Dodaj do ulubionych

Wielkie żarcie Nowickiego. Wiejska muzyka

05.09.10, 09:44
Dzień dobry, Panie Wojtku
Bardzo mi się podoba ten tekst. Knajpa zresztą też po tym opisie. Takie
polskie smaczki, znaczy klimaty, barów lat 80-tych. Z sentymentu tam chyba
pójdę. Mam nadzieję, że BEDE równie zaskoczony jak Pan :)
Edytor zaawansowany
  • aarvedui 05.09.10, 10:37
    na takie nagłe lunche nadaje się ColorSpot na Brackiej. jedzenie co najmniej
    poprawne, ceny dość przystępne, wnętrze i obsługa przyjemne.
    lasagne brokułowe z beszamelem bardzo ok.

    (nie, nie jestem z obsługi, ale też mam problemy ze znalezieniem przystępnych
    lokali w centrum, już na te średnie trzeba chuchać aby się nie zepsuły, bo
    inaczej zostaną nam same kebaby...)
  • Gość: o tempora o mores IP: 93.159.164.* 05.09.10, 11:34
    przodkowie nasi nieszcześliwie i bezmyślnie zdecydowali się zaminić Naszą wiedeńską stolicę na gubernialną Warszawę..... Więc niech się Pan łaskawie nie dziwi. Pogorszenie obsługi w restauracji to nie jedyna i najgorsza rzecz, która się od tego czasu przytrafiła. Hoch Habsburg!!!
  • Gość: barret IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.10, 15:02
    za takie wypowiedzi powinna prokuratura ściągać z urzędu
  • Gość: stop grafomanii IP: *.ip.netia.com.pl 05.09.10, 12:54
    Ktoś, kto pisze "uważam, że za obiad w mieście można zapłacić kilkanaście złotych i jest to cena dla
    obu stron satysfakcjonująca" w żadnym wypadku nie powinien być krytykiem kulinarnym.

    Za kilkanaście złotych można owszem, dostać obiad satysfakcjonujący, pod warunkiem, że za
    satysfakcjonującego na talerzu uznamy psa mielonego z budą.

    Kurczaki z tesco za 7,99, najtańsze pieczywo z mąki wymiatanej z kątow, warzywa z mrożonki, zupa
    na bazie robionej (raz na tydzien) z kości i szumowin - tak, to kosztuje kilkanaście złotych i więcej
    nie powinno. Jest to jednak PASZA BAROWA, a nie jedzenie - nie spełnia kryteriów dań
    restauracyjnych i nie powinno byc analizowane w takich kategoriach. Nowickiemu, który szczyci sie
    tym, ze "nie czyta opinii forumowiczów pod swoimi materiałami" ktoś powinien to moze kiedyś
    wytłumaczyć. Z drugiej jednak strony - może ktoś powinien go po prostu już na stanowisku
    zmienić. Z recencji kulinarnej, w której 3/4 zabiera wątpliwych wartości opis dnia codziennego,
    naprawdę niewiele, poza wyrobiobną wierszówką, wynika.
  • Gość: former krak IP: *.range86-162.btcentralplus.com 05.09.10, 13:53
    oczywiscie, ze zaa kilkanascie pln da sie przyzwoicie gotowac.
    w uk, w przecietnym gastropubie zjesz obiad za 5 - 10£ i to calkiem dobry obiad.
    dlaczego nie da sie w PL?
  • Gość: stop grafomanii IP: *.ip.netia.com.pl 05.09.10, 14:11
    funt 4,70 x 5 = 23,50 zł.
    4,70 x 10 = 47 zł

    za 23,50 mozesz zjesc w miare przywoite danie głowne, z półproduktów i mrożonek, ale jakosci
    zjadliwej. za 47 - to samo, plus zupa lub przekąska, moze nawet mały deser.

    ALe nie za 13,50, czy 16,80! Za taką cene dostaniesz produkty marki aro albo gorszej, i naprawde -
    nie wypłakuj sie potem w rękaw, ze "restauracje źle karmią". Jak kogos nie stac na Fendi, to kupuje
    w H&M - i oczekiwanie, że robiona z najtańszej bawełny w miliardach egzemplarzy bluzka przetrwa
    dziesięć lat jest głupotą. Tanie żarcie jest tanie, bo jest złej jakości. I lepsze nie bedzie, koniec
    kropka.
  • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.10, 18:00
    Prawda! Obsługa nawet nie sili się na uprzejmość, na proste dania trzeba czekać
    i z 30-40min.
  • Gość: Utycki IP: *.182.39.63.nat.umts.dynamic.eranet.pl 24.09.10, 11:53
    Malkontenci kulinarni, przejdźcie się do Nawojki na obiad za 7,50, a zobaczycie jak krupnik może być pełnym krupnikiem, a sos gęstością prawdziwą oblewa dorodne klopsiki.

    Niemożliwe
    Przeliczanie funtów na polską miedź
    Mielenie gospodarstw włącznie ze strzegącymi ich psinami
    Wesele w Atomicach
  • Gość: kucharz IP: *.chello.pl 09.09.10, 23:43
    oj bzdury czlowieku gadasz, pracuje w takiej jednej knajpce na kuchni, nota bene, opisywanej przez autora owego tekstu, i powiem, ze za kilkanascie zlotych mozna zrobic dobry obiad, z produktow dobrej jakosci. tyle
  • and77 05.09.10, 13:04
    Ostatnio przeżyłem podobny dysonans, gdy poszedłem na obiad do Polakowskiego w
    centrum handlowym m1. Praktycznie pusta sala (teraz już wiem dlaczego...), a ja
    na naleśniki musiałem czekać ponad 50 minut! Obsługa niespecjalnie przejmowała
    się tym "szczegółem".

    Wcześniej bywałem w Polakowskim na miodowej i Pl. Wszystkich Świętych. Obsługa
    dużo bardziej profesjonalna (małe filiżanki z zupami do degustacji były dawane
    klientom na powitanie, a nie służyły do dożywiania personelu - jak w m1) i
    sprawna (danie lądowało na stole w kilka minut po jego zamówieniu, zwykle przy
    pełnej sali klientów).

    Cieszę się, że Pan napisał ten artykuł. Postępowanie wielu krakowskich
    restauracji układa się w niepokojący schemat. W chwili, gdy restauracja zdobywa
    renomę, zaczyna się faza "hałturzenia": ceny rosną, jakość jedzenia spada,
    klient jest traktowany jak "w zakładowej stołówce". Dania, które serwują takie
    lokale zostają maksymalnie uproszczone, do tego stopnia, że zaczynamy się
    zastanawiać czy jesteśmy w restauracji czy w fast foodzie.
  • gaissa 05.09.10, 13:27
    Ależ Polakowski to JEST fast food. Tak samo bar "Polskie smaki". To jest
    szybkie, barowe jedzenie.
    Nazywanie takich miejsc "restauracjami" uważam za grube przegięcie.

    --
    "Freedom is a spaniel that grows weak and flabby if it be not excercised. So
    excercise your dog, sir, that's the trick"
  • and77 05.09.10, 15:22
    To tak trochę burżujsko zabrzmiało... ;)). Nie każdy jada lunch w Wierzynku ;).

    Szybkie barowe kojarzy mi się z barami mlecznymi. Jest jednak jakościowa różnica
    między barami mlecznymi a Polakowskim (o polskich smakach się nie wypowiadam, bo
    tam nie bywam).

    Pozdrwiam
  • gaissa 05.09.10, 15:37
    Ja również nie jadam lunchy w Wierzynku, Szarej itp. Ale samoobsługowy
    Polakowski restauracją? Eeeeee....

    --
    "Freedom is a spaniel that grows weak and flabby if it be not excercised. So
    excercise your dog, sir, that's the trick"
  • gaissa 05.09.10, 15:46
    I jeszcze jedno: pasjami uwielbiam knajpki typu "dziura w ścianie", w których za
    niewielkie pieniądze można często dostać pyszne (i proste) jedzenie. Nazywajmy
    jednak rzecz po imieniu: bar to bar, a restauracja to jednak co innego. To tak
    jak swego czasu Sakana się reklamowała jako ekskluzywna restauracja japońska, a
    była zwykłym barem sushi (bo ekskluzywna restauracja japońska to miejsce na
    wskroś tradycyjne, wyłącznie z tatami). Nota bene znacznie lepsze jedzenie niż w
    Sakanie miałam okazję jeść w barze w centrum handlowym w Alcochete pod Lizboną,
    gdzie talerzyki nie robily smutnych 10 okrążeń wokół sali. Zazwyczaj nie robiły
    nawet jednego.

    --
    "Freedom is a spaniel that grows weak and flabby if it be not excercised. So
    excercise your dog, sir, that's the trick"
  • Gość: Bob IP: 195.85.249.* 21.09.10, 12:54
    Wolne miejsce w Polakowskim to musiało być w poniedziałek rano :) albo miałeś cholernę szczęście...Ja tam zawsze stoję w kolejce...jedzenie mi smakuje chociaż czasem trzeba faktycznie sekundke zaczekać. Pomimo wszystkiego...nie ma za wiele miejsc w krakowie, gdzie możesz tanio zjeść.
  • Gość: JAN IP: *.ip.netia.com.pl 21.09.10, 19:34
    A JA UWIELBIAM ZJEŚĆ W POLAKOWSKIM W M1, MIŁO SZYBKO TANIO I DUŻO
  • Gość: stop grafomanii IP: *.ip.netia.com.pl 05.09.10, 14:21
    Gęsia wątróbka nie do znalezienia w Krakowie? Zależy, gdzie sie szuka.

    Knedle ze śliwkami w "luksusowych restauracjach"? Podobnie.

    Tyle ze w "lususowych restaurjach" zawsze za knedle zapłacisz dużo - bo kucharz sam robił ciasto w
    kuchni, nie zamrażał go tylko przygotował świeże, nadział je najswieższym owocem, wymyślił dodatki
    i podał na pięknej porcelanie. A w barze za 5.50 - kupił mrożonke, wrzucił do wrzątku i rymsnął na
    talerz.

    Jak najbardziej zgadzam sie, ze jedzenia tańszego i w przywoitej jakości powinno byc w Polsce i
    Krakowie więcej. Ale nie zgadzam sie, zeby Pan za przeproszeniem Krytyk umacniał ludzi w
    przekonaniu, że za 13,50 to mu sie należy hoho. I żeby szybki obiad za 13,50 nazywał "jedzeniem
    restauracyjnym". Bo kupując coś za 13,50 - zgadza sie na psią jakość i ją akceptuje.
  • kissmygrass 05.09.10, 14:29
    Gość portalu: stop grafomanii napisał(a):

    > Jak najbardziej zgadzam sie, ze jedzenia tańszego i w przywoitej jakości powinn
    > o byc w Polsce i
    > Krakowie więcej. Ale nie zgadzam sie, zeby Pan za przeproszeniem Krytyk umacnia
    > ł ludzi w
    > przekonaniu, że za 13,50 to mu sie należy hoho.

    Jak już jesteśmy przy tym stwierdzeniu. Co zatem człowiekowi się „należy” za
    13,50 PLN? Twierdzisz, że w tej cenie nie da się ugotować niczego cywilizowanego?
  • Gość: stop grafomanii IP: *.ip.netia.com.pl 05.09.10, 14:45
    no, zapiekanke można zrobić, z tanim serem po wierzchu. albo kebaba (włosy wychodzą z mięsa, ale
    spoko, da sie przełknąć, szczególnie po 3 piwach). Trzy placki ziemniaczane można tez podać, polane
    śmietaną. Hotdoga (niektórzy jedzą nawet takiego za złotówke, i twierdzą, że bardzo dobry jest).
    Styknie?

    Niektórym styknie. I kotlet z tesco z brojlera 7,99, plus warzywko z mrożonki, łacznie 13,50 - tez da sie
    zjesc. Tylko po co sie rzucac potem, ze marnej jakosci żarcie wylądawało przed człowiekiem?
  • kissmygrass 05.09.10, 15:10
    Gość portalu: stop grafomanii napisał(a):

    > Styknie?

    Czyli stwierdzasz, że się nie da w ogóle czy że raczej restauratorowi (proszę
    się nie czepiać semantycznie, jakoś ogólnie trzeba nazwać osobę odpowiedzialną
    za serwowane jedzenie) się nie opłaca, bo prościej jest rzucić na talerz byle
    co, wycenić na 13,50 PLN i wyjść „na swoje” dzięki większemu narzutowi a nie
    dzięki większej liczbie wydanych porcji?
  • Gość: dzul IP: *.19.165.37.osk.enformatic.pl 05.09.10, 22:48
    Proponuje przeczytac jeszcze raz tekst. Fakt, p. Nowicki to krytyk kulinarny raczej plebejski, do czego
    niezgorzej pasuje jego niewydarzenie kwiecisty styl. Niemniej w tym akurat tekscie nie dowodzi
    bynajmniej, ze za kilkanascie zl naleza sie czlowiekowi rozkosze podniebienia. Dowodzi, i ma w tym
    stuprocentowa racje, ze nawet obsluge podlego baru obowiazuje minimum kultury. Nie musi sie giac
    w uklonach - wystarczy odrobina szacunku dla klienta. Niestety schamialy jest nasz narod strasznie -
    widac to w polityce, na forum, na ulicach - i wiele wody w Wisle uplynie nim nadgonimy pod tym
    wzgledem cywilizowane kraje. Choc szczesliwie akurat w wiekszosci lokali az takiego braku kultury juz
    sie nie spotyka.
    A tytulem dygresji - polscy kelnerzy powinni uczyc sie we Wloszech, zwlaszcza w nieduzych,
    rodzinnych knajpach. Takiej umiejetnosci nawiazania relacji, ktora jest zarazem sympatyczna i
    bezposrednia a jednoczesnie pozbawiona nadmiernej poufalosci wobec klienta, ze swieca szukac gdzie
    indziej.
  • Gość: h. IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 06.09.10, 01:49
    no chyba jednak nie ze swieca, bo mozna spotkac chocby we Francji, Hiszpanii,
    Portugalii, zeby wymienic kilka z brzega. ale trudno wymagac, bo w wiekszosci
    polski kelner to jakis student, ktoremu zle sie placi i ktory przychodzi "na
    chwile" (i tyle go widziano). a we wzmiankowanych przez Ciebie rodzinnych
    restauracjach pracuja wlasciciele (i ich dzieci, i nie tylko), wiec sprawa
    wyglada calkowicie inaczej. tam tego typu zawody sa szanowane (nie, jak u nas),
    maja swa wieloletnia tradycje, swoj charm, swa klase i sa w zasadzie sztuka (bo
    wielka sztuka jest goscinnosc jak i obluga klienta). stad tez np. w Paryzu
    spotykam kelnera, piekarza czy masarza, ktory kocha swoja prace, jest jej
    calkowicie oddany, wykonuje ja cale zycie, do tego z radoscia, ktora dzieli ze
    swoimi klientami (glownie innymi Francuzami; jak spostrzega, zes obcokrajowiec,
    od razu nastepuje zmiana podejscia).
  • Gość: Luke101 IP: *.cityconnect.pl 05.09.10, 14:45
    Co do cen, to w Koko można zjeść całkiem niezły obiad za 14 zł, z dobrym mięsem!
  • aarvedui 05.09.10, 15:09
    Gość portalu: Luke101 napisał(a):

    > Co do cen, to w Koko można zjeść całkiem niezły obiad za 14 zł, z dobrym mięsem
    > !

    albo "ze sosem grzybowem" , czy jakie tam fantazje stylistyczne zaproponuje się
    w menu ;)
  • Gość: krakózka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.10, 14:54
    Czy nikt z piszących tu nie był nigdy U Stasi?!? Tam są dopiero knedle,
    pierogi różniste, pychotne barszczyki czy inne domowe specjały... Wprawdzie
    człowiek je a nad talerzem wiszą czekający na zwolnienie miejsca, ale ty też
    kiedyś wisiałeś czy będziesz wisiał, więc jakoś to tak bardzo nie
    przeszkadza... Siedzi się w malowniczym towarzystwie: studenci przy połowie
    barszczyku z ziemniaczkami (talerz po brzegi!); Bracia Janiccy; Japończycy
    dziubiący w kaszy gryczanej, emerytki przy pierogach ruskich (palce w złotych
    "ruskich"pierścieniach), kadra z UJ...
  • Gość: stop grafomanii IP: *.ip.netia.com.pl 05.09.10, 15:04
    dokładnie - bar mleczny, cena produktu (zakwas buraczany, kasza, ziemniaki, mąka) niska, wiec i
    rachunek na wyjściu także niewysoki. To może być bardzo dobre jedzenie, jednak nie jest to jedzenie
    restauracyjne naturalnie. A ja powyższy tekst Nowickiego czytam w taki sposób: chciałem zjesc w
    restauracji, poszedłem do baru, dostałem żarcie barowe złej jakosci na dodatek, i rzucam sie, ze jest
    słabe. Bez sensu.
  • kissmygrass 05.09.10, 15:16
    Gość portalu: stop grafomanii napisał(a):

    > A ja powyższy tekst Nowickiego czytam w taki sposób:
    > chciałem zjesc w
    > restauracji, poszedłem do baru, dostałem żarcie barowe złej jakosci na dodatek,
    > i rzucam sie, ze jest
    > słabe. Bez sensu.

    Czyli w barze może być byle jak, bo to bar? Wracamy do czasów „klient w krawacie
    mniej się awanturuje”?
  • Gość: stop grafomanii IP: *.ip.netia.com.pl 05.09.10, 15:28
    Dwa posty niżej piszesz coś o jakości dyskusji, tymczasem sama ograniczasz sie do zadawania pytań
    prokuratorskim tonem, bez dodania jakiejkolwiek tezy własnej, z którą ew. można by
    polemizować...

    Różnice między barem (tanim, mlecznym czy jakkolwiek go nazwać) a restauracją znasz, prawda? W
    barze masz: tani produkt, niską cene, samoobsługe, standard (wystrój wnętrza, porcelana itd) niski
    lub przeciętny. W restauracji z definicji sprawy wyglądają inazej: jedzenie powinno być swieże (jak
    najmniej mrożonek, odgrzewania, hurtowego przerobu), obsługa i standard wyższy, ceny podobnie.
    Idziesz do baru i WIESZ CO KUPUJESZ - nie żal sie więc, że dostajesz słabe* jedzenie, bo dokładnie
    za to własnie - czyli słabe jedzenie - zapłaciłes!

    * słabe - czyli przygotowane z tanich produktów. Może byc ono dobre jakosciowo, jednak zawsze
    podstawą bedzie tani składnik: kasza, ziemniaki, tanie mięso, tańsze warzywa. W warunkach polskich
    słabe oznacza również - niestety - niechlujnie podane, źle doprawione, źle smakujące. Szkoda, bo
    jak napisało to juz kilku przedpiśców, i "słabe jedzenie" może i powinno być robione dobrze i
    smakowicie. Tyle ze zazwyzaj nie jest, co jest juz winą restauratora i szefa kuchni / kucharza.
  • kissmygrass 05.09.10, 15:49
    Gość portalu: stop grafomanii napisał(a):

    > Różnice między barem (tanim, mlecznym czy jakkolwiek go nazwać) a restauracją z
    > nasz, prawda? W
    > barze masz: tani produkt, niską cene, samoobsługe, standard (wystrój wnętrza, p
    > orcelana itd) niski
    > lub przeciętny. W restauracji z definicji sprawy wyglądają inazej: jedzenie pow
    > inno być swieże (jak
    > najmniej mrożonek, odgrzewania, hurtowego przerobu), obsługa i standard wyższy,
    > ceny podobnie.
    > Idziesz do baru i WIESZ CO KUPUJESZ - nie żal sie więc, że dostajesz słabe* jed
    > zenie, bo dokładnie
    > za to własnie - czyli słabe jedzenie - zapłaciłes!

    Ciężko dyskutować z tezą, jeśli podparta jest definicjami uniemożliwiającymi
    jakąkolwiek dyskusję.
    Jeśli według Ciebie bar z definicji serwuje przeciętne jedzenie, to nie mamy po
    prostu o czym rozmawiać i tym samym uzyskałem odpowiedź na moje pierwotne pytanie.

    Z definicją baru i restauracji można polemizować, ale chyba nie ma sensu, skoro
    „z definicji” dyskutanci o innych poglądach racji mieć nie będą.

    Dla mnie bar i restauracja różnią się przede wszystkim standardem obsługi.
    Niekoniecznie ceną, bo samoobsługowy bar sushi może być wielokrotnie droższy od
    niejednej restauracji, ale cały czas pozostanie tylko barem. Nie godzę się
    natomiast na stwierdzenie, że jak coś kosztuje mniej, to automatycznie musi być
    zrobione byle jak i z byle czego. To dzięki przyzwoleniu na takie traktowanie
    restauratorzy (niezależnie od tego czy prowadzą bar czy restaurację) od lat
    zalewają nas byle czym na wszelkich pułapach cenowych. Jakość jest jakością,
    niezależnie od tego czy składnik kosztuje 5 PLN czy 500 EUR.

    > * słabe - czyli przygotowane z tanich produktów.

    Czy tani automatycznie oznacza niesmaczny? Czy prosta i nieskomplikowana kuchnia
    automatycznie ma oznaczać kuchnię gorszą? Pozwolę sobie nie zgodzić się z tak
    kategorycznym stwierdzeniem.
  • Gość: stop grafomanii IP: *.ip.netia.com.pl 05.09.10, 16:04
    kissmygrass: dyskusja z tobą ma mały sens, bo kompletnie nie czytasz odpowiedzi

    powyżej napisałem:

    słabe - czyli przygotowane z tanich produktów. Może byc ono dobre jakosciowo, jednak zawsze
    podstawą bedzie tani składnik: kasza, ziemniaki, tanie mięso, tańsze warzywa. W warunkach polskich
    słabe oznacza również - niestety - niechlujnie podane, źle doprawione, źle smakujące.

    na co ty mi odpowiadasz:
    > Czy tani automatycznie oznacza niesmaczny? Czy prosta i nieskomplikowana kuchni
    > a
    > automatycznie ma oznaczać kuchnię gorszą? Pozwolę sobie nie zgodzić się z tak
    > kategorycznym stwierdzeniem.


    Jak widać, operujemy innymi standardami rozumienia słowa pisanego. W tej sytuacji - faktycznie nie
    odniosę sie do twoich przedziwnych stwierdzeń (w rodzaju "Nie godzę się natomiast na
    stwierdzenie, że jak coś kosztuje mniej, to automatycznie musi być zrobione byle jak i z byle czego"
    - tak, jakbym GDZIEKOLWIEK postulował coś podobnego). Baj.
  • kissmygrass 05.09.10, 16:38
    Gość portalu: stop grafomanii napisał(a):

    > słabe - czyli przygotowane z tanich produktów. Może byc ono dobre jakosciowo, j
    > ednak zawsze
    > podstawą bedzie tani składnik: kasza, ziemniaki, tanie mięso, tańsze warzywa. W
    > warunkach polskich
    > słabe oznacza również - niestety - niechlujnie podane, źle doprawione, źle smak
    > ujące.

    To wytnę co ciekawsze: „może być dobre jakościowo” (tylko „może”), „tanie mięso”
    (sugestia, że tańsze automatycznie oznacza gorsze, co niekoniecznie jest
    prawdą), „tańsze warzywa” (patrz poprzednia fraza), „w warunkach polskich
    oznacza również niechlujnie podane, źle doprawione, źle smakujące”.

    > Jak widać, operujemy innymi standardami rozumienia słowa pisanego. W tej sytuac
    > ji - faktycznie nie
    > odniosę sie do twoich przedziwnych stwierdzeń (w rodzaju "Nie godzę się natomia
    > st na
    > stwierdzenie, że jak coś kosztuje mniej, to automatycznie musi być zrobione byl
    > e jak i z byle czego"
    > - tak, jakbym GDZIEKOLWIEK postulował coś podobnego). Baj.

    Hmmm, popatrzmy na wcześniej wycięte stwierdzenia. Nie postulujesz?
  • Gość: h. IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 06.09.10, 01:53
    rzeczywiscie, "stop grafomanii" to typ zadziwiajacy. pisze poprawnie, ale nie
    rozumie tego, co sam stwierdza! dosc zabawne.
  • Gość: stop grafomanii IP: *.chello.pl 09.09.10, 13:44
    jesli nie dostrzegacie, że pomiędzy jedzeniem w gwiazdkowej restauracji a "byle jakim byle jak zrobionym" jedzeniem z podłego baru jest cała skala róznych możliwości - przykro mi.
  • kissmygrass 09.09.10, 15:25
    Gość portalu: stop grafomanii napisał(a):

    > jesli nie dostrzegacie, że pomiędzy jedzeniem w gwiazdkowej restauracji a "byle
    > jakim byle jak zrobionym" jedzeniem z podłego baru jest cała skala róznych moż
    > liwości - przykro mi.

    Palcem mnie pokaż, gdzie coś takiego choćby zasugerowałem. Jak na razie to tylko w Twoich wypowiedziach restauracja jest synonimem dobrego jedzenia, a przy barze regularnie pojawia się określenie „podły”. I z tym właśnie się nie zgadzam.
  • iiiha 09.09.10, 15:28
    Ale brniesz. Facet chciał iść do baru i zjeść przyzwoite barowe jedzenie w akceptowalnej barowej cenie, w akceptowalnych jak na bar okolicznościach przyrody. I nie ma żalu, że jedzenie nie jest najwyższej jakości, tylko że a) jest niedogotowane, B) jest zepsute, c) obsługa nie spełnia barowych standardów kultury osobistej. Tym razem tłumaczę tekst gratis, ale w przyszłości zamierzam pobierać opłaty;)
  • Gość: Zal IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.10, 15:02
    ŻAŁOSNY TEN NOWICKI, CIĄGLE NA JEDNO KOPYTO. Podajcie mi 10 % pozytywnych jego
    recenzji niedotyczacych knajp jego znajomych!
  • kissmygrass 05.09.10, 15:14
    Gość portalu: Zal napisał(a):

    > ŻAŁOSNY TEN NOWICKI, CIĄGLE NA JEDNO KOPYTO. Podajcie mi 10 % pozytywnych jego
    > recenzji niedotyczacych knajp jego znajomych!

    To jeszcze wypomnijcie, że nie jest Krakusem od pięciu pokoleń i z pełną
    dokumentacją, że na pewno nie umie gotować i będziemy mieli tradycyjny zestaw
    zarzutów z głowy. Na przyszłość proponuję również ustalić piątkowe dyżury na
    forum, żeby te zarzuty pojawiały się natychmiast. Sugeruję również, żeby
    wszystkie znalazły się w jednym wątku, dzięki czemu łatwiej je będzie zignorować.

    Zaiste, to nie matematyka, a sztuka prowadzenia dyskusji powinna stać się w
    Polsce obowiązkowym przedmiotem na maturze...
  • Gość: rocznik 1972 IP: *.147.181.215.nat.umts.dynamic.eranet.pl 05.09.10, 15:11
    Współczuję autorowi, a swoją drogą do szewskiej pasji doprowadza mnie ogólne schamienie mowy
    polskiej.

    Jeszcze dobrych kilka lat temu, kiedy byłem licealistą, a później studentem, zwykło się zwracać
    uwagę na język, jakim się ktoś posługuje.

    Mówienie "bedzie wołane; bedzie robione; bedzie pite; bedzie jechane, itp" w
    jednoznaczny sposób determinowało pochodzenie i poziom rozmówcy.

    Teraz stopniowo staje się to standardem i ten prymitywizm coraz bardziej się umacnia.

    Przy okazji, czy ktoś wie skąd biorą się takie "nowotwory" słowne ?

    Pozdrawiam czytelników
  • jasiuniu 05.09.10, 15:19
    UWAGA!!! Proszę nie ufać recenzjom Pana Nowickiego. W roku 2007 w artykule "Polskie Smaki
    versus Polskie Jadło. Między Scyllą i Charybdą" wychwalał ponad niebiosa restaurację Polskie Smaki
    właśnie, a teraz na nią narzeka w karygodny i obrzydliwy sposób.
    Wielokrotnie wówczas byłem klientem restauracji Polskie Jadło i zawsze zarówno obsługa jak i
    jedzonko było na poziomie. Polskie Smaki to akurat zupełnie coś innego. Jedzenie smaczne, ale nie
    wybitne. Po prostu bar, choć ceny chyba niższe niż w Polskim Jadle.
    Od kiedy pojawił się powyższy artykuł, link do opinii z roku 2007 zniknął. Pozostało tylko forum:
    forum.gazeta.pl/forum/w,411,57903984,57963747,Re_Polskie_Smaki_versus_Polskie_Jadlo_Miedzy_Sc.html
    Chyba przestali płacić Gazecie za dobre opinie.
    Opinie Pana Nowickiego nie umywają się do oryginału: Bikonta i Makłowicza, a są jedynie ich
    podróbką, razem z pseudo ironicznym stylem.
    Warto by ten cykl zakończyć jak najszybciej, bo niczego świeżego nie wnosi do Gazety.
  • kissmygrass 05.09.10, 15:30
    jasiuniu napisał:

    > UWAGA!!! Proszę nie ufać recenzjom Pana Nowickiego. W roku 2007 w artykule "Pol
    > skie Smaki
    > versus Polskie Jadło. Między Scyllą i Charybdą" wychwalał ponad niebiosa restau
    > rację Polskie Smaki
    > właśnie, a teraz na nią narzeka w karygodny i obrzydliwy sposób.

    No tak, przez trzy lata nic się zapewne nie zmieniło, a czytelnik głupi na ślepo
    będzie biegł tam, gdzie mu opłacany recenzent każe.
  • Gość: dkny IP: *.enion.pl 06.09.10, 14:51
    jesteś córką nowickiego czy samym nowickim?
  • gaissa 06.09.10, 17:10
    Gość portalu: dkny napisał(a):

    > jesteś córką nowickiego czy samym nowickim?

    Zapewne jednym i drugim, oraz jeszcze restauratorem i bogowie wiedzą jeszcze kim.

    --
    "Freedom is a spaniel that grows weak and flabby if it be not excercised. So excercise your dog, sir, that's the trick"
  • Gość: Helmut IP: *.chello.pl 05.09.10, 15:50
    szybki bar powinien mieć szybką recenzję. Przerost formy nad treścią. W tak długim artykule można
    by z 10 barów opisać.
    Za taką kasę polecam gotowanie w domu. Nie dość że wiadamo jakiej jakości są surowce to jeszcze
    atmosferę można sobie zrobić odpowiednią. Niestety do tego trzeba mieć jeszcze odpowiednią
    żonę (umiejącą gotować ) :D A na pewno dobry, domowy obiad zmieści się w tej cenie.
    Recenzje barów w krakowie bylyby naprawdę pożyteczne gdyby nie stanowiły silenia się na jakieś
    niewiadomo co ironiczne tylko gdyby były rzetelnym opracowaniem i oceną przede wszystkim
    samego jedzenia - smaku, jakości, itp.
  • Gość: stop grafomanii IP: *.ip.netia.com.pl 05.09.10, 16:11
    heh, gdyby to był facebook, pod wypowiedzią Helmuta dodałbym "lubie to" ;)
  • gaissa 05.09.10, 16:42
    Gość portalu: Helmut napisał(a):

    > Za taką kasę polecam gotowanie w domu. Nie dość że wiadamo jakiej jakości są su
    > rowce to jeszcze
    > atmosferę można sobie zrobić odpowiednią. Niestety do tego trzeba mieć jeszcze
    > odpowiednią
    > żonę (umiejącą gotować ) :D

    Dolicz koszty żony - może się okazać, że jednak się nie opłaca. A najlepiej sam
    rusz tyłek do garów.

    --
    "Freedom is a spaniel that grows weak and flabby if it be not excercised. So
    excercise your dog, sir, that's the trick"
  • 1kabat 05.09.10, 16:33
    Jeżeli chodzi o muzykę to we wszystkich knajpach/przepraszam restauracjach/ w
    których bywałam/przestałam/ jest tragiczna i przede wszystkim ryczy jak by
    sami głusi jeść przychodzli.
  • Gość: Zenek IP: *.chello.pl 05.09.10, 23:53
    Ja nie zgadzam się z opinią pana Nowickiego. Czasem wpadam na obiad do
    Polskich Smaków i jeszcze nigdy nie zostałem obsłużony w sposób nieuprzejmy.
    Jedzenie jest dobre, ceny są średnie. Uważam, że recenzja ta jest mało
    profesjonalna bo nie można ocenić jedzenia w restauracji jako fatalne próbując
    tylko jednej potrawy.. Twórczość pana N. należy potraktować z przymrużeniem oka.
  • turpin 06.09.10, 09:27
    co można jeszcze od biedy zrozumieć, ale czemu pisze, że tam tylko 'wpada'?
  • Gość: Klientka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.10, 21:34
    Nie zgadzam się z recenzją napisaną przez niejakiego Pana Nowickiego. Ten artykuł to wierutne kłamstwo. Sama bardzo często jadam w Polskich Smakach i nie mam nic do zarzucenia tej restauracji. Ceny są dość przystępne, a jedzenie dość dobre. Obsługa jest bardzo kulturalna i świetnie się spisuje. Zresztą za kilkanaście złotych to co Pan by chciał mieć na talerzu?:) Może od razu cały zestaw obiadowy? Zupka, drugie danie i w ogóle.. Ach tak, zapomniałam o "wężu w kieszeni". Życzę Panu, żeby tak ten "wąż" Pana ukąsił:) Byłby święty spokój przynajmniej. Na przyszłość radziłabym pisać rzetelne artykuły:) To tyle z mojej strony.
  • Gość: iG IP: 57.66.197.* 19.09.10, 17:54
    juz po drugim zdaniu widac, ze sciemniasz ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka