• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Jedna koncepcja, czyli Zia86 wychodzi za mąż 5 Dodaj do ulubionych

    • 15.12.10, 19:06
      Kilka rzeczy się nam pozmieniało. wink Niestety w Barcelonie nie można sukni przymierzyć, w końcu dogadaliśmy się z salonem o co nam chodziło a co oni pisali. Trwało to długo, bo na maila czekało się kilka dni. W międzyczasie panie konsultantki szukały sukni w innym miejscu w Europie. Suknia jest w Paryżu ale kosztuje 4000 euro więcej niż w Barcelonie. Wiadomo odpada. Mediolan i Londyn tego modelu nie mają. Panie konsultantki piszą do źródła czy jest może jeszcze ten model ale wygląda na to, że będziemy jednak zamawiać w ciemno.
      Tak, że wyjazd po suknie i dodatki, zamieni się w wyjazd po odbiór sukni i dodatki i zmieni termin na maj/czerwiec. wink
      Pani stylistka boi się trochę zamawiać w ciemno, dlatego byłyśmy dzisiaj pomierzyć sukienki o podobnym fasonie, dekolcie itd. Na szczęście okazuje się, że w takim lekkim serduszku jak ma ta suknia jest mi dobrze. smile Jest mi też dobrze w takim fasonie ale to już wiedziałam.
      Sprawdzamy też możliwość sprowadzenia jej bezpośrednio ze Stanów, może wyszłoby tanio. Na innym forum jedna z forumek też tak zamawiała VW i jest bardzo zadowolona, właśnie jej pani stylistka była w Stanach i wypatrzyła ten model w jakimś komisie za super cenę.
      Mamy czas do końca roku ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że znalazłam swoją wymarzoną suknie ślubną. smile Czuje z nią więź i wiem, że to jest moja magiczna suknia, w której będę wyznawać miłość swojemu kochanemu mężczyźnie. smile
      No i mamy do niej też stylizacje już zrobioną. smile
      --
      Nasza historia
      Nasza strona ślubna
      Mój blog z inspiracjami
      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
      • 15.12.10, 19:11
        oj Zia sama widzisz jakie cyrki sa z ta sukienka..zebys nie obudziła sie z ręka w nocniku..na Twoim miejscu bym szukała czegos innego jeszcze ..i jaki czas do konca roku? juz jest koniec roku..przed nami swieta i koniec..a wiadomo jaki to jest czas
      • 15.12.10, 19:12
        boszesztymój...
        ale to pokomplikowane z tą kiecą confused
        mam nadzieję, że się nie rozczarujesz i zakupami i samą suknią
        bo jeszcze się okaże, że w sukni weselnej będziesz szła do ślubu...

        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
        • 15.12.10, 19:20
          > bo jeszcze się okaże, że w sukni weselnej będziesz szła do ślubu...

          to byłby prawdziwy dramat...!
          • 15.12.10, 19:22
            no nie? tongue_out

            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
            • 15.12.10, 20:07
              zdecydowanie dramat, godzien co najmniej minuty ciszy na forum.
              • 16.12.10, 12:13
                hahahaha
                tak pracują panie stylistki i panie konsultantki - MEJLOWO!
                no chyba, ze zarządzająca nimi straciła kontakt z rzeczywistością albo nie ma telefonu
                • 16.12.10, 12:24
                  za aneta-skarpeta:
                  do barcelony chcialas zabrac 13 osob, bo to konieczne, a teraz zamawiasz w ciemno sukiene i nie oplaca ci sie jechac samej na 1 dzien do paryza zeby ja na zywo zobaczyc i przymierzyc?????
                  cala Zia
                  mowie Wam, będzie Madonna z salonu w Krakowie
                  a Barca, Zien, Paryz, 13 stylistek, ABC, Clinontowna, Vera, a nawet Kate Middleton.....to, jak ktoś określił zwykle bicie piany

                  czemu Zia wstydzisz się, ze jesteś zwykłą Panna Młodą i organizujesz zwykłe ładne wesele????
                • 16.12.10, 12:41
                  monia, bo zapomniałaś o najważniejszym - był przecież ATAK ZIMY!!! big_grin
        • 16.12.10, 12:10
          na 1000% tak sie okaże, widzisz, ze Barca juz odpadła, ach te 100 nieaktualnych postów....
          • 16.12.10, 12:20
            Nic nie odpadło, tylko zmieniło termin na wiosenny. smile
            --
            Nasza historia
            Nasza strona ślubna
            Mój blog z inspiracjami
            http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
      • 15.12.10, 19:41
        umarłam big_grin
        --
        Zapraszamy na sabat smile
        strefa ślubna
      • 15.12.10, 20:00
        ale będzie wesoło.
        coś mi się zdaje, że akcja ,,koperty" to pikuś.


        --
        fotoforum.gazeta.pl/5,2,inaa1.html
        urok
        pereł sznur
        na huśtawce nastroju
        • 15.12.10, 20:06
          ja się w ogóle zastanawiam, skąd takie "zamieszanie" z tą suknią tylko-na-ślub - Zia coś pisze, że korespondencja była z salonem, i był jeden mail na kilka dni, i dlatego to tak wolno szło, i ojejku... no to nie można było kuźwa ZADZWONIĆ i ZAPYTAĆ? żyjemy w XXI wieku... ponoć Zijowa druhna mówi świetnie po hiszpańsku, to już trzeba było ją poprosić, skoro końsultantki nie podołały...
          wyszło, że korespondowały a korespondowały, mejli się naklepały... i guzik, proszę państwa.
      • 15.12.10, 20:02
        > Suknia jest w Paryżu ale kosztuj
        > e 4000 euro więcej niż w Barcelonie.
        To w Barcelonie chyba używaną mieli. Nowa kosztuje coś około 8,5 tys. $, po 4 tys. $ można kupić używaną w necie (to cena minimalna) w USA, w UK używana chodzi po 4,5 tys funtów.. Właśnie przypomniałam sobie - to Clintonówna ją miała.
        • 15.12.10, 20:09
          A ja - bidna kotka- sie juz totalnie pogubiłam i prosze o info która to suknie kosztuje więcej w Paryżu niz w Barcelonie i w ogóle to będzie z USA z komisu smile

          --
          KOTKA ZIELONOOKA
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/id/ac/nnbn/qZbvfMbaGSOgbBzwAA.jpg
          • 15.12.10, 20:31
            nooo, ta taka, co ma dół jak z ogonów białych norek tudzież szmatek jakowychś. co to Zia jej nie mierzyła ni na oczy nie widziała, ale wie i czuje, że to TA.
            • 16.12.10, 20:34
              AAA!! AHA smile
              (napisała kotka nadal ciemna jak tabaka w rogu wink)
              --
              KOTKA ZIELONOOKA
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/id/ac/nnbn/qZbvfMbaGSOgbBzwAA.jpg
      • 15.12.10, 20:33
        Jeszcze raz. smile Mówimy cały czas o sukni ślubnej, czyli tej z falbanami VW. Jak się okazało nie ma jej w Barcelonie, nie ma jej też w Mediolanie i Londynie. Jest w Paryżu ale kosztuje 4000 euro więcej niż w Barcelonie. I teraz są dwie opcje, które sprawdzamy albo suknia przez salon w Barcelonie albo sprowadzana prosto z USA. Oczywiście nowa, na moje wymiary.
        Nie ma problemu z terminami dostawy, to na szczęście. smile Jakbyśmy nie zamówili to suknia będzie końcem maja, początkiem czerwca a może nawet wcześniej. smile
        Ja się bałam tylko jednej rzeczy, że dekolt będzie nie dobry ale po dzisiejszych przymiarkach okazało się, że nie ma się czego bać.
        --
        Nasza historia
        Nasza strona ślubna
        Mój blog z inspiracjami
        http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
        • 15.12.10, 20:36
          Rzeczywiście - Chelsea Clinton miala te suknie Very Wang na slubie :

          http://www.usmagazine.com/uploads/assets/articles/34862-all-the-details-on-chelsea-clintons-wedding-dress/1280682148_clinton-wedding-dress_290.jpg
          • 15.12.10, 20:38
            O rzeczywiście. smile Ale z innym dekoltem i pasem. Ja będę mieć kompletnie inną stylizacje.
            --
            Nasza historia
            Nasza strona ślubna
            Mój blog z inspiracjami
            http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
            • 15.12.10, 20:53
              Zia a ile Ci zaspiewali za tę suknię w BRC? Nie musisz mowic dokladnej sumy, ale moze rzeczywiscie jest tak jak ktos napisal wyzej, ze byla to suknia uzywana, dlatego taka roznica cen miedzy Barcelona a Paryzem.. wg moich obliczen ten model nowy kosztuje ok 5,5 tys euro.
              • 15.12.10, 21:04
                Nie, nie jest używana. smile W Barcelonie cena po przeliczeniu z $ na euro jest właśnie podobna jak te, która znajdowałam w internecie. To właśnie cena z Paryża jest okropnie zawyżona, nie wiem czemu. Ja rozumiem taksę klimatyczną ale bez przesady. wink
                --
                Nasza historia
                Nasza strona ślubna
                Mój blog z inspiracjami
                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                • 15.12.10, 21:12
                  Dobra, niech stracę wink Jesli potrzebujesz pomocy z hiszpanskim, tlumaczenia czegos itp., sluze pomoca, chetnie poćwiczę język. Skończyłam filologię z językiem hiszpanskim. Z angielskim u hiszpańskich sprzedawczyn, nawet w salonie zagranicznej marki, moze byc krucho i moze to jest powod dla ktorego nie mozecie sie dogadac.
                  • 15.12.10, 21:33
                    Dziękuje bardzo. smile Już się dogadaliśmy z salonem i wszystko wiem. smile Sprawdzamy teraz tylko opcje bezpośredniego zamówienia.
                    --
                    Nasza historia
                    Nasza strona ślubna
                    Mój blog z inspiracjami
                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
          • 15.12.10, 23:52
            Co do sukni, widzę, ze Zia się rozkręca, najpierw był Zień i suknia w której paradowała na festiwalu ABC. A teraz mamy suknie , w jakiej ślub brała Clintonówna...z tygodnia na tydzień coraz lepiej. Nie wiem czy pamiętacie, zaczynało się od rybki...Mało tego aby pobić córkę prezydenta USA, Zia musi mieć aż 3 suknie, po kiego diabła nikt tego nie wie.

            ''To właśnie cena z Paryża jest okropnie zawyżona, nie wiem czemu.''
            jak to czemu, Paryż to stolica mody, te 4 tys więcej to za samą nazwę miasta.

            --
            w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

            Objaw przedawkowania Radia Maryja.
            • 16.12.10, 00:32
              Tyle tylko, że w obydwu tych przypadkach widziałam te suknie normalnie, nie na "celebrytach". wink
              Napisałam, że rozumiem taksę klimatyczną ale 15 tys zł różnicy to chyba lekka przesada, nie sądzisz? wink
              --
              Nasza historia
              Nasza strona ślubna
              Mój blog z inspiracjami
              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
        • 15.12.10, 21:26
          zia86 napisała:
          > Ja się bałam tylko jednej rzeczy, że dekolt będzie nie dobry ale po dzisiejszy
          > ch przymiarkach okazało się, że nie ma się czego bać.

          no ale na 100% tego stwierdzic tez nie mozesz, bo mierzylas zupelnie inne sukienki, nawet jezeli byly zblizone krojem
          • 15.12.10, 21:34
            a nie mozesz chociaz dla pewności, że to "Ta" lecieć z kimś do tego Paryza i zmierzyć?
            • 15.12.10, 21:35
              Zastanawiamy się nad tym ale nie wiem czy jest sens wydawać kasę na taką wycieczkę. smile
              --
              Nasza historia
              Nasza strona ślubna
              Mój blog z inspiracjami
              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
              • 15.12.10, 21:41
                ale ja nie mówie zebys leciała z całym orszakiem - leć ze stylistką albo mamą i już.w porównaniu z innymi Twoimi szaleństwami to naprawdę już nie było nic wielkiegosmile
              • 15.12.10, 21:55
                Biorąc pod uwagę kasę, jaką chcesz zapłacić za tę suknię to IMHO warto wydać ciut więcej, polecieć do Paryża i zmierzyć. Przy cenie sukni taki wyjazd to chyba kropla w morzu (oczywiście, jeśli polecisz tam tylko ze stylistką/przyjaciółką/mamą/tatą etc., a nie ze sztabem ludzi). Do Paryża latają tanie linie lotnicze, a 1 nocleg Cię nie zrujnuje.
                Niestety każda suknia jest inaczej skrojona. Nie można założyć, że skoro dobrze wyglądasz w falbanach z jednej kiecki i w dekolcie 'serduszkowym' z drugiej to jeszcze inna kiecka, posiadająca obydwie te cechy będzie rzeczywiście dla Ciebie idealna.
                Teraz zachowujesz się naprawdę nieodpowiedzialnieuncertain

                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
                • 15.12.10, 21:58
                  Eeee tam. Jak nie bedzie pasowala, to Zia sprzeda ja w Paryzu i jeszcze zarobi wink
                  --
                  - Jestem ulepiona z psiej kupy... - Wiesz dlaczego tak powiedzial? Bo mu sie podobasz.
                  • 15.12.10, 22:05
                    W sumie jest to dobry pomysł na bizneswink

                    --
                    http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
                    • 15.12.10, 22:21
                      Bysnes chyba nie wytrzyma Zii zdolości organizacyjnych i ogarnięcia wink
                • 15.12.10, 22:04
                  Chodzi mi o to, że lepiej wydać pieniądze na wyjazd do Paryża na przymiarkę, niż umoczyć o wiele większą sumę na suknię, która może okazać się jednak nie tą wymarzoną i idealną.

                  --
                  http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
                  • 15.12.10, 22:22
                    Bardzo dużo osób zamawiało sukienki bez przymierzenia i efekt był super, żeby daleko nie szukać to nasza Dorothy. wink Wiele ludzi też zamawia suknie, które są u nas niedostępne np. ze Stanów.
                    Oczywiście jeśli odbylibyśmy taki wyjazd to na pewno w wąskim gronie. Jednak ja tyle wiem, że ta sukienka tam jest, czy można sobie po prostu wejść i ją sobie tam przymierzyć to jeszcze nie wiemy. smile
                    --
                    Nasza historia
                    Nasza strona ślubna
                    Mój blog z inspiracjami
                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                    • 15.12.10, 22:46
                      Nie kupuję wprawdzie żadnych ubrań od Very Wanga ani żadnych innych projektantów, ale jeżeli nie można tych ubrań przed kupnem przymierzyć, to o kant tyłka za przeproszeniem można tych projektantów roztłuc.
                      A potem pani Doda paraduje w szpilkach od McQueena przydużych dwa rozmiary.
                      • 15.12.10, 22:52
                        no właśnie, bez mierzenia do można co najwyżej szalik kupić, bo nawet czapkę to już niebardzo.
                      • 15.12.10, 22:53
                        Zia, dziewczyny madrze prawia, jedz do Paryza przymierzac. Ja mialam tak, ze przymierzalam sukienki o teoretycznie idealnym kroju dla mnie (majace wszelkie "parametry" ubran, w korych wygladam super) i wygladalam w nich "jak idz stad i nie wracaj".
                        Nie bedziesz wiedziec dopoki nie przymierzysz.
                        --
                        http://global.theknot.com/tickers/tt8174f.aspx
                      • 16.12.10, 00:35
                        Sangrita można, tyle, że nie w naszym kraju ani jak widać nawet nie blisko naszego kraju. wink Nie jest to wina projektantów ale rynku, który u nas jest najmniejszy w UE.

                        --
                        Nasza historia
                        Nasza strona ślubna
                        Mój blog z inspiracjami
                        http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                        • 16.12.10, 07:49
                          > Nie jest to wina projektantów ale rynku, który u nas jest najmniejszy w UE.

                          Aha, czyli to ogółu wina europejskich panien młodych, które kupują kiecki za najwyżej 2 tyś. ojro? wink
                          • 16.12.10, 11:33
                            Po części też. wink Ale w ogóle u nas rynek takich dóbr, nie tylko ślubnych jest najmniejszy w całej Unii.
                            --
                            Nasza historia
                            Nasza strona ślubna
                            Mój blog z inspiracjami
                            http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                            • 16.12.10, 11:39
                              Rozumiem, że Estonia z 1,5 mln mieszkańców, Słowenia z 2,5 mln, Łotwa z 2,1 mln, Malta z 500 tys. mieszkańców mają wiekszy rynek niż 40-mlionowa Polska? O krajach takich jak Słowacja, Finlandia czy Bułgaria nie wspominając.

                              Deeicko, czy ty się w ogóle zastanawiasz co ty piszesz?
                              • 16.12.10, 11:42
                                Mieliśmy już o tym kiedyś dyskusje z Emi. Tak dokładnie, u nas rynek dóbr luksusowych jest(a przynajmniej był, bo może teraz się coś przez nas brak kryzysu zmieniło) najmniejszy w UE. To był artykuł z Newsweeka.
                                --
                                Nasza historia
                                Nasza strona ślubna
                                Mój blog z inspiracjami
                                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                • 16.12.10, 11:48
                                  Dziecko, 40 mlionów i 2 miliony.

                                  Jakich luksusowych? O czym ty w ogóle piszesz?
                                  • 16.12.10, 11:54
                                    Sprzedaż dóbr luksusowych, do których zaliczają się m.in. sukienki VW i innych projektantów jest u nas najmniejsza z całej UE. Dlaczego np. w Pradze są butiki projektantów a w Warszawie nie? Dlaczego w Bukareszcie można kupić buty znanych projektantów, ma swój butik(butik nie punk sprzedaży) RC a u nas nawet punkt sprzedaży splajtował? A no właśnie dlatego. wink
                                    --
                                    Nasza historia
                                    Nasza strona ślubna
                                    Mój blog z inspiracjami
                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                    • 16.12.10, 12:03
                                      > Sprzedaż dóbr luksusowych, do których zaliczają się m.in. sukienki VW i innych
                                      > projektantów jest u nas najmniejsza z całej UE.

                                      ZIa pytam sie konkretnie- czy w estonii, na lotwie, litwie czy rumunii lub slowenii jest lepszy ryne slubnych dobr lususowych niz w pl?
                              • 16.12.10, 11:49
                                Dla mnie to jest jedno wielkie bicie piany z ta suknia, bo ciagle cos sciemniasz. Niby mial byc luty, teraz juz czerwiec, a w czerwcu okaze sie, ze poczta nie dziala i suknia nie doszla i ostatecznie pojdziesz w tej z Madonny.....Czyli wyjdzie jak zawsze...
                                • 16.12.10, 11:56
                                  Asiu, na wszystkie sukienki się czeka, na tą także. smile Mieliśmy w lutym lecieć ją przymierzyć i zamówić oraz kupić dodatki. Zamiast tego, pojedziemy w maju/czerwcu ją odebrać, zrobić na miejscu poprawki ewentualne i kupić dodatki. smile
                                  --
                                  Nasza historia
                                  Nasza strona ślubna
                                  Mój blog z inspiracjami
                                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                  • 16.12.10, 12:15
                                    zia86 napisała:

                                    > Asiu, na wszystkie sukienki się czeka, na tą także. smile Mieliśmy w lutym lecieć
                                    > ją przymierzyć i zamówić oraz kupić dodatki. Zamiast tego, pojedziemy w maju/cz
                                    > erwcu ją odebrać, zrobić na miejscu poprawki ewentualne i kupić dodatki. smile


                                    hahaha juz si epogubiłam big_grin gdzie odebrac? myslalam ze skoro zamiawiasz to juz sie nigdzie nei wybierasz, a kiecke przysla ci do Polski..juz nic z tego nie wiem
                                    • 16.12.10, 12:19
                                      Dziewczyny, czy ja niewyraźnie piszę? wink
                                      Napisałam, że wyjazd po sukienkę i dodatki w lutym zamieni się w wyjazd po odbiór sukienki i dodatki w maju/czerwcu. wink No chyba, że sukienkę będziemy zamawiać bezpośrednio ze Stanów.
                                      --
                                      Nasza historia
                                      Nasza strona ślubna
                                      Mój blog z inspiracjami
                                      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                      • 16.12.10, 12:24
                                        NIe to, ze niewyraznie..tylko juz tak jest to zagmatwane ze sie człowiek gubi..zazdroszcze ci stalowych nerwów, wszak duzo, duzo wczesniej i tak bedziesz musiala wiedziec kiedy konkretnie suknia jest do odebrania, zeby np zabukowac bilety lotnicze..a widomo jak to jest z biletami..i troche sie zgadzam z tym co zostalo gdzies napsiane wczensiej, ze praktycznie przez trzy lata była jakas złuda a teraz wszystko na hop siup..
                                        • 16.12.10, 12:26
                                          Ja będę wiedzieć kiedy odebrać sukienkę w momencie jej zamówienia, tak, że spokojnie. smile
                                          --
                                          Nasza historia
                                          Nasza strona ślubna
                                          Mój blog z inspiracjami
                                          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                      • 16.12.10, 12:25

                                        zia86 napisała:

                                        > Dziewczyny, czy ja niewyraźnie piszę? wink
                                        > Napisałam, że wyjazd po sukienkę i dodatki w lutym zamieni się w wyjazd po odbi
                                        > ór sukienki i dodatki w maju/czerwcu. wink No chyba, że sukienkę będziemy zamawia
                                        > ć bezpośrednio ze Stanów.


                                        a w czym jest problem, zeby pojechac do paryza ją zobaczyc np w styczniu? tylo ty i stylistka?
                                        • 16.12.10, 12:29
                                          Do Paryża musielibyśmy jechać w co najmniej 4 osoby(ja z narzeczonym, któryś z moich rodziców, pewnie ojciec i pani stylistka), koszt biletu to około 1000 zł, plus nocleg itd. Czyli całość w okolicach 5000-6000 zł. Po prostu nam się to nie opłaca robić dwóch wycieczek.
                                          --
                                          Nasza historia
                                          Nasza strona ślubna
                                          Mój blog z inspiracjami
                                          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                          • 16.12.10, 12:37
                                            zia86 napisała:

                                            > Do Paryża musielibyśmy jechać w co najmniej 4 osoby(ja z narzeczonym, któryś z
                                            > moich rodziców, pewnie ojciec i pani stylistka), koszt biletu to około 1000 zł,
                                            > plus nocleg itd. Czyli całość w okolicach 5000-6000 zł. Po prostu nam się to n
                                            > ie opłaca robić dwóch wycieczek.

                                            ehh Zia, przeciez dwa razy wiecej wyniosła by cie Barcelona dla ok 13 osob...nie lepiej sie przyzanc, ze przeliczylas sie z kosztami od tak, a nie kręcic...
                                            • 16.12.10, 12:39
                                              Zia, nigdy się nie przyzna
                                              cytując klasyka - "spokojnie dziewczyny"
                                              • 16.12.10, 12:46
                                                ale za to patrzcie, ile postów przybyło i niedługo będzie można założyć nowy wąteczek big_grin
                                                (chyba tylko o to już tutaj chodzi - nieważne, co piszą, ważne, żeby pisali)
                                            • 16.12.10, 12:39
                                              Tak oczywiście. smile Tylko, że wycieczka do Paryża to dodatkowy koszt. O to mi chodzi. Jeśli byśmy nie jechali do Barcelony ze wszystkimi albo w ogóle nie jechali to wtedy wycieczka do Paryża ma jak najbardziej sens i nawet zaoszczędzimy. smile Ale wycieczka w styczniu do Paryża a potem w maju do Barcelony to moim zdaniem trochę za dużo po prostu. smile Nawet ja wiem kiedy to wszystko dochodzi do granicy.
                                              --
                                              Nasza historia
                                              Nasza strona ślubna
                                              Mój blog z inspiracjami
                                              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                              • 16.12.10, 12:44
                                                Zia napisala
                                                Jeśli byśmy nie jechali do Barcelony ze wszystkimi albo w ogóle nie jecha
                                                > li to wtedy wycieczka do Paryża ma jak najbardziej sens i nawet zaoszczędzimy



                                                to wy i ta jedziecie w te 13 os. do bacelony? mimo ze sukienki tam nie ma?
                                                • 16.12.10, 12:48
                                                  Tak jedziemy. smile Ale już po odbiór sukienki i dodatki. smile Przecież to napisałam na początku.
                                                  --
                                                  Nasza historia
                                                  Nasza strona ślubna
                                                  Mój blog z inspiracjami
                                                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                                  • 16.12.10, 12:50
                                                    zia86 napisała:

                                                    > Tak jedziemy. smile Ale już po odbiór sukienki i dodatki. smile Przecież to napisałam
                                                    > na początku.


                                                    czyli dobrze zrozumialam

                                                    poprzednia wersja byla
                                                    1. jedziemy w 13 osob
                                                    2. odbieramy suknie

                                                    ta czy sia mialy byc 2 wyjazdy, teraz nagle moze byc tylko jeden...czemu?
                                                  • 16.12.10, 12:55
                                                    Tak dokładnie. smile Bo wyjazd do Paryża po oglądanie jest dużo droższy niż wyjazd tylko z narzeczonym do Barcelony po odbiór.
                                                    --
                                                    Nasza historia
                                                    Nasza strona ślubna
                                                    Mój blog z inspiracjami
                                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                                  • 16.12.10, 13:03
                                                    zia86 napisała:

                                                    > Tak dokładnie. smile Bo wyjazd do Paryża po oglądanie jest dużo droższy niż wyjazd
                                                    > tylko z narzeczonym do Barcelony po odbiór.

                                                    zgłupiałam do reszty..przeciez koncept wyjazdu do Barcelony z 13 osobami i tak o wiele przewyższałby takie dwa wyjazdy i to o wiele..tak wiec juz nic nie rozumie
                                                  • 16.12.10, 13:13
                                                    zia86 napisała:

                                                    > Tak dokładnie. smile Bo wyjazd do Paryża po oglądanie jest dużo droższy niż wyjazd
                                                    > tylko z narzeczonym do Barcelony po odbiór.


                                                    czyli wg Ciebie lepiej wybrac sukienke bez ogladania i jezdzenia bo taniej, a za to po odbior zabrac 13 osob- dodatkowo robiac zakupy?

                                                  • 16.12.10, 13:16
                                                    w glowie mi sie nie miesci, ze masz pieniadze na sunie od VW, na wycieczke dla 13 osob, a nie masz 5 wolnych tys zeby zobaczyc suknie na zywo, zeby sie na bank upewnic, dotknąc, oczarowac


                                                  • 16.12.10, 20:40
                                                    Melduje ze nadal NIC nie rozumiem uncertain

                                                    Paryż popieprzył mi sie totalnie z Barceloną, falbanki pomerdały z rybkami, stylistki z konsultantkami ,suknia weselna z suknią slubną, koszty z przychodami, pity z vat'ami smile
                                                    Wymiękam smile
                                                    --
                                                    KOTKA ZIELONOOKA
                                                    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/id/ac/nnbn/qZbvfMbaGSOgbBzwAA.jpg
                                                  • 16.12.10, 20:41
                                                    Kotka czytaj podsumowania. smile W ostatnim poście zrobiłam podsumowanie stylizacji. smile
                                                    --
                                                    Nasza historia
                                                    Nasza strona ślubna
                                                    Mój blog z inspiracjami
                                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                                  • 16.12.10, 13:17
                                                    aneta - nie ma wyjścia, ona musi już te 13 osób zabrać, bo im naobiecywała cudów, druhny już wiedzą, że polecą za friko na wycieczkę, a panie konsultantki zacierają ręce na dodatkową kasę, no i nie zapominajmy o paniach fotografkach... nie można przecież teraz tak nagle tego odwołać wink
                                                  • 16.12.10, 13:51
                                                    Zakładając, że będziesz jechać po odbiór kiecki do Barcelony. Po co Ci przy odbiorze 13 osób?
                                                    Równie dobrze możesz pojechać z narzeczonym, tak jak planowałaś, a w styczniu przymierzyć. Nie będzie drożej, a wręcz taniej.
                                                    Ale wiem, że i tak nie przekonamtongue_out

                                                    --
                                                    http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
                                            • 16.12.10, 12:39
                                              jesli by mnie nie bylo stac na 2 wycieczi, to autentycznie wolalabym pojechac przymierzyc i niech przysylają do pl
                                              • 16.12.10, 12:41
                                                Tyle, że do Polski nie przyślą. Uparli się, że mam przyjechać po odbiór bo one nie wypuszczą sukienki idealnie dla mnie dopasowanej. smile W sumie mądrze.
                                                --
                                                Nasza historia
                                                Nasza strona ślubna
                                                Mój blog z inspiracjami
                                                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                                • 16.12.10, 12:46

                                                  zia86 napisała:

                                                  > Tyle, że do Polski nie przyślą. Uparli się, że mam przyjechać po odbiór bo one
                                                  > nie wypuszczą sukienki idealnie dla mnie dopasowanej. smile W sumie mądrze.


                                                  ok. wiec ta czy siak trzebabyloby jechac 2 razy. zeby obejrzec i i zeby odebrac

                                                  skoro nie ogladacie w barcelonie to mozecie pojechac do paryza
                                                • 16.12.10, 13:11
                                                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/wi/yb/8wc3/VM4wkDaRBobxTsJpUX.jpg

                                                  prosze, jaka piekna chinska podrobka, za jedyne 300 dolcow! plus koszty przesylki i poprawki u krawcowej, w 2tys pln sie zmiescisz.
                                                  i tak wszyscy uwierza, ze to prawdziwa Vera big_grin big_grin
                                                  prawie zaluje, ze juz kiecke mam, bo bym sobie dla jaj zamowila
                                          • 16.12.10, 12:38
                                            przepraszam, ale pierniczysz- czemu nie mozesz pojechac tylko ze stylistką, skoro mozesz zamowic suienke bez przymerzania?

                                            a do barcelony w 13 os sie oplacalo?
                                            • 16.12.10, 12:40
                                              Bo bez narzeczonego nie wsiądę do samolotu a jeśli nie pojedzie któryś z rodziców, bądź oboje to się obrażą, że wybieram z obcą osobą sukienkę bez ich pomocy.
                                              --
                                              Nasza historia
                                              Nasza strona ślubna
                                              Mój blog z inspiracjami
                                              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                              • 16.12.10, 12:46
                                                leciać możesz sama, jesteś dorosła, a na miejscu profesjonalny salon się toba zajmie

                                                po kij ci narzeczony, rodzice i orszak za granicą? przecież nikt nie wyprawia takich cyrków jak ty

                                                dlaczego tak nakręcasz ten wątek takimi pierdółkami?
                                                • 16.12.10, 12:50
                                                  Nie wsiądę sama do samolotu. Mowy nie ma. wink Tutaj nie chodzi o zajęcie się ale o to, że ja się boje latać, więc na pewno bez narzeczonego nie polecę. A pani stylistce m.in. za to płacimy. smile A jak pani stylistka to któryś z rodziców bo inaczej śmiertelna obraza będzie. wink
                                                  --
                                                  Nasza historia
                                                  Nasza strona ślubna
                                                  Mój blog z inspiracjami
                                                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                                  • 16.12.10, 12:58
                                                    to jedź autobusem

                                                    a z rodzicami nikt sukni nie wybiera, co najwyżej z mamą

                                                    dlaczego jesteś taka pretensjonalna?
                                                  • 16.12.10, 19:53
                                                    > Nie wsiądę sama do samolotu. Mowy nie ma. wink Tutaj nie chodzi o zajęcie się ale
                                                    > o to, że ja się boje latać, więc na pewno bez narzeczonego nie polecę.

                                                    Sugeruję w takim razie sukienkę z Krakowa. Albo Warszawy, można dojechać pociągiem albo samochodem.

                                                    > A jak pani stylistka to któryś z rodziców bo
                                                    > inaczej śmiertelna obraza będzie. wink

                                                    Zia ile lat mają Twoi rodzice? ~20 więcej niż Ty? Śmiertelna obraza, bo nie zabrałaś ich do sklepu po sukienkę?
                                                  • 16.12.10, 20:00
                                                    Masz jakiegoś choleryka w otoczeniu? Ale takiego naprawdę dużego, jak nie to nie wiesz o czym mówię. wink
                                                    --
                                                    Nasza historia
                                                    Nasza strona ślubna
                                                    Mój blog z inspiracjami
                                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                                  • 16.12.10, 20:02
                                                    a nie zdenerowowala sie ze wybierasz suknie na odleglosc?ze nie mozecie jej zobaczyc na zywo etc? bo to chyba gorsze
                                                  • 16.12.10, 20:13
                                                    Nie. smile Bo to zupełnie nie o to chodzi i nawet o tą suknie nie chodzi.
                                                    --
                                                    Nasza historia
                                                    Nasza strona ślubna
                                                    Mój blog z inspiracjami
                                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                                  • 16.12.10, 20:06
                                                    Mam czteroletnią bratanicę, która potrafi urządzić wielką scenę, że ktoś nie chce jej zabrać do supermarketu, jak jedzie kupować makaron i mleko. Liczę, że przez czterdzieści lat zmieni jej się optyka i będzie się obrażać o jakieś poważniejsze sprawy.
                                              • 16.12.10, 12:49
                                                zia86 napisała:

                                                > Bo bez narzeczonego nie wsiądę do samolotu

                                                to bez kitu wsiadlabym do autokaru

                                                a jeśli nie pojedzie któryś z rodzic
                                                > ów, bądź oboje to się obrażą, że wybieram z obcą osobą sukienkę bez ich pomocy.
                                                >


                                                a teraz wybierasz z ich pomocą- przeciez sunia jest wybrana na bank, lecisz tylko sie upewnic na sto proc.


                                                moim zdaniem wymyslasz idiotyczne wymowki
                                                • 16.12.10, 12:54
                                                  No jakbym tylko mogła autokarem jeździć. wink Ja mam chorobę lokomocyjną i autokary to nawet na trasie Kraków- Katowice nie dla mnie. smile
                                                  Moi rodzice to tacy specyficzni ludzie, nawet jeśli coś by było wybrane, zaliczkowane itd. ale jakbym poszła to przymierzyć/kupić np. z panią stylistką, z paniami konsultantkami czy nawet z bliskimi przecież druhnami a z nimi nie(nie ważne, że np. po sukienkę nie mieli czasu się wybrać przez 3 miesiące) to oni by się bardzo obrazili. Tacy są i już. Na przygotowaniach to bym się pewnie od mamy nasłuchała, że ona mi tej sukienki nie wybierała więc nie pomoże w ubieraniu, albo nawet w ogóle w przygotowaniach.
                                                  --
                                                  Nasza historia
                                                  Nasza strona ślubna
                                                  Mój blog z inspiracjami
                                                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                                  • 16.12.10, 12:59
                                                    twoje tłumaczenia są wzięte z sufitu
                                                  • 16.12.10, 13:07
                                                    o matkozcórką!
                                                    to jak ty biedna do tego swojego Jaworzna jeździsz na każdy weekend z Krakowa? przecież pociąg, autobus, co to za różnica?
                                                  • 16.12.10, 17:44
                                                    > przecież pociąg, autobus, co to za różnica?

                                                    o i tu się z Tobą nie zgodzę. Moja siostra też ma chorobę lokomocyjną, związaną z zaburzeniami błędnika czy jakoś tak i za nic w świecie nie wsiądzie do autobusu, bo potem ma murowane leżenie plackiem przez kilka tygodni z opaską na oczach w zaciemnionym pomieszczeniu a każde poruszenie głową to nudności. A pociągiem może jeździć i nic jej to nie robi.
                                                    Pociągiem po Polsce ciężko się jeździ ale wyjazd zagraniczny z przesiadką na innostranne koleje byłby na pewno do zorganizowania i pewnie wcale nie jakoś drogo, skoro autokarem Zia nie może a samolotu się boi.
                                                  • 16.12.10, 17:47
                                                    podobno jako kierowca nie ma sie choroby lokomocyjnej, np u mnie tak jest- u mnie nie jest to straszne, ale raz odchorowalam autokar tak, ze huhu
                                                  • 16.12.10, 13:08
                                                    i po kiego grzyba mama ma ci pomagać "w ubieraniu" sukienki (swoją drogą, w co chcesz ubrać tę sukienkę? może w sukienkę?), skoro masz stylistki, konsultantki i druhny?
                                                    poza tym, to wydaje mi się, że masz toksycznych rodziców. obrażać się o taką pierdołę?
                                                  • 16.12.10, 13:10
                                                    zia86 napisała:
                                                    Na przygotowaniach to bym się pewnie od mam
                                                    > y nasłuchała, że ona mi tej sukienki nie wybierała więc nie pomoże w ubieraniu,
                                                    > albo nawet w ogóle w przygotowaniach.


                                                    czyli Twoja mama woli, zebyscie zamawiali z katalogu- bo was nie stac na drugi wyjazd grupą, bo jak pojedziesz sama to bedzie niewlasciwe?

                                                    czy Ty naprawde nie widzisz absurdu tej sytuacji?
                                                  • 16.12.10, 13:11
                                                    Ja też mam chorbę lokomocyjną, do tego stopnia, że przejazd do odległego o 10 minut jazdy centrum handlowego bywa dla mnie problemem. Ale jak już muszę, to biorę aviomarin i po prostu śpię całą drogę. Jechałam tak do Londynu przed erą tanich lotów, do Paryża, do Chorwacji... Uwierz, da się.
                                                    A nie możecie pożyczyć auta i jechać samodzielnie?
                                                  • 16.12.10, 13:16
                                                    Wydaje mi się, że przesadzasz. Dotychczas z tego co pisałaś, to Twoi rodzice sprawiają wrażenie normalnych, logicznie myślących ludzi. Jakoś nie pasuje mi do nich foch z powodu kiecy ślubnej. Raczej bym się obawiała ich reakcji po zobaczeniu ceny.
                                              • 16.12.10, 20:45
                                                zia86 napisała:
                                                Cytat
                                                > Bo bez narzeczonego nie wsiądę do samolotu a jeśli nie pojedzie któryś z rodzic
                                                > ów, bądź oboje to się obrażą, że wybieram z obcą osobą sukienkę bez ich pomocy.


                                                Hmmm... jeszcze w poprzednim watku pisałas ze rodzice słabo interesują się ślubemi, nie chcą gadać o wybieraniu menu, kiecek ,etc.
                                                Skąd nagle zmiana frontu o 180 st? I wręcz "obraza" jesli nie bedziesz z nimi wybierac sukni???

                                                ps. pomijajac ze 4 osoby (ty, narzeczony, rodzice) to nie 13 smile
                                                --
                                                KOTKA ZIELONOOKA
                                                http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/id/ac/nnbn/qZbvfMbaGSOgbBzwAA.jpg
                                                • 16.12.10, 20:52
                                                  Zia ciągle kręci i kombinuje i powoli zaczyna się sama w tym gubić. A tak a propos choroby lokomocyjnej i kręcenia - Zia, ile razy Ty byłaś na tym Openerze, że tak piszesz "jak jedziemy na Openera". W tym roku chyba nie byliście?
                                                  • 16.12.10, 21:00
                                                    Dwa lata do tyłu, w tym roku nie byliśmy tylko. smile
                                                    --
                                                    Nasza historia
                                                    Nasza strona ślubna
                                                    Mój blog z inspiracjami
                                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                                  • 16.12.10, 21:03
                                                    nie czytałaś? najpierw, ze nigdzie nie jeździ, a jak dziewczyny przypomniały podroż cadillakiem po USA okazało sie, ze ostatecznie Zia bierze leki, stonowane przy chemioterapii- te działają, tyle, ze ja większego kuriozum jeszcze nie słyszałam...
                                                  • 16.12.10, 21:08
                                                    Monika napisałam, że nigdzie nie jeżdżę autokarem i że jeżdżę trochę autem i bardzo jeżdżę pociągiem. Mam chorobę lokomocyjną od małego i rodzice nie mogli mnie zabierać nigdzie, nad morze jeździliśmy na dwie raty, do Poznania i z Poznania a i to nie dało rady, bo przeważnie w połowie drogi lądowaliśmy w jakimś hotelu, wszelkie leki, aviomarin, jakieś gumy sprowadzane z Niemiec, plastry z akupunkturą nie pomagały, potem było trochę lepiej, od około 3 lat mogę dość dobrze jeździć autem ale tylko jak zażyje Zofran ale autokarem/autobusem to dalej może kilka przystanków, potem jest masakra.

                                                    --
                                                    Nasza historia
                                                    Nasza strona ślubna
                                                    Mój blog z inspiracjami
                                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                                  • 16.12.10, 21:08
                                                    no to masz odpowiedz Areta....
                                                  • 16.12.10, 21:17
                                                    ej, a jak się ma chorobę lokomocyjną, to można sobie tak o siedzieć długo na barce? przecież tam trochę buja chyba...?
                                                    poza tym chcecie gdzieś tam przejechać autem podczas tych dwóch dni - to co, weźmiesz leki, a potem na weselu/poprawinach będziesz pić alkohol? to można łączyć?
                                                  • 16.12.10, 21:20
                                                    A właśnie barka się w ogóle nie buja. smile To jest jej duży plus, że jest stabilna.
                                                    Teraz to ja się zgubiłam, gdzie chcemy jechać autem przez dwa dni? Chodzi o ten przejazd do kościoła i z hotelu na barkę? No aż tak źle to nie jest. smile Ja mówiłam o dłuższych dystansach, jak np. z Krakowa do Paryża, lub też przez całą Polskę nad morze.
                                                    --
                                                    Nasza historia
                                                    Nasza strona ślubna
                                                    Mój blog z inspiracjami
                                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                                • 16.12.10, 20:57
                                                  A no właśnie tacy są moi rodzice. smile Po ostatnim ja wiem, takim tygodniowym, dwutygodniowym poruszeniu kiedy wybieraliśmy suknie weselną, znowu się nie interesują. Jednak niech bym tylko spróbowała pojechać po drugą suknie bez niej(albo żeby nie wysłała ze mną ojca), oj szły by iskry. wink To nic złego, po prostu moja mama tak ma. smile
                                                  --
                                                  Nasza historia
                                                  Nasza strona ślubna
                                                  Mój blog z inspiracjami
                                                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                          • 16.12.10, 12:44
                                            zia, raczysz żartować.
                                            gdzieś Ty znalazła bilet do Paryżewa za 1000 zł? na samolot?
                                            zlitujże się, to już spokojnie możesz jechać intercarsem, w obie strony coś koło 300 zł...
                                            ponoć wyjazd do Barcy był "jak wypad do Warszawy", a Paryż jest nawet bliżej tongue_out
                                          • 16.12.10, 13:02
                                            Litości. Lubię Cię, ale czasem naprawdę przesadzasz. Jakieś 2 tygodnie temu kupiłam bilety do Paryża na walentynki (wylot z Krakowa) za zawrotną cenę 80zł w 2 strony, łącznie ze wszelkimi opłatami, bez bagażu rejestrowanego (na kilka dni spokojnie da się zapakować w podręczny). Na styczeń też były dobre ceny.

                                            Poza tym po diabła Ci tyle osób do wybierania kiecki? I jakie 2 wycieczki? Chcesz jeszcze do Barcelony lecieć?

                                            Zia zastanów się nad tym Zieniem. Kiecka BARDZO podobna, da się wprowadzić poprawki, więc możesz dopłacić za bardziej puchaty dół. A wszystko będzie na miejscu, da się zrobić poprawki, a nie ma się co łudzić, że ich nie będzie. Cena też niższa.
                                            • 16.12.10, 13:06
                                              zia udaje, że jej lans jesn odbierany na forum poważnie

                                              forum udaje, że odbiera zia i jej brednie poważnie
                            • 16.12.10, 19:04
                              ''Po części też. wink Ale w ogóle u nas rynek takich dóbr, nie tylko ślubnych jest
                              > najmniejszy w całej Unii.''
                              zia to nie o brak popytu chodzi, tylko trudno znaleźć taką frajerkę, która kupi 3 suknie ślubne za około 50 tys. Ludzie są rozsądni i myślą logicznie, czego tobie brak. Czy Twoi rodzice wiedzą, ze ty chcesz 3 mega drogie suknie ślubne? Jakie mają na ten temat zdanie? Ogólnie 3 sukienka ślubna na dzień poprawin jest mega nietaktem, bo ty już będziesz mężatka a nie panna młodą.
                              --
                              w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

                              Objaw przedawkowania Radia Maryja.
                              • 16.12.10, 19:11
                                to na poprawiny bedzie suknia slubna?

                                bo ja myslalam , ze cos takiego
                                http://chce.to/content/julczy/200.big.151892.E67F9ABA-0DF0-489C-8A14-476511D68FC0.jpg
                                • 16.12.10, 19:13
                                  Na poprawiny będzie krótka sukienka, stylizowana na lata '50, jasna(np. ecru) z kolorowymi dodatkami, np. będzie miała kolorową podszewkę a może grochy?
                                  --
                                  Nasza historia
                                  Nasza strona ślubna
                                  Mój blog z inspiracjami
                                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                              • 16.12.10, 19:11
                                Ja chce mega drogie 3 suknie? Ja będę miała jedną dość drogą, weselna ma bardzo fajną cenę i nie jest droga a poprawinową to w ogóle będę miała niedrogą.
                                --
                                Nasza historia
                                Nasza strona ślubna
                                Mój blog z inspiracjami
                                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                • 16.12.10, 19:15
                                  zia86 napisała:

                                  > Ja chce mega drogie 3 suknie? Ja będę miała jedną dość drogą, weselna ma bardzo
                                  > fajną cenę i nie jest droga a poprawinową to w ogóle będę miała niedrogą.

                                  dosc droga to jest suknia za 5- 6 tys

                                  a VW jest droga i nie ma co sie czarowac i udawac, ze jest troszke dorozsza, no drozsza niz srednia krajowa etc

                                  • 16.12.10, 19:20
                                    Dalej nie są to trzy mega drogie suknie. smile Jakby wszystkie kosztowały tyle co Vera czy w okolicach to tak, byłyby wtedy trzy mega drogie. smile
                                    --
                                    Nasza historia
                                    Nasza strona ślubna
                                    Mój blog z inspiracjami
                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                    • 16.12.10, 19:31
                                      Zia sukienka od VW jest na tyle droga, a druga nie kosztuje 1 tys, ze to mozna uwazac wsoolnie za DROGIE, a nawet mega drogie sukniesmile

                                      Ty tego nie wiesz, ale jak panny biorą sobie- a raczej braly- 2 sukienki to pierwsza kosztowala 1-3 tys, a druga to zwykla fajna sukienka za kilkaset zl max, tak samo na poprawiny- a czesto na poprawiny sa sukienki dos skromne, acz ladne

                                      Ty masz inną optykę na to co jest tanie, a co drogie. NIe wazne czemu tak jest, ale tak jest

                                      do tego temat butow, ktore tez beda mega drogie;P
                                • 16.12.10, 19:29
                                  Zia, masz niesamowite podejście do kosztówsmile Jesteś studentką, nie zarabiasz pieniędzy, nie znasz ich wartości, sama twierdzisz, że rodzice są średnio zamożni, a piszesz o swoich sukniach ślubnych, że nie są drogie. Tzn. VW jest 'dość droga', co oznacza, że jeszcze ujdziebig_grin (pomijam fakt, że ja zapłaciłam za całe wesele tyle, co Ty zapłacisz za sukniębig_grin), suknia weselna nie jest droga, ale przecież wszyscy wiedzą, że za darmo tych kiecek nie rozdają. Nie orientuję się w cenach tych sukni, ale pewnie co najmniej 3000 kosztuje. To naprawdę mnie zadziwia, że twierdzisz, że jest ona taniasmile Oczywiście punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla jednych jest tania, dla innych droga i nie dziwiłabym się Twoim słowom, gdybyś pracowała i zarabiała tyle, żeby móc sobie tę suknię kupić i nie jeść chleba z pasztetem do końca m-cawink ale przecież doskonale wiemy, że tak nie jest.
                                  Niesamowite z jaką łatwością Ci przychodzą takie stwierdzenia.

                                  Proszę, niech nikt się mnie nie czepia. Ja sobie tak tylko na głos rozmyślamtongue_out

                                  --
                                  http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
                              • 16.12.10, 19:13
                                ''W tym, że nie ma sensu jechać raz do Barcelony ze wszystkimi i kupować dodatki i potem drugi raz np. z samym narzeczonym tylko po odbiór mojej sukni.''
                                zia pan młody nie może widzieć sukni!!!!! masz być wielką niespodzianką do końca.

                                gdy zia pochwaliła wieszak, miałam dla żartu wyskoczyć, ze może ona też bys sobie z motylkiem zamówiła a tu proszzzzzzzzz, nie doceniłam jej! Ma wieszak jak ''tża''.
                                --
                                w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

                                Objaw przedawkowania Radia Maryja.
                                • 16.12.10, 19:15
                                  Dziewczyny nie czytacie tego co piszę. wink I stąd tak długi wątek, bo potem muszę pisać drugi raz. smile
                                  Pan Młody nie zobaczy mnie w żadnej z sukien do dnia ślubu. smile
                                  --
                                  Nasza historia
                                  Nasza strona ślubna
                                  Mój blog z inspiracjami
                                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                  • 15.12.10, 22:47
                    ale nawet jeśli tak będzie, to Zia i tak się do tego na forum nie przyzna, a będzie piać w zachwytach, że spłynęło na nią błogosławieństwo sukni ślubnej i to jest TA. nawet, jeśli będzie w niej wyglądać jak biała miotełka do kurzu.
              • 16.12.10, 11:03
                zia86 napisała:

                > Zastanawiamy się nad tym ale nie wiem czy jest sens wydawać kasę na taką wyciec
                > zkę. smile

                hmm czy ja dobrze rozumiem? do barcelony chcialas zabrac 13 osob, bo to konieczne, a teraz zamawiasz w ciemno sukiene za grube tysiace i nie oplaca ci sie jechac chocby samej ze stylista na 1 dzien do paryza zeby ja na zywo zobaczyc i przymierzyc?????
                • 16.12.10, 11:18
                  gdybyś jednak się wybierała, chętnie posłużę za tłumacza smile
          • 15.12.10, 21:34
            Mierzyłam identyczny dekolt i podobny krój sukien, mierzyłam też przecież falbaniastą sukienkę więc wiem jak będę wyglądać. smile A tego, że suknia mi się podoba i do mnie "przemawia" jestem pewna. smile
            --
            Nasza historia
            Nasza strona ślubna
            Mój blog z inspiracjami
            http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
            • 15.12.10, 21:53
              Zia, ale tutaj nie chodzi o "identyczny dekolt", sukienka może się inaczej układać na biuście i dupa za przeproszeniem.
      • 15.12.10, 21:07
        O matko i córko. Ty chcesz zamówić sobie bez ani jednej przymiarki sukienkę na maj/czerwiec? Są rzeczy na ziemi i w niebie, o których nie śniło się moim filozofom wink. I mnie się jeszcze pytasz, co leży i kwiczy.

        Właśnie, jak się ma kwiczący stanik?

        Kwiczący kurs tańca?

        Ile kwiczących kilo narzeczony zgubił, a Ty znalazłaś?

        Garnitur kwiczy?

        Kurs przedmałżeński?

        Kiecki dla druhen?

        I i tak po drodze znajdziesz milion innych kwiczących szczegółów, typu ilość stopni, o jaką powinien zakręcać czwarty motyl od lewej na odwrocie winietek na stół rodziców panny młodej.
        • 15.12.10, 21:32
          Ja Wam naprawdę nie wszystko piszę a też dużo informacji ucieka w natłoku. wink Dopiero kilka postów wyżej pisałam o sukienkach, stanikach itd. No ale dobra, odpowiem po kolei.
          1. Stanik w piątek, po tym jak uporamy się z std. Napisałam to powyżej. wink
          2. Kurs tańca od stycznia, tam gdzie chodziliśmy.
          3. Garnitur pod koniec stycznia/początek lutego, mamy już zamówiony termin.
          4. Kurs przedmałżeński weekendowy, najbliższy czyli 28-29 stycznia.
          5. Sukienki dla druhen, pierwsze spotkanie w pracowni 14 stycznia, też pisałam wyżej. wink

          --
          Nasza historia
          Nasza strona ślubna
          Mój blog z inspiracjami
          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
          • 15.12.10, 21:42
            no tak...
            czyli to, co tutaj najważniejsze tak naprawdę w całej idei Sakramentu, który masz zamiar przyjąć - nauki przedmałżeńskie - będą na chybcika, weekendowe. bo jak nietrudno się domyślić, szkoda ci poświęcić na nie kilku tygodni w trybie "normalnym", gdyż ów czas wolisz spędzić na "szukaniu inspiracji"...
            sorry, ale musiałam to napisać.
            • 15.12.10, 22:26
              Moim zdaniem nauki weekendowe są bardziej rozbudowane niż cotygodniowe i zajmują też więcej czasu. smile Ja uważam, że lepiej skupić się na takim ciągu i poświęcić na to dwa dni skupienia niż iść na nauki między zakupami a wyjściem do kina. wink Ale każdy wybiera taki tryb jaki mu odpowiada. smile
              --
              Nasza historia
              Nasza strona ślubna
              Mój blog z inspiracjami
              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
            • 15.12.10, 22:51
              My tez uczesczac bedziemy na nauki weekendowe i akurat dla nas to jest lepsze rozwiazanie. Nie rozumiem Twojego argumentu.
              W naszym przypadku to np jedyna opcja - ja pracuje od pon do piatku w dosc nietypowych godzinach, N w trybie 2X2. Regularne chodzenie codzien odpada.
              Zreszta, skoro nauki weekendowe tez sa organizowane przez Kosciol, oznacza to, ze maja taka sama wartosc przygotowawcza.
              --
              nasza piosenka
              • 16.12.10, 16:35
                lvivianka nie widzisz różnicy między soba a Zia? Ty nie masz jak chodzić za bardzo inaczej niż weekendowo, bo jesteście pracującymi dorosłymi ludźmi. U Zia jest troszkę inaczej :] Zawaleni robotą to Oni nie są.

                Ślub też ekspresowy, sam sakrament bez mszy, żeby się goście z cudzymi nie pomieszali... Sorry, ale nie lubię takiego podejścia do zawarcia sakramentu małżeństwa. Najważniejsza sukienka, potem wesele a na końcu to, co w kościele...
                • 16.12.10, 18:05
                  iness_86 - dziękuję za tę wypowiedź, właśnie o to mi chodziło, dokładnie o to. i cieszę się, że ktoś myśli podobnie jak ja smile
                  • 16.12.10, 22:51
                    No widzisz, bo ja generalnie lubię Zia, nie obchodzą mnie za bardzo jej dziwactwa i to wszystko o czym tu się dyskutuje. Denerwuje mnie tylko, że dla Zia ślub to w ogóle nie jest przyjęcie sakramentu małżeństwa a jedynie okazja do przespacerowania się nawą główną w pięknej sukni wśród zgromadzonych gości sad M moim odczuciu jeśli ktoś przykłada zdecydowanie większą wagę do przygotowania wszystkiego poza samym sobą na to przeżycie, to chyba powinien na tym etapie poprzestać na ślubie cywilnym... Ta dysproporcja w tym przypadku jest uderzająca. Szybkie nauki, szybki ślub ale reszta? 2 lata przygotowań i 2 dni zabawy a to co najważniejsze po łebkach. No ale to moje zdanie, nikt nie musi się z nim zgadzać smile
                    • 17.12.10, 07:12
                      > M moim
                      > odczuciu jeśli ktoś przykłada zdecydowanie większą wagę do przygotowania wszyst
                      > kiego poza samym sobą

                      no jak to, przecież Zia siebie też przygotowuje, trzy stylizacje rozkminia tongue_out
                      a że takie przygotowanie jest dosłownie powierzchowne? cóż. Przygotowywanie siebie w przypadku Zii nie doszło nawet do warstwy stanika. Co tu gadać o jakimś wewnętrznym.
          • 15.12.10, 21:46
            Czyli tak jak przypuszczałam nic nie jest załatwione smile Kilka tygodni temu pisałaś, że kieca Very Wang jest w zasadzie już na pewno Twoja, bo bilety rezerwujesz w grudniu wink
            • 15.12.10, 21:53
              że o kursie tańca nie wspomnę, gdzie ponoć choreograf miał układać indywidualny układ i to już od listopada mieli se dreptać w takt muzyki metallikowej.
              • 15.12.10, 21:57
                Jak mają dreptać, skoro podkład do pierwszego tańca ciągle się zmienia?tongue_out

                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
                • 15.12.10, 22:26
                  Ale my już jeden stopień mamy przecież. smile Dziewczyny wszystko jest pod kontrolą, tak jak pisałam nie o wszystkich naszych ustaleniach, harmonogramach itd. Wam mówię.
                  --
                  Nasza historia
                  Nasza strona ślubna
                  Mój blog z inspiracjami
                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
      • 16.12.10, 00:39
        Dziewczyny, oczywiście zdaje sobie sprawę, że podejmujemy duże ryzyko. Niestety fakty są takie jakie są. Zrobiliśmy wszystko żeby to ryzyko zminimalizować a i przykłady bardzo udanych tego typu transakcji napawają mnie optymizmem. smile Nie ma szans żebym została bez sukienki na ślubie, bo przecież jedną już zamówiłam a i istnieje możliwość zaprojektowania takiej sukienki w krótkim okresie czasu(nawet u Zienia, czas oczekiwania to był miesiąc wink). Kto nie ryzykuje ten nic nie ma. wink Ja tam czuje, że ta sukienka będzie wyglądać bardzo dobrze na mnie, bo o jej jakość to raczej nie musimy się martwić. smile
        --
        Nasza historia
        Nasza strona ślubna
        Mój blog z inspiracjami
        http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
        • 16.12.10, 07:51
          Na pewno będzie też cudownie dopasowana w biuście.

          Ironia losu, organizować wesele trzy lata i skończyć z wielkim sukienkowym ryzykiem wink.
          • 16.12.10, 10:03
            Dla mnie to jeden wielki CYRK sukienkowy!!! Skoro nic Ci sie nie podoba w Polsce, to wez stylistke do Paryza/Londynu/Barcelony i poszukaj sukienki innego projektanta, skoro z ta Vera taki problem. Nie rozumiem, jak mozna sobie tak komplikowac zycie uncertain Czy naprawde zaden europejski projektant nie jest Cie godzien?????
            • 16.12.10, 10:59
              dla mnie to tez jest jeden wielki cyrk. ty która przykładasz taka role do głupich kopert kupisz kiecke w ciemno ciekawe czy jak ja ujzysz to twoja więź z nią bedzie nadal taka silna jak nie bedzie pasować odstawać to tu to tam. i wydasz iles tam tysięcy na kiecke w której nie wyjdziesz. ale faktycznie chyba żadna europejska kiecka nie jest ciebie godna. skoro juz wydajesz na nia fortune to 2 bilety do Paryża nie stanowią problemu
            • 16.12.10, 11:16
              ja bym sie upierala przy mediolanie, bo to chyba lepsza stolica mody niz paryzsmile

              dla mnie to niepojete
              sukienka ma kosztowac pwnie z 20tys- kupowana w ciemno, choc tydzien temu nie dalo sie jechac bez 13 osob- teraz daleo do paryza i za drogosmile

              ma byc na maj/czerwiec. daj boze zeby byla na poczatek czerwca

              a jak nie dojdzie bo cos to co?
              • 16.12.10, 11:39
                Ale ja wiem, że to ta. smile I wiem, że będzie dobrze pasować. Zawsze sukienka przecież przychodzi na odpowiedni rozmiar, w moim przypadku to pewnie będzie 32 i zawsze się ją na miejscu dopasowuje, niezależnie od firmy czy marki. smile Ja nie chce innej sukienki, bo to jest moja wymarzona suknia ślubna, w niej jestem zakochana i czuje, że to ta. smile
                Jak już pisałam dużo PM zamawia w ciemno różne sukienki i jakoś się potem okazuje, że miały racje. Tak jak pisałam, przykład z naszego forum to Dorothy. smile A PM, które projektują lub szyją sukienki, też przecież nie wiedzą co z tego ostatecznie wyjdzie itd. Tak jak mówiłam, znam trzy PM, które zamawiały Vere w ciemno ze Stanów i wszystkie 3 były bardzo zadowolone.
                Ja po przymierzeniu takiej ilości sukienek naprawdę wiem w czym mi dobrze, w czym nie a jak pisałam o jakość to się martwić nie musimy. smile
                --
                Nasza historia
                Nasza strona ślubna
                Mój blog z inspiracjami
                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                • 16.12.10, 11:52
                  zia86 napisała:

                  > Jak już pisałam dużo PM zamawia w ciemno różne sukienki i jakoś się potem okazu
                  > je, że miały racje. Tak jak pisałam, przykład z naszego forum to Dorothy. smile A
                  > PM, które projektują lub szyją sukienki, też przecież nie wiedzą co z tego osta
                  > tecznie wyjdzie itd. Tak jak mówiłam, znam trzy PM, które zamawiały Vere w ciem
                  > no ze Stanów i wszystkie 3 były bardzo zadowolone.


                  zia do mnie ten argument by trafił, gdybys od poczatku mowila- zamawiam bo jestem pewna, nie bede jezdzic szukac, bo mozna dopasowac na miejscu.

                  Ale Ty jeszcze chwile temu nie wyobrazalas sobie pojechac sama, a jechac to koniecznie trzeba bo sukiena jest zbyt powazną kwestia, zeby sobie od tak zamowic

                  poza tym nie oszuujmy się, nie wiem ile kosztowala suiena Dorothy, ale jest roznica gdy niewypali kiecka za 500 zł, a za 20 tys

                  dodatowo kwestią jest czas, tórego nie masz i wszystko jest na styk

                  a masz doswiadczenie z STD... mialo byc wyslane na mikolajki, a jeszcze sa niegotowe
                • 16.12.10, 12:48
                  Tak jak mówiłam, znam trzy PM, które zamawiały Vere w ciem
                  > no ze Stanów i wszystkie 3 były bardzo zadowolone.

                  Bo raczej jeśli ktoś wydał tyle pieniędzy na sukienkę, to zrobi wszystko, żeby sobie i wszystkim wokół wmówić, że była cudowna, choćby wyglądała jak worek. Po prostu człowiek strasznie by głupio wyglądał i sam czuł się jak idiota, gdyby było inaczej.

                  Nawet sukni za 1000 zł bym nie zamówiła bez mierzenia.
                • 16.12.10, 13:20
                  Co do rozmiarów to ja się już namierzyłam setki kiecek. Czasem się trafiały inne niż nieśmiertelne 38. Mimo że zazwyczaj noszę 36, to z kiecek ślubnych żadna w tym rozmiarze nie była dobra. Standardowo każda za duża w pasie, czasem za mała w cyckach, za duża w cyckach, etc. Mierzyłam dwie 34 i tu w pasie ok, ale jedną trzeba było paskudnie rozluźnić w okolicy biustu, żebym wlazła. A cycki mam małe.
    • 15.12.10, 22:42
      Ubawiłam się bardzo, choć nie wiem, czy śmiać się, czy płakać.
      Zia a co będzie, jak sukienka dotrze maj-czerwiec i nie będzie Ci pasować? Nie przymierzałaś a zakładasz, że to akurat TA.
      Jedź do Paryża i koniecznie przymierzaj. W grudniu to powinnaś mieć już sukienkę zamówioną, a nie zastanawiać się "brać w ciemno czy nie?" Pół roku do ślubu a Ty kochana jesteś ze wszystkim w tyle.
      • 16.12.10, 11:42
        A, tego, a jak w czerwcu znowu wybuchnie wulkan i odwołają loty?


        --
        O, sancta simplicitas.
        • 16.12.10, 11:46
          To tak samo nie pojedziemy po jej odbiór ani ona nie przyleci niezależnie od tego czy była wcześniej mierzona czy nie. wink No chyba, że zdążą ją do Barcelony przysłać to można naziemnego transportu użyć.
          --
          Nasza historia
          Nasza strona ślubna
          Mój blog z inspiracjami
          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
          • 16.12.10, 12:31
            Zia suknia jest bardzo ważna a Ty chcesz oprzeć się na katalogu i przymierzaniu podobnych modeli? Czerwiec to już późno, jeżeli stanie się cokolwiek to zawalisz sobie istotny element tych Twoich aranżacji....
    • 16.12.10, 13:01
      ... udało mi się? smile
      • 16.12.10, 13:03
        Jak kupowałam sukienkę to była ze mną świadkowa. A rodzicom nawet nie przyszło do głowy się obrażać. Tym bardziej jestem zdziwiona, że tak mogą zareagować twoi rodzice bo kiedyś pisałaś, że są średnio zainteresowani tematem.
        • 16.12.10, 13:07
          zia nie przejmuje się tym co kiedyś napisała

          obowiązuje wersja dzisiejsza bajeczki
        • 16.12.10, 13:11
          A ja kieckę wybrałam sama. Nienawidzę ciągnąć ze sobą osób tylko po to, żeby obejrzały mnie w danym ubraniu. Umowa podpisana, nikt nie wie jak suknia wygląda (i dobrze, będzie niespodzianka). Nikt się nie obraził.
          • 16.12.10, 13:24
            istnieje pewien, dla jednych zwyczaj, dla innych przesąd, że pan młody nie powinien ogladać wybranki w ślubnej sukni aż do momentu wyprowadzenia jej z domu

            na kilkadziesiąt wesel, na których byłam, w całej Polsce przestrzegano tego prawie we wszstkich przypadkach

            jak widać zia tworzy nowa świecką tradycję uzasadniając to w sposób dośc bzdurny
            • 16.12.10, 13:52
              papalaya napisała:

              > istnieje pewien, dla jednych zwyczaj, dla innych przesąd, że pan młody nie powi
              > nien ogladać wybranki w ślubnej sukni aż do momentu wyprowadzenia jej z domu

              Wg Twojej teorii rozwod mam jak w banku, bo nie dosc, ze N widzial mnie juz w sukni, to jeszcze na dodatek slub w maju big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin
            • 16.12.10, 13:59
              To akurat ma tu najmniejsze znaczenie. Wiara w przesądy jest idiotyczna, gdy jest się człowiekiem wierzącym, praktykującym, biorącym ślub w kościele.
              Mój mąż był ze mną przy mierzeniu sukni. Ba, mieszkaliśmy razem przed ślubem, więc i razem się szykowaliśmy. Jakoś żyjemy.
              P.S. Nie, nie jestem wierząca i nie brałam kościelnegotongue_out

              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
              • 16.12.10, 14:20
                My tez mieszkalismy przed sliubem, ale maz nie widzial suni do momentu gdy bylam juz gotowa

                nie mial pojecia ile kosztowala, ja wyglada, w jakim stylu- moja siostra jeszcze go wkrecila, ze suknia osztuje 2 razy tyle ile fatycznie- ale trzymal fason, slowa skargi nie uslyszalam- a po slubie spytal- no to teraz sie przyznaj, naprawde kosztowala....?big_grin

                nie wierze w przesady, ale chcialam efektu WOWwink
                • 16.12.10, 14:29
                  Zia,
                  czy ty sie orientujesz ze Diana from VW jest w dwoch wersjach? Mniej puszysta spodnica za $7200 i bardziej puszysta w granicach $9000..
                  zobacz
                  blog.featherhand.com/vera-wang-wedding-dresses/
                  • 16.12.10, 14:38
                    Wygooglałam tą suknię i...
                    1.bp.blogspot.com/_qMrYOtb-kUg/TQS2Cn06_XI/AAAAAAAAAEI/d2vLWR5_uw0/s400/Vera-Wang-Other-Spring-2010-Diana-Ivory-2010-63305.jpg
                    Czy ona tak wygląda z boku? Czy to takie fatalne zdjęcie?
                    • 16.12.10, 14:47
                      Czy jest ktoś jeszcze tutaj, komu w ogóle się nie podoba ta suknia? sad
                      • 16.12.10, 14:56
                        mnie się nie podoba! kojarzy mi się z miotełką do kurzu tudzież kupą powiązanych szmatek.
                        • 16.12.10, 17:11
                          Całe szczęście, już myślałam, że to tylko ja widzę w niej pozszywane przypadkowo kawałki materiału.
                          • 16.12.10, 17:13
                            To już jest bardzo indywidualna sprawa, czy suknia się komuś podoba czy nie. smile Nigdy nie będzie tak, że sukienka się będzie podobała absolutnie wszystkim. wink Najważniejsze, że mnie się podoba ogromnie. smile
                            --
                            Nasza historia
                            Nasza strona ślubna
                            Mój blog z inspiracjami
                            http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                            • 16.12.10, 17:23
                              hohoho! <święta w końcu idą> wink
                              ale dyskusja!

                              Ten spersonalizowany wieszak owszem jest fajny, ale do tej sukni pasuje jak kwiat do kożucha.

                              --
                              http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
                              • 16.12.10, 17:25
                                Mnie się też nie do końca podobają takie drutowe, my też chcemy spersonalizowane ale takie materiałowe. wink Jednak należy docenić, że ktoś o to zadbał i pomyślał.
                                --
                                Nasza historia
                                Nasza strona ślubna
                                Mój blog z inspiracjami
                                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                • 16.12.10, 17:27
                                  Zia, te wieszaki na etsy można zamówić smile
                                  Ale do poprawinowej sukienki myślę, że by pasował wink

                                  --
                                  http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
                                  • 16.12.10, 17:34
                                    Wiem widziałam ostatnio. smile No do poprawinowych tak, pasowałby. smile
                                    --
                                    Nasza historia
                                    Nasza strona ślubna
                                    Mój blog z inspiracjami
                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                • 16.12.10, 18:09
                                  omatko.
                                  spersonalizowany wieszak.
                                  czy kostki zapachowe w toalecie też macie zamiar spersonalizować?
                                  • 16.12.10, 18:37
                                    Nie mamy zamiaru. wink Ale zdjęcie sukni i garnituru ślubnego właśnie powieszonych na oknie to jedno z ujęć "must have", fajnie jak będzie wisieć na ładnym wieszaku a nie na pierwszym lepszym wyciągniętym z szafy. smile
                                    --
                                    Nasza historia
                                    Nasza strona ślubna
                                    Mój blog z inspiracjami
                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                  • 16.12.10, 18:57
                                    afortunada napisała:

                                    > omatko.
                                    > spersonalizowany wieszak.
                                    > czy kostki zapachowe w toalecie też macie zamiar spersonalizować?

                                    Bez przesady, kostki w kolorach przewodnich wystarcza wink
                                    --
                                    Pracuję prawie z samymi mężczyznami. O wielu z nich wiem, że zrobili skok w bok. W róznych sytuacjach - na dyżurach, na zjazdach itd. Sa przyzwoitymi ludźmi, dobrymi mężami, dbają o dom. Protozoa.
                                    • 16.12.10, 19:33
                                      > Bez przesady, kostki w kolorach przewodnich wystarcza wink

                                      A Biedronka sprzedaje papier toaletowy w motylki.
                                      • 16.12.10, 19:42
                                        sangrita, no coś Ty, papier z Biedronki? toć on nie godzien tego wesela, jak w ogóle możesz proponować coś dyskontowego i w dodatku jeszcze dostępnego w Polsce big_grin
                                        ciekawe, czy istnieją projektanci papieru toaletowego? może dadzą się namówić na projekt dla zii?
                                        • 16.12.10, 19:46
                                          Jasne, że są stylizowane papiery i to w naszym polskim sklepie z gadżetami. wink
                                          --
                                          Nasza historia
                                          Nasza strona ślubna
                                          Mój blog z inspiracjami
                                          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                        • 16.12.10, 19:48
                                          W sumie matryca motyla juz jest. Mozna by ja na papierze tez wykorzystac.
                                          --
                                          Chłop nie przypatruje się
                                          gestom, nie widzi w jakimś jednym słowie podstępu. To widzi tylko
                                          baba. Bo ona zawsze była tylko trucicielką. Nie ucinała łba mieczem.
                                          Baba jest wiecznym knucicielem!
                                          by j-50
                                • 16.12.10, 19:33
                                  oczywiscie, ze chcesz spersonalizowany wieszak, a czemu by nie...
                                  tylko zabierz sie za to juz teraz bo jak znam zycie, Twoje zdecydowanie i problemy, bedzie klepniety pewnie w maju, a odebrany w czerwcu, gdzies pod koniec
                                  acha, oczywiscie nie bedzie tym, czego oczekiwalas, wiadomo ;/
                              • 16.12.10, 17:26
                                Czyli ta suknia VW kosztuje 9 tys.$? Myślałam, że dużo więcej.

                                --
                                http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
                                • 16.12.10, 17:33
                                  Nie, kosztuje mniej niż 9tys $. smile
                                  --
                                  Nasza historia
                                  Nasza strona ślubna
                                  Mój blog z inspiracjami
                                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                  • 16.12.10, 17:43
                                    No to jeszcze lepiej, że taniej smile Ta suknia coś w sobie ma. Coś ciekawego i coś niepokojącego zarazem. Ciężko wyczuć, ale chociaż nie powala mnie aż tak bardzo, to jestem na tak smile Na pewno podoba mi się zdecydowanie bardziej niż ta z Madonny tongue_out
                                    Tylko błagam, nie wyskocz za chwilę z jakimś kolejnym objawieniem sukienkowym. To nie na moje nerwy wink

                                    --
                                    http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
                      • 16.12.10, 15:09
                        Mi się w ogóle nie podoba. Taka trochę wyjęta, za przeproszeniem, z d..y smile A już na zdjęciu z bloga wklejonego przez Bozenabp wygląda okropnie - wisi, jest niedopasowana, ogólnie dramat.
                        • 16.12.10, 15:12
                          dlatego lepiej juz by bylo- w tej sytuacji- wziac ZIenia i niech robi wariacje na temat suKni ABC. na miescu, mozna jezdzic, robic przymiari, szybko, o polowe taniej i rownie slicznie
                          • 16.12.10, 15:16
                            aneta-skarpeta napisała:

                            > dlatego lepiej juz by bylo- w tej sytuacji- wziac ZIenia i niech robi wariacje
                            > na temat suKni ABC. na miescu, mozna jezdzic, robic przymiari, szybko, o polowe
                            > taniej i rownie slicznie


                            Ale Zień to nie VW wink
                            • 16.12.10, 15:20
                              mayessa wiemsad

                              ale z 50 tys w kieszeni- liczac wycieczi dla 13 osobwink
                          • 16.12.10, 15:16
                            Jasne. W ogóle kupowanie w ciemno sukienki (jakiejkolwiek) to absurdalny pomysł. Bez mierzenia to można sobie podkoszulek kupić.
                            Inna sprawa, że ta suknia już była wszędzie, tak jak zieniowa.
                            Ale lepiej tutaj nie gadajmy, bo Zia się rozmyśli i jej "efekt WOW" z głowy wywietrzeje. I zaczną się półroczne dyskusje nad tym, jaka inna suknia byłaby ok. Dziewczyna za chiny nie zdąży z tą suknią na swój ślubsmile
                            • 16.12.10, 15:35
                              Nie rozumiem dlaczego nie pisać wprost, że sukienka jest przeciętna... O ile dobrze kojarzę (przez wszystkie wątki nie dam rady przejść, więc wybaczcie, jeśli coś pomyliłam), ale Zia już jakąś sukienkę zamówiła. Jeśli miałybyśmy jej coś radzić to może faktycznie poprzestanie na jednej pięknej sukience za rozsądną cenę?? A jeśli chodzi o kupowanie sukienek bez mierzenia no cóż, moja koleżanka kupiła takową na swój ślub cywilny. Sprowadzała zza granicy, sukienka była piękna i jakościowo wzorcowa,żadna tam chińska "na wzór" ...cóż, kiedy pomimo podania dokładnych wymiarów sukienka przyszła o rozmiar za duża... i sporo po umówionym terminie - jak napisano z przyczyn technicznych niezależnych od dostawcy. Nie było czasu na odsyłanie i szukanie innej. Jedyny zakład krawiecki, który zdecydował się na zmniejszenie -na szczęście fason był taki, że poprawki były możliwe - zażyczył sobie prawie tyle, ile kosztował zakup i transport.
                              • 16.12.10, 15:45
                                ja mam inną branżę, ale zamawiamy bardzo drogie dizajnerskie art. do wykonczenia mieszkan m.in z wloch

                                rzeczy sa robione na zamowienie, pod klienta- ranga jak suknia VW wsrod zwyklych sukien- czas realizacji do 6 tyg, jesli nie ma swiat etc

                                ludzie maja ekipy, terminy, a bardzo czesto z 6 tyg robi sie 8, 10 bo cos tam we wloszech

                                nie wspominajac problemow z kurierami, " a to klej nie chce schnąć"wink
                                • 16.12.10, 15:49
                                  No więc dlatego właśnie chciałabym żeby był ekspres. smile Przecież suknia weselna też przyjdzie na około miesiąc przed. Tak wszędzie te sukienki przychodzą. smile
                                  --
                                  Nasza historia
                                  Nasza strona ślubna
                                  Mój blog z inspiracjami
                                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                        • 16.12.10, 17:56
                          zdjęcie tej wychudzonej dziewczyny z bloga jest okropne. Podniesie ręce i sukienka spadnie-tak to wygląda. Sukienka podkreśla brak biustu i kościstość tułowia i rąk, sprawia wrażenie jakby się zsuwała z modelki, albo jakby modelka miała małe i baardzo obwisłe flaczki zamiast biustu. Nieapetycznie i brzydko. Ale Zia coś pisała że będzie miała inną górę?
                    • 16.12.10, 15:00
                      Mi sie suknia podoba, ale umówmy się, nie za 36 tys- to juz wolalabym ABC

                      ale są momenty gdzie sunia wygląda malo efektownie- majac na uwadze jej cene

                      http://pics.classifieds.weddingbee.com/187032.fl-4-vera-wang-vera-wang-diana-size-0..jpg
                      -----------------------

                      tutaj ten bok tai ciezkawy
                      http://3.bp.blogspot.com/_g1lH2C-HTxE/S6qpuQc5B9I/AAAAAAAAAbc/EBkyz-pVBHc/s1600/5-inch-and-up-blog-vera-wang-diana-chanel-tattoos-french-connection-dress-10.JPG
                      -----------------------------
            • 16.12.10, 14:01
              Ojoj Pan Młody zobaczy przyszłą żonę w sukni ślubnej za wcześnie. Cóż za tragedia!

              "jak widać zia tworzy nowa świecką tradycję uzasadniając to w sposób dośc bzdurny" - no to jest HIT. big_grin
    • 16.12.10, 13:57
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/wi/yb/8wc3/VM4wkDaRBobxTsJpUX.jpg

      wklejam raz jeszcze chinska wersje big_grin
      • 16.12.10, 15:12
        Prawie nie widać różnicy. wink
        --
        Nasza historia
        Nasza strona ślubna
        Mój blog z inspiracjami
        http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
        • 16.12.10, 15:15
          www.etsy.com/listing/49587477/ready-to-ship-inspired-by-vera-wang
          turaj wersja ubogawink
          • 16.12.10, 15:25
            Uboga wersja dół ma identyczny do tej od Zienia. A IMO Zieniowa ma górę lepszą (tzn tą z ramiączkiem). Zia byłaś ze stylistką mierzyć kieckę od Zienia? Może by zaproponowała kilka modyfikacji i miałabyś problem z głowy. A tak okaże się, że na miesiąc przed ślubem schudłaś ze stresu i będzie problem. Dość duże ryzyko...
            • 16.12.10, 15:34
              Tyle, że opcja Zienia jest zawsze i jak się okażę<odpukać> że suknia Very nie dała rady to mamy tą furtkę w postaci Zienia, który zrobi tą sukienkę w miesiąc. Ja ogólnie nie zmieniam radykalnie wagi. Tak byłam mierzyć tą suknie z panią stylistką i wszystkim się podobała ale ja chciałabym większy dół i w ogóle trochę modyfikacji, ta od VW to jest właśnie taka podrasowana wersja Zienia, którą chciałam. smile A cena bardzo podobna, więc wiadomo.
              --
              Nasza historia
              Nasza strona ślubna
              Mój blog z inspiracjami
              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
              • 16.12.10, 15:40
                ok, co zrobisz jak suknia ma byc na czerwiec, juz jedzie- - bedzie trosze opozniona- na 15stego, ale cos ta kurier nawalil ,ale juz jedzie

                i teraz na zienia musisz sie decydowac pod oniec maja- choc strach tak w ostatniej chwili, a przeciez VW juz jedzie

                poza tym, zeby dojechala VW to musisz zaplacic, a nie daj bog nie dojedzie na czas?

                jakby miala przyjsc w kwietniu to ok- mamy czas...ale tutaj nie bardzo
                • 16.12.10, 15:44
                  Suknia będzie najpóźniej na koniec maja. Jeśli ją zamówimy od razu po nowym roku to jeszcze wcześniej. A jeszcze się dowiaduje ile jest dopłaty za ekspres bo jest taka możliwość też. smile
                  --
                  Nasza historia
                  Nasza strona ślubna
                  Mój blog z inspiracjami
                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                  • 16.12.10, 15:55
                    teoria teorią, a zycie zyciem....oby ta wszysto wyszlo jak planujesz a nie tak jak z pudeleczami
                    • 16.12.10, 16:02
                      Z pudełeczkami wszystko dobrze. smile Są bardzo ładne i będą na czas.
                      --
                      Nasza historia
                      Nasza strona ślubna
                      Mój blog z inspiracjami
                      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                      • 16.12.10, 16:10
                        Z tego, co pamiętam STD miało być na 6 grudnia, więc raczej nie są na czas. Są opóźnione i doskonale o tym wiesz, ale robisz dobrą minę do złej gry.
                        Oczywiście jak rozdasz STD 2 tygodnie później nic się nie stanie. Ale jak kiecka dotrze do Ciebie z opóźnieniem to może być problem. Ślubu chyba nie przełożysz, tak jak dnia rozdawania STD.

                        --
                        http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
                        • 16.12.10, 16:16
                          Jakby co, to jedna sukienka będzie. Myślę, że skoro inne panny młode wytrzymują w jednej to Zia też da radę
                          • 16.12.10, 16:19
                            No właśnie. smile Tragedii nie ma, bo nie ma możliwości żebym została bez sukni.
                            --
                            Nasza historia
                            Nasza strona ślubna
                            Mój blog z inspiracjami
                            http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                        • 16.12.10, 16:17
                          Tak miało być. smile Mówię o zmieszczeniu w drugim terminie. Po trochu wynikło to jednak z naszej winy, bo wstrzymałam produkcje w połowie ale całą historie z pudełkami, panem z JUM itd opowiem Wam potem. smile
                          --
                          Nasza historia
                          Nasza strona ślubna
                          Mój blog z inspiracjami
                          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                      • 16.12.10, 16:20
                        zia86 napisała:

                        > Z pudełeczkami wszystko dobrze. smile Są bardzo ładne i będą na czas.

                        i STD nie mialy byc na mikolajki?suspicious
                      • 16.12.10, 18:00
                        ej, kit wciskasz.
                        miały być na 6 grudnia, jest 16-sty, więc jakie "na czas"?
          • 16.12.10, 15:25
            To jest suknia szyta na wzór. smile
            --
            Nasza historia
            Nasza strona ślubna
            Mój blog z inspiracjami
            http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
      • 16.12.10, 15:23
        Odpowiem w jednym poście bo widzę, że się gubimy. smile
        Wycieczka do Barcelony w takim kształcie jakim miała być zostaje. smile Tylko, że będzie pod koniec maja zamiast w lutym. My przecież nie jedziemy tylko po suknie ale też po buty, dodatki, biżuterię itd.
        Możemy jechać do Paryża ale tak jak pisałam nie w mniej niż 4 osoby. Ja bez narzeczonego nie pojadę, bo się po prostu boje i nie wsiądę to tej piekelnej maszyny sama. wink Na pewno wzięlibyśmy panią stylistkę bo to jej praca i dostała za to wynagrodzenie, poza tym na pewno łatwiej byłoby jej dobierać dodatki. No a jak pojedzie pani stylistka to musi jechać któryś z moich rodziców, pomimo ich rozsądku o którym ktoś wspominał, to moja mama do pewnych spraw podchodzi niesamowicie emocjonalnie(w ogóle moja mama jest typem choleryka) i nie pozwoli wybierać sukni z "obcą" osobą. Teraz znalazłam bilety za niecałe 300 zł więc może się skusimy.
        To, że biorę narzeczonego na wyjazd nie znaczy, że będzie mnie widział w sukni ślubnej. wink Akurat tutaj w przesądy nie wierzę ale chce żeby miał niespodziankę.
        Co do autokaru, to tak, można móc jeździć pociągiem a mieć chorobę a aucie czy autokarze, ja mogę pociągiem jeździć bardzo, autem trochę a autokarem w ogóle. Żadne leki, akupunktura, plastry i inne cuda nie działają. Trochę działa na mnie lek, który dostają chorzy na raka podczas chemioterapii ale nawet on nie daje rady w autokarze.
        --
        Nasza historia
        Nasza strona ślubna
        Mój blog z inspiracjami
        http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
        • 16.12.10, 15:32
          Aha co do samej sukienki, to zdjęcie, które pokazywałyście z boku, to ona się tak dziwnie układa bo modelka stoi po wiatr i te falbany tak podwiało. Zdjęcie modelki jest absolutnie nie udane(to co stoi prosto), widać, że ta suknia jej spada i jest niedopasowana. Nie wiem czemu ale VW ma wszystkie zdjęcia średnie.
          Ja opieram się na tych zdjęciach i filmiku, bo tutaj ją dobrze widać i jest na bardzo szczupłej dziewczynie też. smile
          http://www.wedluxe.com/site/wedluxe/assets/images/KirstenJamie03.jpg

          http://www.wedluxe.com/site/wedluxe/assets/images/KirstenJamie04.jpg

          http://www.wedluxe.com/site/wedluxe/assets/images/KirstenJamie21.jpg

          http://www.wedluxe.com/site/wedluxe/assets/images/KirstenJamie09.jpg

          Film

          I taki dokładnie model ja będę zamawiać. smile


          --
          Nasza historia
          Nasza strona ślubna
          Mój blog z inspiracjami
          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
          • 16.12.10, 15:36
            tutaj sunia wyglada slicznie, ale w google sa zdjecia real na dziewczynach gdzie te falbany sa nierownomierne i takie jakby krzywe- nie ma tego efektu specyficznego
            • 16.12.10, 15:42
              Skoro ją widać na filmiku to raczej wiadomo jak wygląda na żywo, jak się układa w ruchu itd. smile Może te fotki w googlach są z przymiarek albo suknia nie była dobrana do ich figury itd. A może nie wszystkie to oryginały? Ja opieram się jednak na tym filmie bo to jest ten oryginalny model, na dziewczynie o podobnej posturze i widać jak wygląda dokładnie. smile
              --
              Nasza historia
              Nasza strona ślubna
              Mój blog z inspiracjami
              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
              • 16.12.10, 15:51
                zia.... taki przeskok z lutego na maj... nie chcę być złym prorokiem, ale nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli... Jeśli masz już wizję całości, to po co odkładać wylot>? Przecież kupowanie dodatków - jeśli jesteś pewna sukienki- to najmniejszy problem - rozmiar stopy pozostanie taki sam jak masz, biżuterię też możesz bezpiecznie kupić wcześniej, nie rozumiem w czym problem....
                • 16.12.10, 15:59
                  W tym, że nie ma sensu jechać raz do Barcelony ze wszystkimi i kupować dodatki i potem drugi raz np. z samym narzeczonym tylko po odbiór mojej sukni. smile
                  --
                  Nasza historia
                  Nasza strona ślubna
                  Mój blog z inspiracjami
                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
          • 16.12.10, 16:18
            Nieswojo się czuję, biadoląc i przepowiadając katastrofę łeb w łeb z resztą forumek, ale trudno, muszę!
            Co do zdjęć, które wkleiłaś - przepiękne i efektowne, to prawda. Ale te falbany są ewidentnie wyretuszowane, takie rozmyte, wyglądają jak obłoczek. Obawiam się że na żywo wyglądają bardziej jak na amatorskich fotkach dziewczyn, niż jak na tych ekstra profesjonalnych, zapierających dech w piersiach, starannie wyretuszowanych zdjęciach, dzięki którym sukienka wydaje się elfia i odrealniona.
            Co do filmu, podobnie - widać że jest bardzo profesjonalnie i starannie nakręcony, z różnymi ambitnymi ujęciami. Na pewno jeśli są jakieś słabe strony tej sukienki to oni już zrobili wszystko żeby na filmie nie było ich widać. To są 4 minuty wybrane z całego dnia filmowania, i pewnie niektóre rzeczy specjalnie nakręcone do tego, i pewnie jeszcze jakieś panie czasem mogą podbiec i poprawić falbaneczki żeby ujęcia były nienaganne. A i tak na filmie suknia robi dużo mniej eteryczne wrażenie!
            Dopóki nie zobaczysz tej kiecy na żywo, nie upieraj się.

            --
            O, sancta simplicitas.
            • 16.12.10, 16:49
              Oczywiście, że zawsze suknia wygląda trochę inaczej na żywo niż na zdjęciach. smile Jednak nie wierzę, że na żywo mi się nie spodoba, bo widzę, że mi się podoba na zdjęciach, widzę jak się układa, przymierzałam podobną falbaniastą sukienkę a wiem, że jakość tej sukni będzie najwyższa, bo to jest taka marka, która nie pozwala sobie na wpadki. smile Dlatego się nie martwię.
              A tutaj sama suknia(tylko to jakiś duży rozmiar chyba), mnie się też spodobał spersonalizowany wieszak, fajny detal. wink
              http://4.bp.blogspot.com/_CYOMa6KB4xg/TMm2AZglNbI/AAAAAAAADq8/Be_2QvQmFK4/s1600/Dress.jpg

              --
              Nasza historia
              Nasza strona ślubna
              Mój blog z inspiracjami
              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
              • 16.12.10, 17:41
                na tym wieszaku to widac- z jednej strony jest bardziej gladka, nie wiem czy to dibrze
              • 16.12.10, 20:16
                o mamma mia, jak strasznie wygląda sukienka na tym zdjęciu!
                • 16.12.10, 20:31
                  mnie ta sukienka na wieszaku kojarzy się ze zwojem bandaży, z których niedawno wydostała się jakaś mumia...wink

                  --
                  fotoforum.gazeta.pl/5,2,inaa1.html
                  urok
                  pereł sznur
                  na huśtawce nastroju
        • 16.12.10, 15:49
          zia86 napisała:

          Na pewno wzięlibyśmy panią stylistkę bo to jej praca i dostała za t
          > o wynagrodzenie

          Dostała wynagrodzenie więc ją wzięlibyście; i dlatego że dostała wynagrodzenie, zapłacicie jeszcze za jej bilet, noclegi i jedzenie? Dobrze rozumiem?
          • 16.12.10, 17:56
            dostała wynagrodzenie PRZED wykonaniem zadania, tj. doradzania na wyjeździe?
            och, też bym taką pracę chciała, żeby mi pół roku wcześniej płacili!
        • 16.12.10, 15:57
          > Co do autokaru, to tak, można móc jeździć pociągiem a mieć chorobę a aucie czy
          > autokarze, ja mogę pociągiem jeździć bardzo, autem trochę a autokarem w ogóle.
          > Żadne leki, akupunktura, plastry i inne cuda nie działają. Trochę działa na mni
          > e lek, który dostają chorzy na raka podczas chemioterapii ale nawet on nie daje
          > rady w autokarze.

          A nie mieliście czasem wynająć samochodu na podróż poślubną po Ameryce? To jak sobie dasz radę z taką chorobą lokomocyjną?
          • 16.12.10, 16:01
            Nie. smile Tylko na przejazd z LA do Vegas to są cztery godziny drogi. Poza tym mogę jeździć autem trochę po lekach, na Open'er jedziemy autem i tylko raz się źle czułam. Najgorzej jest w autokarach, tam umieram, jak mam gorszy dzień to czasem nie mogę do szkoły autobusem dojechać.
            --
            Nasza historia
            Nasza strona ślubna
            Mój blog z inspiracjami
            http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
    • 16.12.10, 15:16
      Nie śledzę, niestety, od początku Twoich przygotowań i nie widzę wpisów, w których wspominałaś o tym,w którym momencie zmienisz sukienki. Planujesz mieć dwie-dobrze zrozumiałam? Vera Wang to na sam ślub?
      • 16.12.10, 15:22
        VW jest na sam slub

        bodajze od pierwszego tanca- czyli od poczatku wesela bedzie druga- prosta

        ceremonia slubna bedzie skrocona, bez nabozenstwa
      • 16.12.10, 15:24
        W okolicach 22, przed podaniem tortu. smile W każdej będę po około 6 godzin.
        --
        Nasza historia
        Nasza strona ślubna
        Mój blog z inspiracjami
        http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
        • 16.12.10, 15:42
          Zia - nie pytam złośliwie , prostu jestem ciekawa... w jakim celu chcesz zmieniać sukienkę ok 22? Logicznym uzasadnieniem byłaby dla mnie zmiana po ceremonii ślubu - np. ciężką suknię z trenem zamienić na sukienkę lżejszą, w której wygodniej tańczyć, ale tak... no o co . I jeszcze jedno pytanie techniczne. Planujesz jakiś prysznic przed włożeniem sukienki nr 2? I co z fryzurą, która traci fason pod wpływem wilgoci? Ktoś cię uczesze ok 22, coś poprawi?
          • 16.12.10, 15:47
            Bo mniej więcej od wtedy zaczną się pewnie największe szaleństwa taneczne. smile To będzie takie zakończenie tej części bardziej oficjalnej i przejście do tej bardziej zabawowej. smile
            Tak pani stylistka i fryzjerka będą na miejscu na pewno do północy.
            --
            Nasza historia
            Nasza strona ślubna
            Mój blog z inspiracjami
            http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
            • 16.12.10, 16:05
              A planujesz jakąś inną stylizację do nowej sukienki, czy pozostaniesz na poprawkach starej? Na ile minut planujesz "zniknąć" ? Czy Mikołaj też się będzie przebierał? -wg mnie powinien. A druhny? Byłoby wskazane, żeby nikt nie zarzucił Ci, że koncentrujesz się tylko na sobie.Te przebieranki mogą być b. sympatyczne, ale właśnie widzę je całościowo- na pewno nie poprzestawaj na sobiesmile Zia -kibicuję Ci serdecznie.
              A to przebieranie się, które zarzucają Ci dziewczyny w którymś z wątków, to żadna nowość, z tym, że ja to znam z opowiadań jako tradycję lokalną. Z 10 lat temu moja koleżanka opowiadała mi, że jedzie na wesele do pewnej wsi-niestety nazwy nie pamiętam, gdzie każda z pań zabierała ze sobą obowiązkowo sukienkę na zmianęsmile Nie wiem jak to się technicznie odbywało, ale wiem z opowiadań, że przebierały się po oczepinach (po 24) - tańce trwały do 6 rano, więc też na sześć godzin. Jedyną panią, która się nie przebierała była właśnie panna młoda, u niej jedyną zmianą był brak welonu.
              • 16.12.10, 16:20
                Tak planuje zupełnie inną stylizacje do tej nowej sukni. Narzeczony też będzie zmieniać koszulę i krawat na inny. Będą się też przebierać nasze mamy. smile Druhny zostaną w takich samych sukienkach, będą mieć inne na poprawiny, nie stać już by nas było na trzy suknie dla jednej druhny. wink Też znałam tradycje przebierania się po oczepinach, ja chce troszkę wcześniej żeby było mi wygodnie tańczyć.
                --
                Nasza historia
                Nasza strona ślubna
                Mój blog z inspiracjami
                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                • 16.12.10, 16:29
                  Zia- cięłabym koszty gdzie tylko można, ale skoro przebierają się mamy, wypada by tym bardziej przebrały się druhnysmile Może poprzestań w ich przypadku jedynie na zmianie sukienek - biżuteria, dodatki mogą być bez zmian, ważne, by pasowały do jednej i drugiej kreacji Myślę, że akurat ten wydatek nie będzie wielki w porównaniu do końcowego efektu.
                  • 16.12.10, 16:31
                    My sukienki projektujemy dla dziewczyn i już koszt 2 sukienek jest duży, 3 to byłaby rujnacja. wink Ja mam 5 druhen. smile
                    --
                    Nasza historia
                    Nasza strona ślubna
                    Mój blog z inspiracjami
                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                    • 16.12.10, 16:33
                      Na Twoim miejscu jednak przemyślałabym sprawęwink
            • 16.12.10, 16:09
              zia86 napisała:

              > Tak pani stylistka i fryzjerka będą na miejscu na pewno do północy.

              Była już o tym mowa, ale tak mnie zęby bolą podczas czytania tego wątku, że poproszę jeszcze raz:
              Zia, nie dodawaj "pani", "pan" przed nazwami zawodów. To jest naprawdę infantylne i pretensjonalne.
              Nie ujmuje nikomu szacunku mówienie o nim "stylistka", "fryzjerka" , "pielęgniarka", "urzędnik", "nauczyciel".
              Wiem, że część rad bierzesz pod uwagę, szanuję to, dlatego to piszę.
              Rady dotyczącej rozdmuchiwania wydatków zapewne pod uwagę nie weźmiesz, mimo to jednak ten jeden raz się wypowiem.
              Kupowanie sukni za 9 tys $ jest niemądre i dziecinne, jeśli nie ma się 10-krotnych nadwyżek w budżecie weselnym. To jest dosłowna ilustracja przysłowia "zastaw się, a postaw się".
              Przywiązujesz tak ogromną wagę do przedmiotów, że aż trudno mi uwierzyć, że tak można.
              • 16.12.10, 16:12
                Ciekawe, czy o mnie Zia mówiłaby pani projektantkabig_grin

                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
              • 16.12.10, 16:15
                Dobrze. smile Na Waszą odpowiedzialność. wink
                Ta suknia nie kosztuje teraz już 9 tys $, ma cenę w okolicach Zieniowej. A jeśli wydamy podobną kwotę na dekoracje co na te suknie to mogę ją kupić czy nie? wink
                --
                Nasza historia
                Nasza strona ślubna
                Mój blog z inspiracjami
                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                • 16.12.10, 16:20
                  A ile kosztuje sukienka, jeśli to nie tajemnica? Oczywiście kupujesz to, na co masz ochotę. Mam nadzieję, że nie traktujesz tej wymiany zdań jako wyrocznię w kwestii kupić/nie kupić.A tak nawiasem mówiąc, Zia, nie szkoda Ci pieniędzy na dekoracje? Wierz mi, że raczej nikt tego nie doceni.... Czy w którymś wątku dokonałaś podsumowania ile planujesz wydać na ślub i wesele czy na razie jeszcze nie?
                  • 16.12.10, 16:25
                    Nie mogę powiedzieć. smile Mogę ci wysłać cenę na priv. Nie rozmawiam już na tematy budżetowe bo z tego nigdy nic dobrego nie wynika. Zawsze potem są awantury, niemiłe sytuacje itd.
                    Co do dekoracji jest to dla nas niezwykle istotny element, chcemy przemienić hotel w magiczną krainę, lekko odrealnioną. smile Strasznie mi się podobają rozbudowane dekoracje i ponieważ miejsce nam na to pozwala to takie będziemy mieć. Wydaje mi się, że goście jednak docenią niecodzienny klimat i dbałość o szczegóły.
                    --
                    Nasza historia
                    Nasza strona ślubna
                    Mój blog z inspiracjami
                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                    • 16.12.10, 16:38
                      jeśli możesz - poproszę na gazetowego. ciekawa też jestem ile cię kosztuje projekt i koszt szycia sukienek dla druhen. Pozdrawiam
                      • 16.12.10, 16:45
                        dziękismile A masz może podliczony orientacyjny koszt całej imprezy?
                        • 16.12.10, 16:51
                          Mam cały budżet orientacyjnie zaplanowany. smile
                          --
                          Nasza historia
                          Nasza strona ślubna
                          Mój blog z inspiracjami
                          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                          • 16.12.10, 16:57
                            A czy to wielka tajemnica, czy jednak mogłabyś wysłać na gazetowego?
                  • 16.12.10, 16:26

                    zia kiedys podawala budzet, bardzooo duzy, jedna obecnie twierdze, ze budzet jest z 2 razy wieszy, o czym Zia jeszcze nie mysliwink
                    • 16.12.10, 16:30
                      Zia ma wyliczony budżet. smile W sumie znam prawie wszystkie ceny już albo mogę przewidywać, wiem mniej więcej ile nas całość wyniesie ale budżetu Wam nie pokażę, bo same wiecie co było ostatnim razem. wink
                      --
                      Nasza historia
                      Nasza strona ślubna
                      Mój blog z inspiracjami
                      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                      • 16.12.10, 16:34
                        zia86 napisała:

                        > Zia ma wyliczony budżet. smile W sumie znam prawie wszystkie ceny już albo mogę pr
                        > zewidywać, wiem mniej więcej ile nas całość wyniesie ale budżetu Wam nie pokażę
                        > , bo same wiecie co było ostatnim razem. wink

                        ok, dogrudnia twierdzilas ze ceci nie bierzesz bo jum jest tanszy, teraz juz jum nie jest tanszy, wiec koszt wzrasta

                        nie mialas ustalonego w budzecie wyjazdu do paryza, a byc moze sie wybierzesz, jesli bilety sa tansze itd
                        • 16.12.10, 16:38
                          No tak, ale w międzyczasie odeszło nam ponad 10 tys na obrączki i zaoszczędziliśmy też na autach a i na mojej sukni weselnej. smile Jedne wydatki rosną inne maleją, mamy granicę, której nie możemy przekroczyć i sobie w obrębie tego możemy przerzucać z jednego do drugiego worka. wink Co do poligrafii to koszt Ceci a JUM okazał się niestety podobny. wink
                          --
                          Nasza historia
                          Nasza strona ślubna
                          Mój blog z inspiracjami
                          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                          • 16.12.10, 18:20
                            10 tysięcy!!!???
                            • 16.12.10, 18:40
                              jak zakochalam sie w obraczce za 7.5 tys- niestety milosc na razie nie odwzajemnnionawink- tylko dla mnie to mnie ta cena nie dziwi

                              poza tym, skoro stac ich na suknie od very wang to nie oglądaja obraczek za tysiac
                            • 16.12.10, 19:37
                              znów Was wypuszcza, maja być od Bielaka, a tam obrączki kosztują od 2 do 6 tys
                              • 16.12.10, 19:43
                                Napisałam, że zaoszczędziliśmy 10 tys na obrączkach. Te od Cartiera, które miały być kosztowały w okolicach 15 tys zł, a my będziemy mieć od Bielaka w okolicach 4-5, więc jest 10 tys oszczędności. smile
                                --
                                Nasza historia
                                Nasza strona ślubna
                                Mój blog z inspiracjami
                                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                • 16.12.10, 19:50
                                  zia86 napisała:

                                  > Napisałam, że zaoszczędziliśmy 10 tys na obrączkach. Te od Cartiera, które miał
                                  > y być kosztowały w okolicach 15 tys zł, a my będziemy mieć od Bielaka w okolica
                                  > ch 4-5, więc jest 10 tys oszczędności. smile


                                  ja z mamą w ten sposob oszczedzamy

                                  mama ostatnio kupowala oprawki, widziala za 1,6 zł, ale jak pojechalam z nia wybralysmy prady za 900- wiec za zaoszczedzone 700 zl kupila torebkę, a ze nie kupila slicznego plaszcza escady na allegro za 2.5- uzywany to kupiła 3 pary kazaków eccowink
                                  taka jest oszczedna;D
                                  • 16.12.10, 19:59
                                    No to u nas podobnie, bo ta kasa się rozlała na poligrafie i coś tam jeszcze ale zawsze to są oszczędzone pieniądze, które można zachować bądź przerzucić właśnie do innego punktu. wink
                                    --
                                    Nasza historia
                                    Nasza strona ślubna
                                    Mój blog z inspiracjami
                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                • 16.12.10, 20:37
                                  Czemu spodobały Ci się tylko takie za 10 tysi? Nie mogłyby Ci się spodobać takie za 20? Byłabyś 20 do przodu.
                                  • 16.12.10, 20:40
                                    To już nie do mnie, narzeczony ma decydujący głos jeśli chodzi o obrączki. wink
                                    --
                                    Nasza historia
                                    Nasza strona ślubna
                                    Mój blog z inspiracjami
                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                  • 16.12.10, 20:42
                                    idąc tokiem zijowego rozum(k)owania, jeśli nie kupuję fury za 100 tysi, to jestem 100 tysi do przodu, jeśli w danym dniu nie kupię batonika tylko zadowolę się wczorajszym chlebem to jestem do przodu dwójkę, tak? big_grin
                                    no to bardzo mi się to podoba! w takim razie nie posiadając wypasionej-willi-z-basenem-i-ogrodem-zimowym jestem do przodu jakiś milion :]
                                    • 16.12.10, 20:48
                                      No przecież to wiadomo, że zia jest oszczędna. Patrz, ile na tym weselu zaoszczędziła. Jak tak będzie oszczędzać to jeszcze zarobi.
                                    • 16.12.10, 20:51
                                      Tak ale tylko jeśli wcześniej miałaś w budżecie zaplanowane wydatki na tą furę czy willę. wink
                                      --
                                      Nasza historia
                                      Nasza strona ślubna
                                      Mój blog z inspiracjami
                                      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                      • 16.12.10, 21:40
                                        pal licho furę czy willę, to jeszcze można zrozumieć bo to zostaje na lata

                                        przepier...lenia ca 100k w zasadzie nie swojej kasy na motylki, koperty i wycieczki do Hiszpanii za cholerę zrozumieć nie można
                                        • 16.12.10, 21:42
                                          punkt widzenia zależy od punktu siedzenia smile
                                        • 16.12.10, 21:46
                                          A po tych wszystkich latach zostają wspomnienia. smile
                                          --
                                          Nasza historia
                                          Nasza strona ślubna
                                          Mój blog z inspiracjami
                                          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                          • 16.12.10, 22:04
                                            > A po tych wszystkich latach zostają wspomnienia. smile

                                            A panna młoda która miała tylko jedną sukienkę z miejscowego salonu i białe koperty na save the date to nie ma wspomnień.
                                            • 16.12.10, 22:10
                                              Oczywiście, że ma. smile Nigdzie tak nie napisałam, pisałam w innym kontekście, że tych zgromadzonych dóbr się ze sobą nie weźmie do grobu, choć oczywiście przesada w żadną stronę nie jest wskazana. smile
                                              --
                                              Nasza historia
                                              Nasza strona ślubna
                                              Mój blog z inspiracjami
                                              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                              • 16.12.10, 22:20
                                                Zgoda, chociaż Ty akurat w pewną stronę przesadzasz smile.
                                                Zgromadzonymi dobrami jednak żyje się każdego dnia.
                                              • 16.12.10, 22:23
                                                > choć oczywiście przes
                                                > ada w żadną stronę nie jest wskazana. smile
                                                Nic dodać, nic ująć.

                                                > tych zgromadzonych dóbr się ze sobą nie weźmie do grobu,
                                                No, Ty to się nagromadziłaś, że tak sobie teraz rozpuszczasz.
                                          • 16.12.10, 22:17
                                            Zostaną, o ile przy całej Twojej kolekcji chorób nie załapiesz jeszcze jednej - o wdzięcznej niemieckiej nazwie. Albo starczej demencji.
                                            • 16.12.10, 22:23
                                              Tego mi życzysz? wink To tak z okazji nadchodzących świąt? wink
                                              --
                                              Nasza historia
                                              Nasza strona ślubna
                                              Mój blog z inspiracjami
                                              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                    • 16.12.10, 16:31
                      Jeśli ją stać i sama sobie finansuje to moim skromnym zdaniem nic nikomu do tegosmile W końcu zbiórki na wesele na forum nie prowadzi
                      • 16.12.10, 16:42
                        No niestety, inni nie mieli takich poglądów jak ty. Wszyscy chcieli wiedzieć po co, na co i czy na pewno nie obrabowaliśmy banku. wink
                        --
                        Nasza historia
                        Nasza strona ślubna
                        Mój blog z inspiracjami
                        http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                • 16.12.10, 16:34
                  WOW. Jak to się rozrosło...
                  • 16.12.10, 16:40
                    i dobrze, przynajmniej widać jakiś dynamizm na tym forumwink
            • 16.12.10, 17:55
              nie odpowiedziałaś, co "z higieną", że tak powiem - wskoczysz taka średnio świeża w nową kiecę?
              i nie jestem w stanie pojąć, dlaczego do części taneczno-zabawowej wybierasz kieckę węższą, o bardziej opiętym dole...
              • 16.12.10, 19:34
                a co z zębami? aparaty zakładacie? będzie zgrzyt takie piękne suknie i takie zaniedbane zęby...
                • 16.12.10, 19:41
                  fakt, suknia w falbanach za kilka tysięcy $ (jedna- a są, jak wiemy 3!!!) a na dentystę juz poskąpiono...
                  a martwe czyli ciemne zęby leczy sie na 1 wizycie i koszt to 50 zl
                  • 16.12.10, 19:46
                    zia wspominala o licowkach
                • 16.12.10, 19:44
                  Już pisałam. smile Licówki, jak tylko będzie można ten mój nieszczęsny ząb ruszyć, bez ryzyka, że tego ślubu jednak nie będzie. wink
                  --
                  Nasza historia
                  Nasza strona ślubna
                  Mój blog z inspiracjami
                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                  • 16.12.10, 20:57
                    Zia, martwy ząb się wybiela na 1 wizycie - koszt 50 zl, licówki to ostateczność
                    • 16.12.10, 21:01
                      Monika żeby on tylko martwy był. wink
                      --
                      Nasza historia
                      Nasza strona ślubna
                      Mój blog z inspiracjami
                      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                      • 16.12.10, 21:07
                        sama pisałaś, jak dziewczyny pytały, co tez tam masz na filmiku ciemnego w uzębieniu,ze MARTWY ZĄB
                    • 16.12.10, 21:01
                      martwy ząb może po wybielaniu chemicznym wypaść mądralo.
                      • 16.12.10, 21:04
                        Dziewczyny z tym zębem to nie są przelewki, on nie jest tylko martwy. Nikt go nie chce ruszać, bo się wszyscy boją sepsy, ja go leczyłam końskimi dawkami antybiotyków ale jeszcze trzy miesiące temu nie schodziło ze środka zakażenie, potem mi go wyczyścili i założyli do środka bardzo mocny lek ale czy coś go tam ruszyło to zobaczymy teraz w poniedziałek. smile
                        --
                        Nasza historia
                        Nasza strona ślubna
                        Mój blog z inspiracjami
                        http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                      • 16.12.10, 21:05
                        nie mowilam o wybielaniu chemicznym panno mądarlinska
                        • 16.12.10, 21:20
                          ani wybielacz ani lampa ani metody mieszane nie wybielą całego zęba, wybielą go powierzchniowo, będzie wyglądał inaczej ale na pewno nie będzie biały. Całościowe wybielanie zęba bezmiazgowego jest dużo bardziej złożone i trzeba ten ząb najpierw otworzyć, czasem okazuje się że nie da się go wybielić. Licówkę łatwiej założyć.
    • 16.12.10, 20:30
      Zrobimy małe posumowanie żebyśmy wszyscy wiedzieli, co, kiedy, ile i dlaczego. wink Oprócz tego możemy się zająć tym co lubimy najbardziej czyli dodatkami. wink Przed nami fascynujące dyskusje o butach, motylach, stroikach, biżuterii itd. wink Cieszycie się? wink
      A tak na serio, to mamy największy problem z butami i biżuterią.

      1. Stylizacja ślubna(na ślub i wesele do godz. 22)

      Suknia
      http://cache.stylemepretty.com/wp-content/submissions/uploads/info@allisonreisz.com/6354/areisz-bethesda-016.jpg

      http://www.wedluxe.com/site/wedluxe/assets/images/KirstenJamie03.jpg

      http://www.white-thread.com/wp-content/uploads/2010/03/vera-wang-diana-jose-villa.jpg

      Buty

      No i tutaj mam problem. wink Podobają mi się te ale nie wiem czy nie są za bogate.
      http://cf1.polyvoreimg.com/thing.26211644.l.jpg

      Lub coś w tym stylu:
      http://cf2.polyvoreimg.com/thing.25595872.l.jpg


      Biżuteria
      Prawdopodobnie będziemy projektować coś indywidualnie. Chcemy coś w tym stylu, tylko mniej bogatego:
      http://www.cartier.com/var/cartier/storage/images/media/images/show-me/product-visuals/hp700645_1-png/1364165-1-eng-MS/hp700645_1-png1_product_view.png

      Fryzura
      Lekki kok, na bok, wszystko tak żeby wyglądało jak luźne upięcie.
      http://www.stylebakeryteen.com/images/Eva%20Longoria%20Updo%20Hair.jpg

      Włosy będą rude. wink
      http://i.models.com/feed/uploads/1315749888_orig_bigcoco.jpg

      Jak wyjdzie fryzura i kolor przekonamy się w styczniu, bo wtedy mam pierwszą próbną. smile

      Stroik
      Tutaj też będziemy robić na zamówienie, prawdopodobnie chabrowy motyl z czymś. smile Lub sam motyl, zamówimy obie wersje i zobaczymy co lepiej pasuje. Stroik będzie wpięty w bok.

      http://www.shopbando.com/images/products/318/00.large.jpg?2064191889

      http://www.wgraj.org/img.php?mode=show&file=28937&height=414&width=379


      Bukiet

      Na końcu, bo i największy problem z nim mam. smile
      http://1.bp.blogspot.com/_L4IsFR3LmxQ/SxkWx0tGymI/AAAAAAAACmI/gQDp8p1vMuk/s320/blue+purple+white+bouquet.jpg

      http://media.theknot.com/ImageStage/Objects/0003/0029267/large_image.jpg

      http://media.theknot.com/ImageStage/Objects/0003/0003691/large_image.jpg


      2.Stylizacja weselna(od około 22, do rana)

      Suknia
      http://www.suknie-slubne.pl/_files/_suknie/pronovias/2011/fano.jpg

      http://www.suknie-slubne.pl/_files/_suknie/pronovias/2011/fano_1.jpg

      http://www.suknie-slubne.pl/_files/_suknie/pronovias/2011/fano_2.jpg

      Buty
      W tych się absolutnie zakochałam:
      http://cf2.polyvoreimg.com/thing.15008302.l.jpg

      Biżuteria

      Kolczyki z perłami i nie wiemy do końca co na rękę.

      http://www.yes.pl/images/file_column/item/photo/44189/normal/kolczyki-brylantami-i-perlami-bb-z-000-y02-3651wp.jpg?1289557139

      Fryzura zostanie taka jak jest prawdopodobnie, choć ja chciałabym fale.
      http://images.teamsugar.com/files/upl1/10/105309/04_2009/4525615575fc076f_Evan-Rachel-Wood-2.jpg

      A stylizacja poprawinowa się tworzy. smile

      I jak?
      --
      Nasza historia
      Nasza strona ślubna
      Mój blog z inspiracjami
      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
      • 16.12.10, 20:47
        na zdjęciu, na którym ta panna siedzi przy lustrze, suknia wygląda jak wlokący się ogon z papieru toaletowego.
        • 16.12.10, 21:52

          rozbawiłas mnie tym tekstem hehehe
          --
          Ta weź sy zjidz kubitu nurmalni trochu kapusty, kartofli i żyberka sy kup w bidroncy ugurki sy weż ud tyściowy z pywnicy i het zjidz. A dietyk ci powi, żeby ty klieji z ryżu jadła, żeby Ty wengluwudorów ni jadła pirogów, paljuszków, ta na cu Ci to, ta kubitu. Ta wszystku sy jidz inu mały porcji szyść razy dzienni, a ni ud razu si nażryć iść spać, ta grajpruty sy zjidz jesczy i dwa jabka i bedzi.
          • 16.12.10, 21:58
            Dziewczyny a czy możemy wrócić do tematu? wink Jakby tam wyciąć wątki ze wszystkich offtów, to mam wrażenie, że zostałby jeden. wink Pół roku zostało, nie możemy sobie pozwolić na takie wielopostowe dyskusje. smile Bardzo bym prosiła o sugestie, rady, pomysły, opinir na temat tych dwóch stylizacji.
            --
            Nasza historia
            Nasza strona ślubna
            Mój blog z inspiracjami
            http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
          • 16.12.10, 21:58
            Dziewczyny a czy możemy wrócić do tematu? wink Jakby tam wyciąć wątki ze wszystkich offtów, to mam wrażenie, że zostałby jeden. wink Pół roku zostało, nie możemy sobie pozwolić na takie wielopostowe dyskusje. smile Bardzo bym prosiła o sugestie, rady, pomysły, opinie na temat tych dwóch stylizacji.
            --
            Nasza historia
            Nasza strona ślubna
            Mój blog z inspiracjami
            http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
            • 16.12.10, 22:07
              Dobra, porozmawiajmy o konkretach. W jakich konkretnie sklepach są te buty? Mierzyłaś, wygodne?

              U kogo chcesz robić te rzeczy na zamówienie? Czy po doświadczeniach save the date nie jesteś zdania, że dużo prościej (i z lepszym efektem) byłoby wybrać coś gotowego?
              • 16.12.10, 22:13
                Buty będziemy mierzyć i kupować na wyjeździe, oprócz tego stylistka rozgląda się na swoich wyjazdach za nimi(bądź innymi super, które będą pasować) i może coś wcześniej mi przywiezie.
                Stroik będziemy robić u pań, które zajmują się wytwarzaniem takich właśnie ozdób oraz artystycznej biżuterii, kontaktuje się z nimi stylistka.
                Co do biżuterii, to albo w Red Rubin(muszę się zorientować czy biżuterie też robią na zamówienie czy tylko obrączki) albo u Bielaka.
                --
                Nasza historia
                Nasza strona ślubna
                Mój blog z inspiracjami
                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                • 16.12.10, 22:26
                  Może niejasno się wyraziłam - czy Ty wiesz, w jakich dokładnie sklepach są te buty, które wkleiłaś? Kto je produkuje i sprzedaje i przy jakiej ulicy w Barcelonie ma sklep? Czy też panie stylistki szukają "czegoś takiego" na wyjazdach? smile
                  Domyślam się, że nie będziecie robić stroika u szewca, ale znasz firmę, w której macie skłądać zamówienie?
                  Ponawiam pytanie, czy doświadczenie z save the date nie pokazało, że "na zamówienie z indywidualnym projektem" niekoniecznie daje oczekiwane efekty WOW, a ogrom zawracania d**y jest już absolutnie do efektu niewspółmierny?
                  • 16.12.10, 22:30
                    Tak, całą tą wiedzę posiada pani stylistka. smile Plus ma jeszcze dojścia do bezpośrednich źródeł np. ze Stanów a i tak jak pisałam, sama ma teraz wyjazd do Paryża i Mediolanu i będzie się przy okazji i za czymś dla mnie rozglądać. smile
                    Ja na razie dopóki nie zobaczę std na żywo nie będę się wypowiadała na ten temat. smile
                    --
                    Nasza historia
                    Nasza strona ślubna
                    Mój blog z inspiracjami
                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                    • 16.12.10, 22:37
                      A Ty się nie zainteresowałaś jakiej firmy są te buty, nie przejrzałaś innych ich propozycji w necie, nie sprawdziłaś, czy nie można gdzieś w okolicy kupić?...
                      • 16.12.10, 22:37
                        Bo o inspiracjach na tym etapie to nie ma co dyskutować.
                        • 16.12.10, 23:39
                          o inspiracjach Zia będzie wyłącznie dyskutować!
                          i to do 11/07 czy kiedy tam to ślubiszcze wypada wink
                      • 16.12.10, 22:41
                        Ja wiem jakiej firmy są te buty, sama je wybierałam. wink Nie można ich w okolicy kupić, można je zamówić co najwyżej przez net.
                        --
                        Nasza historia
                        Nasza strona ślubna
                        Mój blog z inspiracjami
                        http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                        • 16.12.10, 22:48
                          O proszę, żyć nie umierać! Zamawiasz buty przez net, jak masz możliwość zamrożenia większej ilości gotówki to razem z sąsiadującymi numerami, mierzysz je sobie dokładnie w domu, zanosisz do Madonny i mierzysz razem z sukienką, fotografujesz i poddajesz opinii na forum zdjęcia real life, tydzień się zastanawiasz, po czym któreś wybierasz, resztę odsyłasz i czekasz na zwrot pieniędzy smile
                    • 16.12.10, 22:37
                      Do VW nie dawalabym juz zadnych naszyjnikow, tylko delikatne kolczyki. Co do butów to fajnie ma Menbur, ale pewnie Menbur zbyt pospolity dla naszej księżniczki tongue_out
              • 16.12.10, 23:36
                żartujesz?
                nie wiesz, gdzie Zia "kupuje" swoje gadżety? w amerykańskich serwisach ślubnych, nawet nie sklepach internetowych, a potem, cytuje za Emily - dokonują ostatecznego wyboru w ...Ryłce
                • 16.12.10, 23:43
                  A co takiego złego jest w Ryłko? I kto tu teraz myśli tylko metkach, co? wink
                  --
                  Nasza historia
                  Nasza strona ślubna
                  Mój blog z inspiracjami
                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                  • 17.12.10, 00:04
                    ja nigdy bym sobie nic w Rylko nie kupiła, ale to moja prywatna opinia, mam także świadomość (i Ty także), jak się ma rzeczone R do np Laboutina.
                    Poza tym to był cytat za Emily smile

                    a idąc dalej, dlaczego załączasz wzory tej drugiej firmy, a nie tej pierwszej?
                    masz kolejną oszczędność i to już ok 2000 złotych polskich
                    • 17.12.10, 00:21
                      eee, co tu se mnie ciągacie po postach tongue_out
                      ryłko jak ryłko, mnie się te buty nie podobają i już, zwłaszcza kolekcja ślubna uncertain

                      --
                      http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
                    • 17.12.10, 00:24
                      Bo mi się kolekcja ślubna nie podoba. wink Wiemy o czym mówimy ale chodzi mi o to, że negowanie czegoś tylko dlatego, że ma inną metkę albo w ogóle jej nie ma, nie jest fajne. smile
                      --
                      Nasza historia
                      Nasza strona ślubna
                      Mój blog z inspiracjami
                      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                      • 17.12.10, 15:56
                        A byłaś na "obuwniczym rekonesansie" w jakimś centrum handlowym? Czy w grę wchodzą tylko ładne fotki z netu?
                        Przejdź się po sklepach, może jednak coś znajdziesz...
                        • 17.12.10, 16:02
                          Zawsze jak chodzę to się przy okazji rozglądam. Ale przecież jest horror z białymi ślubnymi butami, to jest jeden z głównych problemów PM. wink
                          --
                          Nasza historia
                          Nasza strona ślubna
                          Mój blog z inspiracjami
                          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                      • 17.12.10, 22:08
                        no tu rozumiem, ze sobie zartujemy (masz tendencje do mowienia my wiec ok)
                        jestes ostatnia osoba, ktora powinna to mowic.
                        to wlasnie ty, jak nikt na tym forum, wybierasz przedmioty, uslugi czy rozwiazania wylacznie dlatego, ze cos jest Zieniem, Vera, Ceci czy Laboutinem...
                        sorry, nie zacznij teraz sama przed soba udawac skromniutkiej szarej Zia
                        • 17.12.10, 22:16
                          Ja w życiu nie wybrałam czegoś, dlatego, że miało taką lub inną metkę. smile Suknie Very, nawet nie wiedziałam, że jest Very, Ceci jak się okazało nie ma sobie w poligrafii równych a z butów sprawdzam różne opcje. smile A jak wybrałam fajną sukienkę z Madonny, to dowiedziałam się, że jak to i że czemu "tylko" z Madonny. wink
                          --
                          Nasza historia
                          Nasza strona ślubna
                          Mój blog z inspiracjami
                          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                          • 17.12.10, 22:29
                            Zia, masz straszne kompleksy i przydajesz sobie wartości, wymyślając te wszystkie głupoty, które zgrabnie wyliczyła, któraś z Was w poście powyżej, sorry ale tak to od jakiegoś czasu oceniam, zresztą zauważyłaś....
                            dlatego teraz przynajmniej nie zmieniaj aż tak bardzo radykalnie zdania w sprawie, nie można najpierw chcieć mieć wesela, jak Clintonowna, a za jakiś czas wypisywać historie, ze nie wybierasz rzeczy z powodu takiej to a takiej metki....
                            • 17.12.10, 22:44
                              Monika ja kulą w płot. wink Ja jestem jedną z najbardziej wylajtowanych osób jakie chodzą po tej ziemi. smile Jedynym moim kompleksem, do którego zresztą się bez problemu przyznaje jest mój biust, innych nie posiadam. smile Od zawsze w sumie zdaje sobie sprawę, że ludzie są różni i nie ma się co spinać i przejmować. smile
                              --
                              Nasza historia
                              Nasza strona ślubna
                              Mój blog z inspiracjami
                              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                              • 17.12.10, 22:52
                                Zia, widze, ze nie nawet znasz znaczenia slowa kompleksy....
                                a czy kulą w plot czy tez moze jednak nie, pozwol, niech ocenią inni
            • 16.12.10, 22:39
              ojejuniu!
              Poszłam tylko do sklepu i na pocztę, a Wy znowu żeście się rozpisały big_grin
              Zia, widzę porządek w sygnaturce smile
              Ale tych 'gości' nie poprawiłaś na stronie suspicious

              Stylizacje b. fajne, ten wisior za bogaty, o ile w ogóle potrzebny, bukiety okropne, no ten trzeci jeszcze ujdzie, stroik pierwszy ok, drugi to nieporozumienie.
              A sukienka coraz bardziej mi się pdoba. B. ładne jest to bolerko do niej smile

              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
              • 16.12.10, 22:44
                Na pewno wisior za bogaty, dlatego napisałam, że coś mniej bogatego. smile Coś na szyje moim zdaniem jest potrzebne, będzie tak, wielki dół sukni, na głowie rude włosy z kolorowym stroikiem i wtedy środek będzie bardzo blady i taki opuszczony. wink
                Stroiki są tylko jako inspiracja i pokazanie jak to mniej więcej wyglądać będzie upięte.
                Z bukietem mam duży problem, chyba na próbnym bukiecie najpierw poproszę florystkę o zrobienie czegoś dopasowanego do stylizacji i zobaczymy co wyjdzie. smile
                --
                Nasza historia
                Nasza strona ślubna
                Mój blog z inspiracjami
                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                • 17.12.10, 00:08
                  zia86 napisała:

                  > Coś na szyje moim zdaniem jest potrzebne, będzie tak, wielki dół sukni, na głowie rude
                  > włosy z kolorowym stroikiem i wtedy środek będzie bardzo blady i taki opuszczony. wink

                  zia, właśnie tak powinno być. bogaty dół i rude włosy ze stroikiem to mocno zwracające uwagę elementy. jeśli dodasz jeszcze jeden akcent pośrodku to będzie za dużo, za bogato i efekt nie będzie ciekawy. jeśli środek będzie bez ozdób i delikatny zostawisz pole dla dołu i włosów, podkreślisz to, co najbardziej chcesz pokazać. to tak jak z makijażem - albo mocno podkreślasz oczy, albo usta; przy obu na raz łatwo o efekt transwestyty. popatrz zresztą na zdjęcia z twoją suknią; w tych stylizacjach masz delikatną biżuterię, subtelne makijaże i fryzury - i właśnie dzięki temu ta bogata piurzasta wielka suknia wygląda pięknie...

                  --
                  studiowałam wielu filozofów i wiele kotów. koty są nieskończenie mądrzejsze.
                  • 17.12.10, 00:23
                    Zia, pośrodku 'stylizacji' będziesz mieć bukiet!
                    On wypełni tę lukę wink

                    --
                    http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
                    • 17.12.10, 00:26
                      Zobaczymy. smile Stylistka zaproponowała właśnie jakiś naszyjnik. No cóż, najwyżej oszczędzimy na biżuterii. smile
                      --
                      Nasza historia
                      Nasza strona ślubna
                      Mój blog z inspiracjami
                      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                      • 17.12.10, 00:32
                        Widzisz, doradzają, doradzają, a jak przyjdzie co do czego to się okazuje, że trafiają jak kulą w płot. Dziewczyny mają rację i ich posłuchaj - naszyjnik sprawi wrażenie przesytu... Kolczyki - niezbyt wielkie, piękna bransoleta to jest to, co może dopełnić taką sukienkę...
                        • 17.12.10, 00:47
                          Błagam Cię, Zia, nie myśl nawet o stroiku z motylem... Zdążyłam doczytać, wiem, że to Twój motyw przewodni, ale nie musi być on aż tak dosłownie potraktowany... Wszelkie motyle we włosach pasują co najwyżej czteroletnim dziewczynkom. Broń się przed takim kiczem
      • 16.12.10, 20:53
        buty
        najbardziej podobaja mi sie te trzecie- do drugiej sukni, mysle ze pasowalyby do pierwszej rowniez- zaoszczecilabys z 1,5wink

        a jak nie to te gladkie, tez sliczne

        zadnego wisiosrka do vw nie widze- cala suknia i stylizacja na bajkową nimfe z ozdobą we wlosach- wisior to za duzo
        pamietaj MNIEJ ZNACZY WIECEJ

        • 16.12.10, 21:02
          No właśnie ja je chciałam do pierwszej sukni ale stylistka powiedziała, że są za strojne do niej.
          --
          Nasza historia
          Nasza strona ślubna
          Mój blog z inspiracjami
          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
      • 16.12.10, 20:54
        myślę, że powinnaś dobrze przemyśleć kwestie bieliźniane.
        jak w końcu pojedziesz po odbiór i dopasowanie sukni, to miej biustonosz już ,,ślubny".
        z resztą stanikowe ekspertki w tej dziedzinie będą miały więcej do powiedzenia

        biżuteria:
        jubilerzy Polski strzeżcie się!!!!!!!!

        stroik:
        modystki Polski strzeżcie się!!!!!!


        --
        fotoforum.gazeta.pl/5,2,inaa1.html
        urok
        pereł sznur
        na huśtawce nastroju
      • 16.12.10, 20:55
        bardzo ładne te stylizacje.
        A nie wolałabyś welonu do kościoła, a na wesele stroika/woalki z motylkiem? i co myślisz o szafirach do kościoła? suspicious
        • 16.12.10, 21:00
          Welon robi ze mnie sierotkę Marysie. wink Właśnie chce coś nowoczesnego na włosy.
          Aha do kościoła oczywiście do pierwszej sukni lekki, zarzucany szal będzie, zapomniałam dopisać. smile
          Szafiry do kościoła? Tak właśnie chce wisiorek z szafirami(pewnie niebieskimi i różowymi), czy o coś innego ci chodziło?
          --
          Nasza historia
          Nasza strona ślubna
          Mój blog z inspiracjami
          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
          • 16.12.10, 21:03
            źle się wyraziłam.. chodziło mi oczywiście o biżu do 1 sukni smile
            • 16.12.10, 21:23
              W sprawie stroików: pewnie masz jakieś namiary, ale gdybyś szukała, to mogę polecić firmę w wawie. Wpisz sobie "atelier Wilcza". Nie mogłam kupić ozdoby do włosów, bo oferta jest fatalna... Kicz nie do wytrzymania. A sprowadzanie tego zza granicy uznałam za szaleństwo. No i zrobiłam na zamówienie. Wyszło super, świetnie mi doradzili i całość była zrobiona z materiału tego samego co suknia.
              • 16.12.10, 22:20
                suknia śliczne - ta pierwsza. Druga kiepskawa, ze względu na swój krój. Jesteś szczuplutka i będziesz w niej wyglądała wątłowink
                Co do stroika jest okropny!!! I jaki by nie był nie będzie pasował do strojnej sukni, do lekko upiętych, rudych włosów i kolorowe biżuterii - absolutnie za dużo. Chyba, że chcesz przesadzić, bo o kicz nie trudno.
                Reszta super, bardzo mi się podoba. Zastanów się nad butami, a raczej nad wysokością obcasa.
                Ja śmigam często w wysokich butach, ale po pierwsze trzeba umieć poruszać się z gracją w takim obuwiu, po drugie ciężko się w takowych tańczy, po trzecie to jednak tyle godzin....jesteś pewna, że wytrzymasz?
                • 16.12.10, 22:26
                  To tylko przykładowe kolorowe stroiki, tak jak pisałam nasz będzie z motylem i będzie nawiązywał do koncepcji. smile Zobaczymy co przypniemy i czy w ogóle coś w dniu ślubu. smile
                  Co do weselnej sukni, to właśnie wcale wątło nie wyglądam, dlatego też ta suknia mi się tak podoba. smile
                  No właśnie to jest problem z tymi butami, chciałabym do drugiej sukienki jednak coś na niższym obcasie ale te mi się strasznie podobają a do 1 nie pasują. Pomyślimy jeszcze. smile
                  --
                  Nasza historia
                  Nasza strona ślubna
                  Mój blog z inspiracjami
                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                  • 16.12.10, 23:03
                    siedzę i czytam sobie od jakiegoś czasu i bawię się coraz lepiej smile

                    jedyne co mi się na myśl nasuwa to PROWOKACJA, ale jakże uroczo przemyślana, w każdym detalu. Zia, masz głowę, gratuluje. Szkoła aktorska nie poszła na marne, proponuje reżyserie, zrobisz międzynarodową karierę. istna telenowela !!!
                    i tyle z mojej strony, czekam niecierpliwie na ciąg dalszy smile
                    • 17.12.10, 00:41
                      A co w tym zabawnego? Podobnie nie widzę problemu w wydawaniu pieniędzy na wesele. Skoro są to pieniądze zarobione przez nią samą albo przez narzeczonego to jaki problem? Równie dobrze mogłaby urządzić jakiś happenig i je publicznie podrzeć. Wolno jej. Ja sama wolę wydawać kasę na rzeczy z których korzystam przez wiele lat na co dzień, ale nie zamierzam nikomu tego narzucaćsmile
                      • 17.12.10, 01:19
                        "Skoro są to pieniądze zarobione przez nią samą albo przez narzeczonego to jaki problem?"

                        Ano wlasnie, to jest clou. Nie jest problemem ilosc pieniedzy jakie Zia wydaje. Problemem - ale jej, nie moim,ja tylko odpowiadam na Twoje pytanie, Zii nie zamierzam nic narzucac - jest to,ze nie zna wartosci pieniadza.
                        • 17.12.10, 07:38

                          > Ano wlasnie, to jest clou. Nie jest problemem ilosc pieniedzy jakie Zia wydaje.
                          > Problemem - ale jej, nie moim,ja tylko odpowiadam na Twoje pytanie, Zii nie za
                          > mierzam nic narzucac - jest to,ze nie zna wartosci pieniadza.

                          Aż się musiałam zalogować... Przecież zia wielokrotnie pisała, że wydaje SWOJE pieniądze. Nie rozumiem co macie na myśli z tą znajomością wartości pieniądza.
                          • 17.12.10, 20:20
                            > Aż się musiałam zalogować... Przecież zia wielokrotnie pisała, że wydaje SWOJE
                            > pieniądze. Nie rozumiem co macie na myśli z tą znajomością wartości pieniądza.

                            Słowo-klucz to tutaj "zarobione". AFAIK Zia wydaje forsę ze spadku. Manna spadła z nieba. A Zia nie ma pojęcia, ile te pieniądze są warte. Nie potrafi odnieść wartości pieniądza do ilości pracy, jaką trzeba włożyć żeby pieniądze były. Co więcej w chwili obecnej Zia i jej narzeczony mają znikomą możliwość wygenerowania mamony swoją osobą, więc nawet gdyby zechcieli zacząć zarabiać, to nie ma siły, nawet na Verę Wang by nawet nie uzbierali do samego wesela.
                            Takie to i swoje pieniądze wink
                      • 17.12.10, 09:06
                        Widać, że nie jesteś w temaciesmile Zia ani jej N tych pieniędzy nie zarobili. Ba, oni w życiu nie pracowali i chyba jeszcze długo nie będą.
                        Tak tylko piszę. Mnie to wisi i powiewatongue_out

                        --
                        http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
                        • 17.12.10, 09:38
                          lili-2008 napisała:

                          > Widać, że nie jesteś w temaciesmile Zia ani jej N tych pieniędzy nie zarobili. Ba,
                          > oni w życiu nie pracowali i chyba jeszcze długo nie będą.

                          Wydaje mi się, że zbyt surowo oceniacie Zię. Z tego co czytałam Zia kończy studia, więc chyba logicznym jest, że zacznie pracować. Gdzieś mi przemknęło, że narzeczony już pracuje, ale może pomyliłam Zię z kimś innym. Jeśli wydaje pieniądze rodziców ...no cóż, w niektórych środowiskach zwłaszcza wiejskich, rodzice przez całe życie zbierają "na wesele" córki i jakoś nikt się nad tym nie użala. Często zdarza się, że koszty wesela się zwracają w postaci prezentów/gotówki. Może Zia też na to liczy, może zaprasza gości, którzy bez problemu włożą 10 000 do koperty. Moja szefowa swojej siostrzenicy, z którą akurat pracuję w jednym dziale, więc mam informacje od niej samej, dała prezent -12 000 i uważała to za rzecz normalną, nie była nawet chrzestną. Chrzestni dali po 15 000. Dla mnie to kwoty nie do wyobrażenia, dla nich równowartość jednej pensji (wszyscy na wysokich kierowniczych stanowiskach). Dziewczyny zamiast robić aferę pomyślcie, że nie wszyscy zastanawiają się czy dać w prezencie 300 czy 400 zł.... Myślę, że Zia mając bogatych gości może jeszcze na weselu zarobić, choć się do tego nie przyzna...wink
                          • 17.12.10, 09:47
                            Jesteś mocno nie w temacie big_grin.
                            • 17.12.10, 09:55
                              Nie chcesz chyba napisać, że właśnie sprzedała dom teściów, którzy tułają się teraz po noclegownibig_grinbig_grinbig_grin Tak, napisałam już wyżej - nie jestem w temacie, ale wiem, że ludzie, którzy mają podobną fantazję jak Zia zwykle mają też mocne nadwyżki finansowe. Nie wierzę, by ktoś, kto żyje od pierwszego do pierwszego szarpał się na suknię od projektanta. Jeśli pieniądze są zdobyte uczciwie - dalej sądzę, że wszystko jest ok
                              • 17.12.10, 11:42
                                Jednak jesteś bardziej nie w temacie, niż sądzisztongue_out

                                --
                                http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
                              • 17.12.10, 20:45
                                Z tym że ludzie, którzy mają takie fantazje, zwykle mają stały dopływ nadwyżkowej gotówki wink
                          • 17.12.10, 09:53
                            Moi znajomi wlasnie w ten sposob po weselu na 200 osob wyszli na plusie.

                            My zastanawialismy się czy dać 500, ale rodzina PM takich dylematów nie miała i dawała duzo, duzo wiecej. Wcale bym się nie zdziwiła jakby ZIA dostała w kopertach w okolicach 100 tys. Czego jej oczywiscie zyczetongue_out
                            • 17.12.10, 09:59
                              Właśnie - nic dodać nic ująć. Ja myślę, że w najgorszym razie wyjdzie na zerosmile
                          • 17.12.10, 10:00
                            1.Absolutnie nie jest moja sprawa ile Zia wydaje. Odpowiadam jedynie na pytanie, jasne?
                            2. Piszac,ze nie zna wartosci pieniadza wg mnie, mam na mysli to,ze ich nie zarabia, ani ona ani narzeczony. Wydawanie pieniadzy rodzicow/spadkowych/od gosci czy innych splywajacych z nieba jest oczywiscie jej prawem, ale wartosci pieniadza nie nauczy. Oczywiscie - jej problem, nie moj.
                            3. Hipotezy o kopertach od gosci... sorry, sugestii,ze nalezy wydawac pieniadze, ktorych sie jeszcze nie ma nie bede nawet komentowac... Zreszta, to chyba nie przypadek Zia.
                            • 17.12.10, 10:06
                              Na szczęście Zia nie jest ani moją ani Twoją córką, więc niczego jej nie musimy uczyć
                              • 17.12.10, 10:10
                                Oczywiscie - patrz moj punkt pierwszy.
                                • 17.12.10, 10:55
                                  Nie wydajemy kopertowych pieniędzy, których nie mamy. wink Dla mnie nie do końca zrozumiałe to jest, no chyba, że jeśli ktoś wie, ile mniej więcej dostanie ale to zawsze niesie ze sobą ryzyko złego oszacowania.
                                  --
                                  Nasza historia
                                  Nasza strona ślubna
                                  Mój blog z inspiracjami
                                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                • 17.12.10, 10:57
                                  1.Ja oczywiscie tez uwazam ze Zia nie zna wartosci pieniadze i nie wie ile normalnie trzeba pracowac na takie pierdoly za ktore placi duzo wiecej niz powinna.

                                  2.Uwazam tez, ze Zia nie nauczy sie normalnej wartosci pieniadza nigdy, poniewaz po weselu wszystko jej sie zwroci i bedzie znowu w pukcie wyjściasmile I wtedy bedzie sobie konsultantka, wedding planerka, "prawnikiem" czy kim tam jej sie zamarzy a jak nie wyjdzie to pomoze rodzicowm w firmie;P

                                  3.W takiej sytuacji tez bym bujala w oblokachbig_grin



                                  • 17.12.10, 11:51
                                    > 2.Uwazam tez, ze Zia nie nauczy sie normalnej wartosci pieniadza nigdy, poniewa
                                    > z po weselu wszystko jej sie zwroci i bedzie znowu w pukcie wyjściasmile

                                    Na tym jednak nie liczyła. Przecież 3 sukienki ( z czego jedna za kilkadziesiąt tysięcy), 10 sukien dla druhen, garnitur szyty na miarę (+ opcja do przebrania), najdrożsi kamerzyści w full wersji, 2 zespoły fotografów, kupno biżuterii dla wszystkich, wyjazd z całym orszakiem do Barcelony, spersonalizowana każda drobnostka od serwetki po wieszak, strona internetowa, konsultantki, powiększanie biustu a przecież nie doszliśmy do rzeczy najdroższych jak muzycy, 2 lokale, jedzenie itd a pewnie i tak 100 rzeczy pominęłam. Z tego co pisała zia będzie miała zaproszonych 70-80 osób, głównie ludzi młodych i nie pochodzących ze sfer w których obraca się Kulczyk więc nie sądzę żeby goście finansowo to udźwignęli. Mam nadzieję że zia nie obrazi się za to wyliczanie, ale nie napisałam niczego więcej ponad to co ona sama podała na forum. Życzę zii jak najlepiej ale czasami zastanawiam się czy to nie jakiś żart, kreacja.
                                  • 17.12.10, 20:43
                                    > 2.Uwazam tez, ze Zia nie nauczy sie normalnej wartosci pieniadza nigdy, poniewa
                                    > z po weselu wszystko jej sie zwroci i bedzie znowu w pukcie wyjściasmile I wtedy b
                                    > edzie sobie konsultantka, wedding planerka, "prawnikiem" czy kim tam jej sie za
                                    > marzy a jak nie wyjdzie to pomoze rodzicowm w firmie;P

                                    Zia nie będzie konsultantką ani wedding planerką, własnego wesela nie jest w stanie ogarnąć wink Swoją drogą własne firmy też mają tę nieszczęśliwą właściwość, że trzeba je ogarniać.
                          • 17.12.10, 11:40
                            Ale kto tu robi aferęwink Ja Zia znam z forum już od 1,5 roku. Przeszłam wszelkie możliwe etapy - od niedowierzania, do akceptacji. Nie mam problemu z jej finansami, czasem może coś mi zgrzyta, ale nie zdarza się już to tak często, jak wcześniej.
                            Uważam, że te pieniądze można mądrzej zagospodarować, ale to jej sprawa co z nimi zrobi. Jeśli ma taką zachciankę nie mój biznes.
                            Po prostu co jakiś czas pojawiają się na forum nowe osoby, które nie znają wszystkich wątków Zii, nie znają całej sytuacji, a opieprzają innych za jakąś wypowiedź. Tak np. było w tym wypadku. No i jednak uważam, że osoba, która nigdy nie pracowała tak naprawdę nie zna wartości pieniądza.

                            --
                            http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
                          • 17.12.10, 14:00
                            ''poniewaz po weselu wszystko jej sie zwroci i bedzie znowu w pukcie wyjścia''

                            oj biorąc pod uwagę ,ze na weselu w większosci będą studenci 2 roku, to raczej nic jej się nie zwróci. Do tego jesli ta młodzież ma podejście do życia takie jak zia i do tej pory nie skalała się praca to nie uzbiera wieletongue_out

                            '' Z tego co czytałam Zia kończy stud
                            > ia, więc chyba logicznym jest, że zacznie pracować. Gdzieś mi przemknęło, że na
                            > rzeczony już pracuje, ale może pomyliłam Zię z kimś innym.''

                            Problem w tym, ze zia jest dopiero na 2 roku, a jej M maluje figurki, więc kokosów z tego nie masmile


                            --
                            w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

                            Objaw przedawkowania Radia Maryja.
                            • 17.12.10, 14:14
                              joanka-r napisała:
                              > Problem w tym, ze zia jest dopiero na 2 roku, a jej M maluje figurki, więc koko
                              > sów z tego nie masmile

                              nie wspominajac jeszcze o aplikacji nawet..
                          • 17.12.10, 15:10
                            Hahaah jak napisała lili jestś moooocno nie w temacie. Ale aby być musiałabyś prześledzić wszystkie z kilku tysięcy jej wątków. Więc w skrócie: Zia nie wydaje pieniędzy swoich ani narzeczonego. Ani jedno ani drugie nigdy nie pracowało. Za studia, mieszkanie i utrzymanie płącą jej rodzice. Narzeczony pobiera rente po mamie która pracowała w wymiarze sprawiedliwości i do pracy nie opłaca mu się iść, bo więcej ma z tej renty nic nie robiąc, niż gdyby zakasał rękawy i zajął się czymś innym niż malowanie figurek. Pieniędzy rodziców również na ślub wydają. Choc na pewnym etapie zia miała w planie je wydawać, ale w międzyczasie zmarło się babci narzeczonego więc Zia dysponuje tym zapowiedzianym, bo chyba jeszcze nie zmaterializowanym spadkiem. W międzyczasie zdarza jej się brać "chwilówki" (czyt. Provident i inne badziewia) aby zapłacić powykonawcom. W ten oto sposób widzisz, że Zia nie zna wartości pieniądza, i łatwo nimi szasta. Żal tylko, że cała krwawica babci narzeczonego zostanie przep....lona na motylki...
                            • 17.12.10, 16:16
                              Zaczęłam w pewnym momencie domyślać się, że chodzi o spadek, ale byłam pewna, że chodzi o spadek Zii... Nie wiem, jak bardzo trzeba kochać kobietę, żeby pozwolić jej na roztrwonienie spadku po babcisad
                              • 17.12.10, 16:19
                                Tak to jest, jak ma się tylko strzępki informacji. wink Żadnego spadku po babci nie będziemy wydawać. To wszystko jest dużo bardziej skomplikowane.
                                --
                                Nasza historia
                                Nasza strona ślubna
                                Mój blog z inspiracjami
                                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                • 17.12.10, 16:25
                                  Ok, Zia, ale takie domysły to wina tego, że nie piszesz wprost. Skoro tyle o sobie powiedziałaś w necie, przestałaś być anonimowa, nie dziw się, że takie plotki krążą.
                                  • 17.12.10, 16:29
                                    Pisałam wprost. smile Nie wynikło z tego nic dobrego. Poza tym nawet jak ja piszę wprost, to ktoś sobie dopowiada albo zakręci wszystko tak żeby i tak wyszło na jego, po czym ja muszę tłumaczyć jeszcze raz i odkręcać i tak powstaje offtop na 1000 postów. wink
                                    --
                                    Nasza historia
                                    Nasza strona ślubna
                                    Mój blog z inspiracjami
                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                • 17.12.10, 16:31
                                  > To wszystko jest dużo bardziej skomplikowane.

                                  To jednak rodzice wam finansują wesele?
                                  • 17.12.10, 16:35
                                    Nie. smile Dziewczyny, nie zaczynajmy tego tematu znowu. Rodzice kupują mi suknie, bo ojciec się uniósł honorem, resztę płacimy sami. smile I nie bogacimy się na niczyjej śmierci.
                                    --
                                    Nasza historia
                                    Nasza strona ślubna
                                    Mój blog z inspiracjami
                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                    • 17.12.10, 16:38
                                      Zia, daj spokój, nie tłumacz się. Domyślam się, że jednak pracujesz, może gdzieś napisałaś, że nie i teraz głupio prostować. Nie sądzę, żeby taka sympatyczna dziewczyna jak Ty szastała nieswoimi =nie zarobionymi przez siebie pieniędzmi
                                      • 17.12.10, 17:08
                                        > Zia, daj spokój, nie tłumacz się. Domyślam się, że jednak pracujesz, może gdzie
                                        > ś napisałaś, że nie i teraz głupio prostować. Nie sądzę, żeby taka sympatyczna
                                        > dziewczyna jak Ty szastała nieswoimi =nie zarobionymi przez siebie pieniędzmi

                                        big_grin
                                        --
                                        "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                                      • 17.12.10, 20:55
                                        > Zia, daj spokój, nie tłumacz się. Domyślam się, że jednak pracujesz, może gdzie
                                        > ś napisałaś, że nie i teraz głupio prostować. Nie sądzę, żeby taka sympatyczna
                                        > dziewczyna jak Ty szastała nieswoimi =nie zarobionymi przez siebie pieniędzmi

                                        big_grin weź sprzedaj mi cynk, gdzie 24-letnie dziewczę z wykształceniem średnim ogólnym, z dyspozycyjnością ograniczoną studiami (i z doświadczeniem w niczym) może zarobić na takie wesele.
      • 17.12.10, 13:52
        zia jesteś po prostu niezdecydowana , dlatego tyle tych stylizacji, podwójne suknie, buty, biżuteria. Po 22 mało kto zawraca uwagę na strój młodej.tongue_out Takie epatowanie dużą kasy nie jest w dobrym stylu, uwierz mi, osiągniesz odwrotny efekt, zamiast zachwytu i wow, będzie krytyka.

        ''Podobają mi się te ale nie wiem czy nie są za bogate.''
        hahahahah smiesznie to zabrzmiało. Z wisiora czy naszyjnika zrezygnowałabym całkowicie.
        --
        w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

        Objaw przedawkowania Radia Maryja.
    • 17.12.10, 08:20
      Zia na jednym forum ślubnym pisałaś o dodatkowej sukience na pierwszy taniec. Możesz zdradzić więcej szczegółów?
      • 17.12.10, 10:42
        fakt, jakiś czas temu motyw sukienki do pierwszego tańca się pojawił i sukienka miała być czarna....no ciekawe co nam Zia odpisze...
        • 17.12.10, 10:56
          Pomysł sukienki na pierwszy taniec upadł ze trzy wątki temu. wink Zmieniliśmy taniec zamiast sukienki. wink
          --
          Nasza historia
          Nasza strona ślubna
          Mój blog z inspiracjami
          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
          • 17.12.10, 12:22
            j/w
    • 17.12.10, 12:53
      Okazało się, że dopłata za ekspres nie jest wysoka i sukienka będzie w trzy miesiące od zamówienia. smile
      --
      Nasza historia
      Nasza strona ślubna
      Mój blog z inspiracjami
      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
    • 17.12.10, 12:54
      Moje kochanie zdecydowało, że zatańczymy do tej piosenki. smile Mnie ona też się bardzo podoba. Poprosimy o zrobienie do niej układu, choć jeszcze nie wiem na bazie jakiego tańca. smile
      Nasza piosenka

      Bardzo romantycznie na nas działa. smile Podoba Wam się?
      --
      Nasza historia
      Nasza strona ślubna
      Mój blog z inspiracjami
      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
      • 17.12.10, 13:06
        zia86 napisała:

        > Moje kochanie zdecydowało, że zatańczymy do tej piosenki. smile Mnie ona też się b
        > ardzo podoba. Poprosimy o zrobienie do niej układu, choć jeszcze nie wiem na ba
        > zie jakiego tańca. smile
        > Nasza piosenka
        >
        > Bardzo romantycznie na nas działa. smile Podoba Wam się?
        Nie, strasznie nijaka. Ale ja w ogóle takiej muzyki nie lubię. Plus taki, że łatwo będzie zatańczyć.
        • 17.12.10, 13:12
          zgadzam się z poprzedniczkąsad Na Waszym miejscu szukałabym dalej
      • 17.12.10, 13:14
        Nie podoba mi się, ale to kwestia gustu; jedyny plus to taki, że łatwo będzie dobrać układ
      • 17.12.10, 13:15
        Przeciętna miałam nadzieję, że wybierzecie coś lepszego
      • 17.12.10, 13:22
        straszny kicz spiewany w stylu lat 90, z takim tym skrzeczacym przydechem, nie znosze tego.

        www.youtube.com/watch?v=HmsClQ1H0ME
        moze to? w podobnym stylu, ale rytmiczniejsze i lepeij wg mnie zaspiewane
        • 17.12.10, 13:32
          Też bardzo ładna. smile Narzeczony myśli. smile
          --
          Nasza historia
          Nasza strona ślubna
          Mój blog z inspiracjami
          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
          • 17.12.10, 13:52
            Te piosenki kompletnie tutaj nie pasująsad Poza tym, o ile się nie mylę będziecie pół roku ćwiczyć układ ... spróbujcie coś bardziej ambitnego mimo wszystko
            • 17.12.10, 14:03
              narzeczony Zia, bez zlosliwosci, raczej nie wyglada na urodzonego tancerza, nie ma wiec sensu porywac sie z motyka na slonce i wymyslac skomplikowany uklad. Taniec to nie tylko nogi, ale cale cialo lacznie z wyrazem twarzy. Dla czlowieka, ktory nie umie tanczyc, jeden prosty uklad to juz duze wyzwanie. Najwazniejsze to nauczyc swobody ruchow, slyszenia rytmu i luzu. Trzymam kciuki
          • 17.12.10, 14:30
            Zia, pod uwage mozesz brac opinie w sprawie sukni, menu, butow, motylkowej strony www i innych pie...k. Piosenka ma byc chyba wasza, a nie forumowych kolezanek.

            • 17.12.10, 14:48
              Dlatego też zadecydowaliśmy, że bierzemy tą, którą pokazałam. smile Może jest nijaka ale dla nas jest bardzo romantyczna i wprowadza piękny nastrój. smile Układ można do niej zrobić fajny i jest miejsce na jakieś ciekawe podnoszenia. Poza tym nie zapominajmy, że ja pierwszy taniec będę tańczyć w sukni ślubnej, czyli musi to być piosenka bardziej do wolnego, romantycznego wirowania niż do tańców latynoamerykańskich. wink
              --
              Nasza historia
              Nasza strona ślubna
              Mój blog z inspiracjami
              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
          • 17.12.10, 21:58
            Piosenka z pewnego namiętnego momentu w Gossip Girl ;D

            www.youtube.com/watch?v=g8z-qP34-1Y
      • 17.12.10, 13:39
        nuuuudna, nic się w niej nie dzieje, jaki do tego może być układ?
        • 17.12.10, 14:06
          no proszę Cię...nad czym myśli Narzeczony? Przecież wybrał piosenkę. I co z tego, że ktoś uważa ją za nijaką. To jest kwestia gustu i nie ma o czym dyskutować. Układ zrobicie jaki będzie się Wam podobał, a nawet bez układu to ma być kolejny miły moment a nie zaaranżowane i zrobione pod gust ogółu wydarzenie. Ja w ogóle na pierwszy taniec chcę Poloneza, nie dlatego, że mam jakieś dworsko-studniówkowe inklinacje, ale dlatego, że nie podoba mi się jak dwójka tańczy a reszta chodzi w kółko trzymając się za ręce, albo stoi i się przygląda. Jak chcemy się bawić to bawmy się wszyscy, a przynajmniej prawie wszyscy...
          • 17.12.10, 14:30
            Polonez to auto, a polonez taniec smile
            swoja droga ciekawy wybor, a wesele odbywa sie w dworku?
      • 17.12.10, 14:56
        Hahaa i się objawiła cala rockowa dusza narzeczonego Zia....
        • 17.12.10, 15:04
          Prosiłam go o wybranie czegoś romantycznego. wink Poprzednio upierał się przy tym klik, tylko tekst trochę nie bardzo pasował. wink
          --
          Nasza historia
          Nasza strona ślubna
          Mój blog z inspiracjami
          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
      • 17.12.10, 16:32
        Byłoby z motywem przewodnim
        • 17.12.10, 16:35
          Oplułam monitor...big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
          • 17.12.10, 16:36
            To prawda, ale nie w naszym stylu. wink No chyba, że jako piosenka na zakończenie. wink
            --
            Nasza historia
            Nasza strona ślubna
            Mój blog z inspiracjami
            http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
          • 17.12.10, 16:36
            Ja prawie też smile
            --
            "Czas nas uczy pogody" smile
        • 17.12.10, 21:01
          tak, Zia, weź motyla!
    • 17.12.10, 14:57
      Ostateczne szlify przy std. smile Dostałam dzisiaj zdjęcia kopert, są śliczne. smile Warto było tyle czekać, szukać i zapłacić. smile Nie są to takie standardowe koperty ale takie bardziej jak są kopertowe zaproszenia a z motylkiem będą wyglądać jeszcze ładniej. Nie mogę się już całości doczekać.
      A w ogóle to znowu nie rozdamy tego w weekend, tym razem moja mama sobie przypomniała wczoraj, że w niedziele jest msza. Wiadomo, że to jest ważniejsze więc będziemy rozdawać przez wtorek i środę. smile Prawie taka przedświąteczna przesyłka.
      --
      Nasza historia
      Nasza strona ślubna
      Mój blog z inspiracjami
      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
      • 17.12.10, 15:08
        jak to dostałaś zdjęcia? to Ty tych kopert jeszcze nie widziałaś?
        Zia, forumowo budzisz moją wielką sympatię i bardzo Ci kibicuję, ale jak to jest możliwe, że walka o "std" trwa już tyle czasu, niby wykonane są jakieś elementy, ale nie widziałaś tego w całości? Dwa tygodnie po pierwszym "pewnym" terminie rozdawania?
        Nie mogę tego ogarnąćsad
        • 17.12.10, 15:20
          Całą historie Wam opowiem dziewczyny. smile Save the date jest już skończone, dzisiaj jeszcze te koperty i zapakować te rzeczy od nas. smile Będziemy je mieć w poniedziałek już całość u nas(pan miał nam to jutro dostarczyć ale skoro nikogo nie będzie w Krakowie, to spokojnie może być w poniedziałek) i wtedy możemy od wtorku rozdawać. smile
          --
          Nasza historia
          Nasza strona ślubna
          Mój blog z inspiracjami
          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
      • 17.12.10, 15:24
        > A w ogóle to znowu nie rozdamy tego w weekend, tym razem moja mama sobie przypo
        > mniała wczoraj, że w niedziele jest msza.

        Co niedziela są ;p Zresztą trwa tylko godzinę więc może nie zrujnuje wam całkiem planów. Teraz i tak jest kiepski moment na odwiedziny bo większość szykuje się do świąt (sprzątanie, prezenty, choinka itd). Chyba lepiej by było jakbyście pojechali w sobotę przynajmniej do części gości.
        • 17.12.10, 15:29
          Msza za babcie, nie dopisałam. smile Całość moglibyśmy dostać w sobotę wieczorem i wtedy nie miałby tego kto odebrać w Krakowie nie mówiąc o jakimkolwiek rozwożeniu, potem ja mam dwa dni zajęte, narzeczony odbierze wszystko w poniedziałek i we wtorek zaczniemy. smile
          --
          Nasza historia
          Nasza strona ślubna
          Mój blog z inspiracjami
          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
      • 17.12.10, 15:24
        ''A w ogóle to znowu nie rozdamy tego w weekend, tym razem moja mama sobie przypomniała wczoraj, że w niedziele jest msza''

        wiesz nie trzeba sobie tego przypominać z reguły w każdą niedzielę jest maszatongue_out
        --
        w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

        Objaw przedawkowania Radia Maryja.
      • 17.12.10, 16:11
        Nie chcę Cię martwić, ale rozdawanie na dzień przed wigilią uważam za kiepski pomysł... Ludzie mają inne sprawy na głowie niż zachwycanie się STD, które pewnie wyląduje między karpiem a opłatkami... Lepszym terminem byłaby już drugi dzień Bożego Narodzenia, na spokojnie...
        • 17.12.10, 16:16
          Wigilia jest w piątek a my będziemy rozwozić we wtorek. smile Poza tym prezenty dostarcza się przed świętami. smile
          --
          Nasza historia
          Nasza strona ślubna
          Mój blog z inspiracjami
          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
          • 17.12.10, 16:19
            Nie wiedziałam, że STD traktujecie jako prezent, jeśli tak to ok.
            • 17.12.10, 16:20
              Tak, to jest taki trochę przedświąteczny prezent od nas czyli PM dla naszych gości, dlatego też ma formę pudełeczka ze wstążką itd. Oprócz tego mój narzeczony ma na imię Mikołaj, tak, że podwójne nawiązanie. smile
              --
              Nasza historia
              Nasza strona ślubna
              Mój blog z inspiracjami
              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
              • 17.12.10, 16:26
                hmm, ale Mikołaj to 6 grudnia.. Święta Bożego Narodzenia nie mają z Mikołajem nic wspólnego...
                • 17.12.10, 16:30
                  U mnie Mikołaj przynosi prezenty na święta. wink Poza tym zawsze się znajomi pytają narzeczonego co im przyniesie na święta, w tym roku będzie miał okazje coś przynieść. wink
                  --
                  Nasza historia
                  Nasza strona ślubna
                  Mój blog z inspiracjami
                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                • 17.12.10, 16:49
                  > hmm, ale Mikołaj to 6 grudnia.. Święta Bożego Narodzenia nie mają z Mikołajem n
                  > ic wspólnego...

                  Hmm, tak jak informacja o tym gdzie i kiedy jest ślub z prezentem smile Ale lepiej nie mówić tego zii, bo to jakby powiedzieć małemu dziecku że św. Mikołaj nie istnieje smile
                • 17.12.10, 17:02
                  Jak to nic? Mikołaj przynosi prezenty przecież!
                  --
                  "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
              • 17.12.10, 16:45
                ak, to jest taki trochę przedświąteczny prezent od nas czyli PM dla naszych go
                > ści, dlatego też ma formę pudełeczka ze wstążką itd. Oprócz tego mój narzeczony
                > ma na imię Mikołaj, tak, że podwójne nawiązanie. smile

                padlam martwym trupem smile
                Zia, wyzlosliwie sie troche z gory przepraszam, ale na wielkanoc tez planujecie jakies prezenciki dla gosci??

                i jak przedmowca uwazam, ze ostatnie dni przed swietami to fatalny czas na taka akcje - kazdy zajety i zabiegany, do prezentu dolacz troche wyrozumialosci i zalatwcie to PO swietach
                • 17.12.10, 16:57
                  Tak, zaproszenia. wink A tak na serio, to jest metafora taka. smile I na Wielkanoc u nas np. prezentów się nie daje.
                  --
                  Nasza historia
                  Nasza strona ślubna
                  Mój blog z inspiracjami
                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                • 19.12.10, 00:32
                  Może zaproszenia, nigdy nic nie wiadomo.
                  --
                  "Jak na osobę, która nawet nie jest zaręczona, ostatnio dużo myślę o ślubach. To niezdrowy objaw. Zupełnie jak myślenie o zastrzykach z insuliny, gdy nie jest się cukrzykiem. Owszem, dają niezłego kopa, ale w końcu mogą zabić." L.Wolf, "Dziennik szalonej narzeczonej"
              • 17.12.10, 16:53
                Oczywiście miło jest być przez kogoś 'zaproszonym' na wesele, a szczerze mówiąć, to nie chciałabym dostać STD jako preznetu. Po co dorabiać na siłę ideologię do rozdawania tych pudełeczek? Jak można coś takiego jak STD traktować jako prezent dla kogoś? To najwyżej goście mogą zrobić Wam prezent potwierdzając swoją obecność na Waszym weselu. Ja jest za tymi głosami, by nie męczyć teraz ludzi przed Świętami.
                --
                "Czas nas uczy pogody" smile
      • 17.12.10, 19:01
        > A w ogóle to znowu nie rozdamy tego w weekend, tym razem moja mama sobie przypo
        > mniała wczoraj, że w niedziele jest msza.

        Ja tam się nie znam, ale msze to chyba są co niedzielę w kościele?
        poza tym to twoja mama będzie rozdawać std?

        --
        http://global.theknot.com/tickers/ttaebe3.aspx
        • 17.12.10, 19:03
          Dopisałam, że msza za babcie. smile Nie, mama nie będzie z nami rozdawać std.
          --
          Nasza historia
          Nasza strona ślubna
          Mój blog z inspiracjami
          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
        • 17.12.10, 19:37
          cholera jasna, ja wszystko rozumiem, ale nie łapcie jak sępy kazdego slowa Zii

          ja się jakoś domysliłam, ze chodzi o jakąs specjalną mszę od razu- nawet jesli nie chodza codziennie do kosciola

          jesli jest msza za babcie to wiadomo, ze kazdy czlonek bedzie zajety- i nie mowie tu o nogachtongue_out- wiec to nie czas na std, ktore nota bene nie jest prezentem i nie powinnien byc rozdawany 3 dni przed wigilią, bo nikt nie ma czasu, ani ochoty kawkowac sie- a przy rozdawaniu nalezaloby troszke pogadac, na luzno itd
      • 17.12.10, 20:12
        Zia, dziś jest 17, mam roboty w pracy po sufit, aby jak najwięcej rzeczy podomykać przed swiętami, w domu to co zwykle+ zrobienie ostatnich zakupów+ zamówienie produktów z cateringu+ upieczenie pierniczków+ jeszcze na pewno cos się znajdzie. Jakby ktoś chciał do mnie przyjść 21 albo 22 grudnia do domu to owszem, przyjęłabym, ale na 15 minut. Zaproszenie odstawiłabym na półkę "do otwarcia w święta".
        • 17.12.10, 20:18
          Ale my nie będziemy tego rozdawać tak, jak się rozdaje zaproszenia, czyli u każdego kawka, pogaduchy itd. smile My też chcemy się wyrobić w dwa dni a w 4 weekendy. smile Poza tym nie będziemy raczej pukać do drzwi pań domu, tylko większości naszym gościom święta przygotowują krasnoludki. wink
          --
          Nasza historia
          Nasza strona ślubna
          Mój blog z inspiracjami
          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
          • 17.12.10, 20:47
            > Poza tym nie będziemy raczej pukać do drzwi pań domu, tylko większości na
            > szym gościom święta przygotowują krasnoludki. wink

            Zia, ty to umiesz podnieść ciśnienie. A ci wasi goście to mają po 5 lat czy też żyją na bezludnej wyspie, że nie uczestniczą w organizacji Świąt? tongue_out
            --
            "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
            • 17.12.10, 20:51
              Czesc z nich pewnie juz dawno obejrzala film w necie. I taka to bedzie niespodzianka.
              --
              Pracuję prawie z samymi mężczyznami. O wielu z nich wiem, że zrobili skok w bok. W róznych sytuacjach - na dyżurach, na zjazdach itd. Sa przyzwoitymi ludźmi, dobrymi mężami, dbają o dom. Protozoa.
              • 17.12.10, 20:53
                Nie sądzę. smile Raczej nikomu by się nie chciało szukać, czytać itd. Ślub nie jest w ich kręgu zainteresowań, bo my pierwszy go bierzemy. smile Wiem, że jedna moja koleżanka podczytuje wątek ale ona często siedzi na forum gazety. smile
                --
                Nasza historia
                Nasza strona ślubna
                Mój blog z inspiracjami
                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
            • 17.12.10, 20:52
              To ostatnio tak sobie żartujemy i się śmiejemy, że mamy w grupie osoby, które coś tam potrafią zrobić i takie, którym pomagają krasnoludki. wink Większość naszych gości nie za bardzo uczestniczy w przygotowaniach świątecznych a już na pewno nie 3 dni przed świętami, 24h na dobę. wink
              --
              Nasza historia
              Nasza strona ślubna
              Mój blog z inspiracjami
              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
              • 17.12.10, 21:04
                Alternatywna rzeczywistość wink
                --
                "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                • 18.12.10, 16:29
                  Nie, po prostu studenci studiujący z dala od domu - na Święta przyjeżdżają na gotowe smile
                  • 18.12.10, 18:13
                    Studiowałam z dala od domu - nie uważałam za stosowne przyjechać na gotowe wink
                    --
                    "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
            • 18.12.10, 14:35
              a może jej znajomi nie obchodzą świąt, jako niewierzący? Albo zwyczajnie nie mają tendencji do robienia niepotrzebnego szumu wokół świątecznych przygotowań? W pracy też się muszę nasłuchać ile to jeszcze sprzątania i gotowania, jak mało czasu zostało i co-to-jeszcze-nie-trzeba zrobić. Słucham tego i uszom nie wierzę. Ja podchodzę do świąt lajtowo-mieszkanie mam zawsze posprzątane,więc odpada wariactwo z "generalnymi porządkami", do jedzenia nie robię tysiąca potraw w nieprzebranych ilościach tylko tyle ile wiem że na pewno zejdzie plus mała rezerwa na "zachcianki", część dań sobie przygotowuję nawet do miesiąca wcześniej (uszka, pierogi, pierniczki), są dania które owszem uznaje się za tradycyjnie wigilijne a my ich nie lubimy więc nie robię ich wcale (kapusta z grzybami, karp-fuj), resztę dań robię dzień przed bez spinania pośladów a są takie które robię w samą wigilię (kluski z makiem) między błogim lenistwem i kąpielą w piance. Świąteczne ciasto kupuję w sprawdzonej cukierni, wędliny i inne mięsiwa dla mnie nie istnieją więc kolejny kłopot mniej (te kolejki w sklepach mięsnych i na stoiskach z wędlinami-poezja big_grin). Przed świętami staram się nie kodować marudzeń i maksymalnie się wyciszyć, słucham nastrojowej muzyki, w moim domu pachnie piernikiem i pomarańczami, leżę sobie z książką i kubkiem kakao, nikt nie biega i nie wariuje i kocham to w świętach najbardziej. Chętnie bym przyjmowała gości w czasie przedświątecznym, bo jest to dla mnie leniwy czas, ale wszyscy dookoła załatwiają tysiące spraw aby te święta były udane wink jak się można domyślić nie mam 5 lat (ani dzieci wink - wtedy bym pewne rzeczy robiła dla ich frajdy-np zaczęła ubierać małą choinkę, kiedy teraz wystarcza mi stroik z gałązek na stół)
              • 18.12.10, 14:52
                Spicy_orange, kocham ludzi z takim podejściem do świąt smile
                Wypracowałam sobie takie samo kilka lat temu i zaraziłam nim moja mamę. Acha, ja w odróżnieniu od Ciebie nie mam nigdy posprzątanego mieszkanie i nie robie wyjątku na święta smile
                Niestety, nie znam więcej kobiet z takim podejściem do świąt, do szału doprowadzja mnie koleżanki, które MUSZĄ wysprzątac każda szufladke...
              • 18.12.10, 15:01
                Ja też nie wiem o co w tym szale chodzi. smile U nas w domu posprzątane jest zawsze, na święta myje się okna. Ok, od kilku lat pewne rzeczy gotuje pani, która normalnie gotuje obiady ale wcześniej ten obowiązek przejmowała babcia. Dzisiaj właśnie moi rodzice wrócili z zakupów, kupili wszystko. Mamy na wigilii dwie zupy, karpia, pierogi i sałatki, nikt więcej by nie zjadł. smile Pierogi robi się na jakieś dwa dni przed, resztę dzień przed lub w wigilie a jeszcze spokojnie mama ma czas na zrobienie kurczaka na świąteczny obiad. Nikt nie biega, nie gorączkuje się itd. Ja zakładam ozdoby świąteczne(ale to też tak conajmniej tydzień przed) razem z ojcem, który zakłada je przed domem. No i przeważnie jedziemy też razem po prezenty, oprócz tego ja sama robię wypad po prezenty dla rodziców i narzeczonego, w tym roku wyjątkowo w przedświąteczny tydzień, ale normalnie to tak ze dwa tygodnie przed świętami. smile
                --
                Nasza historia
                Nasza strona ślubna
                Mój blog z inspiracjami
                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                • 18.12.10, 18:11
                  Niektórzy mają gości na Święta. I nie mają pani do gotowania.
                  --
                  "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                  • 18.12.10, 18:31
                    Jasne, że tak. smile Niektórzy maja wigilie na 30 osób i wszystkie panie(albo panowie) gotują trzy dni na przód, niektórzy spędzają wigilie we dwoje, inni zamawiają np. catering. smile I fajnie, każdy ze sposobów jest dobry, jeśli tylko wszystkim zainteresowanym przynosi radość. Chodzi o to, ze ja znam swoich gości i to naprawdę dobrze, bo to najbliżsi mi ludzie. smile I wiem do kogo możemy zapukać dwa dni przed świętami i nie sprawimy kłopotu, z kim możemy spotkać się w knajpie, kogo lepiej odwiedzić w czasie świąt, a komu wysłać save the date. smile Wierzcie mi, nie przychodziłabym do nikogo, gdybym wiedziała, że w jednej ręce będzie trzymać miotłę do kurzu a drugą lepić pierogi i ucierać mak. wink
                    --
                    Nasza historia
                    Nasza strona ślubna
                    Mój blog z inspiracjami
                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
          • 17.12.10, 21:12
            > Ale my nie będziemy tego rozdawać tak, jak się rozdaje zaproszenia, czyli u każ
            > dego kawka, pogaduchy itd. smile My też chcemy się wyrobić w dwa dni a w 4 weekend
            > y. smile Poza tym nie będziemy raczej pukać do drzwi pań domu, tylko większości na
            > szym gościom święta przygotowują krasnoludki. wink

            A że tak zapytam, resztę funkcji życiowych jak chodzenie do pracy tudzież szkoły również wykonują za nie krasnoludki? W tygodniu ciężko zastać ludzi w domu przed 18. Przynajmniej pewien typ ludzi...
            • 17.12.10, 21:21
              Większość uczelni nie ma zajęć w następnym tygodniu a przynajmniej od połowy tygodnia. smile Upewnialiśmy się też, prawie wszyscy będą w domu już na święta od wtorku/środy, a większość rodziny jest na emeryturze, może dwa małżeństwa do pracy chodzą jeszcze. smile
              --
              Nasza historia
              Nasza strona ślubna
              Mój blog z inspiracjami
              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
              • 17.12.10, 21:28
                Dobra. Będą w domach i będą w tych domach leżeć do góry brzuchami, marząc tylko o spotkaniu z Zią i Mikołajem, podczas gdy ich rodzice po powrocie z pracy będą szykować Święta? Twoi znajomi naprawdę nie sprzątają, nie gotują, nie kupują prezentów, mają w d... rodziny? Tak trochę w szoku jestem, jakie ty masz towarzystwo wink
                --
                "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                • 17.12.10, 21:34
                  Wiesz jeśli ktoś nie sprząta i nie gotuje na co dzień, to w święta też tego nie robi. wink W przygotowaniach na pewno jakoś będą uczestniczyć, np. pojadą po coś do sklepu czy coś. Ale tak jak pisałam, nikt nie będzie na trzy dni przed świętami zawalony robotą 24h/ na dobę, tak żeby nie móc nam otworzyć drzwi. wink Poza tym pewnie gdzieś wyjdziemy ze wszystkimi, bo tak będzie najprościej. My się nawet po wigilii zawsze spotykamy w knajpce, więc na pewno nasi znajomi znajdą dla nas godzinkę czasu. wink
                  --
                  Nasza historia
                  Nasza strona ślubna
                  Mój blog z inspiracjami
                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                  • 17.12.10, 21:35
                    Zapytałam nawet narzeczonego przed chwilą, czy będą mieć sesje w tym tygodniu i kiedy, więc odpowiedział, że tak i, że tak 22-23 grudnia, więc skoro będą mieli czas na sesje, to na spotkanie z nami też. wink
                    --
                    Nasza historia
                    Nasza strona ślubna
                    Mój blog z inspiracjami
                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                  • 17.12.10, 21:38
                    No wiesz, ja na co dzień też gotuję i sprzątam tyle, co muszę, ale jak jadę na Święta do domu rodzinnego, to się angażuję w przygotowania. Dlatego to takie dla mnie niepojęte. Ale w sumie lepiej, że zamierzacie gdzieś z nimi wszystkimi wyjść - już zdążyłam sobie bowiem wyobrazić szczęście ich matek i ojców, że ktoś im się wtrynia do mieszkań w takim czasie.
                    Spotykacie się ze znajomymi po Wigilii? Gdzie (nie o adres mi chodzi, tylko o typ lokalu)? I co robicie? Sorry za te pytania, ale czuję się jak antropolog, który odkrył fascynujące plemię i jestem wami zaintrygowana.
                    --
                    "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                    • 17.12.10, 21:43
                      Tak, spotykamy. smile W normalnej knajpce, na piwie, czy tam na jakimś niealkoholowym napoju. Tam gdzie przeważnie chodzimy jak jesteśmy w Bielsku. Ponieważ wszyscy wtedy przyjeżdżają do domów, to jest fajny czas żeby się spotkać. W zeszłym roku na takim spotkaniu było nas, no około 25-30 osób, z różnych odłamów paczki. smile
                      --
                      Nasza historia
                      Nasza strona ślubna
                      Mój blog z inspiracjami
                      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                    • 17.12.10, 21:44
                      Spotykaja sie na pasterce tongue_out

                      Daj juz spokoj wink Naprawde nie kazdy jest taki zarobiony i w szale swiatecznym. Ja mam swoja rodzine i zyje normalnie, jak bylam panna to nieporownywalnie mniej obowiazkow mialam.
                      --
                      Jesteś dobra w gębie/klawiaturze- w realu gdyby Twojemu bliskiemu groziło cokolwiek buty byś mi wyczyściła. Błagałabys, żeby ratowac, poniżała się i skamlała. Na co dzień spotykam się z takimi. Autor Protozoa - lekarz
                      • 17.12.10, 21:51
                        > Daj juz spokoj wink

                        Nie można się dowiadywac o inne zwyczaje? wink
                        Też jestem panną, do niedawna również - niepracującą studentką, a podejście do życia mam zupełnie inne niż Zia, dlatego pytam. Tyle.
                        No i nie znam nikogo, kto w Wigilię spotyka się ze znajomymi w pubie. Na pasterce, owszem, znam smile
                        --
                        "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                        • 17.12.10, 22:03
                          Swoja droga to nie wiedzialam, ze w Polsce puby sa wtedy otwarte i maja jakas publike. Moze to jakies przyparafialne wink
                          --
                          Jesteś dobra w gębie/klawiaturze- w realu gdyby Twojemu bliskiemu groziło cokolwiek buty byś mi wyczyściła. Błagałabys, żeby ratowac, poniżała się i skamlała. Na co dzień spotykam się z takimi. Autor Protozoa - lekarz
                          • 17.12.10, 22:05
                            Są otwarte, ale później. smile Ten do którego chodzimy jest od około 21 otwarty. smile
                            --
                            Nasza historia
                            Nasza strona ślubna
                            Mój blog z inspiracjami
                            http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                            • 17.12.10, 22:10
                              Mam nadzieję, że właściciel sam stoi za barem.
                              • 17.12.10, 22:13
                                Nie wydaje mi się.
                                --
                                Nasza historia
                                Nasza strona ślubna
                                Mój blog z inspiracjami
                                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                • 17.12.10, 22:17
                                  I nie czujesz w związku z tym żadnego zgrzytu?
                                  --
                                  "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                                  • 17.12.10, 22:20
                                    Zia placi a podwykonawca nalewa piwo wink
                                    --
                                    Jesteś dobra w gębie/klawiaturze- w realu gdyby Twojemu bliskiemu groziło cokolwiek buty byś mi wyczyściła. Błagałabys, żeby ratowac, poniżała się i skamlała. Na co dzień spotykam się z takimi. Autor Protozoa - lekarz
                                    • 17.12.10, 22:22
                                      big_grin Genialne.
                                      --
                                      "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                                    • 17.12.10, 22:26
                                      Ostatnio sama sobie nawet nalewałam, bo znajoma narzeczonego stała za barem i dała nam się pobawić. wink
                                      --
                                      Nasza historia
                                      Nasza strona ślubna
                                      Mój blog z inspiracjami
                                      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                  • 17.12.10, 22:20
                                    Jeśli chodzi o to, czy właściciel powinien zmuszać np. barmanów do pracy w wigilie to uważam, że nie powinien. Jednak zakładam, że jakoś się dogadali i nikt nie jest przymuszany. Często tak się dzieje, że jedna osoba pracuje np. w wigilie a inna w sylwestra. Poza tym z tego co zdążyłam zauważyć, to barmani też spotykają się ze swoimi znajomymi wtedy. smile
                                    --
                                    Nasza historia
                                    Nasza strona ślubna
                                    Mój blog z inspiracjami
                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                    • 17.12.10, 22:23
                                      A moze to rodziny przychodza sie podzielic oplatkiem.
                                      --
                                      Chłop nie przypatruje się
                                      gestom, nie widzi w jakimś jednym słowie podstępu. To widzi tylko
                                      baba. Bo ona zawsze była tylko trucicielką. Nie ucinała łba mieczem.
                                      Baba jest wiecznym knucicielem!
                                      by j-50
                                    • 17.12.10, 22:29
                                      łomatko.
                                      tak, na pewno nie są przymuszani.
                                      po prostu właściciel słodko-pierdzącym głosem mówi im: "jak nie przyjdziecie do roboty, to wyp...ać i szukajcie se pracy gdzie indziej". no więc przychodzą, za te całe 5 złotych netto za godzinę...
                                      tak Zia, właśnie tak! ale do ciebie to i tak nie dotrze...
                                      • 17.12.10, 22:33
                                        Bo w świecie Zii Święta robią krasnoludki, a barman w Wigilię z pieśnią (kolędą?) na ustach pracuje w pubie...
                                        --
                                        "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                                        • 18.12.10, 09:54
                                          Mój szwagier ma knajpę i faktycznie od paru lat otwiera w Wigilię. I muszę powiedzieć, że dużo ludzi przychodzi. Najwięcej ludzi przychodzi po pasterce, trochę też zaraz przed pasterką - to zwłaszcza smarkateria, która w domu mówi, że idzie do kościoła a w rzeczywistości posuwa do knajpy. Oczywiście mój szwagier w tym czasie siedzi z nami na kolacji wigilijnej a nie za barem. Jeśli chodzi o pracowników to rzucane jest hasło kto może przyjść. Jeśli znajdą się chętni (a czasem się znajdują) to ciśnienia nie ma. Gorzej jak tych chętnych brak - wtedy przyznam szczerze nie mam pojęcia jak się ci chętni jednak znajdują wink. W każdym razie, Zia, nie jesteś aż taka wyjątkowa bo ludzi, u których stosunki rodzinne są delikatnie mówiąc zaburzone jest jednak wielu.
                                          • 18.12.10, 10:16
                                            bo ludzi, u których stosunki
                                            > rodzinne są delikatnie mówiąc zaburzone jest jednak wielu.
                                            O przepraszam, u mnie nie były zaburzone. Wychodziłam do knajpy, po po prostu chciało mi się w spokoju i cieple zapalić.
                                            • 18.12.10, 10:56
                                              Bałaś się palić przy rodzinie?
                                              • 18.12.10, 11:16
                                                Nie tyle bałam, co nie chciałam słuchać trucia. U mnie w rodzinie nikt nie pali. Poza tym, w tym wieku wracałam jak na skrzydłach do miasta rodzinnego i nie mogłam sie doczekać spotkania ze znajomymi, których przez dłuzszy czas nie widziałam. Oni również, a że tez nie palili przy rodzicach , tak własnie sie robiło. Wigilia od 17, a spotkanie po 22-nie czułam, że egoistycznie opuszczam rodzinę po 5 godzinach biesiadowania. Teraz legalnie wracam po prostu do swojego mieszkania .
                                          • 18.12.10, 11:52
                                            No widzicie. smile Czyli nie jest z nami tak źle i nie jest to coś tak rzadko spotykanego. wink
                                            --
                                            Nasza historia
                                            Nasza strona ślubna
                                            Mój blog z inspiracjami
                                            http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                          • 18.12.10, 14:56
                                            > Najwięcej ludzi przychodzi po pasterce
                                            > , trochę też zaraz przed pasterką
                                            > Oczywiście mój szwagier w tym czasie siedzi z nami na kolacji wigilijnej
                                            >a nie za barem.

                                            Po pasterce (czyli po północy) zaczyna się dzień ustawowo wolny od pracy-szwagier łamie prawo, jeśli jego stali pracownicy przychodzą w ten dzień. No chyba że nie zatrudnia nikogo na umowę o pracę (sama nie wiem co gorsze).
                                            • 18.12.10, 15:20
                                              > Najwięcej ludzi przychodzi po pasterce
                                              > , trochę też zaraz przed pasterką
                                              > Oczywiście mój szwagier w tym czasie siedzi z nami na kolacji wigilijnej
                                              >a nie za barem.

                                              Po pasterce (czyli po północy) zaczyna się dzień ustawowo wolny od pracy-szwagier łamie prawo, jeśli jego stali pracownicy przychodzą w ten dzień. No chyba że nie zatrudnia nikogo na umowę o pracę (sama nie wiem co gorsze).


                                              z tego co wiem, to dzień wolny mają pracownicy handlu, a nie gastronomii...
                                              • 18.12.10, 16:05
                                                >
                                                > z tego co wiem, to dzień wolny mają pracownicy handlu, a nie gastronomii...

                                                Też mi sie tak wydawało, bo wielu moich młodszych znajomych tradycyjnie od kilku lat po pasterce chodzi na klubów i pubów. Podobno miasto tętni życiem w tę noc.
                                                Ale wiecie, ja do tego roku myślała też, że 1 listopada WSZYSCY są na cmentarzach. A w tym roku pojechałam w góry i okazało się, że górskie szlaki są pełne ludzi od rana do wieczora...
                                                Czasem wystarczy zmieni punkt siedzenia wink
                                              • 18.12.10, 18:12
                                                > z tego co wiem, to dzień wolny mają pracownicy handlu, a nie gastronomii...

                                                ??? 25 grudnia to raczej większość kraju ma wolne, nie tylko jakieś poszczególne branże...

                                                --
                                                "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                                                • 18.12.10, 18:24
                                                  Masa ludzi pracuje 25 grudnia wink Więcej wyobraźni: lekarze, pielęgniarki, salowe, policjanciu, starżacy, kierwocy mpk, kolejarze, ochroniarze, pracownicy stacji benzynowych. To tak na szybko, o kim zapomniałam?
                                                  • 18.12.10, 18:30
                                                    Dlatego napisałam "większość kraju", prawda? No i jednak praca strażaka czymś się różni od pracy barmana... tongue_out
                                                    --
                                                    "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                                                  • 19.12.10, 19:27
                                                    Usługi nie mają wolnego dnia. Stacje benzynowe, hotele, restauracje itp. muszą być otwarte.
                                                • 18.12.10, 19:43
                                                  No właśnie nie... w gastronomii zakaz handlu w te ustawowo określone dni, jak BN, Wielkanoc czy Wszystkich Świętych - nie obowiązuje.
                                                  --
                                                  Kobieta to anioł z natury. Czasem tylko połamią się skrzydła i musi latać na miotle...
                                                • 19.12.10, 15:11
                                                  angazetka napisała:

                                                  > > z tego co wiem, to dzień wolny mają pracownicy handlu, a nie gastronomii.
                                                  > ..
                                                  >
                                                  > ??? 25 grudnia to raczej większość kraju ma wolne, nie tylko jakieś poszczególn
                                                  > e branże...
                                                  >
                                                  ahahaha, witamy w realnym swiecie - gastronomia w tym kraju (plus hotelarstwo i moglabym jeszcze pare branz wymienic) to WOLNA AMERYKANKA, gdzie prawo pracy narusza sie czesciej niz to sie Wam w glowie miesci
                                                  i nie, swieta tu niestety zazwyczaj nie obowiazuja
                                                  --
                                                  http://global.theknot.com/tickers/tt8174f.aspx
                                                  • 19.12.10, 15:18
                                                    I co z tego, że ja nie o tym... tongue_out
                                                    --
                                                    "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                                                  • 19.12.10, 15:38
                                                    Nie wyrzymalam.

                                                    Zia, no prawdziwy dramat Cie spotkal!
                                                    Monika podziwiam Cie, ze Ci sie tak che....

                                                    Zia, rzeczywistosc jest taka, ze jak kogos nie stac na mercedesa, to moze isc do pana z warsztatu i prosic, ze by mu zrobil 'cos w tym stylu' jaki bedzie efekt, mozesz sobie wyobrazic.
                                                    Ty, ktora niby nie akceptujesz podrobek.... tak bardzo sie chcesz inspirowac... (ladne slowo 'inspiracja').
                                                    Zrob sobie odwyk od amerykanskich podkolorowanych portali, to Ci moze troche zdrowego osadu wroci...

                                                    A teraz do rzeczy. Nie stac Cie, nie zamawiaj z Ceci. Nie baw sie w polsrodki, bo wyjdzie jak ze wszystkim do tej pory. I przestan sie ludzic, ze jestes najbardziej wyjatkowa PM jaka swiat widzial... ty znasz wszystkie firmy poligraficzne w tym kraju, wybierz jedna i popros o projekt. Niech zrobia wszystko od poczatku do konca, bo tylko wtedy bedzie pasowac.
                                                    A moim zdaniem najlepszym rozwiazaniem w Twoim przypadku jest znalezienie gotowego projekty i ew. niewielkie zmiany, Wtedy wiesz, na co sie decydujesz i jesli musisz isc na kompromisy, to wiesz od poczatku na jakie!!!

                                                    Dziewczyno zejdz na ziemie...
                                                  • 19.12.10, 15:50
                                                    A czy ja mówię, że dramat? wink Ja tylko proszę o rady co zrobić w takiej sytuacje, bo z mojej perspektywy żadne rozwiązanie nie jest idealne(nawet zamówienie wszystkiego z Ceci takiego jak nam się podoba) i które jest waszym zdaniem najbardziej ok. smile
                                                    Widziałyście co się stało jak poprosiłam o cały projekt jedną z największych firm poligraficznych. wink
                                                    --
                                                    Nasza historia
                                                    Nasza strona ślubna
                                                    Mój blog z inspiracjami
                                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                                  • 19.12.10, 16:03
                                                    Zia, te drugie zaproszenia z Ceci są brzydkie uncertain W życiu bym nie powiedziała, że kosztują fortunę i są z zagramanicy tongue_out
                                                    Ja (ale to ja - jestem plebs i mam zaniżone wymagania) brałabym RŚ. Oni na pewno nie odstawią kaszany jak JUM (wnioskując po Twoich postach).
                                                    Naprawdę, Wasz 'projekt' nie jest tak skomplikowany, jak Ci się wydaje. To tylko jeden zawijas i kilka motyli. Ewentualnie znajdź grafika współpracującego z drukarnią i zleć mu wszystko.
                                                  • 19.12.10, 19:29
                                                    To nie jest naruszanie prawa. Prawo jest właśnie takie, że usługodawcy mogą pracować. Na wypadek, gdyby lvivianka miała ochotę zatankować, albo odwiedzić rodzinę, u której nie może nocować i trzeba zaklepać pokój w hotelu.
                                                  • 21.12.10, 01:20
                                                    wyobraz sobie, ze nie to mam na mysli, ale przykladowo zmuszanie pracownikow do pracy przez 14 h dziennie, pomimo, ze w umowie widnieje 8h
                                                    nie rob ze mnie pustej lali, ktora nie wie na czym swiat stoi
                                                    --
                                                    http://global.theknot.com/tickers/tt8174f.aspx
                                          • 18.12.10, 16:33
                                            Sprowadzasz "niezaburzone stosunki rodzinne" do chodzenia na pasterkę?
                                  • 18.12.10, 14:49
                                    Podchodząc do sprawy czysto teoretycznie-Wigilia nie jest w tym kraju dniem ustawowo wolnym od pracy-jeśli właściciel knajpy ma taki kaprys to może wymagać od pracowników przyjścia do pracy. Zgrzyta ci, że kelnerka czy barman muszą przyjść do knajpy w wigilię na 21 a nie zgrzyta ci, że pracownicy sklepów muszą w tą samą wigilię zasuwać od godziny 6-7-8 do godziny 16-17-18 bo tysiące ludzi właśnie w ten dzień wyrusza na przedświąteczne zakupy i napływają tłumnie nawet na 5 minut przed zamknięciem sklepu? (moja siostra jest kasjerką i wigilia to jeden z koszmarniejszych dni w roku jeśli chodzi o nawał ludzi-zaskakujące nie?). Pytanie kto ma lepiej-czy kasjerka, która pędzi na wigilijną kolację po 8-10 godzinach pracy, czy kelnerka, która miała czas od rana przygotować siebie i potrawy, zjeść, posiedzieć z rodziną i dopiero wtedy jedzie do pracy na parę godzin?

                                    W sumie to ciekawe co Zia mówi-że pub otwierają o 21. O północy zaczyna się Boże Narodzenie (dzień wolny wg ustawy) - czyli żadnej kelnerki ani nikogo poza właścicielem w takim pubie nie powinno już być. Otwierają na 3 godziny (Zia pisała że nie tylko właściciel jest obecny)?
                                    • 18.12.10, 14:55
                                      A to mnie w sumie ciekawe ale w sumie w BN zdarza się, że gastronomia jest otwarta, na pewno jakoś pracownicy się z właścicielem się dogadują. I ja też uważam, że ciężej mają wszyscy pracownicy sklepów, bo nawet jak jest czynne do tej 16, to i tak potem pędzić do rodziny, w biegu się przebierać, już nie mówiąc o tym, że nic w ten dzień nie można ugotować czy przygotować.
                                      --
                                      Nasza historia
                                      Nasza strona ślubna
                                      Mój blog z inspiracjami
                                      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                    • 18.12.10, 18:09
                                      > Zgrzyta ci, że kelnerka czy barman muszą przyj
                                      > ść do knajpy w wigilię na 21 a nie zgrzyta ci, że pracownicy sklepów muszą w tą
                                      > samą wigilię zasuwać od godziny 6-7-8 do godziny 16-17-18

                                      Nie, to mi nie zgrzyta, albowiem do 17 to sama pracuję wink Teraz akurat nie, bo dostaliśmy na Wigilię wolne za I dzień BN, ale gdyby nie to - firma byłaby czynna, to naturalne. Czym innym jest dla mnie otwieranie na parę wieczornych godzin pubu w Wigilię, czylo odrywanie ludzi od rodzin.
                                      --
                                      "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                            • 17.12.10, 22:25
                              ja tylko jednej rzeczy tutaj nie mogę zrozumieć.
                              skoro rodzice Zii "obraziliby się na zawsze", gdyby nie uczestniczyli w zakupach sukni ślubnej, to jak to się dzieje, że pozwalają jej tak po prostu spędzać wigilijny wieczór ze znajomymi, a nie w gronie rodziny? przecież 21 godzina to tak naprawdę wczesna pora w Wigilię - nie mają nic przeciwko temu, że córka zmywa się i wychodzi do kumpli, zamiast poświęcić czas rodzicom? takie coś jest OK, a pozwolenia na kupowanie sukni samodzielnie już nie ma?
                              Zia, jesteś coraz mniej wiarygodna z tymi twoimi historiami.
                              • 17.12.10, 22:31
                                i pije piwo w pubie z 20-tką paczki !!!
                                afortunada, dobrze prawisz
                                • 17.12.10, 22:42
                                  Napisałam co innego. smile Napisałam, że my byliśmy w zeszłym roku z dużą grupą ludzi a że barman siedział też ze swoją paczką, na oko tak około 5osobową. smile
                                  --
                                  Nasza historia
                                  Nasza strona ślubna
                                  Mój blog z inspiracjami
                                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                              • 17.12.10, 22:37
                                A no widzisz, to jest problem z moją mamą, że jej zachowanie są czasami absolutnie iracjonalne. To wynika z dwóch różnych rzeczy, w naszym domu nie ma tradycji spotkań, biesiadowania przy wspólnym stole, ba nawet wspólnych obiadów i rozmowy. Dlatego kiedy wigilia zaczyna się u nas o 16 a na niej jest 5 osób(w tym roku 4), to jest aż nad to czasu żeby podzielić się opłatkiem, posiedzieć, porozmawiać, zjeść, otworzyć i nacieszyć się prezentami. U nas na stole jest kilka potraw, bo nikt nie je za dużo. Nie kolęduje się(nad czym bardzo ubolewam). Dlatego kiedy Miko przyjeżdża do mnie tam około tej 21, to my już jesteśmy dawno "po". Oczywiście rodzice nie są zachwyceni, że w pierwszy dzień świąt nie byłam z nimi w kościele ale jakiś kompromis trzeba było znaleźć. W tym roku nie będzie nas na tym spotkaniu, bo narzeczony przyjeżdża po wigilii do mnie i zostaje na pierwszy dzień świąt. W zeszłym roku tak się umówiliśmy, że będziemy się wymieniać, Miko będzie po mnie przyjeżdżał w wigilie i zabierał do siebie(wtedy też spotkamy się z przyjaciółmi) i świąteczny obiad będziemy spędzać u niego a potem drugi dzień świąt u nas, albo na odwrót.
                                Natomiast wybieranie sukni ślubnej to zupełnie inna sprawa. Moja mama nie może pozwolić żeby ktoś "obcy" wybierał moją suknie, choć nie do końca ją ten temat interesuje, to tak musi być i już. Co by ludzie powiedzieli. wink
                                --
                                Nasza historia
                                Nasza strona ślubna
                                Mój blog z inspiracjami
                                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                • 17.12.10, 22:50
                                  > Co by ludzie powiedzieli. wink

                                  No co mówią ludzie na tym forum to widzisz...
                                  • 17.12.10, 22:58
                                    Nie, Wy mówicie, na odwrót, że mam rodziców nie brać. smile A tutaj chodzi o to, że zgorszenie wywołałoby jakby mama ze mną sukni nie wybierała, przynajmniej mama tak twierdzi. smile Oprócz tego ja chce żeby rodzice ze mną suknie wybierali. smile
                                    --
                                    Nasza historia
                                    Nasza strona ślubna
                                    Mój blog z inspiracjami
                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                    • 18.12.10, 00:43
                                      We mnie zgorszenie wywołuje raczej, że 24-letnia baba MUSI cokolwiek kupować z mamą. Chce i ma taką możliwość, to fajnie, ale że ma zdezorganizować sobie życie, bo bez mamusi nie kupi...
                                      A sukienkę to Ty już wybrałaś, z internetem.
                                      • 18.12.10, 00:55
                                        Wiesz mi, że mniejsze konsekwencje wywoła kupowanie tego z mamą, niż bez niej. smile
                                        --
                                        Nasza historia
                                        Nasza strona ślubna
                                        Mój blog z inspiracjami
                                        http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                • 17.12.10, 22:55
                                  To, że Ty dawno temu przestałaś być anonimowa, że każdy zainteresowany z łatwością pozna Twoje dane to jedna rzecz, to że tej anonimowości pozbawiasz najbliższych to inna sprawa...Myślisz, że Twojej Mamie miło będzie czytać, że jest niespójną wewnętrznie istotą, dla której liczy się tylko to, "co by ludzie powiedzieli"? Nie wiem jaka jest Twoja motywacja, ale przesadziłaś...
                                  • 17.12.10, 23:06
                                    A czy ja piszę, że to coś złego? smile Taki typ charakteru po prostu, to nic złego. smile
                                    --
                                    Nasza historia
                                    Nasza strona ślubna
                                    Mój blog z inspiracjami
                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                  • 18.12.10, 10:06
                                    Myślisz, że Twojej Mamie miło będzie czytać, że jest nies
                                    > pójną wewnętrznie istotą, dla której liczy się tylko to, "co by ludzie powiedzi
                                    > eli"?
                                    Bardzo delikatnie to określiłaś, bo z opisu wynika, że mama ma poważne problemy ze sobą - i gdyby moja córka (której nie mam i mieć nie będę wink) takie rzeczy wypisywała po forum to bym jej chyba glowę urwała wink (to ironia - specjalnie to napisałam bo jak ostatnio rzuciłam o biciu dzieci drutem kolczastym to zostałam mianowana patologią). Zia - uważaj na swoją mamę bo podobno jest choleryczką, jeszcze Ci urwie i ślubu nie będzie.
                              • 17.12.10, 22:37
                                To zalezy o ktorej jest Wigilia. U mnie np. o 16,wiec po 19 zmykam - tyle,ze do drugiej rodziny, nie do baru.
                                PS. A swoja droga, to moi kuzyni tez pare lat temu olewali rodzine i chodzili do pubu. Dziwnym trafem ludzie rownie majetni jak Zia (tyle,ze oni zarabiali). Ci sami ludzie na wesela wpadali tylko na chwile,zeby potem na disco sie wyrwac.. Uwazaj Zia na znajomych wink
                          • 18.12.10, 10:38
                            Ja mieszkam w małym mieście, a w każdym pubie po pasterce trudno o wolny stolik. To taka świecka tradycja niemalżewink
                            --
                            "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                            http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
                            • 18.12.10, 10:59
                              Po pasterce to mnie jakoś nie dziwi bo i tak ci ludzie wyleźli z domu. Nie dziwi mnie też oczywiście jeśli są to niewierzący bo to jakby oczywiste. Ale tu nie chodzi o żadną z tych sytuacji. Bo Zia ani nie siedzi z rodziną (bo nie lubią) ani nie idzie na pasterkę (choć ślub bierze kościelny to chyba wierząca jest).
                  • 17.12.10, 22:21
                    alez ty Zia brednie wypisujesz, wake up
                  • 18.12.10, 11:21
                    ''W przygotowaniach na pewno jakoś będą uczestniczyć, np. pojadą po coś do sklepu czy coś''

                    no tak zapomniałyśmy,ze dla Zia uczestnictwo w świętach to galeria handlowa i sklepy, jedyne co moze zrobic -to kupić prezenty, wybierając je cały weekend.
                    --
                    w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

                    Objaw przedawkowania Radia Maryja.
                    • 18.12.10, 11:54
                      Bardziej mi chodziło o skoczenie po marchewkę/karpia/grzyby bo zabrakło w ostatniej chwili. wink
                      W każdym razie, jeśli ktoś dzień przed wigilią ma sesje, to raczej oczywiste jest, że to co umiał już pomógł, albo wszystko jest zrobione, albo ktoś inny bardziej kompetentny te święta przygotowuje. smile Tak po prostu jest u większości naszych znajomych, więc problemu z odebraniem std po prostu nie będzie, bo od tego się ta dyskusja zaczęła.
                      --
                      Nasza historia
                      Nasza strona ślubna
                      Mój blog z inspiracjami
                      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                      • 18.12.10, 12:21
                        Sesję przed wigilią? A to nie w styczniu / lutym?

                        "To co umiał" lol smile obieranie marchewki i odkurzanie to nie jest język C++.
                        • 18.12.10, 12:24
                          Sesje RPG. smile
                          Ja napisałam o przywiezieniu marchewki, odbieranie to wyższa szkoła jazdy. wink
                          --
                          Nasza historia
                          Nasza strona ślubna
                          Mój blog z inspiracjami
                          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                          • 18.12.10, 12:26
                            > Ja napisałam o przywiezieniu marchewki, odbieranie to wyższa szkoła jazdy. wink

                            To się nazywa analfabetyzm funkcjonalny.
                            • 18.12.10, 12:33
                              Nie do końca. smile To, że ktoś nie umie gotować, nie znaczy, że nie umie się odnaleźć w świecie. Wszyscy przeważnie wtedy jedzą na mieście. wink A i z adaptacją do nowych technologii, to akurat nikt nie ma problemu.
                              --
                              Nasza historia
                              Nasza strona ślubna
                              Mój blog z inspiracjami
                              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                              • 18.12.10, 12:48
                                Na litość boską, obranie marchewki to nie jest gotowanie.

                                Jedziesz w podróż poślubną do Ju Es and Ej, no nie? Obczaisz tam na ulicach skutki jedzenia na mieście. Jak masz dobrą przemianę materii to możesz jeść gdzie chcesz i nie tyjesz, ale Twój narzeczony na przykład nie ma już takiego szczęścia.
                                • 18.12.10, 12:50
                                  Tylko, że mój narzeczony uwielbia gotować i robi to bardzo dobrze. smile U nas narzeczony zajmuje się domem, zresztą pisałam już chyba o tym. smile
                                  --
                                  Nasza historia
                                  Nasza strona ślubna
                                  Mój blog z inspiracjami
                                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                • 17.12.10, 21:37
                  Hmm poza świętami też się gotuje i sprząta i jakoś ludzie mają czas na inne rzeczy. Nie każdy musi mieć 12 potraw, niektórzy ludzie lubią proste jedzenie i nie uważają, że trzeba spędzać kilka dni w kuchni tylko dlatego, że święta. Tak samo jak ktoś ma na codzień czysto w domu to sprzątanie też mu nagle nie zajmie całych dni.
                  --
                  I'm so happy cause today...albo i nie ale co tam smile
                  bykom-stop.avx.pl/
              • 17.12.10, 21:36
                Rozumiem, że studenci nigdzie nie pracują? Co za świat.
                • 17.12.10, 21:48
                  Przeważnie jak się studiuje to się nie pracuje, a już na pewno nie na pełen wymiar. wink
                  --
                  Nasza historia
                  Nasza strona ślubna
                  Mój blog z inspiracjami
                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                  • 17.12.10, 22:07
                    Być może ja żyłam w jakieś alternatywnej rzeczywistości, ale u mnie na studiach (dziennych, okienkogennych i czasochłonnych) jedyną wymówką dla nieposiadania pracy był drugi kierunek. Byli też tacy, którzy mieli i pracę, i drugi kierunek. Pamiętam też rozważania przy kawce, dlaczego koleżanka X nie bierze się do żadnej roboty, skoro na piątym roku praktycznie nie ma zajęć na naszym pierwszym kierunku, na prawie praktycznie nie ma zajęć niezależnie od roku, a pracy magisterskiej nie pisze z przyczyn nieznanych. No i co ona robi całymi dniami?! Opcją domyślną było zatem zdecydowanie pracowanie.
                    • 18.12.10, 09:28
                      Sanrito, czyżbyś skończyła tą samą uczelnie co ja? wink
                      U mnie też wszyscy pracowali- średnio biorąc to po 3 roku na praktyki, na 4 do pracy na częśc etatu, a na 5 to już niestety codzienna harówka sad
                      • 18.12.10, 11:51
                        A wiesz że u mnie w zasadzie też zaczęło się średnio od trzeciego roku, bo jak już mieliśmy zaliczać praktyki, to wszyscy chcieli za to pieniędzy? smile
                    • 19.12.10, 11:52
                      sangrita napisała:


                      > . Pamiętam też rozważania przy kawce, dlaczego koleżanka X nie bierze się do ża
                      > dnej roboty,

                      BO NIE MUSItongue_out

                      dajcie juz spokoj, akurat ja jestem z tych, co uwazają, ze jak mozna to warto korzystac z okresu studiowania i nie zarzynac sie jak dziki osiol- na to przyjdzie czas pozniej

                      moj maz- bardzo pracowity czlowiek, do 4 r dziennych studiow trudnego techniczego kierunku na politechnice w wolnym czasie...pilsmile

                      ile on sie w tym czasie napił to tylko on wie...pracowal w wakacje.

                      i wcale to nie jest takie fajne, ze ludzie juz od pocztaku zyją zeby pracować, a nie pracują zeby zyc. to raczej smutne
                  • 17.12.10, 22:15
                    LOL
                  • 17.12.10, 22:23
                    chyba tylko w twojej bajce, z naciskiem na bajce
                    • 17.12.10, 22:40
                      No raczej nie tylko w mojej. Prawie nikt z naszych znajomych nie pracuje albo nie pracował na studiach. Ja nie mówię, że taka postawa jest jedyna słuszna, ale nie ma się co tak dziwić, że student na studiach nie pracuje na pełen etat.
                      --
                      Nasza historia
                      Nasza strona ślubna
                      Mój blog z inspiracjami
                      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                      • 17.12.10, 22:45
                        Dobierasz sobie zaiste specyficznych znajomych.
                        • 17.12.10, 22:53
                          Mówiłam, że jesteśmy trochę inni. wink Nie doszukiwałabym się tutaj jakiegoś klucza, tak wyszło. smile
                          --
                          Nasza historia
                          Nasza strona ślubna
                          Mój blog z inspiracjami
                          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                          • 17.12.10, 23:01
                            wiesz co, naprawdę niesamowicie pocieszne jest to, jak ty się pławisz w tej swojej megalomanii, co rusz podkreślając, jaka to ty jesteś "specyficzna", "inna", "wyjątkowa" i w ogóle wink
                            • 17.12.10, 23:04
                              Wy naprawdę nie wiecie, kiedy ja żartuje, prawda? wink Właśnie to było moje nawiązanie, do tego typu postów, jak ja to mówię, że moi goście nie są do końca standardowi a Wy odpisujecie właśnie coś podobnego do tego co ty teraz napisałaś. smile
                              --
                              Nasza historia
                              Nasza strona ślubna
                              Mój blog z inspiracjami
                              http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                              • 17.12.10, 23:09
                                Ok. smile Rozumiem, że porcje offtopu, na ten wątek mamy już wykorzystaną? wink Możemy wrócić do meritum?
                                --
                                Nasza historia
                                Nasza strona ślubna
                                Mój blog z inspiracjami
                                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                • 17.12.10, 23:13
                                  Ja to się dzisiaj pogubiłam, gdzie tu jest to meritum tongue_out
                                  Zia, przypomnij o czym było ostatnio smile

                                  --
                                  http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
                                  • 17.12.10, 23:18
                                    O stylizacjach ślubnych, tym, że sukienkę jednak da się w dobrym czasie sprowadzić i o ckliwej piosence na pierwszy taniec. wink
                                    --
                                    Nasza historia
                                    Nasza strona ślubna
                                    Mój blog z inspiracjami
                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                    • 17.12.10, 23:21
                                      O właśnie, miałam sprawdzić, co za piosenkę wybraliście, bo w pracy mamy zablokowanego YT i wcześniej nie mogłam wink
                                      --
                                      "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                                    • 17.12.10, 23:25
                                      aaa piosenka... faktycznie nudna, dopiero na końcu coś się dzieje.
                                      Zia, a pomyślałaś, jak Ty będziesz tańczyć z tej obfitej sukni VW z trenem? W ogóle nie będzie Ci widać nóg i kroków. Cały 'ciężar' tańca spadnie na Mikołaja, a on podobno za dobrym tancerzem to nie jest. Ja bym pomyślała o jakimś freestylu, czyli zwykłym bujańcu z kilkoma elementami typu figury, obroty, podnoszenie itp.

                                      --
                                      http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
                                      • 17.12.10, 23:28
                                        Wydaje mi się, że będziemy tańczyć walca na około, wtedy suknia będzie miała szansę ładnie wirować, z jakimiś ciekawymi podnoszeniami i obrotami. smile Zobaczymy.
                                        --
                                        Nasza historia
                                        Nasza strona ślubna
                                        Mój blog z inspiracjami
                                        http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                      • 17.12.10, 23:39
                                        Piosenka spoko, ale bez szczególnych emocji.
                                        Jak jej słuchałam, oczyma duszy widziałam jakiś freestyle rodem z TzG.
                                        --
                                        "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                                        • 17.12.10, 23:43
                                          No w taki "szoł" chcemy iść. Żeby raczej było bardziej widowiskowo niż turniejowo. wink
                                          --
                                          Nasza historia
                                          Nasza strona ślubna
                                          Mój blog z inspiracjami
                                          http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                • 17.12.10, 23:16
                                  Ale wiesz, że za każdym razem tak kończysz rozmowę, gdy zaczyna przybierać niefajny dla ciebie kształt? wink
                                  --
                                  "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
                                  • 17.12.10, 23:23
                                    Jeśli chcecie, to możemy dalej dyskutować. smile Tylko myślałam, że już wszystko zostało powiedziane. smile
                                    --
                                    Nasza historia
                                    Nasza strona ślubna
                                    Mój blog z inspiracjami
                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                            • 17.12.10, 23:16
                              balam sie uzyc tego slowa, mimo, ze jestem oceniana, jako super ciety jezyk
                              dzieki afortunada, dzieki!

                              teraz duzymi literami, specjalnie dla Zia: Pojęciem tym określa się potocznie zawyżoną nieprawidłową samoocenę, ale także system urojeń, tzw. urojenia wielkościowe w zaburzeniach o charakterze psychotycznym,

                              dla obrończyń, powiem za Lilli - ani mnie to wszystko grzeje, ani ziebi, wciaz miewam resztki naiwnosci, ze do Zia jakis strzepek tego, co piszemy dociera, jak czytam jednak kolejne wynurzenia, tym razem o niestandardowych przyjaciolach (bo nie gotujacych i nie sprzatajcych) studiach+pracy, wigilii w barze czy JEDYNYM kompleksie Zia, definiacja M wraca....
                              • 17.12.10, 23:23
                                spoko Monia, do usług wink

                                i mnie ten wątek też ani ziębi, ani chłodzi - ot, trochę rozrywki mam, patrząc, jak Zia niesamowicie się napina, żeby wszystko było ę-ą i podkreśla tę swoją wyjątkowość wink
                                • 17.12.10, 23:23
                                  ło, a żem się teraz popisała big_grin
                                  ani ziębi, ani chłodzi - ani ziębi, ani grzeje miało być! big_grin
                              • 17.12.10, 23:30
                                Wszystko o czym piszę jest prawdą. smile Widocznie mam zawyżoną samoocenę, jakoś sobie z tym poradzę. wink A na serio, to jestem normalną dziewczyną, naprawdę. Jednak zdaje sobie sprawę, że niektóre nasze zachowania czy poglądy mogą wydawać się niestandardowe, tak zresztą jak same pisałyście, jednak bez rozróżnienia czy takie zachowania są ok, czy wręcz przeciwnie. smile
                                --
                                Nasza historia
                                Nasza strona ślubna
                                Mój blog z inspiracjami
                                http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                • 17.12.10, 23:33
                                  Zia, weź se wpisz do sygnaturki drukowanymi literami, to co napisałaś na stronie ślubnej - że jesteś CHAOS i będzie spokój big_grin

                                  --
                                  http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
                                  • 17.12.10, 23:39
                                    Emily, gdzie Ty to czytasz? U mnie strona jest w pierwotnej wersji, a aktualnosci z 9.12
                                    • 17.12.10, 23:40
                                      a czemu na stronie nie ma flimowego dziela?
                                      • 17.12.10, 23:42
                                        Wgramy pewnie po weekendzie. smile Tak na wszelki wypadek, jakby któraś z druhen dotrzymała tajemnicy typowo po kobiecemu i jednak stronę komuś pokazała. wink
                                        --
                                        Nasza historia
                                        Nasza strona ślubna
                                        Mój blog z inspiracjami
                                        http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                      • 17.12.10, 23:46
                                        Bo goscie jeszcze nie dostali pudelek z niespodziankami.
                                        --
                                        Chłop nie przypatruje się
                                        gestom, nie widzi w jakimś jednym słowie podstępu. To widzi tylko
                                        baba. Bo ona zawsze była tylko trucicielką. Nie ucinała łba mieczem.
                                        Baba jest wiecznym knucicielem!
                                        by j-50
                                    • 17.12.10, 23:44
                                      Ale co czytam? Stronę? No, zaglądam od czasu do czasu, żeby sprawdzić, czy Zia poprawiła błędy.

                                      --
                                      http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
                              • 17.12.10, 23:32
                                Jacy oni niestandardowi.
                                Po prostu dwudziestoparoletnie dzieciaki, tacy byli zawsze. Ani z nich nastolatki, ani dorosli.
                                Wydaje mi sie, ze tu nastepuje zderzenie.
                                Ja w wieku Zii mialam juz 5letni staz pracy, inni ludzie, inne problemy, inne zycie.

                                Hehe sorry za przyklad ale tak mi sie skojarzylo wink www.pp2g.tv/vYHB4anc_.aspx

                                Ps. pasuje na pierwszy taniec tongue_out
                                --
                                Chłop nie przypatruje się
                                gestom, nie widzi w jakimś jednym słowie podstępu. To widzi tylko
                                baba. Bo ona zawsze była tylko trucicielką. Nie ucinała łba mieczem.
                                Baba jest wiecznym knucicielem!
                                by j-50
                                • 17.12.10, 23:40
                                  Dziewczyny, znowu robicie off topy, a za chwilę znowu będą pretensje, że trzeba znowu zakładać nowy wątek. Poza tym wszystko było już maglowane po kilka razy od tyłu i od przodu i nie wiem po co do tego znowu wracać.
                                  Zia jest jaka jest, albo ją akceptujemy z całym dobrodziejstwem inwentarza, albo szukamy innej rozrywki. Bo to jest wątek dla ludzi o mocnych nerwach wink

                                  --
                                  http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
                                  • 17.12.10, 23:48
                                    A to jest jakas ograniczona liczba watkow?
                                    Nie ma co sie spinac smile
                                    --
                                    Pracuję prawie z samymi mężczyznami. O wielu z nich wiem, że zrobili skok w bok. W róznych sytuacjach - na dyżurach, na zjazdach itd. Sa przyzwoitymi ludźmi, dobrymi mężami, dbają o dom. Protozoa.
                                    • 17.12.10, 23:50
                                      No chyba nie ma. wink Ale potem zawsze jest na mnie, że znowu ten sam wątek zakładam i że tyleeee postów. wink
                                      --
                                      Nasza historia
                                      Nasza strona ślubna
                                      Mój blog z inspiracjami
                                      http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                      • 17.12.10, 23:53
                                        Zia jakbys nie zalozyla watku to by powstaly inne przypominajace, ze powinnas to zrobic wink
                                        --
                                        Pracuję prawie z samymi mężczyznami. O wielu z nich wiem, że zrobili skok w bok. W róznych sytuacjach - na dyżurach, na zjazdach itd. Sa przyzwoitymi ludźmi, dobrymi mężami, dbają o dom. Protozoa.
                                    • 17.12.10, 23:54
                                      Powiedz to tym, co krytykują każdy kolejny nowy wątek Zia.
                                      Mnie tam nie przeszkadza, możecie sobie pisać o wszystkim 1000 postów dziennie. Ja i tak czytam wszystko, choć mało ostatnio piszę.
                                      Tylko po co potem oskarżać Zia o całe zło tego forum wink

                                      --
                                      http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
                                      • 17.12.10, 23:58
                                        Zia, jakbyś potrzebowała pomocy przy zakładaniu nowego wątku, to ja chętnie pomogę. Mogę go założyć za Ciebie wink
                                        Skoro już i tak zostałam antywzorem, to mogę być i zakałą tego wątku/forum big_grin

                                        --
                                        http://www.suwaczki.com/tickers/dqprwn15g1sb7u8c.png
                                      • 18.12.10, 00:13
                                        Oni gina w zalewie innych postow smile

                                        No ale jak beda sie czepiac, przy nastepnym watku to im powiem wink
                                        --
                                        Pracuję prawie z samymi mężczyznami. O wielu z nich wiem, że zrobili skok w bok. W róznych sytuacjach - na dyżurach, na zjazdach itd. Sa przyzwoitymi ludźmi, dobrymi mężami, dbają o dom. Protozoa.
                                • 17.12.10, 23:40
                                  Czytałam gdzieś, że obecni dwudziestoparolatkowie są na poziomie 15latków. wink Britney to nie nasze kręgi muzyczne, ale dzięki. smile
                                  --
                                  Nasza historia
                                  Nasza strona ślubna
                                  Mój blog z inspiracjami
                                  http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx
                                  • 17.12.10, 23:52
                                    Ale to nie chodzi o Britnej (brzyyydaaalll wink ) tylko o tekst.


                                    zia86 napisała:

                                    > Czytałam gdzieś, że obecni dwudziestoparolatkowie są na poziomie 15latków.

                                    Uhuhuhu no dziewczyny odezwac sie, bo ja prawie pod trzydziestke podchodze wiec juz sie chyba nie zaliczam wink
                                    --
                                    Pracuję prawie z samymi mężczyznami. O wielu z nich wiem, że zrobili skok w bok. W róznych sytuacjach - na dyżurach, na zjazdach itd. Sa przyzwoitymi ludźmi, dobrymi mężami, dbają o dom. Protozoa.
                              • 18.12.10, 10:08
                                Ta megalomania właśnie świadczy o kompleksach.
                                • 18.12.10, 12:01
                                  Areta, dla Zia to zbyt zbyt zawiłe zależności, zostawmy jej paletę barw i wyobrażenie, ze trafiam kulą w płot bo ona oprócz biustu jest idealna i tak będzie zawsze - w myśli, mowie i uczynkach ...
                                  C'est la vie
                                  • 18.12.10, 12:04
                                    Monika tak nie napisałam. smile Napisałam, że oprócz mojego biustu, żadna inna moja wada nie przeszkadza mi na tyle, żeby wpadać z jej powodu w depresje czy też mieć obsesyjne myśli na ten temat. smile Ja siebie przyjmuje taką jaką jestem, co nie znaczy, że uważam, że nie mam wad.
                                    --
                                    Nasza historia
                                    Nasza strona ślubna
                                    Mój blog z inspiracjami
                                    http://global.theknot.com/tickers/tt90421.aspx