Dodaj do ulubionych

Co myślą o Kielcach mieszkańcy Opola

  • borus6 21.09.06, 07:19
    REGION
    20 września 2006 - 18:08

    Oskarżyciele: niech idą siedzieć
    - Za ich rządów korupcja była wizytówką Opola - powiedziała prokurator Beata
    Kozicka i zażądała więzienia dla skorumpowanych urzędników.


    Stanislaw Dolata i Leszek Pogan nie mieli wczoraj wesolych min. Przed sądem
    dlugo wymieniali miedzy sobą uwagi, z dziennikarzami rozmawiac nie chcieli.
    (fot. Witold Chojnacki) Tak było
    Beata Kozicka wygłosiła wczoraj najważniejszą mowę końcową w swojej
    dotychczasowej prokuratorskiej karierze. Do wystąpienia przygotowywała się
    przez kilka tygodni.
    Kozicka w 2003 r. awansowała z prokuratury rejonowej do okręgowej, do
    prowadzenia śledztwa ratuszowego. Kilka miesięcy wcześniej nto m.in. w
    tekście "To nie były dobre domy” opisała korupcyjną działalność opolskich
    notabli. Dopiero wtedy śledztwo nabrało tempa. Zaczęły się aresztowania
    urzędników.
    W maju 2004 r. Beata Kozicka miała ciężki wypadek samochodowy, który wyłączył
    ją z pracy na kilka miesięcy. Część sprawy trafiła w ręce prokurator Violetty
    Kowalskiej, która dokończyła wątek Rossmanna i oskarżyła Piotra Synowca. Obie
    panie razem występowały przed sądem okręgowym w trwającym ponad rok procesie.
    Wyrok zapadnie najprawdopodobniej pod koniec października br.- Wysokość
    żądanych kar jest dla oskarżonych nokautująca - powiedział nam po rozprawie
    jeden z adwokatów.
    Rzeczywiście, zazwyczaj chętni do rozmów i komentarzy, wczoraj oskarżeni w
    aferze ratuszowej nie powiedzieli ani słowa. Z sali nr 1 Sądu Okręgowego w
    Opolu wychodzili w milczeniu.

    Prokuratorki Beata Kozicka i Violetta Kowalska swoją mowę końcową wygłaszały
    prawie przez cztery godziny. Na samym końcu przedstawiły propozycję kar:
    - dla byłego prezydenta Opola Leszka Pogana 11 lat więzienia, 270 tys. zł
    grzywny, przepadek 440 tys. zł przyjętych jako łapówki, 10-letni zakaz
    zajmowania stanowisk kierowniczych w organach samorządowych i rządowych oraz 7
    lat pozbawienia praw publicznych;
    - dla byłego przewodniczącego rady miasta Stanisława Dolaty 10 lat więzienia,
    270 tys. zł grzywny, przepadek 728 tys. zł, 10-letni zakaz pracy w urzędach i
    pozbawienie praw publicznych na sześć lat;
    - dla byłego szefa przetargów Remigiusza Promnego (nazywanego "mistrzem
    przetargów”) 8 lat więzienia, 200 tys. zł grzywny i przepadek 145 tys. zł
    łapówek. 10-letni zakaz pracy w urzędach oraz pozbawienie praw publicznych na
    pięć lat;
    - dla byłego wiceprezydenta Piotra Kumca: trzy i pół roku więzienia, 108 tys.
    grzywny, przepadek 60 tys. zł i 7-letni zakaz pracy w urzędach.

    Dla oskarżonych, którym zarzucono wręczanie łapówek, prokuratura żąda kar w
    zawieszeniu, grzywien oraz zakazu prowadzenia działalności gospodarczej, w
    której korzystaliby z publicznych pieniędzy. Oni przyznali się do winy. Musieli
    kupować sobie przychylność władz miasta. Opłacali się, by wygrywać przetargi i
    otrzymywać publiczne zlecenia dla swoich firm.

    Prokurator Beata Kozicka w swoim wystąpieniu końcowym nakreśliła obraz
    skorumpowanego miasta, jakim było Opole za rządów SLD-owskiej ekipy Leszka
    Pogana. Wykazywała, co straciło społeczeństwo.
    - Na działaniach włodarzy Opola ucierpiał wizerunek całego województwa.
    Przedsiębiorcy bali się tu inwestować, bo nie było ich stać na wygórowane
    żądania władz - mówiła.
    Powiedziała też, że zamiast "nasze miasto” Pogan powinien mówić "prywatne
    miasto”, bo to lepiej oddałoby jego prawdziwe intencje.

    Prokurator poinformowała, że główni oskarżeni zgromadzili pokaźny majątek. Mają
    wille, których wartość wyceniono po 1,5 mln zł. Poganowi zabezpieczono ponadto
    60 tys. zł w gotówce, a na bankowym koncie miał pół miliona złotych. Dolata
    zgromadził jeszcze więcej.
    - Z piastowanych funkcji uczynili sobie stałe źródło czerpania nielegalnych
    dochodów. Działali z motywacją zasługującą na szczególne potępienie -
    tłumaczyła Beata Kozicka.

    Jej zdaniem przez cały proces oskarżeni byli butni i nie okazali skruchy. - Z
    ich ust nie padło skierowane do opolan słowo przepraszam - stwierdziła w
    emocjonalnym przemówieniu. - Opole przez lata było dławione przez korupcję. Za
    ich postawę zapłaciło społeczeństwo. Ujawnione przestępstwa to jedynie
    przysłowiowa kropla w morzu ich całej korupcyjnej działalności.

    Za tydzień mowy końcowe będą wygłaszali adwokaci. Można się spodziewać, że
    zebrane w sprawie dowody będą rozrywali na strzępy. Jako pierwszy wystąpi
    obrońca Stanisława Dolaty. Były przewodniczący rady miasta nie przyznaje się do
    żadnego z postawionych mu zarzutów. Propozycje kar przedstawione przez
    prokuraturę nie są wiążące dla sądu, który wyda w tej sprawie wyrok.
  • dar54 21.09.06, 20:48
    Koniec procesu opolskich łapówkarzy
    Agnieszka Jukowska2006-09-19, ostatnia aktualizacja 2006-09-19 19:43
    Nawet na jedenaście lat może trafić do więzienia Leszek Pogan, były prezydent
    miasta i wojewoda. Takiej kary zażądała dla niego wczoraj prokuratura.
    Dziesięciu lat chce dla Stanisława Dolaty, a ośmiu dla Remigiusza Promnego. Na
    trzy i pół roku miałby trafić do więzienia Piotr Kumiec, choć za współpracę z
    prokuraturą spodziewał się kary w zawieszeniu. Prócz więzienia oskarżeni mają
    zapłacić wysokie grzywny i oddać zagarnięte łapówki.

    Fot. Rafał Mielnik / AG Przez ponad cztery godziny prokuratura w mowach
    końcowych ostro punktowała byłych SLD-owskich włodarzy, przypominając im o
    przysiędze, jaką składali, obejmując stanowiska, na których dorobili się
    fortuny. A przysięgali uczciwie służyć społeczeństwu.

    - Podczas procesu wykazali się butą i brakiem skruchy - mówiła prokurator Beata
    Kozicka. - Nikt nie powiedział w stronę społeczeństwa słowa: przepraszam.
    Stanisław Dolata wręcz stwierdził, że został skrzywdzony przez małych ludzi,
    obrażając urząd prokuratorski - przypomniała prokurator.

    - Oskarżony Dolata nazywał łapówki oddaniem pożyczki czy należnością za umowę-
    zlecenie. Jednak nigdzie nie znaleziono śladu po tym, by takie pieniądze
    pożyczał i by taką umowę zrealizował - zauważyła Kozicka.

    Prokurator mówiła, że inwestycje w mieście dochodziły do skutku, ale tylko
    wtedy, kiedy inwestorzy zabezpieczyli najpierw prywatny interes głównych
    oskarżonych. - Ucierpiał przez to wizerunek województwa, przedsiębiorcy nie
    chcieli tu inwestować, bo wiadomo było, że wiąże się to z łapówką. Rządy
    oskarżonych były zaprzeczeniem tego, co demokratyczne i wolnorynkowe, prywata
    była ich pryncypium, a korupcja wizytówką - mówiła. - Leszek Pogan powtarzał
    często: "Nasze miasto", ale chyba właściwszym określeniem byłoby: prywatne
    miasto. Oskarżeni przyjmujący łapówki naśmiewali się z dających, mówiąc do
    nich: "Bankrucie, nie stać cię na nas". Podczas tych kilku lat dorobili się
    ogromnych fortun, jak choćby wille na osiedlu Wiarus warte 1,5 mln zł.

    Kozicka przypomniała, że podczas przeszukania w mieszkaniu Leszka Pogana
    znaleziono 60 tys. w gotówce. Na koncie bankowym zgromadził 500 tys. zł. - Tak
    bardzo nie chciał się przyznać do tego, że ma konto, iż swoją pensję odbierał
    osobiście - mówiła prokurator.

    - Przedsiębiorcy obecni tu na ławie oskarżonych działali dzięki kupowaniu
    przetargów, bo nie można ich nazwać przetargami wygranymi. Konieczność
    pozostawania w korupcyjnym układzie była dla wielu z nich kwestią być albo nie
    być. Bali się przyznać komukolwiek, że dawali, wstydzili się tego - przyznała
    prokurator. - Fundowanie bankietów, prezentów, wycieczek było normalnym
    zachowaniem wobec notabli.

    Bez kupowania nie było pracy w mieście. Oskarżeni notable brali fortuny,
    myśląc, że sprawa nie wyjdzie na jaw, bo dającym również zależy na dyskrecji.

    - Znali się prywatnie, wiedząc o swoich sekretach, jak np. wypady z paniami do
    hotelu w Baranowie - mówiła prokurator.

    Na kolejnej rozprawie mowy końcowe zaczną wygłaszać obrońcy oskarżonych.

    Jakich kar żąda prokuratura

    Leszek Pogan, były prezydent miasta, potem wojewoda - 11 lat więzienia, 270
    tys. grzywny, pozbawienie praw publicznych na 7 lat, zakaz zajmowania stanowisk
    w administracji rządowej i samorządowej na 10 lat i przepadek przyjętych
    łapówek w kwocie 440 tys.


    Stanisław Dolata, profesor ekonomii, były przewodniczący rady miasta - 10 lat
    więzienia, 270 tys. grzywny i przepadek przyjętej łapówki, czyli prawie 500
    tys. zł, pozbawienie praw publicznych na 6 lat oraz zakaz zajmowania
    kierowniczych stanowisk w administracji samorządowej i rządowej przez 10 lat.


    Piotr Kumiec, były wiceprezydent miasta - 3,5 roku więzienia, 108 tys. zł
    grzywny, zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych w administracji samorządowej
    i rządowej przez 7 lat oraz przepadek 90 tys. zł łapówek.

    Remigiusz Promny, były naczelnik wydziału przetargów - 8 lat więzienia, 200
    tys. grzywny i 10-letni zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych w
    administracji samorządowej i rządowej, a także 5-letnie pozbawienie praw
    publicznych, przepadek przyjętych korzyści na kwotę 145 tys. zł.

    Eugeniusz Kończyło, właściciel firmy Ekobud, głównego wykonawcy na Kolorowym
    Osiedlu - dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery lata, zakaz działalności
    gospodarczej w zakresie finansowanym ze środków publicznych przez 4 lata i 35
    tys. zł grzywny.
    Adam Walawender, prezes Zieleni Miejskiej - dwa lata w zawieszeniu na trzy,
    67,5 tys. zł grzywny, trzyletni zakaz działalności gospodarczej w zakresie
    finansowanym ze środków publicznych.

    Wiesław Derkacz, b. prezes Lobbe - dwa lata więzienia w zawieszeniu na dwa
    lata, 35 tys. zł grzywny oraz dwuletni zakaz działalności gospodarczej w
    zakresie finansowanym ze środków publicznych.

    Lech Rataj z Przedsiębiorstwa Robót Mostowo-Drogowych w Opolu - dwa lata
    więzienia w zawieszeniu na dwa lata, grzywna 35 tys. zł oraz zakaz działalności
    gospodarczej w zakresie finansowanym ze środków państwowych przez dwa lata.

    Jerzy Stempin z Lignomatu - dwa lata więzienia w zawieszeniu na dwa lata, 70
    tys. zł grzywny i dwuletni zakaz działalności gospodarczej związanej z
    finansami publicznymi.

    Roman Stryczek z Kanwodu - dwa lata więzienia w zawieszeniu na dwa, grzywna 35
    tys. zł i dwuletni zakaz działalności gospodarczej w zakresie finansowanym ze
    środków publicznych.

    Zygmunt Ostropolski z Przedsiębiorstwa Robót Drogowych i Mostowych z
    Kędzierzyna-Koźla - rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata, 40 tys. grzywy
    oraz dwuletni zakaz działalności gospodarczej w zakresie finansowanym ze
    środków publicznych.

    Stanisław Staniszewski ze spółki Polwod - rok w zawieszeniu na dwa lata i 22,5
    tys. zł grzywny.

    Mariusz Łotocki i Jacek Szostak, wspólnicy i właściciele pubu Maska - rok w
    zawieszeniu na dwa lata oraz 15 tys. zł grzywny.


  • Gość: playboy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 22:29
    zastanawiam się, co ten post wnosi do tematu, równie dobrze mógłbym wkleic
    tutaj 50 wycinanek łowickich..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka