Dodaj do ulubionych

Pierwszy łyk legalnej śliwowicy. Wkrótce dystry...

06.11.12, 11:57
Te 22 lata 'starań' łąckich Górali polegały w znacznej mierze na wytrwałej dystrybucji spirytusu technicznego podbarwionego jakąś podejrzaną żółtą substancją, we flaszkach owiniętych złotym sznureczkiem ze słynną etykietą: '...tirlipirli kwasi lica'.

Podobno ciągle nabiera się na to publiczność ze Stolycy. Powodzenia, Gazdowie!
Edytor zaawansowany
  • onico_masahuku 06.11.12, 13:06
  • Gość: wenge IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.12, 14:16
    Brak regulacji receptury i "nielegalność", a przy tym zwiększony popyt, doprowadził do tak absurdalnej sytuacji. Kto to widział, aby bimber podrabiać?
    Miałem okazję poznać prawdziwą śliwowicę łącką (tę sprzed starań o legalizację) i tę "ze złotym sznureczkiem". Pierwsza była w butelce po "czystej" i faktycznie wywoływała efekt "tirlipirli" (spodobało mi się to określenie), była 2-3 razy droższa od zwykłego bimbru. Druga była mieszanką śliwowicy i bimbru w ilościach podobnych do proporcji soku malinowego do soku z aronii, z legalnych sklepowych półek. Cena pozostała niestety ta sama!
    Na żółty kolor to chyba tylko Stolyca daje się nabrać, gdyż śliwowica nie ma swojego koloru - jest beznadziejnie przeźroczysta, podobnie jak każdy dobry bimber (stąd mieszanki niestety!).
    Maurer to może jest sadownikiem, ale przede wszystkim to właściciel przedsiębiorstwa "tłoczni soków" naturalnych, prawdziwie naturalnych! Być może będzie szansa na kupienie prawdziwej łąckiej śliwowicy. Niektórzy bęą jeszcze mieli szansę poznać jej prawdziwy smak. Cena pozostanie kwestią dyskusyjną, ale zapewne będzie oscylować w okolicy 2-3 krotności tej "śliwowicopodobnej".
    Gentelmani o pieniądzach nie rozmawiają, a śliwowica nigdy nie była trunkiem dla "upadłych" alkoholików! :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka