Dodaj do ulubionych

Wózkiem po Warszawie

14.04.08, 14:27
Dziewczyny,
Tak się zastanawiam czy ja przesadzam czy rzeczywiście jazda wózkiem
po Warszawie to dramat.
Moja córa ma prawie 3 miesiace, więc wożę ją tylko w gondolce.
Niestety poruszanie się wózkiem po mieście to spore wyzwanie.
Przede wszystkim windy- w wiekszości przypadków nie działają (np.
pod rotundą !!-tam to w ogóle chyba od 100 lat nie działa winda)albo
przy galerii mokotów. Ja rozumiem że ktoś te windy notorycznie
psuje, ale ich brak sprawia że często trzeba nadrabiać spory kawałek
drogi jak chce się dotrzeć do celu. Poza tym -schody. Na ten temat
to już szkoda nawet pisać..Na stacji metra pole mokotowskie jest
winda do metra ,ale nie ma windy jak ktoś chce jechac tramwajem ( z
żadnej strony)do centrum (lub w przeciwnym kierunku). Zresztą to bez
sensu, bo najczęściej tramwaje są stare i nie da się do nich wejść
bez pomocy osób trzecich...
Rozwiązaniem tej sytacji może być posiadanie własnego auta, ale wiem
że nie wszystkie dziewczyny na to stać. I wiecie co? współczuje
ludziom niepełnospwawnym, bo życie w tym miescie łatwe nie jest...
Edytor zaawansowany
  • blanka.g1 14.04.08, 14:46
    raz sie wybrałam z musu do centrum z wózkiem w windzie w przejściu
    podziemnym pod rotundą ktoś zrobił kupę.... w metrze Śwete
    krowy...nikt nie ustepuje miejsca "dla wozków " zawsze wsiadam w
    pierwszymi lub ostatnimi drzwiami i mam problem bo jadę z dwójka
    dzieci np do i ze szkoły obie muszą być bespieczne...stoję w
    kolejkach na poczcie bo dzieko nie na ręku ale w wózku w wielu
    sklepach przejazd miedzy kasami jet tak wąski że nie mogę wyjechać
    schody brak podjazdów i pretensja o mijsce dla wózka w autobusie.....
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,blanka.g1.html
    mamo miałam dzis potrójne deja vu....
  • mw144 14.04.08, 14:47
    Niestety wszystko się zgadza, dlatego czym prędzej zamieniłam ciężki
    trzyfunkcyjny wózek na lekką, sześciokilogramową spacerówkę.
    --
    "Rottweiler jest jak MEDIA MARKT - nie dla idiotów"
  • sabciass 14.04.08, 14:51
    Po pierwsze, jak tak ci ciężko z wózkiem w mieście, to go tam nie
    używaj,w przeiwieństwie do osób na wózkach masz wybór. A po drugie
    do wątków o Warszawie, jest forum regionalne.
    --
    www.mojakochanarodzinka.mylog.pl/
  • lejla81 14.04.08, 21:46
    Przepraszam, ale jaki wybór? Jechać zatłoczonym autobusem w zimie z
    trzymiesięcznym dzieckiem w chuście? Wybacz, ale weszłam na Twoją wizytówkę i
    widzę, że jesteś ze Skoczowa, więc chyba nie masz pojęcia, jak ciężko się
    poruszać z małym dzieckiem w dużym mieście. Wiem to, bo sama mieszkam teraz w
    małej miejscowości, tylko że na drugim końcu Polski i nie ma żadnego porównania
    - tu jest luz blues, największa przeszkoda to wysoki krawężnik. A Warszawa tu
    jest tylko jako przykład.
  • sabciass 15.04.08, 10:43
    Po pierwsze, w małym mieście architektura i komunikacja miejska
    wcale nie są przyjaźniejsze, po drugie, wyobraź sobie że miałam
    okazje wyjechać poza granice Skoczowa i mieszkałam również w
    Warszawie i nic wygodniejszego niż maluch w zimie w chuście dla mnie
    nie ma, w autobusie rozpinam kurtkę w którą jesteśmy razem ubrane i
    nawet się nie zgrzejemy nie mówiąc już o tych wszystkich wózkowych
    niewygodach.
    --
    www.mojakochanarodzinka.mylog.pl/
  • lejla81 15.04.08, 21:08
    Twój wybór. Ja tak szczerze bym się bała, że mnie zgniotą, że autobus gwałtownie
    zahamuje i się przewrócę. Miałam w autobusie różne przygody. Raz pijak się na
    mnie (siedzącą) przewrócił i podbił mi swoją głową oko. A jak jedziesz na miasto
    kupić sobie spodnie, to co robisz z dzieckiem, jak chcesz je przymierzyć?
    Kładziesz na podłodze? Zresztą nie mam nic przeciwko chustom, sama czasem noszę
    dziecko w chuście, ale Twój mail zabrzmiał tak, jakbyś była chuścianym (czy
    może antywózkowym, bo w sumie o chuście nie wspominasz) fundamentalistą.
  • sabciass 15.04.08, 21:22
    Wózka używam na wyprawy typowo spacerkowe po całkowicie prostym
    terenie, na wszystkie inne okazje chusta i nie wyobrażam sobie
    tachać się z wózkiem po mieście, więc te problemy są dla mnie
    zupełnie abstrakcyjne. Nażekanie na to, że nie da się po mieście
    jeździć z wózkiem jest dla mnie jak użalanie się, że ma się mokro w
    butach chodząc po kałuży w sandałach, a wystarczy ubrać kalosze i
    nie ma problemu. Dziwne pytanie z tymi spodniami, ale skoro cię to
    interesuje, to czy w wózku, czy w chuście zawsze chodzę na takie
    zakupy z kimś.
    A że coś się może stać w zatłoczonym autobusie? No pewnie że może,
    ten pijak mógł ci się równie dobrze na wózek przewrócić, prawda?
    Z tą fundamentalistką to może i trochę racjawink
    --
    www.mojakochanarodzinka.mylog.pl/
  • white.angela36 22.05.08, 18:22
    Gratulacje dla sabciass!! Jesteś widac młoda i zdrowa i masz zdrowe dziecko,
    jeśli tak pomykasz sobie z chustą. Nie każda z nasz może ją nosic i wbrew temu
    co podaja reklamy, nie każde dziecko można tak nosic.Mój synek nie mógł nawet
    podrózowac w fotelik. I co wtedy??? Ty masz wybór i z niego korzystasz, ale nie
    potępiaj inne kobiety,za to,że używają wózków i domagają się ułatwień i praw.
  • hanalui 14.04.08, 15:17
    TO ja ci moze powiem jak jest w innej stolicach europejskich smile. Do
    wiekszosci autobusow musisz zlozyc wozek bo cie kierowca nie wpusci.
    Taki niskopodlogowy dla niepelnosprawnych jezdzi tylko w okreslonych
    godzinach i kierowca zezwala zwykle na 1 lub 2 wozki by wziac
    rozlozone, jesli wsiada niepelnosprawny musisz swoj wozek zlozyc smile.
    Jesli zbyt wielu jest pasazerow kierowca odmawia ich zabrania lub
    zatrzymuje sie by tylko ludzie mogli wysiasc. Pierwszenstwo
    wsiadania wg kolejki, zadnych grup uprzywilejowanych.
    Windy...fakt sa, tez czasem nie dzialaja i tez trzeba do nich
    nadrabiac drogi. Zwykle tez male i waskie, z polska przecietna
    kolumbryna zwana gondolka ciezko byloby sie tam zmiescic smile
    Nie ma kas pierwszenstwa w supermarketach, nikt nie przepuszcza
    kobiet w ciazy i matek z dziecmi w kolejkach, na pocztach, urzedach,
    bankach.
    W niektorych miejscach jest zakaz przychodzenia z dziecmi po
    okreslonej godzine, np kluby fittness, plywalnie, kawiarnie czy
    restauracje.
    Aaaa i zapomnialam...za karmienie w miejscu publicznym mozesz dostac
    mandat od strozow pozadku, a dowolna osoba ktorej sie to niespodoba
    moze do ciebie podejsc i kazac ci wyjsc, przestac to robic i ma
    prawo wezwac na ciebie policje smile.
    No wiec nie narzekaj ze tak zle big_grin
  • a.radziwonowicz 14.04.08, 15:52
    W takim razie chyba zaczne się cieszyć że żyję w Polscesmile
    pocieszający jest dla mnie fakt że dziecko rośnie i sprawa
    poruszania się wózkiem po Wawie przestanie być dla mnie (i jak widać
    nie tylko dla mnie) problemem..
  • kaeira 14.04.08, 16:09
    > za karmienie w miejscu publicznym mozesz dostac
    > mandat od strozow pozadku, a dowolna osoba ktorej sie to niespodoba
    > moze do ciebie podejsc i kazac ci wyjsc, przestac to robic i ma
    > prawo wezwac na ciebie policje smile.

    W jakich stolicach europejskich jest takie prawo i taka praktyka?

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • hanalui 14.04.08, 16:35
    kaeira napisała:

    > > za karmienie w miejscu publicznym mozesz dostac
    > > mandat od strozow pozadku, a dowolna osoba ktorej sie to
    niespodoba
    > > moze do ciebie podejsc i kazac ci wyjsc, przestac to robic i ma
    > > prawo wezwac na ciebie policje smile.
    >
    > W jakich stolicach europejskich jest takie prawo i taka praktyka?
    >

    Anglia, szkocja, Dania, USA - to nie Europa oczywiscie smile
  • agni71 15.04.08, 00:21
    jak opisujesz, bo jestem ciekawa?
    Swoja drogą - koszmar jakiś.
  • hanalui 15.04.08, 10:10
    agni71 napisała:

    > jak opisujesz, bo jestem ciekawa?
    > Swoja drogą - koszmar jakiś.

    Jesli chodzi o karmienie piersia to juz odpowiedzialam - Anglia,
    Szkocja, Dania, USA - przepisy zabraniaja publicznego karmienia,
    czasem nawet jesli dziecko jest nakryte i niczym nie swiecisz smile.
    Warto sobie sprawdzic jadac gdziekolwiek na co zezwalaja lokalne
    przepisy, bo niestety nie wszedzie mozna robic to co w Polsce bez
    lamania przepisow...ale to tez podobnie jak z paleniem papierosow w
    miejscach publicznych.
    Za to w wiekszosci supermarketow, centrow handlowych, czy nawet
    sklepach dziecinnych znajdziesz pokoje do karmienia, przewijania...
    Co do skladania wozka to Wyspy, USA, Hiszpania...z tego co wiem, a
    moze i gdzies jeszcze smile.

    Nie wiem czy koszmar...wiekszosc ludzi wozi noworodki samochodami,
    polroczne dzieci lub nawet mniejsze w lekkich spacerowkach ktore
    mozesz zlozyc 1 reka. Przejscia w wiekszosci autobusow sa po prostu
    za waskie by wjechac tam wozkiem, nie ma tez w srodku zadnego placu
    by wozek stal, no chyba ze ten dla niepelnospawnych, ale one i tak
    nie jezdza na wszystkich trasach i tez kilka razy na krzyz.
    Ze wzgl. na bezpieczenstwo kierowca nie zabierze wiecej pasazerow
    niz przewiduja przepisy, nie ma miejsca, nie zabiera...bez wzgl czy
    to matka z dzieckiem czy kobieta w ciazy. Nie ma miejsca na
    wozek...nie zabiera, chyba ze go zlozysz. No i jesli np sa miejsca
    masz obowiazek siedzenia..nie wolno stac, mozna tez za to oberwac od
    kierowcy. Kierowcy maja dosyc duze uprawnienia i z nich korzystaja
    typu wypraszanie uciazliwego pasazera, decydowanie koga zabrac np
    pijakowi moze zabronic wsiasc smile, matce z dzieckiem tez jesli np nie
    moze zapewnic jej bezpiecznej podrozy smile.
    Wszystko ma 2 strony medalu... bezpieczenstwo pasazerow jest zawsze
    na pierwszym miejscu bez wzgledu czy ktos zostanie przez to
    pokrzywdzony niezabraniem czy nie smile
  • laminja 23.05.08, 13:11
    Byłam niedawno turystycznie przez 2 tygodnie w Londynie. Komunikacyjnie super.
    Jeździłam z wózkiem pociągiem, autobusami i metrem. Są stacje metra bez wind.
    Trzeba więc czasem wysiadać na innej stacji i podjeżdżać autobusem, ale wszystko
    jest oznakowane. Tam gdzie windy nie ma pracownicy metra pomagają wnieść wózek.
  • agnieszka_i_dzieci 26.05.08, 11:22
    >Są stacje metra bez wind.
    Nie ma stacji metra bez wind. tylko te windy często są nie z tej strony co
    trzeba,jako,że są tylko z jednej ;p
    --
    Nasze bliźniaki mają...
    Zdjęcia z lutego i marca
  • martusia_25 14.04.08, 15:54
    A może wiecie, jak przedostać się na drugą stronę Alei Stanów
    Zjednoczonych (tzn. w okolice Kinowej?) z Przyczółka Grochowskiego?
    Kładka nie posiada podjazdów dla wózków, przejście podziemne przy
    kanałku też, na skróty przez ulicę nie da rady, bo barierki. Wygląda
    na to, że jestem uwięziona.. I nici ze spaceru w Skaryszaku sad((
  • kurczak-1 14.04.08, 17:15
    Ha widzisz ja mam problem bo mieszkam właśnie przy tej kładce ale po
    drugiej stronie i chciałabym czasami pójść nad jeziorko koło Ciebie
    a nie mam jak i muszę daleko drałować do Skaryszaka surprised( wjedyne
    przejście jest strasznie daleko bo na skrzyżowaniu zamienieckiej z
    Ostrobramską, jak narazie możemy sobie pomachać przez ulicę :o)
  • a.radziwonowicz 14.04.08, 19:50
    Oj, to ja chyba naprawdę nie mam najgorzej, bo mam blisko pola
    mokotowskie i żadna kładka nie jest mi potrzebna. Widzę że nie mnie
    jedną wkurza czasem to miasto...
  • lejla81 14.04.08, 21:39
    Winda pod rotundą działa, tylko jest taka pochrzaniona, trzeba cały czas
    przycisk trzymać, ale jak trzymasz zbyt długo, to się "odbije" i ci ucieknie. Za
    pierwszym razem dziesięć minut się z nią męczyłam. Porażka to jest przy dworcu
    centralnym, Kiedyś pół godz zastanawiałam się jak przejść przez Emilii Plater do
    dworca. Teraz mieszkam w Trójmieście i tu bywa jeszcze gorzej. Projektanci
    dworca w Gdyni to o kimś takim jak niepełnosprawni na wózkach albo matki z
    dziećmi to chyba w ogóle nie słyszeli. Straszne tu jest podróżowanie kolejką -
    sama bez czyjejś pomocy nie wsiądę i nie wysiądę. Bez samochodu nie ma się co na
    miasto ruszać.
  • luizabla 17.04.08, 08:28
    my kiedys pojechalismy na urlop do Trojmiasta - dziecko miało 3 m-ce
    no i oczywiscie wybralismy sie z Gdanska do Sopotu kolejka....
    tragedia. W Sopocie wysokie schody, a w pociagu to moglismy stac
    tylko przy drzwiach bo dalej nie dalo sie wjechac wozkiem bo drzwi
    byly za waskie.... dobrze ze bylismy z mezem razem.

    Ale w Warszawie jest nie lepiej (tu pracujemy). Kiedyś wybrałam się
    do Złotych Tarasów - wszystkim mamom wózkowym odradzam, to bardzo
    nieprzyjazne dla wózków centrum. Są 2 windy bardzo wąskie na całe
    centrum - miesci sie tylko osoba z wozkiem i nikt wiecej. A w aptece
    Superpharm są schody! owszem jest podnosnik, ale niestety nie działa
    na wozki dzieciece pomimo takiego oznaczenia...
    Ciesze sie ze moje dziecko juz rosnie i nie moge sie doczekac kiedy
    zacznie chodzic wink zeby wozek nie byl nam potrzebny wink
    Współczuje też niepełnosprawnym bo jezdzac z dzieckiem można
    zobaczyc jak wiele przeszkód mają przed sobą....


    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/luizabla.html
  • a.radziwonowicz 17.04.08, 16:35
    luizabla-dzieki za ostrzeżenie-właśnie na dniach miałam się wybrać
    do złotych tarasów, ale w takim razie zrezygnuje z
    tej "wycieczki"..smile
  • madziulec 23.05.08, 18:01
    Witam sasiadke wink))

    Ja kiedys wybralam sie z wozkiem glebokim pociagiem z Legionowa na Dw. Gdanski,
    potem probowalam do autobusu, potem do Placu na Rozdrozu...

    Polecem jako w ogole miejsca nie do przejscia...
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • martusia_25 15.04.08, 11:46
    Pozdrawiam sąsiadkę!
    Jest podjazd dla wózków(wprawdzie strasznie przerdzewiały i stromy)
    na kładce dla pieszych nad Ostrobramską (koło przystanku 408), ale
    da się nim przejść tylko przez Ostrobramską właśnie, Aleja Stanów
    niestety jest nie do przebycia. Więc jeśli mieszkasz w tym trójkącie
    między Ostrobramską a Aleją to masz szansę się przeprawić smile
  • budzik11 15.04.08, 08:11
    Chusta jest dobra na wszystko wink Przy starszej rezygnowałam z wielu spotkań i
    "okazji" w W-wie, bo wózkiem nie da rady (jeżdżę z dw. Zachodniego, gdzie jest
    milion schodów i ani jednego podjazdu, zresztą do wsiąść do pociągu
    podmiejskiego z wózkiem nie da się bez pomocy a ja prosić nie lubię. Więc
    siedziałam w domu.
    Z młodszym synkiem jestem mobilna, nie ma dla mnie przeszkód. Żadnych. Nie widzę
    nic złego w podróży zatłoczonym autobusem zimą w chuście. Jest to łatwiejsze i
    wygodniejsze niż podróż z wózkiem (często w ogóle niemożliwa, bo jak wsiąść do
    zatłoczonego autobusu z wózkiem?). Schody, krawężniki, autobusy, stare tramwaje
    - nie ma problemu. A zimą można dziecko nosić tak samo jak latem - pod kurtką
    lub na kurtce. A kobietom z dziećmi bardzo chętnie ludzie miejsce ustępują (w
    przeciwieństwie do ciężarnych). Za to na wózek warczą "O Jezu, jeszcze się tu
    wózek pcha!".
    Sama wygoda.
    --
    Anielka (25.10.2005), Antek (01.10.2007)
    Jestem nosicielką
  • edzia.79 15.04.08, 08:14
    mieszkam w Warszawie i jakos nigdy nie miala problemu z poruszaniem sie po miescie.
    wszedzie jezdze wozkiem,autobusy i tramwaje wybieram niskopodlogowe-zero problemu.
    --
    > Ola
  • a.radziwonowicz 15.04.08, 10:07
    My sie właśnie przymierzamy do chusty i mam nadzieję że nasze
    problemy z poruszaniem sie po mieście się skończą. Dziś jadę do mamy
    na drugi koniec Wawy i znów bedzie walkasmile))
  • ulla-74 15.04.08, 10:19
    to że w innych krajach nie ma udogodnień to nie znaczy że powinniśmy
    brać z nich przykład i siedzieć cicho. A do niedziałających wind
    dodam jeszcze samochody parkujące na chodnikach w taki sposób, że
    przejście ze spacerówką jest po prostu niemożliwe i trzeba schodzić
    na jezdnię. Chyba zacznę chodzić z gwoździem w kieszeni.
  • margo_kozak 15.04.08, 14:45
    grunt to lekki wozeczek

    ja tam nigdy nie narzekalam.
    uwazam ze zniesienie/wniesienie raz na jakis czas wozka ze schodow
    nie spowoduje zadnej tragedii.

    a jesli jezdze autobusem i ludzie nie chca ustapic miejsca wozkowi,
    to wnich bezczelnie wjzdzam. tu liczy sie bezpieczenstwo mojego
    dziecka przede wszystkim
    --
    Mały Purtaś i Grudniowy Szkrab
  • a.radziwonowicz 15.04.08, 18:39
    Ulla-74- ja też sie wkurzam czasem na samochody,mieszkam na
    mokotowie i tu jest czasem straszniesmile o gwoździu nie myślałam, ale
    może i ja się zdecyduję..wink
  • roneczka 15.04.08, 15:39
    a.radziwonowicz napisała:

    > My sie właśnie przymierzamy do chusty i mam nadzieję że nasze
    > problemy z poruszaniem sie po mieście się skończą.

    Oj kupcie koniecznie. Trzymiesięczna dzidzia do chusty akurat, i
    będziesz żąłowała, że tak późno sie zdecydowałaś.

    Nie wiem jaka chustę masz na mysli, ale może żeby nie kupić jakiegoś
    bubla skonsultuj na forum forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?
    f=44603

    Mój syn ma 7.5 mies. i jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, że
    gdzieś nie pojadę, bo z wózkiem nie dam rady. Poprostu jestem
    mobilna i nie muszę męża proscić by ze mną gdzieś jechał, ani nikogo
    prosić by pomógł wózek przenieść, a i miejsca ustąpią. Chusta rulez!
    Teraz planujemy jechać w góry i trochę pobiegać po górach z małym:-
    )))Jakoś nie przyszło nam do głowy, żeby wózek wziąć,
  • k.solska 15.04.08, 15:06
    Witam,
    Ja już boje z ciężką gondolą mam za sobą, bo moja mała już biega i
    czasem nawet udaje nam się bez wózka gdzieś dalej wyjść. Początki
    jednak wspominam fatalnie. Moja córka ma niestety chorobę
    lokomocyjną, więc podróże samochodem ograniczam do minimum i
    pozostaje mi komunikacja miejska lub spacery, jesli odległość nieb
    była zabójcza. Mieszkam na Zoliborzu w okolicach pl. Inwalidów.
    Korzystam z metra Plac Wilsona, bo Dworzec Gdański mam bliżej, ale
    dojazd do niego wózkiem jest po prostu niemożliwy. Poza tym
    korzystam z niskopodłogowych autobusów i tramwajów, chociaż tych
    drugich jest naprawdę za mało i jeżdżą nie dość że co 2 godziny, to
    jeszcze w porach zupełnie nie dla mnie sad( Co do windy przy
    Rotundzie, to rzeczywiście działa, ale trzeba cały czas trzymać
    guzik inaczej nie ruszy - taki stary wynalazek. Gorzej jest z
    dworcem centralnym. Kiedyś miałam interes w urzędzie na Lindleya i
    żeby się tam dostać, wybrałam w końcu opcję metro politechnika, a
    potem spacerek Nowowiejską (było lato smile))
  • o-lcia 16.04.08, 21:03
    Wybralam sie ostatnio wozkiem na miasto.Wsiadlam niby w niskopodlogowy
    autobus,ale kierowca tak daleko zatrzymal sie od kraweznika,ze musialam sie
    niezle nacwiczyc zeby wyjsc z autobusu.Ale nie o to mi chodzi.Zanim autobus sie
    zatrzymal podeszlam do drzwi z wozkiem zeby wysiasc pierwsza.Oczywiscie pare
    osob zdazylo sie przepchnac.Jak sie drzwi otworzyly i zaczelam sie zmagac zeby
    uchwycic kolkami kraweznik to ludzie w autobusie stali jak slup soli.Nik sie nie
    ruszyl,parzyli tylko na mnie jak by bali sie,ze nie zdaza wysiasc(przystanek byl
    koncowy)Dopiero jakis facet z przystanku podbiegl! i mi pomogl.
    Znieczulica totalna.
  • paulas86 04.05.08, 23:12
    Ja też uważam, że nasza infrastruktura to - generanie rzecz ujmując -
    nie sprzyja rodzicielstwu. Po Ursynowie z wózkiem poruszam się bez
    problemu, ale jak jadę do centrum i muszę przesiąść się z metra w
    inny środek lokomocji to czasem jest problem; zwłaszcza przy dworcu
    centralnym... Chustę mam, ale na razie rehabilitant zabronił małego
    w niej nosić, więc jestem skazana na wózek...
  • babets 22.05.08, 16:59
    Moja córcia ma 2,5 roku. I nauczylam sie jednego - licz na siebie.
    kupilam lekka a wygodna dla dziecka spacerowke, czesto jedziemy do
    centrum bez wozka. Ja juz nie mowie o tym ze przy centralnym nie ma
    jak przejsc podziemiami z wozkie- trzeba targac, ale jak jedna z was
    pisala wczesniej -totalna znieczulica, nikt nie pomoze a jeszcze
    warcza. W wysokich autobusach/tramwajach zazwyczaj wszyscy sie
    odwracaja jak wysiada mama z wozkiem. Za to zdarzaja mi sie
    ropozycje pomocy w wyniesieniu wozka z niskopodlogowych big_grin i to
    nierzadko big_grinDD
  • edycja_kopiuj_wklej 22.05.08, 18:23
    Wlasnie wrocilam z 3 tygodniowego pobytu z 2 letnia corka w Moskwie. I
    stwierdzilam, ze pod wzgledem komunikacyjnym, windowym, autobusowym to w
    Warszawie mamy luksus.
    Tam w zadnym metrze nie ma wind (ale mozna zrozumiec ze wzgledow na glebokosci i
    uklad). Przy niektorych przejsciach na schodach nie ma nawet podjazdow dla
    wozkow. Autobusow niskopodlogowych tam wogole nie ma.
    Wiec dziewczyny, nie marudzcie i tak jestesmy rozpieszczane big_grin

    A jak masz 3 miesieczne dziecko to moze jeszcze nei nauczylas sie poruszac po
    Warszawie. Po pierwsze zmien wozek na lekki, po drugie naucz sie korzystac z
    rozkladu i wybierac autobusy niskopodlogowe.
    Wybierajac sie na miasto bierz chuste.

    A tak wogole to ten temat sie pojawial juz kilkokrotnie

    --
    Zosia
    Travian
  • gosiapal 22.05.08, 20:41
    wszystko fajnie
    zmienić wózek, kupić chuste.
    a co jak ma się bliźnięta ?
    dwoje do husty?
    a widziałyście lekki,bliźniaczy wózek, ktorym da się jeździć i nie
    rozpadnie się przy pierwszym krawęzniku?
    z jednym dzieckiem można sobie zabrac lekki wozeczek, złozyc go w
    autobusie jedna reką a drugą trzymając dziecko. do blizniaków trzeba
    by trzech rąk- ja bynajmniej tylu nie mamsmile
    chusta tez odpada.

    a co mają zrobić niepełnosprawni?
    przeciez nie złożą wozka w autobusie i nie pokonają wysokiego
    krawęznika w chuscie.
    czasem ta winda to jest ich być albo nie być.

    ja szczerze mowiac nigdy nie jechalam z dziecmi komunikacją miejska
    i do momentu przeczytania tego postu nie mialam pojecia jak trudne
    moze byc przemieszczanie.
    nie chodzi mi o postawe roszczeniowa, ze mam dzieci i trzeba mi
    pomóc. chodzi o zwykłe zrozumienie problemow drugiego czlowieka.
    po prostu czasem nie da sie nauczyc poruszac po wawie, gdyz bariery
    moga byc nie do pokonania.
    --
    nasze klony
  • kacperito 23.05.08, 12:29
    Dziewczyny, nie doszłam do końca Waszych wypowiedzi, ale to straszne, że zamiast
    wypowiedzieć się konkretnie na temat podjęty przez a. radziwonowicz, albo sie
    kłócicie o to która gdzie mieszka, albo szukacie gdzie jest gorzej.

    Od pół roku mieszkam w Warszawie z małym dzieckiem. Wcześniej mieszkałam w
    Barcelonie i naprawdę na własnej skórze poznałam jaki w naszej stolicy jest
    wielki problem dla rodziców małych dzieci.
    - brak podjazdów na chodniki,
    - nieczynne/brak wind
    - samochody blokujące chodniki tak, że nie da isę wózkiem przejechać
    - autobusy (nawet nisko podłogowe) podjeżdżające pół metra od przystanku
    - kierowcy autobusów i tramwajów, którzy jeżdżę, jaby wozili ziemniaki, nie ludzi
    - zero zrozumienia i przychylności ze strony współpasażerów.
    itd, itd....

    Moim zdaniem to wynika przede wszystkim z tego, że nie jesteśmy jednak
    społeczeństwem obywatelskim i mamy w nosie czy innym jest dobrze czy źle. I
    zarówno urzednicy, którzy nie zastanawiają się jak ktoś zejdzie z wózkiem/na
    wózku do przejścia podziemnego, jak i zwykli ludzie w metrze, którzy nie ustapią
    miejsca rodzicowi z dzieckiem.
    Warszawa jest specyficznym miejscem, bo za dużo ludzi jest tu z zewnątrz i nie
    utożsamia się z nią (w tym ja), dlatego nikt nie walczy o poprawienie jakości
    życia, bo i tak pewnie stąd kiedyś wyjedzie.

    A może zamiast narzekać i codziennie zmagać się z tymi problemami, zrobiłybyśmy
    coś konstruktywnego. Nie jestem typem społecznicy, ale szlag nie trafia, jak po
    raz kolejny nie mogę przejśc przez jezdnię, bo przejście blokuje samochód
    zaparkowany na parkingu. Ostatnio jadąc z dzieckiem na rowerze mało nie
    straciłam zębów wpadając w dziurę, która zrobiła się zaraz za nowym zjazdem z
    chodnika przy ścieżce rowerowej.

    na początek zwróćmy uwagę ludziom, którzy utrudniają nam życie. Może wtedy
    pomyslą trochę.

    Może macie, tak jak ja, dobre przykłady z innych miast polskich i europejskich i
    można byłoby z nich skorzystać.

    Pozdrawiam
  • zzzytkaaa 27.05.08, 22:05
    wszedzie schody..............................tez mam juz tego dosyc,
    a jeszcze jak przesadzilam corke na parasolke, to juz w ogole
    (wczesniej mialam duze pompowane kola i chociaz po schodach moglam
    zjezdzacsad
    --
    Zosia 15.09.2006

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka