Mam na imię Agnieszka. Jestem 31letnią żoną i mamą dwóch wspaniałych córek-8 letniej Alicji i 6letniej Julci. Od urodzenia choruje na zwyrodnienie siatkówki, co doprowadziło do tego, że mam szczątkowe widzenie i głęboki światłowstręt .Mimo to nasze życie układało się doskonale. Mąż miał świetną prace, stać nas było na kredyt mieszkaniowy ,wyjazdy z dziećmi na wakacje itp.
Sytuacja diametralnie się zmieniła w kwietniu 2009roku, kiedy mąż trafił do szpitala na operację przepukliny układu pokarmowego . Operacja niestety się nie powiodła , podczas niej doszło do rozległego zapalenia otrzewnej i dysfunkcji wielonarządowej . Z powodu braku żołądka i dużej części jelit organizm nie przyswaja witamin, białka, cukru itd. Obecny stan zdrowia niepozwana mężowi podjąć jakiejkolwiek pracy.
Na dzień dzisiejszy naszym jedynym dochodem są nasze renty- moja socjalna i męża z ZUS. To co mamy z ledwością starcza na podstawowe rachunki i żywność .Nie ukrywam ,że często prosimy o pomoc rodzinę.
W sierpniu ubiegłego roku trafił w nas kolejny cios- w trakcie wizyty okulistycznej dowiedzieliśmy się, że istnieje ryzyko dziedziczenia mojej choroby przez dziewczynki . Aby mieć pewność musimy wykonać kosztowne badania genetyczne(ok. 2 tys. zł.). jedyne co nam zostało to nadzieja na lepsze jutro i mieszkanie, aczkolwiek Nie wiem jak długo, ponieważ ostatnio do drzwi zapukał komornik.
Bardzo proszę choćby o wsparcie duchowe i dobre słowo. Sama pocieszam się tym, że są ludzie, którzy mają gorzej.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.