Dodaj do ulubionych

nie ma Mam z Bytomia i okolic.....?

02.09.03, 11:38
Obserwuj wątek
        • novkka Re: nie ma Mam z Bytomia i okolic.....? 02.09.03, 15:38
          Hej!
          Mam właśnie taką nadzieję, wiem żetamten wątek urwał sie z końcem
          marca...szkoda, chciałam się dołączyć, bo tak miło sie zapowiadało...poniżej w
          poście "szukam" pisze trochę o sobie. Fajnie,że się odezwałyście Dziewczynkismile
          Czekamy na dalsze chętne emamysmile
      • novkka Re: nie ma Mam z Bytomia i okolic.....? 03.09.03, 13:16
        Witam szanowne Mamusie i ich pociechysmile
        Asiu, skąd ja znam te problemy, może razem dojdziemy do jakiś mądrych wnioskówsmile
        Dziewczyny jak chcecie piszcie na gg, moj nr 1801890
        Basiu, napisze na priva.
        Certusko pozdrawiam Ciebie i Małgosięsmile
        .... no i czekamy inne Mamy...smile
        • pati79 Re: nie ma Mam z Bytomia i okolic.....? 23.03.04, 09:35
          czesc joola...ja mieszkam takze w piekarach sl-brzezinach,chetnie cie poznam bo
          tez mam dzieci-dwoje:syna szymka ma 4,5 roku i corke marte ma 14 miesiecy.a ja
          mam 25lat,nie mam niestety netu w domu wiec zadzwon na nr:0505975791 lub po
          20stej na nr dom.:3801827.nie odpisuje na smsy bo nie mam nic na karcie a mam
          popa.pozdrawiam i czekam na odzew/pati
    • pyza81 Re: nie ma Mam z Bytomia i okolic.....? 17.09.03, 11:53
      Jak już się się przywitałyśmy to może teraz napiszemy gdzie chodzimy
      najczęsciej na spacerki smile Może się już gdzieś spotkałyśmy ??!!

      W takim razie ja zacznę. Ponieważ mieszkam na Stroszku chodzimy prawie
      codziennie w okolice targu, stadionu. Zuzia już nie przepada za jazdą wózkiem,
      wieć zakupy jadą w wózku ( na targu jest mi łatwiej jej pilnować jak jest
      zapieta w wózku) a my idziemy tempem żółwia do domu.

      Pozdrowienia i czekam na nowe spacerowe pomysły.
      Basia i Zuzia
    • emilciaaa2003 Re: nie ma Mam z Bytomia i okolic.....? 27.02.04, 10:55
      Cześć mam na imię Ola i mieszkam w Piekarch Śląskich.Bardzo się cieszę że
      odezwały się inne mamy.Obecnie siedzę na urlopie wychowawczym więc bardzo
      chętnie poznałabym inne mamy z okolic.Wspólne spacerki z pociechami byłyby
      bardzo fajne.Pozdrawiam.
      • pati79 Re: nie ma Mam z Bytomia i okolic.....? 23.03.04, 09:32
        czesc,ja tez jestem z piekar slaskich-brzezin,chcialabym cie poznac,moze
        moglybysmy sie gdzies umowic na spacerek?ja mam 25lat,mam 2 dzieci:syn ma
        4,5roku,a corka 14 miesiecy...szymon i marta.ja mam na imie patrycja.nie mam
        netu w domu-niestety,ale mozna sie ze mna skontaktowac pod nr tel.:0505975791,
        lub pod nr domowym-po godz.20stej:3801827.pozdrawiam i czekam na odzew.pati
    • agata309 Re: nie ma Mam z Bytomia i okolic.....? 27.02.04, 23:40
      Witajcie smile mieszkamy w Bytomiu, mam na imię Agata i jestem mamą Paulinki,
      która w czerwcu skończy 3 latka.Rozpoczął się teraz dla nas nowy etap, bo Paula
      od 1,5 miesiąca chodzi do przedszkola ( z czego obie jesteśmy zadowolone).Jeśli
      macie jakieś pytania, piszcie gg 6192623..chętnie umówimy się na wspólny
      spacerek pozdrawiamy serdecznie
      • ajka5 Re: nie ma Mam z Bytomia i okolic.....? 05.03.04, 16:09
        Cześć
        Ja też jestem z Bytomia, mieszkam przy ul.Wyczółkowskiego, w centrum. Jestem
        mamą podwójną, mam 5 letnią Kasię i siedmiotygodniową Olę. Kto ma
        podobny "układ" dzieci, pewnie wie, co teraz wyrabia moja starsza córka. Może
        dacie mi jakieś rady? Poza tym, czuję się jakoś samotna, więc poszukuję
        bratniej duszy z okolic. Napiszcie do mnie, może z czasem umówimy się na jakiś
        spacer? Serdecznie pozdrawiam wszystkie mamy.
        --
        ajka5
        • niuniek16 Re: nie ma Mam z Bytomia i okolic.....? 06.03.04, 12:00
          Cześć.
          Ja tez jestem z Bytomia, ze Strzelców Bytomskich w rejonie Szpitala Górniczego.
          Tez mam córeczkę Oleńkę - jutro skończy 7 m-cy. Chętnie bym się umówiła z Tobą
          na spacere ,ale pracuję i brakuje mi ciągle czasu. Ale myslę że jak sie
          niedługo przeprowadzę czasu będzie więcej i powrócimy do tematu spacerków.
          Pozdrawiam
      • pati79 Re: nie ma Mam z Bytomia i okolic.....? 23.03.04, 09:37
        czesc agata,nie wiem czy mnie jeszcze pamietasz,spotkalysmy sie kiedys na rynku
        przy rosmanie,bylas z paulinka a ja z martusia,ona ma juz 14 miesiecy,to bylo w
        grudniu pamietasz?moj nr:0505975791 lub po godz.20stej:3801827 na domowy.na
        smsy nie odpisuje bo nie mam nic na popie.nie mam netu ale chcialabym sie z
        toba spotkac,o ile ty masz ochote,pozdrawiam ciebie i coreczke.patrycja
    • j-p Re: nie ma Mam z Bytomia i okolic.....? 21.07.04, 19:10
      Witajcie e-mamy z Bytomia.
      Widze, ze ten watek dawno nie byl odwiedzany, ale mimo wszystko sie dopisze.
      Mieszkam w Bytomiu w centrum, jestem mama trzyletniego Mateusza. Tu gdzie teraz
      mieszkam nie znam prawie nikogo, zadnej mlodej mamy, z ktora moglabym
      najzwyczajnie w swiecie pogadac o czymkolwiek.
      Pozdrawiam.
      Moje gg 4422677.
    • mamaemilki a ja szukam niani - pomocy! 23.08.04, 10:25
      Cześć dziewczynyMieszkam w Bytomiu, moja córcia to Emilka.
      Ratujcie mnie!
      Poszukuję niani - desperacko!
      Praca od ok 22 września, od 7:15 - 16:30, weekendy i wieczory zawsze wolne.
      We wrześniu Mała będzie miała 15 miesięcy.
      Może pomożecie mi znaleźć kogoś odpowiedzialnego kto lubi dzieci?
      Pozdrawiam
      Ania
      • kasia.kasia Re: a ja szukam niani - pomocy! 23.08.04, 13:29
        Aniu, ja wracam do pracy od października i wiesz co? Też tak desperacko
        poszukiwałam niani i ...zrezygnowałam.

        Obcej babie - jakiejkolwiek - nie zaufam nigdy w życiu, a znajoma - cóż - z
        nimi to róznie bywa, bo skoro będzie znajomą, to i również na za wiele bezie
        sobie mogła pozwolić, a Tobie będzie głupio ją - np. za przeproszeniem -
        opieprzyć.
        Poza tym - obca osoba w Twoim domu, gdzy nikogo nie ma... nie chce straszyć ale
        się dobrze zastanów. Złodziej ponoć nie wygląda na złodzieja....


        Ja zdecydowałam, że syna dam do żłobka. Przynajmniej będzie miał kontakt z
        dziećmi, mam nadzieje, ze odrazu wszystkie możliwe choroby wieku
        dziecięcego "odbębni", zeby jako starszy nie chorował.
        Widzę, że godziny pracy masz takie, ze spokojnie możesz dać małą do żłobka. Co
        prawda w naszym mieście mamy tylko dwa żłobki - na Lużyckiej i na
        Lagiewnickiej, ale są - i ponoć dobre.

        Ja w każdym bądź razie żadnej niani nie chce, wolę jednak żlobek.


        pozdrawiam, Kasia
        • mamaemilki okropna niania 23.08.04, 15:38
          Kasiu, wiem. Moja córka chodział do żłobka na Łużyckiej - jest fantastryczny. Polecam.
          Musieliśmy zrezygnować, mieliśmy koropną nianię, robiła różne numery, z akcji "soft":
          1. niania rozbierała się u nas ze stanika, bo jej gorąco, a później opowiadała: "Emilka widziała dziś jak się rozbieram i wołała "cycy"! A później dorwała mój stanik, założyła go sobie na szyję i chodziła tak z pół godziny i nie dała go sobie odebrać..."

          2. w upały (na szczęście lato nie dopisuje) pani chodziła po naszym domu w majtkach (100kg żywej wagi). W końcu przyuważyłam, że pani podścielała sobie kocyk z łóżeczka Małej pod pupę, bo jak twierdzi "w upał kanapa gryzie ją w tyłek". Kocyk zabrałam, wyprałam, schowałam.

          3. Pani wyjadła z barku (do którego nie była zaproszona) wszystkie słodycze, na jedno posiedzenie, bo jak twierdzi jest łasuchem.
          I opowiedziała mi o tym z miną niewiniątka bez cienia zażenowania, że przecież grzebie w szafkach bez pytania.

          4. Pani wyciągała sztuczną szczękę na stół w kuchni i opowiadała mi później, jak to Emilka pytała "co to?" pokazując zęby na stole.
          Tylko czekałam jak powie, że Mała jej te zęby zabrała i nie chciała oddać, ale taka opowieść nie nastąpiła.

          5. podgrzewała Małej jedzenie ze słoiczka przez dolanie do niego wrzątku z czajnika.

          I jeszcze mnóstwo innych irytujących zdarzeń, na które mąż i ja staraliśmy się przymykać oczy wiedząc, że za parę lat będziemy się a tego śmiać.
          Ale miarka się przebrała:
          Trzy tygodnie na spacerze Emilkę ugryzł pies (badatela - owczarek niemiecki), a pani nam nic nie powiedziała. Dopiero wieczorem przy kąpieli zauważyłam pod skarpetką wyraźne ślady zębów (głębokie do krwi). W tym czasie zadzwoniła pani i zaczęła mnie wypytywać czy ona może przywieźć Emilce zupę, którą akurat gotuje (ściema, moim zdaniem chciała wybadać czy coś zauważyłam). Na moje pytanie czy małą "coś" ugryzło pani mówi: "No pani to ma nosa!" (Myślałam, że dostanę apopleksji...) Później nastąpiła lawina zeznań, podszytych nagle strachem, jak to pani stała i plotkowała z dziewczynami, które wyprowadziły młodego pieska, jak to piesek "chapnął" Emilkę za bucik...
          Ustałiłam właścicielkę psa, był szczepiony. Mało nie padłam na zawał jak zodaczyłam tego "pieska" - 7 miesięczny wilczur.

          Na drugi dzień pani odzyskała animusz, zaczęła wpierać nam, że to jest zadrapanie, a nie ugryzienie, że robimy niepotrzebną aferę.
          (Miałam psa długie lata, potrafię odróżnić ślady zębów od śladów parurów).

          Jestem osobą spokojną, zwykle pozwalam sobie ciosać kołki na głowie, ale tym razem nie strzymałam, kłótnia była poważna, szkoda tylko że w obecności mojego dziecka.

          Szukam nowej niani. Najchętniej oddałabym Małą z powrotem do żłobka, ale boję się powrotu chorób i kolejnych pobytów w szpitalu. z powodu nieobecności w pracy zaczęliśmy mieć kłopoty...

          Jak nie znajdę nikogo do września oddam Małą do żłobka i będę szukała dalej.
          A może okaże się, że się uodporniła? smile

          Pozdrawiam
          Ania
          • kasia.kasia Re: okropna niania 23.08.04, 19:39
            Rany Boskie, Aniu....

            włos się jeży na samą myśl o tym babsztylu...


            jesli bardzo Ci zależy, moge popytać, bo wcześniej juz moja mama robiła robiła
            mały rekonesans wśró znajomych odnśnie niani, bo też na poczatku myślałam, że
            malym opiekowac sie bedzie jakac niania, ale zrezygnowalismy. W tym czasie
            jeszcze pech chcial, ze naoogladałam sie programów na temat nieuczciwych
            opiekunek bez jakichkolwiek referencji itd. Tak sie przeraziłam, ze już wolę
            żlobek. Pewnie, że sie booję, że mały może za często chorować, ale z drugiej
            strony, będzie mial kontakt z dziećmi.
            Nie mam żadnej gwaracji, ze niania będzie sie nim opiekowac jak należy, że
            będzie włazić z nim pod stól jak ja czy gonić sie z nim po całym mieszkaniu jak
            opętana. Moze będzie wolała klapnąc sobie przed tv i oglądac jakieś
            oglupiajace, brazylijskie tasiemce? Albo bedzie akurat fanką krzyżówek, więc
            bedzie chciala miec spokoj do ich rozwiązywania???? No przeciez nie zrobię z
            mieszkania domu a'la Big Brother tudzież inny reality show, by mieć ciągłą
            kontrolę. Poza tym - tak jak pisałas - grzebanie po szafkach, bezczelne
            wyżeranie zawartości barku, nie wspomnę juz o kwestii higieny i poczucia
            estetyki tej ...hmmmmm...pani.
            Nie przetrawiłabym takiego postępowania (a co dopiero mój mąż!); prawdopodobnie
            byłabym sklonna uszkodzić szczękę, którą tak ochoczo prezentowała przed Twoją
            Emilką.




            • mamaemilki dzikuję Kasiu... 24.08.04, 10:01
              Dziękuję Kasiu.
              Pisząc tego maila miałam nadzieję, że ktoś poleci mi kogoś zaufanego, sprawdzonego...
              Ale bardzo Ci dziękuję za chęć pomocy.
              I życzę Ci żeby Wasz Maluch polubiał żłobek tak jak Emilka i żeby nie chorował.
              Będę czekała na wieści żłobkowe od Ciebie. a może spotkamy się w żłobku jeśli nikogo nie znajdę wink

              Pozdrawiam
              Ania
              • kasia.kasia Re: dzikuję Kasiu... 24.08.04, 11:48
                Witam ponownie smile


                ja mam zamiar niedługo odwiedzic nasze żłobki, bo jeszcze nie wiem, który
                wybiorę. Rozsądniej byłoby na Łużyckiej, bo mieszkam w centrum, więc miałabym
                bliżej niz na Łagiewniki. Tylko że ostatio obilo mi sie o uszy, ze nie wiadomo,
                jakie będą dalsze losy żłobka, ponieważ były plany co do jego zamknięcia. Nie
                wiem, czy rzeczywiście ma być likwidowany czy nie; jeśli ( nie daj Boże) tak,
                odrazu zapiszę Małego do tego niepublicznego żłobka w Łagiewnikach.
                Trudno.Wiesz cos może na ten temat? I jak mniej więcej finansowo wygladały
                opłaty, kiedy chodziła tam Twoja Emilka?

                pozdrawiam
                miłego dnia


                K.
                • mamaemilki żłobek na Łużyckiej 24.08.04, 13:10
                  Batalia o żłobek na Łużyckiej trwa już jakiś czas, do tej pory żłobka dzielnie bronią rodzice dzieci. Nie chodzi o to by żłobek całkiem zlikwidować a o to, że dopieszczony przez obecną pania dyrektor żłobek chce przejąć prywatny właściciel żłobka z Łagiewnik. Miastu spadłby z głowy problem w postaci placówki, którą musi dofinansowywać. Rodzice chcieliby żeby personel pozostał nie zmieniony, bo "ciocie" są fantastyczne i dzieci je bardzo lubią.

                  opłaty, w porównaniu z tymi za nianię, nie są wygórowane. My płaciliśmy 250zł - opłata uzależniona jest od wysokości zarobków rodziców. Stawka żywieniowa wynosiła 4zł za dzień (jeśli dziecko jest chore i nie chodzi do żłobka, za jedzonko się nie płaci).
                  Dzieci kładzione są spać indywidualnie, kiedy są śpiące, a nie na komendę. To samo z jedzeniem i przewijaniem. Czy maluch je łyżeczką czy z butelki - nie ma sprawy, panie dostosowują się do potrzeb.
                  Raz w tygodniu dzieci bada pani doktor.
                  Dzieciaki wysadzane są na nocniki (każdy ma swój), mają swoje piżamki i pościele, każdy ma swoje łóżeczko. Jak chcesz możesz przynieść własną piżamkę.

                  Jak teraz Ci to opisuję, znowu ogarnia mnie straszny żal, że Emilka już tam nie chodzi.
                  Nie wiem co jeszcze mogę napisać. Pytaj, może będę umiała odpowiedzieć.

                  Cześć!
                  Ania
                • mamaemilki stare wątki 24.08.04, 13:31
                  Właśnie odnalazłam stary wątek w "Żłobkach" - pisałyśmy już ze sobą w lutym w wątku: "Najlepszy żłobek w Bytomiu?" smile)))
                  Świat jest mały. A Bytom dopiero wink))

                  Ania
                  • kasia.kasia Re: stare wątki 24.08.04, 14:05
                    ojej, no widzisz, to my się prawie znamy smile)


                    postanowilam wtedy jednak zaczekać z powrotem do pracy, balam się Malego
                    zostawic. Prawdę powiedziawszy, teraz też nie jestem z tego powodu
                    najszczęsliwsza, ale wiem, ze krzywda mu się tam nie stanie. Poza tym, kontakt
                    z dziecmi musi miec, a mój syn tylko mama i mama - w parku w piaskownicy ma
                    chyba problem z nawiazaniem kontaktu. o ile w domu jest z niego naprawdę istny
                    diabeł, tak w piaskownicy taki niesmiały - wogóle go nie poznaję. Gdy coś mu
                    zabiore w domu, zaraz wrzeszczy, a gdy jakies dziecko mu zabierze zabawke, stoi
                    potulny jak baranek i patrzy, jak ostatnia sierota.
                    Nie mam zbyt wielu znajomych z dziecmi w jego wieku i chyba stąd to wynika.
                    Przeważaja raczej starsze, które nie za bardzo maja ochote na zabawę z takim
                    maluchem, z ktorym wciąż jeszcze nie mozna sie dogadać.
                    Stad własnie m.in. nasza decyzja o żłobku. Nie wspomnę o "zagrożeniach" od pań
                    pokroju Twojej byłej pseudo-opiekunki.

                    W październiku na pewno idę do pracy, więc w przyszłym tygodniu wybieram
                    sie "pooglądać' żłobki. Chciałabym zacząć z nim chodzić od polowy września -
                    najpierw ze mna na parę godzin, potem stopniowo bedę ten czas wydłużac.
                    Poprostu nie chcę 1 października zostawic o 7 rano wyjącego dziecka w obcym
                    miejscu. a tak - pozna dzieci, pozna opiekunki i przede wszystkim bedzie
                    wiedzial, że po niego za każdym razem wrócę. Mam nadzieje, ze mu się spodoba.

                    Twój opis żłobka na Łuzyckiej jest bardzo zachęcajacy, więc moze
                    wybierzemywłaśnie ten - poza tym, będę miała zdecydowanie blizej i nie bede
                    musiala się tłuc tramwajem jak na Łagiewnicką, a potem z "wywieszonym jęzorem"
                    wpadać po 7 do pracy.



                    pozdrawiam serdecznie


                    Kasia
                      • mamaemilki Re: stare wątki 24.08.04, 15:13
                        Kasiu, ja na prawdę nie pamiętam dokładnie. Te 250zł to ostatnia wpłata jaka utkwiła mi w pamięci ale Emilka chodziła do żłobka nieregularnie. Coś mi się wydaje, że to było 180zł opłaty stałej + jedzonko co dalo 250zł.

                        W porównaniu z nianią - 500zł to i tak malutko.

                        Ania
                        • ellee a może jakieś spotkanie? 26.08.04, 12:17
                          A może spotkałybyśmy się np. w centrum Bytomia, na rynku? to chyba najlepsze
                          miejsce, mam 8 miesięczną córę i z ogromną przyjemnością poznałabym Mamy z
                          Bytomia i wszelkich okolicsmile
                          Co Wy na to, macie propozycję daty , a może inne miejsce Wam pasuje?
                          Pogoda jak narazie dopisuję, więc mogłoby być przyjemnie, nie uważacie?
                          pozdrawiam serdeczniesmile
                            • kasia.kasia Szukam pilnie DOBREGO urologa dziecięcego - Bytom 07.09.04, 13:58
                              pewnie, spotkać sie mozna.
                              Wląsnie jestem na etapie szukania dobrego urologa albo kogoś, ktomial podobny
                              problem i go rozwiązał:
                              skopiowałam posta ktorego właśnie wysłałam w nadziei ze ktoś się odezwie....

                              Mój synek za miesiąc skończy dwa latka. Dostałam skierowanie od pediatry do
                              chirurga, ponieważ mały ma wąziutki napletek, który nie "schodzi"; raz nawet
                              dostał infekcji, siusiaczek opuchł i mały płakał przy siusianiu. Pomół
                              Rivanol i neomycyna.
                              Pani doktor w przychodzni ściągnęła mu go, a gdy moje dziecko się rozpłaało i
                              zobaczyłam krew, pani doktor spokojnie oznajmiła, ze "to normalne"
                              Niestwety mały dostał takiej awersji, ze nie pozwalał sobie sciągaxc napletka
                              nawet w kapieli. podejrzewam, ze znów troszke zaróśl.
                              No i dzis pan chirurg w naszej bytomskiej przychodni powiedzial, ze mamy
                              sobie kupic maść EMLA ,posmarowac godzinke przed przyjściem i "będziemy
                              próbowali to uruchomić"....

                              No i co mam robic/
                              Naczytalam się teraz sporo, właściwie nie wiem czy to przyklejony napletek
                              czy stulejka...lekarz nie powiedział.
                              piszecie, ze nie godzić się na odklejanie z miejscowym znieczuleniem, potem
                              czytam, że to lepsze niż zabieg w znieczuleniu ogólnym, za chwile jakies za i
                              przeciw co do maści sterydowych, o których mnie zaden z lekarzy wogóle nie
                              poinformował - nasza pani pewdiatra skierowala do chirurga, a ten na Emli
                              bedzie próbował "to uruchomić"...no włos mi się jeży jak to słyszę!!!!!!


                              Dlatego czy któraś z Was w Bytmoiu lub okolicy miała podobną przypadłośc i
                              może zna jakiegoś naprawdę dobrego lekarza?
                              BOję się iśc z powrotem do tego chirurga, bo mam obawy, ze moj syn dostanie
                              szoku, zle sobie skojarzy jakiekolwiek zabiegi przy siusiaczku i będą
                              kłopoty. Niektóre dziewczyny o tym pisały. Jak mo synem mial wtedy ta jedyną
                              infekcje, to wrzeszczał niemiłosiernie, wyrywał się i nie pozwalał się
                              dotknąc. Nie chcę, by go to ponownie spotkalo.

                    • j-p Re: stare wątki 07.09.04, 15:19
                      Żlobek na łozyckiej faktycznie pod kilkoma wzgledami jest rewelacyjny, przede
                      wszystkim cisza... cisza ktora dzieciom do prawidlowego rozwoju jest niezbedna.
                      Tak sie sklada ze zanm zarowno zlobek na Lozyckiej jak i byly zlobek w
                      szombierkach oraz w lagiewnikach od tej drugiej stony, czyli mozna by rzec od
                      srodka. W zlobku na lozyckiej niby wszystko jest ok., ale tam niestety dzieci
                      sa przymuszane do jedzenia. Kiedys bylam swiadkiem jak pewna pani kazala
                      dziecku, bedac w stanie frustracji, podniesc z ziemi i zjesc ser, ktorego ono
                      nie lubialo i nie chcialo zjesc, dzieci tam stanowczo za dlugo przesiaduja na
                      nocniczkach i nie myja zabkow, chociaz widzialam szczoteczki i pasty.
                      W lagiewnikach tez nie myja zebow, ale tam mimo wszystko wydawalo mi sie
                      przyjemniej, zadne dziecko nie zasypia samo, panie sa przy nich, przuytulaja,
                      glaszcza w razie potrzeby, czytaja dzieciaom bajeczki. Nie mniej jednak ja
                      swojego synka nie poslalbym ani do jednego ani do drugiego.
    • dori80 Re: nie ma Mam z Bytomia i okolic.....? 28.09.04, 13:05
      Witam smile
      Spotkanie sie odbylo, co prawda w gronie 2-osobowym ale bylo przefajnie i
      proponuje, abysmy sie dziewczyny umowily w wiekszym gronie! dajcie znac komu
      kiedy pasuje, moze uda sie zorganiozwac mile spotkanie!!!!
      pozdrawiam
      --
      Złapiesz więcej much na miód niż na ocet, ale jeszcze więcej na smród - jeżeli
      w ogóle bawi Cię łapanie much
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka