Dodaj do ulubionych

Dziewczyny które miały cesarkę w Madurowiczu?

20.12.09, 13:26
Witam zbieram opinie na temat Madurowicza.Poprzednio rodzilam w Jordanie i mam
super wspomnienia,ale niestety zamknęli oddział polożniczy.Teraz zastanawiam
sie,który szpital wybrać.Jak to w zyciu bywa nie ma tak,ze wszyscy sa
zadowoleni z jakiegos szpitala wiec kazdy ma dobre i złe opinie zaleznie od
sytuacji danej pacjentki.Madurowicza znam o tyle,ze lezałam tam jakieś 15 lat
temu po poronieniu,bylo naprawde ok.Biore ten szpital pod uwage dlatego,że z
tego co mi wiadomo przy cc może byc obecny mąż.Jesli chodzi o opiekę nad
dzieckiem to poprzednio doskonale dawałam rade sama(też cc),więc i teraz mnie
to nie przeraża.Interesuje mnie bardziej to czy nadal mąz może być przy cc,czy
coś się zmienilo.Jaki daja rodzaj znieczulenia,jak wygladaja przygotowania i
samo cięcie.Czy już po mozna miec dziecko przy sobie,czy tez zawoża na sale
pooperacyjna i nie ma sie przez ten czas kontaktu z dzieckiem.Czy można miec
swoje rzeczy dla dziecka?W Jordanie trzeba było mieć wszystko
swoje;pieluszki,chusteczki,ubranka,ręcznik.Mnie to wcale nie przeszkadza,wręcz
przeciwnie-wolę swoje.A jak z odwiedzinami?Przyznam się szczerze,że byłam
skłonna zdecydować sie na Rydygiera,ale tam wogóle nie ma odwiedzin co mnie
bardzo nie odpowiada.W Koperniku zas oddział jest maleńki i przebywaja na nim
i te co rodza,urodzily i maja dopiero urodzić,a do tego nie ma pewności,że
przyjmą bo może nie byc miejsc.Pielęgniarki od dzieci sa niemiłe.Matka Polka
odpada w przedbiegach,rodzilam tam swoje pierwsze dziecko i powiedziałam-nigdy
więcej.Tak więc bardzo prosze mamy po cc podzielcie się swoimi opiniami na
temat porodu.Wszystko co napiszecie będzie dla mnie cenne.Pozdrawiam i dziękuję.
Edytor zaawansowany
  • karro80 20.12.09, 14:16
    Hm - w 2008 roku był zakaz porodów rodzinnych cesarkowych bo ktoś
    filmik w necie umieścił.

    Zbyt ci nie pomogę bo i poród i ciąza moja dość specyficzna była,
    ale odwiedziny są -chyba, że leżysz na intensywnej terapi to nie.

    Jest oddział patologii ciąży i poproodowy - tam jest mało toalet i
    pryszniców, niestety śmierdzi i łożka pozarywane, co po cesarce może
    być niedogodne. Nie wiem jak z opieka dla dzieci, bo moje nie na tym
    oddziale. Wiem że mozna siedzieć non stop u pacjentek aż do
    wieczora -chyba o 21 wyganiali.

    Generalnie traumy nie mam mogę tam spokojnie rodzić raz jeszcze -
    też leżałam po poronieniu, ale nie wspominam najlepiej niektórych
    lekarzy - ale barany trafiają się wszędzie jak wiadomo.
    --
    "popatrz na ojca ... jak matka tyra"wink
  • czarnulkaaa2 21.12.09, 11:09
    Ja miałam cc prawie połtora roku temu i wspominam kiepsko-jak
    pogrzebiesz w moich postach to znajdziesz cały elaborat który nt
    wysmarowałam smile Napewno nie może być ojca przy cięciu, to się
    zmieniło odkąd jakiś cymbał nakręcił cięcie i wrzucił do netu...
    Opieka po cięciu na oddziale na 4 p jest super ale dziecko przynoszą
    pod wieczor tylko na moment. Na dobre jesteś z dzieckiem dopiero
    kiedy nazajutrz zwiozą Cię na oddział noworodkowy. A tam-koszmar
    ogolnie pies z kulawą nogą się Tobą nie zainteresuje.
    Jak ja leżałam, po cc wypisywali do domu w 3 dobie-to chyba
    absolutny rekord jak na Łódź
  • dorciaszek 21.12.09, 18:31
    A ja sobie chwale. Mialam 15 miesiecy temu cc.
    Na sali iperacyjnej trafilam na super anestezjologa ktory dodawal mi otuchy.
    Samo ciecie zerobione rewelacyjnie, zero sladu, przeciecie minimalne.
    Lezalam na sali pooperacyjnej dobe. Fakt dziecka nie masz przy sobie, przynosza
    Ci na chwilke tylko i przychodzi pediatra mowi jak twoje dziecko. Jak dla mnie
    nie byl to dramat bo marzylam odpoczac i pospac. Nastepnego dnia zwoza na
    noworodkowy i juz masz non stop. Meza przy cc nie ma, ale tego tez nie widze
    koniecznosci,b ow kocnu po co przy operacji dodatkowe bakterie, a i w sumie co
    tu podziwiac?
    Nastepnego dnia maz moze byc przy tobie non sto jak i inni z rodzin. Opieak nad
    noworodkami ok, nad toba w miare. Ja niewymagajaca wiec nie narzekalam. w 3
    dobie do domu.
    Ja jestem zadowolona i nie mam ale.
    POkoje ladne, lozka ok. Fakt malo lazienek ale w kocnu te 3,4 dni mozna przezyc
    --
    Juluś - mój skarb smile 19.08.08 - dorciaszek.blog.onet.pl/
    www.psieszalenstwo.pl
  • czarnulkaaa2 22.12.09, 08:36
    No właśnie-zależy kto co lubi...dla mnie tyle godzin bez dziecka
    było masakrą...pewnie że leżysz i nie możesz cały czas się dzieckiem
    opiekować ale oglądanie go w telefonie przez 30 godzin to nic
    fajnego....
    Co do anestezjol;oga-widać miałam niefart bo mnie się pani dr wkluła
    uprzejmie w kręgoslu za 3 razem dopiero...no ale tak się może zdarzyć
    Natomiast nie mam żadnego usprawiedliwienia dla opieki noworodkowej-
    być może teraz coś się zmieniło ale nie ma usprawiedliwienia dla
    siedzenia na dupie i olewactwa...moje dziecko z wagą urodzeniową
    2250 g nie było ani razu (!!) zważone do wypisu-wagę urodzeniową ma
    taką sama jak wypisową...Dzieci nie są kąpane, nie pielęgnuje się
    pępowiny, o jakiejkolwiek pomocy laktacyjnej można zapomnieć.
    Mogę nie być wymagająca ale tak się składa że jestem pielęgniarką i
    wiem jak opieka nad noworodkiem wyglądać powinna a jak wygląda w tym
    przybytku. Nieopatrznie się nie przyznałam do zawodu a może powinnam-
    może inaczej by to wszystko wyglądało....
  • mwiktorianka 24.12.09, 23:06
    dziewczyny dzięki za informacje,powiem szczerze,ze ja juz zupełnie
    nie wiem,który szpital wybrac.Ten Madurowicz przyciągnał mnie
    mozliwościa obecnosci męża,a tu nici z tego.nie podoba mi się brak
    higieny bo ja z tych bardzo higienicznych jestem.Brak dzieckaprzez
    dobę tez przerabiałam i powiem szczerze dla mnie to był koszmar.Jak
    ktoś przespi ten czs to super,ja nie spałam prawie wcale tylko
    tęskniłam za dzieckiem.Rydygier odpada ze wzgledu na brak
    odwiedzin,nikt nie mówi o przesiadywaniu godzinami,ale ta godzinka
    co dzień to dużo,przy pierwszym porodzie tak miałam,że zero
    odwiedzin to było 18 lat temu i wtedy nie wpuszczali(Matka Polka),z
    tych wszystkich szpitali zostaje chyba Kopernik,rodziła tam niedawno
    moja siostra,nia jestem zachwycona bo pielegniarki od dzieci bardzo
    nie miłe,a oddział malutki i brak miejsc czesto.Dzieki i pozdrawiam.
  • fajnababka3 26.12.09, 11:10
    Jaki brak higieny? Fakt że tylko dwie kabiny prysznicowe są ale da się wykąpac - nie miałam z tym problemu. W kibelku też wielkich kolejek nie było ale kobiety po porodzie raczej boją się na nim siadac a juz na pewno nie przesiadywac z rozciętym kroczem. Dla mnie natomiast krępujące było to że tuż obok kibelka jest prysznic a tam stoi sobie jakiś mąż a po czopku glicerynowym odgłosy bywają różne i jak tu się zrelaksowac..?smile
  • karro80 29.12.09, 14:20
    Tak pod warunkiem, ze nie trafisz na okres kiedy jedna z tych dwóch
    spełnia rolę kabiny -izolatki z której tylko cięzko chora koleżanka
    korzysta -wówczas atmosfera się zagęszczawink
    --
    "popatrz na ojca ... jak matka tyra"wink
  • fajnababka3 26.12.09, 11:16
    czarnulka to co piszesz to prawda ale ciesz się że miałaś swojego mikrusa przy sobie bo równie dobrze mógł byc zabrany na wcześniaki gdzie opieka jest ok ale odwiedziny tylko 2h dziennie. Moja córcia wazyła 1800g i trafiła właśnie tam. Położne na oddziale położniczym rzecz jasna pytały gdzie mam dziecko a potem ,, O Boże to co pani w tej ciąży robiła??!" I to było ich całe zainteresowanie moją osobą.
  • czarnulkaaa2 30.12.09, 16:18
    No właśnie on trafił też na wcześniaki, ale że był w dobrym stanie
    ogolnym to na drugi dzień już mi go dali winkJa byłam w szoku bo mimo
    że chodziłam w ciązy do super speców od usg ( wydawałoby się ) to
    okazało się że nikt nie ropoznał hipotrofiimłodzieniec miał ważyć
    3500 g, he....
  • fajnababka3 30.12.09, 21:12
    A można wiedziec do kogo chodziłaś na to wypasione usg gdzie takie byki wstawiają?
  • fajnababka3 26.12.09, 11:02
    Miałam cc w marcu tego roku. Mąż przy cesarce byc nie może - nawet na izbie przyjęc wisi informacja na ten temat. Oddział porodowy jest super - lekarze naprawdę mili i dmuchają na zimne. Dziecka od razu nie dostaniesz bo będziesz leżała na sali pooperacyjnej w zależności od zaleceń anastezjologa 6, 12 albo i 24h. Potem zwiozą Cię na położniczy i dadzą Ci dziecko. Dobrze że jesteś doświadczoną matką bo tam pies z kulawą nogą się Tobą nie zainteresuje ani nie pomoże (choc jest tam jedna bardzo miła i pomocna położna ale to tylko ona jedna na cały oddział) tak więc pionizuj się jak najszybciej i do roboty. Jak sama sobie radzisz to nie jest tak źle. Co do odwiedzin to nie może byc u pacjentki naraz więcej niż 1 osoba i dobrze. Natłok gości jest męczący dla innych (wiem coś na ten temat)a sale są niezbyt duże. A w Rydygierze o ile wiem to odwiedziny są tylko na salę wchodzic nie można co nie jest głupie - nie chciałabyś przecież żeby ktoś kichał na Twoje dziecko.
  • mwiktorianka 26.12.09, 14:40
    Mówiąc o braku higieny miałam na mysli tą związaną z dzieckiem,ktos
    pisał o braku kapieli i pielegnaji pępka.O swoja higiene potrafie
    zadbac sama.Nie podoba mi sie brak kontaktu z dzieckiem,przy drugim
    cc w Jordanie trafiłam na sale dla kobiet po cc i od razu przyniesli
    mi dziecko,nic przy nim nie robiłam,ale byłam z nim i mogłam
    karmić.Jesli chodzi o Odwiedziny w rydygierze to wiem,że sa w pokoju
    odwiedzin,ale po cc nie mam mozliwosci tam dotrzec w ciągu pierwszej
    doby,a powiem szczerze,że odwiedziny męza dużo daja i bardzo mi
    pomagał mogłam iść wtedy spokojnie pod prysznic,a on zajął sie
    dzieckiem.Waham sie pomiędzy Madurowiczem,a Kopernikiem tam po cc od
    razu przynoszą dziecko bo chyba nie ma sali pooperacyjnej tylko
    jedzie sie na normalna.Denerwuje mnie tam to,że matka nie może sama
    nic zrobic przy dziecku,robia to połozne na dodatek w innym
    pomieszczeniu.Jesli możesz to prosze napisz mi jak wygladała Twoja
    cesarka w Madurowiczu,chodzi mi zarówno o przygotowania do cc jak i
    o sam poród i po.Czy orientujesz sie może od czego zależy czas po
    którym pozwalaja wstac?Jaki rodzaj znieczulenia daja?Przepraszam,że
    tyle tych pytań,ale to bedzie moje 4cc,wiec troche boje sie
    komplikacji,a duzo zalezy od lekarzy.Poprzednie odbyły sie bez
    powikłan,choc najgorzej wspominam pierwsze w CMP następne dwa w
    Jordanie,dużo lepiej i chetnie bym tam poszła,ale już sie nie da.A
    co z rzeczami dla dziecka mozna mieć wszystko swoje? Bo ja bym tak
    wolała.
  • mwiktorianka 26.12.09, 14:49
    I jeszcze jedno pytanko,czy mąz może czekac gdzieś pod sala
    operacyjna zeby zobaczyc dziecko i czy na sali pooperacyjnej sa
    odwiedziny,nie mówie tu o przesiadywaniu godzinami i tabunie
    ludzi,ale o kilku chwilach odwiedzin.Dzieki i pozdrawiam.
  • mwiktorianka 26.12.09, 23:09
    I już ostatnie pytanie;po ilu dobach wypisuja do domu?Ktos tu
    pisał,ze po trzech,to byloby fajne,ale co z wyciagnieciem szwów?
    Zazwyczaj robia to w piatej lub szóstej dobie.
  • fajnababka3 27.12.09, 21:31
    Przed cc oczywiście jest cewnik i kroplówka. Radzę ogolic się samej bo mnie położna tak oskalpowała że anastezjolog stwierdził że to była sadystka (nie przygotowałam się należycie bo ja miałam cc 3tyg przed terminem a samej jest trudno..) Na salę wiozą wózkiem, siadasz na stole z nogami na stołku robisz koci grzbiet i się nie ruszasz - ale to pewnie wiesz. Mi trafił się fajny zespół - anastezjologiczna jak mnie scisnęła to nie miałam szans się ruszyc ale o mało jej nie ugryzłam w ramięsmile Na sali dziecka nie ważą bo nie mają tam wagi tylko pediatra zabiera dziecko w inkubatorze. Jak przed szyciem zapytają cie czy chcesz spac to się zgódź bo ja się nie połapałam o co chodzi i tak ścierpłam podczas szycia że coś strasznego. Mąż czekał na korytarzu pod drzwiami i widział dzidzię w inkubatorze. Lekarka kazała mu przyjśc po pół godz (po badaniu - ale moja córka pojechała na oddział intensywnej terapii to może dlatego aż tyle czasu potrzebowali). Ciuszki zaraz po cc są chyba szpitalne ale myślę że mąż może pójśc na dół i przebrac choc personel na położniczym jest jak już pisałam dośc nieprzychylny ludziom z wyjątkiem jednej dziewczyny. Na sali pooperacyjnej też trafiła mi się super pielęgniarka na nocnej zmianie, niestety ta co ją zmieniła o 7mej już miała nas w poważaniu. Czas leżenia po cc zależy podobno od tego który anastezjolog był przy cięciu i jaki ma pogląd na sprawę ale jak będzie dużo cesarek nieplanowanych to pewnie poleżysz krócej niż np zalecane 24h (ja miałam 12h). Jak cie przewiozą na dół to bierz się w garsc i zabierz dziecko od pielęgniarek bo one faktycznie olewają sprawę - o pomocy przy karmieniu zapomnij. Ja będąc bezrobotna bo bez dziecka chodziłam i przystawiałam dzieci spłakanym dziewczynom z nawałem albo takim co im się zdawało że nie mają mleka. Pielęgniarki na pytania dotyczące karmienia mają jedną odpowiedź ,,w pokoju 114 są butelki" i faktycznie chodzą te dziewczyniny z tymi butlami tam i z powrotem nie wierząc w matkę-naturę. Co do kąpieli to patrz nie zastanowiło mnie czy dzieci są kąpane w tym pokoju czy nie - mojego tam nie było. Musisz sie domagac i już. Do domu wypisują w 4tej dobie po cesarce i 3ciej po sn - o ile wiem w Rydygierze trzymają dłużej.
    Pozdrawiam i powodzenia.
  • mwiktorianka 28.12.09, 15:57
    Serdeczne dzięki za wyczerpujacą odpowiedź.A czy moglabyś mi
    powiedzieć czy na pooperacyjnej sa odwiedziny- tak jak pisałam choc
    na chwile.A jak długo Cie szyli po cc u mnie wszystko trwało
    ksiazkowo tzn. cale ciecie ok 30 min.Od momentu ciecia do wyjecia
    dziecka 5 min i 25 min reszta zabiegu.Nie usypiali mnie wcale i nie
    scierpłam wiec nie wiem o co tu biega?Co do golenia to jestem tego
    swiadoma,przed kazdym porodem goliłam sie sama ew.maz,bo kiedys
    zdarzyło mi się widziec jak robi to połozna...na sucho...brrrr.
  • mwiktorianka 28.12.09, 16:13
    Jeszcze co do pomocy w karmieniu to współczuje dziewczynom,bo po 1-
    ym cc tez nikt mi nie pomógł.Teraz to nie problem bo wykarmiłam juz
    trójke,po 3cc też dałam rade sama.Ze wstawaniem tez mysle nie będzie
    problemu bo ja z tych co błyskawicznie dochodza do siebie(co cc to
    szybciej),z opieka nad maluchem tez mysle dam bez problemu
    rade.Dzięki raz jeszcze i pozdrawiam.
  • czarnulkaaa2 30.12.09, 16:33
    Po cc mężowie mogą wejść na salę-nie bardzo długo, ale mogą. Na
    noworodkach ograniczenia czasowe, nie pamiętam już jakie ale chyba
    od 10.00-odwiedziny po 1 osobie do oporu smile
    Mąż może stać po salą cięciowa-zresztą ta sala jest na przeciwko sal
    chorych wink nie jest oddzielnie odseparowana, więc może sobie stac
    grzecznie na korytarzu, jak pielęgniarki wywiozą dziecko w
    inkubatorze to może zobaczyć a potem każa zejść na oddział po poł
    godzinie i tam już można dziecko obfotografować itd.
    Jeśli już 3 dzieci wykarmiłaś to spokojnie wykarmisz i 4, ja gdyby
    nie własne samozaparcie nie karmiłabym wcale bo w szpitalu jedyną
    pomocą są butelki a mieszanką. Ale Bogu dzięki karmię mimo przeszkód
    15 miesiąc wink Szkoda tylko że tyle dziewczyn mogących spokojnie
    wykarmić swoje dzieci ląduje na butelce bo nie może się doprosić
    pomocy...
    Co do leżenia po cc to zależy od znieczulenia, chociaż szczerze
    powiem że tak naprawdę to od umiejetnosci anestezjologa-jak się
    dobrze wkłuje to i 5 godz wystarczy, jak spartaczy to choćby 20 godz
    się leżało to i tak zespół popunkcyjny murowany.
    Co do szwu to ja miałam założony wchłanialny i to norma chyba, w
    związku z czym w 3 dobie mogą Cię wyrzucić i mieć z głowy wink
    Ale tak ofólnie jak czytam i mam do czynienia z rodzącymi to w łodzi
    chyba nie ma dobrego szpitala do rodzenia dzieci oprocz
    Salve.....Wszędzie olewactwo komisyjne. W osławionym Koperniku moją
    koleżankę, skonikąd również pielęgniarkę, tak załatwili że 10 dni po
    terminie łaskawie zrobili cc-24 godz po odejściu wód, co jest
    skandalem...dzięki temu dziecko urodziło się z wrodzonym zapaleniem
    płuc i na starcie załapało się na antybiotyki wszelkiej maści....
    Ja już wiem że gdybym miała rodzić jeszcze raz to zapłaciłabym każde
    pieniądze i poszła rodzić do Salve-przynajmniej wszystko ma ręce i
    nogi....
    Aha-podobno na Bałutach ma się otworzyć nowy oddzial na umowę z NFz,
    będą tam pracować głównie lekarze z CZMP-taką informację dostałam od
    znajomej lekarki, ponoć ruszają od 4 stycznia, zapomniałam tylko
    jaka to ulica ale jakby co to się dowiem...
    pozdrawiam serdecznie
  • fajnababka3 30.12.09, 19:16
    Taaa - ostatnio w SALVE był poród kleszczowy (współczuję bo znam to z aautopsji) a dzieciaka ze złamanym obojczykiem do domu wypisali i ani słowa.... Wszędzie jest tak samo tylko partaczą w uprzejmy sposób. Ja też brałam Salve pod uwagę i całe szczęście że nie poszłam tam bo oni nawet karetki nie mają żeby zawieźc dziecko na intensywną.
  • fajnababka3 30.12.09, 19:08
    Mąż na poopreacyjnej może siedziec - nikt go nie przeganiałsmile
  • karro80 29.12.09, 14:24
    Mnie wypisali w 5 ale dlatego, żemiałam dość wysokie crp i lali
    antybiotyki. Szwy rozpuszczalne po cłaości nikt nic nie wyjmował.
    --
    "popatrz na ojca ... jak matka tyra"wink
  • czarnulkaaa2 30.12.09, 16:38
    Heh, to i tak dobrze wink ja miałam CRP rzędu 390 i wszystcy to
    olali...dostalam 4 dawki antybiotyku, crp spadło do 380 chyba i
    wypuścili mnie do domu twierdząc ze nawet nie muszę kontynuowac
    antybiotykoterapii doustnej. Całe szczęście ze akurat trochę się na
    medycynie znam, na drugi dzien zawinęłam do siebie do pracy gdzie na
    usg okazało się że mam pięknego krwiaka na całej długości rany,
    zaserwowałam sobie antybiotyk i leki p/zapalne i nic oprócz zrostu
    mi nie zostalo wink ale z zazdrością sluchałam koleżanek które mówiły
    że 2 tyg po cc to nawet nie pamiętały że miały cięcie, bo ja
    pamiętałam jeszcze poł roku po za kazdym razem kiedy mały mnie
    nieopatrznie kopnął itp.
  • karro80 31.12.09, 02:23
    O kurde...
    We mnie lali antybiotyk choć już nie było się gdzie wkłuwać -
    chciałam wybłagać żeby wypuścili do domu i dali doustnie, na
    szzęście okazało się że crp spada i już nie trzeba w ogóle(ale
    zjechało dobrze poniżej 100) - niestety po tych antybitykoterapiach
    miałam piękne rany/owrzodzenia na całych dziąsłach jako, że nie dali
    żadnych przeciwgrzybicznych, a u mnie taka skłonność...pan w
    aptece "oBoże kto tak panią załatwił??? aaa szpital...."-poratował
    chłopina róznymi specyfikami i przeszło szybciutko.

    Natomiast cięcie pierwsza klasa - tak jak Twoje koleżanki. Cięła
    mnie dr Kuś i w ogóle babka jest dobra(najlepsza w tym szpitalu jako
    fachowiec?)-choć się nie rozdrabnia, ale w sytuacjach krytycznych
    tylko ona- reszta może iść na rybysmile. Może milsi w obejściu, ale jak
    ona wpadała na salę to przynajmniej wiedziałam, że bęzie działać.

    A dolegliwości bólowe to miałam po wkłóciu w kręgosłup - oj była
    jazda - a i tak nie zadziałało i musieli ogólne...

    Teraz poszłabym bogatsza o całe kilo wiedzy(o pewnych rzeczach
    wspominać nie będę, ale dodam, że najgorzej jest trafić do szpitala
    w weekend, jak prawie nikt nie chce podjąć samodzielnie decyzji
    tylko przeciągają sprawę najlepiej do pon jak bdzie już pani
    profesorsad-dając każdej pacjentce literalnie te same leki...na mnie
    nie działy np..., a jedna dziewczyna po terminie też dostała
    pomyłkowo na wstrzymanie...
    ) - choć cholerka to nie ja powinnam
    tą wiedzę posiadaćwink

    Ale i tak poszłabym tam rodzić - gorsze opowieści słyszałam o każdym
    szpitalu, a ten już znam przynajmniej.
    Tylko żeby znów mielonką nie karmiliwink
    --
    "popatrz na ojca ... jak matka tyra"wink
  • mwiktorianka 01.01.10, 20:15
    Dziewczyny dzieki za odpowiedzi!Piszcie jak tylko cos Wam wpadnie na
    mysl,wszystkie informacje beda dla mnie berdzo cenne.Lepiej wiedzieć
    na czym sie stoi i byc przygotowanym na każdą ewentualność.Jeżeli
    chodzi o ten nowy "przybytek",w którym maja pracować lekarze z CMP
    to ja podziękuje.To własnie dzieki nim nie mogę rodzic SN tylko
    przez cc.Nie chcę generalizować bo przecież nie zawdzieczam tego
    wszystkim lekarzom ,ale wszystkiego co związane z tym szpitalem boje
    sie jak ognia.Jesli chodzi o dr Kuś to chyba ja kojarzę z
    Jordana.Nie byłam jej pacjentka,ale dziewczyna,która leżała ze mna
    na sali do niej chodziła i bardzo sobie chwaliła.Możecie dac mi
    namiary na nia tzn gdzie przyjmuje i ile kosztuje wizyta u niej?A
    może możecie polecic mi jakiegos dobrego gina z Madurowicza,który
    robi tez cc.W poprzednich ciążach chodziłam do lekarza z Jordana,ale
    on jest głownie ginekologiczny,a poza tym nie byłam do konca
    zadowolona chodziłam tak bardziej z przyzwyczajenia.Z perspektywy
    czasu żałuje.Ponieważ dwukrotnie rodziłam w Jordanie,a poza tym
    leżałam tam na ginekologii kilkakrotnie to dość dobrze znam lekarzy
    z tego szpitala,a z Madurowicza niestety nie.Czy któras orientuje
    się czy dr.Dawidowicz lub dr.Jasiński tam pracuje?Kiedyś tez
    pracowali w Jordanie.Dzięki i pozdrawiam.
  • karro80 02.01.10, 01:58
    A nie wiem czy w przyszpitalnej przychodni nie przyjmuje. Wyszukaj
    nr i zadzwoń-tyle, ze w Madurowiczu do "bardziejszych" lekarzy są
    koszmarne kolejki i drki czasem przyjmują kobity jeszce po godznach
    urzędowania.

    A z reszty ekipy szpitalnej którą kojarzę.

    Mogę tez polecić dr Kuzmecką - pracuje i w przyszpitaej i w damedzie-
    ciepła kobitka, bardzo dokładna i delikatna, nie pili na leczenie
    prywatne. Prowadziła mi ciążę bardzo dobrze(że się skończyło jak
    skończyło nie jej wina, bo naprawdę zabezpieczyła mnie na każdą
    ewentualność - lepszego gina nie miałam)
    Baś-Budecka prywatnie ponoć anioł państwowo niestety wręcz
    przeciwnie - olewa jak może nie swoich pacjentów niestety plus mało
    sympatyczna.
    Jeżyński - tu mam baaardzo mieszane uczucia...w jednej kwestii
    dokładny, sympatyczny, a w innych jednak olewka-a może bardziej
    odpowiednio byłoby rutyna, niestety...
    Wiliński - dobry lekarz, fajny gość-taki luzak. Ale nie wiem czy w
    Madurowiczu pracuje cigle, bo napewno jest w Salve.
    Profesorka z patologii -wylecało mi nazwisko -dwuczłonowe też - miła
    kobita(nie ważne czy chodzisz do nij prywatnie czy nie - ja ne
    chodziłam, a odwiedziła mnie na intensywnej i w ogóle
    zainteresowanie przejawiała, choć sumie nie musiała już zbytnio),
    chyba i fachowiec dobry, - jedyny minus, że weekend rzadko bywa, ale
    to mankament tylko jak trafiasz na patologię.

    To są moje opinie, aczkolwiek dużo dziewczyn ma podobne odczucia.


    --
    "popatrz na ojca ... jak matka tyra"wink
  • fajnababka3 03.01.10, 09:15
    Dr Wiliński już nie pracuje w Madurowiczu, dr Baś-Budecka raczej zajmuje się tam diagnostyką niż porodami. Mnie cięła pani której nazwiska nie pamiętam ok 50, brunetka w okularach - chyba jakaś szycha - bardzo pozytywna. Jest też sporo młodych ale bardzo ludzkich lekarzy. Z tego co wiem jednak to lekarze nie mogą tam przyjeżdżac do swoich pacjentek na nie swoje dyżury. Podobnie położne.
  • mwiktorianka 03.01.10, 13:38
    Też słyszałam,że połozne nie mogą przyjeżdżać, co do lekarzy nie
    wiem,ale pewnie tyczy sie to całego personelu.Co do dr.Wilińskiego
    to robił mi 3cc,bo mojego gina nie było wtedy w szpitalu(świeto 3
    maja),słyszałam,że pracuje w Salwe,ale myslałam,że w Madurowiczu też
    ma etat.Ja teraz chodze do gina,który pracuje w Rydygierze,a po
    zasięgnieciu opinii na forum nie zamierzam tam rodzic.Zreszta
    wczesniej tez nie bardzo brałam ten szpital pod uwage(choć mam
    najbliżej) bo moja znajoma miała tam cc po którym mały włos nie
    przekrecila sie na tamten swiat bo jej zeszyli jelita...Interesuje
    mnie czy nie będac prywatną pacjentka lekarza z Madurowicza zajmą
    się mną jak należy.Czy mogę chodzić do poradni przyszpitalnej,do
    jakiegos dobrego gina i to wystarczy?Wolałabym miec kontakt z
    lekarzem ze szpitala,bo wtedy nie jestem tak całkiem anonimowa,w
    Jordanie troche inaczej(przychylniej)patrzono na pacjentki od
    lekarza z tego szpitala.Z drugiej strony jeśli nie mogą przyjeżdżac
    do swoich pacjentek to i tak nie mam gwarancji na to kto mnie bedzie
    ciął.Zdaje sobie jednak sprawe z tego,że i tak będę dla nich
    ciekawym przypadkiem bo to moje 4cc.W takich przypadkach robią cc
    doswiadczeni lekarze.A jak wygląda rejestracja w poradni
    przyszpitalnej?Mozna wybrać sobie bez problemu lekarza?Jak długo się
    czeka na wizytę?Dzięki za wszystkie informacje.
  • karro80 03.01.10, 22:26
    Mnie dziewczyny z rejestracji polecily moją, ale potem miała tylu
    pacjentów, ze niezapisywano juz nowych, chyba, że na jej polecenie
    za jej zgodą. Ale akurat można do niej najpierw prywatnie uderzyć -
    też pracuje w madurowiczu(chyba ciągle, jak spotka to zapytam, bo
    często się widzimy na osiedlu)
    --
    "popatrz na ojca ... jak matka tyra"wink
  • fajnababka3 05.01.10, 18:36
    Rozumiem Twoje obawy - też je miałam bo byłam można powiedziec pacjentka z ulicy (zaczęłam prowadzic ciąże u Wilińskiego ale on tam już długo nie popracował a potem chodziłam do babki z Kopernika tylko na usg chodziłam do Baś) Nie miałam zamiaru rodzic w Madurowiczu tylko w Salve albo w Kopreniku właśnie ale tak wyszło bo musiałam iśc do szpitala z intensywną terapią noworodka a do matki polki nie chciałam i muszę powiedziec że zajęli się mną nadzwyczaj dobrze. Złego słowa nie mogę powiedzec.
  • karro80 03.01.10, 22:17
    teoretycznie nie mogą ale koleżanka załatwiła czyli trza próbować...
    --
    "popatrz na ojca ... jak matka tyra"wink
  • heniutek48 06.01.10, 11:15
    Moja wypowiedz dot. opieki nad noworodkami i mamami w Matce Polce.
    Rodzilam tam synka dwa miesiace temu na oddziale perinatologii i
    ginekologii (wazne-3 pietro odzial bez rooming in-u). Oceniam
    warunki i opieke nad matkami i dzieciaczkami jako bardzo dobra-
    obiektywnie i nieco mniej. Najpierw cala uwage zwykle koncentruje
    sie na porodzie, wszystkie martwimy sie jak to bedzie, bezpiecznie
    czy nie. Teraz wiem ze czas po porodzie czyli 5 dni spedzonych na
    oddziale po cesarskim cieciu jest nawet wazniejsze- dla ciala i dla
    glowy. I protegowane mamy, i te "zwykle" byly zadbane po zeby. Mimo
    ze porod w naszej kulturze to katar smile wg wielu, dochodzenie do
    siebie z rocietym brzuchem (ten wariant znam z wlasnej perspektywy)
    jest mega istotne dla dalszego samopoczucia i formy matki. Na
    opisywanym przeze mnie oddziale polozne i pielegniarki- anioly. Te
    dla mam, i te od noworodkow. Na kazde wezwanie-lek antybolowy, bez
    proszenia, na "przycisk". Opieka sanitarna- "bez lachy", delikatnie
    z wyczuciem. Bylam zadbana i spokojna, do dziecka na karmienie jesli
    nie mialam sily isc- po prostu nie szlam i nikt tego zlosliwie nie
    komentowal. Jesli macie pytania, piszcie. Polecam z calego serca,
    ciecie zrobione i blizna zagoila sie po mistrzowsku, dalsze moje
    losy oddzialowe tak pozytwne, ze do dzis wspominam pierwszy w zyciu
    pobyt w szpitalu jako mila rzecz. Pewnie w duzej mierze dlatego, ze
    szczesliwie ominely mnie jakiekolwiek komplikacje a moje dziecko
    urodzilo sie cale, zdrowe, ladne i kochane, ale atmosfera na
    oddziale ma ogromny wplyw, tak mysle. Polozne opiekujace sie
    noworodkami sa nie tylko profesjonalne ale cierpliwie odpowiadaly na
    kazde nasze najglupsze pytania zadawane po raz 40ty tez, pomagaly
    przy karmieniu, a przez 5 dni nie spotkalam tam mamy ktora by ich
    nie miala, moze w tej grupie byly ze dwie polozne, ktorych sie
    balam i profilaktycznie milczalam ale cala reszta tak naprawde
    technicznie uczyla mnie macierzynstwa. Gdybym miala rodzic drugie
    dziecko jutro bez wahania wybralabym ten sam oddzial. Swiezo
    wyremontowany, z lazienkami przy salach 2-3 osobowych. Polecam!!!!
    Mama Leonka
  • mwiktorianka 07.01.10, 18:26
    Dziewczyny dzięki za wszelkie informacje.Tak sobie mysle,że to chyba niezły
    pomysł,aby chodzić do poradni przyszpitalnej.Miałabym kontakt z lekarzem ze
    szpitala.Co do Matki Polki to zdaje sobie sprawę,że wiele zależy od lekarza,ale
    ja sie tak zraziłam do tego szpitala,że nigdy juz tam raczej nie pójde.To był
    mój pierwszy poród,miałam wtedy tylko 20 lat.Byłam młoda i zielona.Juz na dzień
    dobry potraktowano mnie okropnie.Na izbie przyjęć po mnie zjawiła sie do porodu
    pani doktor,więc chociaż to ja byłam pierwsza kazano mi zejśc z fotela bo pani
    dr ma pierwszeństwo,usłyszałam -no to hop gwiazdeczka-pani dr była starsza ode
    mnie o równe 20 lat.Potem wywoływanie porodu wziernikiem brr(żeby powiekszyć
    rozwarcie i tym samym wywolac skurcze.Nastepnie 27 godzin porodu z bólami
    krzyzowymi final-bardzo wolno postepujące rozwarcie.Próba wypchniecia dziecka
    przy położeniu poprzecznym głowkowym i niepełnym rozwarciu.Wreszcie decyzja o
    natychmiastowym cc bo dziecku zanikalo tetno.Na sale operacyjna wiezli mnie
    biegiem bo było bardzo źle.Mały leżał kilka dni pod tlenem.W czasie cc nie
    pozszywano szyjki,która bardzo popekała.Z tego powodu miałam później poważne
    problemy zdrowotne.Ciągłe nawracające infekcje,nadżerkę,poronienie wreszcie
    trafiłam na lekarza,który skierował mnie do szpitala.Konieczna okazała sie
    biopsja,a nastepnie operacja plastyczna szyjki,ale pomimo zastosowanego leczenia
    mam problemy z donoszeniem ciąży i nie moge rodzić sn ze względu na zbyt duzy
    uraz szyjki,który przeszłam.Tak wiec CMP omijam z daleka.
  • fajnababka3 08.01.10, 22:23
    Widzę ze pierwszy poród miałyśmy podobny tyle że mi rozpoczął się samoistnie - potem wszystko tak samo tyle że położenie twarzyczkowe ale nie miałam cc tylko kleszcze. Traumatyczne ale szybkie rozwiązanie - ja rodziłam w Jordanie. No i szyjkę mi pozszywali na szczęście i pochwe też bo przy kleszczach też się rozdarła a co.
    Życzę powodzenia.
  • mwiktorianka 10.01.10, 17:18
    Ja bardzo żałuję z perspektywy czasu,że rodziłam w CMP,a nie w
    Jordanie.Myślę,że gdyby mój pierwszy poród byl tam,dziś nie miałabym
    tych wszystkich problemów za sobą.Jordan moim zdaniem był naprawde
    fajnym szpitalem i bardzo żałuje,że go zlikwidowali.Mam nadzieje,że
    będzie dobrze.Tobie też życze wszystkiego dobrego,dziekuje i
    pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka