Dodaj do ulubionych

Podsumowujemy: kto skorzystał, a kto stracił na...

IP: *.dynamic.chello.pl 19.11.12, 20:39
tramwaj 16 nie kursuje rano i wieczorem w soboty i w niedzielę,przecież ludzie też pracują w te dni,zostaje przesiadka,stracony czas i pieniądze,gratulacje dla jepołów -DAJCIE SOBIE JESZCZE PREMIĘ.
Obserwuj wątek
        • head_up Re: Komunikacja dla biedoty? 19.11.12, 22:14
          Ano właśnie - raczej przyspieszanie komunikacji da więcej dobrego - ten sam tabor w tym samym czasie przewiezie więcej ludzi, a krótszy czas przejazdu, podwójnie, przyciągnie więcej osób - czyli mniejszy deficyt, czyli więcej pieniędzy na więcej kursów i też docelowo więcej pracy dla przewoźników. I jeszcze lepsze powietrze w mieście - prawie jak idylla. Zamiast marzeń o metrze, zacznijcie po prostu przyspieszać i priorytetować komunikację + więcej buspasów + lepsze przesiadki. Jeśli tego się nie da w Krakowie, bo nie ma woli politycznej, know-how, pieniędzy - tym bardziej nie uda się tu NIGDY wybudować metra.
          • thomos85 Re: Komunikacja dla biedoty? 19.11.12, 23:01
            A ja sądzę, że o metrze myśleć należy. Choć znając życie to trochę się boję co się stanie jeśli co będzie gdy co dwa tygodnie będzie się w tym metrze wybrzuszała szyna a co tydzień będzie się psuł pociąg :)
            A teraz tak na poważnie. Z priorytetowością komunikacji publicznej w Krakowie nie jest aż tak źle (bardzo dużo wydzielonych torowisk, dużo buspasów). Gorzej jest z ILOŚCIĄ kursów (to przez małą częstotliwość kursowania mamy tłok w autobusach i tramwajach) i awaryjnością.
            Ale aby poprawić te dwie ostatnie sprawy potrzeba niestety dość dużo pieniędzy...
            • Gość: ... Re: Komunikacja dla biedoty? IP: *.dynamic.chello.pl 20.11.12, 01:23
              Pomyśl o kosztach budowy i o kosztach utrzymania metra!! Budowa 1km tunelu metra kosztuje ok 600 mln zł (trasa ma mies około 19 km), cały budżet na komunikacje to około 500 mln zł.
              Za same badania nie gwarantujące dopłaty z Unii, to koszt około 50 mln zł (ile by za to teraz wypościł kursów??)
              Więc gdzie budowa i gdzie utrzymanie. I w dodatku znów przystanki co 800-1000m, ten pociąg ledwo co by się rozpędził to już by hamował (w Warszawie jest to powyżej 1000m i czas przejazdu zajmuje około 3-5 min).
              Zacznijcie myśleć, a nie wierzyć w bajki opowiadane przez polityków jako kiełbasę przed wyborczą, z których i tak nic nie będzie.
            • misself Metro w Krakowie 20.11.12, 09:22
              thomos85 napisał:

              > A ja sądzę, że o metrze myśleć należy. Choć znając życie to trochę się boję co
              > się stanie jeśli co będzie gdy co dwa tygodnie będzie się w tym metrze wybrzusz
              > ała szyna a co tydzień będzie się psuł pociąg :)

              Ja się raczej obawiam, tym razem na serio, powtórki z Rynku. Z powodu koniecznych prac archeologicznych tamten remont mocno się przeciągnął. Ze względu na wiek Krakowa metro u nas byłoby raczej jak w Rzymie (mają tam całe dwie linie, na budowę trzeciej wydano już ponad 3,5 miliarda euro, koszt zwiększa się im bliżej historycznego centrum miasta) niż w Londynie.

              Myślę, że dużo taniej i przede wszystkim łatwiej będzie inwestować w szybki tramwaj, w priorytetowość komunikacji zbiorowej w centrum: buspasy, wydzielone torowiska, pierwszeństwo na światłach. Odbyłoby się to z pożytkiem dla mieszkańców i dla powietrza w mieście.
              --
              Mój ekskribicjonizm kontrolowany.
              ich4pory.blogspot.com
                • misself Re: Metro w Krakowie 21.11.12, 09:35
                  thomos85 napisał:

                  > A gdzie obecnie w centrum Krakowa mamy jeszcze niewydzielone torowisko???

                  Przejedź się, to zobaczysz, gdzie tramwaj stoi, bo samochody na torach uniemożliwiają mu ruch. I nie chodziło mi tylko o centrum, przecież nie chodzi o to, żeby gładko przejechać wokół Plant, a potem utknąć na pół godziny jakiejś Kalwaryjskiej.
                  --
                  Mój ekskribicjonizm kontrolowany.
                  ich4pory.blogspot.com
            • thomos85 Re: Komunikacja dla biedoty? 20.11.12, 09:47
              Cóż. W Europie nawet mniejsze miasta mają własne metro (Norymberga, Bilbao, Marsylia).
              Myślę, że Kraków w dłuższej perspektywie jak najbardziej może myśleć o takiej budowie (nie mówię że już, ale za jakichś parę lat). A teraz trochę faktów o II linii metra w Warszawie. Otóż wg oficjalnych danych na stronie ZTM-u jej długość wynosi 6.1km a całkowity koszt wynosi 4.76mld złotych z czego Unia dała 2.95 miliarda. Zatem dofinansowanie może być całkiem spore. Może jeszcze budżet państwa by się trochę dorzucił. Myślę, że obecnie dość ważne jest aby porządnie sprawdzić, czy budowa metra w Krakowie jest w ogóle jest potrzebna i opłacalna (bo na razie to tego nie wiemy). Trzeba wstępnie przebadać grunt, policzyć ilu pasażerów jeździłoby tym środkiem transportu itd.
              Nie powinniśmy z góry mówić tak lub nie, gdyż co tu dużo mówić raz podjęte decyzje mogą być w późniejszym czasie trudne do zmienienia.
              A teraz co do archeologii i tym podobnych spraw. Kraków to nie Rzym i obszar gdzie mogą być jakieś zabytki nie jest taki duży. Nikt nie chce budować metra pod historycznym centrum (obszary wewnątrz Plant).
              • Gość: krakus Jak ja uwielbiam takie argumenty :D IP: *.free.aero2.net.pl 20.11.12, 11:07
                > Cóż. W Europie nawet mniejsze miasta mają własne metro (Norymberga, Bilbao, Marsylia).

                Cóż. Wielkość miasta nie jest jedynym wyznacznikiem potrzeby budowy metra - można podać przykłady z drugiego końca, jak Kolonia która będąc miastem większym od Krakowa metra nie ma, a zadowala się siecią tramwajową z odcinkami podziemnymi. I nie, to NIE jest to samo, co metro.
                Porównując więc miasta do Krakowa nie można patrzyć tylko na liczbę mieszkańców, ale i na kształty miasta i ukierunkowane potrzeby transportowe. Metro opłaci się budować wówczas, gdy na te potrzeby albo są duże (gdzie duże oznacza powiedzmy przynajmniej 20-30tys na godzinę), albo odległości potrzebne do pokonania są duże. Nie znam Marsylii więc nie będę się na jej temat wypowiadał (porównywalna ilość mieszkańców, porównywalna długość linii do krakowskich planów), ale wystarczy dokładniej przyglądnąć się Bilbao żeby wiedzieć, że jest nieporównywalne z Krakowem. Owszem, samo miasto jest mniejsze od Krakowa - bo liczy raptem 350tys mieszkańców. Ale za to cała aglomeracja ma już blisko 1 milion. To narzuca określone wymogi na komunikację - w Bilbao masz dwie linie metra, z których pierwsza liczy blisko 30 km, druga ponad 20km - przy czym zasadniczo są to odległości na jakie linie sięgają od centrum. W Krakowie dłuższa miałaby raptem kilkanaście - i to liczone mniej więcej równo po kilka kilometrów w obie strony od centrum. Jak dla mnie - nonsens.

                > Myślę, że obecnie dość ważne jest aby porządnie sprawdzić, czy budowa metra
                > w Krakowie jest w ogóle jest potrzebna i opłacalna (bo na razie to tego nie wiemy).

                To znaczy dokładnie rzecz biorąc część osób nie akceptuje obecnych badań dotyczących potoków z których wynika, że budowa metra jest nieopłacalna. Więc chcą, aby miasto zapłaciło za nowe badania które być może dadzą inny wynik.
          • Gość: josef Re: Komunikacja dla biedoty? IP: *.dynamic.chello.pl 19.11.12, 23:03
            Krakowskie metro to jest zwykle science-fiction. A właściwie również political-fiction.

            Ktokolwiek będący przy zdrowych zmysłach wierzy jeszcze, że komunikacja miejska będzie w tym mieście tak dużym priorytetem, że powstanie tu metro? To ja temu komuś serdecznie współczuję, bo żyje w jakimś matriksie, nie w realnym świecie.

            Miasto woli wywalać miliony w błoto, budując stadiony dla przywatnych klubów piłkarskich, hale, kładki... Dobrze przynajmniej, że już wycofali się z zapalanie oświetlenia na ulicach dopiero godzinę po zmroku. To są krakowskie osiągnięcia: fakt, że po zmroku jest tu światło, że udało się znaleźć środki na sól do posypywania ulic w zimie, że znalazły się pieniądze na opróżnianie koszy na ulicach i posprzątanie tychże, że wyremontowano kilometr czy dwa szyn tramwajowych. To są właśnie sukcesy tego miasta pod obecnymi rządami, przy obecnych urzędnikach.
        • lukilukk Re: Komunikacja dla biedoty? 19.11.12, 23:50
          Gość portalu: expasażer napisał(a):

          > Osoby, które nie stać na nic innego pewnie by się ucieszyły. Ale od pewnego poz
          > iomu zamożności liczy się JAKOŚĆ, a nie cena. A ta choćby i była zerowa nie zac
          > hęci do tracenia czasu na wynalazki ZIKiTu.

          A kto mówi o tym, że na darmową komunikację maja przesiąśc się wszyscy? Rozchodzi się o to aby zmniejszyć ruch samochodów w mieście odkorkowując go dla tych co muszą dopłacać jeżdząc autami bo nie mają wyjścia i dla autobusów.
          Korzyści pojawią się na drugi dzień po wprowadzeniu darmowej komunikacji. Koszty również będą pewnie wyższe niż obecnie ale warto też zastanowiść się czego będzie więcej. W obecnej sytuacji każde rozbudowanie ulic to zachęta aby przesiadać się z kosztownej komunikacji do leciwego oszczędnego auta na LPG. Skoro za podobną cenę a wygodniej i z miejsca na miejsce bez przesiadek to każdy woli samochód niż MPK.
          W obecenej sytuacji każda poprawa infrastruktury drogowej to zachęta do zwiękaszania ruchu w mieście a to znowu powoduje konieczność wydawania kolejnej kasy na poprawę infrastruktury (światła Siemensa za grube miliony, tramwaj za setki mln czy dyskutowane ostatnio metro za miliardy). Tak czy siak to błędne koło i studnia bez dna do której wrzucamy podatki miejskie.

          Lepiej zatem wrzucać podatki na bezpłatną komunikację i zachęcać do korzystania z niej czy może w nieskończonośc poprawiać infrastrukturę i tam wydawać publiczną kasę zachęcając do korzystania z samochodów?? Hęę?
            • Gość: pp Re: Komunikacja dla biedoty? IP: *.biprostal.com.pl 20.11.12, 08:36
              Te ceny wcale nie są takie niskie. Przejechanie 5km jednej osoby już teraz kosztuje tyle samo na bilecie jednorazowym co koszt spalonej benzyny. Przy dwóch osobach - nie ma porównania, samochód jest dużo tańszy. Jeśli ktoś jeszcze ma LPG to już w ogóle nie ma po co przesiadać się z samochodu.
              • misself Re: Komunikacja dla biedoty? 20.11.12, 09:26
                Gość portalu: pp napisał(a):

                > Te ceny wcale nie są takie niskie. Przejechanie 5km jednej osoby już teraz kosz
                > tuje tyle samo na bilecie jednorazowym co koszt spalonej benzyny. Przy dwóch os
                > obach - nie ma porównania, samochód jest dużo tańszy.

                Jak już gdybamy, to jaki procent ludzi po Krakowie porusza się tak okazjonalnie, żeby nie opłacało im się kupować miesięcznego? Chyba nie ma samochodu, na którego utrzymanie miesięcznie wydajesz mniej niż 46 zł (koszt biletu miesięcznego na 1 linię).

                To nie zawsze jest kwestia kosztów, zwykle komfortu - przesiadania się, tłoku, których unika się jadąc samochodem.
                --
                Nie zarabiam na moim blogu, po prostu lubię mieć czytelników.
                ich4pory.blogspot.com
                • misself Re: Komunikacja dla biedoty? 20.11.12, 09:28
                  Chciałam jeszcze dodać, że gdyby wybór środka transportu był podyktowany wyłącznie kwestiami finansowymi, to wszyscy byśmy się przesiedli na całkowicie bezpłatne w eksploatacji rowery ;-)
                  --
                  Masz kłopot z określeniem mojej płci? Uruchom myślenie albo zobacz mój profil.
                  ich4pory.blogspot.com
    • Gość: z Krowodrzy --Ile rocznie kosztuje 5 min przesiadka? Zobacz!-- IP: *.dynamic.chello.pl 19.11.12, 21:29
      Urzędnicy mamią nas wizją przesiadek.

      A ja chciałem uświadomić wszystkim zwolennikom przesiadek jaki to jest koszt czasowy. NIEMAŁY!!

      Zakładam, że przesiadka oznacza przynajmniej 5 min. oczekiwania (takie są realia, u nas tramwaje/autobusy nie jeżdżą jak kolej w Japonii, minutowe przerwy można wsadzić między bajki).

      A więc:

      - oczekujemy 5 min. na przesiadkę
      - 5 min codziennie przez miesiąc to 105 min (zakładam 21 dni pracujących w m-cu)
      - 105 min na miesiąc x 12 miesięcy to 1260 min.
      - 1260 min . to 21 godz. czyli 2,5 dniówki rocznie stracone w oczekiwaniu na tramwaje. To w jedną stronę! A powrót? Drugie tyle.

      Czyli pasażer oczekujący codziennie 5 min. na przesiadkę traci na tym 5 dni w roku!!!

      A teraz ostateczny "gwóźdź do trumny przesiadek".

      Jeżeli trasa pętla - pętla trwa 42-45 min a autem można to przejechać w 25 min to ile tracimy rocznie?!

      40 min. różnicy dziennie!! to jest 21 dni w roku stracimy jadać dłużej w tramwajach!

      Tyle co nasz urlop roczny (!!!) prawie stracimy na dłuższe dojazdy , korzystając z tramwaju zamiast auta.

      PODUMOWUJĄC:

      Tylko szybkie trasy bezpośrednie, z priorytetyzacją przejazdu na światłach mogą przekonać jeżdżących autami do korzystania z MPK (czy KMK jak kto woli).



        • Gość: expasażer Re: Podsumowujemy: kto skorzystał, a kto stracił IP: *.free.aero2.net.pl 20.11.12, 10:33
          > Dlaczego ta sama policja nie kontroluje przepełnionych pojazdów komunikacji mie
          > jskiej?

          ITD ostatnio kontrolował. I nie stwierdził problemów.
          Różnica bowiem jest taka, że np. bus jest rejestrowany na 16 osób jadących na miejscach siedzących i zero (liczebnikowo 0) stojących - bo nie jest przystosowany do takiego przewozu. A kierowca upycha ile się zmieści - z leżącymi na przedniej szybie włącznie.
          Autobus komunikacji miejskiej jest przystosowany do przewozu większości pasażerów ma miejscach stojących - proporcja względem ilości miejsc siedzących w popularnym solarisie 12 metrowym to 72 do 28 - czyli na 100 miejsc łącznie 72 to miejsca stojące.
          Do tego dochodzi kwestia przeciążenia. Głośno było w mediach o oszustwach przy rejestracji busów polegających na podawaniu masy własnej przed przeróbką bez wyposażenia - dzięki temu można było w dowód wpisać więcej miejsc, niż mogłoby być przy prawidłowym określeniu masy. Pokaż mi jeden autobus komunikacji miejskiej który ma tak sfałszowane dokumenty homologacji. Jeden proszę - jeden jedyny. Nie ma? No to nie dziw się, że wszystko jest OK - ITD nie wysadzi ludzi z autobusu licząc, czy przypadkiem nie jedzie 105 zamiast 100. Prawdopodobnie po prostu sprawdzi, czy nie jest przeciążony - czyli zważy i oceni, czy masa nie przekracza maksymalnej dopuszczalnej masy. Co jest o tyle rozsądne, że w przypadku autobusu miejskiego kwestia czy jedzie 105 osób czy 100 jest naprawdę mało istotna i karanie kierowcy (nie ZIKiTu, nie MPK - kierowcy!) mandatem w takiej samej wysokości, jak kierowcy busa w którym jedzie 21 osób zamiast 16 byłoby kuriozum.
    • Gość: Piotr Podsumowujemy: kto skorzystał, a kto stracił na... IP: *.ksi-system.net 19.11.12, 21:35
      Na pewno zyskała Gazeta. Skoro tak mocno broni tej 'reformy' musieli wziąć sporo 'w łapę' od ratusza.
      A na poważnie - nie dziwi mnie, że Ruczaj jest zadowolony, bo po okropnym okresie przejściowym coś się zmieniło (mogło tylko na lepsze), ale ja zdecydowanie tęsknię za autobusami z okresu przed remontami. Trasy tych linii były dobrane idealnie. Obecne tramwaje to kpina. Linia 23, która na Bieżanów jedzie dłużej niż jedzie się autobusami z kilkoma przesiadkami. Kolejna linia na Płaszów - po co ona i komu? Tutaj w większości mamy studentów i oni jadą do centrum oraz na aleje. Zdecydowanie linie autobusowe były lepiej dobrane w kwestii trasy, bo irytowała jazda stadna, odstępy między kursami oraz jazda w weekendy.
      Przestudiowałem i jeszcze trochę postudiuję nowe linie, ale z auta nie zrezygnuję. Ceny biletów nie zachęcają do zmiany środka lokomocji. Obecna siatka ma pomóc w ściąganiu większej ilości pieniędzy od mieszkańców, bo zmusza do większej ilości przesiadek. Tak więc obok stad i punktualności mamy teraz kłopot z przesiadkami.
    • thomos85 W Krakowie nie ma warunków na przesiadki... 19.11.12, 21:43
      Jeśli nasz system komunikacji ma być oparty na przesiadkach to należy zapewnić odpowiednią infrastrukturę. Popatrzcie jak wyglądają przystanki w ścisłym centrum Krakowa w niektórych ważnych miejscach przesiadkowych (np przy Starowiślnej, pod Pocztą Główną czy pod Bagatelą) nie ma żadnej wiaty (mowa oczywiście o niektórych kierunkach), w innych przystanek jest bardzo mały a tylko w kilku miejscach przystanki mają duże zadaszenia. Jeśli weźmie się pod uwagę częstotliwość kursowania naszej komunikacji to nic dziwnego, że wielu ludziom nie uśmiecha się stać nawet po kilkanaście minut w deszczu i chłodzie czekając na następny tramwaj (zwłaszcza gdy tramwaje często są mocno zatłoczone)...
      No to teraz możecie mnie nazywać malkontentem, defetystą czy jakkolwiek chcecie...
    • Gość: ced A biały prądnik dalej w d... IP: *.181.150.144.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 19.11.12, 22:04
      Mieszkałem trochę w Rzymie i Madrycie.
      Autobusy zwożą z przedmieść ludzi do "centrum" i tam się można przesiadać.
      Albo nie, bo jest się w centrum. Jak kto woli.
      U nas zwożą na kleparz, który nie jest centrum niczego.
      Poza tym, w każdym cywilizowanym kraju jest autobus bezpośredni na dworzec.
      Nie wyobrażam sobie na pociąg na 7 jechać autobusami. Trzeba by zacząć o 5 rano
    • Gość: ... Re: Podsumowujemy: kto skorzystał, a kto stracił IP: *.dynamic.chello.pl 20.11.12, 01:13
      Widziałem na własne oczy tą 20 co jest na zdjęciu, ludzie pakowali się do niej jak sardynki w puszce byle by jechać. Motorniczy ledwo co domknął drzwi. Jednak co najśmieszniejsze w całej sytuacji tuż za owa 20 w której ludzie jechali prawie na przysłowiowego glonojada, stał tramwaj nr 4 z trzema zupełnie pustymi wagonami. Oba tramwaje jada w tym samym kierunku, nie dajmy się zwariować i nie ulegajmy ogólnospołecznej panice. Wiele jest podobnych przypadków nie tylko pod Bagatelą.
      Nie rozumiem jednak dlaczego prawie wszystkie trasy obstawiane są starymi tramwajami (nie niskopodłogowe) i często w za małej ilości wagonów (np. 24 - a ta linia przejęła pasażerów z linii nr 7), co powoduje straszny tłok w tramwajach.
      A tłok w komunikacji to dość często nerwowość i agresja pośród podróżujących, jeśli bazując na opracowaniach naukowych. Tłok to tez idealne miejsce dla złodziei tzw. kieszonkowców.
    • Gość: niedzielna Bieżanów-Kazimierz IP: *.devs.futuro.pl 20.11.12, 09:21
      Pracuję blisko Placu Wolnica. W knajpie. Oznacza to, że w niedziele także.
      Niestety: moje możliwości do pracy w niedzielny wieczór pogarszają się z roku na rok, z miesiąca na miesiąc.
      Najpierw miałam 2 autobusy (przyspieszone) i dwa tramwaje: 304, 522, 3,6. Dojazd: 10 min. I nocne z Placu Wolnica - żeby wrócić do domu po pracy.
      Potem zniknęło 522. Ale 304 wciąż pozwalała mi na dotarcie na Plac Wolnica z Bieżanowskiej w bardzo krótkim czasie.
      Potem przekierowano 304 - zostały tramwaje. Cóż - dało się przeżyć. 15min, jakoś to będzie.
      Teraz: na Plac Wolnica jeżdżą ode mnie 2 tramwaje. Tylko, że żaden z nich nie jeździ w niedzielę po 18... Jakdojadę pokazuje mi, że mogę jechać z przesiadką: ma mi to zająć od 24 do 29 minut i sprowadzać się do jazdy do centrum, żeby się przesiąść.
      Dziękuję MPK za odcięcie - mnie: od miejsca pracy, innych - od miejsca spotkań na niedzielne wieczory.
          • Gość: kejt Re: Bieżanów-Kazimierz IP: *.dynamic.chello.pl 20.11.12, 23:12
            praca pracą, ale jeśli z jakiejkolwiek przyczyny komuś mieszkającemu na Bieżanowie lub Kurdwanowie zdarzy się w niedzielę po 20 "zaplątać" w okolice Wawelu czy Placu Wolnica, to rzeczywiscie zamiast bezpośrednio 15 minut będzie jechał co najmniej 25 i marznął 10 minut na Matecznym, jak radzi jakdojade.pl. jestem w szoku, że ktoś myśli, że w niedzielę wieczorem ludzie nigdzie nie jeżdżą...
            • jeriomina Re: Bieżanów-Kazimierz 20.11.12, 23:47
              'Jak dojadę' wcale nie zawsze dobrze radzi. Mnie kiedyś radziło przesiadkę z oczekiwaniem 15 minut, a okazało się, że można się przesiąść w innym miejscu bez oczekiwania. Czasem warto pokombinować samemu a nie tylko ślepo wierzyć 'jak dojadę'.
              --
              [img]http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif[/img]
              "Be yourself, no matter what they say"
    • Gość: vuvu Podsumowujemy: kto skorzystał, a kto stracił na... IP: *.ap.krakow.pl 20.11.12, 16:56
      Wolę zaoszczędzić na czym innym a jeździć samochodem. Dlaczego? Gdyż autobusy i tramwaje jeżdżą ze zbyt małą częstotliwością zwłaszcza po 20.00, a nawet po 18.00. Tak, jakby ludzie kursowali tylko na trasie praca - dom. Jeżeli autobus z osiedla Na Stoku jeździ raz na godzinę, to oczywiste jest, że nikt nie będzie nim jeździł - wychodzenie "na autobus" jest bardzo uciążliwe i dezorganizuje życie. Już nie wspominam o tym, ile czasu trzeba, aby dostać się w okolice dworca....
      Kraków uratować może jedynie kolej aglomeracyjna - został stworzony taki projekt, wykorzystujący już istniejące, często nieużywane tory kolejowe.
    • jeriomina Podsumowujemy: kto skorzystał, a kto stracił na... 20.11.12, 17:04
      A ja jestem zadowolona. W moim odczuciu odkąd mieszkam tam gdzie mieszkam było źle i źle. Na dojazd do centrum musiałam mieć zarezerwowaną godzinę. Dzisiaj wystarczy mi pół godziny.
      Żeby nie było, że wszyscy psioczą.
      --
      [img]http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif[/img]
      "Be yourself, no matter what they say"
    • Gość: korro Podsumowujemy: kto skorzystał, a kto stracił na... IP: *.xdsl.centertel.pl 21.11.12, 04:59
      Panie Redaktorze... Czy Szanowny Pan jest człowiekiem wykształconym, czy tylko dokształconym? Rozumiem, że być może ogarnęła Pana nowa mania pisania "Ci" z dużej litery, ale czy nie rozróżnia Pan różnicy między grzecznościowym "Ci", czyli "Tobie" (używanym z dużej litery tylko w BEZPOŚREDNICH listach do konkretnej osoby), a "ci", czyli "oni"? O tempora, o mores!
    • Gość: zawiedziona Podsumowujemy: kto skorzystał, a kto stracił na... IP: *.ver.abpl.pl 21.11.12, 19:44
      To ja już wolę pokonywać swoje trasy na piechotę. Z korzyścią dla innych współpasażerów :) Przecież ruch pobudza produkcję endorfin i redukcję masy tłuszczowej. Nie mam aż tak daleko, a przynajmniej będę zdrowsza (o ile przy krakowskim powietrzu to możliwe)... nie stracę tyle nerwów w oczekiwaniu na pojazd, albo w rozpaczy czy uda mi się wogóle wsiąść. Czasem nie da się wejść do autobusu czy tramwaju bez odczuwania mdłości, gdyż tak strasznie śmierdzi. Chociaż po chwili da się jadnak przyzwyczaić. Przynajmniej nie będę siedzieć na tych zatęchłych siedzeniach. Czy to ktoś wogóle czyści? A tak na serio: brawa dla władz Krakowa. Potrafią pobierać gigantyczne pensje, nieustannie "urządzać i remontować" swoje biura. Mieszkańcy dobrze wiedzą jak gospodarowane są pieniądze, tzn. gdzie znikają. Panuje jeden wielki chaos i ciągłe podwyżki podatków (ogromne w porównaniu do innych miast). Bardzo mnie to boli, bo urodziłam się tu i kocham moje miasto, ale uważam, że Kraków już nie jest przyjaznym miastem dla mieszkańców.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka