Dodaj do ulubionych

Biedne PeDki ... .

08.04.08, 21:56
Kolumny „Gazety Wyborczej” zapełniły się głosami oburzenia nad
decyzją Wojciecha Olejniczaka o rozwodzie z Demokratami. Jak ten
młodociany „lewak” otoczony przez PRL-owskich aparatczyków
i „jeszcze bardziej lewackich od niego lewaków” miał czelność wysłać
na polityczny margines samego prof. Geremka i innych nie mniej
zasłużonych nosicieli Etosu?

Jednocześnie mogliśmy przeczytać kilka prawdziwych zdań o
przeszłości SLD. Przykładowo Ewa Milewicz narzeka, że SLD nigdy nie
było lewicowe. Po pierwsze nie zliberalizowało ustawy
antyaborcyjnej, po drugie popierało podatek liniowy, po trzecie nie
wprowadziło refundacji środków antykoncepcyjnych, po czwarte…, po
piąte… i nawet po dziesiąte – wszystko to jest prawdą! Pytanie brzmi
skąd liderzy SLD epoki Millera czerpali inspirację dla poparcia
podatku liniowego, czy obrony aborcyjnego „kompromisu”? Kto był
głównym autorytetem dla Millera (przynajmniej do czasów Rywingate) a
Aleksandrze Kwaśniewskim nie wspominając? Jaka gazeta sprawował
wówczas rząd dusz, lansując i podatek liniowy (bo nie ma
alternatywy) i ugodę z Kościołem (bo Unia) i „kompromis” aborcyjny
(bo Kościół)?

Widać, że spora część publicystów do sprawy rozwodu SLD z PD
podchodzi bardzo emocjonalnie. Jednym z nich jest Mirosław Czech, co
zresztą nie może dziwić bo były poseł sam tę partię zakładał. W
sobotę zaatakował on „lewacki” kurs SLD, stwierdzając że prowadzi on
do koalicji SLD z PiS-em. Pomijam już fakt, czy po śmierci Blidy
bardziej prawdopodobna jest koalicja SLD-PiS, czy pojednanie
Cezarego Michalskiego z Adamem Michnikiem. Faktem jest, że argument
ten nie brzmi zbyt wiarygodnie w ustach osoby, której partia
utworzyła swego czasu koalicję z ZChN-em. Partią przy której PiS
jest synonimem umiarkowania i europejskości – wartości tak cenionych
przez redaktorów „Gazety Wyborczej”.

Takich emocjonalnych lamentacji nad grobem nieboszczki Unii Wolności
ukazało się wiele. Znamienne jednak jest to, że dwaj najbardziej
przenikliwi chyba dzisiaj publicyści w Polsce decyzję Olejniczaka
chwalą. Jacek Żakowski przyczyn rozpadu LiD-u doszukuje się w
samobójczej taktyce PD, która wybrała drogę skopiowania programu PO.
Z kolei Michalski dostrzega z końcu LiD koniec toksycznego związku
postkomunistów i środowiska Unii Wolności. Ci drudzy tym pierwszym
zagwarantowali minimum bezpieczeństwa, z drugiej jednak strony co
rusz przypominali komu w tym kraju mniej wolno. A to stan wojenny, a
to Marzec. Przypominaniu kłopotliwej przeszłości zawsze towarzyszyło
wskazywanie „rozsądnych”. Najbardziej patologiczną formę przybrało
to w roku 2001 gdy SLD wygrało wybory tylko po aby realizować
program środowiska UW i „Gazety Wyborczej”. Jak to się skończyło dla
SLD, Millera i UW wszyscy wiemy.

Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka