Dodaj do ulubionych

Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy

03.05.09, 23:06
dlatego warto studiowac w Warszawie, tam w trakcie studiów wszyscy
pracują i po studiach mają wymagane doswiadczenie
Obserwuj wątek
    • Gość: ciekawa Re: Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy IP: *.chello.pl 03.05.09, 23:19
      To nie o takie doświadczenie chodzi. Ani o takie umiejętności. Chodzi o to, żeby program studiów i atmosfera na uczelniach sprzyjała rozwijaniu praktycznych, prozawodowych umiejętności - współpraca w grupie to archaizm, a przecież można organizować zamiast egzaminów projekty, wymuszające pracę zespołową. Naturalnie będą się wyłaniać leaderzy itd. No i oczywiście niezbędna współpraca z sektorami gospodarki - ale tu już trzeba zmiany mentalności we władzach - a tak tylko barbórki i inne takie, myślenie imprezowe z poprzedniej epoki, zasłonię oczy to mnie nie ma itp.Gratuluję dobrego samopoczucia!
      • Gość: xyz Re: Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy IP: 212.244.179.* 07.05.09, 09:51
        projekty wymuszaja prace zespolowa? bredzisz. w polskiej rzeczywistosci projekty
        wygladaja tak, ze jeden frajer robi za kolejnych pieciu. na zachodzie kazdy
        student ma ambicje, zeby sie wykazac i w wniesc swoj wklad do projektu, a w
        polsce 99% studentow tylko patrzy jak sie zalapac na najwyzsza ocene ale sie
        przy tym W OGOLE nie narobic. ja na studiach po pierwszym tzw."zespolowym"
        projekcie, ktory w praktyce w 95% zrobilam sama, kazdy kolejny robilam sama od
        poczatku do konca. nie dosc ze moje projekty zawsze byly najlepsze, to
        przygotowanie ich samemu zajmowalo mi zdecydowanie mniej czasu niz w tzw.
        grupie. mozna mi zarzucic brak umiejetnosci wspolpracy w grupie?- alez
        oczywiscie, ale tylko jezeli ma sie spaczone pojecie "wspolpracy w grupie". bo w
        polsce "wspolpraca w grupie" czy "praca zespolowa" to tak naprawde szukanie
        frajera, ktory odwali czarna robote za kilku cwaniaczkow, a im pozwoli spijac
        smietanke. tak jest na studiach, i tak samo pozniej w pracy. nic dziwnego, ze
        szefowie nie moga znalezc ostatnimi czasy ludzi, ktorzy do czegokolwiek sie
        nadaja. ktos kto cos soba reprezentuje nie bedzie sie godzil na takie
        traktowanie i poszuka sobie pracy w krajach, w ktorych bedzie mogl sie
        realizowac, a nie tylko tyrac za innych. a cala reszta coolowych cwaniaczkow tez
        sie do niczego szefowi nie przyda, bo oni owszem- pogadaja sobie w zespole,
        kazdy jeden napuszy sie jak paw, tylko efektow pracy nie bedzie, bo zaden z nich
        nigdy nic nie zrobil.
        • em_obywatel Mylisz skutki z przyczynami 07.05.09, 12:52
          Przyczyna problemu jest to, ze od malego, od podstawowki poczawszy dzieci sa
          systematycznie oduczane od pracy w grupie.
          Skandynawski system edukacyjny kladzie od samego poczatku nacisk na prace w
          grupie. Doroslych ludzi ktorzy nigdy nie pracowali w grupie bardzo trudno jest
          tego nauczyc. Wiem to sam po sobie, wiem jak wygladaly moje poczatki na studiach
          magisterskich w Danii. Do tej pory przylapuje sie na zlych nawyckach
          wyniesionych z poczatkow mojej edukacji.

          Jeszcze jedno - praca w grupie nie wymaga liderow, takich jak liderzy sa
          rozumiani w Polsce. Konkurencja o stanowisko lidera tylko niszczy ducha
          wspolpracy w grupie, bo zdobycie stanowiska lidera staje sie wazniejszym celem
          niz sukces grupy jako calosci. Male klilku osobowe grupy lepiej dzialaja kiedy
          wszyscy w grupie uwaznie sluchaja co inni maja do powiedzenia. Nikt nie jest
          nieomylny i zawsze peer-review jest czyms dobrym. Do tego, potrzebna jest
          mentalnosc pracy grupowej, ktora niestety trzeba wypracowac, sama z siebie nie
          przyjdzie. Nikt sam z siebie nie nauczy sie pracowac w grupie, do tego
          potrzebne sa wskazowki od nauczycieli i doswiadczenie.
          --
          www.obywatel-emigrant.blogspot.com/
          • Gość: xyz Re: Mylisz skutki z przyczynami IP: 212.244.179.* 07.05.09, 13:14
            nie przesadzaj z tym oduczaniem od podstawowki. amerykanie sa duzo wiekszymi
            indywidualistami niz np. polacy, nastawieni sa na osiagniecie sukcesu jako
            jednostki, a jednak potrafia pracowac w zespole. ale zeby pracowac w zespole
            trzeba miec wiedze merytoryczna, zeby w ogole byc w stanie pojac co zespol ma
            zrobic. w polsce natomiast na uczelniach- nawet tych dobrych panstwowych- masz
            bande obibokow, ktora dostaje torsji gdy ma sie czegokolwiek nauczyc, albo nawet
            jedynie przeczytac. wola pojsc na imprezke, zalac sie w trupa kilka razy w
            tygodniu, a potem czekac az jakis wspomniany juz przeze mnie frajer odwali za
            nich cala robote w tzw. grupie. okolo 90% polskich studentow w ogole nie powinno
            znalezc sie na uczelniach wyzszych, bo brak im najzwyczajniej w swiecie
            intelektualnych mozliwosci i pracowitosci potrzebnej do studiowania. ale
            uczelnie ich trzymaja, bo dostaja na nich wcale niezla kase od ministerstwa.
            ponadto w polsce pracowistosc nie jest w cenie, lepiej byc cwaniaczkiem, za
            ktorego pracuja inni- to sie nazywa "przedsiebiorczosc". moznaby bylo uczyc
            dzieci w polskiej podstawowce pracy w grupie od poczatku, tylko po co?- pojdzie
            taki do domu i uslyszy od rodzicow, ze jest frajerem ze pracuje, bo trzeba sie
            tak ustawic, zeby to inny pracowali. problem tkwi w mentalnosci a nie w systemie
            nauczania.
            • gromek1 Re: Mylisz skutki z przyczynami 07.05.09, 13:22
              Zgoda! Podobnie napisałem w poście wklejonym nieco niżej. Tylko kij
              ma dwa końce. Jeżeli takie "ślizganie się" po studiach jest w Polsce
              możliwe to sporą część winy ponosi jednak system (szkolnictwo
              wyższe), który taką sytuację toleruje.
              Jedno z praw Murphy'go głosi, że człowiek pracuje (studiuje) tak źle
              na ile mu się pozwoli.
              --
              IPN to som ciarachy horde!
              Trzea stać i walić w morde!
              • Gość: xyz Re: Mylisz skutki z przyczynami IP: 212.244.179.* 07.05.09, 13:48
                wedlug mnie wine ponosi nie szkolnictwo, tylko obecna sytuacja w polsce, do
                ktorej doprowadzono- calkiem z rozmyslem- po 1989 r. produkcja ludzi z dyplomami
                mgr, ktorzy sa na poziomie intelektualnym absolwenta zawodowki (tyle ze bez
                umiejetnosci praktycznych)jest na reke wszystkim, a najbardziej- paradoksalnie-
                pracodawcom. bo w polsce generalnie nie ma pracy dla wyksztalconych ludzi,
                ktorzy cos soba reprezentuja. jest pare wyjatkow, np. branza IT, ale to sa
                wyjatki i liczba miejsc w tych branzach tez jest ograniczona. to ze wiekszosc
                absolwentow wyzszych uczelni do niczego sie nie nadaje jest pracodawcom na reke,
                bo usprawiedliwia zenujaco niskie place i traktowanie pracownika ponizej
                wszelkiej krytyki. osoba wyksztalcona i z mozliwosciami nie ma nawet co szukac
                pracy, bo na dzien dobry bedzie traktowana jak zagrozenie. pracowalam troche w
                polsce i regula bylo, ze osoby cos soba reprezentujace odsuwalo sie od powaznych
                zadan, dajac im do wykonywania czynnosci wrecz techniczne. bo zagrazaly
                niekompetentnym pracownikom- nie koniecznie starszym. wiec po co polskie
                uczelnie maja ksztalcic dobrze przygotowanych absolwentow?- i tak nie znajda
                pracy. spakuja walizke i wyjada.
                • gromek1 Re: Mylisz skutki z przyczynami 07.05.09, 14:03
                  Pracodawcy wybierają z tego co mają.
                  A zgadzam się z Tobą, że obecnie dyplom studiów wyższych się
                  zdewaluował. Teraz pracodawca wybierając losowo spośród absolwentów
                  trafia statystycznie na osobę, która pomimo posiadania dyplomu nie
                  posiada predyspozycji aby w ogóle studia rozpocząć. Nie zgadzam się
                  natomiast, że w Polsce nie ma pracy dla ludzi wykształconych.
                  Zatrudniam kilku absolwentów (na przestrzeni kilkunastu lat
                  działalności przewinęło się już przez firmę blisko 20)i nie stwarzam
                  im żadnych barier odnośnie kursów i szkoleń, ba kilku z nich
                  pokończyło finansowane przez miją firmę studia podyplomowe. Tylko,
                  że to niewiele daje. Można mieć nad biurkiem całą galerię dyplomów
                  certyfikatów etc. i dalej mieć kwalifikacje na poziomie prostych
                  technicznych umiejętności, przy całkowitej bezradności jeżeli chodzi
                  o wykonywanie pracy samodzielnej i kreatywnej.

                  --
                  IPN to som ciarachy horde!
                  Trzea stać i walić w morde!
                  • Gość: xyz Re: Mylisz skutki z przyczynami IP: 212.244.179.* 07.05.09, 14:20
                    no wlasnie- polskie studia podyplomowe. przeciez jest to zenada- studia
                    potworzone aby dodatkowo nabic kase kiepskawym profesorom, ktorzy tego co
                    podobno "ucza" na podyplomowkach powinni uczyc w toku studiow magisterskich- i
                    to bez zadnej łaski. rodzaj wyksztalcenia, ktory jest ewenementem na skale
                    europejska, nigdzie poza polska nie uznawany i nie traktowany powaznie. jakich
                    ty oczekujesz kwalifikacji po zakonczeniu takich studiow od swoich pracownikow?
                    no chyba ze masz na mysli uznane kwalifikacje miedzynarodowe, ale watpie. nie
                    napisalam, ze w polsce w ogole nie ma pracy dla dobrze wyksztalconych i
                    ambitnych ludzi, ale ze jest jej bardzo malo, i tylko w niektorych branzach. to
                    kropla w morzu. zachodnie firmy zatrudniaja w polsce tez jedynie np.
                    programistow czy inzynierow z dziedzin, z ktorych nie moga znalezc fachowcow u
                    siebie. cala reszte- dzial finansowy, HR i tym podobne sciagaja z krajow
                    macierzystych. w skandynawii jest pelno ogloszen dla skandynawow, ktore oferuja
                    prace w oddzialach firm w polsce. i nie sa to ogloszenia na dyrektorow
                    generalnych, ale nawet na zwyklych pracownikow biurowych! na np. 50 osob
                    zatrudnionych w takich oddzialach moze 10 to polacy. wiec gdzie ta praca dla
                    mlodych zdolnych?
            • jj1978 Re: Mylisz skutki z przyczynami 07.05.09, 13:23
              ale to jest wlasnie wina systemu nauczania:) notatki z wykladow (kserowane) jako
              jedyne zrodlo wiedzy studenta. pozniej odklepanie tych wykladow na egzaminie
              ktory nie wymaga ewaluacji i krytycznego podejscia do materialu.
                • jj1978 Re: Mylisz skutki z przyczynami 07.05.09, 14:08
                  dawno nie szukalam pracy w polsce, tez pamietam ze tak to wygladalo, ale trudno
                  mi powiedziec skad sie wziela idea ze proste prace biurowe albo kontakt z
                  klientem wymaga skonczenia studiow. moze to efekt duzego bezrobocia jakie kiedys
                  bylo?

                  mam natomiast porownanie miedzy studiami prawniczymi w polsce i w anglii,
                  chociaz w polsce studiowalam ekonomie (wyjatkowa strata czasu) - zadnych
                  egzaminow testowych, tylko problem questions albo eseje, egzamin zazwyczaj trwa
                  3 godziny (odpowiedz na 3 pytania) i jest to 70% oceny z przedmiotu. wymogiem
                  otrzymania first class jest wlasnie krytyczna analiza, i akademickie jak tez i
                  praktyczne podejscie to do tematu.
        • battosai Re: Wiekszość pracowadców nie szuka pracowników 07.05.09, 10:52
          > Parcownik przychodzi do pracy po to, by pracować, a nie się uczyć.

          Mój pierwszy pracodawca miał takie samo podejście jak Ty - najlepiej byłoby,
          jakby pracownik harował 20 godzin na dobę za miskę okraszonej zupy i jeszcze
          codziennie wielbił Boga (szefa) za to, że ten w ogóle pozwala mu u siebie
          pracować. Ten, kto nie inwestuje w pracowników, może na rynku konkurować tylko
          niskimi cenami, bo przecież nie jakością. A w niektórych branżach niska jakość
          jest nie do pomyślenia. Chyba, że bezczelnie okłamuje się klientów w sprawach
          jakości, aby tylko wyciągnąć od nich więcej kasy (metoda sprawdzona i
          wielokrotnie przetestowana). Dodatkowo pojawia się duża rotacja pracowników,
          którzy najzwyczajniej w świecie od takiego dziada uciekają - i w ten sposób pan
          pracodawca kręci sobie bicz na własne cztery litery
          --
          Galerie zdjęć pięknego Szczecina
          www.szczecin.e9.pl
          • gromek1 Re: Wiekszość pracowadców nie szuka pracowników 07.05.09, 13:06
            Na rynku pracy jak na każdym innym działa prawo podaży i popytu. Gdy
            roboty jest mało, a chętnych dużo mamy do czynienia z rynkiem
            pracodawcy. Gdy sytuacja się odrwaca przewagę mają pracobiorcy.
            Jest jeszcze jeden element, którzy wszyscy narzekający na szefów
            tutaj pomijają. Bardzo często "pan pracodawca kręci sobie bicz na
            własne cztery litery" inwestując w pracowników. Taki zainwestowany
            po dwóch latach nauki biegnie do konkurencji z wianem w postaci
            rynków zbytu, albo otwiera działalność konkurencyjną. Przy obecnym
            prawie pracy pracodawca wobec takiego postępowania jest bezradny.

            --
            IPN to som ciarachy horde!
            Trzea stać i walić w morde!
      • gromek1 Re: Wiekszość pracowadców nie szuka pracowników 07.05.09, 12:55
        Pomylenie z poplątaniem.
        1. Nowymi pracowanikami nie zajmuje się szczebel jeżdzący BMW i
        wczasujący się na Seszelach tylko goście, którzy widzą w młodych
        ewentualną konkurencję.
        2. W dobie cywilizacji informatycznej "kursy i szkolenia" to jakiś
        relikt socjalizmu. Kwalifikacje można (i niektórzy nawet to robią)
        podnosić bez aprobaty szefa.

        --
        IPN to som ciarachy horde!
        Trzea stać i walić w morde!
    • Gość: a'went usprawiedliwieni sa IP: *.autocom.pl 04.05.09, 13:13
      dlatego pracodawcy są usprawiedliwieni do płacenia absolwentom 1,5tys zł brutto
      przez okres próbny pierwszych 2 lat następnie utrzymania tej stawki ze względu
      na kryzys. Następnie utrzymania tej stawki ze względu na obniżającą się
      wydajność pracy starszych pracowników.


    • Gość: Be Re: Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 20:16
      stefan331 napisał:

      > dlatego warto studiowac w Warszawie, tam w trakcie studiów wszyscy
      > pracują i po studiach mają wymagane doswiadczenie


      Uwierz na 4 roku UEK pracuje jakieś 50% osób i na ogół jest to praca związana z zawodem. Ci, którzy nie pracują albo są w trakcie odbywania praktyk, są na stypendiach zagranicznych lub kształcą się jeszcze na innych kierunkach. Nie pracują tak naprawdę tylko Ci, którym się nie chce. Tyle, że w tym wszystkim nie o możliwość pogodzenia pracy ze studiami chodzi, a o to co się wynosi z zajęć, a to niestety kuleje. Przedmiotów, gdzie można spotkać się z praktycznym podejściem można policzyć na palacach jednej ręki (i tak mam szczęście, że moja specjalizacja jest dość praktyczna i wymaga przerobienia wielu zadań problematycznych, a są specjalizacje, gdzie liczy się jedynie teoria). Z pracą w grupach też różnie bywa. Zależy od podejścia grupy i etapu studiów. na pierwszych latach jeszcze to jakoś wychodzi, ale potem nietsety juz nie bardzo, bo kazdy ma swoje zajęcia - pracę, nie rzadko rodzinę i bardzo cięzko ustalić wspólny tremin spotkania, dlatego każdy robi najczęściej swój wycinek bez uzgadniania z innymi. Inną sprawą jest też to, że studenci nie mogą po zrealizowania pewnych minimów samodzielnie dobierac sobie przedmioty kształcenia.
    • Gość: krasnal GŁOS Z UR IP: *.ar.krakow.pl 07.05.09, 00:47
      We wrześniu 2008 obroniłam dyplom na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie. I jako
      zootechnik - hodowca zwierząt nie wiem gdzie się odnaleźć na małopolskim rynku
      pracy. Chciałabym się wyspecjalizować i pracować niezależnie, a nie od razu
      prowadzić jakąś dużą hodowlę. Jednak moje studia nie otworzyły mi na to oczu. A
      takich jak ja wychodzi rocznie setka. Mało praktyki, mało specjalizacji, brak
      kontaktu ze współczesnym rynkiem pracy. Program naukowy za bardzo rozdrobniony.
      • mikelondon Re: GŁOS Z UR 07.05.09, 08:53
        Tjaa - i jeszcze glos z jednej z Politechnik- to co tam się dzieje
        to jeden wielki żart. Od biedy zrozumiałbym, że
        przyszli "inżynierowie z Petrobudowy" nie potrafią się posługiwać
        językiem polskim (wszak Polska język - trudna język), ale naprawdę
        nie rozumiem czemu ma służyć wbijanie do glowy debilizmów, które się
        zapomina po 3h (max) od egzaminu, bo nigdy się nie przydadzą?
        Dlaczego katuje się ludzi metodami liczenia czegokolwiek jak za
        króla Ćwieczka (brakuje tylko, żeby kazali wyciągnąć suwaki
        logarytmiczne), a nie uczy się ich praktycznego użycia programów
        komputerowych? Dlaczego elektryków uczy się przez 2 semestry
        programowania w C++?? Kiedyś wmawiano mi, że wkuwanie to domena
        studów humanistycznych na uniwersytetach (znany kawał o wkuciu
        książki telefonicznej). Dziwne, ale teraz mam wrażenie, że więcej
        kucia (b. często pozbawionego sensu) jest na Polibudzie... Zbyt
        często mam wrażenie, że program nie jest układany pod wymagania
        rynku, ale raczej pod wymagania kolesi z Polibudy (wykładowców) -
        przecież oni "robią swoje od lat" - nie można od nich wymagać, aby
        nagle coś zmieniali. Nic to że mury tych "szacownych" uczelni
        opuszczają później niedouczeni kandydaci na inżynierów (bo na pewno
        nie dobrze przygotowani fachowcy)
        Doliczcie powszechną praktykę podpierania się w wykładzie kiepskiej
        jakości prezentacjami w PP i macie pełen obraz. Niektórzy z
        wykładowców są tak leniwi, że do swoich prezentacji wklejają wykresy
        zeskanowane z książek wydanych w latach 80tych (lub może nawet
        wcześniej) - zero wkłady własnego. Ubarwiają to durnymi filmikami
        ściągniętymi z netu.
        Wyposażenie pracowni to jakaś porażka - połowa z nich zasługuje na
        miano muzeum. Jeszcze nie zdażyło mi się aby uczono nas posługiwać
        się jakimś nowym sprzętem pomiarowym (szczyt techniki to miernik
        cyfrowy).

        --
        And Saint Attila raised the hand grenade up on high, saying,
        'O Lord, bless this Thy hand grenade that, with it, Thou mayest blow
        Thine enemies to tiny bits in Thy mercy.'
        And the Lord did grin, and the people did feast upon the lambs and
        sloths and carp and anchovies and orangutans and breakfast cereals
        and fruit bats and large chu-
        • Gość: mgr inż. Re: GŁOS Z UR IP: *.zone8.bethere.co.uk 07.05.09, 14:45
          mikelondon napisał:
          > Dlaczego elektryków uczy się przez 2 semestry
          > programowania w C++??

          Dlatego, że prawdziwy MAGISTER INŻYNIER elektryk wykonujący ambitną inżynierską
          pracę czasem tego potrzebuje. Niestety w Polsce inżynierowie głównie zajmują
          się odwalaniem roboty którą byłby w stanie wykonać dobry technik, ale nie może,
          bo nie ma papierów. Generalnie w Polsce tylko wykorzystuje się zachodnie
          technologie, praktycznie nie tworzy nic nowego.

          Pozdrawiam z Anglii, pracuję tu nad takimi projektami, o jakich w Polsce mi się
          nie śniło.
    • mikelondon Re: Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy 07.05.09, 08:54

      stefan331 napisał:

      > dlatego warto studiowac w Warszawie, tam w trakcie studiów wszyscy
      > pracują i po studiach mają wymagane doswiadczenie

      tjaa - połowa pracuje w Tesco, gdzie nabywa niezbędnych umiejętności
      miękkich :)

      --
      And Saint Attila raised the hand grenade up on high, saying,
      'O Lord, bless this Thy hand grenade that, with it, Thou mayest blow
      Thine enemies to tiny bits in Thy mercy.'
      And the Lord did grin, and the people did feast upon the lambs and
      sloths and carp and anchovies and orangutans and breakfast cereals
      and fruit bats and large chu-
    • ben-oni Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy 07.05.09, 08:58
      Przez ostatnie kilkanaście tysięcy lat było tak: młody człowiek uczył się
      czegoś, następnie dostawał się pod skrzydła mistrza i pracując pod jego okiem
      nabierał wprawy i stawał się mistrzem. Dopiero w pracy, uzyskując pomoc już
      pracujących zdobywał umiejętności praktyczne.
      To dlaczego od 20 lat wpiera się młodym ludziom, że mają podejmując swoją
      pierwszą pracę wykazywać się biegłością zawodową równą starym pracownikom??
      Czy to aby nie jest wymówka pracodawców? Taki haczyk, by móc sobie ponarzekać i
      biadolić na cały świat. A zainwestować w młodego pracownika nie łaska??
      Chcieliby za małe pieniądze zatrudnić od razu młodego fachowca?
      Wkrótce zacznie się wymagać, by dzieci przychodziły na świat z umiejętnością
      czytania i pisania!! (można uczyć płód nagraniami audio... ;-))
      --
      Wolność dla serbskiego Kosova!
      • gulcia77 Re: Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy 07.05.09, 09:06
        Coś w tym jest :)
        Nie mam za bardzo do czynienia z inżynierami, ale za to sporo z
        kierowcami transportu ciężkiego. I doświadczenie mi mówi, ze
        najlepsi kierowcy to ci, którzy zdobywali uprawnienia w latach 70-
        tych, 80-tych. Szkolenie wtedy wyglądało tak, że oprócz samych
        uprawnień trzeba było kilka lat najpierw jeździć w podwójnej
        obsadzie, później samemu na krajówce, a dopiero po kilku laatach
        samodzielnie za granicę. Dodatkowo brak GPS powodował, że kierowca
        umiał czytać mapę. Obecnie "doświadczony" kierowca, pół roku po
        zdobyciu uprawnień wyjeżdża na trasę, wbija sobie najkrótszą trasę w
        GPS, a potem trafia na niski most i sam robi sobie z chłodni -
        wannę.
        No cóż drodzy pracodawcy, życiowego doświadczenia nic nie zastąpi.
        Choć skądinąd zgadzam się, że w programach nauczania na
        Politechnikach i Uniwersytetach trzeba by parę spraw przynajmniej
        unowocześnić.
      • Gość: Rita Re: Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy IP: 80.50.127.* 07.05.09, 09:37
        Ja bym chciała zatrudnić człowieka, który będzie umiał myśleć.
        A to rzadkość.
        Na wakacje przyjęłam do obsługi wysyłek studenta. Mamy 2 samochody
        które jeżdżą z towarem spod warszawy - jeden jeździ Dolny Śląsk -
        Wielkopolska, drugi mazowsze - Lubelszczyzna - Podlasie. Student
        miał przygotowywac dokumenty do przygotowania wysyłek ( WZ-ki),
        drukowac faktury z systemu oraz rozdzielać zamówienia ( co na który
        samochód). Nie robił tego sam - pracował razem z innym studentem,
        który pracuje u mnie na stałe. Po prostu w wakacje mamy dużo więcej
        roboty i jeden " nie wyrabiał".

        Nowy nie został rzucony na głęboką wodę, tylko najpierw przez
        tydzień uczył sie obsługi programu komputerowego ( przypominam - 2
        funkcje: WZ, faktura). Po tygodniu śmigał az miło.

        A potem zamówienia z Lubina ( 3 odbiorców, wartośc zamówień ponad
        30.000 pln) zlecił zapakować na samochód jadacy na Wschód. Na
        szczescie mam przytomnych magazynierów i kierowcę, którzy szybko
        zareagowali.

        Na moje pytanie, czy wie gdzie jest Lubin, podszedł do mapy i
        pokazał Lublin. Zapytałam, czy wie, że Lubin i Lublin to różne
        miasta. Odpowiedział, cytuję: " Ja miałem geografię tylko rok w
        technikum".

        W związku z czym nie ma problemu: naucze, powiem co i jak, tylko
        niech myślą.
      • gromek1 Re: Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy 07.05.09, 13:17
        To nie tak. Niestety niewielki odsetek absolwentów jest w stanie
        nabierać biegłości zawodowej. Przez wiele lat samo dostanie się na
        studia wyższe było trudne i już na etapie naboru następowała
        selekcja. Teraz studia są dostępne praktycznie dla każdego post-
        maturzysty. Nawet renomowane uczelnie, walcząc o finanse przyjmują
        na rózne kierunki mnóstwo studentów, co z jednej strony powoduje
        generalnie obniżenie średniej jakości absolwenta, a z drugiej zmusza
        tych absolwentów do morderczej rywalizacji jeżeli chcą zdobyć pracę
        w zawodzie wyuczonym.
        --
        IPN to som ciarachy horde!
        Trzea stać i walić w morde!
    • Gość: Anachron Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy IP: *.chello.pl 07.05.09, 10:51
      Jestem inżynierem z kilkunastoletnim stażem i b. dużym
      doświadczeniem. Z moich obserwacji wynika że pracodawcy nie
      potrzebują pracowników z wysokimi kwalifikacjami. Potrzebują
      natomiast pracowników z minimalnymi kwalifikacjami dla danego
      stanowiska pracy, tak aby płacić im jak najniższe wynagrodzenia.
      Częstą praktyką jest też wmawianie ludziom że nic nie potrafią (ale
      nie zwalnianie ich) i nie zasługują na wyższą płacę. Każda firma ma
      swoją specyficzną organizację pracy więc każdy (również
      doświadczony) pracownik musi na początek ją poznać i przyuczyć się
      nieco. Jest to często wykorzystywane przez pracodawców aby płacić
      obniżone stawki. Więc niech pracodawcy nie płaczą, bo kwalifikacje
      właścicieli firm a co za tym idzie również ich managementu są b.
      często znacznie niższe niż zatrudnianych przez nich pracowników.
      Może również pracodawcy uważają że kwalifikacje pracowników
      (absolwentów) są niskie bo sami ich nie mają więc nie potrafią
      właściwie ocenić ich u innych. Osobną kwestią jest często
      wykonywanie pracy w firmie w sposób niezgodny z prawidlowymi
      zasadami, sztuką (oby nie prawem) itp., stąd absolwent który chce
      prace wykonywać dobrze jest uważany za dziwaka i takiego "co się nie
      zna".
      • Gość: xyz Re: Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy IP: 212.244.179.* 07.05.09, 11:12
        dokladnie. bardzo madra wypowiedz. szczegolnie fragment mowiacy o tym, ze
        pracodawcy nie potrafia ocenic rzeczywistych kwalifikacji absolwentow czy innych
        pracownikow, bo sami ich nie maja. taka jest prawda. taki cwaniaczek sam
        przebalowal cale studia skonczone za kase tatusia, niczego sie nie nauczyl,
        projekty robili za niego inni, etc., wiec mysli ze inni ludzie sa rownie tepi
        jak on.
      • gromek1 Re: Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy 07.05.09, 13:31
        Ja również jestem inżynierem z kilkunastoletnim stażem i dużym
        doświadczeniem, a oprócz tego pracodawcą i marzy mi się w firmie
        ktoś kto potrafiłby się uczyć i przejąć część moich obowiązków.
        Niestety usamodzielnianie ludzi to wyjątkowo trudna robota i nic tu
        nie pomagają kursy, szkolenia, a nawet finansowanie im studiów
        podyplomowych. Po prostu albo ktoś ma predyspozycje do podnoszenia
        swoich kwalifikacji i rozwoju (nie tylko stricte zawodowego) albo
        nie.
        A zupełnie nie rozumiem już zastrzeżenia że "kwalifikacje
        > właścicieli firm a co za tym idzie również ich managementu są b.
        > często znacznie niższe niż zatrudnianych przez nich pracowników".
        Na miły Bóg! Jeżeli jutro przyjdzie mi do głowy, żeby otworzyć hotel
        to cytując klasyka "oczywistą oczywistością" jest, że zatrudnię
        ludzi którzy w dziedzinie hotelarstwa mają nieporównanie większe
        kwalifikacje niż ja.
        --
        IPN to som ciarachy horde!
        Trzea stać i walić w morde!
    • gobi05 _pracodawcy_ 07.05.09, 11:05
      To co robią szkoły i wyższe uczelnie - to woła
      o pomstę do nieba, ale niech sobie państwo
      biznesmeni i bizneswomenki policzą, ile
      kosztuje kurs za 3 tysiące złotych,
      gdy płaci za niego pracownik sam,
      a ile ten sam kurs gdy płaci za niego firma.

      Myślcie biznesmeny, to nie boli!


      --
      Edukacja - wyrównać szanse. Ale szanse do czego?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=82480115
    • Gość: amon Byznesmeny jak zwykle narzekają IP: *.satfilm.net.pl 07.05.09, 11:17
      Byznesmeny jak zwykle narzekają. To najbardziej roszczeniowa grupa
      społeczna w Polsce. Chcieliby 25-letnich pracowników po 3 kierunkach
      studiów, z 10-letnim doświadczeniem zawodowym, biegłą znajomościa 5
      języków obcych i dyspozycyjnych 48 godzin na dobę. No i oczywiście
      zapłacić im 1500 zł, bez żadnych składek na ubezpieczenia i na
      emeryturę. Taką ma niestety mentalność polskie prywaciarstwo.
      • gromek1 Re: Byznesmeny jak zwykle narzekają 07.05.09, 13:38
        Po kolei:

        Po cholerę mi ktoś po 3 fakultetach. Wolę po jednym ale dobrego.

        Rzecz dotyczy absolwentów a nie ludzi z 10 - letnim doświadczeniem
        zawodowym.

        Dyspozycyjność. Sranie w banie. Tę sprawę reguluje kodeks pracy,
        który jako ustawa jest nadrzędny w stosunku do umów cywilno -
        prawnych zawieranych między pracodawcą, a pracobiorcą.

        Wreszcie ostatni argument. Nikt nie ma obowiązku u takich tępych
        prywaciarzy pracować.
        --
        IPN to som ciarachy horde!
        Trzea stać i walić w morde!
    • manra Ktorzy absolwenci? 07.05.09, 11:17
      Podstawowe pytanie powinno brzmiec - absolwenci JAKICH KIERUNKOW maja
      niewystarczajace umiejetnosci?

      Jezeli - a w wielu przypadkach tak wlasnie sie dzieje- absolwent politologii
      albo marketingu stara sie o prace w budownictwie to czemu sie dziwic?

      --
      We must have courage, faith and chocolate fudge cake!
    • losiu4 Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy 07.05.09, 12:20
      "Największym atutem Krakowa w przyciąganiu inwestorów są absolwenci
      szkół wyższych. Pracodawcy narzekają jednak na brak umiejętności
      praktycznych. Młodzi ludzie nie orientują się też na rynku pracy i
      nie potrafią współpracować "

      dziękuję. Z perspektywy parunastu lat poprzednich.

      Pozdrawiam

      Loiu
    • Gość: Kręcona Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy IP: *.prenet.pl 07.05.09, 13:30
      I to jest właśnie takie bezsensowne gadanie pracodawców. Z
      wykształcenia jestem inżynierem produkcji i jakości, również jestem
      auditorem wewnętrznym z zakresu norm ISO 9000. Niestety nie pracuje
      w zawodzie. Mam duży problem z znalezieniem pracy, każdy pracodawca
      odsyła mnie z kwitkiem z powodu braku doświadczenia. Tylko pytanie
      skoro firmy chcą takich doświadczonych absolwentów to dlaczego im
      tego nie ułatwiają? Przekonałam się o tym podczas szukania
      bezpłatnych praktyk. Żadna firma nie chciała przyjąć mnie na
      praktykę ponieważ traktowali to jako zło konieczne. Chodziłam od
      firmy do firmy i ciągle słyszałam że: "Nie przyjmujemy studentów na
      praktyke". To teraz nasuwa się pytanie: "Gdzie mam zdobywać wiedzę
      praktyczną?"
      • gromek1 Re: Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy 07.05.09, 13:51
        To jest właśnie wina pracowników uczelni. Zamiast koncentrować się
        na łapaniu ekspertyz (fuch). Mogliby spokojnie dla swoich
        absolwentów załatwiać możliwość odbywania praktyk i stażów.
        P.S. Kilka lat temu funkcjonował system dofinansowania z Urzędów
        Pracy stażów dla absolwentów. Wtedy było młodym znaleźć pracę
        łatwiej bo ich zatrudnienie niewiele pracodawców kosztowało.
        --
        IPN to som ciarachy horde!
        Trzea stać i walić w morde!
    • Gość: x-2 Wybor studiow w Polsce ogranicza szanse na prace IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.09, 14:07
      Trzeba wiedziec ze Polskie uczelnie w rankingu swiatowym
      zaczynaja sie na miejsku 400 setnym - Uniwersytet Jagielonski,
      a wiec ich wybor blokuje nas automatycznie od pracy w krajach
      ktorych uczelnie zapelniaja czolowe miejsca tzn. USA,
      Wielkiej Brytanii, krajow starej Unii i Kanady i Australii.

      Najpopulajniejszy akredytowany ranking wyzszych uczelni z
      Chin, lraju o najwyzszym poziomie nauczania matematyki
      mimo biedy w porownaniu z EU :

      www.arwu.org/
    • Gość: zzz Cala prawda o kujonach... IP: 86.47.138.* 07.05.09, 14:48
      ..co z tego ze spedzaja 90% czasu nad ksiazkami jak potem nie sa w stanie sie
      przelamac i isc na ustny egazmin bo tak sie boja.. nie mowiac juz o utrzymaniu
      kontaktow z ludzimi z roku czy zaprezentowaniu kreatywnej prezentacji! Sam nie
      jestem mozgiem a na uczelni lecialem na zaliczeniach(ale za to zazwyczaj nie
      sciagalem na egazminach)co mnie wyroznialo to to ze zawsze mialem dobry
      kontakt z kazda strona mocy - i prof i kazdym typem studenta czy to kujonem
      czy metlem i to zaaowocowalo.. :)
    • Gość: 1k3 Pracodawcy: absolwenci bez praktycznej wiedzy IP: 87.205.146.* 19.05.09, 18:06
      To kurcze Amerykę w konserwach odkryli, jak kochani inwestorzy się
      spodziewali, że wybudują fabryki i na ich zapotrzebowanie odpowiedzą młodzi do
      25 roku życia z dziesięcioletnim doświadczeniem, to chyba za dużo zapłacili
      wróżbicie i w dodatku w tę wróżbę uwierzyli. Każdy lubi mieć doświadczonego
      pracownika, ale niewielu jest takich, którzy tego pracownika chcą sobie
      wyszkolić. Sorki panowie inwestorzy, chcecie ludzi z praktyką, to urealnijcie
      warunki zatrudnienia. A jak chcecie mieć wszystko tanio, to i jakość pracy
      musi być niższa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka