Dodaj do ulubionych

Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw

  • bloody_rabbit 31.01.09, 16:36
    1. w innych krajach pracownika świeżo po studiach się kształci, a nie oczekuje
    że uczelnia dostarczy gotowy produkt
    2. uniwersytet tym się właśnie różni od biura agencji reklamowej, że daje dużą
    dawkę teorii, a praktyka jest później
    3. nie kłamcie że wiecie kogo będziecie zatrudniać za 7 lat, bo to bzdura ;-)
  • olias 31.01.09, 21:03
    pierwsze Twoje twierdzenie - nieprawda
    drugie - także samo.
    trzecie - j.w.
    po prostu uczelnie to jeszcze nadal sredniowiecze, coś poza naszą
    rzeczywistością.
  • edek47 01.02.09, 02:09
    NA JAKIEGO DEBILA-PRACODAWCE trafi jej absolwent.Sredniowiecze
    przede wszystkim reprezentuja pracodawcy, a nie pracownicy.
  • bloody_rabbit 22.02.09, 15:10
    > pierwsze Twoje twierdzenie - nieprawda

    Pracuję w międzynarodowej firmie w Londynie i wiem jak jest: przyjmujemy ludzi świeżo po studiach informatycznych albo ścisłych i nie odpytujemy ich "czy znasz technologię MS WebFooShmoo 3.4x" (bo tego się nauczą w pracy), tylko "czy znasz zasady programowania obiektowego", "czy znasz twierdzenie Bayesa", bo tego powinni się nauczyć na studiach.

    > drugie - także samo.

    Argumentów brak?

    > trzecie - j.w

    No jasne, 7 lat temu każdy bank inwestycyjny wiedział że bańka na rynku kredytowym pęknie i w 2009 roku nie będą potrzebowali tylu specjalistów z tej dziedziny :) To tyle z mojego podwórka.
  • Gość: icek20 IP: *.215.71.4.getinternet.no 31.01.09, 22:24
    Taki bzdety piszesz sobie czlowieku a o tym nie masz pojecia-
    zasilacie za granica szeregi sprzataczek i "zlotych raczek".
    kadzicie sobie nawzajem jacy to jestescie madrzy i wszystko wiecie-a
    fakt jest taki za granica jestescie 3 kategoria.
    Zagranica trzeba pracowac.
  • polld74 01.02.09, 04:36
    Zwłaszcza, że zarobki w tych "kategoriach" różnią się tym bardziej im niższa kategoria.
  • myfanawy 18.03.09, 12:13
    > Zagranica trzeba pracowac.

    Czy piszesz to z doswiadczenia sprzataczki czy "zlotej raczki" ?
  • Gość: Marta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.09, 16:38
    A ja chciałabym zapytać, jak wygląda staż albo praktyka młodego człowieka ,
    który przychodzi do firmy. A no tak ,że wszyscy , absolutnie wszyscy mają go
    głęboko w poważaniu, robi kawę i jest wynieś, przenieś, pozamiataj. Taka jest
    prawda! A jak przychodzi do firmy po studiach , to najlepiej żeby miał z 10 lat
    doświadczenia itd. To jest polska rzeczywistośc - od kogoś można wymagać ale od
    siebie to nic.
  • Gość: absolutnie wszyscy IP: *.chello.pl 31.01.09, 18:15
    Doskonale zaczynasz myśleć. Połowa sukcesu. Właśnie najpierw od siebie trzeba
    wymagać. Dać coś, a potem marzyc o wysokich zarobkach. Nie trzeba oczekiwać, że
    całe życie ktoś będzie Ciebie uczył, pokazywał jak się cokolwiek robi.A Ty
    ciągle będziesz "właśnie po studiach"' " właśnie na stażu" "właśnie się uczę"
    Dorośnij!
  • myfanawy 18.03.09, 12:15
    Jest w tym troche prawdy, bo pracodawca oczekuje, ze kandytat bedzie mlody,
    dobrze wyksztalcony i z duzym doswiadczeniem zawodowym ;) A jak ma miec duze
    doswiadczenie jak jest mlody i zakuwal, zeby miec dobry dyplom ?
  • Gość: Szymek IP: *.ghnet.pl 31.01.09, 16:42
    Moja kolezanka po studiach parzyla tylko kawe i latala na zakupy, kilka razy
    musiala przygotowywac sniadania szefowi i miala bure, ze nie potrafi zrobic
    dobrej kawy z ekspresu, pracodawcy sie nie podobalo, ze pianka nie jest dosc
    spieniona, innej z kolei robil propozycje seksualne, az sie dziewczyna poryczala...
  • Gość: ;) IP: *.chello.pl 31.01.09, 16:50
    Właśnie, właśnie! Dzisiejszy student nawet kawy dobrej nie umie zaparzyć!
    A koleżanka, to pewnie faksu nie umiała wysłać i dlatego się poryczała.Chcąc
    podbudować swój wizerunek puściła wersję, że taka piękna i że sex.... Oj te
    dzisiejsze studenciaki.
  • Gość: sekretarka IP: *.236.spine.pl 31.01.09, 17:22
    Tak jest! Studenci po ukończeniu studiów,chcieliby żeby to
    pracodawca im się kłaniał. Uważają się za "lepszy gatunek"
    człowieka.Bo oni mają przecież dyplom! A podstaw żadnych , bo
    doświadczenia brak i często umiejętności.... np. zaparzenia dobrej
    kawy :) A wymagania , także finansowe, to mają , że hoho! Piszę tu
    oczywiście o tzw. dzisiejszych absolwentach studiów. A do tego jak
    jeszcze rodzice "dziani" , to juz kompletnie w główkach
    poprzewracane.
  • d0ncorleone 31.01.09, 18:21
    Studenci nie mają czasu nawet kawy się napić ;)
    Non stop praca i nauka.
    Pozdrowienia dla studentów zaocznych.
  • Gość: :) IP: *.chello.pl 01.02.09, 00:52
    Oj po Twoich postach widzę, ze nie dajesz rady sobie sam ze sobą, to co o pracy
    możesz powiedzieć.Najpierw wymówki, teraz taki zajęty, że kawy nie masz czasu
    popić. Widać brak organizacji pracy! Jak możesz do czegoś dojść niemotko w
    życiu.Narzekaniem? Marny z Ciebie rodak.
  • Gość: Dubliner IP: 89.100.212.* 31.01.09, 19:14
    z emigrantami jest bardzo podobnie:
    pracuje sie tutaj na gora 50% w porownaniu z obrotami jakie wyciska sie w PL,nie
    dosc ze korporacje(miedzynarodowe) w PL maja wymagania jak z kosmosu zestawiajac
    z ich oddzilami tutaj na Wyspach,to jakosc pracy tez inna.
    Niemniej bardzo szanuje kolego w PL,bo zyczylbym sobie rownie duzo
    wyksztalconych tutaj ludzi ,na poziomie co w Krakowie!!!

    pozdrawiam obecnie z Dublina
  • polld74 01.02.09, 04:29
    Najpierw stawiają wymagania wykształcenie wyższe, języki, dyspozycyjność, a potem oferują zawrotne wynagrodzenie, za które można przeżyć co najwyżej na terenach dawnych PGR-ów, a praca okazuje się tak wymagająca, że człowiek po podstawówce mógłby z powodzeniem ją wykonywać.
    A jak absolwenci mają dzianych rodziców, to mają to w dupie, bo rodzice załatwią im posadę niezależnie od tego czy mają jakiekolwiek kwalifikacje, a dyplom to ważne żeby był, żeby się nikt nie czepiał.
  • Gość: gosc USA IP: *.socal.res.rr.com 31.01.09, 17:03
    pracodawcy w Polsce nie maja tych umiejetnosci ktore wymagaja od
    absolwentow, absolwenci sa zle ksztalceni poniewaz szkola jest
    oderwana od potrzeb pracodawcow, np inwestor budowlany wynajmuje
    firme architektoniczna ktora ma przedstawic kilka wariantow projektu
    wykorzystujac rozne materialy budowlane. Szkoly nie nie wiedza o
    nowych materialach wiec jak student moze obliczyc wytrzymalosc ,
    naprezenia etc(ja nie jestem architektem).
    Jezeli szkola idie z duchem czasu to znakiem tym sa jest
    korzystanie przez studentow nie z podrecznikow a z artykulow, tzw
    hands out i tym pdobnych
  • Gość: d IP: *.57.classcom.pl 31.01.09, 19:24
    Jesteś pewny, że student jakoś specjalnie się martwi niemożnością
    obliczenia wytrzymałości materiału itp.? Moja znajoma z PK, jak w
    zeszłym roku (swoim drugim) miała "materiałoznawstwo" (nie pamiętam
    dokładnej nazwy), to cały czas chodziła i narzekała, że jest to
    przedmiot absolutnie ARCHITEKTOWI nieprzydatny, głupi i bez sensu,
    bo to i tamto i w ogóle wszyscy tak sądzą i uczą się tego tylko: a)
    przed egzaminem (ew. na jakieś śródsemestralne zaliczenie) i b) na
    zasadzie trzech „z”.
  • eti.gda 01.02.09, 10:22
    Gość portalu: d napisał(a):

    > Jesteś pewny, że student jakoś specjalnie się martwi niemożnością
    > obliczenia wytrzymałości materiału itp.? Moja znajoma z PK, jak w
    > zeszłym roku (swoim drugim) miała "materiałoznawstwo" (nie
    pamiętam
    > dokładnej nazwy), to cały czas chodziła i narzekała, że jest to
    > przedmiot absolutnie ARCHITEKTOWI nieprzydatny, głupi i bez
    sensu,
    > bo to i tamto i w ogóle wszyscy tak sądzą i uczą się tego tylko:
    a)
    > przed egzaminem (ew. na jakieś śródsemestralne zaliczenie) i b) na
    > zasadzie trzech „z”.

    Wytrzymałość materiałów przedmiot nieprzydatny? To teraz wiadomo,
    dlaczego zawalają się hale targowe, dworcowe i sportowe!
  • Gość: czesław IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 16:54
    "Zarządanie ludźmi, PR" - a co to za kierunki? Każdy matoł może przez to przejść. A jakież to zdolności i umiejętności są potrzebne , żeby to ukończyć? Jak ktoś kończy matmę, fizę, czy konkretny kierunek na polibudzie, to wiadomo, że ma łeb, bo tuman się matmy czy programowania nie nauczy, nie "wykuje".
  • Gość: arcx IP: *.chello.pl 31.01.09, 17:04
    całe 5 lat uczyłem się w ten sposób:
    Dzida składa się z:
    -przeddzidzia
    -dzidy właściwej
    -zadzidzia

    przedzdzice można podzielić dodatkowo na:

    -przedzidzie czołowe
    -przedzidzie środkowo-korpusowe
    -przedzidzie końcowe



    i tak k...a 5 lat na studiach inżynierskich - mnóstwo teoretyzowania.

    Moje studia były studiami inżynierskimi - lotnicznymi

    MOŻNA W POLSCE SKONCZYC STUDIA LOTNICZE I NAWET RAZ NIE ZOBACZYC SAMOLOTU!!!!!

    WSZYSTKIE WYKLADY O BUDOWIE I WYTWARZANIU SAMOLOTOW PROWADZONE SA KREDA NA
    TABLICY, RYSUNKI ZAWSZE CZARNO BIALE, ZDJĘCIA TO RZADKOŚĆ A POJSCIE DO
    FABRYKI, ZAKLADU, MANUFAKTURY BY ZOBACZYC JAK TO WYGLADA NIE ZDARZA SIE WCALE!
  • d0ncorleone 31.01.09, 18:24
    No właśnie , a zobaczmy jak wygląda edukacja chociażby u naszych zachodnich
    sąsiadów.
    Z zazdrością patrzyłem jakim mają sprzęt w głupim technikum, tam są możliwości
    do nauki!
  • Gość: Monarchista IP: *.mas.airbites.pl 01.02.09, 09:44
    Gość portalu: arcx napisał(a):

    > całe 5 lat uczyłem się w ten sposób:
    > Dzida składa się z:
    > -przeddzidzia
    > -dzidy właściwej
    > -zadzidzia
    >
    > przedzdzice można podzielić dodatkowo na:
    >
    > -przedzidzie czołowe
    > -przedzidzie środkowo-korpusowe
    > -przedzidzie końcowe
    > i tak k...a 5 lat na studiach inżynierskich - mnóstwo
    teoretyzowania.
    >
    > Moje studia były studiami inżynierskimi - lotnicznymi
    >
    > MOŻNA W POLSCE SKONCZYC STUDIA LOTNICZE I NAWET RAZ NIE ZOBACZYC
    SAMOLOTU!!!!!
    >
    > WSZYSTKIE WYKLADY O BUDOWIE I WYTWARZANIU SAMOLOTOW PROWADZONE SA
    KREDA NA
    > TABLICY, RYSUNKI ZAWSZE CZARNO BIALE, ZDJĘCIA TO RZADKOŚĆ A
    POJSCIE DO
    > FABRYKI, ZAKLADU, MANUFAKTURY BY ZOBACZYC JAK TO WYGLADA NIE
    ZDARZA SIE WCALE!

    Do licha, to gorzej, niż w latach 60-tych! My przynajmniej mielismy
    laborkę i praktyki w zakładach produkujących sprzęt elektroniczny i
    telekomunikacyjny (jaki był, taki był, ale zawsze...). Nie był to
    stracony czas, bo tak się złożyło, że bez tzw. "praktyki dyplomowej"
    w ZWUT (obecnie SIEMENS) w Warszawie nie mielibyśmy szans napisać
    pracy dyplomowej. Dyrekcja tych zakładów zrobiła nam tę uprzejmość,
    że udostępniła dokumentację pewnego prototypu.
    Poza tym jednak kreda i tablica były głównymi "pomocami naukowymi".

  • Gość: sara IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.09, 17:17
    To są skutki: 1. Wszyscy idą do szkół kończących się maturą ( czy
    się nadają czy nie). 2. Matura zaliczana od 30%. 3. Mnóstwo uczelni,
    które przyjmują każdego ( na zaocznych byleby tylko płacili).4.
    Powszechne plagiaty-począwszy od prezentacji na maturze, skończywszy
    na pracach magisterskich i wyżej. I w ten sposób stał się CUD-
    współczynnik osób z wyższym wykształceniem wspiął się do nieba. A
    jakość...... jakość nie ma znaczenia!!!!
  • pumpernik 31.01.09, 17:24
    Europejska Wyższa Szkoła Smażenia bez Tłuszczu im. JP2 w Pomiechówku ma lepsze
    wyniki.
  • Gość: Ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 22:31
    Odpie**ol się od Pomiechówka buraku.
  • Gość: q IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 17:33
    z nadmiarem teorii a niedoborem praktyki się zgadzam. studiuję na 2. roku
    elektroniki i telekomunikacji na politechnice poznańskiej. do tej pory były 4
    przedmioty, które miały w nazwie słowo "teoria". a wszystkie przedmioty, które
    się do teorii ograniczają stanowią z 90% materiału
  • Gość: 71 IP: *.chello.pl 31.01.09, 17:35
    A może to pracodawcy rozczarowują studentów? Niby dlaczego firma ma otrzymać 300 kandydatów na 3 potrzebnych firmie, wyszkolonych dokładnie pod potrzeby tego przedsiębiorstwa? W dodatku firma ta nie ma zamiaru brać czynnego udziału w szkoleniu takiego studenta. Nie zapominajmy też że jest wiele osób po studiach, z wieloletnią praktyką a pomijanych przy rekrutacji ze względu na wiek 40+.
  • Gość: Al Saif IP: *.pools.arcor-ip.net 01.02.09, 17:13
    I tu problemem znowu jest system. W Polsce uczelnie bardzo niechetnie wspolpracuja z firmami czy przemyslem (ktory dopiero podnosi sie po upadku). W krajach takich europy zachodniej (takich jak np. Niemcy czy Hiszpania), pracodawca widzac dyplom jest pewien, ze pracownik jest dobrze przygotowany do pracy w firmie. Dzieje sie tak dlatego, ze uczelnie wspolpracuja z firmami i studenci czesto odbywaja praktyki w firmach (prawdziwe, nie trzytygodniowe ukladanie kartonow czy, poruszane juz na tym forum, parzenie kawy). Nie mowiac juz o tym, ze pisanie pracy dyplomowej w firmach to rzecz zupelnie normalna. Dodam jeszcze, ze w Europie zachodniej dobrzy inzynierowie, ktorzy maja po 50 lat (w tym np. 20 lat doswiadczenia zawodowego) nie musza szukac pracy. To praca szuka ich.
  • Gość: hkik IP: 194.0.102.* 31.01.09, 17:47
    Dają 1500 zł na start a chcieli by 4 języki obce i żebym był bardziej
    przedsiębiorczy od przedsiębiorcy u którego się zatrudniam
  • simpson0107 31.01.09, 17:50
    Moja dziewczyna niedawno zaczela prace w Polsce i opowiada mi czasami jak to ja polscy pracodawcy "wdrazaja" do pracy. Nie umiesz? To czego cie na tych studiach nauczyli? Nieprawda! Pracodawco, chcesz miec dobrze pracujacych mlodych pracownikow? Podchodz do nich z szacunkiem i zrozumieniem; to zaowocuje.
  • eti.gda 01.02.09, 10:13
    simpson0107 napisał:

    > Moja dziewczyna niedawno zaczela prace w Polsce i opowiada mi
    czasami jak to ja
    > polscy pracodawcy "wdrazaja" do pracy. Nie umiesz? To czego cie
    na tych studia
    > ch nauczyli? Nieprawda! Pracodawco, chcesz miec dobrze pracujacych
    mlodych prac
    > ownikow? Podchodz do nich z szacunkiem i zrozumieniem; to
    zaowocuje.

    W tym potępianym PRL inzynier przychodzący do pracy odbywał tzw.
    staż, ale nie za darmo, tylko otrzymywał jakąś stawkę
    zaszeregowania. Na stażu kandydat musiał przejść różne stanowiska.
    Staż trwał 1 rok, ale jeśli kandydat sprawował sie dobrze, staż mógł
    być skrócony do pół roku, albo można było w czasie stażu otrzymać
    podwyżkę. Staż kończył się egzaminem przed komisją złożoną ze
    specjalistów w danej dziedzinie oraz przedstawicieli dyrekcji a
    nawet z jednostki nadrzędnej. Po pomyślnym zdaniu egzaminu podwyżka
    była niemal automatyczna. Oczywiście tak było w przedsiębiorstwach,
    gdzie takie sprawy traktowano poważnie.
  • Gość: dfgj IP: 194.126.165.* 31.01.09, 17:55
    bo płaciliście im po 1200zł, teraz dawajcie 1500 matołom
  • xnonorx 31.01.09, 18:26
    Przykładowo Uniwersytet to taka wieksza zawodówka, a Politechnika to
    miejsce, gdzie stado bydłą przez ileś lat uczą jak zrobić pracodawcy
    dobrze. W ogóle człowiek rodzi się po to, żeby pracować w frmie
    takiego iksińskiego i wiedzieć jak go uradować....
  • Gość: Qwe IP: *.chello.pl 31.01.09, 18:26
    No cóż mamy gospodarkę wolnorynkową, i w tej chwili jest tak, że więcej jest
    szukających pracy po studiach, niż pracodawców chcących zatrudnić osoby z
    wykształceniem wyższym. Działa tu podaż i popyt. Podaż absolwentów jest
    wielka, popyt na ich pracę niewielki. Stąd ten rynek jest rynkiem pracodawcy.
    Oczywiście zgadzam się z diagnozą problemu tj.: zdana matura na 30%, studia
    teoretyczne bez wiedzy praktycznej itd. Teraz przyszedł czas rozczarowań i
    braku perspektyw zawodowych.
  • Gość: przedsiebiorca IP: *.client.stsn.net 31.01.09, 18:46

    Witam wszystkich,

    Zgadzam sie z tytulem. Artykulu nie czytalem. Mam przedsiebiortwo
    polonijne w Krakowie. Zatrudniam dwadziescia piec osob na etacie
    i pieciu studentow w zaleznosci od potrzeby. Nie mowie o tym na
    wstepie ale chetnie bym zatrudnil 3-4 osoby juz jako absolwentow
    uczelni. Niestety, ci mlodzi i sympatyczni ludzie sa zawodowo
    nieprzydatni. Pracuja kiepsko (towarzysko sa, owszem, interesujacy)
    ale business is business. Nie umieja lub nie chca sie uczyc. I nie
    maja wyobrazni zwaiazanej z praca i etyka zawodowa. Szkoda.
    Zatrudniam wiec osoby starsze ktore bija studentow na glowe.
    Uwazam, ze studenci sprawdzaja sie na razie tylko na Juwenaliach.
    Nikt im jeszcze nie powiedzial, ze przed wymaganiami jakie maja
    w stosunku do pracodawcy powinni tez spelnic jego oczekiwania.

    Pozdrawiam,
    ab.

  • todeskult 31.01.09, 19:05
    A jakie są oczekiwania pracodawców?
    Z lektury ogłoszeń wynika że najlepiej to jakby zaraz po studiach delikwet
    wszystko umiał i wszystko wiedział (miał doświadczenie jak 40-latek), był przy
    tym młody, dynamiczny, itp., bez rodziny itp. zobowiązań (znaczy siedzi po
    godzinach do bólu).
    Gdzie młody człowiek ma zdobywać doświadczenie ZAWODOWE jak nie u pracodawcy? Na
    studiach przecież go nie zdobędzie. Problem tkwi w systemie szkolnictwa
    wyższego: powinny istnieć wydzielone z uniwerytetów wyższe szkoły zawodowe, a
    wszelkie prawdziwe uniwersytety/instytuty powinny funkcjonować jako wydzielony
    katedry "dumania"/placówki badawcze.
  • Gość: acomitam IP: 62.87.184.* 01.02.09, 11:07
    Przy obecnych umiejętnościach zatrudnionych studentów i absolwentów
    po studiach najlepiej gdyby zaczynali od nauczenia się zamiatania
    pomieszczeń zakładu pracy. To zmyje z nich pyche w wiare, że
    wszystko potrafią, nauczy pokory i szacunku do pracy.
  • Gość: StudentkaMagda IP: *.237.spine.pl 09.02.09, 10:31
    Jestem studentką V roku studiów humanistycznych w Krk. Od jakiegoś czasu rozglądam się za pracą, nie szukam, tylko się rozglądam. Sytuacja jest beznadziejna, pracodawcy mają wyimaginowane wymagania, które nie są proporcjonalne do zarobków. Drugi rok zdobywam doświadczenie zawodowe w różnych instytucjach. Nikt mi nie płaci, po prostu chcę się nauczyć wielu rzeczy, których nie nauczyli mnie na studiach. Ale powiedzmy sobie szczerze, że po 13 miesiącach takiej pracy chciałabym, by ktoś mi wreszcie zaproponował coś więcej niż tylko 3 miesięczny bezpłatny staż.
    Pewien "prezes" w Krakowie na początku zaoferował mi takie rozwiązanie, a po 3 miesiącach pracę, która w ogóle nie ma nic wspólnego z tym co robiłam dla niego wcześniej. Po prostu chciał, bym te 3 miesiące pracowała za darmo, bo po co ma płacić. Moje doświadczenie jest większe, i tylko z tego jestem zadowolona, propozycje pracy zamierzam odrzucić bo nie chcę robić tego co on mi zlecił.
    Nikt mi nie może zarzucić, że nie umiem pracować ciężko. Potrafię siedzieć nad różnymi rzeczami dopóki ich nie skończę, jestem terminowa, punktualna, otwarta nawet na krytykę. Staram się spełniać cudze oczekiwania.
    Pracy fizycznej też się nie bałam, pracowałam podczas studiów, bo potrzebowałam pieniędzy. Pracowałam ciężko, po 30 godzin w każdy weekend, bo w tygodniu biegałam na wykłady i ćwiczenia. W wakacje pracowałam za granicą, bo więcej można zarobić, logiczne.

    Wypraszam więc sobie. Leniwa nie jestem, nierzetelna również.
    Mam swoje oczekiwania i mam do nich prawo.

    Spotkałam się również z tym, że pracodawca nie chciał mnie zatrudnić, ponieważ 2 dni w tygodniu potrzebowałam 3 godzin na zajęcia na uczelni. Mimo, że zaoferowałam, że przyjdę wcześniej, wyjdę później on tupnął nogą i powiedział: NIE! Musisz być po 8 godzin dziennie 5 dni w tygodniu... cóż, trudno, podziękowałam.


  • Gość: łoj te studenty IP: *.chello.pl 11.02.09, 22:50
    No i?

    otwarta
    > nawet na krytykę i nagle- > Wypraszam więc sobie.

    A śpiewać chociaż umiesz?
  • Gość: StudentkaMagda IP: *.237.spine.pl 14.02.09, 23:46
    Widać czytanie ze zrozumieniem to dla cwaniaczka problem.
  • todeskult 31.01.09, 18:54
    Jaka płaca taka praca, co się dziwić...
  • mecenas89 31.01.09, 18:55
    Czyli lepiej zamiast się uczyć od razu pracować .
    Lepsi Ci ci nie musieli się uczyć 5,6,7 lat , tak ?
    Lepsi Ci co 3 lata na Licencjacie podziubali troszkę i teraz zarabiają więcej bo
    wcześniej zaczęli pracę ? Dziwny kraj , dziwni ludzie , chcecie się odmóżdżać to
    proszę . Zapraszam do kasy , następny proszę.
  • Gość: inż.starej daty IP: *.satfilm.net.pl 31.01.09, 18:55
    W Krakowie taki poziom, to co mówić o studentach z Pipidówek, którzy płacą
    czesne i tym samym kupują sobie dyplomy ? I potem dziwić się, ze oczekują
    tuskawkowego CUDU, ze wyjeżdżają na zmywaki....
  • Gość: irlandczyk IP: 89.100.212.* 31.01.09, 19:26
    dokladnie tak,co sie powiela chocby na emigracji.Widac olbrzymie roznice
    pomiedzy dobrymy osrodkami akademickimi a reszta Polski.
    TO ze czesc ludzi sie dowartosciowywuje tym ze Anglik,Irlandczyk nie rozroznia
    SGH od Uniwerku w Olsztynie to i tak to wyjdzie w pracy na swiatlo dzienne.

    Oszem sa ludzie ,ktorzy z roznych powodow nie mieli dostepu do edukacji na
    rozsadnym poziomie ,ale ile jest takich co sie choro dowartosciowywuje leczac
    kompleksy ze jest sie w koncu rownym.
    Tak??? ciekawe droga jakich wyzeczen tego swojego MGR popelnili???

    Wiem ze jestem bardzo okrutny w tej ocenie,ale czy nie mam w niej w wiekszosci
    prawdy.Zbyt duzo tutaj mozna puszacych sie troglodytow ,ktorzy przy glebszym
    spojrzeniu malo soba reprezentuja.

    Prosze przyjezdzajcie,ja juz mam doscyc chocby pracujacych w hedge funds
    Polakow!!!Gdzie sie podziali Ci naprawde inteligentni??
  • Gość: zez IP: *.ust.tke.pl 01.02.09, 21:18
    dodam do tego wszystkiego ze na niektórych "uniwerkach" dopuszcza
    sie ściąganie! Wykladowca przychodzi na egzamin semestralny i
    mówi: "kto ma ściagi moze z nich korzystać", to jest mega
    obciach .Uczy sie oszustwa mlodych ludzi, nawet kto nie ma w
    zwyczaju ściągać tylko polegać na własnej wiedzy, będzie to robił,bo
    dlaczego ci ze ściągami maja go prześcigać w ocenach.
  • Gość: Obserwatorka IP: *.chelmnet.pl 31.01.09, 18:58
    Jeżeli zaliczanie poszczególnych przedmiotów opiera się na wynikach testów to
    skąd maja umieć pracować w zespole i rozwiazywać problemy.
    Córka skończyła studia kilka lat temu,ale podejrzewam że obecnie też tak
    uczą.Tylko na wykładach i seminariach nadobowiązkowych,które prowadzili
    zagraniczni wykładowcy to wszystko było.Musieli sami wybrać sobie problem i to
    nie wydumany ,ale taki który istnieje lub istniał rzeczywiście.Zgromadzić
    materiały,rozwiązać go i ocenić czy postępowanie urzędu było prawidłowe.Ale
    coś takiego wymaga też zaangażowania wykładowcy,a czy naszym by się
    chciało.Nie mają na to czasu,bo wykładają jednocześnie na kilku
    uczelniach.Także studenci nie byliby tym zainteresowani,bo studiujac
    jednocześnie pracują na pełnych etatach i testy im odpowiadaja,tym bardziej że
    się powtarzaja co kika lat.Co do języków to z własnych obserwacji wiem,że w
    większości naszych firm dobra znajomość ich nie jest w ogóle do niczego potrzebna.
  • Gość: oko IP: *.chello.pl 01.02.09, 00:55
    Słaba z Ciebie obserwatorka i matka też kiepska.
  • eit.hel 01.02.09, 01:32
    Ciekawe co według Ciebie świadczy o byciu złą matką z jej wypowiedzi w poście? Nie ma to jak komuś dowalić, żeby samemu lepiej się poczuć?
  • Gość: Obserwatorka IP: *.chello.pl 01.02.09, 17:05
    Otóż wywód swój opieram na słowie pisanym, które pojmuję przez czytanie. Oceniam
    matkę jako kiepską, A NIE ZŁĄ, gdyż matka ta pisze tymi słowy:
    "Jeżeli zaliczanie poszczególnych przedmiotów opiera się na wynikach testów to
    skąd maja umieć pracować w zespole i rozwiazywać problemy."
    Pracy w zespole nie uczy się tylko na studiach CHA CHA! Rozwiązywać problemy
    może nauczać MATKA! No chyba, ze kiepska....
    A i uwaga o przydatności znajomości języków obcych też motywuje jej dzieci, że
    ho ho. :)
  • Gość: magister IP: *.satfilm.net.pl 31.01.09, 19:03
    To są właśnie te "wykształciuchy " - nic nie Potrafią oprócz postawienia
    krzyżyka przy PO i Tusku oraz oplucia opozycji, czy nazwania starszych,
    wykształconych ludzi, moherami.
  • Gość: cudotworca IP: *.satfilm.net.pl 31.01.09, 19:06
    Ale głosując, krzyżyk przy PO czy Tusku POtrafią POstawić. A to baaaardzo dużo.
  • Gość: Pchli-kot IP: *.satfilm.net.pl 31.01.09, 19:10
    Wypraliśmy im mózgi.
  • Gość: Al Saif IP: *.pools.arcor-ip.net 31.01.09, 19:20
    Wedlug mnie problem polega tez na tym, ze uczelnie oszczedzaja pieniadze uczac tylko teorii, bo to jest najtansze. Potem student swietnie rozumie teorie, ale nie wie jak ja zastosowac. Ktos z lepszym angielskim, umiejetnosciami interpersonalnymi oraz znajomoscia podstaw funkcjonowania firmy wie jak sie w niej "poruszac" i dalej zajdzie (nawet jezeli nie ma takiej wiedzy merytorycznej lub nie jest tak inteligentny jak ten pierwszy - teoretyk). I potem studenci, ktorzy mieli same piatki w indeksie opowiadaja, jakie to zycie niesprawiedliwe, bo maja szefa, ktory mniej potrafi od nich...
  • Gość: JezioroLabedzie IP: *.zone4.bethere.co.uk 31.01.09, 19:23
    Witam! Niestety, kiedy czytam ten artykuł, to potwierdza on również moje
    spostrzeżenia.
    Kończyłam jedne studia w Polsce, na uczelni i kierunku uznanych za bardzo
    dobre. Teraz kończę kolejne studia w Wielkiej Brytanii. Zauważam kolosalną
    różnicę w sposobie nauczania w Polsce i w Anglii.
    Uważam, że polskie uczelnie (a przynajmniej większość z nich)są nastawione
    głównie na wiedzę teoretyczną, wykuwanie bez zrozumienia. W studentach nie
    wyrabia się krytycznego stosunku do wyuczonego materiału, nie uczy się ich
    myślenia. Dlatego też wiedza przyswojona na studiach może mieć faktycznie
    znikomą wartość dla pracodawców. Dla odmiany, w Anglii zawartość kursu ma
    bardzo silne powiązanie z tym, co jest rzeczywiście wymagane na rynku pracy.
    Studia tutaj pozwoliły mi spojrzeć na moją dziedzinę z zupełnie innej
    perspektywy - poznałam konkretne narzędzia przydatne w codziennej praktyce.
    Nauczyłam się też korzystać z teorii, a nie ją wykuwać.
    Zgadzam się również z tym, że większość polskich absolwentów, deklarujących
    znajomość języków obcych, tak naprawdę nie potrafi się skutecznie komunikować.
    Przykład z życia: poznana przeze mnie na studiach w Anglii Niemka,
    powiedziała mi, że kiedy składała aplikację na studia wyższe w Niemczech,
    jednym z obowiązkowych wymagań było wcześniejsze zaliczenie egzaminu Cambridge
    Advanced English. Podobnie wygląda to w innych krajach Europy Zachodniej i
    Skandynawii. W tych krajach absolwenci studiów posługują się biegle językiem
    angielskim. W Polsce ciągle nie jest to standardem.
    Ponadto, mam duże zastrzeżenia do samego procesu pisania prac magisterskich w
    Polsce. Część z nich to zwyczajne plagiaty, za które na Zachodzie dostaje się
    tylko wilczy bilet na wszystkie uczelnie plus oskarżenie i postawienie przed
    sądem. Jest niemal niemożliwe otrzymanie tytułu magistra czy licencjata,
    jeżeli nie przedstawi się WŁASNEJ i naprawdę przemyślanej rozprawy.
    Kiedyś pisałam już na jakimś forum o moich spostrzeżeniach. Zostałam wówczas
    zaatakowana przez innych forumowiczów za to że się zakochałam w angielskim
    systemie kształcenia, mam klapki na oczach itp. Ja jednak nie patrzę na to w
    ten sposób. Potrafię dostrzec wady angielskiego systemu oraz przewagi
    polskiego. Nie o tym tu jednak piszemy, tylko o tym, co można poprawić w
    Polsce. Ponadto, ja naprawdę uważam, że całościowa ocena sposobu nauczania
    wypada dużo bardziej na korzyść angielskiego systemu niż polskiego. Odkąd
    zaczęłam tu studiować, przestałam się dziwić, że polscy absolwenci mają tak
    duże problemy z uznawaniem swoich dyplomów na Zachodzie. To nie jest jakaś
    nieuzasadniona duma Niemców, Anglików, Francuzów itd. Naprawdę istnieją
    konkretne powody, aby podchodzić do polskich dyplomów z rezerwą.
    Pozdrawiam!
  • Gość: Latajacy HOlender IP: 89.100.212.* 31.01.09, 23:05
    kochana to tez przyznam Ci racje ale wiedza bedac tylko wycinkiem caloksztaltu
    tez zemsci sie na Tobie.Nacisk na specializacje i analfabetyzm we wszsyztkich
    pobocznych dziedzinach nie jest tylko i wylacznie charakterystyka systemuy w
    Angllii.
    Owszem masz ten komfort uczyc sie tego czego chcesz ale fakt jako caloksztlat
    wielu tutejszych absolwentow wprost miadze.
    Inna rzecz nie wiem czy wiesz ale np zdajac kwalifikacje w UK,Irlandii nie
    potrzeba nawet studiow(czyli masz papier kwalifikacji rozpoznawalny na rynku,a
    nie masz wyzszego) co np w PL jest nie do pomyslenia.Osobiscie nie znam ludzi
    robiacych chcoby ACCA w PL bez dobrego wyzszego wyksztalcenia.
    Owszem uwazam i bez atakowania CIebi ze przeceniasz system angielski.
    Tyle tym tytulem(w nawiazaniu takze do uznawalnosci dyplomow).Przy okazji to
    gratuluje ,bo na rynku pracy tutejszym masz poziom zaledwie absolwenta i
    zaczynasz od poczatku!! Nie szkoda Ci zycia??
  • Gość: Al Saif IP: *.pools.arcor-ip.net 01.02.09, 18:07
    Obecnie w Niemczech zmianie ulega system szkolnictwa wyzszego (czesc zmian juz zostala wprowadzona, czesc jeszcze nie). Niemcy najbardziej boja sie tego, ze ich nowy system bedzie wygladal jak brytyjski wlasnie. Niestety duzo zlego o nim slyszalem (takze od ludzi, ktorzy mieszkaja w Anglii i maja z nim doczynienia). Sam nigdy nie mialem mozliwosci pracowac z inzynierem wyksztalconym na wyspach, ale od tych, ktorzy mieli taka mozliwosc czesto slyszalem bardzo niepochlebne opinie. W krajach anglosaskich mozna robic prace dyplomowa z inzynierii...korespondencyjnie (to nie dowcip!).

    Uwazam, ze to czego brakuje polskiemu szkolnictwu wyzszemu (oprocz pieniedzy, oczywiscie) to sa madrzy ludzie, ktorzy mieliby wizje i potrafili tym odpowiednio pokierowac. Nawet na poziomie poszczegolnych uczelni. Polskie uczelnie sa zarzadzane bardzo nieprofesjonalnie i przez ludzi, ktorzy nie maja o tym zielonego pojecia (choc sa swietnymi specjalistami np. w dziedzinie mechaniki, chemii czy lingwistyki). Uczelnie nie maja sie szans rozwinac pod rzadami kogos takiego.
    Przykladem moga byc prywatne uczelnie, ktore staraja sie zrobic jak najwiecej dla studentow (kontakty z pracodawcami czy uczelniami zagranicznymi, lepszy dostep do pomocy naukowych, udzial w roznych europejskich projektach itp.).
    Niestety, uczelnie panstwowe bardzo czesto maja podejscie rodem z PRL "a my tego nie zalatwimy i co nam pan zrobi...?". Kompletnie nie sa przygotowane do dzialania na wolnym rynku i walki o studenta.

    Kolejnym (bolesnym) krokiem na drodze do europeizacji polskich uczelni jest wprowadzenie platnych studiow dziennych. I madrego systemu, ktory by to wszystko regulowal...
  • Gość: sirk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.09, 20:32
    Wykładam od kilkunastu lat na dwóch uczelniach i wniosek jest jeden. Studenci
    (generalnie) wiedzą dużo mniej niż kiedyś po szkole średniej, są mniej pracowici
    i znacznie bardziej roszczeniowi. Oczywiście, że są wyjątki, studenci znakomici,
    ale to jest promil, reszta, niestety, równa w dół, stale i systematycznie.
    Niektórzy są zdziwieni, że by zaliczyć na studiach test, trzeba mieć więcej
    punktów procentowo niż na maturze...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.