Dodaj do ulubionych

Sami am am Oriental Food. Jestem w niebie, kropka

IP: *.rmf.pl 20.04.12, 15:08
Nareszcie bez zbędnego lania wody, z odniesieniami do konkretnych potraw, i na dodatek chwaląco - brawo Autor! :)
Edytor zaawansowany
  • Gość: okoń IP: *.dynamic.chello.pl 20.04.12, 18:37
    niestety łysemu już nie ufam odkąd jedzie po dobrych lokalach, a wychwala blaszane budy za pieniądze
  • Gość: olo IP: *.play-internet.pl 22.04.12, 12:18
    bylem wczoraj,duze kolejki,dlugi czas oczekiwania,ale niebo w gebie,polecam
  • smoczyca.smok.i.smoczek 22.04.12, 18:18
    Czy można płacić kartą w Sami am am Oriental Food?
    --
    Smoczyca, Smok i Smoczek - dziennik pary starającej się o Smoka
  • Gość: kul IP: *.adsl.inetia.pl 22.04.12, 18:34
    jest. Nie wydluza to o dodatkowe minuty czasu oczekiwania na obsluzenie plus dodatkowo nie naraza baru na dodatkowe koszta, pozatym bankomat jest tuz za rogiem, wystarczy tylko podejsc.
  • smoczyca.smok.i.smoczek 22.04.12, 18:43
    komentarz poboczny olewam.
    szkoda, za posiłki płacę kartą firmową i byłabym może częstym gościem.

    --
    Smoczyca, Smok i Smoczek - dziennik pary starającej się o Smoka
  • Gość: amoroso IP: *.dynamic.chello.pl 22.04.12, 22:41
    Żenujące... To świetnie, ze nie przyjdziesz - takich tam nie trzeba.
  • saqigar 20.05.12, 18:58
    Pieniadz, to pieniadz. Moze drozszy, ale latwiejszy w obsludze.
  • Gość: jl IP: *.pp.com.pl 23.04.12, 01:13
    możesz olać także mój poboczny komentarz.
    zajrzałem na Twój blog i "ło matko" - konsumpcjonizm w ekstremalnym wydaniu, produkt goni produkt, product placement jeszcze wali z tyłu po głowie, a gdzie ŻYCIE?
    wyraziłbym troskę i współczucie, ale chyba nie zrozumiałabyś, o co mi chodzi.
    ktoś wcześniej miał rację, że takich jak Ty tam nie trzeba...
    PS. za product placement na blogu chyba płacą na inną kartę, a bankomat jest za rogiem - dobrze, że jesteś rozleniwiona i jednak tam nie trafisz...
  • Gość: kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.12, 08:20
    Przerażający pusty blog pani smoczycy ( o równie pretensjonalnej nazwie ;) .. Gratuluję komentarza!
  • Gość: gość portalu IP: 192.195.106.* 23.04.12, 09:15
    Niebywałe, to nieodżałowana strata, właścicele pewnie otworza sobie żyły. Jestes taka fajna, ze napisałaś, ze nie będziesz tam chodzić, napisz koniecznie jakich miejsc jeszcze nie zaszycisz....
  • smoczyca.smok.i.smoczek 23.04.12, 09:26
    kwestia interpretacji i punktu widzenia.
    Smutne jest to, że w naszym kraju oplaty zwiazane z posiadaniem terminala stają sie nieoplacalne dla przedsiebiorcow, a czas łączenia terminala z np.e-service jest kilkukrotnie dłuższy niż w wielu innych krajach UE.

    Interesujące są te emocjonalnie negatywne posty na tym forum odnosnie mojego bloga. Zupelnie mi to nie przeszkadza, a wlasciwie podchodze do tego z nieskrywaną ciekawością - dobrze znać różne opinie :-)
    Szkoda jednak, że w Polsce trzeba niemalże przepraszać za to, że ma się np.firmową kartę, bo jest to uznawane za lans, blichtr :-) Latanie Business Class tez jest lansem? Każdy robi to co lubi i to na co go stać. Pozdrawiam lubiących dobrą kuchnię.


  • maximus_t2 23.04.12, 11:18
    bleee, typowa przedstawicielka uwielbianych przez GW : "Młodych Wykształconych z Wielkiego Miasta"
    ciekawe kiedy w Krakowie powstaną knajpy gdzie przed wejsciem beda wisialy tabliczki : "psom i japiszonom wstep wzbroniony" ? ...
  • kissmygrass 23.04.12, 15:17
    smoczyca.smok.i.smoczek napisała:

    > Szkoda jednak, że w Polsce trzeba niemalże przepraszać za to, że ma się np.firm
    > ową kartę, bo jest to uznawane za lans, blichtr :-)

    Robienie wielkiego halo z braku obsługi kart (koniecznie z zaznaczeniem, że płaci się firmową, a nie "zwykłą") jest czymś zupełnie innym niż sam fakt "mania" firmowej karty, nieprawdaż? Formułowanie takich stwierdzeń to już nawet nie jest lans czy blichtr, a po prostu opad rąk...

    --
    Kids! Bringing about Armageddon can be dangerous. Do not attempt it in your home.
  • smoczyca.smok.i.smoczek 23.04.12, 16:49
    gwoli wyjasnienia chodziło o podkreślenie faktu, że mam np. zamiar zamawiania większą liczbę porcji dla firmy ( ktora to firma rozlicza się poza swoja siedzibą wyłącznie za pomocą kart płatniczych) i zasugerowanie prowadzącym ww działalność wprowadzenie tego typu udogodnienia jak terminal płatniczy. amen.

    --
    Smoczyca, Smok i Smoczek - dziennik pary starającej się o Smoka
  • Gość: kul IP: *.adsl.inetia.pl 23.04.12, 22:37
    terminal platniczy, to dla lokalu, wieksze koszta, ktore to koszta odbija sie na cenach produktow.
    Mam nadzieje, ze nigdy nie bedzie tam terminalu platniczego, amen!!

  • jop 24.04.12, 20:45
    Whoa, opłacane firmową złotą kartą korporacyjne impry w kebabowni. Normalnie zgrzytam zębami z zazdrości.
  • Gość: franz IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.12, 23:01
    Raaany.. Biedactwo, pochodzisz zapewne z patologicznej rodziny? Mam nadzieję, że "firmowa karta" Cię dowartościowała? Nie martw się, jesteś pełnoprawnym członkiem społeczeństwa. Niestety;)
  • mnop2 23.04.12, 18:54
    Zjadłam tam niedawno kawałek pizzy (!). Pas-kudz-two. Miałam tam więcej nie zaglądać, ale dam drugą szansę. Choć się boję ;)
  • filakia 24.04.12, 23:42
    Pizza w kebabowni? To chyba nigdy nie będzie dobre. ;-)
    --
    dania-kontra-ania.blogspot.com
  • Gość: gościu IP: *.dynamic.chello.pl 25.04.12, 17:47
    ale to nie jest klasyczna pizza tylko manakish i btw. wg mnie są bardzo dobre
  • mnop2 25.04.12, 18:52
    cóż, o gustach się nie dyskutuje. Jak na mój - obok "arabskiej pizzy" to nawet nie leżało: warstwa starego sera (się zapiecze i będzie git;) na to paździerzowe salami i zero przypraw.
    Ale i tak dam im drugą szansę.
  • Gość: gościu IP: *.dynamic.chello.pl 25.04.12, 19:24
    coś mi się wydaje, że nie mówimy o tym samym miejscu, bo tam nie ma żadnej arabskiej pizzy z salami...
  • mnop2 25.04.12, 19:48
    manakish jest swego rodzaju pizzą, to połetka miała na myśli
  • Gość: gośc IP: *.dynamic.chello.pl 26.04.12, 13:30

    rozumiem, nie mniej nie ma tam na manakishach salami :)
  • Gość: gość IP: *.adsl.inetia.pl 04.06.12, 11:02
    To nie pizza tylko manakish, który w niczym pizzy nie ma przypominać. Nie znasz się- nie wypowiadasz się.
  • mnop2 08.07.12, 12:42
    jak nie wiesz o czym piszesz, to się nie wypowiadaj!
  • Gość: wiedźma IP: *.gemini.net.pl 23.04.12, 19:52
    Skuszeni dobrą opinią w artykule wybraliśmy się dzisiaj do Sami am am. I nie byliśmy jedyni - kolejka była spora i wychodziła z lokalu na ulicę. Chociaż z drugiej strony o to nietrudno, bo niestety miejsca tam jest malutko - jeden stolik, jedna ława i dwa krzesła to zdecydowanie za mało, zwłaszcza jeśli na fali popularności wywołanej przez p. Nowickiego restauracja zyska sporo wiernych klientów. A sądzę, że tak właśnie będzie, bo ja dzisiaj wyszłam stamtąd bardzo zadowolona :)
    Właściciele chyba nie spodziewali się takiego zainteresowania i niestety większości dań z menu już nie było. Wobec tego zjedliśmy po kebabie (tylko drobiowy, szkoda), a do tego podzieliliśmy się manakishem z serem (ziołowego też niestety nie było). Kebab może nie wyróżniał się jakoś bardzo, ale czuć było świeżość użytych składników, no i ten sos, ten sos! Czosnkowy, ale z dodaną sporą ilością innych ziół, pyszny. Manakish bardzo ciekawy, może nieco mdły, ale i tak smaczny.
    Poczekam aż właściciele przywykną do sporego ruchu i będą zamawiać większe ilości podstawowych produktów, i wtedy przejdę się na humus i baklawę - bo ciekawość mnie zżera ;)
  • Gość: chava24 IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.12, 21:00
    Brawo autor! Artykuł napisany jest tak bardzo sugestywnie, że na pewno niebawem odwiedzę to miejsce, a jest to dla mnie prawdziwa wyprawa. Dawno nie czytałam tekstu, którego autor tak bardzo by się zachwycał i delektował jedzeniem, i pisał o nim z takim namaszczeniem. Jeszcze raz gratuluję.
  • greges58 26.04.12, 02:50
    Tutaj ? ? ?
    g.co/maps/7dpr7
    ale sąsiedztwo...
    nieźle ;)

    Babo " Firmowa " !!!
    Zniknij i nie wracaj ?
    Goście w knajpce czekać by musieli godzinami,
    aż Syryjczyk zapakuje jedzonko dla wygłodniałych amatorów karcianej darmochy !

    Ha ha ha ^^
  • Gość: wenge IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.12, 15:25
    Bar dostał "promocyjnego kopa" na... "księżyc". Bar, barek, fast food, "kebabownia", bo restauracją to nie jest. Efekt- blisko godzina oczekiwania "tylko" na kebab, bo większość innych specjałów została już wyprzedana. Jak tylko starczy cierpliwości właścicielom, aby bar "okrzepł" po promocyjnym tsunami, lokal ma szansę na wpisanie się w kulinarną tradycję Krakowa, podobnie jak Endzior, czy kiełbaski pod Halą Targową.
    Co w nim jest urokliwego?
    Napewno zapach świeżej kuchni - jeszcze nie skażony resztkami przepalonego tłuszczu i resztek jedzenia, oby jak najdłużej (to zależy od wentylacji, właściwego sprzątania i częstej zmiany tłuszczy).
    Kucharz - sprzedawca, to faktycznie ewenement. W chwilach "produkcyjnego przestoju" robi wszystko, przygotowuje potrawy, sprząta ( zamiata, ściera), uzupełnia napoje w lodówce, przyjmuje zapłatę na kilka zamówień naprzód, wszystko aby rozładować napięcie kolejki głodnych i lekko poirytowanych klientów. Nie zapomina przy tym polecić coś, co akurat (oprócz kebaba) jest jeszcze dostępne w ofercie (mało co zostało). Wszystko to w klimacie arabskiego "świętego spokoju"; nie ma co się denerwować, jak się nie ma wpływu na zdarzenia (przyspieszenie obsługi).
    Ta atmosfera się udziela, klienci jeszcze przebierają niespokojnie nogami, ale dyskutują, żartują, nikt nie narzeka, mało kto wychodzi.
    Do tego dochodzą propozycje kucharza, że jeśli nie możesz poczekać to on zwróci zapłatę, a Ty przyjdź jutro, pojutrze, kolejnym razem.
    Przypomina mi się arab (historia autentyczna), siedzący pod palmą przy drodze, który na pytanie kiedy przyjedzie autobus na który czeka, wzrusza tylko ramionami - kiedyś przyjedzie, a czy to będzie za 10 min, czy za godzinę (czy za dwa dni!), to mało istotne (nie ma na to wpływu), on na niego czeka. Ty chcesz pojechać to poczekaj z nim, nie chcesz to nie czekaj.
    Jak bardzo nam brakuje takiego podejścia, to widać w Mc Donalds, a nauczyć się tego możemy w Sami am am. Jak bardzo tęsknimy za takim spokojem, to już Tam widać. Wszystko niby dzieje się tak samo jak wszędzie, a jednak inaczej.
    Spieszysz się, potrzebujesz szybko zjeść i popędzić dalej- nie idź do Sami am am. Przynajmniej do czasu, gdy nie przeminie fala "pierwszej" popularności.
    Jeszcze JEDZENIE, kebab (raczej kebab-tortilla, efekt globalizacji) to fantazja była. Niby taki sam jak wszędzie, ale czy to przyprawy, czy też jego świeżość, czy też spędzony czas w lokalu sprawił, że był wyśmienity. Ten kebab był obietnicą uczty smakowej przy wyborze potraw, których nie dane mi było tam skosztować.
    Polecam, ale tylko tym, którzy mają czas, nie oczekują blichtru, a tęsknią za nutką prawdziwego, dzisiejszego orientu.
  • filakia 26.04.12, 16:00
    Świetna recenzja. :)
    Ja też się wybiorę, ale wolę przeczekać to "promocyjne tsunami".
    --
    dania-kontra-ania.blogspot.com
  • mnop2 26.04.12, 17:13
    Faktycznie ładnie napisane!
  • Gość: wenge IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.12, 13:55
    O mało się nie zarumieniłem. Cieszy świadomość, że się mogło podobać.
    Dziękuję.
  • Gość: wenge IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.12, 15:44
    Wejście smoka było. Promocja jaką każdy chciałby dostać. Euforia, że powstało naprawdę coś, niewielkimi środkami, oparte na zaangażowaniu i pasji. Przy wielkim zainteresowaniu zrozumiałe było, że "czegoś zabrakło".
    Tsunami przeszło, zostało pogorzelisko.
    Fascynacja orientem, inną mentalnością, nowym doświadczeniem, wyparowała, jak po powrocie z egzotycznej wycieczki.
    Co to miało być? Egzotyczny barek z wyjątkowymi potrawami dla każdego? Wejdź, skosztuj, zjedz, pojdź dalej, wróć, ....? Tak myślałem.
    Wróciłem, dostałem... kebaba.
    Przygotowany na replay, nie przyszło mi do głowy, że mogę się rozczarować. "Wkład" ledwo letni, być może przez to zniknął aromat i smak przypraw, który pierwotnie zachwycił. Klimat momentalnie rozpłynął się jak fatamorgana.
    Wybaczyć można wiele, ale nic gorszego jak zawieść się na czymś co już się kiedyś poznało z tej "lepszej" strony.
    Jeszcze kilkukrotne, bezskuteczne usiłowanie skosztowania falafela. Ruchu nie było, falafela też nie było, był ... kebab.
    Czar prysł, ruch zmalał, bar teraz powinien odsłonić swoje prawdziwe oblicze.
    Ja jednak, już nie jestem zainteresowany co pod tym hidżabem jest, bo boję się, że zobaczę kebab i tylko KEBAB.

  • gsu-76 26.04.12, 20:58
    Byłem dzisiaj i powiem tyle: TRAGEDIA!!! Liczyłem wreszcie na prawdziwego kebaba, a tam mięso drobiowe!!! i taki sam chłam jak wszędzie. On może jak na Kraków nie jest zły, ale z opisu wnioskowałem, że to będzie prawdziwy kebab syryjski. Nie kosztowałem innych potraw, może są lepsze.
  • mnop2 26.04.12, 21:56
    to może chociaż właściciel miło zagadywał?
    ;;;)
  • Gość: Piana IP: *.nsystem.pl 30.04.12, 00:16
    Aaaa udało mi się odkryć to miejsce jeszcze przed Nowickim!!!! Brat frontowy od razu mnie ujął. Przyszłam ze znajomymi, potem z innymi znajomymi. Wszyscy zauroczeni. I bardzo się cieszę przechodząc teraz obok "po Nowickim" i widząc kolejki. Bo teraz już nie drżę na myśl, że takie wspaniałe miejsce, a może mu się nie udać - bo daleko od Placu, bo te kurczaki, bo niewiele osób o nim wie. Uda się!
  • kumakk 22.06.12, 22:25
    Byłam, jadłam. Raczej nie wrócę. Nie jadam ulicznych kebabów (chyba, że w czasie egzotycznych wypadów, kiedy zawsze oddaję się przyjemnościom kuchni lokalnych), ale recenzja pobudziła moje kubki smakowe i wspomnienia.
    Rzeczywiście - kolejki i kosmiczny czas oczekiwania. Akurat to mi za bardzo nie przeszkadzało, bo miałam nadzieję na nagrodę w postaci przywołania smaków wakacji. Karta obiecująca, chciałam posmakować tego i owego. Nic z tego - wybór żaden (był tylko kebab). Kebab zwyczajnie przeciętny - małżonek zjadł, ja nie zmogłam. Młody człowiek usiłował ogarnąć kolejkę, sprzątanie i przygotowanie potraw - był bez szans i tak też się zachowywał. Właściciel się nie pojawił, więc trudno mi orzec czy jego obecność rekompensuje wszelkie niedostatki :) Ogólnie nic na dwa razy.
    ALE jeżeli dla kogoś kultowym jest postanie 45 minut w kolejce (przed nami były 3 - słownie: trzy! - osoby), dowiedzenie się, że niczego z karty nie ma poza wspomnianym kebabem i zjedzenie (lub nie - jak to było w moim przypadku) zimnawego niezbyt smacznego kebaba - na pewno się nie zawiedzie...
    Aaaa, zapomniałam - herbata była pyszna.
  • Gość: marek m IP: *.xdsl.centertel.pl 27.06.12, 03:17
    bzduuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuura zazdrość wszystko z karty było ja też byłem w tym samym dniu było pyszne na pewno wrócę
  • Gość: m. IP: 94.42.224.* 16.07.12, 12:16
    Oj, grzeszysz :)
    Kto raz poznał prawdziwy smak tej kuchni, będzie się cieszył z czekania, nawet i 45 minut. Bo za to rezultat jest obłędny :)
  • Gość: Piotr IP: *.rom.net.pl 10.12.14, 18:26
    Nie mają pizzy, nie jest to też fast food, w lecie trochę lepsze w zimie trochę gorsze, zawsze będą to najlepsze kebaby jakie jadłem, orgia smaków!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.