Dodaj do ulubionych

Marcin Hyła: Samochody, które pożarły Kraków [L...

IP: *.xdsl.centertel.pl 03.06.13, 10:05
Bardzo mądry głos. Pan Marcin ma rację. Trzeba być ślepym, albo raczej samochodowym narkomanem, by tego nie widzieć.
Edytor zaawansowany
  • Gość: x IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 10:23
    Popieram. Trzeba jednak pilnować jednego: właściwej kolejności. Najpierw inwestycje w komunikację zbiorową, a dopiero później ograniczenia dla mieszkańców, którzy w tej chwili są stawiani pod ścianą i albo będą tracić mnóstwo czasu i nerwów na dojazd komunikacją zbiorową, albo będą stać w tym samym korku w komfortowym samochodzie.
  • frantz30 03.06.13, 10:34
    Nie ma co czekać ze zmianami. Eliminacja ruchu tranzytowego w centrum i priorytet dla komunikacji zbiorowej na pierwszej obwodnicy to priorytet. Budowa parkingów podziemnym jest bez sensu jeżeli samochodów jest na ulicach nie ubywa. Ok. budujemy parking podziemny ale w zamian zakaz parkowania na okolicznych ulicach. Kolejna rzecz to słaba komunikacja zbiorowa. Mówi się o północnej obwodnicy trasą S7, miasto nie ma koncepcji na P+R przy tej okazji powinien powstać duży parking właśnie po to aby ruch samochodowy zatrzymał się przed miastem, a nie w mieście. Trzeba będzie też pogodzić się z opłatami za wjazd do miasta.
  • Gość: cyklista IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 10:48
    dziekuje ale pie... takie MPK i ZIKIT, jezdze rowerem
    jak jest deszcz jak dzis - samochod

    z komunikacja miejska kojarza mi sie tylko dwie rzeczy: niepewnosc i bezradnosc

    niepewnosc o ktorej przyjedzie i czy przyjedzie, czy wsiądę, czy się nie spóźnię na przesiadke
    i bezradnosc - jak zawali komunkacja miejska to moge sobie conajwyzej pie...ac z baranka w rozklad jazdy i czekac jak świnia na rzeź
  • frantz30 03.06.13, 11:15
    Trudno się z tobą nie zgodzić. Ja nie wybieram samochodu tylko z powodu problemów z parkowaniem. Zamiast inwestować w komunikację zbiorą miasto wolało wydać niewspółmierne środki na dwa stadiony i autostrady samochodowe w miejscach, gdzie nie było to do końca uzasadnione w takim wymiarze
  • Gość: tomznh IP: *.ghnet.pl 03.06.13, 12:32
    Ze stadionami zgoda. Z komunikacją... komunikacji nie da się poprawić wokół plant! Czy to w końcu zrozumiecie? Aby to zrobić trzeba by zburzyć Stare Miasto i je od nowa wybudować! W obecnej sytuacji są tylko dwa wyjścia: metro i podziemne parkingi. Żadne rowery nie są alternatywą, no chyba że dla studentów w pewnym zakresie. Tramwajami, zakazami będziecie tylko cerować czarną dziurę i wywalać pieniądze dokładnie tak samo jak na dwa stadiony.
  • czeresnik 03.06.13, 14:17
    Jest dokładnie odwrotnie niż piszesz. Da się poprawić komunikację wokół plant.
    Parkingi podziemne — jasne, ale niech będą budowane przez prywatne firmy. Miasta na to nie stać.
    Metro jest zbyt drogie, lepiej zacząć budowę trasy szybkiego tramwaju, ewentualnie z elementami podziemnymi oraz SKM.
    Rowery są jak najbardziej alternatywą — nie zawsze i nie dla wszystkich, ale jednak. Gdyby było więcej infrastruktury rowerowej, tym częściej rower stawałby się godną alternatywą.
  • thomos85 03.06.13, 18:17
    Problem jest taki, że w naszym klimacie rowery NIGDY nie będą REALNĄ alternatywą dla dobrze zorganizowanego transportu zbiorowego czy też samochodu. Powiedzmy sobie szczerze, w ziemie (szczególnie przy dużych mrozach, gołoledzi itd) jedynie garstka zapaleńców jeździ na rowerach. A infrastruktura transportowa musi być przygotowana na obsłużenie tych dodatkowych osób sezonowo rezygnujących z jazdy na rowerze...
  • Gość: Kajzer IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.13, 19:27
    no tak bo niby w Danii, Norwegii czy Szwecji klimat dla rowerów jest lepszy... A jednak tłumy tam jeżdżą cały rok
  • Gość: x IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 11:25
    Co najgorsze, zdarza się, że pasażerowie czekają pół godziny na przystanku czekając na autobus i nie zostaną w żaden sposób poinformowani o tym, że nie przyjedzie...
  • frantz30 03.06.13, 11:32
    Albo nie uda się do takiego autobusu wsiąść
  • thomos85 03.06.13, 18:21
    Nie ma najmniejszego sensu budować parkingów podziemnych i jednocześnie całkowicie zabraniać parkować w ich okolicy (gdyż w takiej sytuacji budowa parkingów nie wpłynie na powiększenie dostępności miejsc parkingowych w centrum). Parkingi należy budować ale należy dążyć aby koszt parkingu był porównywalny (czytaj nieco droższy) niż koszt parkowania na ulicy wokół niego. Dzięki takiej polityce wzrośnie liczba miejsc postojowych i CAŁY Kraków będzie nieco mniej zapchany samochodami.
  • Gość: gzesiolek IP: *.polorto.com.pl 04.06.13, 16:11
    1) miejsce parkingowe podziemne jak juz musimy je budowac, nie moze byc drozsze niz to na powietrzu gdyz nic nie odciazy oblepionych autami chodnikow... cena ma byc identyczna... a parkowanie na chodnikach ograniczane...
    2) zwiekszanie miejsc parkingowych w centrum nie zmniejszy a zwiekszy ruch w jego strone autami... wiec caly Krakow bedzie bardziej zapchany a nie mniej...
    3) Parkingi powinny byc rozbudowywane wokol centrum a nie w samym... dlaczego nie rozbuduje sie duzego parkingu miejskiego przy Bonarce lub przy Krowodrzy Gorce(ew. terenach przy torach miedzy towarowym a Armii Krajowej), przy Czyzynach, przy Kampusie UJ, przy Jasnogorskiej, przy Lipskiej(czy petli Maly Plaszow) itd itp.
    Parkujesz w cenie biletu miesiecznego i wsiadasz w zbiorkom... i to taki ktory jezdzi co 5-10min...
  • Gość: asdasa IP: *.ists.pl 03.06.13, 14:32
    Wiedeń: 5 linii metra, 9 linii kolejki miejskiej. co wy w ogóle porównujecie?
  • Gość: oprawinfri IP: *.ists.pl 03.06.13, 15:01
    W krakowie wogóle nie da sie chopdzic po mieście, wszedzie na chodnikach stoją auta, powinno to być kategorycznie zabronione
  • Gość: gzesiolek IP: *.pnet.com.pl 03.06.13, 10:33
    Ja jako samochodziarz zgadzam sie...
    A jak komunikacja zbiorowa juz nie jest w stanie przewiezc wiecej skoro juz wozila... przeciez jeszcze 2lata temu jazda na wielu kierunkach byla wygodniejsza i latwiejsza, ale oszczednosci i ciecia spowodowaly, ze jest np 2x mniej kursow...
    MPK nie ma przynosic zysku, tylko zapewniac transport dla mieszkancow Krakowa...

    Co do parkingow... precz z molochami podziemnymi z kasy miasta... niech ta kasa pojdzie na parki i drogi rowerowe... a parkingi robic na powierzchni obok petli MPK i egzekwowac budowanie wiekszych parkingow od inwestorow wszelakich centrow handlowych i niech kazdy z karta miejska moze sobie tam parkowac, nawet jesli z zakupow nie ma zamiaru korzystac... i nie mowie o tych galeriach w centrum, ale przy kazdej nowej blizej obwodnicy...
    Ja samochodziarz chcialbym miec realny wybor jadac od strony Wieliczki do Blonii...
    Nie chce jezdzic autobusami raz na 20min zapchanymi tak ze ciezko sie wcisnac...
    Nie chce probowac dojechac rowerem trasami gdzie odseparowanych drog rowerowych praktycznie nie ma... wiec woze sie samochodem, bo tak mam najszybciej i najwygodniej... a wystarczylo by 2-3x wiecej autobusow i rowerostrada abym do tego auta nie wsiadal wcale lub prawie wcale...

  • frantz30 03.06.13, 10:40
    Dokładnie tak. Parkingi podziemne ok. zgoda ale dopiero po zbudowaniu całego systemy P+R, bo każde dodatkowe miejsce parkingowe w centrum generuje tylko ruch samochodowy.
  • Gość: abcd IP: *.pmrcorporate.com 03.06.13, 10:45
    Bardzo mądry głos.
    Najlepsze jest to, że na autostrady rowerowe nie trzeba wydawać wielkich pieniędzy - w wielu przypadkach wystarczy na drogach wielopasmowych jeden pas przeznaczyć dla rowerów, co juz wkrótce może się stać na I obwodnicy, jesli Prezydent i Zikit nie wymięknie.
    Takie szybkie rowerostrady powinny bowiem być bezwzględnie odcięte od ruchu pieszego.
  • Gość: rower IP: *.min-pan.krakow.pl 03.06.13, 10:47
    Jak pamiętam Pan Hyła obwoził się z Panią Różą po Krakowie rowerem (lub odwrotnie) przed wyborami.
    Dlaczego Pani Róża nie wpłynie na swoich kolegów z PO w kwestii samochodów i rowerów. (PO ma w radzie większość i rządzi Krakowem) skoro to Pana Hyły znajoma.

    A może nie o to chodziło z Panią Różą i Panem Hyłą? Zbliżają się kolejne wybory, wkrótce znów zobaczymy Panią Różę, idę o zakład.
  • Gość: wyborca IP: *.adsl.inetia.pl 03.06.13, 14:04
    daj spokój z takimi pokazami dla idiotów.
    kto w to wierzy?

    faktem jest, że w Krakowie są obecnie 3 stacje rowerowe (wypożyczalnia), a nowe ścieżki rowerowe, owszem, powstają, ale głównie jak je panowie wydzielą białym pasem z chodnika.
    tyle nasi rowerowi polytycy zrobili dobrego dla rowerzystów. (jeszcze mi się Gibała przypomniał :) on też udawał, że jeździ na rowerze :)
  • urbanizm 03.06.13, 10:48
    Jak można ulepszyć ruch tramwajowy w centrum, jak nie przez stopniowe usuwanie samochodów z centrum?
    Nie wybudujemy prędko dla tramwajów kolejnej obwodnicy na przykład nie zbudujemy prędko tramwaju w Alejach bo po pierwsze nas na to nie stać, a po drugie trwałoby to kilka-kilkanaście lat.
    Jedyną rzeczą jaką możemy zrobić już teraz i to prawie za darmo jest zmiana organizacji na I Obwodnicy.
    --
    70% zanieczyszczeń w polskich miastach pochodzi z transportu samochodowego
  • Gość: A-10 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.13, 11:10
    Ale jednakowoż trzeba coś zrobić, żeby owal wytyczony w (k...!) TRZYNASTYM WIEKU przestał pełnić rolę kluczową w miejskim transporcie zbiorowym. Tu zgoda z Cinkiem.
  • gervee 03.06.13, 12:08
    Tak, trzeba "coś" zrobić. To coś wg "speców" to ruch jednokierunkowy po pierwszej obwodnicy. Ręce opadają. Ludzie nie chcą jeździć przez ową pierwszą obwodnicę, nie chcą tracić czasu na stawanie co chwila na przystankach, światłach itp. Chcą się jak najszybciej (i najwygodniej) dostać z punktu A do B a nie urządzać sobie, tak jak teraz "tour de Pologne" po mieście. Gdzie są trasy, które umozliwiają szybki przejazd np. z południa/południowego-wschodu Krakowa na Bronowice? Tramwaj z Mistrzejowic, Kurdwanowa, Borku robi właśnie takie "tour de Pologne" - bez sensu. Wszystko leci do "Rynku" - po jaką cholerę?
  • Gość: henio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.13, 19:33
    +1.
  • Gość: gzesiolek IP: *.polorto.com.pl 04.06.13, 15:11
    W przypadku linii tramwajowych, metra, kolejek, nikt nic lepszego niz uklad "gwiazdy" nie wymyslil... ot tylko powinien on byc znacznie bardziej wspomagany zbiorkomem kolowym na obwodzie (i nie tylko)

    A ze dla samochodowego ruchu niezbedne sa zamkniete w okrag III i IV obwodnica to juz inna sprawa...
  • gervee 04.06.13, 20:56
    Gość portalu: gzesiolek napisał(a):

    > W przypadku linii tramwajowych, metra, kolejek, nikt nic lepszego niz uklad "gw
    > iazdy" nie wymyslil... ot tylko powinien on byc znacznie bardziej wspomagany zb
    > iorkomem kolowym na obwodzie (i nie tylko)
    >
    > A ze dla samochodowego ruchu niezbedne sa zamkniete w okrag III i IV obwodnica
    > to juz inna sprawa...

    No i dlatego mamy takie masakryczne długie czasy przejazdów z jednego rejonu miasta do drugiego a to powoduje, że kto może wsiada w swój własny środek transportu i zostawia komunikację miejską z jej "zaletami".
  • eminey 04.06.13, 21:28
    Zamkniecie ringu nic nie da, jesli w srodku dalej bedzie mozliwy swobodny przejazd samochodow.

    wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35754,13454877,Im_wiecej_drog__tym_wieksze_korki__Gdzie_popelnilismy.html
  • Gość: rob IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 10:51
    Jak się ogarnę w pracy to muszę napisać list "Rowery które pożarły chodniki dla pieszych"
    Dowód na zamieszczonym zdjęciu do artykułu "Guru rowerowego". Niech Pan Marcin mocniej zacznie propagować znajomość przepisów - może powrót obowiązkowej karty rowerowej.
  • Gość: tomm IP: *.xdsl.centertel.pl 03.06.13, 11:03
    Jak by się Pan jeszcze lepiej ogarnął- albo raczej wytrzeźwiał- to by wiedział, że rowery nie pożerają chodników bez przyczyny. Tą przyczyną jest właśnie pożeranie Krakowa przez samochody. Jak się z tym skończy, to rowerzyści nie będą wjeżdżać na chodniki.

    A tak poza tym to chodniki znacznie bardziej pożerają samochody :( Niestety :(
  • Gość: rob IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 11:14
    to dlaczego jeden jedzie po ścieżce a drugi po chodniku ?
    Ogarnij się i popatrz na zdjęcie. Chodzę i często jestem świadkiem sytuacji że jeden jedzie o ulicy a kolejnych dwóch po chodniku (po jednej i drugiej stronie).
    Może zacznijmy od podstaw:
    1) przygotowanie P&R
    2) powolne ograniczenie ruchu w centrum
    A nie odwrotnie.
    A przede wszystkim niech Pan Guru zacznie piętnować chamstwo jeżdżące po chodnikach. Jak ktoś ma fobię samochodową to niech odstawi rower.
  • tbarbasz 03.06.13, 11:05
    > Dowód na zamieszczonym zdjęciu do artykułu "Guru rowerowego".

    1. Na tym odcinku:
    - nie ma podwyższonej prędkości,
    - chodnik nie ma odpowiedniej szrokości
    a więc dorosły rowerzysta powinien korzystać z jezdni.
    2. Przewożenie drugiej osoby "na ramie" nie jest dozwolone.

    A teraz pewnie odezwą się "cykliści", że nie mogą jechać po jezdni, bo się boją, że przecież trzeba podwieźć koleżankę itp. itp...
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.13, 11:33
    i popatrzcie na tym zdjęciu na tego co zjeżdża ze ścieżki. Wcale nie patrzy na to czy coś jedzie. Dobrze , że to "elka" - jedzie wolno, a instruktor w razie czego naciśnie hamulec.

    Jakieś dwa lata temu w tymże miejscu - jechałam sobie w kierunku Krakowa. Zobaczywszy rowerzystę na ścieżce na wszelki wypadek zwolniłam. I na szczęście, bo Pan Rowerzysta podjął zamiar zawrócenia, po czym całym pędem wjechał mi przed maskę.Prostopadle, dążąc ku przełączce. Dobrze że mam małe auto z dobrymi hamulcami i ABS. To nie koniec. Idol GW przemknął przełączką tuż przed tramwajem po czym wpakował się przed maskę jakiemuś kierowcy jadącemu w stronę Huty, podobnie jak wpakował się mnie. I znów tylko zapiszczały hamulce. A sprawca zamieszania radośnie wjechał na chodnik po drugiej stronie (chodnik, bo ścieżka zaczyna się za policją) i pomknął bezczelnie w stronę Huty.
  • Gość: rob IP: *.dynamic.chello.pl 07.06.13, 15:14
    GW manipuluje - dzisiaj dodali kolejne zdjęcie. Bali się usunąć pierwotnego -
    jest teraz na drugiej pozycji. Trąci to paleniem teczek.
  • frantz30 03.06.13, 11:17
    Jak ja się ogarnę napiszę list Samochody, które pożarły chodniki dla pieszych
  • Gość: rob IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 11:35
    Dlaczego jak ktoś napisze o ignorantach jeżdżących po chodnikach to podnosi się problem parkowania (nie pozostawiania 1.5m) na chodniku ? Pewnie dlatego, że macie problem z jazdą równoległą po chodniku (po którym można się poruszać w wyjątkowych sytuacjach). Jakoś nie spotykam kierowców jeżdżących po chodnikach swoimi samochodami. Nawet jeżeli chodnik jest bardzo szeroki. Dlaczego ? Może zabraniają im tego przepisy.
  • frantz30 03.06.13, 12:05
    Ja spotykam regularnie. Zobacz dziki parking przy dworcu głównym. Zjawisko bardzo częste.

    Problem parkowania na chodnikach też jest bardzo szkodliwy. Spróbuj przecisnąć się z wózkiem z dzieckiem. Druga to parkowanie przed przejściami dla pieszych. Zobacz ul. Wrocławską. Jak widzę takie auta to ręce mi opadają. Przed takim przejściem :goo.gl/maps/f9J8m trzeba praktycznie zwolnić do 20-30 km\h aby mieć pewność, że nikogo nie potrącisz, bo nic nie widać, póki na to przejście nie wjedziesz.

    Kolejny przykład proszę : goo.gl/maps/Sf8EK

    Czy takie zachowania nie są ignorancją? Nie wkurzają mnie one jako rowerzystę ale jako kierowcę samochodu. Ile razy nie doprowadzał was do szału samochód, który był zaparkowany na skrzyżowaniu i nic zza nie go nie było widać?
  • Gość: z Kazimierza IP: *.gigainternet.pl 03.06.13, 13:07
    Hejka! Co prawda należę do tej najgorszej kasty - wjeżdżam zza miasta samochodem, ale jakoś tak wyszło, że też mi zależy na tym, żeby przestrzeń publiczna zaczęła funkcjonować po bożemu.
    Parkowanie na chodnikach to jakiś absurd - zaczynają się dyskusje, czy wolno czy też nie, czy zostawił wystarczająco miejsca itp. Należy też powiedzieć, że chodniki z reguły nie są projektowane pod takie obciążenia i po pewnym czasie mamy malowniczą rzeźbę chodnika wybitnie utrudniającą poruszanie się (szczególnie niepełnosprawnym, starszym i wózkom dziecięcym).
    Z drugiej strony w niektórych miejscach chodniki są absurdalnie szerokie, choć ruchu pieszego nie ma - może zwęzić chodniki tam gdzie trzeba i odholowywać wszystko co na nich stoi?
    Z kolei muszę powiedzieć, że bardzo poprawiła się kultura obchodzenia się z miejscami parkingowymi dla niepełnosprawnych i (nie w temacie) jazdy "na suwak". To cieszy i pokazuje, że generalnie się zmieniamy, a więc jestem optymistą co do zmiany przestrzeni.
    Rowery są fajnym środkiem transportu, jednak tylko garstka będzie jeździć w zimie i podczas złej pogody (a tego mamy w PL dużo). Część ludzi w ogóle nie będzie jeździć, bo po prostu nie może, lub się boi (chorzy, niepełnosprawni, rodzice z dziećmi, przewożący większe pakunki).
    Same ograniczenia i zakazy nie pomogą wiele - chyba tylko zwiększą grupę kombinatorów i oszustów - żeby się poprawiło trzeba dawać możliwości i okazje :)
    Z mojego punktu widzenia, to szybsza i tańsza komunikacja miejska (P&R? mniej przystanków? więcej składów?) i równolegle, choć z mniejszym naciskiem - przelotowe trasy rowerowe powinny rozwiązać problem. Można też rozważyć poszerzenie niektórych buspasów i umożliwić korzystanie z nich również rowerom. Wstrzymałbym się jednak z robieniem "autostrad rowerowych" na hurra, bo w naszym klimacie przez pół roku będą one świecić pustkami, jednak rozgraniczenie ścieżek rowerowych od pieszych jest potrzebne... przynajmniej mentalnie. Może straż miejska i policja powinny zwracać ludziom uwagę?
  • Gość: rob IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 13:41
    "Ja spotykam regularnie. Zobacz dziki parking przy dworcu głównym. Zjawisko bardzo częste. "
    A nie pisałem że zaraz się zjawi temat 1.5m na chodniku.
    Parkujący tak są przynajmniej świadomi przepisów. Widział ktoś w GW artukuł o płaczących kierowcach którzy dostali mandat za za złe parkowanie ? ALE co miesiąc jest o tym że SM albo Policja uwzięła sie na biednych rowerzystów ("dzieciaczków" jeżdżących po chodnikach)
    polowanie w Krakowie
    polowanie w Gdyni
    ' Problem parkowania na chodnikach też jest bardzo szkodliwy. Spróbuj przecisnąć się z wózkiem z dzieckiem. '
    Jest różnica pomiędzy przeciskaniem się a władowaniem się kolesia (80kg) na góralu w wózek albo dziecko idące chodnikiem.
    chodniki są do chodzenia
  • Gość: Wasz sąsiad IP: *.adsl.inetia.pl 03.06.13, 14:10
    a taka choćby, że taki 1 leniwy kretyn zablokuje chodnik na cały dzień i utrudni życie dziesiątkom osób, a 80kg rowerzysta wjeżdżający w dziecko to chory wytwór Twej wyobraźni.

    (ja przynajmniej takiej sytuacji nie widziałem, a blokujących chodniki - setki razy)
  • Gość: buu IP: *.ksi-system.net 03.06.13, 14:55
    80 kg rowerzysta wjeżdżający w dziecko to niestety nie wytwór wyobraźni.Taki właśnie wjechał w mojego 4-letniego syna. Złamana nóżka i rączka, obrażenia wewnętrzne, obrażenia głowy, wstrząs mózgu, miesiące w szpitalu. A wszystko działo się na chodniku, na przystanku tramwajowym! W miejscu gdzie jest tylko jeden pas ruchu każdą stronę, gdzie samochody jadą bardzo wolno, gdzie na ulicy jest ograniczenie szybkości do 50km/h, w czasie ładnej słonecznej pogody.

    Przede wszystkim należy egzekwować przestrzeganie przepisów, aby ludzie mogli bezpiecznie korzystać z chodników, a potem namawiać ich do korzystania z komunikacji miejskiej i chodnika. W takim stanie jaki jest dzisiaj to strach nawet dorosłemu chodzić po chodniku.
  • Gość: krakus IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 15:27
    Chiński parasol za 10 zł wsadzony przypadkiem w szprychy takiego 80 kilowego barana powinien na jakiś czas rozwiązać problem. Gdy takie parasole staną się to popularnym i niedrogim sportem uprawianym masowo przez pieszych, pedalarze znikną z chodników.
  • kosm.aty 03.06.13, 17:51
    > 80 kg rowerzysta wjeżdżający w dziecko to niestety nie wytwór wyobraźni.Taki wł
    > aśnie wjechał w mojego 4-letniego syna.

    To tak zwany dowód anegdotyczny. Nie wiemy czy jest prawdziwy.
    Wiemy za to, że ilość ofiar rowerzystów w statystykach jest bardzo niska, szczególnie w porównaniu z ofiarami samochodów.
  • Gość: j23 IP: *.markom.krakow.pl 03.06.13, 20:09
    To tak zwany dowód anegdotyczny. Nie wiemy czy jest prawdziwy.
    A świstak siedzi i zawija.
    Zapewne zaraz napiszesz, że zdjęcie do artykułu zostało specjalnie zaaranżowane. Od kilku lat obserwuję coraz większą ignorancję dla zakazu jazdy po chodniku. Chodnik jest to miejsce do chodzenia. Pieszy, matka z wózkiem, małe dziecko idące obok rodzica MAJĄ PRAWO czuć się bezpiecznie.
    Zachęcam SM i Policję do łapanek chodnikowych. Redaktorzy GW powinni poczytać przepisy - a może ktoś podłożył klasyczną świnię Guru Rowerowemu ilustrując jego list taką miną.
  • eminey 04.06.13, 21:22
    Tak, mogilska jest swietnym przykladem tego, jak piesi sa ciemiezeni przez rowerzystow.

    Ciekaw tylko jestem, ktory rower zmiesci sie na chodniku na mogilskiej, gdzie jest zdecydowanie mniej niz 80cm pozostawione.
    Nie mowie oczywiscie o fragmencie ze zdjecia - bo tam nie ma zazwyczaj ani samochodow ani pieszych.
    Nie ma tez sciezki rowerowej...

    > Zachęcam SM i Policję do łapanek chodnikowych. Redaktorzy GW powinni poc
    > zytać przepisy - a może ktoś podłożył klasyczną świnię Guru Rowerowemu ilustruj
    > ąc jego list taką miną.

    Mam nadzieje, ze z podobna skrupulatnoscia bedziesz scigal kierowcow, ktorzy nie zatrzymuja sie przed zielona strzalka czy wymuszaja pierwszenstwo przed pieszymi (pieszy idacy prosto, auto skrecajace).
    Jesli nie to wybacz, ale jestes hipokryta.


    Jesli masz klopot ze znalezieniem takich miejsc to napisz - znam ich przynajmniej kilkanascie w Krakowie...
  • Gość: rob IP: *.dynamic.chello.pl 07.06.13, 15:17
    GW manipuluje - dzisiaj dodali kolejne zdjęcie. Bali się usunąć pierwotnego -
    jest teraz na drugiej pozycji. Trąci to paleniem teczek.

    Zapewne poskarżył się Pan Hyła. Ciekawe dlaczego równie stanowczo nie piętnuje kolesi śmigających chodnikami jak kierowców.
  • eminey 04.06.13, 21:15
    Jeden odosobniony przypadek nie swiadczy jeszcze o ogole.
  • Gość: Janek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.13, 10:54
    Kazdemu dac samochod i po sprawie!
    Nie bedzie zadnych konfliktow-czy rower czy tramwaj, pieszy czy hulajnoga.
    Riwerzysci-wieksze zagrozenie dla pieszego niz samochod. Takze-rowerzysta uszkodzi pieszego i zwiewa.
  • Gość: Agga IP: *.ghnet.pl 03.06.13, 12:02
    Większe zagrożenie? To podaj mi proszę statystyki, które to potwierdzają.

    Ja znam takie, z których wynika, że są 4114 razy mniejszym. Zabili 4114 razy mniej ludzi niż kierowcy aut. Czyli jedną osobę. Jedną. W całej Polsce.
  • Gość: juhu IP: *.dynamic.chello.pl 08.06.13, 11:29
    Super, w takim razie zakażmy w całym kraju poruszania się samochodami i przeskoczmy na rowery. I wówczas dopiero zróbmy badania, aby móc opierać się na statystyce i uznać ją za miarodajną.
  • Gość: j23 IP: *.markom.krakow.pl 08.06.13, 16:22
    W sklepie mieliśmy 2szt. TV pewnego modelu. Stały przez ~~ 1 rok. Jeden się sprzedał ale po 2m wrócił do naprawy gwarancyjnej. Trafił się klient zainteresowany ostatnim. Na pytanie o awaryjność odpowiedziałem, że mieliśmy tylko jedną reklamację (zgodnie z prawdą). Klient pomyślał, pooglądał i kupił. Ciekawe czy kupiłby ten model gdybym powiedział, że mieliśmy 50% reklamacji.
    Podobnie te dane o wypadkach samochód+pieszy oraz rower+pieszy są do rozbicia o kant dupy bez zwagowania do całości.
  • tannat 08.06.13, 18:12
    Zwaguj też warunki jakie do poruszania się mają samochody a jakie mają rowery. Np. wyobraź sobie, że istnieją "ciągi pieszo-samochodowe" :)
    --
    Aniseflower
  • Gość: Gość1414 IP: *.vsoft.pl 03.06.13, 10:57
    Ojjj.... ostatnio wszystkie artykuły/listy stały się strasznie monotematyczne.
    Moja propozycje - opodatkować rowerzystów podatkiem drogowym, z podatku tego będą miały być budowane drogi rowerowe, ale podatek ten najlepiej niech trafia do budżetu centralnego, gdzie rozejdzie się na inne 'pilne wydatki' a na drogi rowerowe niech trafia góra 20% środków, z których będą opłacani urzędnicy zastanawiający się na co je wydać, co w konsekwencji doprowadzi do realnych inwestycji w infrastrukturę dróg rowerowych na poziomie 10%.
    Postuluję w ramach uporządkowania miasta wprowadzić wyznaczone miejsca, gdzie można zaparkować rower (nie tak jak obecnie gdzie popadnie, przy sklepie, klubie, krzaku, drzewie, barierce itp.), a następnie pobierać opłatę za każdą rozpoczętą godzinę postoju.
    Rowery powinny przechodzić obowiązkowy coroczny przegląd techniczny (oczywiście płatny) na stacji diagnostycznej aby wyeliminować rowery bez sprawnego oświetlenia, bieżnika na oponach, dzwonka itp.
    Na koniec proponuję obarczyć rowerzystów za całe zło tego świata właśnie.
    Czy zauważyliście jakąś analogię?
  • Gość: r. IP: *.gigainternet.pl 03.06.13, 11:02
    nie, a jest takowa ?
  • Gość: rob IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 11:05
    " Moja propozycje - opodatkować rowerzystów podatkiem drogowym,"
    Bo niema niż gorszego niż niepijący, niepalący, bez prawa jazdy rowerzysta. Nie wnosi żadnych dodatkowych podatków a pakiet życzeń i roszczeń ogromny.
  • tymon99 09.06.13, 00:44
    w porównaniu z jeżdżącym samochodem?

    --
    but you will wind up peeking through her keyhole
    down upon your knees
  • frantz30 03.06.13, 11:11
    Gdzie na świecie masz takie coś jak proponujesz? Jeżeli jadę do pracy rowerem, a nie samochodem to powinieneś się cieszyć. Masz jedno miejsce więcej do parkowania.
  • Gość: Gość1414 IP: *.vsoft.pl 03.06.13, 11:24
    Na początku też nie było podatków od samochodów, a ograniczenia prędkości zastały wprowadzone o ile się orientuję dopiero w latach pięćdziesiątych XX wieku. Jeszcze kilka lat temu w Polsce nie było obowiązkowych przeglądów technicznych dla motorowerów (teraz już są), więc fakt, że czegoś nie ma, nie oznacza że tego być nie powinno. Jeśli chodzi o zajmowanie przestrzeni, to samochód zajmuje więcej przestrzeni niż rower, ale idąc tym tropem, to rower zajmuje więcej miejsca niż rolki. Twój zaparkowany rower na chodniku zajmuje więcej miejsca niż rolki, które zabiera się ze sobą.
  • frantz30 03.06.13, 11:36
    Jest to tylko argument za tym, że rower czy komunikacja zbiorowa jest bardziej przyjazna przestrzeni miejskiej niż samochód.
  • Gość: złowrogi kierowca IP: *.opera-mini.net 03.06.13, 12:10
    Ale za to mam spowolniony ruch na ulicach przez jednego rowerzyste dla kilkudziesięciu samochodów...
  • crises 04.06.13, 07:15
    No, dokładnie!

    Te wszystkie argumenty, że dzięki rowerzystom są mniejsze korki, to kompletna bzdura, jeden wlokący się na rowerku koleś potrafi bucerskim zachowaniem (jazda środkiem, wyjeżdżanie przed kolumnę na czerwonym) wygenerować korek na pół kilometra.
    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • frantz30 04.06.13, 10:53
    Wolno mi jechać środkiem skrzyżowania abyś mnie nie wyprzedzał, bo Ci tego robić nie wolno. Wolno mi też ominąć pojazdy stojące na czerwonym świetle, mogę to zrobić z prawej strony.
  • Gość: pempek IP: *.fiberway.pl 04.06.13, 14:05
    Gratuluję głupoty. Bo to, że WOLNO nie zwalnia Cię z myślenia. Nie tylko o sobie, ale o innych uczestnikach ruchu drogowego. W przyszłości być może zrobię tak, że walniesz mnie w bok, jak będziesz przejeżdżał po "zebrach". Bo ci tego nie wolno. Ale to tylko hipotetyczna sytuacja, bo widząc takich jak ty w takiej sytuacji po prostu myślę za ciebie. jak już przygotujesz kontrofensywę to: jeżdżę zgodnie z przepisami, zarówno swoim samochodem jak i rowerem.
  • crises 04.06.13, 14:44
    > Wolno mi jechać środkiem skrzyżowania abyś mnie nie wyprzedzał, bo Ci tego robi
    > ć nie wolno.

    Nigdzie nie pisałam o skrzyżowaniu. Mam na myśli wleczenie się środkiem, z bliżej nieznanego powodu, bo po remoncie nie ma tam już zagłębień i korzeni przy chodniku, przez całą długość Wrocławskiej. Albo Szlaku. Generujące korek po horyzont, bo na Wrocławskiej albo coś jedzie przeciwka, albo są przejścia dla pieszych, albo skrzyżowania, tudzież inne wysepki. Więc takiego palanta po prostu na dość długim odcinku legalnie wyprzedzić się NIE DA.

    > Wolno mi też ominąć pojazdy stojące na czerwonym świetle, mogę to
    > zrobić z prawej strony.

    A jak nie będzie miejsca z prawej, to se ominiesz z lewej, jak to robi 99% Twoich kolesi-pedalarzy, nie?

    Pomijając kwestię wolno-nie wolno- zyskujesz parę metrów, a zmuszasz kilka samochodów do wolniejszego startu, co ma fatalny wpływ na tempo opuszczania skrzyżowań, a co za tym idzie, płynności ruchu, wleczenia się za Tobą i wykonywania manewrów wyprzedzania, które mogą nie być bezpieczne ani dla nich, ani dla Ciebie. Wy macie gdzieś mózgi, drodzy pedalarze? To może je wyjmijcie z tych szuflad, co?
    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • Gość: pawelek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.13, 11:12
    ja bym im jeszcze wprowadzil obowiazkowe OC i to nie ze skladka 10zl tylko conajmniej kilka stowek.
  • Gość: PG IP: *.ip.netia.com.pl 03.06.13, 11:29
    Gdybyś się trochę orientował, to sporo rowerzystów ma OC, w pakiecie z ubezpieczniem mieszkania (ja tak mam dla siebie i dla całej rodziny).
    Ciekawe dlaczego firmy ubezpieczeniowe tak szastają OC za free, przecież rowerzyści to całe zło Świata, a szkody, które powodują są tak wysokie, że aż nie mieszczą się w integerze :)
  • Gość: pawelek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.13, 11:55
    pisalem o OBOWIAZKOWYM oc. ja jak zechce to moge nawet ubezpieczyc rybke w akwarium. jak sie rowerzysci przeniasa z chodnikow na drogi to nie bedzie tylko siniakow tylko lakierowanie wymiana szyb, lusterek i inne naprawy blacharskie) itp. (nowe lusterko ok.1000zl, nowy zderzak + malowanie 1000zl itd kazde towarzystwo ubezpieczeniowe ktore kilka razy zaplaci takie i wyzsze kwoty nie sprzeda zadnej polisy za 10zl)
  • Gość: PG IP: *.ip.netia.com.pl 03.06.13, 12:00
    No to ja też napiszę o obowiązkowym OC. Nie ma w tej chwili państwa na Świecie, które ma obowiązkowe OC dla rowerzystów (Szwajcaria do niedawna miała, ale się wycofała). Ale masz rację, Polska jest inna i my jesteśmy najmądrzejści i powinniśmy wprowadzić obowiązkowe OC dla rowerzystów tylko po to, żeby je za parę lat zlikwidować.
  • frantz30 03.06.13, 11:30
    Z jakiej paki kilka stówek? Jak to wyliczyłeś? Ja mam OC też na rower była opcja do innego ubezpieczenia za nie wielką dopłatą. Co prawda prawdopodobieństwo jest nie wielkie (nigdy nie jechałem po chodniku albo po przejściu) ale na wszelki wypadek wolę mieć takie coś. W sumie 10 zł za takie OC to nie jest tak mało, zwłaszcza, że za samochód jest trzy razy drożej, a rozmiary szkód na mieniu czy na osobie są nie współmierne
  • tannat 03.06.13, 20:29
    Ja mam OC z PZU. Za 49 PLN (30000 OC + 10000 NNW)
    --
    Aniseflower
  • Gość: Stefan IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 11:08
    Może to nie całkiem na temat, ale...

    Jeżdżąc ostatnio sporo na rowerze wokół Błoń i bulwarem wiślanym doszedłem do wniosku, że tam gdzie jest oznakowany WYRAŹNIE podział na ruch pieszy i rowerowy, w zasadzie nie występuje konflikt między tymi grupami. Wyjątkiem jest kładka Bernatka (wczoraj o mało nie przejechałem jakiejś zakochanej pary siedzącej na środku drogi rowerowej - Pozdrawiam!), ale tam akurat droga rowerowa jest oznakowana TYLKO znakiem pionowym. Założę się, że gdyby na wjeździe na rowerową część kładki namalować napis "TYLKO" a pod nim symbol roweru, to problem w dużej mierze rozwiązał by się sam.

    Nasuwa się więc pytanie: Czy gdyby naprawdę oddzielić ruch samochodowy od rowerowego, to czy i te dwie grupy potrafiłyby współegzystować pokojowo? Chodzi mi o prawdziwy podział, a nie tworzenie potworków w postaci kontrapasu między ruchem samochodowym, a parkingiem (ul. Rajska lub Garbarska).

    Stefan
    głównie kierowca, często pieszy, czasem rowerzysta
  • Gość: ZR IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 16:21
    Ale jak oddzielić, skoro kluczowym problemem - czego nikt nie chce uczciwie przyznać - jest niedostatek miejsca. Samochody do sprawnego poruszania się potrzebują miejsca, coraz więcej miejsca. A ilość tego miejsca jest stała.
    Obecne przepychanki biorą się między innymi stąd, że inne (niż kierowcy) grupy: piesi, rowerzyści, niedługo rolkarze, biegacze itd. powiedzieli - my też chcemy więcej miejsca, przestrzeni.
    Jak to pogodzić?
  • Gość: af IP: *.ip.netia.com.pl 03.06.13, 11:09
    Drogi dla rowerów, skarpy, mury oporowe i inne takie marzenia...

    Ja rozumiem, że pan Hyła jest takim zapaleńcem rowerowym, że nawet przy -20 st. C. i przy zamieci śnieżnej będzie jechał rowerem do pracy, ale przeciętny mieszkaniec Krakowa raczej nie wsiądzie na rower przy temperaturze mniejszej od +10 st. C. albo w deszczu, bo to jak wkładanie głowy w paszczę lwa - przyjemność żadna, a ryzyko utraty zdrowia i życia ogromne.
    W każdym razie ja bym nie wsiadł.

    Podajecie przykłady Kopenhagi, Wiednia, ostatnio nawet Berlina, niedługo dojdziecie do Pekinu... Zapominacie chyba, że klimat (w sensie pogody) w tych miastach jest dużo łagodniejszy niż w Krakowie, zatem rowerów można używać nieco więcej dni w roku niż w Krakówku.

    Promujcie jakąś sensowną alternatywę dla samochodu, a nie rowery...
  • tannat 03.06.13, 11:30
    Dużo łagodniejszy klimat? Oczywiście są miasta w których klimat jest łaskawszy, ale nie wydaje mi się, żeby klimat Wiednia był łagodniejszy dla swoich mieszkańców...
    --
    Aniseflower
  • Gość: A-10 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.13, 11:34
    toś przesadził. A winnice to skąd? (c:
  • tannat 03.06.13, 11:48
    Winnice raczej kojarzyłbym z Grazem niż z Wiedniem. Choć wiem, wiem, na północy też są
    Była mowa o opadach. Kraków - ok 650 mm rocznie, Wiedeń 620 Temperatury średnie też jakoś nieprzesadnie wyższe. Nie upieram się
    --
    Aniseflower
  • crises 03.06.13, 20:05
    Wiedeń ma 600 ha winnic w obrębie miasta.
    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • tannat 03.06.13, 20:32
    W Łazach w PL UJ też ma winnice...
    --
    Aniseflower
  • crises 04.06.13, 07:12
    A piłeś jakiekolwiek polskie wino? Bo ja tak. Łącznie z tymi nagradzanymi i osławionym z Jaworka, w cenach 60-100 PLN za butelkę.

    No więc to jest kwasior, który niespecjalnie nadaje się nawet do wlania do risotta, bo szkoda risotta.

    Tak więc uprawa winorośli w Polsce to taka ciekawostka przyrodnicza, jak uprawa cytryny w doniczce. Pić się tego za bardzo nie da - zdecydowanie mamy za mało słońca, bo klimat się owszem, ociepla, ale nie tak szybko, jak byśmy chcieli.
    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • tannat 04.06.13, 07:39
    A to inna sprawa.
    --
    Aniseflower
  • crises 04.06.13, 08:48
    A nie, to jest dokładnie ta sama sprawa. ;-D

    Wiedeń ma łagodniejszy klimat (wiem, bywam parę razy w roku, jedna z najbliższych mi osób tam mieszka), zimy nie są tak ostre, a jak pada deszcz, to nie wiąże się to natychmiast ze znacznym spadkiem temperatury.
    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • eminey 04.06.13, 21:39
    Rozstrzygajac wasz akademicki spor: na rowerach jezdzi sie tez masowo w Kopenhadze, Sztokholmie, Oslo, Helsinkach czy...Oulu.

    Ciekawostka, po wpisaniu w google "oulu winter" jako porpozycja pojawia sie: "oulu winter cycling"

    I zagadka: w jakim miescie znajduje sie - prawdopodobnie jedyna na swiecie - winda rowerowa?
    Podpowiedz: nie ma tam wina.
  • tbarbasz 05.06.13, 05:53
    eminey napisał:

    > Rozstrzygajac wasz akademicki spor: na rowerach jezdzi sie tez masowo w Kopenha
    > dze, Sztokholmie, Oslo, Helsinkach czy...Oulu.
    I co z tego? Chcą - to jeżdżą.
    Są dwa podejścia - zamordyzm (sprzedaż wódy w Szwecji) i wolność (napisy BYO Buy Your Own na knajpach w Australii).
    A w Szkocji panowie chodzą w spódniczkach.
    "O jakie Polskie?"
  • eminey 05.06.13, 09:06
    Nigdy bym nie wpadl na to, zeby w kontekscie Szwecji uzyc slowa "zamordyzm".
    Prawde mowiac jestem tak zaskoczony, ze nie bardzo wiem co odpowiedziec - najpewniej ja albo moj przedmowca zyjemy w rzeczywistosci rownoleglej, gdzie wszystko jest na opak.

    Niemniej pisalem tylko o warunkach pogodowych i temu, czy sprzyjaja podrozom rowerowym.
  • crises 05.06.13, 06:53
    Wszystkie wymienione jakoś dziwnym trafem leżą nad morzem albo w bezpośredniej bliskości. Czym się charakteryzuje klimat morski doczytaj na zadanie domowe.
    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • eminey 05.06.13, 09:20
    Monachium i Wieden nie, bo tam sa wina, Oulu i Trondheim tez nie, bo leza nad morzem.
    Ciekawe czego sie dowiem, jak podam przyklad Zurichu albo Basylei?

    Wiem, na pewno tego, ze Krakow jest biegunem zimna i ma gorsze waruki pogodowe nawet niz polnocna Finlandia.

    Ale, zebys nie byl zly, ze nie doczytalem, prosze: Szwecja i Finlandia zima:
    www.eosnap.com/public/media/2011/03/europe/20110330-europe-thumb.jpg
    I jeszcze obrazek z Polski:
    www.nypost.com/rw/nypost/2010/01/12/news/photos_galleries/day_in_photos/cropped/POLAND%20WEATHER%20FROZEN%20BALTIC%20SEA155437--500x380.jpg
  • Gość: A-10 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.13, 11:32
    Tak na poważnie, to rowerem nie da się jeździć po lodzie i w kopnym śniegu, i zamieci .

    Zwykle nie pamiętamy, że rowerem można jeździć kiedy jest zimno, nawet BARDZO zimno. Bo wtedy jest sucho.

    Zatem oczywiście bez wariactwa, ale sezon rowerowy da się spokojnie wydłużyć o ~ 90 dni w stosunku do legend, że niedasie.

    Dajmy na to jezdnia. Odgarniają, polewają, sublimuje - i jeśli nie spadnie nowy śnieg (tak znów wiele go w Krakowie nie pada) to po wymrożonej do sucha jezdni jeździ się jak złoto.
    I żeby nie było: mam do Rynku 5 km. A dwadzieścia lat skończyłem w czasach, kiedy większości bywalców tego forum na świecie nie było.

    Nieźle jeździ się po grudzie, bo nie jest ślisko (dla roweru). Następny etap to patenty na odpowiednie opony.

    Niezłym rozwiązaniem systemowym dla krawaciarzy (mus to mus) jest podwózka autem tak daleko, jak się da, a później składak hyc z bagażnika - i jazda!
  • Gość: Agga IP: *.ghnet.pl 03.06.13, 12:15
    Masz rację, tak naprawdę nie da się jeździć rowerem może przez kilkanaście dni w roku - kiedy baaaardzo sypie lub jest gołoledź. Przez pozostałą część "sezonu nierowerowego" na 5-km trasie jestem szybsza od komunikacji miejskiej. Tylko trzeba jeździć ulicą, bo przecież "na rowerze jeździ się od marca do października, wiec nie trzeba odśnieżać ścieżek". Co za idiotyzm! Nie wymagam wiele, ale niech przynajmniej da się przejechać wzdłuż Błoń!

    Dla mnie jedynym poważnym problemem jest smog - jako astmatyk przy normach przekroczonych czterokrotnie lub bardziej duszę się, gwiżdżę i świszczę mimo leków.
  • Gość: dada IP: *.ghnet.pl 03.06.13, 14:05
    Od lat jeżdżę do pracy wyłącznie rowerem (około 10 km w jedną stronę) i twierdzę że da się jechać w dosłownie każdą pogodę. Tyle że w zimie niestety tylko po główniejszych ulicach (ścieżki i bocznie drogi zasypane śniegiem), ale jest bezpieczniej, bo auta wolniej jeżdżą.
  • Gość: SS IP: *.tesco-europe.com 03.06.13, 11:12
    Żal czytać te bzdury (komentarze też) choć z drugiej strony pokazuje skalę skretynienia ludzi.
  • Gość: A-10 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.13, 11:36
    Tesco. No tak. Wyrazy współczucia. Też bym był sfrustrowany i niedoinformowany.
  • Gość: SS IP: *.tesco-europe.com 03.06.13, 11:42
    Wysil się trochę. Choć odrobinę inteligentnie cymbale.
  • Gość: A-10 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.13, 11:53
    Wysilać się w dialogach z byle kim, ocierających się o terapię?

    Musiałbym chyba żyć 300 lat, by mi na to czasu starczyło.

    PS: zapomniałeś dopisać "d.upa". To się świetnie komponuje w takich występach.

    Pa.
  • Gość: Krzysztof IP: *.imir.agh.edu.pl 03.06.13, 11:12
    Nie wiem w jakiej sytuacji rodzinnej jest autor, ale właśnie dzięki infrastrukturze drogowej mogę odstawić dziecko do przedszkola, drugie do szkoły i dotrzeć do pracy i to w ciągu 30 - 40 minut. Korzystając z transportu publicznego potrzebowałbym jakieś 1.5 godziny. Korzystając z roweru - jakoś nie jestem w stanie sobie tego logistycznie wyobrazić. Być może za kilka lat zmieni mi się punkt widzenia ze względu na usamodzielnieni latorośli. Ze ścieżek rowerowych korzystam i bardzo chciałbym aby było ich jak najwięcej - w weekendy bardzo się przydają, ale w żadnym wypadku nie będą one stanowiły alternatywy w komunikacji, przynajmniej obecnie w moim przypadku, nawet nie biorąc pod uwagę naszego klimatu.
  • frantz30 03.06.13, 11:42
    Jest tak dla tego, że miasto nie panuje nad swoim rozwojem. Powstają nowe osiedla bez żadnego zaplecza. Na nowych osiedlach możesz znaleźć żabkę, a nie szkołę przychodnie czy przedszkole. Doszło do tego, że trzeba dymać przez pół miasta aby dziecko odstawić do przedszkola.
  • Gość: tomznh IP: *.ghnet.pl 03.06.13, 12:07
    Jak się jest mentalną komuną to się wymaga od jakiś tworów typu "miasto" opieki nad osobnikami niezdolnymi do samodzielnego myślenia. Miasto to nikt. Tak samo jak Państwo. Kiedy to wreszcie postkomuchy zrozumiecie?
  • Gość: Bartek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.13, 14:09
    i przestaniecie domagać się od miasta fundowania dróg.
  • czeresnik 03.06.13, 14:12
    To co wypisujesz to bełkot. Postulujesz anarchizm, który ma niewiele wspólnego z antykomunizmem. W świecie rozwiniętym jest naturalne, że osiedla są projektowane i obejmuje to m.in. budowę sieci żłobków i przedszkoli. Miasta robią to, poniewaz jest to w interesie mieszkańców i zmniejsza np. koszty transportu.

    Natomiast w trzecim świecie, w tym w krajach postkomunistycznych nikt się tym nie zajmuje, więc pojawiają się patologie takie jak u nas.
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.13, 11:16
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • frantz30 03.06.13, 11:51
    Dziś 10:25 przejście dla pieszych przy skrzyżowaniu ul. Śląskiej z Alejami
    Na lewym pasie zatrzymuje się auto aby zgodnie z przepisami umożliwić mi (i grupie kilku innych osób) przejście. Auto stoi na 4 na środkowym pasie i 2 debili na prawy jedzie jakby nic się nie wydarzyło.

    Kierowcy też nie są bez winy, a różnica w naszych przykładach jest taka, że tutaj było realne zagrożenie, a u Ciebie utrudnienie. Cecha wspólną jest to, że oba przykłady są godne potępienia.
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.13, 23:54
    o pajacu blokującym ruch na rowerze - nie można powiedzieć "pajac" bo to zdaniem dziennikarzełków z GW naruszenie regulaminu
    o pajacu blokującego ruch samochodem - jak najbardziej można powiedzieć "debil", bo to jest zgodne z leninowską bazą GW

    KOMUNA WRACA W POSTACI CENZURY NA FORUM GW

    ciekawe czy Pan Adam wie o tym jak jego podwładni niszczą ideały o które walczył ?


  • Gość: pawelek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.13, 11:41
    Brednie ekologow i nawiedzonych rowerzystow wywoluja u mnie konwulsje i wymioty. w weekendy i tylko w weekendyjezdze rowerkiem - robie to dla przyjemnosci a wiec poza miastem po zielonych bezdrozach. nikt i nic nie zmusi mnie do kozystania z roweru czy komunikacji miejskiej od poniedzialku do piatku.
    miejsca bez mozliwosci dojazdu autem i duzego parkingu beda powoli umieraly, poprostu nikt tam nigdy nie przyjedzie. w cywilizowanym swiecie jest cala masa podziemnych czy naziemnych - pietrowych parkingow w centrach duzych miast, a np w brukseli cale centrum pozna przejechac autem tunelami. roznica jest taka ze tam inwestuje sie olbrzymie pieniadze w infrastrukture drogowa i komunikacje miejska dajac ludziom wybor srodka lokomocji, a w nnaszym dziwnym kraju ustanawia sie tylko nowe zakazy i zmusza ludzi do wyboru jedynego slusznego srodka lokomocji. jedynymi inwestycjami w centrum sa 3 puszki farby ktorymi wymalowano idiotyczne twory zwane kotrpasami dla rowerow, zlokalizowane pomiedzy miejscami parkingowymi i jezdia - debilizm.
    wkurza mnie tez porownywanie polskich warunkow do cywilizowanego swiata (wciaz jestesmy 100 lat za murzynami - nie obrazajac murzynow). u nas jest jak jest i jak to sie mowi z go..na bata nie ukrecisz. a jak juz chcecie porownywac to porownajmy sie do bostonu gdzie w centrum miasta pod skrzyzowaniem drog miejskich znajduje sie przystanek autobusowy pod przystanikem linia metra pod nia kolejna linia metra a pod tym wszystkim przebiega autostrada po 5 pasow ruchu w kazdym kierunku. zbudujmy takie cos i na pewno na samej gorze pan hyla bedzie jechal swoim rowerkiem z usmiechem na twarzy a ja kilkadziesiat metrow pod ziemia przemkne autem przez centrum miasta.
  • Gość: Lekarz IP: *.ip.netia.com.pl 03.06.13, 11:54
    Jeśli takie artykuły powodują u Ciebie konwulsje i wymioty to ich nie czytaj.
    A tym bardziej nie komentuj :)
  • tannat 03.06.13, 12:09
    Najłatwiej porównywać Kraków z Bostonem :) (który miastem stał się w XIX wieku) i który ma dużo mniej mieszkańców. Śmieszy mnie myślenie, że miasto umrze bez kierowców.
    --
    Aniseflower
  • Gość: wesoły IP: *.compower.pl 03.06.13, 18:44
    Zapewne najlepsze lata rozkwitu uzyska dzięki rowerzystom. Możesz być zabawny ale nie bądź idiotą:-)
  • crises 04.06.13, 07:21
    Już umiera. Po Rynku i okolicy snują się głównie turyści, a po Kazimierzu hipsterka i studenteria szukająca piwa za 4,50. Która samochodów nie ma, więc strefa płatnego parkowania ją wali, ale forsy też niespecjalnie, bo to jakoś dziwnie idzie w parze.
    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • Gość: Boston big IP: 89.174.214.* 03.06.13, 12:58
    Trafił się geniusz i jego przykład. Poczytaj może jak ta 5 pasmowa autorstrada trafiła pod ziemię i co to był bostoński big dig. Wtedy może pojmiesz że podałeś przykład na potwierdzenie słuszności listu powyżej a nie kontr. :D
  • Gość: tomznh IP: *.ghnet.pl 03.06.13, 11:59
    Zlikwidować ludzi, nie będzie problemu.
    Mam dosyć robienia przez Hyłę z tego miasta zaścianka. Mam dosyć jego wiejskiego pochodzenia i wiejskich pomysłów. Jest odporny na wszelkie argumenty, jak już sobie coś umyślał to traktuje to ideologicznie. Rodzaj Amisza, który boi się postępu i hamuje wszelkie inicjatywy które się jemu nie podobają, kompletnie nie dbając o głos innych ludzi. Zwykły wieśniak pragnący rozgłosu.
  • Gość: CzłowiekZLasu IP: *.ip.netia.com.pl 03.06.13, 12:05
    A jakiś merytoryczny argument masz?
  • Gość: tomznh IP: *.ghnet.pl 03.06.13, 12:19
    Ile razy można się powtarzać? Czasami wydaje mi się, że gazeta specjalnie raz na rok wyciąga pana Hyłę do odpowiedzi żeby zaiskrzyło....
  • Gość: CzłowiekZLasu IP: *.ip.netia.com.pl 03.06.13, 12:22
    Wciąż czekam na merytoryczny argument...
  • Gość: tomznh IP: *.ghnet.pl 03.06.13, 12:25
    Użytkownik tbarbasz poniżej przytoczył kilka, ja już zbyt wiele czasu na tym i na innych forach spierałem się z panem Hyłą. Nie chce mi się.
  • Gość: CzłowiekZLasu IP: *.ip.netia.com.pl 03.06.13, 12:35
    Przeczytałem komentarz tbarbasza. Z listu M. Hyły nie wynika, że chce on zabraniać mieszkańcom centrum posiadania samochodu, nie chce też nikogo zmuszać do jeżdżenia rowerem, więc w dalszym ciągu nie rozumiem o co chodzi w Twojej odpowiedzi, czy tbarbasza. Hyła jedno, Wy drugie - tak to wygląda z mojej perspektywy.
  • Gość: głos rozsądku IP: *.ghnet.pl 03.06.13, 12:13
    W różnych miastach w Polsce mieszkałem krócej lub dłużej, kilka lat w Krakowie w kilku miejscówkach (zmieniałem lokum średnio co rok) i nie zauważyłem żeby Kraków miał jakiś straszny problem z ruchem samochodowym. Poniedziałki rano i piątki po południu, zwłaszcza w okolicy dłuższych "weekendów" to stosunkowo ciężki okres, ale wcale nie jest tu gorzej niż w innych miastach.

    Dajecie się drodzy czytelnicy szczuć przez tych wszystkich ekspertów, z których każdy reprezentuje SWÓJ interes i SWOJĄ agendę, tyle w temacie.
  • Gość: henio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.13, 19:44
    Porównywanie Krakowa z innymi miastami w Polsce to nisko ustawiona poprzeczka. A przecież nawet Poznań ma PST, Trójmieście lepiej lub gorzej działającą kolej aglomeracyjną a Warszawa - metro. Gdybyśmy porównali z Białorusią, to możnaby powiedzieć, że infrastruktura komunikacyjna w Krakowie jest całkiem dobra.
  • Gość: krakowianin IP: *.dynamic.chello.pl 04.06.13, 09:46
    Dokładnie, porównujmy się z miastami w których się przyjemnie mieszka, a nie z innymi brudnymi ofiarami braku planowania. A na marginesie na Białorusi wbrew pozorom transport jest często nawet lepszy.
  • tbarbasz 03.06.13, 12:16
    Szanowny Panie Hyła,
    ludzie przyjeżdżają do centrum Krakowa samochodami po to aby zrobić Panu lub komukolwiek innemu na złość - tylko dlatego, bo jest to dla nich najkorzystniejszym rozwiązaniem. Proszę sobie wyobrazić, że większość ludzi zachowuje się rozsądnie i stara się dostosować do sytuacji, w jakiej się znaleźli.
    W jednym ma Pan rację - Kraków obecnie rozwija się bez żadnego rozsądnego planu! Ostatnim miejscem, gdzie mamy do czynienia z prawdziwym urbanizmem jest "stara" Nowa Huta - i jakoś tam nie ma kłopotów komunikacyjnych.
    Nie dam się Panu namówić na jazdę z "Balic do Nowej Huty" i to dwa razy dziennie, bo mam 65 lat i problemy z oddychaniem wysiłkowym. Ale rower mam i go używam na dystansach rzędu 5-8 km. Jeśli mam jechać dalej, albo leje używam samochodu. I pewnie tak pozostanie, bo żadna komunikacja zbiorowa nie sprawdzi się w codziennych dojazdach poza gęsto zabudowanymi obszarami. Autobusem mogę jechać, owszem - co godzinę "w szczycie" i co dwie "poza szczytem". Częstsze kursy są po prostu nieopłacalne...

    A wystarczyłoby trochę organizacji ruchu - i sporo problemów by zniknęło.

    Mieszkałem i pracowałem na Uczelni w Holandii - i nikt mi nie zabraniał jazdy samochodem.
    Podobnie w Cambridge czy Oxfordzie czy Wiedniu. Kopenhagi nie znam, ale chciałem zapytać p.Hyłę, czy wie, kiedy w Krakowie zlikwidowano wjazd samochodami do Rynku oraz na przyległe ulice?
    A więc - proszę nie epatować nas ulicą w Kopenhadze - bo np. idąc Szewską nie trzeba uważać na samochody - tylko na rozwydrzonych rowerzystów, którzy bardzo się spieszą, aby coś załatwić "pędzikiem".

    Długie lata mieszkałem w centrum - najpierw na Syrokomli, a potem na Felicjanek i samochodu w mieście nie używałem w ogóle - a roweru też z rzadka, bo nie było sensu. Ale samochód był w rodzinie "od zawsze" - i oczywiście stał na ulicy.
    I to jest pierwszy problem - mieszkańcy centrum też mogą chcieć mieć samochód i gdzieś parkować. Czyżby Pan Hyła chciał im tego zabronić?

    Potem mieszkałem w Hucie - a pracowałem w okolicach Bronowic. Dojeżdżałem więc głównie samochodem - czasem rowerem. Dodatkowo woziłem dwójkę dzieci do żłobka (tam, gdzie udało załatwić się miejsce). Zbiorkom nie wchodził w rachubę - po prostu jechałbym zbyt długo. Dziś mieszkam za miastem (jestem emerytem) i zaparkowanie od czasu do czasu w centrum nie jest dla mnie problemem - po prostu korzystam z płatnych parkingów i nie mam kłopotu ze znalezieniem na nich miejsca. Na kilka godzin w miesiącu stać nawet emeryta.
    Ale co mają zrobić ludzie pracujący w centrum, a mieszkający choćby w wymienionych przez p.Hyłę Balicach? Dojazd zbiorkomem zajmuje zbyt dużo czasu (proszę sprawdzić), rowerem to jednak kawałek drogi (nie każdy ma duszę sportowca). Pewnie zaparkowaliby samochód przy pętli w Bronowicach Nowych - ale nie bardzo jest gdzie.
    I to jest drugi problem - parkingi przechwytujące. Na Krowodrzy sporo osób parkowało przy supermarkecie na Bratysławskiej i przesiadało się do tramwaju. Ale właściciel palcu się wkurzył...
    Trzeci problem to parkowanie na chodnikach. Powinno być dozwolone WYJĄTKOWO jedynie na wyraźnie oznaczonych miejscach. Jak się kończy "wolna amerykanka" widać na ulicach Krakowa.
    Rozwiązanie tych problemów nie wymaga miliardów - tylko dobrej organizacji i wykorzystania tego, co jest.
  • Gość: tomznh IP: *.ghnet.pl 03.06.13, 12:23
    Drogi panie, pan Hyła tego nie czyta a jak czyta to nie rozumie. Tak jest od lat, to jest człowiek który założył, że jego wizja jest najlepsza i koniec. Szkoda pana słów.
  • Gość: Gość1414 IP: *.vsoft.pl 03.06.13, 12:31
    Mądre i rozsądne słowa. 100% poparcia dla takiego myślenia. Więcej takiego zdroworozsądkowego podejścia !!!
  • tomeyk 03.06.13, 13:03
    tbarbasz napisał:
    > I to jest pierwszy problem - mieszkańcy centrum też mogą chcieć mieć samochó
    > d i gdzieś parkować.
    Czyżby Pan Hyła chciał im tego zabronić?

    Oczywiście, że nie. Nikt im nie zabrania chcieć.
    Ale jeśli nie stać ich na miejsce parkingowe, to mają problem. I jest to ich problem, a nie całego miasta jak próbuje się to wmówić, żebrząc żebyśmy my wszyscy zrzucili się na budowę parkingu (najlepiej podziemnego), który dla określonej grupy mieszkańców byłby niemal darmowy.
  • Gość: nine cats IP: 194.246.0.* 03.06.13, 13:21
    Tomeyk, zastanów się nad tym bełkotem pod którym się podpisałeś.
    Czy naprawdę myślisz, że w centrum mieszkają tylko bogacze? Bullsh*t!
    Pomyśl jakby fajnie było, jakby zarządca nieruchomości, w której mieszkasz nagle zdecydował, że masz płacić za parkowanie pod swoim domem kilkaset złotych miesięcznie. Wyobrażam sobie Twoją minę i tą pianę, którą byś toczył. I o co tu się wściekać? Przecież możesz zawsze jeździć rowerem!

    Facet naprawdę pisze rozsądnie i z perspektywy osoby, która chce mieć wybór. Ja jeżdżę samochodem i MPK na przemian. I czasem wygodniej mi jechać tym , czasem tamtym. A że w Krakowie chce się nas zmusić do korzystania tylko z MPK, któremu daleko do doskonałości - to najbardziej wkurza.
    Dyskusji na ten temat było i będzie jeszcze wiele... Zmian na lepsze niestety nie widać :(
  • tomeyk 03.06.13, 13:38
    Nazwanie mojej wypowiedzi bełkotem dowodzi, że nie rozumiesz paru podstawowych kwestii, ale cóż, pochylę się nad Tobą z cierpliwością, gdyż jak mówi pewien dyrektor, trzeba siać, siać, siać.

    1. Zarządca mojej nieruchomości od początku nie zapewniał miejsc parkingowych, ale trzeba było je sobie wykupić - jasna sprawa, wykupiłem, nie toczyłem piany z pyska, jak to próbujesz na mnie projektować. Bo przestrzeń w mieście kosztuje.
    2. Otóż to, przestrzeń w mieście kosztuje. A w centrum kosztuje najwięcej. I jak kogoś nie stać na miejsce parkingowe, to znaczy że nie stać go na samochód. Dokładnie tak, jakby nie było go stać na OC, przegląd czy paliwo. Czy jak kogoś nie stać na OC to też chciałbyś, żeby miasto mu dokładało, bo "chce mieć wybór"?
    3. Nikt nie chce nikogo zmusić do korzystania tylko z MPK. Jakbyś nie zauważył, chodzi o dostosowanie struktury wydatków i priorytetów do liczby korzystających z danego środka transportu - a tak się składa, że z samochodów korzysta niemal dwa razy mniej niż z komunikacji zbiorowej (i podobna liczba do tych chodzących piechotą). Skąd zatem ta piana z pyska u Ciebie, nie rozumiem.
  • tree_sloth 03.06.13, 14:35
    tomeyk napisał:

    > Nazwanie mojej wypowiedzi bełkotem dowodzi, że nie rozumiesz paru podstawowych
    > kwestii, ale cóż, pochylę się nad Tobą z cierpliwością, gdyż jak mówi pewien dy
    > rektor, trzeba siać, siać, siać.
    >
    > 1. Zarządca mojej nieruchomości od początku nie zapewniał miejsc parkingowych,
    > ale trzeba było je sobie wykupić - jasna sprawa, wykupiłem, nie toczyłem piany
    > z pyska, jak to próbujesz na mnie projektować. Bo przestrzeń w mieście koszt
    > uje
    .
    > 2. Otóż to, przestrzeń w mieście kosztuje. A w centrum kosztuje najwięcej. I ja
    > k kogoś nie stać na miejsce parkingowe, to znaczy że nie stać go na samochód. D
    > okładnie tak, jakby nie było go stać na OC, przegląd czy paliwo. Czy jak kogoś
    > nie stać na OC to też chciałbyś, żeby miasto mu dokładało, bo "chce mieć wybór"
    > ?
    A ja zapytam przy okazji, bo zdaje się, że kiedyś pytałem ale nie odpowiedziałeś. Jaką masz radę dla mieszkańcówk budynków bez podwórca ani przestrzeni by wyszarpać miejsca parkingowe? To nie jest jakaś wyjątkowa sytuacja w Centrum. Cholera chciałbym wykupić taki skrawek i mieć spokój.
  • tomeyk 03.06.13, 15:02
    Moja rada - nie kupować samochodu, jak nie ma się gdzie go trzymać.
    Ja np chętnie kupiłbym sobie helikopter, ale nie ma miejsca w okolicy na lądowisko.
  • Gość: wesoły IP: *.compower.pl 03.06.13, 18:51
    Lepiej wykup sobie pakiet wizyt u psychoanalityka. Lepiej na tym wyjdziesz
  • tomeyk 03.06.13, 19:34
    Nie stać Cię na samochód i stosujesz wypieranie :)
    A może to projekcja?
  • Gość: mrq IP: *.multi-play.net.pl 03.06.13, 20:19
    Skoro przestrzeń w mieście kosztuje to wprowadźmy opłaty za przejazd drogą dla rowerów. Oraz za parkowanie roweru też. A co się będziemy ograniczać! Wprowadźmy opłatę za chodzenie, i za siedzenie na ławce! I za brednie jakie wypisuje tomeyk!
  • eminey 04.06.13, 19:35
    Tak, gdy kierowca nie ma co odpowiedziec, to trzeba dowalic rowerzyscie.

    Klopot w tym, ze korzystanie z roweru generuje dla miasta zyski (a tym bardziej chodzenie pieszo).
    Stad, kalkulujac na chlodno, jednym i drugim nalezaloby...doplacac.
  • gervee 04.06.13, 21:00
    eminey napisał:

    > Tak, gdy kierowca nie ma co odpowiedziec, to trzeba dowalic rowerzyscie.
    >
    > Klopot w tym, ze korzystanie z roweru generuje dla miasta zyski (a tym bardziej
    > chodzenie pieszo).
    > Stad, kalkulujac na chlodno, jednym i drugim nalezaloby...doplacac.

    Możesz rozwinąć swą myśl? Jeżdżąc rowerem z pewnością generowałem mniejsze zyski dla miasta niż teraz gdy poruszam się częściej samochodem ;).
  • eminey 04.06.13, 21:12
    > Możesz rozwinąć swą myśl? Jeżdżąc rowerem z pewnością generowałem mniejsze zysk
    > i dla miasta niż teraz gdy poruszam się częściej samochodem ;).

    To jest mozliwe nie tyle z puntku widzenia dyskusji, co logiki. Zysk dla miasta z korzystania z samochodow wynosi zero. Zatem nie bardzo mozliwe jest, zeby rower wytwarzal mniejszy zysk niz zero.
    Mogl tracic - co byloby przynajmniej poprawne formalnie. Tylko na czym ta strata miala polegac?

    W duzym skrocie o zyskach z roweru:
    ibikekrakow.com/2013/03/11/spoleczenstwo-zyskuje-068-plnkm-przejechany-na-rowerze/
    Przy czym strata dla miasta jest wieksza niz dla spoleczenstwa w ogole - bo wszystkie podatki zawarte w paliwie ida do budzetu centralnego, a nie do Krakowa. A to wlasnie miasto Krakow utrzymuje drogi wewnatrzmiejskie.
  • tbarbasz 05.06.13, 05:40
    eminey napisal
    >
    > To jest mozliwe nie tyle z puntku widzenia dyskusji, co logiki. Zysk dla miasta
    > z korzystania z samochodow wynosi zero. Zatem nie bardzo mozliwe jest, zeby ro
    > wer wytwarzal mniejszy zysk niz zero.

    Zysk to Kasa. A samochody to stacje paliw, warsztaty, dealerzy. To także firmy prowadzące parkingi, myjnie itp. Wszystkie te firmy płacą podatki, które wpływają do kasy miasta.
    Z rowerów kasy nie ma - a nawet jak jest to nieporównywalnie mniejsza.

    Zyski to nie korzyści - bo te z roweru są. Ale nie dla każdego i nie zawsze. Niech więc każdy decyduje. Transport zrównoważony to nie dyktat lobby cyklotramwajowego!
    Psychologia uczy, że wzmocnienie pozytywne jest efektywniejsze od negatywnego. A więc zachęcajcie, ułatwiajcie, usprawniajcie te tramwaje i rowerki. Ale nie utrudniajcie życia innym, bo nie tędy droga.
    Jak naprawdę usprawnicie nie będziecie musieli chrzanić o Oulu - ludzie sami wybiorą korzystniejsze rozwiązanie.
  • eminey 05.06.13, 09:36
    > Zysk to Kasa. A samochody to stacje paliw, warsztaty, dealerzy.

    Pieniadze wydawane na nowe samochody ida za granice, do krajow producentow, za paliwa do rosji i na bliski wschod. Stacje paliw tez nie sa polskie...

    Tylko mechanicy sa nasi. Tyle tylko, ze te same pieniadze mozna wydac na co innego - tworzac wiecej miejsc pracy i zyskow dla miasta/panstwa

    > To także firmy
    > prowadzące parkingi, myjnie itp. Wszystkie te firmy płacą podatki, które wpływa
    > ją do kasy miasta.

    Firmy prowadzace parkingi ledwie zyja, bo mozna zaparkowac obok za poldarmo.
    Nawet "naklanianie" okolicznych mieszkancow nie zawsze daje efekty.

    Myjnie sa w znaczacej wiekszosci przy stacjach benzynowych, a o tym juz pisalem.

    > Z rowerów kasy nie ma - a nawet jak jest to nieporównywalnie mniejsza.

    Jesli patrzy sie tylko na zysk w perspektywie przychodow, to fakt - rowery to zlo.
    Tyle tylko, ze na zysk sklada sie przychodw - koszty, straty etc.
    I tutaj juz wyliczenie wyglada inaczej, bo chociaz samochody daja relatywnie duzy przychod, to wydatki na nie zwiazane sa o rzad wielkosci (sic!) wieksze.

    W przypadku rowerow przychod jest niewielki, ale male tez sa koszty.
    Przy czym niewielki to dosc wzgledne - im wiecej ludzie maja ruchu tym mniejsze koszty wydawane na sluzbe zdrowia...ktore sa niemale.

    > Zyski to nie korzyści - bo te z roweru są. Ale nie dla każdego i nie zawsze. Ni
    > ech więc każdy decyduje. Transport zrównoważony to nie dyktat lobby cyklotramwa
    > jowego!

    Na dzis w Krakowie to dyktat samochodow.
    Prosty dowod: niemal wszystkie ulice w centrum, ktore dalo sie dla samochodow poszerzyc, albo chodniki, ktore samochodom oddac juz zostaly oddane.
    De facto uchowaly sie tylko skrawki takie jak planty czy planty dietlowskie - ktorych na szczescie usunac sie nie da.

    Reszta, kazdy skrawek terenu, zostal oddany samochodom.
    Dlatego nie ma gdzie budowac sciezek, nie ma miejsca na chodniki, przystanki komunikacyje sa dopychane gdzie sie da.

    Zreszta te same chore standardy zaczynaja byc poza centrum:
    ibikekrakow.com/files/2013/02/4m.jpg
    Komentujac powyzsze zdjecie: dla ludzi korzystajacych z komunikacji (ok 50% wszystkich podrozy), rowerzystow (ok 1-2%) i dla pieszych (w zasadzie kazdy) sa tylko 2 metry chodnika, a dla ludzi w autach (25%) jest 25 metrow drogi.
    To ma byc zrownowazony transport?

    I nie, nie ma czegos takiego "niech kazdy decyduje" bo nie mowa tu o terenie prywatnym (z ktorego kazdy rzeczywiscie moze dowolnie korzystac) a publicznym - ktory nalezy do wszystkich.
    Dziajajac wiec dla dobra ogolu trzeba podjac kroki, ktore zapewne utrudnia zycie mniejszosci...

    > Psychologia uczy, że wzmocnienie pozytywne jest efektywniejsze od negatywnego.
    > A więc zachęcajcie, ułatwiajcie, usprawniajcie te tramwaje i rowerki. Ale nie u
    > trudniajcie życia innym, bo nie tędy droga.

    A przepraszam skad wziac miejsce na nowe drogi rowerowe i trasy tramwajowe?
    Prosze pytanie: aleje 3 wieszczow: gdzie zmiescic sciezke rowerowa, tramwaj i jeszcze zostawic miejsce dla pieszych. Slucham.

    Tylko bez idiotyzmow w stylu "zbudujmy tunel za kilka miliardow" bo na takie pomysly nas po 1 nie stac, a po 2 upychanie ludzi podrozujacych komunikacja (ci stanowia wiekszosc) pod ziemie to raczej slaby pomysl. W koncu, jak sam piszesz, moga oni wybrac.

    > Jak naprawdę usprawnicie nie będziecie musieli chrzanić o Oulu - ludzie sami wy
    > biorą korzystniejsze rozwiązanie.

    My? Ja nie podejmuje decyzji w miescie i nie biore tez za nie odpowiedzialnosci.

    Ty zas probujesz obarczyc mnie odpowiedzialnoscia za to, ze musisz korzystac z auta, bo nikt ci nic nie daje w zamian.
    To jest wlasnie logika wiekszosci kierowcow: stawiaja absurdalne rzadania, a gdy nie ma mozliwosci ich spelnienia ci chca czegos w zamian. Z jakiej racji? Skad ten dyktat? A jak sie nie spelni idiotycznego szantazu to co?

    Mam nieodparte wrazenie, ze megalomania niektorych, wraz z zakupem auta, urosla do rozmiarow niewyobrazalnych...
  • eminey 05.06.13, 09:40
    Przepraszam: żądania oczywiście przez "ż"
  • tbarbasz 05.06.13, 11:26
    Eminey napisał:
    "Na dzis w Krakowie to dyktat samochodow."

    Jasne – samochody to całe zło tego Świata!

    Jaki masz rower? Bo ja KONĘ Blast. Gdzie został wyprodukowany i gdzie poszły pieniądze za niego? W najlepszym przypadku w postaci „loyalty fee” za użycie marki...

    Pracownicy tych parkingów, stacji benzynowych, myjni, dealerów itp. pracują za darmo? Nie płacą podatków PIT, VAT i ZUS w Polsce? A firmy, które ich zatrudniają nie płacą w Polsce CIT, VAT, ZUS, „zdrowotnego” itp.?

    Zapewne wiesz, jak zbiorkom liczy pasażerów – jeden pasażer jadący tam i z powrotem to wychodzi im 2 pasażerów. Liczone są bilety – a nie pasażerowie. We wnioskach zaś pisze się o liczbie pasażerów.

    Co do Szwecji:
    Sprzedaż wódy jest tam objęta sporymi restrykcjami. Rezultat: 10 litru spirytusu na statystyczną twarz! Tyle co w Polsce. Na szczęście Szwedzi powoli mądrzeją i restrykcje powoli wycofują.
    W Australii można kupić sobie litr wódki, iść z nim na obiad lub kolację do restauracji oznaczonej BYO i poprosić kelnera o nalanie. I Aussies wcale nie wypijają więcej.

    W zamordystycznej Szwecji urzędas może zabrać rodzicom dzieci za klapsa! Sąsiad lub pani ze sklepu doniesie. Zostaniesz wezwany na policję i będziesz się tłumaczyć ze wszystkiego.W efekcie rozwydrzone nastolatki jak donoszą na rodziców albo ich szantażują.
    W Skandynawii panuje obsesja kontroli Państwa nad wszystkim – oczywiście w imię wolności i godności. A przemoc w rodzinie i tak kwitnie – tylko w zamkniętych ścianach... Brevik też był Skandynawem.

    Żądania (a nie rządania!!!) stawiają „cyklotramwajarze”. „Samochodziarze” tylko się bronią. Wystarczy przeczytać archiwum gazety. Można i trzeba wiele poprawić – choćby z tym parkowaniem na chodnikach. Ale „cyklotramwajarze” ciągle domagają się nowych przywilejów – oczywiście kosztem „blachosmrodów”. Pan Hyła pisze o zamknięciu ulicy w Kopenhadze – a nie zauważa, że centrum Krakowa już dawno zamknięto dla ruchu samochodowego. Wydany zakaz trzeba egzekwować – a nie wprowadzać nowe zakazy!
    A to właśnie jest „polityka” Krakowa – powiększanie stref płatnych powoduje, że ludzie parkują tuż za jej granicami. A więc – znów powiększamy strefę. Niedługo rzeczywiście będzie od Huty po Mydlniki. Jakim cudem samochody blokują ruch tramwajów po Bagatelą, jeśli tam właściwie samochody nie powinny jeździć? No ale jeżdżą (bo nikt tego nie pilnuje). Na chodnikach niezgodnie z przepisami samochody stoją – bo tego też nikt nie pilnuje. NIe da się? Bzdura! Da się - mogę podać wiele przykładów.
    A w Krakowie wprowadzamy nowy zakaz, nowe przywileje dla rowerów i zbiorkomu. Okazuje się jednak, że poprawy nie ma – trzeba więc wprowadzić nowe, kolejne przywileje. I tak w kółko!

    Reszta Twoich argumentów jest bez sensu – pierwszy swój samochód kupiłem w 1964 r., i od tego czasu „zajeździłem kilka bryk” 2, 3, 4, 6, 8 i 12 cylindrowych i żadne auto mi nie dziwne, więc zarzuty o megalomanię to strzał kulą w płot.
  • eminey 05.06.13, 13:25
    > Jasne – samochody to całe zło tego Świata!

    Nie rob z siebie glupka. Nic takiego nie napisalem, wiec badz laskaw nie przekrecac.

    > Jaki masz rower? Bo ja KONĘ Blast. Gdzie został wyprodukowany i gdzie poszły pi
    > eniądze za niego? W najlepszym przypadku w postaci „loyalty fee” za
    > użycie marki...

    Nie ja wysnulem argument o tym, ze pieniadze z kupna samochodow wspieraja polska gospodarke. Sam go wysnules, wiec rozumiem, ze teraz pytasz sam siebie.

    Skoro tak, to nie mam po co odpowiadac...

    > Pracownicy tych parkingów, stacji benzynowych, myjni, dealerów itp. pracują za
    > darmo? Nie płacą podatków PIT, VAT i ZUS w Polsce? A firmy, które ich zatrudni
    > ają nie płacą w Polsce CIT, VAT, ZUS, „zdrowotnego” itp.?

    Odpowiem cytatem z samego siebie. Wiem, ze to moze byc troche aroganckie, ale skoro wczesniej te slowa zignorowano:
    "Tyle tylko, ze te same pieniadze mozna wydac na co innego - tworzac wiecej miejsc pracy i zyskow dla miasta/panstwa"

    A przy okazji: co ma piernik do wiatraka. Po co dajesz przyklad ZUS? Zeby bylo wiecej?
    Nie, pieniadze z ZUSu nie ida do Krakowa - w druga strone tez nie.

    > Zapewne wiesz, jak zbiorkom liczy pasażerów – jeden pasażer jadący tam i
    > z powrotem to wychodzi im 2 pasażerów. Liczone są bilety – a nie pasażero
    > wie. We wnioskach zaś pisze się o liczbie pasażerów.

    Nie wiem do czego pijesz, wiec nie moge sie odniesc. Pijesz do mnie winiac statystyke. Win statyste. A jesli juz cos przytaczasz, to podaj zrodlo, bo chcialbym moc sie do czegos odniesc.

    > Co do Szwecji:
    > Sprzedaż wódy jest tam objęta sporymi restrykcjami. Rezultat: 10 litru spirytus
    > u na statystyczną twarz! Tyle co w Polsce. Na szczęście Szwedzi powoli mądrzeją
    > i restrykcje powoli wycofują.

    Znowu nie na temat, ale tym razem odpowiem.
    Najlepiej niech Szwedzi biora przyklad z Polski:
    fakty.interia.pl/swiat/news-powazne-klopoty-41-letniego-polaka-w-norwegii,nId,955111
    Ale jak pisalem - z tematem to nie ma zwiazku.

    > W Australii można kupić sobie litr wódki, iść z nim na obiad lub kolację do res
    > tauracji oznaczonej BYO i poprosić kelnera o nalanie. I Aussies wcale nie wypi
    > jają więcej.

    Aha. Zwiazek z samochodami krakowskimi dostrzegam.

    Dalszego wykladu o Szwecji nawet nie czytalem.


    > Żądania (a nie rządania!!!) stawiają „cyklotramwajarze”.

    Przeciez sie poprawilem, wiec nie wiem o co chodzi. Postu edytowac niestety tutaj sie nie da.

    Ok, jakie zadania stawiaja?
    Rowerzysci, ze chca miec sciezke, ktora moga dojechac, a ci od komunikacji, ze dojada szybko?

    Fakt, zuchwalcy...

    > „Sam
    > ochodziarze” tylko się bronią.

    Przed czym? Prawem wlasnosci? Korzystaja z publicznych drog i parkingow...

    > Wystarczy przeczytać archiwum gazety. Możn
    > a i trzeba wiele poprawić – choćby z tym parkowaniem na chodnikach.

    To powinno byc zabronione. Jesli podrozowales tak duzo, jak piszesz, to raczej sie ze mna zgodzisz...

    > Ale &
    > #8222;cyklotramwajarze” ciągle domagają się nowych przywilejów – oc
    > zywiście kosztem „blachosmrodów”. Pan Hyła pisze o zamknięciu ulicy
    > w Kopenhadze – a nie zauważa, że centrum Krakowa już dawno zamknięto dla
    > ruchu samochodowego. Wydany zakaz trzeba egzekwować – a nie wprowadzać n
    > owe zakazy!

    Piszesz potworna demagogie. Nie wiem czy celowo myslac, ze nie jestem dosc uwazny, czy ...nie.

    Pisanie o centrum Krakowa zamknietym dla aut to klamstwo. Nawet wewnatrz 1 obwodnicy - ktora ponoc nie jest dla aut - mozna samochodem wjechac, jesli ma sie stosowne zezwolenie.

    Jak myslisz, jak zrobiono to zdjecie:
    maps.google.pl/maps?q=50.062745,19.936813&ll=50.062854,19.936767&spn=0.006887,0.021136&num=1&t=h&z=16&layer=c&cbll=50.062854,19.936767&panoid=EYPau_wrsEOwdp51hnRcJA&cbp=12,154.95,,0,1.92 ?

    Poza tym nawet gdyby wewnatrz plan auta usunac calkiem...to jest to zaledwie ulamek Krakowa, stanowiacy zaledwie... ok 0.25 % (0,0025) jego powierzchni.
    Dla porownania wnetrze II obwodnicy stanowi 2.6 % miasta.

    Tak, wiem. Jesli mowa o centrum to dla ludzi w autach zamyka sie ono tylko w rynku glownym. Byle nie dalej, bo jeszcze ktos zechce ograniczyc tam ruch, zeby - o zgrozo - przyspieszyc komunikacje.
    Co tam 300 osob w tramwaju - ja mam auto i ch**

    Przy okazji. Tak ochoczo podajesz przyklad Szwedzki. Ile tam kosztuje wjazd do centrum?
    A propos, edukacyjnie: www.ted.com/talks/jonas_eliasson_how_to_solve_traffic_jams.html (polecam! jest o autach! i o Szwecji!)

    > A to właśnie jest „polityka” Krakowa – powiększanie stref pła
    > tnych powoduje, że ludzie parkują tuż za jej granicami. A więc – znów pow
    > iększamy strefę. Niedługo rzeczywiście będzie od Huty po Mydlniki.

    Powaznie byles kiedys za granica? Bo zaczynam sie zastanawiac czy innych krajow nie znasz tylko z googla.
    Istnieje wiele miast na swiecie, gdzie strefa platnego parkowania zajmuje wieksza czesc miasta. Nie rozumiem zatem skad to zdziwienie, ze strefa bedzie sie rozszerzac

    > Jakim cudem
    > samochody blokują ruch tramwajów po Bagatelą, jeśli tam właściwie samochody nie
    > powinny jeździć?

    Ciesze sie, ze przynajmniej w tym sie zgadzamy.
    Tak, nie powinny jezdzic. Byc moze zmiany takie jak te, o ktorych mowa, sprawia ze znikna w ogole.

    > No ale jeżdżą (bo nikt tego nie pilnuje).

    Kazdy zameldowany w strefie A moze tamtedy legalnie przejechac.

    > Na chodnikach niezg
    > odnie z przepisami samochody stoją – bo tego też nikt nie pilnuje. NIe da
    > się? Bzdura! Da się - mogę podać wiele przykładów.

    Chyba spoza Krakowa.

    Poza tym ponoc to kierowcy sa tymi ciemiezonymi. A jednak parkuja niezgodnie z prawem na chodnikach? Ciekawe.

    > A w Krakowie wprowadzamy nowy zakaz, nowe przywileje dla rowerów i zbiorkomu.
    > Okazuje się jednak, że poprawy nie ma – trzeba więc wprowadzić nowe, kole
    > jne przywileje. I tak w kółko!

    Jakie to przywileje wprowadzono dla rowerow i zbiorkomu?

    ....

    Dla rowerow zadnych. Dla komunikacji ostatnia zmiana byl buspas na powstania warszawskiego. ALe obok jest autostrada, wiec dla kierowcow spoko.

    Ale, jak widac, stosujesz manipulacje czesto stosowana przez kierowcow. Probujesz torpedowac zmiany, wiec miasto wprowadza je powoli lub rezygnuje. Zmiany przeprowadzone nie w pelni, albo po lebkach daja gorsze rezultaty.
    Wiec podnosi sie larum - po co zmieniac, skoro nie ma poprawy.

    Poprawa jest i bedzie - potrzebna jest tylko konsekwencja we wprowadzaniu zmian.

    > Reszta Twoich argumentów jest bez sensu – pierwszy swój samochód kupiłem
    > w 1964 r., i od tego czasu „zajeździłem kilka bryk” 2, 3, 4, 6, 8 i
    > 12 cylindrowych i żadne auto mi nie dziwne, więc zarzuty o megalomanię to strz
    > ał kulą w płot.

    To moze polski klimat tak na Ciebie dziala. A moze w Holandii i ANglii tez mogles jezdzic i parkowac jak w Krakowie?
  • Gość: wesoły IP: *.compower.pl 03.06.13, 21:10
    Po czym wnosisz że mnie nie stać? Twoja błyskotliwa analiza zaczyna być komiczna:-)
  • Gość: nine cats IP: 194.246.0.* 04.06.13, 07:56
    Samochód to dziś nie luksus. Ale dodatkowe 300zł dokładane na strefę to już jest duży wydatek. A jak się ma jeden samochód to myślisz, że jeździ nim cała rodzina? Nie kochany. Najczęściej jeździ nim ten, kto go najbardziej potrzebuje, a reszta zasuwa MPK, piechotą, etc... Życie kosztuje, tak! Ale chodzi chyba o to, żeby kosztowało jak najmniej, prawda? Założę się, że jakby radni w Krakowie uchwalili coś, co dotyka bezpośrednio Twojej kieszeni to pierwszy byś tu sypał bluzgami.

    Twoje wypowiedzi są dowodem braku kultury, pomieszanego z brakiem dystansu i możliwości obiektywnego spojrzenia na problem.
    A do tego piszesz z perspektywy człowieka, który pieniądze ma i za nic w świecie nie ma ochoty postawić się na miejscu innych, mniej pobłogosławionych przez los.

    Więc żyj sobie szczęśliwie w swoim dobrobycie. Tylko proszę: nie wypowiadaj się na tematy, które dotyczą zarówno tych z dużym kontem i tych, którzy żyją za minimalną krajową.
    Pozdrawiam deszczowo ;)
  • eminey 04.06.13, 19:41
    > Samochód to dziś nie luksus. Ale dodatkowe 300zł dokładane na strefę to już jes
    > t duży wydatek. A jak się ma jeden samochód to myślisz, że jeździ nim cała rodz
    > ina? Nie kochany. Najczęściej jeździ nim ten, kto go najbardziej potrzebuje, a
    > reszta zasuwa MPK, piechotą, etc... Życie kosztuje, tak! Ale chodzi chyba o to,
    > żeby kosztowało jak najmniej, prawda? Założę się, że jakby radni w Krakowie uc
    > hwalili coś, co dotyka bezpośrednio Twojej kieszeni to pierwszy byś tu sypał bl
    > uzgami.

    Problemu nie byloby, gdyby ludzie korzystali z samochodu z umiarem, a najlepiej gdy jest on im niezbedny.
    W latach '90 liczba aut w krakowie byla wielokrotnie wyzsza. Nie bylo problemem parkowanie, korki nalezaly do rzadkosci, a mimo to ludzie jakos docierali do pracy, sklepu etc.

    Co sie zmienilo? Ah tak, przybylo aut, dla ktorych fizycznie nie ma miejsca...i chocby sie dwoic i troic to go nie bedzie.

    Jakie wiec rozwiazanie zastosowac?

  • eminey 04.06.13, 19:33
    Metr kwadratowy w centrum to koszt rzedu kilkudziesieciu tysiecy zlotych (tak, za metr, nie za ar).
    Miejsce parkingowe rownolegle to jakies 15m2.

    Latwo zatem policzysz ile set tysiecy zaplacisz za jedno miejsce postojowe.
  • Gość: .. IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 19:07
    na tej samej zasadzie można napisać, że dojazd mieszkańców z dalszych osiedli to ich problem, a nie całego miasta (bo większość nigdy nie skorzysta z tych dróg) i niech sami zbudują sobie drogę, czy zainwestują w linię tramwajową. Tyle, że miasto to nie prywatne podwórko i musi brać pod uwagę różne potrzeby różnych mieszkańców.
    I czy kogoś stać czy nie nie ma większego znaczenia, bo nie ma wystarczającej liczby miejsc na parkingach, jakby wszyscy zaczęli na nich parkować. A co do darmowości. Wiesz, że sporo osiedli jest na gruncie nie własnościowym tylko dzierżawionym od miasta (łącznie z wykupywanymi tam przez mieszkańców miejscami parkingowymi)? To też w zasadzie darmowe fundowanie parkingu dla grupy mieszkańców, na którym zarobił tylko inwestor, nie miasto i inni mieszkańcy.
    A poza ceną garażu w kamienicy w centrum, gmina zażądała 10 tys. za korzystanie z gminnej drogi dojazdowej. Nie ma na niej szlabanu i każdy może nią pojechać (co się często zdarza, bo raczej ludzie korzystający z niej codziennie wiedzą, że przejazd jest jednokierunkowy). Poza tym droga ta jest w takim stanie, że w zasadzie gmina powinna odpowiadać za szybsze zużycie samochodów nią jeżdżących codziennie.

    Na koniec tylko rada: nie patrz na miasto jak na prywatne podwórko, bo to co Ci się wydaje darmowe niekoniecznie takie jest i odwrotnie.

    Co do rowerzystów, to czy ktoś może wreszcie zrobić roczną statystykę i powiedzieć ile osób średnio dziennie (w dni robocze) w każdym miesiącu używa roweru jako głównego środka transportu? Bo o wydłużeniu sezonu możemy rozmawiać, tylko ile % rowerzystów faktycznie go wydłuża?
  • Gość: supercharged IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.13, 12:41
    Jak nie pasuje wam miasto, to proponuję wyprowadzkę na wieś - i tam twórzcie swoją "wspaniałą" rowerkową komunę. Stanowicie max. 1% całego ruchu drogowego, a stawiacie żadania jakbyście mieli z 80%. Nienawiść wobec kierowców, dbanie tylko i wyłącznie o własną dupę, ekoterrorystyczny dogmatyzm i negowanie wszystkich argumentów - to was właśnie cechuje, rowerowi EGOIŚCI.
    Szczekajcie sobie ile wlezie - i tak będę jeździł samochodem :)
  • tomeyk 03.06.13, 13:04
    Sam się wyprowadź.
    Kraków to nie wieś, żeby po nim wszędzie jeździć samochodem.
  • Gość: wesoły IP: *.compower.pl 03.06.13, 17:52
    No widzisz. A w Polsce jest odwrotnie. Wieś to rowery w miastach więcej samochodów. I żeby nie wiem jak się wysilali maniacy nic tego stanu rzeczy nie zmieni. Zgodzić się muszę z tym, ze ścieżek rowerowych jest za mało a jeśli już są to często bezmyślnie zaprojektowane. Nie zmienia to faktu, ze trochę się rowerzystą w głowach poprzestawiało. Rzucanie argumentami typu jeżdżę po chodnikach bo boję się ulicą jest delikatnie mówiąc żałosny. Albo respektujesz przepisy albo masz je gdzieś. Jeśli masz gdzieś to nie dziw się że inni ciebie mają gdzieś. To chyba oczywiste. Co do ograniczenia ruchu to też gratuluję pomysłu. Wywalmy kilka tysięcy ludzi na bezrobocie bo nikomu nie będzie się opłacało jeździć samochodem. Wszystko po to żeby ekodebili zadowolić. Lepiej tłuc się ze śmierdzielami w autobusach albo jak idiota w garniturze pomykać do pracy na rowerze. Proszę bardzo Twój wybór. Ale nie moim kosztem.
  • tomeyk 03.06.13, 18:24
    Gość portalu: wesoły napisał(a):

    > hodem. Wszystko po to żeby ekodebili zadowolić. Lepiej tłuc się ze śmierdzielam
    > i w autobusach albo jak idiota w garniturze pomykać do pracy na rowerze
    . Proszę

    No piękne sobie wystawiłeś świadectwo. Nie widzę potrzeby dyskutowania.
  • Gość: wesoły IP: *.compower.pl 03.06.13, 18:41
    Brak jakichkolwiek rzeczowych argumentów kończy się łapaniem za słowa:-) A ty jesteś po prostu prymitywny.
  • tomeyk 03.06.13, 19:32
    Ale nie zaprzeczysz, że były to Twoje słowa?
    Czytający sami sobie zdecydują, kto jest prymitywny.
  • Gość: sdzgfxvhbjm IP: *.multi-play.net.pl 03.06.13, 20:21
    I jako przedstawiciel czytelników stwierdzam jednogłośnie: Twój ojciec był prymitywny bo spłodził takiego imbecyla. Fajne takie osobiste wycieczki co nie?
  • Gość: wesoły IP: *.compower.pl 03.06.13, 20:29
    Nie spłodził imbecyla. Po prostu wszystko co w nim było najlepsze spadło na podłogę:-)
  • biedron78 03.06.13, 12:45
    ZbiorKom to jeszcze jakiś sens ma. Natomiast rowery to bzdura. W Krakowie mamy średnio 170 dni z opadami w roku. Plus minimum 4 miesiące zimy. Czyli przez minimum pół roku rower nie jest realną alternatywą transportową, a jedynie zabawką dla rowerowych talibów. Inwestowanie w infrastrukturę rowerową, która przez połowę czasu (optymistycznie licząc) będzie leżała odłogiem to skrajna niegospodarność.
    Sorry - to niczyja wina, ale rower to technologia, która się w naszych warunkach nie sprawdza. Jako rekreacja OK - jako alternatywa transportowa: to fikcja.

    Choćby dziś - rano jechałem autem w ulewie i nie widziałem żadnego rowerzysty przez 7 km. Natomiast widziałem puste ścieżki rowerowe. Ja się pytam, po co to komu? Mamy z naszych podatków sponsorować producentów kostki brukowej?
  • Gość: @-@ IP: *.ip.netia.com.pl 03.06.13, 12:54
    A zauważyłeś, też że były większe korki? Zrozum, że czym więcej ludzi w zbiorkomie, czy na rowerach, tym Ty, krócej stoisz w korku. Więc zadaj sam sobie pytanie, czy chcesz stać w korkach nawet słoneczne dni?
    Co do kostki brukowej, to DDR-ów nie buduje się (przynajmniej według przepisów) z kostki brukowej, a z asfaltu, to że w Krakowie robi się to w ten sposób, to już zupełnie inna historia.
  • gervee 03.06.13, 13:30
    Gość portalu: @-@ napisał(a):

    > A zauważyłeś, też że były większe korki? Zrozum, że czym więcej ludzi w zbiorko
    > mie, czy na rowerach, tym Ty, krócej stoisz w korku. Więc zadaj sam sobie pytan
    > ie, czy chcesz stać w korkach nawet słoneczne dni?
    > Co do kostki brukowej, to DDR-ów nie buduje się (przynajmniej według prz
    > episów) z kostki brukowej, a z asfaltu, to że w Krakowie robi się to w ten spos
    > ób, to już zupełnie inna historia.

    Na trasie, którą jechałem dzisiaj rano nie było większych korków niż zwykle o tej godzinie, co przyznam zaskoczyło mnie.

    Najpiękniejsza jest ta ścieżka rowerowa wzdłuż Stelli-Sawickiego. Jak jeszcze jeździłem tam rowerem to nie mogłem się nadziwić konceptowi by wybudować ją z kostki (ręce odpadały po jeździe po tym) i na dodatek nie zgrać po jednej stronie chodnika :) ... sztukmistrze.
    Dla tych co nie widzieli maps.google.pl/?ll=50.082184,19.998608&spn=0.000834,0.002064&t=h&z=20
  • tannat 09.06.13, 01:00
    No fajnie krytykować. Ale skoro jeździłeś tamtędy rowerem to wiesz, że jadąc na północ "część rowerowa" mija przystanek. I chyba lepiej, że mija go "od tyłu"... Stąd podejrzewam zmiana strony.
    --
    Aniseflower
  • tannat 03.06.13, 12:59
    Parki też jakoś pustawe zimą... Place zabaw podczas deszczu też nieużyteczne... (A przez cały rok nocą leżą odłogiem) Po co to budować??? Żeby sponsorować producentów takich urządzeń?

    To pewnie widziałeś:
    www.geo.sunysb.edu/bicycle-muenster/traffic.jpg
    Jak spotkasz 100 rowerzystów w upalny dzień w korku pomyśl że mogło być gorzej
    --
    Aniseflower
  • Gość: jalowiec IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 13:00
    Sorry - mylisz się całkowicie - www.eltis.org/index.php?id=13&study_id=3708
  • biedron78 03.06.13, 13:51
    no fajnie, że w Finlandii jeżdżą po śniegu. a w Polsce nie jeżdżą. zwróć uwagę, że dyskusja dotyczy Krakowa, a nie "City of Oulu".

    dziś korków nie było. rowerzystów też. w Krakowie.
    nie wiem jak w Finlandii. mam nadzieję, że też nie ;)

    i umówmy się: budowa placu zabaw jest delikatną ingerencją w przestrzeń miejską. nawet jeśli pół roku jest nie używany, to koszty społeczne są niskie.
    natomiast cyklo-talibowie oczekują przeorganizowania i przebudowania całego miasta pod swoje potrzeby. ich prawo. ja tylko apeluję do decydentów o zachowanie rozsądku i podejmowanie decyzji na podstawie racjonalnych przesłanek, a nie cyklo-talbańskiej propagandy.
  • tannat 03.06.13, 14:08
    Hm... A jaki jest koszt społeczny budowy bezpiecznych ścieżek rowerowych... Umknęło mi.
    I jaki jest koszt społeczny budowy placu zabaw (bo jeśli jest niewielki to jednak jakiś jest)
    --
    Aniseflower
  • Gość: agatek IP: *.scansafe.net 03.06.13, 14:32
    A zamiast placu zabaw, który stoi odłogiem przez większość roku, można wybudować parking dla 20 samochodów! Nie pomyślałes o tym?

    A korki były dziś - Wielicka stała aż po horyzont...
  • Gość: Monika IP: *.ghnet.pl 03.06.13, 22:50
    Jeżże do pracy również po śniegu. Jak takiś delikatny to jeździj samochodem, stój w korkach, jak w słoneczny zimowy dzień będę mijać Cię na swoim rowerze z kolcami to pomyślę jak Ci źle.
    I nie pisz że w Polsce się nie jeździ w zimie, bo coraz więcej osób nawet po śniegu jeździ, bo nie ma w tym nic moim zdaniem nadzwyczajnego.
    No i dla mnie sezon rowerowy się nie kończy nigdy, chyba, że jest wielka ulewa lub bardzo duże opady śniegu utrudniające widoczność.
    A jak rano nie pada jadę, z powrotem wracając do domu jak zmoknę to mi już nie zależy.
  • Gość: z autobusu IP: *.internetia.net.pl 03.06.13, 14:21
    Nie wyolbrzymiałbym wagi pogody w ruchu rowerowym. Nawet zimą widuję sporo rowerzystów, sam też się nie ograniczam tylko do pory letniej. Ścieżki rowerowe to jedna z alternatyw dla ruchu samochodowego i należy umożliwiać taki wybór. Wiem, że jest to oferta przeznaczona dla pewnego grona użytkowników dróg, nie wszyscy mogą się przesiąść na rower. Ale gdy powstaną wygodne połączenia między dzielnicami większa część osób przesiądzie się na rowery. Wtedy ci, co jeżdżą samochodami przesiądą się do komunikacji miejskiej, którą będzie się jeździć wygodniej, bo nie będzie blokowana przez wzmożony ruch samochodowy. Korzyści z budowy sieci dróg rowerowych naprawdę będą duże.
    Skrajną niegospodarnością nazwałbym za to poszerzanie istniejących dróg, budowę nowych tras przy torowiskach (vide Ruczaj i planowana trasa wolbromska). Przykładem może być też ul. Medweckiego, gdzie w zupełności wystarczyłoby po jednym pasie w obie strony. Czy nie jest to bezsensowne wykorzystanie przestrzeni? Korki pojawiają się tylko w godzinach szczytu. Przez większość dla infrastruktura samochodowa "będzie leżała odłogiem".
  • Gość: buu IP: *.ksi-system.net 03.06.13, 14:27
    Natomiast infrastruktura rowerowa "będzie leżała odłogiem" nie tylko przez większość dnia, ale przede wszystkim przez większość roku.
  • eminey 03.06.13, 21:04
    Niech kierowcy sie ciesza, ze sa sciezki, bo nie byloby gdzie, w zimie, sniegu z drog wyrzucac -.-
  • Gość: wesoły IP: *.compower.pl 03.06.13, 18:53
    Możesz to idiotom tłumaczyć latami ale ciemnogród który ulega wszelakiej maści trendom tego nie ogarnie.
  • eminey 03.06.13, 20:57
    Nie wiem ktoredy Ty jezdzisz, ale sam mijalem kilkunastu rowerzystow. Oczywiscie sam bylem na rowerze.

    Pogoda slaba, ale jakos dojechac trzeba.

    Co do zimy - mnie sie wtedy lepiej jezdzi niz latem. A to tego szybciej (odpadaja: odsniezanie auta, stanie w korku i wszystkie zimowe utrudnienia)
  • Gość: kg IP: *.dynamic.chello.pl 04.06.13, 00:20
    Szanowny Panie.

    Oulu to szóste pod względem liczby ludności miasto Finlandii. Od koła podbiegunowego dzieli je zaledwie 160 km, a warunki zimowe utrzymują się średnio przez ponad 250 dni.
    Mimo to udział roweru w podróżach po mieście przekracza 20% - w polskich miastach około 1%. Nie jest to naturalniue odosobniony przypadek ale jedno z wielu takich miast na świecie.

    Ścieżek rowerowych nie buduje się z kostki. Pozdrawiam
  • Gość: buraczek IP: *.xdsl.centertel.pl 04.06.13, 11:07
    Sam jesteś talibem. W Szwecji się da, to dlaczego nie w Polsce. Jak mogłeś widzieć rowerzystów skoro jechałeś setką w strugach deszczu?
  • Gość: zs IP: *.ip.netia.com.pl 03.06.13, 12:45
    nie można tego odczytywać jako dyktat rowerzystów, bo nie o to tu chodzi. Jakby komunikacja miejska była mądrze zorganizowana i przede wszystkim DLA ludzi i jakby pojawiły sie przyzwoite drogi rowerowe komunikacyjne (np Bieżanów - Kleparz) to bez żadnych zakazów zmniejszyłby sie ruch w centrum.
    Ludzie nie są głupi i wybiorą najlepszy dla siebie środek transportu w kategorii wygoda/koszt - i trzeba zadbać o to by dobrowolnie wybierali komunikację miejską czy np rower.
    A zakazywać i tępić to w centrum (szczególnie na pl. Wszystkich Św) powinni nepotyzm i niegospodarność i bezczelne marnotrawienie naszych pieniędzy.
  • Gość: Ja IP: *.tktelekom.pl 03.06.13, 12:46
    Szanowny Panie!
    Jeśli chodzi o transport zbiorowy, to jak najbardziej powinno się w niego zainwesteować. Natomiast jeśli chodzi o - nazwijmy to - przywileje rowerowe - ZDECYDOWANIE NIE!!!!! Proszę sobie uświadomić, że rowerzyści należą do OGROMNEJ mniejszości. Oczywiście mniejszości mają swoje prawa, ale nie mogą narzucać swoich zachcianek większości. Jakieś priorytey muszą być!
  • Gość: paruk IP: 192.195.106.* 03.06.13, 14:27
    a właściwie dlaczego nie?
    w Kopenhadze 50 lat temu nie było miejsca dla rowerzystów, teraz jest to miasto stawiane za wzorcowe dla rowerów
    dlaczego priorytetem miasta nie miałoby być przekształcenie ogromnej mniejszości w grupę liczebnościowo taką samą jak kierowcy i pasażerowie MPK?
    czy priorytetem Krakowa, najbardziej zanieczyszczonego miasta w UE pyłami PM10, PM2,5, nie powinny być wszelkie działania proekologiczne? nawet jeśli będą zdawały się być wymierzone przeciwko większości?
  • Gość: burbon IP: *.tktelekom.pl 03.06.13, 14:55
    Może dlatego, że WIĘKSZOŚĆ ludzi NIE CHCE jeździć rowerami i nie chce udogodnień dla rowerzystów.
  • Gość: paruk IP: 192.195.106.* 03.06.13, 15:08
    większość ludzi chce żyć długo i zdrowo :)
    rozumiem że można nie lubić rowerów ale nie łapię dlaczego można nie lubić udogodnień dla rowerzystów
    bo z tymi udogodnieniami to jest tak, że dopóki ich nie będzie, dopóty będziesz Pan/i klął na czym świat stoi że z roku na rok dojazd do pracy jest coraz dłuższy (i będzie jeszcze dłuższy), w coraz większym korku
    razem ze mną zresztą, też stoję w tych korkach
    i z tymi udogodnieniami wiąże się również i to, że jak się pojawią, to przynajmniej trzecia część samochodów zniknie z przestrzeni umożliwiając tym którzy rowerów nie lubią na szybsze dotarcie na miejsce
  • Gość: burbon IP: *.tktelekom.pl 03.06.13, 15:20
    Przekonują mnie te argumenty. Niestety uważam, że jesteśmy w tak tragicznej sytuacji finansowej, że są poważniejsze problemy do rozwiązania. Udogodnienia dla rowerzystów - w porządku - jednakoż w dalszej perspektywie.
  • Gość: Paweł Litwiński IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.13, 13:35
    Autor tego tekstu popełnia błąd, który całe te rozważania pozwala wrzucić do kosza - miesza skutek z przyczyną. Gdyby w Krakowie była taka sieć komunikacji miejskiej, jak w Belnie, to Krakowianie tak samo chętnie by jeździli komunikacją miejską, jak Berlińczycy. Problem jest bez sensu zorganizowana i nierozwijająca się sieć komunikacji miejskiej. Bo jeżeli dojazd z ul. Wileńskiej na ul. Wodną zajmuje samochodem rano ok. 15 - 20 minut, a komunikacją zbiorową ok. 40 min. (pomijam wygodę przejazdu), to coś tu jest nie tak.
    Więc jeszcze raz - najpierw rozwój komunikacji zbiorowej, a później zamykanie miasta.
  • Gość: buu IP: *.ksi-system.net 03.06.13, 14:25
    Ja tam z przyjemnością jeździłbym tramwajem. Niestety - chodniki zostały pożarte przez oszołomów rowerzystów. Odkąd mi taki jeden nieomal dziecka nie zabił, wolę wozić je do przedszkola samochodem.
  • Gość: paruk IP: 192.195.106.* 03.06.13, 14:36
    zazdroszczę Panu/i przedszkola, moje nie oferuje parkingu, zawsze muszę dziecko podprowadzić parę metrów chodnikiem a to takie niebezpieczne...
  • Gość: buu IP: *.ksi-system.net 03.06.13, 14:44
    Parę metrów to zawsze mniej niż kilkaset. Prawdopodobieństwo zdarzenia znacznie mniejsze.
  • Gość: PG IP: *.ip.netia.com.pl 03.06.13, 15:08
    Kurczę, dlaczego jak czytam te posty, to mam wrażenie, że nikt z tu komentujących nie przeczytał artykułu, tylko zobaczył parę wyrwanych z kontekstu słów: somochód, rower, komunikacja miejska, i przeszedł od razu do wypisawania co mu ślina na język przyniesie.
    Ludzie weźcie się w garść! M. Hyła nie zmusza nikogo do jeżdżenia na rowerze, natomiast pisze o tym, że władze od bardzo wielu lat nie mają pomysłu, jak powinno wyglądać przemieszczanie się w tym mieście, w związku z czym wszyscy (piesi, rowerzyści i kierowcy) są niezadowoleni i jak dalej tak będzie, to niezadowolenie tylko wzrośnie.
    Mamy w tym mieście jeden wielki burdel infrastrukturalny, a w chaosie wygrywa najsilniejszy, czyli samochód. Jest to pozorna wygrana, bo czym więcej ludzi jedzie własnym samochodem, tym większe korki i tym większe problemy z parkowaniem. Tylko proszę, nie piszcie, że to jest kwestia wielopoziomowych parkingów i węzłów drogowych itd. Na to po prostu fizycznie nie ma miejsca. Jeśli ktoś nie wierzy, to proszę spojrzeć na porównanie węzła drogowego z Los Angeles z centrum Krakowa.
    Powtórzę jeszcze raz, miasto musi mieć całościowy plan (o czym właśnie pisze M. Hyła) inaczej to miasto pozostanie grajdołkiem, gdzie źle się jeździ, oddycha... w ogóle żyje.
  • cowgirl_ride 03.06.13, 15:22
    Powodowana swoistym masochizmem(?) a, może tylko ciekawością, przeczytałam "List" i wszystkie posty. Podobnie jak wczoraj - o strefie. Po pierwsze, cieszę się, że nie mieszkam w Krakowie - obraz jaki wyłania się z w/w artykułów i ożywionej dyskusji nie napawa chęcią mieszkania w tym mieście. Ale to nieistotne. P.Hyła wnosi uwagi krytyczne, postuluje, kreśli wizje, podaje możliwe rozwiązania, odwołuje się do przykładów zaczerpnietych z cywilizowanych krajów zachodnich itd., itp. Jednego mi w tym "Liście" brakuje. Chętnie przeczytałabym o tym skąd p.Hyła wziąłby środki na sfinansowanie, tych, zapewne bezbłędnych i sprawdzonych rozwiązań. I, tyle na ten temat.
  • Gość: j23 IP: *.markom.krakow.pl 03.06.13, 20:36
    (piesi, rowerzyści i kierowcy) są niezadowoleni i jak dalej tak będzie, to niezadowolenie tylko wzrośnie.
    Jakbym przeczytał list pana Hyły + akcja GW o piętnowaniu chamstwa jeżdżącego po chodnikach TO odpadłaby jedna grupa - piesi. Proste i genialniej. Pozostałyby do pogodzenia dwie grupy: rowerzyści i kierowcy. GW do dzieła.
  • Gość: paruk IP: 192.195.106.* 03.06.13, 14:43
    ech, nie mogę się powstrzymać, na pewno dziecko nie umie jeździć na rowerku, przecież nikt nie chce mieć dziecka oszołoma?
  • tree_sloth 03.06.13, 14:29
    Och, ile bym dał by jak Pan Marcin oderwać się od rzeczywistości, uwierzyć, że lekarstwem na każdą bolączkę przestrzeni miejskiej jest rower. Zapytałbym retorycznie jaką receptą ma Pan Marcin dla wieloosobowej rodziny, która co prawda niezbyt logicznie ale jednak, zakupiła mieszkanie w jednym miejscu miasta, posłała dziecko do przedszkola, tam gdzie akurat było miejsce a dorośli członkowie podjeli pracę tam gdzie akurat dostali zatrudnienie. Niestety wszystkie wymienione miejsca oddziela od siebie przestrzeń nie metrów lecz dzielnic, powiatów, gmin. Obawiam się, że rozwiązaniem byłyby dwa rowery, przyczepki itd. Pomijając kwestię gdzie we współczesnych mieszkaniach, do bólu okrojonych z „tradycyjnych” pomieszczeń (kuchnia ale z salonem, przedpokój z balkonem, sypialnia z pokojem dziennym etc) nie ma gdzie trzymać składu rowerowego, zostałbym zmiażdżony praktycznymi rozwiązaniami: jak to można wskoczyć na rower, zawieźć dziecko, złożyć rower do kieszeni i wsiąść do tramwaju by po przesiadce na autobus dostać się na stację PKP, w drodze porwrotnej można wyczarować 70 litrowy plecak, zrobić zakupy i raźnie popedałować do domu. Dalej pojawiłyby się opisy transportu mebli na tandemie oraz przewożenia chorych dzieci metodą arabską, przekładając pacjentów przez siodło/ramę. Zapytałbym ale boję się tych odpowiedzi, bo forum interentowe ma to do siebie, że nijak nie sposób zweryfikować implementacji tych fantastycznych rozwiązań w rzeczywistości. Pozostaje siedzieć w milczeniu, zgrzytać zębami, że nowotworem tkanki miejskiej jestem, gdyż mam ten samochód i nie do końca podoba mi się, że czyni się wszystko by z legalnie posiadanego dobra robić przyczynę do oskarżeń.
  • tannat 03.06.13, 14:43
    Opisz co robisz w takim razie na dzień dzisiejszy. Krok po kroku
    --
    Aniseflower
  • tree_sloth 04.06.13, 09:21
    tannat napisał:

    > Opisz co robisz w takim razie na dzień dzisiejszy. Krok po kroku

    To ja tu zadaje pytania ;)
    Przykład, nie do końca mój - znajomych. Pewnie nie jest zupełnie odosobniony. Z ciekawości pytam jak tu sprawdziłyby się rowery. Mam wrażenie, że Pan Marcin, mimo mocnego zanagażowania w sprawy rowerowe, nie dostrzega, że obok toczy się zupełnie inne życie.
    A jeśli o mnie pytasz - mieszkam na Startm Mieście, zmiany bardzo mnie dotkną. Pracuje pod Krakowem, rewolucyjne pomysł dołożą mi w cholerę drogi. Na PKP nie do końca moge polegać: jeśli pociąg zostanie opóźniony "celem skomunikowania z innymi połączeniami" - mam problem. Aaa, wbrew opiniom ekspertów jak tylko mogę NIE KREUJĘ ruchu wokół Plant - nie wsiadam do samochodu by jechać gdziekolwiek gdzie bez problemu mogę dojść, dojechać MPK.
    :)
  • tannat 04.06.13, 09:59
    Ale [b]napisałeś :
    Obawiam się, że rozwiązaniem byłyby dwa rowery, przyczepki itd. :)

    No jeżeli to jest najgorsze co może człowieka spotkać :)

    To co opisałeś oczywiście dotyczy wielu rodzin w Krakowie (i pewnie w PL), ale też nie wszystkich. Jeżeli nawet jest samochód to w wielu przypadkach nie służy on do "rozwożenia" całej rodziny, tylko często jedna "strona" i tak korzysta z MPK czy roweru. Samochody są dla ludzi. W Twoim przypadku chyba nie czujesz się atakowany z tego powodu, że korzystasz z samochodu podczas dojazdu do pracy samochodem. Ale ciekaw też jestem co Twoi znajomi robią i jakie to dzielnice wchodzą w grę.
    --
    Aniseflower
  • Gość: kaja IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 22:34
    niestety nie mam samochodu i MUSZĘ korzystać z komunikacji zbiorowej co zazwyczaj konczy się spóźnieniami, bólem głowy czy koniecznością zmienienia pojazdu (wróć do punktu 1) gdyż akurat: pojazdem jadą kibole a pan kierowca bezpieczny w swej kierowczej budce nie zechce wezwać policji, pojazdem jedzie pijak, pojazdem jedzie menel lub po prostu nie ma miejsca i musiałabym jechać na szybie...jak bedę miała samochód ... będę nim jeździć w tę i nazad :D
    pozdrawiam!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka