Witam! Mój synus od 2 lutego (z tyg.przerwą na chorobę) chodzi do przedszkola,niby wszystko jest ok,cieszymy się,że jest w grupie,usamodzielnia się i mimo tego ,że ma 2,5 latka nie odstaje od 3-4 latków.Jak po niego przychodzimy widzimy,że dobrze się bawi,zawsze każe poczekać aż dokończy zabawę,posprząta,pani daje buziaka na dowidzenia.Niby wszystko się układa gdyby nie poranki,jak tylko otworzy oczka pada zdanie -nie idę do przedszkola,tam jest nie fajnie -i zaczyna się lament.Nie chce wogóle wychodzić na spacery,bo boi się,że odstawimy go do przedszkola.Kończy się na tym,że rano razem płaczemy,choć staram się,żeby mały nie widzial moich łez,na salę wchodzi zaplakany lub obrażony na cały swiat.Martwi mnie ta cała sytuacja,może on jest poprostu za mały.Miałycie podobne problemy?