Dodaj do ulubionych

Ulubione piętro

09.08.02, 13:34
Gdybyście się przeprowadzali do nowego mieszkania w budynku
wielokondygnacyjnym (niech będzie 10-piętrowym)to na którym piętrze
zamieszkalibyście najchętniej, a na którym "za żadne skarby". I dlaczego?

Ja zdecydowanie odradzam parter. Jest wprawdzie kilka plusów:
1.) Nie trzeba wysoko wychodzić po schodach(ważne dla osób schorowanych i np.
przy wnoszeniu wózka, albo roweru)
2.) Na parterze na ogół nigdy nie brakuje wody. Kiedy ciśnienie słabnie w
całym bloku, to z kranów na parterze zawsze da się coś wydusić
3.) Przyjmnie jest mieć zielono tuż za oknem

Reszta to dla mnie same minusy:

1.) Złodziej najłatwiej wejdzie właśnie na parter. Jeśli nawet nie wejdzie do
mieszkania to zawsze może obrobić balkon (przeżyłem to dwa razy)
2.) Ludzie przechodzący ulicą bez przerwy gapią ci się w okna. Jeśli ktoś nie
jest miłośnikiem występowania w reality show to to żadna przyjemność
3.) Po pewnym czasie godziny odjazdu samochodów twoich sąsiadów mogą być dla
ciebie niczym szwajcarki budzik - odjezdża Opel Astra - oho znaczy minęła
7.20 sąsiad jedzie do pracy - odjeżdża Ford Focus - już jest 7.30 itd.
4.) Chciałbyś iść spać, ale sąsiadki wyprowadzające psy o godz 0.45 właśnie
urządziły sobie pod twoim oknem konferencję prasową. Mimowolnie dowiadujesz
się na co chorują ich dzieci, czego nie chcą jeść ich psy, kiedy mąż bierze
wypłatę i gdzie jest najtańszy cukier na osiedlu. Jeśli nie dowiedziałeś się
tego o godz 0.45 nie panikuj - dowiesz się o 6.10.
5.) Sąsiad-hobbysta majsterkowicz w piwnicy zorganizował sobie warsztat.
Zawsze wiesz kiedy poświęca się swojemu hobby
6.) To prawda, że przyjemnie jest mieć zielono za oknem, ale jak zieleń za
bardzo się rozrasta to po pewnym czasie mieszkanie na parterze zaczyna
przypominać ciemnię
7.)Cały czas ktoś dzwoni domofonem (ulotki, gazownia, poczta, sąsiad który
zapomniał kluczy). Po pewnym czasie mieszkańcy parteru stają się klatkowymi
oddźwiernymi
8.) No i w razie powodzi (to ostatnio u nas częsta przypadłość) to też
parterowcy najbardziej poszkodowani

Macie podobne wrażenia z innych pięter?
Edytor zaawansowany
  • Gość: Paweł IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 13:47
    viking73 napisał:

    > Gdybyście się przeprowadzali do nowego mieszkania w budynku
    > wielokondygnacyjnym (niech będzie 10-piętrowym)to na którym piętrze
    > zamieszkalibyście najchętniej, a na którym "za żadne skarby". I dlaczego?
    >
    > Ja zdecydowanie odradzam parter. Jest wprawdzie kilka plusów:
    > 1.) Nie trzeba wysoko wychodzić po schodach(ważne dla osób schorowanych i np.
    > przy wnoszeniu wózka, albo roweru)

    hmm obecnie standartem jest że nawet 3 pietrowe budynki mają windy, nie
    spotkałem sie żeby budynek powyżej 5 pieter nie miał windy chyba że mowa o tych
    z zeszłej epoki, więc kolejny plus dla piętra wyoko :)
    > 2.) Na parterze na ogół nigdy nie brakuje wody. Kiedy ciśnienie słabnie w
    > całym bloku, to z kranów na parterze zawsze da się coś wydusić
    > 3.) Przyjmnie jest mieć zielono tuż za oknem
    >
    > Reszta to dla mnie same minusy:
    >
    > 1.) Złodziej najłatwiej wejdzie właśnie na parter. Jeśli nawet nie wejdzie do
    > mieszkania to zawsze może obrobić balkon (przeżyłem to dwa razy)
    > 2.) Ludzie przechodzący ulicą bez przerwy gapią ci się w okna. Jeśli ktoś nie
    > jest miłośnikiem występowania w reality show to to żadna przyjemność
    > 3.) Po pewnym czasie godziny odjazdu samochodów twoich sąsiadów mogą być dla
    > ciebie niczym szwajcarki budzik - odjezdża Opel Astra - oho znaczy minęła
    > 7.20 sąsiad jedzie do pracy - odjeżdża Ford Focus - już jest 7.30 itd.
    > 4.) Chciałbyś iść spać, ale sąsiadki wyprowadzające psy o godz 0.45 właśnie
    > urządziły sobie pod twoim oknem konferencję prasową. Mimowolnie dowiadujesz
    > się na co chorują ich dzieci, czego nie chcą jeść ich psy, kiedy mąż bierze
    > wypłatę i gdzie jest najtańszy cukier na osiedlu. Jeśli nie dowiedziałeś się
    > tego o godz 0.45 nie panikuj - dowiesz się o 6.10.
    > 5.) Sąsiad-hobbysta majsterkowicz w piwnicy zorganizował sobie warsztat.
    > Zawsze wiesz kiedy poświęca się swojemu hobby
    > 6.) To prawda, że przyjemnie jest mieć zielono za oknem, ale jak zieleń za
    > bardzo się rozrasta to po pewnym czasie mieszkanie na parterze zaczyna
    > przypominać ciemnię
    > 7.)Cały czas ktoś dzwoni domofonem (ulotki, gazownia, poczta, sąsiad który
    > zapomniał kluczy). Po pewnym czasie mieszkańcy parteru stają się klatkowymi
    > oddźwiernymi
    > 8.) No i w razie powodzi (to ostatnio u nas częsta przypadłość) to też
    > parterowcy najbardziej poszkodowani
    >
    > Macie podobne wrażenia z innych pięter?
  • Gość: Gatsby IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 09.08.02, 13:49
    No i wszyscy przechodzą przez parter jak wchodza i wychodzą..chociaż może i
    wspominałeś. Ja mieszkam na parterze w dwupiętrowym bloku i juz to odczuwam..a
    co się dzieje w dziesięciopiętrowym??? Acha, każdy tzw. fachowiec, jeżeli ma
    sprawę do "ogółu", to zawsze wali do pierwszych drzwi (klucze do piwnicy
    itp.itd.) Domokrążcy nie mogą się dostać, bo domofon i z tego samego powodu nie
    potrafią wyjść (przycisk jest!) No, ale mały ogródek wszystko wynagradza:)))
  • kriss.forum 09.08.02, 15:34
    Gość portalu: Gatsby napisał(a):

    > No, ale mały ogródek wszystko wynagradza:)))

    O taaaak, szczególnie jak jest obs***y przez pieski :-/
    Ja mieszkam na 8 piętrze. Fajnie jest, winda w miarę szybko jedzi :-) , ale jak
    się spieszę, to jakoś dziwnie jedzie, tzw. "wieczność".
    :D

    --
    Kriss.
  • joseph.007 09.08.02, 14:52
    Wszystko ma swoje wady i zalety, np. mieszkając na ostatnim piętrze narażonym
    się jest na ciekanie dachu, czego prostą konsekwencją jest grzybnia w
    charakterze współlokatorki. Poza tym kawki tuptają po dachu i parapetach oraz
    drą się przez wentylację, co bywa denerwujące szczególnie w trudne sobotnie
    poranki.
  • kuba203 09.08.02, 14:57
    Hehe, ja mieszkam na 4 (ostatnim), bez windy, dach
    cieknie, i w zimie czesto wysiada ogrzewanie, jak spada
    cisnienie wody w instalacji (w tym samym czasie na dole
    maja cieplo). A rozmowy sasiadow przed klatka slysze przy
    otwartym oknie rowniez przewaznie bez problemu :)))
    Ale za to na klatce na moim poziomie jest spokoj, wielu
    roznosicielom reklamowej makulatury nie chce sie
    wychodzic tak wysoko, nikt nie tupie nad glowa, itp, itd.
    No a poza tym mam z okna fajny widok na pol Krakowa :)
  • drgin 09.08.02, 15:05
    A ja to skromnie podam do ogólnej wiadomości, ze równolegle pomieszkuję w 3
    miejscach
    1 w 4 pietrowym budynku /na parterze/
    2 w 10 p na 10 pietrze
    3 w starym bud. na 2 pietrze

    I głównie ze względu na widoki preferuję poz. nr.2
  • kriss.forum 09.08.02, 15:37
    Gość portalu: Gatsby napisał(a):

    > No, ale mały ogródek wszystko wynagradza:)))

    O taaaak, szczególnie jak jest obs***y przez pieski :-/
    Ja mieszkam na 8 piętrze. Fajnie jest, winda w miarę szybko jedzi :-) , ale jak
    się spieszę, to jakoś dziwnie jedzie, tzw. "wieczność".
    :D

    --
    Kriss.
  • Gość: mtq IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 15:54
    Poddasze albo drugie piętro. Dlaczego drugie? nie za
    nisko, nie za wysoko...w sam raz!
  • Gość: bh2 IP: 213.249.157.* 09.08.02, 17:00
    No to was zaskocze.Mieszkalem kiedys - wyobrazcie sobie - na piatym pietrze bez
    windy.W Krakowie a jakze,w tzw.nowym budownictwie a jakze,ale nie
    narzekalem.Sport to zdrowie.
  • Gość: mtq IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 17:46
    jak tylko mieszkasz tam od małego to nic, gorzej jak z
    parteru się przeprowadzasz na piąte piętro...wtedy mógłbyś
    oszaleć. ja mieszkam od roku na czwartym - kłopot tylko
    przy okazji większych zakupów albo noszenia walizek...
  • bluetab70 09.08.02, 20:36
    pierwsze w trzypięrowej kamienicy, nad wysokim parterem. Grube mury,
    konferencje prasowe nie docierają, chyba że w łazience (tam pion kanalizacyjny
    i wentylacja: słychać kto, z kim, kiedy i za ile ;)) czasami b. pouczające :)
  • Gość: rita IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 21:56
    Ja mieszkałam, w Bronowiczch na 10 piętrze, kiedy była wichura , całą noc
    trzymałam okno, by nie wyleciało, a jak zalałam łazienkę to ponoć trzy piętra w
    dół. A wogóle jak się wprowadzałam szczęśliwa do bloku to winda była nieczynna
    i ludzie musieli wnosić meble schodami na 10 piętro, cudowne czasy. Ale co do
    widoków to są piękne, miałam widok na osiedle Widok. Dziesiąte piętro to
    wspaniała sprawa, każdy to powinien przeżyć.
  • Gość: mtq IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 22:12
    A miałaś balkon?
    :-)
  • bluetab70 09.08.02, 22:50
    miałaś widok na "zadu*ie Koniewa" ? :)
    pozdrawiam
  • Gość: rita IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 22:55
    bluetab70 napisała:

    > miałaś widok na "zadu*ie Koniewa" ? :)
    > pozdrawiam

    To chyba nic złego w tym.
  • Gość: mtq IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 23:01
    BALKON MIAŁAŚ?
  • bluetab70 10.08.02, 10:53
    Gość portalu: rita napisał(a):

    > bluetab70 napisała:
    >
    > > miałaś widok na "zadu*ie Koniewa" ? :)
    > > pozdrawiam
    >
    > To chyba nic złego w tym.

    Pewnie, że nie... tyle, że Koniewa już nie ma... ech, nostalgia mnie dopadła :)
  • ma-sajka 09.08.02, 22:27
    do 5 roku życia mieszkałam w domu jednorodzinnym - spokój cisza, luz.
    do 18 roku zycia mieszkałam na 10 pietrze (w bloku), okna od wschodu i północy,
    nie zalewało i nie wiało, fakt rodzice mieli kłopoty z cieknącym dachem ale na
    szczęście na korytarzu (nie w mieszkaniu). super widoki...
    mniej więcej od 18 roku zycia wynajmowałam mieszkania. rózne. najkoszmarniejsze
    doświadczenie było z tego na 6 pietrze - nad nami mieszkała rodzina 4 dzieci co
    rok prorok plus pies..jedno przestało się drzeć zaczynało drugie i tak w kółko,
    do tego mamusia porykująca na potomstwo w stylu czego się k**** drzesz..i tatuś
    od czasu do czasu uciszający mamusię (najlepiej było słychać w
    łazience).Czasami gryl na balkonie...
    A pod nami 5 zdebilałych studentów z jakiejś wiochy pod Jarosławiem (na
    szczęście goście zakończyli edukację w marcu, więc moje doświadczenie dotyczy
    tylko jednego semestru). ryki do 4 nad ranem, libacje - ich efekty miała w
    skrzynkach balkonowych pani z pietra 4, muzyka na full...etc. etc. a my do
    pracy na 8...było super...
    Dlatego kiedy zdecydowałam zakupic coś dla siebie było to piętro ostatnie w
    moim wypadku 3. przynajmniej nikt po głowie nie tupie...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka