Dodaj do ulubionych

Kontrole na tatrzańskich szlakach

IP: *.tnt1.park-city.ut.da.uu.net 12.07.03, 06:37
sk.....syny goralenfolk znowu tylko do kasy pchaja sie jak
swinie. Za okupacji z niemcem byli za pan brat, za komuny dla
czerwonych spiewali (bachleda i ska) teraz patentuja oscypek
(sic!) no i tylko swoich na przewodnikow dopuszczaja .....a ja
ich je.ie - sa inne gory na swiecie gdzie nie trzeba ich
zaszczanych portek i kaprawej geby ogladac. Tfu!
Edytor zaawansowany
  • Gość: JS IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.03, 12:00
    dlaczego nie, mozna i z przewodnikiem o ile rzeczywiscie jest to
    grupa zorganizowana, ale powinno to byc za darmo. Nie mozna
    ludzi zmuszac do placenia za cos co im sie w koncu nalezy
    (aktywny wypoczynek + poznawanie tzw. dziedzictwa) w tym kraju.
    Za co te podatki????
  • Gość: Lech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 01:04
    Gość portalu: JS napisał(a):

    > dlaczego nie, mozna i z przewodnikiem o ile rzeczywiscie jest
    > to grupa zorganizowana, ale powinno to byc za darmo. Nie mozna
    > ludzi zmuszac do placenia za cos co im sie w koncu nalezy
    > (aktywny wypoczynek + poznawanie tzw. dziedzictwa) w tym >
    > kraju. Za co te podatki????

    A niby to dlaczego wycieczki zbiorowe by miały być chronione
    jakimiś szczególnymi przepisami i nakazem chodzenia z
    przewodnikiem, a indywidualni turyści nie? Wprowadzone przepisy
    są po prostu niespójne i potwornie niekonsekwentne.

    Właściwym rozwiązaniem by było poustawiać w odpowiednich
    miejscach tabliczki: "jest niebezpiecznie", i każdy może sobie
    sam ocenić czy decyduje się na takie ryzyko czy woli
    jeszcze trochę pożyć. Czy Polska jest aż taką klatką, że nie
    widać co jest na zewnątrz i jak rozwiązane są sprawy
    bezpieczeństwa w górach dużo niebezpieczniejszych jak np. Alpy?

    Logika wskazuje, że spośród dwóch diametralnie różnych sposobów
    zapobiegania niebezpieczeństwom w górach (np. zamykanie odcinków
    niebezpiecznych szlaków albo chodzenie po tych szlakach z
    wynajętym przewodnikiem zawodowym) tylko jeden sposób może być
    naprawdę skuteczny, jeśli turyści się do niego zastosują. Drugi
    jest błędem lub oszustwem (zarówno w Polsce jak i w innych
    górach zdarzają się wypadki wycieczek z przewodnikami).

    Poblemu bezpieczeństwa w górach w oparciu o kadrę zawodowych
    przewodnikow górskich, tak jak medycyny niekonwencjonalnej i
    różnych szarlatanów czyniących chorym ludziom fałszywe obietnice
    uzdrowienia, nie da się rozwiązać żadnymi środkami
    administracyjnymi. Wypadki w górach zdarzały się i mogą zdarzyć
    się nawet najlepszym, z przewodnikami włącznie. Tamten tragiczny
    wypadek mógłby się zdarzyć również, gdyby grupę prowadził facet
    mający legitymację przewodnika tatrzańskiego wydaną przez
    wojewodę. Tylko że wtedy śmierć kilku osób by była "zgodna z
    prawem". Jedyne co można zrobić to publicznie demaskować to
    oszustwo.

    Więcej o tym problemie: ksp.republika.pl/nsz_list.htm

    --
    Pozdrawiam
    Lech, rugala@post.cz
    www.kspttk.prv.pl - Klub Sudecki Poznań

    PS. Przepis dotyczący obowiązku wynajmowania przewodnika dotyczy
    wszystkich polskich gór. A przecież pozostałe polskie pasma
    górskie mają odmienny charakter - są o wiele bezpieczniejsze i
    niewiele jest miejsc, gdzie lawiny są typowym zjawiskiem. A
    przepis przyjmujący w domyśle za granicę bezpieczeństwa 1000 m
    npm wydaje się w tym przypadku śmieszny. Na szczyty ponad 1000 m
    npm bez żadnego problemu wchodził już mój 5-letni syn i śmiać mi
    się chce na myśl, że gdyby była to zorganizowana grupa, to
    niezbędny byłby przewodnik. Wydaje mi się, że tutaj rzeczywiście
    zwyciężył interes wąskiej grupy osób, która może na tym nieżle
    skorzystać.
  • Gość: fritz IP: *.solnet.ch 18.07.03, 11:29
    pozbawienia wolnsoci poruszania sie po kraju?
    Sadze, ze istnieje jeszcze pare innych powodow na zaskarzenie
    tego idiotyzmu.
    To tak, jakby powiedziano, ludzie z prowincji nie moga poruszac
    sie samodzielnie po Warszawie poniewaz ruch samochodowy jest
    zbyt duzy i potrzebuja przewodnika.
  • otka7 29.07.03, 09:40
    Odnośnie przepisów: by być w zgodzie z nimi, nie mogę jako organizator
    wycieczki szkolnej(młodzież 16-17 lat, liczba opiekunów zgodna z przepisami)
    bez przewodnika wyjść na Gubałówkę - > 1000m, przejść do stacji wyciągu na
    Butorowym, a przecież to spacer. Wydaje mi się też, że Doliną Chochołowską czy
    inną też spokojnie i BEZPIECZNIE można przeprowadzić młodzież. Zgadzam się, że
    góry to nie tylko Tatry. Ale wybierają się w Beskid Śląski, Żywiecki (Rysianka
    i ok.), Sądecki (Przehyba)też nie mogę planować samodzielnej wyprawy - zawsze
    muszę zapłacić frycowe. Przy organizowaniu wycieczek dla młodzieży każde 10 zł
    więcej zamyka kilku osobom możliwość wyjazdu. Już teraz wiele szkół organiuje
    wyjady nie klasowe (bo ciężko w klasie zebrać tylu), a z kilku klas - zaporą są
    pieniądze. Rozumiem, że bezpieczeństwo jest najważniejsze i wycieczki planuję
    odpowiedzialnie, zawsze tam, gdzie już sama byłam i wiem dokąd idę. Wiele
    rozpisywano się o tragedii na Rysach, a przecież był to ewenement, jedyny w
    swoim rodzaju, winą i trudno tu mówić o winie opiekunów. A zaledwie kilka dni
    wcześniej (później?) NA TRASIE PRZYGOTOWANEJ PRZEZ RATOWNIKÓW/PRZEWODNIKÓW - A
    WIĘC LUDZI NAJBARDZIEJ KOMPETENTNYCH!, W CZASIE USTALONYM PRZEZ FACHOWCÓW, POD
    ICH OKIEM doszło też do wypadku - "niespodziewane lawiny", a jakoś nie
    pamiętam, by była mowa o czyjejś bezmyślności, nieodpowiedzialności, braku
    przygotowania i kompetencji, o WINIE kogoś i KARZE jaka go spotka - czy ci z
    dokumentem (że są przewodnikami górskimi) już nie ponoszą odpowiedzialności za
    błedy?
    A jaka kara spotkała opiekunkę grupy dzieci (ok. 50? -jedna opieka), która
    pobłądziła w Beskidach? Było o tym cicho, czy dlatego, że była to grupa
    oazowa?! A przecież to był przykład totalnej nieodpowiedzialności- nawet nie
    zadbano o ubiór tych dzieci! Ta opiekunka (lub jej przełożeni, jeżeli na taką
    wycieczkę wyrazili zgodę)powinna otrzymać zakaz opieki nad jakąkolwiek grupą.
    Problemem jest pazerność górali - nawet ferie szkolne dostosowano do ich
    życzeń, bo chyba nikt nie wierzy, że wydłużony czas wakacji zimowych do 6
    tygodni spowoduje obniżenie cen - to górale będą mieli 6 tyg. na zbijanie kasy.
    Wszystko to bije w tanie, a przez to najbardziej dostępne dla dzieci i
    młodzieży wycieczki.
    Jest spora grupa dzieci, które tylko na szkolnych czy wakacyjnych wycieczkach
    mają okazję połazić po górach ( rodzice nie lubią lub nie umieją)i w tym
    zasmakować. Są też tacy, których nie stać na polskie góry.
    Właśnie oni jako dorośli, będą niedzielnymi turystami: panie w szpilkach,
    panowie po piwku, ( nawet nie wiedzą że można inaczej)i oczywiście swoich
    dzieci też nie zachęcą do takiego wypoczynku, albo bardziej prawdopodobne -
    jeżeli tylko będą mieli kasę, to wyjadą na egzotyczne wakacje (tym można się
    pochwalić), gdzie się nie "łazi", a wszystko "podają". A górale nadal będą
    narzekać na brak turystów i małe zarobki (przyjedzie ceper, sam sobie gotuje,
    dorożką nie jeździ, pamiatek nie kupuje itp...)
  • Gość: czytający IP: *.it-net.pl 29.07.03, 11:22
    Bełkot bez sensu.
  • Gość: sec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.03, 09:31
    Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 6 maja 1997 r. dotyczy wszystkich terenów
    górskich powyżej 1000 m n.p.m. i wszystkich parków i rezerwatów przyrody w
    górach. Załącznik 3 do tego Rozporządzenia § 3. pkt 1 stanowi wyraźnie:
    "Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na obszarach
    parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000 m n.p.m.,
    mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni."

    Pełen tekst tego przepisu, który został niemal dosłownie zerżnięty z wydanego
    przez totalitarny system PRL-u Zarządzenia Przewodniczącego GKKFiT z 29 czerwca
    1985 roku znajdziesz tu:
    www.abc.com.pl/serwis/du/1997/0358.htm
    Okazuje się, że po względnym okresie spokoju i swobody oraz wolnego rynku,
    jakie panowały w latach 1990-97, w góry wrócił....
    ... totalitaryzm.

  • Gość: SEVEN IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 12.07.03, 12:15
    czy np. 5 osob musi juz miec przewodnika?
  • Gość: pete79 IP: *.net.autocom.pl 12.07.03, 12:22
    Gość portalu: SEVEN napisał(a):

    > czy np. 5 osob musi juz miec przewodnika?

    nie bo grupa to min. 10 osób
  • Gość: seven IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 12.07.03, 12:27
    aha, to spoko, juz sie balem, ze zabraknie przewodnikow,
    jak kazda kilkuosobowa wycieczka bedzie potrzebowala
    jednego ;P

    swoja droga to duzo biora ci przewodnicy... 250/dzien, huh
  • Gość: gemo IP: *.Red-81-34-248.pooles.rima-tde.net 12.07.03, 13:42
    Pomysl taki sredni.
    Sam bardzo duzo chodze po gorach, wspinalem sie na paru 5
    tysiecznikach lecz to co sie dzieje w Tatrach mnie rowniez
    przeraza.
    Rozumiem sens przewodnikow, lecz nie jako zmonopolizowanej
    instytucji, bo co to da???
    Jak widze w jakim ubraniu wybieraja sie nie tylko wycieczki,
    lecz i "niedzielni turysci" w gory, to mnie przerazai samo
    pojscie tutaj przewodnika nic nie da, bo on tylko zainkasuje
    pieniazki, wiekszy sens mialaby weryfikacja ubrania przed
    wejsciem na szlak, bo gdy ktos sie wybiera z krotkim rekawkiem i
    w bucikach w gory, to zaden przewodnik mu nie pomoze podczas
    zalamania pogody.
  • Gość: Lech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 19:03
    Gość portalu: gemo napisał(a):

    > Pomysl taki sredni.
    > Sam bardzo duzo chodze po gorach, wspinalem sie na paru 5
    > tysiecznikach lecz to co sie dzieje w Tatrach mnie rowniez
    > przeraza.
    > Rozumiem sens przewodnikow, lecz nie jako zmonopolizowanej
    > instytucji, bo co to da???
    > Jak widze w jakim ubraniu wybieraja sie nie tylko wycieczki,
    > lecz i "niedzielni turysci" w gory, to mnie przerazai samo
    > pojscie tutaj przewodnika nic nie da, bo on tylko zainkasuje
    > pieniazki, wiekszy sens mialaby weryfikacja ubrania przed
    > wejsciem na szlak, bo gdy ktos sie wybiera z krotkim rekawkiem i
    > w bucikach w gory, to zaden przewodnik mu nie pomoze podczas
    > zalamania pogody.

    Zgadza się. Sam nie raz widywałem jak przewodnik prowadził po górach grupę pań
    w damskich bucikach i lekko ubranych. On sam jak dmuchnęło założył sweterek i
    kurteczkę i co go tam obchodziły "głupie cepry". Po wycieczce skasował co swoje
    i tyle go było widać. Czy któraś z tych pań później się rozchorowała, co z
    tego... Fosa znalazła się w portfelu i wszystko na ten temat. Jak nie ma
    konkurencji, to takie sceny będą w górach coraz częściej oglądane.
  • Gość: Tramp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 09:40
    Gość portalu: seven napisał(a):

    > aha, to spoko, juz sie balem, ze zabraknie przewodnikow,
    > jak kazda kilkuosobowa wycieczka bedzie potrzebowala
    > jednego ;P
    >
    > swoja droga to duzo biora ci przewodnicy... 250/dzien, huh

    Nie za dzień, a za 4 godziny (sic!)
  • kuba203 12.07.03, 14:21
    Gość portalu: pete79 napisał(a):

    > nie bo grupa to min. 10 osób

    A jaki jest dpuszczalny odstęp między grupami (np jak idzie 2 razy po 10
    osób), żeby nie zostały one uznane za jedną grupę? Co za bzdura :DD
  • Gość: elka IP: *.broker.com.pl / 172.16.3.* 12.07.03, 14:15
    Od lat chodzę po górach, ale nie odważyłabym się iść z uczniami
    bez przewodnika. Wg przepisów na jednego opiekuna powinno
    przypadać do 10 uczniów, więc pewnie zmieściłabym się w normie
    określonej przez TOPR, ale po co ryzykować. Wrazie wypadku ja
    poniosłabym wszelkie konsekwencje. Inna sprawa to kwota, którą
    należy zapłacić. Koszt takiej wycieczki jest bardzo wysoki, a
    przy dzisiejszych problemach finansowych wielu rodzin sprawia,
    że dla wielu moich uczniów wyjazd na wycieczkę jest niemożliwy.
  • Gość: elka IP: *.broker.com.pl / 172.16.3.* 12.07.03, 14:17
    Od lat chodzę po górach, ale nie odważyłabym się iść z uczniami
    bez przewodnika. Wg przepisów na jednego opiekuna powinno
    przypadać do 10 uczniów, więc pewnie zmieściłabym się w normie
    określonej przez TOPR, ale po co ryzykować. Wrazie wypadku ja
    poniosłabym wszelkie konsekwencje. Inna sprawa to kwota, którą
    należy zapłacić. Koszt takiej wycieczki jest bardzo wysoki, a
    przy dzisiejszych problemach finansowych wielu rodzin sprawia,
    że dla wielu moich uczniów wyjazd na wycieczkę jest niemożliwy.
  • Gość: Ciupazka IP: *.it-net.pl 12.07.03, 16:22
    Brawo, że wreszcie jest kontrola oraz obowiązek opieki ze strony przewodnika,
    a nie samozwańczego opiekuna, przodownika, pedagoga itp.
    Brawo, że wreszcie podniesiono opłaty, na całym świecie się opłaca za wejścia
    do parków i to słono oraz za przewodnika dyplomowanego.
    Przestańcie co niektórzy rozdzierać szaty nad wynagrodzeniem przewodnika,
    cena za usługę nie równa sie wynagrodzeniu przewodnika, Ok. 50 procent
    stanowią wszelkie podatki, ZUS, emerytalno-rentowe itd ,i tp, jak zresztą
    wszędzie.
    I jeszcze jedna uwaga: mam nadzieję, że właściwa ustawa i rozporządzenia
    wymuszą wreszcie na organizatorach skierowanie ruchu turystycznego w inne
    biedniejsze rejony kraju a przecież ciekawe turystycznie .Tam należy
    zaczynać, a nie w Tatrach.
    Telo.Pozdr.
    No i ostatnia uwaga, nie wiem ,może nie doczytałam się, że powinny być
    zniżki dla młodzieży zorganizowanej, studentów i emerytów od pewnego wieku.
    TAK JEST na całym świecie, a INDYWIDUALNI TURYŚCI TYCH ZNIŻEK NIE POSIADAJĄ,
    NIESTETY. Nie powinno to szokować...
  • Gość: gemo IP: *.Red-81-34-248.pooles.rima-tde.net 12.07.03, 17:12
    Przewodnik nic nie pomoze, jesli ciagnie za soba grupe, zle przygotowana
    do wyjscia w gory.

    A obawiam sie, ze skoro placa mu za grupe, to nie bedzie zwracal uwagi
    na to, jak sa dzieciaki (seniorzy) ubrani.
    Tutaj tworzy sie zamkniete kolo, ja nie zaluje pieniedzy przewodnikowi,
    lecfz chcialbym azeby jego ktos rowniez rozliczal z rzetelnosci
    powierzonego zadania, bo jesli wymagane bedzie od niego jedynie
    wprowadzenie grupy (czzytaj wskazanie i tak dobrze oznakowanej trasy)
    na konkretny szczyt to nic to nie pomoze.
  • shitbox 12.07.03, 22:27
    Gość portalu: Ciupazka napisał(a):


    > I jeszcze jedna uwaga: mam nadzieję, że właściwa ustawa i rozporządzenia
    > wymuszą wreszcie na organizatorach skierowanie ruchu turystycznego w inne
    > biedniejsze rejony kraju a przecież ciekawe turystycznie .Tam należy
    > zaczynać, a nie w Tatrach.


    Zastanow sie chlopie co za brednie wypisujesz!
    I co jeszcze, moze ustawa zalatwimy ze biedy w polsce nie ma lub ze w kraju
    dobrobyt panuje. Idiotyzm:)
  • Gość: Ciupazka IP: *.it-net.pl 12.07.03, 23:19
    Nie odwracaj kota do góry ogonem, jeżeli nie rozumiesz sensu treści wypowiedzi.
    Widziałeś te tłumy w Tatrach? Pytałeś sie mlodzież, gdzie byli wcześniej: w
    Karkonoszach, Sudetach, Bieszczadach, Beskidach wszelkiej maści? Wszyscy walą
    w Tatry i są tego skutki( patrz kroniki wypadków). Zasadniczy problem sprowadza
    się do tego jak skierować młodzieżowy ruch turystyczny w wymienione masywy
    górskie. A poza tym wiadomo, nie od dzisiaj, że w stolicy Tatr - Zakopanem
    jest najdrożej, to drugi argument. Eci peci trzeba umieć wydawać racjonalnie,
    bez względu na to , czy to z kieszeni podatnika ( fundusz socjalny), czy jego
    własnej!!!Telo.Pozdr.
  • Gość: Lech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 09:49
    Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

    > Nie odwracaj kota do góry ogonem, jeżeli nie rozumiesz sensu
    > treści wypowiedzi.
    >
    > Widziałeś te tłumy w Tatrach? Pytałeś sie mlodzież, gdzie
    > byli wcześniej: w
    > Karkonoszach, Sudetach, Bieszczadach, Beskidach wszelkiej
    > maści? Wszyscy walą
    > w Tatry i są tego skutki( patrz kroniki wypadków). Zasadniczy
    > problem sprowadza się do tego jak skierować młodzieżowy ruch
    > turystyczny w wymienione masywy górskie.

    Przepis dotyczący obowiązku wynajmowania przewodnika dotyczy
    wszystkich polskich gór. A przecież pozostałe polskie pasma
    górskie mają odmienny charakter - są o wiele bezpieczniejsze i
    niewiele jest miejsc, gdzie lawiny są typowym zjawiskiem.
    Przepis przyjmujący za granicę bezpieczeństwa 1000 m npm jest
    idiotyczny i potwornie szkodliwy dla ludzi żyjących z turystyki
    w tamtych górach. Na szczyty ponad 1000 m npm bez żadnego
    problemu wchodził już mój 5-letni syn i śmiać mi się chce na
    myśl, że gdyby była to zorganizowana grupa, to niezbędny byłby
    przewodnik. Wydaje mi się, że tutaj rzeczywiście zwyciężył
    interes wąskiej grupy osób, która może na tym nieźle skorzystać.
  • shitbox 13.07.03, 23:58
    Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

    > Nie odwracaj kota do góry ogonem, jeżeli nie rozumiesz sensu treści
    wypowiedzi.
    >
    > Widziałeś te tłumy w Tatrach? Pytałeś sie mlodzież, gdzie byli wcześniej: w
    > Karkonoszach, Sudetach, Bieszczadach, Beskidach wszelkiej maści? Wszyscy
    walą
    >
    > w Tatry i są tego skutki( patrz kroniki wypadków). Zasadniczy problem
    sprowadza
    >
    > się do tego jak skierować młodzieżowy ruch turystyczny w wymienione masywy
    > górskie. A poza tym wiadomo, nie od dzisiaj, że w stolicy Tatr - Zakopanem
    > jest najdrożej, to drugi argument. Eci peci trzeba umieć wydawać
    racjonalnie,
    > bez względu na to , czy to z kieszeni podatnika ( fundusz socjalny), czy jego
    > własnej!!!Telo.Pozdr.

    Kolo jak piszesz u ustawowym kierowaniu turystow na wypoczynek to to sa bzdury.
    I p...... kotka za pomoca mlotka.
    Co do kierowania ruchu turystycznego to sie zgadzam ze jest problem. Tyle ze
    nie mozna go rozwiazac windowaniem cen, wprowadzaniem biletow itp czy tez
    wreszcie zmuszaniem kogos ze zamiast tatr pojechal w beskidy!!!! Nie tedy droga.
    Ze tatry wychodzone sa kazdy wie. Wiec wytlumacz mi: skoro tak wielu turystow,
    znaczy wiele biletow, a one same sa drogie wiec co jest z pieniedzmi gdzie sie
    podzialy? he?
    (i bez glupich gadek ze w alpach jest drozej)
  • Gość: Lech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 21:15
    Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

    > Brawo, że wreszcie jest kontrola oraz obowiązek opieki ze strony
    > przewodnika, a nie samozwańczego opiekuna, przodownika, pedagoga itp.

    Bzdury walisz jak jasny piorun. Żaden przodownik nie jest samozwańczy. Pedagog
    zresztą również. Uprawnienia przodownickie nadaje Komisja Turystyki Górskiej
    PTTK po latach praktycznego uprawiania turystyki w górach i zdaniu wcale
    niełatwych egzaminów. W legitymacji przodownickiej jest wyrażny zapis "jest
    przodownikiem turystyki górskiej UPRAWNIONYM DO PROWADZENIA WYCIECZEK i
    potwierdzania ich odbycia. Jak nie wierzysz to zobacz:
    ksp.republika.pl/legitymacja.jpg

    Widać, że nie znasz ani histori ani też tradycji Polskiego Towarzystwa
    Tatrzańskiego, którego przodownicy są kontynuatorami. Że też zawsze muszą się
    znaleźć jacyś dyletanci, który wydaje się że pojedli wszystkie rozumy i próbują
    wszystkich wokół pouczać i dyskredytować potencjalnych konkurentów
    przewodnickiego monopolu.
  • Gość: Lech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 10:13
    Gość portalu: elka napisał(a):

    > Od lat chodzę po górach, ale nie odważyłabym się iść z
    uczniami
    > bez przewodnika.

    To czy ktoś sie odważy czy nie to jego osobista sprawa. Faktem
    jest, że przez całe lata obozy wędrowne z młodzieżą prowadzili
    społecznie przodownicy PTTK (nie przewodnicy zawodowi!) i
    wychowawcy SKKT PTTK i ta forma działalności doskonale się
    sprawdzała.

    Wprowadzony od niedawna monopol przewodnicki zdławił tanią
    turystykę młodzieżową. Historia kiedyś surowo oceni ludzi małych
    duchem wa wielkich swoją pazernościa za wyeliminowanie
    społeczników z gór, za to, że popularne kiedyś szlaki w innych
    polskich górach zarastają, za opustoszałe polany i niszczejące
    schroniska.
    Szerzej o problemie: ksp.republika.pl/nsz_list.htm

    Wg przepisów na jednego opiekuna powinno
    > przypadać do 10 uczniów, więc pewnie zmieściłabym się w normie
    > określonej przez TOPR, ale po co ryzykować. Wrazie wypadku ja
    > poniosłabym wszelkie konsekwencje. Inna sprawa to kwota, którą
    > należy zapłacić. Koszt takiej wycieczki jest bardzo wysoki, a
    > przy dzisiejszych problemach finansowych wielu rodzin sprawia,
    > że dla wielu moich uczniów wyjazd na wycieczkę jest niemożliwy.

    Wysokie stawki przewodnickie 250,zł zł za 4 godziny to koszmar.
    Po prostu brak słów
  • Gość: Basia IP: *.chorzow.um.gov.pl / 172.16.5.* 14.07.03, 09:44
    Gość portalu: elka napisał(a):

    > Od lat chodzę po górach, ale nie odważyłabym się iść z uczniami
    > bez przewodnika. Wg przepisów na jednego opiekuna powinno
    > przypadać do 10 uczniów, więc pewnie zmieściłabym się w normie
    > określonej przez TOPR, ale po co ryzykować. Wrazie wypadku ja
    > poniosłabym wszelkie konsekwencje. Inna sprawa to kwota, którą
    > należy zapłacić. Koszt takiej wycieczki jest bardzo wysoki, a
    > przy dzisiejszych problemach finansowych wielu rodzin sprawia,
    > że dla wielu moich uczniów wyjazd na wycieczkę jest niemożliwy.

    Ale w takim razie dlaczego wybierać się z uczniami od razu w Tatry ?
    Jest w Polsce tyle innych pięknych miejsc - np. Jura Krakowsko - Częstochowska,
    Beskid Niski, gdzie można jechać i chodzic po górach a takze zwiedzac nie
    przekraczajac przepisów..
    Tymczasem wszyscy chcą organizowac wycieczki tylko w Tatry i do Zakopanego.
    Tylko zę samodzielne zorganizowanie wycieczki, załatwienie noclegów, autobusu
    wymaga trochę pracy, a wiekszości nauczycieli się nie chce. Oni wolą miec
    wszystko gotowe, a często dostaja również "delegacje" od biur podrózy, w
    których wykupują wycieczki.
    Podkreślam większości, nie wszystkim.
    Na szczęście są jeszcze nauczyciele pasjonaci, którzy potrafią dobrze
    zorganizowac wycieczkę a przy tym nie przekraczają przepisów prawa. Na
    szczęście obydwaj moi synowie trafili na takich.

    Pozdrawiam

    Basia

  • Gość: Lech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.03, 10:14
    Gość portalu: Basia napisał(a):


    > Ale w takim razie dlaczego wybierać się z uczniami od razu w Tatry ?
    > Jest w Polsce tyle innych pięknych miejsc - np. Jura Krakowsko -
    > Częstochowska,

    Zgadza się. Wszędzie może być pięknie. Ale to nie góry.

    > Tymczasem wszyscy chcą organizowac wycieczki tylko w Tatry i do Zakopanego.
    > Tylko zę samodzielne zorganizowanie wycieczki, załatwienie noclegów, autobusu
    > wymaga trochę pracy, a wiekszości nauczycieli się nie chce. Oni wolą miec
    > wszystko gotowe, a często dostaja również "delegacje" od biur podrózy, w
    > których wykupują wycieczki.

    Ci, których na to stać, załatwiają wszystko przez biuro turystyczne łącznie z
    przewodnikiem, którego biuro obowiązkowo przydziela. A tu chodzi o turystykę
    społeczną i prowadzenie pozalekcyjnej pracy wychowawczej z młodzieżą. Piszesz o
    czymś zupełnie innym.

    > Podkreślam większości, nie wszystkim.
    > Na szczęście są jeszcze nauczyciele pasjonaci, którzy potrafią dobrze
    > zorganizowac wycieczkę a przy tym nie przekraczają przepisów prawa.

    Ale też nie pokazują dzieciom najpiękniejszych zakątków polskich gór. Przepisy
    obowiązujące w Tatrach i wzorowane na Tatrach rozciągnięto bowiem na całe
    polskie góry.

    Rozporządzenie Rady Ministrów nakazujące chodzenie wyłącznie z przewodnikiem
    dotyczy wszystkich polskich pasm górskich. Wynika to chyba z tego, że nie tylko
    gro społeczeństwa kojarzy góry tylko z Tatrami, ale również nasi ustawodawcy. A
    przecież pozostałe polskie pasma górskie mają odmienny charakter - są o wiele
    bezpieczniejsze i niewiele jest miejsc, gdzie lawiny zimą czy zlodzone płaty
    śniegu latem są typowym zjawiskiem.

    Przepisy przyjmujące za granicę bezpieczeństwa 1000 m n.p.m. oraz granice
    parków narodowych i rezerwatów przyrody są idiotyczne i potwornie szkodliwe dla
    rozwoju turystyki w pozostałych grupach górskich. Na szczyty powyżej 1000 m
    n.p.m. bez żadnego problemu wchodził już mój 5-letni syn (zobacz fotka:
    poczta.pnet.pl/~zosia/fotki/na_sniezniku.jpg ). To śmieszne, że gdyby
    była to zorganizowana grupa, to niezbędny byłby przewodnik. Wydaje mi się, że
    tutaj rzeczywiście zwyciężył interes wąskiej grupy osób, która może na tym
    nieźle skorzystać.

    Okazuje się, że w grze o pieniądze nawet życie ludzkie nie jest żadnym tabu.
    Parkowo-przewodnicka hucpa dobrze wykorzystała zimową tragedię pod Rysami jako
    argument do wyeliminowania konkurencji. Szerzej o tym problemie:
    ksp.republika.pl/nsz_list.htm

    > szczęście obydwaj moi synowie trafili na takich.

    Mój syn też. Teraz ten chłopiec z tamtej fotografii jest już dorosły i jako
    instruktor harcerski by nie mógł zorganizować obozu wędrownego z harcerzami w
    naciekasze zakątki polskich gór i samodzielnie go prowadzić, choć kiedyś
    instruktorzy ZHP robili to z powodzeniem, i ta forma pracy z młodzieża
    doskonale się sprawdała. Komu to więc przeszkadzało? Ano przewodnickiej hucpie
    potwornie pazernej na pieniądze.

    Lech

  • Gość: opyros IP: *.markom.krakow.pl 13.07.03, 07:47
    jebać polskie tatry i goorali za ta samą kase co w zakopcu jade
    na słowacje czy nawet za niewiele większą do szamoniowa a tam
    warunki oniebo lepsze i obsługa znacznie milsza;
  • Gość: Dzidek IP: 80.48.38.* 13.07.03, 09:30
    Prawo prowadzenia wycieczek mają też przodownicy Górskiej Odznaki Turystycznej
    PTTK a to jest funkcja społeczna i robią to nieodpłatnie. Niewielkie to
    naruszenie monopolu, ale uświęcone tradycją i przepisami, więc warto wiedzeć.
  • Gość: Lech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 10:00
    Gość portalu: Dzidek napisał(a):

    > Prawo prowadzenia wycieczek mają też przodownicy Górskiej
    Odznaki Turystycznej
    > PTTK a to jest funkcja społeczna i robią to nieodpłatnie.
    Niewielkie to
    > naruszenie monopolu, ale uświęcone tradycją i przepisami, więc
    warto wiedzeć.

    Niestety, wspomniane w artykule Rozporządzenie Rady Ministrów
    pozbawiło przodowników turystyki górskiej PTTK i przewodników
    GOT PTT prawa do prowadzenia wycieczek w górach. Za prowadzenie
    grupy turystów - swoich kolegów z klubu grozi im tak samo kara.

    Myli się ktoś, kto sądzi, że czasy totalitaryzmu się skończyły z
    chwilą likwidacji PRL-u. Dziś nie demokratycznie wybrany przez
    stowarzysznie człowiek może przewodzić grupie członków jakiegoś
    klubu turystycznego na szlaku, a tylko narzucony przez urząd
    człowiek (funkcjonariusz) z legitymacją przewodnicką wydaną
    przez wojewodę.

    Jest to rażace pogwałcenie zagwarantowanych konstytucyjnie praw
    do wolności działania stowarzyszeń i swobodnego poruszania się
    po terenie własnego kraju.

    Parkowo-przewodnicka hucpa dobrze wykorzystała tragedię pod
    rysami jako argument do wyeliminowania "konkurencji"
    Szerzej o tym problemie:
    ksp.republika.pl?nsz_list.htm
  • Gość: Lech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 10:04
    szerzej o problemie:
    ksp.republika.pl/nsz_list.htm
  • a-r 13.07.03, 11:05
    Gość portalu: marusarz napisał(a):

    > sk.....syny goralenfolk znowu tylko do kasy pchaja sie jak
    > swinie. Za okupacji z niemcem byli za pan brat, za komuny dla
    > czerwonych spiewali (bachleda i ska) teraz patentuja oscypek
    > (sic!) no i tylko swoich na przewodnikow dopuszczaja .....a ja
    > ich je.ie - sa inne gory na swiecie gdzie nie trzeba ich
    > zaszczanych portek i kaprawej geby ogladac. Tfu!

    Czy wiecie, że w polskich górach obowiązują przepisy rodem z najgorszych
    totalitarnych czasów PRL-u. Czy wiecie, że każda grupa poruszająca się bez
    zawodowego przewodnika na większości obszarów polskich gór czyni to
    nielegalnie?

    Oto fragment przepisu przypominającego strzelanie do muchy z armaty:

    ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 6 maja 1997 r. w sprawie określenia
    warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących
    się i uprawiających sporty wodne (Dz. U. Nr 57, poz. 358) obowiązuje od dnia 22
    czerwca 1997 r.

    Załącznik nr 3

    § 3. 1. Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na
    obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000 m
    n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.

    Tu można zapoznać się z całym przepisem:
    ksp.republika.pl/rozporzrm.htm#d2
    i odpowiednim fragmentem kodeksu wykroczeń:
    ksp.republika.pl/kodeks.htm
    Nowe ustawy okołoturystyczne i rozporządzenia wprowadziły monopol dla
    przewodników zawodowych, przewidujący kary ograniczenia wolności lub grzywny za
    społeczne (nieodpłatne) prowadzenie wycieczek nawet osobom posiadającym
    uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK czy doświadczonych przewodników
    GOT PTT. Wprowadzono przepisy, które pozostają w rażącej sprzeczności z
    zagwarantowaną konstytucyjnie wolnością działania organizacji społecznych,
    łamiące niezbywalne prawo do samodzielnego decydowania przez grupę
    stowarzyszoną w jakimś klubie kto będzie przewodził im na szlaku. A wydawać by
    się mogło, że czasy totalitaryzmu, kiedy o tym decydowali urzędnicy państwowi
    już się skończyły bezpowrotnie...

    Dziś prowadzenie tanich obozów wędrownych przez społecznych działaczy
    turystycznych, które były znakomitą formą wychowania młodzieży w zdrowym ciele
    i w zdrowym duchu, jest zakazane (zagrożone karą) i zastrzeżone dla
    przewodników zawodowych. Kto więc ma organizować wędrówki i zaszczepiać
    młodzieży taką pasję? Ci ludzie zostali zepchnięci na boczne tory. Nie dziwota
    więc, że miejsce turystyki i wędrownictwa zajmuje wzrastająca wśród młodzieży
    przestępczość i szereg innych zjawisk patologicznych.

    Zainteresowanie profesją przewodnika jest w skali kraju i wśród młodzieży
    niewielkie. Tylko naprawdę nielicznych stać na drogie i czasochłonne
    przewodnickie kursy i opanowanie całego zakresu wiedzy w większości mającej
    niewiele wspólnego z samą turystyką górską i zdawanie karkołomnych egzaminów.
    Zdecydowana większość młodych ludzi traktuje turystykę, zwłaszcza górską, jako
    hobby. Tacy chętnie by mogli udzielać się w kołach i klubach i w ramach tychże
    klubów organizować i prowadzić wycieczki klubowe i inne impezy górskie. Rzecz w
    tym, że w naszym rzekomo szanującym prawa człowieka kraju jest to...nielegalne.

    Pod pozorem troski o bezpieczeństwo kilku "mądrali" zadbało o własne interesy i
    wprowadziło cały pakiet monopolistycznych przepisów służących tylko nabijaniu
    kasy przewodnikom zawodowym. Takie choćby wspomniane wyżej Rozporządzenie RM z
    czerwca 1997 roku traktuje pozostałą resztę doświadczonych turystów górskich
    jak idiotów nie umiejących poruszać się znakowanymi górskimi szlakami
    turystycznymi. Czy wiecie, że w myśl tego Rozporządzenia praktycznie każda
    grupa poruszająca się na terenie większości polskich gór, szczególnie tych
    najbardziej atrakcyjnych a często latem wcale nie niebezpiecznych (np. Gorce,
    Masyw Śnieżnika), musi sobie wynająć zawodowego przewodnika?

    Historia kiedyś surowo oceni ludzi małych duchem, a wielkich swoją pazernościa
    za brak szacunku dla działaczy społecznych - organizatorów turystyki,
    instruktorów ZHP, opiekunów SKKT PTTK i innych pasjonatów, którzy
    krzewili "bakcyla" turystyki górskiej wśrod młodzieży. Historia rozliczy
    tworców przewodnickich monopoli, dławiących tanią turystykę młodzieżową w
    polskich górach, za upadek schronisk młodzieżowych i górskie obiekty PTTK
    świecące dziś pustkami i za zarastające szlaki, po których kiedyś wędrowała
    wesoło młodzież szkolna i akademicka. Rozliczy ich za zdławienie szalenie
    pozytywnej pracy wychowawczej z młodzieżą i przyczynienie się do zajmowania się
    młodzieży zamiast turystyką - narkotykami, tworzeniem agresywnych subkultur i
    innej patologii...

    Jeśli stawki przewodników w tatrzańskich podane na
    www.ceper.com.pl/Informacje_turystyczne.html są prawdziwe to... brak mi
    słów.



    --
    Nic nie wprawia ludzi w takie zdumienie jak zdrowy
    rozsądek i uczciwe stawianie sprawy. R.W. Emerson
  • Gość: Tramp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.03, 08:56
    Z forum "Wprost".

    forum.wprost.pl/ar/?O=301002&NZ=2

    "Nie tak dawno mialam okazje grzebac sie w przepisach, zasadach funkcjonowania
    oraz historii najstarszego Parku Narodowego Kanady, Banff National Park,
    polozonego w Gorach Skalistych, dokonujac przy okazji pewnych analiz i porownan
    z polskimi parkami.

    Ostatniej zimy, w tym samym czasie, kiedy w Polsce zgineli licealisci pod
    lawina, w Kanadzie rowniez, w podobnych okolicznosciach, zginelo kilku uczniow
    prestizowej szkoly prywatnej z Calgary. W wyniku kilkumiesiecznych badan,
    inwigilacji i analiz, wladze parku na terenie ktorego doszlo do tragedii wydaly
    odpowiednie i dodatkowe, do istniejacych juz, ZALECENIA dotyczace zimowych
    wycieczek oraz sposobu w jaki owe grupy powinny zachowac sie w czasie pobytu w
    gorach ( takze szkolne ). Nie ma mowy o ZARZADZENIACH (nie do pomyslenia byloby
    wydawanie zarzadzen w tej sprawie przez kanadyjski urzad odpowiadajacy polskiej
    Radzie Ministrow !), nie ma tez mowy o zakazach badz nakazach, odnosnie
    poruszania sie z przewodnikiem. Przepisy oraz zalecenia dotyczace poruszania
    sie na szlakach (a gory sa tu wysokie, dzikie i misie grasuja), czy to w
    grupach, czy indywidualnie okreslone sa w regulaminach poszczegolnych parkow.
    Nie ma przepisu nakazujacego oplacenia i zatrudnienia przewodnika w przypadku
    wybrania sie na szlak grupy zorganizowanej, jak rowniez nie ma obowiazku
    zgloszenia trasy wycieczki na 14 dni przed planowana wyprawa (sic!). Wychodzi
    sie bowiem z zalozenia, ze turysci, czy to indywidualni, czy tez zorganizowani,
    dzialac powinni na wlasna odpowiedzialnosc , albowiem sa ludzmi doroslymi, nie
    przedszkolakami i sa w stanie sami zachowac odpowiednie srodki ostroznosci, po
    zapoznaniu sie z informatorami, broszurkami i odwiedzeniu Centrum Informacji
    Turystycznej, gdzie POWINNI (ale nie musza) zostawic swe dane i planowana trase
    jaka zamierzaja przebyc...
    Obserwujac od jakiegos czasu liberalne i rozsadne przepisy obowiazujace w
    kanadyjskich parkach, ilosc wypadkow w Gorach Skalistych oraz akcje ratunkowe
    tu przeprowadzane, odnosze wrazenie, ze w kraju mimo zapewnien i pozornych
    powierzchniowych ruchow warstw "geologicznych" , tak naprawde, w glebszych
    pokladach niewiele sie zmienilo. Wydawanie w Polsce ministerialnych zarzadzen
    oraz wprowadzanie coraz to nowych i ostrzejszych nakazow wzgledem poruszania na
    szlakach, znajduje sie nadal w gestii osob kierujacych sie przestarzalymi, z
    minionej "epoki" schematami , kiedy to wszystko dalo sie zaparagrafowac i
    obwarowac scisle podpunktami, rownoczesnie otwierajac tym samym droge
    kombinatorom i "kregom uprzywilejowanym" i umozliwiajac im dorwanie sie do
    koryta... "
  • Gość: Tramp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.03, 22:16
    Dziś w programie "Polsatu" przed kamerami opowiadał bajdy jakiś GOPR-owiec, że
    na Zagranicą jest tak samo. A to nieprawda. Oto co na ten temat na
    forum "Wprost":


    forum.wprost.pl/ar/?O=301002&NZ=2
    "Nie tak dawno mialam okazje grzebac sie w przepisach, zasadach
    funkcjonowania oraz historii najstarszego Parku Narodowego Kanady, Banff
    National Park, polozonego w Gorach Skalistych, dokonujac przy okazji pewnych
    analiz i porownan z polskimi parkami.

    Ostatniej zimy, w tym samym czasie, kiedy w Polsce zgineli licealisci pod
    lawina, w Kanadzie rowniez, w podobnych okolicznosciach, zginelo kilku
    uczniow prestizowej szkoly prywatnej z Calgary. W wyniku kilkumiesiecznych
    badan, inwigilacji i analiz, wladze parku na terenie ktorego doszlo do
    tragedii wydaly odpowiednie i dodatkowe, do istniejacych juz, ZALECENIA
    dotyczace zimowych wycieczek oraz sposobu w jaki owe grupy powinny zachowac
    sie w czasie pobytu w gorach ( takze szkolne ). Nie ma mowy o ZARZADZENIACH
    (nie do pomyslenia byloby wydawanie zarzadzen w tej sprawie przez kanadyjski
    urzad odpowiadajacy polskiej Radzie Ministrow !), nie ma tez mowy o zakazach
    badz nakazach, odnosnie poruszania sie z przewodnikiem. Przepisy oraz
    zalecenia dotyczace poruszania sie na szlakach (a gory sa tu wysokie, dzikie
    i misie grasuja), czy to w grupach, czy indywidualnie okreslone sa w
    regulaminach poszczegolnych parkow. Nie ma przepisu nakazujacego oplacenia i
    zatrudnienia przewodnika w przypadku wybrania sie na szlak grupy
    zorganizowanej, jak rowniez nie ma obowiazku zgloszenia trasy wycieczki na
    14 dni przed planowana wyprawa (sic!). Wychodzi sie bowiem z zalozenia, ze
    turysci, czy to indywidualni, czy tez zorganizowani, dzialac powinni na
    wlasna odpowiedzialnosc , albowiem sa ludzmi doroslymi, nie przedszkolakami
    i sa w stanie sami zachowac odpowiednie srodki ostroznosci, po zapoznaniu
    sie z informatorami, broszurkami i odwiedzeniu Centrum Informacji
    Turystycznej, gdzie POWINNI (ale nie musza) zostawic swe dane i planowana
    trase jaka zamierzaja przebyc...

    Obserwujac od jakiegos czasu liberalne i rozsadne przepisy obowiazujace w
    kanadyjskich parkach, ilosc wypadkow w Gorach Skalistych oraz akcje ratunkow
    e tu przeprowadzane, odnosze wrazenie, ze w kraju mimo zapewnien i pozornych
    powierzchniowych ruchow warstw "geologicznych" , tak naprawde, w glebszych
    pokladach niewiele sie zmienilo. Wydawanie w Polsce ministerialnych
    zarzadzen oraz wprowadzanie coraz to nowych i ostrzejszych nakazow wzgledem
    poruszania na szlakach, znajduje sie nadal w gestii osob kierujacych sie
    przestarzalymi, z minionej "epoki" schematami , kiedy to wszystko dalo sie
    zaparagrafowac i obwarowac scisle podpunktami, rownoczesnie otwierajac tym
    samym droge kombinatorom i "kregom uprzywilejowanym" i umozliwiajac im
    dorwanie sie do koryta...
  • Gość: smyk IP: hpcache:* 16.07.03, 17:48
    Podobno w Tatrach powyżej 1000 m znajdują się nawet spacerowe
    trasy i schroniska: w Dolinie Chochołowskiej (1145,6 m n.p.m.),
    w Dolinie Kościeliskiej (1094,6), w Dolinie Strążyskiej
    (1048,1), na polanie Kalatówki (1170 m). Ciekawe czy grupa
    zakonnic idąca na herbatkę do Kalatówek powinna zatrudnić
    przewodnika?
  • Gość: Tramp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.03, 07:50
    Gość portalu: smyk napisał(a):

    > Podobno w Tatrach powyżej 1000 m znajdują się nawet spacerowe
    > trasy i schroniska: w Dolinie Chochołowskiej (1145,6 m n.p.m.),
    > w Dolinie Kościeliskiej (1094,6), w Dolinie Strążyskiej
    > (1048,1), na polanie Kalatówki (1170 m). Ciekawe czy grupa
    > zakonnic idąca na herbatkę do Kalatówek powinna zatrudnić
    > przewodnika?

    horrendalne stawki przewodnickie

    Przykład: wycieczka np. 12 osób chce pochodzić główną granią Tatr przez 2
    tygodnie. Cena jednej wycieczki z przewodnikiem w Tatrach to ponad 400 zł (są
    tańsze, ale w dolinach i na krótszy czas - 4 godz. około 250 zł; są też
    droższe).
    Powiedzmy, że chodza z przewodnikiem tylko 10 dni.
    A więc policzmy:

    10 x 400 = 4000.

    czyli

    4000/12 = 333 zł.

    To, czy dla kogoś 333 zł to mało, czy też dużo pozostawiam jego
    własnemu osądowi.

    Ja organizuję w tym roku w ramach klubu turystycznego obóz wędrujących rodzin w
    Czechach dla grupy 12 osób. Nocujemy 12 nocy. Koszt pobytu: 210 kC za noc
    łącznie z wyżywieniem. Chodzimy przez 10 dni po okolicznych górach bez
    przewodnika (nie musimy go wynajmować). Ile kosztuje pobyt?

    210 x 12 = 2520 kC

    czyli w przeliczeniu na złotówki po aktualnym kursie 0,14

    2520 x 0,14 = 352 zł

    Gdyby to było w Polsce, koszt pobytu po doliczeniu opłat za przewodnika by był
    dwukrotnie wyższy.

    Bez komentarza.

  • Gość: Sec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 21:42
    Wyobraźcie sobie pewną sytuację. Grupa wycieczkowa 12 osób idzie czerwodnym
    szlakiem turystyycznym bez przewodnika wzdłuż brzegu klifowego z Wisełki do
    Międzyzdrojów. Z jednej strony wysoki brzeg zasłaniający widok na nadciągające
    od strony lądu czarne chmury, z drugiej spokojnie szumiące morze. Są w połowie
    drogi. Nagle zrywa się burza, zaczynają walić pioruny, leje jak z cebra,
    wzburzone fale wdzierają się nakamienisty, waski skrawek brzegu... Czy jest tam
    gdzie się schronić? Co mają zrobić? Z jednej strony ogromna woda, z drugiej
    strony strome urwisko zbudowane z oślizłych iłów, na które w deszczu nie sposób
    się wspiąć. Oczywiście gdyby był tam przewodnik, to by nie było problemu? Czy
    tak? W takim razie może by wprowadzić obowiązek prowadzenia wycieczek w tamtym
    rejonie przez przewodników, bo przecież też niebezpieczne?
  • Gość: rybak IP: *.NAT.WRO.Korbank.PL 25.07.03, 22:53
    >Jeśli grupa zapuściła się bez przewodnika na Czerwone Wierchy, przy czwartym
    >stopniu zagrożenia lawinowego, mogliśmy ich ukarać najwyżej za zejście ze
    >szlaku - tłumaczy Paweł Skawiński, dyrektor TPN.

    Ludzie! W Tatrach śnieg i to fura śniegu w środku lata! Wyciągajcie narty! Tę
    atrakcję zawdzięczamy dyrektorowi TPN. Polak potrafi. Podobno Skawiński w
    ostatnich tygodniach osobiście wnosił ten śnieg na Czerwone Wierchy, żeby
    uzasadnić smutną konieczność zapewnienia turystom bezpieczeństwa. Naprawdę
    warto dać mu za to te głupie 250 zł.

    Aha: zarządzenie nie dotyczy grup na rowerach ani na deskorolkach; zamiast
    płacić przewodnikowi za to, że przeprowadzi Was bezpiecznie wśród huku
    spadajacych lawin przez całą Dolinę Chochołowską, weźcie po prostu albo
    wypożyczcie rowery.

    Pozdrawiam
  • Gość: gero IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.03, 15:28
    Gość portalu: marusarz napisał(a):

    > sk.....syny goralenfolk znowu tylko do kasy pchaja sie jak
    > swinie. Za okupacji z niemcem byli za pan brat, za komuny dla
    > czerwonych spiewali (bachleda i ska) teraz patentuja oscypek
    > (sic!) no i tylko swoich na przewodnikow dopuszczaja .....a ja
    > ich je.ie - sa inne gory na swiecie gdzie nie trzeba ich
    > zaszczanych portek i kaprawej geby ogladac. Tfu!

    Raz po raz czytam, że przewodzenie grupie bez licencji itp. to jest łamaniem
    prawa. W podobny sposób łamał prawo - jeszcze w latach 80-tych pewien handlarz
    na podkarpaciu który woził bułki z miasta na jakąś wioskę gdzie nie było
    piekarni i sprzedawał je z jakąś marżą. Tego handlarza jak pamiętasz skazali
    jako spekulanta - tą historię do dziś cytuje się jako przykład głupoty
    totalitarnego państwa. W podobny sposób miliony ludzi co dzień łamało prawo np.
    handlując walutą czy robiąc dziesiątki innych czynności, które w totalitarnym
    systemie były zabronione. Gdyby wtedy całe społeczeństwo było takie jak
    korporacyjna hucpa przewodników górskich z Zakopca, to żylibyśmy do dziś nawet
    nie w komuniźmie tylko w jakimś niewolnictwie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.