Dodaj do ulubionych

Nowa moda. Zakąskowe bary podbijają Kraków

29.07.11, 14:44
dawniej , za wczesnego PRLu takie bary nazywały się "Na widelcu" bo rzeczywiście kiełbasa tam spożywana była na widelcu, do tego seta.
Taki bar znajdował się w podziemiach Domu Towarowego róg Wislnej.
Smacznego.
Edytor zaawansowany
  • Gość: ja IP: 192.166.203.* 29.07.11, 14:46
    Nie ma to jak sponsorowane artykuliki.
  • kate_00 29.07.11, 16:01
    Och, ach, jak źle, sponsorowany, bee, łeee...
    Malktontenci wiedzą wszystko!

    --
    W teorii nie ma różnicy między praktyką, a teorią. W praktyce jest.
  • tekameka 31.07.11, 06:49
    Gdzie Straż Miejska ?
    GW jako praworządna gazeta powinna donieść, aby winnych wykroczenia ukarać mandatami.
  • Gość: pawel IP: *.play-internet.pl 31.07.11, 08:02
    W samym Krakowie zakąskowych barów jest już blisko dziesięć..

    Panie Rafale.. warsztat!
    Blisko dziesięć znaczy się dziewięć i trzy ćwierci? Jeden z nich pewnie nie ukończony jeszcze...

    Daję Panu blisko tróję za ten blisko dostateczny artykuł.


  • Gość: sklepik_za_rogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.11, 10:16
    boczny, ślepy tor oraz efekt ogólnego zubożenia społeczeństwa ... niedługo to wszystko padnie i po pustych ulicach będzie hulał wiatr i wandale zaczepiający nielicznych przechodniów ... napisz Panie Dziennikarzu o tym, że w Krakowie coraz więcej lokali tzw. komercyjnych stoi pustych bo coraz trudniej o jelenia który chciałby kogoś tam obsługiwać kogoś za friko ....
  • ranke 31.07.11, 12:30
    Mnie ten artykuł przeraził bo we wszystkich tych lokalach chodzi tylko o jak najszybsze i przy najmniejszym koszcie upicie się. Tak jak w przekąskach zakąskach gdzie klienci spożywają alkohol na stojąco a często wręcz na dworze stawiając kieliszki wódki na parapetach. Kiedyś ludzie pili w bramach i na klatkach schodowych (także ludzie wykształceni jak chociażby studenci) od kiedy policja zaczęła takie zachowania ścigać ludzie zaczęli znajdować nowe sposoby na tanie upicie się. Ci którzy myślą, że są modni chodząc do takich lokali nie rozumieją, że nie rożni się to niczym od spożywania alkoholu na tzw metach. Gdy obserwuję takie zachowania jest mi wstyd, że jestem Polakiem.
  • Gość: Kessler-Wessler IP: *.dsl.bell.ca 04.08.11, 14:37
    Wstyd Ci, że jesteś Polakiem?

    www.youtube.com/watch?v=B0cPXmOvNac
  • Gość: Morel IP: *.dsl.bell.ca 01.08.11, 15:40
    Nie można wszystkiego zwalać na Żydów - oni tylko wykorzystują trendy pijackie w Krakowie :)
  • Gość: Alllla IP: *.olsztyn.vectranet.pl 31.07.11, 09:23
    W Olsztynie był "Bar pod kogutem"!!!Legenda! a swoją drogą małpują warszawskie "Przekąski Zakąski" Gesslera!Słynna knajpa pod krzyżem.
  • Gość: kirek IP: *.multimo.pl 31.07.11, 00:01
    tego babsztyla
  • Gość: bex IP: 195.94.208.* 31.07.11, 00:10
    Akurat Przekąski-Zakąski są Adama Gesslera. Też dość nieprzyjemna persona, ale to nie ta kudłata małpa;)
  • Gość: pralin IP: *.multimo.pl 31.07.11, 01:14
    A u nie geslerów, to gdzie są przekąski ?
  • Gość: goscgosc IP: *.aster.pl 31.07.11, 05:04
    dosc nieprzyjemna persona.....ciekawe okreslenie kogos,kto latami nie placil czynszu a moz e i podatkow i kto zrujnowal piekny zabytek,tez kompletnie nie inwestujac.
    Nie wiadomo,jaka jest sytuacja obecnie,o tym juz dzielna zaloga Gazety dyskretnie nie pisze.
  • Gość: Morel IP: *.dsl.bell.ca 31.07.11, 05:13
    Jak to jest możliwe - słyszałem, że cały zabytkowy Kraków jest w rekach sukienkowych ... co Wy narobiliście przez te 20 lat? Zabytki powstawały przez stulecia!
  • Gość: hotya IP: *.dynamic.chello.pl 31.07.11, 09:39
    Przecież Państwo G. to Warszawa, a nie Kraków, kwiatuszku.
  • Gość: Kessler-Wessler IP: *.dsl.bell.ca 04.08.11, 00:38
    A widziałaś blądynko książkę telefoniczną w Łodzi?
  • Gość: Allla IP: *.olsztyn.vectranet.pl 31.07.11, 09:26
    Znawca się znalazł. Ględzi, a nie wie o czym!Buhahaha. To jej byłego szwagra. Gesslerowie to ogromny klan restauratorów warszawskich. Magda ma tylko nazwisko po drugim mężu-idioto!No i kilka własnych knajp, ale nie Zakąski Przekąski pod krzyżem.
  • jo5348 31.07.11, 11:05
    Żeby było śmieszniej, M.G. jest siostrą dziwnej postaci polskiej sceny politycznej, Piotra Ikonowicza i córką PRL-owskiego posła i korespondenta :)
  • Gość: Alik-kot IP: *.olsztyn.vectranet.pl 31.07.11, 19:08
    O tym wiedza wszyscy i Ameryki nie odkryłeś/aś. Ale to jej atut, bo jeżdżąc z ojcem od dzieciństwa zapoznawała się z kuchniami na całym świecie. Potem wyszła za mąz, pierwszy mąż zmarł , a drugim był jeden z Gesslerów.To poznała kuchnię od wewnątrz. To znaczy, że jest wiarygodna. Na dodatek jest malarką i umie kreować artystycznie i potrawy i wnętrza.Same atuty.
  • Gość: Aga IP: *.krakow.hypnet.pl 31.07.11, 11:37
    Horyzonty i postawa Gesslerów to kwintesencja kołtunerii i drobnomieszczaństwa - chlać, nie płacić podatków, robić rwetes, sadzić sie wyżej doopy.
  • Gość: Kessler-Wessler IP: *.dsl.bell.ca 31.07.11, 14:44
    Ta baba jeździ po Wolsce, poucza jakieś niedorajdy jak gotować bigos, ale jakoś nikt jej nie powie, że te tlenione na bląd włosy to masakra :)
  • asperamanka 31.07.11, 02:02
    Nie ma to jak sponsorowane artykuliki, tylko że autor pisze bzdury. W czasach PRL kieliszek to było 50 gram, a nie jakieś 40, czy co gorsza 30 ml. A piwo to było 0,5; mniejsze się rzadko trafiały. Jak ktoś przyszedł później i chciał szybko "dołączyc" do towarzystwa, to zamawiał "literatkę" (to była szklaneczka 100 ml) albo "halbę z bombą" (kelner przynosił 0,5 piwa i 50-tkę, i tę wódkę się wlewało do piwa). I w takich lepszych knajpach to pod koniec mojego liceum w końcówce lat 1970-tych ta 50-tka kosztowała 11 złotych (całe pół litra Żytniej w sklepie 125 zł + 3 zł kaucja za butelkę, a 0,5 piwa 9 złotych, w sklepie 5,40. Cen po 1981 roku już nie pamietam bo za szybko się zmieniały. Na studiach już gorzała była na kartki, i w knajpach było cienko, więc się kupowało albo w Peweksie po chyba 95 centów połowkę, albo zawsze w akademiku ktoś miał własną bimbrownię, której główną częścią był przeważnie zestaw "Mały Chemik" importowany z NRD, do "upolowania" w "Składnicach Harcerskich". I teraz policzcie sobie sami marże w knajmpie wtedy i dziś. Za zakąskę której nikt normalny nie ruszał, ale zamówic "konsumpcję" było trzeba, to były przeważnie dyżurne buraczki na talerzu za 2 złote, albo paluszki z sera żóltego za chyba 3 złote, które były te same przez cały tydzień, więc pod koniec swojego dyżuru to już robiły chyba 8 sekund na setkę.

    To tak dla przypomnienia.
  • Gość: kikki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.11, 07:06
    i jeszcze była setka wódki.
    A nawiasem mówiąc, dla kogo pub jest tradycyjny to pewnie dla Anglików. W Polsce obecne od jakiś 20 lat, skutecznie wyparły bary piwne.
  • Gość: Europäer IP: *.netcologne.de 31.07.11, 14:08
    ...bo moglo po prostu braknac. Sziedzialo wiec czterech mlodziencow przy stole, na ktorym stalo 20 butelek piwa. Pelnych.

    Co do "pabów" - bardziej swojskie sa "knajpy", "ogródek piwny" to tez wyjatkowa, glupia nazwa, spolszczenie nieprzystajacego do polskiej tradycji niemieckiego "Biergarten". Ale to nie przebije warszawskiego "lanczu", kiedys polskiego obiadu. No i te wszystkie "plyty sidi i diwidi"! Uwielbiam latac do kraju!
  • Gość: march IP: *.dynamic.chello.pl 01.08.11, 08:27
    No to marże rzeczywiście były niezłe skoro wg tego co piszesz za 0,5l wódki rozlanej do 50ml kieliszków w takim barze płacono 10x11zł czyli 110zł podczas gdy w sklepie sprzedawano za 125zł...
    Tak dla przypomnienia zmienił się ustrój i nastał model rynkowy, w którym nie ma się co dziwić, że ludzie są racjonalni ekonomicznie i chcą zarobić.
  • Gość: Ktoś IP: *.ericpol.com 29.07.11, 14:51
    To nie jest żadna nowa moda, po prostu powrót do starej tradycji, że jak pijesz alkohol to zakąszasz. Takie picie jest dużo przyjemniejsze, zwłaszcza następnego dnia.
  • Gość: gracjan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.11, 00:20
    1. potwierdzam, nie nowa moda a wyważanie otwartych drzwi
    2. jak ktos pisał - artykuł sponsorowany lub chyba bardziej dziennikarzyna - prostytutka
    3. robimy kasę na robieniu gówna z mózgu
    4. lorneta z meduzą - kto zna ten wie, w każdej wsi była knajpa, gdzie po pracy w PGR szło się na ten dublet.

  • jo5348 31.07.11, 11:10
    W w-wie był taki bar "Kameralny" koło dawnego kina "Skarpa". Różnica taka, że nic w środku nie było widać z powodu gęstych kłębów dymu i był "socjalistyczny" syfek.
  • Gość: mm IP: *.adsl.inetia.pl 31.07.11, 00:56
    dla ścisłości: nie "zakąszasz" tylko "zakanszasz" ;)
  • Gość: konichiwabitches IP: *.range86-129.btcentralplus.com 31.07.11, 07:21
    na poczatku lat 2000 panowala tam atmosfera jak za komuny. Dosc ,,tegie,, panie barmanki, wo'dka na setki, wieczna chmura dymu papieosowgo unoszaca sie w polowie pomieszczenia, stoly barowe (bez krzesel) przy ktorych mozna byo na ,,stojaka,, strzelicz szybka dzemke.....jak ktos wypil o jednego za wiele.....Czy ktos wie, co sie dzieje z tym naroznym barem w chwili obecnej? Pozdrawiam.
  • jo5348 31.07.11, 11:14
    Istnieje nadal. Ktoś mi mówił, że specjalnie utrzymali "socjalistyczny syfek" i miejsce cieszy się dużym powodzeniem (blisko redakcji G. Wyb)
  • misself 01.08.11, 09:57
    Gość portalu: Ktoś napisał(a):

    > To nie jest żadna nowa moda, po prostu powrót do starej tradycji, że jak pijesz
    > alkohol to zakąszasz. Takie picie jest dużo przyjemniejsze, zwłaszcza następne
    > go dnia.

    Po prostu Polacy lubią pić.
    Jeszcze parę lat temu wódkę piło się na domówce.
    Moda jest ta sama, tylko przeniosła się w inne miejsce - z domu do baru.
    --
    ich4pory.blogspot.com
    "Pływanie pod prąd wyrabia mięśnie." (Z. Herbert)
  • krakusik2.0 29.07.11, 15:14
    to i tańsze formy rozrywki znajduje.
  • Gość: jan IP: 91.186.72.* 29.07.11, 16:13
    Czy tansze? Watpie, bo wszystko w malych pojemnosciach i ilosciach za niby niska cena, ale warto przeliczyc i porownac. Nie rosly by tak szybko jakby sie nie oplacalo - proste! Wg zalecen unijnych na wszystkich spozywczych produktach w sklepach powinna byc cena jednostkowa za dany produkt i za 1 kg tego samego produktu. Jesli dokaldnie poczytamy, to niejeden raz mozemy przecierac oczy ze zdumienia. Przeliczmy tak samo i w barze zakaskowym, pomijajac juz sprawe jakosci.
  • Gość: happy drunk IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 29.07.11, 18:15
    Łatwo policzyć. Piwo - od 0,33 do 0,4 za 4 zł. Nawet jeżeli jest to 0,33 to i tak tańsze niż w wielu pubach, bo nawet w tych tanich kosztuje 5zł. Wódka 4zł, to o ile mi wiadomo 30 do 40 ml (zależy do miejsca) w pubach zapłaci się za taką dawkę od 4 zł (czyli tyle samo, ale to w tych tanich) do 10 zł. Powiem inaczej. Abu się dobrze "zmęczyć" w pubie muszę wydać przynajmniej ze 50 zł, a to w tych tańszych (a wydanie 100 w tych droższych to żadne problem i to pijąc wyłącznie piwo i zwykłe polskie alkohole, żadne jakieś drinki i whiskey, whisky itp), a w w tych pijalniach za 40 zł to już nieźle się w głowie kręci. I do tego dobry śledzik, pyszna galaretka z nóżek w Ambasadzie i doskonały chleb ze smalcem (smalec boski, z cebulką, chyba domowy) za 4zł. W Pijalni dobry ziemniak w mundurku z gzikiem, (twarożek ze szczypiorkiem). A prócz zwykłej czystej, to inne polskie wódki też są w cenie za 4zł (żubrówka, wiśniówka itp) a inne nie jakoś bardzo drogie. Jak dla mnie te knajpy to bomba.
  • Gość: joj IP: *.aster.pl 31.07.11, 01:18
    Nie społeczeństwo ubożeje, tylko Geslerowa.
    "Artykuł" sponsorowany.
  • Gość: wkrowiony IP: *.static.cablecom.ch 31.07.11, 12:13
    Nie czaje, kolejny pajac pisze, że artykuł sponsorowany (przez Gesslerów). Ja sie pytam, czy czesc idiotów z tego forum umie w ogole czytac ze zrozumieniem? Bar Gesslerów jest podany jako przykład W WARSZAWIE, a artykuł traktuje o Krakowie. Ja pier...le co za motłoch
  • Gość: Aga IP: *.krakow.hypnet.pl 31.07.11, 11:44
    Gościu masz mentalność ciecia, tylko po co chodzisz do knajpy.
    Najtaniej wyjdzie cie denaturacik w domku - zryje papę na dachu i bedziesz jak to mowisz "happy"
    a niczego wiecej ci nie trzeba
  • Gość: happy drunk IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 06.04.12, 08:48
    Nie wiem czy ma sens odpowiadanie po 8 miesiącach, ale i tak odpiszę na twój komentarz. Po pierwsze, chyba nie wiesz co znaczy słowo cieć - to pogardliwe określenie na dozorcę. Domyślam się, że według Ciebie to taki drobny pijaczek chcący się napić byle czego (nawet denaturat) za najmniejsze pieniądze. Z tym, że taką osobę nazywa się raczej żulem lub menelem. Jak to się ma do mnie? Gdybym był taką osobą, to z pewnością nie chodziłbym do knajp i przepijał od 40 do 150 złotych w ciągu nocy, tylko kupiłbym sobie kilka butelek jakiegoś taniego wina, bądź najtańszej wódki. Zważywszy na to, że określiłem się jako "happy drunk", to nie robię tego raz na jakiś czas, lecz często - dla żula byłby to zbyt duży wydatek. Menel nie chodzi do knajp, pije w na ławce, w domu itd. Pytasz po co chodzę do knajp - w tym samym celu co robi to większość chadzających do knajp w późnych porach - zmęczyć się co nieco. Nie wiem kiedy ty chodzisz do knajp i do jakich, ale osoby chodzące do lokali otwartych 24 na dobę, bądź takich otwartych do rana, zwłaszcza gdy robią to grubo po dwunastej w nocy, idą tam po to aby się choć nieco upić, spotkać znajomych, pogadać z nimi oraz przypadkowo poznanymi nieznajomymi. Nie są to zazwyczaj osoby typu blokersi, ale całkiem sporo wszelakiej maści osób o wolnych zawodach i inteligencji. Może ty idziesz napić się wina i "kulturalnie" pogadać z koleżankami, a potem grzeczniutko iść do domu, zanim ostatni autobus lub tramwaj odjedzie na jakieś osiedl z godzinę od rynku. Ja jednak mogę sobie natomiast zostać do rana, pić całkiem sporo (mam jednak kontrolę, nie zasypiam, nie wszczynam awantur), bo w każdej chwili mogę na piechotę wrócić do domu lub za 10 zł dojechać taksówką. A co robię w knajpach? Najczęściej spotykam znajomych tak jak ja lubiących pić - jakiś znajomy literat, paru muzyków, filozof (ma doktorat), inny punkowiec po socjologi (właściciel pewnej knajpy), koleżanka lesbijka zajmująca się grafiką komputerową i sporo innych. Gadamy o rożnych sprawach - muzyce, filmach, książkach, polityce, przygodach, podróżach, związkach itp. A jako, że wielu z nas lubi pić, to idziemy tam gdzie taniej, co nie oznacza, że pijemy gorsze alkohole. Po co jednak płacić za 40 ml żubrówki 10 złotych skoro można 4 do 6. Przepijałem w Polsce ("chwilowo" jestem za granicą) około 1000 zł miesięcznie. Mogłem sobie na to pozwolić, bo pracując jedynie 25 godzin tygodniowo i to głównie wieczorami (co dawało mi możliwość odespania pijaństwa), zarabiałem na tyle, że jeszcze mi na opłaty za odziedziczone mieszkanie zostawało (zero kredytu, jedynie niski czynsz, rachunki, w tym net i satelita), na jedzenie i nawet z 1000 złotych oszczędzałem miesięcznie. Gdybym chodził do drogich knajp, to nic bym nie odłożył. A ja jestem skąpy (dzięki czemu mam oszczędności, mimo że jestem funkcjonującym alkoholikiem) ale lubię raczej dobrej jakości produkty, lubię też wyjść do kina, na koncerty, czasami do przyzwoitej restauracji, na książki od czasu do czasu wydać. Zamiast więc płacić za "szota" takiej samej wódki 10 - 12 zł wolę dać 4.
  • Gość: centrus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.11, 15:24
    clopcy z warszawki przenosza standardy rozrywki a GW przyklaskuje bylejakosci?
  • Gość: warszawiak IP: *.adsl.inetia.pl 31.07.11, 01:26
    rany, czytam te komentarze i muszę stwierdzić, że wy. krakusi jesteście skończonymi idiotami..wyciągnijcie ze swoich dup te pogrzebacze, to i wasze życie w tej "królewskiej stolicy kultury" stanie się przyjemniejsze.pozdrawiam
  • Gość: centrus IP: *.adsl.inetia.pl 01.08.11, 17:46
    te warszawiak, a ty z zambrowa jestes czy mamusie przesiedlili spod lomzy, bo tylko tam picie na ulicy jeszcze "trendy" - nie zasmiecaj tu swoim zasmierdlym gustem miasta. jak chcesz swoje wiejskie zwyczaje gdzies przenosic to otworz sobie budke w miejscu urodzenia - bedziesz sobie z kolegami elegancko bmk-a podjezdzal.
  • Gość: :P IP: *.net.autocom.pl 29.07.11, 16:11
    pan na tym zdjęciu jest gorący :)
    krakow.gazeta.pl/krakow/51,35798,10026387.html?i=10
  • Gość: Shot IP: *.bredband.comhem.se 31.07.11, 10:07
    Jest goracy bo pani mu juz schodzi:-)
  • Gość: Stan IP: 77.236.31.* 29.07.11, 16:39
    Niestety pobyt w takim barze może się zakończyć dosyć drogo. Przekonali się o tym moi znajomi będąc w Pijalni na ul. Tomasza. Najpierw zwymyślał ich inny klient, potem dał w twarz. Znajomi wybiegli szybko i zgłosili incydent patrolowi policji. Ci ze szczerym usmiechem na twarzy stwierdzili, że taka interwencja wykracza poza ich kompetencje i skierowali znajomych na komisariat na Szerokiej. Coż było czynić? Wrócili do Pijalni Wodki i Piwa na Tomasza. A tam zonk! W drzwiach właścicielka i ochroniarz. Stoją twardo na stanowisku, że awanturników nie wpuszczają... Znajomi wybłagali jednak wejście na minutę, żeby zabrać zostawione rzeczy (niestety głupcy zapomnieli zabrać laptopai, torbę z portfelem i dokumentami) I tu kolejny zonk. Stolik wysprzątany. Nikt z obsługi nie widział, żadnych zostawionych rzeczy. Właścicielka oczywiście odmówiła obejrzenia monitoringu. Sprawa zgłoszona na policji, ale wygląda na to, że monitoring akurat z tych 15 minut cudownie zniknął....
    Morał z tego taki: Pijcie wodke, pijcie piwo, zakanszajcie i pilnujcie swego dobytku!
  • Gość: krysPinow IP: *.ghnet.pl 29.07.11, 17:19
    no będziemy unikać raczej tego lokalu. Drodzy restauratorzy, dziś, w dobie Internetu, takie wieści rozchodzą się po mieście lotem błyskawicy. Laptop to drobiazg, ale laptop do laptopa i i przebierze się miarka. Następny lokal otworzycie na osiedlu Oświecenia (nic nie mam do tego osiedla, no może trochę gęsto tam jest).
  • jakubdiduch 29.07.11, 17:28
    unikajcie. tylko zweryfikujcie najpierw czy to nie konkurencja świnię podkłada. dziś w dobie internetu świnienie podkładane stało się niezwykle szybkie i lotem błyskawicy dopaść może każdego.
  • Gość: krysPinow IP: *.ghnet.pl 31.07.11, 12:56
    to fakt, nie pomyślałem o tym, ale nie sądzę (wnosząc po tym opisie i po wyglądzie tego lokalu), żeby to był ten przypadek (podkładania świni). Nastawili się na masówę i wydaje im się, że rządzą i jakiś tam poszczególny klient to betka, bo przyjdą inni. Mało jest takich osławionych lokali w Krakowie, takich z "przewodników", do których nikt za 2-3 razem już nie wejdzie, ale które i tak mają klientów. Weźmy choćby takiego Singera.
  • Gość: gracjan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.11, 00:27
    podobno teraz w szkole uczą najnowszej historii Polski, to i o PRL-u powinno być.
    Tam takie knajpy to codzienność (stąd wprowadzono godz. 13-tą), nawet w małej wiosce. A jak był alkohol to i wioskowy osiłek się znalazł. Taki miał sposób na życie, ostrzyc barana i mieć na zakąskę.
    Dlatego warto było znać takiego, na dzień dobry zamówić i dla niego. Do końca dnia była i ochrona i zostało coś z barana. Takie to były czasy.
  • luni8 31.07.11, 05:28
    Coś mi tu śmierdzi w tej opowiastce.
    Z innym klientem mogły być problemy to oczywiste.
    Policja w teorii powinna przyjąć zawiadomienie bez względu teren (swoją drogą to nie potrafili zadzwonić? nie byłoby problemu z kompetencjami)
    Ale do licha kto inteligentny idzie do pijalni z laptopem, a tym bardziej kto wartościowe rzeczy zostawia w takich miejscach przy stoliku? Tym bardziej jeśli wychodzisz na kilkanaście minut z lokalu.
    --
    #define TRUE FALSE //Happy debugging suckers,
  • Gość: second.majster IP: *.as13285.net 31.07.11, 14:06
    w życiu nie słyszałem bardziej zagmantwanej i kreytńskiej opowieści? właściwie to o co chodzi? ci twoi znajomi to jakoś wybitnie nierozgarnięci, wniosek dałeś dobry, ale co z nimi? mają po dwanaście lat?, dobre rady trzeba im udzielać nie na forum co z dobytkiem robić
  • Gość: second.majster IP: *.as13285.net 31.07.11, 14:12
    Ot Krakówek, miasto gdzie się głównie pije i tyle, no fajne jest no to pijemy, a ten hałas w lokalach,... rany boskie czy waląc wódę albo piwo trzeba krzyczeć do siebie? naprawdę trzeba? lubię Kraków ale imprezowo to już nie na moje lata, non stop studencki ochlaj na okrągło plus wiecznie młodzi artystycznie i krakowsko pro wielbiący klimat dekadenckiego ochlaju, przegrani z całego spektrum społeczeństwa, niektórzy sobie cenią klimat wiecznej balangii, ba wielu, ale nie każdy zostanie Piotrem Skrzyneckim, sorry Winetou...
  • Gość: tj. IP: *.blich.krakow.pl 29.07.11, 17:45
    Picie w takich miejscach mi sie nie oplaca. Miniaturowe szklanki, jak wino - to Sophia, nie, dzieki. Poza tym teraz, po kilku tygodniach, kiedy sie to MODNE zrobilo trudno zniesc ten scisk, wiec wracam do picia w sprawdzonych knajpach.
  • Gość: kupidon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.11, 18:26
    27 letni student prawa hm, chyba więcej czasu spędza w zakąskarniach niż na wykładach
  • Gość: Biznesmęt IP: 77.236.26.* 29.07.11, 18:35
    Bezmózgim lemingom kierującym się snobizmem i modą można wcisnąć każdy bubel a oni będą się podniecać jakby zobaczyli ósmy cud świata.

    W dobie totalnej wolnej amerykanki można prowadzić "gastronomię" bez odpowiedniego zaplecza i standardów. Ot, mamusie albo babcia nie wiadomo z czego i w jakich warunkach wytopi jakiś "domowy" smalec albo ugotuje w domu zupę, którą się przywiezie w słoikach i sprzeda ciemniactwu. Do tego najtańsza wóda, być może spod hali targowej, w cenie 4-5 zeta, czyli tyle ile w normalnym pubie. Tyle że normalny pub płaci dużo wyższe czynsze i musi spełnić surowsze warunki prowadzenia sprzedaży niż jakaś ciasna śmierdząca nora na kazimierzu.
  • Gość: chńczyk IP: *.warszawa.vectranet.pl 31.07.11, 00:19
    Pewnie od dłuższego czasu chorujesz na POLSKĄ CHOROBĘ. I takie pierdoły piszesz
  • marek-tytus 31.07.11, 00:46
    Na tym polega nieodparty Órok "biegu" lemingów. Za jakiś czas prawddopodobnie modna będzie seta i "cofka" :)
  • Gość: .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.11, 08:38
    jakis gotowy smalec zrobiony przez babcie to jakis szmelc ? osoboscie sam czesto biore smalec od znajomej i place jej 3-4 razy wiecej niz ten w sklepie, do ust sklepowego wziasc nie moge a ten to miod, jakbym mial czas i checi sam bym sobie pichcil. A wiesz w akich warunkach sa inne smalec pichcone :) to wiedza tylko ci co produkuja, to ze ladnie zapakowane nie znaczy ze lepsze, no ale duzo ludiz ma mozg wyprany przez reklamy i kolorowe opakowania.
  • distefano5 29.07.11, 19:58
    No to teraz można wpaść na lornetę i meduzę.
  • Gość: Pytonisko IP: *.ekspres.net.pl 29.07.11, 22:55
    25 koron czyli 3 złote 80 groszy w restauracji .
    Dlaczego wszystko w Polsce musi być tak idiotycznie drogie,to jakaś moda na przepłacanie ,a może coś się tym udowadnia ?.
  • zigzaur 31.07.11, 00:39
    w Anglii pije się piwo na pinty (0,57 litra). Istnieje jeszcze wariant fiński: kufel 0,6 litra.
  • Gość: aniakin IP: *.pp.htv.fi 31.07.11, 12:03
    zigzaur napisał:

    > w Anglii pije się piwo na pinty (0,57 litra). Istnieje jeszcze wariant fiński:
    > kufel 0,6 litra.

    a to ciekawe, wariant finski, o ktorym nikt w Finlandii nie slyszal. Tutaj pije sie 0,5 w barach.
  • Gość: Morel IP: *.dsl.bell.ca 31.07.11, 14:38
    Jankesi walą browar na uncje (zazwyczaj 24 w kuflu) a w Rajchu 0,4 liter ist popular!
  • Gość: mike IP: *.waw-smy.leased-e.ids.pl 31.07.11, 13:26
    Eeeeh, dokładnie.
    W najdroższych restauracjach w samym centrum Pragi jest po 35, jak człowiek się rozejrzy znajdzie całą masę restauracji w dobrych miejscówkach z piwem za 25Kc.

    Przypominam, że Praga jest międzynarodowym centrum turystycznym, któremu popularnością nie dorównują nawet Kraków i Warszawa razem wzięte.

    Przypominam, że średnia pensja w Czechach jest ok. 20-30% wyższa niż w Polsce.

    To jakim cudem, *dobre* piwo w restauracji kosztuje tam 3,80pln?!


    Podobna sprawa z ceną kawy we Włoszech - zarabiają po 4x więcej niż u nas (również kelnerzy i bariści, którzy tą kawę przygotowywują), a cena Espresso rzadko przekracza 1€. U nas standardzik to 5pln+ ...
  • Gość: koil IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.11, 15:54
    i czym tu się zachwycać?....Dawniej nazywano je spelunkami i umieszczano w ciemnych ulicach.. A tu proszę Kraków olśniewa i chyba chce startować w wyścigu do tytułu największej speluny świata...Jeden z takich "cudów" ulokował się w uroczym Zaułku Niewiernego Tomasza, rujnując całkowicie klimat miejsca, a drugi na dopiero co wyremontowanym Placu Szczepańskim.
    Tania wódka 24 godziny na dobę i to w dodatku spożywana także na ulicy. Nocami wrzaski i awantury, a nad ranem widok dogorywających, najczęściej niestety młodych ludzi. Wszystko to pod czujnym okiem zobowiązanej do pilnowania porządku w mieście Straży Miejskiej, w kraju, w którym obowiązuje ustawa antyalkoholowa i w królewskim mieście kultury...
    Niestety to kolejny dowód na to, że demokracja myli się nam z anarchią i to chyba jedyne w czym przodujemy....No cóż, jak tak dalej będziemy się zachwycać rozwojem gastronomi bazującym na propagowaniu picia, to zostanie po nas: w Starym Mieście morze wódki a na Plantach ludzkie kupki...
  • Gość: kefi IP: *.telpol.net.pl 31.07.11, 09:56
    Racja. Zaułek Niewiernego Tomasza już nie jest uroczym miejscem :/ W cafe Camelot obok nie można porozmawiać taki wrzask robią bywalcy pijalni :/
  • Gość: woltron IP: 178.73.48.* 31.07.11, 12:38
    O do diabła. A tak lubiłem odwiedzać Camelot, gdy byłem w Krakowie. Trzeba będzie poszukać spokojniejszego miejsca (co przypomina mi, że czas odwiedzić Kraków :)).
  • Gość: PIJANY ŚLEDZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.11, 21:33
    TANIO TANIO < A JAK TO SIE ODBIJA NA TYCH KTÓRZY TAM STOJĄ PO 12h za marne pensje???
  • luni8 31.07.11, 05:32
    A w tych drogich myślisz że pensje są inne?
    W klubach, barach czy pijalniach obsługa zatrudniona jest na minimalnej możliwej pensji gdyż liczy że klienci dorzucą się dając napiwki.


    --
    #define TRUE FALSE //Happy debugging suckers,
  • Gość: kefi IP: *.telpol.net.pl 31.07.11, 09:58
    I najczęściej bez żadnej umowy oprócz tej "na gębę"
  • Gość: Alik-kot IP: *.olsztyn.vectranet.pl 31.07.11, 19:21
    Chyba nigdy nie byłeś w takim barze zakąskowym. Wiesz, jakie napiwki tam ludzie zostawiają?!!!Jak ktoś jest zadowolony z obsługi, a np ten barman w Zakąskach jest rewelacyjny, to mu się duży napiwek daje!
  • andyuck 31.07.11, 00:07
    W samym Krakowie zakąskowych barów jest już blisko dziesięć, m.in. Pijalnia Wódki i Piwa na Tomasza, Ambasada Śledzia vis-a-vis konsulatu USA na Stolarskiej, Banialuka na placu Szczepańskim, Przekąski Wolnica 4 (pod tymże adresem filmsline.com/seksnews/news-swing-seks.php ), Zlew przy Warszauera na Kazimierzu, a ostatnio powstał również bar z zakąskami przy tamtejszym placu Nowym. Modę na zakąskowe bary przeżywa nadal Warszawa, ale lada dzień nowe miejsca mają ruszyć też w innych miastach.
  • zonzonel 31.07.11, 00:18
    - jak wyżej - pytanie o cennik.
  • Gość: Kuba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.11, 20:59
    No jasne ze to artykul sponsorowany.Jakby nie liczac piwko 0,33 za 4 zl to okolo 6 zl za 0,5 litra.wcale tanie to nie jest.Dziwi mnie postawa urzedu miasta ze wydaja zgode na dzialalnosc takich miejsc.24 godziny na dobe to przesada.Kiedy maja odpoczac i odespac noce mieszkancy okolicznych domow.Czy ktos ich pytal o zgode?Napewno nie.Nie jestem za prohibicja.Czasem nawet i sledzia zjem Ale pic piwo o 6 rano?To juz czysty alkoholizm.
  • Gość: maksymilian IP: 67.159.36.* 31.07.11, 00:21
    rozmaitych spelunach : nieważne czy nazwą to pubami, klubami czy barami z zakąskami.
    Przyzwoity człowiek nigdy nie zagląda do takich przybytków.
  • Gość: goscgosc IP: *.aster.pl 31.07.11, 05:07
    ale z ciebie zalosna bieda.Caly swiat je i pije w lokalach,w domu robi sie obiad w niedziele albo od swieta a i to nie zawsze.
    Po prostu Polacy sa wciaz za biedni na stale korzytsanie z lokali i tyle,co to ma wspolnego z przyzwoitoscia.
    Po co w ogole wychodzis zz domu skoro to nieprzyzwoite
  • Gość: happy drunk IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 06.04.12, 09:11
    A ja zaglądam, jestem nieprzyzwoitym, dobrze zarabiającym alkoholikiem. I mam gdzieś opinie porządnych obywateli. Co nie oznacza, że zachowuję się chamsko - nie hałasuję nie śmiecę. ale pije nawet do 8 rano i nikomu nic do tego. Stać mnie i na dziewczyny z agencji też.
  • synanki 31.07.11, 00:34
    niech ktoś znowu wymyśli tanie i czyste bary mleczne ...zostanie milionerem.
  • zigzaur 31.07.11, 00:37
    co Kraków) sprywatyzowano studencką stołówkę.
    Aby przyciągnąć klientelę, właściciel do pełnego obiadu oferował kieliszek wódki za 1,00 zł brutto.
    Ale z powodu pewnych przepisów (że niby nie wolno sprzedawać wódki w promocji i z dotacją) działalność tę ukrócono.
    Intencja była jednak dobra: lepiej zjeść porządny obiad z kieliszkiem wódki niż typowe studenckie jedzenie: snickers, paczka papierosów, chipsy, mrożona pizza i sześciopak.
  • Gość: BYLEM IP: *.pool.mediaWays.net 31.07.11, 00:41
    Polska rozrywka i gastroniomia tak ogolnie ogranicza sie do wodki, sledzia, kawalka prostego miesa, zoltego sera lub jaja w majoniezie... Po 1989 proba wyrwania sie z siermeznej gastronomi i pijanej rozrwywki zatoczyla kolo i wrocila do korzeni, tradycji przyzwyczajen. Lorneta i meduza.
  • Gość: Morel IP: *.dsl.bell.ca 31.07.11, 03:10
    Gość portalu: BYLEM napisał(a):

    > Polska rozrywka i gastroniomia tak ogolnie ogranicza sie do wodki, sledzia, ka
    > walka prostego miesa, zoltego sera lub jaja w majoniezie... Po 1989 proba wyrwa
    > nia sie z siermeznej gastronomi i pijanej rozrwywki zatoczyla kolo i wrocila d
    > o korzeni, tradycji przyzwyczajen.

    Coś w tym jest, ale myślę że ktoś będąc na wojażach w Madrycie zasmakował tapas i pomyślał, że u nas też tak może być. A to nieprawda :)
  • wybitniemadry 31.07.11, 00:51
    kiedy buraki przestaja sie wzorowac na zachodzie wychodzi im calkiem dobrze
  • wybitniemadry 31.07.11, 00:57
    a juz myslalem ze gryzilpiorki gazety napisali prawde
  • Gość: lump IP: *.centertel.pl 31.07.11, 03:41
    Myślisz, że by pisali gdyby były pełne?
    Reklama w Gazecie jest droga i musi naprawdę w Krakowie nie iść ten biznes skoro jakaś (Gesslerów?) sieć na nią się szarpnęła...
  • adam.2x 31.07.11, 00:58
    Oh, pamiętam cudowne bary z golonką i wódeczką w Warszawie, lata 60-siąte. Szczególnie "Cybernetyk" na rogu Alei Jerozolimskich i Marszałkowskiej w domu który jest teraz na tyłach hotelu Forum czy jak on tam się obecnie nazywa. Wieczorkiem można było usiąsć z kolejkami 50 ml szklaneczek i te dziewczyny które zachęcały do wspólnego obejrzenia portfolia swych nagich zdjęć. Eh, te szkolne czasy.
  • Gość: zz IP: *.play-internet.pl 31.07.11, 08:31
    Dziewczyny bezpruderyjne wieczorami w tych okolicach nadal są. :)))
  • niebezpieczny.zawodnik 31.07.11, 08:56
    Gość portalu: zz napisał(a): Dziewczyny bezpruderyjne wieczorami w tych okolicach nadal są. :)))

    Ale niestety cały czas te same, co wtedy pokazywały swoje portofolia <rotfl>
  • Gość: dupek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.11, 01:39
    A gdzie, durny Redaktorzyno, puby są tradycyjne?
  • aarvedui 31.07.11, 01:42
    "wygrywają", "absolutny triumf" - co to k.wa za nowomowa bulwarówek ?

    Bild, Fuckt, gazeta, SE, DailyMail, Sun - w jednym stali domu ?

    patrząc na bagienny od kilku lat poziom gazety to chyba słuszne stwierdzenie
  • peterus1 31.07.11, 11:49
    Zgadzam się. Informacja to już jest tutaj sprawa drugorzędna. Ma być głośno i chwytliwie z bombastycznym nagłówkiem. Fakty? Można trochę pokolorować, kto się nimi przejmuje?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.