Dodaj do ulubionych

szkoła podstawowa nr 34 w Krakowie - kompromitacja

22.02.14, 01:08
Szkoła Podstawowa nr 34 w Krakowie, chlubi się tym, że jej absolwentem jest Grzegorz H. obecny właściciel PRESSPUBLIKA - wydawcy RZECZPOSPOLITEJ

ale

od kilku miesięcy wszyscy rodzice w szkole podstawowej nr 34 wiedzieli, że rodzice jednej dziewczynki rozwodzą się.
Wszyscy wiedzieli, że dziewczynka mieszka z matką i jest regularnie bita...

znam imię i nazwisko tej dziewczynki i klasy do której chodzi...

Wychowawczyni tej kasy wiedziała, że dziewczynka jest bita przez matkę
Pedagog szkolny też to wiedział
Dyrektorka też wiedziała...

nie zrobili nic.....

przed feriami zimowymi, pobita dziewczynka w piżamie przybiegła do szkoły, z zakrwawioną glową

przyjechało pogotowie,
stwierdziło złamanie karku i silne pobicie

przyjechała Policja, zatrzymała matkę,

dziś dziewczynka mieszka z ojcem i "dochodzi do siebie"

a ja się PYTAM :

- gdzie konsekwencje dla WYCHOWAWCZYNI klasy, która znała sytuację od miesięcy ?
- gdzie konsekwencje dla pedagog
- gdzie konsekwencje dla dyrektor ?

sprawę zna kurator oświaty w Krakowie, bo dostał ode mnie 'opieprz' przez telefon...

?

....
Obserwuj wątek
    • bombullo Re: szkoła podstawowa nr 34 w Krakowie - kompromi 22.02.14, 02:29
      Czy trudno znalezc odpowiedz na to szanowny "sabbinie?"
      W Polsce kraju katolickim,az do bolu,wazne dla wszystkich lub prawie,wszystkich sa dzieci poczete jeszcze nie narodzone.
      Katoliccy rodzice z wielka przyjemnoscia,czesto ze skutkiem smiertelnym - ostatnio w Bytumiu - dyscyplinuja swoje pociechy na chwale Kuriewnych urzedasow,pracownikow Pana B.

      • dariusz.sabbina Re: szkoła podstawowa nr 34 w Krakowie - kompromi 22.02.14, 03:03
        kwestie "wiary" odstawiam, bo to drugorzędne

        nie ma co "owijać w bawełnę"

        do tejże szkoły chodzi moja najmłodsza Córka, [ nie licząc syna, jest 3-a w kolejce...]
        i
        toczy się tam regularna wojna między mną a dyrekcją.....

        bo jeżeli pobito dziewczynkę, o której wszyscy wiemy, ze jest bita przez matkę,
        to nawet jak wyskoczę z kasy...i zapewnię dziewczynce, co tylko zechce

        to powstaje pytanie :

        - gdzie wychowawczyni
        - gdzie dyrekcja [ a dokładnie dwie panie]
        - gdzie pedagog...

        ????
          • malenka.licha.stajenka.zdzicha Re: szkoła podstawowa nr 34 w Krakowie - kompromi 22.02.14, 08:28
            wiara to straszna rzecz...

            Problem kar wymierzanych dzieciom pojawia się w Biblii Hebrajskiej kilkakrotnie, ale za podstawę dopuszczalności kar cielesnych w ograniczonej skali jest uważane tradycyjnie stwierdzenie z Księgi Przysłów: „Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, a kto kocha go – w porę go karci” (13, 24). Nie było ono rozumiane w praktyce dosłownie, podobnie jak nie rozumiano dosłownie stwierdzenia „oko za oko”. Interpretowano je po prostu jako nakaz stanowczości i konsekwencji w postępowaniu z dziećmi, ale wyprowadzano z niego również przekonanie, że czasami kara cielesna jest nieodzowna.

            Prawo żydowskie nie nakazuje więc kar cielesnych, ale ich nie zabrania.
      • malenka.licha.stajenka.zdzicha Re: szkoła podstawowa nr 34 w Krakowie - kompromi 22.02.14, 09:18
        ni ma to jak Hameryka...

        Badania pokazują, że blisko 70 proc. Amerykanów uważa, iż lanie własnych dzieci jest dopuszczalne. Sondaże są jednak niemiarodajne, bo wszystko zależy od słownictwa użytego w ankiecie. "Klapsy" wydają się niewinne, "lanie" nieco poważniejsze, a "bicie" ma już znaczenie mocno pejoratywne.

        Jeśli chodzi o Kansas, obowiązujące przepisy są jasne: rodzice mogą lać dzieci pod warunkiem, że nie zostawią śladów na ciele. I tak będzie nadal, bo w czwartek przewodniczący stanowej izby John Rubin ogłosił, że nie zamierza projektu 2699 rozpatrywać.

        Tym sposobem utrzymano w mocy paradoks prawny polegający na tym, że nauczyciele - przynajmniej teoretycznie - mogą bić cudze dzieci mocniej niż ich rodzice. Kansas jest jednym z 19 stanów, które wciąż dopuszczają kary cielesne w szkołach publicznych. Zgodnie z amerykańską tradycją niesfornych uczniów bije się specjalną deseczką w pupę, zwykle dosyć mocno. Siniaki i zaczerwienienia są raczej nieuniknione.

        Cały tekst: wyborcza.pl/1,75477,15506956,Karzaca_deseczka__czyli_jak_mozna_bic_dzieci_w_Ameryce.html#ixzz2u2LYQL00

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka