Komentarze do artykułu

Scenariusz gry miejskiej "W pogoni za aktem" Dodaj do ulubionych


A teraz jak to wygladalo w rzeczywistosci:
1) pierwsza wskazowka nakazywala szukanie na Plantach. Nie wiadomo kogo. Co
najmniej kilkadziesiat osob natknelo sie tam najpierw na Dratewke, ktory
odeslal nas na "rog Brackiej i Reformackiej", gdzie NIKOGO NIE BYLO. Krazenie
w kolko i proba rozwiazania nieistniejacej zagadki - strata minimum pol
godziny czasu.
2) sprzedawca odpustow z punktu 1 NIC NIE POWIEDZIAL o dominikanach na punkcie
2. Znalazlem ich zupelnie przypadkowo. Pierwsza dziura w ciaglosci trasy.
3) pod Muzeum Archeologicznym NIKOGO NIE BYLO. Rycerza pod Wawelem znalazlem
dzieki pomocy innych uczestnikow gry, ktorzy powiedzieli mi, gdzie jest
czwarty punkt. Druga dziura w ciaglosci trasy.
4) rycerz na punkcie 4 nic nie mowil o smoku tylko kazal isc prosto dalej
ulica Podzamcze (ale to malo istotne, bo i tak bylo wiadomo gdzie isc).
5) "Smok" na punkcie 6 nie pokazywal zadnego napisu na koszulce i nie mial
jablka (tez malo istotne, bo wierszyk dostatecznie jasno pokazuje lokalizacje
antykwariatu - w okolicy "Starego Portu" i "Cafe Cabaret").
6) uj, uj, uj! Oj, narobiliscie zamieszania tym "ujem". Za zadna cholere moim
zdaniem nie szlo wydedukowac, ze zamiast na "uj" trzeba isc na ulice
Studencka. Dowiedzialem sie od tym od innych graczy. Trzecia dziura.
7) jako ze nalezalem do tych, ktorzy od razu na poczatku gry natkneli sie
omylkowo na Dratewke, stad tez ominalem plac Biskupi i kolumienke na
Pedzichowie, podazajac od razu do niego...
8) po punkcie 10 (adwokat Smoka) niestety skonczyl mi sie czas i do dewelopera
nie dotarlem :(.
Siepaczy Lokietka tez nigdzie nie widzialem.
Ogolnie poziom organizacji gry w dolnej strefie stanow srednich. Mam nadzieje,
ze nastepnym razem bedzie lepiej.
Organizatorzy gry mogliby sie DUUUZO nauczyc od organizatorow happeningu
Stefana Kaegiego "Krakau Files", ktory odbywal sie w Krakowie pare lat temu.
Wprawdzie to nie byla gra, ale idea podobna - chodzilo sie po najdziwniejszych
(oj, naprawde najdziwniejszych - np. trzeba bylo wejsc do czyjegos mieszkania
przez balkon...) zakatkach Krakowa aby cos (a wlasciwie kogos) odnalezc.
Wskazowki byly ukryte sto razy bardziej przemyslnie, a mimo to szlo sie jak po
sznurku... To bylo cos!
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.