Jesteśmy trzyosobową rodziną. Ja (24l), mąż (26l.) i nasza córka (8m-cy). Potrzebujemy pomocy.Mieszkamy w Rybniku- woj. śląskie.
Wynajmujemy mieszkanie za które płacimy 900zł (stąd też nie możemy się ubiegać o dodatek mieszkaniowy) , mamy opłaty takie same jak wszyscy: prąd(ok. 180zł na 2 m-ce), gaz (ok. 135zł na 2 m-ce). Nasza córka ma dopiero 8 miesięcy i ciągle są potrzebne pampersy, kaszki, herbatki, syropki, czopki itp. Nadal karmię ją piersią.
Nasza sytuacja materialna diametralnie pogorszyła się gdy mąż stracił pracę w skutek likwidacji zakładu pracy(listopad 2011r.). Ja przed porodem pracowałam w sklepie jako sprzedawca, ale gdy zaszłam w ciąże szef przedłużył mi umowę tylko do dnia porodu. Miałam do 2.X.2011r. zasiłek macierzyński z Zusu. Mąż bardzo szybko znalazł kolejną ale gorzej płatną i z jednej pensji i rodzinnego nie jesteśmy w stanie się utrzymać. Ja skończyłam studia zaocznie (nauczycielka biologii i chemii) i mam złożone CV w różnych szkołach i czekam aż zwolni się jakieś miejsce. Nie wiem wtedy co zrobimy z córką, u nas w żłobku nie ma wolnych miejsc, nie mamy auta a tam jest też daleko od naszego miejsca zamieszkania. Ale tym będę się martwić gdy dostanę pracę.
W grudniu jakoś daliśmy radę, bo był to żywy miesiąc. Mogłam dorobić przy sprzątaniu, myciu okien. Udało się nam opłacić większość rachunków. Ale najbliższe 3 miesiące będą dla nas bardzo ciężkie. Od marca mąż będzie mógł podjąć pracę w swoim zawodzie jako blacharz- dekarz. Na pomoc ze strony rodziny nie możemy liczyć bo sami są biedni, i nie chętni do pomocy- nawet do zajęcia się wnuczką.
Byłam w Ośrodku Pomocy Społecznej ale nie kwalifikujemy się do pomocy, gdyż dochód nam przekracza. Teraz w pt kolejny raz odwiedziłam MOPS ale usłyszałam że teraz na początku roku nie mają żadnych środków jeszcze, poszłam przedstawić swoją sytuację kierowniczce to mi powiedziała ze mam złożyć wniosek- napisałam taki że prosimy o pomoc na żywności i dożywianie dla córki w ramach jakiegoś programu- nie pamiętam dokładnie nazwy. 20.01 ma do mnie przyjść pracownik socjalny na wywiad ale od razu mi zaznaczono że przy naszym dochodzie nie mam na co liczyć. Mąż pracuje jako ochrona w sklepie i zarabia 1070zł plus rodzinne 68zł. Mamy złożony wniosek o mieszkanie i czekamy na przydział już prawie 2 lata. Nie wiem ile może to jeszcze potrwać, ale są spore szanse bo moi rodzice mieszkają w lokalu socjalnym a ja mam tam meldunek tylko do 30.06.2011r i miasto zobowiązane jest wtedy dać mi jakieś mieszkanie. Mamy już kłopot z opłatą wynajmowanego mieszkania i właścicielka grozi nam wypowiedzeniem umowy.
Jeśli znajdzie się osoba, która zechciałaby nam pomóc to bardzo proszę o żywność, oraz o rzeczy dla córki ( pampersy, kaszki, herbatki, syropki, czopki itp.) Potrzebowałabym również ciuszki dla niej, bardzo szybko rośnie i już ma rozmiar 80-84. Kończą mi się również środki czystości.
Wszystkie niezbędne dokumenty prześlę jutro zeskanowane do bj32, nie mam w domu skanera i będę po prostu musiała z tym iść do koleżanki.
Pozdrawiam serdecznie,
Dominika.