Dodaj do ulubionych

Czy kielecki naukowiec popełnił plagiat?

IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 31.10.05, 00:27
Szkoda ze Gazeta nie opublikowala mojego listu do Redakcji, ktory wyslalem w
czwartek. To czego od 8 miesiecy nie zrobila ani Politechnika Radomska, ani
Akademia Swietokrzyska to nie powolano Komisji Dziekanskiej, ktora by po
prostu wydala opinie ze habilitacja to zwykly plagiat z 3 ksiazek prof.
Kazimierskiego, w tym jednej z 1984 roku!
Tak samo podobnej Komisji nie powolano w Nitrze, aczkolwiek jest to ABSOLUTNY
obowiazek Rady Wydzialu. Do tej pory dziekan Gabriela Porubska nie
odpowiedziala na list z 14 czerwca prof. Bialczyka... Milczy tez minister
Edukacji Slowacji, Martin Fronc do ktorego skierowalem dwa listy.
Profesor Henryk Budzen w chiwli obecnej jest w Banskiej Bystrzycy, gdzie w
tamtejszym Uniwersytecie Mateja Bela pelni funkcje promotora pracy
doktorskiej. Jest to wielki skandal! Podobnym promotorem w Banskiej Bystrzycy
jest prof. Andrzej Slomka z Politechniki Radomskiej, ktory swoja habilitacje
z Nitry uzyskal przedstawiajac swoja stara prace doktorska z Warszawy.
Z moich informacji wynika, iz do Banskiej Bystrzycy na dzien obrony czyli na
3 listopada przyjedzie tez doc. Gabriela Porubska. Ma ona cala dokumentacje
plagiatu, ktora wyslal jej prof. Bialczyk 14 czerwca 2005.
Rektor Uniwersytetu Mateja Beli jak i dziekan Wydzialu Pedagogicznego, prof.
Beata Kosova(gdzie jest obrona w tamtejszym Studium Doktoranckim) wiedza o
skandalu, bowiem pisalem do nich w czwartek... Czy cos zrobia, aby
uniemozliwic promocje doktoratow promotorom, ktory wyludzili stopnie docentow
na podstawie nierzetelnych prac? Zobaczymy...
Marek Wronski, New York
"Z Archiwum Nieuczciwosci Naukowej"
Forum Akademickie
email: Marekwro@aol.com
Edytor zaawansowany
  • Gość: zniesmaczony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 05:47
    Miejsce każdego zlodzieja `jest w więzieniu. Najpierw jednak nawet złodziej
    jest formalnie niewinny aż sąd itp. tego nie rozpatrzy. A jeśli się to
    potwierdzi to środowisko powinno poradzić sobie z każdym hohsztaplerem.
  • Gość: turek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 07:58
    Jak cos takiego jest mozliwe? Przeciez juz dawno mialoby tak, ze tytuly
    uzyskane za granica (wtedy jednak rzecz dotyczyla przede wszystkim krajow
    bylego ZSRR) nie beda sie liczyc, jesli jest mozliwosc przeprowadzenia
    procedury habilitacyjnej w Polsce. Nadal to ustalenie nie obowiazuje? Czyli
    niedlugo doczekamy sie, ze prace polonistyczne beda powstawac u promotorow
    Rosjan, Ukraincow, Bialorusinow lub Slowakow? A swoja droga... ciekawe, ze
    ludzie nie wierza w obrony w Polsce i szukaja tych "obejsc zagranicznych"? Czy
    to posrednio nie informuje, ze cos z przeprowadzaniem przewodow w Polsce jest
    nie tak?
  • Gość: M.S IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 09:26
    Turku Szanowny,
    niekoniecznie "z przeprowadzaniem przewodów w Polsce jest nie tak". Otóż, na
    ile mogłem sie zorientować (a w pewnym stopniu mogłem), chętnie na Białoruś, do
    Rosji, a teraz, jak widać na Słowację, udają się po stopnie naukowe (na ogół
    habilitacje)ci znakomici naukowcy, których prac habilitacyjnych nie dopuszczono
    ze względu na poziom w Polsce. W pewnych ośrodkach we wskazanych wyzej
    panstwach wymagan ostrych nie ma, wnosi sie stosowna opłatę, a plac,owka
    tamtejsza jest zadowolona, ze przyjeżdzają do nie z zagranicy zdobywac stopnie
    naukowe. To, co dziwi, to funkcjonowanie przepisu o niemal automatycznym
    uznaniu owego stopnia w Polsce. Co ciekawe, sporo wsród owych tytanow nauki
    sporo jest zajmujących sie pedagogiką, a w tej dyscyplinie od dawna już zrobic
    doktorat czy habilitację nie jest trudno, nawet w Polsce. Jesli więc musza oni
    szukać okazji za granica, to dowodnie to wskazuje na poziom tych prac i ich
    autorów. Pozdrawiam. MS
  • nfa05 31.10.05, 10:53
    Niestety głowne zło tkwi w kompatybilnosci systemu naiki w Polsce z systemem
    nauki na Białorusi, na Ukrainie, na Słowacji a braku kompatybilności z
    systemem w UK czy USA. Niestety decydenci nauki polskiej ten system utrwalają
    i to się demokratycznej większości podoba. Co z tego wynika - widac jak na
    zalączonym obrazku
    --
    Niezależne Forum Akademickie
    www.nfa.pl/
  • Gość: każdy może.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 14:46
    Każdy na tym forum może bredzić, tak jak nfa05. Przeczytaj ustawy, przepisy,
    albo niech ci Fundcja NFA zapłaci za kurs podstaw prawa. Osoba która wypowiada
    się pod tym nickiem na wielu forach, nie ma pojecia o funkcjonowaniu nauki w
    kraju i poza Polską a jej propozycje "reformy" sprowadzają się do spraw
    drugoplanowych. Typowe pokomunistyczne, życzeniowe myślenie.
  • Gość: Witek IP: *.motzarella.de 31.10.05, 21:27
    To nie sa brednie, co pisze nfa05. To jest bicie piany paru osób zwolnionych z
    różnych uczelni najczęściej za brak wymiernych osiągnięć w pracy naukowej.
    Najlepszym przykładem jest list otwarty głównego animatora NFA czyli dr Józefa
    Wieczorka do nowego rektora UJ (patrz:
    www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=16&id=895).
    Zobacz jak ten facet skamle o etat na UJ. Jest to niezwykle pouczająca lektura
    na temat upadku człowieka wyrotowanego.
  • sowizdzal6 02.11.05, 12:06
    Gość portalu: Witek napisał(a):

    > To nie sa brednie, co pisze nfa05.

    Słusznie, to jest, NIESTETY, prawda. Choć trzeba przyznać, że bardzo gorzka.

    To jest bicie piany paru osób zwolnionych z
    > różnych uczelni najczęściej za brak wymiernych osiągnięć w pracy naukowej.

    To jest dobra wypowiedź. Mozna w tym miejscu porównać dorobek naukowy
    wspomnianego niżej dr-a Józefa Wieczorka i uczonych AŚ. Nie proponuję aby
    porównywać Wieczorka np. z uczonymi z Wydz. Zarzadzania, których prac w w
    krajowych, czy nie daj Bóg zagranicznych czasopismach z ich dziedziny nie mozna
    na ogół znaleźć, bo moznaby sie na śmierc zadziwic. Można go jednak porównać do
    tych najlepszych w AŚ. Wynik bedzie szokujacy. Licząc według oficjalnej
    punktacji (dostępna na stronie MNiI) Wieczorek WIELOKROTNIE lepszy niz
    przecietny profesor zwyczajny AŚ.

    > Najlepszym przykładem jest list otwarty głównego animatora NFA czyli dr Józefa
    > Wieczorka do nowego rektora UJ (patrz:
    > www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=16&id=895).
    > Zobacz jak ten facet skamle o etat na UJ. Jest to niezwykle pouczająca lektura
    > na temat upadku człowieka wyrotowanego.

    Lektura jest naprawde pouczajaca. Nie wiadomo jednak czy chodzi o
    upadek "człowieka wyrotowanego", czy też systemu, który akceptuje np. na
    stanowisku dyrektora ds. nauki faceta o zerowym dorobku w czasopismach
    naukowych, a o Wieczorku pozwala pisac tak jak w tym poście. A tak w ogóle to
    takie posty oddaja dobrze mentalność tych "niewyrotowanych". Wiecej tego, a
    lepiej bedzie widac o co Wieczorkowi chodzi.

  • Gość: miko2 IP: 69.60.114.* 09.11.05, 20:30
    Mój szanowny Waldemarze,
    warto jest oczywiście porównywac dorobek naukowy ale jak widzę oprócz ekonomii,
    j. niemieckiego poczułeś się również mocny w zakresie geologii. Ja taki mocny
    nie jestem i nawet nie zdawałem sobie sprawy, że szanowny pan dr Józef Wieczorek
    jest również ekonomistą, politologiem (czyżby drugi fakultet?) skoro chcesz
    porównywać jego dorobek w postaci artykułów z kimkolwiek z Wydziału Zarządzania
    i Administracji Akademii Świętokrzyskiej. Ja bardzo próbowałem ale niestety
    nigdzie nie odnalazłem pracy habilitacyjnej dr Wieczorka (baza OPI nic tu
    niestety nie pomogła). Czy mógłbyś wskazać na tytuł tej pracy bądź datę
    uzyskania stopnia naukowego doktora habilitowanego? Sam przecież wiesz
    doskonale, że polska ustawa o szkolnictwie wyższym pozwala zatrudniać doktorów
    na stanowiska naukowych jedynie przez ściśle określony czas (chyba 8 lat). Po
    tym czasie taka osoba musi sobie poszukać pracy poza uczlenią bądź przejść (jak
    to było w twoim przypadku) na stanowisko dydaktyczne. Sądzę, że to jest problem,
    o którym pan dr Wieczorek pisze. To się nzywa rotacja ponieważ w ten sposób
    osoby, które nie potrafią stać pełnoprawnymi ( w rozumieniu ustawy
    "samodzielnymi") pracownikami nauki zwalniają miejsca dla młodych i
    zdolniejszych. Tak działa ten system, jest on bezlitosny i czasem faktycznie
    zmusza tych mniej utalentowanych (jak np. ty sam) do "żarcia kartofli" jak był
    łaskaw się wyrazić dr Wieczorek.
    Pozdrawiam
    twój
    miko2
  • Gość: zosieńka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.05, 15:44
    Moja uradowana pojawieniem sie miko2 cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że miko2 dostaje niestrawności, gdy pojawia sie nazwisko Szplita i Massalskiego?
    Mój dziubasku, pozdrawiam.
  • w.korczynski 11.11.05, 16:32
    Ja tu wyjątkowo zgadzam się z miko2. Obowiązujące w naszym systemie przepisy,
    na które ja się powoływałem rzeczywiście traktują wszystkie stopnie i tytuły
    naukowe „równo”. Oznacza to, że można je porównywać według tego
    samego „przeliczania”. Generuje to sytuację, gdy facet, który np. wymyślił nowy
    sposób diagnozowania chorych czy odkrył cząstkę elementarna albo gwiazdę
    dostaje tyle samo punktów, co inny, który np. opisał poglądy Honeckera na
    dzieła Lenina. To jest trochę przerysowane, ale tak właśnie jest. Wykoncypować
    nowy sposób diagnozy jest zwykle trudniej niż pisać o Honeckerze, ale ludzie
    okrutnie lubią jasne, czytelne sytuacje i jak tylko mogą, to zaraz chcą
    wszystko dokoła porównywać. Zgodnie z takim, powszechnie w Polsce akceptowanym,
    paradygmatem doktor Wieczorek jest WIEOKROTNIE lepszy od profesora Szplita.
    Można jednak, idąc za rozumowaniem miko2, pytać o porządek leksykograficzny,
    tzn. ustalić wpierw czy trudniej jest napisać coś sensownego z geologii, czy z
    ekonomii, a dopiero potem liczyć punkty. Można to robić na wiele sposobów, np.
    porównując ilość ekonomistów i geologów. Gdyby tak zrobić, to przewaga doktora
    Wieczorka stałaby się jeszcze większa i wszystkim byłoby głupio, że to właśnie
    doktor Wieczorek owe kartofle żre. Tym bardziej, że w przywołanej tu bazie
    www.opi.org.pl habilitacji Szplita nie ma. Rzeczywiście nie wszyscy pracownicy
    uczelni stają się tak samodzielni jak Szplit i nie zakazują innym wypowiadania
    się o nieprawidłowościach w państwowej uczelni (m.in. ja się takim nie staję i
    stać nie chcę). W tym przypadku dowcip polega na tym, że nie ma sposobu
    sprawdzenia poprawności dojścia do tej samodzielności, bo praca habilitacyjna
    Szplita jest trudno dostępna (powinna być w bibliotece uczelni, gdzie pracuje),
    a liczony wg wspomnianej punktacji jego dorobek naukowy jest ZNACZNIE gorszy
    niż dorobek doktora Wieczorka. I to jest właśnie problem, o którym pisze miko2.
    System jest rzeczywiście bezlitosny, ale to chyba nie ta jego cecha jest
    najciekawsza. Najciekawsze jest według mnie to, że wspomnianą przez miko2
    samodzielność osiągać można na wiele przedziwnych sposobów i może ona (ale nie
    musi!) polegać na samodzielnym obijaniu się, bo nie ma sposobu, aby przestać
    być samodzielnym. Wieczorek trochę o tym pisuje, ale wyraźnie za mało.
    Powiedzieć można, że w stosunku do potrzeb edukacyjnych (vide miko2) to
    Wieczorków się po prostu za mało. Jest jednak coraz lepiej, bo duży popyt
    (wiele takich jak miko2 wypowiedzi) generuje zwiększoną podaż, więc Wieczorków
    powoli przybywa. Ja staram się trochę pomagać, ale co się do tego zabiorę, to
    miko2 natychmiast podrzuca mi jakąś ciekawostkę z życiorysu Szplita i rozprasza
    moje edukacyjne zapędy. Naprawdę, gdyby nie zachęta miko2, to pewnie pisałbym
    tu znacznie rzadziej.
    PS. Z ludźmi pokroju miko2 „na ty” oczywiście nie bywam, ale nie protestuję, bo
    to jest też pewna ilustracja mentalności tego pana.
  • Gość: miko2 IP: *.eecs.harvard.edu 11.11.05, 21:12
    Czołem Waldeczku!
    Jeszcze raz się uprzejmię zapytuję: gdzie można znależć informację o habilitacji
    dr Wieczorka? Gdzie wreszcie jest twoja habilitacja? Ach tez bazy OPI! Nic tam
    nie można znaleźć :)
    Wytłumacz mi jedną rzecz. W chwili, w której podpisywałeś umowę o prace i
    mianowanie na stanowisku adiunkta w kieleckiej WSP (potem AŚ) znałeś dsokonale
    przepis z ustawy o szkolnictwie wyższym. Przepis ten stanowił, że na stanowisku
    adiunkta może pracować tylko 8 lat jako doktor, potem musisz zrobić habilitację.
    Myślę, że dr Wieczorek również znał ten przepis. Nie zrobiłeś habilitacji w
    związku z tym można było uznać, że nie masz kwalifikacji do bycia adiunktem.
    Ospowiada to sytuacji kierowcy zawodowego, który stracił prawo jazdy. Ty
    straciłeś formalne kwalifikacje do bycia naukowcem. Najlepszym dowodem, że mam
    rację jest fakt, że Politechnika Świętokrzyska zatrudniła cię na stanowisku
    starszego wykładowcy czyli jako nauczyciela ale nie naukowca. Jak widac nie
    tylko AŚ ale również druga kielecka uczelnia oceniła twoje naukowe osiągnięcia
    jako niewystarczające.
    Tak więc ani ty ani Wieczorek nie jesteście naukowcami. Coś tam sobie piszecie
    ale są to widać rzeczy bezwartościowe (jak twoje artykuły z Międzyzdrojów) skoro
    żadna uczelnia, ani w tym kraju ani za granicą, nie chciała cię widzieć w gronie
    swoich profesorów. Sam twierdzisz, że w USA nie ma habilitacji. Dlaczego nie
    pracujesz w takim razie tam? Lepsze pieniądze, nie ma tam miko2, same zalety.
    Czyżby jednak te twoje publikacjie była naprawdę aż tak słabe, że w
    przeciwieństwie do Szplita nie pozwalają cię zatrudnić na żadnej uczleni nawet w
    krajach gdzie nie ma habilitacji? Dlaczego Szplit może mieć zajęcia za granicą,
    pracowac na uczelniach w Niemczech, USA a ty nie możesz nigdzie? Może to nam
    jeszcze wyjaśnisz? Dlaczego on otrzymuje granty z MNiI a tobie nigdy to się nie
    udało? Jaki system jest winien takiemu stanowi rzeczy? Czyżby w USA również
    panował komunizm?
    A może przemawia przez ciebie zwykła ludzka zawiść? Np. skora ja nie potrafię to
    chociaż tego Szplita oczernię na forum! Aco mi tam!
    Przemyśl to sobie Waldek bo dla mnie jest całkowicie oczywiste, że Laluś,
    Kronikarz AS, germanista_43, sowizdzal6, pan "...", Bąbel to jesteś ty sam. Nie
    przeszkadza mi to zupełnie, że podpisujesz się tak różnie ale będę informował
    innych forumowiczów bo jeszcze ktos by pomyślał, że aż tyle osób jest
    zainteresowane naszą dyskusją. Twoje próby manipulacji są po prostu dziecinne i
    żałosne.
    Pozdrawiam i życze dużo zdrowia i rychłej habilitacji,
    tówj przyjaciel
    miko2
  • Gość: Laluś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.05, 17:19
    Te, miko2, powiedz ty mi, dlaczego na AŚ w waszych kielcach nie ma asystentów w stopniu doktora a tylko same sa adiunkty. W każdej szanujacej się uczelni i naprawdę cos znaczącej dla polskiej nauki, to nierzadko doktorzy zajmują stanowiska asystentów. Możesz sam to sprawdzić. Niestety, ale w tym dziwnym miescie jakim są wasze Kielce, to byle doktor jest adiunktem a doktor habilitowany zostaje profesorem. Toż to paranoja, chociaż nie można temu sie zbytnio dziwic, jeżeli jest profesorami są zasłużeni towarzysze z PZPR albo ci co pisali o słusznych wytycznych zjazdów w enerdówku czy też w PRL (vide Szplit czy Massalski).
  • Gość: turek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.05, 07:46
    Taaak, znana mi jest historia dwoch pan pedagogicznych:), ktore wrocily z
    wycieczki do jakiegos miasta "postradzieckiego" (szczegolow nie pamietam
    dokladnie, moze to byla Moskwa)z gotowymi habilitacjami. Ciagle jednak nie
    rozumiem, na jakich zasadach te tytuly sa uznawane w Polsce. Przeciez u nas sa
    chyba specjalisci, ktorzy powinni weryfikowac takie habilitacje i konfrontowac
    je z dorobkiem naukowym poszczegolnych osob. A moze decyzje w tym zakresie
    podejmuje zwykly urzednik, ktory niczego nie sprawdza?
    Pozdrawiam rowniez:).
  • Gość: turek3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.05, 16:23
    Hej, np. na geografii AŚ też zadzialała turystyka habilitacyjna. Dwie profesury
    zostały zrobione w Rosji.Na bologii takze dwie, a nastepne są w drodze. Czemu
    nie w Polsce???Bo tam trudnej?. I co z tego ? Mają prof. i sa łakomym konskiem
    dla uczelni- oceniaja i weryfikuja dorobek innych. Co nie jest zabronione jest
    dozwolone. przyznawanie stopni nie moze byc automatyczne i uznaniowe.Albo
    wprowadzic zakaz, albo weryfikować to co klepna Rady za granicami.Mamy całe
    zastepy pożal się Boze naukowców (przekłada sie to na pensje). Czy jest jakies
    wyjscie? Podobne teraz ma byc łatwiej w Polsce zrobic hab. Pozyjemy
    zobaczymy.Co do plagiatu?. Jeżeli sie okaże faktem- wilczy bilet i ostracyzm
    srdowiska.Jeżeli nie przeprosić izapłacic odszkodowanie. pozdro.
  • Gość: maniek.siekiera IP: *.wurnet.nl / *.wur.nl 01.11.05, 09:59
    Przed obrona jest jeszcze mozliwa zmiana promotora i wtedy ich obrony beda
    wazne. Z kolei jesli tamci straca habilitacje - to automatycznie doktoraty
    uzyskane pod ich opieka naukowa powinny zostac anulowane. Ale jak widac -
    plagiatorzy ida w zaparte wierzac, ze sprawa sie rozejdzie po kosciach. A sie
    nie rozejdzie - bo to juz nie czasy komuny, gdzie sie wyciszalo wszelkie
    skandale...

    i bardzo zreszta dobrze. W nauce powinna byc jasnosc i przejrzystosc. A ja mam
    nadzieje, ze kiedys dojdziemy do stanu, kiedy prace doktorskie beda publikowane
    w calosci w internecie. To najlepszy sposob na to, zeby podniesc ich poziom i
    zeby zmniejszych prawdopodobienstwo plagiatow
  • Gość: ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.05, 10:06
    Kolejny przykład nieznajomości prawa. Doktoratu nie nadaje promotor!
  • Gość: maniek.siekiera IP: *.athome235.wau.nl 01.11.05, 14:29
    tak się składa, że ja jestem po doktoracie, więc wiem jak się to odbywa. Stopień
    doktora nadaje rada wydziału.

    A kwesta jest taka, że promotorem musi być samodzielny pracownik naukowy - czyli
    ktoś z habilitacją. Jeżeli ktoś zdobył habilitację niezgodnie z prawem (np.
    popełniając oszustwo - plagiat), to habilitacja zostaje mu cofnięta i wtedy
    oczywiście osoby uzyskujące stopień doktora pod opieką naukową takiego promotora
    powinny mieć odebrany tytuł.
  • Gość: Kosmita IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.05, 16:38
    Ale to tez by było niezgodne z prawem. Nie może ponosic odpowiedzialności
    uczciwy doktorant za oszustwa swego promotora.
  • Gość: Do Mańka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.05, 17:11
    "doktor" to nie tytuł naukowy. Procedurę pozbawienia tego stopnia naukowego
    określają szczegółowo przepisy. I twoje odczucia nie są prawdziwe.
  • Gość: PRAWDA IP: 81.6.129.* 01.11.05, 20:06
    Ro znowóż Ty lizusie,co pijesz wódkę z dziekanami A.Ś.? To Ty jesteś tym
    Zniesmaczonym z początku tego Forum? Jeśli tak, to idź do PSYCHOANALITYKA, bo
    Twoje zniesmaczenie grozi jeszcze większym alkoholizmem i pomieszaniem z
    poplątaniem!PRZETAŃ PRAWDĘ NAZYWAĆ FAŁSZEM, A FAŁSZ PRAWDĄ!!!!!
  • Gość: PRAWDA IP: 81.6.129.* 01.11.05, 20:13
    ERRATA:"No znowuż Ty lizusie"
  • Gość: maniek.siekiera IP: *.athome235.wau.nl 02.11.05, 00:39
    doktor to nie tytuł naukowy??!!? hehe, to ciekawe, czemu wszyscy pracownicy
    naukowi średniego szczebla wpisują w sprawozdaniach i innych dokumentach w
    rubryce tytuł naukowy: doktor i stanowisko: adiunkt ;)
    Oj, chopcze - doucz się zanim zaczniesz zabierać głos w sprawach, o których nie
    masz pojęcia ;)

    a po drugie - doktorant może i działa w dobrej wierze... ale to nie zmienia
    faktu, że jego przewód doktorski prowadzony jest przez nieuprawnioną do tego
    osobę. Poza tym - sprawa stała się zbyt głośna aby doktorant nie wiedział, iż
    jego promotor jest plagiatorem i nie próbował załatwić sobie choćby z dziekanem
    czy przewodniczącym swojej komisji zmianę promotora. Rada wydziału w tych
    okolicznościach nie miałaby zapewne nic przeciwko.
  • Gość: Do Mańka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.05, 00:50
    Nie wiem gdzie ty pracujesz, jeżeli w yższej szkole, to nie kompromituj jej,
    siebie możesz.
    Ustawowo w Pplsce jest jeden tytuł naukowy - profesor i dwa stopnie naukowe:
    doktor i doktor habilitowany. Do książek to nie wstyd. Wstyd używać agresywnego
    języka nie znając sprawy.
  • bylu.bylu 07.11.05, 11:09
    Gość portalu: maniek.siekiera napisał(a):

    > tak się składa, że ja jestem po doktoracie, więc wiem jak się to odbywa.
    Stopie
    > ń
    > doktora nadaje rada wydziału.
    >
    > A kwesta jest taka, że promotorem musi być samodzielny pracownik naukowy -
    czyl
    > i
    > ktoś z habilitacją. Jeżeli ktoś zdobył habilitację niezgodnie z prawem (np.
    > popełniając oszustwo - plagiat), to habilitacja zostaje mu cofnięta i wtedy
    > oczywiście osoby uzyskujące stopień doktora pod opieką naukową takiego
    promotor
    > a
    > powinny mieć odebrany tytuł.

    A znasz kogos, komu odebrano habilitację?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.