Dodaj do ulubionych

Ameryka...Ameryka..

IP: *.195-96-207.hull.mt.videotron.ca 17.04.05, 05:08
USA: Kariera Polki w Ameryce
“Zawojowalam. Zwojowalam Ameryke. Myslalam ze jestem Kolumbem. Ze jestem naj.
Bo wiesz… Tu mozna albo wygrac zycie, albo zaryc twarza o dno swiadomosci.
Zreszta jak wszedzie chyba. Tylko… tylko, ze wiesz… tu jest inaczej”.

Jak? – pytam.

Mam 21 lat I chce wiedziec co moze…

Podobno jest poobijana. Kilka dni temu wyszla z aresztu. Czterdzieci osiem
godzin wystarczylo by ciemna karnacja towarzyszek “niedoli” pokazala jej
gdzie jest miejsce Polek w Ameryce. Takich jak ona kiedys. Pieknych, mlodych,
przebojowych… Bo Polki PODOBNO sa naj.

Ma czterdziesci lat i bywa czasem agresywna. Sytuacja z kelnerem w
restauracji. Klotnia. Przyjechala policja. Witus, boyfriend, uciekl.

Na dnie.

Dostala “wpie..#8221; na “good morning”. Poprawke na “good afternoon”. Na “good
night”… I na wszelki wypadek na “see you soon”. Zeby jej sie nie wydawalo, ze
jak sprzata i jest Polka w Ameryce… to może sięgać nosem chmur.

Mieszka na poludniu. Ze swoim Witusiem. Witus stwierdzil ze “nie bedzie
pracowal” bo on sie juz narobil… Zapracowal na odpoczynek w Chameryce.
Zapracowal na to by zmusic Wiesie do tego, by pracowala na Niego. Czemu nie?

Przegrac zycie w Ameryce? Tez opcja…

Przegrac.

Przyjechala majac lat 20. Jak wiele. Jak wiekszosc. I jak wiekszosci uderzyly
jej babelki do glowy. Upila sie Ameryka.

Powodzenie? O raaaany. Ilu ich bylo. Kazdy pragnal sie spotykac z piekna
dziewczyna. Wysoka, smukla, geste wlosy. Inteligentna? Byc moze. Zycie
pokazalo jednak ze nie wystarczajaco. Bo Ameryka powinna nauczyc “jak myslec
o sobie”, nauczyc pokory i tego ze uroda to nie wszystko. Wychodzila do
klubow, dyskotek. Mezczyzni stawiali drinki. Miala ciuchy, figure. “Bo Polki
sa naj”- mawiala. Imponowalo jej. Spojrzenia dwudziestolatkow, ich zaczepki.


Dojrzali panowie oferowali sponsoring. Czasami jakies ostrzejsze propozycje.

Byla jak bogini. “Moja Afrodyta” – mawial Witus. A ona dumnie kladla glowe na
jego ramieniu.

Ucieklo. Zycie przecieklo pomiedzy palcami. Uroda zniknela. Nie pozostalo
nic. Tylko dwadziescia lat. Zmarnowalam zycie w Ameryce.

“Bo wydawalo mi sie…” - usmiecha sie pokazujac braki w uzebieniu. Witus
kiedys ja uderzyl. Darmowy dentysta. Poznala go na dyskotece. Mial gadane,
mial czerwony samochod, “fajnie” sie ubieral. Co wiecej trzeba pieknej
dwudziestolatce? Zakochac sie. Zakochala. Obiecywal. “Bedziesz miala
wszystko. Samochod, dom, ciuchy… bedziesz zyla jak krolowa. Kocham Cie!”

Zostala z nim. Bez gwarancji bezpieczenstwa – slubu. Tak jest lepiej.

Czas mijal. “Ameryka Ci to odbiera.” – smieje sie – “poczucie
przemijalnosci” “Przestan myslec ze ktoregos dnia BEDZIE lepiej. Zrob cos.”

Pracowala jako kelnerka. “Na poczatek” – myslala. “ Kiedys pojde do szkoly.
Bede wyksztalcona. Zeby w Polsce mysleli ze do czegos doszlam.” “Nie odkladaj
nic do jutra” – mowi.

Czas mijal. Od swiat do swiat. Mijaly lata, na szkole nie bylo czasu. Byly
wazniejsze sprawy. Wyjscia z Witusiem, ktory coraz czesciej zagladal do
kieliszka. I praca, i praca, i praca.

Dala bozia dzis da i jutro.

Dobila trzydziestki. Juz nie pracowala jako kelnerka w drogim nocnym klubie.
Podaje sniadania w kawiarni gdzie kazdego ranka staruszkowie zostawiaja pare
drobnych. Juz nie jest taka ladna. Juz nie jest pierwszej mlodosci. “Witus,
ale ten czas ucieka… pamietasz jak sie poznalismy?” Ale Witus nie ma czasu na
bajery.

Ugotuj mu babo obiad. I naucz sie myslec o sobie. Bo nikt nie zrobi tego za
Ciebie. Kolezanki w Polsce maja juz dzieci. Niektore dwojke. Marta jest
pielegniarka.

“Ma takiego przystojnego I dobrego meza” – wzdycha –“ A przeciez to ja
ladniejsza I niby madrzejsza” Zycie jest brutalne? “A moze trzeba pomyslec” –
ironizuje.

Nie ma ubezpieczenia. Nie ma oszczednosci. Nie odkladala na skladki
emerytalne. Ciuchy byly wazniejsze. Przeciez zawsze bede mloda i silna i
ladna.

Majac dwadziescia lat myslisz o tym co bedzie za kolejne dwadziescia? Ona
nie. Myslisz o tym by wyjsc do Jedynki? Znaleźć chlopaka ktory postawi drinka
i odwiezie dobrym samochodem. Ty pokazesz kawalek ciala a on moze zaprosi Cie
na kolacje i moze potraktuje to jako pozwolenie do sciagniecia ci majtek.
Moze, a moze nie. Mam nadzieje ze nie. Bo latwiej jest znalesz kogos
kto “podobno” spelni Twoje marzenia? Za jaka cene? I czy jest tego warta?

Nie ma nic. Wyszla z aresztu. Nie mial kto za nia zaplacic. Nie ma pieniedzy
na “rent”. Witus uciekl z restauracji , ale bardzo za nia plakal. Jest
poobijana i nie moze isc do pracy. Nie ma dzieci. Nie ma nic. Nadzieje? Moze,
ale czy nie za malo? Nie za pozno?

“ Ja zmarnowalam zycie w Ameryce. Nie pozwol by Ciebie spotkalo to samo. Ja
tez bylam piekna i mloda” (…)

………………………………………………..

Aneta. 32 lata.

Kiedys w Polsce cicha myszka. “Mol ksiazkowy” – wspomina siostra – “ Lubiala
duzo czytac. Byla inteligentna. I ladna. Tylko jakas taka… niesmiala zawsze.”

Przyjechala do siostry. Ustawionej w Stanach swiezej mezatki. “Bo w Ameryce
taki dobrobyt”. Jej tez sie mialo udac. Mialo.

Miala pojsc do szkoly. Chciala sie uczyc. Miala ambicje. Wszystko w czasie
przeszlym. Bo nie miala wystarczajaco oleju w glowie? Bo kolejnej dziewczynie
uderzyly babelki? Bo Ameryka PODOBNO zmienia? Z poczatku to byl dla niej
szok. Nagle chlopcy zaczeli sie nia interesowac. Byla szczupla i
proporcjonalna. Patrze na zdjecia. “Wiesz… ja bym jej nigdy nie rozpoznala”…

Ksiazki poszly w bok. Nie ma rodzicow nie ma kontroli. Jest natomiast glupi
wiek dwudziestu lat na pograniczu wolnej doroslosci. I znowu dyskoteki. Chyba
zeby pokonac niesmialosc zaczela cos brac. Odwazniejsze ciuchy nie czynia cie
cwanszym w srodku. Tabletka moze pomoc. Pracowala. Praca w biurze dawala
kase.Wymagala odwagi. Polaczona ze sprzedaza, w tym z zyskiem od sprzedazy. A
tam trzeba odwagi, tupetu.

Robila niezle pieniadze. Za te pieniadze wynajmowala mieszkanie i kupila
samochod. Wolnosc w Ameryce smakuje wysmienicie. Status jakiego nie miala
nigdy w Polsce. Tam, w podwarszawskiej miejscowosci wszyscy mowili “ale sie
ustawila”.

Nie przejmuj sie tym, co mowia ludzie. Nie rob nic pod ich dyktando. Rob tak,
by to Tobie bylo dobrze z soba. (…) Banaly.

Szkoly nigdy nie bylo. Pojawilo sie dziecko. Przypadkiem i za wczesnie.
Siostra pomogla, ale dziewczyna nie byla gotowa. Zabawa i praca. Nie zycie
rodzinne. Gdzie ta dziewczyna? Ta dobra, spokojna, mila dziewczyna? Tu jest
Ameryka i kazda wymowka byla dobra. By nic nie robic. Nie ma czasu. Nie ma
pieniedzy… Kiedy? No wlasnie kiedy, jak nie teraz?

Pewniego dnia spowodowala wypadek. Wtedy wyszlo na jaw. Byla pod wplywem
narkotyku. Odwyk i kupa dlugow. Podrabianie czekow…

Dziewczynka ma teraz piec latek i jest urocza. Mama ja kocha, ale jest slaba.
Za slaba. Siostra ma przybrana corke. A moglo byc chyba troche inaczej…
Przegrac zycie jest latwo. Zbyt latwo.

………………………………

Martyna miala 22 lat. Byla mloda, ladna i zgrabna. Przyjechala jak kazda. Z
marzeniem ze podbije Ameryke. Swoja wyjatkowoscia. Ze sie dorobi. To nic, ze
nie znala jezyka. To nic, ze w szkole mia
Obserwuj wątek
    • Gość: kobycoby Re: Ameryka...Ameryka.. IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 18.04.05, 18:28
      No to macie Filipa literata co przepisuje na forum i to kieleckim opowiesci o
      upadlych polkach z polonijnej gazetki. Pewnie rodzina z Greenpointu owinela w
      stara gazete pare sledzi i poslala w paczce dla glodujacego literata, ktorego
      nikt nie chce w Ameryce publikowac wiec zostalo tylko to forum.
      Drogi Panie Filip. Kazdy ma tak jak sobie wposciele. Nie widzial Pan upadlych i
      bezzebnych kobiet w Polsce? Moze ma Pan krotki wzrok? Nie trza sie wstydzic
      jeno zalozyc je na nos.Kielecka kobyla co byla w Ameryce.
      • Gość: Filip Re: Ameryka...Ameryka.. IP: *.219-96-207.hull.mt.videotron.ca 25.04.05, 20:30
        Szkoda...zadnej refleksji w tym temacie...wszyscy sie wypinamy na los ludzi
        ktorzy sie gdzies zagubili.
        Zadnych pytan dlaczego tak sie dzieje....wolnosc wyboru..mialkosc
        czlowieczenstwa...."bo Polka jest naj"...i moze nigdy nie przeczytala zadnej
        powaznej ksiazki oprocz brukowych romansow....jakosc partnera...bo przeciez ona
        byla "naj"...skad mysmy sie wzieli u licha na tym swiecie ?...jedni napapowani
        do granic wytrzymalosci, inni skruszemi zastraszajaco mali "na kolanach"...skad
        mysmy sie wzieli na tym swiecie ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka