Dodaj do ulubionych

decyzja o dziecku :)

18.12.09, 23:28
drogie forumki ,kiedy planujecie zdecydować się na dziecko, a może nie macie
zamiaru tego planować ? my po około pół roku od ślubu zamierzamy zacząć się
starać.. zobaczymy jak to będzie wyglądać w praktyce,bo wiadomo że niektórych
rzeczy nie da się do końca zaplanować.
--
http://suwaczki.waszslub.pl/img-2010100201401430.png
Edytor zaawansowany
  • zia86 18.12.09, 23:34
    My po około 10 lat po ślubie. tongue_out Na pewno po trzydziestce. Ale prawdę
    mówiąc podziwiam pary które się decydują od razu(albo prawie od razu)
    po ślubie na dziecko. smile
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • misself 18.12.09, 23:45
    Co tu podziwiać? smile Odkurzacz mamy, zmywarkę mamy, naturalna kolejność rzeczy wink
    --
    Nawet dwoje ciekawych ludzi może się nudzić w swoim towarzystwie, jeżeli nie są
    oni ciekawi siebie.
    ich4pory.blogspot.com
  • misself 18.12.09, 23:34
    Tuż po ślubie zamierzam odstawić pigułki. Co będzie, to będzie smile
    --

    biusta
    i
    biuściki.
  • najta 18.12.09, 23:37
    Sądzę, że jakieś 2-3 lata po ślubie.
    --
    http://suwaczki.waszslub.pl/img-2010041001801830.png
  • monikapers 19.12.09, 00:18
    podziwiam wink
  • najta 19.12.09, 00:37
    Ale to mnie podziwiasz, czy kogo? big_grin I dlaczego niby?
    --
    http://suwaczki.waszslub.pl/img-2010041001801830.png
  • k.l2 19.12.09, 00:43
    Nie znam sie za bardzo, ale cos mi sie obilo o uszy,ze przed staraniem
    nalezy odstawic pigulki kilka miesiecy wczesniej?
  • misself 19.12.09, 09:41
    k.l2 napisał(a):

    > Nie znam sie za bardzo, ale cos mi sie obilo o uszy,ze przed staraniem
    > nalezy odstawic pigulki kilka miesiecy wczesniej?

    W zasadzie tak - bo owulacja nie wraca od razu po odstawieniu, zwykle trzeba
    odczekać dwa do sześciu cykli. Ale starać można się od razu smile Tylko na efekty
    trzeba poczekać wink
    --
    Ja już mam swoją wizytówkę.
    A Ty?
  • rockiemar 19.12.09, 11:25
    Pozwol, ze uscisle. Od razu po odstawieniu tabletek moze sie rowniez zdarzyc, ze
    nie dosc, ze dojdzie do owulacji, to jeszcze moze dojsc do takiej
    zwielokrotnionej (jest to nawet jedna z metod leczenia nieplodnosci - podawanie
    antykoncepcji, nagle odstawienie i proba zajscia w ciaze). W zwiazku z tym,
    jesli nie planujesz np. trojaczkow (a to jest juz ciaza bardzo wysokiego
    ryzyka), radzilabym jednak odczekac chociaz cykl albo dwa.

    --
    http://tickers.nuvis.org/2010-05-08/H2/F22/T8.png
  • misself 19.12.09, 11:41
    Rockiemar, masz oczywiście zupełną rację smile
    Dlatego napisałam, że będzie co ma być - bo jeśli zdarzy mi się ciąża mnoga, to
    się bardzo zdziwię (w naszych rodzinach się to nie zdarzało po prostu smile), ale i
    ucieszę. Nawet jeśli będę musiała leżeć plackiem przez 9 miesięcy. Na pewno będę
    mieć dobrą opiekę, bo teściowa jest ginekologiem.
    --
    II. Należy kochać Bogów, bo to oczyszcza serce. (Herbert)
  • monikapers 19.12.09, 12:12
    Miss, no to jest prawdziwe blogoslawienstwo.... smile
    a by the way, dobra ginekolog? bo moja stala sie gwiazda medialna i czasu juz
    nie znajduje dla "starych" pacjentek, dlatego chce zmienic, jakby co, prosze Cie o @
  • jogny 18.12.09, 23:41
    jak bedziemy gotowi i w ustatkowanej sytuacjismile wogole to drazni
    mnie jak ludzie mysla ze slub bierzemy po to zeby starac sie o
    dziecko od razu - nic z tych rzeczy!!!
  • misself 18.12.09, 23:45
    A ja właśnie po to biorę.
    Coś w tym złego?
    Z tym, że ja w dniu ślubu będę miała 27 lat. Moim zdaniem to jest idealny wiek
    na pierwszą ciążę.
    --
    "Stara panna na wydaniu." (by Abirek)
  • z_meetropolii 18.12.09, 23:56
    w dniu ślubu będziemy mieli ok.26,5 ... jesteśmy z sobą już 7 lat i nie widzimy
    sensu czekać z decyzją o dziecku. Ale rozumie pary ,które chcą poczekać..tylko
    na co, większe mieszkanie, lepsza praca.... zawsze można chcieć coś więcej. Poza
    tym obecnie niestety coraz częściej nie odrazu udaje się zajść w ciąże...pół
    roku ,rok starań to standard.
    --
    http://suwaczki.waszslub.pl/img-2010100201401430.png
  • jogny 19.12.09, 00:01
    widzisz to zalezy w jakiej kto jest sytuacji - ja po slubie
    przeprowadzam sie do zupelnie innego kraju, musimy szukac
    mieszkania, pracy itd - dlatego nie bedzie mowy o dziecku na
    poczatkusmile
  • k.l2 19.12.09, 00:46
    Zgaszam sie Jogny!
    Ja wzielam slub aby naprawde zyc z ukochanym. Dzieci, owszem, w
    niedalekiej przyszlosci, ale nie automatycznie po slubie, bo po prostu
    sytuacja na to nie pozwala.
    A wielu znajomych (czesto w tym samym wieku i od dawna zyjacych
    razem,ale bez slubu) wlasnie reaguje w ten sposob " no kiedy dzieci?"
  • jogny 18.12.09, 23:58
    nic w tym zlego jesli tego cheszsmile!! ale czy naprawde dziewczyny
    biora slub po to zeby nie miec przypadkiem nieslubnego dziecka???
    w kazdym razie to nie moj przypadek a zauwazylam ze w Polsce jest
    taka tendencjasmile
  • odsrodkowa 19.12.09, 00:00
    Jedno na stanie już jest wink
    Chcemy zacząć się starać o następne po ok. 1,5- 2 latach po ślubie. W dniu
    ślubu będę miała 24 lata.
    --
    Siła odśrodkowa jest siłą bezwładności. Oznacza to, że pojawia się ona tylko w
    układach nieinercjalnych i jest właściwie siłą pozorną - czyli nie jest
    powodowana konkretnym oddziaływaniem, ale wynika z ruchu samego układu odniesienia.
  • zia86 19.12.09, 00:15
    My to chcemy się dorobić po prostu swojego mieszkania, dobrej pracy a
    i nacieszyć się trochę sobą i światem. smile
    Ale tak tutaj ktoś pisał 27 lat jak się ma ustatkowaną pozycje to
    bardzo dobry wiek na dziecko, w sumie każdy wiek jest dobry(no może
    oprócz 16 lat) jeśli człowiek jest na to gotowy, dziecko będzie
    chciane i kochane i będzie miało zapewniony dach nad głową i dobry
    rozwój. smile
    Napisałam, że podziwiam bo my po ślubie chcemy się jeszcze nacieszyć
    sobą i związkiem, ale jak ktoś jest gotowy to super. smile
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • monikapers 19.12.09, 00:21
    u spowiedzi uslyszalam, ze malzenstwo bez planowania dzieci jest niewazne i tak,
    jakby go nie bylo....
    strasznie smutno mi sie zrobilo, nie wiem, co mam o tym myslec ale nie zmienia
    to nadal naszej negatywnej narazie decyzji
  • jogny 19.12.09, 00:30
    ale chyba ksiadz mial na mysli jesli wogole nie planuje sie dzieci a
    nie ze od razu po slubie, prawda???!!!!
  • monikapers 19.12.09, 00:35
    nie wiem, co mial na mysli, tak powiedzial... my nie planujemy
  • k.l2 19.12.09, 00:46
    o wyrazenie zgody na posiadanie potomstwa jest warunkiem do sakramentu
    malzenstwa.
  • 3-mamuska 19.12.09, 01:54
    monikapers napisał:
    nie wiem, co mial na mysli, tak powiedzial... my nie planujemy
    No bo kosciol uwaza ze malzenstwo, jest po to, zeby byly dzieci.Zeby nie zyc w
    grzechu,a ludzkosc nie wymarla,to bierze sie slub.
  • najta 19.12.09, 00:41
    Dokładnie. KK nie każe mieć dzieci od razu po ślubie, ale branie ślubu
    kościelnego przy jednoczesnej decyzji, że dzieci się nie planuje w ogóle, jest
    niedopuszczalne dla KK.
    --
    http://suwaczki.waszslub.pl/img-2010041001801830.png
  • k.l2 19.12.09, 00:48
    Zia, cieszcie sie zyciem z soba,ale nie przesadzajcie,zeby po
    trzydziestce nie okazalo sie,ze straciliscie swoja szanse na dzieci..
    Nie chce straszyc, ale wez to pod rozwage.
  • monikapers 19.12.09, 00:55
    ty chyba jestes tu na forum, jako ta opiekunka i strazniczka moralnosci, nie
    mozna wszystkiego zgrabnie zaplanowac i kazdego mierzyc ta sama miara, nawet kk
    zaklada delikatnosc tejze materii, a jednoczesnie jej skomplikowanie i zaklada
    tym samym cale mnostwo odstepstw.
    Twoje rady, jakkolwiek dla kogos cenne, sa tak bardzo wprost wyrazane, ze inna
    osobe moga ranic...
    wiem, ze Zia jest mloda ale mimo wszytsko zostawmy moze jej ta, tak wazna w
    koncu decyzje, hmm?
    a ze po 30-tce traci sie jakas szanse to juz jakas herezja jest...
  • k.l2 19.12.09, 01:11
    Monikapers, co niy w mojej wypowiedzi moze kogos urazic? Pisze
    wprost, bo nie widze powodu,aby owijac w bawelne pewne sprawy. Moze
    nieprawde pisze w sprawie slub koscielny a dzieci? tongue_out Pewnie,ze to
    delikatna materia, ktora i tak sami rowazycie,ale o zasadach chyba
    moge napisac, nie?

    I przeczytaj sobie spokojnie moja wypowiedz do Zii. Nie pisze,ze po
    30 straci szanse, ale ,ze tak sie zdarza, niestety i warto o tym
    pomyslec. Subtelna roznica.. I nie martw sie,ja Zii do lozka
    zagladac nie bede i podejmowac decyzji za nia rowniez nie. Ale po to
    jest forum,zey wymienic poglady i jesli mozna-pomoc. A nieskromnie
    uwazam,ze moja wypowiedz moze byc pomocna tongue_out
  • zia86 19.12.09, 01:48
    Zdajemy sobie z tego sprawę, ale nie będziemy mieć dziecka jeśli nie
    będzie nas go na nie po prostu stać. Jesteśmy młodzi i może się tak
    ułożyć, że za 5 lat przyjdzie odpowiedni czas, a może tak, że dopiero
    po 30. W każdym razie w pierwszą ciąże nie chce zachodzić później jak
    do 33 roku życia.
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • lapwing123 19.12.09, 09:33
    ja 23, mąż 24. razem od 7 lat. zawsze wiedziałam, że przed 30 to ja chcę mieć 2
    dzieci. wiele par wokół nas stara się dłuuugo już o dzieci. jakoś nie wierzyłam,
    że nam się uda za pierwszym razemsmile 01.08 był ślub prawdopodobnie coś w
    okolicach 31.08 nasza fasolinka.
    fakt, że jesteśmy w komfortowej sytuacji. mąż ma dobrą pracę. mamy mieszkanie
    itp itd. wszystko co nam potrzeba. obydwoje już po studiach mgr, więc w naszym
    przypadku nie było na co czekać.
    owszem świat zamierzam zwiedzać z maleństwem przy tyłku.smile
    pozdrawiam
  • martina.15 19.12.09, 12:40
    jak was stac na wesele za grrrrruuuuubo ponad 60 tys, wynajmowanie
    2pokojowegomieszkania, to na dziecko was nie stac?
    zrobic wesele za polowe tego, kawalerke wynajac, w podroz poslubna do hiszpanii
    i ma sie na dobre 4-5 (jak nie wiecej) lat dziecka. omg! toz te zliczenia ze
    dziecko kosztuje 100 tys zl to sie na 18 lat rozklada uncertain
    --
    Hanusia tu...
    J&P
    ZAPRASZAMY DO ŁAZIENKI smile
  • zia86 19.12.09, 14:15
    Stać naszych rodziców na takie wesele. Nie mamy mieszkania własnego ani
    pracy. Byłoby hiper nieodpowiedzialna decyzja o dziecku teraz. Przecież
    to nie chodzi o to, żeby zrobić dziecko i w myśl zasady jakoś to będzie
    sobie poradzić, ale żeby to dziecko miało wszystko co najlepsze.
    Zresztą jesteśmy za młodzi na razie na dziecko, nie każdy musi
    wychodzić za mąż po to, żeby od razu mieć dzieci.
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • ma_niusia 19.12.09, 14:32
    Każdy robi jak uważa za słuszne i ja nie oceniam decyzji innych osób. Napiszę
    jednak co JA sądzę o tego typu decyzjach. Dla mnie czekanie aż będzie nas stać
    na wszystko co najlepsze dla dziecka jest bez sensu, bo jak już będę miała
    pracę, dom, to nie będzie mnie stać na tenis, najlepsze liceum i 3-miesięczne
    wakacje na Seszelach czy tam gdzieś. Mam kilkoro znajomych, którzy tak właśnie
    odkładali decyzję o dziecku co rok, aż teraz są w okolicach 40tki i niestety
    jest już za późno. Nie pochwalam też podejścia "jakoś to będzie" bo jednak
    jesteśmy dorośli i dajemy nowe życie. Ja po prostu uważam, że jeśli stać mnie na
    karmienie, ubranie, zabawki i jakieś atrakcje dziecka (niekoniecznie najlepsze,
    najdroższe) i jak to się mówi "Pan Bóg da" to wtedy jest najlepsza pora na
    dziecko smile Mój syn nie będzie chodził na tenisa ani do najlepszego liceum w
    stolicy. Ale będzie ze mną codziennie na spacerze, będziemy lepić bałwana i
    kleić łańcuchy na choinkę, grać w chińczyka i razem śpiewać piosenki smile
    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • misself 19.12.09, 14:47
    ma_niusia, zgadzam się z Tobą.

    Nie można dziecku dawać wszystkiego, co tylko zechce, zanim w ogóle zda sobie
    sprawę z tego, czy chce - bo marzenia są twórcze i to właśnie one budują
    człowieka. No i naprawdę można mieć szczęśliwe dzieciństwo mieszkając w
    wynajętym mieszkaniu smile
    --
    Nawet dwoje ciekawych ludzi może się nudzić w swoim towarzystwie, jeżeli nie są
    oni ciekawi siebie.
    ich4pory.blogspot.com
  • zia86 19.12.09, 14:50
    No ja przynajmniej chce swojemu dziecku dać to co saa miałam w
    dzieciństwie. smile
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • k.l2 19.12.09, 15:01
    Zia, to lepiej zacznij juz teraz odkladac na wesele Twojego dziecka wink

    (to tylko zart)
  • zia86 19.12.09, 15:15
    Właśnie dlatego musimy najpierw skończyć studia i się dorobić a dopiero
    potem mieć dzieci, żeby np. wyprawić im takie wesele jakie się zamarzy.
    wink
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • martina.15 19.12.09, 21:58
    no i jest jeszcze jedna kwestia- dziecko moze teraz nie ma perspektyw na
    chodzenie na najlepszego tenisa w stolicy ale za 10 lat mozna miec na to ta kase.
    ja sie nie boje ze teraz, kiedy ciulamy za minimalna ilosc kasy, naprawde mamy
    strraszny kryzys, ze za te trzy lata kiedy mamy nadzieje nasze wymarzone dziecko
    sie urodzi, nie bedzie nas na to stac. w tym czasie powinno sie wiele rzeczy
    wyjasnic, uspokoic i poprawic.
    za dwa i pol roku mam zamiar sie obronic i juz wtedy miec jakas prace. i mysle
    spokojnie, kupi sie wtedy przeciez wyprawke, odlozy na pampersy i szczepienia i
    ma sie spokoj na kilka miesiecy smile a na kolejne wydatki przyjdzie i czas i kasa.

    cos o tym wiem bo rodzac moja corke bylam przerazona samotna mama, nastolatka
    jeszcze, maturzystka, mieszkajaca z rodzicami. a teraz moje dziecko spi w
    bajkowym lozeczku, ma wieczny usmiech na buzi i chodzi na basen w przedszkolu.
    na wszystko przyjdzie czas smile
    --
    Hanusia tu...
    J&P
    ZAPRASZAMY DO ŁAZIENKI smile
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 12:35
    jakby ludzie mysleli o ekonomi decydując sie na dzieci- to by nikt
    dzieci nie miałtongue_out
  • misself 20.12.09, 17:59
    zia86 napisała:
    > Przecież
    > to nie chodzi o to, żeby zrobić dziecko i w myśl zasady jakoś to będzie
    > sobie poradzić, ale żeby to dziecko miało wszystko co najlepsze.

    Przyszło mi dzisiaj do głowy to zdanie, kiedy słuchałam kolęd...
    To oczywiste, że każda matka chce dla swojego dziecka wszystkiego, co najlepsze.
    Ale nie wolno zapominać, że tak naprawdę nie to, co się MA, jest najważniejsze.
    Co nam pokazuje przykład pewnego małego żydowskiego chłopca, urodzonego w stajni
    i mającego żłób za kołyskę. Amerykańskie historie typu "od pucybuta do
    milionera" to jest nic przy tym, czego on dokonał.
    --
    Nawet dwoje ciekawych ludzi może się nudzić w swoim towarzystwie, jeżeli nie są
    oni ciekawi siebie.
    ich4pory.blogspot.com
  • plastelinka.czerwona 20.12.09, 18:09
    Jeśli ktoś wierzy, to Jezus miał start najlepszy z możliwych - jest synem
    wszechmocnego i sam także jest bogiem.
    Jeśli zaś nie wierzyć, Jezus założył sektę, przez trzy lata włóczył się
    nauczając, żeby w wieku trzydziestu trzech lat umrzeć w męczarniach na krzyżu -
    świetna kariera.
  • misself 20.12.09, 18:18
    Nie chcę się tu zagłębiać w rozważania teologiczne, bo każdy odłam
    chrześcijaństwa inaczej interpretuje boskość i ludzkość Chrystusa. Ale jako
    człowiek nie miał świetnego startu. A jednak pamiętamy o nim 2 tysiące lat
    później, cytujemy jego słowa. To jest coś.
    --
    IV. Modlić można się wszędzie. Najgorszym miejscem są świątynie. Panuje tam
    zaduch. (Z.Herbert)
  • plastelinka.czerwona 20.12.09, 18:29
    Jeżeli jest bogiem, to tylko realizował swój plan zbawienia i start był
    reżyserowany. Jeśli człowiekiem, to zginął marnie, tworząc religię( w kontekście
    jego braku boskości bezwartościową), która stała się przyczyną wielu cierpień.
    Czy trupa może obchodzić, że ktoś go cytuję, sprawi mu to satysfakcję, warto za
    to poświęcić życie?
  • misself 20.12.09, 18:32
    O rany...
    Rzuciłam luźną myśl, nie do końca serio, a Ty się od razu chcesz zagłębiać w
    jakieś dywagacje teologiczno-filozoficzne.

    Pas.
    --
    Marzenia się spełniają.
  • zia86 20.12.09, 18:37
    Ja też nie chce się zagłębiać, ale pomimo dużej bezpośredniości
    wypowiedzi to zgadzam się z Plasteninką.
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • plastelinka.czerwona 20.12.09, 18:45
    Nie chodzi mi o rozważania filozoficzne, a o nietrafność twego porównania.
  • misself 20.12.09, 18:57
    Niektórzy nie dostrzegą żartu póki nie zobaczą emotikonki, ech.

    Chyba się ze mną zgodzisz, że jest bardzo dużo ludzi, którzy coś osiągnęli w
    życiu mimo że nie mieli wszystkiego co najlepsze od momentu poczęcia aż do
    osiemnastych urodzin (bo wtedy przestaje się być dzieckiem). Sądzę, że większość
    forumowiczek to takie osoby. Zmierzam do tego, żeby nie popadać w paranoję,
    przez setki lat ludzie po prostu mieli dzieci, dopiero nasze pokolenie traktuje
    to jako zadanie do wykonania, w którym niektórzy sprawdzają się lepiej niż inni.
    --
    "Stara panna na wydaniu." (by Abirek)
  • plastelinka.czerwona 20.12.09, 19:19
    Ech, żart także powinien mieć odpowiednie odniesienie.
    Tylko dlatego, że ktoś miał pod górkę i mu się udało, a ja "chcę już", mam
    sprowadzać dzieciaka, bo też sobie poradzi?
    Nie chodzi o popadanie w paranoję, a o odpowiedzialne rodzicielstwo. Przez setki
    lat wielu miało dzieci, ale nie tak wielu je wychowywało. Stworzenie jeszcze
    jednego rolnika czy cieśli nie jest takim samym wysiłkiem jak wychowanie
    współczesnego człowieka.
    Naprawdę łatwiej jest BYĆ, gdy się MA.
  • misself 20.12.09, 19:34
    plastelinka.czerwona napisała:

    > Tylko dlatego, że ktoś miał pod górkę i mu się udało, a ja "chcę już", mam
    > sprowadzać dzieciaka, bo też sobie poradzi?

    Nie smile
    Ale nie musisz czekać, aż będzie Cię stać na prywatne przedszkole, tenisa,
    lekcje trzech języków, społeczną podstawówkę, jazdę konną na własnym koniu,
    osobny pokój, designerski wózek, ciuszki od D&G i wystawne wesele. Bo zanim Cię
    będzie na to stać, to - poza przypadkami wyjątkowymi, jak duży spadek, wygrana w
    Lotto czy błyskawiczna kariera w szołbyznesie - zdążysz się zestarzeć zarabiając
    na to.

    Jak już pisałam, złoty środek. Bez popadania w skrajności.
    --
    IX. Unikać ideologii, które obiecują ostateczne wyzwolenie ludzkości. Obdarzeni
    cząstką wolności, powinniśmy ją natychmiast ograniczyć, ze względu na dobro
    bliźniego. (Z. Herbert)
  • plastelinka.czerwona 20.12.09, 19:46
    Dokładnie, złoty środek, z tym całkowicie się zgadzam.
    Polemizowałam z trafnością przykładu Jezusa, na karierę "od pucybuta do milionera".
  • odsrodkowa 20.12.09, 19:51
    Tak sobie czytam.. i w sumie nie chciałam komentować, ale skomentuję smile

    Dla mnie zajście w ciążę był tragedią- dopiero co po maturze, pierwszy rok
    studiów, facet który kompletnie nie nadawał się do stworzenia rodziny,
    mieszkałam na pokoju w mieszkaniu studenckim i nie miałam pracy.
    Teraz- z perspektywy czasu myślę, że to był idealny moment smile Faceta kopnęłam w
    tyłek, znalazłam pracę, wyprowadziłam się do innego miasta. Dostałam motywację.
    Nie twierdzę, że rodzenie dziecka kiedy nie ma się "zaplecza technicznego" jest
    dobre, bo chyba to nie jest najlepszy pomysł. Ale jednak to daje kopa smile
    Teraz biorę ślub z mężczyzną, którego kocham, mamy własne mieszkanie, samochód,
    córka chodzi do prywatnego przedszkola i jest zapisana do podstawówki
    społecznej. Ja jestem szczęśliwa- właśnie otwieram własną działalność, mam
    świetną rodzinę i czuję się spełniona.
    Udało mi się- dzięki pomocy i wsparciu wielu osób, dzięki ogromnemu szczęściu i
    ciężkiej pracy.
    I uważam, że DLA MNIE urodzenie dziecka w moje 20 urodziny było strzałem w 10-
    teraz jest idealnie, dziecko właściwie odchowane, niewymagające pieluch czy
    obsługi.. Możemy podróżować w 3, często wychodzimy gdzieś sami na wieczór..

    Chodzi mi o to, że wszystko się zmienia. 5 lat temu kiedy zaszłam w ciążę nie
    miałam kompletnie nic i wydawało mi się, że skończę w domu samotnej matki. Teraz
    mam wszystko czego potrzebuję smile A to niby tylko 5 lat..
    --
    Siła odśrodkowa jest siłą bezwładności. Oznacza to, że pojawia się ona tylko w
    układach nieinercjalnych i jest właściwie siłą pozorną - czyli nie jest
    powodowana konkretnym oddziaływaniem, ale wynika z ruchu samego układu odniesienia.
  • plastelinka.czerwona 20.12.09, 20:01
    Super, że jesteś szczęśliwa, gratuluję. Tylko jaki to strzał w dziesiątkę, gdy o
    ojcu swojego dziecka pisze się "kopnęłam w tyłek".
    Ciebie kryzysowa sytuacja zmotywowała, innym zniszczy życie.
  • odsrodkowa 20.12.09, 20:06
    Ehh, chciałam coś napisać, ale na szczęście nie czuję potrzeby tłumaczenia się
    komuś kto i tak nie zrozumie smile
    --
    Siła odśrodkowa jest siłą bezwładności. Oznacza to, że pojawia się ona tylko w
    układach nieinercjalnych i jest właściwie siłą pozorną - czyli nie jest
    powodowana konkretnym oddziaływaniem, ale wynika z ruchu samego układu odniesienia.
  • k.l2 20.12.09, 20:16
    Przepraszam,ale dla mnie to co napisalas tez jest kontrowersyjne.
    Wspaniale,ze Wam sie ulozylo,ale z perspektywy Twojej corki (jak dobrze
    teraz by nie miala) nie byl/jest to strzal w 10.
  • odsrodkowa 20.12.09, 20:29
    To, że Ty tak sądzisz, nie znaczy że tak jest.
    Nie znasz mnie, nie znasz mojego narzeczonego, ani mojej (teraz naszej) córki.
    --
    Siła odśrodkowa jest siłą bezwładności. Oznacza to, że pojawia się ona tylko w
    układach nieinercjalnych i jest właściwie siłą pozorną - czyli nie jest
    powodowana konkretnym oddziaływaniem, ale wynika z ruchu samego układu odniesienia.
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 12:44
    ja mialam podobna sytuacje co odsrodkowa- tylko ze mialam meża

    z perspektywy mojego syna, syn ma duzo lepiej z ojczymem niz
    z "tatusiem" by miał

    nie ta matka co urodziła, ale ta co wychowaławink

    i tez mialam tak jak odsrodkowa z małą róznica- powodziło nam sie
    dobrze, po bozemy byl slub i dziecko po 2 latach

    ale po drodze Panu odbiło. Odeszłam i klepałam biede przez 2 lata-
    ale głodem nie rpzymierałamwink

    nie mialam na opiekunke, ale mialam mamę, babcie itd

    potem poznałam mojeg D. i wszystko sie zmieniło i mam 10 razy lepiej
    niz w małzenstwie- i finansowo, i rodzinnie i uczuciowo

  • misself 20.12.09, 20:13
    odsrodkowa napisała:
    >
    > Nie twierdzę, że rodzenie dziecka kiedy nie ma się "zaplecza technicznego" jest
    > dobre, bo chyba to nie jest najlepszy pomysł. Ale jednak to daje kopa smile

    To nie jest dobre samo w sobie.
    To jedna z tych sytuacji, w których się mówi "nie ma tego złego, co by na dobre
    nie wyszło" smile
    --
    "Stara panna na wydaniu." (by Abirek)
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 12:46
    misself napisała:

    > To nie jest dobre samo w sobie.
    > To jedna z tych sytuacji, w których się mówi "nie ma tego złego,
    co by na dobre
    > nie wyszło" smile


    tak samo rozwijająca sie kariera, czy duzy majatek nie jest dobry
    sam w sobie jesli np...nie ma sie czasu dla dziecka- a to dosc
    powszechne przy "karierach"
  • k.l2 20.12.09, 19:53
    Misself, ja tez nie odczytalam Twojego porownania jako zart. I
    odebralam sila rzeczy jako osoba wierzaca i mam nastepujace refleksje
    - jasne,ze najwazniejsze to wychowac dziecko na porzadnego czlowieka,
    tak aby docelowo czekalo go zycie wieczne,a nie tylko prywatne szkoly
    i kariera. A jednak... nie chcialabym,zeby moje dziecko bylo
    meczennikiem...
    Ale poza tym sie z Toba zgadzam smile

    I z innej beczki - na innym forum wyczytalam opinie kobiety, ktora
    twierdzi,ze aby miec dziecko najpierw matka powinna zaoszczedzic,tak
    aby ja bylo na malucha stac (bo niesprawiedliwe/nieodpowiedzialne
    byloby finansowanie w calosci przez meza). Jak dla mnie to juz
    OGROMNE przegiecie, co Wy na to?
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 12:50
    k.l2 napisał(a):

    > I z innej beczki - na innym forum wyczytalam opinie kobiety, ktora
    > twierdzi,ze aby miec dziecko najpierw matka powinna
    zaoszczedzic,tak
    > aby ja bylo na malucha stac (bo niesprawiedliwe/nieodpowiedzialne
    > byloby finansowanie w calosci przez meza). Jak dla mnie to juz
    > OGROMNE przegiecie, co Wy na to?


    po 1. jak w całosci przez meża? to pani planuje prze 18 lat nic nie
    robic zawodowo?
    po2. mąż zarabia, ale kobieta siedziw domu i zajmuje sie dzieckiem.

    jesli jej nie pasuje, to moze pojsc do pracy i zatrudnic opiekunkę i
    b edą "zarabiac we 2"

    po3. ojciec tez współfinanswuje zycie dziecka, wiec niech zbiera
    połowętongue_out

    po 4. co to za mowad, żeby liczyc sie z linijką w reku kto da mniej,
    a kto da więcej? niech wyceni tez swoja prace przy praniu,
    prasownaiu, gotowaniu i zbilansuje i prowadzi domowa ksiegę
    rachunkową, zeby ktos przypadkiem nie dał 1000 zł wiecej
    ;D
  • oliwka221 19.12.09, 21:01
    Martina,poczytuję Twoje posty już od jakiegoś czasu i nie mogę zrozumieć,dlaczego tak bez przerwy czepiasz się zii?Wiem,że sama miałaś przerąbane,facet zostawił Cię,kiedy okazało się,że spodziewasz się jego dziecka,potem ciągły brak kasy i frustracja,wreszcie trafiłaś na kogoś,kto wydaje się być odpowiednim partnerem dla Ciebie.Życzę Ci wszystkiego najlepszego,ale jak na młodą osobę to wydajesz się być bardzo zgorzkniała.Sama nie mam takiej kasy jak Zia i jej rodzice,ale traktuję te posty z przymrużeniem oka,a nie biorę ich serio.Dziewczyno,więcej luzu,bo się zatrujesz własnym jadem!A pomyśleć,że jakiś czas temu stawiałam Cię jako wzór osobom w podobnej sytuacji do Twojej,więc tym bardziej mi przykro,że wyszła z Ciebie cała złość i frustracja,którą jednak trochę rozumiem...To,że miałaś gorszy start w życiu od Zii nie upoważnia Cię do wyżywania się na niej. Jej rodzice pokazali,że wczesne macierzyństwo,to nic dobrego,Twoi nie zdołali Tobie tego przekazać,ale to przecież nie wina Zii...
  • martina.15 20.12.09, 20:35
    wiesz moi znajomi w duzej mierze doceniaja we mnie szczerosc, a mysle ze niemal
    rowiesniczce moglabym powiedziec cos wprost. zadna z was mimo wyraznego
    rozbawienia takim zaangazowaniem zii tak naprawde jej nie powie co o niej, jej
    postawie mysli.

    frustracja? oj Boze, bron! naprawde im dluzej czytam te wateczki tym bardziej
    sie ciesze ze moja rodzina kasy nie miala. albo miala, ale nigdy nie tak duzo
    zeby zawsze wszystko bylo OK. ale poznalam co to zycie, co to praca, wiem tez
    jak to doceniac. teraz wyjdzie ze mnie proznosc tongue_out
    jak czytasz od tak dlugiego czasu to zapraszam na priv smile

    --
    Hanusia tu...
    J&P
    ZAPRASZAMY DO ŁAZIENKI smile
  • zia86 20.12.09, 20:40
    Martina czyli dalej uważasz, że dobrym pomysłem jest rodzenie w naszej
    sytuacji dziecka i zdanie się na pomoc rodziców, albo "zabranie" od
    nich połowy pieniędzy(przypominam, że my nie mamy w rękach tych
    pieniędzy) przeznaczonych na wesele i pakowanie się w macierzyństwo?
    A powiedz co o mnie myślisz szczerze, ja chętnie posłucham, jeśli nie
    tutaj to na priv, ja szczerość bardzo cenię. smile
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • martina.15 20.12.09, 21:05
    zia, ja jestem zdania ze jak was stac na zaproszenia od ceci to moze nie mow ze
    was nie stac na dziecko. dam sobie glowe obciac ze duza czesc forumek na tym
    forum ma do dyspozycji na zycie mniej kasy pracujac niz wy dostajac od rodzicow,
    to co za roznica dla nich?

    jak dla mnie za 2 lata jak juz ten twoj slub dojdzie do skutku sporo sie zmieni,
    chociaz jak chcesz zapewnic swojemu dziecku takie luksusy jakie ty mialas to z
    historykiem raczej ci sie to nie uda... chodzi mi o to ze mowiac sobie ze bedzie
    cie stac na dziecko za 10 lat to chce mi sie pukac po glowie.
    i tak, osobiscie uwazam ze jak mowisz ze odkladasz kase od rodzicow i ona
    magicznie staje sie twoja, to moglabys myslac normalnie odlozyc mase kasy.
    rownowartosc utrzymania dziecka przez kilka dobrych lat. i to jest moje zdanie.
    --
    Hanusia tu...
    J&P
    ZAPRASZAMY DO ŁAZIENKI smile
  • zia86 20.12.09, 21:17
    To może ja coś wyprostuje. smile
    Na zaproszenia od Ceci właśnie nas nie stać. Kasy jeszcze żadnej nie
    udało nam się odłożyć, bo ledwo nam wystarcza to co mamy, a mamy we
    dwójkę nie więcej niż wynosi średnia krajowa, to chyba nie sądzę,
    żeby na dziecko nas było stać, oczywiście rodzice by nam na pewno
    pomogli ale czy o to chodzi?
    A mój narzeczony obecnie też studiuje prawo, ale czy to jest jakiś
    wyznacznik ile będziemy w przyszłości zarabiać? Spróbujmy podliczyć
    tak na szybko, dziecku na dzień dobry trzeba zapewnić, wózek,
    łóżeczko, ubranka(i to w dużej ilości bo szybko z nich wyrasta),
    jakieś szczepienia, dobrą opiekę lekarską, jedzenie i pewnie wiele
    innych rzeczy o których pojęcia nie mam. Aha no i pokoik by się
    przydał, więc musielibyśmy zmienić mieszkanie na większe plus
    dochodzą koszty zrobienia tego pokoiku. Doliczyć trzeba koszty
    "ciąży" i te zaoszczędzone 30 tys rozchodzi się na ciąże i pierwsze
    miesiące życia dziecka. smile
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • misself 20.12.09, 21:42
    Chciałabym, żeby któraś z mam aktualnych wypowiedziała się, czy naprawdę 30
    tysięcy pęka tak szybko? Bo jeśli tak, to znaczy, że mogę sobie ewentualnie
    chomika kupić.
    --

    biusta
    i
    biuściki.
  • ma_niusia 20.12.09, 21:58
    misself napisała:

    > Chciałabym, żeby któraś z mam aktualnych wypowiedziała się, czy naprawdę 30
    > tysięcy pęka tak szybko? Bo jeśli tak, to znaczy, że mogę sobie ewentualnie
    > chomika kupić.

    Nie kupuj chomika, mogą uczulać tongue_out

    A tak poważnie to nie sumowałam wszystkiego nigdy i trudno by było. Młody ma
    teraz 7 miesięcy (skończy w Święta dokładnie smile

    Jak piszę, miesięczne "utrzymanie" niemowlaka to koszt około 400-500pln. Na
    średnim poziomi (pieluchy nie najtańsze ale i nie najdroższe; podstawowe,
    konieczne kosmetyki; mleko sztuczne - przy karmieniu piersią wychodzi taniej!;
    słoiczki, kaszki - tu już nie patrzę na cenę). Szczepionki są drogie, od 100 do
    300zł za jedną a zależy na ile tych dodatkowych się zdecyduje, my wybraliśmy
    dwie, ale dziadkowie zafundowali. Lekarza mamy na NFZ, rehabilitację na NFZ.

    No nie wiem co jeszcze liczyć? Chyba kawę dla mnie po nieprzespanych nocach wink
    To dochodzi parę zł miesięcznie smile)))
    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • misself 20.12.09, 22:08
    ma_niusia napisała:
    >
    > Nie kupuj chomika, mogą uczulać tongue_out

    Na chomika jak raz uczulenia nie mamy smile
    Chomik co prawda jest mniej więcej tak kontaktowy jak noworodek - ale zdycha po
    3 latach, podczas gdy odchowany przez ten czas niemowlak przechodzi przez
    kolejne etapy rozwoju i można z nim robić więcej rzeczy niż z chomikiem wink

    Próbowałam to sobie podsumować i nijak mi nie wychodzi 30 tysięcy. Tyle kosztuje
    generalny remont 50m2.
    --
    IX. Unikać ideologii, które obiecują ostateczne wyzwolenie ludzkości. Obdarzeni
    cząstką wolności, powinniśmy ją natychmiast ograniczyć, ze względu na dobro
    bliźniego. (Z. Herbert)
  • martina.15 21.12.09, 12:54
    a ja wlasnie liczylam. jak ktos muuuusi zrobic super-hiper wyprawke i do tego
    wyremontowac pokoj to mu z 10 tys moze i pojdzie.
    ja sie wyrobilam w 2 tys+ koszt wymiany okna na plastik w moim pokoju,
    spoldzielnia potem oddala.

    na sprawe alimentacyjna liczy sie np. wklad w czynsz i oplaty, wakacje,
    leczenie, prezenty... wszystko, dokladnie od podstaw. przy czym u zii np nie
    zmienilby sie koszt wynajmu mieszkania, u mnie pokoj w akadamiku normalny a
    pokoj w akademiku rodzinnym to roznice dobrze ponad 200 zl, wiec to odpada. wiec
    dla 3letniej dziewczynki z tymi wszystkimi elementami to bylo chyba 1050 zl.
    niemowlak kosztuje tyle co pieluchy i mleko jesli sie piersia nie karmi, jak
    karmilam mloda piersia to wydatki na nia zamykaly sie w max 400 zl na miesiac.

    im starsze dziecko tym wiecej kasy idzie, to fakt.

    mysle ze 30 tys zlotych poszlo na corke po przynajmniej 3 latach.
    --
    Hanusia tu...
    J&P
    ZAPRASZAMY DO ŁAZIENKI smile
  • zia86 21.12.09, 13:07
    Zmusiliście mnie do googlowania cen rzeczy dla dzieci. tongue_out Bo nie
    chciało mi się wierzyć i tak:
    - Wózek około 2 tys(są takie za 7 designerskie i są za 1500 zł
    najtańsze) więc z takiej bardzo średniej półki cenowej
    - Nosidełko/fotelik - 500 zł
    - Łóżeczko - 500 zł(najtańsze 250 zł, najdroższe 1500 zł)
    - Zestaw mebli z łóżeczkiem(jeśli ktoś ma nieprzygotowany pokój i
    trzeba go przerabiać) - około 3 tys
    - Ubranka dla dziecka w okolicach 30zł/sztuka(a większość mi się nie
    podobała)
    - Pampersy 50 zł/paczka(to akurat nie jest aż taki duży wydatek, ale
    nie wiem na ile to wystarcza)
    - Ktoś tutaj pisał o szczepionkach 100 zł/sztuka(a ile ich trzeba
    wziąć?)
    - Do tego mleko i pewnie mnóstwo drobiazgów
    10 tys wychodzi jak nic, jeśli nie ma się nic i nikogo kto mógłby
    oddać ubranka( a w naszym wypadku akurat nie ma) plus wymiana
    mieszkania na większe, czyli jakieś 500 zł więcej do czynszu co
    miesiąc. Nie mówiąc już o zabawkach, które mogą też kosztować pewnie
    nie mało.

    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • misself 21.12.09, 13:15
    zia86 napisała:
    > 10 tys wychodzi jak nic, jeśli nie ma się nic i nikogo kto mógłby
    > oddać ubranka( a w naszym wypadku akurat nie ma) plus wymiana
    > mieszkania na większe, czyli jakieś 500 zł więcej do czynszu co
    > miesiąc. Nie mówiąc już o zabawkach, które mogą też kosztować pewnie
    > nie mało.

    Nie namawiam Was na dziecko, ale to nie jest kwestia kasy, naprawdę.
    Ja też nie mam żadnych znajomych z małym dzieckiem - ale wiem, że za 2 lata moja
    przyjaciółka planuje dzieci (nie wolno jej zachodzić w ciążę teraz, bo mąż jest
    po chemii). Możemy się zsynchronizować ubrankowo-wózkowo tak, żeby nie trzeba
    było kupować wszystkiego w dwóch zestawach.

    Zestaw mebli nie jest niezbędny, osobny pokój też nie. Szczepionki płatne są
    fakultatywne, wszystkie szczepienia obowiązkowe są bezpłatne. I jakie mleko? smile
    Za piersi się nie płaci tongue_out
    Poza tym jest jeszcze Allegro, naprawdę większość tych rzeczy można kupić z
    drugiej ręki.
    --

    biusta
    i
    biuściki.
  • zia86 21.12.09, 13:20
    Jasne, rozumiem. smile Wiadomo, że kasa nie jest najważniejsza, ale nie
    wmawiajmy, że nie trzeba mieć nic, albo bardzo niewiele, żeby mieć
    dziecko.
    Ja np. uważam, że dziecko od początku powinno mieć osobny pokoik, bo
    potem może dojść do chorych sytuacji, kiedy 3letnie dziecko śpi z
    mamą a mąż na kanapie. tongue_out I np. chciałabym, żeby moje dziecko miało
    wszystkie fakultatywne szczepionki, przecież to o jego zdrowie
    chodzi. I chciałabym żeby miało śliczne ubranka i potem, żebym mu nie
    musiała kazała wybierać między jedną kolorowanką a drugą bo na obie
    mnie nie stać i mnóstwo innych rzeczy. smile
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 13:27
    zia86 napisała:

    > Jasne, rozumiem. smile Wiadomo, że kasa nie jest najważniejsza, ale
    nie
    > wmawiajmy, że nie trzeba mieć nic, albo bardzo niewiele, żeby mieć
    > dziecko.
    > Ja np. uważam, że dziecko od początku powinno mieć osobny pokoik,
    bo
    > potem może dojść do chorych sytuacji, kiedy 3letnie dziecko śpi z
    > mamą a mąż na kanapie. tongue_out




    mozecie kupic wielkie łózkow i spac w trójke;D


    I np. chciałabym, żeby moje dziecko miało
    > wszystkie fakultatywne szczepionki, przecież to o jego zdrowie
    > chodzi.


    a wiesz co to jest autyzm poszczepienny?

    poza tym nie kazde szczepienie= zdrowie dziecka

    to trzeba robic rozsadnie, a nie " szczepie na wszystko to bedzie
    zdrowsze", bo to nie na tym polega



    I chciałabym żeby miało śliczne ubranka i potem, żebym mu nie
    > musiała kazała wybierać między jedną kolorowanką a drugą bo na
    obie
    > mnie nie stać i mnóstwo innych rzeczy. smile


    mnie stac na 2 kolorowanki, a i tak karze mu wybierac, bo by
    zwariował od nadmiaru rzeczy

    w pewnym momecie dostawał , mozna powiedziec wszystko co chciał,
    wiec potem byl porblem chocby z mikołajem, bo nie ylo co mu kupic, a
    to co dostał było rozczarowujące- a dostał sterty zabawek, z czego
    polowy przez kilka miesiecy nawet nie otworzyl- bo polozyl na polce
    i zapomnial, albo go nie zanteresowały

    poza tym dzieck siwetnie tez sie bawi rysując kółko i krzyzyk czy
    grajac w karty- nie musza byc disneyasmile


    i z doswiadczenia mojego i kolezanek wiem, ze zabawki tandetne i
    oblesne ciesza sie powodzeniem u wszystkich dzieci- bogatych i
    biednychsmile

    poza tym jak juz bedziecie pracowac i zdecydujecie sie na dziecko to
    nie znikna wam dochody- a wrecz dziecko bedzie napędem do rozwoju,
    lepszych zarobków, rozwojusmile


    nie ma czego sie bacsmile
  • joanka-r 21.12.09, 17:31
    ''chciałabym, żeby moje dziecko miało
    > wszystkie fakultatywne szczepionki, przecież to o jego zdrowie
    > chodzi.''

    zia i ty lekarskie dziecko, takie pierdoły piszesz? A wiesz, ze dobrzy pediatrzy odradzają szczepienie , na co tylko mozna?, bo po pierwsze:
    Układ odpornościowy zaczyna wariować, jest oslabiony, moga wystąpić powikłania.
    mam dwoje dzieci, cześć szczepionek skojarzonych kupiłam, ale bez przesady. Nie lece do apteki po szczepionke, tylko dlatego, ze widziałam w tv, reklame przeciw meningokokom......prawdopodobienstwo, ze moje dziecko na to zachoruje jest znikome. Wolę podawać witaminy, suplementy diety, niz szczepić bez sensu , na wszystko jak leci.
    --
    ''Nie jestem głównym, tylko podrzędnym eksperterm tego forum'' by Metodiw.
  • jop 22.12.09, 15:09
    >a wiesz co to jest autyzm poszczepienny?

    To coś koło jednorożca, elfów, ufoków i kwiatu paproci? Bo jak dotąd
    nikomu nie udało się wykazać związku. Rtęci w szczepionkach nie ma
    od lat, a liczba przypadków autyzmu rośnie.
  • misself 21.12.09, 13:51
    zia86 napisała:
    > Ja np. uważam, że dziecko od początku powinno mieć osobny pokoik, bo
    > potem może dojść do chorych sytuacji, kiedy 3letnie dziecko śpi z
    > mamą a mąż na kanapie. tongue_out

    Znowu mówisz o skrajnościach smile W okresie niemowlęcym dobrze jest mieć dziecko
    blisko siebie, nie latać na drugi koniec mieszkania, to jest zwyczajnie
    niewygodne. A ojciec na kanapie... Rodzice by musieli być naprawdę
    wielkogabarytowi, żeby w standardowym łóżku 160x200 nie zmieściło się niemowlę
    na trzeciego.
    --
    IV. Modlić można się wszędzie. Najgorszym miejscem są świątynie. Panuje tam
    zaduch. (Z.Herbert)
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 15:22
    misself napisała:

    >Rodzice by musieli być naprawdę
    > wielkogabarytowi, żeby w standardowym łóżku 160x200 nie zmieściło
    się niemowlę
    > na trzeciego.


    hehe my teraz spimy na łózku 115 cm i nawet w tak ciasnym lozku
    czasem spimy na "hot doga" czyli syn jest paróweczkąbig_grin
  • martina.15 22.12.09, 01:13
    zia sytuacje z tatusiem na kanapie dzieja sie a) czesciej gdy dziecko ma swoj
    osobny pokoj b) rodzicom sie nie uklada. zdrowy rozsadek i mozna sie w kawalerce
    spokojnie rozmiescic (cos o tym wiem, mamy dwadziesciakilka metrow na trzy osoby
    i ustawilismy sie doskonale).
    na poczatku zdecydowanie lepiej miec dziecko przy sobie, niekoniecznie w swoim
    lozku, ale zeby jego lozeczko bylo pod reka.

    uwierz, mozna miec rzeczy z drugiej reki. a znajomi o ktorych pisalas ze zyja na
    tej samej albo lepszej stopie zyciowej co ty na pewno zarzuca was jakimis
    drobiazgami i ciuszkami.
    dziecku wcale nie sa potrzebne na co dzien designerskie ciuchy. ba, lepiej zeby
    byly wygodne i godne zabrudzenia- dla wszystkich to mniejszy stres. ja tam
    widzialam ciuszki i od 5 zlotych, ja nie wiem jak patrzysz...
    paka pieluch wystarczy na 10-15 dni. nie musi kosztowac 50 zl.
    mleka nie kupujesz w wyprawce ale wtedy kiedy jest potrzebne.

    chcesz dac wszystkie mozliwe szczepionki? milego reperowania rozregulowanego
    ukladu odpornosciowego dziecka przez cale jego zycie. u nas jedna jedyna
    dodatkowa szczepionka- 140 zl na cale Hankowe zycie.

    nie chcesz to nie, moze nawet lepiej ze nikt nie zmusza tongue_out ale twoje argumenty
    sa kiepskie, sorry.
    --
    Hanusia tu...
    J&P
    ZAPRASZAMY DO ŁAZIENKI smile
  • misself 22.12.09, 09:58
    Martina, mądrze piszesz.
    Choć czasami warunki lokalowe nie pozwalają na łóżeczko pod ręką... Gdybym
    wstawiła łóżeczko dziecięce do naszej sypialni, miałabym życie jak w Simsach -
    nie mogłabym wyjść z pokoju smile
    --
    II. Należy kochać Bogów, bo to oczyszcza serce. (Herbert)
  • martina.15 22.12.09, 11:49
    misself napisała:

    > Martina, mądrze piszesz.
    nareszcie ktos docenil :p tongue_out :p

    moj brat- swiadomie chcieli dzieci rok po roku. mieszkanie jest jedna wielka
    wspolna przestrzenia+ pokoj 8 m. na jednej scianie lozeczko Macka, 15 mcy, obok
    niego lozeczko Oli, ktora powinna sie pojawic w ciagu najblizszych 2 tygdni. na
    drugiej scianie zmiescila sie tylko kanapa na ktorej spia ich rodzice tongue_out
    niestety nie udalo sie zmienic wczesniej mieszkania, ale mysle ze zanim starszy
    trafi do przedszkola juz sie to uda.
    spoko spoko wszystko da rade jak trzeba tongue_out ja juz musialam wieksze lozko wstawic
    bo moja piekna ma juz 105 cm wzrostu, do tego stoliczek do zabawy i cala masa
    zabawek ktora w niemowlectwie niepotrzebna- potrzeba matka wynalazkow tongue_out
    --
    Hanusia tu...
    J&P
    ZAPRASZAMY DO ŁAZIENKI smile
  • aneta-skarpeta 22.12.09, 12:11
    martina.15 napisała:

    > misself napisała:
    >
    > > Martina, mądrze piszesz.
    > nareszcie ktos docenil :p tongue_out :p
    >
    > moj brat- swiadomie chcieli dzieci rok po roku. mieszkanie jest
    jedna wielka
    > wspolna przestrzenia+ pokoj 8 m. na jednej scianie lozeczko Macka,
    15 mcy, obok
    > niego lozeczko Oli, ktora powinna sie pojawic w ciagu najblizszych
    2 tygdni. na
    > drugiej scianie zmiescila sie tylko kanapa na ktorej spia ich
    rodzice tongue_out
    > niestety nie udalo sie zmienic wczesniej mieszkania, ale mysle ze
    zanim starszy
    > trafi do przedszkola juz sie to uda.
    > spoko spoko wszystko da rade jak trzeba tongue_out ja juz musialam wieksze
    lozko wstawi
    > c
    > bo moja piekna ma juz 105 cm wzrostu, do tego stoliczek do zabawy
    i cala masa
    > zabawek ktora w niemowlectwie niepotrzebna- potrzeba matka
    wynalazkow tongue_out


    poza tym kurde nasi rodzice często mieszkali na kupie, albo w
    biedzie. Mało co mieli i jakośd ali sobie rade i byli szczęśliwi.

    Moja mama choc źle wspomina "tamte czasy" to mówi ze kontakty
    miedzyludzkie były duzo lepsze. Człowiek z nudów robił prywatki, nie
    było tv to dzieci z nudów robiłwink, ale przynajmniej "sie żyło" bez
    wzgledu na inne, materialne rzeczy

    a teraz ludzie mają " wszystko" i ciagle źle, ciagle czegoś brakujesmile


    ps. ja mieszkałam całe życie w pokoju z bratem i fajnie było- nie
    miałam nigdy oddzielnego pokoju. Mimo że nie raz sie tłuklismy to
    teraz nie lubie byc "sama"
  • misself 22.12.09, 12:58
    Ja mieszkałam w pokoju z Siostrą przez 10 lat (od 8 do 18 roku życia). Też się
    tłukłyśmy smile I wielokrotnie na to narzekałam. Ale to ma też swoje plusy -
    człowiek się uczy kłócić, negocjować, pójść na kompromis. To się bardzo w życiu
    przydaje. Jedynacy nie mają takich doświadczeń, biedni.
    --
    IX. Unikać ideologii, które obiecują ostateczne wyzwolenie ludzkości. Obdarzeni
    cząstką wolności, powinniśmy ją natychmiast ograniczyć, ze względu na dobro
    bliźniego. (Z. Herbert)
  • aneta-skarpeta 22.12.09, 13:12
    misself napisała:

    > Ja mieszkałam w pokoju z Siostrą przez 10 lat (od 8 do 18 roku
    życia). Też się
    > tłukłyśmy smile I wielokrotnie na to narzekałam. Ale to ma też swoje
    plusy -
    > człowiek się uczy kłócić, negocjować, pójść na kompromis. To się
    bardzo w życiu
    > przydaje. Jedynacy nie mają takich doświadczeń, biedni.


    ja widze to u mojego syna, który jest jedynakiemuncertain wiele go omija i
    niestety rodzenstwo ktore pojawi sie za rok-dwa bedzie dla niego
    wazne, ale te lata najmlodsze nie wrócąuncertain
  • zia86 22.12.09, 19:15
    Tak jak napisałam, nie znam się dobrze na temacie, bo się tym nie
    interesowałam, nie czytałam, ani nikt z moich znajomych dziecka nie
    posiada. Sytuacje z kanapą widziałam w jakimś programie typu
    superniania.
    Nasi znajomi nie mają dzieci i nie wiadomo kiedy będą mieć, rodziny
    prawie w ogóle nie mamy a już na pewno nie takiej która ma dzieci
    małe. I nie będę dziecku ubranek kupować na allegro, ja nie mówię, że
    tam są jakieś beznadziejne, ale ja po prostu nie mam do tego serwisu
    zaufania. I prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy ja mam
    same najfajniejsze ciuchy a moje dziecko nie.
    Na szczepionkach się nie znam, dam tyle ile będzie potrzeba, ale to
    był tylko przykład, chodzi o ogólną opiekę medyczną. Jeśli cokolwiek
    trzeba by było zrobić<odpukać> to nie chciałabym, żeby pieniądze
    stanęły temu na drodze.

    Zresztą, zawsze jest tak, że ludzie chcą dla swojego dziecka lepiej
    niż mieli oni, więc dlaczego moje dziecko ma mieć gorzej niż ja,
    skoro ja będę mu mogła zapewnić życie na podobnej albo wyższej
    stopie, jaką ja miałam, tylko nie od razu po ślubie, a później.
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • k.l2 23.12.09, 18:06
    To moze ja jestem dziwna, bo wcale priorytetem dla mnie nie
    bedzie,aby dziecko sie wychowywalo w ekonomicznie lepszych warunkach
    niz ja bylam. Chcialabym dla niego jak najlepiej, ale zdecydowanie
    pod innymi wzgledami.
  • zia86 23.12.09, 18:18
    Lepiej ogólnie, nie tylko ekonomicznie, choć to też.
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • bacha1979 22.12.09, 12:45
    jak Ty nie wiesz o czym piszesz.

    --
    My
    i
    Kamila...
    ----------
  • foczkaka 21.12.09, 13:46
    Po prostu są dwie opcje:
    jedni uważaja że na dziecko potrzeba kupę kasy i nie moga się zdecydować latami,
    bo ciągle ich "nie stać". A jak już mają dziecko to jedynaka, pracują całymi
    dniami na te "najpotrzebniejsze" rzeczy, dziecko jest przewożone z zajęć na
    zajęcia i niby "ma wszystko" a zwyczajnie brakuje mu mamy i taty.

    drudzy po prostu chcą mieć dzieci i mają.
    Nie mówię oczywiście o skrajnościach, bo wiadomo że trzeba mieć gdzie mieszkać i
    mieć zapewniony byt jako taki żeby się na dziecko zdecydować. Ale znam rodziny
    które mają dochód sporo poniżej średniej krajowej, maja dziecko/dzieci i ich
    dzieci naprawdę nie sa nieszczęśliwe. Napiszę o moim bracie, który z bratową od
    razu po slubie postarali się o dziecko. Takie były ich plany od początku i
    wyobrażenie o rodzinie. Dochód mają sporo poniżej średniej krajowej, ale ich
    dziecku naprawdę niczego nie brakuje. Wiadomo cześć rzeczy, ubranek ma po
    starszych kuzynkach, zabawek również, sporo dostaje od rodziny, ma nawet duzo
    zabawek zx tego nieszczęsnego FP, ale przede wszystkim jest szczęśliwe, no i
    wazniejsze od rzeczy i pieniędzy.

    Nie uwazam że każdy kto bierze ślub powienien mieć dzieci. Jest to sprawa
    indywidualnego wyboru. Ale po co dorabiac do tego ideologie.
    Kazdy ma swoje powody by nie chcieć dzieci, ale teksty o pieniądzach to
    najcześciej naciągane tłumaczenie.
    Dziecko naprawdę nie muszi (a nawet nie powinno) dostawać wszystkiego co sobie
    wymyśli. O wiele łatwiej będzie mu w życiu jeśli nauczymy je wybierać, czasem z
    czegoś zrezygnować. Moim zdaniem kochać i wychowywać to wcale nie znaczy dawać
    wszystko i wydawać na to mnóstwo pieniędzy.
    --
    -------------------

    nowe, nowe idzie smile
  • misself 21.12.09, 13:53
    foczkaka napisała:
    >
    > Nie uwazam że każdy kto bierze ślub powienien mieć dzieci. Jest to sprawa
    > indywidualnego wyboru. Ale po co dorabiac do tego ideologie.
    > Kazdy ma swoje powody by nie chcieć dzieci, ale teksty o pieniądzach to
    > najcześciej naciągane tłumaczenie.

    Bo nie jest łatwo innym zaakceptować wytłumaczenie "nie chcemy" ("jeszcze" albo
    "w ogóle"). Łatwiej przełknąć tekst o braku kasy, który pozwala rozpocząć
    litanię polskich narzekań smile
    --
    II. Należy kochać Bogów, bo to oczyszcza serce. (Herbert)
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 15:13
    foczkaka napisała:

    > Po prostu są dwie opcje:
    > jedni uważaja że na dziecko potrzeba kupę kasy i nie moga się
    zdecydować latami
    > ,
    > bo ciągle ich "nie stać". A jak już mają dziecko to jedynaka,
    pracują całymi
    > dniami na te "najpotrzebniejsze" rzeczy, dziecko jest przewożone z
    zajęć na
    > zajęcia i niby "ma wszystko" a zwyczajnie brakuje mu mamy i taty.
    >



    tak jakos dzisiaj mam dzień na rzucanie banałami, ale co tam

    generalnie to nigdy nie jest dobry czas na dziecko, bo zawsze
    jest "cos"

    smile


    a z całym postem sie w zupełności zgadzam
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 12:58
    misself napisała:

    > Chciałabym, żeby któraś z mam aktualnych wypowiedziała się, czy
    naprawdę 30
    > tysięcy pęka tak szybko? Bo jeśli tak, to znaczy, że mogę sobie
    ewentualnie
    > chomika kupić.

    może zniknać bardzo szybko, a może starczyc na dlugo
    nie trzeba kupowac wózka za 5 tys- mozna kupic za 1 tys nowy, albo
    lepszy uzywany
    ciuszki mozna kupic drogie lub tanie, albo w ciuchlandzie
    szczepienia sa bezpłatne, wizyty tez- no chyba ze ktos woli płatnie
    mozna kupic mnóstwo rzeczy kupic na rynku wtórnym ( np alelgro),
    czesto super jakosci, super firm, za niewielkie ieniadze

    wiec jak ktos nie ma kasy, ale ma łeb na karku to świetnie sobie
    daradę


    moja mama jak chciała zeby jej dzieci ładnie wygladały, a nie było
    jak kupic ładnych ciuszków to sama szyła, obszywała, naszywała,
    przerabiała

    nie mowie tego zeby zachecic Zie do macierzynstwa- bo skoro oni
    nawet tak naprawdę nie rpacują to nie ma sensu- nie wspominajac, ze
    do decyzji o dziecku potrzebna jest CHĘĆsmile

    ale nie trzeba miec mnóstwa pieniedzy i 100tys na koncie zeby sobie
    z dzieckiem dac swietnie radę

    poza tym najgorsze jest 1-3 lata zycia dziecka, gdy nie pracujemy,
    albo pracujemy. ptem dziecko do przedszkola, do babci, emerytowanej
    cioci etc i jazda robic kase;P
  • misself 21.12.09, 13:09
    aneta-skarpeta napisała:
    >
    > moja mama jak chciała zeby jej dzieci ładnie wygladały, a nie było
    > jak kupic ładnych ciuszków to sama szyła, obszywała, naszywała,
    > przerabiała

    Moja też, ale to były zupełnie inne czasy smile To nie wynikało z kiepskiej
    sytuacji finansowej, tylko z tego, że w sklepach nie było nic ładnego smile

    Ale z tego, co piszecie - wy, mamy - wynika to, co zakładałam czysto
    teoretycznie: że poza wyprawką (która nie musi być nowa, różowa, markowa)
    początkowo dziecko nie kosztuje wiele. Ten tenis to dopiero jak będzie większe
    od rakiety wink
    --

    biusta
    i
    biuściki.
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 13:21
    misself napisała:

    > Ten tenis to dopiero jak będzie większe
    > od rakiety wink


    hehe

    no i może okazac sie jak u nas ( tzn mojego syna), ze po całym dniu
    w szkole i swietlicy on nie chce chodzic na nic. kompletnie nic. on
    cche byc z nami, kolege zaprosci

    na czas wietlicy tez nie chce chodzic na zajecia, bo on ma tam
    kumpli i musza się nabawic


    wiec jeszcze mam troche czasu, zeby odłozycwink
  • misself 21.12.09, 13:52
    Są tacy rodzice, którzy nie patrzą, czy dziecko chce, tylko posyłają. Andre
    Agassi takich miał smile
    --
    Marzenia się spełniają.
  • plastelinka.czerwona 21.12.09, 14:46
    Pod warunkiem, że dziecko urodzi się zdrowe.
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 15:26

    plastelinka.czerwona napisała:

    > Pod warunkiem, że dziecko urodzi się zdrowe.

    z takim podejsciem to lepiej dzieci nie planowac:]

  • plastelinka.czerwona 21.12.09, 15:40
    Dlaczego ostrzeganie, że może być za późno na ciążę jest oki, ale myślenie o
    tym, że dziecko może nie być zdrowe jest złe?

    Ja nie mówię o zamartwianiu się o choroby przewlekłe, bo na leczenie takich
    dzieci prawie nikogo nie stać, ale o zapas finansowy na ewentualność choćby
    niewielkich problemów.
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 15:54
    plastelinka.czerwona napisała:

    > Dlaczego ostrzeganie, że może być za późno na ciążę jest oki, ale
    myślenie o
    > tym, że dziecko może nie być zdrowe jest złe?
    >
    > Ja nie mówię o zamartwianiu się o choroby przewlekłe, bo na
    leczenie takich
    > dzieci prawie nikogo nie stać, ale o zapas finansowy na
    ewentualność choćby
    > niewielkich problemów.

    zapsa finanswoy zawsze lepiej miec niz nie miec- niezaleznie od tego
    czy ma sie dziecko , czy nie

    ale jesli ktos bardzo chce dziecka to nie widze sensu odwlekania
    tego tylko dlatego ze nie mam na koncie "luźnych " 50 tys.

    tego czy dziecko urodzi sie zdrowe nie wiem, wiemy za to ze czym
    poźniej zdecydujemy sie na dziecko to tym wieksze prawdopodobieństwo
    chocby zesołu downa, my same gorzej zniesiemy ciąże itd

    choc w dzisiejszych czasach kobieta 30 letnia to jeszcze młoda dupa
    jestwink..wiec to raczej tyczy sie kobiet 40 letnich

    dodatkowo wieksze jest prawdopodobienstwo, że beda problemy z
    zajsciem w ciąze niz fakt, że dziecko urodzi sie chore
  • plastelinka.czerwona 21.12.09, 16:02
    > dodatkowo wieksze jest prawdopodobienstwo, że beda problemy z
    > zajsciem w ciąze niz fakt, że dziecko urodzi sie chore

    Jakieś statystyki masz? Podrzuć.

    > ale jesli ktos bardzo chce dziecka to nie widze sensu odwlekania
    > tego tylko dlatego ze nie mam na koncie "luźnych " 50 tys.

    Ja widzę, znajomym urodził się wcześniak, niby tylko miesiąc brakowało i służba
    zdrowia podobno publiczna, ale bardzo szybko okazało się, że wydatki są naprawdę
    duże, a banki nie takie chętne do udzielania pożyczek.
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 16:34
    plastelinka.czerwona napisała:

    > > dodatkowo wieksze jest prawdopodobienstwo, że beda problemy z
    > > zajsciem w ciąze niz fakt, że dziecko urodzi sie chore
    >
    > Jakieś statystyki masz? Podrzuć.
    >

    a znasz statystyki poronien, samoistnych poronien?

    wiekszosc ( zdecydowana) dzieci rodzi sie zdrowa

    przyjmuje sie ze 10-15% ciąz kończy sie poronieniem
    www.poronienie.pl/por_stat.html
    dochodza tez choroby cywilizacyjne, które utrudniaja zajscie w ciąże

    oczywiscie nie wiemy czy dziecko nie urodzi sie wczesniakiem, czy
    nie będzie porblemów. ale gdyby kązdy rozpatrywał tylko "czarny
    scenariusz" to by pewnie połowy z nas na świecie nie było i ludzie
    asekuracyjnie nie decydowaliby sie na dzieci, bo wielu osób nie stac
    na odłozenie takich pieniedzy, dom, bo cos tam....a dzieci maja i to
    zdrowe

    ja bym sie bardziej skupiła na nie piciu alkoholu w ciazy ( ta
    słynna lampka wina na zdrowie:/) i przed, na niepalneniu, na
    nieodchudzaniu sie drastycznie, na zdrowje diecie itd..bo to wiele
    ułatwia, i zawsze jest z zyskiem dla dzieci


  • aneta-skarpeta 21.12.09, 16:39
    oprócz poronien sa problemyz zajsciem w ciaze

    obecnie to ok 10%-15% par w Polsce-
    10% to 1.3 mln par

    trudno wyliczyc dokładnie, bo dane sie nakladaja, bo para ktora
    miala trudnosci z zajsciem, mogla poronic, a potem urodzic zdrowe
    lub chore dziecko, albo nie miec problemow z zajsciem w ciaze a miec
    porblem z choroba dziecka

  • plastelinka.czerwona 21.12.09, 17:07
    Wcześniaków rodzi się rocznie w Polsce około 8%, według światowych statystyk 3%
    dzieci rodzi się z wadami wrodzonymi, z tego 85% defektów jest uwarunkowanych
    genetycznie. Dodajmy do tego dzieci z urazami okołoporodowymi i zakażeniami
    szpitalnymi, będzie to zbliżone do 10-15%
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 16:44
    przeczytałam gdzies- ale niestety zamknełam stronę:/, że dzieci
    chorych rodzi sie 3 na 100, w tym 80% z powodu chorób genetycznych.


  • plastelinka.czerwona 21.12.09, 16:57
    Poronienie nie oznacza automatycznie problemów z zajściem w ciężę, często są
    wynikiem wad płodu.

    > wiekszosc ( zdecydowana) dzieci rodzi sie zdrowa
    Taka sama prawda jak to że większość par zachodzi.

    > oczywiscie nie wiemy czy dziecko nie urodzi sie wczesniakiem, czy
    > nie będzie porblemów. ale gdyby kązdy rozpatrywał tylko "czarny
    > scenariusz" to by pewnie połowy z nas na świecie nie było i ludzie
    > asekuracyjnie nie decydowaliby sie na dzieci, bo wielu osób nie stac
    > na odłozenie takich pieniedzy, dom, bo cos tam....a dzieci maja i to
    > zdrowe

    Tylko czy to, że innym się nie przytrafiło pomaga rodzicom, którzy słyszą, że
    nfztowi wystarcza lek dający 50% szans na to, że ich dziecko będzie widzieć, a
    jak mają kasę to mogą "dokupić" jeszcze 30%?

    > ja bym sie bardziej skupiła na nie piciu alkoholu w ciazy ( ta
    > słynna lampka wina na zdrowie:/) i przed, na niepalneniu, na
    > nieodchudzaniu sie drastycznie, na zdrowje diecie itd..bo to wiele
    > ułatwia, i zawsze jest z zyskiem dla dzieci

    Na głupotę nie poradzisz.


  • aneta-skarpeta 22.12.09, 09:42
    plastelinka.czerwona napisała:

    > Tylko czy to, że innym się nie przytrafiło pomaga rodzicom, którzy
    słyszą, że
    > nfztowi wystarcza lek dający 50% szans na to, że ich dziecko
    będzie widzieć, a
    > jak mają kasę to mogą "dokupić" jeszcze 30%?

    a czy 50 tys pomaga rodzicom, gdy słyszą, że ich dziecko nie dozyje
    1 roku zycia?


    mozna tak bez końcasmile


    > Na głupotę nie poradzisz.
    >
    >


    no niestety
  • plastelinka.czerwona 22.12.09, 12:55
    > a czy 50 tys pomaga rodzicom, gdy słyszą, że ich dziecko nie dozyje
    > 1 roku zycia?

    Myślę, że pomaga, jeśli za te pieniądze mogą stworzyć dziecku godne warunki w
    domu, przy rodzinie, zamiast sali szpitalnej czy hospicyjnej.
  • aneta-skarpeta 22.12.09, 13:11
    plastelinka.czerwona napisała:

    > > a czy 50 tys pomaga rodzicom, gdy słyszą, że ich dziecko nie
    dozyje
    > > 1 roku zycia?
    >
    > Myślę, że pomaga, jeśli za te pieniądze mogą stworzyć dziecku
    godne warunki w
    > domu, przy rodzinie, zamiast sali szpitalnej czy hospicyjnej.

    czasem nie mozna stworzyc warunków w domu, bez wzgledu na pieniądze


  • plastelinka.czerwona 22.12.09, 13:39
    To przynajmniej jest kasa żeby ten czas spędzić z dzieckiem nie martwiąc się, że
    dojazdy i hotel kosztują.
  • aneta-skarpeta 22.12.09, 13:48
    plastelinka.czerwona napisała:

    > To przynajmniej jest kasa żeby ten czas spędzić z dzieckiem nie
    martwiąc się, ż
    > e
    > dojazdy i hotel kosztują.


    a jak okarze się, że dziecko ma problemy ze zdrowie ( te poważne) bo
    za pozno zdecydowalismy sie na dziecko, bo odkladalismy 50 tys, to
    wtedy sobie rodzice pluja w brode, ze a nóż jakby zdecydowali sie
    zaraz po slubie to może było by inaczej?

    i tak mozna bez końcatongue_out
  • plastelinka.czerwona 22.12.09, 13:54
    Nie, bo dopiero po 35 roku życia ryzyko znacząco się zwiększa. Przed tą granica
    też rośnie, ale nie jakoś istotnie.
  • aneta-skarpeta 22.12.09, 14:08
    plastelinka.czerwona napisała:

    > Nie, bo dopiero po 35 roku życia ryzyko znacząco się zwiększa.
    Przed tą granica
    > też rośnie, ale nie jakoś istotnie.


    no ale zeby odłozyc 50 tys to nie takie hop siupsmile

    jesli wezme slub w wieku 25 lat i bede odkladala po 500 zł m-cznie
    na ten cel ( w momencie gdy jestem zaraz po studiach, musze miec
    mieszkanie, umeblowac, wakacje, samochdo to i tak optymistycznie
    zakładam) to bede miala "luźne 50 tys za ponad 8 lat

    wink
  • plastelinka.czerwona 22.12.09, 14:14
    To już kwestia priorytetów.
  • ma_niusia 20.12.09, 21:48
    Zia, życzę Twojemu przyszłemu jak najlepiej, jak zresztą wszystkim dzieciaczkom.
    Ale ja w ciąży poza tym co normalnie wydaję wydałam 60zł na jedno dodatkowe
    badanie USG i 40zł na ciążowe ciuchy z allegro smile Ani grosza więcej.
    Synek ma łóżeczko po siostrze ciotecznej, mieszkamy w jednopokojowym mieszkaniu
    i cieszę się, bo mam zawsze Synka na oku smile To wygodne. Na ubranka wydałam
    tylko na okres szpitalny, resztę dostaję po dzieciach koleżanek, sąsiadek,
    ciotek a jak Mały wyrasta - przekazuję dalej smile I różne takie smile
    Jedynym wydatkiem poważnym był wózek. Szczepionki dodatkowe dostał "w prezencie
    na imieniny" od dziadków. Na pieluchy i kosmetyki wydaję miesięcznie około
    100zł. Teraz już sporo wcina, więc na mleko, słoiczki, kaszki idzie najwięcej -
    około 300zł miesięcznie.

    Nie trzeba zarabiać powyżej średniej krajowej żeby mieć dziecko i dla dziecka to
    co mu potrzebne smile
    Chociaż z całego serca, życzę wszystkim dzieciom, żeby miały nowe ubranka,
    zagraniczne mleko i kosmetyki i wszystkie dostępne na rynku szczepionki!
    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • k.l2 20.12.09, 22:05
    No, mnie sie wydaje,ze malo kto tak naprawde zarabiua srednia krajowa,
    a jednak wiekszosc ludzi ma dzieci wink

    Co nie oznacza,ze ja Zie namawiam teraz.
  • misself 20.12.09, 22:09
    k.l2 napisał(a):

    > No, mnie sie wydaje,ze malo kto tak naprawde zarabiua srednia krajowa,
    > a jednak wiekszosc ludzi ma dzieci wink

    Oni mają średnią krajową na dwoje smile
    I o ile uważam, że to jest całkiem sporo (porównuję teraz do siebie i znajomych
    w podobnym wieku lub nieco starszych), to też nie namawiam, bo tę decyzję każdy
    musi sam podjąć. I ona nie powinna wynikać tylko z tego, czy nas stać, czy nie.
    --
    Marzenia się spełniają.
  • plastelinka.czerwona 20.12.09, 22:11
    Ile odkładacie miesięcznie na mieszkanie żeby maluch za dwa lata miał swój pokój?
  • misself 20.12.09, 21:07
    martina.15 napisała:
    > zadna z was mimo wyraznego
    > rozbawienia takim zaangazowaniem zii tak naprawde jej nie powie co o niej, jej
    > postawie mysli.

    Wiesz... Jeśli się komuś wydaje, że wystarczy, żeby napisał komuś coś w
    Internecie i ten ktoś od razu się zastosuje do jego rad... Widać takie osoby w
    wątku Zia, przychodzą, napiszą jeden post z dramatycznym apelem i chyba się
    czują lepiej z tym smile Może myślą, że ich post zmieni świat na lepsze?
    --
    Ja już mam swoją wizytówkę.
    A Ty?
  • monikapers 19.12.09, 11:20
    apropos kk, jakie sa jego nauki w kwestii tabletek/pigulek, o ktorych duzo z
    dziewczyn tu pisze?
    i jak sie to ma do malzenstwa i tego, co z tym sakramentem sie wiaze?
    a antykonc. wg kk podobno nie wiaze sie wcale albo lepiej, ma sie nie wiazac?
    tematy zw. z moralnoscia i praktykowaniem ciesza sie na forum, jak zuwazylam
    duza frekfencja, dlatego wrzucam i te kwestie.
    slyszalam wielokrotnie, ze to grzech ciezki....
  • misself 19.12.09, 11:25
    Jak na razie tylko ja pisałam o pigułkach...
    I nie interesuje mnie to, co sądzi na ten temat kościół - biorę ślub
    jednostronny, między innymi dlatego.
    --
    IX. Unikać ideologii, które obiecują ostateczne wyzwolenie ludzkości. Obdarzeni
    cząstką wolności, powinniśmy ją natychmiast ograniczyć, ze względu na dobro
    bliźniego. (Z. Herbert)
  • monikapers 19.12.09, 11:29
    pisze o nich jeszcze greeneyes, a pozatym TY sie nie 'liczysz' smile, rzecz do
    dziewczyn praktykujacych
  • misself 19.12.09, 11:38
    Greeneyes pisze niżej wink Tzn. przeczytałam jej post po tym, jak napisałam
    odpowiedź na Twój smile
    --
    IX. Unikać ideologii, które obiecują ostateczne wyzwolenie ludzkości. Obdarzeni
    cząstką wolności, powinniśmy ją natychmiast ograniczyć, ze względu na dobro
    bliźniego. (Z. Herbert)
  • greeneyes86 19.12.09, 12:55
    Wiem, że kk nie pochwala stosowania pigułek (w zasadzie żadnej antykoncepcji),
    ale jest wiele stron tego 'medalu'. Kiedyś rozmawiając na ten temat ze znajomym
    księdzem, nie powiedział wprost że to grzech ciężki, tylko jak już ktoś napisał
    samo małżeństwo wg kościoła istnieje po to,by mieć dzieci (i my te dzieci chcemy
    mieć). Nie chcę być nieodpowiedzialną matką polką, z kilkorgiem dzieci, których
    nie ma w co ubrać itp, ale z czystym sumieniem (!), bo nie stosuje
    antykoncepcji. Żyjemy w XXI wieku, każdy ma prawo do własnych wyborów i życia w
    zgodzie z własnym sumieniem. Dla mnie (mam nadzieje że mnie nie zlinczujecie)
    używanie tabletek anty nie jest żadnym grzechem, ale odpowiedzialnością...
  • misself 19.12.09, 13:02
    greeneyes86 napisała:
    > Dla mnie (mam nadzieje że mnie nie zlinczujecie)
    > używanie tabletek anty nie jest żadnym grzechem, ale odpowiedzialnością...

    Mój Mężczyzna ma identyczne podejście.
    Plus wygoda dla niego, bo to ja biorę i ja pamiętam, nie on smile
    --
    IV. Modlić można się wszędzie. Najgorszym miejscem są świątynie. Panuje tam
    zaduch. (Z.Herbert)
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 13:02
    monikapers napisał:

    > pisze o nich jeszcze greeneyes, a pozatym TY sie nie 'liczysz' smile,
    rzecz do
    > dziewczyn praktykujacych


    praktykujacych to też sie chyba nie tyczy, bo one przeciez nie moga
    sypiac przed ślubem z narzeczonym;P
  • k.l2 19.12.09, 12:11
    Monika,zebyt tylko nie mowila,ze moralizuje wink Wg KK antykoncepcja to
    grzech ciezki (oczywiscie nie sa grzechem pigulki brane ze wzgledow
    zdrowotnych). A do malzenstwa nijak sie ma.
  • monikapers 19.12.09, 12:14
    nie, ni jak ma sie nijak?
    skoro to grzecz ciezki? a sakrament malzenstwa jest po to by w grzechu ciezkim
    nie zyc
  • ma_niusia 19.12.09, 12:25
    My mamy już synka, po ślubie chcielibyśmy mieć jeszcze chociaż jedno dziecko
    (marzę, żeby właśnie we wrześniu po ślubie udało mi się zajść w ciążę - dzidziuś
    będzie na wiosnę/lato - idealnie smile

    Ale tak się zastanawiam, jak katoliczki planują dzieci po ślubie rok, pięć,
    dziesięć lat później. Antykoncepcji KK z tego co wiem nie uznaje więc co -
    abstynencja czy co? Bo nie rozumiem, jak to można sobie w ten sposób zaplanować?
    Oświećcie mnie proszę!
    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • monikapers 19.12.09, 12:31
    o tym wlasnie mowie, proszac o oswiecenie nasza strazniczek smile
  • k.l2 19.12.09, 12:32
    Monika, chodzilo mi o to,ze antykoncepcja jest grzechem sama w sobie -
    czy w malzenstwie czy nie. Natomiast jesli jest w nie-malzenstwie to
    dochodzi grzech zlamania 6 przykazania.

    A katoliczki owszem, moga planowac - i KK na to pozwala - uzywajac NPR.
  • budyniowa123 19.12.09, 12:38
    jak katoliczki planują dzieci po ślubie rok, pięć,
    > dziesięć lat później. Antykoncepcji KK z tego co wiem nie uznaje więc co -
    > abstynencja czy co? Bo nie rozumiem, jak to można sobie w ten sposób zaplanować
    > ?
    > Oświećcie mnie proszę!


    Na przykład zostawiają sprawę antykoncepcji własnemu sumieniu? Albo stosują
    naturalne metody planowania rodziny?

    KK i jego zasady to jest jedna rzecz, ale wydaje mi się, że nawet KK nie może
    zabronić postępowania zgodnie ze swoim sumieniem, nawet jeśli wiąże się to z
    łamaniem zasad kościelnych.
    Bo przecież ostatecznie, wg tego w co katolicy wierzą to nie KK będzie ich
    kiedyś rozliczał.

    Dodam, że wg mnie sprawy wiary a sprawy obrządku to są dwie różne rzeczy.
    Gro zasad kościelnych (nie tylko w KK) wywodzi się nie z przykazań dot. samej
    wiary w Boga, ale z relacji społecznych, klimatu, rozwiązań prawnych itp.

    Stąd celibat, niejedzenie wieprzowiny przez Żydów i Muzułmanów, celebracja
    dziewictwa (zwróćmy uwagę, że jakoś nie ma i nigdy nie było obsesji na punkcie
    wstrzemięźliwości facetów).
    Stąd spowiedź w konfesjonałach i właśnie sceptyczne nastawienie do antykoncepcji.




    --
    www.slubcywilny.info/
    DLA WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH, ZAPRASZAMY!
  • ma_niusia 19.12.09, 12:47
    Ok, rozumiem. Masz rację, że sumienie, każdy ma swoje i tak można to zostawić.
    NPR - no cóż, mimo wszystko ileś % tej niepewności tutaj zostaje nawet przy
    wielkiej skrupulatności. Ale już rozumiem. Dzięki smile
    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • k.l2 19.12.09, 12:53
    Niepewnosc jest zawsze wink pigulki i inne metody anty tez nie dadza 100
    procent...
    (no i wbrew pozorom NPR -przy odpowiednim stosowaniu- ma wysoka
    skutecznosc)
  • misself 19.12.09, 13:01
    k.l2 napisał(a):
    > (no i wbrew pozorom NPR -przy odpowiednim stosowaniu- ma wysoka
    > skutecznosc)

    Pod warunkiem, że ma się regularne cykle smile
    --
    Marzenia się spełniają.
  • paskud_agg 19.12.09, 14:07
    > Pod warunkiem, że ma się regularne cykle smile
    Jeśli się stosuje kalendarzyk, to tak.
    Jeśli się stosuje metody objawowo-termiczne, to nie trzeba mieć regularnego cyklu.

    A WHO podaje, że najskuteczniej działają te metody, które kobieta/para rozumie i
    akceptuje i których chce używać, więc jak kogoś jakiś rodzaj
    antykoncepcji/planowania nie bawi, to nic na siłę.

    I uważam, że dorabianie ideologii (jakiejkolwiek, vide np. Chiny) do tych spraw
    jest szkodliwe.
    --
    Jupiii! Suwaczek właściwy
  • budyniowa123 19.12.09, 12:54
    NPR - no cóż, mimo wszystko ileś % tej niepewności tutaj zostaje nawet przy
    > wielkiej skrupulatności.


    tak jak i przy tabletkach i przerwatywachsmile
    Wprawdzie tabletki są najmniej "nieskuteczne" ale też łatwo się zapomnieć: a to,
    żeby wziąć, a to, że się antybiotyki brało...smile

    --
    www.slubcywilny.info/
    DLA WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH, ZAPRASZAMY!
  • ma_niusia 19.12.09, 13:05
    Jasne, że tak, nie twierdzę, że to nieskuteczna metoda, tylko o mniej skuteczna
    niż np pigułki czy prezerwatywy.


    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • k.l2 19.12.09, 13:20
    Polemizowalabym wink ale wiem,ze nikogo nie przekonam,wiec nawet nie
    bede probowac.

    Natomiast podziele sie moim spostrzezeniem
    OT wink
    dot. liczenia "wskaznika skutecznosci" (na podstawie tego co
    czytalam, nie byly to zadne naukowe zrodla,lecz masowo dostepne
    gazety czyli to po co czesciej siegaja kobiety).
    Np. pigulka ma o obliczona bardzo wysoka skutecznosc. A to,ze ktos
    zajdzie w ciaze podczas brania usprawiedliwia sie tym,ze a.pewnie
    zapomniala wziac b. wziela leki,ktore weszly w reakcje z pigulka.
    Natomiast kiedy mowi sie o skutecznosci NPR liczac ten wspolczynnik
    bierze sie pod uwage to,ze ktos mogl zle przeprowadzic obserwacje..

    Jak dla jest to niemiarodajne -albo w obu przypadkach bierzemy pod
    uwage blad stosujacego albo w obydwu pomijamy.

    Sorry za off topic, takie refleksje ostatnio mnie naszly i nie
    mialam jeszcze sie okazji z tym podzielic wink

    PS. zaloznia metody objawowo-termicznej nie wymagaja rtegularnego
    cyklu. Choc na pewno z nim jest latwiej.
  • budyniowa123 19.12.09, 13:28
    Dla mnie NPR ma dużo plusów.
    Zdaję sobie sprawę, że nawet tabletki nowej generacji nie są obojętne dla organizmu.
    Ale jednak wygoda zwycięża. No i jednak tabletki, nawet w podświadomości,
    zakodowane są jako "pewniejsze". Więc odpada też stres, że coś się przydarzy.
    --
    www.slubcywilny.info/
    DLA WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH, ZAPRASZAMY!
  • misself 19.12.09, 13:41
    budyniowa123 napisała:

    > Dla mnie NPR ma dużo plusów.

    Każda metoda ma swoje plusy i minusy. Wyboru dokonuje się biorąc pod uwagę swoją
    sytuację, przyzwyczajenia i inne czynniki. Nikt nikogo nie zmusza do jedzenia
    zupy pomidorowej, jeśli ten ktoś woli ogórkową smile
    --
    "Stara panna na wydaniu." (by Abirek)
  • misself 19.12.09, 13:37
    k.l2 napisał(a):
    >
    > Jak dla jest to niemiarodajne -albo w obu przypadkach bierzemy pod
    > uwage blad stosujacego albo w obydwu pomijamy.

    Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam... (Mam gorączkę, więc niezbyt jasno myślę.)
    Zakładasz, że ciąże w wyniku zapomnianej pigułki lub leków zaburzających
    działanie hormonów nie są wliczone we wskaźnik Pearla, a ciąże w wyniku źle
    przeprowadzonych obserwacji w NPR są i dlatego pigułki mają tak wysoki wskaźnik
    Pearla, a NPR tak niski?

    O ile mi wiadomo, to Twoje pierwsze założenie jest błędne. Pigułki powstrzymują
    owulację i te 2% ciąż to są właśnie ciąże w wyniku błędu w zażywaniu (bo nie
    zawsze zapomniana pigułka = ciąża przecież smile).

    Ja się nie będę tłumaczyć smile Ale mam akurat taką sytuację, że gdyby nie pigułki,
    to musiałabym co miesiąc iść na L4 na trzy dni... Więc w zasadzie z powodów
    zdrowotnych biorę wink
    --
    Ja już mam swoją wizytówkę.
    A Ty?
  • k.l2 19.12.09, 13:59
    Tak przynajmniej zrozumialam czytajac ostatnio pewien artykul - bylo
    napisane "wskaznik jest taki i taki,ale jednak slyszymy, ze zdarza
    sie,ze kobiety zachodza w ciaze,co jednak jest wynikiem bledu ze
    strony bioracego".

    A w ogole; mnie wlasnie wygodniej z NPR. O pigulkach aj musialabym
    pamietac, wykresiki NPR prowadzi maz wink hihi

  • misself 19.12.09, 14:19
    k.l2 napisał(a):

    > Tak przynajmniej zrozumialam czytajac ostatnio pewien artykul - bylo
    > napisane "wskaznik jest taki i taki,ale jednak slyszymy, ze zdarza
    > sie,ze kobiety zachodza w ciaze,co jednak jest wynikiem bledu ze
    > strony bioracego".

    Tyle że te błędy mogą być świadome i nieświadome smile Np. nie tylko antybiotyki
    zaburzają działanie pigułek, ale też popularne leki na obniżony nastrój, czy
    zwykła herbatka ziołowa z dziurawcem. Jeśli kobieta nie jest tego świadoma, to
    może się obudzić z ręką w nocniku wink

    Co do wygody, to dla mnie pigułki są tak samo niewygodne, jak mycie zębów tongue_out
    --
    "Stara panna na wydaniu." (by Abirek)
  • k.l2 19.12.09, 14:34
    Alez calkowicie sie z Toba zgadzam I podobnie jest z NPR. Mozna
    swiadomie wspolzyc w dni wzglednie nieplodne i dorobic sie dzidzi , ale
    mozna tez nieswiadomie zle zinterpretowac objawy i skutek bedzie ten
    sam wink
  • misself 19.12.09, 14:48
    Ot co smile

    Różnica we wskaźniku Pearla przy NPR w porównaniu z innymi środkami polega chyba
    na tym, że czynników wpływających na niewłaściwą interpretację wyników pomiarów
    i obserwacji jest więcej niż czynników wpływających na nieskuteczność pigułki.
    --

    biusta
    i
    biuściki.
  • stworzenje 19.12.09, 23:06
    k.l2 napisał(a):

    > A w ogole; mnie wlasnie wygodniej z NPR. O pigulkach ja musialabym
    > pamietac, wykresiki NPR prowadzi maz wink hihi
    >

    miło coś takiego widzieć w poście, wszak kropla w morzu, że facet też myśli
    odpowiedzialnie o sprawach zabezpieczenia. Bo jak czyta się te posty, to tylko
    kobieta ma mieć to na głowie i głównie faszerować się chemią. A facet to co?
    Dzieci się z samej kobiety biorą? Nie wiem,ale jakby mi facet zasugerował, że
    mam brać wyłącznie tabletki anty, bo on nie chce mieć tego na głowie itp. To
    miałabym sygnał, że tak naprawdę myśli tylko o sobie i ma gdzieś moje
    zdrowie-tabletki anty nie są takie obojętne dla organizmu m.in. wątroby, jakby
    się zdawało. Tym samym swoją odpowiedzialność zrzuca tylko na barki kobiety.
    Mocno nad takim gościem bym się zastanowiła.


    --
    w reportażu, jak w życiu - nie ma powtórzeń.
  • misself 20.12.09, 12:36
    Może się wypowiem, bo chyba z moich postów wynika, że tylko na mojej głowie ta
    antykoncepcja smile

    Jestem alergiczką - mam alergię m.in. na lateks, na klej z plastrów. Te alergie
    mocno zawężają pole działania. Decyzję o takiej, a nie innej metodzie
    antykoncepcji podjęliśmy wspólnie, eliminując sposoby, które dla nas były
    niedopuszczalne z różnych powodów (NPR się w to wlicza, bo przez kilka lat
    mieszkaliśmy daleko od siebie, widując się tylko w wakacje i jakieś długie
    weekendy).

    Płacimy po połowie. Wątrobę jak na razie mam zdrową - biorę IV generację.
    --

    biusta
    i
    biuściki.
  • ma_niusia 20.12.09, 12:43
    misself napisała:
    >
    > Jestem alergiczką

    Witam w klubie alergików smile To rzeczywiście ograniczenie - w wielu kwestiach.
    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • misself 19.12.09, 12:56
    budyniowa123 napisała:
    >
    > Dodam, że wg mnie sprawy wiary a sprawy obrządku to są dwie różne rzeczy.
    > Gro zasad kościelnych (nie tylko w KK) wywodzi się nie z przykazań dot. samej
    > wiary w Boga, ale z relacji społecznych, klimatu, rozwiązań prawnych itp.

    Ot co. To dobrze widać, jak się porówna podejście do tych samych spraw w obrębie
    różnych odłamów chrześcijaństwa. Bóg jest ten sam przecież smile A dogmatyzacja
    kwestii seksualności na różnym poziomie.
    --
    Marzenia się spełniają.
  • kruszynka173 21.12.09, 12:34
    My z M zaczęliśmy starania zaraz po ślubie, jak odstawiłam plastry.... udało się w 3 cyklu i teraz jestem szczęśliwą ciężarówką wink
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/xrotskjo5nls6puq.png

    http://s5.suwaczek.com/20090613650120.png
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 13:05
    ma_niusia napisała:

    > My mamy już synka, po ślubie chcielibyśmy mieć jeszcze chociaż
    jedno dziecko
    > (marzę, żeby właśnie we wrześniu po ślubie udało mi się zajść w
    ciążę - dzidziu
    > ś
    > będzie na wiosnę/lato - idealnie smile
    >
    > Ale tak się zastanawiam, jak katoliczki planują dzieci po ślubie
    rok, pięć,
    > dziesięć lat później. Antykoncepcji KK z tego co wiem nie uznaje
    więc co -
    > abstynencja czy co? Bo nie rozumiem, jak to można sobie w ten
    sposób zaplanować
    > ?
    > Oświećcie mnie proszę!


    naturalne metody planowania rodzinytongue_out
  • misself 19.12.09, 09:47
    zia86 napisała:
    > Napisałam, że podziwiam bo my po ślubie chcemy się jeszcze nacieszyć
    > sobą i związkiem, ale jak ktoś jest gotowy to super. smile

    Ja nie rozumiem tego nacieszenia się... Zwykle słyszę/czytam ten tekst w
    kontekście ślubu właśnie - jakby się przed ślubem nie dało cieszyć sobą i
    związkiem (a da się, gwarantuję, cieszę się ósmy rok).

    Żeby nie było - szanuję decyzje tych, którzy posiadanie dziecka odkładają,
    szanuję decyzje tych, którzy w ogóle nie chcą. Po prostu kompletnie nie rozumiem
    idei "nacieszenia się sobą" w kontekście tego, że się razem mieszka przed ślubem.
    --
    IX. Unikać ideologii, które obiecują ostateczne wyzwolenie ludzkości. Obdarzeni
    cząstką wolności, powinniśmy ją natychmiast ograniczyć, ze względu na dobro
    bliźniego. (Z. Herbert)
  • marissith 19.12.09, 10:54
    My już mamy jedno, włochate, które budzi nas wkładając swój nos do mojego/TŻ
    ucha wink W chwili obecnej dzieci nie lubię, wkurzają mnie bo wyją i nie wiadomo o
    co im chodzi. Może kiedyś...
    --
    http://tickers.baby-gaga.com/t/dogdogcrd20090423_0_Mania.png
  • na_szpilkach 19.12.09, 11:20
    Hehe, ja też mam włochatego syna, który mnie budzi mruczeniem nad uchem
    smile No a na takiego małego człowieczka jeszcze poczekamy pewnie gdzieś z
    pięć lat, na razie w ogóle nie wyobrażam sobie siebie jako mamy.
  • greeneyes86 19.12.09, 11:15
    My planujemy odstawić tabletki ok pół roku/rok po ślubie i czekać na to, co przyniesie los smile Jest jeden warunek-muszę mieć już wtedy stałą pracę, dom wtedy pewnie będzie (oby) w połowie wybudowany :] W sumie już byśmy chcieli, ale póki co ja kończę naukę i mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu, a chcielibyśmy zapewnić maleństwu minimum bezpieczeństwa finansowego...
    --
    http://s6.suwaczek.com/20100821290413.png
  • lvivianka 19.12.09, 12:04
    Ja w dniu slubu bede miec 25 lat, a moj Z 28. Na razie nie mam pojecia, czy od
    razu po slubie zdecydujemy sie na dziecko. Wszystko jest uzaleznione od
    sytuacji. Ciezko jest przewidywac 1,5 roku do przodu. Uwazam, ze optymalny wiek
    na dziecko dla kobiety to 27 lat, wiec moze tez poczekamy do wtedy. smile
  • greeneyes86 19.12.09, 12:32
    lvivianka napisała:
    Uwazam, ze optymalny wiek
    > na dziecko dla kobiety to 27 lat, wiec moze tez poczekamy do wtedy. smile

    Tylko niestety ciąża to nie ślub, że można sobie zaplanować dokładną datę,
    różnie to może być...jedni zajdą w ciążę w pierwszym cyklu starania, inni po
    kilku miesiącach, ciężko przewidzieć takie rzeczy. Ja w dniu ślubu będę miała 24
    lata, mój N. 28, najlepszy czas na dziecko moim zdaniem to między 25-30 lat,
    wolałabym być młodą mamą, ale nie chcę się nastawiać, że rok po ślubie będę już
    w ciąży, bo i po co?
  • martina.15 19.12.09, 12:33
    jedno juz jest, nie mojego Ukochanego, ale jest smile
    a jak juz jedno za soba to latwiej chciec nastepne.

    plan jest taki zeby ladnie sie wyspowiadac przed slubem tongue_out i mniej wiecej w tym
    czasie odstawic tabletki, marzy sie nam sprawic sobie narodzinami naszego
    dziecka prezent na pierwsza rocznice slubu. synchronizuje to tez z faktem
    konczenia studiow smile
    --
    Hanusia tu...
    J&P
    ZAPRASZAMY DO ŁAZIENKI smile
  • zoselin1987 19.12.09, 13:41
    A my nie chcemy planować <Jak Bozia da wink>.
    Tak poważnie to nie raz się przekonałam <znając nieco historie znajomych, rodziny<,że życie lubi płatać figle i ... z tym planowaniem to najróżniej bywa.
    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • z_meetropolii 19.12.09, 16:44
    jasne ,że nie da się dokładnie zaplanować - za 9 miesięcy rodzę dziecko. Ale
    poprostu w pewnym momencie gdy jesteśmy na to oboje gotowi odstawiamy
    antykoncepcje, przez co ja rozumie że decydujemy się na dziecko.
    --
    http://suwaczki.waszslub.pl/img-2010100201401430.png
  • misself 19.12.09, 17:18
    Myślę, że Zose miała też na myśli sytuacje typu "odstawiamy antykoncepcję i
    nagle okazuje się, że z jakiegoś powodu są trudności z zajściem w ciążę" albo "w
    trakcie starań okazuje się, że jednak nie możemy pozwolić sobie na dziecko, bo
    cośtam".

    Nikomu nie życzę, żeby mu się plany pokrzyżowały smile Ale wiadomo, różnie bywa w
    życiu.
    --
    IV. Modlić można się wszędzie. Najgorszym miejscem są świątynie. Panuje tam
    zaduch. (Z.Herbert)
  • zoselin1987 19.12.09, 18:30
    misself napisała:

    > Myślę, że Zose miała też na myśli sytuacje typu "odstawiamy antykoncepcję i
    > nagle okazuje się, że z jakiegoś powodu są trudności z zajściem w ciążę" albo "
    > w
    > trakcie starań okazuje się, że jednak nie możemy pozwolić sobie na dziecko, bo
    > cośtam".
    >
    Tak miss.
    Dokładnie o to mi chodziło smile

    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • chocoladette 19.12.09, 17:27
    My na razie nie wiemy, czy planujemy dzieci w ogole. Na pewno nie chcilibysmy
    miec ich w ciagu najblizszych kilku lat.
    Dopiero zdobywamy niezaleznosc finansowa i choc byloby nas pewnie stac na
    dziecko nawet teraz, jest wiele innych rzeczy, ktore chcemy zrobic/kupic wink
    Nie mamy pedu do dzieci i ani ja, ani moj narzeczony nie uwazamy, ze mielibysmy
    cos stracic nie posiadajac dzieci.
    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-08,,,,,transparent,mois,frisefleurviolette,28,4,2010-07-10,006666.png
  • beattta1 19.12.09, 19:52
    współczuję uncertain

    naprawde nie wiesz co tracisz, moje życie bez syna nie miałoby sensu
    ale wiem to teraz, kiedy go mam smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/iv09anlivcehxji0.png

    http://s5.suwaczek.com/20100717580214.png
  • chocoladette 19.12.09, 20:04
    Ja Tobie tez spolczuje, ze glonym osiagieciem Twojego zycia jest dziecko.

    Na szczescie widze w swoim zyciu inne cele.
    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-08,,,,,transparent,mois,frisefleurviolette,28,4,2010-07-10,006666.png
  • beattta1 19.12.09, 20:14
    dziecko to zaden cel !

    dopiero po tym , jak zostalam matka drzwi sie przede mna otworzyly.
    swiat sie widzi inaczej, teraz mozna wszystko.syn nie jest dla mnie
    zadna przeszkodą wrecz przeciwnie- motywacją.

    szkoda, ze negatywnie odebralas moja wypowiedź.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/iv09anlivcehxji0.png

    http://s5.suwaczek.com/20100717580214.png
  • chocoladette 19.12.09, 20:32
    Widzisz, ja niestety prowadze tryb zycia w ktory nie da sie zadna miara wpasowac
    dziecka. Poza tym, nie mam zupelnie takiej potrzeby. Zyje dla siebie i sama
    sobie jestem motywacja wink
    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-08,,,,,transparent,mois,frisefleurviolette,28,4,2010-07-10,006666.png
  • foczkaka 19.12.09, 22:55
    My w dniu slubu wiedzielismy ze chcemy miec dzieci kiedys tam, ale narazie nie.
    Po pół roku myślenie trochę nam sie zmieniło. Stwierdzilismy ze czemu nie. Tylko
    że... ciągle nie jestesmy pewni do końca. Dziecko tak, ale czy moment jest
    najwlasciwszy? A wiadomo ze dobrego momentu na dziecko nigdy nie ma wink

    --
    -------------------

    nowe, nowe idzie smile
  • monikapers 19.12.09, 23:10
    to dokladnie, jak my, czy ktoras Was miila jakis taki nieokreslony lek przed ta
    decyzja? pogadajmy o tym aspekcie...
    dzieki foczko, na Ciebie to zawsze mozna liczyc smile
    pamietam Twoje cenne rady w watku o slubie w 2029...
    smile
  • foczkaka 19.12.09, 23:39
    > dzieki foczko, na Ciebie to zawsze mozna liczyc smile
    > pamietam Twoje cenne rady w watku o slubie w 2029...
    > smile

    polecam sie z moimi cennymi radami na przyszlosc wink

    A co do lęków - momentami sama już nie wiem na ile są uzasadnione, na ile nie.
    Wolałabym po prostu "wpaść" a to kurcze musi byc taka swiadomoa i odpowiedzialna
    decyzja... uncertain
    --
    -------------------

    nowe, nowe idzie smile
  • freciczka 20.12.09, 00:42
    Ja jak byłam młodsza to zawsze twierdziłam, że będę miała dziecko dopiero po 26
    roku życia, żeby moja mama nie została babcią przed 50tongue_out
    Bierzemy ślub za miesiąc, ja mam 26 lat a Ł. 24. Na pewno chcę się starać o
    dziecko przed 30, myślimy że za jakieś dwa lata, ale nigdy nie wiadomo co
    będzie...w każdym razie nawet jakby się zdarzyła wcześniej wpadka nie bedziemy
    płakać (chociaż teraz jak myślę o małym wrzaskunie to mnie ciarki przechodzą
    suspicious)...na razie mamy 4 miesięczną puchatą córcię i pogryzione i podrapane ręcebig_grin
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/6xptd05fg6qpaeiv.png
  • beattta1 20.12.09, 10:41
    jak przyjdzie cos takiego, co sie zwie instynktem macierzynskim to
    juz przeszkod nie bedzie zadnych smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/iv09anlivcehxji0.png

    http://s5.suwaczek.com/20100717580214.png
  • monikapers 20.12.09, 15:25
    ach te lęki...
    no wlasnie ale czemu instynktu nie ma? a moze natura sama wiec? wiec np mi go
    nie daje z jakichs tam sobie znanych przyczyn? zgadzam sie z foczkaa, ja tez
    wolalabym wpadke, a to ciagle nam sie nie "zdarza" smile
  • misself 20.12.09, 15:32
    Myślę, że dla niektórych osób to może być pułapka planowania - zaczynasz się
    racjonalnie zastanawiać, rozważać, stąd już blisko do stwierdzenia, że nie ten
    czas - a to wszystko dlatego, że po prostu nie chcesz. Czy jeszcze, czy w ogóle,
    to bez znaczenia.

    Nie ma się co zmuszać smile
    --
    IX. Unikać ideologii, które obiecują ostateczne wyzwolenie ludzkości. Obdarzeni
    cząstką wolności, powinniśmy ją natychmiast ograniczyć, ze względu na dobro
    bliźniego. (Z. Herbert)
  • monikapers 20.12.09, 15:34
    dzieki miss
    nie wiem, jak Wy mozecie chciec dziecka, ja tez bym chciala chciec, a nie chce...
    okropne
  • foczkaka 20.12.09, 22:38
    Ja mysle ze u mnie to własnie to - pułapka planowania.
    Chcę miec dzieci, zawsze chcialam przynajmniej trojkę. Ale jak sobie to wszystko
    rozłożę na czynniki to nigdy nie ma dobrego momentu. A to brak mieszkania, a to
    przydalo by sie jeszcze pooszczedzac itd. Nie uważam by nasza sytuacja
    materialna, emocjonalna czy jakakolwiek unoemozliwiała nam teraz stworzenie
    dziecku dobrych warunków, chcę, tylko jakoś tak... wolałąbym by ktoś zdecydował
    za mnie. Może to po prostu kwestia kolejnych kilku miesięcy smile
    --
    -------------------

    nowe, nowe idzie smile
  • misself 20.12.09, 12:38
    freciczka napisała:

    > Ja jak byłam młodsza to zawsze twierdziłam, że będę miała dziecko dopiero po 26
    > roku życia, żeby moja mama nie została babcią przed 50tongue_out

    Skądś znam ten tekst smile Mnie Mama zapowiedziała, że babcią przed 50 sobie nie
    życzy być wink Czyli jeszcze pół roku i mogę szaleć wink
    --
    Nawet dwoje ciekawych ludzi może się nudzić w swoim towarzystwie, jeżeli nie są
    oni ciekawi siebie.
    ich4pory.blogspot.com
  • misself 20.12.09, 12:42
    Ja jestem straszną panikarą, wszystkie nowe sytuacje mnie bardzo denerwują.
    Pewnie, że się boję! I dlatego właśnie nie chcę, żeby to była Decyzja przez
    wielkie D. Będzie co ma być smile
    --
    IX. Unikać ideologii, które obiecują ostateczne wyzwolenie ludzkości. Obdarzeni
    cząstką wolności, powinniśmy ją natychmiast ograniczyć, ze względu na dobro
    bliźniego. (Z. Herbert)
  • stworzenje 20.12.09, 14:33
    misself napisała:


    > Pewnie, że się boję! I dlatego właśnie nie chcę, żeby to była Decyzja przez
    > wielkie D. Będzie co ma być smile

    i myślę, że zdrowe masz podejście. Bo takie na siłę że ma być i w ogóle to mi
    się wydaje, że jak w innych dziedzinach życia. Co się chce na siłę to i tak nie
    wyjdzie smile. Z mamą dobry motyw big_grin.


    --
    w reportażu, jak w życiu - nie ma powtórzeń.
  • sajolina 20.12.09, 14:36
    Hmm, Martina, ja dobrze zrozumiałam, że radzisz Zii, żeby spawiła sobie
    dzieciaka za pieniądze rodziców? Odłożyła z wesela ICH 50 tys zł i nie
    marudziła, tylko brała się za rodzenie dzieci?! To by dopiero był szczyt
    chamstwa i głupoty! Rodzice ledwo wyszli z jednych pieluch i zaraz pakowac ich w
    następne.................

    Nie rozumiem, czemu kilka z forumek wzięło sobie za cel życia przekonać tutaj
    resztę, że "bez dziecka nie ma życia" i to najlepiej sprawić je sobie zaraz po
    ślubie.

    Dziecko to cholernie odpowiedzialna decyzja i każdy powinien do niej dojrzeć, a
    nie być poddawanym presji otoczenia, bo "tak wypada", "zobaczysz będzie fajnie",
    "mi się też wydawało, że będzie ciężko, ale to dziecko nadaje sens mojemu
    życiu". Poza tym na dziecko trzeba mieć czas, siły i pieniądze - jak się tym nie
    dysponuje, lepiej nie mieć dzieci, bo tylko krzywdę się robi sobie i maluchom.

    I nie gadajacie bzdet, że pieniądze nie są potrzebne - a pieluchy to za darmo?
    wszystkie ciuszki, śpioszki, odżywki, szczepionki i cała reszta??? a co jak
    dziecko urodzi się z jakimś schorzeniem i zaczną się wycieczki po lekarzach? to
    też za darmo? opiekunka też za darmo? i przedszkole? Nie chodzi o to, zeby mieć
    niewiadomo jak duże mieszkanie czy extra samochód i dziecko ubierać w śpioszki
    bennetona, ale pewne minimum stabilizacji i finansowego bezpieczeństwa jest
    konieczne.
  • zia86 20.12.09, 14:49
    Sajolina no z tego co wyczytałam, to właśnie tak jest. Wydaje mi się,
    że taka postawa jak doradziła Martina jest bardziej nieodpowiedzialna
    niż robienie wesela za pieniądze rodziców.
    Zgadzam się z całym twoim postem, nie można od tak pomyśleć zróbmy
    sobie dziecko będzie fajnie.
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • misself 20.12.09, 15:03
    sajolina napisała:

    > Nie chodzi o to, zeby mieć
    > niewiadomo jak duże mieszkanie czy extra samochód i dziecko ubierać w śpioszki
    > bennetona, ale pewne minimum stabilizacji i finansowego bezpieczeństwa jest
    > konieczne.

    I masz zupełną rację - nie chodzi o to. Tak naprawdę chodzi o to, żeby nie
    wpadać ze skrajności w skrajność. Skrajnością jest myślenie "Bozia dała dzieci,
    da i na dzieci", ale i skrajnością jest myślenie "musimy się dorobić, żeby
    zdecydować się na dziecko" - bo to już wygląda prawie jak z tej reklamy, którą
    obśmiewałam w którymś z moich poprzednich postów.

    Dziecko to mały człowiek, nie zabawka. Warto przyjrzeć się sobie, swojemu
    trybowi życia, swoim celom i pragnieniom, zanim się o tym pomyśli. Każdy
    decyzję, kiedy i czy dziecko podejmuje sam i nie ma sensu nikogo do tego
    namawiać, mówić, co powinien, co musi i dlaczego się mu współczuje.
    --
    Nawet dwoje ciekawych ludzi może się nudzić w swoim towarzystwie, jeżeli nie są
    oni ciekawi siebie.
    ich4pory.blogspot.com
  • martina.15 20.12.09, 20:52
    sajolina, dziewczyna sama mowi ze ma "swoje" pieniadze bo sobie
    odklada/oszczedza etc. jak kogos "stac" na takie zycie to mowienie ze nie bedzie
    stac na dziecko za 5-10 lat dla mnie to kiepski argument.
    a rodzice tak chcieli widocznie, tak wychowali corke to przeciez moga wychowac i
    wnuczatko.
    no ale racja, tu przychodzi jeszcze dojrzalosc do dziecka a tu niech sobie kazdy
    odpowiada. zawarcie sakramentu malzenstwa jednak w jakis sposob pokazuje ze jest
    sie otwartym na potomstwo, wiec moze powinno swiadczyc o dojrzalosci do
    posiadania owego?

    kilka forumek... chcialam zauwazyc ze wiekszosc z tych kilku ma juz dziecko wiec
    chyba wiedza co mowia/pisza.
    pieniadze sa, owszem, potrzebne, ale tez bez wariacji- pisalam wyzej ze te
    koszty wychowywania dziecka rozkladaja sie na wiele lat, przez te lata spokojnie
    mozna wiele spraw ulozyc.

    a to gadanie o schorzeniach to (blagam, nie bierz tego do siebie, po prostu
    odpowiadam) moze sie zdarzyc schorzenie wspolmalzonkowi itp i tez bedzie zle.
    tego nigdy sie nie przewidzi, wobec nikogo wiec szukanie takich powodow jest juz
    lekko ocierajace sie o desperackie niepragnienie dziecka.

    jeszcze raz- nie placisz od razu za opiekunke, zlobek, przedszkole, zajecia
    dodatkowe. to sie rozklada w czasie.

    i jak juz ktos tak to traktuje ze kiedys moze kasy zabraknac to moze lepiej
    mieszkania nie kupowac- inwestycja byc moze rozlozona na dluzej niz wychowanie
    dziecka, koszty podobne, a przeciez moze sie zdarzyc choroba/utrata pracy i co
    wtedy? tongue_out
    --
    Hanusia tu...
    J&P
    ZAPRASZAMY DO ŁAZIENKI smile
  • plastelinka.czerwona 20.12.09, 22:00
    > i jak juz ktos tak to traktuje ze kiedys moze kasy zabraknac to moze lepiej
    > mieszkania nie kupowac- inwestycja byc moze rozlozona na dluzej niz wychowanie
    > dziecka, koszty podobne, a przeciez moze sie zdarzyc choroba/utrata pracy i co
    > wtedy? tongue_out
    Wtedy "spłaca" kredyt ubezpieczyciel, jedzenia dla dziecka raczej nie kupi wink
  • zoselin1987 20.12.09, 22:03
    martina.15 napisała:

    > pieniadze sa, owszem, potrzebne, ale tez bez wariacji- pisalam wyzej ze te
    > koszty wychowywania dziecka rozkladaja sie na wiele lat, przez te lata spokojni
    > e
    > mozna wiele spraw ulozyc.

    Jestem chrzestną małego mojej rodzonej siostry. Uwielbiam go! Jest małym inteligentnym chłopczykiem. I nie sam z siebie. Wszystko to podejście jego rodziców do jego wychowania, rozwoju.
    I owszem. Nie raz wystarczy zrobić wspólnie 'medal za I pierwsze w układaniu puzzli', czyli powycinać promyczki, odrysować od szklanki koło itp itd. Ale uważam też, że niestety pieniądze są potrzebne jeśli ma się dziecko.
    Wbrew pozorom zabawki chociażby z firmy Fisher Price różnią się od tych kupionych w kiosku... różnica w cenie jest kolosalna. Nie mówię,że dziecku potrzeba tylko takich właśnie zabawek z Fisher Price. Bo nie. Radość też mu dają te z kiosku. Ale uważam,że jednak jeśli zależy nam na jego rozwoju to to kosztuje... niestety.
    Książeczki, puzzle, układanki, zabawki edukacyjne- wszystko to jest potrzebne, aby dziecko rozwijało się prawidłowo.

    I nie wmówi mi nikt,że dziecko może się bawić sznurkiem czy pokrywkami od słoików, rysować sobie na kartce papieru i że to wystarczy. Bo nie wystarczy. I wiem co mówię, bo akurat widzę jak bardzo to wszystko wpływa na rozwój dziecka.

    Dlatego jeśli mnie ' nie stać' i jeśli nie jestem gotowa na dziecko to po prostu bezmyślnym byłoby decydowanie się na nie.


    p.s Siostra mówiła mi,że są dzieci, które w przedszkolu nie odróżniają dźwięku jaki wydaje pies od dźwięku jaki wydaje np. krowa...




    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • ma_niusia 20.12.09, 22:08
    zoselin1987 napisała:
    > p.s Siostra mówiła mi,że są dzieci, które w przedszkolu nie odróżniają dźwięku
    > jaki wydaje pies od dźwięku jaki wydaje np. krowa...

    To już ekstremalne przypadki wink

    A Fisher Price to w mojej osobistej opinii - szpan, moda i lans czy jak tam
    zwał. Owszem, nie stać nas na takie. Owszem mamy i to kilka. Od ciotek, wujków,
    chrzestnych itp. W końcu od tego są smile Ja zapewnieam dziecku co tylko mogę na
    codzień (i nie mówię tu tylko o jedzeniu i suchej pieluszce, bawię się z nim
    całe dnie, spaceruję, rozmawiam i myślę, że to kontakt z rodzicami rozwija
    dziecko bardziej niż jakakolwiek zabawka markowa czy nie - ale to moja opinia) a
    ciotki i wujkowie babcie i dziadkowie są od tego żeby rozpieszczać kupować
    fajne zabawki itp smile

    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • joanka-r 20.12.09, 22:16
    maniusia glupoty piszesz. Fisher Price, to jedna z lepszych firm produkujących zabawki dzieciece. Są troszkę droższe, ale niezniszczalne. Dwóch synów wychowałam na tych zabawkach i potem sprzedałam na Allegro. Tak samo jak Tiny Love, czy Lego. Płacisz więcej, ale wiesz , ze nie popsuje sie juz w drodze do domu. Większa cześć tych zabawek, to zbawki edukacyjne, sensoryczne, rozwijające umiejętnosci dziecka. Stymulują zmysł słuchu, wzroku, dotyku etc....a przede wszystkim są ponadczasowe. Wybacz mam inne podejście od ciebie do pewnych rzeczy i nie uważam, ze dziadkowie są po to aby kupować zabawki, tak samo chrzestni...w innym celu się wybiera chrzestnych. Od kupowania i rozpieszczania a przede wszystkim wychowywania zabawą, są rodzice.
    --
    ''Nie jestem głównym, tylko podrzędnym eksperterm tego forum'' by Metodiw.
  • zoselin1987 20.12.09, 22:21
    joanka-r napisała:

    > maniusia glupoty piszesz. Fisher Price, to jedna z lepszych firm
    Większa cześć tych zabawek, to zbawki edukacyjne, sensoryczne, rozwijające umiejęt
    > nosci dziecka. Stymulują zmysł słuchu, wzroku, dotyku etc...

    Dokładnie. Zresztą bez sensu to tłumaczyć.




    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • ma_niusia 20.12.09, 22:21
    No cóż, o droższych zabawkach mam inne zdanie. Ale zgadzam się jak najbardziej,
    że od wychowywania zabawą są rodzice smile A ja do zabawy z moim dzieckiem nie
    muszę mieć (mogę, ale nie muszę! jest różnica?) klocków o różnych kształtach
    Fisher Price, bo wystarczy, że mamy "zwykłe" klocki o różnych kształtach i
    fakturach. Nie muszę mieć maty edukacyjnej Fisher Price (mam innej firmy), Młody
    świetnie się bawi na ręcznie uszytym z różnych materiałów kocyku, pod stojakiem
    gimnastycznym za 10zł smile
    Ja nie mówię, że są do niczego te zabawki, po prostu moim zdaniem nie są konieczne.

    Ja nie miałam takich zabawek i nie czuję się przez to gorzej rozwinięta smile))
    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • zoselin1987 20.12.09, 22:16
    ma_niusia napisała:

    > zoselin1987 napisała:
    > > p.s Siostra mówiła mi,że są dzieci, które w przedszkolu nie odróżniają dź
    > więku
    > > jaki wydaje pies od dźwięku jaki wydaje np. krowa...
    >
    > To już ekstremalne przypadki wink

    Nie wiem czy takie ekstremalne smile Nie powiedziałabym.
    >
    > A Fisher Price to w mojej osobistej opinii - szpan, moda i lans czy jak tam
    > zwał.
    Podałam przykład wink

    spaceruję, rozmawiam i myślę, że to kontakt z rodzicami rozwija
    > dziecko bardziej niż jakakolwiek zabawka markowa czy nie - ale to moja opinia)

    Owszem. Zgadzam się z tym.Ale uważam też,że są zabawki,które naprawdę pomagają w tym stymulowaniu rozwoju.
    Zresztą nie popadajmy ze skrajności w skrajność.
    Nigdzie nie napisałam,że wystarczy dać dziecku markową zabawkę, pozostawić je samo sobie i już. Niczym mały Einstein.



    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • k.l2 20.12.09, 22:20
    Kurcze, to jak ten Einstein sobie poradzil bez tego Fisher Price'a? wink

    jak dla mnie to mama moze dziecku miauczec czy robic muuu,
    niekoniecznie droga zabawka wink
  • zoselin1987 20.12.09, 22:21
    k.l2 napisał(a):

    > Kurcze, to jak ten Einstein sobie poradzil bez tego Fisher Price'a? wink
    >
    > jak dla mnie to mama moze dziecku miauczec czy robic muuu,
    > niekoniecznie droga zabawka wink

    Czytanie ze zrozumieniem chyba szwankuje.

    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • zoselin1987 20.12.09, 22:23
    > k.l2 napisał(a):

    > > jak dla mnie to mama moze dziecku miauczec czy robic muuu,
    > > niekoniecznie droga zabawka wink

    Podobnie jak mama może zapytać dziecko: chcesz amu? itp itd.
    A potem dziecko w przedszkolu mówi do pani przedszkolanki : ja chcę KAKA, a biedna pani nie wie o co chodzi.




    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • joanka-r 20.12.09, 22:26
    ''jak dla mnie to mama moze dziecku miauczec czy robic muuu,
    niekoniecznie droga zabawka''
    k.l2 ale indyka potrafisz naśladować?
    --
    ''Nie jestem głównym, tylko podrzędnym eksperterm tego forum'' by Metodiw.
  • k.l2 20.12.09, 22:43
    nie probowalam wink
    A na powaznie, to wolalabym dziecko do domowego zoo zabrac czy na
    wies...
  • zoselin1987 20.12.09, 22:45
    k.l2 napisał(a):

    > nie probowalam wink
    > A na powaznie, to wolalabym dziecko do domowego zoo zabrac czy na
    > wies...

    Jeśli tylko w swoim domowym zoo masz indyki to czemu nie.
    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • stworzenje 21.12.09, 12:15
    ma_niusia napisała:

    > zwał. Owszem, nie stać nas na takie. Owszem mamy i to kilka. Od ciotek, wujków,
    > chrzestnych itp. W końcu od tego są smile Ja zapewnieam dziecku co tylko mogę na


    nono nie do końca z tym "od tego są" smile. Tak naprawdę Chrzestni nie są od
    kupowania drogich prezentów. Są od tego przede wszystkim, że jak nie daj boże by
    zabrakło rodziców to żeby zaopiekowali się dzieckiem. Współcześnie jest taka
    nagonka,że Chrzestny jak przychodzi bez prezentu to już wielkie halo. Owszem
    można coś dać, ale nie należy też wywierać na Chrzestnych presji, że taki a taki
    prezent, uważam, że jeśli już to powinno to działać w obie strony - dziecko jak
    podrośnie też powinno dbać o Chrzestnych czyli chodzić do nich,odwiedzać, złożyć
    życzenia na urodziny, imieniny, święta.


    --
    w reportażu, jak w życiu - nie ma powtórzeń.
  • lili-2008 21.12.09, 12:27
    Zgadzam się całkowicie. Niedawno ja i mąż zostaliśmy chrzestnymi bratanka męża.
    Gdy się pytałam szwagra co właściwie mamy robić później jako chrzestni, a on na
    to "kupować prezenty". Zniesmaczyło mnie to strasznie.
  • zoselin1987 21.12.09, 12:39
    Też nie uważam,że chrzestni są ' od prezentów'.
    Ponoć nie powinno się odmawiać jeśli się zostanie poproszonym o bycie chrzestnym.
    Tylko jak nie odmówić jak wiemy,że rodzice dziecka wybrali nas na chrzestnych TYLKO z tego właśnie powodu? Tylko dlatego,że wiedzą,że NAS AKURAT stać na kupno prezentów ich dziecku?

    Ja jestem chrzestną dziecka mojej rodzonej siostry. Obecnie studiuję,więc jeszcze jestem na utrzymaniu rodziców. Z siostrą mam świetny kontakt i wiem,że akurat oni w wyborze chrzestych kierowali się na pewno nie tym jak jestem ' ustawiona' finansowo. Bo nie oszukujmy się- nie jestem w ogóle smile
    Najważniejsze,że z chrześniakiem widuję się conajmniej raz na tydzień, a bywa,że i parę razy w tygodniu. Pilnuję go, chodzę na spacery. Chyba taki kontakt z chrześniakiem jest ważniejszy.
    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • stworzenje 22.12.09, 10:49
    zoselin1987 napisała:

    > Też nie uważam,że chrzestni są ' od prezentów'.
    > Ponoć nie powinno się odmawiać jeśli się zostanie poproszonym o bycie chrzestny
    > m.


    ale puste podejście. Heh jednak raczej bym w takim przypadku odmówiła. Dobra
    skoro się mówi, że nie powinno się odmawiać na bycie chrzestnym,to dlaczego
    gdzieś upadła ta ważniejsza definicja niż odmowa, czyli po co są tak naprawdę
    chrzestni o czym pisałam wyżej. No tak nie ma to jak ludzie sobie wybiórczo coś
    wybiorą i po swojemu zinterpretują. :-].
    A lili to współczuje takich rodziców chrześniaka sad.I wcale bym się nie
    naginała pod ich dyktando,a niech sobie mówią co chcą bez przesady.


    --
    w reportażu, jak w życiu - nie ma powtórzeń.
  • lili-2008 22.12.09, 13:58
    No ja jestem w szoku, że można mieć takie podejście. I oczywiście, że będę robić
    wedle własnego uznania, nikt mi nie będzie narzucać kupowania prezentów dla
    dzieciaka. Ale muszę napisać, że oni w ogóle mają jakiś dziwny system, ciągle
    sobie wręczają prezenty, nawet jak się do nich w odwiedziny przyjeżdża to
    wyjedzie się z prezentem. Niesmaczna jest dla mnie ta mania dawania prezentów i
    bronię się przed tym.
  • stworzenje 22.12.09, 14:30
    lili-2008 napisała:

    > wyjedzie się z prezentem. Niesmaczna jest dla mnie ta mania dawania prezentów i
    > bronię się przed tym.

    dziwne, naprawdę. Poza tym zbyt częsty prezent też już może nie cieszyć,a wręcz
    irytować-presja musieć coś dać. To już nie starczy samo odwiedzenie,wypicie
    herbaty,samo bycie z kimś-czyli sprawa duchowa.


    --
    w reportażu, jak w życiu - nie ma powtórzeń.
  • lili-2008 22.12.09, 14:42
    Ja nie wiem, ale denerwuje mnie to okropnie.
  • chocoladette 20.12.09, 22:12
    Niestety zoselin1987, to co mowisz to straszne bzdury. Dziecko moze sie
    swietnie rozwijac bez zarzucania go zabawkami z Fisher Price. Przykladem tego sa
    cale pokolenia, gdzie nie bylo niemal zadnych zabawek, innych niz te zrobione
    domowymi sposobami. Ty zapewne tez nie mialas zabawek z Fisher Price, czy
    czujesz sie przez to gorzej rozwinieta?

    Problem lezy w tym, czy rodzice wiedza jak wykorzystac to co maja w domu.
    Niestety wiekszosc nie ma pojecia.
    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-08,,,,,transparent,mois,frisefleurviolette,28,4,2010-07-10,006666.png
  • zoselin1987 20.12.09, 22:19
    chocoladette napisała:
    >Dziecko moze sie
    > swietnie rozwijac bez zarzucania go zabawkami z Fisher Price.

    Nie napisałam,że tylko dziecko, które jest zarzucone zabawkami np. Fisher Price może się prawidłowo rozwijać. To już nadinterpretacja. Uważam tylko,że w dzisiejszych czasach są tak wyśmienite rzeczy,że szkoda byłoby z nich nie korzystać. Są one tylko wspomagaczem. Jasne.A powoływanie się na pokolenia naszych babć czy dziadków to już lekka przesada.
    Czy to znaczy,że komputer , internet to zło? Bo nasze babcie umiały się bez niego obchodzić? Zastanów się.

    > --
    > http://www.enceinte.com/F,m
> ariage,2009-10-08,,,,,transparent,mois,frisefleurviolette,28,4,2010-07-10,00666
> 6.png


    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • joanka-r 20.12.09, 22:25
    ''A powoływanie się na pokolenia naszych babć czy dziadków to już lekka przesada.
    Czy to znaczy,że komputer , internet to zło? Bo nasze babcie umiały się bez niego obchodzić? Zastanów się.''


    dokładnie , mysle tak samo.
    ile z Was ma tutaj dzieci? Bo sądze, ze większość jest bezdzietna.....
    aby była jasnośc, kazde dziecko odpowiednio stymulowane rozwija sie prawidłow, ale gdy mam do wyboru li tylko zabawe z dzieckiem przy pomocy pplasteliny, farb, kolorowego papieru , czy to wszystko plus dobre zabawki(pomijam juz markę) chodzi mi o wygląd, i funkcje tychże, to wybieram wychowywanie przez zbabawy manualne plus zabawki. Nasz dzieci nie muszą sie juz bawić, przy pomocy patyka i butelki.....
    --
    ''Nie jestem głównym, tylko podrzędnym eksperterm tego forum'' by Metodiw.
  • zoselin1987 20.12.09, 22:29
    joanka-r napisała:

    > aby była jasnośc, kazde dziecko odpowiednio stymulowane rozwija sie prawidłow,
    > ale gdy mam do wyboru li tylko zabawe z dzieckiem przy pomocy pplasteliny, farb
    > , kolorowego papieru , czy to wszystko plus dobre zabawki(pomijam juz markę) ch
    > odzi mi o wygląd, i funkcje tychże, to wybieram wychowywanie przez zbabawy manu
    > alne plus zabawki. Nasz dzieci nie muszą sie juz bawić, przy pomocy patyka i bu
    > telki.....

    Jasne. Świetnie powiedziane.


    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • ma_niusia 20.12.09, 22:32
    Jak widzę z ostatnich wpisów, chyba w większości się zgadzamy, że dobre zabawki
    na pewno wspomagają rozwój, chociaż nie są konieczne i niezbędne smile

    A zaczęło się od kosztów utrzymania dziecka, tak?
    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • zoselin1987 20.12.09, 22:36
    ma_niusia napisała:

    > Jak widzę z ostatnich wpisów, chyba w większości się zgadzamy, że dobre zabawki
    > na pewno wspomagają rozwój, chociaż nie są konieczne i niezbędne smile
    >
    > A zaczęło się od kosztów utrzymania dziecka, tak?

    Nie wiem czy się zgadzamy czy nie. Nie chciałabym być źle zrozumiana. Bo nie uważam < i nie napisałam nigdzie>,że wystarczy zasypać dziecko drogimi zabawkami i mamy gwarancję,że stanie się on geniuszem. A tak to chyba odebrałyście.


    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • misself 20.12.09, 22:47
    >
    zoselin1987 napisała:
    > Nie wiem czy się zgadzamy czy nie. Nie chciałabym być źle zrozumiana. Bo nie uw
    > ażam < i nie napisałam nigdzie>,że wystarczy zasypać dziecko drogimi za
    > bawkami i mamy gwarancję,że stanie się on geniuszem. A tak to chyba odebrałyście.
    >

    Napisałaś jasno, że zapewnienie dziecku prawidłowego rozwoju kosztuje. Z tym się
    trudno nie zgodzić - jest to koszt czasowy, wysiłkowy, finansowy. Ale z dogmatem
    o wyższości zabawek edukacyjnych nad zwykłymi zgodzić się nie mogę - bo mam pod
    nosem trzy żywe zaprzeczenia smile

    Natomiast zgadzam się z Joanką, że są zabawki markowe, które warto kupować, bo
    są wieczne, jak LEGO czy ten nieszczęsny Fisher Price. Ale to ich trwałość
    przesądza o wartości, nie wyjątkowy wpływ na dziecko akurat tej zabawki.
    --
    Marzenia się spełniają.
  • zoselin1987 20.12.09, 22:54
    misself napisała:

    > >
    > Ale z dogmate
    > m
    > o wyższości zabawek edukacyjnych nad zwykłymi zgodzić się nie mogę - bo mam pod
    > nosem trzy żywe zaprzeczenia smile

    No nie musimy się zgadzać. Nie mówiłam o wyższości jednych nad drugimi. Mówiłam raczej,że niekoniecznie wystarczy ograniczyć się do papieru i kredek, jeśli możemy naszemu dziecku dać coś więcej- czytaj: zabawki różnego typu. Czy to gry czy puzzle chociażby.
    >
    > Natomiast zgadzam się z Joanką, że są zabawki markowe, które warto kupować, bo
    > są wieczne, jak LEGO czy ten nieszczęsny Fisher Price. Ale to ich trwałość
    > przesądza o wartości, nie wyjątkowy wpływ na dziecko akurat tej zabawki.

    joanka też napisała o tym,że działają one na słuch,dotyk itp itd..Więc chyba nie tylko o ich trwałość tutaj chodzi...

    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • misself 20.12.09, 23:04
    zoselin1987 napisała:
    >
    > joanka też napisała o tym,że działają one na słuch,dotyk itp itd..Więc chyba
    nie tylko o ich trwałość tutaj chodzi...

    Wszystko działa na zmysły - i LEGO, i Fisher Price, i Graco, i bębenek z
    wiaderka, i drewniane klocki z IKEI, i kotek cioci Zdzisi. Zwłaszcza ten ostatni
    wink Zmierzam do tego, że nie są niezbędne zabawki edukacyjne, żeby dziecko
    poznawało świat.

    Jeśli MOŻNA dziecku dać coś więcej, to fajnie jest dawać... Ale chyba nie
    dawanie zabawek jest najważniejsze...
    --
    Marzenia się spełniają.
  • zoselin1987 20.12.09, 23:10
    misself napisała:
    > wink Zmierzam do tego, że nie są niezbędne zabawki edukacyjne, żeby dziecko
    > poznawało świat.

    Czy napisałam gdzieś,że są niezbędne?
    Zresztą nawet mi się nie chce już tłumaczyć co napisałam. Myślałam,że nie jest trudno zrozumieć co miałam na myśli.

    >
    > Jeśli MOŻNA dziecku dać coś więcej, to fajnie jest dawać... Ale chyba nie
    > dawanie zabawek jest najważniejsze...

    EUREKA!


    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • martina.15 21.12.09, 13:06
    zose, ale twoj chrzesniak ma jakies normalne zabawki czy tylko fisher price jest
    brany pod uwage?

    zdanie moje- najlepiej miec i cos z fishera i butelke wypelniona groszkiem.
    kartki i kredki tez dobrze miec, ale i plasteline a jak dziecko przemiesza toto
    to trzeba kupic nowa zeby cos sensownego wyszlo.
    ale litosci! ktos fajnie napisal ze fisher jest niezniszczalny i to prawda- wiec
    wcale nie trzeba leciec do smyka zeby taka zabawke skombinowac. ja kupilam ze
    trzy na allegro i dalam moze 20% tego co za nowki,a stan ten sam.

    nawiazujac do postaw dyskusji- zabawki kazde, ale bez szpanerstwa i wtedy bedac
    nawet ponizej sredniej krajowej mozna to wszystko dziecku zapewnic.
    --
    Hanusia tu...
    J&P
    ZAPRASZAMY DO ŁAZIENKI smile
  • zoselin1987 21.12.09, 13:15
    martina.15 napisała:

    > zose, ale twoj chrzesniak ma jakies normalne zabawki czy tylko fisher price jes
    > t
    > brany pod uwage?

    Marti FP tak dałam jako przykład. Nie ma ich za wiele. Ma dosłowanie parę. Ale ma też puzzle < uwielbia układać,więc ma ich sporo>, ma jakieś gry itp. Ma również inne zabawki,które nie są firmowe. Ma np. takie drewniane plansze, do których trzeba odpowiedni kształt dopasowywać < też bardzo to lubi>. A obok tego wszystkiego ma też farby, wycinanki, kolorowanki, ozdobione butelki po nałęczowiance, które ozdabiał razem z mamą.
    Także nie uważam,że tylko zabawki FP, bo te są najlepsze dla dziecka. Trzeba mieć przy tym wszystkim trochę zdrowego rozsądku. I nie popadać ze skrajności w skrajność.




    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • lili-2008 21.12.09, 09:13
    Owszem, uważam, że komputery i internet rozwijają w dziecku tylko bezmyślność. I
    wiem, że swojego przed tym nie uchronię przez co mi naprawdę przykro. Wystarczy
    spojrzeć na kolejne pokolenia. Co te dzieciaki mają w głowach oprócz zabawek,
    ciuchów, kosmetyków i gier komputerowych.
  • joanka-r 20.12.09, 22:21
    ''Przykladem tego sa
    cale pokolenia, gdzie nie bylo niemal zadnych zabawek, innych niz te zrobione
    domowymi sposobami. Ty zapewne tez nie mialas zabawek z Fisher Price, czy
    czujesz sie przez to gorzej rozwinieta?''

    nie , nie czuje sie gorzej rozwinieta, ale swiat idzie do przodu i nie rozumiem dlaczego miałabym dziecku odmowić kupienia fajnej zabawki? tylko dlatego, ze ja nie miałam? chore to. Idąc tym tokiem myslenia, każdy by się uwsteczniał. Mamy 21 wiek!!!!!!!!!!!
    --
    ''Nie jestem głównym, tylko podrzędnym eksperterm tego forum'' by Metodiw.
  • k.l2 20.12.09, 22:33
    Nie o to chodzi,zeby odmawiac dziecku jak sie ma pieniadze,ale o
    to,zeby nie odkladac poczecia do czasu az sie bedzie mialo na te
    Fisherowe cuda wink
  • zoselin1987 20.12.09, 22:38
    k.l2 napisał(a):

    > Nie o to chodzi,zeby odmawiac dziecku jak sie ma pieniadze,ale o
    > to,zeby nie odkladac poczecia do czasu az sie bedzie mialo na te
    > Fisherowe cuda wink

    Ależ jasne,że nie o to chodzi.
    Powiem tak. bardzo często spędzam czas z moim chrześniakiem. Czasem nawet z moim narzeczonym. Jak np. dzisiaj. I nawet nie chodzi o te zabawki. Za każdym razem sobie uświadamiamy jaka to cholerna odpowiedzialność.... i powiem szczerze,że oboje wiemy,że nie jesteśmy gotowi na dziecko w tym momencie.
    Popilnować cały dzień- zawsze i wszędzie. Mieć swoje- nie jesteśmy gotowi.


    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • zia86 20.12.09, 22:37
    Pierwszy raz się z tobą zgadzam. smile I z Zoselin też.

    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • zoselin1987 20.12.09, 22:39
    zia86 napisała:

    > Pierwszy raz się z tobą zgadzam. smile I z Zoselin też.

    miło,że ktoś wie o co mi chodzi wink

    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • lili-2008 21.12.09, 09:17
    Ty chyba niewiele zrozumiałaś z wypowiedzi poprzedniczek. Nie chodzi o to, żeby
    dzieciakowi nie kupować tych zabawek, chodzi o to, że one nie są
    niezbędne
    , żeby dziecko się normalnie rozwijało. Zresztą dla dziecka
    kilkuletniego posiadanie lub nie posiadanie takiej zabawki to żadna różnica, to
    rodzicom rośnie ego, gdy Fisher Price'a kupiąbig_grin
  • zoselin1987 21.12.09, 12:05
    lili-2008 napisała:

    > Ty chyba niewiele zrozumiałaś z wypowiedzi poprzedniczek.

    To chyba Ty nie zrozumiałaś o czym ja piszę!
    Zresztą dla dziecka
    > kilkuletniego posiadanie lub nie posiadanie takiej zabawki to żadna różnica, to
    > rodzicom rośnie ego, gdy Fisher Price'a kupiąbig_grin

    Chyba żartujesz big_grin to mnie rozbawiłaś z tym ego.


    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • lili-2008 21.12.09, 12:09
    Och tak, wszystkie forumki takie niedomyślne, bo nie zrozumiały o czym pisze
    Zoselin, ojej, załamać się można...
    Wiesz, cieszę się, że tak Ci poprawiłam humorbig_grin
  • zoselin1987 21.12.09, 12:17
    Ja również się cieszę, bo to dopiero początek dnia.
    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • zoselin1987 20.12.09, 22:34
    chocoladette napisała:
    Ty zapewne tez nie mialas zabawek z Fisher Price, czy
    > czujesz sie przez to gorzej rozwinieta?

    Gorzej nie. Ale jeśli miałabym wybór to z pewnością chętnie bawiłabym się I TYMI zabawkami, które są dzisiaj.
    p.s Fisher Price to tylko był przykład. Mówię też o zabawkach, grach, puzzlach wszelkiego rodzaju. A to też przecież kosztuje.

    Jesteście takie zdolne,że wszystkie potraficie namalować ładny obrazek, a potem go porozcinać i zrobić z nich puzzle? Itp.itd.
    No to gratuluję.


    > --
    > http://www.enceinte.com/F,m
> ariage,2009-10-08,,,,,transparent,mois,frisefleurviolette,28,4,2010-07-10,00666
> 6.png


    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • ma_niusia 20.12.09, 22:38
    zoselin1987 napisała:

    > Jesteście takie zdolne,że wszystkie potraficie namalować ładny obrazek, a potem
    > go porozcinać i zrobić z nich puzzle? Itp.itd.
    > No to gratuluję.


    Nie no skąd, ja wogóle nie mam zdolności artystycznych itp. Ale po pierwsze dla
    dziecka jak by Mamusia nie namalowała będzie się podobać smile A po drugie jak nie
    umiem rysować - biorę jakiekolwiek zdjęcie, obrazek z gazety itp. smile Tu nie
    tylko zdolności się liczą ale i kreatywność!
    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • zoselin1987 20.12.09, 22:40
    ma_niusia napisała:

    Tu nie
    > tylko zdolności się liczą ale i kreatywność!

    Zgadzam się. Dlatego też napisałam < jeśli czytałaś> o medalu zrobionym własnoręcznie. Przeze mnie i mojego pomocnika chrześniaka.


    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • plastelinka.czerwona 20.12.09, 22:50
    Nie wszystkie potrzeby dziecka da się zaspokoić tak prosto. Większego mieszkania
    sobie nie wytniesz z gazety ani chrzestny nie kupi.
  • ma_niusia 20.12.09, 23:04
    plastelinka.czerwona napisała:

    > Nie wszystkie potrzeby dziecka da się zaspokoić tak prosto. Większego mieszkani
    > a
    > sobie nie wytniesz z gazety ani chrzestny nie kupi.

    Jasne. Mam perspektywę większego mieszkania za kilka lat, kiedy Młodemu naprawdę
    przyda się własny pokój (jako kilkulatkowi, niemowlęciu nie jest konieczny).

    Ale dodam, że ja się wychowałam z rodzicami i siostrą w mieszkaniu o łącznej
    powierzchni 18m kwadratowych. Było to 30 lat temu, owszem, ale nie mam żadnej
    traumy z tego powodu bo miałam piętrowe łóżko jakiego nie miała żadna moja
    koleżanka smile I kochających, kreatywnych rodziców, zabawki i lego i wycinane z
    papieru smile
    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • plastelinka.czerwona 20.12.09, 23:15
    A rodzice nie mieli traumy? Całe życie iść spać z kurami i zero swobodnego seksu?
  • ma_niusia 20.12.09, 23:23
    plastelinka.czerwona napisała:

    > A rodzice nie mieli traumy? Całe życie iść spać z kurami i zero swobodnego seks
    > u?

    Nie wiem, trzeba ich zapytać tongue_out
    Ale myślę, że skoro mieli perspektywę własnego domu za parę lat, poza tym
    dziadkowie mieszkali za ścianą i czasami im nas "podrzucali" to ja bym na ich
    miejscu nie miała traumy smile
    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • plastelinka.czerwona 20.12.09, 23:29
    Przez kilka lat seks raz w tygodniu? Cóż, spłonąć na ołtarzu rodzicielstwa, to
    brzmi dumnie wink
  • ma_niusia 20.12.09, 23:39
    Wiesz, myślę, że to już sprawa moich rodziców, ani Twoja, ani moja smile
    Ale ja nawet gdybym była w takiej sytuacji nie widziałabym tego aż tak czarno wink

    Seks to nie tylko łóżko wieczorami...
    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • plastelinka.czerwona 20.12.09, 23:43
    > Seks to nie tylko łóżko wieczorami...
    ale intymność, prywatność, swoboda, spontaniczność czego w takich warunkach
    sobie nie wyobrażam.
  • zoselin1987 20.12.09, 23:45
    plastelinka.czerwona napisała:

    > > Seks to nie tylko łóżko wieczorami...
    > ale intymność, prywatność, swoboda, spontaniczność czego w takich warunkach
    > sobie nie wyobrażam.

    O ile ani to moja ani niczyja sprawa to jednak nie sposób nie zgodzić się z plasteliną.
    To intymność, prywatność, swoboda.


    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • ma_niusia 21.12.09, 00:01
    Macie rację.
    Ale ja na to nie odpowiem, trzeba by zapytać moich rodziców, a ja mam trochę
    inne warunki i nie muszę się o to martwić smile
    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • misself 21.12.09, 00:07
    Na 20 metrach to jeszcze wanna wink
    --
    IV. Modlić można się wszędzie. Najgorszym miejscem są świątynie. Panuje tam
    zaduch. (Z.Herbert)
  • zoselin1987 20.12.09, 23:17
    ma_niusia napisała:
    > Ale dodam, że ja się wychowałam z rodzicami i siostrą w mieszkaniu o łącznej
    > powierzchni 18m kwadratowych. Było to 30 lat temu, owszem, ale nie mam żadnej
    > traumy z tego powodu bo miałam piętrowe łóżko jakiego nie miała żadna moja
    > koleżanka smile I kochających, kreatywnych rodziców, zabawki i lego i wycinane z
    > papieru smile

    Nie wiem. Powinnam Ci zazdrościć? Jakoś nie jest mi smutno z tego powodu,że miałam swój pokój odkąd pamiętam.
    A rodziców kochających też miałam. I dzięki Bogu ciągle mam..

    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • zia86 20.12.09, 22:51
    Ja mogę dziecku miauczeć a nawet indyka naśladować, tyle mnie w
    szkole nauczyli. wink Ale już np. rysować nie bardzo. Ja rozumiem przez
    stać mnie na dziecko m.in. kupienie mu tych zabawek Fisher Price i
    Lego, które ja uwielbiałam i które do dzisiaj wspominam z uśmiechem(i
    którym do dzisiaj się nic nie stało), bo miałam "tylko" dwa duże
    zestawy(jeden jeszcze w Pewexie kupiony) bo moich rodziców na więcej
    nie było stać.
    Ale oprócz tego potrzebuje ze swoim zdrowiem naprawdę dobrej opieki
    lekarskiej, CC(a tego nie zrobię w normalnym szpitalu) itd.
    Mówie też o sytuacji kiedy teraz nas nie stać ale wiem, że za
    określony czas nas będzie stać, a nie o sytuacji kiedy osiągnęliśmy
    jakiś pułap i nie ma widoków na wyższy.
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • k.l2 20.12.09, 23:03
    Zia, jeszcze nawet nie planujesz a juz wiesz,ze bedziesz chciala CC???

    (rozumiem,ze nie chodzi o wzgledy zdrowotne,skoro w normalnym szpitalu
    nie zrobia).
  • zia86 20.12.09, 23:07
    Chodzi właśnie o względy zdrowotne(a przynajmniej wydaje mi się, że mam
    wskazania), a nie planuje w normalnym szpitalu, bo nie dam się tam
    położyć, ja chce mieć wygodę, normalne warunki i męża cały czas przy
    sobie. wink No chyba, że poziom usług za 10 lat się zmieni.
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • ma_niusia 20.12.09, 23:18
    zia86 napisała:

    > Chodzi właśnie o względy zdrowotne(a przynajmniej wydaje mi się, że mam
    > wskazania), a nie planuje w normalnym szpitalu, bo nie dam się tam
    > położyć, ja chce mieć wygodę, normalne warunki i męża cały czas przy
    > sobie. wink No chyba, że poziom usług za 10 lat się zmieni.

    Zia, jasne, tu się nie mogę nie zgodzić! Ja na szczęście (wbrew prognozom
    lekarzy, którzy obiecywali mi, że nie donoszę ciąży) miałam ciążę prawidłową,
    pracowałam do końca 7 miesiąca - bo czułam się dobrze i chciałam smile Lekarza
    prowadzącego miałam z przychodni przy szpitalu klinicznym i tam też rodziłam.
    Bałam się bardzo. Porodu nie wspominam miło, pojawiły się komplikacje i
    skończyło się cc. Ale przyznaję rację, że gdyby było mnie stać na prywatny
    szpital, poród w nim i prywatnych lekarzy - na pewno byłoby mi o niebo wygodniej
    i czułabym się bardzo komfortowo. No cóż, może nadrobię to przy następnym
    dziecku smile

    Jak widać, mimo wszystko nie było tak źle i miesiąc po porodzie oświadczyłam, że
    chcę następne tongue_out
    --
    http://s10.suwaczek.com/20100911310214.png
  • martina.15 22.12.09, 01:30
    zia znowu bzdury gadasz. jak masz wskazania do cc to bedziesz to cc miala w
    kazdym szpitalu. wiele oddzialow jest teraz swietnie wyposazonych, sama rodzilam
    na fantastycznym oddziale w prowincjonalnym szpitalu w Jeleniej Gorze. za opieke
    poloznej, porod w wodzie, rodzinny, w miare mozliwosci bycie sama na sali byla
    oplata- nie wiem jak teraz ale pewnie wciaz pobieraja, pewnie z 5-10 razy mniej
    niz za prywatny.

    a ty sobie zdajesz sprawe ze cc tez boli? ale nie kilka godzin jak naturalny
    tylko przez wiele dni. napitalaja powloki brzuszne, ani siasc, ani kichnac, ani
    za przeproszeniem sie wysrac. jeszcze jak jest zzo to trzeba po porodzie lezec
    plackiem 12 godzin i pierwsze godziny dziecka zajmuje sie nim ktos inny. moze
    zanim sie wypowiesz poznaj temat...
    --
    Hanusia tu...
    J&P
    ZAPRASZAMY DO ŁAZIENKI smile
  • plastelinka.czerwona 22.12.09, 13:10
    Poboli i przestanie, nie będzie miała problemów z nie trzymaniem moczu,
    hemoroidami, brakiem satysfakcji seksualnej(z powodu rozciągnięcia), wylewu w
    oku się nie dorobi.
  • martina.15 22.12.09, 19:13
    plastelina, przesadzasz, mowisz o naprawde niezwyklych przypadkach.
    hemoroidy mam mimo tego ze nie rodzilam naturalnie.
    cc to powazna operacja, wielka rana, przeciecie miesni, ich slabosc, ciezej
    zrzucic kilogramy, skora w okolicy blizny bardzo dlugo jest bez czucia, macica
    sie oslabia przez swoja blizne... satysfakcji moze zabraknac takze przez
    oslabienie miesni brzucha przez to przeciecie.
    nie powinno sie ciac kazda kolejna kobiete zeby nie miala wylewu w oku, to
    hipokryzja.
    --
    Hanusia tu...
    J&P
    ZAPRASZAMY DO ŁAZIENKI smile
  • zia86 22.12.09, 19:57
    Już gdzieś pisałam, że w dzisiejszych czasach przy cesarce nie tnie się
    mięśni. To jest nowoczesna metoda i stosowana niestety tylko na razie w
    prywatnych klinikach.
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • aneta-skarpeta 22.12.09, 20:02
    Cięcie metodą Misgav- Ladach polega na tym ze wiekszość warstw
    otwierana jest na tępo, przecinana jest skóra i macica a np. mięśnie
    są rozsuwane, to samo przy zszywaniu, nie zszywa sie otrzewnej ani
    trzewnej tylko macice i skórę, o wiele szybciej dochodzi się do
    siebie, operacja jest prawie bezkrwawa i trwa dosyc krótko, szczerze
    metoda jest rewelacyjna, jestem po takim cieciu i czuje sie
    super.Nie ma znaczenia czy to jest cięcie pierwsze czy drugie.


    o to chodzi?
  • zia86 22.12.09, 20:06
    Tak, o to mi chodzi. smile Wiedziałam, że gdzieś o tym czytałam ale nie
    pamiętałam jak to się nazywa.
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • aneta-skarpeta 22.12.09, 20:07
    najlepsze jest to, że ja chyba miała cesarke ta metodąsmile

    nawet nie wiedziałam- wyczytałam, ze przy tej metodzie czuje sie
    tarmoszenie brzucha w czasie cc i fa byłam tarmoszona, szarpana

    chyba, że skalpel mieli tępywink
  • joanka-r 22.12.09, 20:13
    skarpeta tarmoszenie brzucha i grzebanie w nim, to czuć i przy zwykłej cc. Miałam wrażenie, ze mnie podnoszą do góry za ten brzuch. smilesmile
    ''Nie jestem głównym, tylko podrzędnym eksperterm tego forum'' by Metodiw.
  • joanka-r 22.12.09, 20:18
    sklpelem nie tnie się od X lat , tylko nozem koagulacyjnym, ktory , opala tkanki, naczyia krwionosne, aby sie nie wykrwawić. Te duze oczywiscie podwiązują, a mniejsze są przypalane wlasnie. Mniejsze ryzyko endometriozy wszczepiennej.....niestety nie ominęło mnie to. Zia to jeden z powodów dla ktorych odradzam cc, jak nie musisz. Mogą rozsiać ci ogniska endometriozy, najczesciej lokuje się wowczas w bliznie. 2 lata po cc, miałam kolejną operacje, która przebiagała jak 3 cc.....niezbyt to miłe.
    ''Nie jestem głównym, tylko podrzędnym eksperterm tego forum'' by Metodiw.
  • zia86 22.12.09, 19:19
    Ja nie wiem czy mam wskazania czy nie. Podejrzewam, że mam, ale się
    tym tematem nie interesowałam bo po co. Nie oddam się w ręce
    państwowej służby zdrowia i już. Może jest to subiektywne odczucie,
    ale bezpiecznej będę się czuła w prywatnej klinice niż w państwowym
    szpitalu.
    I niezależnie od wskazań będę chciała cc, bo wole mieć poharatany
    brzuch niż coś innego. Zdaje sobie sprawę, że cc też boli,jednak nie
    o ból się tutaj do końca rozchodzi, bo mam dość wysoki próg bólu,
    chodzi o podejście, o to, żeby mi ktoś nagle nie powiedział, że pani
    mąż musi wyjść, żeby nikt mnie bezosobowo nie traktował, a moich praw
    nie brał za jakieś głupie wymysły.
    --
    Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
  • aneta-skarpeta 21.12.09, 13:15
    k.l2 napisał(a):

    > Zia, jeszcze nawet nie planujesz a juz wiesz,ze bedziesz chciala
    CC???
    >
    > (rozumiem,ze nie chodzi o wzgledy zdrowotne,skoro w normalnym
    szpitalu
    > nie zrobia).


    ja tez tak miałam, ze wiedziałam ze chce cc i...miałam..udało mi sie
    w panstwowym...ale na szczęście było mnie na to stać, bo kochani
    panowie lekarze chcieli mi naturalnie wyciagac dziecko 4 kg ułozone
    posladkowo z fatalnym rozwarciem:]
  • misself 20.12.09, 22:58
    Oczywiście, że to kosztuje, ale przecież nie trzeba kupować 10 pudełek puzzli, 3
    różnych mat edukacyjnych, pięciu gier planszowych, pianinka, laptopa i miniplacu
    zabaw...

    To się rozkłada w czasie smile I nie wymaga jakichś wielkich nakładów finansowych.
    --
    Nawet dwoje ciekawych ludzi może się nudzić w swoim towarzystwie, jeżeli nie są
    oni ciekawi siebie.
    ich4pory.blogspot.com
  • zoselin1987 20.12.09, 23:00
    misself napisała:

    > Oczywiście, że to kosztuje, ale przecież nie trzeba kupować 10 pudełek puzzli,
    > 3
    > różnych mat edukacyjnych, pięciu gier planszowych, pianinka, laptopa i miniplac
    > u
    > zabaw...

    Nie wiem co jest złego w tych 5 rodzajach puzzli, 7 płyt DVD albo 4 plansz do gry.


    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • misself 20.12.09, 23:07
    zoselin1987 napisała:
    >
    > Nie wiem co jest złego w tych 5 rodzajach puzzli, 7 płyt DVD albo 4 plansz do gry.

    Nie pisałam, że coś jest w tym złego.
    Chodziło mi o to, że jak masz dwuletnie dziecko, to nie wchodzisz w jego drugie
    urodziny do sklepu i nie mówisz "proszę mi przygotować wszystkie zabawki
    edukacyjne dozwolone dla dzieci od 2. roku życia, a ja zaraz podjadę ciężarówką
    z moją złotą kartą kredytową" smile

    Oczywiście MOŻESZ to zrobić. Nikt Ci nie zabroni smile
    Ale też nie możesz się czuć złym rodzicem, jeśli nie masz złotej karty
    kredytowej i dajesz dziecku nowe zabawki raz na miesiąc.
    --
    II. Należy kochać Bogów, bo to oczyszcza serce. (Herbert)
  • zoselin1987 20.12.09, 23:12
    misself napisała:

    > zoselin1987 napisała:
    > >
    > > Nie wiem co jest złego w tych 5 rodzajach puzzli, 7 płyt DVD albo 4 plans
    > z do gry.

    Ale powiedziałaś to dosyć jednoznacznie.


    >
    > Nie pisałam, że coś jest w tym złego.
    > Chodziło mi o to, że jak masz dwuletnie dziecko, to nie wchodzisz w jego drugie
    > urodziny do sklepu i nie mówisz "proszę mi przygotować wszystkie zabawki
    > edukacyjne dozwolone dla dzieci od 2. roku życia, a ja zaraz podjadę ciężarówką
    > z moją złotą kartą kredytową" smile

    Nie mówię, bo i po co?
    >
    > Oczywiście MOŻESZ to zrobić. Nikt Ci nie zabroni smile
    > Ale też nie możesz się czuć złym rodzicem, jeśli nie masz złotej karty
    > kredytowej i dajesz dziecku nowe zabawki raz na miesiąc.

    Pasuję.


    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • misself 20.12.09, 22:21
    zoselin1987 napisała:
    >
    > I nie wmówi mi nikt,że dziecko może się bawić sznurkiem czy pokrywkami od słoik
    > ów, rysować sobie na kartce papieru i że to wystarczy. Bo nie wystarczy. I wiem
    > co mówię, bo akurat widzę jak bardzo to wszystko wpływa na rozwój dziecka.

    Sznurkiem się chyba nie bawiłam (to raczej dla kota zabawka wink), ale na pewno
    rysowałam dużo (i robiłam kolaże, wylepianki, wycinanki, wydzieranki itd.). Nie
    miałam zabawek Fisher Price. One na pewno pomagają - ale nie są niezbędne do
    prawidłowego rozwoju dziecka. A już na pewno nie są niezbędne do tego, żeby
    dziecko było inteligentne.

    > p.s Siostra mówiła mi,że są dzieci, które w przedszkolu nie odróżniają dźwięku
    > jaki wydaje pies od dźwięku jaki wydaje np. krowa...

    Niech zgadnę: to są te dzieci biednych rodziców, których nie stać na markowe
    zabawki? wink
    --
    "Stara panna na wydaniu." (by Abirek)
  • zoselin1987 20.12.09, 22:26
    misself napisała:

    > Sznurkiem się chyba nie bawiłam (to raczej dla kota zabawka wink), ale na pewno
    > rysowałam dużo (i robiłam kolaże, wylepianki, wycinanki, wydzieranki itd.). Nie
    > miałam zabawek Fisher Price. One na pewno pomagają - ale nie są niezbędne do
    > prawidłowego rozwoju dziecka. A już na pewno nie są niezbędne do tego, żeby
    > dziecko było inteligentne.

    Tego nie powiedziałam,że są niezbędne.... powiedziałam,że pomagają na pewno.

    > Niech zgadnę: to są te dzieci biednych rodziców, których nie stać na markowe
    > zabawki? wink

    Przemilczę.


    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • misself 20.12.09, 22:41
    To, że dziecko nie odróżnia szczekania od muczenia, to chyba nie ma związku z
    sytuacją finansową jego rodziców smile A już na pewno nie ma związku z zabawkami,
    którymi się bawi.

    Na pewno zabawki edukacyjne pomagają w rozwoju dziecka, ale wydaje mi się - i
    chyba psychologowie dziecięcy się ze mną zgadzają - że kluczem do prawidłowego
    rozwoju jest różnorodność bodźców. A żeby tę różnorodność zapewnić, wcale nie
    trzeba zarabiać ciężkich tysięcy.
    --
    Ja już mam swoją wizytówkę.
    A Ty?
  • zoselin1987 20.12.09, 22:44
    misself napisała:

    > To, że dziecko nie odróżnia szczekania od muczenia, to chyba nie ma związku z
    > sytuacją finansową jego rodziców smile A już na pewno nie ma związku z zabawkami,
    > którymi się bawi.

    A ja uważam,że ma to związek z różnymi czynnikami. Pomyśl sama jakimi. Mądra jesteś dziewczynka przecież wink


    >
    > Na pewno zabawki edukacyjne pomagają w rozwoju dziecka, ale wydaje mi się - i
    > chyba psychologowie dziecięcy się ze mną zgadzają - że kluczem do prawidłowego
    > rozwoju jest różnorodność bodźców. A żeby tę różnorodność zapewnić, wcale nie
    > trzeba zarabiać ciężkich tysięcy.

    A no nie trzeba. Nie powiedziałam,że to klucz do sukcesu- w tym przypadku- wysokiego IQ dziecka wink


    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • misself 20.12.09, 22:52
    Akurat jeśli chodzi o IQ, to jest tak złożona sprawa... W latach 80 moja Mama
    czytała z wielkim poświęceniem książeczkę "Jak wychować zdolne dziecko". Jak ją
    znam, to pewnie zastosowała pewne rady w praktyce.

    Ale podnoszenie IQ to jest bardzo złożony proces... I mam wrażenie, że tylko na
    niektóre czynniki podnoszące IQ mamy wpływ - cała reszta odbywa się poza
    zasięgiem rodzica. Co widać po mnie.
    --

    biusta
    i
    biuściki.
  • chocoladette 21.12.09, 00:54
    Zoselin, z Twojej pierwszej wypowiedzi na temat zabawek wyraznie wynikalo, iz
    Twoim zdaniem do prawidlowego rozwoju dziecko potrzebuje wyszukanych (a co za
    tym idzie) drogich zabawek.

    Zgadzam sie, ze drozsze zabawki (typu LEGO) sa faktycznie super wykonane i
    posluza dluzej. Ale nie uwazam, ze super drogie zabawki edukacyjne sa niezbedne
    do prawidlowego rozwoju. Wiem, ze mamy XXI wiek i powinnismy korzystac z
    dobrodziejstw, ktore sa nam dostepne. Ale wydzwiek Twojej wypowiedzi byl taki,
    ze rodzice, ktorych nie stac na zapewnienie dziecku drogich z natury rzeczy
    zabawek, nie sa w stanie zapewnic mu prawidlowego rozwoju. A to kompletna,
    wybacz mi, bzdura.
    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-08,,,,,transparent,mois,frisefleurviolette,28,4,2010-07-10,006666.png
  • zoselin1987 21.12.09, 01:05
    chocoladette napisała:

    > Zoselin, z Twojej pierwszej wypowiedzi na temat zabawek wyraznie wynikalo, iz
    > Twoim zdaniem do prawidlowego rozwoju dziecko potrzebuje wyszukanych (a co za
    > tym idzie) drogich zabawek.

    Nadinterpretacja. I tyle.

    > posluza dluzej. Ale nie uwazam, ze super drogie zabawki edukacyjne sa niezbedne
    > do prawidlowego rozwoju. Wiem, ze mamy XXI wiek i powinnismy korzystac z
    > dobrodziejstw, ktore sa nam dostepne. Ale wydzwiek Twojej wypowiedzi byl taki,
    > ze rodzice, ktorych nie stac na zapewnienie dziecku drogich z natury rzeczy
    > zabawek, nie sa w stanie zapewnic mu prawidlowego rozwoju.

    A po czym Ty to wywnioskowałaś kobieto? Nie przypominam sobie,żebym coś takiego powiedziała.
    Czytaj ze zrozumieniem.

    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • zoselin1987 21.12.09, 01:21
    chocoladette napisała:

    Ale wydzwiek Twojej wypowiedzi byl taki,
    > ze rodzice, ktorych nie stac na zapewnienie dziecku drogich z natury rzeczy
    > zabawek, nie sa w stanie zapewnic mu prawidlowego rozwoju. A to kompletna,
    > wybacz mi, bzdura.

    p.s Bo Ty wiesz lepiej co JA miałam na myśli prawda? Jeśli nie rozumiesz to chociaż się nie odzywaj. Serio.


    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • chocoladette 21.12.09, 01:29
    Ale uważam,że jednak jeśli zależy nam na jego rozwoju to to kosztuje... nie
    > stety.

    > Książeczki, puzzle, układanki, zabawki edukacyjne- wszystko to jest potrzebne,
    > aby dziecko rozwijało się prawidłowo
    .


    Z tego wnioskuje, kobieto.

    Mysle, ze doskonale zrozumialam Twoja wypowiedz
    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-08,,,,,transparent,mois,frisefleurviolette,28,4,2010-07-10,006666.png
  • sajolina 21.12.09, 08:39
    O rany baby, znowu zrobiłyście awanturę o nic........a ktoś pomyślał, ze te
    zabawki z FisherPirice czy nie z FisherPrice to tylko kropla w morzu dziecięcych
    potrzeb...?

    Nie wiem czy słyszałyście, ale kilka dni temu przy okazji świąt podawano w
    dzienniku, że co czwarta zabawka kupowana w sklepie jest niebezpieczna dla
    dziecka - ma za małe elementy, jest źle zmontowana, zbyt krucha itd itp? Może
    warto jednak zainwestować w zabawkę z atestami, a nie taką z kiosku na
    przystanku? Ze względów bezpieczeństwa?

    Ja sama nie miałam oczywiście zabawek z fisherprice i przeżyłam, aczkolwiek
    mając 5 lat poraniłam się dość poważnie źle wykonaną zabawką z taniego
    plastiku. Swojemu dziecku wolałabym takiej nie dawać.
  • milen-a7770 21.12.09, 09:39
    Jeśli nie ma FP to nie znaczy,że ma z kisoku z przystanku ( choć są
    i takie dzieci, które nie mają nawet zabawek z tego kiosku, a ich
    inteligencja jest wielkorotnie większa od tych co mają to " tzw.
    wszystko"). Są zabawki i klocki Coby, Smoby, Wader itp można długo
    wymieniać, mają atasty a nie kosztują fortuny. A moim skromnym
    zdaniem najgłupsze są te zabawki, które wydają głupkowate,
    przeraźliwie głośne dźwięki, jeżeli to ma uczyć poznawania świata to
    ja wymiękam.
  • zoselin1987 21.12.09, 12:06
    chocoladette napisała:

    > Ale uważam,że jednak jeśli zależy nam na jego rozwoju to to kosztuje... n
    > ie
    > > stety.

    > > Książeczki, puzzle, układanki, zabawki edukacyjne- wszystko to jest po
    > trzebne,

    > > aby dziecko rozwijało się prawidłowo
    .

    >
    >Cytujesz moją wypowiedź, a dalej nie wiesz o czym piszę.
    POTRZEBNE! nie niezbędne! Potrzebne- pomagają w rozwoju dziecka.

    >
    > Mysle, ze doskonale zrozumialam Twoja wypowiedz


    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • lili-2008 21.12.09, 09:29
    Jeśli TY nie potrafisz napisać czegoś w zrozumiały dla wszystkich sposób,
    to może TY lepiej nic w ogóle nie pisz, co?
  • zoselin1987 21.12.09, 12:08
    lili-2008 napisała:

    > Jeśli TY nie potrafisz napisać czegoś w zrozumiały dla wszystkich sposób
    > ,
    > to może TY lepiej nic w ogóle nie pisz, co?

    Jakoś niektóre dziewczyny mnie zrozumiały, więc oszczędź sobie głupich odpowiedzi.

    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • lili-2008 21.12.09, 12:12
    Teraz to TY mnie rozśmieszasz, hahaha.
  • zoselin1987 21.12.09, 12:20
    lili-2008 napisała:

    > Teraz to TY mnie rozśmieszasz, hahaha.

    grunt to się pośmiać jak głupi do sera.

    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • lili-2008 21.12.09, 12:29
    Wiesz Zoselin, uważaj na swoje słowa, bo słoma z butów wystaje.
  • zoselin1987 21.12.09, 12:32
    lili-2008 napisała:

    > Wiesz Zoselin, uważaj na swoje słowa, bo słoma z butów wystaje.
    Naprawdę dziękuję lili za cenną, świąteczną radę.

    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • lili-2008 21.12.09, 12:34
    Ależ nie ma sprawy, możesz się do mnie zgłaszać po więcejbig_grin
  • zoselin1987 21.12.09, 12:39
    lili-2008 napisała:

    > Ależ nie ma sprawy, możesz się do mnie zgłaszać po więcejbig_grin

    Skończmy,bo to akurat nie wnosi niczego mądrego do dyskusji.
    --
    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-06,,,,,blanc,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,990099.png
  • lili-2008 21.12.09, 09:09
    Kiedyś nie było zabawek Fisher Price w sklepach, a dzieci jakoś wychowywano i
    doskonale się rozwijały. Śmiem nawet twierdzić, że kiedyś było więcej
    "inteligencji", niż jest obecnie. MZ te wszystkie "ułatwiacze" wręcz zabijają
    kreatywność u dzieciaków.
  • mojbartus 21.12.09, 08:50
    ślub za 4dni...

    ja 25lat jeszcze N 27 razem od 7lat mieszkamy razem od 4lat,nasz owoc miłości w
    styczniu skończy 3latka,nie żałuje niczego po stracie bracie podjelismy decyzje
    ze chcemy miec dziecko moi rodzice zalamani a ten caly bol zal wtopili w synka,z
    chwila urodzenia sie synka zycie sie zmienilo i na naszych i moich rodzicach
    buzi zaczal pojawiac sie umiech lzy szczescia,a teraz juz zadno z nas nie
    wyobraza sobie zycia bez tego naszego małego wielkiego czlowieka

    i mysle ze kazda z nas marzyla marzy i bedzie marzyc o dziecku czy to bedzie
    przed slubem czy zaraz po czy moze 5-10lat po.no bo nie ma nic piekniejszego jak
    przychodzisz zmeczona po calym dniu bieganiny ,pracy w domu nie wiadomo gdzie
    rece wlozyc a tu podchodzi te moje szczescie i mowi "kocham musie"i sie wtula ,i
    dla takich chwil warto zyc.

    planujemy jeszcze jedno dziecko fanie bybylo gdyby sie udalo miec parkesmileale
    czas pokaze.
    oczywiste jest ze dziecko kosztuje bo taka prawda ale co w dzisiejszych czasach
    nie kosztuje ...
    jak dla mnie moge nie miec db auta duzego mieszkania luksusow wazne zebym miala
    rodzice czyli meża i przynajmniej jedno dziecko|smilektore juz mam,a czy bedzie
    jeszcze jedno czas pokaze ... wtedy to juz bede najszczesliwsza kobieta na
    swiecie ...
  • milen-a7770 21.12.09, 09:31
    Ja myślę, że każdy ma swoją wizję rodziny i to czy i kiedy będzie
    mieć dzieci to jego sprawa- takie luźne dyskusje sobie tu
    prowadzimy. Ale tekst, że bez zabawek FP, czy Lego dziecko się
    gorzej wychowa - bo tak to większość zrozumiała mnie zabił
    normlanie. Mnie na te zabawki stać, moja córka miała coś ze dwie "
    interaktywne " z FP i wcale, ale to wcale mnie nie zachwyciły , jej
    zresztą też i nie zauważyłam żeby się przez to lepiej rozwinęła.
    Niektóre z nich sa tak drogie, że czasem nie wiadomo za co człowiek
    płaci. Lego akurat uwielbiamy i tu nie ma dyskusji, nie podrobią
    tego żadne klocki. Wiem na własnej skórze ile kosztują dzieci,
    zwłaszcza te większe, które chodzą na zajęcia czy sportowe czy
    językowe i do przedszkola.Zupki i pampersy to przy tym pikuśsmile. I
    jak jeszcze noszą rozmiar buta jak dorosły, za które trzeba dać tyle
    kasy co dla siebie. Ale jakoś nie wyobrażam sobie życia bez dzieci.
    Za to wyobrażam sobie bez Fisher Price i moje dzieci też smile
  • beattta1 21.12.09, 09:55
    moj syn sto razy bardziej woli robic i ozdabiac pierniki choinkowe
    niz siedziec na gadajacym krzeselku lub bawic sie fontanna z FP, bo
    nawet najlepsza, najdrozsza zzbawka nie zastąpi dziecku mamy i taty.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/iv09anlivcehxji0.png

    http://s5.suwaczek.com/20100717580214.png
  • milen-a7770 21.12.09, 10:02
    O to to, zabawy w kuchni nic nie zastapi.
  • tabakierka2 21.12.09, 10:23
    Dziewczyny,
    przeczytałam cały wątek (matko, ale Wy płodne jesteścietongue_out)

    Jesteśmy z mężem półtora roku po ślubie.
    na początku nie chcieliśmy mieć dziecka - ja zaczęłam pracę w lipcu,
    do września (miesiąc ślubu) byłam na okresie próbnym, w trakcie
    studiów podyplomowych, maż nie pracował jeszcze (dostał pracę w
    lutym, czyli 6 miesięcy po ślubie). Mieszkaliśmy (i nadal mieszkamy)
    w mieszkaniu 2 pokojowym(40m2).dziecko sporo by komplikowało.
    Na dziecko zdecydowaliśmy się w marcu tego roku. Mamy mieszkanie,
    oboje sensownie zarabiamy, w maju wprowadzamy się do nowego domu,
    ja 'robię' kolejne studia podyplomowe dla podniesienia kompetencji (
    i lepszych warunków w pracy). Oboje mamy po 25lat.
    Przez przeszło 6 miesięcy po ślubie stosowaliśmy NPR (tylko i
    wyłącznie), a już rok przed ślubem rozpoczęłam obserwacje i
    mierzyłam temp. Mamy wszystko, czego dusza zapragnie, nasza sytuacja
    jest generalnie wymarzona przez wiele par...tyle, że OD 9 MIESIĘCY
    BEZSKUTECZNIE staramy się o dziecko!
    Wszystko jest super - i moje cykle idealne i wyniki męża bez
    zarzutu. Miałam już wiele różnych badań, krążyłam od gina do gina, w
    końcu trafiłam na gina-anioła. Nie ma żadnych przyczyn/powodów dla
    których nie zachodzę w ciążę. Po prostu DZIECKA NIE DA SIĘ
    ZAPLANOWAĆ na konkretny termin.
    Pewnie zastanowicie sie po co to piszę?
    Powiem tak - ja żałuję, że 'zabraliśmy' się za dziecko przeszło po 6
    miesiącach od ślubu, bo teraz jest gotowość do przyjęcia dziecka,
    jest chęć, jest instynkt, tylko dziecka brak!


    P.S a jeśli chodzi o zabawki FP, to podam taki przykład: roczek
    bratanka mojego męża, wszyscy goście chcieli zaszpanować wypasnymi
    zabawkami ( w większość firmowymi typu właśnie FP), a dziecko w
    natłoku wielu kolorowych, buczących zabawek...bawiło się sznurkiem
    od opakowania i krzesłem big_grin
    Wydaje mi sie, że dziś dziaciaki bardzo często są ogłupione
    nadmiarem zabawek fp i przez to przestymulowane.
    --
    http://tinyurl.com/agdvt9
    To, co przychodzi łatwo zwykle jest niewiele warte
  • zoselin1987