Dodaj do ulubionych

jagiellonka

IP: 10.30.42.* 06.11.02, 13:19
Miałem wczoraj wątpliwą przyjemność udać siędo Biblioteki Jagiellońskiej. W
katalogu komputerowym wyszukałem interesującą mnie pozycję, a kiedy chciałem
ją zamówić okazało się, że W OGÓLE jej w bibliotece nie mają.
Ciekaw jestem czy macie jakieś ciekawe dośwaidczenia związane z BJ.
Edytor zaawansowany
  • jottka 06.11.02, 13:28
    wygląda na to, że dopiero zaczynasz trudny romans z jagiellonką :) przygotuj
    się na to, że nic nie wiesz i nic jeszcze nie widziałeś
  • wodnik74 06.11.02, 13:31
    No, niestety. Ja mam same ciekawe doświadczenia z jagellonką. A o wieszaczku
    przy płaszczu to już w książkach piszą :))))
  • jottka 06.11.02, 13:43
    jest coś takiego jak egzemplarz archiwalny - jeśli pożądaną przez nas książkę
    ktoś wypożyczył i są szanse, że odda za jakie 3lata, możemy się dopraszać
    ściągnięcia z magazynu egzemplarza archiwalnego. do czytelni, rzecz jasna

    - psze paniii, czy mogłabym zamówić egzemplarz archiwalny?
    - ??? ależ, proszę pani, musielibyśmy specjalnie po to jechać na drugi koniec
    miasta!
    - no ale normalny egzemplarz ktos pożyczył rok temu, to co ja mam zrobić?
    - szukała pani gdzie indziej?
    - nooo :(
    - proszę pani, to jest biblioteka jagiellońska, jakby tak każdy chciał sobie
    wszystko czytać, to nic by dla czytelników za dwieście lat nie zostało!
    zastanowiła się pani nad tym???


    tak jest, proszę wysokiego sądu, już więcej nie będę
  • Gość: Alla IP: *.a2000.nl 06.11.02, 23:39
    Tak to dosc ciekawa instytucja. Tez mialam watpliwa przyjemnosc.
    Nawiedzilam czytelnie prasy. Balagan niesamowity. Jakas mocno zaawansowana w
    latach kobieta w granatowym fartuchu, dosc opryskliwa w obejsciu miala spore
    problemy ze znalezieniem dla mnie popularnej prasy krajowej z zaledwie sprzed
    miesiaca czy dwoch. A bylo szukania i sapania i drapania sie po glowie...
    trwalo to dobre pol godziny, albo lepiej. Czulam sie jak ostatni zloczynca,
    ktory wiekowej, ciezko dyszacej kobiecie zatruwa jesien zycia.

    Najbardziej mnie wzrusza wietrzenie w czytelni glownej o stalych porach -
    wszyscy musza wyjsc bo teraz wietrzymy. Fajne.
  • skks 06.11.02, 23:41
    A co to takiego "jagiellonka"?

    --
    koniec z sygnaturkami:)
    :-)))skks
  • Gość: Alla IP: *.a2000.nl 06.11.02, 23:43
    To Biblioteka Jagiellonska, jedna z najwiekszych w kraju.
  • skks 06.11.02, 23:44
    A po co to komu?
    --
    koniec z sygnaturkami:)
    :-)))skks
  • jottka 06.11.02, 23:52
    w tej chwili ona jest po to, żebym ja tam mogła parę cytatów sprawdzić :)

    inne zastosowanie nie przychodzi mi do głowy
  • rzeznia_nr_5 07.11.02, 00:10
    A ja wiszę tam 5 książek od kilku lat.Jak sie nie zmieni obsługa to nigdy nie
    zwrócę.
  • jottka 07.11.02, 00:15
    a to masz spóźniony refleks - w zeszłym roku była abolicja, wypożyczalnicy
    płakali krwawymi łzami, że tyle forsy by mogli zarobić, ale nic nie mogli
    poradzić :)
  • qumak 08.11.02, 17:40
    ja mam takie doswiadczenia z Jagielonka, ze nabralem takiego strachu, ze mam
    jej dosyc na cala reszte swojego zycia
  • Gość: stefek IP: 10.30.42.* 13.11.02, 10:42
    A cóż Cię takiego qumaku drogi tam spotkało?
  • Gość: gregory IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 09.11.02, 21:28
    A ja uwazam, ze to najlepsza biblioteka w Krakowie.
    Swietny jest system zamawiana ksiazek przez internet.
    Siedzisz sobie w domku, przegladasz katalog i jezeli jest
    dostepna zamawiasz. A na nastepny dzien mozesz ksiazke
    odebrac.
  • jottka 09.11.02, 21:43
    system zamawiania książek przez sieć jest standardem w bibliotekach
    uczelnianych od paru lat, a nie osobną zasługą jagiellonki :)

    a poza tym ileż razy komputer przyjmował mi zamówienie na 'dostępną' książkę, a
    na miejscu okazywało się, że to nie całkiem prawda :( albo dostawałam inną
    książkę niż chciałam, co nie tyle jest winą komputra, co bałaganu na półkach

    że już nie wspomnę o czekaniu kilka lat na 'zarezerwowaną' książkę, bo biedni
    pracownicy nie mają dość sił moralnych, by panu profesorowi przypomnieć, żeby
    oddał, co nie jego
  • Gość: Amber IP: *.bci.net.pl 16.11.02, 18:36
    Sorki wielkie-ale czy Wy nieco nie przesadzacie???Zacznijmy od poczatku,tzn.od
    wejscia:sa dwa-mozna wiec uniknac klopotow z szafkami.Oczywistym wydaje mi sie
    fakt,ze jag.pozostawia jeden egz.kazdej ksiazki(gdyby kazdy egz.byl
    udostepniany,to rzeczywiscie nie byloby czego czytac z a lta 20,zwlaszczza
    gdyby kazdyb w gescie protestu-nie oddawal ksiazek do biblioteki) jako
    niedostepny:mozna sie do niego dorwac w szczegolnych warunkach,np.w czytelni
    asystenckiej(a propos:po co pytac kogos o mozliwosc sprowadzenia ksiazki???
    wystarczy wypisac rewers,podejsc do dyzurnego i poprosic o pieczatke:jego psim
    obowiazkiem jest ja wbic,jesli ksiazki nie ma).Aha:procz korzystania ze zbiorow
    niezle mozna sie wyspac w lektorium,co z powodzeniem praktykuje moj kumpel.A od
    pani z czytelni czasopism sie odzczepcie:tkwi w niej niezla porcja demonicznego
    wdzieku:czasami nawet udaje sie na jej zmeczonej twarzy wywolac
    usmiech.Pozdrawiam,czytelnik
  • jottka 16.11.02, 19:01
    1. szafek nikt się nie czepiał

    2. pani w czytelni troskała się o czytelników za 200 (dwieście), nie 20 lat.
    Żywy potrzebujący jej nie wzruszał.

    3. To jest instytucja użyteczności publicznej, a nie prywatny folwark i dlatego
    nie podoba nam się traktowanie czytelników jak uciążliwych pluskiew.

    4. a o czytelnikach - koneserach napiszę później :)
  • Gość: student IP: *.bratniak.krakow.pl 17.11.02, 11:08
    Wiele tutaj sadów mocno przesadzonych, ale i wlele racji.
    1) Zacznijmy od egzemplarza obowiązkowego. Że trudno go otrzymać? Wydaje mi się
    to słuszne, choć z pewnością BJ nie radzi sobie ze ściąganiem książek od
    czytelników (pomimo zapowiedzi, że uruchomiono program blokujący konta itd.).
    Rozumiem więc rozgoryczenie czytelników czekających miesiącami na potrzebne
    pozycje. Niekiedy nie pomaga nawet rezerwacja. Sam przyznam się, że często
    wędruję za książką do bibliotek instytutowych, PAN lub publicznych.
    2) Co do niesłowności włądz BJ, radzę śledzić obietnice oddania do użytkowania
    różnych pomieszczeń po remoncie. Odkąd pamiętam, zazwyczaj wszystko sie opóźnia.
    3) Kultura osobista pracowników BJ.
    Kolega z Niemiec (Polak) opowiadał mi, że gdy po raz pierwszy wszedł do BJ po
    kradzieżach, ochroniarz przywitał go na schodach pytaniem: "A Pan dokąd?". Cóż,
    czasem wystarczy kurs dobrego wychowania. Choć trzeba przyznać, że się
    poprawiło, przy wydatnym udziale skarżących sie czytelników zresztą.
    Rozumiem, że pracownicy BJ zarabiają mało, są sfrustrowani... Ale po co sobie
    utrudniać życie? Przecież ten brak kultury mści się dwukrotnie (oczywiście,
    czasem sami czytelnicy bywają bezczelni). W wypożyczalni, w katalogach, a
    szczególnie w Lectorium (mam na myśli średnio zorientowanych młodych ludzi,
    którzy tam czasem pracują - podobno to często chłopcy odbywający zastępczą
    służbe wojskową) przydałoby się więcej kompetencji i życzliwości.
    5) Rozbrajają długie terminy opracowywania książek (pewnie brak etatów...).
    Czasem w katalogu informacja: "W opracowaniu" widnieje tak długo (rzadko
    tygodnie, częściej 1-2 miesiące), że można się zniechęcić. Panie w Katalogach
    powiedziały mi, że opracowanie książki powinno trwać 2-3 tygodnie, choć
    niekiedy trzeba jeszcze korespondować z wydawcą, żeby jakieś dane zdobyć i
    dlatego się wydłuża. Ale to chyba nie jedyny powód. BJ jest niekiedy jedyną
    biblioteką w Krakowie, gdzie mozna pewne nowości otrzymać.
    6) W nowej części można korzystać z internetu. Niby jest informacja, że
    wyłącznie dla celów naukowych, ale jest to powszechnie ignorowane przez
    czytelników i pracowników Działu Informacji. No i są kolejki... A przecież
    można uniemożliwić korzystania np. z czatów (nie trzeba pilnować, wystarczy
    kilka zmian w ustawieniach sprzętu). A wówczas nie będzie to bezpłatna internet-
    cafe i kolejki do komputerów się zmniejszą.
    4) Szafki.
    Jest ich zdecydowania za mało (absurdalne kolejki w godzinach szczytu). Dziwi
    mnie, że nie dostawiono ich więcej. Poza tym szatniarki (ogromny przekrój
    osobowości...) nie chcą rozmieniać pieniędzy (trzeba mieć 5 zł lub monety 2 i
    1 zł). Więc biega się czasem do kawiarni bibliotecznej (zazwyczaj drobne juz
    wyszły), lepiej jest w okolicznych sklepach. Nie wierzę, że nie da się tego
    problemu jakoś rozwiązać. Trzeba tylko wykazać dobrą wolę.

    Chyba się rozpisałem za bardzo. Ale i tak to tylko wybrane zagadnienia...
  • Gość: elen IP: *.law.uj.edu.pl 14.03.03, 14:58
    co do pktu 4) szafki, juz problem zostal rozwiazany. Ze strony BJ. Natomiast
    praktyka niektorych czytelnikow jest branie klucza do szafki, chowanie roznych
    niepotrzebnosci i udawanie sie w celu zalatwienia swoich spraw wokol budynku
    BJ. a moze to byl tylko jednostkowy przypadek... obiecuje, ze zwroce uwage tej
    osobie, a spotkam ja dzisiaj.
    Inna ciekawostka: jesli idzie sie na wyklad do sali konferencyjnej, NIE WOLNO
    korzystac z szatni. a na wykladzie, zeby robic zdjecia, trzeba miec pozwolenie.
    Czyli, podanie do Zamorskiego i czekamy.
    Ale kafeteria jest mila, no nie? I gazety sa, i czytelnia europejska, i toalety
    tez niekiedy europejskie...
  • Gość: klaus IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 14.03.03, 10:54
    Jeżeli czytelnik(student)wie jaki profesor tę książkę posiada to dlaczego mu
    nie przypomni o oddaniu tego co nie jego.Najlepiej by sie skladalo jak ten
    profesor będzie tego czytelnika egzaminowal :).
  • Gość: klaus IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 14.03.03, 11:19
    jottka napisała:

    > system zamawiania książek przez sieć jest standardem w bibliotekach
    > uczelnianych od paru lat, a nie osobną zasługą jagiellonki :)
    >
    > a poza tym ileż razy komputer przyjmował mi zamówienie na 'dostępną' książkę,
    a
    >
    > na miejscu okazywało się, że to nie całkiem prawda :( albo dostawałam inną
    > książkę niż chciałam, co nie tyle jest winą komputra, co bałaganu na półkach
    >
    > że już nie wspomnę o czekaniu kilka lat na 'zarezerwowaną' książkę, bo biedni
    > pracownicy nie mają dość sił moralnych, by panu profesorowi przypomnieć, żeby
    > oddał, co nie jego
    Jeżeli czytelnik(student)wie jaki profesor tę książkę posiada to dlaczego mu
    nie przypomni o oddaniu tego co nie jego.Najlepiej by sie skladalo
    jak ten
    profesor będzie tego czytelnika egzaminowal :).

  • Gość: klaus IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 14.03.03, 11:22
    jottka napisała:

    > system zamawiania książek przez sieć jest standardem w bibliotekach
    > uczelnianych od paru lat, a nie osobną zasługą jagiellonki :)
    >
    > a poza tym ileż razy komputer przyjmował mi zamówienie na 'dostępną' książkę,
    a
    >
    > na miejscu okazywało się, że to nie całkiem prawda :( albo dostawałam inną
    > książkę niż chciałam, co nie tyle jest winą komputra, co bałaganu na półkach
    >
    > że już nie wspomnę o czekaniu kilka lat na 'zarezerwowaną' książkę, bo biedni
    > pracownicy nie mają dość sił moralnych, by panu profesorowi przypomnieć, żeby
    > oddał, co nie jego

    Jeżeli czytelnik(student)wie jaki profesor tę książkę posiada to dlaczego mu
    nie przypomni o oddaniu tego co nie jego.Najlepiej by sie skladalo
    jak ten
    profesor będzie tego czytelnika egzaminowal :).

  • Gość: mijaczek IP: *.union01.nj.comcast.net 15.03.03, 01:24
    moj kolega odrabial sluzbe wojskowa w jagiellonce i opowiadal mi troszke o
    sposobach zabizpieczenia tego naszego narodowego skarbca druku i rekopisu. moze
    po osrtatnich wielkich kradziezach to sie zmienilo, ale nie dziwie sie, ze do
    nich doszl, bo mozna bylo z jagiellonki wyniesc wszystko - no moze oprcz pani z
    czytelni

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.