (np. o tym jaki to śmieszny
    jest pewien starszy wykładowca, który był za głupi, żeby napisać habilitację).
    Nie bardzo również pojmuję co ma do naszej konwersacji mój szanowny rodzic? Z
    całym szacunkiem wobec osób starszych ale on raczej nie jest specjalnie
    obznajomiony z komputerami a Internetem w szczególności. Wątek dotyczył również
    urojonej śmieszności pewnego kieleckiego profesora a nie mojego ojca.
    To, że piszesz z numeru dostepowego Netii wcale nie świadczy o tym, że jesteś z
    Bydgoszczy. Powiem więcej: ja jestem absolutnie pewien kim ty jesteś i wcale mi
    to nie przeszkadza.
    Jeśli kiedykolwiek obraziłem ciebie czymkolwiek to napisz mi natychmiast czym
    konkretnie. Jestem gotowy za każde słowo nieprawdy natychmiast cię przeprosić.
    No i na koniec wracając do twojego ulubionego tematu Waldemara to IMHO został on
    zatrudniony ze złamaniem ustawy o szkolnictwie wyższym ponieważ w trakcie
    obasady zajmowanego przez niego stanowiska nie ogłoszono konkursu. Sposób
    zatrudnienia (mianowanie czy też umowa czasowa) nie ma tu nic do rzeczy. Pojawia
    się natomiast inne ciekawe pytanie. Dlaczego zrezygnowano z otwartego konkursu?
    Czyżby również na Politechnice Swiętokrzyskiej były znane recenzje wniosków
    Waldemara o granty, w których wskazywano na jego niedostateczny dorobek naukowy?
    Może po prostu bał się on stanąć do otwartego konkursu i wolał pracę załatwić
    sobie po kumotersku? Ustawa po to wprowadziła otwarte konkursy aby uniknąć
    zatrudniania takich właśnie ludzi z zerowym dorobkiem naukowym, zwolnionych za
    brak kwalifikacji z innych instytucji.
    A może ja to wszystko wymyśliłem i po prostu był konkurs a Waldek właśnie stał
    się profesorem Politechniki? Jeśli tak to napisz koniecznie.
    Pozdrawiam
    miko2
    PS. Ja się nie obrażam. Z całym szacunkiem ale jakiś trzykropek z "Bydgoszczy"
    nie jest w stanie mnie obrazić. Najwyżej rozśmieszyć. A twoje inwektywy są po
    prostu żałosne :)
  • Gość: Student1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 15:23
    Kandydat na senatora dam Massalski = potencjał umysłowy WZiA
  • Gość: u IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 17:23
    uu u...
  • framberg 13.11.05, 23:30
    Co to za wątek, - długi strasznie, zajadły? Jakaś wojenka dwóch forumowców o
    tatę jednego z nich? Dobrze zrozumiałem?
  • Gość: Laluś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.05, 17:09
    dobrz zrozumiałeś. To Marcin, jak gdzies wyczytałem, walczy o swojego tatuśka.
  • Gość: miko2 IP: *.dyndns.org 14.11.05, 18:00
    He, he, he...
    Marcinek? Naprawdę? A to takie dobre dziecko było! W szkole same piątki. I na
    klatce się wszystkim kłaniał :)
    Pozdrawiam Waldek
    miko2
    PS. Szukajcie dalej, juz jest całkiem blisko :)
  • framberg 03.10.06, 22:19
    Gość portalu: miko2 napisał(a):
    > He, he, he...
    > Marcinek? Naprawdę? A to takie dobre dziecko było! W szkole same piątki. I na
    > klatce się wszystkim kłaniał :)
    > Pozdrawiam Waldek
    > miko2

    Nie do końca zrozumiałem. Czyli Miko2 to nie pan Marcin. OK.
    A skąd "pozdrawiam Waldek"?
    Waldek pozdrawia czy pozdrowienia są przeznaczone dla p.Waldemara Korczyńskiego?
  • Gość: miko2 IP: *.dyndns.org 14.11.05, 17:57
    No tak nie dońca masz rację. W skrócie chodzi o to, że pewny gość wywalony z
    pracy na AŚ próbuje na tym forum rozsiewać paskudne plotki na osobę, której
    (jego zdaniem) to zwolnienie z pracy zawdzięcza. Po prostu dajecie się
    manipulować jak dziecie czytając faceta, który próbuje swojej prywatnej zemsty.
    Zarówno Szplita jak i Korczyńskiego znam świetnie, z obydwoma jestem po imieniu
    ale takich kłamstw jak tu prezentuje Waldek ścierpieć nie mogę. To i trochę mu
    czasem nadokuczam :) Nie ma on niestety poczucia humoru i dystansu do własnej
    osoby i jego reakcje są właśnie takie zajadłe.
    Pozdrawiam
    miko2
  • framberg 26.01.06, 19:28
    Rozumiem, rozumiem miko. Na pewno nie daję się manipulować (stara PRLowska
    szkoła czytania między wierszami).

    Interesują mnie (nie bardzo zajmując, prawdę powiedziawszy) fakty. Te zaś,
    przypisywane obu osobom (!), są niepokojące.

    Z drugiej strony całe kieleckie forum jest jakieś zajadłe,impulsywne.
    Rzzeczowej dyskusji, sympatecznej wymiany informacji się tu nie uświadczy.

    Pozdro
  • kandyd11 20.03.06, 18:33
    framberg napisał:

    > Rozumiem, rozumiem miko. Na pewno nie daję się manipulować (stara PRLowska
    > szkoła czytania między wierszami).
    >
    > Interesują mnie (nie bardzo zajmując, prawdę powiedziawszy) fakty. Te zaś,
    > przypisywane obu osobom (!), są niepokojące.
    >
    > Z drugiej strony całe kieleckie forum jest jakieś zajadłe,impulsywne.
    > Rzzeczowej dyskusji, sympatecznej wymiany informacji się tu nie uświadczy.
    >
    > Pozdro

    Dlaczego? Pana prof. Szplita cytowano tu bardzo rzeczowo, np. jego zyciorys. A
    poza tym to w zyciporysie napisano (a On podpisał sie pod tym jako redaktor
    naukowy ksiązki), ze ma poczucie humoru. W czym wiec rzecz?
  • framberg 09.04.06, 18:27
    Nie rozumiem (np. z tym poczuciem humoru). To do mnie czy przedmówcy. Miko
    wspominał o humorze, ja nie.
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 10.11.05, 13:15
    Nie pisałem na tym forum już od dawna. Jednak kilka listów osobnika o nicku
    miko2 (w których zasadniczą - w zasadzie jedyną - część stanowią, jak zwykle,
    inwektywy wobec innych), spowodowało, że postanowiłem reaktywować ten wątek. Z
    przyczyn, które dla mnie nie są oczywiste, miko2 bardzo tego wątku nie lubi -
    pewnie dlatego ja ten wątek lubię... ;)
    miko2 jak zwykle ,,broni'' pana Szplita. (Aż ciśnie mi się na usta
    sformułowanie ,,od takich obrońców chroń mnie Panie, z wrogami poradzę sobie
    sam'', które jest parafrazą tekstów różnych poetów). Ma urojenia - stwierdza, że
    nazywa się Mikołaj Korzec (chociaż to tylko pseudonim dziennikarski innej osoby)
    i twierdzi, że jest przyjacielem pana Waldemara Korczyńskiego.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=31725677&a=31730603
    Jak zwykle poucza innych, że się na niczym nie znają, a rację mogą mieć tylko
    osoby wskazane przez niego. uważa siebie za wszechwiedzącego omnibusa, nie
    biorąc pod uwagę swoich licznych kompromitacji... Nie mam dla niego krzty
    litości, nie widzę też podstaw, by uważać za możliwe spełnienie życzenia p.
    Korczyńskiego z listu pt. ,,Niech miko2 pomyśli'' - są rzeczy, do których miko2
    nie jest zdolny.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=30676324&a=31761617&wv.x=0
    Pozdrawiam godnych szacunku forumowiczów. Pozdrawiam także ojca miko2, chociaż w
    połowie to on jest odpowiedzialny za istnienie miko2. ;)

    PS. Bardzo ostrą konkluzję na podstawie wypowiedzi forumowiczów w tym wątku
    wyraził closs:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&wv.x=2&a=31586509
    Wypowiedź ta jednak mogła przejść niezauważona, bo została umieszczona w środku
    drzewka.
  • Gość: roch IP: *.echostar.pl 12.11.05, 12:55
    no cóż... jeżeli taka sytuacja jak z oszustwem popełnionym przez Szplita nadal
    jest tolerowana przez władze AŚ, to nie dziwię się, że Kielce nie mają wciąż
    uniwersytetu. I przy takiej polityce tolerowania skandali i oszustw w nauce -
    mieć zapewne długo nie będą.

    PS. A czy ktoś potrafi powiedzieć mi, czy Szplit był członkiem PZPR? Bo jego
    zachowania wydają się być typowe dla funkcjonariuszy czerwonej nieboszczki...
  • Gość: miko2 IP: 205.158.192.* 12.11.05, 16:32
    Mój drogi rochu,
    widzisz jak ważan jest moja rola na tym forum jako osoby, która wyjaśnie podłe
    knowania, kłamliwe pomówienia Waldka wobec prof. Szplita. Inaczej mogłoby
    powstać całkowicie mylne wrażnienie, że świetny naukowiec, autor wielu
    poczytnych książek, człowiek kryształowo uczciwy daja się bezkarnie pomawiać
    przez jakieś kreatury zza anonimowych nicków. Zapewniam cię, że nie pozwolę
    Waldkowi bezkarnie nikogo obrażać a będę nieustająco informować o kolejnych
    próbach szerzenia kłamstw i nienawiści przez tego osobnika. Tak więc informuje
    cię, że władze Akademii Świętokrzyskiej nie dopuściły do największego skandalu w
    poslkiej nauce jakim byłoby przedłużenia zatrudnienia na stanowisku adiunkta
    przez osoby, których nieudolność naukowa jest bezsporna. To był ogromny sukces
    prybliżającym niewątpliwie osiągnięcie ważnego celu jakim jest powstanie
    Uniwersytetu Świętokrzyskiego.
    Pozdrawiam serdecznie i służę dlaszą pogłębioną informację na temat wszelkich
    niegodziwości jakich dopuścił się Waldek.
    miko2
    PS. Czy potrfisz mi powiedzieć jaką agendę PRL przypominają ci takie działania
    jak podsłuch, inwigilacja, donos? Mam wrażenie, że są to zachowania bardzo
    typowe dla pewnego typu funkcjonariuszy...
  • maniek.siekiera 14.11.05, 04:02
  • Gość: miko2 IP: 82.94.251.* 14.11.05, 17:52
    Jak ci się nie podoba to co piszę to nie czytaj. To wolny kraj. Mnie wolno
    pisać, ty nie musisz czytać ani komentować. A swoją drogą to znowu masz problemy
    z bezsennością? Jak się za dużo tabletek weźmie to tak jest :)
    Zyczę spokojniejszego snu
    miko2
  • maniek.siekiera 14.11.05, 18:58
    > Jak ci się nie podoba to co piszę to nie czytaj. To wolny kraj. Mnie wolno
    > pisać, ty nie musisz czytać ani komentować.

    taa.. takich dożyliśmy czasów, iż byle idiota może bredzić na forum
    ogólnopublicznym.


    > A swoją drogą to znowu masz problemy
    > z bezsennością? Jak się za dużo tabletek weźmie to tak jest :)

    Tak się składa, że jestem naukowcem. A dla prawdziwego naukowca zarwanie nocki
    poprzez np. pisanie artykułu czy raportu z badań jest normalką. Ale dla
    normalnych naukowców, a nie dla naukowych szumowin jak ty i broniony przez
    ciebie oszust szplit.

    > Zyczę spokojniejszego snu
    Sny mam wyjątkowo spokojne, w odróżnieniu od oszustów i plagiatorów, na których
    chyba również "czapka gore" ;)))
  • Gość: miko2 IP: *.de 14.11.05, 20:48
    Witam Mańku,

    > taa.. takich dożyliśmy czasów, iż byle idiota może bredzić na forum
    > ogólnopublicznym.
    np. taki, który podsuje się debilnym nickiem maniek.siekera Coż na tym polega
    wolność słowa.

    > Tak się składa, że jestem naukowcem. A dla prawdziwego naukowca zarwanie nocki
    > poprzez np. pisanie artykułu czy raportu z badań jest normalką. Ale dla
    > normalnych naukowców, a nie dla naukowych szumowin jak ty i broniony przez
    > ciebie oszust szplit.
    Naukowiec z ciebie jak z koziej dupy trąba. Ty nawet chyba nie jesteś starszym
    wykładowcą jak kolega Waldek. Nie widziałem nigdy normalnych naukowców, którzy
    posługiwali się publicznie takim plugawym językiem. A długo juz żyję i niejedno
    widziałem :)

    > Sny mam wyjątkowo spokojne, w odróżnieniu od oszustów i plagiatorów, na
    > których chyba również "czapka gore" ;)))
    A coś ty się tak do tego Korczyńskiego przypieprzył? Biedny, ledwie wiąże koniec
    z końcem na jakimś podrzędnym stanowisku, a ty go zaraz: Oszust! Plagiator! Daj
    chłopu spokój! :)))))
    Pozdrawiam i miłych snów mój kolego
    miko2
  • bylu.bylu 13.01.06, 20:43
    co niemieckiego na Akademii Ekonomicznej w Kielcach uczy? On chyba uczy tez w
    Wyższej Szkole Ekonomii i Administracji na Karczówkowskiej. Zdolny facet!
  • framberg 09.04.06, 18:29
    Ej, co z tym językiem Miko? Wypominasz a później sam łamiesz zasady.
    Upominam cię z sympatią, trzymaj poziom ;-)
  • Gość: Kronikarz AŚ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.06, 17:11
    Czy nadal trwają usilne poszukiwania pracy habilitacyjnej niejakiego Szplita z WZiA AŚ w Kielcach?
  • Gość: miko2 IP: *.ittuki.fi / *.lohjanpuhelin.fi 19.04.06, 20:23
    Ależ nie! Obecnie trwają (bezowocne jak na razie) poszukiwania pracy
    habilitacyjnej dr Waldemara Korczyńskiego (starszego wykładowcy Politechniki
    Świętokrzyskiej). Niestety na razie Waldziu nic w tej sprawie nam nie podał.
    Może w przyszłości?
    Pozdrawiam
    miko2
    PS. Wpis do kroniki: Waldek nie zrobił habilitacji! I co teraz?
  • w.korczynski 20.04.06, 18:52
    Jeśli chodzi o sensowności, tzw. spójność i niesprzeczność wypowiedzi, to miko2
    bije wszystkich postmodernistów na łeb. Określenie jego wypowiedzi
    jako „swobodnego bredzenia” to raczej komplement. Pisałem juz, że habilitację
    jako "zaświadczenie o poziomie ... " olewam, co chyba z tej dyskusji o Szplicie
    jest raczej widoczne. Te tanie złosliwośći niczego nikomu nie dają. Nie mogę
    pojąć jaki jest sens pisania anonimowych donosów, z lamentem, że oto na forum
    dyskusyjnym Korczyński o Szplicie (tylko prawdę i pod własnym nazwiskiem)
    pisze, a z drugiej strony prowokować mnie do opisywania kolejnych ciekawostek o
    Szplicie. Ja nie jestem kronikarzem AŚ, ale postaram się poszukać dokumentów
    uprawniających Szplita np. do nauczania niemieckiego. Ale do rzeczy.

    Nowa Ustawa o Szkolnictwie Wyższym weszła w życie we wrześniu ubiegłego roku
    (2005). Jeśli więc filię w Staszowie rozwiązano po tym terminie, to przez co
    najmniej trzy lata, AŚ łamała prawo z pełna świadomością tego faktu (por. post
    miko.2 – z kropką). Poszkodowani zostali głownie studenci, których wprowadzono
    w błąd co do uznawalności dyplomu, bo ostatnio min. Jurga o podobnych dyplomach
    mówił, że są nielegalne. Chodzi tu nie tylko, o to, że filie nie były nigdy
    legalne, ale i o to, ze nie wiadomo na jakiej podstawie prawnej wpisywano
    cokolwiek do indeksów, skoro wpisujący byli pracownikami Burmistrza miasta
    Staszowa, a nie AŚ. Jeśli miko2 zna podstawy prawne tego postępowania, to niech
    je poda. Ministerstwo Edukacji i Nauki szuka ich od pół roku, jak dotąd bez
    skutku. To, że dziś nikt o to nie pyta, nie oznacza, iż tak będzie zawsze. Może
    np. ktoś wpadnie na pomysł, by zakwestionować dyplom konkurenta do miejsca
    pracy (a miejsc pracy dla menedzerów jakby ubywało) i powie, że jego dyplom
    jest lepszy, bo bardziej legalny? Może to zrobić nawet absolwent AŚ, który
    wykaże, że jego konkurent studiował w Staszowie lub Pinczowie. Warto
    przypomnieć np. orzeczenie SN stwierdzające, iż student płacący za naukę ma
    wszelkie uprawnienia konsumenta. W szczególności może domagać się obniżenia
    ceny produktu, jeśli jego jakość odbiega od standardów. Tu ma prawo np. domagać
    się zwrotu części (myślę, że tak z 50%, to spokojnie) opłat za studia, bo filie
    były nielegalne. Nie ma jak przekonać tych studentów, że płacili właściwym
    ludziom, bo nikt z wpisujących oceny czy opiekujących się dyplomantami nie był
    pracownikiem Akademii i do dziś nie ujawniono na jakiej to podstawie prawnej
    wydawano dyplomy. Jeśli wielu absolwentów Staszowa nie znajdując pracy wpadnie
    na pomysł, aby część wyłożonej na studia forsy odzyskać, to AS może mieć
    jeszcze większe kłopoty. Ja nie wpadłbym na pomysł, aby tak do sprawy
    podchodzić, gdyby nie fakt, że to miko2 stale podkreśla wagę rozmaitych spraw
    formalnych, co czyni najczęściej na przykładzie Szplita. Tak przy okazji; ze
    Szplitem jest jeszcze jeden problem. Otóż dyplomy uczelni ZSRR i demoludów (np.
    enerdówka) uznawane u nas były na mocy tzw. „konwencji praskiej”. Nie jestem
    pewien, czy konwencja ta nie naruszała zasady niedyskryminowania i równości
    obywateli PRL, a potem RP wobec prawa. Chodzi o to, że w Polsce habilitacje
    przejść muszą przez ocenę Centralnej Komisji ds. Tytułu i Stopni Naukowych.
    Jest to więc ocena dwuszczeblowa. Ja nie wiem jak to w ZSRR i demoludach było,
    ale ostatnio powiedziano mi, że w enerdówku komisji takiej nie było i ocena
    była jednoszczeblowa. Nie wiem czy to prawda (miko2 pewnie wie i zaraz napisze)
    i będę wdzięczny za informacje jak było naprawdę. Gdyby tak było, to ludzie
    robiący tam habilitacje mieliby zupełnie inną drogę do pozycji profesora, co
    ewidentnie naruszałoby zasadę równości obywateli polskich wobec prawa. Gdyby w
    enerdówku nie było takiej CKdTiSN, to habilitacja Szplita byłaby jeszcze
    bardziej dziwna, co gorsza powinna być chyba inaczej traktowana. Może trzeba by
    wprowadzić jakiś polski odpowiednik (średnia arytmetyczna lub np. harmoniczna
    doktoratu i habilitacji?), albo stanowisko, aby Szplit mógł pracować na takich
    prawach jak inni? Wygląda na to, że miko2 ma zamiar namówić mnie do bardziej
    szczegółowego pogrzebania w szplitowym życiorysie. Trochę czasu akurat mam,
    wiec mogę to zrobić. Z rady miko2, aby powiadamiać stosowne instytucje za
    pośrednictwem innych osób lub instytucji czy też stawiać przez nie Akademii
    pytania być może skorzystam. To chyba dobry pomysł, choć nie wiem czy władze
    naszej Alma Mater go za to pochwalą.


  • Gość: miko2 IP: 217.172.49.* 21.04.06, 08:54
    Czołem Waldeczku!
    Jak to dobrze, że wreszcie napisałeś coś spod nazwiska. Nie muszę pracowicie
    rozszyfrowywać twoich pseudonimów. Fifie w Staszowei AŚ zlikwidowała w 2002 roku
    po nowelizacji "starej" Ustawy o Szkolnictwie Wyższym. Wiesz o tym doskonale ale
    dalej pleciesz bzdury na forum. Mamy jednak wolny kraj i opowiadanie andronów
    nie jest zakazane. One tylko swiadczą o stopniu twojego pieniactwa i chęci
    zaszkodzenia za wszelką cenę (np. poprzez zniesławienie)twojego dawnego
    pracodawcy. Nie odpowiedziałeś niestety na moje pytania. Zadam je więc jeszcze
    raz bo są one bardzo ważne:
    1. Czy to prawda, że jako adiunkt zatrudniony przez prawie 20 lat na AŚ miałes
    USTAWOWY obowiązek zrobienia habilitacji?
    2. Czy to prawda, że jeśli tego obowiązku nie zdołałeś intelektualnie udźwignąć
    to rektor miał pełne prawo rozwiązać z tobą umowę o pracę na zasadzie rotacji?
    3. Czy to prawda, że rotacja dotyczy tych adiunktów, którzy poprzez brak
    habilitacji udowadniają swoją nieprzydatność do pracy naukowej?
    4. Jeśli byłeś takim świetnym naukowcem (jak piszesz: "najlepszym adiunktem") to
    dlaczego nie zostałeś zatrudniony na Politechnie Świętokrzyskiej jako profesor
    bądż adiunkt? Dlaczego zatrudniono cię w charakterze starszego wykładowcy czyli
    na stanowisku dydaktycznym a nie naukowym? Czy również Politechnika poznała się
    na twojej prawdziwej wartości?
    5. Czy to prawda, że nie byłeś w stanie przedstawić w roku 2002 ŻADNEJ opinii o
    postępach twojej pracy naukowej z ŻADNEGO ośrodka w Polsce mającego uprawnienia
    habilitacyjne w dziedzinie matematyki lub informatyki? A na paru ośrodkach w
    Warszawie twoje "osiągnięcia" zostały po prostu wyśmiane?
    6. Skoro ktoś na AŚ ukradł twoją pracę i nie miałeś żadnej kopii w domu (mogło
    się tak zdarzyć) to dlaczego nie odtworzyłeś jej "z głowy" w ciągu ostatnich 4
    lat? Czyżby jednak zajmowanie się habilitacją Szplita angażowało cię aż do tego
    stopnia, że porzuciłeś własny rozwój?
    Jeśli odpowiesz zgodnie z prawdą na zadane pytania to może wszyscy na tym forum
    zobaczą dlaczego człowiek, który był po prostu za głupi aby zrobić habilitację
    (ostatnie 4 lata wyraźnie to udowodniły) szuka czegoś w karierach naukowych
    innych osób. Ty szukasz tam usprawiedliwienia twojej niemocy naukowej na
    zasadzie: "może jestem faktycznie idiotą ale zobacznie inni wcale nie są
    lepsi!". Niestety drogi Waldeczku muszę cię zmartwić. Są lepsi. Pracuję na
    stanowiskach naukowych, mają wykłady na całym świecie, publikują w renomowanych
    czasopismach, wreszcie wygrywają konkursy na finansowanie swoich badań. Czyli
    robią to wszystko czego ty nigdy nie potrafiłeś. To chyba pokazuje wszystkim
    forumowiczom właściwą perspektywę i skalę śmieszności prof. Szplita i twojej
    zacnej osoby.
    Kartka dla Waldka
    pozdrawiam serdecznie
    miko2
    PS. Mam nadzieję, że zwróciłeś się już do rektora Trąmpczyńskiego w sprawie
    habilitacji prof. Szplita? Jaka jest odpowiedź twojego obecnego pracodawcy?
    PS. Dla twojej informacji: wszystkie habilitacje uzyskiwane w tzw. "demoludach"
    przechodziły przez Centralną Komisję. Nowa ustawa (z 2005 roku) wyłączyła
    Centralną Komisję z przewodów habilitacyjnych. Może to jest szansa dla ciebie
    jak już sobie przypomnisz co było w twojej pracy w 2002 r.
    PS. Jak tam doktorat Asi? Czy można już gratulować udanej obrony czy raczej
    martwić się rotacją?
  • miko.2 21.04.06, 16:56
    Miko2 w pkt. 6 swojego pisania potwierdziłeś, że Waldkowi podprowadzono jego pracę, a jak podprowadzono to już kradziejstwo, a jak to zrobił jego przełożony lub na jego polecenie to zrobiono, to ten jego przełożony, to albo baran, albo świnia, nie mówiąc już, że to nie licuje z przedrostkami przed nazwiskiem nauczyciela akademickiego.
    Sam wiesz kto to zrobił i po co o tym piszesz
  • Gość: miko2 IP: *.geekdom.net 21.04.06, 20:32
    Mój drogi imienniku!
    Zakładam, że Waldek napisał prawdę.Nie mam żadnych powodów aby poddawać jego
    słowa w wątpliwość. Pracę habilitacyjną napisał, jedyny egzemplarz przechowywał
    w swoim pokoju na Akademii Swiętokrzyskiej, nikomu tej pracy nie pokazywał. Ale
    od tego czasu minęło już 5 lat! Czy w tym czasie nasz drogi Waldek naprawdę nie
    mógł pracy odtworzyć? Tylu innych adiunktów zrobiło w tym czasie habilitację.
    Dlaczego ten najlepszy decyduje się na wegetację na stanowisku starszego
    wykładowcy skoro w głowie ma gotową habilitację? Nowa ustawa zakłada, że
    Centralne Komisja nie ma nic do powiedzenia w sprawie habilitacji. Wystarczą 4
    recenzję i kolokwium habilitacyjne na kierunku, który ma takie uprawnienia.
    Pytam więc po raz n-ty, czemuż to nasz genialny pan doktor nie uwiecznił swojego
    dorobku tytułem profesora? Może nam to wreszcie wyjaśni?
    A może prawdą jest inny scenariusz: pracy habilitacyjnej nigdy nie było.
    Waldemar nie występuję o wznowienie swojego zatrudnienia bo boi się trudnych
    pytań o opinie z innych ośrodków akademickich i recenzje swojego dorobku. Na
    forum bezczelnie kłamie wstydząc się przyznać do swojej niemocy intelektualnej.
    Ten scenariusz chyba nie może być prawdą! Pracownik naukowy nie jest chyba
    zdolny do czynów tak niegodnych i nieetycznych!
    Poczekajmy wszyscy na wyjaśnienia Waldka.
    Pozdrawiam imiennika
    miko2
    PS. Profesorem w Polsce można zostać również bez habilitacji. Na PŚk pracują
    przynajmniej dwie takie osoby. No ale do tegotrzeba mieć dorobek i recenzje!
  • w.korczynski 22.04.06, 20:59
    Znów stek bredni, ale przynajmniej wesoło, bo tym razem brednie są na temat.
    Nigdy nie mówiłem, ze kiedykolwiek miałem całą pracę habilitacyjna. Przeciwnie,
    chodzi o to, ze wymagane uzupełnienie złozonej pracy o opis zastosowań, a
    własciwie odniesienie sie do tego, co jest "zajęła" mi, bez spisania
    odpowiedniego protokołu tzw. "komisja". Zreszta nie tylko to, zajeto równiez
    np. dyktafon, kilka książek i innych drobiazgów. Normalnie, jak zabieraja
    człowiekowi jego własnośc, to mówi się, że jest to kradzież. Mam pismo
    prokuratury stwierdzajacxe, że dysponentem tych rzeczy jsty własnie szplit. Nic
    nie wiem o tym, ze według nowej ustawy CK nie ma nic do gadania. To po co jest?
    Ale tak naprawde to nie ma to tu nic dorzeczy, bo o szplitowe dokanania ma
    prawo pytać kazdy. I oceniac je też. Kłopot w tym, że zrobic tego nie mozna, bo
    ani praca, ani recenzje nie sa dostępne. To jest własnie obłędne. Recenzje, na
    które tak chetnie powołuje sie miko2, sa tajne i nie ma sposobu, by spradzic
    ile to wszystko jest warte. Jest na ten temat ciekawa dyskusja na portalu
    www.nfa.pl i w paru innych miejscach. To jest problem systemowy. Z jakich to
    osrodków mam sie tych pytań obawiać? Ja nie muszę sie niczego obawiać, bo nigdy
    nie zgrywałem naukowca wielkiego, więc nie bardzo jest jak mnie o cos zagadnąć.
    Szplit sam napytał sobie tych pytań pisząc taki zyciorys jaki napisał. Skoro o
    recenzjach. Gdzie można zobaczyć te recenzje dorobku Szplita? Skąd wiadomo, ze
    naprawdę dokonał czynów wielkich? A moze np. napisał tam ktos, że tylko przez
    pomyłkę nie otrzymał nagrody Nobla i my biedni tego nie wiemy. Wpadam tu juz w
    ton miko2, ale inaczej sie chyba nie da. No dobra, niech beda pytania. Pojąć
    nie mogę dlaczego przy nazwiskach innych pracowników AE mozna znaleźć
    informacje o tym jakie prowadza zajęcia, a o Szplicie nie. Zob.

    janek.ae.krakow.pl/~harmon/n18222.htm
    Nie wiem tez po jaka cholerę lektorzył w szkole języków, zob.

    novum.kielce.com/nv.php?id=lista-lektorow,
    co nie jest oczywiscie karalne, ale troche zabawne.

    O sprawy AŚ i Massalskiego ma prawo pytać kazdy, szczególnie odkąd został
    senatorem (zreszta o sprawy Szplita też, bo jest funkcjonarjuszem publicznym).
    Te starania o "wykazanie, ze nie mam prawa" sa same w sobie zabawne, bo czyni
    je anonimowy Balwan Uroczysty, broniąc m.in. cenzury prewencynej. Wyglada na
    to, że moralnym jest opluwanie ludzi spoza anonimowego nicka, a niemoralnym
    pisanie pod własnym nazwiskiem o sprawach, które i tak sa publiczne, ale
    niewygodne i nie wiadomo jak je pod ten dywan zamieść. Taka nauka, która nie
    pozwala krytykować "z pozycji naukowych" to oczywiscie lipa, którą miko2
    wykombinował po to, by usprawiedliwić utajnianie przez Szplita tych recenzji
    (ja bym na to nie wpadł; to oryginalny wynalazek miko2). GDZIE SĄ TE RECENZJE
    SZPLITOWYCH DOKONAŃ? I te publikacje w renomowanych czasopismach? Tak sie
    składa, że z pozycji matematyka mozna krytykować prawie wszysko; to taki troche
    bardziej precyzyjny język, w którym da sie mówic prawie o wszystkim. A niejaki
    Kant Immanuel to mawiał, ze "tyle w nauce prawdy [wartosci], ile w niej
    matematyki". Do ekonomii odnosi sie to szczególnie, bez matematyki mozna ja o
    kant d... potłuc. Ja uwagi miko2 na temat moralności moge, po jego
    wypowiedziach na tym forum, spokojnie olać i tak własnie te uwagi wraz z
    szanownym, a uczonym miko2 olewam. Nie wiem jakie to szczególy szplitowej
    habilitacji były na tyle wazne, by PŚw musiała je jakoś szczególnie
    przechowywać. Recenzje sa w archiwum FHTW w Berlinie, a Szplit, cholera wie
    dlaczego (ma cos do ukrycia, czy co?), nie wyraził zgody na ich udostepnienie.
    Fajnie, miko, ze pogadamy o szplicie, szczególnie teraz, gdy tyle sie mówi o
    utworzeniu w Kielcach uniwerku. A może napiszesz, acan do członków komitetów?
    Tam jeszcze sprawy Szplita moga nie znać. I nie wiedza, nie daj Bóg, jak bardzo
    moze sie on w tych uniwersyteckich dyskusjach sprawie przysłuzyć. Dobrze jest
    tez ogadać "ogólnie" o warości habilitacji i naszego systemu. gdzie ja bym
    znalazł tak dobre przykłady do opisywania w róznych miejscach przy okazji
    dyskusji o kondycji naszej nauki. Wiem, ze czynie to bezprawnie, ale
    usprawiedliwia mnie stała zacheta miko2 i jego inspiracje i podsuwanie cortaz
    to nowych tematów. Może uda sie np. spowodować, by ludzie uznali, że przypadek
    Szplita godzien jest jeszcze szerszego upublicznienia? Ja tez przy okazji
    sorzystam, bo mam dobry ubaw, gdy miko2 tak zaciekle dowodzi, jaki to ja jestem
    kiepski. Ja sie z tuym chętnie zgadzam, a satysfakcję czerpie z porównania
    dostepnych informacji o tym jak sie ma dorobek szplita do NAPRAWDĘ BARDZO
    SKROMNEGO!! mojego. Jakby nie liczył, zawsze Szpli jest gorszy. Albo z tymi
    klasami cos nie tak, albo Szplit w swojej nie za bardzo się wysoko lokuje.
    Chocbym na uszach stanął, to niczego tak fajnego nie wykombinuję. Pozdrawiam
    miko2, plenno titulo, bo nie chce mi sie wszystkich jego zasług wymieniać.

    A tymi pracami z demoludów przechodzącymi przez CK to chyba lipa. Może i
    przechodziły, ale nikt ich tam normalnie nie recenzowal. Może jednak dla
    Szplita zrobili wyjatek? Najlepiej podac gdzie te recenzje mozna zobaczyc.



  • Gość: miko2 IP: *.csuohio.edu 23.04.06, 00:42
    Mój drogi Waldemarze,
    nie miałeś pracy habilitacyjnej. Czyli nie dość, że bezczelnie kłamałeś na forum
    to jeszcze okazujesz się naukowym zerem i nieudacznikiem. Bardzo się cieszę, że
    wreszcie to publicznie przyznałeś. Wreszcie wszyscy wiedzą z jakiego to powodu
    pracujesz obecnie jako starszy wykładowca a nie jako profesor. Ty po prostu nie
    potrafiłeś napisać habilitacji!
    Czasem mnie jednak zaskakujesz. Po tylu latach wreszcie przyznać, że twoje
    kwalifikacji naukowe równe są zeru! Wyrazy szacunku z mojej strony!
    Kartka dla Waldka!
    pozdrawiam
    miko2
    PS. Recenzje pracy Szplita powinny być na Politechnice Swiętokrzyskiej. W końcu
    ten facet aż do 1999 roku był tam profesorem. Dlaczego nie pytałeś rektora
    Trąmpczyńskiego? Czy to też cię przerasta tak jak habilitacja? Przecież to twój
    obecny pracodawca!
    PS.2 Nadal nie odpowiedziałeś na moje pytania :))))))
  • Gość: miko2 IP: 62.48.34.* 23.04.06, 00:54
    I jeszcze zapomniałem. To pewnie ta późna pora powoduje moje problemy z odczytem
    twojego światłego tekstu :)
    Twierdzisz w swoim tekście, że posiadanie dytkafonu i recenzji pracy
    habilitacyjne Szplita jest warunkiem koniecznym do uzyskania habilitacji w
    Polsce? Jeśli nie to jak tłumaczyć twoją niezborność w tym zakresie? Może były
    jakieś inne powody.
    Zawsze przypuszczałem, że dyktafon jest potrzebny do tworzenia donosów na swoich
    kolegów z pracy ale ty zdaje się obywałeś się w tym zakresie tylko aparatem
    fotograficznym?
    Kartka 2 dla Waldka
    pozdrawiam
    miko2
    PS. Jeśli twierdzisz, że matematyk (czyli ty) zna się na wszystkim to po cholerę
    nam inne dziedziny nauki? Nie lepiej ograniczyć się tylko do matematyki?
    PS2. Twoja nieznajomość przepisów w zakresie kompetencji Centralnej Komisji jest
    trochę kompromitująca. Czy nie sądzisz, że dowodzi ona, że nigdy nie napisałeś
    nawet słowa habilitacji? Prawdopodobnie obawiałeś się (słusznie zresztą)
    miażdzących recenzji. Biedny Waldek!
    Współczuję i pozdrawiam jeszcze raz
  • janeczek22 23.04.06, 12:19
    janeczek22 napisał:

    > Miko przeczytaj i spadaj.
    >
    > www.forumakad.pl/archiwum/2006/04/23_nie_bojmy_sie_elit.html
    > Tylko kompromitujesz Kielce i szkodzisz uniwersytetowi.

    Zapomnialem dodadc. Przecztaj koniecznie dyskusje pod tym artykułem.
  • Gość: zosieńka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 16:45
    Moja naj naj najukochańsza i najswiatlejsza cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że każdy męski profesor to zakomleksiony facio, który uważa, że uzyskanie tytułu profesora (najczęściej dzięki znajmością jego znajomego profesora z innymi profesorami) upoważania go do zabierania głosu o wszystkim i o wszystkich oraz udawania profesora - lektora z jezyka niemieckiego?
  • sowizdzal6 04.05.06, 20:15
    Gość portalu: miko2 napisał(a):

    > I jeszcze zapomniałem. To pewnie ta późna pora powoduje moje problemy z
    odczyte
    > m
    > twojego światłego tekstu :)
    > Twierdzisz w swoim tekście, że posiadanie dytkafonu i recenzji pracy
    > habilitacyjne Szplita jest warunkiem koniecznym do uzyskania habilitacji w
    > Polsce? Jeśli nie to jak tłumaczyć twoją niezborność w tym zakresie? Może były
    > jakieś inne powody.
    > Zawsze przypuszczałem, że dyktafon jest potrzebny do tworzenia donosów na
    swoic
    > h
    > kolegów z pracy ale ty zdaje się obywałeś się w tym zakresie tylko aparatem
    > fotograficznym?
    > Kartka 2 dla Waldka
    > pozdrawiam
    > miko2
    > PS. Jeśli twierdzisz, że matematyk (czyli ty) zna się na wszystkim to po
    choler
    > ę
    > nam inne dziedziny nauki? Nie lepiej ograniczyć się tylko do matematyki?
    > PS2. Twoja nieznajomość przepisów w zakresie kompetencji Centralnej Komisji
    jes
    > t
    > trochę kompromitująca. Czy nie sądzisz, że dowodzi ona, że nigdy nie napisałeś
    > nawet słowa habilitacji? Prawdopodobnie obawiałeś się (słusznie zresztą)
    > miażdzących recenzji. Biedny Waldek!
    > Współczuję i pozdrawiam jeszcze raz

    Biedny szplit, ze ma takiego obrońce matoła. I to takiego, co tyle o Szplicie
    wie! A jak tak zacznie gadać? To dopiero beda jaja!!
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 05.05.06, 13:05
    Jednak miko2 to chyba nie jest [...], bo nie pisałby takich bzdur!
    ,,wszystkie habilitacje uzyskiwane w tzw. "demoludach" przechodziły przez
    Centralną Komisję''
    - to prawda, tyle, że był to automat (sprawdzenie, że załączony papierek jest
    zgodny z wymogami odpowiedniej umowy międzynarodowej). CK mogło odmówić uznania
    habilitacji tylko ze względów formalnych. Inna rzecz, że bez odpowiedniej ustawy
    sejmowej
    ,,Nowa ustawa zakłada, że Centralne Komisja nie ma nic do powiedzenia w sprawie
    habilitacji. Wystarczą 4 recenzję i kolokwium habilitacyjne na kierunku, który
    ma takie uprawnienia''
    - trudno wymagać od miko2 umiejętności czytania, zwłaszcza ze zrozumieniem, ale
    tę bzdurę to chyba ktoś mu podpowiedział... Spodobał mi się zwłaszcza zwrot ,,na
    kierunku''... A te recenzje to zapewne wystarczy, że napisze sam zainteresowany! :)
    Większość forumowiczów zapewne podziela pogląd, że pan Korczyński jest
    ponadprzeciętny w swojej klasie (jego dorobek ze strony podanej przez janeczek22
    sprawia dobre wrażenie, chociaż nie wystarcza na habilitację), a [...] lewituje
    (a może raczej opada?) w zdecydowanie dolnych warstwach swojej klasy. Ciekawie
    ujął postępowanie pana Korczyńskiego sam miko2 - stwierdził, że pan Korczyński
    uważa, iż
    ,,"może jestem faktycznie idiotą ale (...) inni wcale nie są lepsi!"''.
    Mam jednak wątpliwość - skoro [...] zdaniem miko2 jest nielepszy od idioty, to
    kim on jest?
    Pozdrawiam myślących.
    PS. Czy ktoś może wie, kogo miał na myśli miko2 pisząc
    ,,Profesorem w Polsce można zostać również bez habilitacji. Na PŚk pracują
    przynajmniej dwie takie osoby. No ale do tegotrzeba mieć dorobek i recenzje!''?
    Zgodnie bowiem z poprzednią ustawą profesorem bez habilitacji mógł być tylko
    cudzoziemiec - ale wtedy niepotrzebny był dorobek, niepotrzebne były też
    recenzje. Zgodnie z jeszcze starszą ustawą można było zostać profesorem
    kontraktowym (nie tylko docenci byli kontraktowi), ale takie osoby są już chyba
    obecnie w wieku emerytalnym (a i w tym przypadku dorobek i recenzje nie były
    niezbędne). Zgodnie z nową ustawą można zostać profesorem bez habilitacji, ale
    wymaga to dość dużego zachodu, porównywalnego z habilitacją. Nie znam nikogo,
    kto zostałby profesorem w tym trybie...
    PPS. miko2 ciekawie napisał też o bronionym przez siebie [...] (chociaż w
    pierwszej chwili można odnieść wrażenie, że pisze o kimś innym):
    ,,Na forum bezczelnie kłamie wstydząc się przyznać do swojej niemocy
    intelektualnej. Ten scenariusz chyba nie może być prawdą! Pracownik naukowy nie
    jest chyba zdolny do czynów tak niegodnych i nieetycznych!''
    Mija się jednak z prawdą pisząc, że [...] jest pracownikiem naukowym. Prace
    [...] nie mają wiele wspólnego z nauką... Poza tym, przymiotniki użyte przez
    miko2 idealnie pasują do zachowania [...] opisywanego w szeregu wątków przez
    pana Korczyńskiego. Smutne to... :(
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 05.05.06, 13:07
    Przepraszam, skasowało mi część tekstu... :( Miało być:
    Inna rzecz, że bez odpowiedniej ustawy sejmowej nie da się odebrać uprawnień
    przysługujących doktorom habilitowanym osobom, które tylko formalnie są
    pracownikami naukowymi...
  • janeczek22 21.04.06, 19:39
    jak juz uwazasz, że ta habilitacja jest tak ważna, to uwzgledniaj, kto jest w
    jakiej klasie. Korczyński jest w swojej klasie doktorów bardzo dobry, nawet
    lepszy od niektórych profesorów. Jak nie wierzysz to zobacz
    www.tu.kielce.pl/~korczynski. A Szplit jest w swojej klasie słaby. Poza tym
    Szplit wyróznia się wsród innych profesorów sposobem uzyskania habilitacji i
    smiesznym zyciorysem i nic na to nie poradzisz. A ta wasza rozmowa nie ma
    sensu, kompromitujesz AŚ i bardzo szkodzisz idei uniwersytetu. Daj sobie
    spokój, nie zaczepiaj Korczyńskiego, to moze i on nie będzie Szplitowi wyciagał
    jego zyciorysu. Naprawdę daj na luz i nie pisz już wiecej głupstw.
  • Gość: miko2 IP: *.geekdom.net 21.04.06, 20:21
    Witam,
    no ja własnie o tym piszę, że Korczyński to zdecydowanie inna klasa niż Szplit.
    Raczej nie wyższa :)
    Problem mój drogi polega na tym, że Waldka do zrobienia habilitacji obligowała
    ustawa i statut uczelni, na której był zatrudniony. Nie zrobił tego, został
    wyrotowany, powinien się zamknąć i w cichości lizać rany całując po rękach
    osobę, która daje mu etat, żeby dopracował te 4 lata do emerytury. Krytykowanie
    (z pozycji naukowych) jakiegolwiek profesora przez osobę, która sama nie była w
    stanie napisać habilitacji jest po prostu śmieszne. Co ciekawe Korczyński jako
    matematyk próbuje recenzować prace z zakresu ekonomii. Nie uważasz, że komuś coś
    się pommyliło? Waldka będę zaczepiał dopóty dopóki on będzie (jako "kandyd11"
    lub inna cholera) pisać cokolwiek na temat Massalaskiego lub Akademii
    Świętokrzyskiej. Staram się wykazać, że nie ma on do tego moralnego prawa. Na
    interesujące szczegóły z życiorysu Szplita już po prostu się nie mogę doczekać.
    Waldek obiecywał, że ma teraz więcej czasu i sprawą się zajmię. Na moją
    propozycję wyjaśnienia okoliczności powstania habilitacji prof. Szplita na
    Politechnice Świętokrzyskiej jakoś nie zareagował. Ciekawe dlaczego? Przecież
    Szplit był do 1999 roku profesorem Politechniki! Tam powinny być wszystkie
    dokumenty.
    Pozdrawiam
    miko2
  • Gość: miko2 IP: 66.235.209.* 12.11.05, 15:52
    Czołem Waldek,
    nie wiem na jakiej podstawie uważasz, że nie lubię tego wątku. Odpowiadam na nim
    regularnie, również na twoje posty. Ja po prostu uwielbiam ten wątek ponieważ
    pokazuje on dobitnie z jakimi ludźmi ma się do czynienia. Dziwi mnie bardzo, że
    zadajesz sobie trud i posługujesz się muemrem dostępowym Netii tylko po to aby
    ukryć swoją prawdziwą toższamość. Bardzo bym chciał żebys mi napisał kiedy
    napisałem chociaż jedno słowo nieprawdy na temat ciebie. Czy skłamalem choć raz?
    To wszystko co pisze to szczera, choć bardzo niewygodna dla ciebie prawda. Kiedy
    z mojeje strony padły jakieś inwektywy pod twoim adresem? Raz ci tylko
    napisałem, że uważam cię za kawał mściwego wała i gdybyś miał choć krztynę
    dystansu do swojego przerośniętego ego i nie obrażał o byle, to potraktowałbyś
    to jako żart. Ocyzwiście, że jestem twoim przyjacielem, co najlepiej udowadnia
    liczba dobrych rad jakich udzieliłem ci na tym forum, zwłaszcza dotyczących
    twojej (pokręconej) kariery naukowej. Gdybyś wziął sobie do serca moje rady już
    dawno byłbyś profesorem a nie wystawiał się na publiczne pośmiewisko.
    Wypowiedź twoja tym razem jako "closs" (nb. kto ci wymysla te debilne ksywki?)
    właściwie kwlifikuje się na drogę prawną ale potraktuje ją tak samo jak inne
    bzdury podnoszone przez ciebie na łamach "Faktów i Mitów" i po prostu zdrowo się
    uśmieję :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Twój
    Mikołaj Korzec
    PS. Mikałj Korzec to oczywiście mój osobisty pseudonim dziennikarski. Ani
    lepszy, ani gorszy od "...".
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 24.03.06, 15:17
    Szanowny Panie!
    miko2 zamiast siedzieć tchórzliwie, jak to zwykł czynić, wytknął nos. Nadal
    pisze brednie, obrażając Pana i szkalując. Przestępstwa te są ścigane z
    oskarżenia prywatnego, a czas przedawnienia jest niestety krótki. (O ile
    pamiętam, sześć miesięcy od chwili powzięcia wiadomości o zaistnieniu
    zdarzenia). Jeżeli chce Pan ukarania miko2, może Pan złożyć odpowiednie pismo na
    policji. (Ma Pan na to jeszcze dość dużo czasu). Jeżeli mogę w czymś pomóc,
    proszę do mnie napisać.
    Pozdrawiam,
    PS. Polecam Panu lekturę następującego artykułu:
    miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,48722,3211316.html
    Oto fragmenty:
    ,,Inowrocław: policja wkracza do internautów
    Jacek Kowalski 14-03-2006 , ostatnia aktualizacja 15-03-2006 12:25
    Wiceprezydent Inowrocławia wymusza haracze od firm, a kto nie
    zapłaci, to wynocha z miasta - tej treści informacje na forum
    internetowym zakończyły się śledztwem, po którym policja wkroczyła
    do domów anonimowych dotąd internautów i zarekwirowała im
    komputery.
    (...)
    Sprawa prowadzona jest z paragrafu 212 kodeksu karnego. Jeśli
    znajdzie się w sądzie, może zakończyć się grzywną lub nawet
    dwuletnim pozbawieniem wolności. (...)''

    Gdyby artykuł ten został już przeniesiony do archiwum, można zajrzeć na forum:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=38498332
  • Gość: ... IP: 83.238.70.* 25.03.06, 14:33
    W dzisiejszej Rzeczpospolitej zamiaszczono ciekawy artykuł:
    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060325/prawo/prawo_a_6.html
    Czytamy tam m.in.
    ,,- Artykuł 212 § 4 kodeksu karnego mówi, że pomówienie co do zasady ściga się z
    oskarżenia prywatnego. Rzeczywiście nie przewidziano w nim sytuacji, gdy
    pokrzywdzony nie jest w stanie ustalić sprawcy - mówi prokurator Julita Sobczyk,
    rzecznik Prokuratury Krajowej. Jej zdaniem jednak nawet obecne przepisy
    pozwalają na to, aby do sprawy włączyła się prokuratura. - Pokrzywdzony powinien
    jednak złożyć wniosek o objęcie ściganiem z urzędu, a nie samo zawiadomienie o
    popełnieniu przestępstwa - wyjaśnia.''