Dodaj do ulubionych

Takie zimne oczy...

09.12.02, 13:01
Całkiem bez wyrazu, bez emocji i uczuć. Takie zimne oczy.
Karp...albo jaka inna ryba, ale szczególnie karp i nie wiem czemu właśnie w
porę okołoświąteczną , lubię. Lubię go łotra i smazonego i pieczonego i w
galarecie i po żydowsku...
No lubię go i już.
A co powiecie na wymianę wiadomości o rozmaitosciach świątecznego stołu?
Taki barszcz jak kto robi albo uszka?
Albo makowce...
Albo inne jakie ...ale nie chcę sugerować. To i kutia może być i ...
no to jak pogadamy?
trudny
Edytor zaawansowany
  • Gość: Foley IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.02, 13:07
    Na Święta własnoręcznie robię barszcz z kwaszonych buraków.Zakwas łączę tuż
    przed podaniem z gorącum wywarem z jarzyn.Nie gotuję!!!.Extra-taże na drugi
    dzień po nadużyciu.

    PS.Byłeś na tym Zakrzówku?
  • picipolo1 09.12.02, 13:08
    popatrz mi prosto w oczy i powiedz o co ci chodzi?
    a co do stołu swiatecznego, to nie rób bas w bambuko ze ty sie udzielasz w
    kuchni!ale co sie tyczy karpia to powiem ze nienawidze karpia.

    pozdrawiam picipolo
  • joseph.007 09.12.02, 13:09
    Od kilku lat zamiast karpia stosuję w okresie świątecznym p. tołpygę. W smaku
    idealnie to samo, ości za to nie ma (tj. ma, ale wielkości tureckich jataganów,
    więc nie sposób ich przeoczyć nawet będąc ociemniałym). Zaś spojrzenie mniej
    smutne i zniechęcające do zabicia, może ze względu na rosyjskie pochodzenie
    gatunku (Polakowi ręka z tłuczkiem raczej nie zadrży przy grzmoceniu
    bolszewickiej agentki). Tylko, że lepiej kupować od razu utłuczone i
    ufiletowane, bo gabaryty sprawiają, że w przeciętnej kuchni polskiego M3
    tołpyga mieści się z trudem, łeb mając za lufcikiem, a ogon w szafce na buty w
    przedpokoju.
  • kuba203 09.12.02, 13:20
    joseph.007 napisał:

    > Tylko, że lepiej kupować od razu utłuczone i
    > ufiletowane, bo gabaryty sprawiają, że w przeciętnej kuchni polskiego M3
    > tołpyga mieści się z trudem, łeb mając za lufcikiem, a ogon w szafce na buty
    w
    > przedpokoju.

    I Ty całą taką zjadasz? :)
  • joseph.007 09.12.02, 13:23
    Dlatego właśnie radzę kupować niezbyt obszerne fragmenty, bo w przeciwnym
    wypadku człowiek kończy jak prehistoryczny łowca, któremu udało się upolować
    mamuta, i który w związku z tym musi go jeść przez najbliższe pół roku, na
    śniadanie, obiad i kolację.
  • kuba203 09.12.02, 13:26
    To już rozumiem, dlaczego ości są takie wielkie... ;)
    Ale jeszcze tego nie jadłem...
  • trudny2002 09.12.02, 13:23
    Po pierwsze lenistwo i temperatura na zewnątrz zablokowały skutecznie wyjście i
    na Zakrzówek , a nawet o zgrozo do Rynku...
    Po drugie, Pic żebyś tak skisł jeśli kuchnia to dla mnie coś gdzie nawet nie
    zaglądam...a Foley'a barszcz to również i moja szkoła...tzn. też taką wyznaję.
    A joseph...wiesz, ze w Krakchemii od niedawna nowy sklepik rybny?
    Od parkingu całkiem osobno wchodzony i nawet szczupaka żywego można i amurka
    i...
    Żarcie świąteczne to temacik cieplejszy mimo zimnych oczu karpia i mimo
    ewentualnej obecności rydzyków...np. marynowanych.
    trudny;-)
  • joseph.007 09.12.02, 13:27
    trudny2002 napisał:

    > A joseph...wiesz, ze w Krakchemii od niedawna nowy sklepik rybny?
    > Od parkingu całkiem osobno wchodzony i nawet szczupaka żywego można i amurka
    > i...

    Thx za podpowiedź; widziałem kiedyś, że coś tam stroją, ale nie wiedziałem, że
    akurat rybki. I bardzo dobrze, bo ryby darzę namiętnością prawie tak samo
    ognistą jak kobiety, choć oczywiście używam ich w inny sposób.
  • picipolo1 09.12.02, 13:29
    ano mamy , mamy !
    trudny wyzywam cie na pojedynek !
    zapraszam do mojej kuchni, wtedy zobaczymy kto jest z nas blizej makłowicza~!

    hmm a czy chadzacie czasami sami cos wyłowic?czy tylko sklepy rybne lud frosta?

    pozdrawiam picipolo
  • trudny2002 09.12.02, 13:42
    To tylko opowiadacz, kudy mu tam do mistrzostwa gara...ale że ładnie sprzedaje
    opowieści i lubi smacznie jadać to prawda. Do tego ma cechę jaka lubię tzn. bez
    picu i bez półproduktów. Kuchnia prawdziwa...
    Pojedynek w kuchni?
    A zaraz mnie wyzwiesz do łoża, boś też się chwalił i potem jeszcze pewnie
    każesz na kajakach pływać albo jeździć na desce...
    Nie łowię ryb i nigdy nie łowiłem, za to zawsze nieodmiennie rozbawiają mnie ci
    z kijami do których uwiązany robak kusi zimne oczy...
    Dobryś w kuchni?
    A tylko kuchnia rodzima Ci pasuje czy sięgasz po inne ?
    Ja lubię wszystkie z okolic śródziemnomorskich, lubię gruzińską ale tę
    prawdziwą i nie lubię niemieckiej....
    trudny
  • picipolo1 09.12.02, 13:55
    czy ty aby czasem nie chcesz mnie obrazic?co masz do wedkowania?]
    kuchnia mi odpowiada wzasadzie cała, z kazdego rejonu moge ci cos zaserwowac.
    co sie zas tyczy tzw."sprawdzania "sie , to troszeczke prowokujesz !
    teraz tylko czekac na propozycje wymiany miedzy ludzkiej tak?
    a co do makłowicza to mów co chcesz ale ja bardzo go lubie i mysle ze zna sie
    na rzeczy jak mało kto!

    pozdrawiam picipolo

    Ps.to przeslij mi jakis przepis gruzinski.
  • trudny2002 09.12.02, 14:26
    Gruzja to miejsce gdzie wszystko od "lawasza' po "chinkali" albo "czanachi" a
    nawet zupa"lobio" to smaczne i fajne dania.
    Przepisy owszem mogę Ci podać jakkolwiek ponieważ nigdy niczego takiego nie
    notuję to muszę odtwarzac więc chwile to potrwać musi.
    Zapewniam Cię jednak, ze nawet gruzińskie szaszłyki tak różne od powiedzmy
    azerskich, to smaczne jedzonko.
    Bobek? raz jeszcze powtórzę , szanuję Go i poważam zapał, ale nadal twierdzę że
    to sympatyczny hobbysta co nie znaczy, ze lokuję go niżej wybitnych zawodowców.
    tak naprawdę przecież kuchnia to nie knajpiani kucharze , a właśnie to co robi
    i On.
    To na co chcesz ten przepis?
    I pamiętaj , że niemal do wszystkiego w Gruzji używa się przyprawy o wdzięcznej
    nazwie "adżyka" , a i te można sobie a nawet należy zrobić samodzielnie...
    trudny
  • picipolo1 09.12.02, 14:32
    moze na potrawe miesna jednogarnkowa i na zupke coby komplet był.
    tylko nie rób mnie w bambuko zebym czasem rodziny niewytruł!

    pozdrawiam picipolo


    Ps. a sprawdzone masz te przepisy?
  • kathy38 09.12.02, 13:19
    Co ja mam powiedzieć jeśli nie lubię w ogóle potraw z wigilijnego stołu. Nie
    lubię ryb, grzybów, kapusty i ich nie jem. Dla mnie wigilia to święto, do
    którego podchodzę z mieszanymi uczuciami. Właśnie z powodu menu. Nie umiem
    udawać i nie chcę. Może to źle? Może trzeba. Nie udało mi się znaleźć
    odpowiedzi na to pytanie.

    Na święta piekę ciasta. Między innymi piernik, którego smakiem chciałabym się
    podzielić z forumowiczami na przedświątecznym spotkaniu.


    --
    Życie jest poszukiwaniem właściwej sygnaturki.
  • trudny2002 09.12.02, 13:29
    Kasiu , to przecież nic takiego, nie?
    Zdarza sie , a i ja mam w rodzinie takich co to wcale ryby nie zjedzą...
    Ale święta jako święta przecież lubisz i to nie jedynie dlatego, że to niby
    czas nicnierobienia...jak raz to tego robienia jest nieco nawet więcej, a
    tytlko chwila bardziej uroczystego wytchnienia...
    A w Wielkanoc jaja lubisz?
    A chrzan i wędliny, mięsa...
    serio pytam choć z tymi jajami trochę brzmi jakby nieserio...
    trudny

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka