Dodaj do ulubionych

Salmonella

30.12.08, 11:59
22 przypadki nosicielstwa z czego dwójka dzieci odchorowała dość
poważnie. A wszystko to w dość elitarnym zdawać by się mogło
przedszkolu Montessori na ul. Prochowej. Sanepid zbadał catering i
sprawdził przedszkole- czyste. Nie wiadomo w dalszym ciagu kto
przyniósł i skąd. Zdumiewa fakt, że w placówce która tak starannie
dobiera przyszłych przedszkolaków i poddaje ich oraz rodziców
weryfikacji nikt nie interesuje się stanem zdrowia dzieci, nawet
jeśli przyprowadzane są do przedszkola niezbyt zdrowe. Zresztą cała
ta sytuacja zbytniego poruszenia zarówno wśród rodziców jak i
pracowników placówki nie wywołała.
Edytor zaawansowany
  • xxagaxx 30.12.08, 13:30
    a tak wogóle to o co Ci chodzi?
    żeby tam dzieci nie posyłać?
    żeby robić grandę nie wiadomo po co i o co?
    co winne przedszkole, że któreś z dzieci przyniosło chorobę? to po
    oczach w drzwiach już widać? mieli nie wpuszczać?

    na Kopernika na porodówce czy potem na oddziale noworodkowym kobiety
    łapały wirusowe zapalenie wątroby, była też afera łapówkarska i tak
    dalej się tam rodzi....

    w Żeromskim też swego czasu były jaja z zapaleniem płuc u noworodków
    i pewną bakterią, nawet oddział na jakiś czas zamknięto i co z tego?

    --
    każdy dzień daje mi większą nadzieję,
    a czas jest moim przyjacielem i sprzymierzeńcem wink
    Złotowłosa i... Złotowłosa wink - moje ukochane córeczki wink
  • xxagaxx 30.12.08, 13:31
    jeszcze jedno - ile moja córka chorób z przedszkola zniosła do domu
    to nie zliczę, co chwilę jakaś epidemia i zaraza wink
    a jeśli nie chcesz - to nie musisz posyłać do przedszkola i akurat
    do tego

    --
    każdy dzień daje mi większą nadzieję,
    a czas jest moim przyjacielem i sprzymierzeńcem wink
    Złotowłosa i... Złotowłosa wink - moje ukochane córeczki wink
  • cocosek1 30.12.08, 20:29
    tez nie bardzo wiem o co ci chodzi. To pech że dzieciaczki się
    pochorowały ale co temu winne przedszkole zwłaszcza jeśli zbadali
    przedszkole i catering i było czyste.
    Co ma do tego dobór rodziców i dzieci????
  • aqua_allegoria 31.12.08, 13:18
    Napisałam o tym po to, bo być może dzieci czytających mogły mieć kontakt z
    zarażonymi przedszkolakami, jak również po to, żeby obalić "mit" elitarnychi
    nieskażonych placówek. Pod latarnią najciemniej, jak się okazuje.
  • jovankam 12.01.09, 08:01
    Są rózne typy Salmonelli, nosilcielstwo moze trwać kilka miesięcy a
    nawet lat ( na ogół są to 3-4 miesiące )
    Salmonelli mogło sie dziecko nabawić jedząc np . umytą i obraną
    marchewkę , którą jednak w jakimś magazynie nadgryzł zainfekowany
    szczur, przeszkole może z tym nie mieć kompletnie nic
    wspólnego.Salmonella to nie tylko drób i jajka to jeszcze całe
    mnóstwo innych możliwości. Nawet na owocach mogą się znalezc te
    bakterie.
    Nosiciel nie zaraża innych.
  • aqua_allegoria 12.01.09, 12:54
    Wszystko to wiem, bo przestudiowałam sytuację z kilkoma lekarzami.
    Najbardziej karygodne jest to, że władze przedszkola nie
    poinformowały rodziców o pierwszym przypadku salmonelli- dziecko
    było w ciężkim stanie, hospitalizowane- tylko czekały na rozwój
    wypadków...Dzieciaki chodziły do przedszkola w miedzyczasie miały
    stany podgorączkowe i biegunki.Zarażały się wzajemnie.Rodzice nie
    reagowali no bo i po co.Dopiero drugi przypadek choroby był
    dostatecznym powodem do poinformowania rodziców i sanepidu. Za póżno
    trochę.
  • aqua_allegoria 12.01.09, 12:54
    A nosicieli jest aktualnie 24.
  • dyrektorkapm 15.01.09, 14:04
    Nie, nosicieli jest na dzień dzisiejszy kilkoro - na szczęscie tylko
    kilkoro, a na dzień 12.01 było jeszcze mniej - ma Pani nieaktualne i
    nieprawdziwe informacje
  • xxagaxx 15.01.09, 14:34
    odnośnie alergii to się mylisz i nie masz na ten temat żadnego
    pojęcia
    drzewa pylą już od lutego
    a w zimie są uczulenia np. na alternaria, cladosporium (grzyby
    pleśniowe) - tu np. nie można też mieć w domu kwiatów doniczkowych,
    a spróbuj wymusić w przedszkolu ich brak wink)
    całoroczne uczulenia na kurz domowy np.
    uczulenie na jedzenie
    a objawy są przeróżne

    --
    każdy dzień daje mi większą nadzieję,
    a czas jest moim przyjacielem i sprzymierzeńcem wink
    Złotowłosa i... Złotowłosa wink - moje ukochane córeczki wink
  • xxagaxx 15.01.09, 14:40
    nie jestem rodzicem dziecka chodzącego do tego przedszkola ale
    bardzo podoba mi się fakt, że Pani Dyrektor zabrała głos w tym wątku
    wyjaśniając wszelkie wątpliwości w sposób rzetelny i kulturalny
    wielkie brawa dla Pani
    jako osoba bezstronna nie znajduję winy dyrekcji w tym przypadku
    biorąc pod uwagę badania Sanepidu i ich wynik
    a jak już pisałam - komu z rodziców się nie podoba - wcale nie musi
    dziecka posyłać do tego akurat przedszkola
    przedszkoli w Krakowie jest do wyboru do koloru

    --
    każdy dzień daje mi większą nadzieję,
    a czas jest moim przyjacielem i sprzymierzeńcem wink
    Złotowłosa i... Złotowłosa wink - moje ukochane córeczki wink
  • aqua_allegoria 15.01.09, 14:58
    Każdy ma swoje racje i prawa do ich wyrażania.Jak równo do bronienia
    swojego stanowiska tak jak potrafi. Ja, pomimo, że moje dziecko nie
    chodzi do tego przedszkola (na szczęście?) interesuję się tą
    sytuacją od samego początku- t.j od momentu kiedy dowiedziałam się o
    tym od przyjaciół, których dziecko jest tamtejszym przedszkolakiem.
    Poinformowali mnie, ze względu na to że nasze dzieci wspólnie się
    bawią i istniało ryzyko zarażenia. Niemniej jednak,myślę że z taką
    samą intensywnością "drążyłabym" temat gdyby podobna sytuacja miała
    miejsce w naszym (również prywatnym i dosyć drogim) przedszkolu. Dla
    mnie salmonelloza to raczej niezbyt częsta i powszechna choroba,
    dlatego "dopinguję" rodziców, żeby dążyli do wyjaśnienia całej
    sytuacji.Informację o ilości nosicieli również mam od nich. Wydaje
    mi się również, że to oczywiste że nie ujawnia się danych osobowych
    chorego dziecka i rodzice nawet nie powinni byli takiej prośby do
    dyrekcji kierować ponieważ chyba niczego to już nie zmienia.
    Pamiętam z czasów szkolnych, że kiedy pojawiła się wszawica, mimo że
    cały personel wiedział u kogo pojawiło się "to " najwcześniej nikt
    nie oznajmiał tego faktu.Dla dobra dziecka właśnie, żeby
    uniknąć "sekowania" wśród kolegów i ich rodziców.Bo dzieci nie są
    winne zaniedbań i niedopatrzeń dorosłych.
  • dyrektorkapm 15.01.09, 15:58
    Szanowna Pani,
    to że pracuję w przedszkolu, które można takim mianem określić, bo jest
    podwójnie drogie jak państwowe jest życiowym przypadkiem. Zaręczam Pani, że
    zarówno ja, jak i inni pracownicy zwykłych przedszkoli starają się w równy
    sposób dbać o dzieci, bo jest to ich obowiązkiem i zazwyczaj powołaniem. To, że
    czasem nie umieją stawić czoła coraz bardziej wymagającym i świadomym swoich
    praw (choć niekoniecznie obowiązków) klientom to inna sprawa.
    Zapraszam Panią do mnie na rozmowę - chętnie wyjaśnię niejasności. Jestem
    zainteresowana również antyalergicznym urządzeniem o partycypacji w kupnie
    którego Pani wspominała.
    Pozdrawiam
    Elżbieta Zabiegaj
    dyrektor przedszkola z Prochowej
  • aqua_allegoria 15.01.09, 18:48
    Bardzo chętnie porozmawiam, ale z moją Panią Dyrektor jeśli zajdzie
    taka potrzeba i w wyposażaniu mojej placówki będę partycypować- mam
    nadzieję, że sytuacja się w żadnym z "Kangurków" nie zdarzy,
    aczkolwiek jak wiadomo nieszczęśliwe wypadki się zdarzają.
    Urządzenia/udogodnienia dla alergików można wpisać w "google", tam
    znajdzie Pani szeroką gamę produktów: odkurzacze, jonizatory i
    filtry, wentylatory-oczyszczacze powietrza (np. Daikin),naprawdę
    jest w czym wybierać i są to urządzenia łatwo dostępne. Lekarze,
    mający pod opieką przedszkolaki ze skłonnością do alergii na pewno
    chętnie doradzą i pomogą- chodzi przecież o komfort malucha.Zgodzę
    się natomiast z tym, że klient płaci za pewną usługę i ma w związku
    z tym oczekiwania.Ich skala, jest jednak indywidualna i stąd częste
    uzasadnione (lub nie) reklamacje. To jak zostaną rozpatrzone zależy
    w dużym stopniu od umiejętnego działania biura obsługi
    klienta/konsumenta. Pozdrawiam
  • zie.mia 15.01.09, 21:13
    No, nie za wszystko można zapłacić. Czy za stosunek do dzieci można?
    Jaką skalą zmierzysz stopień zadowolenia z okazywania sympatii
    dziecku? Zawsze można robić coś na pokaz, a jak rodzice pójdą to
    dziecko siedzi w kącie - i jak to sprawdzisz? Szczerze powiem - nie
    podoba mi sie Twoje podejście do tej sprawy. Jaka intencja Ci
    przyświeca, ze o innym przedszkolu wypisujesz takie rzeczy? Co Cię
    to właściwie obchodzi? Dobro ogółu dzieci? Dziecka Twojej koleżanki?
    Płacę i żądam - czytam z Twoich wypowiedzi. Nie za wszystko można
    zapłacić.
    Brawo Pani Dyrektor!
  • xxagaxx 15.01.09, 21:36
    czyżby faktycznie nie zmartwiona mama dziecka zarażonego salmonellą
    tylko konkurencja "kangurowska" obsmarowuje inną placówkę prywatną?
    i jaki jest sens zakładania takiego wątku, jeśli Twoje dziecko, Aqua
    Allegoria, tam nie chodzi?????? co Cię to obchodzi?

    co do dzieci alergicznych albo z katarem to nie sposób nie zgodzić
    się z poprzedniczkami, że nikt rodzicom L4 na siedzenie w domu z
    tak "chorym" dzieckiem nie da

    i nie mówię tak dlatego, że moje dziecię nie choruje w przedszkolu
    wręcz przeciwnie, jest chyba najbardziej chorowite w całej grupie, a
    że ja mam możliwość, to chorego nie puszczam na zajęcia
    a potem wraca i łapie szpiki od reszty grupy, w której większość
    chorych dzieci do przedszkola chodzi
    taki lajf i jakoś musi się uodpornić, chociaż nienawidzę jak mi
    dzieci chorują
    u nas normalni rodzice i nikt nie robi problemu, że jest epidemia
    ospy, rota, wiruoswego zapalenia oskrzeli czy zwykły smark
    nie da się wyizolować dziecka całkiem od zarazy; jak nie w
    przedszkolu to w tramwaju czy sklepie, wszędzie można się zarazić

    ciekawy przypadek był kiedyś u dziecka sąsiadki, które jeszcze do
    szkoły nie chodziło, do przedszkola też nie a złapało ospę
    i nikt wśród rodziny/znajomych nie miał wink))

    --
    każdy dzień daje mi większą nadzieję,
    a czas jest moim przyjacielem i sprzymierzeńcem wink
    Złotowłosa i... Złotowłosa wink - moje ukochane córeczki wink
  • aqua_allegoria 15.01.09, 21:48
    Konkurencją chyba żadną nie są dla siebe- każde z nich ma odrębny,
    inny pomysł na funkcjonowanie i realizuje zupełnie inny program. I
    żadne nie jest ani lepsze ani gorsze bo inne.Pisałabym tak samo o
    każdej placówce w której doszłoby do takiej sytuacji.Piszę o tej
    ponieważ, istniało ryryko że i moje dziecko zaraziło się od kolegi,
    który uczęszcza do tej placówki. I nie jest to żadne
    obsmarowywanie,bo nie atakuję metod nauczania, nie szkaluję osób
    prywatnych, nie działam na szkodę placówki. O tym, że salmonella tam
    wystąpiła wie dużo osób, bo otwarcie się o tym rozmawia i w żaden
    sposób na popularność placówki to nie wpłynie ponieważ jest to
    miejsce bardzo atrakcyjne dla wielu rodziców. Ja wyrażam swoje
    zdanie, jak się okazuje i co potwierdziło moje przypuszczenia-
    diametralnie różne od pozostałych. Istnieje prawdopodobieństwo, że
    zaliczam się do zdecydowanej mniejszości jak również takie, że inni
    nie chcą otwarcie swojego poglądu prezentować. Trudno- liczyłam się
    z tym pisząc pierwszy post, niemniej jednak je podtrzymuję.
  • aqua_allegoria 15.01.09, 21:36
    Za stosunek do dziecka nie zapłacisz.ALbo ktoś ma serce i jest dla
    dzieci dobry bez względu na to czy jest za to wynagradzany, albo
    nie. I w żadnym przedszkolu nie mam gwarancji że po zamknięciu za
    rodzicami drzwi personel nie wyśmiewa się z kolejnych naiwnych,
    płacących bajońskie sumy za placówkę a i tak to co się dzieje w
    środku to "wolna amerykanka". Sporo już o tym zostało napisane i
    kilka reportaży interwencyjnych powstało. Jedynym żródłem wiedzy
    jest dziecko, które i tak nie zawsze powie jak jest traktowane, z
    obawy przed karą ze strony pani. Nie za wszystko można zapłacić
    oczywiście, ale za bezpieczeństwo i nie narażanie zdrowia dziecka
    tak. I nie : "płacę i żądam" a "płacę i wymagam". Nie przyłączę się
    do braw- mam inne zdanie na ten temat i mam do niego prawo.
  • aqua_allegoria 15.01.09, 14:44
    Moje dziecko nie jest alergikiem (na szczęście), ale jakoś dziwnie
    się zdarza, że dzieci, których katar jest objawem alergicznym- jak
    twierdzą rodzice, najczęściej tą "alergię" przenoszą na inne dzieci
    bawiące się w grupie. Jeśli są uczulone na jedzenie- nie podaje im
    się takich składników w przedszkolnym jedzeniu. Niczego nie trzeba
    wymuszać- wystarczy poprosić o usunięcie roślin, dla dobra i
    komfortu małego alergika.To chyba wystarczające uzasadnienie. Nie
    generalizuję, ale bardzo często owe "alergiczne" katary pojawiają
    się w okresie największych zachorowań na anginę, grypę- listopad,
    grudzień, styczeń . Fakt, nie wiem czy wtedy coś pyli. Nie
    generalizuję, ale sporo rodziców w taki właśnie sposób tłumaczy
    ewidentne objawy przeziębień. I to jest po prostu nieuczciwe.
  • cocosek1 12.01.09, 20:21
    dzieciaki chodziły do przedszkola z gorączką i biegunką i się
    zarażały??? wcale mnie nie dziwi że zarażały, ale dziwi mnie
    nieodpowiedzialność rodziców posyłających chore dzieci.
  • aqua_allegoria 12.01.09, 20:35
    Wiesz co, u większości dzieciaków salmonelloza przebiegała bardzo
    łagodnie- stan podgorączkowy i "miękka kupa". Gdyby rodzice zostali
    poinformowani o pierwszym przypadku choroby, pewnie nie
    bagatelizowaliby sprawy i natychmiast wykonali niezbędne badania. A
    tak, myśleli że dzieciaki czymś się przytruły po prostu.Zresztą-
    wielu rodziców posyła dzieciaki do przedszkoli z katarem, kaszlem i
    innymi schorzeniami- wydaje im się to jak najbardziej naturalne i
    oczywiste. Niestety.
  • cocosek1 12.01.09, 22:20
    i to jest niestety najgorsze. Zgadzam sie, ze przedszkole powinno
    poinformowac juz o pierwszym przypadku ale masz pewnosc ze
    przedszkole wiedzialo od razu? A rodzice puszczający zakatarzone i
    kaszlace dzieci to niestety plaga, ktorej nie rozumiem
  • aqua_allegoria 12.01.09, 22:25
    Niestety mam.UWażam, że chore dzieci (katar, kaszel inne objawy) nie
    powinny być do przedszkoli wpuszczane i odsyłane wraz z rodzicami.
    Skoro na fermach drobiu natychmiast izoluje się chorego osobnika,
    żeby nie zaraził innych dlaczego tego samego sposobu nie można
    zastosować w przedszkolach?
  • zie.mia 15.01.09, 05:25
    Fajnie, że rodzice mają zaufanie do personelu i trzeźwe spojrzenie. A w jaki
    sposób poddaje się rodziców weryfikacji?
  • anulla1 15.01.09, 08:02
    Kochana sprawa nie jest prosta, pracowałam w przedszkolu i
    przechodziłam przez problem przysyłania chorych dzieci. Jakie
    nauczyciel ma mozliwości weryfikacji czy dziecko jest chore czy nie,
    jakie mam umiejętności i jakie ma prawo do diagnozowania chorób.
    Przychodzi dzicko matka otwiera drzwi wchodzi maluch i drzwi sie
    zamykają. Jak sobie to wyobrażasz nuaczyciel ma mierzyć przy wjeściu
    temp i próbke kupy sprawdzać???? Nawet jeśli n. poddaje pod
    wątpliwość stan zdrowia dziecka, rodzic twierdzi ze ten katar,
    kaszel to alergia, nawet jak sprawa jest jasna że to bzdura jak to
    udowodnić. Nawet zdażały mi sie przypadki, lewych zaświadczeń
    lekarskich, o zdrowiu dziecka. I co przedszkole w takich sytuacjach
    ma robić.
    Ten twój apel ma racje bytu ale do rodziców, w stylu- Nie
    przyprwadzajcie chorych dzieci do przedszkola!!!!
  • aqua_allegoria 15.01.09, 10:36
    Rozmowy, ankiety. Dziecko też jest oceniane przez psychologa,
    lekarza itp.Jeśli zaś chodzi o rodziców posyłających chore dzieci do
    przedszkola to jak najbardziej da się z tym zrobić porządek
    wprowadzając nowe punkty do regulaminu przedszkola.Chore dzieci
    wracają do domu OD RAZU, nie wchodząc na salę. W placówce jest na
    miejscu lekarz więc w razie zastrzeżeń rodziców można go od razu
    poprosić o konsultację a panie przedszkolanki chyba widzą, że
    dzieciak jest zakatarzony, kaszlący i ma podwyższoną
    temperaturę.Jeśli rodzicom nie będzie się podobało takie załatwienie
    sprawy to trudno. Płacąc kilkaset złotych za przedszkole i
    zaprowadzając tam zdrowe dziecko mam prawo oczekiwać, że odbiorę je
    w takim samym stanie. Nie widzę powodu narażania całej grupy na
    zainfekowanie tylko dlatego, ze ktoś uważa za naturalne i "w
    porządku" przyprowadzenie do placówki chorego dziecka bo tak mu jest
    wygodnie. Przedszkole ponosi odpowiedzialność za zdrowie,
    bezpieczeństwo i higienę dzieci więc należy bezwzględnie egzekwować
    pewne zasady. Ja chorego, kaszlącego i zakatarzonego dziecka do
    przedszkola nie zaprowadzam. Trudno, zostaję z nim w domu, nie
    narażam innych dzieci na zachorowanie i tego samego oczekuję od
    innych. Zresztą, w przypadku poważnego zachorowania( jak na przykład
    salmonella), jeśli zarażenie nastąpiło w przedszkolu/ szkole można
    wnieść sprawę o odszkodowanie za cierpienie dziecka i dyskomfort
    rodziców. Tak więc, przestrzeganie zasad bezpieczeństwa i higieny
    leży w interesie placówki.
  • aqua_allegoria 15.01.09, 10:42
    Katar i kaszel alergiczny- w porządku. Proszę przedstawić
    zaświadczenie oraz podać na co dziecko jest uczulone. Każdemu zależy
    na komforcie i bezpieczeństwie dziecka oraz na tym, żeby mu ulżyć. W
    zimie raczej żadne rośliny nie pylą, więc ten problem odpada.
    Natomiast, żeby małemu alergikowi nic nie zagrażało w placówce można
    pozbyć się czynników wywołujących u malucha alergię, zaopatrzyć się
    w specjalne urządzenia. Ja się bardzo chętnie do takiego pomysłu
    dołożę. Odróżnienie kataru alregicznego od ropnego, będącego
    symptomem przeziębienia, anginy- nie jest takie trudne naprawdę. A
    zmierzyć temperaturę jak najbardziej można. I poprosić o
    zaświadczenie poparte badaniami, że dziecko jest zdrowe i nie
    zagraża innym. Przedszkolanka jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo
    dzieci i w przypadku zachorowania ona, oraz dyrekcja przedszkola
    ponosić będzie za to konsekwencje.
  • dyrektorkapm 15.01.09, 12:59
    Szanowni Państwo,
    Napiszę może obszernie, ale jest to sprawa, która mnie osobiście
    dotyczy:
    1. O pierwszym przypadku zakażenia salmonellą dowiedziałam się
    16 grudnia, kiedy to właściwie prawie wszystkie dzieci już przeszły
    chorobę (było to diagnozowane jako rota – wirus, również przez
    rodziców lekarzy i czas wystąpienia zachorowań to głównie okres 6 -
    9 grudnia), w rozmowie z jednym z lekarzy ustaliliśmy, ze
    poczekamy na działanie sanepidu – jak się okazuje przy jednym
    przypadku nie prowadzi się dochodzenia w placówce. Dziecko nie
    jadło u nas ostatnio posiłków i było podejrzenie, że zakaziło się
    gdzieś „na mieście”.
    2. Drugi przypadek zgłoszono 19 grudnia i wtedy od razu
    zareagowaliśmy (ja osobiście będąc na zwolnieniu chora z domu
    wydzwaniałam do sanepidu itd. już wcześnie rano). Matka, która jako
    druga poinformowała mnie mejlowo o dodatnim wyniku sama w mejlu
    prosiła o dyskrecję z uwagi na dobro dziecka (!) – poinformowałam ją
    jednak, ze musze powiadomić o tym sanepid. Zresztą to dziecko po
    przechorowaniu w poprzednim tygodniu – jeszcze przed otrzymaniem
    wyniku przyszło do przedszkola i niestety mogło zarażać inne dzieci.
    Tak więc ujawnienie pierwszego przypadku nie jest kluczowe i
    decydujące o zachorowaniach innych dzieci, bo jego zgłoszenie
    nastąpiło już po przebyciu choroby u pozostałych dzieci.
    3. Przebieg choroby – za wyjątkiem pierwszego przypadku i
    bodajże jeszcze jednego – nie był typowy, bowiem objawy były słabe.
    Na szczęście dla dzieci ten typ salmonelli akurat jest łagodny.
    4. To prawda, że zaraziło się 24 dzieci i jeden pracownik, z
    czego na dzień dzisiejszy zostało pozytywnych kilkoro dzieci i mam
    nadzieję, ze szybko się uwolnią od tej bakterii.
    5. Sprawdzono dokładnie catering i warunki higieniczno –
    sanitarne w przedszkolu – próbki pobrane z talerzy były w porządku –
    (zainwestowaliśmy w profesjonalną kuchnię i zmywalnię 30 tysięcy
    złotych).
    6. Jeśli chodzi o źródło zakażenia trudno jest je ustalić –
    podejrzewane są wypieki przyniesione na urodziny dwojga dzieci -
    tort urodzinowy (choć pierwsze chore dziecko go nie jadło!) i
    przyniesione 3 dni po torcie bezy urodzinowe (robione w domu, ale z
    białek przecież). Być może jest też inny powód zarażenia, o którym
    nie wiemy.
    7. Przedszkole przeszło wszystkie procedury wymagane przez
    sanepid – dezynfekcję, mydła antybakteryjne, ręczniki papierowe itd.
    8. Chcę napisać, że jest mi niezmiernie przykro, że na
    publicznym forum jeden z rodziców ogłasza coś, czego nie ma odwagi
    powiedzieć mi w oczy.
    Jestem zawsze do dyspozycji rodziców z przedszkola, mój numer
    telefonu kom. jest powszechnie dostępny i można do mnie dzwonić w
    każdej chwili, jak również pisać mejle, na które staram się
    wyczerpująco odpowiedzieć. Zresztą okres przerwy świątecznej
    poświęciłam na kontakty z władzami sanitarnymi i rodzicami dzieci.
    9. Rodzice zostali powiadomieni o sytuacji w przedszkolu drogą
    mejlową i informacjami umieszczonymi na stronie internetowej,
    dostępnymi dla rodziców dzieci z przedszkola po zalogowaniu. Już w
    tym amym dniu, tj. 19 grudnia wszyscy zostali powiadomieni o
    koniczności wykonania badań.
    10. Jeśli chodzi o zachorowania dzieci, z mojego ponad 20-
    letniego doświadczenia zawodowego chcę napisać, ze niezwykle trudno
    jest uniknąć infekcji w przedszkolu. Małe dzieci pozbywając się
    odporności matczynej i przychodząc do zbiorowiska innych dzieci są
    narażone na różnego rodzaju infekcje pojawiające się nagle. Owszem
    nieodpowiedzialnością rodziców jest przyprowadzenie dzieci z
    katarami, kaszlem itd. Czasem trudno jest zaprzeczyć, że jest to
    katar alergiczny – nie zawsze jest on wodnisty i przeźroczysty.
    Czasem rodzic nie może natychmiast odebrać dziecka z przedszkola.
    Moje dziecko też odchorowało swoje – po 2 tygodnie w miesiącu bywało
    chore i liczyłam się z tym faktem zapisując je do przedszkola.
    Dopiero od ok. 6 r.ż. dzieci nabywają lepszej odporności. Zresztą w
    ostatnich latach dzieci są bardziej odporne w związku z większą
    ilością szczepień ochronnych i żywieniem zawierającym dużo
    wartościowych składników i naprawdę chorują dużo mniej.
    11. Przykro jest mi czytać o elitarnej placówce, o tym, że
    wybieramy rodziców i dzieci. Tak, dzieci są badane przez lekarza
    przeszkolonego w metodach wczesnej diagnostyki rozwoju małego
    dziecka – bardziej po to, aby zapobiec deficytom rozwojowym, niż by
    odsunąć dzieci od przedszkola. Większe znaczenie ma wizyta u
    psychologa rozwojowego, który ocenia czy dziecko jest dojrzałe do
    grupy społecznej. To się dzieje dla dobra dzieci. Wskazówki od
    psychologa pomogą również w adaptacji i dzieciom i rodzicom. Jeżeli
    któreś z dzieci potrzebuje pomocy to trafia na zajęcia
    indywidualne. Dziecko niedojrzałe do przedszkola powinno pobyć
    jeszcze z mamą w domu. Nasza placówka jest jedną z alternatywnych
    placówek dla dzieci – nikt nie jest zmuszony do zapisania tu
    dziecka, nie jesteśmy rejonowym przedszkolem. Rodzice są
    poinformowani o zasadach rekrutacji. Pamiętajmy, że w naszym
    przedszkolu znajdują się dzieci niepełnosprawne, będące pod opieką
    ośrodka rehabilitacji, przy którym działa placówka, pozostałe dzieci
    winny więc wykazywać normę rozwojową.
    Poza tym jakieś kryteria przyjęć należy wziąć pod uwagę. Jeśli
    ktoś ma jakieś sugestie niechaj się nimi podzieli. Dziwię się, ze
    ktoś może mieć coś przeciwko badaniu, prowadzonemu przez
    specjalistów szkolonych w zagranicznych ośrodkach – na dodatek
    rodzice za to nie płacą, ani nie muszą przynosić skierowań.
    12. Wszyscy rodzice dzieci, które muszą pozostać w domu, bo mają
    pozytywne wyniki zostali poinformowani o możliwości uzyskania
    obniżki czesnego za okres nieobecności.
    13. Wiem, ze na forach internetowych mogą pisać wszyscy, ukrywać
    się pod pseudonimami i krzywdzić bezkarnie innych. Wiele lat
    wykonuję swoją pracę, tak jak umiem najlepiej. Nikt nie jest wolny
    od pomyłek, ale można pewne sprawy załatwić inaczej. Co do spraw o
    odszkodowania za straty moralne jestem gotowa ponieść przewidziane
    prawem konsekwencje, jeżeli zostanie udowodniona moja wina. Taki już
    los dyrektora.
    Jednak dziękuję tym wszystkim, którzy na tym forum wykazali
    zrozumienie sytuacji, dziękuję przede wszystkim rodzicom z mojego
    przedszkola, którzy powierzają nam swoje dzieci – zresztą często
    kolejne - w zaufaniu do nas, wierząc, ze staramy się zapewnić im
    najlepszą opiekę.
    Pozdrawiam wszystkich czytających
    Elżbieta Zabiegaj -
    dyrektor przedszkola

  • cocosek1 15.01.09, 19:21
    Bardzo dobrze że Pani napisała swój post. Ja nie mam nic wspólnego z
    tym przedszkolem, nawet nie wiem gdzie ono się znajduje ale sama
    jestem mamą przedszklaka i wiem że nie zawsze winno jest
    przedszkole, stąd moje posty w tym wątku. Sama nie raz widzę
    nieodpowiedzialnych rodziców, ukrywających fakt zarażenia ich dzieci
    np. chorobą zakaźną. A potem choruje całe przedszkole.... Wierzę, że
    podjęli Państwo niezbędne kroki, żeby zapobiec rozprzestrzenieniu
    się choroby. To przykre, że dzieciaczki się pochorowały. Ale jak
    sama Pani pisze nawet niektórzy lekarze diagnozowali rota a nie
    salmonellę.
    Rozumiem też że autorka wątku czuje się rozgoryczona bo do niej
    informacja o chorobie dotarła zapewne za późno, ale od początku nie
    podoba mi się sposób publicznego linczowania przedszkola z tego
    powodu. A zwłaszcza powoływanie się na elitarność oraz selekcję jako
    argument, który rzekomo miałby chronić dzieci przed chorobami.
    Ludzie znajmy umiar i nauczmy się mówić wprost o tym co nas boli.
  • cocosek1 15.01.09, 20:21
    moj post dotyczył oczywiście postów Pani Dyrektor
  • aqua_allegoria 15.01.09, 21:59
    Nikt nikogo nie linczuje.Argument o elitarności oraz selekcji nie
    miał na celu chronienia dzieci przed zachorowaniami.Jeśli jednak
    stawiamy rodzicom/klientom określone wymagania, które powinni
    spełniać ubiegając się o miejsce w tej lub innej placówce to
    wymagajmy również od samych siebie.Piszesz o rodzicach ukrywających
    choroby zakazne u dzieci- sama widzisz, ze taki proceder ma miejsce.
    Ja NIE atakuję małych alergików w tak chyba z rozpędu niektórzy
    czytelnicy zinterpretowali. Jedym ze sposobów ukrywania/ tłumaczenia
    symptomów chorób bywa przypisywanie takich objawów różnego rodzaju
    alergiom, uczuleniom- bo tak jest najłatwiej i najszybciej. I mało
    kto zweryfikuje, że było inaczej.Dopiero w przypadku dużej liczby
    zachorowań okazuje się, że przyczyną nie był jednak żaden alergen.
    Przedszkole ze swoje strony może wprowadzić/ zaostrzyć regulamin,
    który przedstawi każdemu z rodziców do przeczytania i akceptacji w
    formie podpisu.Wtedy każda ze stron będzie znała swoje
    obowiązki,konsekwencje wynikając z ich niedopełnienia ale i prawa.
  • zie.mia 15.01.09, 16:22
    no, to jednak chyba masz tam dziecko, skoro tak piszesz, albo chcesz zepsuć
    opinię temu przedszkolu jeżeli w ten sposób piszesz o obcym przedszkolu
  • aqua_allegoria 15.01.09, 18:31
    Każdy zrobi z tą informacją to co uzna za stosowne.Ja wyrażam swoje
    zdanie, które oczywiście może się komuś nie podobać.Co nie oznacza,
    że je zmienię lub zamilknę.
  • anulla1 15.01.09, 22:43
    KObieto o czym ty piszesz, jaki lekarz w jakim przedszkolu, ....
    Jakie weryfikowanie stanu podgorączkowego przed wejściem na sale?
    Wiadomo, że mówimy tłumaczymy, rodzicom, prosimy.... Ale nie zawsze
    dociera. Wprowadziliśmy wymóg, ze dyrektro w razie wątpliowśći moze
    zarządać zaświadczenia od lekarza ,że dzieko jest zdrowe, przynosili
    lewe. Zapewniam cię, że każdy nauczyciel woli pracować ze zdrowymi
    dziećmi niż z chorymi. To nie wina pracowników przedszkola że dzieci
    sie w nich zarażają.
    Ja też chorego i kaszlącego dzieka nie zaprowadzam do przedszkola i
    w pierwszej kolejności mysle o tym aby mója córka sie nie męczyła a
    potem o tym ,że zaraża.

    A w kangurkowym dopiero przekręty były... koleżanka w owej placówce
    miała okazje pracować.
  • aqua_allegoria 15.01.09, 22:52
    W tym na Prochowej zdaje się jest pediatra dostępny. Nie można
    zweryfikować czy dziecko ma gorączkę? Nie wolno Ci, jako osobie
    odpowiedzialnej za to w jakiej kondycji wpuszczasz dziecko na salę
    do innych dzieci, zakwestionować zdania upierajacego się rodzica?
    Nie możesz zmierzyć temperatury? DLaczego? Jeśli dziecko zarazi
    pozostałe, inne mamy mogą mieć przecież do CIebie między innymi
    pretensje. Myślę, że przedszkolanka może się "postawić" rodzicom w
    imię bezpieczeństwa i zdrowia dzieci oddanych pod jej opiekę. Moim
    zdaniem nawet powinna. Nie bacząc na to, że niektórzy sią oburzą i
    być może wypiszą dzieci z przedszkola ( w co wątpię). Ona zachowała
    się profesjonalnie i odpowiedzialnie.I takiej osobie można bić brawo.
  • aqua_allegoria 15.01.09, 22:58
    Nie mówiąc już o tym, że chore dziecko zarazi Ciebie,a tym samym
    Twoje dzieci.Oczywiście, każda praca niesie ryzyko zachorowań i
    infekcji, ale jeśli można to ryzyko zmniejszyć to należy podjąć
    pewne kroki.
    W każdym przedszkolu są "przekręty" mniejsze lub większe.Na tym
    forum już poruszany nie raz był ten temat. Po to jest forum, w
    którym wszyscy uczestniczymy, żeby takie tematy poruszać. Jednych to
    oburza a innym jest pomocne.
  • bomba001 15.01.09, 19:53
    gluupi post, nie wiem jaki cel przyswieca autorce.
    jezeli chidzi o salmonelle- to chyba plaga prywatnych przedszkolismile))) wlasnie
    panuje w innym prywatnym, w okolicy bronowic. w tamtym roku moich znajomych
    dziecko spedzilo prawie msc w szpitalu po zarazeniu sie w przedszkolu
    Kangurka!!!! oj, sparwa bardzo sie cioagnela, sami musieli zawiadomic sanepid,
    bo przedszkole elitarne sie nie kwapilo. uff, jak to dobrze, ze moje dzieci
    chodza do panstwoegobig_grinDD
    inne opinie autorki tez smieszne, widac ze nie miala wiele wspolnego z alergia a
    jej wiedza medyczna jest rowna zero. dzieci maja uczulenia na kurz, na plesnie,
    na roztocza etc- mimo urzadzen, etc, objawy mozna troche ylko zmniejszyc, nigdy
    nie wykluczyc. jezeli chodzi o alergie pokarmowe- sprawa prostsza. ale wiele
    alergii jest po prostu nie zdiagnozopwanych, testy po prostu nie wychodza, a
    dzeicko caly rok objawy ma.
    katar ropny, czy alergiczny- tez male pojecie masz. moje dzieci maja tendencje
    do katarow chronicznych, one po pewnym czasie trwania wygladaja jak ropny katar-
    byly badane, sa badane za kazdym razem i bakteryjne nie sa. latwo sie pomylic.
    podobnie moje corka miala katar przezroczysty lejacy- okzala sie zakazona
    pneumokokiem...
    po za tym nie przesadzajmy z tym przyprowadzaniem/nieprzyprowadzaniem dzieci
    chorych. co znaczy chorych? dziecko z karaem chronicznym wtakim razie nie
    powinno chodzic w ogole do przedszkola!!! czy tez szkoly, jak moj syn. bo mu sie
    z nosa leje, ale moze trenowac, moze chodzic na basen etc mam mu wiec nauczanie
    indywidualne zalatwic?? w imie czego? jego ot nie boli. latwo dac sie zwiesc
    pozorom.
    dzieki temu, ze dzeici sie zarazaja, walcza z bakteriami/wirusami to szybciej i
    lepiej sie uodparniaja. a pokazcie mi pediatre, ktory da zwolnienie na dziecko,
    ktore ma katar? nie ma takiego, bo katar to nie powod! nie badzcie kwokami,
    dzieci od kataru nie umieraja. u nas jest kretynski zwyczaj siedzenia z lekko
    przeziebionymi dziecmi w domu, w innych krajach dzieci ze spikami do pasa i
    nawet biorace antybiotyki chodza do przedszkola/szkoly, nikt ich nie zwalnia z
    wf, nie ma nawet takiej kategorii! i zyja i to dobrze.
    umiar we wszystkim.
    podlaczam sie do pochwal dal pani dyrektor za monitorowanie forumsmile i kulturalne
    potraktowanie tematu.
    watek ma chyba jednak byc elementem walki konkurencji. smile
    --
    tak mi sie nie chce....
  • aqua_allegoria 15.01.09, 21:27
    Twoje racje i opinie- Twoja sprawa. Dla mnie tłumaczenie, że dzieci
    walczą z wirusami przechodząc liczne infekcje kompletnie nie trafia.
    Wolę kiedy dziecko nie jest narażone na tego typu przypadłości. Na
    co możliwe-szczepię.W innych krajach, jak twierdzisz normą jest
    posyłanie zainfekowanych dzieci do przedszkola/szkoły - ja w taki
    sposób nie postępuję i nie godzę się na to, żeby moje zdrowe dziecko
    się od nich zarażało. Może żyć zdrowo i w komfortowych warunkach a
    nie być poddawane "testom" poprzez choroby przynoszone do placówek
    przez dzieci mniej lub bardziej odpowiedzialnych rodziców. Tak jak
    już napisałam, moje dziecko alergii nie ma i dlatego moja wiedza na
    ten temat nie musi być naukowa. Niemniej jednak nie zgodzę się z
    argumentacją, że objawy przez Ciebie wymienione są zupełnie normalne
    i powinny być przyjęte za rzecz oczywistą i naturalną w przypadku
    zetknięcia się z nimi.Podobnie jak stwierdzenie że niewiele da się w
    tej materii zdziałać. Katar jest dla każdego dziecka uciążliwy i
    męczący- dzieci alergiczne nie byłyby w stanie normalnie
    funkconować. Oczywiście znam rodziców, twierdzacych że katar ma
    trwać tydzień i nie należy go leczyć. W porządku- ale niech przez
    ten tydzień dzieci pozostana w domu.Ja nie chodzę na basen kiedy mi
    się z nosa leje ponieważ mam na uwadze względy zdrowotne i
    estetyczne innych pływających. To o czym napisałaś jest dla Ciebie
    normą i rzeczą absolutnie oczywistą. Nie oznacza to, że musi być tym
    samym dla mnie.To, że ja jestem w mniejszości nie oznacza,że nie mam
    racji. Nawet jeśli większość twierdzi inaczej.
  • zie.mia 15.01.09, 23:32
    poniewaz doskonale wiesz, jak winno działać. Inni od ciebie dużo się
    nauczą. Chcę to zobaczyć, jak będziesz sprawdzać przy wejściu czy
    dziecko jest chore - co wtedy będą robić pozostałe dzieci, którymi
    musisz sie zajmowac?. Jak bedziesz wołać lekarza, który jak rozumiem
    czeka i nic nie robi, jak wreszcie bedziesz dzwonic do rodziców, a w
    tym czasie kto się zajmie dziećmi z Twojej grupy? No i jak będziesz
    analizowac czy ten katar jest alergiczny czy nie.Jak będziesz mówić
    rodzicom, ze dziecko miało rzadką kupę, a rodzice na drugi dzien
    przyprowadza dziecko bo powiedzą, ze w domu nic więcej nie było.
    Zanim to stwierdzisz inne dzieci juz sie zarażą. A poza tym nikt nie
    żyje w sterylnych warunkach - wydaje mi sie, że dzieci muszą się
    zetknąć z bakteriami i zarazkami i ich organizm musi sie z nimi
    zmierzyć, zeby mógł nabyć odpowiednią odporność. Przecież takie
    chronione dziecko padnie przy byle infekcji. Moze jakis lekarz się
    wypowie na ten temat? Po co są leki homeopatyczne, zeby pobudzić
    organizm do walki.
  • aqua_allegoria 16.01.09, 00:07
    Nie, nie założę przedszkola mimo że mam do tego uprawnienia. Jestem
    w stanie odpowiadać za to co robię osobiście, niestety obawiam się,
    że nie jestem w stanie upilnować personelu i kontrolować tego co
    robi. Mogę wierzyć bezgranicznie w dobre chęci pracowników i
    obdarzyć ich zaufaniem. Obym się jednak nie przeliczyła. Nie zależy
    mi na tym,żeby kogokolwiek uczyć/pouczać bo jak wiadomo, każdy i tak
    zrobi po swojemu. Uważam jednak, że możliwe jest sprawdzanie przez
    jedną z opiekunek grupy ( zazwyczaj na daną przypadają dwie
    panie);która przyjmuje dziecko od odprowadzającego je rodzica w
    jakim dziecko jest stanie. W razie konieczności odmówić wprowadzenia
    dziecka na salę. W przypadku zachorowania dziecka w trakcie zajęć,
    odizolowuję je od reszty i towarzyszę mu do przybycia rodziców.
    Grupą w tym czasie zajmuje się druga wychowawczyni.Mogę mieć
    podpisaną umowę z pediatrą, który przyjeżdża w przypadkach
    niecierpiących zwłoki i diagnozuje przypadek. Na stałe, mogłabym
    mieć obecną higienistkę ( tak jak w przedszkolach i szkołach dawno
    temu- nie wiem jak jest teraz).Zwiększa to koszty ale i
    bezpieczeństwo dzieci. Obfity katar męczy przede wszystkim chore
    dziecko- w okresie nasilenia objawów alergicznych proszę rodziców o
    pozostawienie dziecka w domu, dla jego komfortu. Nie pobieram w tym
    czasie czesnego, lub zwracam proporcjonalną do nieobecności jego
    część. Podobnie postępuję w przypadku chorób zakażnych, jeśli
    dziecko nabawiło się ich w mojej placówce ( wiadomo, że okres
    wylęgania jest różny).Od razu zgłaszam niepokojące objawy rodzicom
    dziecka, oraz wszystkim innym z grupy. Nie sieję paniki, tylko
    informuję o możliwości wystąpienia ich u innych dzieci. Na bieżąco
    proszę rodziców o raporty o stanie zdrowia dzieci, poparte
    badaniami, konsultacjami lekarskimi.Zanim jednak zjawią się pierwsi
    chętni, sporządzam regulamin- dość rygorystyczny określający prawa i
    obowiązki moje oraz rodziców.Dotyczy on zarówno bezpieczeństwa i
    higieny dzieci jak i nabycia przez nie w mojej placówce określonych
    umiejętności i zdobycia wiedzy. Do mnie należy takie dobranie
    pedagogów i programu, żeby dzieciom efektywnie tę wiedzę przekazać.
    I ja biorę odpowiedzialność za to, co reprezentują po ukończeniu
    mojej placówki. Takie przedsięwzięcie wymaga dużego planowania i nie
    da się opisać wszystkiego tak ad hoc.WIąże się również z kosztami i
    pewnie wysokim czesnym,w związku z tym oczekiwaniami rodziców. I ja
    je musze spełnić skoro podejmuję się takiego zadania. Rodzice płacą
    za usługę, którą ja dostarczam i gwarantuję jej wzorowe wykonanie.
    Regulamin stawia twarde warunki- ale jego przepisy są jasne i
    czytelne dla wszystkich.Myślę, że mogłabym stworzyć taką placówkę,
    ale na początek niewielką żeby sprawdzić czy ten system zadziała i
    będzie na niego popyt.Może faktycznie..wink
    Homeopatia ma zbawienne działanie- sami stosujemy regularnie i jak
    dotąd (odpukać) działa.
  • bomba001 16.01.09, 08:01
    bajki i to pozbawione podstaw prawnych. zyjesz w innym swiecie. nie wolno ci
    prosic o pozostawienie dziecka alergicznego w domu bo na jakiej podstawie? ani
    ty, ani higienistka nie mozecie mojemu dziecku stawiac diagnozy. a nawet jesli
    postawisz, zwyklykatar czy lekkie przeziebienie NIE JEST JEDNOSTKA HOROBOWA.
    obudz sie.
    --
    tak mi sie nie chce....
  • mk110 16.01.09, 12:56
    A czy dla Ciebie jest w takim razie lekkie przeziębienie? I kiedy
    przechodzi w poważniejsze? Czy to jest juz jednostka "Horobowa"" a
    może chorobowa?
  • xxagaxx 16.01.09, 22:05
    w przedszkolu państwowym są w każdej grupie dwie panie nauczycielki
    pracujące na zmianę - jedna rano jedna po południu oraz do godziny
    15tej b(odajże) pani, która zajmuje się roznoszeniem posiłków,
    sprzątaniem po nich i takie tam prace pomocnicze (pomoc nauczyciela)
    myślę, że nie ma szans, by jedna nauczycielka siedziała z chorym
    dzieckiem w kącie sali a reszta dzieci siedziała w drugim kącie bez
    opieki
    nauczycielka realizuje program, stałe punkty dnia (śniadanie,
    zabawa, spacer itd.) a nie mierzy temperaturę
    poza tym nie widziałam nigdy, żeby rodzic odprowadzający dziecko
    rano do przedszkola czekał pół godziny, aż pani poogląda dziecko,
    czy aby nie chore wink
    każdy przyprowadza, zaprowadza do sali, otwiera drzwi, wpuszcza
    dziecko, zamyka drzwi i do widzenia (no jeszcze w biegu mówi do
    pani "dzień dobry" wink

    utopia, utopia, Droga Allegorio wink

    --
    każdy dzień daje mi większą nadzieję,
    a czas jest moim przyjacielem i sprzymierzeńcem wink
    Złotowłosa i... Złotowłosa wink - moje ukochane córeczki wink
  • zie.mia 16.01.09, 22:51
    Nie widzę sensu w tej dyskusji. Utopią jest stworzenie idealnych warunków dla
    dzieci, bo się nie da zaspokoić wszystkich potrzeb. Przecież wszyscy chcą
    dobrze, ale różnie to wychodzi.
    Ach, bądźmy ludźmi - kto to powiedział????
  • marta.zmyslony 21.01.09, 21:37
    Szanowna Pani,

    moje dziecko uczeszcza do przedszkola, ktore Pani ocenia w swoich
    postach. Nie zgadzam sie z opiniami, ktore pod pseudonimem wyglasza
    Pani na forum i jestem nimi oburzona.

    Moje dziecko uwielbia to przedszkole, pracujace tam nauczycielki i
    personel pomocniczy. Ja zas uwielbiam patrzec jak cudownie sie
    rozwija dzieki solidnej pracy, jaka wykonuja codziennie wszyscy
    pracownicy.

    W tej trudnej dla nas wszystkich sytuacji bylam na biezaco
    informowana o wszystkim co powinnam zrobic. Pani Dyrektor i wszyscy
    pracownicy staneli, jak zreszta co dzien, na wysokosci zadania.

    Zycze wszystkim rodzicom, by przedszkola i szkoly, do ktorych
    posylaja swoje dzieci, byly tak profesjonalnie prowadzone, tak samo
    pelne ciepla, pelne zainteresowania dla dzieci i skoncentrowane na
    ich potrzebach, zdrowiu i rozwoju.

    Marta Zmyslony

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka