Muzyka na wyjście z kościoła Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Dziewczyny,
    Potrzebuje propozycji muzyki na wyjście z kościoła. Nie trawie marsza Mendelsona więc ta opcja nie wchodzi w grę ale niestety nie mogę znaleźć nic fajnego.
    Na wyjście zagra nam kwartet smyczkowy i mogą nam zaaranżować każdą piosenkę, myślałam nawet o "All you need is love" beatlesów ale Narzeczony uważa że jest za bardzo "piskliwa"

    Jakie Wy miałyście lub będziecie mieć muzykę na wyjście z kościoła. Wszystkie propozyje mile widziane.
    • U nas było All you need is love, ale sytuacja była taka, że kwartet grał przed kościołem, goście czekali przed kościołem, my wychodziliśmy ostatni.
      Nie wiem, czy można grać w kościele takie pogańskie piosenki wink
      --
      http://global.thenest.com/tickers/tt10431b.aspx
    • Tez nie trawie marszu ani Mendeslona ani tego wagnerowskiego.
      Generalnie nie podobaja mi sie zbyt pompatyczne wejscia w stylu Ave Maria czy bachowych arii, bo te bardziej pasuje w okolicach Komunii Sw.
      U mnie w kosciele bedzie granych 5 utworow. Na wejscie Cannon D Pachelbela , ktory jest wlasnie napisany na 4 smyczki i jest standardem w repertuarach kwartetowych. Potem bedzie Aria G Bacha, a dalej mam dylemat miedzy Ave Maria Gound'a czy Morricone z Misji.
      Na wyjscie, poniewaz tancze tango, bedzie Libertango Piazzoli. To przynajmniej obudzi tych ktorzy przysneli w czasie Mszy.

      Pytalas swoich muzykow co by mogli zaproponowac?
    • Chi chi, już sie tu mnie wywołuje do tablicy + biedne PM-ki mną straszy wink

      ziu, nasza nadworna dziecinko rozpieszczona, na nikogo to nie krzyczę, ino pewne zasady uświadamiam smile

      Jak na przykład tę, z poświęconego muzyce rozdziału z "Konstytucji o liturgii" KK:
      Należy jednak pilnie czuwać nad tym, by dla rzekomego podniesienia uroczystości nie wprowadzać do obrzędów czegoś całkiem świeckiego lub niezgodnego z powagą kultu Bożego; dotyczy to szczególnie zawierania małżeństwa.
      Zatem, choć wyjście z koscioła formalnie jest poza liturgią, to wtykanie do kościoła Beatelsów (których osobiście uwielbiam) jest grubym nadużyciem i... zwykłym nietaktem. Rozumiem, tak w filmie było etc., seriale, hamarykańskość, luz-blues - ale film toczy się w anglosaskich = protestanckich okolicznościach przyrody, w których np. małżeństwo nie jest sakramentem wink

      Beatelsów kwartet może zagrać POD kościołem, w czasie składania życzeń, i nie będzie żadnych kontrowersji. Inna sprawa, ze kwartety kwestie wymogów sfery sacrum w 99 przypadkach na 100 mają w nosie, kaska ważniejsza sad


      Co do propozycji konkretnych, mogą być (zaskakująco) np. skrzypce solo (Prelude z Partity E-dur Bacha):
      www.youtube.com/watch?v=n3mwbnUBBKs
      Może być spokojniejsza, bardziej zamyślona a prześliczna "Pifa" z oratorium "Mesjasz" Haendla:
      www.youtube.com/watch?v=WXNvexzwXsM
      Albo coś radosnego i pieniącego niczym szampan, a znacznie mniej kontrowersyjnego niż Bealtesi:
      www.youtube.com/watch?v=jua7gqezWVY&feature=related
      • Choc sama nie dalabym Beatlesow na wejscie, to nie zgodze sie z tym, zeby nie grac 'All you need is love' w kosciele. W nie ma w nim nic niegodnego lub niepowaznego a liryka jest jak najbardziej na miejscu. W dodatku ten kawalek jest sztandarowy na slubach katolickich i protestanckich. Jedyne co mi przychodzi do glowy co by moglo wzbudzac obiekcje to fakt, ze jest to muzyka wspolczesna. Ale czy taki Bach w XVIIw. nie byl tym samym czym Beatlesi w latach 60.?

        Co do kwesti sakrum zgadzam sie z reszta tego co powiedzialas.

        > ędzie żadnych kontrowersji. Inna sprawa, ze kwartety kwestie wymogów sfery sacr
        > um w 99 przypadkach na 100 mają w nosie, kaska ważniejsza sad

        Tak, to gra w kule. I tutaj ksiadz udzielajacy slubu ma jak najbardziej cos do powiedzenia.
        • pamoz napisał:

          > Choc sama nie dalabym Beatlesow na wejscie, to nie zgodze sie z tym, zeby nie g
          > rac 'All you need is love' w kosciele. W nie ma w nim nic niegodnego lub niepo
          > waznego a liryka jest jak najbardziej na miejscu.
          ????????
          Tak jak napisałam, Beatlesów uwielbiam, ale sama "liryka słów" i fakt bycia "klasyką muzyki rozrywkowej XX wieku" nie robi z ich twórczości muzyki stosownej do wykonania religijnego!!!!
          Czym innym jest KONCERT w kościele, czym innym zaślubiny - może i msza się już skończyła, ale nadal pozostajemy w sferze sacrum absolutnego!!!!
          Tak jak cytowalam Konstytucję o liturgii:
          Należy jednak pilnie czuwać nad tym, by dla rzekomego podniesienia uroczystości nie wprowadzać do obrzędów czegoś całkiem świeckiego lub niezgodnego z powagą kultu Bożego; dotyczy to szczególnie zawierania małżeństwa.
          A może "We are the champions", bo przeciez doprowadzić do końca ślubne przygotowania to mistrzostwoe, więc "se" zaaranżujmy taką sportowa dedykację wink przepraszam za małą uszczypliwość wink
          Sama przerobiłam totalną awanturę gdy pan Młody łupał pięścią w stół żądając na Komunię "Michelle ma belle" (bo Panna Młoda akurat Michalinka była wink ).

          W dodatku ten kawalek jest sz
          > tandarowy na slubach katolickich i protestanckich.
          standardowy może w czasie hamarykańskiego ślubu w ogródku pod sekwoją, ale dla ślubu w obrządku katolickim - nie standard, tylko... niesmak. Przy calym szacunku do Beatlesów, zaznaczam to z całą mocą!!!!

          Jedyne co mi przychodzi do g
          >Ale
          > czy taki Bach w XVIIw. nie byl tym samym czym Beatlesi w latach 60.?
          >
          Nie, Bach pisywał, starannie to rozróżniając:
          - muzykę religijną, w tym katolicką (dla dworu sasko-polskiego!!), ale przede wszystkim protestancką (wpisując w partytury tych dzieł pełen pokory akronim SDG - soli Deo gloria, [na chwałę Bożą jedynie] )
          - muzykę świecką, włącznie z tzw. Tafelmusic, czyli muzyka, bankietową ("do kotleta" wink ) - do tego nurtu należy chocby "Aria"-wcale-nie-na-strunie-G, czy obziewany do mdłości "Kanon" Pachelbela, kolegi po fachu Bacha, katowany na ślubach bez końca i bez miłosierdzia wink
          Najważniejsze - kompozytorzy XVIII wieku bardzo dbali, by muzyka świecka (w tym ówczesna "rozrywkowa") i religijna nie mieszały się z sobą. Dzieła tworzyli osobno, rozgraniczając gatunki. A Beatlesi z całą pewnościa ŻADNEJ piosenki nie stworzyli jako wyznania wiary, więc z założenia się takiej muzyki nie "zreligijni" wink
          Uzasadnienie:
          parafia.miedzyzdroje.edu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=84:muzyka-w-liturgii&catid=44:istotne-informacje&Itemid=92
          > Co do kwesti sakrum zgadzam sie z reszta tego co powiedzialas.
          >
          Bardzo się cieszę i dziekuję smile



          >Inna sprawa, ze kwartety kwestie wymogów sfery sacrum w 99 przypadkach na 100 mają w nosie, kaska ważniejsza sad
          >
          > Tak, to gra w kule. I tutaj ksiadz udzielajacy slubu ma jak najbardziej cos do
          > powiedzenia.
          Tylko księża o sprawach muzyki w liturgii maja niestety czesto takie pojęcie, jak o fizyce kwantowej sad I liczy sie tylko "co łaska" za ceremonie... A że księża w duzej mierze są wychowani na prześnej ludycznosci a'la strywializowany ( sad ) JPII i sterroryzowani przez wyjców oazowych - to i kwestia muzyki się dla nich liczy tyle, co zeszłoroczny śnieg...
          Czasem warto i księdza przywołac do porządku, choć baaaardzo nie lubią oni, gdy się im ignorancję udowodni - obojętnie, w jakim temacie wink
          • No właśnie to miałam napisać, że księża w większości chyba w ogóle nie mają pojęcia o tym co Ty tutaj piszesz i zastanawiam się czy jest o co kruszyć kopie.
            --
            if you've got it, flaunt it
            • sushi_girl napisała:

              > No właśnie to miałam napisać, że księża w większości chyba w ogóle nie mają poj
              > ęcia o tym co Ty tutaj piszesz i zastanawiam się czy jest o co kruszyć kopie.

              Oczywiście, że jest o co kruszyć kopie!!!
              Chyba, że nie zależy Ci na tym, jaki kształt muzyczny, a tym samym i wymowę ma Twoja ślubna Msza św. - a pamiętaj, że muzyka w KAŻDEJ liturgii winna być nie ozdóbką, przerywnikiem, czy "podkładem dźwiękowym", lecz MODLITWĄ. W przypadku ślubnej mszy - modlitwa w intencji Młodej Pary smile A "kto dobrze śpiewa, ten dwakroć sie modli", jak pisał św. Augustyn wink
              Jeśli "nie warto kruszyć kopii", niedługo na kazym ślubie będziemy mieli odtwarzane z dyskietki piosenki z "Króla lwa" czy wrzaski "ma-Ma-Ma-Maryja pani" na melodie Abby, i do wtóru rozstrojonych gitarek oazowych... sad
              Serio - jest o co kruszyć kopie!!!!
              Chyba, że zalewający sprawy ślubne kicz, bigbraderyzm i powierzchowność jest Ci kompletnie obojetny...

              Podobnie warto kruszyć kopie, by księża nie popadali w luzo-blueso-hamarykanizm, nakazując gościom bicie brawa Młodym po przysiędze... kicz i koszmar, aż zęby bolą, a zalewa kościoły w Polsce z siłą wodospadu...:
              fakty.interia.pl/religia/news/zyczenie-papieza-msza-bez-aplauzu,1363899,5930
              • A ja myślałam, że goście po prostu biją brawa spontanicznie. U nas wszystkie brawa były spontaniczne, nikt nikogo nie zmuszał i nie mówił co ma robić, nie do końca widzę jakby taki nakaz miał wyglądać.
                Callja a tak z ciekawości, czy np. gospel jest modlitwą czy nie? Może być na mszy ślubnej? Bo to może być fajna alternatywa dla ludzi, którzy chcą bardziej "luźną" oprawę muzyczną.
                --
                Zapowiedź filmu ślubnego/Coming soon
                Nasz ślubny TELEDYSK
                Nasz motylkowy ślub - prezentacja zdjęciowa
                http://global.theknot.com/tickers/tt1283a8.aspx
                • zia86 napisała:

                  > A ja myślałam, że goście po prostu biją brawa spontanicznie. U nas wszystkie br
                  > awa były spontaniczne
                  Chi chi chi!!!
                  Tak jak spontaniczne były całe dłuuuuugie, żmudne, dwuletnie ślubne przygotowania wink
                  No ale oklaski są wszak wielce hamarykańskie, a że Ty kochasz wszystko co kolorowe, słitaśne i hamarykańskie smile To domyślni goście byli mili i klaskali zii smile

                  > Callja a tak z ciekawości, czy np. gospel jest modlitwą czy nie?
                  W Kościele Katolickim gospel modlitwą nie jest. Jest do bólu i z założenia protestancki.

                  > Może być na mszy ślubnej?
                  Jak wynika z powyższej wypowiedzi - NIE. Kategorycznie.


                  > Bo to może być fajna alternatywa dla ludzi, którzy chcą bardziej "l
                  > uźną" oprawę muzyczną.
                  I tu jest pies pogrzebany. "Luz", "alternatywa", "fajnie" - i zaczyna sie chwiejstwo, tupanie nózką i zamiany Mszy św. w "szoł" jak w tandetnej telewizorni made in USA. Msza św. w Kościele Katolickim jak najbardziej może być zindywidualizowana i piękna muzycznie, niepowtarzalna i radosna - a jednak ciut inna niż to, co widzimy w serialikach. Gdzie ślub to tylko pretekst do targowiska próżności.
                  Nie dajmy się wciągnąć w ten hamarykański owczy pęd, kiczowaty do bólu, za to kosztowny!!!!

                  Ślubna Msza św. to nie pole do chciejstwa i źle pojętego luzu... I od razu zaznaczam, że nikt tu nie mówi o tym, że msza ma być sztywna, dęta czy marsowa...
                  • Ej, czemu jesteś niemiła? Pytam grzecznie i piszę jak było u nas, nie znaczy to, że tak musi być wszędzie ale dlatego pytam bo nie wiem. A jednak taka rzecz jak oklaski wydaje mi się spontaniczna, ja przynajmniej klaskam spontanicznie wtedy kiedy mi się coś podoba a nie kiedy ktoś mi każę. wink
                    Przygotowania są przygotowaniami a dzień ślubu to zupełnie coś innego i choćby się 10 lat przygotowywać to nasi goście nie są aktorami i nie robią wszystkiego według scenariusza. U nas pomimo długotrwałych przygotowań cały dzień był bardzo emocjonalny i spontaniczny, a więc da się połączyć wszystko. smile Ja uważam, że oklaski są po prostu miłym akcentem i sama też bym zaczęła klaskać po przysiędze czy obrączkach, chyba, że wcześniej byłby kategoryczny zakaz(np. taki jak pokazałaś dotyczący mszy ślubnej), Ty byś nie chciała wyrazić jakoś radości z tego, że bliscy Tobie ludzie się kochają i właśnie stali się małżeństwem?
                    Ustalać to sobie można czym goście obsypią PM w trakcie wyjścia a naprawdę jakoś ciężko mi sobie wyobrazić polecenie księdza do gości " a teraz proszę klaskać", tak samo zresztą trudno mi sobie wyobrazić sytuacje odwrotną, kiedy goście zaczynają klaskać a ksiądz ich ucisza.

                    Rozumiem, tak właśnie pytam bo pomyślałam, że mogłoby to być fajne, nawet widziałam kiedyś grupę gospel na targach, więc nie wiedziałam, że w KK nie można.

                    --
                    Zapowiedź filmu ślubnego/Coming soon
                    Nasz ślubny TELEDYSK
                    Nasz motylkowy ślub - prezentacja zdjęciowa
                    http://global.theknot.com/tickers/tt1283a8.aspx
                    • zia86 napisała:

                      > aoklaski wydaje mi się spontaniczna, ja przynajmniej klaskam spontanicznie wt
                      > edy kiedy mi się coś podoba a nie kiedy ktoś mi każę. wink

                      Ale ślub to nie szoł ani teleturniej, ani występ kabaretu, gdzie się klaszcze, bo "tak ma być" i "taki jest zwyczaj".
                      Zwłaszcza ślub kościelny - jest sakramentem, więc klaskanie jest tu bardzo nie na miejscu. Poza tym - klaszczemy w czasie chrztu??? Nie. W czasie I Komunii sw.??? Nie. Więc dlaczego klaszczemy na słubie?? Bo tak się w Las Vegas robi.
                      Bzdura i kicz.

                      Ty byś nie chciała wyrazić jakoś radości z te
                      > go, że bliscy Tobie ludzie się kochają i właśnie stali się małżeństwem?
                      Owszem, wyraziłabym radość, ściskając ich serdecznie, składając życzenia, uśmiechając się do nich z całego serca. Na pewno nie biłabym brawa, bo primo (jak sama zauważyłaś) na mszy jest to zabronione, secundo robi to z Młodej Pary pare małp w zoo - ich tez się klaszcze, jak skaczą i drapią się tu i ówdzie na oczach gapiów...
                      ziu, ślub to nie szoł

                      > ciężko mi sobie wyobrazić polecenie księdza do gości " a teraz proszę klaskać
                      > "
                      Wyobraź sobie, że niestety parę razy to widziałam na własne oczy.... i serio mam wtedy ochotę strzelić "wyluzowanemu" księdzu w ucho...

                      tak samo zresztą trudno mi sobie wyobrazić sytuacje odwrotną, kiedy goście z
                      > aczynają klaskać a ksiądz ich ucisza.
                      A taka sytuacja byłaby jak najbardziej logiczna, wystaczyłoby, gdyby ksiądz spokojnie i z uśmiechem oznajmił "drodzy państwo, ślub to radosne wydarzenie, ale to nie szoł - prosze uszanować fakt, że Państwo młodzi własnie udzielili sobie SAKRAMENTU, którego byłem świadkiem, i Państwo również!!! do oklasków sam zapraszam i zachęcam - ale na weselu!!!!"

                      To troszkę tak, jak i z koncertami - wiedzy mamy na tyle mało, że często nawet przed koncertem w Filharmonii trzeba uprzedzać słuchaczy, że np. nie bije się brawa między częściami symfonii, sonaty czy oratorium - tylko na koniec, po wybrzmieniu ostatniej części utworu. Gdyby co bardziej świadomi księża uświadamiali wiernych

                      >
                      > Rozumiem, tak właśnie pytam bo pomyślałam, że mogłoby to być fajne, nawet widzi
                      > ałam kiedyś grupę gospel na targach, więc nie wiedziałam, że w KK nie można.
                      >
                      Wielu rzeczy dotyczących KK nie wiemy, za to szermujemy zwrotem "ale PAPIEŻ LUBIL" czy coś w ten deseń wink
                      Aha, i jeszcze trzeba koniecznie pogadać coś o "nowoczesności", "luzie" i "betonie w kościele" wink
                      Pamiętasz tę arogancką laskę, co sobie Metallikę w kościele zapodała (mimo, że zgodnie jej to odradzono) i jeszcze chwaliła się potem, że świadomie okłamała wszystkich, bo grzech nie grzech - przynajmniej miała ślubik jaki se wymarzyła???
                      A o kontrowersyjności "chciejstwa" i "fajności" już pisałam...
                      I nie jestem niemiła, ziu, ale Ty z jednej strony obsesyjnie planujesz detale i detaliki, rozdrabniasz się, piszesz scenariusze i układasz wszystko w tabelki, a z drugiej pleciesz o spotnaniczności :-[ Niestety, ziu, ale obsesyjno-kompulsywna detalicznośc stoi w całkowitej sprzeczności ze spontanicznością. Nie da się tego pogodzić. Więc tam gdzie detaliczność - spontanicznosci nie ma, i nie bedzie. Może się co najwyzej pojawic w formie w pełni wyreżyserowanej, nieszczerej, zaplanowanej - jak niesławne "spontaniczne powitania" w czasie komunistycznych defilad...
                      • Ja z tych klaszczących, więc jakoś muszę zabrać głos smile

                        callja napisała:

                        > Ale ślub to nie szoł ani teleturniej, ani występ kabaretu, gdzie się kla
                        > szcze, bo "tak ma być" i "taki jest zwyczaj".
                        > Zwłaszcza ślub kościelny - jest sakramentem, więc klaskanie jest tu bardzo nie
                        > na miejscu. Poza tym - klaszczemy w czasie chrztu??? Nie. W czasie I Komunii sw
                        > .??? Nie. Więc dlaczego klaszczemy na słubie?? Bo tak się w Las Vegas robi.
                        > Bzdura i kicz.
                        Nie klaszczę dlatego, że taki jest zwyczaj, tylko dlatego że chcę - cieszę się i tak to okazuję. Jak należy się cieszyć podczas ślubu? Dlaczego klaskanie jest nie na miejscu podczas sakramentu? (Poważnie pytam, nie z przekąsem, bo moim zdaniem nic w tym zdrożnego). Myślę, że na chrzcie i na komunii mogłabym też klaskać - radosne to wszak okazje.

                        A Zii myślę, że czepiasz się z zasady smile Myślę, że w dniu dobrze zaplanowanym jest dużo miejsca na spontaniczność (nie w detalach, ale w zachowaniu) bo nie trzeba się martwić szczegółami ani zajmowac się naprawianiem tego co się nie udalo bo nie bylo wcześniej zaplanowane.
                        --
                        if you've got it, flaunt it
                        • sushi_girl napisała:

                          > Ja z tych klaszczących, więc jakoś muszę zabrać głos smile
                          Musi, to na Rusi wink Bez urazy, i bez złośliwości!!!!

                          > Nie klaszczę dlatego, że taki jest zwyczaj, tylko dlatego że chcę - cieszę się
                          > i tak to okazuję. Dlaczego klaskanie jest
                          > nie na miejscu podczas sakramentu? (Poważnie pytam, nie z przekąsem, bo moim z
                          > daniem nic w tym zdrożnego).
                          Wiesz, byłam świadkiem, jak pewne dziecię niewinne widząc kielich wznoszony przez księdza w czasie Przeistoczenia, zaintonowało gromkie "Sto lat" - bo chciało smile
                          Twoim zdaniem.... Masz do niego prawo, ale w zasadach KK o oklaskach mowy nie ma. Przytaczałam już wyżej sugestie i prośby Benedykta XVI:
                          www.bibula.com/?p=13678
                          Zwróć uwagę na sugestie Piusa X, który poprosił o przerwanie aplauzu na jego cześć... Skoro nie uchodzi klaskać papieżowi, to Młodej Parze... tym bardziej wink
                          JPII uwielbiał ludyczno-klaskane spotkania - doprowadziło to do tego, że gdy miał celebrować Mszę św. za ofiary World Trade Center, zamiast modlitwy za zamordowanych usłyszal na wstępie gromkie i (chyba) bardzo spontaniczne "Sto lat" + oklaski właśnie... Tak wściekłego Papieza nie widział chyba nikt... Zrozumial wówczas, że uwielbienie dla Jego osoby (które sam podsycał, widząc w tym szansę zdobycia nowych wiernych) doprowadziło do totalnego absurdu...
                          Na Mszy św. nie ma miejsca na oklaski. Przytocz mi, proszę, choć jeden przykład nabożeństwa czy liturgii, gdzie z założenia, z zalecenia KK, pomieszczono oklaski... (po)TWORY pseudomaestro Rubique'a nie piszą się w ten temat, bo z założenia pisane są jako maszynki do ogłupienia widzów w celu robienia pieniążków...
                          Nawet na najradośniejszej mszy roku liturgicznego - rezurekcji - nie ma miejsca na oklaski. Oklaskami Koscioła Katolickiego jest dźwięk dzwonów - nie bez kozery przysłowiowy jest zwrot o kims komu "zagrały ślubne/weselne dzwony" smile


                          > Jak należy się cieszyć podczas ślubu?
                          Modląc się w intencji Młodej Pary i posyłając w ich stronę promienne uśmiechy smile
                          A po mszy - składając życzenia.

                          > Myślę, że na chrzcie i na komunii mogłabym też klaskać - radosne to wszak okazje.
                          Ok, ale ŻADNA msza nie jest szoł wink
                          • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • agniesiek napisała:

                              zachęca rodziców, aby p
                              > odnieśli dzieciaki do góry i pokazali zgromadzeniu (jak w Królu Lwie), a zgroma
                              > dzenie zachęca do klaskania właśnie.
                              Wszystko mi opadło - to ma być chrzest, czy cyrk???
                              Idąc za takim mysleniem - osobie przyjmującej sakrament chorych też należałoby zapewnić wywiezienie na szpitalny korytarz, gromkie ogłoszenie "on/ona się wyspowiadał w poczuciu rychłej śmierci!!" i porcję rzęsistych oklasków!!!!

                              No właśnie, jak w "królu lwie"... ino co ma disnejowski film (choćby i dobry artystycznie) do katolickiego obrządku?? NIC
                              I niestety, takie właśnie działania sprawiają, że do kościoła idziemy dla tanich "wzruszeń", zamiast dla modlitwy sad Przejęci "szołowatym jak w TV" wabieniem owieczek do kościoła nowocześni księża przeginają, i to ostro - zamiast refkleksji, zwracając uwagę tylko na uatrakcyjnienie otoczki sad

                              Gdyby ktoś kazał mi podnosić dziecko dla oklasków, zdzieliłabym takiego księżula po uchu. Matka ma pełne prawo nie życzyć sobie tego - no ale mentalność bigbraderowska sprawia, że jedna z druga mamusia pewnie puchnie z dumy sad Z całym szacunkiem, osobiście nie życzę sobie zamiany mojego czy jakiegokolwiek dziecka - na małpę w zoo.
                          • >ale w zasadach KK o oklaskach mowy nie ma.

                            MSPANC: a o pierdnięciu (pardon co wrażliwszych) w zasadach KK jest? A co sie stanie, jak komuś się w czasie mszy wymsknie?

                            Ten Wasz Kościół zrzera własny ogon. I obawiam się że Jezus by tych zasad, kanonów itd też nie przeszedł (zważając na historię tej mrocznej instytucji, to na pewno).
                • Callja, a ja mam do Ciebie nieco inne pytanie. Na moim ślubie będzie najprawdopodobniej dziewczyna grająca na flecie poprzecznym (ślicznie zresztą). Nie chcemy żeby przez całą mszę był flet, zwłaszcza, że nasz pan organista jest dość utalentowany, ale zastanawiamy się nad Ave Verum Corpus i Panis Angelicus (w czasie komunii oczywiście) oraz nad czymś na wejście i wyjście (a przynajmniej na jedno z nich). Czy mogłabyś nam coś podpowiedzieć?
    • Najpierw dowiedz się czy ksiądz zgodzi się na piosenkę w stylu "all you need is love", bo podejrzewam, że może się nie zgodzić.
      --
      http://www.suwaczek.pl/cache/b4efb997c4.png
      • Ksiądz ma OBOWIĄZEK się nie zgodzić. W myśl założeń Konstytucji o liturgii choćby (przytaczanej już), i Instrukcji "Musicam sacram", obowiązującej i jego, i wiernych KK.

        Piosenka może zaistnieć POD kościołem, podczas życzeń, albo np. na wejście do sali weselnej. I wtedy nie będzie żadnych kontrowersji... wręcz - bardzo na miejscu.
        • > Ksiądz ma OBOWIĄZEK się nie zgodzić. W myśl założeń Konstytucji o liturg
          > ii choćby (przytaczanej już), i Instrukcji "Musicam sacram", obowiązującej i je
          > go, i wiernych KK.

          to jest jeden z powodow, dla ktorych ten kiedys i moj Kosciol stal sie Waszym Kosciolem.

          Parafrazujac zalozenia owej Konstytucji: ma być smętnie, archaicznie i niezrozumiale. Radosnym wiernym nie tak łatwo sterować jak zaleknionym i zasmuconym.
          • 5th_element napisała:

            > > Ksiądz ma OBOWIĄZEK się nie zgodzić. W myśl założeń Konstytucji o
            > liturg
            > > ii choćby (przytaczanej już), i Instrukcji "Musicam sacram", obowiązujące
            > j i je
            > > go, i wiernych KK.
            >
            > to jest jeden z powodow, dla ktorych ten kiedys i moj Kosciol stal sie Waszym K
            > osciolem.
            >
            > Parafrazujac zalozenia owej Konstytucji: ma być smętnie, archaicznie i niezrozu
            > miale. Radosnym wiernym nie tak łatwo sterować jak zaleknionym i zasmuconym.

            Pozostaje tylko się usmiechnąć wink
            Rozumiem, że bez gitarek, grzechotek, łódek i barek, gospelowych zawołań "Yeah, yeah, oh Jesus!!", Beatlesów, Abby etc. - wierni stają się "zalęknieni i zasmuceni"????

            Chodzi TYLKO o to, by Bogu oddać co boskie, sferze świeckiej - to, co świeckie (nie raz podkreślałam, że prywatnie i gospel, i Beatlesów BARDZO lubię), a zgarniaczy kasy jak Rubika - wysłać tam, gdzie ich miejsce. Na dyskotekę.
            I tyle.

            Czy Kościół bez:
            - hałasu
            - świstania we wzmacniaczach
            - kiczu muzycznego
            - dyskoteki pod ołtarzem
            - grafomańskich tekstów
            - mylenia popu z "papą" JPII
            od razu staje się "nudny, ciemny i wzbudzający lęk"???
            Msza, liturgia - uczestniczysz w nich, by sie MODLIĆ, a nie po to, by obejrzeć show. To masz w TV.
            • callja napisała:

              > Czy Kościół bez:
              > - hałasu
              > - świstania we wzmacniaczach
              > - kiczu muzycznego
              > - dyskoteki pod ołtarzem
              > - grafomańskich tekstów
              > - mylenia popu z "papą" JPII
              > od razu staje się "nudny, ciemny i wzbudzający lęk"???
              > Msza, liturgia - uczestniczysz w nich, by sie MODLIĆ, a nie po to, by obejrzeć
              > show. To masz w TV.

              Pozwoliłaś sobie znacznie nadinterpretować mój przekaz. Poza tym obawiam się, że mylenie kiczu muzycznego z Beatelsami jest poza obrębem Kościoła (kościołów i sekt) niewybaczalne.

              Rozumiem że "lulajże Jezuniu" nie jest grafomaństwem a "chwalcie łąki umajoooneee" to popis sztuki muzycznej.

              Doprawdy nie wiedziałam, że akurat sukienkowi zajmują się kwalifikacją muzyki dawnej i współczesnej pod kątem jej artyzmu dołączając poszczególne kawałki do kanonu obowiązującego podczas mszy. Dziękuje za uświadomienie. Widać sukienkowi znają się na wszystkim.
              • 5th_element napisała:

                >
                > Doprawdy nie wiedziałam, że akurat sukienkowi zajmują się kwalifikacją muzyki d
                > awnej i współczesnej pod kątem jej artyzmu dołączając poszczególne kawałki do k
                > anonu obowiązującego podczas mszy. Dziękuje za uświadomienie. Widać sukienkowi
                > znają się na wszystkim.

                Może naiwnie, ale mniemam iż w tworzeniu zapisów, na które powołuje się Callja, maczają palce "sukienkowi" posiadający także muzyczne wykształcenie. Bo tak - znają się na wszystkim. Pojedyncza sztuka nie, ale jako grupa owszem.
              • Zastanawiam się, skoro masz taki stosunek do Kościoła Katolickiego jak masz [ewidentnie lekceważący] po kiego licha wchodzisz na forum, na temat poświęcony ŚLUBOWI KOŚCIELNEMU? Jeżeli mnie coś nie interesuje - po prostu to omijam, a nie zawracam głowę osobom, które są zainteresowane tematem. Nie lubię kotów = nie wchodzę na tematy o kotach i nie przekonuję tam nikogo, że psy są fajniejsze. [nie chodzi o mój stosunek do zwierząt, tyloko o zobrazowanie teorii.
            • callja napisała:


              > Chodzi TYLKO o to, by Bogu oddać co boskie, sferze świeckiej - to, co świeckie
              > (nie raz podkreślałam, że prywatnie i gospel, i Beatlesów BARDZO lubię), a zgar
              > niaczy kasy jak Rubika - wysłać tam, gdzie ich miejsce. Na dyskotekę.
              > I tyle.
              >
              > Czy Kościół bez:
              > - hałasu
              > - świstania we wzmacniaczach
              > - kiczu muzycznego
              > - dyskoteki pod ołtarzem
              > - grafomańskich tekstów
              > - mylenia popu z "papą" JPII
              > od razu staje się "nudny, ciemny i wzbudzający lęk"???
              > Msza, liturgia - uczestniczysz w nich, by sie MODLIĆ, a nie po to, by obejrzeć
              > show. To masz w TV.

              Chciałam się podzielić taką refleksją - uczestniczyłam niedawno w uroczystości ślubnej w kościele ewangelicko-augsburskim. Byłam pod ogromnym pozytywnym wrażeniem. Pastor powiedział wprawdzie piękne kazanie o Młodych i do Młodych (aż zazdrościłam, że to protestancki ksiądz tak umie wink ), ale ani na chwilę nie zapominało się, że każde słowo i gest jest tam NA CHWAŁĘ PANA. Wszystko przeprowadzone zgodnie z instrukcją, a najbardziej zachwyciły mnie pieśni. Nie dało się niestety potowarzyszyć pastorowi i organiście (chociaż program leżał na ławkach i tekst był), ale zarówno słowa, jak i muzyka dalekie były od szoł.
              Nie wiem, co byłoby, gdyby młodzi mieli zapalenie odwelonikowe i chcieli się poszarogęsić, ale nawet na sugestię, żeby uroczystość trwała 15 minut zamiast 50, ksiądz odpowiedział, że ma Agendę i jej musi się trzymać.
              • no właśnie. I po ludzku pewnie gadał mimo że śmie być ewangelikiem? Bez tej paskudnej maniery panującej w KK nakazującej (?!) księdzom miałczeć i zawodzić tonem wielebnego zamiast mówić po ludzku?
                Jeśli to co prezentuje 98% księży KK ma być na chwałę Pana to chyba im nie wychodzi. Niektórzy politycy przejmują tę manierę "na wielebnego". Nie wiadomo juz wtedy czy śmiać się czy płakać.
                • 5th_element napisała:

                  > I po ludzku pewnie gadał mimo że śmie być ewangelikiem?

                  No, no, nie wyciągaj zbyt daleko idących wniosków smile) Rzeczywiście 100% protestanckich kazań, jakie słyszałam, to były dobre kazania. Katolickich - jakieś 30%. Tyle że protestanckie słyszałam jedno, a katolickich słucham od 30 lat z okładem.
                  Chciałam tylko zaznaczyć, że bardzo podobało mi się widoczne w tamtym kościele przywiązanie do tradycyjnej liturgii, bez fikuśnych ozdobników i udziwnień. Z tygodnia na tydzień coraz bardziej męczą mnie gitarki - z całą pewnością radośnie brzdąkające - na Mszy i oazowe pomiaukiwania nastolatek.
                  • Katolickich - jakieś 30%

                    OIMPNM to dałabym taki sam wskaźnik. Pewnie słyszałam ich dużo mniej niż Ty, ale przez jakieś 20 lat chadzania do Kościoła z różną częstotliwością nazbierałoby sie tego trochę by moc sie wypowiedziec.

                    No tak, dla każdego powinno być w Kosciele coś miłego. Gitarki i miałczących nastolatek już nie znoszę ale w wieku lat 14 było to dla mnie "coś". Tak jak leciwe panie roztkliwiają się śpiewając o łakach umajonych tak i nastolatki upajają się religijnością (no tak przypuszczam, że tym sie upajają) własną własnie przy gitarce. A co z resztą gawiedzi? Jak żyć panie premierze, jak żyć?
                    • 5th_element napisała:

                      >
                      > OIMPNM

                      Rozwiniesz?? (jeśli nie ma tam wulgaryzmów wink )

                      Tak jak leci
                      > we panie roztkliwiają się śpiewając o łakach umajonych

                      Wypraszam sobie, też się wzruszam big_grin
                      • raszefka napisała:
                        > Wypraszam sobie, też się wzruszam big_grin
                        Też mi się zdarza, choć pieśń zdecydowanie nie jest wybitnym tworem artystycznym wink

                        5th - rozumiem, że możesz nie lubisz księży, kościoła etc., ale uogólniasz i urawniłowkę stosujesz, że to ha!!! GDZIE i KTO tu napisał, ze (jak to paskudnie okresliłaś) "sukienkowi" mają licencję na nieomylność?? Że na wszystkim się znają??? Sama skrytykowalam tu księdza monisyn...
                        A co do tego że w kościele "dla każdego powinno być coś miłego" - to od takiego właśnie myślenia zaczęła się cały cyrk z rozpadaniem KK na drobne kawałeczki. NIE MA TAKIEJ MOZLIWOŚCI< BY KAZDY CZUŁ SIĘ ZADOWOLONY - jak Platon wprowadził swoje zasady idealnego państwa na pewnej wysepce... uciekli z niej wszyscy mieszkańcy. JPII chciał sie przypodobac wszystkim - w efekcie pojawiło się mnóstwo nieporozumien i animozji, bo KAŻDY zaczął ciągnąć w swoją stronę...

                        Do czego zmierzam??
                        raszefka pięknie podała przykład ewangelickiego pastora, który sumiennie dba o zachowanie obowiązujecych w Jego kosciele zasad, i nie daje sobei wejść na głowę. Efekt??? Jak widac z relacji - rewelacyjny, i przepojony szacunkiem do Opatrzności.
                        Taka samo jest w kościele prawosławnym - gdyby jakakolwiek Panna Młda osmieliła się zamiauczeć swojemu batiuszce, że chce gitarkę i nowoczesne piosenki, co najwyżej oberwałaby po zachorzałej odwelonikowo łepetynce... Hierarcha prawosławna BARDZO dba o szacunek do tradycyjnej muzyki i liturgii, w efekcie choćby przypadkowo trafiając na "zwykłą", coniedzielną mszę prawosławną - zatyka nas z wrażenia i zachwytu. To własnie efekt szacunku do DOBRZE pojętej tradycji, a nie (forowanego w KK niemal siłą) przypochlebiania "nowoczesnym" i "postępowym" gustom... A czy nie ma w kościele prawosławnym grup młodzieżowych, piosenek parareligijnych, ruchów religijnych??? Są, a jakże - ale na liturgię, w szacunku do niej, nawet nie śmieją się wpychać. Ubywa przez to kościołowi prawosławnemu wiernych?? Raczej wręcz przeciwnie, coraz więcej osób, spragnionych w swojej wierze SACRUM, a nie zabawo-profanum, przekonuje się do tego obrządku.

                        Da się pogodzić nowoczesność z szacunkiem do spuścizny wieków. Ale trzeba chcieć, i trzeba dojrzeć do odczucia takiego szacunku - łatwiej jest szydzić i natrząsać się, to tak, dla zasady...
                        • > 5th - rozumiem, że możesz nie lubisz księży, kościoła etc., ale uogólniasz i ur
                          > awniłowkę stosujesz, że to ha!!!

                          nie lubie KK za wpierniczanie sie w zycie polityczne teoretycznie swieckiego panstwa i za zachlannosc w kierunku mojej kasy (tejz podatow, bo na tace ode mnie nie dostana ov korz). Za dystansowanie sie od ludzi dziwna maniera mowienia "na wielebnego" tez. I za pare innych rzeczy ale nie o tym to forum przeciez.

                          Callja, Raszefka podala przyklad brzdakajacej na gitarce mlodziezy. Powiedz mi jak to ma sie do powagi, do maestrii, ktora tez przywolalas wlasnie Ty?
                          Napisalam, ze starsze pokolenie ma "swoje" piesni, ktore lubi, identyfikuje sie z nimi. Mlodziez ma "gitarke". Czy naprawde tylko takie dwa rodzaje muzyki/spiewu moga byc dopuszczone w Kosciele? Czy nie znalazl by sie zaden wspolczesny, ale nie halasliwy, tani, brzdąkajacy utwor, ktory bylby odpowiedni dla powagi miejsca?

                          • 5th_element napisała:
                            > nie lubie KK za wpierniczanie sie w zycie polityczne teoretycznie swieckiego pa
                            > nstwa i za zachlannosc w kierunku mojej kasy (tejz podatow, bo na tace ode mnie
                            > nie dostana ov korz).

                            Uogólniasz tradycyjnie...

                            Za dystansowanie sie od ludzi dziwna maniera mowienia "n
                            > a wielebnego" tez. I za pare innych rzeczy ale nie o tym to forum przeciez.
                            Znowu uogólniasz...

                            > Callja, Raszefka podala przyklad brzdakajacej na gitarce mlodziezy. Powiedz mi
                            > jak to ma sie do powagi, do maestrii, ktora tez przywolalas wlasnie Ty?
                            > Napisalam, ze starsze pokolenie ma "swoje" piesni, ktore lubi, identyfikuje sie
                            > z nimi. Mlodziez ma "gitarke". Czy naprawde tylko takie dwa rodzaje muzyki/spi
                            > ewu moga byc dopuszczone w Kosciele? Czy nie znalazl by sie zaden wspolczesny,
                            > ale nie halasliwy, tani, brzdąkajacy utwor, ktory bylby odpowiedni dla powagi m
                            > iejsca?
                            >
                            Akurat gitarki nie są dopuszczone do udziału w mszy, jest to obwarowane odpowiednimi zaleceniami KK. Niestety wciśnięto je na msze bocznymi drzwiami, rozkokosiły się i ściągają poziom muzyczny KK w dół, robiąc z wszystkiego horror-sacropolo sad

                            A utwory współczesne, liturgiczne i wartościowe - znajdą się, jak najbardziej, choć może i nie sa tak popularne jak (po)twory a'la Rubique... Są np. msze współczesne (na chór i organy, ale nei tylko), pisane przez kompozytorów znających reguły muzyki w liturgii, i zatwierdzone przez wladze kościelne. No i gros kwestii muzycznych powinien zależeć od organisty - kompetentnego, wykształconego, wszechstronnego, a takich niestety proboszczowie rzadko cenią i zatrudniaja. Bo im "się madrzą".... sad
                            www.youtube.com/watch?v=FmzHN9qpO9A
                            www.youtube.com/watch?v=6BauTA86g84
                            Jak sama widzisz, nie jestem bezkrytycznie zapatrzona w KK i księży. Ale staram się na swój skromny sposób uczulać bliźnich na fakt, że gitarka, Rubik i sacropolo nie jest ani modlitwą, ani zaleceniem KK, ani przede wszystkim - nie jest w dobrym guscie.
                            • Odchodząc na chwilę od muzyki na wyjście, a korzystając, że jesteś wink)

                              Na fali zachwytu reklamą nowej Pandy przypomniałam sobie utwory z "Sister Act". Co sądzisz na temat tych występów zakonnic, było nie było - katolickich? Taka oprawa jest zgodna z obowiązującymi przepisami, czy nie bardzo?? Przyznam, że szczególnie piosenka finałowa z filmu mnie zachwyca smile
                              • raszefka napisała:

                                > Odchodząc na chwilę od muzyki na wyjście, a korzystając, że jesteś wink)
                                >
                                > Na fali zachwytu reklamą nowej Pandy przypomniałam sobie utwory z "Sister Act".
                                > Co sądzisz na temat tych występów zakonnic, było nie było - katolickich? Taka
                                > oprawa jest zgodna z obowiązującymi przepisami, czy nie bardzo?? Przyznam, że s
                                > zczególnie piosenka finałowa z filmu mnie zachwyca smile

                                Ale to były siostry katolickie... z hollywoodzkiego punktu widzenia wink
                                I to, co filmowe, nijak się ma do rzeczywistości KK - to scenariusz, widowisko.
                                Występować sobie POZA mszą z takimi gospel-śpiewami (które potrafią być bardzo energetyczne) zaonnice nawet i mogłyby, ale tego typu gry, zabawy i atrakcje nie mają prawa wstępu na katolicką liturgię = Mszę św. Za to mogą świetnie ewangelizować.

                                Za to warto wówczas uczulić wiernych/słuchaczy, że to, co robią siostry POZA mszą, nijak się ma do Mszy św. jako takiej. Wiedza i swiadomość - klucz do zrozumienia i sukcesu.

                                I potem raczej nie będzie marudzenia że "msza nudna, bo bez gospelu", bo świadomy wierny KK bedzie rozumiał, że na mszy taka muzyka, jako sprzeczna z katolickimi prawdami wiary, nie może zaistnieć.
                                • Dzięki smile Ale "I Will Follow Him" i tak aaach smile

                                  To jutro pojadę gdzieś, gdzie kształcą organistów. Żadnego "gospelu", gitarek i bębenków, tylko organy z milionem piszczałek wink I niekiedy rys historyczny utworu.

                                  Miłego weekendu.
                            • > 5th_element napisała:
                              > > nie lubie KK za wpierniczanie sie w zycie polityczne teoretycznie swiecki
                              > ego pa
                              > > nstwa i za zachlannosc w kierunku mojej kasy (tejz podatow, bo na tace od
                              > e mnie
                              > > nie dostana ov korz).
                              >
                              > Uogólniasz tradycyjnie...

                              Calia, czy Ty rozumiesz, co piszesz? Znasz znaczenie slowa "uogolniac"? Kosciol zabiera majatek panstwowy lamiac konstytucje. Co tu jest do uszczegolowienia? Z kasy panstwowej placi sie czarnym nygusom zatrudnionym w wojsku, szkolach, szpitalach. Jak to uszczegolowic jeszcze?

                              > Za dystansowanie sie od ludzi dziwna maniera mowienia "n
                              > > a wielebnego" tez. I za pare innych rzeczy ale nie o tym to forum przecie
                              > z.
                              > Znowu uogólniasz...

                              No i co z tego? jakies 95% ksiezy, ktorych mialam okazje poskuchac, przy czym z litosci zanizam liczbe, mialczy jakby jakas nietrafioną kurację hormonalna przeszli. Nie mowia jak ludzie tylko intonuja na modle jakiejs dziwnej piosenki.

                              > Akurat gitarki nie są dopuszczone do udziału w mszy, jest to obwarowane odpowie
                              > dnimi zaleceniami KK. Niestety wciśnięto je na msze bocznymi drzwiami, rozkokos
                              > iły się i ściągają poziom muzyczny KK w dół, robiąc z wszystkiego horror-sacrop
                              > olo sad

                              Ło matko, to nawiedzone małolaty popełniają świętokradztwo? Kurcze one sa w takim wieku, ze wez im tego nie mow, bo sie gotowe jeszcze zabic.

                              Patrzac na powyzsze - dalej twierdzisz ze to nie jest instytucja panujaca nad ludem poprzez zastraszanie? Skoro nawet juz te gitarki sa zle.

                              PS. Czemu obrazasz czlowieka o nazwisku Rubik przekrecajac jego nazwisko? Pan ksiadz takiego zachowania uczy? Bo mi matka mowila, ze przekrecanie nazwiska, szczegolnie celowe, jest co najmniej w zlym guscie. Ale mama do kosciola chadzala na szczescie nieczesto.
                              • 5th_element napisała:


                                > Ło matko, to nawiedzone małolaty popełniają świętokradztwo? Kurcze one sa w tak
                                > im wieku, ze wez im tego nie mow, bo sie gotowe jeszcze zabic.
                                >
                                Owszem, jest to złamanie przepisów - a przede wszystkim propagowanie kiczu i niedouctwa. A jak zaczną zabijać z imieniem Boga na ustach, przynajmniej stanie się jasne, co sobą reprezentują wink

                                > Czemu obrazasz czlowieka o nazwisku Rubik przekrecajac jego nazwisko? Pan k
                                > siadz takiego zachowania uczy?
                                Och ach, cóż za ironia, jakże dobitnie świadcząca o wysokim IQ - a przede wszystkim o wysokim mniemaniu o sobie wink Padam do nóżek z zachwytu i trwogi!!!
                                A o Rubique piszę tak a nie inaczej, bo jest to chałturnik, obłudnik, magaloman i kiczorób - żądający poklasku, uwielbienia i "maestrem" zwania się".
                                Jasno mówię, co o nim i jego (po)tworach sądzę. Koniec kropka.

                                Dyskusja z Tobą nie ma sensu - tak ziejesz zapiekłą żółcią i nienawiścią do KK jako takiego (którego to KK bynajmniej nie popieram bezkrytycznie, i jako organizacji, i względem poszczególnych jego przedstawicieli!!), że i tak wyśmiejesz wszystko, co się zasugeruje.
                                Zaznaczam - radia co nie ma dziobka nie słucham, "naszego dziennika" nie czytuję, a "umysłowość toruńską" szerokim łukiem omijam wink wink
                                • > > Czemu obrazasz czlowieka o nazwisku Rubik przekrecajac jego nazwisko? Pan
                                  > k
                                  > > siadz takiego zachowania uczy?
                                  > Och ach, cóż za ironia, jakże dobitnie świadcząca o wysokim IQ - a przede wszys
                                  > tkim o wysokim mniemaniu o sobie wink Padam do nóżek z zachwytu i trwogi!!!

                                  Calia, prezentujesz tu typowe katolickie chamstwo i buractwo. Skoro Cie matka nie nauczyla, by nie przekrecac nazwisk to moze Cie, starą babe, spoleczenstwo spoza kruchty nauczy. EOT.
                                • > Och ach, cóż za ironia, jakże dobitnie świadcząca o wysokim IQ - a przede wszys
                                  > tkim o wysokim mniemaniu o sobie wink Padam do nóżek z zachwytu i trwogi!!!

                                  Czemu tak histerycznie krzyczysz? Po co tak tluczesz w klawisze przy znaku wykrzyknika? Doprawdy, moze i znasz pare utworow, żonglujesz nazwiskami kompozytorow, ...no i co z tego? Jaką masz wiedze poza tym? A nawet jesli masz tylko taką - uważasz, nadęta babo, że uprawnia Cie to do obrażania i syczenia?

                                  Obrażasz Zije, która tu nikogo nie obraziła, syczysz na rozmowczynie, ktora osmiela sie cieszyc czyims szczesciem i klaszcze podczas slubu, jęczysz nad nastolatkami, których nastoletni zachwyt na pewno bardziej podoba sie Bogu (zakładając, ze on w ogóle istnieje) niż Twoj rozpisany szczegółowo usmiech polgebkiem, bo na usmiech pełną gębą czarnuchy nie pozwalaja tak, jak nie pozwalaja by podniesc dzieci podczas chrztu, bez klaskania, ktorego Tobie nie wolno a ktorym normalni ludzie wyrazaja zachwyt, radosc i byc moze chwale boska. Kim Ty jestes by mowic ludzim, jak maja klaniac sie Bogu? Albo kim jest ta czarna banda w sukienkach, by mowic ludziom, ze klaskanie sie Bogu nie podoba?

                                  Priorytety Ci sie popitolily, fanatyczko koscielnych schemacikow. Muzyka to dodatek do Mszy, tak jak zachowanie podczas Mszy jest dodatkiem do wiary, a nie odwrotnie.

                                  PS. Wczoraj ogladalam "Pręgi" - jawisz mi sie jak ten filmowy tatus, co to dziecko lał i kazał mu tylko Bacha słuchac, przypominasz mi też fanatycznego nauczyciela muzyki z moje SP, ktory tak sie wsciekl na ucznia za to, ze dziecko nie przynioslo na lekcje instrumentu, ze go zbil i mial za to sprawe karna. 5.

                                  • 5th_element napisała:

                                    Muzyka to dod
                                    > atek do Mszy, tak jak zachowanie podczas Mszy jest dodatkiem do wiary, a nie od
                                    > wrotnie.
                                    DODATEK???
                                    Muzyka to INTEGRALNY składnik liturgii, nie ozdóbka, pauza, przerwa, atrakcja, wabik czy cokolwiek innego.
                                    Uprzejmie popoproszę o udowodnienie swojego sądu na podstawie konkretnych wytycznych, a nie tylko osobistego widzimisię "boMI się to podoboa, boNAM tak się chce".

                                    Pieklisz się, wściekasz i rzucasz argumenty na zasadzie "bo JA... (wiem lepiej)", a wiedzy akurat nie posiadasz, za to bardzo duzo złości i poczucia wyższości... A do oceniania, co się Bogu bardziej podoba, na pewno nie jesteś uprawniona... Ja cytuję przepisy, bo po coś je wprowadzono. Z anarchii i chciejstwa nigdy, NIC dobrego jeszcze nie wynikło.
                                    Żółci sobie ulałaś, że to ha, mam nadzieję, że troszkę Ci to humor poprawiło, bo ewidentnie lubisz lać bliźnich pałą po łbie...
                                    • callja napisała:


                                      > Muzyka to dod
                                      > > atek do Mszy, tak jak zachowanie podczas Mszy jest dodatkiem do wiary, a
                                      > nie od
                                      > > wrotnie.
                                      > DODATEK???

                                      no widzisz, tak Ci trudno przełknąć (zakladam sie, ze nigdy tej kluchy nie przełkniesz) ze to co robisz jest li tylko dodatkiem do czegos wazniejszego. I akurat gdy Ty zaczynasz zarzucasz komus poczucie wyzszosci, to turlam sie ze smiechu i smieje sie pelna geba mimo ze Twoje kanony i inne zapiski tego zabraniaja.


                                      > Muzyka to INTEGRALNY składnik liturgii, nie ozdóbka, pauza, przerwa, atrakcja,
                                      > wabik czy cokolwiek innego.

                                      o widzisz, figa z makiem. To osoba glucha lub gluchoniema nie uczestniczy w pelni w liturgii?

                                      > Uprzejmie popoproszę o udowodnienie swojego sądu na podstawie konkretnych wytyc
                                      > znych, a nie tylko osobistego widzimisię "boMI się to podoboa, boNAM tak się ch
                                      > ce".

                                      Bo Kosciol to ludzie a nie odwrotnie?

                                      > Pieklisz się, wściekasz i rzucasz argumenty na zasadzie "bo JA... (wiem lepiej)

                                      no alez, prze Pani, to sie nazywa w psychologii "projekcja"

                                      > ... A do oceniania, co się Bogu bardziej podoba, na pewno nie jesteś uprawniona

                                      a mimo to to robie. Skoro Bog uczynil czlowieka na swoje podobienstwo to pewnie cieszy sie w taki sam sposob. Nie polgebkiem, nie z zadeciem. Jesli ma łapki to podnosi je do gory a moze i w lesie gwizdze na palcach by zagadac z ptakami wink Nie do pojecia dla osob nie negujacych inkwizycji, osob, ktorym podoba sie instytucja, ktora w indeksie ksiag wykletych miala wlasna Biblie ale nigdy nie umiescila w niej "Mein Kampf" Hitlera? Ktora dlawi sie molestowaniem dzieci na calym swiecie i wyrznieciem w pien calych cywilizacji? TO wlasnie bylo w wytycznych tego Twojego Kosciola. I robiono to wycierajac gebe imieniem Boga tak, jak niektorym klechom piszacym te smieszne instrukcje wydaje sie, jaka muzyka sie p.B. podoba a jaka nie.

                                      > ... Ja cytuję przepisy, bo po coś je wprowadzono. Z anarchii i chciejstwa nigdy
                                      > , NIC dobrego jeszcze nie wynikło.

                                      W przepisach Kosciola byly tez dokladne instrukcje jak torturowac tych, co sie klechom nie podobali. No powiedz mi, czemu widze tu analogie?

                                      > Żółci sobie ulałaś, że to ha, mam nadzieję, że troszkę Ci to humor poprawiło, b
                                      > o ewidentnie lubisz lać bliźnich pałą po łbie...

                                      Psze Pani, ta projekcja naprawde bywa juz ....nudna.

                              • 5th_element napisała:

                                > >
                                > Ło matko, to nawiedzone małolaty popełniają świętokradztwo? Kurcze one sa w tak
                                > im wieku, ze wez im tego nie mow, bo sie gotowe jeszcze zabic.
                                >
                                >

                                Małolatami, które śpiewają do mszy, ktoś się zazwyczaj opiekuje. Kto powinien wiedzieć, co można a czego i nie należy, i powinien umieć im to przekazać.
                      • > 5th_element napisała:
                        >
                        > > OIMPNM
                        >
                        > Rozwiniesz?? (jeśli nie ma tam wulgaryzmów wink )

                        o ile mnie pamiec nie myli. Uff ani jednego wulgara big_grin

                        > Tak jak leci
                        > > we panie roztkliwiają się śpiewając o łakach umajonych
                        >
                        > Wypraszam sobie, też się wzruszam big_grin

                        ja tez i na dodatek nie wiem, czemu wink Moze przypomina mi dziecinstwo, ktore z perspektywy lat wydaje sie juz beztroskie wink
      • Jutro jedziemy do księdza podpytać go o repertuar.
        Na ostatniej rozmowie powiedział że tylko podczas liturgii nie mogą być współczesne utwory a na zakończenie "ma być coś z kopem".
        Propozycje które daje nam kwartet
        Grand March z Aidy Verdiego i dwa utwory Handla ale niestety mnie nic się nie podoba...

        Już nawet myślałam żeby dać jakiś spokojny romantyczny kawałek na wyjście coś w klimacie "Moonriver" albo Arii G na strunie Bacha....

        Przesłuchałam dziesiatki utworów i ciagle cos mi nie pasuje albo za bardzo się przejmuje tą częścią
        • Spróbuj przesłuchać moje propozycje dla Ciebie i dla łyżeczka_oh_la_la - może coś ci przypadnie do gustu??? "Aida" to kiepski pomysł - nie dość, że z opery w 100% świeckiej, to jeszcze symbolizuje pochód tryumfalny i rzucanie pokonanego króla do stóp zwycięskiego wodza wink
          "Z kopem" jest chociażby Divertimento Mozarta, które już Ci linkowałam.
          nie-"Arii" Bacha nie polecam - zatupana do mdłości...

          Tak jeszcze rzutem na taśme - może to??:
          www.youtube.com/watch?v=_oKU94kxv-o
          - kop całkiem konkretny wink
          Wprawdzie to niestety też formalnie fragment z opery, ale przynajmniej poświęconej perypetiom okołoślubnym, i to ze szczęśliwym zakończeniem wink "Wesele Figara" Mozarta.
          • Callja, szanuję Twoje poglądy i doceniam Twoją wiedzę, ale widzę tutaj sprzeczność logiczną. W tym wątku i wielokrotnie gdzie indziej podkreślałaś różnicę pomiędzy muzyką świecką a kościelną, zarówno w obrębie muzyki klasycznej jak i popularnej. Dlaczego niby uwertura do "Wesela Figara" ma być bardziej stosowna do wyjścia z kościoła niż "All you need is love"? (pomijam kwestię wartości muzycznej) I to świecka muzyka, i to świecka. A jak już wchodzimy w treści utworów, z których pochodzą nasze wybrane melodie, to zanim Figaro pojmie za żonę Zuzannę, po drodze mamy molestowanie seksualne pracowników, kryzys małżeński i cross-dressing pewnego napalonego nastolatka smile
            --
            Nika

            "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”
            • mmoni napisała:

              > Callja, szanuję Twoje poglądy i doceniam Twoją wiedzę, ale widzę tutaj sprzeczn
              > ość logiczną.
              To i ja widzę, ze smutkiem zresztą, i faktów mogących nasuwać kontrowersyjne skojarzenia nie kryję - zresztą wyraźnie podkreśliłam, że nie do końca z przekonaniem polecam ten utwór wink ogólnie z utworami czysto instrumentalnymi, a liturgicznymi, które jeszcze w dodatku miałyby "kopa" etc., etc. - ciężko jest!!! A w przypadku kwartetu (to już też zaznaczyłam) kwestię liturgiczności najczęściej można o kant stołu roztłuc sad

              A księdzu autorki wątku sprawy muzyki zwisają i powiewają... co tez już zaznaczyła.

              Mimo to, Mozart jednak bardziej się kojarzy ze sferą może nie tyle uduchowioną, co... bardziej wysublimowaną, nieco odrealnioną, niż Beatelsi. I dlatego nawet świecki Mozart będzie IMHO bardziej pasował do kościelnego wnętrza, niż piosenki Beatlesów, co do których sami autorzy lojalnie przyznawali, że duuuużą ich część stworzyli w alkoholowym i/lub narkotycznym pędzie, i dzikim oczadzeniu "mądrością filozofii Wschodu" (lekko spłyconą dla celów komercyjnych, ale to drobiazg wink ).

              Co nie zmienia faktu, że Beatlesów uwielbiam - co już nie raz podkreślałam.
              Ale jeśli już ma się POZA liturgią pojawić coś bardziej świeckiego, lepszy będzie Mozart od Bealesów czy Queen.

              I na koniec osobista refleksja - miałam okazje współpracować z najwybitniejszymi tuzami sacrorocka i jazzu; ludzie, którzy grali dla tysięcy sluchaczy swoje parareligijne kompozycje, na poprzedzającej zawsze takie koncerty Mszy św. NIGDY nie wykonywali swoich songów. Saksofoniści i gitarzyści basowi pozostawiali swoje instrumenty (na których grają rewelacyjnie) w futerale, nawet nie pomyśleli, by "uświetnić" mszę wyluzowaną solówką czy riffem. Bo szanują fakt, że tworzona przez nich muzyka ma dzialać ewangelizacyjnie, ale nie jest liturgiczna. Że ma uswiadomić młodzieży, że Boga prywatnie można chwalić na wiele sposobów, ale sfera sacrum absolutnego jest obwarowana zasadami, które nalezy uszanować.

              Za to młódź słuchająca koncertów usilnie pcha takie kompozycje do liturgii, bocznymi drzwiami. Ku uciesze spragnionych "szoł" w kościele. Bo "wyluzowane".

              Sama msza to już nudna, a modlitwa... eeeeeeeeee tam... zaśpiewajmy i potańczmy!!!
              • Eee... a Mozart był masonem, co zdaje się z jakichś powodów nie jest mile widziane w KK. I chyba życia nie przeżył w cnocie i abstynencji totalnej, nawet jeżeli wizerunek w "Amadeuszu" jest przesadzony. W ogóle jak zaczniemy kompozytorom zaglądać do życiorysów, to mało się kto ostanie, no może poza Bachem smile Podejrzewam, że to "wysublimowanie" to po prostu patyna czasu. Zobaczysz, za 200 lat (zakładając, że świat tyle potrwa) jakaś callja2 będzie z niesmakiem informować panny młode, że jak już muszą mieć coś świeckiego na wyjście, to niech to będą Beatlesi, a nie te nowomodne zespoły.
                --
                Nika

                "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”
                • mmoni napisała:

                  > Eee... a Mozart był masonem, co zdaje się z jakichś powodów nie jest mile widzi
                  > ane w KK.
                  Wtedy nie było to takie jednoznaczne. A czytając wypowiedzi Mozarta na temat wiary w jego listach, można być w 100% pewnym, że wiara była dla niego niesamowicie ważnym czynnikiem. Za to dostojników kościelnych pokroju Colloredo omijał szerokim łukiem, żałując jtym bardziej (też pisał o tym w listach), że obmierzły Colloredo wstąpił na swoje stanowisko w miejsce tak mądrego i światłego arcybiskupa, jakim był Sigismund von Schrattenbach...

                  Tak nieprawdopodobnego wyznania wiary w Eucharystię, jakim jest "Ave verum Corpus", żaden inny kompozytor nie napisał - a ta kompozycja powstała pół roku przed śmiercią Mozarta... Jakos bycie masonem w szczerości tworzenia muzyki z zaozenia liturgicznej Mozartowi nie przeszkadzało wink przywilej geniusza wink

                  IPode
                  > jrzewam, że to "wysublimowanie" to po prostu patyna czasu. Zobaczysz, za 200 l
                  > at (zakładając, że świat tyle potrwa) jakaś callja2 będzie z niesmakiem informo
                  > wać panny młode, że jak już muszą mieć coś świeckiego na wyjście, to niech to b
                  > ędą Beatlesi, a nie te nowomodne zespoły.
                  Gdybać to sobie możemy wink I tak najbardziej "kościelnie liturgiczną" muzyką nadal pozostaje chorał gregoriański i polifonia palestrinowska - i w tym stylu nadal komponuje się utwory.
                  Nie uprzedzajmy faktów - ja Beatlesów, mimo miłosci do nich, nie ukościelnię. Poza tym irytuje mnie ślepoowcze nasladownictwo anglosasko-protestanckich filmowych "wyjść z kościoła" przy wtórze Beatlesów właśnie.. To już "swojej" muzyki nie mamy?!

                  Może jakby ktoś zaproponował wyjście z koscioła w takt poloneza Chopina czy nawet Kurpińskiego, mniej bym protestowała :-p
                  Ale i tak poloneza raczej proponowałabym na pierwszy taniec, niż na wyjście z koscioła.
    • Jak czytam ten watek to bardzo sie ciesze ze podziekowalam za czlonkowstwo w KK. Nadmiar decorum przyprawia mnie o migrene.
      • Po wielu godzinach szukania znalazłam utwór na wyjście który nie jest marszem Mendelsona
        Jest to muzyka z finału Allegro Handla.
        www.youtube.com/watch?v=Yc7uG_kbEnk&feature=related
        • To nie jest "muzyka z finału" ani nawet "z Allegro", to po prostu "Muzyka ogni sztucznych" Haendla, czyli utwór bankietowo-plenerowy wink
          Specyficzny, bo głośniejszy i bardziej huczny rodzaj "Tafelmusik" - muzyki do posiłku smile czyli zdecydowanie bardziej pasuje na weselisko, niż do świątyni, choc już wiemy, że akurat "Twojemu" księdzu ten temat zwisa.

          Co nie zmienia faktu, że Haendlowi to po prawdzie nigdy nie udało się napisac nic "brzydkiego", wenę miał nieprawdopodobną.
          • Callja...jesteś tak żałosna w tej swojej 'fanatyczności', ze aż szkoda gadać....Jesteś głupio-mądrą, nawiedzona babą, przemądrzałą,że aż strach. Preludium to niby jest pieśń liturgiczna? 200 lat temu było to taką samą rozrywką jak teraz all you need....wpierasz wszystkim od lat swoje oszołomskie wizje...skończ już bo nudna jesteś! i na pocieszenie Ci powiem ,że i tak nikt nie korzysta z Twoich super rad. A jak jesteś taka święta to zacznij sie tak zachowywac a nie wszytskich obrażasz dookoła- masz za swoje! Buziaczki , fuuuuuuuuuuuuuuuuuuuj!
            • A skoro już mówimy o ludziach i rzeczach żałosnych, ten post na pewno do nich należy uncertain. Doceniamy wiedzę callji i wiele osób korzysta z niej, więc z łaski swojej idź gdzie indziej szerzyć swoje mądrości. A może najlepiej poproś kogoś mądrego o odłączenie klawiatury, żeby cię nie kusiło do pisania głupot.
              --
              Wybór imienia dla dziecka powinien być dokonany wspólnie, w przypadku niemożności osiągnięcia porozumienia o wyborze imienia zdecyduje sąd opiekuńczy.
              • Doceniamy? Piszesz w liczbie mnogiej?
                Bo widzisz, my nie doceniamy ponizania mimo, ze okraszone wiedza.
                • Ojej....smile Chomiczkami....jak widzisz, nie wszystkie doceniamysmile
                  • marija69 napisała:

                    nie wszystkie doceniamysmile

                    Przynajmniej bezprzymusowo przyznajesz się do własnej odporności na wiedzę wink Doprawdy, jest się czym chwalić!!
                    Cóż za samoświadomość, a jaka skromność!!!!

                    chomiczkami - dziękuję smile
                    • A moze niektorzy sama wiedze doceniaja, ale juz styl jej podawania nie? Tak do refleksji.
                      • Dokładnie tak jak mówi bufka, ale do tak głupio ąrdej osoby jak callia to nigdy nie dotrze wink
                        • Ręce i cycki opadają, normalnie. Ktoś pyta - ktoś inny odpowiada zgodnie ze swoją wiedzą. Ale niezgodnie z meinstrimem najwyraźniej...
                        • 04.03.12, 18:45
                          Sprawdziłam, poczytałam, po prostu tak masz.... uncertain
                          • Oj Raszefka, nie wiem czy do mnie pijesz czy do marjia69, ale jak dla mnie sugestia Calii ze ktos kogo raza jej posty musi od razu byc "odporny na wiedze" jest najzwyczajniej obrazliwa. Ja np. bardzo szanuje wiedze (choc w kwestiach muzycznych akurat posiadam wlasna i nie musze korzystac z tej caliowej), natomiast nie znosze zadecia i mentorskiego tonu na rozrywkowym forum ktore podczytuje dla relaksu. Troche humoru mile panie! I tyle.
                            • Bukfa, spoko nie to Ciebie, tylko do trolla, który odzywa się głównie po to, żeby komuś przypieprzyć.
                              Z tego, co wyczytałam gdzieś wcześniej, nie jesteś członkiem KK, zatem możesz nie rozumieć, o co chodzi Callji. Ja rozumiem i popieram. I akurat kwestie przez Nią poruszane nie mają charakteru rozrywkowego.

                              Również pozdrawiam, miłego, ciepłego tygodnia.

                              (bo poza tym czytam to forum wyłącznie rozrywkowo, bo lubię śluby wink )
                              • Nie wiem czemu, kogos kto odwazyl sie skrytykowac, odrazu nazywacie trollem. Co to, tylko peany mozna na czesc Callji wyglaszac?

                                Tak sie sklada, ze ja rowniez po niektorych jej wypowiedziach mam negatywne wrazenie. I przykro mi, ale tez przez to nie doceniam – a na zdrowy rozum powinnam, jako, ze zawsze szanowalam ludzi, ktorzy znaja sie na temacie… a tu niestety…
                                Jesli juz ktos tak zacielke broni “arcyistotnych” spraw i chce swiecic przykladem i zgrywa swietego, a z drugiej strony jest poprostu czasem niemila, kpi i nasmiewa sie z (notabene Bogu ducha winnego) blizniego, plus traci zarozumialstwem na kilometr, to dopiero jakis niesmak pozostawia i wielki znak zapytania. W takim wypadku, to naprawde zadna jej wiedza nie robi na mnie wrazenia -widac mozna znac sie na kodeksach i przepisach a za to podstaw chrzescijanskiego zachowania nie wykazywac- bo dla mnie osobiscie, taka osoba, zawsze pierwsza do skrytykowania w dosc niemily sposob, krzyczenia i karcenia czesto wrecz w wysmiewczym tonie, nie jest przykladem jak czlonek KK powinien postepowac wzgledem bliznich. Wszystko to o czym pisze Callja mozna zupelnie inaczej przekazywac.

                                I prosze mnie zle nie zrozumiec, ta wiedze sama w sobie bardzo szanuje i popieram , za to sama osoba Callji jest dla mnie kontrowersyjna.
                                kropka
                                No ale dla Callji widac wazniejsze jej kodeksy i przepisy, moze tez troche czasu poswiecilaby na lecture Pisma Swietego

                                --
                                No doubt exists that all women are crazy; it's only a question of degree
                                • violetlake napisała:

                                  > nie doceniam

                                  Ma do tego prawo. Nie mam żadnych pretensji. "Jeszcze się taki nie narodził, co to by wszystkim dogodził".
                                  Mam świadomość, że konsekwentne bronienie swojego zdania bywa oceniane jako... kontrowersyjne.

                                  I tylko jedno mnie zastanawia - to wątek o muzyce, czy sąd kapturowy nad moją skromną osoba, "lubię-nie lubię, doceniam-nie doceniam"???
                                  Chyba nie o to tutaj chodzi.
                                  • Nie, nie o to chodzi, tak samo nigdy nie pyta Ciebie o to kto jest w KK fe, a kto cacy. Wystarczy odpowiedziec krotko i zwiezle co proponujesz i co wg Ciebie wypada. Natomiast Ty w kazdej dyskusji wprowadzasz, pytana czy tez nie, elaboraty nt. tego co Ci sie nie podoba i to czesto i gesto w dosc niemily sposob.

                                    Takze ja tez wyrazam swoja opinie, jako ze zagladnelam ktorys raz do watku w ktorym sie udzielasz i widze dokladnie te same schematy. Nie zeby mnie jakos bardzo przejmowala twoja osoba... ale nie wiem, moze po prostu nie lubie notrycznych krytykantow, ktorzy sa pierwsi do oceniania i patrzenia z gory innych. Takich, ktorzy uprawiaja czarnowidztwo, typu ze msze dla dzieci to samo zlo, scholki rujnuja do zgliszczy sacrum a ich spiew uraga uchu Boga (ktory, jak stwierdzilo paru hierarchow, lubuje sie tylko w utworach najwiekszych tuzow muzyki klasycznej wink ), ze pojmowanie modlitwy, liturgii i radosci wiary przez czlowieka prostego jest niepomiernie gorsze od modlitwy i przezywania czlowieka wyksztalconego (patrz. Twoja osoba), ksieza to jedna wielka banda ignorantow ktora ciagnie Kosciol na czarne dno. Ba! nawet JPII sie pare razy oberwalo, itd itp… Dla mnie to z lekka pachnie megalomania.
                                    Heh, az czasem sie zastanawiam jak Ty wytrzymujesz co niedziele w kosciele, bo pewnie trafiasz co jakis czas na takie "kwiatki" ktore ciezko Ci scierpiec (no chyba, ze dobralas sobie miejsce wg Ciebie bez skaz)…. No ale mniejsza z tym, to jak piszesz twoje zdanie i nie musze sie z tym zgadzac.

                                    I sorry, tak to jest watek o MUZYCE… ale to wszystko to Ty od siebie dodajesz do dyskusji. I jak to sie ma do tematow, gdy zwykle ktos pyta jedynie o zaproponowanie paru utworow?? Niestety, Ty nigdy nie mozesz sie powstrzymac, by tu czy tam wbic swoja megakrytyczna szpile. Nie za ladnie to o Tobie swiadczy jako o katoliku, a jesli tak usilnie starasz sie byc autorytretem w tak waznych dziedzinach, to chyba przydalo sie byc nim w caloksztalcie swojej osoby.

                                    Wiem, ze pojecie wrzucic na luz jest Ci obce, dlatego na koniec zycze troche usmiechu na codzien i pogodniejszego spojrzenia na zycie i instytucje KK, bez doszukiwania sie wszedzie zasadzek szatana wink tongue_out

                                    --
                                    No doubt exists that all women are crazy; it's only a question of degree
                                    • violetlake, że się Tobie chce to tłumaczyć... (nota bene, napisałaś z wyczuciem, a konkretnie).

                                      Ta pani (czy raczej ktokolwiek, kto pisze pod nickiem callja - w sumie poza tym forum, w realu, nie znam osoby smile ) jest bardzo, bardzo powtarzalna i nieprzemakalna. I myli nieprzemakalność z konsekwentnym prezentowaniem poglądów. Już nie raz zwracano jej uwagę na to, iż tak agresywnym stylem psuje skutecznie przekaz skądinąd może i słusznej zawartości, ale widocznie inaczej nie potrafi, widocznie nie chce. Na takie byty internetowe jest nawet stosowna nazwa: to po prostu hejterka.
                                      • Dziewczyny, proszę zakonczcie już ta dyskusje. Każdy ma swoje zdanie i ma prawo je wygłosic ale to nie powód żeby obrzucac sie błotem.
                                        Jest mi przykro ze rozpoczęłam ten wątek. Pozdrawiam Was serdecznie
                                  • Calio, moze faktycznie brzydko Cie tu napastujemy, ale zauwaz za sama w tymze watku zlosliwie drwisz z kilku osob. Spolecznosci ludzkie (takze te wirtualne) maja to do siebie ze reguluja zachowania swoich czlonkow - i tak tez jest na naszym forum. Ja sie naprawde tu powstrzymywalam od przytykow ad personam, az do momentu kiedy nazwalas krytykujaca Cie forumke "odporna na wiedze" (jakby faktycznie jedynie niechec do wiedzy mogla wyjasnic niechec do tonu Twoich wypowiedzi!) A ja juz tak mam ze musze stanac w obronie ucisnionych smile
                                    Pewnie ze milej Ci sadzic ze forumki atakuja Cie bo wola trwac w ignorancji lub nie akceptuja nauk kosciola i odrzucaje je w Twej osobie, ale gdybys czytala uwaznie doczytalabys ze wcale nie o to idzie. Kto wie, moze forumowe przytyki, choc niemile, pomoga Ci sobie uswiadomic jak Twoj styl komunikacji jest odbierany przez innych?
                  • Nie wszystkie, ale wiele. To upoważnia mnie do liczby mnogiej. Ja doceniam i kilka innych osób. Sposób podawania treści jest inną sprawą.
                    --
                    Wymyślone przez Panią imię (...) nie istnieje ani teoretycznie, ani praktycznie. Pomimo to zapewne uzyska Pani aprobatę urzędu stanu cywilnego dla nadania tego imienia dziecku płci męskiej. Jedyne, co moim zdaniem przemawia przeciwko nadaniu go, to wyrzuty sumienia, które będą Panią gryzły z powodu unieszczęśliwienia dziecka takim dziwacznym imieniem. - prof. Walery Pisarek, RJP
    • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • uf. przeczytałam cały wątek i wiecie co? przez takich ludzi, którzy reprezentują KK, jak calija KK się właśnie rozpada. Czy się to podoba czy nie, KK też musi iść z duchem czasów, i ci wszyscy krytykowani przez caliję księża to właśnie starają się robić - zachęcić młodzież do aktywnego udziału we mszy, zachęcić małżonków do ślubu sakramentalnego i tak dalej. Ja rozumiem, że obowiązują kościelne przepisy z czterdziestegopiątego, ale nie zapominajmy, że w każdym społeczeństwie kształtuje się też tzw. prawo zwyczajowe, zwłaszcza w sferach nie tak newralgicznych i nie tak społecznie doniosłych.
      Gdyby to wszystko bylo tak istotne, to 3/4 kościołów świeciłoby pustkami i to nie z powodu braku wiernych, tylko z powodu księży - większość wyleciałaby z hukiem za nieprzestrzeganie procedur. Skoro biskupi, arcybiskupi a nawet jegomość papież pozwalają na wprowadzanie muzyki pozaliturgicznej do liturgii, to z całym szacunkiem, ale calija nie jest dla mnie autorytetem. I nie chodzi mi o wiedzę na temat muzyki, każda z nas ma wiedzę w tej czy innej dziedzinie i się nia tu nie popisuje. Chodzi mi o to rozdmuchiwanie problemu tam, gdzie inni go zupełnie nie widzą smile
      Nie uważam, że słuszną jest muzyka beatlesów podczas mszy, z drugiej strony, mając na uwadze jakość kościelnych, oficjalnych pieśni, zarówno w warstwie muzycznej, jak i lirycznej (te łąki umajone big_grin a moim hitem podczas komunii jest: Pan Jezus już się zbliiiiiżaaaaa), to nie wiem czy "all you need is love" nie jest bardziej na chwałę bożą suspicious
      • acha, wyczytałam właśnie wikipedii że Marsz Mendelsona został skomponowany do... "snu Nocy Letniej" Szekspira big_grin jak może być Mendelson to może być "all you need is love" big_grin
        • Nigdy nikogo do marsza Mendelssohna nie zachęcałam, a o tym, kiedy i dlaczego bocznymi drzwiami trafił na śluby - pisałam nie raz.

          A jesli jedyna metodą "unowoczesnienia" Mszy św. i całego KK ma być li i jedynie uatrakcyjnianie mszy na siłę, wprowadzanei do kościoła elementów rodem z teleturniejów, rapowanie, używanie zwrotów "Jezus jest zaje...sty" etc. - to będzie to bardzo płytkie i jednostronne unowocześnianie. Na zasadzie - zmieniamy sukienkę, ale kąpieli bynajmniej wczesniej nie weźmiemy...
          Ciekawe, jak zatem można tłumaczyć renesans popularności kościoła prawosławnego, który akurat w kwestii liturgii nie unowoczesnia się ani na jotę...

          Szczerze powiedziawszy - też załuję, że w ogóle się odezwałam, odzywam. Swoich poglądów nigdy się nie wypierałam, wstydzić się ich nie zamierzam. I tylko do opadu rąk doprowadza mnie wszechobecne słowo "wyluzuj", czyli: ja i tak zrobię ja mi się zechce, a ty siedź cicho. Bo "ja CHCĘ".
          • jako była członkini oazy i kościoła w ogóle muszę stwierdzić, ze takie właśnie oazowe granie na gitarach jest przekonujące dla młodzieży, tylko właśnie z tego dość szybko się wyrasta, więc tak naprawdę nawet jeśli. jest to atrakcyjne dla pewnych grup wiekowych, to raczej nie tworzy więzi z Bogiem. W sensie miły sposób spędzania wolnego czasu, ale z tego się wyrasta. Kościół chyba nie musi być masowy, tak naprawdę chyba powinien być jakoś tam elitarny. Co prawda jestem ateistką, ale myślę, ze chyba w kościele powinno być inaczej niż w telewizji i na imprezach masowych
            --
            I'm so happy cause today...albo i nie ale co tam smile
            bykom-stop.avx.pl/
          • >I tylko do opadu rąk doprowadza mnie wszechobecne słowo "wyluzuj",

            Ech Callja, kobieto, ty oczywiscie slepo wylawiasz najmniej istotne slowo w calej wypowiedzi, co zreszta zwykle robisz, gdy nie masz argumentu. Mozna powiedziec inaczej, sciagnij klapki z oczu, to Ci sie obraz swiata i ludzi rozjasni. Ale Ty wydajesz sie nie miec w sobie na tyle sily ani rozsadku, zeby wyzbyc sie tego swojego hejterstwa, jak tu ktos to okreslil bardzo dosadnie, acz blisko prawdy.

            Bo "ja CHCĘ". "boMI się to podoboa, boNAM tak się chce". –tak tego typu sa moje "ulubione" kwiatki wink

            Skonczlabys z tym twoim sztandarowym i zalosnym argumentem, ktorym starasz sie udowodnic, ze wiekszosc Katoli dziala na tej zasadzie, bo naprawde bladzisz. I nie jestes w stanie pojac w tym swoim ograniczonym mysleniu najprostszych i najbardziej podstawowych rzeczy. Trudno.

            Jakkolwiek ludzie sie nie modla, czy nie spiewaja, na szczescie wiekszosc z nich robi to dla Boga, a nie dla swojego widzimisie –jak uparcie twierdzisz. Idz swoje poglady szerzyc gdzies na jakies zapyziale wioski, gdzie kroluje tradycja, czesto daleka od kanonow, od ktorej moze i ucho wiednie, ale modlitwa i tak jest szczera i mocna, moze i nawet mocniejsza niz gdziekolwiek indziej i Ty swoim gadaniem tego nie umniejszysz. Juz nawet nie mowie o mszach odprawianych gdzies w buszu wsrod afrykanskich plemion, tymi ludzmi i ich “ulomna” wiara to dopiero musisz gardzic….

            >wprowadzanei do kościoła elementów rodem z tele
            > turniejów, rapowanie, używanie zwrotów "Jezus jest zaje...sty" etc. - to będzi
            > e to bardzo płytkie i jednostronne unowocześnianie.

            ...no oczywiscie, wszystko wrzucasz do jednego gara, zeby latwiej Ci bylo "argumentowac". N to powyzsze, malo ktory katolik przytaknie. Gdybys sie tylko do tego czepiala to ok, ale sek w tym, ze ty sie zwykle przyczepiasz do wszystkiego, czego do worka z powyzszymi przykladami nawet nie mozna wkladac.

            … Ah i tak powinno mi byc teraz wstyd wink tongue_out jako ze ksiadz udzielajacy mi sakramentu malzenstwa (notabene wspanialy teolog i duchowny z ponadprzecietnym powolaniem do nawracania ludzi i prowadzenia ich we wlasciwym kierunku), tez zainicjowal oklaski w jednym z najszczesliwszych momentow mojego duchowego zycia … a trzeba bylo schylic glowy w powadze i to bez grymasu usmiechu, bo ten przeciez, tak samo jak oklaski jest przejawem wielkich pozytywnych emocji,( ktore Bogu wg Ciebie uragaja) I teraz wychodzi ze mialam teleturniej a nie slub. Heh wink Serio, az zal to czytac, ze kolejny tak wspanialy ludzki pierwiastek, jak spontaniczna radosc, jest uwazany przez Ciebie za cos karygodnego… a fee!

            --
            No doubt exists that all women are crazy; it's only a question of degree
          • Bo powinnaś była powiedzieć pis end laf, god bles ju, evribady klap jo hends. I wszyscy byliby zadowoleni.

            Nie wiem, czy prawosławie, ale coraz większą popularnością cieszą się wśród młodych ludzi "msze rzymskie".
          • callja napisała:

            > Swoich
            > poglądów nigdy się nie wypierałam, wstydzić się ich nie zamierzam.

            No to gratuluje. A zaprawde powiadam Ci, ze powinnas. Mam na mysli obrazanie innych. Tego generalnie dojrzaly emocjonalnie czlowiek sie wstydzi, jesli mu sie zdarzy.

            >I tylko do o
            > padu rąk doprowadza mnie wszechobecne słowo "wyluzuj", czyli: ja i tak zrobię j
            > a mi się zechce, a ty siedź cicho. Bo "ja CHCĘ".

            Alez Calio, przeciez dokladnie to robisz. Jedynie bez slowa "wyluzuj".



            --
            http://www.weddingfavors.org/wedding-countdown/countdown.php?width=300&height=96&bg=598a&date_month=03&date_day=31&date_year=2012&un=Me %26 My Beloved One&un2=getting married in
      • ylfeth napisała:

        Callja przedstawia zatwierdzone przez KK zasady dotyczące muzyki liturgicznej, okraszajac je często własnymi trochę za daleko idącymi komentarzami, ale meritum sprawy to nie zmienia. Nie wszystkim te zasady się podobają, podobnie jak inne zasady głoszone przez KK. Ale zastrzelanie posłańca niosącego złe wieści to jest trochę przesada.

        • A co, jeśli posłaniec bawi się w samozwańczego sędziego i na dodatek strzyka jadem smile ?

          • blue.bluebell napisała:

            > A co, jeśli posłaniec bawi się w samozwańczego sędziego i na dodatek strzyka ja
            > dem smile ?
            >
            Toteż piszę, że komentarze callji idą trochę za daleko, ale widzę, że obrywa się jej również za to, co pisze zgodnie z prawdą i merytorycznie. Trochę jak naskakiwanie na "podłego księdza", że krytykuje seks przed ślubem albo wygłasza kazanie o szkodliwości antykoncepcji podczas gdy zasady KK są właśnie takie, że i seks przed ślubem i antykoncepcja sztuczna są zabronione. Podobnie sztywne zasady dotyczą oprawy muzucznej liturgii.
            • problem w tym, że calija jest bardziej ortodoksyjna od duchownych. i mam wrażenie że robi to tylko i wyłącznie po to, żeby nam udowodnić, ze jesteśmy płytkie, puste i płaskie. I jej pseudomentorskie podejście kojarzy mi się z takimi starymi, zrzędliwymi babami co to syczą przez zęby jak człowiek się w kościele np. zaśmieje pod nosem.
              Ale co ja tam wiem, mnie się podobają praktyki afrykańskich Katoilków.
            • ding_yun napisała:

              > Trochę jak nask
              > akiwanie na "podłego księdza", że krytykuje seks przed ślubem albo wygłasza kaz
              > anie o szkodliwości antykoncepcji podczas gdy zasady KK są właśnie takie, że i
              > seks przed ślubem i antykoncepcja sztuczna są zabronione. Podobnie sztywne zas
              > ady dotyczą oprawy muzucznej liturgii.

              Co prawda to prawda (i ja sie wlasnie z tych wzgledow z KK wypisalam). Ale tez szanuje tych co sie nie wypisali z tymi sprzecznosciami sie zmagaja - bo to jest zycie wlasnie.
              • bukfa napisała:

                >
                > Co prawda to prawda (i ja sie wlasnie z tych wzgledow z KK wypisalam). Ale tez
                > szanuje tych co sie nie wypisali z tymi sprzecznosciami sie zmagaja - bo to jes
                > t zycie wlasnie.

                Ja właśnie jestem na etapie zmagania się ze sprzecznościami i choć oficjalnie ani mentalnie od KK się nie odcięłam to jestem tego coraz bliżej.
                Szanuję tych, co się zmagają bo sama się zmagam, ale prawda jest jaka jest: KK ma swoje zasady, bardzo sztywne, a przynależność do niego nie jest obowiązkowa.
    • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Proszę poczytać intrukcję o muzyce w liturgii po Vaticanum Secundum...
        Bo że się Pan z nią nie zapoznał, to jasne wink

        Aha, reklama tu na forum jest zabroniona, to tak na marginesie wink
        • Callja, dość skrupulatnie czytam Twoje posty i stąd wiem, że tam, gdzie prezentują się ci panowie to może sobie nawet romskie dziecko zagrać "Szła dzieweczka" na akordeonie wink Poza liturgią.

          Inna sprawa, że powyższa reklama jest tanią, żenującą podróbą tej sceny, skądinąd bardzo sympatycznej.
      • O ile mnie wzrok nie myli, to tu już widać sytuację po wyjściu z kościoła, po zakonczeniu mszy. No ale reklama jest chociaż w sympatycznej formie wink
        Jeśli chodzi o muzykę, to wszystko trzeba ustalać z księdzem, to on decyduje i może być autorytetem w tej sprawie- a nie ktoś z forum... Jeden się zgodzi, inny nie, jak komuś zależy to próbować można.
        --
        http://dwdf.daisypath.com/Lxc5p1.png

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.