Dodaj do ulubionych

ślub jednostronny

27.12.10, 14:20
Brał ktoś z was osobiście, byliście gośćmi na takim ślubie?
Co o tym sądzicie?
Ja jestem wierząc, ale do końca nie zgadzam się z wiarą katolicką. Moi rodzice do dziś "nie znaleźli wiary dla siebie". Wierzą, ale nie w kościół. Z tego względu nie mam komunii, nie mam bierzmowania. Mój mężczyzna wychował się w katolisckiej rodzinie, sam ma potrzebę chodzić do kościoła, do spowiedzi itp. Ślub kościelny jest dla niego ważny.
Z jednej strony myślę, że co mi szkodzi - skoro jemu zależy, skoro wierzę w Boga... Z drugiej ślub kościelny w moim "wykonaniu" śmierdzi mi hipokryzją. Sam zaproponował ślub jednostronny - jest to tzw. kompromis. On ma ślub kościelny, czyste sumienie, ja się nie naginam, nie zmuszam i też mam czyste sumienie.
Nigdy nie byłam na takim ślubie, nie wiem jak to wygląda. Z tego co czytałam msza niewiele się różni o tej "zwykłej". Ciekawi mnie jakie są odczucia gości lub ludzi, którzy sami taki ślub brali?
Edytor zaawansowany
  • klawiatura_zablokowana 27.12.10, 17:30
    Tak, ja brałam taki ślub rok temu. Na dodatek był konkordatowy, bo cywila nie mieliśmy smile

    Procedura była prosta. Dzisiaj nie wymaga się apostazji od ateisty, wystarczy ustna deklaracja. Podpisujesz inny protokół niż pary wierzące (jest miejsce na "niewierzącego narzeczonego" - protokół nie przewiduje, by kobieta była niewierząca, u nas ksiądz po prostu dorobił żeńskie końcówki tongue_out). Płacisz jak za zwykły ślub i już. Dyspensę załatwia ci ksiądz na podstawie protokołu.
    Nie wiem, z jakiej miejscowości jesteś, podobno na wsiach trudniej i księża większe wstręty robią, w dużym mieście to przechodzi na lajcie (widziałam nawet, jak razem z takim ślubem młodzi chrzest dla już narodzonego dziecięcia od ręki załatwili).
    Odpadają ci: nauki przedmałżeńskie, spowiedź, komunia.
    Msza wygląda tak samo (możecie wziąć bez mszy, wtedy nie będzie na DVD jak nie przyjmujesz komunii - ja to zlałam, ale niektórym zależy, żeby się nie afiszować czy coś), podczas przysięgi omijasz formułkę "tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący".
    Musisz zadeklarować, że nie będziesz stawać na przeszkodzie wierze męża i że zgadzasz się wychować potomstwo po katolicku.
    To tyle z atrakcji.

    Aha nie daj sobie wmówić, że:

    -potrzebny ci akt apostazji (NIE ma takiego zapisu w prawie KK)
    -nie składasz przysięgi małżeńskiej
  • kawka.z.mleczkiem 27.12.10, 18:19
    dzięki wielkie smile twoja odpowiedź już do reszty mnie przekonała, że nie taki diabeł straszny smile
    dzięki wielkie smile
  • klawiatura_zablokowana 27.12.10, 18:26
    Wiesz co, ja się też bałam, że to tyyyyle kłopotu, tyyyyle formalności, tyyyle zachodu, a załatwiania było identycznie jak ze zwyczajnym ślubem, kilka wizyt w kancelarii, szast prast i po krzyku, dyspensy to nawet nie widziałam, bo przyszła na adres parafii chyba.
    Cała reszta przygotowań wygląda dokładnie identycznie. Nie ma żadnych dodatkowych obostrzeń dotyczących świadków, oprawy czy stroju smile
    Jakbyś miała pytania to uderzaj śmiało smile
  • ding_yun 27.12.10, 18:46
    Byłam gościem na takim ślubie, wszystko wyglądało "normalnie" podejrzewam, że część osób mogła się nawet nie zorientować, że to ślub jednostronny.
  • ryszard_mis_ochodzki 11.01.11, 12:41
    na tym ma polegać ta jednostronnosc?

  • lu74gd 11.01.11, 12:07
    Taki właśnie ślub wybrałem. I osobno cywilny, a osobno kościelny. Osiem lat temu. W Gdyni/Gdańsku nie było żadnych problemów oprócz "zadziwienia" kapłanów. Kościelny w Katedrze Oliwskiej. Przebieg ceremonii różni się od zwykłego ślubu kościelnego tak nieznacznie, że ci goście, którym nie chciało mi się za dużo tłumaczyć chyba niczego nawet nie zauważyli. Po prostu opuszcza się chyba jedno zdanie - przysięgę na ducha świętego. Mogę dodać, że klechy do końca namawiały mnie do krzywoprzysięstwa, diabły jedne wink. Mówiłem, że nie czuję się związany z kościołem katolickim i szczerze przedstawiałem swoje poglądy, a oni, że to nic i że wielu jest takich jak ja, a robią tak, jak wszyscy. Jeszcze przed samym ołtarzem klecha spytał szeptem, czy nie zmieniłem zdania. Wytrwałem jednak w postanowieniu by ceremonię i przysięgę traktować poważnie. Praktycznie: nie potrzebowałem żadnych zaświadczeń, spowiedzi. Nie jestem pewien jak z naukami przedmałżeńskimi - ja postanowiłem chodzić i było zabawnie smile
  • titta 11.01.11, 14:52
    Zrozumiala bym ominiecie obowiazku wychowania dzieci po katolicku, a nie formulki "tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący".
    Bo jaki wybor maja osoby wierzace ale nie bedace katolikami?
  • qwan 11.01.11, 15:24
    > Zrozumiala bym ominiecie obowiazku wychowania dzieci po katolicku, a nie formul
    > ki "tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący".
    > Bo jaki wybor maja osoby wierzace ale nie bedace katolikami?

    Maja wybór - mogą nie przystępować do takiego ślubu, nikt ich nie zmusza. Niby dlaczego mają mieć zaraz zagwarantowane wszystkie zachcianki?? Przyjmujesz takie warunki, albo nie.
  • evana 28.12.10, 02:25
    Ja tez bede brala taki slub tylko ze moj narzeczony jest niewierzacy i ksiadz powiedzial ze bedziemy musieli przypeowadzic dwoch katolickich swiadkow na to ze moj narzeczony nie jest w zadnym innym zwiazku malzenskim.
    No i licz sie z tym ze ksiadz bedzie probowal Cie namowic zebys jednak wziela slub koscielny.
    --
    _____________
    smile
  • klawiatura_zablokowana 28.12.10, 09:33
    To jest nadużycie. Przecież dostarczacie dokumenty z USC. Zażądajcie, aby ksiądz wam pokazał przepis, który nakazuje przyprowadzić "dwóch katolickich świadków". W tym momencie go załatwicie, bo takiego nakazu NIE MA! Świadek ma być pełnoletni i sprawny umysłowo, koniec, kropka. I mieć dowód osobisty. Nie ma żadnych obostrzeń dotyczących wiary świadków i nie dajcie sobie wmówić takich głupot.

    Niestety niektórzy księża biorą sobie za punkt honoru nawrócenie niewierzących narzeczonych... albo przynajmniej piętrzenie im trudności. W takich wypadkach należy domagać się, by ksiądz poparł swoje wymagania rzeczywistym zapisem prawnym. W skrajnym przypadku zmienić księdza...
  • kawka.z.mleczkiem 28.12.10, 23:13
    nawracanie i interpretowanie na swoją korzyść nagminne jest niestety w parafiach "wiejskich". tak ksiądz się czuje panem i władcą. z tego powodu nie mogłam ostatnio być świadkiem...ehhh...
  • evana 29.12.10, 02:57
    No wlasnie ja myslalam ze tak jest wszedzie poniewaz siostra mojej bratowej rowniez brala slub jednostronny i takze ksiadz wymagal od nich dwoch wierzacych swiadkow smile
    --
    _____________
    smile
  • klawiatura_zablokowana 30.12.10, 17:30
    Powiedzcie temu księdzu, że mnie w Łodzi udzielono ślubu jednostronnego, a wierzący był tylko pan młody smile Jeśli wasi księża twierdzą, że mają rację, to mój ślub jest nieważny, a ksiądz dopuścił się nadużycia (i do tego wziął za to pieniądze!) tongue_out
  • lenovoz61m 11.01.11, 12:31
    MYLICIE SPRAWY!
    Tu nie chodzi o świadków małżeństwa! Ksiądz może wymagać od osoby niewierzącej dwóch świadków, którzy poświadczą że dana osoba nie brała ślubu w ramach żadnego związku wyznaniowego!
  • workingmum 11.01.11, 13:02
    > MYLICIE SPRAWY!
    > Tu nie chodzi o świadków małżeństwa! Ksiądz może wymagać od osoby niewierzącej
    > dwóch świadków, którzy poświadczą że dana osoba nie brała ślubu w ramach żadneg
    > o związku wyznaniowego!

    To dlaczego tamten ksiądz powiedział, że mają być katoliccy ci swiadkowie? Prawdopodobieństwo, że katolik będzie wiedział o niekatolickim slubie jest mniejsze. na miejscu księdza chciałabym dwóch niekatolickich swiadków (zawsze szansa, że się wstrzelą w odpowiednie wyzwanie) big_grin
  • klawiatura_zablokowana 12.01.11, 23:13
    Jakim cudem osoba deklarująca się jako NIEwierząca miałaby brać ślub w ramach... innego obrządku kościelnego? Po co? I - o co już słusznie zapytano - skąd niby mieliby o tym wiedzieć katoliccy świadkowie?

    Rozumiem, że miałoby to sens w przypadku, gdyby ślub mieszany dotyczył osoby innego wyznania i wzywano by świadków z tego właśnie wyznania. Ale ty chyba rozumiesz znaczenie terminu "ślub jednostronny z osobą niewierzącą"?
  • evana 12.01.11, 01:53
    Tak, ja pisalam o swiadkach, ktorzy maja przyjsc do kancelarii i przy ksiedzu poswiadczyc o braku innego zwiazku osoby niewierzacej a nie o swiadkach na samym slubie.
    --
    _____________
    smile
  • malchance901 11.01.11, 12:49
    Mój szwagier znowu musiał dostarczyć jakiś świstek podpisany przez biskupa, ale to były "szalone" lata 90-te także wiele mogło się zmienić.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/eoc93zhq2woa6atf.png
  • kamelia04.08.2007 05.01.11, 00:23
    evana napisała:

    > Ja tez bede brala taki slub tylko ze moj narzeczony jest niewierzacy i ksiadz p
    > owiedzial ze bedziemy musieli przypeowadzic dwoch katolickich swiadkow na to ze
    > moj narzeczony nie jest w zadnym innym zwiazku malzenskim.


    a ciekawe gdzie ksiadz o tych swiadkach katolickich wyczytal. Swiadek ma byc pelnoletni, z dowodem osobistym, zdrowy psychicznie i nienapruty woda, narkotykami czy lekami.

    A ksiadz sam sobie udowadnia, ze nie jest wielbladem. Ciekawe jak mozna udowodnic, ze nie jest sie w zadnym zwiazku malzenskim. Jak pan mlody jest niewierzacy, to ciekawe jakby zawarl wczesniej slub koscielny.
  • kapyl 28.12.10, 10:55
    W ubiegłym roku brałam ślub z osobą niewierzącą. Procedury banalne - być może trafiliśmy na fajnego proboszcza. W każdym razie żadnych świadków katolickich nikt nie wymagał, po to się dostaje zaświadczenie z usc o braku przeciwskazań do zawarcia związku małżeńskiego. Z mojej strony dokumenty z parafii standardowe - akt chrztu, bierzmowanie, mąż, ponieważ jest ochrzczony również dostarczył akt chrztu. Protokół spisaliśmy tydzień przed ślubem, zajęło to 20 minut. O zgodę od biskupa występuje parafia, w której braliśmy ślub, z tego, co nam proboszcz przekazał w Warszawie dostaje się ją praktycznie "od ręki". Goście weselni, którzy nie wiedzieli, że uroczystość jest nieco "niestandardowa" nie zauważyli żadnej różnicy smile
    --
    "Beware the Jabberwock, my son!
    The jaws that bite, the claws that catch!
    Beware the Jubjub bird, and shun
    The frumious Bandersnatch!"
  • izak31 28.12.10, 11:21
    W zyciu bym sie nie zgodzila aby dzieci wychowac po katolicku....
    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • ding_yun 28.12.10, 16:11
    No to nie możesz brać ślubu kościelnego.
  • sangrita 28.12.10, 20:38
    To szukaj chłopa niekatolika, nie będziesz miała problemu.
  • marenka.w 28.12.10, 21:46
    Dokładnie.
    --
    "Czas nas uczy pogody" smile
  • izak31 30.12.10, 14:22
    Juz mam smile. osoby o innych pogladach w fundamentalnych sprawach nie powinny zawieraz małzenstwa. Jesli autorka zgodzi sie na slub jednostronyy to bedzie musiała sie zgodizc na chrzest i komunie. Jesli jest w stanie to zrobic tok, jej sprawa ale ja bym sie w zyciu na cos takiego nie zgodzila, i tyle. mój maz na szczescie jest ateistą.
    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • ding_yun 30.12.10, 14:56
    izak31 napisała:

    > Juz mam smile. osoby o innych pogladach w fundamentalnych sprawach nie powinny zaw
    > ieraz małzenstwa.
    Jesli autorka zgodzi sie na slub jednostronyy to bedzie musia
    > ła sie zgodizc na chrzest i komunie. Jesli jest w stanie to zrobic tok, jej spr
    > awa
    ale ja bym sie w zyciu na cos takiego nie zgodzila, i tyle. mój maz na szcz
    > escie jest ateistą.

    Przeczysz w tym poście sama sobie. Piszesz, że zgoda na wychowanie dziecka w wierze jest sprawą indywidualną, choć dwie linijki wyżej autorytarnie stwierdziłaś, że osoby różniące się poglądami w sprawie wiary nie powinny w ogóle zawierać małżeństwa. To jak w końcu, udzielisz im dyspensy w dobroci swego serca?
    Różne poglądy na sprawy wiary na pewno mogą sprawić konflikty, ale wszystko jest do indywidualnego ustalenia. Nie każdy wierzący to fundamentalista, nie każdy ateista uważa Kościół za formę zorganizowanego terroryzmu. Lepiej nie rzucać takich radykalnych sądów.
  • wuika 30.12.10, 15:22
    Ale też nie każdemu ateiście pasuje to, że jego dziecko będzie wychowywane na katoliku - a musi złożyć takie oświadczenie, żeby druga połowa dostąpiła łaski sakramentu małżeństwa. I jeżeli dla jednej i dla drugiej strony jest to takie ważne, to gdzie widzisz miejsce na kompromis? Nie można wziąć ślubu jednostronnego, jeśli druga strona nie zgadza się na katolickie wychowanie dzieci, z drugiej strony nie może też katolik żyć bez ślubu.
  • izak31 30.12.10, 17:19
    Dokładnie. Slub jednostronny w Polsce to dla strony niekatolickiej spore upokorzenie. Nie moze przekazac swoich poglądów dziecku. Podejrzewam,ze dla wiekszosci taki malzenstw takie zobowiazanie to "oby bylo bo ksiadz slubu nie udzieli". Dla mnie mega upokorzenie. I dlatego dla mnie zwiazek z osobą wierżaca byłby niemozliwy. Jesli autorka jest w stanie isc na cos takiego - jej sprawa.
    Jestem ateistką i na ateiste będę wychowywac swoje dziecko. Nie mogłabym skłamac wobec własnego dziecka jakbym musiala przygotowac je do komunii. Nie mowiac o chrzcie....
    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • klawiatura_zablokowana 30.12.10, 17:42
    Ślub jednostronny nie oznacza, że rodzic-ateista nie ma prawa mówić o swoim ateizmie albo że ma udawać wierzącego. On ma się tylko zgodzić na katolickie wychowanie dzieci, co w praktyce oznacza, że nie może się sprzeciwiać zapisaniu dziecka na religię albo chrztowi. Z drugiej strony jednak, nie może przecież deklarować na chrzcie dziecka wiary zastępczej (bo byłoby to kłamstwo) albo przekonywać go do tego, w co sam nie wierzy. Dzieci nie są głupie i wyczuwają tę różnicę. Mój ojciec jako ateista nie wtrącił się nigdy w katolickie wychowanie mnie i mojej siostry, godził się na wszystkie komunie i bierzmowania, ale w tym po prostu nie uczestniczył. Z drugiej strony odpuścił całkowicie kwestię zniechęcania nas do wiary czy "nawracania" na ateizm, a jak przyszło co do czego, to i tak w efekcie obie jesteśmy niewierzące.
    Jeśli dziecko z takiego małżeństwa będzie wolało być ateistą, to będzie niezależnie od zgody matki czy ojca na katolickie wychowanie, ilu ateistów jest ze 100% katolickich rodzin?
  • wuika 30.12.10, 18:10
    No sorry, ale ochrzczenie i posłanie dziecka na lekcje religii to jest wychowywanie go na katolika. Mówienie o ateizmie nic tutaj nie da - dziecko będzie należało do KK, z którego nie da się wypisać. Nie ma miejsca na przekazywanie w takich warunkach idei ateistycznych, chyba, że od małego dziecko ma mieć wkładane do głowy: tutaj jest szkoła, tutaj jest kościół, ale to mało ważne, bo to tylko mamusia/tatuś chcieli kiedyś ślubu kościelnego i trzeba było podpisać papiery. Skrajna hipokryzja i dla mnie sytuacja nie do wyobrażenia, jeśli obie strony traktują te kwestie poważnie.
  • angazetka 30.12.10, 18:29
    Przesadzasz. Primo, z KK wypisać się można i sporo ludzi to teraz robi. Secundo, można mówić dziecku, że tatuś wierzy tak a tak, a mamusia nie wierzy wcale (albo wierzy na innych zasadach). Jeśli obie strony się szanują (a w małzeństwie chyba tak jest), to nie ma z tym problemu.
    --
    "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
  • wuika 30.12.10, 22:51
    Nie, nie można się wypisać z KK. Do statystyk podaje się liczbę ochrzczonych, a nie liczbę wierzących, akt apostazji powoduje zerwanie pełnego związku z KK, ale ten związek trwa nadal (tzw. niepełny). Co do mówienia dziecku, że jeden rodzin wierzy tak, a drugi inaczej (bądź wcale) - ok, ale samo dziecko jest i zostanie katolikiem, bo jedno z rodziców chciało mieć katolicki ślub.
  • sangrita 05.01.11, 21:08
    Widocznie dla tego rodzica katolicki ślub był ważny.
    Albo ustępuje ateista i mamy ślub kościelny jednostronny, a dzieci są katolikami, albo ustępuje katolik i mamy ślub cywilny, a dzieci są ateistami. Jak nikt nie ustąpi, to nie mamy ślubu (ani związku) i tyle. Na czym w ogóle polega problem?

    Na czym polega związek apostaty i ateisty z KK?
  • murwa.kac 11.01.11, 12:29
    > Nie, nie można się wypisać z KK. Do statystyk podaje się liczbę ochrzczonych, a
    > nie liczbę wierzących, akt apostazji powoduje zerwanie pełnego związku z KK, a
    > le ten związek trwa nadal (tzw. niepełny).

    z tego co wiem akt apostazji jest odnotowywany w ksiedze chrztow. krotko mowiac skreslaja cie - a wiec tym samym nie bierzesz udzialu w statystykach KK dot. ochrzczonych.
  • wuika 12.01.11, 08:29
    To źle wiesz - skreślać, to Cię skreślają z aktualnej listy ludzi będących w KK, ale do statystyk (czyli tego, co podaje GUS i czym podpierają się politycy, kiedy 'generują' prawo pod modłę KK) podawana jest liczba ochrzczonych, dalsze działania, czy ich brak (czy ktoś podejdzie do komunii, bierzmowania, wystąpi z aktem apostazji - cokolwiek), nie wpływają na tę liczbę (bo wygodniej).
  • sonia.2009 11.01.11, 12:35
    a ja mam meza katolika i mimo to nie mam slubu koscielnego a dzieci sa niechrzczone

    nawet wsrod katolikow sa porzadni ludzie wink
  • je2bny 11.01.11, 14:13
    sonia.2009 napisała:

    > a ja mam meza katolika i mimo to nie mam slubu koscielnego a dzieci sa niechrz
    > czone
    >
    > nawet wsrod katolikow sa porzadni ludzie wink
    ==============================
    Kochanieńka, taż Ty jego powinna na rękach nosić.
    Ten człowiek bardzo Cię kocha.
    Oby tacy ludzie "rodzili się na kamieniu"

    ====================================
    Kościół katolicki artykułem pierwszej potrzeby w Polsce,
    aby oszustom żyło się dostatnio
    ---------------------------------------
  • kamelia04.08.2007 05.01.11, 00:27
    izak31 napisała:

    > W zyciu bym sie nie zgodzila aby dzieci wychowac po katolicku....


    to tak jak i ja. Skora mi cierpnie na sam ten tekst
  • lu74gd 11.01.11, 12:24
    Rzeczywiście, ta kwestia jest istotna. Z tego, co pamiętam, ksiądz doprecyzował, że mam nie stawiać przeszkód w katolickim wychowywaniu. Nie stawiałem. Parę razy zdarzyło mi się nawet powiedzieć coś ciepłego o tej religii. Z drugiej strony, nie ukrywałem swoich poglądów, a druga strona szczególnie nie forsowała tego katolickiego podejścia. Syn na religię nie chodzi.
  • iontichy 11.01.11, 13:51
    Ja podobnie. Wziąłem ślub jednostronny ładnych parę smile lat temu. Nie przeszkadzam dzieciom w chodzeniu na religię, ale zawsze otwarcie wygłaszałem swoje poglądy gdy dyskusja wkraczała na tematy wiary, wszechświata, kosmologii. Starszy - licealista - jest już ateistą, ale chodzi na religię z konformizmu, co mu wytykam - łatwa "6" na świadectwie podnosi średnią. Młodszy nie czyta tyle i nie zastanawia się, więc nie wiadomo co z niego będzie smile.
  • evana 29.12.10, 03:01
    Wlasnie ja tez sie zdziwilam ze trzeba miec tych swiadkow bo przeciez bierzemy zaswiadczenie z USC ale pozniej pomyslalam sobie ze moze chodzi o slub w innym obrzadku religijnym i po to wlasnie sa potrzebni ci swiadkowie. Ale to tylko moje przemyslenie smile
    --
    _____________
    smile
  • klawiatura_zablokowana 30.12.10, 17:34
    Ale niby co katoliccy świadkowie mogą wierzyć o tym, czy twój narzeczony wziął ślub w innym obrządku religijnym? smile
  • evana 30.12.10, 22:14
    No wlasnie sama nie wiem smile
    --
    _____________
    smile
  • klawiatura_zablokowana 04.01.11, 15:08
    Tam, gdzie kończy się logika, zaczyna się Kościół wink))
  • kamelia04.08.2007 05.01.11, 00:14
    chyba ci dobre zaproponowal rozwiazanie.

    Msza niewiele sie rozni, praktycznie w ogole sie nie rozni, a co do gosci, to nie widze powodu by sie z tym ostentacyjnie obnosci, ani tez ukrywac, czy tlumaczyc jakbys byla winna
  • bourlesque 05.01.11, 00:31
    ja nie brałam takiego ślubu, ale wydaje mi się że jeśli się kogoś kocha to wzięcie ślubu jednostronnego nie powinno stanowić problemu dla strony niewierzącej. dla mnie takie poświęcenie niewieżącego narzeczonego byłoby dowodem miłości, oddania i szacunku do moich poglądów religijnych. Dla niewierzącej strony to jest zwykła przysięga, tak jak przed urzędnikiem.

    zaraz mnie pewnie skrytykujecie że jestem ckliwą idealistką i marzycielką tongue_out
  • wuika 05.01.11, 08:36
    Równie dobrze mogłabyś wymagać takiego poświęcenia od siebie wink
  • kamelia04.08.2007 05.01.11, 11:48
    bourlesque napisała:

    > ja nie brałam takiego ślubu, ale wydaje mi się że jeśli się kogoś kocha to wzię
    > cie ślubu jednostronnego nie powinno stanowić problemu dla strony niewierzącej.
    > dla mnie takie poświęcenie niewieżącego narzeczonego byłoby dowodem miłości, o
    > ddania i szacunku do moich poglądów religijnych.

    jakze pięknie by było z twojej strony poswiecenie w imie miłosci do ukochanej przeciez osoby i rezygnacja z zabobomów przed facetem w sukience.
    Czyż nie ma wiekszego dowodu miłości i oddania szacunku dla pogl;ądów religijnych ????? No bo jak sie kogos kocha.....

    > Dla niewierzącej strony to jes
    > t zwykła przysięga, tak jak przed urzędnikiem.


    a przysiega przed kolesiem w czarnej sukni reprezentujacym archaiczna instytucje, majaca wiele ciezkich i odrazajacych grzechów na koncie, to jest dużo lepsze?

    Skąd ci przyszło do głowy, że przysiega małżeńska dla niewieżącej osoby jest taka sobie zwykłą formułka????????? czyzby kazdy sądzi wg. siebie???

  • bourlesque 05.01.11, 13:50
    uważam że dla osoby niewieżącej ślub jednostronny jest suchą regułką przed facetem w sukience tak samo jak dla katolika ślub cywilny (tylko że przed urzędnikiem ze złotym kajdanem na szyi).



  • alfika 11.01.11, 12:20
    mylisz pojęcia
    sucha formułka - to wypowiedziana przez siebie przysięga, że ukochanej osoby nigdy nie opuścisz - wolny, dojrzały człowiek sam decyduje, co mówi i szanuje własne słowa
    przed facetem w sukience - nie, nie przed nim, ale przed ukochaną osobą
    a kościół i facet w sukience to tylko oprawa i świadkowie Tojego życiowego wyboru

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • karol_zmj 11.01.11, 15:09
    Przestańcie pisać wierzący i niewierzący przez Ż !!
    a poza tym ślub jednostronny to straszna hipokryzja
  • sangrita 05.01.11, 21:11
    > jakze pięknie by było z twojej strony poswiecenie w imie miłosci do ukochanej p
    > rzeciez osoby i rezygnacja z zabobomów przed facetem w sukience.
    > Czyż nie ma wiekszego dowodu miłości i oddania szacunku dla pogl;ądów religijny
    > ch ????? No bo jak sie kogos kocha.....

    Poglądów religijnych ateisty? Ateizm jest jakąś nową religią?

    Tak, wiem. Dla niektórych jest.
  • marenka.w 05.01.11, 21:18
    Mnie równiż to zastanowiło. Ateizm jest religią? Ja myślałam, że to po prostu brak wiary, czyli negowanie istnienia bogów.
    --
    "Czas nas uczy pogody" smile
  • wuika 06.01.11, 11:29
    To nie jest brak wiary, to nie jest tak, że skoro wiara to np. +1, to ateizm = 0. Ateizm w takim razie = -1, to nie jest brak wiary, co jej przeciwnieństwo. Dlatego uśrednianie nie daje 'trochę wiary' czy 'trochę katolicyzmu'.
  • pinkmonkey 06.01.11, 11:38
    no nie, przeciwieństwo to jest antyteizm ( pl.wikipedia.org/wiki/Antyteizm )
  • kaja86 06.01.11, 12:11
    Po prostu są ateiści, którzy są bardziej przeciwnikami religii i tacy, którzy się nad tym nie zastanawiają, po prostu nie wierzą w Boga i tyle.

    Co do dzieci, to zasadniczo nie ma sensu zakładać, że dzieci będą katolikami lub ateistami, bo one najpierw będą po prostu dziećmi, a potem i tak zostaną tym, czym chcą. Większość polskich ateistów w dzieciństwie przynajmniej do kościoła chodziła i jakoś mimo to stali się potem ateistami (np ja tongue_out) Ludziom, którzy są wyznawcami konkretnych religii zależy, by dzici wychować w tej wierze, bo sami wierzą, że to najlepszy wybór. Mnie jako ateistce jest wszystko jedno, czy moje dziecko będzie katolikiem, czy ateistą, tylko by było w miarę mądrym i dobrym człowiekiem, a tacy są w obu grupach.. Dlatego, że ateizm nie jest dla mnie wartością samą w sobie, tylko postawą do której się dochodzi samemu i wychowanie w jakiejś religii w dzisiejszych czasach temu nie przeszkodzi.
    --
    I'm so happy cause today...albo i nie ale co tam smile
    bykom-stop.avx.pl/
  • je2bny 11.01.11, 14:29
    kaja86 napisała:

    > Co do dzieci, to zasadniczo nie ma sensu zakładać, że dzieci będą katolikami lu
    > b ateistami, bo one najpierw będą po prostu dziećmi, a potem i tak zostaną tym,
    > czym chcą. Większość polskich ateistów w dzieciństwie przynajmniej do kościoła
    > chodziła
    i jakoś mimo to stali się potem ateistami (np ja tongue_out)
    ===========================================
    Czy mieli możliwość "niechodzenia" ???
    Oni mieli nakaz chodzenia, a nawet polecenie ze strony ogłupionych rodziców lub dziadków.
    Chociaż tylko mały odsetek tych chodzących w dziecinstwie, w wieku późniejszym zrozumiał,
    że daremnie traci czas, siły i własne pieniądze na coś 'urojonego".
    Zacytuję pewien apel ateisty.

    Apel ateisty ~solaris~

    Widząc bardzo często na forum nieudane próby pokazania ludziom uzależnionym od religii
    faktów przeczących dogmatom wiary , czy też prowokujące logiczną część ludzkiego umysłu do
    wysiłku apeluję - nie tędy droga.
    Nasz system wartości , sposób widzenia świata - to wszystko kształtuje się w dzieciństwie. Hierarchowie
    religijni doskonale zdają sobie z tego sprawę. Indroktynowany od wczesnego dzieciństwa człowiek nie
    potrafi wyobrazić sobie świata w sposób inny niż ten jakim karmiono go od tylu lat. Każde wasze
    prowokujące pytanie mające wykazać religijny falsz uruchamia obronę umysłu uzależnionego. Jego obroną
    jest negacja faktów a następnie agresja. On nie potrafi już żyć bez schematów myślowych wpajanych
    mu długie lata. Czy moralnie dopuszczalnym jest aby uzależniać człowieka od religii a nstępnie
    czerpać z tego korzyści? Moim zdaniem ( a zapewne i sporej części społeczeństwa) nie.
    Myślę , że uzależnionym od religii nie powinniśmy nisczyć fundamentów ich postrzegania świata. To
    może mieć fatalne skutki - przecież to często zabranie im jedynego celu życia. Ich świat może runąć -
    dlatego często religianci na fakty reagują agresją - po prostu bronią się tak jak potrafią - nie można
    ich za to winić.

    Powiem co można. Można od najmłodszych lat uczyć dzieci logicznego myślenia, przekazywać wiedzę i
    upowszechniać dostęp do wiedzy. Wiedza i intelekt to najwięksi wrogowie religii. Dbajamy o wykształcenie
    naszych dzieci a religijny narkotyk nie znajdzie dla siebie pożywki. W dzieciach nadzieja - a my
    jesteśmy
    za to odpowiedzialni.

    ====================================
    Kościół katolicki artykułem pierwszej potrzeby w Polsce,
    aby oszustom żyło się dostatnio
    ---------------------------------------
  • kamelia04.08.2007 06.01.11, 14:12
    sangrita napisała:


    > Poglądów religijnych ateisty? Ateizm jest jakąś nową religią?

    a my dyskutujemy o przekonaniach politycznych czy religijnych?

    Skoro rozmawiamy o pogladach/przekonaniach religinych, tudziez wyznawaniu jAkiejs religii, to okreslenie jest zatem adekwatne.
    Ktos moze byc żydem, protestantem, ateistą i wszysko sie miesci w pojeciu "poglady religine", albowiem dyskutujemy o stanowisku wobec religii.

    Niby oczywite, ale niektóre osobniki nawet tego nie rozumieją.
  • blue.bluebell 05.01.11, 23:05
    Po pierwsze, to zgadzam się z Tobą i Twoją przedmówczynią, czemu nie, katolik może zrezygnować ze ślubu sakramentalnego w imię potrzeb drugiej strony-ateisty. Why not.

    Po drugie, uważam osobiście, że w związku nie ma miejsca na poświęcanie się - przynajmniej nie w sytuacjach innych niż skrajnie kryzysowe, typu huragan Katrina. Uwaga, uwaga - jest według mnie miejsce na dogadanie się, szacunek dla obu stron, negocjacje i tym podobne. Poświęcić się? a fuj! to oznacza poczucie straty. A tu trzeba iść na ugodę bez poczucia, że się jest na minusie.

    Po trzecie, zapytaj, co traci ateista, ślubując (ale nie przyjmując sakramentu) w KK? a co traci katolik, żyjąc bez sakramentalnego ślubu? Zostawmy na razie kwestię dzieci i ich wychowania, ok?

    Więc tak - ateista idzie do kościoła i przez ileś tam minut znosi fakt, że jest w świątyni, że blisko niego lub niej stoi xionc i tak dalej. Potem wraca do domu i życie toczy się dalej.

    Katolik idzie do USC i przez kolejne lata nie może, w wersji oficjalnej, przystępować do komunii. Konsekwencje są długofalowe i - z punktu widzenia katolika dotkliwe.

    Co do dziatek - no cóż, to jest problem. Ale skoro jakimś cudem katolik i ateista są razem i mają zamiar w przyszłości szanować swoje poglądy (tu mieści się także tolerancja dla praktyk religijnych strony katolickiej), to przyzwolenie na katolickie wychowanie nie jest chyba aż takie trudne. Jeśli jest - ja bym przemyślała cały sens związku. Po co się męczyć z narzeczonym, który klepie paciorki i wierzy w gusła, słuchając się facetów w sukienkach?
  • marcelka89 10.01.11, 14:18
    Byłam gościem na takim ślubie i powiem szczerze, że sama bym się na to nigdy nie zdecydowała.. Wszyscy spoglądali na panne młodą, jakby co najmniej miała usta na czole. Ona była tą osobą, która była innego wyznania i wydaje mi się, że spojrzenia i szepty ludzi skutecznie popsuły jej nastrój w tym wyjątkowym dniu..

    --
    Ślub jest najpiękniejszą uroczystością w życiu!!
  • lu74gd 11.01.11, 12:31
    Szczerze mówiąc, to zadziwia mnie takie podejście. U mnie nikt się dziwnie nie patrzył, a ja byłem dumny z bycia wiernym swoim poglądom.
  • klawiatura_zablokowana 12.01.11, 23:18
    Trochę to smutne, musieli ostro się gapić i głośno obgadywać, skoro wyczuła to mając ich za plecami sad Ale to świadczy tylko o nich, nie o niej.
  • jutron 11.01.11, 12:16
    Bylem na takim slubie , co prawda ksiadz na wsi robil trudnosci , marudzil ale po mojej wizycie ( przyjechalem na wesele z Kanady ) na plebani na kilka dni przed , z koperta , slub byl piekny , organista gral jak dla biskupa , ksiadz kazanie strzeli ze weselnym goscia lzy sie rzewne laly ( naturalnie ksiadz dobrodziej dom weselny swoja osoba zaszczycil ) .
  • je2bny 11.01.11, 13:48
    kawka.z.mleczkiem napisała:

    > Brał ktoś z was osobiście, byliście gośćmi na takim ślubie?
    > Co o tym sądzicie?
    > Ja jestem wierząc, ale do końca nie zgadzam się z wiarą katolicką. Moi rodzice
    > do dziś "nie znaleźli wiary dla siebie". Wierzą, ale nie w kościół. Z tego wzgl
    > ędu nie mam komunii, nie mam bierzmowania. Mój mężczyzna wychował się w katolis
    > ckiej rodzinie, sam ma potrzebę chodzić do kościoła, do spowiedzi itp. Ślub koś
    > cielny jest dla niego ważny.
    > Z jednej strony myślę, że co mi szkodzi - skoro jemu zależy, skoro wierzę w Bog
    > a... Z drugiej ślub kościelny w moim "wykonaniu" śmierdzi mi hipokryzją. Sam za
    > proponował ślub jednostronny - jest to tzw. kompromis. On ma ślub kościelny, cz
    > yste sumienie, ja się nie naginam, nie zmuszam i też mam czyste sumienie.
    > Nigdy nie byłam na takim ślubie, nie wiem jak to wygląda. Z tego co czytałam ms
    > za niewiele się różni o tej "zwykłej". Ciekawi mnie jakie są odczucia gości lub
    > ludzi, którzy sami taki ślub brali?
    ===================================
    Daj sobie spokój z tym facetem i ze ślubem.
    Facet, który wierzy w iluzję, a brak mu wiary w siebie, może w każdej chwili "kopnąć"
    Cię w zadek i poszukać według niego "coś lepszego".
    Poczytaj statystyki - kto i dlaczego się rozwodzi ???
    Jak dotychczas , to najwięcej rozwodów w Polsce notowanych jest wśród wyznawców "katolicyzmu". Chociaż "ślubują", że nie opuszczę Cię aż do śmierci.
    I to jest właśnie "hipokryzja"

    >>>""Nie ten jest mędrcem, kto stale wytęża swój umysł, lecz ten, kto podporządkowuje się całkowicie wymaganiom wiary""<<<
    ===========================================================
    W ten sposób osoby wierzące trwają w swoim marzeniu mistycznym. Uwiedzione mirażem tamtego świata tracą z oczu otaczającą ją namacalną rzeczywistość.


    ====================================
    Kościół katolicki artykułem pierwszej potrzeby w Polsce,
    aby oszustom żyło się dostatnio
    ---------------------------------------
  • jael53 11.01.11, 14:16
    Sama, osobiście i dobrowolnie wrąbałam się przed laty w taką awanturę. I stwierdzam: to był mój Everest idiotyzmu.
    Dlaczego? Ano dlatego, że po katolicku wychowany facet (kobieta, jak sądzę, miałaby podobnie) po ślubie wyjedzie na bank z katolickimi fochami. Dotyczącymi (w przypadku faceta) roli kobiety w związku, seksu, anykoncepcji... słowem - będzie narzucał swoje (a raczej swojego kościoła) "jednynie słuszne poglądy na wszystko". Nie mówiąc o tym, że formułą "jednostronnego ślubu" i tak zawiera przyrzeczenie (dla niewierzącego/innowiercy), że dzieci wychowa po katolicku!
    Oczywiście, wkręcając się w tę aferę, nie miałam pojęcia, jacy faktycznie są katolicy, ci gorliwi. Wypisałam się z tego małżeństwa i nikomu nie polecam podobnego doświadczenia.
  • klawiatura_zablokowana 12.01.11, 23:24
    Na jakiej podstawie twierdzisz, że każdy tak zrobił? Bo akurat twój ci tak wyjechał?
    A jak mój nie wyjechał to co to oznacza? Pewnie, że nie jest prawdziwym katolikiem, powiesz. No fakt, ultrasem nie jest. Ale za katolika się uważa. Przy ślubie nie zamierzałam mu udowadniać, czy jego poglądy są katolickie czy nie. Jego sprawa, jego sumienia.
    Ale on wie jedno. Ze mną nie miałby szans na żadne "katolickie fochy". Wiedział o tym na całe lata przed ślubem. Ewentualne pretensje może teraz mieć do siebie, że nie żyje w 100% kompatybilnie z Watykanem.
    Ja nawet myślę, że wielu katolikom tak wygodnie. No bo jak żona do kościoła nie chodzi, a on ma iść sam, to uuuch... nie chce się. A jakbym ja musiała, to on też by musiał. smile I dobrze wie, że ja kolędy nie przyjmę, jak go nie ma w domu, a te niekościelne metody antykoncepcji zamykające na płodność, jakoś mu pasują suspicious

    Wszystko kwestia dogadania się i znajomości przed ślubem, kochana. Znam trochę osób, które małżeństwo od KK odsunęły. Za to nie znam ani jednego ateisty, który by się nawrócił.
  • je2bny 11.01.11, 14:07
    Ślub jednostronny, a co to za ""zwierzę"" ???
    Rozumujesz bardzo głupio, gdyż według Ciebie można jednostronnie wyrazić "swoją wolę".
    Wyobraź sobie, że idę do salonu i "jednostronnie" wyrażam wolę kupna pojazdu, ale
    sprzedawca nie chce mi go sprzedać i co ???
    Czy taka forma zakupu jest ważna w świetle prawa ???
    Mówią mądrzy ludzie, że myślenie nie boli, a czasami potrafi przynosić korzyść myślacemu,
    oczywiście, ale tylko temu, który robi to samodzielnie i nie pod przymusem.
    Ciebie nie jest mi szkoda, ale Twoich dzieci, które może w przyszłości będziecie posiadać.
    Dzieci widząc, jak rodzice podchodzą do pewnych spraw, już na starcie otrzymają sygnał,
    że można być "za a nawet przeciw".
    Jest to typowe dla wyznawców " katolicyzmu.
    Co innego mówić, co innego robić i aby jeszcze było "śmieszniej", co innego mysleć.

    ====================================
    Kościół katolicki artykułem pierwszej potrzeby w Polsce,
    aby oszustom żyło się dostatnio
    ---------------------------------------
  • blue.bluebell 12.01.11, 12:28
    To tylko nazwa, "jednostronny". Ślubują sobie wzajemnie obie strony. Jedna podpiera się przy tym wiarą katolicką.

  • krwe 11.01.11, 15:24
    nie wyobrażam sobie szczęśliwego małżeństwa w układzie katolik- nie katolik.w przyszłości konflikty światopoglądowe na bank.
  • klawiatura_zablokowana 12.01.11, 23:26
    Kolejny mit. Są takie małżeństwa, wieloletnie. Znam co najmniej kilka - w tym jedno to moi rodzice.
  • mmena 11.01.11, 16:19
    Przy okazji mojego slubu ksiadz namawial na cos takiego. Zapomnial tylko wspomniec, ze dla osoby nieslubujacej, oznacza to wykluczenie z kosciola i potepienie. Piszesz, ze jestes wierzaca wiec odradzam.
    O tym, co taki slub oznacza dla nieslubujacej osoby dowiedzialam sie pozniej, od innego ksiedza. Ostrzegal i odradzal mowiac, ze lepiej w ogole slubu koscielnego nie brac, bo zawsze mozna go wziac pozniej, niz brac jednostronny, bo duzo trudniej to potem "odkrecic" i przywrocic delikwenta na lono kosciola.
  • dzielanski 11.01.11, 16:34
    Myślę, je2bny, że zbyt dużą wagę przywiązujesz do religii.
  • je2bny 15.01.11, 17:05
    dzielanski napisał:
    > Myślę, je2bny, że zbyt dużą wagę przywiązujesz do religii.
    ============================
    Pudło.
    Gdyby wszyscy przywiązywali taką wagę do religii, to dzisiaj Polska byłaby
    krainą mlekiem i miodem płynącą, a kler chodziłby "goły i bosy".



    ====================================
    Kościół katolicki artykułem pierwszej potrzeby w Polsce,
    aby oszustom żyło się dostatnio
    ---------------------------------------
  • torentino 11.01.11, 17:29
    jednostronny ślub kościelny to tylko wstęp do dalszych ustępstw na rzecz strony katolickiej, bo wkrótce dochodzi kwestia chrztu dzieci i ich wychowania w wierze ... jesteś na to gotowa, aby twoje dzieci odebrały wszystkie sakramenty, chcesz uczestniczyć w kościelnych uroczystościach typu komunia? bo ja znam wiele par, które i owszem, dogadały się co do ślubu jednostronnego bez problemów, ale potem strasznie się żarły o dzieci właśnie, a w jednym przypadku doszło z tego powodu do rozwodu ... więc godząc się na ślub w kościele od razu rozważ tą kwestię i stosownie do tego podejmij decyzję o ślubie, o tym czy w ogóle chcesz wziąć ślub z osobą przywiązaną do wiary katolickiej, która dla ciebie jest tylko zbiorem mitów, bo różnice światopoglądowe potrafią skutecznie rozwalać związek, a z drugiej strony - dzieci nigdy nie zostaną praktykującymi katolikami mając w domu wzór niewierzącego i kontestującego wiarę jednego z rodziców, nawet jeżeli dostaną katolickie sakramenty a drugi rodzic będzie się starał je katolicko wychowywać, to się nie udaje, wiem z autopsji.
  • ding_yun 12.01.11, 10:06
    Co do tego, kto powinien rezygnować: strona wierząca czy niewierząca, to zamiast głośno krzyczeć na siłę upierając się przy swoim zdaniu, obiektywnie oceńcie, która strona poświęca więcej.

    1.Gdy ateista bierze ślub w kościele: przez jedną godzinę (jeśli ślub jest z Mszą) lub kilkanaście minut (jeśli bez) bierze udział w spektaklu w którego sens nie wierzy. Przysięga ma charakter "widowiska" i nie jest dla niego tak naprawdę wiążąca. Dzieci nadal sam może wychowywać jak chce, może mówić im, że Boga nie ma - formułka kościelna nie zakłada kłamania o wierze ze strony ateisty. Taki ślub jest dla ateisty JEDNORAZOWYM poświęceniem (choć nie zaprzeczam, że poświęceniem).

    2.Gdy osoba wierząca nie weźmie ślubu w Kościele, przede wszystkim nie jest w oczach Kościoła osobą w związku małżeńskim i nie może korzystać z sakramentów. Staje sie de facto "niepełnoprawnym" członkiem Kościoła, trwa w zawieszeniu. Efekt takiej decyzji ma dla strony wierzącej DŁUGOFALOWE skutki.

    Sami oceńcie, obiektywnie. Nawet jeśli cała wiara to dla was stek bzdur - przecież ateiści wszyscy uważają się za racjonalistów, możecie chyba rozważyć obiektywnie konkretny argument i wysnuć wnioski.
  • wuika 12.01.11, 15:43
    Obiektywnie to poświęcenie się jest takie same po obu stronach, bo to nie jest tak, że osoba niewierząca poświęca tylko swoją godzinną obecność w miejscu, w którym wolałaby zapewne nie przebywać. Kwestia rozbija się o wychowanie dzieci, które przy ślubie w KK, czy to standardowym, czy to jednostronnym, jest zadeklarowane - z góry masz zobowiązanie do wychowania dzieci w katolicyzmie. To nie jest nic.
  • ding_yun 12.01.11, 17:40
    wuika napisała:

    > Obiektywnie to poświęcenie się jest takie same po obu stronach, bo to nie jest
    > tak, że osoba niewierząca poświęca tylko swoją godzinną obecność w miejscu, w k
    > tórym wolałaby zapewne nie przebywać. Kwestia rozbija się o wychowanie dzieci,
    > które przy ślubie w KK, czy to standardowym, czy to jednostronnym, jest zadekla
    > rowane - z góry masz zobowiązanie do wychowania dzieci w katolicyzmie. To nie j
    > est nic.

    Nie do wychowania tylko do nie przeszkadzania w wychowaniu po katolicku. Nikt nie zabroni Ci mowic, jak Ty postrzegasz religie. W efekcie dziecko i tak bedzie zylo jak zechce. Poza tym dla ateisty takie zobowiazanie przed panem w smiesznej sukience jest chyba guzik warte, prawda? Liczy sie dogadanie z zona/mezem.
  • ding_yun 12.01.11, 17:43
    Poza tym przwyzwolenie na to, ze dzieci bedą miały coś wspólnego z religia, ze ktos bedzie im mówił o grzechu, Bogu, piekle, świętych, składasz juz wiaząc się z osobą religijna. sam slub niewiele zmienia
  • wuika 13.01.11, 08:33
    Wychowanie po katolicku zawiera m.in. chrzest. Jak już kilkukrotnie pisałam w tym choćby wątku, jest to rzecz nie do cofnięcia. To nie jest nie przeszkadzanie w mówieniu o religii, to jest zgoda na indoktrynację dziecka w 'duchu KK'. Jako osobie niewierzącej przeszkadzałoby mi wychowywanie mojego dziecka na katolika. Rozumiem również, że osobie wierzącej przeszkadzałoby to, że nie ma możliwości ochrzczenia dziecka. Z mojego punktu widzenia oczywiście uważam, że lepiej, gdyby dziecko nie było ochrzczone, ale rozumiem, że ze strony osoby wierzącej jest to nie do przyjęcia. Dlatego nie piszę, że jedynym rozsądnym wyjściem jest kompromis ze strony tej, czy innej osoby, ale po prostu coś mnie bierze, jak słyszę, że dla niewierzącego to jest nic i niech się poświęci - godzinka w kościele i po krzyku. Bo jeśli ktoś poważnie do tego podchodzi, to nie traktuje to tylko jako odbębnienia obecności w kościele.
  • je2bny 15.01.11, 17:13
    Zostaną h i p o k r y t a m i.
    Dzieci już na starcie są uczone "hipokryzji".
    Mają dobry przykład stosowania podwójnej moralności.
    Takie rzeczy to tylko u katolików są możliwe.
    ====================================
    Kościół katolicki artykułem pierwszej potrzeby w Polsce,
    aby oszustom żyło się dostatnio
    ---------------------------------------
  • geehee 13.01.11, 18:30
    różnice światopoglądowe są taką sprawą, w której najtrudniej ustępować, zawierać kompromisy, żyć z osobą o odmiennych poglądach na kwestię wiary, więc faktycznie często w związku niedobranym pod tym względem dochodzi do konfliktów. moi rodzice mieli taki konflikt i również zawarli ślub jednostronny, mama była praktykującą katoliczką i ochrzciła dzieci, doprowadziła nas do pierwszej komunii, a na bierzmowanie już się wypięliśmy przy jawnej radości ojca, który jako ateista całe życie nam wiarę obrzydzał i w końcu dopiął swego - żadne z trojga dzieci nie jest wierzące. moja mam ciężko to przeżyła, odsunęła się od nas i od ojca, próbowała nas przekonywać, potem szantażować - niestety nie pomogło i jesteśmy w chłodnych stosunkach, natomiast z ojcem w jak najlepszych ... to jest przestroga dla bardzo wierzących osób, że związek z ateistą może wam przysporzyć wiele zmartwień i problemów, a dzieci na 100% katolikami nie będą, bo ateistą być po prostu łatwiej, a jak jedno z rodziców to popiera, to po co latać na religię, msze, spowiadać się i żyć w obłudzie odnośnie seksu przedmałżeńskiego, antykoncepcji itp.?
  • jogny 12.01.11, 18:55
    ja bralam slub jednostronny tylko ze to ja jestem katoliczka a moj maz jest protestantem, msza byla krotsza (jakies 25min) takze tym lepiejsmile co do organizacji takiego slubu to jest prosta - trzeba tylko napisac do arcybiskupa list z prosba o taki slub i uzasadnienie; co do dzieci - tak, malzonek musial podpisac ze zgadza sie aby dzieci byly wykonane w wierze kaltolickiej, i tylesmile jesli masz jakies pytania to smialo pytajsmile pozdrawiam
  • marina111 12.01.11, 22:35
    Byłam gosciem na takim slubie. Widziałam róznice bo byłam ze strony tej nie wierzacej osoby i zwracałam uwge. Gdybym jednak nie wiedziała byc moze wogóle bym nie zauwazyła.
    Uwazam ze to naprawde dobry pomysł dla osob które nie sa wierzace nie nie chca udawac dla zasady. Przy tym okazesz szacunek dla wiary narzeczonego. Mam dużo uznania dla osob które nei chca być hipokrytami bo sluby dla publiczności i oprawy mnie niebywale złoszcza
  • je2bny 15.01.11, 17:19
    Temu świeczkę, tamtemu ogarek, a własne przekonania, gdzie masz ???
    Typowe dla ludzi słabych i nie potrafiacych samodzielnie nie tylko
    postępować, ale również myśleć.
    ====================================
    Kościół katolicki artykułem pierwszej potrzeby w Polsce,
    aby oszustom żyło się dostatnio
    ---------------------------------------
  • kropka89 20.05.19, 22:49
    Ja brałam taki ślub, a jak to wyglądało mozecie przeczytac tutaj : mamazwenus.blogspot.com/2018/03/slub-jednostronny-jak-to-wyglada-w.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka