• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Czy sapliście razem przed ślubem??? Dodaj do ulubionych

  • 08.06.04, 13:34
    JA uważam, że pomimo uwag kościoła wartospróbować przed ślubem bo potem całe
    małżeństwo może być pomimo wszelkich starań zniszczone, bo w sypialni nie
    bedzie sie ukąłdało.....
    My sporóbowaliśmy i warto było.....
    Edytor zaawansowany
    • Gość: ewa IP: *.myslenice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.04, 13:45
      nie trzeba kosciola traktowac jak wyroczni, a raczej kierowac sie swoimi
      uczuciami i rozsadkiem, kosciol to jest instytucja, ktora baaaaaaaaaardzo
      powoli sie zmienia, a czesto opinie, ktore przedstwia sa bzdurne i nic
      niewarte, dla mnie przykladem na to, ze kosciola nie nalezy sluchac zawsze i we
      wszystkim sa wojny krzyzowe sprzed wiekow, moze troche upraszczam, ale wtedy
      mialy one poparcie papiezy, biskupow i innych oficjeli koscielnych, a dzis ich
      spadkobiercy sie od tego odzegnuja i uznaja, ze to bylo "niewlasciwe", tylko co
      z tego, skoro z tego wlasnie powodu ucierpialy tysiace ludzi?
      • Gość: Marzena IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 08.06.04, 14:30
        Po co więc bierzesz ślub kościelny, skoro w tyle rzeczy nie wierzysz?
        Jednak prawdziwa jest teza Śpiewaka, że Polacy czują się w kościele, jak w
        hipermarkecie. To mi pasuje (chrzest dla mojego dziecka, ślub dla nas itd) -
        biorę, to mi nie pasuje (czystość przedmałżeńska)- nie biorę. Ale jak coś nie
        pasuje Kościołowi, i nie chce np. dać rozgrzeszenia, chrztu czy ślubu to jest
        wielki płacz i gadanie, że ksiądz podły. Ludzie opanujcie się trochę, albo w
        coś wierzycie i czegoś od siebie wymagacie, albo nie robicie szopki z wiary!
        Możecie grzeszyć, możecie się potykać, bo człowiek jest istotą ułomną, ale żeby
        uzyskać rozgrzeszenie trzeba tego żałować, a jeśli świadomie i konsekwentie
        wybieracie życie w grzechu, to nie ma mowy o żalu. Po co więc się pchacie do
        kościoła? Do czego jest wam potrzebny, skoro odrzucacie nawet staranie się o
        życie według jego wskazań?
        • Gość: FACET IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 23:07
          BRAWO, W 100% POPIERAM. A ZEBY TO POWIEDZIEC MUSIALEM PRZEZ PARE
          LATEK "WYCIERPIEC", BYŁO CIĘZKO ALE NEI ŻAŁUJE. ZA 4 MIECHY BIORE ŚLUB PO 6
          LATACH "CHODZENIA" I NARZECZEŃSTWA. DODAM TYLKO ZE KIEDYS NAWET BYM NIE
          PRZYPUSZCZAŁ ŻE TAK PODEJDE DO WSPÓŁŻYCIA. JESTEM SZCZĘŚLIWY, SPRAGNIONY
          BAAARDZO, ALE SZCZĘŚLIWY.
          DENERWUJE MNIE TO ŻE WIELE PAR PODCHODZI DO TEGO WLASNIE W TEN SPOSOB ZE
          WYBIERAJA SOBIE PO TROCHE Z WIARY, TO CO JEST WYGODNE. TO WŁAŚCIWIE PO CO IM
          ŚLUB, TAK PRO`FORMA ??????
          • Gość: malgo IP: *.555.pl / *.electronic.pl 26.11.04, 09:53
            pewnie teraz jestes juz po slubie? GRATULACJE!!! ja tez czekalam - warto bylo -
            jest super prawda? teraz jestem juz rok z moim mezem i od 3 tygodni jestem w
            ciąży - zupełnie świadomie i z miłością! smile) ZYCZE WAM DUZO SZCZESCIA!!!
            • 17.06.05, 13:35
              hmm ksiądz pozwolił wam się kochać, choć minęły tylko 24 godziny od dnia
              poprzedniego. Można było poczekać jeszcze kilka lat, żeby się upewnić czy to na
              pewno była dobra decyzja, mozna jeszcze nieskonsumowane małżeństwo
              unieważnić smile.

              ja tez czekalam - warto bylo -
              > jest super prawda?

              Masz na mysli że super był twój pierwszy raz czy czekanie było super?

          • Gość: Kejt IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 28.11.04, 19:30
            Nie, mój drogi, nie proforma. Dla nas ślub to mistyczne przeżycie i dlatego
            kategorycznie odrzucamy urząd. Bierzemy ślub w kościele katolickim, bo w takim
            byliśmy ochrzczeni. Przysięgniemy przed Bogiem, że zawsze będziemy razem. A czy
            to, że jesteśmy od dawna razem - także fizycznie - nie daje nam prawa do ślubu
            w kościele?
          • Gość: anna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 21:49
            Facet 6lat? A moze z Toba cos nie tak. Współczuje Twojej kobieciebardzo. Jesteś
            żałosny.
            • 02.04.06, 16:19
              My też czekamy już ponad 5,5 roku (tyle jesteśmy razem)i gorąco wierzymy w to,
              że warto czekać. Ślub już za 4 miesiące. smile

              Mój narzeczony też się nie może doczekać. smile
          • Gość: egon IP: 80.51.231.* 24.01.05, 10:31
            prawde powiedziawszy troche mnie dziwi fakt, ze przez 6 lat nie uprawiało sie
            sexu ze swoja dziewczyna (narzeczona)? uwazam ze cos musi byc nie tak z takim
            facetem ( albo chodził na lewo , albo ma zaburzenia seksualne, które ujawnia
            sie po slubie i dopiero wtedy zacznął sie prpblemy), znam juz taki przypadek
            wiec wiem co mówie, szczerze współczuje ///
            • 13.02.06, 10:24
              Wiecie to wy jestescie zalosni!Facet umie czekac, bo jest to dla niego wazne.I
              ja podziwiam takich ludzi.My w moim narzeczonym tez czekamy do slubu ze
              wspołzyciem. I wiecie zal mi was, ze faceci rzucaja sie na was przy peirwszej
              nadarzajacej sie okazji a wy uwazacie ze 6 lat to za duzo i z facetem jest cos
              nie tak...
              • 18.03.06, 18:43
                Popieram!!!!
            • 17.02.06, 13:31
              Ks. Iischner powiedział: Jesli gazda ma stały dostep do mleka to krowy nie kupi.
              Ja to popieram.
              Dlatego jest tak dużo zawiedzionych osób, że nie ma sie po co spieszyc ze
              ślubem skoro i tak żyją jak po ślubie.
              A jak sie pokłócą to ślubu nie będzie. Ludzie! Czy małżeństwa się nie kócą?
              Owszem, ale muszą sie pogodzić. I to jest sztuka!
              • 17.03.06, 11:39
                Ks. Tischner się w tej sprawie akurat mylił...
                Ja jestem z moim chłopakiem wiele lat i w tym roku bierzemy ślub. Było między
                nami wiele kłótni i jakoś sie nie rozstaliśmy. Nie popieram czekania do ślubu i
                nie jest to dla mnie wyznacznim wartości człowieka - ani kobiety, ani
                mężczyzny. Zdanie księdza oznacza, że mężczyźni potrzebują kobiet tylko do
                seksu, a chyba tak jednak nie jest...
                • 18.03.06, 18:43
                  mężczyźni potrzebują kobiet tylko do
                  > seksu, a chyba tak jednak nie jest...

                  sama sobie zaprzeczasz! Skoro jednak nie czekaliście do ślubu, to chyba jednak
                  tak jest!
                  • 12.04.06, 16:33
                    A czy tylko mężczyźni potrzebują seksu? Kobiety są tego tak samo spragnione,
                    mogłabym poczekać może rok, ale na pewno nie 6 lat, poza tym lepiej nie kupować
                    kota w worku a to sprawdza się w każdej sytuacji...
                    • 13.04.06, 10:15
                      właśnie o to chodzi! niektórzy przyjmuja błędne założenie, że tylko mężczyźni
                      potrzebują seksu i że kobiety im to "dają". kobiety też tego chcą! jesteśmy
                      razem RÓWNIEŻ dla seksu - nie tylko dla niego, ale to tez się dla nas liczy.
                      człowiek to istota seksualna, tak nas stworzyła natura (lub Bóg, jak kto woli).
          • 13.02.06, 10:21
            Zgadzam sie z przedmowcami. I powiem ze nie rozumiem ludzi dlaczego czesc z was
            decyduje sie na slub koscielny, wyszydzajac z podstawowych jej praw. To jest
            tragiczne dziewczyny ze czesc z wam bierze slub koscielny tylko dla bilaej
            sukienki czy pod naciskiem rodziny, nie zastawiajac sie co jest naparwde wazne!
            ja wiem ze dla mnie najwazniejszy jest slub ksocilny przed Bogiem!
        • Gość: m IP: 80.66.34.* 30.10.04, 00:51
          Swieta racja Marzena! wink
          i dlatego nie wzielam slubu koscielnego...
          trzeba sie czegos trzymac...albo tak albo siak smile
          i nie robic szopki
          • Gość: malgo IP: *.555.pl / *.electronic.pl 26.11.04, 09:55
            ale wiesz, ze zawsze mozesz go wziasc? Nie wazne po ilu latach pożycia?
        • Gość: TAK JEST! IP: *.555.pl / *.electronic.pl 26.11.04, 09:49
          POPIERAM!!!! POPIERAM!!!! POPIERAM!!!
        • 28.11.04, 18:57
          łatwo powiedzieć.. nikt nie powiedział że wiara jest łatwa.. zgadzam się z tobą
          prawie na 100%, bo myślę, że każdy ma prawo wybory ty myślisz tak inni inaczej,
          choć czują jakiś rodzaj miłości do Boga ale człowiek to nie maszyna i nie każdy
          ma w sobie tyle mądrości, by postępować zgodnie cały czas z biblią nie z
          terażniejszym kosciołem bo to trochę prawdę mówiąc w inną drogę idzie... ale...
          jaką masz pewność Marzeno, że ludzie którzy śpią przed ślubem zesobą i te inne
          tam nie pasujące ludziom różne prawa biblii, nie teraz ale za kilka miesięcy
          nie zmienią ich pogłądów, może za kilka lat, nie wiem , może wcale.. ale to ich
          wybór, ważne chyba nawet skoro wszyscy ci ludzie są zepsuci, żeby kiedyś choć
          raz w życiu pomyśleli o tym wszystkim, nie koniecznie zmienili od razu zdanie..
          ważny jest początek, prawda, nie oceniaj tak surowo tych którzy śią ze sobą
          przed ślubem... ja spałam z moim obecnym mężem.. I ponieważ mam mnie wychowała
          w bargzo głębokiej wierze nawet nie wiesz jak to przeżywałam, może wiesz.. Idąc
          do spowiedzi, co miałam powiedzieć Bogu, że załuję jak nie żałowałam, bo miłość
          była dla mnie wszystkim, tak było.. zaczęłam stawiać miłość do męższyzny ponad
          miłość jedynego Boga, tego w którego tak mocno wierzyłam. cały świat stawał mi
          na głowie bo znalazłam naprawdę kogoś wyjątkowego, na początku pewnie szło to
          pokonać ale czasem ciało nie sługa.. tylko nie pisz mi przypadkiem, że wiarę
          miałam i milość do Boga widocznie nie wystarczającą.. Przez to prawie nie
          dostałam na głowę... Dwie różne kwestie kłębiły mi się w głowie i tak jak
          pisałam niby żałowałam ale postanowienie poprawy nie było długotrwałe.. nie
          potępiaj nikogo, tam nas Pan postawi przed sądem ważna jest twoja siła, siła
          Boga w tobie gratuluję bo ja takiej miłości może nie mam w sobie.. ironizować
          trochę będę ale ślub przed Panem Bogiem wzieliśmy sobie tak między sobą bez
          świadków i uwierz mi więcej to dla mnie znaczyło niż takie tam weseliska...
          żyję w grzechu bo mamy ślub cywilny a ślub przed Bogiem taki swój
          własny????????, nie dałam zarobić klechom bo nie mam 1000 zlotych na tą całą
          oprawę w kościele i co ty na to?????? mam ledwie na mieszkanie nie mogę Bogu
          podziękować za wszystko co mi dał dając mu swoje dziecko, bo mnie nie stać na
          dziecko..i takie tam , nie żalę się bo może Pan mnie wystawia na próbę ale nie
          pisz tych pierdól.. oczywiście to prawda ludzie dziwnie szybko zapominają o
          Bogu i łatwo wybierają w jego prawach tylko tych które im pasują to nie
          supermarket.. ale czesto naprawdę i takie te Jego ciężkie próby, to ponad siły
          człowieka, i nie każdy jest takim optymistą... wiele razy dzięki wierze
          przetrwalam najgorsze, ale wierz mi nie żałuję tak jak powinnam według wiary,
          tego że kochaliśmy się z mężem, nadal się kochamy, bo ksziądz nie dał nam
          jeszcze ślubu przecież.. nie żałuję żadnej chwilki z nim spędzonej, dotyku jego
          ciała.. Bo wiem, że Bog mi go podarował, dał na próbę, może.. ale dzięki niemu
          pisz,ę teraz to wszystko, bo gdyby nie on pewnie dawno Bóg by mnie już sądził..
          i wierz mi jak glęboko kocham Boga tak głęboko kocham mojego Męża.. piszę męża
          bo jest nim i czy ksziądz widział i błogosławil ten związek niby to przez Boga,
          nie obchodzi mnie to.. ja ślubowałam sobie, Mojemu Mężowi i Bogu tylko...
          P.S. Zdaje się, że Biblia niesie taką mądrość: że jeżeli istnieje prawdziwa
          milość to grzech nie istnieje, coś takiego, nie pamiętam dokładnie, bo nie uczę
          się tych słów na pamięć ale tylko czytuję.. wiem, że oskarżysz mnie może o
          blędną interpretację trudno jestem tylko człowiekiem... jak każdy..
          • Gość: anna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 21:54
            Właśnie, ślub przed Bogiem a nie ksiedzem, który bierze za to 1000zł.
        • Gość: Kejt IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 28.11.04, 19:33
          OK, ale jak w takim razie wytłumaczysz fakt, że jeszcze nmigdzie i nigdy nie
          zdarzyło się, by ksiądz nie dał rozgrzeszenia i zabronił ślubu kościelnego
          osobom, które współżyły przed ślubem? Coś nie tak z konsekwencją księży?
        • Gość: mia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.05, 22:00
          zgadzam się w 100%!!!masz rację
      • Gość: ja IP: *.elomza.pl / 80.51.183.* 09.06.04, 01:20
        myślę że to dobrze że Marzena broni swoich poglądów,ma silną wolę...owszem,ale
        uważam podobnie jak monsia,że ślub kościelny owszem ale przed Bogiem za
        pośrednictwem księdza...nie przed księdzem jako materialną
        jednostką....człwoekiem takim samym jak każdy z nas tylko ze święceniami...nie
        wierzę w księży...niektórzy zachowują się gorzej niż ludzie którzy nie noszą
        sutanny,a mimo to uważają że są tacy świeci i oddają swoje życie Bogu...a ile
        sie słyszy w radiu, telewizji czy też czyta w prasie o księżach
        pedofilach...czy o tym że ksiądz ma dziecko z parafianką...chyba przez spowiedz
        się nie da...więc jednak przez seks...
        uważam że seks przed ślubem jest potrzebny,powinniśmy się poznawać pod każdym
        względem...w łóżku też...ponieważ seks sprawia ważną rolę w
        małżeństwie,jesteśmy tylko ludzmi-potrzebujemy kontaktu fizycznego
        Marzenko według kościoła pożądanie to też grzech(a czy Ty nigdy nie pożądałaś
        mężczyzny?-sama myśl o seksie to też grzech-nie myślałaś o tym?CZY POTRAFIŁAŚ
        PÓŹNIEJ ŻAŁOWAĆ TEGO? BO PRZECIEZ TO JEST WARUNKIEM SPOWIEDZI JAK SAMA
        PISZESZ),objadanie się,głodzenie,lenistwo i nadmiar pracy też,milczenie gdy
        powinno się mówić czy mówienie gdy powinno się milczeć.....itd...jeśli powiesz
        mi co w/g kościoła nie jest grzechem(oprócz chodzenia na mszę i skupienia na
        modlitwie) to może przekonam się do tego co mówisz i zacznę żałować ...
        • Gość: micela IP: *.piastlan.net 13.10.04, 18:10
          powiedz mi, w ktoórym miejscu jest powiedziane/napisane że pożądanie jako takie
          jest złem?
          • Gość: Koshy IP: 62.111.195.* 15.10.04, 14:17
            Kazanie na Górze. Bodajże Mt ale mogę się mylić.
            M.
            Co nie oznacza, że się z tym zgadzam (szczęśliwy mąż smile
      • Gość: LISA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 09:18
        MAŁO MNIE OBCHODZI,CO NA TEN TEMAT MÓWI KOŚCIÓŁ.MAM WRAŻENIE ,ŻE NIE WIE O CZYM
        MÓWI.ALBO MÓWI O CZYS,O CZYM NIE MA POJĘCIA.smileNIKT NIE DECYDUJE O MOIM
        ŻYCIU.BÓG TO JEDNO A KOSCIÓŁ DRUGIE.PRZYNAJMNIEJ W TYCH CZASACH.
      • 20.04.06, 16:54
        ja szanuje kosciol. ale nie cierpie jak mi ktokolwiek wchodzi z butami w zycie a w szczegolnosci do lozka!!!! ja uwazam ze to nie jest sprawa kosciola z kim i gdzie ja sypiam. nawet nie zamierzam spowiadac sie z takich rzeczy bo ywazam ze taki kasiadz nie potrafi tego zrozumiecsmile)
        w sumie to zalezy jaki ksiadz bo w mojej parafii jest taki kasiadz co na wszystich morde wydziera( omalo sie kiedys nie spalilam ze wstydu jak zaczal wrzeszczec) i taki co wszystko i wszystkich rozumiesmile)
        pozdrawiam Heidi
    • Gość: Monsiu IP: *.microsoft.com 08.06.04, 13:49
      A czy jest ktoś,kto nie próbował?W dzisiejszych czasach to był dopiero
      ewenement,a nie to,czy był seks przed ślubem,bo w 99.99999% na pewno był.
      Dziwne pytanie...
      • Gość: FACET IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 23:09
        No na przykład Ja i Moja narzeczona...dla nas liczy sie Bog. Swieci nie
        jestesmy, bo nie raz bylo bardzo goraco smile ale dalismy rade.
        • Gość: micela IP: *.piastlan.net 13.10.04, 18:16
          No to podziwiam...podziwiam...i gratuluję! I popieram! I wyobrażam sobie, jak to
          musi być suuuuper potem, gdy już się wytrwało...smile
          • Gość: mi IP: *.555.pl / *.electronic.pl 26.11.04, 09:59
            jest naprawde super! ja tez to moge potwierdzic! warto czekac!!!!!!!
        • Gość: Evelina IP: *.in-addr.btopenworld.com 14.10.04, 18:44
          No tak goraco to widac nie bylo, skoro dliscie rade...............
        • 17.06.05, 13:50
          I co, to nie jest hipokryzja?
          Czyli cos z twoją narzeczoną jednak robiliście.
          Nie rozumiem Ciebie, skoro taki jesteś wierzący to powinieneś zupełnie sie
          powstrzymac od spraw cielesnych,
          Bo to wygląda na takie kombinowanie, omijanie regulaminu: wszystko można byleby
          tylko błona była cała.

          Przepraszam jeśli uraziły cię moje ostatnie słowa, nie są one skierowane
          bezpośrednio do ciebie( bo nie wiem jak wygląda twoje życie intymne - twoja
          sprawa)- ale słyszałam o wielu parach, które tak postepują, stosują petting,
          mają orgazm, ale unikaja samego stosunku. I według mnie to hipokryzja!
          Jak ktoś chce zachować czystość to też powinien byc konsekwentny.
      • 22.03.06, 00:16
        Wg badań z końca zeszłego roku ok.70% par biorących ślub koscielny żyło ze soba
        seksualnie. To jest mniej niz mi się zdawało. I dużo mniej niz sądzi Monsiu
    • Gość: Marzena IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.06.04, 14:21
      Skoro tego nie żałujesz, a skrucha jest koniecznym elementem rozgrzeszenia, nie
      powinaś dostać rozgrzeszenia. A bez tego ślub jest blużnierstwem, zdajesz sobie
      z tego sprawę? Chyba, że bierzecie tylko cywilny, wtedy w porządku.
      • Gość: brzydulka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 14:38
        Marzena, bardzo - powtarzam: bardzo - szanuje Twoje poglady, zwlaszcza, ze malo
        kto ma obecnie odwage sie do podobnych pogladow przyznac, ale Monsiu ani slowem
        nie wspomniala o tym, czy zaluje czy nie...
        Zreszta: czy to aby na pewno dobry temat na forum? Jako, ze jest dosyc
        kontrowersyjny, moze spowodowac niepotrzebne nadmierne niepotrzebne negatywne
        (trzy razy N wink ) emocje...
        Pozdrowienia.
        • Gość: Marzena IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.06.04, 14:57
          Ja naprawdę nie chcę żadnych negatywnych emocji. Ale Monsiu wyraźnie napisała,
          że warto było, czyli wniosek jest prosty - nie żałuje. A z punktu widzenia
          wiary skoro nie żałuje, nie powinna dostac rozgrzeszenia i zwyczajnie nie
          powinna dostac ślubu kościelnego. Przeciez nigdzie nie jest powiedziane, że
          kazdy musi miec koscielny, skoro komuś nie odpowiadają wymogi wiary, nie zgadza
          się z nimi, nie zyje wedlug zasad kosciola, to sa przeciez jeszcze cywilne
          sluby. Sadze, ze cywilny bylby uczciwym wyjsciemsmile
          Marzena
          • Gość: micela IP: *.piastlan.net 13.10.04, 18:21
            POPIERAM I TEŻ UWAŻAM,ŻE TU CHODZI O ZWYKŁĄ, ELEMENTARNĄ LUDZKĄ UCZCIWOŚĆ.W
            PRZECIWNYM RAZIE CZYM JEST BIAŁA SUKNIA JEŚLI NIE KOLEJNĄ MASKĄ? CZYM CERRMONIA
            ŚLUBU JEŚLI NIE TEATREM...?
          • Gość: Evelina IP: *.in-addr.btopenworld.com 14.10.04, 18:47
            Sluchaj a co cie tak boli, ze ktos spal przed slubem z druga osoba i dobrze sie
            z tym czuje? Co ty tak na sile chcesz komus wmawaic, ze zle robi. Dlaczego
            oceniasz, ze cywilny bylby uczciwym rozwiazaniem. A kto ci dla prawo zeby
            innych oceniac?
          • 13.02.06, 10:39
            W wieku 9 lat bierze sie komunie...
            Jest spowiedz, i sztywna regulka" wiecej grzechow nie pamietam, ale za
            wszystkie serdecznie zaluje"...

            Czy 9 letnie dziecko wiec co jest grzechem, a co nie? Czy zaluje na prawde? Czy
            tylko recytuje regulke?
            Co robi dnia nastepnego po komunii....?

            Tak samo jest ze slubem i z wiara...To moja prywatna sprawa jak do tego
            podejde..Czy zaluje czy nie...Powiem ta jedna regulke i jestem czysty...

            I nikt nie ma prawa oceniac mojej wiary czy tez cywilnej odwagi.

            Wiecej nie potrzebuje...
        • 08.07.04, 17:05
          Gość portalu: brzydulka napisał(a):

          > Marzena, bardzo - powtarzam: bardzo - szanuje Twoje poglady, zwlaszcza, ze
          malo
          > kto ma obecnie odwage sie do podobnych pogladow przyznac, ale Monsiu ani
          slowem
          > nie wspomniala o tym, czy zaluje czy nie...
          > MArzena tylko szczuje, co za problem przyznac sie do tych poglądów anonimowo-
          nie sądze, że by ta "prawda" się obroniła w realu, któs by pewnie zweryfikował.
          Nie wierze po prostu
        • 28.11.04, 19:09
          święte słowa, nic dodać nic ująć... a ja tyle się napisałm, to grzech marnować
          tak słowa i myśli..
      • Gość: Monsiu IP: *.microsoft.com 08.06.04, 14:56
        A co ma piernik do wiatraka?Nic nie było o spowiedzi przedślubnej,o żalu za
        grzechy ani o skrusze.Dlaczego mnie atakujesz?Nie interpretuj luźnych pytań
        (rertorycznych zresztą) na swój sposób,w dodatku opacznie.
        Napisałam wcześniej,że to dziwny teamt do poruszania na tym forum, ale teraz to
        się dopiero burza rozpęta...I bardzo dobrze.

        Dzięki Brzydulka za wsparcie.
        • Gość: Marzena IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.06.04, 15:01
          No coz o ile wiem, to przed slubem powinno sie odbyc spowiedz. I co na niej
          powiesz, ze nie zalujesz, ze spalas z narzeczonym? A jak ksiadz ci powie, ze w
          takim razie nie da ci rozgrzeszenia to pewnie bedziesz miala potworne
          pretensje. Ja cie wcale nie atakuje, po prostu nie rozumiem, dlaczego przy
          takich pogladach upierasz sie przy slubie koscielnym, po co ci on?
          • Gość: Aneta IP: 81.15.254.* 08.06.04, 15:05
            Tak się przyglądam dziewczyny Waszej dyskusji i staje się ona coraz ciekawsza.
            Ja już wcześniej przekonałam się, że takich tematów nie należy poruszać na
            forum. Zaczęłam jakiś czas temu temat spowiedzi przedślubnej to też rozpętała
            się niezła burza.
          • Gość: Monsiu IP: *.microsoft.com 08.06.04, 15:28
            chcę złożyć przysięgę przed Bogiem,w kościele,a nie przed księdzem.Po to mi
            ślub.
            A co mi możesz powiedzieć o moich poglądach?Bo ja o nich nic nie pisałam.Ale
            skoro tak nalegasz,to proszę-uważam,że seks przedmałżeński z osobą,którą się
            kocha,nie jest grzechem,a zwłaszcza,jeśli z tą osobą planuje się dzieci,a nad
            tym właśnie pracujemy,intensywnie zresztą.
            Odbyłam nauki przedmałżeńskie niedawno i właśnie to usłyszałam-że kościół
            zmodyfikował trochę swoje stanowisko na temat seksu,zwłaszcza służącego
            prokreacji.
            Poza tym,nie mam zamiaru spowiadać się z uprawiania seksu
            przedmałżeńskiego,ponieważ moim zdaniem nie jest on grzechem (dla mnie nie
            jest,zaznaczam).
            A co na ten temat sądzi cała rzesza księży,to mnie nie interesuje.
            Z tego,co pamiętam z nauki religii,Bóg ZAWSZE wybacza,i dlatego ksiądz ZAWSZE
            daje rozgrzeszenie,
            Twoje argumenty są naprawdę zaskakujące.
            Dopiero teraz wyraziłam swoje poglądy,nieprawdaż?
            • Gość: Marzena IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 08.06.04, 15:46
              > chcę złożyć przysięgę przed Bogiem,w kościele,a nie przed księdzem.Po to mi
              > ślub.
              > A co mi możesz powiedzieć o moich poglądach?Bo ja o nich nic nie pisałam.Ale
              > skoro tak nalegasz,to proszę-uważam,że seks przedmałżeński z osobą,którą się
              > kocha,nie jest grzechem,a zwłaszcza,jeśli z tą osobą planuje się dzieci,a nad
              > tym właśnie pracujemy,intensywnie zresztą.

              Potrzebny Ci jest więc Bóg, a nie kościół. Twoja wizja tego czego wymaga od nas
              Bóg różni się od wizji kościoła czego wymaga od nas Bóg. I w porządku masz
              prawo do takich poglądów. Powtórzę jednak jeszcze raz: po co Ci w takim razie
              ślub w kościele i sam kościół, ksiądz? Dlaczego nie w USC, a przed Bogiem sami
              sobie nie złożycie przyrzeczenia? Skoro odrzucasz nauki kościoła po co tam
              bierzesz ślub? Bóg to przecież dla Ciebie nie Kościół. Nie możecie złozyć więc
              przyrzeczenia przed Bogiem na np. łące i poprzestać na slubie cywilnym?

              > Poza tym,nie mam zamiaru spowiadać się z uprawiania seksu
              > przedmałżeńskiego,ponieważ moim zdaniem nie jest on grzechem (dla mnie nie
              > jest,zaznaczam).

              Według Kościoła jest grzechem. Powtarzam - po co więc słub w kościele, którego
              zdanie Cię nie obchodzi?

              > A co na ten temat sądzi cała rzesza księży,to mnie nie interesuje.

              Twoje prawo. Ale dlaczego w takim razie chcesz, żeby ksiądz udzielał Ci ślubu?

              > Z tego,co pamiętam z nauki religii,Bóg ZAWSZE wybacza,i dlatego ksiądz ZAWSZE
              > daje rozgrzeszenie,

              Żle pamiętasz. Bóg zawsze wybacza, ale niezbędnym warunkiem jest skrucha, czyli
              żal za grzechy.
              • Gość: Marzena IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 08.06.04, 15:51
                P.S.
                >Poza tym,nie mam zamiaru spowiadać się z uprawiania seksu
                >przedmałżeńskiego,

                Czyli zamierzasz to zataić? Zdajesz sobie sprawę, że jeśli w czasie spowiedzi
                świadomie zatajasz jakiś grzech to rozgrzeszenie jest nie ważne? I że wstepując
                w sakrament małżeństwa z niewiążącym rozgrzeszeniem popełniasz bluźnierstwo? Po
                co Ci to? Czemu nie zrezygnujesz z kościoła, którym tak się nie przejmujesz?
                • Gość: Evelina IP: *.in-addr.btopenworld.com 14.10.04, 18:56
                  Marzena to w zakonie, w ktorym przebywasz cale zycie maja internet?
                  • Gość: Dzakobs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 18:20
                    Ale masz chamskie teksty!!!
                • 28.11.04, 19:17
                  Marzeno!!!!!!!!!!!! LITOŚCI!!!! i Ty nazywasz się obrońcom Bożych praw, trochę
                  pokory w swojej celi dla własnych myśli, można delikatniej, czy Jezus kiedyś
                  tak się zirytował a też przez chwilę był człowiekiem......
                • Gość: ooo rannyy...:/ IP: *.lubin.dialog.net.pl 09.12.04, 17:38
                  tak upartej kobity to jeszcze nie widziałam. To kazdego sprawa INDYWIDUALNA,
                  czy chce i na ile chce miec cos wspolnego z Kosciolem. I sadze, ze nie tobie o
                  tym decydowac Marzeno. Ja osobiscie uwazam, ze seks przed slubem nie jest złem-
                  jesli ludzie sie kochają. A kazdy bedzie i tak sadzony kiedys... wiec ty sie tu
                  nie wymądrzaj i nie praw kazań!! A takie "dobre rady" to dla siebie zachowaj.
              • Gość: Monsiu IP: *.microsoft.com 08.06.04, 16:07
                Potrzebny jest mi Bóg,owszem,ale tak się składa,że bez księdza się nie da.Bo to
                ksiądz jest "wykonawcą" woli Bożej,że tak to nazwę.
                Ślub cywilny już mamy,od pół roku.A kościelny chcemy wziąc z powodów,o których
                pisałam we wcześniejszym poście.Te powody nie mają nic wspólnego z seksem
                przedmałżeńskim.Na marginesie,nie jestem do końca pewna,ale to zdaje się
                Kościół wymyślił sobie,że seks jest grzechem,a nie Bóg? Bóg zdaje się nie
                wspomina nic na ten temat,ale może się mylę?
                Tak samo,jak Kościół wprowadził celibat dla księży-to nie był wymysł Boga.
                Bardzo upraszczasz i interpretujesz na swój sposób niektóre moje wypowiedzi i
                ciężko mi z Tobą polemizować.
                Tak się składa,że tylko ksiądz może udzielić ślubu w kościele.
                Nigdzie nie napisałąm,że odrzucam nauki Kościoła.
                Chciałam tylko Ci przypomnieć,że dyskusja toczy się li i jedynie nt. seksu
                przedmałżeńskiego z przyszłym (lub obecnym,jak u mnie,bo ślub w USC był) mężem.
                Sądzę,że nie jestem odosobniona w swoich poglądach.
                • Gość: Marzena IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.06.04, 16:24
                  > Na marginesie,nie jestem do końca pewna,ale to zdaje się
                  > Kościół wymyślił sobie,że seks jest grzechem,a nie Bóg?

                  Zajrzyj do Nowego Testamentu. Chrystus wyraźnie mówi, że seks bez ślubu jest
                  grzechem.

                  > Nigdzie nie napisałąm,że odrzucam nauki Kościoła.

                  Owszem napisałas kilkakrotnie. Po pierwsze mówiąc, że warto przed ślubem
                  sprawdzić jak to jest z seksem, mimo że wiesz, jakie jest stanowisko kościoła,
                  po drugie mówiąc, że nie obchodzi Cię zdanie "rzeszy księży". Potwierdza się
                  teza o wybieraniu z nauki kościoła tego co pasuje i odrzucanie tego co
                  niewygodne.

                  > Chciałam tylko Ci przypomnieć,że dyskusja toczy się li i jedynie nt. seksu
                  > przedmałżeńskiego z przyszłym (lub obecnym,jak u mnie,bo ślub w USC był)
                  mężem.

                  Tak się składa, że kościół na temat seksu przedmałżeńskiego wypowiada się
                  jasno, więc pisząc, że świadome i konsekwente uprawianie seksu przed ślubem
                  jest odrzucaniem nauki kościoła nie popełniam nadużycia. I o niczym innym
                  więcej nie piszę.
                  A propos - z punktu widzenia kościoła to nie jest Twój mąż, chyba zdajesz sobie
                  z tego sprawę, skoro chcesz ślubu kościelnego, w przeciwnym razie zostałabyś
                  tylko przy cywilnym, prawda? Zdecyduj się na jakiś światopogląd.
                  Marzena

                  • Gość: znudzona IP: 195.94.201.* 08.06.04, 16:41
                    Proponuję Marzeno abyś przeszła na forum:
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10607.
                    • Gość: Marzena IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.06.04, 16:50
                      Jakoś zapał włożony w wyszukanie linku nie sugeruje znudzenia;o)
                      Nikt nie lubi niewygodnych pytań;o).
                      Uwiera coś jednak, uwiera nieprawdaż?
                      A argumentów brak. Skoro tak, to rzeczywiście dziękuję paniom za rozmowę:o)
                      Mam nadzieję, że jednak pomyślicie jeszcze o tym:o)
                      Marzena
                  • Gość: Monsiu IP: *.microsoft.com 08.06.04, 16:54
                    Gwoli ścisłości:
                    O tym,że warto przed ślubem sprawdzić,jak to jest z seksem napisała autorka
                    wątku-Mimina. Aczkolwiek podzielam jej pogląd.
                    Zajrzę do Nowego Testamentu i sprawdzę,co Chrystus mówi na ten temat.
                    Mój światopogląd jest chyba jasny? Uważam,że seks przedmałzeński (praktykowany
                    w 99% przez narzeczonych-tak sądzę) nie jest niczym karygodnym. Gorzej
                    byłoby,gdyby małżeństwa kończyłyby siuę rozwodem właśnie z powodów
                    niedopasowania w seksie, a to jest prawdopodobny scenariusz w przypadku
                    czystości przedmałżeńskiej.
                    Sądzę,że księża mają podobny śwatopogląd, zwłaszcza kiedy udzielają ślubów np.
                    pannom w zaawansowanej ciąży. Czy takie przypadki wg Ciebie też nie zasługują
                    na rozgrzeszenie? Bo nie sądzę,żeby każda dziewczyna w n-tym m-cu ciąży
                    żałowała bardzo,że uprawiała seks ze swoim narzeczonym...
                    Czy takie osoby też nie mają prawa do ślubu kościelnego?
                    • Gość: Marzena IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.06.04, 17:08
                      Na początku rzeczywiście pomyliłam Cię z zalożycielką wątku, co wprowadziło
                      pewne zamieszanie. Przepraszam. Poglądy masz jednak podobne, więc w sumie
                      wyszło na to samo.

                      Monsiu - zanim odpowiesz, może przeczytaj uważnie moje wypowiedzi. Pisałam
                      wyraźnie, że czym innym jest grzech, którego żałujemy, z którego się
                      spowiadamy, czujemy skruchę i dostajemy rozgrzeszenie. Jesteśmy ułomni, słabi,
                      popełniamy błedy, ale jeśli ich żałujemy to Bóg nam wybacza. Dlatego nieważna
                      jest kwestia ciąży. Panna młoda w ciąży, o ile żałuje tej nazwijmy to chwili
                      słabości;o) ma pełne prawo do sakramentu małżeństwa. Natomiast zupełnie czym
                      innym jest świadome życie w grzechu i świadome odrzucanie nauki kościoła. Nie
                      chwila słabości (czy nawet cały ciąg takich chwil;o), ale konskwentna postawa
                      pt: seks przed ślubem nie jest niczym złym, nie żaluję, spowiadać się nie będę
                      z tego, albo zrobię to nieszczerze (czyli nie załując i z założeniem, że gdybym
                      mogła cofnąć czas postąpiłabym tak samo). Widzisz tę różnicę?
                      Powtórzę ostatni raz - do rozgrzeszenia potrzebna jest skrucha i żal za grzechy.

                      > Zajrzę do Nowego Testamentu i sprawdzę,co Chrystus mówi na ten temat.

                      Ten fragment był i jest wielokrotnie czytany w kościele i przytaczany w różnych
                      źródłach. Podjerzewam, że musialaś go słyszeć nie raz. Ale sprawdź, miłego
                      czytania Nowego Testamentu:o)
                      Marzena
                  • Gość: Anna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 22:09
                    Marzeno ale zdajesz sobie sprawe ze sex w małzeństwie tez jest grzechem jeśli
                    nie jest w celach prokreacji, więc ile masz już dzieciaków? Bo przecież srodków
                    antykoncepcyjnych nie mozesz uzywać bo Bóg ci zabrania. Pomodlę sie Marzeno
                    zeby duch swiety cie oswietlił i żeby zdrowie psychiczne przywrócił.
                    • 24.01.05, 00:04
                      > Marzeno ale zdajesz sobie sprawe ze sex w małzeństwie tez jest grzechem jeśli
                      > nie jest w celach prokreacji,

                      A bzdura. Seks w małżeństwie służy także do budowania wzajemnej więzi i
                      okazywania sobie miłości, i to Ci powie każdy ksiądz.
                      Nie pisz takich bzdur, bo tylko robisz złą robotę wierzącym.
            • Gość: Evelina IP: *.in-addr.btopenworld.com 14.10.04, 18:55
              BRAWO! BRAWO!
          • Gość: Iwka IP: 80.51.233.* 18.06.04, 22:12
            Apropo tej spowiedzi. Strasznie się bałam spowiedzi przed ślubem gdyż od roku
            mieszkam z moim chłopakiem a znamy się jeszcze dłużej. Ksiądz przy spisywaniu
            protokołu jak się dowiedział o tym że razem mieszkamy "zapisał" tylko jedną
            spowiedź- przed samym ślubem gdyż jak powiedział w takim przypadku trzy
            spowiedzie nie są potrzebne. I to się rozumie. Byłam zaskoczona i do tej pory
            myślałam że te sprawy traktują strasznie staroświecko. I tak trzymać. Jestem
            osobą wierzącą i nie narzucam innym jakiś rachunków sumienia lub żalu za to co
            się zrobiło. Bo ja tego nie żałuję a spowiada się z tego czego się żałuje.
            Niestety widzę że nie wszyscy tak myślą. szkoda mi tych ludzi.!!!!!!!??????
          • 26.06.04, 12:31
            Tak spałam z narzyczonym przed ślubem i mam z Nim dziecko i gdy szłam do
            spowiedzi przed slubnej powiedziałam księdzu że nie żałuje więc jak mam się
            dobrze wyspowiadać a ksiądz mi na to że jeżli chcę wziąść tego człowieka za
            męża i żyć z nim w wierze chrześcijańskiej to dobrze i Bóg mi wybacza a samo
            pragnienie przyjecia komuni świętej jest już w pewien sposób żalem.
          • Gość: Evelina IP: *.in-addr.btopenworld.com 14.10.04, 18:53
            Marzena a cos ty taka swieto******wa? Czy ty tych ludzi nie mozesz zostawic
            samych sobie skoro im tak dobrze? Po co chcesz komus na sile wciskac swoje
            wlasne poglady? Czy ktos tu prosil, zeby go na sile uszczesliwiac? Co ty
            jestes? Miecz wojujacy KK?
    • Gość: rose79 IP: *.dip.t-dialin.net 08.06.04, 16:59
      A mnie spodobała się argumentacja Marzeny.
      Konkretna i logiczna.

      Albo akceptuję naukę kościoła i biorę ślub zgodnie z nią, albo nie akceptuję i
      nie biorę ślubu kościelnego.
      No a ten motyw z zatajeniem seksu podczas spowiedzi : ludzie czas dorosnąć,
      bądźcie bardziej odpowiedzialni za to jak postępujecie.
      Jeśli nie czujecie skruchy to po co Wam ślub kościelny? Dla rodziny? Sla ładnej
      sukni?
      • Gość: Monsiu IP: *.microsoft.com 08.06.04, 17:11
        Nie zamierzam spowiadać się z seksu przedmałżeńskiego,bo to moja i wyłącznie
        moja sprawa,vide moje poprzednie posty.
        Jeśli ksiądz wprost mnie o to zapyta,to znaczy,że...
        Sorry,ale dla mnie to po prostu szczyt naiwności,jeśli uważasz,że ktokolwiek
        spowiadając się z seksu czuje skruchę i żal za ten grzech.Więc po co się z tego
        spowiadać?
        Zarówno zatajenie grzechu jak i brak żalu za niego z punktu widzenia spowiedzi
        jest grzechem i wręcz ją unieważnia.Mam udawać skruchę? To już wolę nic nie
        mówić.
        Gdyby wszyscy kandydaci na małżonków myśleli w taki sposób (białe-czarne),jak
        Ty to przedstawiasz,to nie byłoby ślubów kościelnych.
        Dla mnie ten temat jest po prostu biciem piany.
        I tym postem kończę swój udział w dyskusji.
        Pozdrawiam.

        • 08.07.04, 17:09
          Gość portalu: Monsiu napisał(a):

          > Nie zamierzam spowiadać się z seksu przedmałżeńskiego,bo to moja i wyłącznie
          > moja sprawa,vide moje poprzednie posty.
          > \

          Ciekawe czy te, ktore co piatek wywrywaja innego, w sobote sie spowiadają a w
          niedzielę znów są u komunii sa dla Marzeny w porzo, bo przecież załują-do
          nastepnego razu. A jak ty zyjesz a jednym to do komunii nie przystąopisz
          dlatego trzeba sie na nich wypiąc
        • Gość: Kreseczka IP: 217.96.10.* 16.08.04, 08:26
          Czytam sobie z zainteresowaniem Wasza dyskusję, ale przy tej oto wypowiedzi
          moge Ci odpowiedzieć: ja żałuję, że jestem tak słaba, że nie potrafię sobie
          odmówić przyjemności. Od niedawna spowiadam się z tego grzechu. Kiedyś miałam
          poglądy podbne do Twoich. A wiesz dlaczego? Bo:
          1. Uwazalam, ze wybralam wlasciwego mezczyzne i co z tego, ze nie mamy slubu,
          skoro go kocham i zamierzam wyjsc za niego za maz.
          2. Balam sie, ze trafi mi się spowiednik, ktory mnie potępi czy sprawi, że
          zamiast uczucia oczyszczenia grzechow bede czula sie "brudna" - tu "dzialala
          wyobraznia" podsycana przez kolezanki, ktore utrzymywaly, ze ksieza potrafia
          wchodzic w "te" sprawy z butami...
          Efekt takich "spowiedzi"? W ogole nie chodzilam do Kosciola, nie modlilam sie,
          a spowiadalam - z wielkim trudnem raz w roku...
          A co zycie pokazalo? Ze ten czlowiek, z ktorym mialam spedzic cale zycie to
          jednak nie ten... Poznalam innego i co? Znow wpadlam w grzech wink
          Ale jenak cos sie zmienilo - dzieki niemu... Niestety próbujemy oprzec sie
          grzechowi, ale jest bardzo ciezko... I w sumie zaluje, ze jestem slaba. Bo co
          jesli pomimo wyznaczonej daty slubu okaze sie, ze jednak to nie ten?
      • 12.04.06, 23:54
        > Albo akceptuję naukę kościoła i biorę ślub zgodnie z nią, albo nie akceptuję
        i
        > nie biorę ślubu kościelnego.

        No i mamy wszystko na temat. Nic dodać nic ująć.
    • Gość: ewa IP: *.myslenice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.04, 17:09
      to ksieza twierdza, ze seks przed malzenstwem jest grzechem, w dziesieciu
      przykazaniach jest tekst "nie cudzoloz", co nie jest zakazem seksu, ale jest to
      nadinterpretowane przez kosciol, ciekawe dlaczego kosciol az takiej wagi nie
      przyklada do "nie kradnij" czy "nie zabijaj", a tego jednego tak sie uczepil
      • Gość: Marzena IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.06.04, 17:23
        Nieprawda. Nie cudzołóż, czyli nie śpij z cudzym mężem lub żoną to jedno, a to
        co mówi Chrystus w Nowym Testamencie o seksie bez ślubu to drugie. Mówi bardzo
        wyraźnie, nie ma mowy o żadnej interpretacji i nie ma żadnych wątpliwości (w
        przeciwieństwie np. do kwestii celibatu księży wokół której rzeczywiście są
        wapliwości, bo nie ma jasnego uzasadnienia czy zakazu w Piśmie Świętym).
        Sprawdź, a potem mów.
        Marzena
        • Gość: Aneta IP: 81.15.254.* 08.06.04, 17:29
          To już wiem dlaczego księża nie przywiązują dużej wagi do życia w celibaciesmile
          Czyli mogą cudzołożyćsmile bo z tego co mi wiadomo to żon nie mają. Jak dal mnie,
          to ksiądz, który ślubował czystość i życie w celibacie i nie stosuje się do
          tego bardziej grzeszy, niż ten kto sypia z osobą z którą planuje ślub. Takie
          jest moje zdane, ale zapewne Marzeno mylę się, prawda?
          • Gość: Marzena IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.06.04, 17:50
            Aneto przeczytaj mój post jeszcze raz. Tym razem ze zrozumieniem.
            Czy widzisz w nim cokolwiek poza stwierdzeniem faktu, że nie ma nie budzącego
            wątpliwości uzasadnienia w Piśmie Świętym dla zakazu wstepowania kapłanów w
            związki małżeńskie? I czy z tego zdania wynika, że księża uprawiający seks nie
            grzeszą?
            Marzena
            • Gość: Aneta IP: 81.15.254.* 08.06.04, 18:21
              Zapewne mamy odmienne poglądy i nie mam zamiaru dyskutować z Tobą na ten temat.
              Już inne osoby próbowały to robić. Ja nie mam zamiaru się denerwować.
              Podejrzewam, że Ty nie ustąpisz w swoich racjach i ja też nie ustąpię. Co do
              naszego postępowania to ani Tobie ani księdzu nie przysługuje prawo oceniania
              nas. Jeśli ktoś zdecydował się na sex przedśluby to nie jest to sprawa księdza.
              Wszyscy grzeszymy i Bóg kiedyś będzie nas oceniał. Ksiądz nie ma do tego prawa.
              Ja od 2 lat mieszkam z moim narzeczonym. Grzeszę, prawda? Odbyłam pierwszą
              spowiedź przedślubną i wyspowiadałam się z tego. Chcę też przyjąć ślub
              kościelny. Nie powinnam Twoim zdaniem? To nie Ty mnie będziesz oceniała, ani
              ksiądz ale Bóg.
        • 02.04.06, 16:00
          Ale jest też napisane coś w stylu "cokolwiek ustanowicie na ziemi będzie
          ustanowione w niebie". I to dlatego jeśli stolica apostolska
          stwierdzi "uprawianie seksu przed ślubem jest grzechem" to chociażby nie było
          to zapisane w Piśmie św. to jest to grzech. To samo dotyczy celibatu księży -
          nigdzie o tym nie ma w Piśmie św. ale księża muszą go przestrzegać.
          Pozdrowionka
    • Gość: Manga IP: *.dz.com.pl / *.dz.com.pl 08.06.04, 18:02
      A co to Cię obchodzi? Co za pytanie....
      • 08.06.04, 18:35
        Czegoś tutaj nie rozumiem. Czy w związku z tym ślub kościelny jest przeznaczony
        tylko i wyłącznie dla ludzi idealnych??? Przecież nikt nie jest bez grzechu!
        Jesteśmy tylko ludźmi!!Tak się składa, że mieszkam z moim narzeczonym i nie
        uważam, że jest w tym coś złego. W przyszłym roku weźmiemy ślub kościelny.
        Wierzę w Boga i zależy mi na tym by złożyć przed Nim przysięgę małżeńską Ślub
        kościelny jest dla mnie bardzo ważny. Czy to, że mieszkam z narzeczonym mnie
        przekreśla?? Nie sądzę, uważam, że najważniejsza jest nasza wiara.
        • Gość: Aneta IP: *.net.bialystok.pl / 81.15.255.* 08.06.04, 18:57
          Witaj w klubie Maleno. Ja jestem w podobnej sytuacji (opisałam ją wyżej) i mam
          podobne zdanie.
          • 19.03.06, 20:07
            Mieszkać razem można np. w oddzielnych pokojach i to nie jest grzechwink)) Sypiać
            ze sobą NIE!
    • 08.06.04, 18:59
      Widzę, że z tematu który rozpoczęłam rozpętała się zażarta dyskusja! Aczkoliwek
      w ogole nie chodziło mi o poruszanie kwestii religijnych....Troszkę zdziwiło
      mnie czyjeś steiwerdzenie, że "takich tematów na forum nie powinno się
      poruszać"...a dlaczego? JAk sama nazwa mówi forum to forum....I dość stanowcze
      poglądy MArzeny te mnie zdziwiły, ponieważ odbeiram wrażenie (być może mylne),
      iż jest ona zażartą katoliczką i jakoby sama był idealna i nieomylna (tudzież
      niegrzesząca).
      A co do MOJEGO stwierdzenia, że nie żałuję......Owszem nie żałuję, że przed
      ślubem uprawiałm seks....pzrez 7 lat znajomości i związku wydaje mi się, iż
      niemożliwym jest zbliżenie si edo partnera pod każdym względem...prócz
      fizycznego.
      A moja słowa, iż nie żałuję wcale nie oznaczają, że nie czuję żalu za ten
      popełniony gzrech.....a konkretniej za czyn, który kościól uznaje za
      grzech....bo moje osobiste odczucie jest inne (i sądze, że mam do tego prawo) i
      zbliżone do myśli Monsi, która stwierdziła, że dla niej seks z ukiochanym i
      jedynym człowiekim nie ejst grzechem...dla mnie miłość cielesna z jednym
      (podkreślam z JEDNYM) ukochanym człowiekiem nie jest grzechem..pomimo,że
      kościół twierdzi inaczej..i może tak twierdzić.
      A co do poruszania tematu przebaczania za seks przedmałżeński......Chrystus
      także przebaczył kobiecie którą chciano ukamienować...i teraz słowa Chrystusa
      kieruje do MArzeny, która (odbieram takie wrażanie) jest bez grzechu a
      zwłaszcza seksu przedmałżeńskiego..."kto jest bez grzechu niechaj pierwszy
      rzuci kamień"......MArzeno czy rzucasz ten kamień???? CZy uważasz, że masz
      prawo osądzania bo jesteś bez grzechu???

      Każdy w swych postach wyrażał swe poglądy na podstawie doświadczenia...jednakże
      tegoż zabrakło mi w argumantach MArzeny....śmiem się domyślać(tylko domyślać)
      iż łatwiej jest jej osądzać i pouczać, ponieważ sama nie była , nie jest w
      sytuacji w której kocha si eprawdziwie i szczerze drugiego człowieka.....

      Według mnie kocha się tylko raz i jest to miłość pełna, więc wiążąca
      emocjonalnie, duchowo i także fizycznie......podobnie jak Bóg w trójcy
      jedyny....

      • 16.08.04, 09:11
        Nie zauważyłam, żeby Marzena rzucała w kogokolwiek kamieniem. Podkreślała tylko
        element skruchy jako warunek przebaczenia za grzechy. To Ty raczej potępiasz
        Marzenę za jej poglądy... I wydaje mi się, ze stawiasz znak równości
        wierząca=dewotka potępiająca "normalnych" ludzi... Podziwiam Marzenę, za to, że
        potrafi bronić swoich poglądów z klasą.
      • Gość: FACET IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 23:13
        ....Oczywiscie ze Jezus przebaczyl Magdalenie, ale musisz dodac ze ona bardzo
        zalowala za swoj grzech. To po pierwsze, a po drugie nie mozna wystawiac boga
        na probe, bo latwo mozesz sie na tym przejechac.
        Pozdrawiam
      • 27.10.04, 15:01
        Uwazam ze mylisz sie co do Marzeny. Mam czesciowo podobne zdanie do Ciebie tzn
        mam 28 lat, jestem w stalym zwiazku juz 10 lat, uprawiam seks i takze nie zaluje
        ani tym bardziej nie uznaje tego za grzech. Co wiecej wieze w Boga (ale nie
        jestem pewna czy to ten sam Bog o ktorym mowi Kosciol). Dlatego jesli
        kiedykolwiek wezme slub to na pewno nie bedzie to slub koscielny - dla mnie
        sprawa jest prosta - jezeli nie zgadzam sie z zasadami ktore panuja w tej
        instytucji - bylabym hipokrytka korzystajac z jej "uslug". Logiczne. Kosciol
        wyznaczal na przestrzeni wiekow pewne zasady - nikt nie kaze Ci sie z nimi
        zgadzac ani tym bardziej brac slubu koscielnego. Uwazam ze wiekszosc
        tzw.Katolikow "nie praktykujacych" to hipokryci z tzw podwojna moralnoscia.
        Sprawe slubu koscielnego mozna porownac do podpisywania umowy o kredyt itp. -
        nie pasuja Ci warunki (np za duze %)to nie podpisujesz??
        PS. Nie jestem zazarta katoliczka. Nie jestem osoba idealna i nieomylna,
        popelniam wiele bledow. Nie rzucam kamieniem. Jestem w stalym, bardzo
        satysfakcjonujacym zwiazku i jestem kochana smile Pozdrawiam
    • Gość: Karolina IP: *.chello.pl 08.06.04, 19:00
      Nie.
      Trudno mi uwieżyć, że jestem rzadkim okazem -ktoś określił 1% narzeczonych.
      Ludzie, czy to dla Was jest na prawdę normą?
      • Gość: FACET IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 23:14
        WITAM W KLUBIE,
      • Gość: thiessa IP: *.kom / *.kom-net.pl 12.10.04, 23:42
        Wytrwalam i jestem z tego dumna.
    • 08.06.04, 19:02
      A kwestia księzy i nauk kościoła też mnie trroszkę zbulwersowałą. Spotkałąm się
      ze stwirdzeniem księdza....tak księdza...iż właściwym jest by przed ślubem
      narzeczeni poznali się także w sferze łóżka......ksiądza wyraża swae poglady???
      ustosunkowuje się do nauki kościołą??? czy możę sugeruje coś narzeczinym???
      A może po porstu chce usterzec pzred rozwodami????
    • Gość: mmm IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 08.06.04, 21:30
      uwazam, ze nieslusznie napadacie na marzene. ona tylko prosto i przystepnie
      wyjasnila wam, jakie jest stanowisko kosciola w kwestii przedmalzenskiego seksu
      (tzn. ze seks przed slubem koscielnym jest grzechem i jak z kazdego grzechu
      mozna uzyskac rozgrzeszenie jezeli sie za grzech zaluje) wasze twierdzenia ze
      waszym zdaniem seks z ukochana osoba (narzeczonym) nie jest grzechem nie ma tu
      nic do rzeczy bo moze WASZYM ZDANIEM nie jest to grzech ale w NAUCE KOSCIOLA
      KATOLICKIEGO - jest i koniec, kropka, nic nie da sie na to poradzic. tak samo
      jezeli nie wysnacie tego grzechu podczas spowiedzi (zataicie swiadomie) albo
      nie dokonacie "czynnego zalu" podczas spowiedzi to w swietle nauki kosciola
      spowiedz jest niewazna a zatem podchodzac do komunii popelniacie swietokradztwo
      (cudzolostwo jest grzechem ciezkim, a tu dochodzi tez swiadome zatajenie
      grzechu na spowiedzi - drugi grzech).
      nie mowcie o "rzucaniu kamieniem" itp bo przeciez marzena was nie potepia - ona
      tylko przytacza tresci nauki kosciola w tej kwestii. a co wy z tymi naukami
      robicie (tzn. czy sie stosujecie czy nie) to wasza sprawa i nie zauwazylam zeby
      marzena obrzucala was za to kamieniami. co wiecej - marzena nawet nie
      powiedziala, jak sama postepuje (zatem zarzut o uznaniu siebie za bezgrzeszna
      jest calkowicie chybiony).
      reasumujac: zasady kosciola w kwestii seksu przedmalzenskiego sa jasne i
      jednoznaczne (i te przytoczyla marzena) i wasz sprzeciw nic tu nie pomoze (no
      chyba ze przekonacie papieza lub kongregacje nauki wiary zeby te zasady
      zmienic, ale watpie). a na razie pozostaje wam radzic sobie samym we wlasnym
      sumieniu jak pogodzic sprzecznosci: wasze wewnetrzne przekonanie i nauke
      kosciola.
    • Gość: kaśka IP: *.spox.org / *.org 08.06.04, 22:07
      myślę, że to co powiedziała mmm, ma sens i to było stwierdzenie faktu, tak jest
      i już. Wiem, że seks przed ślubem jest grzechem (wg kościoła), ale kocham
      swojego faceta, on kocha mnie, planujemy razem przyszłość. Nie uprawiam seksu z
      kim popadnie, robię to tylko z moim narzeczonym. Pozatym dla mnie to nie seks
      tylko miłość. A miłość nie jest grzechem, tylko darem, który należy
      pielęgnować. A co do dziewczyn w ciąży, to jak przyszła matka może powiedzieć,
      że żałuje, że jest w ciąży. Czy to jest postawa chrześcijańska, żałować że dało
      się życie?
      • Gość: FACET IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 23:15
        Skoro go tak kochasz, to dlaczego pozwalasz zeby zgrzeszyl ?????
    • Gość: ag IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 08.06.04, 23:22
      Przepraszam Was dziewczęta, ale gadacie troche jak pensjonariuszki, a nie
      dorosłe kobiety.

      Po pierwsze ja też jestem wśród tych "1%"(Monisiu - procenty nie maja części
      dziesietnych,setnych itd.) - podobnie jak Karolina i moje trzy najlepsze
      przyjaciółki. I wyobraźcie sobie, że nie czuje się jak muzealny okaz ;o).

      Po drugie chciałabym wiedzieć co rozumiecie przez "dopasowanie sekualne" - bo
      zdaje się to chcecie sprawdzać? Czy jak się facet nie nadaje za pierwszym razem
      to w odstawkę i następny do badania? Czy może otrzymuje drugą szansę?
      A jak już jesteście "dopasowani" przed ślubem a za 5, 10 lat zmieni sie wam
      temperament seksualny (rzecz udowodniona przez lekarzy i psychologów) i okaże
      się że jednak macie inne preferencje to co?

      I rozwody ze względu na "niedopasowanie seksuale" - chyba naczytałyscie się
      jakichś "mądrych" gazet ;o)
      Do małżeństwa trzeba przede wszystkim miłości...i to miłość raczej trzeba
      wystawiać na próbę wstrzymując się od seksu przed ślubem, czy mówiąc "jeszcze
      nie" ukochanemu, a nie odwrotnie.
      We współżyciu można się docierać przez wiele lat i to nie "niedopasowanie"
      burzy małżeństwa, ale niestety brak miłości....
    • Gość: ag IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 08.06.04, 23:34
      p.s.

      Marzenko - gratuluję odwagi.
      Nie wiem skąd niektórym z Was przyszło do głowy, że Marzena uważa się za
      świętą. Pewnie nikt z nas nie jest...
      W żadnej wypowiedzi tego nie napisała. Cóż - to chyba zazdrość przez Was
      przemawia, ... albo nieczyste sumienie ;o)
      A Marzena ma niestety rację - albo wóz albo przewóz. Pewnie że można wybierać
      sobie z katolicyzmu to co się komuś podoba - tylko czy dalej można uważać się
      za katolika?

      I jescze dwie sprawy Monisiu:

      1) Piszesz: " Gorzej
      byłoby,gdyby małżeństwa kończyłyby siuę rozwodem właśnie z powodów
      niedopasowania w seksie, a to jest prawdopodobny scenariusz w przypadku
      czystości przedmałżeńskiej." Na ile prawdopodobny?

      2)skoro nie uznajesz księży o po co Ci oni? Przysięga złożona przed Bogiem jest
      tak samo ważna z księdzem jak i bez niego.

      pozdrawiam
      • Gość: BD IP: 195.136.36.* 09.06.04, 17:05
        Pozwolę się wtrącić:

        Gość portalu: ag napisał(a):

        > 1) Piszesz: " Gorzej
        > byłoby,gdyby małżeństwa kończyłyby siuę rozwodem właśnie z powodów
        > niedopasowania w seksie, a to jest prawdopodobny scenariusz w przypadku
        > czystości przedmałżeńskiej." Na ile prawdopodobny?

        Leży przede mną "Rocznik demograficzny" 1998. I tak w 1997 na 42549 rozwodów
        jako przyczynę "niedobór seksualny" ma 308 czyli mniej niż 1%. Dla
        porównania "nieporozumienia na tle finansowym" jako jedyna przyczyna dotyczy
        962 par, a jako jedna z przyczyn 1177.

        pozdrawiam,

        BD
    • 09.06.04, 09:14
      Dziewczyny!
      Czytam Wasze posty i widze jaką jestem szczęściarą!
      Nie jestem katoliczką, ale protestantką (od wielu pokoleń), mieszkam i sypiam z
      moim narzeczonym (wkrótce slub - kościelny) no i to sypianie z nim nie jest
      grzechem -w kosciele do którego należę. Malo tego u nas nie ma spowiedzi "do
      księdza" tylko powszechna - przed Bogiem i w mysli.
      Pozdrawiam
      Liv
      • Gość: Marzena IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 09.06.04, 09:54
        Dziewczyny

        Naprawdę myślałam, że dyskusja jest zakończona, ale widzę, że przypisujecie mi
        złe intencje, więc tytułem wyjaśnienia:

        1. Nie oceniam nikogo, ani nie potępiam. Człowiek ma wolną wolę i własne
        sumienie. Dziwi mnie tylko fakt, że ten sam ksiądz udzielający ślubu jest dla
        Was wykonawcą woli Bożej (takie padło stwierdzenie) w momencie udzielanie ślubu
        i dlatego chcecie ślubu w kościele, a nie decydujecie się, by sami sobie
        przyrzekać miłość przed Bogiem, ale poza kościołem, a jednocześnie ten sam
        ksiądz podczas spowiedzi, oraz gdy mówi o seksie przed ślubem już nie jest dla
        Was wykonawcą woli Bożej. Nie oceniam Was, tylko zarzucam niekonsekwencję.
        Po prostu nie rozumiem - skoro niepotrzebne Wam pośrednictwo kościoła w
        kontaktach z Bogiem (rozumiem taką postawę) w tylu sprawach, skoro same
        oceniacie co jest grzechem, co nie, z czego będziecie się spowiadać, a z czego
        nie musicie, to dlaczego to pośrednictwo kościoła jest potrzebne akurat przy
        ślubie? Skoro zatajacie grzech w czasie spowiedzi wiedząc, że to sprawia, że
        spowiedź jest nieważna i nie przywiązujecie do tego znaczenia, to dlaczego
        dalszy krok, czyli sakrament małżeństwa udzielany przez księdza jest dla Was
        ważny i dlaczego do niego już przywiązujecie wagę?
        Jak to jest, że spowiedź jest nieważna, a ślub tak? Owracając pytanie - jak to
        jest, że spowiedź przed samym Bogiem bez pośrednictwa księdza jest dla Was
        ważna i ksiądz do odpuszczenia grzechów nie jest Wam potrzebny, a ślub przed
        samym Bogiem bez pośrednictwa księdza już nie jest ważny i ksiądz do udzielenia
        ślubu jest potrzebny?

        2. W nikogo nie rzucam kamieniem. Doskonale rozumiem i wielokrotnie już o tym
        mówiłam, że człowiek jest istotą ułomną, grzeszy. I wyraźnie mówiłam, że
        sakramant małżeństwa -jak zresztą każdy inny sakramnet- jest jak najbardziej
        dla ludzi grzesznych. Ale warunkiem jest odpuszczenie grzechów, do czego
        potrzebny jest żal.
        Z tego powodu argument o jawnogrzesznicy jest całkowicie chybiony. Chrystus jej
        przebaczył, bo ona ŻAŁOWAŁA. Nie przyszła do niego i nie powiedziała "Fajnie
        było grzeszyć, nie żałuję tego i w ogóle nie uważam, że grzeszyłam" prawda?

        3. Nie obchodzi mnie zdanie imamów (podobnie jak Was zdanie księzy w sprawie
        czystości przedmałżeńskiej). Mierzi mnie zgoda na posiadanie 4 żon. Nie czuję
        potrzeby sformalizownej formy modlitwy kilka razy dziennie. Nie noszę chusty,
        nie widzę takiej potrzeby. Piję alkohol. Czy to znaczy, że nie wierzę w Boga?
        Nie to znaczy tylko tyle, że nie jestem muzułmanką. I dlatego nie biorę ślubu w
        meczecie. Być może wzięłabym go gdyby rodzina bardzo naciskała, dlatego nie
        potępiam tych, którzy nie chcąc się szarpać biorą ślub w kościele katolickim,
        mimo że katolikami się nie czują. Ale z Waszych wypowiedzi wynika, że to Wasza
        decyzja, Wasz wybór o ślubie w kościele udzielanym przez księdza. I tego nie
        rozumiem. Jeśli ktoś zechce mi to wytłumaczyć, bez atakowania mnie, przeczytam
        takie argumenty z przyjemnością.
        Marzena
        • Gość: rose79 IP: *.dip.t-dialin.net 09.06.04, 10:25
          Pisałam już wczoraj, że argumenty Marzeny są logiczne i poparłam ją wtedy jako
          jedyna, bo wszyscy naskoczyli na nią.
          Nie rozumiem takiego pseudo-katolicyzmu i wybiórczości ("to mi się podoba w tej
          religii, a to nie, więc nie będę tego przestrzegać"). Acha i zupełnie nie wiem
          po co część osób przytoczyło łamanie przez niektórych księży ślubów czystości
          jako "kontrargument" do tego, że w takim razie seks przedmałżeński to "mniejsze
          zło"... Co ma piernik do wiatraka? Przypomina mi to trochę argumenty
          dzieci : "Mamo, stłukłem szybę, ale jasio stłukł dwie". smile))
          Jeszcze raz powtarzam - nie ma obowiązku brania ślubu w kościele, jeśli komuś
          nie odpowiadają jego zasady - to nie musi go brać w kościele katolickim.
          • Gość: kl IP: *.net 09.06.04, 10:59
            No tak tylko,że Marzena nie zbawi kościoła.Takich jak ona jest naprawdę chyba
            1%.Przecież ogromna ilość ludzi śpi przed ślubem i to wcale nie ze swoim
            przyszłym małżonkiem.Wcale nie trzeba zadawać takiego pytania na forum,by to
            wiedziec.
            • Gość: ewa IP: *.myslenice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 12:25
              Marzena przypomina mi pania z poradni, z ktora raz mialam do czynienia,
              trzymala nas przez godzine i probowala przekonac, ze ona jest AUTORYTETEM, bo
              opiera swoje poglady na UZNANYCH AUTORYTETACH (wymieniala nazwiska jakis
              teologow, o ktorych nigdy nie slyszalam, choc byc moze sa w kregach
              teologicznych znani), a jej argumenty konczyly sie, jesli uslyszala pytanie, na
              ktore nie bylo miejsca w jej swiatopogladzie, mowila po prostu, ze o tym sie
              nie dyskutuje... a co do seksu przedmalzenskiego, to moze wsztrzymywanie sie
              mialo sens, kiedy panny mlode mialy 16-18 lat, teraz wiele ma juz po
              trzydziestce i nawet z medycznego punktu widzenia jest to niewskazane z wielu
              wzgledow, kosciol i ksieza sa od naprawiania i pomagania naszym duszom, od
              czesci ciala zaczynajacej sie tez na "d" sa ginekolodzy i moze lepiej, gdyby
              kazdy zajal sie tym, na czym sie zna najlepiej
              • Gość: Marzena IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 09.06.04, 18:10
                > od
                > czesci ciala zaczynajacej sie tez na "d" sa ginekolodzy

                Część na d? Preferujesz seks analny?;o)))
                Nawiasem mówiąc ginekolodzy nie są od problemów z odbytem;o)))

                >i moze lepiej, gdyby
                > kazdy zajal sie tym, na czym sie zna najlepiej

                Ginekolodzy nie zajmują się seksem:o), ta specjalizacja o której myślisz nazywa
                się inaczej to raz
                Dla większości ludzi seks to trochę więcej niż penetracja to dwa:o)
                Więc może ostrożniej z tymi apelami, żeby ginekolodzy zajmowali się seksem i
                odbytem, bo to nie są bynajmniej rzeczy, na których znają się najlepiej;o)

                >Marzena przypomina mi pania z poradni, z ktora raz mialam do czynienia,
                > trzymala nas przez godzine i probowala przekonac, ze ona jest AUTORYTETEM, bo
                > opiera swoje poglady na UZNANYCH AUTORYTETACH (wymieniala nazwiska jakis
                > teologow, o ktorych nigdy nie slyszalam

                O piśmie świętym też nie słyszałaś?:o)
                O Chrystusie też nie słyszałaś?;o)
                Bo ja powołuje się tylko na dwa powyższe...

                >a jej argumenty konczyly sie, jesli uslyszala pytanie, na
                >
                > ktore nie bylo miejsca w jej swiatopogladzie, mowila po prostu, ze o tym sie
                > nie dyskutuje...

                Mała a istotna różnica, to Tobie, nie mnie skończyły się argumenty:o)

                Co do mojego światopoglądu, nie masz pojęcia czy jestem katoliczką, ateistką
                czy np. buddystką. Jak zapytam muzułmanina, który twierdzi, że gdzieś ma imamów
                i lubi się napić wódki, bo to wszak nie grzech dlaczego bierze ślub w meczecie
                i zasugeruję mu, że jest mało konskekwentny, to czy będzie znaczyło to, że
                jestem gorliwą muzułmanką znającą ichnich teologów? Podpowiem - taki wniosek
                jest bardzo śmiały i nie najlepiej świadczy o Twoich umiejętnościach w zakresie
                analizy i syntezy:o).
                Marzena
                • 09.06.04, 18:53
                  Czytam tę dyskusję i widzę, że z prostego w sumie pytanie zrobiła się poważna
                  ideologiczna wymiana opinii wink
                  Marzenko,
                  Twoje argumenty są logiczne, ale pogląd - katolicki.
                  I wbrew temu, co piszesz - masz tendencję do osądzania - może nie byłoby całej
                  napaści na Ciebie, gdybyś Ty nie była tak agresywna w swoich postach???

                  >
                  > O piśmie świętym też nie słyszałaś?:o)
                  > O Chrystusie też nie słyszałaś?;o)
                  > Bo ja powołuje się tylko na dwa powyższe...

                  No niestety, podpierasz się jeszcze stanowiskiem KK, a teoretyczną bazą pod to
                  jest nie tylko Pismo i On, ale także Ojcowie Kościoła. Skoro więc tak
                  dopominasz się o ścisłośc - zachowaj ją sama!

                  >
                  > Co do mojego światopoglądu, nie masz pojęcia czy jestem katoliczką, ateistką
                  > czy np. buddystką.

                  No nie,, to, że jesteś bardzo wierząca katoliczką widać jak na dloni!!!


                  Z szacunkiem
                  kia
                  • Gość: ewa IP: *.myslenice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 19:34
                    popieramsmile dodam jeszcze, ze widze w Marzenie idealna kandydatke na "babcie" z
                    kolka rozancowego i popleczniczke radia maryja, ciekawe swoja droga, jak ten
                    ryj wyglada?wink
                    • Gość: Marzena IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.06.04, 15:47
                      > popieramsmile dodam jeszcze, ze widze w Marzenie idealna kandydatke na "babcie"
                      z
                      > kolka rozancowego i popleczniczke radia maryja,

                      Teraz określiłabym się ateistką. Ślub brałam jeszcze jako osoba wierząca, ale
                      nie zgadzająca się w wielu kwestiach z Kościołem i nie czująca się katoliczką.
                      Dlatego zdecydowałam się na cywilny.

                      >ciekawe swoja droga, jak ten
                      > ryj wyglada?wink

                      Nie mnie oceniać, ale sporo lat spędziłam dorabiając sobie modelowaniem i to
                      bynajmniej nie do kalendarzy producentów wiertarek, więc może jednak ten ryj
                      niezgorszy:o)

                      Co do muzułmanów - naucz się Ewo czytać ze zrozumieniem, a potem dyskutuj.
                      Pisałam jedynie, że z faktu, że ktoś zwraca komuś uwagę, że jest
                      niekonsekwentny i wybiera ze swojej wiary, to co mu się podoba, nie wynika, że
                      zwracający uwagę musi być gorliwym wyznawcą danej religii. Teraz dotarło Ewo,
                      czy może przykład z muzułmanami po prostu przekracza Twoje możliwości
                      intelektualne?

                      A tak przy okazji młoda damo to sądząc po określeniach typu ryj, to chyba nie
                      mnie żyłka pęka:o)
                      Marzena
                      • Gość: .... IP: 80.51.233.* 18.06.04, 22:32
                        O! Marzeno a gdzież twa pokora się podziała. To nie pasuje do wizerunku
                        twojego. A tak wogóle to więcej luzu przez takich jak ty kiedyś ludzie gineli.
                      • Gość: ooooooo!!!!!!!! IP: 80.51.233.* 18.06.04, 22:35
                        O! Marzeno a gdzież twa pokora się podziała. To nie pasuje do twojego
                        wizerunku.A tak wogóle to więcej luzu. Kiedyś przez takich jak ty ludzie
                        gineli. Więc takich ludzi omijam z daleka.!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      • Gość: ateistka IP: *.gem.pl 26.10.04, 14:21
                        ... poczytałam sobie ten wątek i pomyślałam, że dawno nie spotkałam się z tak
                        sensowną i logiczną argumentacją. Tylko Ty za inteligentna jesteś dla reszty
                        forumowiczów, zdecydowanie... i przede wszystkim, za uczciwa.
                • Gość: ewa IP: *.myslenice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 19:30
                  kobieto spasuj troche bo ci zylka peknie... a moze nie wspominaj o muzulmanach,
                  bo oni jeszcze bardziej naciagaja zasady swojej wiary niz katolicy, widac to
                  chociazby po sposobie, w jaki w wiekszosci krajow muzulmanskich sa traktowane
                  kobiety, tam twierdza, ze traktowanie kobiet jak wlasnosci i ich upokarzanie
                  jest w ich swietym pismie; wskaz mi miejsce w biblii, gdzie jest napisane cos
                  na temat zakazu seksu przed malzenstwem, a co do zwrotu "nie cudzoloz", to
                  oznacza on "nie spij w cudzym lozku" (spytaj jakiegokolwiek jezykoznawcy),
                  interpretacja, ze oznacza to "nie kochaj sie zanim nie wezmiesz slubu" jest bez
                  sensu; a'propos slowa na "d" to uzylam go w jednym z jego potocznych znaczen,
                  dla twojej informacji: mialam na mysli czesc ciala, gdzie znajduja sie narzady
                  plciowesmile
                • Gość: MONIKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 18:33
                  MARZENO, NIEZALEŻNIE OD TWOJEGO ŚWIATOPOGLĄDU JESTEŚ POPIEPRZONA
                  • Gość: z IP: *.chello.pl 13.10.04, 11:22
        • Gość: m IP: 80.66.34.* 30.10.04, 01:14
          Marzeno jeszcze raz uznanie za bardzo ladnie i prosto wylozenie stanowiska
          Kosciola. Nieslychane jest jak ludzie placza sie w zeznaniach...a chodzi o tak
          prozaiczne sprawy jak ladna biala sukienka, kwiatki, goscie, dzwonki...i nie o
          przezycie religijne tu chodzi. Jezeli ktos odrzuca stanowisko Kosciola w kilku
          zasadniczych kwestiach...to czy do tego Kosciola wciaz nalezy?
          Tez nie mialabym nic przeciwko kwiatkom, ale jezeli sypiam z moim mezem (tylko
          cywilnym) i nie uwazam tego za grzech, nie uwazam aby ksiadz byl szafarzem
          mojego szczescia, stosuje srodki antykoncepcyjne i uwazam ze to moja sprawa to
          czy nie zachowam sie jak ostatnia hipokrytka biorac slub koscielny???
        • 17.06.05, 11:59
          Tak w kwestii spowiedzi, to KKK, paragraf 1453 mówi o żalu "niedoskonałym", co
          sprowadza się do tego, że można spowiadać się z grzechu, którego "samemu" się
          nie żałuje, ale zdaje się sobie sprawę z przekroczenia prawa. Dalsze
          zastzreżenia zawarte są w ww. paragrafie, ale wcale nie jest tak, żeby do
          przystąpienia do sakramentu pokuty konieczne było zinternalizowane poczucie winy.

          Po drugie, przepraszam, bo to już zasadniczo odbiega od pierwotnego tematu, ale
          argument "nie jesteście w zgodzie z nauką Kościoła, więc czemu chcecie nazywać
          się katolikami?" (jeśli upraszczam, to z gory przepraszam) nosi tylko pozory
          racjonalności. Polecam lekturę "Chłopów". Obraz, jaki maluje Reymont to,
          pomijając swobodę seksualną, straszliwa nienawiść na tle materialnym. Jego
          bohaterowie wzorem cnót na pewno nie są i nie można powiedzieć, żeby z tego
          powodu sumienie ich gryzło. Żalu za grzechy specjalnie nie widać, w Wielkanoc do
          spowiedzi idą dziewczyny, ale faceci, już niespecjalnie. Czy ktoś powie, że wieś
          mazowiecka przełomu XIX i XX w. nie była katolicka? Czy z faktu, że w XI w.
          wybuchają w Polsce bunty chłopskie o charakterze antychrześcijańskim oznacza, że
          Polski nie uznajemy w tym czasie za kraj chrześcijanski. A co zrobić z
          papiestwem początku XVI w.? (taki np. Aleksander VI, choć w powszechnej
          świadomości bardzie funkcjonuje jego córka, Lukrecja Borgia) Jaki jest status
          kilku współczesnych teologów, którym zabroniono nauczania w imieniu Kościoła
          katolickiego, ale przecież nie obłożono ekskomuniką? Co powiedzieć o bliższej
          nam, bo krajowej spraiwie jezuity, ojca Obirka, który dostał zakaz wypowiedzi do
          mediów? Wreszcie, myślę, że spora część Kościóła w Polsce jest przywiązana do
          myśli o swojej powszechności, co można by streścić w zwrocie "jak Polak to
          katolik". Czy dla nich to co proponujesz Marzeno jest rozwiązaniem? Raczej nie.
          Albo jeszcze inaczej, w numerze Polityki, który wyszedł przed konklawe były
          m.in. wypowiedzi hierarchów kościelnych, dotyczące sytuacji i perspektyw
          Kościoła w różnych częściach świata. W tej dotyczącej Afryki padło zdanie, że
          problemem Kościoła jest przyciągnięcie do chrześcijaństwa ludzi na terenach,
          gdzie ważną rolę społeczno-ekonomiczną odgrywa poligamiczna forma małżenstwa
          (zwykle decydują się oni wtedy na islam). To jest problem Kościoła, co w tej
          sytuacji zrobić, a nie prosta odpowiedź, że tymi to się nie zajmujemy.

          To nie jest miejsce na rozważania nad sytuacją dzisiejszego Kościoła, choć może
          właśnie ona powinna być punktem wyjścia do dyskusji, jaka się tu rozpętała.
          Chciałem tylko zaznaczyć, że problem religii jest wielowymiarowy i nie da się go
          sprowadzić do kwestii zgodności z KKK, pomijając sam fakt, że mało kto jest w
          KKK dobrze obkuty.
        • 25.05.06, 17:21
          >Skoro zatajacie grzech w czasie spowiedzi wiedząc, że to sprawia, że
          > spowiedź jest nieważna i nie przywiązujecie do tego znaczenia, to dlaczego
          > dalszy krok, czyli sakrament małżeństwa udzielany przez księdza jest dla Was
          > ważny i dlaczego do niego już przywiązujecie wagę?

          Taka mądra teolożka, a nie wie, że sakramentu nie udziela ksiądz, tylko
          małżonkowie udzielają go sobie wzajemnie, a ksiądz jest tego świadkiem.
          --
          white light from the mouth of infinity
    • Gość: KK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.04, 01:00
      nawet nie chce mi się czytać wszystkich wywodów na ten temat. oczywiście że
      spaliśmy !!!! to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu i na pewno nie jest
      grzechem, bo jak miłość może być grzechem.........
      słuchaj swego serca a wszystko będzie dobrze........
      pozdrawiam
    • Gość: Agnieszka IP: *.waw.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.04, 22:36
      Spaliśmy! I nie widzę w tym niczego złego. Na naukach przedmalżeńskich mówią,
      że czystość przed ślubem, służyć ma między innymi 'przetestowaniu' przyszłego
      małżonka, czy sobie poradzi z brakiem seksu w małżeństwie np. w połogu czy
      chorobie żony. Do naszej sytuacji ma się to nijak. Znamy się 9 lat i zanim
      zaczeliśmy poczekaliśmy dwa lata, w między czasie poważnie chorowałam i przez
      pół roku nie współżyliśmy - i nie było problemu. Uważam ponadto, że nie jest
      wystarczającym powodem do zawarcia małżństwa chęć pójścia do łóżka.
    • Gość: a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 13:57
      Fulton Sheen powiedział:"Czystość jest jedynym darem, który można tylko raz
      ofiarować i tylko raz otrzymać". Dla mnie ważne jest komu ten dar się ofiaruje
      (bo według mnie to jest dar). Zawsze chciałam poczekać do ślubu (jestem
      wierząca), ale nie udało się. Nie żałuję, bo to jest ten jedyny mężczyzna w
      moim życiu (za parę tygodni ślub). Cieszę się, że poczekałam właśnie na Niego
      choć czekałam długo. Jedyne czego mogę żałować - że nie miałam silnej woli i że
      to niezgodne z naukami Kościoła.
    • Gość: lop IP: 195.116.161.* / 195.116.161.* 15.06.04, 14:53
      Miałam łącznie 8 partnerów, nie jestem z tego specjalnie dumna ale włosów z
      głowy nie rwę wink
    • Gość: aniusia IP: *.ds14.agh.edu.pl 17.06.04, 15:32
      Spalismy przed slubem
      Mieszkalismy razem
      czyli według nauki koscioła katolickiego grzeszyliśmy. Ale nie uwazamy sie za
      katolików, chociaz zostalismy wychowani w takiej religii, odeszlismy z
      kosciola, bo nie podobało nam sie bardzo wiele rzeczy (nie tylko kwestia
      wtrania się w sprawy seksu!!)Marzena ma rację, nie mozna wybiórczo stosowac
      przykazan. Slubu koscielnego nie będzie..Ale nie żałuję. Pozdrowionka
      • 18.06.04, 16:36
        Gość portalu: aniusia napisał(a):

        Marzena ma rację, nie mozna wybiórczo stosowac
        > przykazan.
        A w którym przykazaniu - mam na myśli 10 Przykazań - jest napisane,że seks
        przed ślubem to grzech? Jestem bardzo ciekawa...
        Jedynym przykazaniem,które o tym traktuje,jest "Nie cudzołóż", ale tam nie
        chodzi o seks przedmałżeński,tylko o coś zupełnie innego,zdaje się? A może się
        mylę?
        Tak czy siak,moje poglądy się nie zmieniły (we wszystkich postach w tym wątku
        podpisane są jako Monsiu),a żeby było jeszcze ciekawiej,to włąśnie wczoraj
        widziałam na USG swojego dzidziusia-jestem w 6 tygodniu ciąży.
        Za tydzień mam ślub kościelny.I co wg Was powinnam powiedzieć na spowiedzi?
        Że bardzo żałuję seksu z mężem (mężem po ślubie cywilnym-to SPECJALNIE DLA
        MARZENY),bo w wyniku tegoż jestem w upragnionej ciąży?
        To jakaś paranoja...
        Dawno mnie tu nie było,ale z ciekawości zajrzałam dzisiaj wink)
        • Gość: ewa IP: *.myslenice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 16:42
          no wlasnie, spowiadac sie z dziecka, ktorego sie pragnelo? przeciez kosciol
          namawia wszystkich na rodzenie dzieci w duzych ilosciach i tak strasznie
          protestuje przeciwko srodkom antykoncepcyjnym, zeby tych dzieci bylo jeszcze
          wiecej, dla mnie to jest tez nielogiczne - z jednej strony namawianie na
          posiadanie dzieci, a z drugiej - traktowanie kobiety w ciazy jak grzesznicy,
          Monsiu, gratuluje dzidziusia i zycze szczesliwego donoszeniasmile)
          • Gość: ^^ IP: *.bredband.skanova.com 24.01.05, 08:38
            Nie jestem po slubie, chociaz o tym myslimy. Spimy ze soba, ale wcale nie
            wskoczylismy do lozka na pierwszym spotkaniu, tylko do tego dojrzewalismy.
            Wyobrazacie sobie z kims mieszkac i z nim nie spac? Ja sobie tego nie
            wyobrazam. Do tej pory robilismy to zawsze z gumka... ale w tym miesiacu z niej
            zrezygnowalismy i z niecerpliwoscia czekamy czy w moim brzuszku jest maluszek,
            ktorego bardzo bedziemy kochali tak jak kochamy siebie nawzajem. A co to za
            roznica kiedy??
            Mysle, ze wiekszym grzechem jest piajny ksiadz prowadzacy msze, niz chciane i
            planowane dziecko przed slubem.
        • Gość: Aniusia IP: *.ds14.agh.edu.pl 20.06.04, 12:25
          W przykazaniach nie, ale Kosciół interpretuje to inaczej. A slub koscielny to
          nie tylko slub przed Bogiem, ale tez slub w ramach wspólnoty, jaką jest Kosciół
          katolicki. Biorąc taki slub przyjmujesz tez naukę Koscioła, czyli zgadzasz się
          też z jego interpretacją przykazań, bo inaczej jestes tylko hipokrytką. Ja nie
          wiem, co masz powiedziec na spowiedzi. W ogóle nie rozumien Twojej prawie
          agresji do Marzeny, przeciez ona nikogo nie potępiała, tylko tłumaczyła
          oficjalną naukę Kościoła. Ja - niewierząca, i potępiająca Kościół, bardziej
          szanuję ludzi religijnych, którzy potrafią zyc zgodnie z nauką Koscioła, który
          sobie wybrali, niż wygodnickich, którzy wybierają sobie niektóre nauki. Albo
          jestes w Kosciele i zyjesz zgodnie z przykazaniami, albo z niego występujesz,
          bo nie jestes w stanie zaakceptowac niektórych przykazan i modlisz sie do Boga
          w samotnosci, albo jestes po prostu hipokrytką...
        • Gość: aaa IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 21.06.04, 14:18
          tak z innej beczki to Ci współczuję - ja wolałabym przełożyć ślub niż iść do
          ołtaża w ciąży.
          Kilka moich koleżanek w takiej sytuacji brały ślub (w różnych miesiącach) i
          każda z nich po wszystkim stwierdzała, że to tylko męczarnia...
    • Gość: askowska IP: 195.136.14.* 18.06.04, 16:44
      Czy naprawdę uważasz, że w małżeństwie najważniejszy jest seks? A kiedy się już
      sobą nacieszycie i popęd seksualny osłabnie, to co będziecie robili? Nic innego
      poza seksem nie liczy się w małżeństwie?
      • Gość: ewa IP: *.myslenice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 16:54
        mowie w swoim imieniu, chociaz mysle ze o to chodzilo, seks nie jest
        najwazniejszy w malzenstwie, ale jest wazny, co by na ten temat nie mowic, wiec
        wazne jest tez dopasowanie pod tym wzgledem, ale oczywiscie sam seks nie
        wystarczy, przeciez malzenstwo, ani zaden inny zwiazek nie moga byc tylko na
        tym oparte i chyba nikt tu tak nie mysli, ale przyznasz, ze jesli ludziom jest
        dobrze w lozku, to sa szczesliwsi i lepiej im sie uklada niz tym, ktorzy nie sa
        zadowoleni z tej sfery zycia, a w ogole to ja bym raczej uzywala slow "kochanie
        sie" a nie "seks", to tez robi roznice
        • 18.06.04, 17:01
          Drogie Koleżanki,
          przypominam,że cały wątek i ta dyskusja dotyczyła tylko i wyłącznie tematu
          seksu (to krócej,niż kochanie się,ale faktycznie to drugie pojęcie jest
          bardziej adekwatne i ładniejsze-masz rację Ewo) PRZEDMAŁŻEŃSKIEGO. Oraz
          ewentualnego spowiadania się z tego grzechu na spowiedzi przedślubnej.Czyli -
          seks przedmałżeński w kontekście nauki Kościoła.
          Nie chodziło o rolę seksu jako taką - to adresuję do Askowskiej.To,co będziemy
          robić po ślubie,to już inna sprawa,i Kościół ma tylko jedno zdanie na ten temat-
          po ślubie trzeba robić dzieci...

          Pozdrawiam
          • Gość: kasia IP: 81.210.119.* 18.06.04, 17:10
            mam ślub w sierpniu, mieszkamy ze soba od pół roku. Skończylismy wlasnie nauki
            przedmałżeńskie.....

            Ja uwazalam zawsze, że milosc fizyczna z jednym partnerem nie jest grzechem i
            nie uwazalam , że powinnam wyspowiadac sie z czegos czego nie zaluje i czego
            nie potepiam..

            po naukach przedmalzenskich nic sie nie zmienilo, ale wiem juz jak traktuje to
            Kosciol..

            otóż dla Kościola seks nie z "mężem" lub nie z "żoną" jest grzechem i
            cudzołóstwem.. a ponieważ przed ślubem nie jesteśmy dla sibie mężem i żoną -
            więc automatycznie grzeszymy jako narzeczeni.....

            no coments...
          • 18.06.04, 18:30
            <<<przypominam,że cały wątek i ta dyskusja dotyczyła tylko i wyłącznie tematu
            seksu (to krócej,niż kochanie się,ale faktycznie to drugie pojęcie jest
            bardziej adekwatne i ładniejsze-masz rację Ewo) PRZEDMAŁŻEŃSKIEGO. Oraz
            ewentualnego spowiadania się z tego grzechu na spowiedzi przedślubnej.Czyli -
            seks przedmałżeński w kontekście nauki Kościoła.

            Ktoś tak napsiał...

            Otóz ja załozyłam ten wątek na forum i wcale nie chodziło mi o roztrząsanie
            kwesti religijnych miłość fizycznej przedmałżeńskiej....chciał się zorientować
            jak kształtuje się ta kwestia wśród innych par.....chciałm wiedzieć ile z
            odpowiedzi będą to te typu: "nie spaliśmy ze sobą przed ślubem"...lub
            przeciwnie. Mimo to dyskujsa potoczyłą się własnym ( a raczej nie własnym bo
            narzuconym przez kogoś) torem.....

            Przykro mi tylko, że zdarzają się jeszcze osoby , które lubią krytykować
            i "czepać" się innych, udowadniać im coś, łapać za słówka.....Szkoda, że tak
            się stało. Świadczy to chyba tylko o tym, że wciąż jesteśmy społeczeństwem,
            które nie potrafi zrozumiesz i uszanować poglądów innych, ale swoje poglądy
            bardzo chętnie narzucamy, i udowadniamy jacy to nie jesteśmy mądrzy, choć wcale
            tak nie jest ...niestety...

            Pozdrawiam wszytkich którzy potrafią bronić swego zdania, nie narzycając go
            innym....
            • Gość: eliza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 18:47
              Czytam i czytam te wypowiedzi i ogarnia mnie coraz większe zdziwienie. Mam 45
              lat , jestem przeszło 20 lat po ślubie , mam jedno dziecko, dorosłego
              syna.Skląd wy się wzięłyście i co to za pytania? Seks jest super! I przed
              ślubem i po ślubie, i z myślą o dzieciach i wyłącznie jako przyjemność.
              Jesteście o wiele bardziej zindoktrynowane niż my - pokolenie 1950-1960. Było w
              nas więcej radości życia a mniej idiotycznych myśli o grzechu. Grzechem jest
              tylko takie postępowanie, które kogoś krzywdzi, nic , co daje radość i
              szczęście nie może być grzechem - chyba że wam to ktoś pracowicie wmówi. Uszy
              do góry kochajcie się i bądźcie szczęśliwe!
              • Gość: ewa IP: *.myslenice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 19:04
                nareszcie jakas madra Kobietawink
                • Gość: ewa IP: *.myslenice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 19:08
                  wiesz Eliza, masz racje chyba z ta indoktrynacja, przy okazji przygotowan do
                  slubu koscielnego zauwazylam pewna prawidlowosc, im mlodszy ksiadz tym
                  bardziej "zacukany" (z wyjatkiem zakonnikow), im starszy -tym bardziej
                  wyrozumialy (nie wszyscy oczywiscie), a tu to samo, im mlodsza dziewczyna tym
                  bardziej ortodoksyjna, pozdrawiamsmile
              • Gość: Iwka IP: 80.51.233.* 18.06.04, 22:21
                No i wreszcie jakieś mądre słowa. Popieram. A problem polega na tym że się chce
                być mądrzejszym i pouczać innych a same na pewno "święte" nie są. Tak jak by
                nie było naprawdę poważnych problemów. A z tego co słyszłam to ksiądz też
                człowiek więc nie dajmy się zwariować. Pozdrowionka dla Elizy. Tak trzymać.
                • Gość: pan_slowianka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.04, 11:38
                  heh, dokładnie !
                  kościół to naprawdę nie jest wspólnota ortodoksyjnych fanatyków. księża też
                  mają do czynienia z "prawdziwym życiem".
                  wiele spośród "drogich parafian" chowanych przez księży na przykościelnych
                  cmentarzach i zapamiętywanych jako "dobrzy katolicy" też za młodu wyczyniało
                  różne rzeczy...tu dziecko przedślubne, tu żonę zdradzał.
                  ludzka natura naprawdę jest grzeszna i księża o tym wiedzą. i nikt nie ma prawa
                  nikogo wyrzucać z kościoła na zasadzie "jeśli nie zgadzasz się z taką a taką
                  zasadą, to do widzenia".
                  ja jestem katoliczką, kościół jest dla mnie ważny, bo niesie wiele dobrych
                  wartości i pokazuje ludziom frogę do Boga i szczęścia. ale to nie znaczy, że
                  jest instytucją nieomylną.
                  jestem w kościele i nie mam zamiaru z niego występować, ale też nie mam zamiaru
                  rezygnować z własnego rozumu i osądu pewnych spraw. w końcu po to Bóg nam dał -
                  każdemu -własne sumienie, a nie zastąpił go jakimś "sumieniem zbiorowym".
                • 28.11.04, 02:22
                  Zastanawiam się, skąd zachwyty nad nocą poślubną u kobiet, które deklarują
                  wstrzemięźliwość przedślubną?... Od strony psychicznej mogło być fajnie, ale od
                  strony czysto fizycznej - przepraszam, ale nie uwierzę.

                  Po drugie - też uważam, że branie ślubu tylko po to, żeby móc rozpocząć
                  współżycie - to dopiero hipokryzja.

                  Po trzecie - są sytuacje, w których ślub w kościele bierze się rzeczywiście
                  tylko dla rodziny i z tego typu powodów i co w tym złego?

                  Coś w tym jest, że KK się zmienia, tylko że bardzo powoli. I wcale się nie
                  zdziwię, jeśli za kilka lat zniknie celibat / potępianie antykoncepcji i
                  znajdzie się na to wytłumaczenie i nowa ideologia.
      • Gość: ^^ IP: *.bredband.skanova.com 24.01.05, 08:41
        Nie uwazam, ze to jest najwazniejsze. Poza tym, ze ze soba spimy jestesmy
        dobrymi przyjaciolmi i we wszystkim sie nawzajem wspieramy, pomagamy sobie. a
        seks, owszem przyjemny, ale to tylko maly dodatek. to napewno nie podstawa
        naszego zwiazku!
    • Gość: kicia IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 20.06.04, 18:45
      A ja byłam szczęśliwa z moim narzeczonym nie sypiając z nim przed ślubem i
      jestem tak samo szczęśliwa będąc już jego żoną i robią to.
      Tak jak przez lata studenckie i (nie tylko) zaliczyma mnustwo imprez świetnie
      się bawiąc i nie piąc ani grama alkoholu.Proste
      Nie do dorabiajcie teorii - brak seksu przed ślubem nie musi oznaczać
      nieszczęścia i życia "klasztornego"
      • Gość: kicia IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 20.06.04, 18:46
        to kwestia podejscia.

        Pozdrawiam
      • 20.06.04, 19:17

        skarbie uwierz mi prowadziłaś niezwykle nudne i monotonne życie z własnej
        praktyki i praktyki moich znajomych wiem że nie ma nic piękniejszego niż
        zanurzyć się w rozpuście i to wszelakiej
        gorąco pozdrawiam i pamiętaj że przeżyć życie i np. nie zażyć kokainy to tak
        jakby wogóle nie żyć to obraza Boga i życia jako takiego.
        Proponuję żebyś kupiła sobie jakąś fajną sukienkę i poszła na bal z np. dwoma
        facetami.
        Mariusz
        • Gość: kicia IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 21.06.04, 14:07
          mlewy napisał:

          >
          > skarbie uwierz mi prowadziłaś niezwykle nudne i monotonne życie z własnej
          > praktyki i praktyki moich znajomych wiem że nie ma nic piękniejszego niż
          > zanurzyć się w rozpuście i to wszelakiej
          > gorąco pozdrawiam i pamiętaj że przeżyć życie i np. nie zażyć kokainy to tak
          > jakby wogóle nie żyć to obraza Boga i życia jako takiego.
          > Proponuję żebyś kupiła sobie jakąś fajną sukienkę i poszła na bal z np. dwoma
          > facetami.
          > Mariusz

          w sumie śmieszny jesteś... i chyba skromne masz doświadczenia ;o)
          ale to już pewnie taka "uroda"...
          baw się dobrze
          a o kokainie i innych rzeczach to pogadamy za kilka lat... jak już nie będziesz
          taki "do przodu", bo nie będziesz mógł nadążyć

          pozdrawiam ;o)
          • 21.06.04, 16:18

            -- śmieszne to jest dla mnie przejście przez bramę rybę bo to nic innego jak
            kolejne gusła, polskie chrześcijaństwo jak widać już nie wie co ma wymyślić aby
            przyciągnąć młodzież więc robią coś w rodzaju substytutu koncertu rockowego.
            No ale masz prawo do innego zdania chociaż katolicy z reguły takiego innym tego
            nie dają.
            ps. tak na marginesie uważam, że wy na tym forum jesteście nieźle odjechani
            zawracać sobie dupę takimi sprawami to rzadkość.
            • Gość: kicia IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 21.06.04, 22:28
              Masz prawo do swoich poglądów jak każdy. A ja nie muszę się z nimi zgadzać.
              Prawda?
              A tak na marginesie to nawet nie wiesz czy jestem katoliczką czy nie.
              Może poprostu chciałam żeby małżeństwo różniło sie czymś od
              narzeczeństwa?...nie sądze żebyś zrozumiał o czym mówię, ale w ramach
              tolerancji jaką głosisz chociaż spróbój ;o)
              Pozdrawiam
              • 22.06.04, 08:44
                haha złapałaś mnie istotnie nie mówiłaś że jesteś katoliczką, ale twój
                konserwatyzm niezbicie prowadzi do takich wniosków.
                no to zostawiam was z waszymi problemami chciało by się powiedzieć spać albo
                nie spać oto jest pytanie.
                a tak na marginesie to czy jak byłaś w narzeczeństwie to twój wybranek cię nie
                pociągał i na odwrót przecież to takie naturane.
                -- pozdrawiam pa
            • Gość: Belle IP: *.multicon.pl 28.10.04, 19:52
              A ja bym powiedziała tak. Spróbowaliśmy przed ślubem, ale potem oboje
              przyznaliśmy że do ślubu pas. Dobrze bo ja nie bylam gotowa i teraz oboje
              dojrzalismy bardzo. Kościół kosciołem ale coś w tym jest. Zwiazek dojrzewa
              umacnia sie wieź duchowa. Ciesze się ze czekamy.
    • Gość: Maja IP: *.acn.waw.pl 27.06.04, 19:29
      jak mieszkalismy ze soba przed slubem 4 lata, to trudno ze soba nie spacsmile
    • Gość: ameryka IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 06.07.04, 23:49
    • Gość: stoktota IP: *.tvgawex.pl 07.07.04, 11:06
      zostalam wychowana w katolickiej rodzinie i zawsze myslalam ze postapie wlasnie
      tak jak marzena to opisuje tzn no sex before marriage. wiara byla dla mnie
      wazna a mamusia mowila mi ze seks przed slubem jest bee.smile ppotem poznalam
      wspanialego faceta w ktorym sie zakochalam. dlugo nie uprawialismy seksu bo ja
      nie chcialam. on to szanowal i rozumial. to bylo dla mnie wazne. jednak potem
      sama chcialam sprobowacsmile uwazam ze zwiazek bez zblizenia fizycznego jest
      mozliwy ale jednak bez tego czegos ... czegos brakuje (przynajmniej mi). ciesze
      sie ze ze zrobilam wlasnie tak. jestesmy bardzo szczesliwi. niedlugo slub i
      wiem ze bedziemy ze soba az do koncasmile moze i grzesznica jestem ale jaka
      szczesliwa!!!smile pozdrawiam wszystkim bez wzgledu na punkt widzenia...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.