Dodaj do ulubionych

plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można

25.04.09, 19:55

Widzieliście plac? Jest super. Ale ...
Brak jest regulaminu który jak przepisy mówią powinien być na każdym
placu zabaw.
Efekt: ludzie wprowadzają tam psy, palą papierosy, starsza młodzież
jeździ rowerami, wspina się po rurze do zjeżdżania od zewnątrz, robi
akrobacje na szczycie urządzeń bardzo wysoko i niegrzecznie odzywa
się do osób próbujących reagować.
I złoszczę się na ludzi którzy na to nie reagują, jeśli widzicie tam
kogoś kto interweniuje - to ja. Nikt inny się nie odzywa,
młodzieżówka może sobie przeklinać, 6 letni chłopcy wydzierać się
wniebogłosy i tamować rurę dla innych, a mamuśki mają to w nosie.
Błagam reagujcie! Wychowujcie nie tylko swoje ale i cudze dzieci.
Dziś w końcu zwróciłam uwagę kilku chłopcom w wieku mojego syna - 6-
7 lat, byli ciężko zaskoczeniu, zrozumieli, obiecali że spróbują się
ciszej bawić i tak zrobili. Ale kiedy nikt im nic nie powie to skąd
mają wiedzieć że robią coś nie tak? Można się oburzać ale trzeba
reagować.
A tak chodzę i tłumaczę moim dzieciom, tak ci chłopcy wchodzą tam
gdzie nie wolno, tak nieładnie się bawią i my tak się nie bawimy,
tych słów się nie używa bo są wulgarne ... rurą się zjeżdża a nie
wspina się po niej bo to niebezpieczne jest wysoko i można spaść.
Efekt - wolę tam nie chodzić a dzieci uwielbiają tam być.
Obserwuj wątek
    • bomba001 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 25.04.09, 20:56
      plac jest suer, darlam sie tez tam ja, ale:
      darlam sie na dzieci, ktore wspinaly sie w gore rury, ktora jechala moja 3
      latka- uznalam, ze jest to dla niej niebezpieczne. brak regulaminu- zgadzam sie,
      ale na zdrowy rozum rura te nie jest przeznaczona dla zbyt malych dzieci,
      rowniez nie dla niejsmile
      moj 8 letni syn bawil sie tam setnie, pewnie krzyczac zbyt wiele z kolegami, ale
      moze bez przesady, co? to po prostu dzieci, i maja prawo krzyczec w czasie
      zabbawy, bo w szkle np nie wolno na lekcjach.
      jezeli chodzi o wspinanie- ja mojemu synowi nie pozwolilam, bo wydaje mi sie, ze
      ta rure mozna w ten sposob zniszczyc.
      ale na ogol nie interweniuje, ze wspina sie na przyrzady z drugiej strony, nie
      niszczac ich i nie powodujac systuacji niebezpiecznych dla innych-ot, po prostu
      uwazam, ze dziecko musi sie wspinac, a tam np miekko i nic sie nie stanie jak
      spadnie. dzieki temu nie rosnie mi dziecko kaleka, ktore boi sie wszystkiego.
      jezeli chodzi o wychowywanie cudzych dzieci, ktore nie sa stanowia
      niebezpieczenstwa dla innych- to juz przesadzasz. oczywiscie zwroce uwage np
      nastolatkom klacych w poblizu malych dzieci, ale to by bylo na tyle.
      sama wychowuj raczej swoje dzieci i wyluzuj- inne dzieci zostaw ich rodzicom.
      na krzyki dzieci na placu zabaw naprawde nie trzeba reagowac, ich prawo.
      proponje wyprawe do cichego lasu
      --
      tak mi sie nie chce....
      • marzek2 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 25.04.09, 21:19
        >jezeli chodzi o wychowywanie cudzych dzieci, ktore nie sa stanowia
        >niebezpieczenstwa

        Ja chodzę z dziećmi na inny plac zabaw. Stosując Twoje rady Bombo powinnam
        spokojnie patrzeć się, jak dorodne pannice z VI klasy podstawówki mojej córki
        siadają we dwie (!) na tych "sprężynach" w kształcie zwierzątek do huśtania się
        i mają super zabawę. W sumie nie stanowiły niebezpieczeństwa dla innych dzieci,
        ale psuły zabawki przeznaczone dla nieco lżejszych użytkowników... A ich
        rodziców nie było z nimi, bo to było zaraz po szkole i dzieci bawiły się po
        wyjściu ze szkoły.

        Idąc tym tropem nie powinnam zwracać uwagi małolatom piszącym sprayem po pewnej
        kamienicy, bo przecież nie stanowili dla nikogo niebezpieczeństwa...

        Tak się właśnie rodzi znieczulica społeczna.

        --
        Radość nie polega na nieobecności cierpienia, lecz na obecności Boga.

        www.malyrycerz.blox.pl
        • bomba001 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 25.04.09, 21:38
          nie, napisalam o nieniszczeniu zabawek- oj, ja przy niszczeniu krzycze i to
          bardzo glosno. to jest inna spawa- niszczenie dobra wspolnego i niebezpieczne
          zabawy.

          ale krzyk, taki ludzki, bawiacych sie dzieci? 6-7 latkow?
          to juz popadanie w przesade.
          --
          tak mi sie nie chce....
        • anndelumester Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 27.04.09, 11:40
          smile
          Ja jakoś też nie mam litości dla nastolatków demolujących place zabaw.
          Pewnie przynajmniej raz w tygodniu wpędzam w anoreksję pannice huśtające sie na
          huśtawkach dla maluchów, pytając czy te zady nie za duże i nie za ciężkie na
          takie kruche sprzęty wink i czy dziewczęcia luster i wag w domach nie mają.





          --
          Gdyby oni przynajmniej tej książki tak nie czytali. Co by to było, gdybyśmy tak
          my nasze dzieci męczyli jakimś Kadłubkiem czy innym Anonimem. Tymczasem oni ten
          swój spisek przeciwko światu zaczęli od tego, że byle rybak miał zaraz umieć
          czytać, pisać i dyskutować. Siedzi taki, rybki w Jeziorze Galilejskim łowi i
          zamiast pół litra obciągnąć to skubany z kolegą z drugiej łódki o pryncypia się
          spierają, albo przerzucają się głodnymi kawałkami z Księgi Psalmów lub z Pieśni
          nad pieśniami.(A.Koraszewski)
    • penelina Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 25.04.09, 21:49
      Hmm. Nie bywałam i nie bywam z córką na tym placu.
      Mam fajniejszy, bliżej domu.

      Okazuje się - na szczęście.

      I nie dlatego, że odbywają się tam te wszystkie "niecne praktyki",
      które opisujesz, o nie.

      Piszesz :

      > Wychowujcie nie tylko swoje ale i cudze dzieci.

      To ja Ci na to : "Nie śmiesz upomnieć a już na pewno
      wychowywać
      mojego dziecka, jeśli ja jestem w pobliżu. Masz
      uwagi do jego postawy - Twoje prawo. Ale jeśli masz ochotę komuś o
      tym powiedzieć ( i nawet mieć nadzieję na zmianę nieakceptowalnego
      przez Ciebie zachowania ) - to właściwą osobą do informowania
      jestem ja, nie moje dziecko". I ode mnie będzie zależało, czy
      skoryguję zachowanie mojego dziecka, czy nie. Ale Ty nie masz
      najmniejszego prawa go upominać, pokrzykiwać czy co tam jeszcze. Nie
      jesteś jego opiekunem ( tak, jak nauczyciel nim jest - w przedszkolu
      czy w szkole ), nie ponosisz za nie żadnej odpowiedzialności, nic do
      niego nie masz.
      Zatem - nie wtrącaj się. A ewentualne uwagi po prostu kieruj pod
      właściwy adres - opiekuna dziecka. Bo nie chcesz mi chyba
      powiedzieć, że 6 letnie dzieci przebywają same na placu zabaw w
      centrum miasta ?

      I na koniec :

      > starsza młodzież [...]robi
      > akrobacje na szczycie urządzeń bardzo wysoko

      Hm, może dlatego, że jest już za bardzo wyrośnieta, by robić
      akrobacje na niższych poziomach ? Zresztą - skoro urządzenia z
      wysokimi poziomami są zainstalowane na placu zabaw - to z całą
      pewnością spełniają wszelkie normy i atesty bezpieczeństwa, również
      podczas korzystania z najwyższych ich poziomów.

      Zatem - nie dziw się, że podrośnięta młodzież :

      > niegrzecznie odzywa
      > się do osób próbujących reagować.

      Nikt nie ma obowiązku być wobec Ciebie grzeczny; nieprawdą też jest,
      jakoby "starszym" należał się szacunek i dobre maniery "z urzędu".
      Na grzeczność i szacunek trzeba sobie zapracować, w każdym wieku.
      Nie sądzę, by sprawnie Ci to szło u podrastającej młodzieży, którą
      nieustannie strofujesz tylko dlatego, że ma ochotę powisieć głową w
      dół i zrobić parę fikołków na najwyższym szczebelku wielofunkcyjnego
      urządzenia do sportu i rekreacji.



      P.S.

      W kwestii regulaminu - tak, powienien być i myślę, że pewnie wkrótce
      będzie i zawiśnie w widocznym miejscu.
      Ale nie sądzę, by zabraniał jazdy na rowerku po placu zabaw ( !!! )
      czy wspinania się na najwyższe poziomy urządzeń. Pewnie będzie zapis
      o korzystaniu z urządzeń zgodnie z przeznaczeniem; czyli ta straszna
      praktyka, jaką jest wspinanie się po rurze do zjeżdżania od
      zewnątrz - zostanie raz i na zawsze ukrócona tongue_out
      Przypuszczalnie nie będzie można wprowadzać psów i palić tytoniu -
      konia z rzędem temu, kto wymyśli skuteczne egzekwowanie tych zapisów.

      --
      ~~ Penelina ~~
      • bomba001 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 25.04.09, 21:58
        penelina, zgadzam sie z toba w calej PRAWIE rociaglosci.
        nawolywanie do wychowywania cudzych dzieci to jakies wariactwo, na pewno nie moichsmile

        jezeli chodzi natomiast o stardardowy regulamin- to tak , zabrania ona jazdy na
        rowerze na placu zabaw, i wspinania sie na gorne czesci przyrzadow.

        akurat ja go w wypadku mojego syan nie przestrzegam- napisalam dlaczego.

        ta rura na tym placu zabaw jest taka, ze chyba nie powinno sie na nia wspinac od
        zewnatrz- chyba jednak mozna ja zespuc.

        PS plac zabaw jest zacny, ale maly. baaardzo polegam w tygodniu, nie w weekend.

        --
        tak mi sie nie chce....
        • penelina Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 25.04.09, 23:38

          > jezeli chodzi natomiast o stardardowy regulamin- to tak , zabrania
          > ona jazdy na
          > rowerze na placu zabaw, i wspinania sie na gorne czesci
          > przyrzadow.

          Standardowy regulamin zabrania jazdy na rowerze w pobliżu urządzeń
          zabawowych wink A wspinanie się na górne części przyrządów też jest
          dość sprecyzowane; i mimo wszystko myślę, że zakaz ten nie dotyczy
          urządzeń z natury swej przeznaczonych do wspinania się wink

          Link do źródła smile


          Zresztą - tak czy siak, żaden rodzic przy zdrowych zmysłach nie
          puści chyba parolatka na najwyższe poziomy jakiegokolwiek
          urządzenia. A starsze dzieci, nauczone przez własnych rodziców
          powinny wiedzieć, że na poprzeczkę huśtawki z zasady się nie
          wchodzi.


          --
          ~~ Penelina ~~
      • sewerynki Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 25.04.09, 22:07
        No cóż - nie musimy się zgadzać. Ja wychodzę z założenia, że obca
        dorosła osoba (rodzic innego dziecka na placu zabaw) może upomnieć
        moje dziecko jeśli zrobi coś co może być niebezpieczne dla innego
        dziecka. Czyli jeśli moje dziecko sypie piaskiem w oczy drugiemu a
        ja wtedy jestem przy drugim dziecku - nie widzę w tym nic
        niestosownego żeby ktoś zwrócił mu uwagę.
        Wyjaśniam "rower" mam na myśli chłopców na oko 6 klasa który jadą
        przez plac nie zważając na możliwość tego że 3 latek pod te koła
        wpadnie.
        Czyli jeśli w tłumie widzę wg mnie nieodpowiednie zachowanie dziecka
        to mam stanąć na środku i krzyczeć czyje to jest dziecko? Uwagi
        zwracam uprzejmie i z reguły dzieci przyjmują je.
        Jeśli zaś chodzi o szacunek do osób starszych - również nie
        podzielam twojego poglądu. Jak obca osoba może sobie zapracować na
        ten szacunek wg ciebie? Czy może zakładasz z góry że nie szanujemy
        ludzi w ogóle dopóki sobie na to nie zasłużą w naszych oczach?
        A byłaś na tym placu zabaw? Piszesz, że nie bywasz. Widziałaś jak
        wysokie są te urządzenia i co może stać się kiedy zaczną na górze
        przepychać się tam 6 latki i dzieci z 6 klasy?
        • bomba001 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 25.04.09, 22:14
          ale ty sobie odpowiedz na pytanie- co to jest nieodpowiednie zachowanie? jezeli
          jest to zachowanie, ktore jest niebezieczne dla innych- vide sypanie piaskiem
          czy szybka jazda na rowerze na placu zabwa, ktory jest dla mlodszych dzieci- to
          nie musisz szukac rodzicow dziecka, mozesz po prostu zwrocic uwage.
          ale ja jestem zbulwersowana twoimi uwagami, ze dzieci sie wspinaja i krzycza- to
          jest miejsce do wspinaia i krzyczenia!

          i co wychowywania cudzych dzieci- tu naprade zastopuj, bo to nie twoja rola, a
          nawolywanie do tego- to mi przypomina jakis koszmar.
          --
          tak mi sie nie chce....
          • tyldak A ja mam inne ale do tego placu zabaw... 25.04.09, 23:35
            ... i nawet miałąm pisać pismo do rady dzielnicy, ale rozeszło mi
            się po kościach. Według mnie wcale nie spełnia wsyzstkich wymogów
            bezpieczeństwa. Poskąpili desek, żeby zrobić ławeczkę dookoła całej
            piaskownicy i postawili ją tuż obok metalowego ogrodzenia. Mało co
            nie wylądowałam w szpitalu ze swoją 2-letnią córeczką bo przez ten
            brak ławki straciła równowagę, poleciała w tył i z całych sił
            uderzyła główką w to ogrodzenie. Jest coś takiego jak granica
            bezpieczenstwa wokół urządzeń na pl zabaw... mam wątpliwości czy tu
            zachowanasad

            A co do wychowawywania cudzych dzieci... To za duże słowo, ale kiedy
            widzimy, że ktoś komuś robi krzywde - czy to dziecko czy dorosły -
            to powinno się reagowac!!!
            --
            www.kaniatka.blog.onet.pl
        • penelina Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 26.04.09, 00:14
          A ja wychodzę z założenia, że obca osoba dorosła dla mojego dziecka
          jest dokładnie tym samym, czym dla mnie zeszłoroczny śnieg. Dopóki
          moje dziecko nie jest dorosłe i ja za nie ponoszę pełną
          odpowiedzialność - dopóty wszelkie sprawy jego dotyczace będą
          załatwiane ze mną, nie z dzieckiem. A nawet, jeśli z dzieckiem - to
          li tylko w mojej obecności. Niewyobrażalna jest dla mnie sytuacja,
          gdy dziecko w mojej obecności jest upominane i "wychowywane" przez
          jakąś obcą babę, którą być może widzi pierwszy raz w życiu.
          Jeśli widzę, że moje dziecko w jakikolwiek sposób jest krzywdzone
          przez inne dziecko - po prostu go zabieram na bok, pocieszam i
          wspólnie udajemy się do mamy winowajcy, po czym przedstawiamy
          problem. Nawet na bardzo zatłoczonym placu zabaw ustalenie które
          dziecko jest czyje nie zabiera więcej czasu niż 10 minut.

          Co do roweru - dziecko z 6 klasy ma 12 lat i, zdaje się - może
          korzystać z placu zabaw. A wyżej już podałam link do źródła, gdzie
          jasno stoi zapisane, że jeździć na rowerze nie wolno w pobliżu
          urządzeń zabawowych. Nadto, dzieci do 7 roku życia przebywać na
          placu mogą wyłącznie z opiekunem. Zatem - niech się opiekun martwi,
          by dzieciak nie wszedł w kolizję z rowerem; o ile rower nie jeździ w
          pobliżu urządzeń ( a nie będzie jeździł, jeśli mama
          rowerzysty wyjaśni mu, w czym rzecz )

          > Czyli jeśli w tłumie widzę wg mnie nieodpowiednie zachowanie
          > dziecka

          Bez przesady. Myślę, że nikt przy zdrowych zmysłach nie pozostawiłby
          w tłumie dziecka bez opieki. To po pierwsze. A po drugie - cóż
          takiego musiałby dzieciak wyczyniać w tym tłumie, by jego zachowanie
          uznać za "nieodpowiednie" ?

          > Jak obca osoba może sobie zapracować na
          > ten szacunek wg ciebie?

          Obca osoba nie musi pracować na szacunek, bo go z założenia nie
          potrzebuje. Jest obca, i już. I nie ma prawa obcych dzieci
          wychowywać. A jeśli, mimo to to robi - to niech się nie dziwi, że
          szacunku i posłuchu nie ma.

          > Czy może zakładasz z góry że nie szanujemy
          > ludzi w ogóle dopóki sobie na to nie zasłużą w naszych oczach?

          Na razie u Ciebie taką tendencję zauważyłam. Zwróć uwagę na zaimki
          osobowe w Twoich i moich postach. Niewątpliwie zobaczysz różnicę,
          świadczącą o szacunku do rozmówcy właśnie.

          > co może stać się kiedy zaczną na górze
          > przepychać się tam 6 latki i dzieci z 6 klasy?

          Powtórzę pytanie. Który normalny rodzic pozwoli
          sześciolatkowi wspinać się na najwyższe możliwości urządzenia ???

          --
          ~~ Penelina ~~
          • bomba001 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 26.04.09, 07:40
            >Powtórzę pytanie. Który normalny rodzic pozwoli
            sześciolatkowi wspinać się na najwyższe możliwości urządzenia ???

            no na przyklad jasmile wysportowany 6 latek spokojnie da rade sie wspinac,
            tartanowa powierzchnia tlumi efekty upadku. mysle ze wielu rodzicow
            wysportowanych 6 latkow pozwoli, a o co chodzi? co was to obchodzi? jest to
            rozwojowe, niespecjalnie niebezpieczne, robione na moja odpowiedzialnosc,
            oczywiscie nie w miejscach, gdzie przeszkadza, lub gdzie moglby cos zniszczyc.

            raczej bym sie popukała po glowie jesli by moj 12 latek chciał chodzić na plac
            zabaw (choć wiem, ze wiele dziewczynek wlasnie w tym wieku odkrywa namietność do
            huśtania), zaplacilabym po prostu za kurs wspinaczki, jesli chce sie wspinac.

            a jak by sie spotkali na szczycie urzadzenie- to co??? czy 12 latki sa agresywne
            z natury, zrzucaja mlodsze dzieci czy co?

            moj syn na codzien np trenuje z 12 latkami i zyje, choc troche poobijanysmile

            nie przesadzajmy z ta nadopiekunczoscia, a juz z nazywaiem rodzicow normalnymi
            czy nie. to jest perfekcyjnie normalne, zeby6 latek sie wspinal.

            --
            tak mi sie nie chce....
            • marzek2 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 26.04.09, 12:08
              > tartanowa powierzchnia tlumi efekty upadku.

              Myślę, że powierzchnia tłumi odgłos upadku, natomiast efekty niekoniecznie. Nie
              wierzę, że nie ma realnej możliwości, żeby dziecko zepchnięte stamtąd choćby
              przez przypadek (mam na myśli wysoką wieżę na tym placu zabaw) nie sobie nie
              potłukło, czy złamało nawet.

              Ok, dzieci do lat 7 zazwyczaj są na placach zabaw pod okiem rodziców. Ale co ze
              starszymi, choćby 12 latkami wpadającymi na ten plac zabaw w drodze do/z
              pobliskiej szkoły? Co jesli oni zrobią coś, co zagrozi bezpieczeństwu Twojego
              dziecka? Też nic im nie powiesz, bo w okolicy nie ma ich rodziców???

              > raczej bym sie popukała po glowie jesli by moj 12 latek chciał chodzić na plac
              > zabaw

              Zapewniam Cię, że na tych i innych placach zabaw widuję dzieci i starszą
              młodzież. I moje czy Twoje pukanie w czoło nic tutaj nie pomoże, na placach
              zabaw nie ma ograniczeń wiekowych i ja widuję na przykład takie widoczki jak
              grupa gimnazjalistów okupujących huśtawki, a wokół nich przestraszone maluchy,
              które by się chciały pohuśtać, ale się boją zapytać zapewne czy mogą. I co -
              wokół tych gimnazjalistów nie ma rodziców, kto w takim razie ma ich poprosić,
              żeby zwolnili huśtawki dla młodszych dzieci?

              >zaplacilabym po prostu za kurs wspinaczki, jesli chce sie wspinac.

              Nie każdego stać, żeby opłacić taki kurs... może po to są właśnie place zabaw,
              sęk w tym, że chodzi na nie wielu dzieci i uczą się od siebie dobrych i
              niekoniecznie dobrych rzeczy, może dlatego warto zwraać większą uwagę na to, jak
              zachowują się nasze dzieci - jeśli moje dziecko miałoby własny prywatny plac
              zabaw przy domu, niech sobie tam robi co zechce, ale gdy moja 9 latka wspina się
              w górę zjeżdżalni nie myślę tylko o tym, czy to bezpieczne (bo dla niej akurat
              w zupełności tak) - może warto się jednak zastanowić, ze obok może stać
              dwulatek, który pod chwilę nieuwagi mamy może chcieć wykonać taki manewr a dla
              niego to już bezpieczne nie będzie...

              > moj syn na codzien np trenuje z 12 latkami i zyje, choc troche poobijanysmile

              Weź pod uwagę, że w takiej sytuacji dzieci młodsze i starsze są pod opieką
              doświadczonego dorosłego. Nie wiesz co by było, gdyby został z nimi sam i na
              przykład jakoś zalazł im za skórę. Większość problemów między dziećmi wynika
              jednak w sytuacjach, gdy są pozbawione opieki dorosłych (przerwy w szkole, po
              szkole itp) a dzieci starsze niż choćby 7 lat na placach zabaw nadzoru własnych
              rodziców są pozbawione. I o ile większość zapewne zachowuje się ok, są na pewno
              przypadki, gdy taka sytuacja rodzi jednak jakieś poczucie bezkarności.

              --
              Radość nie polega na nieobecności cierpienia, lecz na obecności Boga.

              www.malyrycerz.blox.pl
              • bomba001 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 26.04.09, 12:28
                >Myślę, że powierzchnia tłumi odgłos upadku, natomiast efekty niekoniecznie.
                no nie, absolutnie nie masz racji! to jest dosc droga impreza, stosowana na
                calym swiecie, ma zapewnic bezpieczenstwo. aha, ja jestem wyrodna- nie mam nic
                przeciwko temu, zeby moje dziecko sie potluklo, i to mniejsze i to wieksze.
                dzieki temu mam silne, wysportowana dzieciaki. najczesciej (oczywoscie sa od
                tego wyjatki) w szpitalach ze zlamaniami laduja dzieci wychuchane, nieumiejace
                upadac, niezdarne, lub uprawiajace ryzykowne ewolucje. wspinanie sie na gorne
                czesc hostawek do takich nie nalezy, szczegolnie przy tartanowej powierzchni.

                Co jesli oni zrobią coś, co zagrozi bezpieczeństwu Twojego
                > dziecka?
                ten przypadek juz opisalam wyzej, jezeli ktos zagraza bezpieczenstwu moich
                dzieci, a takze innych dzieci(ale realnemu, nie wydumanemu przez matke
                wariatke), to zawsze reaguje. nie jest to wychowywanie, tylko reakcja. nie ma
                nic wspolnego z wpajaniem zasad bezpieczenstwa.

                może warto się jednak zastanowić, ze obok może stać
                > dwulatek, który pod chwilę nieuwagi mamy może chcieć wykonać taki manewr a dla
                > niego to już bezpieczne nie będzie...
                wiele rzeczy nie jest bezpiecznych dla 2 latka, chocby nawet bieganie, czy
                wspinanie na scianki, jazda szybka na rowerze. i co? od czego on ma rodzciow?
                niech go ucza! ze na wszystko przyjdzie pora, nie kaz mi zabraniac robic czegos
                moim dzieciom, bo inne dziecko moze sie nauczyc. ja moje dzieci nauczylam zasad
                bezpieczenstwa, wiedza jak mozna sie wspinac, znaja techniki wspinania,
                zeskakiwania, upadkow, wyuczone dla ich bezuieczenstwa. i moga w ramach
                okreslonych przeze mnie ram, robic co chca. co nie znaczy, ze moga robic
                wszystko to, co dzieci inne dzieci na placu zabaw. ja ich tego nauczyla, niech
                rodziece naucza swoje dzieci, 2,3 latki i inne swoich zasad.

                jezeli chodzi o dzieci starsze na placu zabaw- nie mam nic do powiedzenia. na
                ogol sa tam, poniewaz rodzice nie potrafia/nie chca im zapewnic, pokazac, ze
                dzeicko w tym wieku moze spadzac czas lepiej niz kilkuletnie dzeicko.
                maja prawo tam przebywac, jezeli sie odpowiednio zachowuja. nie sa
                niebezpieczni, nie klna, nie niszcza etc.
                jezeli chodzi o moje doswiadczenia ze starszymi dziecmi- na ogol dobrze reaguja
                na normala prosbe. jezeli moj syn chce sie pohustac a starsi wszystkie hustawki
                zajmuja, ja uwazam, ze 8 latek moze sobie juz taka sprawe sam zalatwic. nawet
                moja 3 latka potrafi odejsc i poprosic o ustaienei miejsca. na ogol nawet ja
                posadzasmile

                jezeli chodzi o przebywanie ze starszymi dziecmi- czesto jest to wybor rodzicow,
                czy zycza sobie, zeby dzieci sie "mieszaly" czy nie. ja osobscie uwazam, ze jest
                to korzystne, nie da sie tego uniknac i lepiej dziecko nauczyc pewnych zachowan,
                pozwalac je najierw wyprobowywac pod dyskretnym nadzorem rodzicow niz rozciagac
                parasol ochronny.
                po prostu trzeba sobie umiec w zyciu radzic i z upadkiem na twarda ziemie i ze
                starszymi, czasem niekoniecznie bardzo grzecznymi kolegami.

                nie da sie dziecka chronic caly czas, wyrosnie na niezdare zyciowego.

                --
                tak mi sie nie chce....
            • penelina Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 26.04.09, 13:13
              bomba001 napisała:

              > >Powtórzę pytanie. Który normalny rodzic pozwoli
              > sześciolatkowi wspinać się na najwyższe możliwości urządzenia ???
              >
              > no na przyklad jasmile

              Echhh wink Uprościłam trochę. No i wyszło, jak wyszło.
              Mówiąc o niepozwalaniu sześciolatkowi wspinać się na najwyższe
              poziomy urządzenia - miałam na myśli sytuacje, gdy urządzenie jest
              już "obsiedziane" przez starsze dzieci, na górze nie ma miejsca itp.
              W takim czasie może przecież zadowolić się niższymi szczeblami, nie ?
              Ale fakt - nic nie stoi na przeszkodzie, by dzieciak się realizował,
              gdy opiekun stoi dwa kroki obok, a na urządzeniu jest jedno, góra
              dwoje dzieci.

              --
              ~~ Penelina ~~
      • anka_ka_rp Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 26.04.09, 12:51
        > Nikt nie ma obowiązku być wobec Ciebie grzeczny; nieprawdą też
        jest,
        > jakoby "starszym" należał się szacunek i dobre maniery "z urzędu".
        > Na grzeczność i szacunek trzeba sobie zapracować, w każdym wieku.

        Włos się jeży na głowie przy czytaniu takich wypowiedzi sad
        Chyba jestem "niedzisiejsza", skoro wpajam swojemu dziecku, że
        szacunek należy się z założenia każdemu: tak dorosłemu, jak i
        dziecku, jak również wszystkiemu, co nas otacza
        a dobre maniery przypisane są do ich posiadacza, nie do otoczenia
        kto zachowuje się niegrzecznie, wystawia złe świadectwo w pierwszej
        kolejności sobie
        obcując z chamem nie trzeba zniżać sie do jego poziomu

        • penelina Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 26.04.09, 13:18

          > Włos się jeży na głowie przy czytaniu takich wypowiedzi sad

          No straszne rzeczy, jejku.

          > szacunek należy się z założenia każdemu [...]

          Oczywiście. Szanujmy zatem pedofilów, morderców, gwałcicieli
          pospolitych itp. Uczmy dzieci, że ledwo trzymający się na nogach
          jegomość, lejący radośnie gdziekolwiek indziej, niż toaleta - z
          założenia zasługuje na szacunek. Itd., itp.

          Sorry. Moje dziecko takich nauk nie pobiera.

          --
          ~~ Penelina ~~
          • anka_ka_rp Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 26.04.09, 13:38
            > Oczywiście. Szanujmy zatem pedofilów, morderców, gwałcicieli
            > pospolitych itp. Uczmy dzieci, że ledwo trzymający się na nogach
            > jegomość, lejący radośnie gdziekolwiek indziej, niż toaleta - z
            > założenia zasługuje na szacunek. Itd., itp.
            >
            > Sorry. Moje dziecko takich nauk nie pobiera.
            >

            A zauważyłaś, penelino, frazę "z założenia" umieszczoną w treści
            mojego posta?
            Wiadomo że są osoby, które na szacunek nie zasługują
            ale dotychczas nie było w Twoich postach mowy o degeneratach
            nie zmieniaj swięc niepostrzeżenie sensu swoich wypowiedzi, bo w
            dyskusji prowadzonej na jakim takim poziomie czynic tego nie wypada
            dotychczas pisałaś że inni "tak generalnie" nie zasługują na
            szacunek i grzeczne zachowanie ze strony Twojego dziecka, o ile
            sobie na to "nie zapracują"
            i że dziecko Twoje - w myśl Twoich nauk - ma traktować otaczających
            je dorosłych jak "zeszłoroczny śnieg"
            Naturalnie, to co wpajasz swojemu dziecku, to Twoja sprawa i
            pochodna Twoich własnych postaw
            Mnie osobiście - tak jak wspomniałam - takie postawy przerażają
            i nawet przez usta by mi nie przeszło skierowane do dziecka
            zalecenie, żeby innego człowieka (nie degenerata) potraktowało "jak
            zeszłoroczny śnieg"
            • penelina Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 26.04.09, 14:36

              Napisałaś dokładnie tak :

              >wpajam swojemu dziecku, że
              >szacunek należy się z założenia każdemu: tak dorosłemu, jak i
              >dziecku, jak również wszystkiemu, co nas otacza

              O co więc chodzi ? Każdy to każdy, degenerat społeczny również.
              Zatem ja odpowiadam uprzejmie, że uważam, że nie każdy z
              urzędu zasługuje na szacunek. Być człowiekiem - to za mało. Trzeba
              jeszcze po ludzku się zachowywać. A nie tylko degeneraci się "nie
              zachowują".

              > i że dziecko Twoje - w myśl Twoich nauk - ma traktować
              > otaczających je dorosłych jak "zeszłoroczny śnieg"

              O, nie, nie.
              Proszę mi nie wkładać w klawiaturę słów, których nie napisałam.
              Napisałam, odnosząc się do słów Sewerynki, brzmiących :

              "Ja wychodzę z założenia, że obca
              dorosła osoba (rodzic innego dziecka na placu zabaw) może upomnieć
              moje dziecko[...]"

              tak :

              "A ja wychodzę z założenia, że obca osoba dorosła dla mojego dziecka
              jest dokładnie tym samym, czym dla mnie zeszłoroczny śnieg[...]
              Niewyobrażalna jest dla mnie sytuacja,
              gdy dziecko w mojej obecności jest upominane i "wychowywane" przez
              jakąś obcą babę, którą być może widzi pierwszy raz w życiu.[...]"

              > i nawet przez usta by mi nie przeszło skierowane do dziecka
              > zalecenie, żeby innego człowieka (nie degenerata) potraktowało
              > "jak zeszłoroczny śnieg"

              Widzisz, a mnie dość łatwo przychodzi wpajanie dziecku, że nie każdy
              jest tym, na kogo wygląda lub za kogo się podaje.
              Że są dorośli bardzo mili i uprzejmi dla dziecka, choć ich zamiary
              wobec niego wcale już takie nie są. I właśnie dlatego do załatwiania
              spraw na linii obcy dorosły-dziecko jest mama lub tata tego dziecka.

              Skoro ja nie upominam i nie wychowuję cudzych dzieci - tak samo
              wymagam w drugą stronę. I wiem, że w razie, gdyby moje dziecko
              natknęło się na taką nadgorliwą mamusię na placu zabaw - to sobie
              poradzi, odpowiadając po prostu -"Przepraszam, ale nie mam obowiązku
              pani słuchać i robić, co pani każe; wołam moją mamę/tatę"

              A co sobie kto o tym myśli i jak to postrzega ?

              Hm, szczerze mówiąc - nie pasjonuje mnie to zbytnio.

              --
              ~~ Penelina ~~
              • anka_ka_rp Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 26.04.09, 15:07
                > Skoro ja nie upominam i nie wychowuję cudzych dzieci - tak samo
                > wymagam w drugą stronę. I wiem, że w razie, gdyby moje dziecko
                > natknęło się na taką nadgorliwą mamusię na placu zabaw - to sobie
                > poradzi, odpowiadając po prostu -"Przepraszam, ale nie mam
                obowiązku
                > pani słuchać i robić, co pani każe; wołam moją mamę/tatę"
                >

                Bynajmniej nie z tą częścią Twojej wypowiedzi polemizuję ...
                Sama nie czułabym komfortowo się w sytuacji, gdyby rodzic innego
                dziecka zwrócił uwagę mojemu synkowi
                Na szczęście nie zdarza mi sie to ... najzwyczajniej w świecie nie
                ma takiej potrzeby: na tyle czujnie obserwuję swoja pociechę, aby -
                jako pierwsza - wyeliminować takie jej ewentualne zachowania, które
                naruszałyby przestrzeń i interesy innych bawiacych się dzieci
                Sama również innym dzieciom z zasady uwagi nie zwracam



                >
                > Widzisz, a mnie dość łatwo przychodzi wpajanie dziecku, że nie
                każdy
                > jest tym, na kogo wygląda lub za kogo się podaje.
                > Że są dorośli bardzo mili i uprzejmi dla dziecka, choć ich zamiary
                > wobec niego wcale już takie nie są.

                A co ma przysłowiowy piernik do wiatraka?????
                To, o czym aktualnie piszesz, to truizm
                Dotychczas jednak nie było w tym wątku mowy o dorosłych wchodzących
                w kontakt werbalny z dzieckiem z zapleczem nieczystych intencji
                Tak samo jak nie było mowy o degeneratach
                Mowa była o tym, że:
                >
                > nieprawdą też jest, jakoby "starszym" należał się szacunek i dobre
                maniery "z urzędu".
                > Na grzeczność i szacunek trzeba sobie zapracować, w każdym wieku.


                Pozwoliłam sobie wyarazić moje zdumienie wobec tego stwierdzenia
                I wyrażam je nadal
                I nadal stoje na stanowisku, że grzeczne zachowanie i dobre maniery
                sa "przypisane" do ich "posiadacza"
                i że w związku z tym nikt nie musi sobie na nie zapracowywać, bo
                jest to logiczną niemożliwością

                to wszystko ...

                • penelina Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 26.04.09, 15:29

                  > Mowa była o tym, że:
                  > >
                  > > nieprawdą też jest, jakoby "starszym" należał się szacunek i
                  > dobre
                  > maniery "z urzędu".
                  > > Na grzeczność i szacunek trzeba sobie zapracować, w każdym
                  > wieku.

                  I dokładnie tak. Trzeba sobie zapracować. Obcej, widzianej pierwszy
                  raz w życiu osobie należy się chłodny dystans, z dużą dozą
                  nieufności jednak. Co wcale nie oznacza chamstwa i braku
                  grzeczności. Ale, niestety - zachowania asertywne, szczególnie w
                  wykonaniu małych dzieci pod adresem dorosłych - tak są właśnie
                  postrzegane.

                  No, bo jak to tak - ledwo od ziemi odrasta, a już starszym
                  odpowiada, że nie zrobi czegoś tam ? No, nie zrobi i już.

                  Poza tym - ja widzę jednak różnicę pomiędzy szanowaniem kogoś, a
                  bycie wobec niego grzecznym. Nie o tym jednak rozmawiałyśmy.

                  > to wszystko ...

                  Też tak myślę.

                  --
                  ~~ Penelina ~~
                  • rock73 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 28.04.09, 14:17
                    penelina napisała:
                    > [...] Co wcale nie oznacza chamstwa i braku
                    > grzeczności. Ale, niestety - zachowania asertywne, szczególnie w
                    > wykonaniu małych dzieci pod adresem dorosłych - tak są właśnie
                    > postrzegane.
                    >
                    > No, bo jak to tak - ledwo od ziemi odrasta, a już starszym
                    > odpowiada, że nie zrobi czegoś tam ? No, nie zrobi i już.

                    A więc coś jest na rzeczy. Możesz mi wytłumaczyć jak to jest, że coś, co Ty
                    uważasz za całkowicie słuszne i poprawne, jest postrzegane jako chamstwo i brak
                    grzeczności? Albo odwrotnie: wpajasz swoim dzieciom coś, co jest postrzegane
                    jako chamstwo i brak grzeczności?
                        • wszystko_gra Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 29.04.09, 23:14
                          Nikt nikomu nie odbiera ( a zwłaszcza innym userom) prawa do
                          podejmowania decyzji w tym temacie.A zwłaszcza samodzielnejwink Każdy
                          wyraża swoje zdanie i interpretuje wypowiedzi innych, bo mu wolno po
                          prostu, lub...taki ma kaprys. Bezsens polega na tym, że
                          niektórzy "userzy" próbują swoje zdanie przeforsować i narzucić
                          innym używając do tego przeróżnych środków stylistycznych,
                          sformuowań oraz duzej ilości znaków interpunkcyjnych,
                          charakterystycznych dla określonych grup społecznych. Widac również,
                          że trochę się całą dyskusją emocjonują i czekają na kolejny post aby
                          niezwłocznie na niego odpisać winkPodkreślają przy każdej okazji
                          swoje stanowisko, tak jakby "na siłę" próbowali przekonać resztę
                          rozmówców do swoich racji. Wątek rozrośnie się wkrótce do sporych
                          rozmiarów, meritum zginie po drodze a skończy się jak zwykle- na
                          mniej lub bardziej eleganckiej "pyskówce".
                    • penelina Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 28.04.09, 23:26

                      > Możesz mi wytłumaczyć [...]

                      Ale co tu jest niejasnego ?

                      Napisałam krótko i zwięźle :

                      "zachowania asertywne, szczególnie w
                      wykonaniu małych dzieci pod adresem dorosłych - tak są właśnie
                      postrzegane."

                      Nic nie poradzę na to, że znakomita większość dorosłych w ogóle nie
                      dopuszcza do siebie myśli, że dziecko może im odpowiedzieć "nie".
                      Albo się z nimi nie zgodzić, nie zrobić czegoś, czego dorośli by
                      sobie życzyli itp. W najlepszym razie dorośli traktują to jako
                      obrazę majestatu, zamach na ich "autorytet" i diabli wiedzą, co
                      jeszcze.
                      A zwykle - uważają, że dziecko jest "niegrzeczne", "niewychowane"
                      albo właśnie - "chamsko się odzywa".

                      Powtarzam - nic na to nie poradzę; i powiem więcej - nie zamierzam
                      się tym pasjonować i przejmować; nadto - nie zamierzam przestać
                      uczyć mojego dziecka mówić "nie".
                      Szczególnie do obcych, wtrącających się w nie swoje sprawy dorosłych.


                      --
                      ~~ Penelina ~~
                      • rock73 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 28.04.09, 23:59
                        Spoko, bo ja mam raczej przeciwne zdanie niż Ty i się zastanawiałem, czy może ze
                        mną jest coś nie tak. Ale skoro piszesz, że "znakomita większość" ma inne zdanie
                        niż Ty, czyli raczej zbliżone do mojego, a Ty jesteś po prostu mniejszością, to mnie
                        to uspokaja.

                        Mógłbym Cię jeszcze pytać jak sobie radzisz z taką sytuacją, że masz zdanie
                        przeciwne niż większość, więc pewnie większość ma o Tobie niskie mniemanie, albo
                        jak w ogóle wpadłaś na pomysł, że powiedzenie przez dziecko "nie" nie świadczy źle
                        o jego wychowaniu, ale jak nie masz ochoty, to poprzednia odpowiedź wystarczy mi.
                        • bomba001 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 29.04.09, 08:19
                          CytatMógłbym Cię jeszcze pytać jak sobie radzisz z taką sytuacją, że masz zdanie
                          przeciwne niż większość, więc pewnie większość ma o Tobie niskie mniemanie, albo
                          jak w ogóle wpadłaś na pomysł, że powiedzenie przez dziecko "nie" nie świadczy źle
                          o jego wychowaniu, ale jak nie masz ochoty, to poprzednia odpowiedź wystarczy
                          mi.


                          ty to zartujesz, czy naprawade masz tak ograniczone horyzonty???
                          pomijajac bezsens odpowiedzi na tak postawione naprawde kretynskie pytania...
                          ale jednak:
                          ucze moje dzieci mowic "nie", wlasnie szczegolnie doroslym. zgadzam sie z
                          penelina, ze to, ze ktos jest dorosly nie znaczy, ze nalezy mu sie bezkrytyczny
                          posluch. baaa, jezeli tlumaczysz cos tak swoim dzieciom, to robisz im krzywde!
                          dziecko ma sie prawo zachowywac jak chce, w ramach granic wyznaczonych przez ich
                          rodzicow. nikt nie ma prawa tych granic zmieniac, chyba, ze sa to granice
                          wyznaczone przez osoby, ktore maja problemy z wlasciwym okresleniem szeroko
                          pojetych norm spolecznych.
                          przyklad z wczoraj. jakis idiota probowal zabronic mojej corce 3,5 lat jazdy na
                          zjezdzalni na brzuchu (bo jego na oko 6 latka chce tak robic!). jej odpowiedz:
                          mama mi tak pozwala. jak ja bylam dumna! innym razem moglby jej powiedziec zeby
                          majtki sciaglela lub zjadla cukiereczka z amfetaminka.
                          jezeli chodzi o osobna opinie- jezeli masz zawsze ta sam opinie co wiekszosc-
                          jestes po prostu konformistka. i tak naprawde nie masz zadnej. jezeli
                          wszyscy lubia dode i feel to jak tez musze???? jezeli wszyscy uwazaja, ze dzieci
                          musza jesz mieso a ja nie???
                          na ogol takie osoby maja oki mniemanie o sobie i spoleczenstwo nie ma o nich
                          niskiej opinii, co za bzdura!!!!!


                          --
                          tak mi sie nie chce....
                          • anka_ka_rp Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 29.04.09, 10:20
                            bombo,
                            ale przecież chyba nikt nie poddawał tutaj krytyce przyzwolenia na
                            prezentowanie przez dziecko postaw asertywnych.
                            Według mnie jednak właśnie w postawę asertywną wpisane są tak "
                            grzeczność
                            ", jak i "dobre maniery"
                            "zachowanie asertywne" jest z natury rzeczy "zachowaniem
                            grzecznym
                            "
                            jeśli zachowanie "grzecznym" nie jest może bardzo łatwo
                            zboczyć w kierunku "agresji", a ta z "asertywnością"
                            wiele wspólnego nie
                            Sankcjonowanie braku "grzeczności" dążeniem do zachowania
                            asertywności jest dla mnie w związku z tym niezrozumiałe
                            tak, swojemu dziecku wpajam "dobre maniery"
                            ma je stosować bezwyjątkowo, ponieważ stosując je wystawie
                            świadectwo sobie samemu
                            na to aby moje dziecko prezentowało dobre maniery nikt nie musi
                            sobie "zapracowywać"
                            brak dobrych manier cechuje w moich oczach chama
                            to kto poza dzieckiem uczestniczy w danej sytuacji kompletnie nie ma
                            znaczenia


                            w kwestii "wtrącania się obcych"
                            cóż ... "stadem", w którym żyje dziecko są nie tylko rodzina
                            dziecka i jego wychowawcy
                            wychowanie to proces, w którym uczestniczy społeczeństwo
                            stanowisko "wara obcym od tego, co robi moje dziecko" jest
                            przejawem braku zrozumienia tego faktu
                            inna kwestia to narzędzia, którymi przedstawiciele spłeczeństwa,
                            mogą/powinni/mają prawo się posługiwać
                            łatwo tu o naruszenie granic, ponieważ odbiór danego zachowania to
                            już kwestia indywidualnej wrażliwości
                            szczególnie przedstawiciele "starszego pokolenia" prezentują
                            zachowania nie odbierane pozytywnie przez "młodsze generacje"
                            dotyczy to zarówno zachowań wyrażających krytykę, jak też i zachowań
                            stanowiących manifestację akceptacji (życzliwe zagadywanie maluchów,
                            głaskanie po buzi, itp.)
                            tyle smile






                            • bomba001 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 29.04.09, 15:46
                              dziecko mowiac nie, sprzeciwiajac sie bardzo czesto jest przez grupe
                              doroslych postrzegane jako niegrzeczne.
                              mysle, ze penelina wyrazila swoj poglad w sposob zbyt dsadny.
                              ja zrobilam to tak: nie musisz sluchac wszystkich doroslych, to ze ktos
                              jest dorosly nie oznacza, ze moze ci wydawac polecenia, zmuszac cie do
                              robienia czegokolwiek.
                              mozesz slychac doroslych, jezeli wydaja ci sie dobrymi ludzmi, ich uwagi sa
                              sluszne (tak rozumiem, ze na szacunek trzeba "zarobic"). inaczej- tak, nalezy
                              zachowac chlodny dystans. no po prostu sie zgadzam.
                              jest to dalekie od chamskiego zachowania- chlodny dystans to rowniez znosne
                              maniery, tylko tyle wymagam od moich dzieci w stosunku do obcych.
                              wychowywanie moich dzieci przez obcych- sorki, nieporozumienie.
                              tak na oko mamy rozne systemy wartosci- i nie zycze sobie wpajania ich na placu
                              zabaw. mam do tego moralne prawo. nie pozwalam tez na dotykanie moich , wiedza,
                              ze moga unikac glaskania, calowania etc- bez zadnych konsekwencji. podobnie
                              wiedza, ze powinny odmawiac przyjecia slodyczy etc od obcych ludzi.
                              ziezrozumiale dla starszych- moze, ale nic mnie to nie obchodzi- dla mnie jest
                              to kwestia fundamental

                              aha, moje dzieci sa baaaardzo dobrze wychowanesmile zwracajaco uwagesmile
                              --
                              tak mi sie nie chce....
                              • anka_ka_rp Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 29.04.09, 16:34
                                bombo, nie wiem, czy Ty ze mną polemizujesz, czy nie wink
                                bo jesli tak, to nie za bardzo jest dla mnie czytelne, z którym z
                                moich twierdzeń się nie zgadzasz
                                w żadnym z moich postów nie znajdziesz pochwały postępowania osób,
                                które zwracają uwagę "obcym dzieciom" zamiast zwrócić się z
                                ewentualnym "zażaleniem" do obecnego na miejscu opiekuna

                                natomiast kwestia "dobrych manier" (a cały czas podkreślam, że
                                koncentruję się na niej) to dla mnie zupełnie inna historia
                                dobre/złe maniery są cechą ich "posiadacza"
                                nawet w sytaucji, kiedy ktoś zachowuje sie w sposób nie zasługujący
                                w moich oczach na akceptację, nie czuję się zwolniona z
                                prezentowania wobec tej osoby "dobrych manier"
                                nie prezentuję "dobrych manier" w zależności od tego, co robi ktoś
                                inny

                                kwestia chłodnego dystansu ...
                                no tu oczywiście każdy jest kowalem losu własnego dziecka
                                ja osobiście dążę do tego, aby może dziecko podchodziło do innych z
                                kredytem zaufania i życzliwości
                                pewnie nie raz i nie dwa zdarzy się, że zaufanie, życzliwość i
                                szacunek do kogoś utraci,
                                możliwe też, że nieraz utrata powyższych przyjemna nie będzie, ale
                                według mnie to lepsze niż traktowania wszystkich dookoła z chłodnym
                                dystensem i dozą nieufności już na starciewink
                                pogodzenie postawy z gruntu życzliwej z kwestiami osobistego
                                bezpieczeństwa wydaje mi się technicznie jak najbardziej do
                                zrealizowania smile

                                • bomba001 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 29.04.09, 16:56
                                  chlodny dystans nie wyklucza dobrych manier, jak dla mnie po prostu jest
                                  to dobra maniera.

                                  osobiscie nie bardzo lubie ludzi wylewnych. zyczliwosc moze byc po prostu
                                  wyrazona przez dobry dystans. to nie jest uczenie dzieci chamstwa, jak to wynika
                                  z poprzednich postow.

                                  jak dla mnie- jest tez kwestia bezpieczenstwa, kiedy dziecko zaczyna samo
                                  chodzic na plac zabaw, czy tez wyjezdzac bez rozdicow. pogodzenie postawy
                                  otwartej na innych, obcych ludzi jest do pogodzenia tylko jesli dziecko ma
                                  wiecej doswiadczen spolecznych niz np moj 8 latek.

                                  mam nadzieje, ze nigdy sie nie spotkamy, ze moje dzieci nie beda przez was
                                  pouczane. bede uwazac na placach zabaw i bronic integralnosci swojej rodzinysmile


                                  --
                                  tak mi sie nie chce....
                          • rock73 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 29.04.09, 14:08
                            Zostałem zbluzgany maksymalnie, mam ograniczone horyzonty, zadaję kretyńskie
                            pytania, zostałem nazwany konformistą, sorry, konformistką, czyli nawet nie mam
                            prawa przyznawać się do swojej męskości... Powinienem chyba przynieść
                            zaświadczenie, że jestem zdrowy psychicznie. Ale na pocieszenie zostaje mi fakt, że:

                            > przyklad z wczoraj. jakis idiota probowal zabronic mojej corce 3,5 lat jazdy na
                            > zjezdzalni na brzuchu

                            ... czyli do towarzystwa mam jakiegoś idiotę jeszcze.

                            Nie, nie jestem konformistą. Wprost przeciwnie, jestem nonkonformistą, mam
                            problem z właściwym określeniem szeroko pojętych norm społecznych
                            (cytat),
                            oraz dostosowaniem się do nich. Bojkotuję Feel i Dodę, chętnie nie wiedziałbym
                            kto to jest, niestety nie da się. Nie mam problemu z byciem mniejszością, pod
                            warunkiem, że to nie jest mniejszość jednoosobowa, bo nie wierzę, że rację może
                            mieć tylko jedna osoba. Takie założenie prowadzi do dyktatury. Zastanawiam się
                            tylko jak to jest, że macie większość otaczających Was ludzi za idiotów,
                            kretynów, ograniczonych i co tam jeszcze. Czy większość może być
                            nienormalna? Co w takim razie znaczy normalny?
                            • bomba001 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 29.04.09, 16:24
                              sluchaj, zamiast filozofowac, moze odpowiedz sobie na pytania postawione w tym
                              watku:

                              - czy obca osoba moze zwracac uwage twoim dzieciom - czytaj wychowywac
                              je
                              (ktorych pewnie, sadzac z wypowiedzi, nie posiadasz), wychowywac je, gdy:
                              nie stanowia niebezpieczenstwa dla innych dzieci i zwierzat, nic nie niszcza,
                              wpisuja sie w ogolnei przyjete normy spoleczenstwa?

                              - czy dziecko moze powiedziec nie, zignorowac uwagi osoby doroslej, czy tez
                              winne jest jej szacunek (czytaj posluch) z urzedu, bo w siwyc wlosch rozum
                              mieszka
                              )

                              czy nie uwazasz, ze piosluch z urzedu, nieumiejetnosc powiedzenia nie sa dla
                              dzieci po prostu niebezpieczne???

                              do reszty sie nie wypowiedam, bo nie chodzi o to, czy reszta spoleczenstwa to
                              kretyni, tylko o to, ze wolno mi miec poglady inne nisz gawiedź, i nie musze
                              ich zmieniac, bo wiekszosc ma zawsze racje. otoz nie, nie zrobie tego, bez
                              zadnych wyjaznien pseudofilozoficznych. i wolno mi wychowywac dzieci jak chce, a
                              uczenie dzieci chlodnego dystansu w stosunku do doroslych, ktorzy nie sa
                              rodzina, ychowawcami lub kims blisko zwiazanym z dziecmi wydaje mi sie jak
                              najbardzie na miejscu, i jak napsalm wczesniej, nie jest pogwalceniem zasad
                              grzecznosci. nie sa chamstwem.

                              jezeli chodzi o dyktature, to widze ze nie masz co robic i tworzysz jakies lekko
                              pozbawione teaorie w wolnym czasie.
                              ja nikomu swojego zdania nie narzucam, ja je przedstawiam. a dykatura w stosunku
                              do dzieci nazywa sie wladza rodzicielska i jest prawnie usankcjonowana.

                              --
                              tak mi sie nie chce....
                              • rock73 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 29.04.09, 18:23
                                bomba001 napisała:

                                > sluchaj, zamiast filozofowac, moze odpowiedz sobie na pytania postawione w tym
                                > watku: [...]

                                Ba, jakbym znał odpowiedzi na te pytania, to albo bym ich po prostu udzielił,
                                albo w ogóle nie zajmował się tematem.

                                > do reszty sie nie wypowiedam, bo nie chodzi o to, czy reszta spoleczenstwa to
                                > kretyni,

                                No bo tak zrozumiałem Twoje (a może nie Twoje) wypowiedzi. Cieszę się, jeśli
                                jednak nie uważasz większości za kretynów.

                                > tylko o to, ze wolno mi miec poglady inne nisz gawiedź, i nie musze
                                > ich zmieniac, bo wiekszosc ma zawsze racje.

                                Poglądy są różne i różnych rzeczy dotyczą, niektóre rzeczy tak błahych, jak
                                ulubiony kolor, z powodu innych wybuchały wojny światowe. Więc jeśli chcesz mieć
                                poglądy inne niż gawiedź, to sprecyzuj czego te poglądy dotyczą, bo w jednych
                                kwestiach Twoje prawo będzie w 100% respektowane, a w innych gawiedź
                                przyprowadzi policję i zamknie do więzienia. Ta dyskusja dotyczy wychowania i
                                kultury, moim zdaniem kwestii dość istotnych, bo regulujących podstawowe relacje
                                społeczne. Ja nie wiem jakie powinny być odpowiedzi na pytania powyżej, więc się
                                nie opowiadam po żadnej stronie. Czy dobrze rozumiem, że Wy też nie wiecie, to
                                znaczy wiecie, ale nie macie wspólnego zdania? To jak to jest: w jednym kraju
                                mamy dwie kultury, dwa społeczeństwa?
      • marwika63 Re: plac zabaw przy ul. Lea - zwariować można 01.05.09, 18:38
        Czytam, czytam i jestem conajmniej zniesmaczona.
        To są dzisiejsze tzw. mamuśki. Słów mi brakuje na określenie tego
        typu podejścia do wychowania wlasnego dziecka, stosunku do innych ,
        rówieśników czy to osób starszych. Wspaniały przykład dla dzieci.
        Jasne, niech się uczą od małego zadufania w sobie, lekceważenia
        innych, chamstwa.

        "Nikt nie ma obowiązku być wobec Ciebie grzeczny; nieprawdą też
        jest,
        jakoby "starszym" należał się szacunek i dobre maniery "z
        urzędu". "


        Rozumiem, że swoich rodziców czy dziadków traktujesz z góry,
        lekceważąco i arogancko, bez szacunku. Bo przecież muszą sobie
        zasłużyć .... na twoje względy. Wyrazy współczucia dla rodziców, że
        mają taką córkę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka