Dodaj do ulubionych

przyjecie weselne bez dzieci

09.06.10, 11:54
Czesc,

Czy ktoras z Was miala wesele/przyjecie weselne tylko dla doroslych?
W jaki sposob udalo Wam sie to zrealizowac? Umieszczalyscie na
zaproszeniach dodatkowo prosbe o przybycie bez dzieci? Jak Wasze
plany zostaly odebrane przez dzieciatych gosci?

Pytam, bo planowalam wlasnie taki obiad w restauracji zamiast wesela
i mam w zwiazku z tym pewien klopot, ktory opisalam tutaj:

forum.gazeta.pl/forum/w,567,112558936,112558936,czy_da_sie_to_jakos_taktownie_zalatwic_.html



Obserwuj wątek
    • budyniowa123 Re: przyjecie weselne bez dzieci 09.06.10, 12:16
      Zapewniam cię,że tu innych odpowiedzi niż na tamtym forum nie uzyskasz...
      Części ci powie że "omatkoboskajaktobezdzieci" i powiedzą ci, żeś bura s... bo
      ci cudze szczęścia przeszkadzają. I dodadzą, że wesele to impreza rodzinna więc
      należy spędem się na nie wybierać jak w cygańskim taborze, ze schorowaną babcią
      pod pachą i niemowlęciem w wózku.

      Części ci powie, że decyzja słuszna, że jak tak chcecie to ma tak być.


      Ja załatwiłam to tak (a u mnie była wojna o to, którą przegrałam niestety), że
      MOJEJ części rodziny powiedziałam, że przepraszam, że bez dzieci, ale MOIM
      ZDANIEM w mojej restauracji warunków nie ma, aby maluchy np spać położyć, czy
      żeby chociaż w ciszy je gdzieś postawić w wózkach w kąciku. A dużych dzieci nie
      zapraszałam ze względu na koszta. Wsyztscy uszanowali. Nie wiem, co sobie
      pomyśleli, ale nawet jeśli niepochlebnie- trudno.
      Ja nie uznaje rozwiązań typu dzieci "no jakoś się zajmą sobą" "połozy się je na
      krzesłach i marynarka przykryje" itp. Wychodzę z założenia, że jeśli już z
      dziećmi to żeby miały gdzie się spać położyć, żeby miały gdzie sie bawić a nie
      plątać pod nogami. I szlag by mnie trafił, jakby rodzice zamiast pilnować
      pozwoliliby "zająć się im samym sobą", abo np wżeniać do opieki starszych
      członków rodziny "bo i tak nie maja nic lepszego do roboty"

      Co do kuzynki: zadzwoń, i powiedz: słyszałam, że chcenie małego zabrać, ok, ale
      uprzedzam, że: nie będzie ani jednego dziecka, nie ma w restauracji salki zabaw,
      baloników, muzyki żeby poskakał. Menu jest dorosłe, z alkoholem i nie ma
      specjalnego dla dzieci. Nie będzie opiekunek, nikt inny dziecka nie zabiera,
      żeby móc spokojnie porozmawiać, więc jeżeli chcesz koniecznie je zabrać licz się
      z tym, że atrakcja to będzie dla dziecka żadna.

      I odpusc. Bo jak będzie chciała, to i tak weźmie. Po prostu rób swoje i tyle.
      Jakby się człowiek miał za każdym razem na każdego oglądać nic by nie zrobił a z
      naturą ludzką "pod prąd i na przekór" nie wygrasz...

      --
      www.slubcywilny.info/ DLA WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH,
      ZAPRASZAMY!
      • aneta-skarpeta Re: przyjecie weselne bez dzieci 09.06.10, 12:25
        budyniowa, ale przy obiedzie weselnym ( bo to chyba taka
        uroczystosc) dzieci nie beda spaly na krzesłach

        co do wesela obecnosc dzieci jakichkolwiek jest dla mnie bezsensowna-
        na obiedzie jest troszke inna formuła

        to jest torszke tak jakbym zaprosiła kuzynke, ale bez męża bo go nie
        lubie- kazdyponosi jakies ofiarywink

        osobiscie jakbym dostala zaproszenie na obiad weselny od kuzynki bez
        imienia syna to bym go nie zabrała- dla mnie to przekaz jasny

        sama umieszczałam imiona dzieci, nawet 1,5 roczniaka

        no ale ja chcialam z dziecmi, swojsko, rodzinnie, po cygańskuwink

        babcia 98 letnia nie chciała przyjscwink

        mi sie to podoba, ze jak rodzinnie to rodzinnie

        a tutaj moze niech porozmawia z kuzynką, ze zadnego dziecka nie
        bedzie i mały sie bedzie nudzil itd? no nie wiem
        • budyniowa123 Re: przyjecie weselne bez dzieci 09.06.10, 12:35
          > budyniowa, ale przy obiedzie weselnym ( bo to chyba taka
          > uroczystosc) dzieci nie beda spaly na krzesłach

          nie, to było odnośnie weselsmile Na obiedzie dzieć co najwyżej sie wynudzi.
          Mi chodzi o to, że jeśli już zapraszać z dziećmi, to zadbać o to żeby to nie
          było "przy okazji zabierzcie dzieciaki". Bo jeśli zapraszamy tak specyficzną
          grupę gości to wypadałoby podjąć starania, żeby miały mozliwie wygodnie i dobrze
          się tez bawiły: czyli jakieś menu jeśli to podstawowe jest mało standardowe,
          jakiś kącik zabaw itp.
          A nie każdy ma na to chęć i kasę.

          Na zasadzie: miałam wegetarian: były dania specjalnie dla nich
          Była duża grupa abstynentów, to postaraliśmy się, żeby wypośrodkować huczną
          zabawę z alko i zabawę z brakiem alko (też może być fajna, jednak jest zupełnie
          inna) itp.


          > no ale ja chcialam z dziecmi, swojsko, rodzinnie, po cygańskuwink
          i też pięknie. ale trzeba uszanować, że niektórzy wolą inaczejsmile

          > to jest torszke tak jakbym zaprosiła kuzynke, ale bez męża bo go nie
          > lubie- kazdyponosi jakies ofiarywink

          Ja tak zrobiłam. Zaprosiłam ciocię bez męża. Bo nie.



          --
          www.slubcywilny.info/ DLA WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH,
          ZAPRASZAMY!
          • aneta-skarpeta Re: przyjecie weselne bez dzieci 09.06.10, 12:45
            oczywiscie ze zapraszajac dzieci trzeba zadbac o to zeby mialy co
            robic, co zjesc

            ja szanuje, ze ktos chce inaczej, jednak dla kogos moze to byc
            przykre ze jest zaproszony na impreze rodzinna, ale jego dziecko
            jakby nie nalezy do rodziny i autorka musi sie liczyc z tym

            to działa w obie strony- ona chce byc zrozumiana, kuzynka tez

            i jesli chce sie miec fajna impreze, ktora kazdy bedzie wspominal z
            sympatia to trzeba byc bardziej w strone rodziny. tak mi sie wydaje,
            bo to tak naprawde dla nich ta impreza- dla tych ktorzy sa dla nas
            wazni

            i problem z dziecmi kręci sie w kółko- autorka stawiała na
            domyslnosc dorosłych i sie przeliczyła. trzeba było jasno to
            powiedziec przy zaproszeniach itd, zeby goscie nie mieli czasu
            zaplanowac wypadu cala rodzinąsmile
            • budyniowa123 Re: przyjecie weselne bez dzieci 09.06.10, 13:04
              > to działa w obie strony- ona chce byc zrozumiana, kuzynka tez

              zgadzam się, dlatego ja uważam, że dialog dorosłych osób powinien wyglądać nieco
              inaczej niż "a i tak zabiorę"

              Dla mnie właściwa droga postępowania to:
              autorka zakłada że chce przyjęcie bez dzieci (jej przyjęcie-jej prawo) wypisuje
              wysyła zaproszenia, między innymi do kuzynki Zosi, która ma synka Jasia
              Kuzynka zaproszenie dostaje, czyta, patrzy... a tu BEZ JASIA. No do co robi?
              Dorosły człowiek nie myśli sobie "no jak to tak, ja i tak wezmę i niech się
              goni..." tylko bierze za tel i dzwoni:
              -no czesć, tu Zośka, dostałam zaproszenie, super, ale powiedz mi, czemu bez Jasia.
              na to autoka wątku wymienia swoje argumenty czemu zdecydowała się bedz dzieci.
              - to tak, ale mi zależało, żebyście go w końcu poznali i nie bardzo mam go z kim
              zostawić... (wyraźnie zależy jej na obecności dziecka)
              na to autorka może przemyśleć sprawę, rozważyć na ile komfort kuzynki jej dla
              niej ważny i na ile jest w stanie isć na kompromis. I podejmuje decyzje:
              - ok, wpadaj z Jasiem, tylko weź pod uwagę to, że nie zmienimy formy przyjęcia,
              więc może się nudzić. Dlatego weź mu może jakieś kolorowanki czy gre czy cokolwiek
              albo:
              -przykro mi,a ale nie bo np. inni przychodzą bez i byłoby mi głupio traktować
              kogoś wybiórczo

              i kuzynka może podjąć decyzje:
              - ok to przyjedziemy jakoś sami
              - to my jednak zrezygnujemy, to zbyt duży problem dla nas zostawić jasia. Mam
              nadzieję, że zrozumiesz...

              I tak przebiega sytaucja jak obie strony sie rozumieja i szanują. A nie jak ktoś
              nie respekuje praw drugiej (w tym wypadku wpraszając synka na imprezę bez
              uprzedzenia)
              --
              www.slubcywilny.info/ DLA WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH,
              ZAPRASZAMY!
          • cheeringup Re: przyjecie weselne bez dzieci 09.06.10, 12:54
            ja zapraszałam z dzieciakami bo lubięwink) nie przeszkadzają mi
            maluchy plączące się na parkiecie itd. Poza tym mam wynajęty hotel i
            nie ma problemu ze spaniem, jest "świetlica" z TV, piłkarzykami i
            takimi innymi; do tego chciałam zatrudnić jakąś babeczkę co by
            dmuchała balony, malowała twarze, tak żeby te dzieci również się
            dobrze bawiływink) taka ze mnie dobra ciociawink Jednak moi zaproszeni
            gości z dziećmi w wielku 3 i wyzej stwierdzili, że dzieciaki
            zostawiają bo chcą sie wybawić... i ok. Z kolei 3 pary przyjadą z
            półrocznymi maleństwami - sorry ale to dla mnie nie pojęte!! tzn.
            owszem, zaprosiłam wszystkich z dziećmi ale liczyłam na zdrowy
            rozsądeksmile no i uprzedziłam tylko, że niań nie będzie, jedyny luksus
            na jaki mogą liczyć to pokój dwu- a nie czteroosbowy.


            Myslę, że w Twoim wypadku jesli nie chcesz dzieci to po prostu nie
            pisz ich imion na zaproszeniach.

            Ale, co mnie bardzo zaskoczyło
            --
            http://www.przewodnikmp.pl/img-
100720100010.png
            • jop Re: przyjecie weselne bez dzieci 09.06.10, 13:35
              > mam wynajęty hotel i nie ma problemu ze spaniem, jest "świetlica"
              > z TV, piłkarzykami i takimi innymi; do tego chciałam zatrudnić
              > jakąś babeczkę co by dmuchała balony, malowała twarze, tak żeby te
              > dzieci również się dobrze bawiływink) taka ze mnie dobra ciociawink

              - Drogi "Kwadransie rolniczy", co robić, nie wzeszła mi ozimina?
              - Drogi czytelniku, wolimy zboża jare. Jare są prostsze w uprawie, w
              ogóle lepsze i nigdy nie mieliśmy problemu ze zbożami jarymi.

              > Myslę, że w Twoim wypadku jesli nie chcesz dzieci to po prostu nie
              > pisz ich imion na zaproszeniach.

              Inicjatorka watku tak właśnie zrobiła czy Ty albo ja mamy problemy z
              czytaniem ze zrozumieniem?
            • chocoladette Re: przyjecie weselne bez dzieci 09.06.10, 15:42

              > Myslę, że w Twoim wypadku jesli nie chcesz dzieci to po prostu nie
              > pisz ich imion na zaproszeniach.

              Ha, swietna rada, szkoda, ze nie doczytalas, ze autorka tak wlasnie zrobila.

              Jakby to bylo takie proste, to byloby cudownie. Niestety, ja mimo, ze nie
              wspomnialam na zaproszeniu o zadnym dziecku, nazbiera sie ich ok 10 sztuk! Do
              ludzi w Polsce nie dociera, ze jak nie ma na zaproszeniu dzieci, to znaczy, ze
              nie sa zaproszone. Czesc myslala, ze zapomnielismy o wpisaniu dzieci. Przy
              zapraszaniu informowalismy, ze impreza jest dla doroslych, niestety co
              sprtyniejsi dzwonili do naszych rodzicow, a rodzicom glupio bylo odmowic.
              Jeszcze jestem w stanie zrozumiec sytuacje, gdy ktos nie ma z kim zostawic
              malego dziecka. Ale jest u mnie przypadek, gdzie zabieraja 15-latka! No sorry,
              ale dla mnie to jest przegiecie.
              --
              http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-08,,,,,transparent,mois,frisefleurviolette,28,4,2010-07-10,006666.png
              • cheeringup Re: przyjecie weselne bez dzieci 09.06.10, 16:14
                fakt nie doczytałamwink) za co przepraszam...

                cóż, sama pewnie bym sie zdziwiła, że dostaje zaproszenie od kogoś
                bez potomka. W Polsce to po prostu impreza dla rodziny i zaprasza
                sie całą rodzinę. Ale widać, że to się zmienia i po czytaniu forum
                od kilku miesięcy pewnie bym wiedziała jak sie zachowaćwink



                --
                http://www.przewodnikmp.pl/img-
100720100010.png
              • joanka-r Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 13:09
                ''Ale jest u mnie przypadek, gdzie zabieraja 15-latka! No sorry,
                ale dla mnie to jest przegiecie.''

                no tak 15 latek to juz na cały talerzyk się załapie....
                co to znaczy impreza dla dorosłych? przewidujesz atrakcje w stylu tanie cna rurze czy gołe baby?
                --
                Nie płakałam po prezydencie, ale będe płakać jak zostanie nim Jarosław.....
                • chocoladette Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 13:35
                  Nie wiem jak ty, ale ja nie mam budzetu z gumy i tak, niestety 15 latek zalapie
                  sie na caly talerzyk.
                  Przewiduje zabawe w nocy ze spora iloscia alkoholu. Dodam, ze nocleg jest
                  daleko, a nie ma zadnej osobnej sali, zeby dziecko uspokoic, nakarmic etc. Jesli
                  dla kogos to sa warunki dla dzieci, to ok. Poza tym, nie przewiduje dla dzieci
                  zadnych atrakcji ani opieki.
                  --
                  http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-08,,,,,transparent,mois,frisefleurviolette,28,4,2010-07-10,006666.png
              • gazeta_mi_placi Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 23:54
                >Niestety, ja mimo, ze nie
                wspomnialam na zaproszeniu o zadnym dziecku, nazbiera sie ich ok 10 sztuk! Do
                ludzi w Polsce nie dociera, ze jak nie ma na zaproszeniu dzieci, to znaczy, ze
                nie sa zaproszone. Czesc myslala, ze zapomnielismy o wpisaniu dzieci. Przy
                zapraszaniu informowalismy, ze impreza jest dla doroslych, niestety co
                sprtyniejsi dzwonili do naszych rodzicow, a rodzicom glupio bylo odmowic.

                Nie wiedziałaś wcześniej,że osoby które zapraszasz na wesele są lekko
                upośledzone umysłowo bądź też są zwykłymi burakami?
    • azalia21 Re: przyjecie weselne bez dzieci 09.06.10, 14:57
      Hej,

      Ja jakiś czas temu zakładałam tu podobny wątek, i zdania były bardzo podzielone.
      Zostałam nawet posądzona o brak taktu i nieczułość, bo jak można nie zaprosić
      krwi z czyjejś krwi i ciała z ciałabig_grin
      Uważam, że kuzynka zachowuje się nietaktownie, a Ty jak najbardziej postąpiłaś
      zgodnie z zasadami dobrego wychowania- nie ma wymogu zapraszania z dziećmi na
      ślub i wesele, zresztą to Wasza uroczystość i macie prawo zapraszać kogo
      chcecie, choćby nie wiem jak się to komuś nie podobało.
      Teraz to już chyba nie za bardzo masz co zrobić- kuzynka pewnie i tak weźmie
      dziecko, a jeśli powiesz jej wyraźne nie, to się obrazi. Wybór należy do Ciebiesmile
    • lili-2008 Re: przyjecie weselne bez dzieci 09.06.10, 22:10
      My też chcieliśmy imprezę dla dorosłych. Na zaproszeniach nie wpisywaliśmy zatem imion dzieci.
      Tuż przed ślubem dowiedzieliśmy się, że dwie pary przyjdą z dziećmi.
      Nadal jestem zniesmaczona całą sytuacją.

      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
    • joanka-r Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 13:07
      ania579 zmienisz podejscie jak sama matką zostaniesz. Dla mnie takie zapraszanie ale....bez całej rodziny jest buractwem. Nie uwierzę w farmazony typu, nie lubie, przeszkadzają, są głośne, popsują mi ceremonie etc...wiadomo, ze zawsze chodzi o kase. Za dzieci płaci sie połowe talerzyka i tu jest pies pogrzebany.
      --
      Nie płakałam po prezydencie, ale będe płakać jak zostanie nim Jarosław.....
        • joanka-r Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 17:59
          Na wesele , ślub biorę swoje dzieci nie dlatego, ze jestem w nie zpatrzona , tylko dlatego, ze jesteśmy rodziną....dzieci po obiedzie i kilku 2-3 godzinach pląsów na weselu są odstawiane do domu. Mam dzieci które potrafią zachować się w kosciele czy podczas obiadu rodzinnego/ uroczystego. Nie jedzą paluchami, nie siusiaja pod płotem, nie krzyczą brzydkich słów, nie pokazują jezora. Gdybym miała za nimi ganiać jak kot z pęcherzem to faktycznie zostawiałabym je w domu....(Natomiast nie zabieram dzieci do kina jesli to film dla dorosłych, na glosne koncerty, czy róznego rodzaju festyny , gdzie jest multum budek z piwem, kukurydzy i kielbasek na gorąco i pompowanych zamków na ktorych dziecko moze sobie krzywdę zrobić.......) Nikt z dziećmi na weselu nie siedzi do rana,baaaaaaa sama do rana nie jestem. Wracały koło2-3 góra. Powiem więcej małe dzieci maja lepszą kondycje niz dorosli.....bo nie piją lakoholu. Czasmi młody kolega czy kumpel ze studiów narobi więcej obciachu jak się nawali niz dziecko, ktore potańczy w kółeczku czy zrobi sobie zdjecie z ulubiona ciocią w sukni ślubnej.
          Czy wy same nigdy nie byłyscie dziećmi? Przecież to frajda dla nich taka impreza z udziałem całej rodziny. A, ze jakiejś rozkapryszonej PM nie pasuje to do scenariusza to juz jej problem.


          --
          Nie płakałam po prezydencie, ale będe płakać jak zostanie nim Jarosław.....
            • joanka-r Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 22:00
              ''Równie dobrze można o Tobie napisać, że jesteś rozkapryszona i nie możesz
              uszanować tego, że ktoś zaprasza bez dzieci.''

              jesli ktoś zaprasza mnie tylko z powodu koperty i korzysci, czy otrzymania zwrotów talerzyka zaznaczajac,ze bez dzieci....dziękuje za zaproszenie. Jesteśmy rodziną we czworo, jesli tak ciezko komus to zrozumieć to jego ból.
              --
              Nie płakałam po prezydencie, ale będe płakać jak zostanie nim Jarosław.....
              • asiu-la83 Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 22:40
                joanka a czy tak trudno Ci zostawić dzieci na jeden wieczór? czy Twój świat się
                zawali jak przez kilka godzin będziesz się bawić tylko z mężem?? nie kumam
                takiego podejścia, bo skoro młodzi nie chcą dzieci to widocznie mają ku temu
                powody i tyle.... i nawet jak to jest kwestia finansowa, to co w tym złego? nie
                kazdy ma nieograniczony budżet i niektórzy naprawdę muszą się nagimanstykować
                żeby wszystko w miarę fajnie zorganizować.
                • joanka-r Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 08:39
                  2-3 godziny gdy dzieci zabiore ze sobą aby się zobaczyły z resztą rodziny , nie sprawi, mi różnicy. najpozniej koło 22 dzieci są odstawiane do babci czy wynajętej opiekunki. Potem mamy czas na zabawe wspolną razem z meżem. Do tego są przeciez inne imprezy na ktore wychodzi sie tylko we dwoje.
                  --
                  Nie płakałam po prezydencie, ale będe płakać jak zostanie nim Jarosław.....
                  • aretahebanowska Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 10:07
                    Joanka - twoje dzieciaki i tak są odporne, moi chłopcy o 21 już nie
                    żyją.
                    Asiula. Wyjście na wesele to nie jest "ten jeden raz bez dzieci".
                    Bez dzieci wychodzi się znacznie częściej. Na Sylwestra, na nocne
                    imprezy ze znajomymi, do kina, etc.. My, tzn. ja i mój kolega
                    małżonek wybywamy spokojnie 2 czasem 3 razy w tygodniu (mamy
                    możliwość), więc do dzieci nie jesteśmy przyssani. Wesele IMO jest
                    dla dzieci najbardziej odpowiednie z tych wszystkich wyjść. W końcu
                    jest tam rodzina, która je sobie obejrzy, stare ciotki będą miały
                    zajęcie i zamiast plotkować o PM obrobią tyłek matce i dzieciakom,
                    maluchy pouwielbiają przez chwilę PM (to dla nich naprawdę
                    przeżycie) i pójdą sobie. Do domu, spać. Przecież nie będą balowały
                    całą noc, do rana.
                    Oczywiście nie mówię tu o przypadkach skrajnej głupoty jaką jest
                    trzymanie dzieci do końca wesela, przy czym osobiście nie spotkałam
                    się z czymś takim. Jeśli ktoś tak robi to jest idiotą i tyle.
                  • velluto Re: przyjecie weselne bez dzieci 13.06.10, 18:43
                    niezależnie od tego, czy dzieci są 2 godziny czy całą noc - trzeba za nie
                    zapłacić tak samo. W wielu miejscach już od kilkulatków pobierają pełną stawkę.
                    Każde wesele kosztuje krocie biorąc pod uwagę realia i praktycznie każdy
                    ogranicza listę gości.

                    Absolutnie nie dziwi mnie, że ludzie wolą zaprosić dorosłych znajomych, niż
                    uchetać się robiąc za atrakcję dla dzieci.

                    Notabene - atrakcję dość średnią, nie wiem skąd to przekonanie, że wszystkie
                    dzieci uwielbiają wesela, mnie rodzice za młodu wlekli tam siłą - dla mnie była
                    to koszmarna wręcz nuda i niewygoda. Jako matka - oszczędziłam dziecku takiej
                    pseudozabawy.

                    Niezależnie od twoich poglądów - konwencję imprezy narzucają gospodarze. Twój
                    wybór sprowadza się do tego, że możesz z zaproszenia nie skorzystać.
              • arwena84 Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 12:42
                A to zaproszenie BEZ dzieci = chęć pozyskania koperty i zwrotu talerzyka? Ciekawe...

                Mi akurat obecność dzieci nie przeszkadza i na wesele zapraszam cały "komplet"
                rodziny, ale jestem w stanie uszanować to, że ktoś dzieci na swoim weselu mieć
                nie chce. Jakby nie było o dzieciaki na weselu trzeba zadbać. Oddzielne menu,
                jakiś kącik dla dzieci, etc. Nie wszystkie potrafią się same sobą zająć i nie
                każdy rodzic potrafi/chce swoje dziecko pilnować.

                Też pamiętam jak byłam dzieckiem, dzieckiem mającym 1000 pomysłów na sekundę,
                nie dało się mnie spuścić z oka na chwilę. A podejrzewam że nie byłam jedyną
                czarną owcą wśród idealnie ułożonych dzieciaków, które bawią się tylko tak,
                jakby sobie tego życzyli rodzice.
    • pszczzola Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 13:26
      W mojej rodzinie nia ma dzieci, rodzina N jest zapraszana z dziecmi
      (kilkanascie sztuk!!!) bo taki u nich zwyczaj, znjami bez dzieci.
      Jestem przygotowana na to, ze ktos z zaproszonych bez dzieci moze
      zadzwonic i powiedziec ze mimo wszytko chce zabrac dziecko bo cos
      tam. Nie bede sie na to burzyc i zgodze sie.

      Rozumiem sens robienia wesel bez dzieci i tez bysmy tak zrobili
      gdyby nie rodzina N. Nie rozumiem jednak w czym dzieci przeszkadzaja
      na obiedzie. Zauwazylam tez, ze wiele ludzi nie zapraszajacych
      dzieci kieruje sie nie checia zrobienia imprezy dla doroslych ale
      skapstwem. Za dziecko trzeba zaplacic ale prezentu juz one nie
      przyniesie.
      • juz30 Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 13:45
        U nas w drodze kompromisu rodzina została zaproszona z dziećmi - bo i wiekowa
        ciotka, i trzyletni bratanek, i trzydziestoletnia siostra - to taka sama
        rodzina. Decyzję, co zrobić z dziećmi, zostawiamy rodzicom. Z tego, co wiemy,
        większość przychodzi bez dzieci, bo po prostu chce się dobrze bawić. Natomiast
        znajomi - bez dzieci. Bo jeśli kumplujemy się z Anną i Janem Kowalskim, to
        niekoniecznie kumplujemy się z nastoletnim potomkiem tychże, na potomka imprezy
        zapraszani nie jesteśmysmile
        Tak jeszcze, w temacie. Ostatnio byliśmy na imprezie urodzinowej kolegi.
        Klasyczna domówka, kilkanaście osób, głównie pary. Jedna para przywlokła ze sobą
        pięcioletnie dziecko. Głównie nim się zajmowali - a to jakieś zabawy we troje, a
        to wyjście na plac zabaw. Gospodarza i resztę gości mieli głęboko w d.., z
        nikim nie zamienili nawet parę słów. Punktem kulminacyjnym była prośba do
        gospodarza, co by może dał jakieś kolorowanki i kredki, bo niunia się nudzi.. A
        facet mieszka sam.. głupio mu się zrobiło, z pół godziny grzebał w całym
        mieszkaniu, aż wreszcie znalazł jakiś papier i kolorowe długopisy. Mi jako
        gościowi było przykro.. Przecież jak się idzie do kogoś w gości, to wypadałoby
        poświęcić tej osobie trochę uwagi...
      • czasemsmutno Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 13:46
        odnośnie tego tematu przypomniała mi sie jedna rzecz.
        Oglądając kiedyś filmiki weselne na Youtube natrafiłam na piękny
        pierwszy taniec pary młodej. Dziewczyna i facet naprawdę świetnie
        tańczyli i byłoby wszystko cacy gdyby nie wstrętny mały bachorek
        który kręcił sie pod ich nogami, skakał, biegał i przeszkadzał. Para
        mało co sie nie wywaliła przez tego dzieciaka.
        myślałam dosłownie ze umre przed komputerem jak to ogladalam.
        Dlatego też jestem za weselem bez dzieci, albo przynajmniej bez
        takich małych.
        ale cóż, ich się chyba jednak nie da uniknąć na swojej zabawie ....
        niestety.
        • blue.bluebell no ale w czym problem? 10.06.10, 15:01
          To nie było tam matki/ojca/opiekunów tego dziecka, żeby je zabrać z
          parkietu?

          Nie było świadkowej/świadka, jeśli rodzice nie wykazali się taktem?
          bierze się dziecko za rękę i odprowadza na bok, celem wręczenia
          rodzicom.

          Jeśli młodej parze tak to przeszkadzało, a świadkowie niedomyślni,
          mogli przecież odprowadzić dziecko do rodziców sami.

          Winni na 100% opiekunowie (takich to się nie powinno zapraszać smile ) -
          w dalszej kolejności nie popisali się również świadkowie - młodzi
          mało elastyczni.

          A tak poza tym, "wstrętny mały bachorek" cóż za określenie, a co
          takiego ma demonstrować? niechęć do dzieci czy tylko brak
          subtelności?
            • aneta-skarpeta Re: no ale w czym problem? 10.06.10, 15:20
              zastanawiam sie co bym zrobiła gdyby mi sie jakis dzieciaczek platał
              pod nogami przy pierwszym tancu

              nawet jakbym była zła z tego powodu, to zeby zrobic dobra mine do
              zlej gry to nie omijała go szerokim łukiem kapiąc go po lydkach
              tylko wzielabym go do tanca we trojke..pewnie by sie wystraszyl i
              uciekl...ale to przynajmniej bedzie lepiej wygladało jak deptanie
              dzieckawink

              ale wina ewidentnie rodzicow
        • joanka-r Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 18:01
          ''Oglądając kiedyś filmiki weselne na Youtube natrafiłam na piękny
          pierwszy taniec pary młodej. Dziewczyna i facet naprawdę świetnie
          tańczyli i byłoby wszystko cacy gdyby nie wstrętny mały bachorek
          który kręcił sie pod ich nogami, skakał, biegał i przeszkadzał. Para
          mało co sie nie wywaliła przez tego dzieciaka.
          myślałam dosłownie ze umre przed komputerem jak to ogladalam.''
          czasemsmutno moze nie oglądaj takich filmików bo sie nerwicy nabawisz, co? domyślam sie, ze mlodej parze z filmiku to zupełnie nie przeszkadzało.
          --
          Nie płakałam po prezydencie, ale będe płakać jak zostanie nim Jarosław.....
      • lili-2008 Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 13:52
        pszczzola napisała:

        >Zauwazylam tez, ze wiele ludzi nie zapraszajacych
        > dzieci kieruje sie nie checia zrobienia imprezy dla doroslych ale
        > skapstwem. Za dziecko trzeba zaplacic ale prezentu juz one nie
        > przyniesie.

        Każdy ocenia innych według siebie. Jeśli PM ma ograniczone fundusze to chyba
        logiczne, że nie zaproszą wszystkich gości, na dodatek z dziećmi. Tak trudno to
        pojąć? Kogoś trzeba wyeliminować. Łatwiej dziecko, niż bliską przyjaciółkę albo
        ukochaną ciocię.

        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
        • szampanna Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 14:30
          > >Zauwazylam tez, ze wiele ludzi nie zapraszajacych
          > > dzieci kieruje sie nie checia zrobienia imprezy dla doroslych ale
          > > skapstwem. Za dziecko trzeba zaplacic ale prezentu juz one nie
          > > przyniesie.

          e tam. Są prostsze przyczyny - ja na przykład po prostu nie lubię
          dzieci wink
          • pszczzola Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 14:44
            Nie no nie wszyscy sa skapi, tylko niektorzy.

            Swoja droga kilka miesiecy temu byl pogrzeb babci N. Byly tam
            wszytkie dzieciaki, ktore sa tez zaproszone do nas na wesele. Jak
            sie napatrzy na taka gromade kilkunastu!!!! dzieciakow i
            kilkudziesieciu!!!! rodzicow biegajacych za nimi to sie naprawde
            dzieci odechciewa;P My ich na wesele grzecznosciowo zaprosilismy ale
            baaaardzo sie dziwie, ze rodzice chca ich brac. Ja na miejscu
            rodzicow nie liczyla bym, ze dzieci zasna w polowie wesela a rodzice
            beda mogli sie bawic, one sa niezmordowane!!! A i jeszcze poproszono
            nas o zapewnienie pokoju do przewijania i karmienia tych mniejszych
            oraz do polozenia spac tych wiekszych. Ja sie oczywiscie nie burze
            tylko dziwie.
            • aneta-skarpeta Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 15:17
              a ja mam pytanie- czy te dzieci sa nie wychowane? ze smyczy
              spuszczone, ze trzeba za nimi latac non stop?

              taki 4 latek w asyscie starszych druchow da sobie spokojnie sam
              radę, wiadomo, ze trzeba rzucic okiem

              u nas nawet nie ma porblemu jak jest domówka i ludzie przyjda z
              dzieciakami- dzieciaki lataja, ganiaja sie, bawią sobie, a my sobie-
              choc niby razem

              nie wiem moze tylko u mnie w rodzinie sa grzeczne dzieci?tongue_out

              jak pojechalam nad morze z moim 2latkiem, to na plazy zajmowały sie
              nim dziewczynki- 6 i 10 latka. pilnowały, biegaly za nim itd
              nigdy w zyciu nie miałam takich nianiekwink

              jak syn mial 4 latka pojechalam sama z nim nad morze i patykami
              odgrodziłam odkad dodąd moze łazic po wodzie do kolan i nie musialam
              nad nim wisiec tylko na niego patrzec z lezaka


              ja swojego nie biore na wesela, ale jak widze dzieci znajomych czy
              rodziny to one sobie tanczą, pobiegaja po ogrodku- na zadnym weselu
              nie bylo kącikow dla dzieci itd

              a Wy tu opowiadacie jakies koszmarne histrie jakby dzieci to była
              banda orangutanów wypuszczona z klateksmile

        • blue.bluebell Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 15:04
          Wiem, że to w innym znaczeniu smile ale i tak wyszło zabawnie smile

          > Kogoś trzeba wyeliminować. Łatwiej dziecko, niż bliską przyjaciółkę
          albo
          > ukochaną ciocię.

          ...pomyślałam o klimatach jak z Leona Zawodowca czy innych takich smile
          smile

          ..."kogoś trzeba wyeliminować" smile
    • aretahebanowska Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 14:37
      IMO rodzina przychodzi na wesele z dziećmi, znajomi bez dzieci,
      chyba że są w sytuacji podbramkowej i nie mają z kim zostawić (co
      nie zawsze jest takie proste jakby się wydawało) a ja chcę mieć na
      weselu oboje. Nie widzę powodu dla którego dzieci, będące częścią
      rodziny, miałyby nie uczestniczyć w weselu. Dzieci to równoprawni
      członkowie rodziny. Jeśli zapraszam jakąś ciotkę to biorę też pod
      uwagę jej męża i dzieci, nawet jak ich nie lubię a na ciotce mi
      zależy. Zaraz któraś napisze, że trzeba by zaprosić ze dwieście
      osób. Tylko, że teraz wielkie rodziny, liczące po kilkadziesiąt
      osób są dość rzadko spotykane. Poza tym zawsze część gości
      rezygnuje, część zostawia dzieci w domu pomimo zaproszenia. To
      wcale nie wygląda tak strasznie. A co do tego przeszkadzania w
      trakcie ślubu czy przy pierwszym tańcu. Większość opowieści jest
      podkoloryzowana, bo jak ktoś chce się przyczepić to zawsze coś
      znajdzie. Płacz miesięcznego dziecka jest wtedy przedstawiany jak
      ryk stada słoni. Argument o przeszkadzaniu w czasie tańca też mnie
      z lekka śmieszy. Bo nawet jak taki dzieciak wpadnie pod nogi to co?
      Dramat jakiś? No chyba, że się ten taniec ćwiczy dwa lata żeby
      zostać wielką gwiazdą a tu taki niefart. Mam wrażenie, że większość
      takich wypowiedzi pochodzi od osób nie lubiących swojej rodziny i
      nie czujących z nią żadnej więzi. Wtedy lepiej chyba nie
      organizować takiej imprezy, bo i po co?
      Argument, że wesele to impreza dla dorosłych jest od czapy. Wesele
      jest takie jakie zrobimy - dla siebie i dla gości. Jeśli
      przygotujemy morze wódki i planujemy ochlaj party plus orgieta to
      OK - to nie dla dzieci. Poza tym dzieci chodzą spać a nigdy nie
      widziałam dzieci śpiących na krzesłach w trakcie takiej imprezy.
      Czyli są jakieś rozwiązania. Uprzedzam dyskusję np. o zabawie
      sylwestrowej - to z założenia nie jest impreza dla dzieci.
      A w ogóle to co wy tak tych dzieci nie lubicie? Same byłyście
      dziećmi i co? Nie chodziłyście na wesela? Ja tak, i bardzo miło to
      wspominam.
      • zimny_ogien Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 21:41
        My zaprosimy dzieci z rodziny, ale wierzcie, lub nie, ja nie toleruję dzieci. Nie wiem, wyprowadzają mnie z równowagi, irytują, drażnią. Pewnie zdanie zmienię jak będe miała swoje, ale póki co, nie mogę patrzeć na dzieciaki, nie potrafię ich chyba zrozumieć na tym etapie życia. Mam tylko nadzieję, że w tym dniu żadne dziecko (ani nic innego)nie będzie mi w stanie zepsuć humoru.
        • joanka-r Re: przyjecie weselne bez dzieci 10.06.10, 21:59
          ''Nie wiem, wyprowadzają mnie z równowagi, irytują, drażnią. ''

          poważnie zastanowiłabym sie na Twoim miejscu czy decydować sie na dzieci....czasami daja w kosć jak maja kolki np.
          --
          Nie płakałam po prezydencie, ale będe płakać jak zostanie nim Jarosław.....
            • lili-2008 Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 14:05
              Ja to po prostu uwielbiam takie "kulturalne" stwierdzenia - jak nie chcesz
              dzieci na weselu, a w ogóle średnio za nimi przepadasz to lepiej jak nie
              będziesz miała własnych.
              Doprawdy, nie Joance oceniać kto powinien dzieci mieć, a kto nie.
              Moja znajoma niedawno urodziła synka. Nie lubi dzieci, denerwują ją i są dla
              niej małymi brzydactwami - oprócz własnego, który jest ósmym cudem światatongue_out

              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
            • joanka-r Re: przyjecie weselne bez dzieci 13.06.10, 22:35
              '' Pardą, ale czemu zakładasz, że rozmówczyni w ogóle chce mieć
              > dzieci?!''
              jak nie chce to po co rodzine zakłada, nie rozumiem takiego podejscia? ?Tylko po to aby z uzbieranych kopert umeblować sobie dom czy dołożyć do mieszkania. Jeśli powiedziało sie A trzeba mieć odwage cywilną powiedzieć B. W przysiegach ślubnych jest mowa o dzieciach i przysiega sie wychować je w miłosci.....






              ''Zauważyłyście, że jeśli chodzi o pogrzeb
              to problem doboru gości nie istnieje? Pewnie dlatego, że podmiot
              imprezy nie może już podejmować żadnych decyzji w tej sprawie (ot,
              tak trochę czarnego humoru).''

              taaaa tylko na pogrzeb nikt nie daje zaproszenia, przychodza znajomi i rodzina ktorzy chcą z własnej woli pożegnać umarłego.


              Ktos tam zadał pytanie, co takie dzieci mogą popsuć na weselu....czy jakos tak.

              Ano niektóre PM muszą swiecić w tym dniu , i nie moze to byc światło odbite od małej uroczej dziewczynki, którą się zachwyci ciocia i babcia.
              albo jeszcze nie daj Boże wejdzie pod nogi podczas pierwszego tańca i trzeba bedzie ujecia powtarzać tongue_out



              --
              Nie płakałam po prezydencie, ale będe płakać jak zostanie nim Jarosław.....
              • landora Re: przyjecie weselne bez dzieci 14.06.10, 09:38
                >W przysiegach ślubnych jest mowa o dzieciach i przysiega sie wychować je w
                miłosci.....


                Przysięga mówi o swoich własnych dzieciach. Naprawdę, można być dobrym rodzicem
                dla swojego dziecka, a nie lubić obcych dzieci. Niezapraszanie dzieci nie
                świadczy o tym, że państwo młodzi to jakieś potwory bez serca.
    • agaffa Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 10:24
      Moim zdaniem wszystko zależy od rodziców dzieci i sposobie ich zachowania w
      czasie wesela czy innych imprez rodzinnych. Wiem, że zaraz mnie zjecie, ale znam
      taki jeden "przypadek", który
      będę musiała zaprosić na swoje wesele, bo to niestety bliska rodzina mojego. Z
      ich powodu rozważam na poważnie zrobienie wesela bez dzieci niestety - żeby nie
      było gadani, że tylko oni nie mogą wziąć dziecka, ale wiem już z doświadczenia
      1,5 rocznego, że nie umieją się zachować w towarzystwie. Ucierpią na tym inni
      rodzice, którzy umieją się zachować. Nazywa się to odpowiedzialność zbiorowa,
      ale wolę ją niż zepsute ślub i wesele. Bo to nasz dzień. Oni swój mieli, nie
      wtrącałam się do chrzcin, więc bardzo mi przykro ale wara od mojej imprezy.
      P.S.
      Wiem, że mają z kim zostawić, ale po co skoro ich słodziak będzie atrakcją imprezy.
      --
      Whatever you give a woman, she will make greater. If you give her sperm, she'll
      give you a baby. Give her a house, she'll give you a home. Give her groceries,
      she'll give you a meal. Give her a smile, she'll give you her heart. She
      multiplies and enlarges what is given. So, if you give her any crap, be ready to
      receive a ton of shit
      • emily_valentine Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 11:22
        MZ status "dziecka" jest podobny do "osoby towarzyszącej" na zaproszeniu.
        Baaardzo wiele osób dziwi się i obraża, że nie dostało zaproszenia
        personalnie, pomimo, że PM wie jak się nazywają, znają się itd. tylko
        zostały potraktowane jako "dodatek" do głównego gościa. Natomiast nawet te
        same osoby uważają, że pominięcie dziecka na zaproszeniu jest już jak
        najbardziej w porządku.
        A w porządku nie jest ani jedno ani drugie. Nie można nikogo traktować
        jako gościa drugiej kategorii.
        • milen-a7770 Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 12:02
          Ja też się dziwię co Wy tak nie lubicie dzieci, drażnią Was,
          denerwują ojejjjj smile Moje mają 10 i 5 lat. W zeszłą sobotę byliśmy
          na weselu i one z nami pierwszy raz w swoim życiu.Bawiły się
          świetnie do godziny 22 i w niczym nam nie przeszkadzały ani innym
          gościom też. W ogóle dzieci było dużo i żeby było niemodnie to
          jeszcze specjalnie dla nich były balony !!!!! A co ) Do tej pory na
          wesela zawsze byliśmy zapraszani z dziećmi, raz tylko do znajomych
          nie. Ale do rodziny zawsze, tylko po prostu nie braliśmy ich, bo
          albo były za małe, albo wesele wyjazdowe, ale to była nasza decyzja,
          no i miały z kim zostać. Nie rozumię doprawdy co takie dzieci by
          mogły popsuć na weselu ??smile
          • agaffa Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 12:16
            Ale ja lubię dzieci - nie lubię rodziców, którzy z każdej imprezy rodzinnej
            robią pokazówkę swojej progenitury. Jeszcze pal sześć urodzinki cioci Jadzi, ale
            wesele zakładam będę miała raz w życiu i oj jakie to strasznie egoistycznie nie
            chciałabym, żeby dziecko grało pierwsze skrzypce na mojej co bądź uroczystości.
            Jak już napisałam, niektórzy rodzice są w stanie zrozumieć, że to jest dzień PM,
            a niektórzy nie - i niestety przez tych niektórych nie zaproszę
            najprawdopodobniej żadnego dziecka, żeby nie było, że kogoś wyróżniam.
            --
            Whatever you give a woman, she will make greater. If you give her sperm, she'll
            give you a baby. Give her a house, she'll give you a home. Give her groceries,
            she'll give you a meal. Give her a smile, she'll give you her heart. She
            multiplies and enlarges what is given. So, if you give her any crap, be ready to
            receive a ton of shit
            • aretahebanowska Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 12:34
              Ale na tym polegają rodzinne imprezy, do których IMO należą wesela.
              Każdy robi pokazówkę. A co to za różnica czy ludzie chwalą się
              dziećmi czy nowym narzeczonym. Dla mnie żadna. Wiadomo, że to dzień
              PM ale trudno wymagać od gości żeby przez kilkanaście godzin ich
              myśli pochłonięte były jedynie przez PM i aby cały czas się w tę PM
              wpatrywali. Takie imprezy z punktu widzenia rodziny są traktowane
              jako swego rodzaju spęd. Podobnie jak pogrzeby, chrzciny czy
              komunie. Tak już jest i tyle. Samo wydarzenie jest po prostu
              pretekstem do spotkania, zwłaszcza gdy rozdzina jest rozproszona.
              • agaffa Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 12:53
                Mi nie chodzi o żadne nabożne wpatrywanie się (zgodnie z tym musiałabym zamówić
                podwyższenie, żeby jeszcze głowy zadzierać musieli). Chciałam tylko powiedzieć,
                że dużo od tego czy są zapraszane dzieci czy nie zależy od ich rodziców. I jak
                już pisałam miałam przedsmak tego co może dziać się na moim weselu. W tym roku
                na jednym z wesel byli właśnie rodzice, o których pisałam wcześniej - wpychali
                swoje dziecko każdemu do opieki, wymogli na PM, żeby wzięli małą cudnie ubraną
                przecież na sesję w plener, bo będzie tak "słitaśnie", było kosi kosi i gdzie
                jest babcia, idz do cioci itd. Na wyraźne prośby przed ślubem, by wynajęli pokój
                w tym hotelu, gdzie będzie wesele, a PM zapewni im nianie sprawdzoną i zaufaną,
                to rzucili się, że ich 1,5 roczne dziecko będzie siedziało na weselu a nie w
                pokoju. I gdzie tutaj logika. Dla mnie nie jest to już pokazanie się z nowym
                narzeczonym, ale zwykle buractwo i zawłaszczanie imprezy.
                I dlatego by nie mieć takich szopek, które i tak zakończyły się mega fochem ze
                strony rodziców, nie zaproszę nikogo z dziećmi.
                Osobiście uważam, że jak ktoś ma parcie by pochwalić się dzieckiem niech
                zorganizuje mu huczne urodziny i zapłaci za nie. A nie na rzepa...

                --
                Whatever you give a woman, she will make greater. If you give her sperm, she'll
                give you a baby. Give her a house, she'll give you a home. Give her groceries,
                she'll give you a meal. Give her a smile, she'll give you her heart. She
                multiplies and enlarges what is given. So, if you give her any crap, be ready to
                receive a ton of shit
                • aretahebanowska Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 13:06
                  Ale Ci opisani rodzice też mają być na Twoim weselu? Czy stosujesz
                  coś w rodzaju odpowiedzialności zbiorowej i prewencyjnie nie
                  zapraszasz członków rodziny z ich dziećmi? Oczywiście opisane
                  zachowanie było delikatnie mówiąc burackie, ale przecież nie
                  wszyscy są tacy. A propos wpychania dziecka każdemu do opieki,
                  czasem jednak ci, którym się wpycha wcale nie są niezadowoleni.
                  • agaffa Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 13:16
                    Muszą - to siostra mojego. I już były przeprowadzane z nimi rozmowy, ale nic nie
                    pomogły, jak pokazało tegoroczne wesele. I żeby nie było na dzień dobry zadymy w
                    rodzinie niestety nie zaproszę nikogo z dziećmi, również i tych znajomych,
                    których uwielbiam i którzy umieją się nimi zająć. Bo jakby to wyglądało, gdyby
                    przysłowiowego bana dostali tylko oni?
                    --
                    Whatever you give a woman, she will make greater. If you give her sperm, she'll
                    give you a baby. Give her a house, she'll give you a home. Give her groceries,
                    she'll give you a meal. Give her a smile, she'll give you her heart. She
                    multiplies and enlarges what is given. So, if you give her any crap, be ready to
                    receive a ton of shit
                      • agaffa Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 13:25
                        Rozmawiał z mama - jednak ona z typu poświęcających się rodzinie i zmuszających
                        wszystkich również do poświęceń w imię tego, że ma wnuczkę.
                        Nie mówię, żeby nie pomagać młodym rodzicom, jednak nie widzę powodu ponosić
                        konsekwencji ich decyzji o posiadaniu dziecka, jeśli nie miałam na nią żadnego
                        wpływu. Ja się nią zajmę, popilnuję, pobawię, nawet czasami zmienię swoje plany.
                        Nie widzę jednak przyczyny by zmuszać mnie do tego ciągle. Ja właśnie dlatego
                        jeszcze nie zdecydowałam się na potomka, by nie mieć podobnych zobowiązań na razie.
                        --
                        Whatever you give a woman, she will make greater. If you give her sperm, she'll
                        give you a baby. Give her a house, she'll give you a home. Give her groceries,
                        she'll give you a meal. Give her a smile, she'll give you her heart. She
                        multiplies and enlarges what is given. So, if you give her any crap, be ready to
                        receive a ton of shit
                • xxxtabxxx Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 13:15
                  gdy czytam to co piszecie stwierdzam, że macie chyba jakieś dziwne
                  rodziny. u nas na weselu było około 15 dzieci w wieku od 1 miesiąca
                  do 15 lat, przy czym większość mniejszych do 5 lat. nie było żadnego
                  problemu. któreś z dzieci rozpłakało się w czasie mszy ślubnej, ale
                  zostało szybko uciszone przez mamę i jakoś nie widzę w tym tragedii.
                  może zależy to od tego co kto uważa za ważne w dniu ślubu. dla mnie
                  ważny był ślub i to, żeby goście się dobrze bawili. wiem, że
                  większość tych "dzieciatych" mogłaby nie przyjść w ogóle, albo
                  byłaby dużo krócej na naszym weselu. sama jako dziecko jeździłam z
                  rodzicami na wesela i jakoś nie było to żadnym problemem.
                  dodam, że sama dzieci na razie nie mam i nie należę do osób, które
                  kochają je jakoś wyjątkowo. dla mnie wesele nie jest imprezą dla
                  dorosłych, tylko imprezą rodzinną, w czasie której dwie rodziny mogą
                  się poznać i razem pobawić. ale to tylko moje zdanie.
                  • arwena84 Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 13:24
                    Widać nigdy nie widziałaś "trudnego", czy jak to wolą nazywać rodzice
                    "energicznego" dziecka, więc ciężko Ci to sobie wyobrazić. A że nie każdy rodzic
                    potrafi podejść obiektywnie do swojej pociechy, to niestety są później problemy.
              • landora Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 13:06
                Zależy od wesela. Ja będę miała ok. 60 osób na weselu, z tego trochę ponad
                połowę będą stanowić nasi znajomi. Po prostu bliżej mi do znajomych, niż do
                rodziny, którą widuję głównie z okazji pogrzebów. Dużej części mojej rodziny nie
                widziałam od lat. Połowy kuzynów nie znam z imienia. To jaka to jest "rodzinna
                impreza"?
                • aretahebanowska Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 13:17
                  Oczywiście, że może być tak jak u Ciebie ale IMO z założenia wesele
                  jednak imprezą rodzinną jest. Wiadomo, że wszystko się zmienia,
                  charakter takich imprez też. Ja już napisałam, że na wesela
                  znajomych chodzę bez dzieci. Natomiast jeśli jest to wesele kogoś z
                  rodziny i ja jestem zaproszona, to uważam, że dzieci też powinny.
                  PM może przecież zaznaczyć w rozmowie, że wesele będzie miało
                  charakter bardziej imprezy dla znajomych niż typowo rodzinnego
                  spędu, wtedy oczywiście można przemyśleć nie zabieranie dzieci ze
                  sobą.
                  Wspomniałaś o pogrzebach. Zauważyłyście, że jeśli chodzi o pogrzeb
                  to problem doboru gości nie istnieje? Pewnie dlatego, że podmiot
                  imprezy nie może już podejmować żadnych decyzji w tej sprawie (ot,
                  tak trochę czarnego humoru).
                  • arwena84 Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 13:27
                    A to chyba nie zawsze... U mnie w rodzinie małe dzieci na pogrzeby nie chodzą.

                    A co do wesel, IMO każdy robi jak uważa za słuszne. Choć dla mnie zaproszenie
                    dzieci wymaga, aby im jakieś atrakcje zapewnić.
                    • milen-a7770 Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 14:15
                      Dzieci owszem fajnie jak mają atrakcje, ale jak ich nie mają to
                      przez kilka godzin pofrafią się zająć, przynajmniej na weselach, na
                      których ja bywałam tak było. Potańczyły, pobiegały i zostały
                      odwiezione do domu. Przecież nikt nie każe tym dzieciom spać za
                      stołem do rana perzykrytym marynarką tatusia. Choć i takie rzeczy
                      się zdarzały i osobiście nie widzę w tym żadnej tragedii smile Moja 5-
                      letnie córka jako, że była 1- wszy raz na weselu oniemiała na widok
                      panny młodej i przez dłuższy czas się wpatrywała w ciocię, która
                      bardzo chętnie zrobiła sobie z nami zdjęcie smileI nie wiem naprawdę,
                      jak niby dzieci mają grać 1 -wsze skrzypce na
                      weselu ???????????????? Nie kumam !!!! I nigdy się z takim czyms nie
                      spotkałam. A że przy stole jakieś baby pokaże cioci Jadzi jak robi
                      kosi kosi smile to co ??????????????? Oczekujecie że owa ciocia cały
                      czas będzie za wami wzrokiem wodziła, to to jest to granie 1 -wszych
                      skrzypiec przez dzieci ???? Ja osobiście takich roczniaków, które
                      się uczą dopiero chodzić czy 2 latków nie brałam, ale to ze swojej
                      wygody. Nie przez to, że mogły być główną atrakcją zamiast młodych.
                      • agaffa Re: przyjecie weselne bez dzieci 15.06.10, 09:15
                        No to może odwróćmy sytuację i powiedzmy na chrzcie Twojego dziecka, tudzież
                        komunii, jakiś wujek wepchnie się przed Was zasłaniając dziecko kamerzyście albo
                        jakaś kuzynka będzie pchała się do przodu na wszystkich zdjęciach i nie będzie
                        do niej docierało, że np. chcecie zdjęcie tylko z chrzestnymi. I ktoś może
                        powiedzieć, że przecież nie chce grać pierwszych skrzypiec, tylko chce być
                        rodzinna i dlatego się wpycha. Albo że przyjęcie pokomunijne robi się przecież
                        dla gości. Mi by nie było również i z takim zachowaniem przyjemnie.
                        --
                        Whatever you give a woman, she will make greater. If you give her sperm, she'll
                        give you a baby. Give her a house, she'll give you a home. Give her groceries,
                        she'll give you a meal. Give her a smile, she'll give you her heart. She
                        multiplies and enlarges what is given. So, if you give her any crap, be ready to
                        receive a ton of shit
                        • aneta-skarpeta Re: przyjecie weselne bez dzieci 15.06.10, 11:31
                          agaffa nie przesadzaj i nie rób karykatury tej sytuacji
                          naprawde nie widzisz roznicy jak np chlopczyk 3 letni podlewa drzwko-
                          siusia, a jak to robi stary spocony wujek?


                          dokladnie tak samo jest w innych sytuacjach, male dziecko cie całej
                          nie zasłoni, a mozna sprytnie wziac dziecko do zdjecia jak tak
                          starsznie chce, a za chwile zrobic samemu-dzieci trzeba
                          sprytem...wujków czasem tezwink
                          • agaffa Re: przyjecie weselne bez dzieci 15.06.10, 11:59
                            Ale to nie chodzi o stopień zasłonięcia, lecz o sam fakt. Irytuje mnie zarówno
                            sikanie pod drzewami dzieci, jak i dorosłych. Nie, nie widzę potrzeby udawanie
                            przed dzieckiem, że się robi zdjęcie dla świętego spokoju. Wymagasz tolerancji
                            wobec dziecka, a nie widzisz że również i ta sama tolerancja należy się także
                            dorosłym jak mają jednodniowe fanaberie w dzień ich ślubu.
                            Bardziej chciałam pokazać, że to jest dzień PM, tak jak chrzest jest dziecka i
                            rodziców, podobnie jak komunia. I naprawdę na jeden dzień można nie robić szopki
                            wokół dzieci, a zrobić szopkę wokół PM. O ile oczywiście PM nie życzy sobie
                            również szopki wokół dzieci.
                            --
                            Whatever you give a woman, she will make greater. If you give her sperm, she'll
                            give you a baby. Give her a house, she'll give you a home. Give her groceries,
                            she'll give you a meal. Give her a smile, she'll give you her heart. She
                            multiplies and enlarges what is given. So, if you give her any crap, be ready to
                            receive a ton of shit
                            • aneta-skarpeta Re: przyjecie weselne bez dzieci 15.06.10, 20:54
                              agaffa jestem przeciwna robienia z wlasnego dziecka osmegocudu
                              swiata, ale jesli np przy chrzcie mojego syna, moja bratanica
                              chcialaby zrobic sobie z nami zdjecie to ja nie bede robila szopki"
                              bo to dzien mojego dziecka"

                              moze wynika to z tego, ze mam fajne dzieci w rodzinie i jak one
                              przezywaja jakas uroczystsc to jest slodko i fajnie i nikt nie jest
                              nieznosny...ale tez nie mam podejscia

                              " w dniu mojego slubu wszystko ma sie krecic wokol mnie - i tak
                              bedzietongue_out- i nie chce zeby mala slodka zosia skradla mi ten dzien
                              swoja slodka buzią.."
                              • agaffa Re: przyjecie weselne bez dzieci 16.06.10, 10:24
                                Mi tylko chodziło o to, że nikt nie powinien mieć do rodziców pretensji, że
                                chcieliby mieć spokojną komunię czy chrzest ze zdjęciami jakimi chcą i bez
                                ekscesów i analogicznie PM.
                                --
                                Whatever you give a woman, she will make greater. If you give her sperm, she'll
                                give you a baby. Give her a house, she'll give you a home. Give her groceries,
                                she'll give you a meal. Give her a smile, she'll give you her heart. She
                                multiplies and enlarges what is given. So, if you give her any crap, be ready to
                                receive a ton of shit
                          • arwena84 Re: przyjecie weselne bez dzieci 15.06.10, 23:02
                            A nie przyszło Ci do głowy, że ktoś nie ma zamiaru testować swojego sprytu w
                            kontaktach z dzieckiem? Nie rozumiem czemu ktoś poza organizatorami ma mieć
                            wpływ na listę zaproszonych gości. Gość ma jedno niezbywalne prawo - odmówić
                            zaproszenia. Więc jeśli z dzieckiem się rozstać nie może, to nie przychodzi.

                            Mnie nie zachwycają dzieci, może stąd moje zrozumienie dla tych, którzy nie chcą
                            ich na przyjęciu.
                            • aneta-skarpeta Re: przyjecie weselne bez dzieci 15.06.10, 23:34
                              przeciez nikt jej nie zabrania robic jak chce, jedna tu opisala jak
                              powinna to zalatwic od samego poczatku, a zaczeła za przeproszeniem
                              od dupy strony, teraz sie kryje, slizga po temacie, omija kuzynke
                              jak smierdzace jajo i obgryza paznokcie ze zgryzoty, bo nie jest po
                              jej mysli
                              a kazdy potrafi w przerozny sposob odczytac niby jasne sygnaly.

                              iteraz stoimy w impasie- autorka ma prawo robic przyjecie- nie
                              wesele- bez dzieci, a kuzynki maja prawo oczekiwac, ze skoro to nie
                              wesele to pewnie mozna z dziecmi


                              i co to zmieni w danej sytuacji, ze powiem, ze kuzynka to skonczona
                              kretynka? dzieki temu nie przyjdzie z dzieckiem?

                              moze wartoby bylo najpierw zasiegnac jezyka jak sie na pomysl " bez
                              dzieci" zapatruja goscie, co mama, tesciowa, brat mysli

                              jesli kuzynka jest ogniwem zapalnym to bylo jej nie zapraszac i
                              tyle, albo robic dla swietego spokoju z dziecmi, zeby sie nie uzerac

                              teraz autorka jest w pupie bladej i to nie tylko z winy kuzynkismile
                          • landora Re: przyjecie weselne bez dzieci 16.06.10, 10:49

                            > agaffa nie przesadzaj i nie rób karykatury tej sytuacji
                            > naprawde nie widzisz roznicy jak np chlopczyk 3 letni podlewa drzwko-
                            > siusia, a jak to robi stary spocony wujek?


                            Nie widzę żadnej różnicy, mocz śmierdzi tak samo, czy to dziecka, czy to wujka.
                            Moim zdaniem publiczne wysadzanie dzieci jest wyjątkowo niesmaczne i w dodatku
                            niewychowawcze - potem młodzieńcy leją po bramach, bo nikt ich nie nauczył, że
                            to niewłaściwe.
                  • landora Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 14:23
                    Na pogrzeb idą ci, którzy się w jakiś sposób czuli związani ze zmarłym, albo
                    chcą okazać współczucie najbliższej rodzinie. Małych dzieci raczej na pogrzeby
                    nikt nie ciąga.

                    P.S. Do joanki - jest jak najbardziej możliwe, że osoba, która ogólnie nie lubi
                    dzieci, będzie znakomitym rodzicem dla swojego dziecka - patrz mój ojciec, który
                    ma alergię na chyba wszystkie dzieci poza swoją własną córeczką tongue_out (zobaczymy,
                    jakim będzie dziadkiem big_grin)
                  • gazeta_mi_placi Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 23:59
                    >że wesele będzie miało
                    charakter bardziej imprezy dla znajomych.

                    Bzdury pleciesz.
                    Dorośli członkowie rodziny to nie znajomi tylko w dalszym ciągu rodzina.
                    Można zaprosić pełnoletnich członków rodziny.
                    Można też znajomych z dziećmi.
    • tomelanka Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 14:19
      ja zapraszam wszystkich gości z rodziny z dziećmi, indywidualnym preferencjom
      pozostawiam to, czy ktoś weźmie swoje dziecko ze sobą czy nie
      wiem na pewno ze szwagierka weźmie dwójkę swoich chłopców, bo nie ma ich z kim
      zostawić oraz moja kuzynka, reszta nie wiem
      nasi jedni znajomi są już też rodzicami, ich z kolei zapraszamy bez dzieci, nie
      są to nasi znajomi
      dla dwójki dzieci w wieku 6-9 lat zamawiam talerzyki jak dla doroslych, dla
      reszty nie, bo sa to dzieci do 4 lat, za które nie mogę wziąć poł talerzyka, a
      rodzice powiedzieli ze absolutnie mam ich nie liczyc - to nie, pobiegają,
      posiedzą na kolanach, skubną jedzenia od rodziców
      to, czy ktoś zabiera dieci na wesele zależy od niego, nie poczuwam się w
      obowiązku specjalnie dla nich załatwiać opiekunkę czy martwić się o miejsce do
      spania, nie mój problem, każdy chyba wie, jak wygląda wesele i co się z tym
      wiąże w kwestii dzieci
        • aneta-skarpeta Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 15:40
          Tez sie zgadzam z Tomelanką

          osobiscie uważam, ze to lekki absurd traktowac osoby dzieciate
          troszke jak "królowe angielskie", bez odpowiednich honorów w postaci
          pokoju, niani itd nie zapraszamywink

          ja bylam wychowywana przez totalnych imprezowiczow. w tamtych
          czasach w wieku 30lat kazdy mial 1-2 dzieci i sludzie sobie radzili.
          i byla zabawa i byly dzieci- jak jest 2-3 lub wiecej to same sobie
          czas organizuja najlepiej pod sloncem

          sama ilez to razy spalam w samochodzie...jak padłam- mialam 6-8 lat.
          nic mi nie ubyło,a za to jakie mam odjazdowe wspomnieniasmile- jako
          8latka rodzice zabrali mnie na wyjazd do turcji- na 3 tyg- 2 tyg
          spalismy w samochodzie. do dzisiaj pamietam te wakacjesmile

          pozatym, jak dzieci maja sie uczyc odpowiedniego zachowania jesli
          nigdzie do ludzi nie beda wypuszczane? jak dzieckonigdy w zyciu nie
          bylo na weselu, pogrzebie etc to moze zwariowac od nadmiaru wrazen,
          a jak dziecko jest przyzwyczajone do ludzi, do halasu, imprezy to
          sie swietnie w tym odnajduje

          raz bylan na weselu gdzie chlopiec 6 lat bawil sie do 4 rano- nie
          dlatego ze nie mial gdzie spac- on nie mial zamiaru spac. malo tego
          tak byl podexcytowany ze na poprawinach o 12 stej byl pierwszysmile

          raz się zyjewink
          • gazeta_mi_placi Re: przyjecie weselne bez dzieci 11.06.10, 23:56
            >pozatym, jak dzieci maja sie uczyc odpowiedniego zachowania jesli
            nigdzie do ludzi nie beda wypuszczane?

            Myślisz,że osoby nie umiejące się zachować w towarzystwie i niewychowane to te
            które w dzieciństwie nie zaliczyły żadnego wesela?
            He he...
            Powala mnie taka argumentacja.
    • budyniowa123 i tak jak mówiłam... 12.06.10, 11:48
      odpowiedzi jak dogadać się/załatwić sprawę z kuzynką nie dostałaś za wiele

      Za to dostałaś stos uwag o które nie prosiłaś, bo decyzję o niezapraszaniu
      podjęłaś sama, a opisałaś zupełnie inny problem, który polega na wpraszaniu
      gości niezaproszonych.

      Poza tym wątek zmusił mnie do myślenia. Bo jako, że ja nie chadzałam na wesela w
      wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym oznacza, że absolutnie nie znam rodziny i
      nie umiem zachować się przy stole. Ale może dzięki temu nie zakodowało mi się
      jako 5-latce że ślub to wydarzenie mojego życia i chcę mieć suknię księżniczki
      jak ciociatongue_out

      A poza tym mój mąż i jego rodzina nie wyprawiają chrzcin, komunii, tylko śluby i
      to skromne... co powinno oznaczać, że nigdy swojej rodziny nie widział na oczy,
      no bo kiedy skoro "wesele to często jedyna okazja, żeby poznać rodzinę"...

      Ale może tak jest w rodzinach, które z wyjątkiem "przy okazji" nie ruszają się z
      domu, rodziny nie odwiedzają, więc na ślub dziecko trzeba ciągnąć, bo inaczej
      nikt go nigdy nie zobaczy i nie pozna.

      Jakoś nie zgadza się to z moimi obserwacjami. Rodzinę znam, oczywiście nie całą.
      Tą z którą nie utrzymuję kontaktów to nie utrzymuję też z okazji ślubu, bo to są
      OBCY LUDZIE dla mnie. I to się z okazji ślubu nie zmienia.

      Ja moich dzieci też na wesela zabierać nie zamierzam. I mimo zapewnień
      niektórych, że to się zmieni jak dzieci urodzę to nie sądzę, gdyż moim rodzicom
      się nie zmieniało, ja traumy nie mam, nie chodzę do psychologa z powodu
      niezaproszenia/niezabrania mnie na ślub cioci jak miałam lat 5 i nie czuję się
      wyizolowana z mojej rodziny.

      ps. Coś się ruszyło w sprawie kuzynki?



      --
      www.slubcywilny.info/ DLA WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH,
      ZAPRASZAMY!
      • aretahebanowska Re: i tak jak mówiłam... 12.06.10, 13:28
        Patrzysz na to tylko z perspektywy swojej rodziny. A rodziny są
        różne. Czasem jej członkowie mieszkają dość blisko siebie, powiedzmy
        w promieniu 100 km. Czasem są oddaleni i to dość mocno. Ja mieszkam
        w Trójmieście, część rodziny na Dolnym Śląsku, część w Katowicach,
        część w Poznaniu a część na Lubelszczyźnie. A reszta za granicą i na
        innych kontynentach. W takim układzie dość trudno utrzymywać
        bliskie, osobiste kontakty, a „ruszenie się z domu” to nie taka
        prosta sprawa. Takie imprezy są więc pretekstem by się spotykać.
        Oczywiście z niektórymi osobami spotykamy się częściej ale też nie
        jest to kilka razy w miesiącu.
      • aretahebanowska Re: i tak jak mówiłam... 12.06.10, 13:32
        A wracając do autorki wątku. Wyczytałam, że zaprosiła kuzynkę z
        mężem. W dodatku wspomniała o przyjeżdżaniu, wycieczce itp. więc
        kuzynka nie mieszka w tej samej miejscowości ani pewnie w
        pobliskiej. Odległość jest pewnie dalsza. No to mam pytanie, jak
        autorka wyobraża sobie zostawienie 5-latka, gdy rodzice wyjeżdżają.
        Mają go oddać do przechowalni bagażu? Może nie mają dla niego opieki
        w postaci babci, w końcu nie widziały się kilka lat więc może nie
        znać jej sytuacji rodzinnej. Wynajęcie opiekunki na dwa lub więcej
        dni to chory pomysł. Ma do kuzynki pretensje o brak rozmowy, ale to
        autorka napuściła swoją mamę (bała się porozmawiać sama?). A jeśli
        do tego rzeczywiście kuzynka zaraz po otrzymaniu zaproszenia
        obiecała małemu wyjazd to jest malutki problem. Oczywiście nie z
        punktu widzenia autorki. Pięciolatek to już duże dziecko, pamięta
        obietnice składane przez rodziców. Najpierw otrzymuje zapewnienie,
        że pojedzie z rodzicami a potem oni wyjeżdżają sami. To nie jest
        żadna trauma ale podważa zaufanie dziecka do rodziców. IMO przy
        takim podejściu autorki do zapraszanych gości i całej imprezy, dla
        kuzynki faktycznie lepiej byłoby nie przyjeżdżać wcale. Zresztą
        autorce chyba by się to spodobało, bo mam wrażenie, że nie zależy
        jej specjalnie na obecności tej osoby. Tylko po co ją w takim razie
        zapraszała? Chyba tylko po to by pochwalić się elegancką
        restauracją i eleganckim przyjęciem (co sama podkreśliła).
        Zwłaszcza podoba mi się zwrot o tym, że obecność dzieci jest mało
        elegancka – gratuluję poczucia elegancji. W tej sytuacji po prostu
        należy przyjąć wszystko na klatę, zadzwonić do kuzynki, powiedzieć,
        że dla dziecka miejsca nie ma i już. Tego elegancko załatwić się nie
        da. Trzeba było zadzwonić do niej zaraz po otrzymaniu wiadomości od
        mamy o przyjeździe z dzieckiem. Teraz szambo i tak wybije.
        • ania579 Re: i tak jak mówiłam... 13.06.10, 11:29
          > pobliskiej. Odległość jest pewnie dalsza. No to mam pytanie, jak
          > autorka wyobraża sobie zostawienie 5-latka, gdy rodzice
          wyjeżdżają.

          To akurat nie jest moj problem tylko rodzicow. Jesli nie sa w stanie
          zorganizowac opieki, rezygnuja z udzialu w imprezie albo dzwonia i
          pytaja, czy moga przyjechac z dzieckiem.

          > kuzynki faktycznie lepiej byłoby nie przyjeżdżać wcale. Zresztą
          > autorce chyba by się to spodobało, bo mam wrażenie, że nie zależy
          > jej specjalnie na obecności tej osoby. Tylko po co ją w takim
          razie
          > zapraszała?

          W ramach rewanzu. Kilka lat temu dostalam zaproszenie na jej wesele.

          > zapraszała? Chyba tylko po to by pochwalić się elegancką
          > restauracją i eleganckim przyjęciem (co sama podkreśliła).
          > Zwłaszcza podoba mi się zwrot o tym, że obecność dzieci jest mało
          > elegancka – gratuluję poczucia elegancji.

          Nie przypominam sobie takiego zwrotu - masz bujna wyobraznie.

          > dni to chory pomysł. Ma do kuzynki pretensje o brak rozmowy, ale
          to
          > autorka napuściła swoją mamę (bała się porozmawiać sama?).

          A gdzie to wyczytalas?



          • aretahebanowska Re: i tak jak mówiłam... 13.06.10, 12:12
            Pokreśliłaś wyraźnie, że przyjęcie będzie w eleganckiej restauracji. To
            ma być argument przeciwko obecności dzieci? Z kuzynką sama nie
            rozmawiałaś i to jest fakt.
            Zwrot o tym, że nie obchodzi Cię co zaproszona osoba zrobi z dzieckiem
            świadczy albo o braku choćby odrobiny empatii lub właśnie o braku
            sympatii to kuzynki. Jeśli tak, to po co ją zaprosiłaś? Sama się
            wkopałaś. Nie lubisz jej a zapraszasz na ślub? Tylko dlatego, że kiedyś
            dostałaś zaproszenie od niej? Bez sensu.
            • budyniowa123 Re: i tak jak mówiłam... 13.06.10, 12:35
              Z kuzynką sama nie
              > rozmawiałaś i to jest fakt.

              wysłała zaproszenie POCZTĄ. z wyraźnie określonymi adresatami, skierowane do
              kuzynki i jej męża. Nie ma obowiązku zapraszać osobiście, więc nie rozmawiała
              sama z kuzynką. To KUZYNKA powinna zadzwonić i zapytać jak to jest z zabraniem
              dziecka. Autorka (słusznie) uznała, że wyraźnie zaadresowane zaproszenie
              wystarczy. Mama autorki dowiedziała się PRZYPADKIEM że kuzynka planuje przybyć z
              dzieckiem.

              > Zwrot o tym, że nie obchodzi Cię co zaproszona osoba zrobi z dzieckiem
              > świadczy albo o braku choćby odrobiny empatii lub właśnie o braku
              > sympatii to kuzynki.


              Powiedz mi, czemu autorka ma brać odpowiedzialność za to, co kuzynka zrobi ze
              swoim dzieckiem? A jeśli ktoś by jej odmówił przyjścia bo np nie ma się w co
              ubrać (znam takie argumenty) to znaczy, że powinna mu zakupić strój, aby wykazać
              się empatią? A jeśli zaprosi kogoś z daleka i ten ktoś nie ma jak dojechać i też
              powie, że go nie będzie to powinna kierując się empatią wysłać po niego auto?

              Ktoś organizuje swoje wesele/przyjęcie i wybiera jakąś formę. Np bez dzieci,
              albo ognisko na w lesie. Goście muszą dostosować się do formy, albo mogą
              odmówić. Osoba zapraszająca musi liczyć się z tym, że wszystkim nie dogodzi i
              ktoś się wykruszy bo nie ma z kim dziecka zostawić/nie chcie zostawić/nie ma
              kasy na kieckę/nie ma jak dojechać/ma alergie na pyłki i wesele w plenerze
              odpada/nie uznaje slubów koscilenych/cywilnych itp.

              Oczywiście, można szukać rozwiązań, ale po pierwsze za porozumieniem stron a
              nie stawianiem przed faktem dokonanym (ja i tak zabiorę dziecko) albo uprzejmie
              odmówić, jeśli forma nie odpowiada i tyle

              Jesteś bardziej skłonna doradzić, aby ktoś zrezygnował z obecności DZIADKÓW na
              ślubie i weselu, bo się nie zgadzają z jego formą, niż z obecności kuzynki,
              która uparła się, że narzuci swoją wizję cudzego przyjęcia.
              Bo wg ciebie tu się ugiąć nie należy, a tu juz trzeba. A to jest bardzo
              subiektywne kiedy należy a kiedy nie należy postępować wg swoich poglądów i
              swojego widzimisię.

              --
              www.slubcywilny.info/ DLA WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH,
              ZAPRASZAMY!
              • aretahebanowska Re: i tak jak mówiłam... 13.06.10, 12:47
                Uważam tylko, że jeśli jej nie lubi (a nie lubi) to po co zaprasza? I
                wybacz ale kwestia stroju jest czymś innym niż kwestia dziecka. Nie
                wiem jakie macie układy w swoich rodzinach, ale gdyby mnie się coś
                takiego przytrafiło to zadzwoniłabym i porozmawiałabym po prostu z
                kuzynką. Korona z głowy by jej nie spadła. Tak naprawdę jest to
                robienie afery z niczego. Jak tak obserwuje niektóre takie pryncypialne
                wypowiedzi jak Twoja, to przypomina mi się niedawno czytany artykuł o
                rzeczonej empatii. Otóż stwierdzono niedawno, że w pełni rozwija się
                około 25-26 roku życia. Dlatego ludzie poniżej tego wieku są bardziej
                skłonni do stawiania kategorycznych ocen, oraz do większego
                okrucieństwa wobec innych oraz do nieliczenia się z ich zdaniem i
                odczuciami. Oczywiście na to nakładają się jeszcze inne czynniki, ale
                jak tak czytam niektóre posty to widzę, że coś w tym jest.
                • budyniowa123 Re: i tak jak mówiłam... 13.06.10, 13:11
                  Otóż stwierdzono niedawno, że w pełni rozwija się
                  > około 25-26 roku życia.


                  no, to mam jeszcze rok, a potem mogę już wydawać opinie i osądy jak kto jest źle
                  wychowany i nie rozumie więzi rodzinnych. Bo już będę dość dorosła, żeby móc na
                  podstawie forum oceniać relacje rodzinne forumek i określać wpływ zabierania
                  dziecka na wesela na jego maniery przy stolesmile

                  Poza tym poczekam, aż dorobię się własnych dzieci bo wtedy zapewne poglądy
                  ulegną drastycznej zmianie. No, chyba, że jak napisała jednak z forumek, bozia
                  mi paluszkiem pogrozi i dzieci się nie dorobiętongue_out

                  Tylko tak się zastanawiam, czy wtedy też moja empatia posunie się na tyle, że
                  aby babci przykro nie było, to zdecyduję się na slub w kościele, albo chociaż
                  dzieciaka ochrzczę. Mam nadzieję, że jednak nie.

                  Z mojej strony to by było na tyle, zdania jak na razie nie zmienię, a
                  krytykowanie cudzych decyzji dot. formy i przebiegu wesela tylko na podstawie
                  kierowania się emocjami związanymi ze stosunkiem do dzieci nie jest dla mnie
                  przejawem empatii.
                  Dla mnie decyzja gospodarzy jest wiążąca. Jeśli mi się nie podoba- nie
                  uczestniczę w przyjęciu. Osoba zapraszająca jest dorosła, wie co robi, zna gości
                  i pewnie liczy sie z tym, że komuś coś się może nie podobać.

                  Przykład: na naszą imprezę dla znajomych zaprosiliśmy kilka osób (w tym jedną
                  parę) homo. Wiedziałam też, że dwie osoby są dość anty, więc powiedziałam im, że
                  zapraszam, ALE że to jest moja impreza, mój dom i mają uszanować MOJE poglądy. A
                  jak nie chcą, mogą nie przychodzić. Koniec.

                  Pozdrawiam, i życzę empatii w stosunku do tych, którzy niekoniecznie traktują
                  wesele i ślub tak samo rodzinnie i swojsko jak tysmile

                  --
                  www.slubcywilny.info/ DLA WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH,
                  ZAPRASZAMY!
                  • aretahebanowska Re: i tak jak mówiłam... 13.06.10, 13:29
                    Nie wiesz jakie sytuacje w życiu przeżyjesz i jak przez ich pryzmat
                    będziesz oceniać innych ludzi. Nigdy nie mów nigdy. Czy tego chcesz czy
                    nie z wiekiem nabiera sie doświadczenia a ono znacznie wpływa na to jak
                    osądza się innych.
            • crises Re: i tak jak mówiłam... 13.06.10, 13:13
              Bo to jest istotny szczegół. W remizie rzeczywiście nie ma problemu z upchaniem
              dodatkowej osoby. Im bardziej wypaśna knajpa, tym jest to trudniejsze
              logistycznie - ustawione krzesła, winietki, uzgodniona liczba osób. Czasem może
              być to wręcz nieomal niemożliwe - wczoraj byłam na imprezie w knajpie z
              wielkimi, ciężkimi krzesłami, dostosowanymi wymiarami do stołów, wypełniającymi
              całą przestrzeń przy stole - dostawienie jednego spowodowałoby, że osoby na
              skraju musiałyby siedzieć z nogą stołu między własnymi nogami i odsunięte od
              niego tak, że musiałyby siedzieć półdupkiem na skraju siedziska, bo przy
              większej liczbie krzeseł nie dałoby się ich wsunąć pod spód. To takie naprawdę
              trudne do pojęcia, że ktoś nie chce sobie fundować takich historii?
      • ania579 Re: i tak jak mówiłam... 13.06.10, 11:48
        > ps. Coś się ruszyło w sprawie kuzynki?

        Nic sie nie ruszylo. Mamy w rodzinie inne dziecko w zblizonym wieku,
        do ktorego ma przyjsc tego dnia opiekunka i rozwazalismy zostawienie
        u nich takze syna kuzynki, ale rodzina odmowila.

        Chyba odpuscimy temat, zwlaszcza, ze w miedzyczasie dwie inne
        zaproszone pary mocno sie zdziwily, ze impreza ma byc bez dzieci i
        oswiadczyly, ze musza przyjsc z dziecmi (kilkumiesieczniak, dwulatek
        i trzylatek) i w tej sytuacji pieciolatek kuzynki to i tak
        najmniejszy problem, a mi sie juz nie chce boksowac z calym swiatem,
        wiec odpuszczam, ale z poczuciem lekkiego niesmaku.
        • budyniowa123 ehhh... 13.06.10, 12:06
          nie martw się, też odpuściłam, bo musiałam...

          Swoją drogą poziom sprzeczności mnie zadziwia...

          jak chcesz zrobić po swojemu, zgodnie ze swoimi przekonaniami (np takimi, że
          wesele czy przyjęcie po ślubie nie jest dla dzieci) to ci powiedzą, że jak ci
          zależy na rodzinie to powinnaś zrobić jak rodzina uważa i zaprosić z dziećmi.

          jak dziewczyna chciała zrobić z dala od domu (astronomiczne 250 km, nie do
          pokonania) to same głosy padły, że jak zależy na obecności rodziny to się trzeba
          dostosować, zrobić tak, żeby było wygodnie i w kieszeń wsadzić sobie chęć ślubu
          i wesela tam gdzie młodzi mają ochotę. No bo w końcu dla rodziny to weselicho,
          ślub impreza rodzinna więc trzeba się dostosować, żeby rodzinka zechciała się
          zjawić.

          A jak dziewczyna chce cywilny, a nie kościelny, i obawia się,że dziadkowie mogą
          nie przyjść to wszyscy doradzają jej rozmowę i ostatecznie zrobienie po swojemu,
          nawet jakby dziadków (w końcu NAJBLIŻSZA RODZINA) miało nie być. Czyli żadnych
          ustępstw, nie będzie to znaczy że im nie zależy, powinni uszanować itp...

          I ja się pytam gdzie tu logika?

          To albo robimy show dla rodziny i pod rodzinę, zgonie z oczekiwaniami i
          "tradycją" albo robimy po swojemu, co dotyczy zarówno formy jak i miejsca ślubu
          i wesela a także listy gości. A goście sami stwierdzają, czy chcą być z nami w
          tym dniu, czy też podziękują bo: ślub cywilny/za daleko/bez dzieci/bez alko/z
          alko/bez noclegów zapewnionych itp...
          --
          www.slubcywilny.info/ DLA WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH,
          ZAPRASZAMY!
          • aretahebanowska Re: ehhh... 13.06.10, 12:29
            Ale jeśli zależy Ci na obecności gościa, a on może mieć problem z
            organizacją wyjazdu, to nie piszesz, że Cię nie obchodzi co zrobi z
            dzieckiem, że to jego problem. To się właśnie nazywa brakiem empatii.
            Chyba, że tej osoby naprawdę nie lubisz - jej zapraszanie wtedy jest
            głupotą.
            • budyniowa123 Re: ehhh... 13.06.10, 12:40
              zgadzam się z tobą. Dlatego już we wcześniejszym poście napisałam jak powinna
              wyglądać ta rozmowa. Z tym, że powinna ona wyjść od KUZYNKI, nie autorki wątku.
              Autorka wątku nie złamała zasad dobrego wychowania, natomiast kuzynka
              owszem-wpraszając gościa bez próby porozumienia.

              Też bym się wkurzyła i pewnie okazałabym niechęć takiej osobie, jakby do mnie
              pokrętną drogą dotarły wieści o dodatkowych gościach.

              A poza tym własnie dlatego jestem przeciwna zapraszaniu "bo wypada". Jakby to
              była bliska osoba dla autorki to dało by się dogadać i obu stronom by zależało.
              A tu mamy zaproszenie "z wzajemności" i kuzynce nie zależy na normalnych
              relacjach a i autorka nie ma ochoty ustąpić kuzynce, która w dodatku nie
              zachowała się jak należy.


              --
              www.slubcywilny.info/ DLA WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH,
              ZAPRASZAMY!
            • crises Re: ehhh... 13.06.10, 13:19
              Ale nigdy nie dogodzisz wszystkim, także takim, których naprawdę chcesz widzieć.
              Jedni nie przestąpią progu remizy, inni będą się czuć niezręcznie w eleganckiej
              restauracji. Jedni nienawidzą przaśnych klimatów i wiejskich stołów, inni będą
              patrzeć z obrzydzeniem na wszystko, co nie jest rosołem i schabowym. Dla kogoś
              przejechanie 15 km może być problemem. Jeszcze ktoś inny nie przyjdzie na ślub
              cywilny, "bo to nie ślub".

              Słowem, różnych ma bozia lokatorów, a przepis na sukces jest taki, żeby mieć to
              wszystko równo w doopie i zrobić tak, żeby podobało się samym zainteresowanym,
              czyli państwu młodym*, bo nie czarujemy się, na ślubie to muszą być państwo
              młodzi, świadkowie i osoba udzielająca ślubu. Cała reszta jest doskonale zbędna.

              *Co oczywiście implikuje konieczność samodzielnego zapłacenia za całą imprezę.
                • sajolina Re: ehhh... 13.06.10, 16:28
                  Rzeczywiście się rozwinął kompletny off topic.

                  Autorko wątku - jeśli Twoja kuzynka nie reaguje na delikatne sugestie, to nie
                  łudź się, że dalsze delikatne sugestie przyniosą jakikolwiek efekt. Nawet jeśli
                  ona uważa zaproszenie bez dziecka za absurd, to powinna się dostosować do
                  wymagań gospodarzy, albo zrezygnować z wesela. Tak więc, mz, albo odpuścisz i
                  przymkniesz oko na jej fanaberie, albo wprost jej powiesz, że obecność dziecka
                  na weselu będzie dla Was dużym problemem i wolałabyś, żeby maluch tym razem
                  został w domu. Ewentualnie zaproponuj rozwiązanie połowiczne - niech dziecko
                  posiedzi ze 2h na weselu, a potem do domu.

                  Skoro można organizować wesele bez nielubianych cioć i piątych wód po kisielu,
                  które jakby nie patrzeć są członkami rodziny, to czemu niby nie moża organizować
                  wesela bez dzieci? Owszem są dzieci grzeczne i słodkie, ale są też dzieci
                  niegrzeczne i bynajmniej niesłodkie i nie każdy ma to szczęście mieć w rodzinie
                  same aniołki, które nie będą wyć, pluć i siać zniszczenia (niestety SĄ takie
                  dzieci, doświadczyłam na własnej skórze). Zgadzam się z tym, że w większości
                  przypadków jest to wina opiekunów, ale dlaczego to PM i ich goście mają cierpieć
                  z powodu niezaradności rodziców malucha. A skoro ktoś już ma wcześniejsze złe
                  doświadczenia związane z danym dzieckiem, to po co ma świadomie ryzykować
                  kolejny pokaz jego możliwości na własnym weselu.

                  Ja nigdy nie byłam zabierana jako dziecko na wesela i nie czuje się pokrzywdzona
                  z tego powodu, ani zdziczała czy niewychowana.
              • aneta-skarpeta Re: ehhh... 13.06.10, 18:12
                > Słowem, różnych ma bozia lokatorów, a przepis na sukces jest taki, żeby mieć to
                > wszystko równo w doopie i zrobić tak, żeby podobało się samym zainteresowanym,
                > czyli państwu młodym*, bo nie czarujemy się, na ślubie to muszą być państwo
                > młodzi, świadkowie i osoba udzielająca ślubu. Cała reszta jest doskonale zbędna


                nie no spoko, mozna miec i takie podejscie, tylko poco wtedy robic wesele?

                ja wychodze z zalozenia ( pewnie jak wiekszosc) ze jak zapraszam gosci na swoja
                wazna uroczystosc to po to zeby przyjecie sie udalo. a zeby sie udalo to goscie
                musza sie dobrze czuc

                nie beda jak organizatorzy beda mieli ich w dupie

                tak zupelnie prywatnie powiem, ze ja impreze robie dla gosci- nie dla siebie,
                chce zeby najwazniejsze dla mnie osoby dobrze sie czuly, dobrze podjadly itd tak
                samo moj partner

                dlatego mamy przyjecie w karczmie, dlatego nie bedzie sushi i punk rockawink, a ja
                bede dbala o to zeby goscie sie dobrze bawili- bo to mi da radosc.

                co do kuzynki to mozecie sobie wsadzic w nosy radytypu "to kuzynka powinna
                zapytac"...taka rada nic nie zmieni...powinna powinna..powinna, ale tego nie
                zrobila i teraz jest klops. szkoda ze PM jej nie lubi, a oni kuzynka Panny
                Mlodej- bo wtedy trudno o porozumienie. Brak rozmowy tez tu dał sie we znaki
                • crises Re: ehhh... 13.06.10, 20:46
                  >nie no spoko, mozna miec i takie podejscie, tylko poco wtedy robic >wesele?

                  Mnie nie pytaj, nie cierpię typowych polskich wesel.
          • kaja86 Re: ehhh... 13.06.10, 16:27
            Nie ma sprzeczności, jeśli patrzysz przez zasadę, że ślub jest uroczystością
            młodych, a wesele to impreza głównie dla bliskich z którymi młodzi chcą
            świętować. Zatem ślub robi się jaki chce, natomiast wesele tak, by gościom się
            podobało, miło wspominali i nie było dla nich trudnością uczestniczenie. Poza
            tym znacznie łatwiej iść na kompromis w kwestiach organizacyjnych niż
            światopoglądowych. Cała tajemnica tongue_out No i że w tamtym wypadku dziadkowie nie
            chcieli uczestniczyć w ślubie cywilnym, a z dziećmi jest tak, że ludzie nie mogą
            ich po prostu czasem zostawić.
            Poza tym z tymi oszczędnościami, to rzeczywiście jest tak, że para oszczędza na
            talerzyku dla dziecka, ale wtedy rodzice płacą (często więcej tongue_out) za opiekunkę
            np na dwa dni.
            --
            I'm so happy cause today...albo i nie ale co tam smile
            bykom-stop.avx.pl/
            • agaffa Re: ehhh... 14.06.10, 10:12
              Rodzice płacą za opiekunkę, bo to jest konsekwencja posiadania dziecka. Czy jak
              się wybierają do teatru to też mają pretensje do dyrektora, że nie zapewnił im
              niani?
              Niekoniecznie na dwa dni, przecież można pojechać z dzieckiem do miasta, w
              którym odbywa się ślub, wynająć pokój w hotelu i zabrać zaprzyjaźnioną
              koleżankę, matkę chrzestną, teściową, itd.
              Ja wychodzę z założenia, że jeśli gość płaci za fryzjera, za kosmetyczkę, za
              nową kreację, to powinien również znaleźć kasę na opiekunkę. Bo to jest jeden z
              kosztów wesela, który spoczywa na gościu.
              --
              Whatever you give a woman, she will make greater. If you give her sperm, she'll
              give you a baby. Give her a house, she'll give you a home. Give her groceries,
              she'll give you a meal. Give her a smile, she'll give you her heart. She
              multiplies and enlarges what is given. So, if you give her any crap, be ready to
              receive a ton of shit
              • aretahebanowska Re: ehhh... 14.06.10, 10:45
                Konsekwencją posiadania dziecka nie jest opłacanie opiekunki.
                Konsekwencją posiadania dziecka jest prawny obowiązek sprawowania
                nad nim opieki (zwłaszcza na 5-latkiem). Rodzice mają obowiązek
                dziecka pilnować. Wynajęcie opiekunki to rozwiązanie zastępcze -
                nadal to rodzice ponoszą za dziecko odpowiedzialność. Różnica
                między wyjściem do teatru a ślubem członka rodziny jest znaczna.
                Wyjść do teatru chcą sami zainteresowani. To jest tylko ich
                wyłączna chęć. Wyjazd na czyjś ślub to skutek chęci osoby
                zapraszającej. To ona chce zobaczyć swoich gości. Owszem nie
                ma obowiązku zapewnić opieki, ale zapraszając kogoś kto ma małe
                dziecko (o czym wie) powinna też pomyśleć o tym, że taki gość
                jest w trudniejszej sytuacji niż inni. Chyba, że ma tego gościa w,
                za przeproszeniem, (piiiiiiiiii!) DUPIE (sorry, za słowo, ale IMO
                konieczne).
                Nie wiesz jakie układy rodzinne i finansowe ma zapraszana osoba.
                Rady pt.:
                "można pojechać z dzieckiem do miasta, w
                > którym odbywa się ślub, wynająć pokój w hotelu i zabrać
                zaprzyjaźnioną
                > koleżankę, matkę chrzestną, teściową, itd." można sobie wsadzić.
                Może nie ma kogo zabrać, może dziecko nie zostanie z obcą osobą,
                może ma specjalne wymagania związane ze stanem zdrowia np.
                potrzebuje podawania specjalnych leków itd..
                > Ja wychodzę z założenia, że jeśli gość płaci za fryzjera, za
                kosmetyczkę, za
                > nową kreację, to powinien również znaleźć kasę na
                opiekunkę. Bo to jest jeden z
                > kosztów wesela, który spoczywa na gościu.
                A może gość nie idzie do fryzjera, nie kupuje nowej kreacji, nie
                korzysta z usług kosmetyczki a ostatnie pieniądze wydaje na prezent
                i na opiekunkę nie starczy? To ma spadać w krzaki? Ślub to
                specyficzna sytuacja. Jedna strona zaprasza, chce widzieć gościa,
                zapewnia pobyt na zabawie, czy obiedzie. Druga strona kupuje jakiś
                prezent i ponosi koszty przyjazdu. Tylko komu powinno na tym
                bardziej zależeć? Zapraszającemu czy zapraszanemu? A to jakie
                koszty dokładnie spoczywają na gości a jakie na gospodarzu to chyba
                kwestia umowy, zawsze można się jakoś dogadać tylko trzeba chcieć
                .
                • agaffa Re: ehhh... 14.06.10, 11:12
                  Pisaniu o konsekwencjach raczej nie miałam na myśli wykazu przepisów z kodeksu -
                  a bardziej pewne uproszczone ogólnie przyjęte normy.
                  Sytuacje, o których piszesz typu przyjmowanie leków, itd są sytuacjami raczej
                  skrajnymi. Co do zostania z obcą osobą, można przecież uśpić dziecko i przyjść
                  na wesele np. godzinę później, a "opiekunkę" (określam ogólnie, żeby nie
                  wymieniać z nazwy członków rodziny czy obcej niani) uczulić, że jak się obudzi
                  to ma zadzwonić, ustawić tel na wibrację, mężowi dać w kieszeń i na parkiet.
                  Co do sytuacji, że gość nie ma kasy, to również nienajlepszym wydaje się
                  rozwiązanie "przyjdziemy z dzieckiem, mimo iż go nie ma na zaproszeniu i jakoś
                  to będzie". Masz rację TRZEBA CHCIEĆ, lecz to CHCIENIE musi leżeć po obu
                  stronach. A nie sfoszeni rodzice, że dzidzi nie ma na zaproszeniu na wesele
                  stają okoniem i bronią jak niepodległości żądania wobec PM miejsca dla ich
                  maluchów, niani, klaunów, animatorów, specjalnego menu, zabaw, pokoiku do
                  przewijania, pokoiku do spania.
                  --
                  Whatever you give a woman, she will make greater. If you give her sperm, she'll
                  give you a baby. Give her a house, she'll give you a home. Give her groceries,
                  she'll give you a meal. Give her a smile, she'll give you her heart. She
                  multiplies and enlarges what is given. So, if you give her any crap, be ready to
                  receive a ton of shit
                  • aretahebanowska Re: ehhh... 14.06.10, 11:32
                    W opisywanej sprawie kuzynka nie zażądała opieki do dziecka. A
                    dawanie dobrych rad jak się nie zna ani matki ani dziecka jest bez
                    sensu - teoretycznie można wszystko, a praktycznie to różnie bywa.
                    W tym przypadku nie chce ani kuzynka, ani gospodyni imprezy i tu
                    leży pies pogrzebany. Jeśli o zapraszanych przez siebie gościach
                    mówisz per "sfoszeni rodzice" itd. to znaczy, że tak naprawdę masz
                    ich gdzieś, nie zależy Ci na nich. Bo jeśli ci na kimś zależy to
                    nawet w kryzysowej sytuacji nie wyrażasz się o nich w ten sposób,
                    To po co ich zapraszać?.
                    • agaffa Re: ehhh... 14.06.10, 12:08
                      Masz rację w opisywanej sytuacji kuzynka postawiła PM przed faktem dokonanym.
                      Zażądała dla swojego dziecka miejsca przy stole, dodatkowego jedzenia, a może i
                      te żądania by wzrosły w miarę jedzenia, bo później by się okazało, że nie ma
                      placu zabaw gdzie mógłby pójść przed deserem, itd. Jasne że teoretyzuję, lecz
                      jeśli ktoś nie informuje o dodatkowej osobie na weselu, jak dla mnie jest skory
                      do eskalacji żądań, a nie na odwrót.
                      Jeśli zapraszam znajomych i rodzinę, to wychodzę z założenia, że jeśli będzie
                      jakiś problem, to dadzą mi znać. Jeśli nie dadzą i stawiają przed faktem
                      dokonanym, a ja mówię "nie" - otrzymują miano "sfoszonych", tak jak ja otrzymuję
                      miano "zimnej su...", że nie rozumiem, że chcą z dziećmi, mimo iż wcześniej nie
                      wyrażali takiej chęci, a zjawiają się po prosty.
                      Zależy mi na wszystkich ludziach, których zapraszam. Czasami bardziej, czasami
                      mniej. Ja np. o kryzysowych sytuacjach chcę rozmawiać przed wydarzeniem. O tych,
                      którzy w trakcie mojego dnia stawiają mnie w niekomfortowej sytuacji, kiedy i
                      tak już się nic nie da zrobić będę tak się wyrażała. Dla mnie jest to brak
                      szacunku dla organizatorów i tyle.
                      --
                      Whatever you give a woman, she will make greater. If you give her sperm, she'll
                      give you a baby. Give her a house, she'll give you a home. Give her groceries,
                      she'll give you a meal. Give her a smile, she'll give you her heart. She
                      multiplies and enlarges what is given. So, if you give her any crap, be ready to
                      receive a ton of shit
                      • aretahebanowska Re: ehhh... 14.06.10, 12:33
                        To nie matematyka. Tu nie można dokonywać ekstrapolacji - jeśli
                        przyjedzie z dzieckiem to zaraz będzie chciała tego czy tamtego. To
                        jak z homoseksualistami i ślubami. Są tacy co mówią, że nie wolno
                        im (homoseksualistom) na to pozwolić bo zaraz będą chcieli
                        adoptować dzieci.
                        Jeśli zapraszasz ludzi i zależy Ci na nich to powinnaś w
                        przynajmniej pomyśleć o ich sytuacji rodzinnej. Autorce zależało na
                        imprezie bez dzieci ale nikomu o tym nie powiedziała. Może kuzynka
                        była niedomyślna, może do tej pory nie spotkała się z brakiem
                        zaproszenia dla dzieci, może do tej pory jeśli nawet dostawała
                        zaproszenia i dzieci na nich nie było to wcale nie znaczyło, że są
                        niemile widziane, może obecność dziecka była dla niej oczywista.
                        Zależy Ci na czymś szczególnie, to mów, podkreślaj. Autorka nawet
                        po tym kiedy dowiedziała się o decyzji kuzynki, nie porozmawiała z
                        nią. Strzeliła focha na dwóch forach i uważa, że jest skrzywdzona.
                        Jak zachowasz się w sytuacji kiedy zrobisz przyjęcie teoretycznie
                        bez dzieci a ktoś z tym dzieckiem przyjdzie? Staniesz w drzwiach i
                        wyprosisz? Po wzięciu prezentu czy przed? Będziesz rzucać obrażone
                        spojrzenia? Napiszesz list do winowajców? A potem będziesz sobie
                        siedzieć i mysleć "ale fajnie dowaliłam, jestem taką zajebistą
                        zimną suką" (piiiiiiiiiiiii!). Ludziom należy dać jasny komunikat w
                        przystępnej i dyplomatycznej formie. Czy to ciężko wysłać
                        zaproszenie z informacją, że dzieci ma nie być i jednocześnie
                        zadzwonić i porozmawiać o tym. Przecież wiadomo, że dla kogoś kto
                        mieszka w innym mieście zapewnienie opieki dla dziecka na dwa dni
                        to nie pstryknięcie palcami. Zadzwonić, wytłumaczyć swoją decyzję,
                        może nawet w jakiejś formie przeprosić. Przynamniej sprawi się
                        wrażenie, że zaproszonej osoby się nie olewa, że nadal nam zależy
                        tylko takie są okoliczności. Jeśli wtedy nie zrozumie to sorry -
                        buractwo kompletne.
                        • agaffa Re: ehhh... 14.06.10, 12:58
                          Jak dla mnie nie wymienienie dzieci na zaproszeniu jest jasnym sygnałem. I wtedy
                          moim zdaniem po stronie rodziców leży zadzwonienie i szczegółowe pytania. Czy
                          jeśli wysyłam do 100 osób zaproszenie do 100 muszę zadzwonić i się zapytać czy
                          je dobrze zrozumieli? Czy przy potwierdzeniu zaproszenia nie można się dopytać
                          tylko z góry zakładać?
                          Już wcześniej pisałam, że nie trzeba załatwiać opiekunki na dwa dni. Wystarczy
                          załatwić sobie nocleg i tutaj również nie muszą robić tego sami zaproszeni ale
                          po prostu złapać za słuchawkę i zadzwonić do PM. Bo może zna jakiś tani hotel w
                          okolicy, bo może właśnie taki subtelny sygnał spowoduje, że nie będzie musiała
                          czytać w szklanej kuli dla kogo rozstanie z dzieckiem jest niemożliwe? Uzyskać
                          pomoc od PM a nie stawiać przed faktem dokonanym.
                          Wiesz, a jak jej miała powiedzieć. Zadzwonić do niej i strzelić prosto z mostu,
                          że mama mi powiedziała, że się przez przypadek dowiedziała, że jednak zabierasz
                          dziecko? Może i powinna tak zrobić, ale w tej sytuacji byłoby mi żenująco głupio
                          przeprowadzać taką rozmowę.
                          Jak się zachowam - nie mam pojęcia, bo mi się takie zachowanie nie mieści w
                          głowie. Pewnie na początku strzeliłabym karpia niesamowitego. Nie stanęłabym w
                          drzwiach i nie zrobiła awantury, ale zapamiętałabym to na długo, że bez
                          uprzedzenia
                          przyprowadziła dodatkową osobę. I nie cieszyłabym się, że
                          jestem taką zajebistą zimną suką, bo to raczej nie jest powód do dumy, jednak
                          ograniczyłabym kontakty do minimum koniecznego. Jak już pisałam przyprowadzanie
                          kogokolwiek bez wcześniejszych ustaleń, to brak szacunku dla zapraszającego.
                          --
                          Whatever you give a woman, she will make greater. If you give her sperm, she'll
                          give you a baby. Give her a house, she'll give you a home. Give her groceries,
                          she'll give you a meal. Give her a smile, she'll give you her heart. She
                          multiplies and enlarges what is given. So, if you give her any crap, be ready to
                          receive a ton of shit
                          • aretahebanowska Re: ehhh... 14.06.10, 13:19
                            Dla Ciebie to jasne, ale nie dla wszystkich. W tej kwestii akurat
                            można spotkać się z całą gamą sytuacji i zachowań. Jeśli
                            szczególnie na czymś Ci zależy to nie zostawiasz tego przypadkowi.
                            Ile może być osób z małymi dziećmi wśród 100 zaproszonych? Chyba
                            nie 100? Zapraszając dobrze znane Ci osoby wiesz jaką mają sytuację
                            rodzinną. Kuzynka popełniła błąd, ale błąd popełniła też autorka.
                            Nadal nie rozumiem dlaczego nie może do niej zadzwonić. Czy rozmowa
                            to musi być zaraz walenie prosto z mostu. A troszkę dyplomatycznie
                            nie można? W końcu celem nadrzędnym jest by tego dziecka nie było.
                            Skoro to takie ważne to może trzeba będzie się nawet trochę
                            popłaszczyć, może trochę podkoloryzować albo i pokłamać.
                            Pryncypialność w kontaktach z ludźmi nie zawsze popłaca. Tak można,
                            postępować w układach szef-podwładny, a i to nie zawsze.
                            Ja też zostałam kiedyś zaproszona na ślub mojego kuzyna, na drugi
                            koniec Polski. Moje starsze dziecko miało wtedy 2,5 roku a młodsze
                            4 mies.. Na zaproszeniu dzieci nie były wymienione, ale zaraz po
                            otrzymaniu zaproszenia kuzyn zadzwonił i wyjaśnił dlaczego. Jak się
                            skończyło to akurat nieważne, ale poczułam się dopieszczona i nie
                            miałam poczucia żalu.
                            • agaffa Re: ehhh... 14.06.10, 13:31
                              No tak, ale w ten sposób można doprowadzić dzwonienie do absurdu - bo wiem, że
                              jedni mają psa, drudzy - kota, trzeci - remont, czwarty - urlop, itd. Żeby nie
                              było - nie porównuję dziecka do zwierząt ani do prac domowych, bardziej nie wiem
                              gdzie ustalić granicę. Moim zdaniem dzwoni ten co ma problem.
                              Masz rację, że dyplomacja górą, jednak na niektóre zachowania po prostu ręce
                              opadają i zamiast kompromisu bardziej nęci, aby wyciągnąć armaty i naparzać jak
                              do Westerplatte. Pryncypialność rzeczywiście nie zawsze popłaca, ale często jest
                              jedynym rozumianym sposobem porozumiewania się z osobami bezczelnymi.
                              A mogłabyś napisać, choć tak ogólnikowo, co powiedział, że poczułaś się
                              dopieszczona? Bo za nic na forum nie mogłam znaleźć czegokolwiek, co
                              przypominałoby "złoty środek" w tej sytuacji.
                              --
                              Whatever you give a woman, she will make greater. If you give her sperm, she'll
                              give you a baby. Give her a house, she'll give you a home. Give her groceries,
                              she'll give you a meal. Give her a smile, she'll give you her heart. She
                              multiplies and enlarges what is given. So, if you give her any crap, be ready to
                              receive a ton of shit
                              • aretahebanowska Re: ehhh... 14.06.10, 13:46
                                Powiedział, że bardzo przeprasza, ale nie myśleli o zapraszaniu
                                dzieci, bo fajnie byłoby dla mnie i mojego męża pobawić się bez
                                młodego, na spokojnie. Że o tym, że mam drugie dziecko, bardzo
                                małe, dowiedział się już po wysłaniu zaproszenia i że w takiej
                                sytuacji oczywiste jest, że nie mogę zostawić malucha samego. I tu
                                zawiesił głos... . A ja, domyślne zwierzątko, odpowiedziałam, że w
                                takim razie muszę bardzo podziękować ale nie przyjadę bo mały jest
                                za mały na takie podróże. Owszem, oboje trochę nakłamaliśmy. On bo
                                tak naprawdę nie chodziło o mój spokój w czasie zabawy, a ja, bo
                                miesiąc później pojechaliśmy z maluchami na narty do Włoch. Ale nie
                                poczułam się zlekceważona i olana. Czym innym jest sucha informacja
                                na piśmie, a czym innym rozmowa w kłopotliwej sytuacji,
                                przeprowadzona spokojnym tonem, z pewną (nawet udawaną) dozą
                                życzliwości.
                                • agaffa Re: ehhh... 14.06.10, 13:58
                                  Fajnie, bo żadne z Was nie wyszło ze swej roli. Szacun za podejście. Niestety
                                  niektóre wpisy z forum świadczą o tym, że po usłyszeniu wypowiedzi, że "fajnie
                                  byłoby, żebyście pobawili się bez dziecka, na spokojnie" odpowiedziałoby
                                  krzykiem, że nie PM będzie decydował. No i u siebie jak już pisałam też mam taki
                                  przypadek, stąd się pieklę.
                                  --
                                  Whatever you give a woman, she will make greater. If you give her sperm, she'll
                                  give you a baby. Give her a house, she'll give you a home. Give her groceries,
                                  she'll give you a meal. Give her a smile, she'll give you her heart. She
                                  multiplies and enlarges what is given. So, if you give her any crap, be ready to
                                  receive a ton of shit
                                • arwena84 Re: ehhh... 14.06.10, 13:59
                                  Tak się składa, że w sobotę byłam na weselu, gdzie były małe dzieci. O ile
                                  dwójka 5-6 (?) latków bawiła się dobrze, to już dwulatek był powodem samych
                                  problemów (i to nie tylko dla rodziców). W kościele przeraźliwie płakał, darł
                                  się cały pierwszy taniec i przez większość wesela, grymasił podczas jedzenia.
                                  Młodzi musieli na szybko załatwiać pokój dla niego, specjalne menu... Rodzice
                                  nic innego nie robili poza zajmowaniem się dzieciakiem.

                                  Czy jest sens siebie i gości tak udręczyć i brać takie małe dziecko na imprezę?
                                  • chocoladette Re: ehhh... 14.06.10, 17:29
                                    Niestety, dla niektorych matek rozstanie z dzieckiem na kilka godzin to niemal
                                    zbrodnia wyrzadzona na tym dziecku. Odechciewa sie posiadania dzieci na mysl, ze
                                    czlowiek tez tak zglupieje.
                                    --
                                    http://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-08,,,,,transparent,mois,frisefleurviolette,28,4,2010-07-10,006666.png
                              • aneta-skarpeta Re: ehhh... 15.06.10, 11:24
                                > No tak, ale w ten sposób można doprowadzić dzwonienie do absurdu -
                                bo wiem, że
                                > jedni mają psa, drudzy - kota, trzeci - remont, czwarty - urlop,
                                itd. Żeby nie
                                > było - nie porównuję dziecka do zwierząt ani do prac domowych,
                                bardziej nie wie
                                > m
                                > gdzie ustalić granicę. Moim zdaniem dzwoni ten co ma problem.

                                nikt nie oczekuje od pary mlodej ze bedzie wszystko uzgadniala z
                                goscmi- remonty, koty i psy. chodzi o dzieci. tylko dziecismile

                                a , ze autorka wątku ma problem to ona powinna zadzwoni, dla kuzynki
                                to nie byl problem


                                co do zaproszen bez dzieci. ja dostawalam kilka razy zaproszenie od
                                rodziny na wesele, gdzie nie bylo mojego syna na zaproszeniu, a
                                potem sie pytali czemu nieprzyjechałwink akurat ja z zasady nie biore
                                go na wesela bo mam z kim go zostawic i wole sama sie pobawic- chyba
                                ze to wesele bardzo bliskiej rodziny i wiem ze beda dzieci
          • crises Re: ehhh... 13.06.10, 21:50
            > I ja się pytam gdzie tu logika?

            Też tego nie kumam. Dlaczego w imię obrony własnych przekonań można pokazać
            mentalnego faka dziadkowi, który w teorii chce dla nas jak najlepiej, a nie
            można jakiejś niewychowanej paniusi z obsesją wleczenia wszędzie własnego
            przychówku? Ktoś może mi to wyjaśnić? Ktokolwiek?
            • niebieski_lisek Re: ehhh... 14.06.10, 03:33
              Po pierwsze autorka wątku o dziadkach nie ma z nimi najlepszy relacji więc
              zdanie "dziadkowi, który w teorii chce dla nas jak najlepiej" jest w tym
              przypadku naciągane. Po drugie kwestia światopoglądowa (decyzja że ślub jest
              tylko cywilny) jest ważna, wielokrotnie przemyślana, i zmiana planów była by
              podeptaniem własnych przekonań. To czy będzie jeden gość mniej czy więcej, nawet
              jeśli to dziecko, jest moim zdaniem sprawą znacznie mniejszego kalibru, o którą
              niekoniecznie trzeba kruszyć kopie.
              • crises Re: ehhh... 14.06.10, 12:45
                Uważne przyjrzenie się datom i godzinom, to byś zobaczyła, że było
                to jeszcze przed info, że dziadkowie bursztynki jednak się zbiesili
                aż tak, że odmawiają przybycia.

                Poza tym dlaczego chcesz decydować za innych, co jest dla nich
                ważne? Dla kogoś może być ważne także i to, że nie chce płacić za
                konieczność oglądania na własnym weselu dziecięcia, którego obecność
                jest mu totalnie obojętna lub wręcz drażni.
                • niebieski_lisek Re: ehhh... 15.06.10, 18:26
                  A jak ty uważnie byś się przyjrzała, to byś zauważyła, że o słabych relacjach z
                  dziadkami bursztynka pisała już w pierwszym poście otwierającym jej wątek. Dla
                  mnie moja wiara, światopogląd są bardzo ważne, należą do rzeczy które mnie
                  określają. Jeśli dla ciebie dodatkowy gość na weselu jest sprawą istotniejszą,
                  to nie będę polemizować, to twoja sprawa smile
                  • crises Re: ehhh... 15.06.10, 19:00
                    I dlatego należy uznać z automatu, że nie istnieją dziadkowie chcący
                    jak najlepiej, a jednak problematyczni, i musimy pisać tylko o
                    dziadkach bursztynek, i nie mogę mieć na myśli jakichś dziadków
                    generycznych?

                    Brak uginania się pod presją otoczenia jest dla mnie istotny w
                    każdej istotnej sprawie, a znaczna część opisywanych tu dylematów to
                    dla mnie kompletny kosmos. Ale wiesz, ja należę do ludzi, którzy
                    świadopoglądowo byli niezależni od bardzo dawna, finansowo od
                    niezmiernie dawna, i nie mają oporów przed usadzeniem Bardzo
                    Bliskiej Osoby ostrzeżeniem, że myśleć sobie może co chce, ale
                    zachowywać ma się przyzwoicie, bo ja sobie bez niej poradzę, a ona
                    już niedługo może potrzebować kogoś do zmieniania pampersów, i jeśli
                    nie będzie się zachowywać przyzwoicie, to tym kimś na pewno nie będę
                    ja.
                    • aneta-skarpeta Re: ehhh... 15.06.10, 21:01
                      oslnilo mniesmile

                      my mowimy o dwoch z dwoch biegunow.

                      ja nie musze nikogo przed niczym ostrzegac, nie mam zatargow z nikim
                      z rodziny, nikt mnie w moim najblizszym otoczeniu nie denerwuje. w
                      kwestiach odmiennych szanujemy siebie nawzajem i nie ma miedzy nami
                      zawisci, zlosci, zlosliwosci

                      i bardzo mi zalezy na mojej rodzinie, a jako osoba kompromisowa i
                      ukladna ( niezalezna finansowo, mieszkaniowo i swiatopogladowo)
                      potrafie nie byc malostkowa

                      a dla mnie robienie dramamtu z faktu, ze dziecko weszlo w pierwszy
                      taniec jest troszke malostkowe..choc oczywiscie kazdy ma do tego
                      prawo- nikt nie mowi ze nie ma
    • nati-pati Re: przyjecie weselne bez dzieci 15.06.10, 11:03
      U nas bliską rodzinę prosiliśmy z dziećmi, nie wyobrażałam sobie
      sytuacji gdzie moje siostrzenice nie byłyby obecne, jeżeli chodzi o
      znajomych to bez dzieci, moja koleżanka z uwagi na to, że karmiła
      piersią przyszła ze swoim maleństwem, z którym trochę się pobawili i
      po pierwszych "stołach" odwieźli małego do babci - nie sprawiał
      problemów.
      Z dalszej rodziny dzieci nie zapraszaliśmy informując od razu, że to
      z uwagi na warunki lokalowe, jak i ograniczoną liczbę miejsc.
      Wszyscy byli ok., później się okazało, że moja siostra cioteczna
      mająca córkę wtedy 12-letnią nie miała nic przeciw temu, ale jej
      rodzice tak i oczywiście po interwencji u mojej mamy uzgodniliśmy,
      że przez jedną osobę więcej nic się nie stanie.
      Natomiast od mojega męża jedni goście przyszli z dwójką dorosłych
      dzieci, mimo wcześniejszych uzgodnień, że rozumieją itp.
      Tak więc wszystko zależy od rodziniy i ich "rozumu", a także naszego
      stosunku do gości i zażyłości z nimi.
      Dodam jeszcze, że terez mamy zaproszenie do mojej siostry ciotecznej
      i wprawdzie na zaproszenie nie ma wpisanych dzieci, to jednak
      prosząc nas zaznaczyli żebyśmy byli z dziećmi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się