Ślub z Muzułmaninem. Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jestem z chłopakiem starszym do siebie o 6lat. Jesteśmy razem od 3 i wszystko byłoby super gdyby nie jedno "ale"- no właśnie jest muzułmaninem.
    On mieszka od urodzenia w Paryżu, ma obywatelstwo Francuskie, z zawodu jest inżynierem.
    Jestem z nim w ciązy w 6 miesiącu i jesteśmy zaręczeni. Przyjełąm oświadczyny, ale mimo wszystko mam pewne obawy.
    Wiem, że on mnie kocha, wielokrotnie mi to udowodnił, pomógł mi kiedy byłam ciężko chora i wyłam z bólu w szpitalu. Wiem, że wielu muzułmanów spoza Europy, proponuje małżeństwo, w celu uzyskania wizy europejskiej. Jednak mój narzeczony jest obywatelem UE, zatem, bynajmniej nie jest to jego celem.
    Wielokrotnie rozmawialiśmy o jego i mojej wierze i wielokrotnie się z tego powodu kłóciliśmy! On uważa, że cały problem Islamu polega na tym, że w przeciwieństwie do Kościoła katolickiego - Islam nie posiada instytucji, która ustanawiałaby oficjalną wykładnię doktryny religijnej i przez to każdy muzułmanin interpretuje Koran na swój sposób.
    Czytałam Koran, z czystej ciekawości i według mnie nie jest on taki straszny jak go "malują". Oczywiście NIGDY nie przeszłabym na inna religie.
    Znam jego rodziców- jego matka jest Francuzką a ojciec Arabem. Jego matka pracuje i chodzi normalnie ubrana, zresztą według mnie ma wyczucie stylu i umie się ubrać .
    Moi rodzice go znaja i akceptują, nawet mój brat który na początku był bardzo sceptycznie nastawiony, z czasem go polubił.
    Druga sprawa: podoba mi się wizualnie jako mężczyzna. Jest wysoki, ma jasną europejska skórę po mamie i nieziemskie jasno zielone oczy! Fajnie to wyglada z ciemnymi rzęsami
    Ma kilka wad, które mi przeszkadzają. Jest zazdrosny. Tzn, nigdy mi niczego nie zabronił i nie był podejrzliwy. Mam zgrabne, długie nogi i lubie to pokazywać. Często ubieram krótkie sukienki, spódnice. Kiedy idziemy razem i jakis facet się za mną obróci, to w nim się aż gotuje. Widze po nim, że jest wtedy wściekły, chociaż próbuje to ukryć. Sama nie wiem co mam o tym sądzić, kocham go, ciesze się że jestem w ciąży ale z drugiej strony wielokrotnie kłóciliśmy się o nasze religie. Może jest jakiś kompromis? A może wypowie się osoba, która jest w podonej sytuacji?
    Pozdrawanim.
    • mnie ciekawi co z dziećmi??? mają chodzić do kościoła czy do meczetu? a może i tam i tam?
      dla mojej babci nie do pomyślenia byłoby nie ochrzczenie wnuka sad
    • Ze kolezanka ma i ok, nie znaczy ze tutaj tez bedzie ok. Po pierwsze ze juz masz watpliwosci to jest cos nie tak. Po drugie klocicie sie o religie. Po trzecie facet zazdrosny, ja bym nie wychodzila za maz.
    • Za duże różnice kultur. Nie brałabym pod uwagę ślubu absolutnie.
    • A tak z ciekawości: co zrobisz jeśli on za dwa, trzy, cztery lata zechce pojąć drugą żonę? Weź pod uwagę, że w islamie dopuszczalne jest wielożeństwo. Czy ty, wychowana w kulturze monogamicznej będziesz w stanie zaakcepować, że TWÓJ mąż ma prócz ciebie inną kobietę? Abstrahując już od dalszych konsekwencji jak np. wychowanie dzieci bądź stosunek twój do dzieci [ewentualnej] drugiej żony... Wbrew pozorom "zakochanie" wcale nie rozwiązuje wszystkich problemów, zwłaszcza, gdy w grę wchodzą różnice kulturowe i całkowicie odmienne zasady religijne.
      • Nie zapominajmy, ze to francuski muzulmanin. Szkoda, ze ejgo francuska matka nie wychowala go na chrzescijanina (w Niemczech tez zauwazylam taka przerazajaca regule: niemeickie matki majace dzieci z muzulmanami, pozwalaja na wychowywanie ich w religii ojca sad).
        • Znałam kiedyś właśnie francuza - muzułmanina, który miał trzy żony [kontakt się urwał, acz nie z przyczyn religijnych smile ], więc kraj urodzenia nie ma tu znaczenia. Jego religia dopuszcza wielożeństwo i tyle. Inna kwestia, że muzułmanie mają OBOWIĄZEK wychowywać dzieci w swojej religii - chrześcijanie też, tylko, że matki - nibychrześcijanki często mają to głęboko w nosie.
      • Dla Muzułmanów bardzo ważny jest kontrakt małżeński, w którym można zawrzeć wszystko bez czego nie można się obejść,
        np. wolność praktykowania religii, albo jednożeństwo. I w takiej sytuacji Muzułmanin nie ma prawa zawrzeć kolejnego związku małżeńskiego.
        • Owszem, kontrakt małżeński jest istotny. Tylko nie zapominaj, że interpretacja tegoż już jest rzeczą delikatnie mówiąc "dowolną" - opowiadał mi znajomy, że jego kuzynka zawarła w kontrakcie ślubnym jednożeństwo - i jej mąż [muzułmanin] żonę miał tylko jedną, ale Koran nie zabrania mieć mężczyźnie dowolną ilość nałożnic - czyli de facto kobieta musiała się godzić, z każdą kochanką, jaką jej mąż sobie sprowadził - kontrakt małżeński zabraniał mu tylko poślubienie którejś z nich... Więc jeśli jesteś zdecydowana na ślub - kontrakt przeczytaj baaardzo uważnie, w miarę możliwości skonsultuj go z prawnikiem i specjalistą od prawa koranicznego - w Polsce też można znaleźć meczet i imama, któy ci objaśni interpretacje poszczególnych punktów kontraktu zawartych przez twojego partnera.
          • Jego rodzice są normalnym małżeństwem, poznali się na studiach. Nie bardzo rozumiem dlaczego ich syn, który w połowie jest Europejczykiem maiłby być bardziej ortodoksyjny?
            Koran nie zezwala na zdradę małżeńska, czytałam cały z ciekawości od deski, do deski. Cudzołóstwo i zdrada małżeńska są surowo zakazane w Koranie. Zarówno ze strony kobiety jak i mężczyzny.
            • W Koranie wiele zależy od interpretacji - a ta jest zależna wyłącznie od woli interpretującego. Nie będę ci wmawiać, że jestem specem od "prawa koranicznego" - bo nie jestem. Koran przeczytałam coś koło 300 lat temu i nie czuję potrzeby wracać. Natomiast wiem, o takiej a nie innej interpretacji zapisu o jednożeństwie w kontrakcie ślubnym - ponoć facet się powołał na któreś wersy Koranu i ... "obszedł" kontrakt.
              Natomiast jeśli nie ma między wami porozumienia w kwestii religii - nie wróżę dobrze temu związkowi. Nie ma w tej sprawie możliwości kompromisu - chyba, że któreś z was byłoby niezbyt gorliwie wierzące. Natomiast jeśli oboje wiecie, że "lekki" stosunek do wiary w grę nie wchodzi - nie ma opcji, że będzie dobrze. Chociażby w kwestii dzieci - on będzie obstawał, by były wychowywane w regułach islamu - ty zaś [przynajmniej z założenia] wolałabyś wyznanie chrześcijańskie. Ani jego ani twoja religia nie dopuszcza wychowania dziecka w innej wierze...
              Skoro masz wątpliwości [a jak sama piszesz - masz] to wstrzymałabym się ze ślubem. Zwłaszcza, że wbrew temu co piszesz wcale nie jedynym powodem konfliktów jest religia - piszesz też np. że jest zazdrosny i gwałtowny, a do tego jednak [mimo, że jest z Francji] odmienność kullturowa... Na twoim miejscu chyba bym nie zaryzykowała ślubu.
          • No właśnie nie jestem zdecydowana na ślub.
            Żadne z nas nie chce i nie ustąpi w kwestii religii. To jest chyba jedyny powód naszych poważniejszych kłótni. Szkoda. Bo jak go poznałam, do głowy by mi nie przyszło że jest Muzułmaninem. Do głowy by mi nie przyszło, że ma arabskie korzenie.
            • jeśli żadne z Was nie ustąpi no to chyba lepiej będzie jak się pożegnacie
              • Wlasnie. Do autorki watku: ale jak poczeliscie dziecko, to juz wiedzialas, ze to muzulmanin?! I ze beda problemy z wychowywaniem dziecka w religii? Odwoluje do slynnej "wojny religijnej" miedzy Rita Hayworth a jej arabskim mezem...
                • Tak wiedziałam, że jest muzułmaninem, mieszkamy ze sobą we Francji od 2lat, a jesteśmy razem od 3. Kończę tutaj studia.
                  Na początku jak go poznałam nie wiedziałam że jest wyznawcą Islamu, bo wygląda jak Europejczyk,po prostu na początku spodobał mi się fizycznie.
                  Ani ja, ani on nie jesteśmy fanatykami religijnymi, chociaż dogryzamy sobie nawzajem, co jest przyczyną wielu konfliktów i spięć.
                  Moi rodzice na początku byli bardzo negatywnie nastawieni, ale jak go poznali zmienili zdanie i bardzo go lubią. Po raz drugi towarzyszył mi i mojej rodzinie podczas Święt Bożonarodzeniowych w Polsce. Ogólnie to mój narzeczony i jego rodzice są bardzo otwartymi i tolerancyjnymi ludźmi.Ale mimo wszystko ani ja ani on, nie chcemy ustąpić w kwestii wiary. Chciałabym żeby moje dziecko było ochrzczone, natomiast według Islamu dziecko powinno przyjąć religię ojca. Coraz więcej jest z tego powodu spięć i sprzeczek między nami, dlatego mam wątpliwości czy ślub jest rzeczywiście dobrą opcją.
                  • Tak czytam Twój wątek więc się wtrącę smile
                    Wiele Europejek związało się z muzułmanami, powyrabiało (wspólnym) dzieciom paszporty (odwiedziny w Maroko, Egipcie itp. dalszej rodziny) a po pewnym czasie znikały i dzieci i mąż i paszporty a Polki w w/w państwach nie miały żadnych praw do dzieci. Smutne? Ano smutne.
                    Piszesz, że rodzice narzeczonego są normalni i nie ortodoksyjni. Jak poszperasz w necie znajdziesz wiele historii kobiet, których arabscy europejscy mężowie ni z gruchy ni z pietruchy w trzecim pokoleniu w Europie przeżyli wielkie nawrócenie i chcieli 'chrześcijańskim' żonom chusty zakładać.
                    Jeśli masz wątpliwości, nie zmieniaj stanu cywilnego.
                    • Ale mój chłopak ma obywatelstwo Francuskie i paszport UE, bo urodził się w Europie. Nie wiem czy czytałaś/ czytałeś mój głowny post?
                      Marokańczycy, Egipcjanie, Turcy to nie są Arabowie, łączy ich jedynie religia. Nawet wyglądem się różnią.
                      Mój chłopak jest w połowie Francuzem i w połowie Arabem, nawet nie wygląda jak Arab. Jasne oczy, cera, wysoki, szczupły itp.
                    • auto.auto napisała:


                      > Wiele Europejek związało się z muzułmanami, powyrabiało (wspólnym) dzieciom pas
                      > zporty (odwiedziny w Maroko, Egipcie itp. dalszej rodziny) a po pewnym czasie z
                      > nikały i dzieci i mąż i paszporty a Polki w w/w państwach nie miały żadnych pra
                      > w do dzieci. Smutne? Ano smutne.

                      Tylko, że on ma obywatelstwo Francuskie, więc ewentualnie mógłby mnie wywieźć do Francji, gdzie i tak mieszkamysmile
                      A jego ojciec pochodzi z Emiratów Ar.
                      Zapewniam Cię, że on nie chce mnie "naciągnąć" na paszport, bo paszport UE posiada. Pochodzi z b. zamożnej, wykształconej rodziny. NA początku naszej znajomości nie wiedziałam, nawet nie przyszłoby mi do głowy że jest po części Arabem.
                      Jedyną barierą jest RELIGIA, a ja nie chcę żeby moje dziecko wychowywało się w wieże Islamu.
                      • ainonimka88 - Saudyjczyków, Marokańczyków, Egipcjan, Pakistańczyków nie łączy (jak piszesz) tylko religia. Łączy ich AŻ religia, mentalność i wspólny nakierowany na religię bardzo patriarchalny światopogląd.
                        Piszesz, że rodzinę ma świecką, ale z Twoich postów (tak, przeczytałam wszystkie) wynika, że narzeczony chce wychowywać dzieci w wierze islamu. Jeśli naprawdę chcesz się dowiedzieć z czym to się łączy, to poszperaj w necie zamiast wierzyć w powtarzane przez naiwnych, bajki.
                        Będę brutalna: pewnie nie Ty jedna dałaś się złapać na ładne oczy śniademu muzułmaninowi. Paszport i obywatelstwo Francji, ok. A ile rodziny w Emiratach ma Twój przyszły teść? Czy tak ciężko wyobrazić sobie sytuację, w której kłócisz się z mężem a on przy pomocy własnego ojca wywozi Wasze dziecko do Emiratów i figę je potem widzisz? Mąż hajta się (ponownie) z ładną arabską dziewicą i żyją sobie długo i szczęśliwie? Nie oglądałaś żadnego odcinka Rutkowskiego, który stara się wywieźć dziecko jakiejś naiwnej Polki, która miała dziecko z muzułmaninem?
                        Przepraszam, że tak ostro, ale Ty chyba nie jesteś w stanie trzeźwo ocenić sytuacji.
                        • auto.auto napisała:

                          > ainonimka88 - Saudyjczyków, Marokańczyków, Egipcjan, Pakistańczyków nie łączy (
                          > jak piszesz) tylko religia. Łączy ich AŻ religia, mentalność i wspólny nakierow
                          > any na religię bardzo patriarchalny światopogląd.
                          > Piszesz, że rodzinę ma świecką, ale z Twoich postów (tak, przeczytałam wszystki
                          > e) wynika, że narzeczony chce wychowywać dzieci w wierze islamu. Jeśli naprawdę
                          > chcesz się dowiedzieć z czym to się łączy, to poszperaj w necie zamiast wierzy
                          > ć w powtarzane przez naiwnych, bajki.
                          > Będę brutalna: pewnie nie Ty jedna dałaś się złapać na ładne oczy śniademu muzu
                          > łmaninowi. Paszport i obywatelstwo Francji, ok. A ile rodziny w Emiratach ma Tw
                          > ój przyszły teść? Czy tak ciężko wyobrazić sobie sytuację, w której kłócisz się
                          > z mężem a on przy pomocy własnego ojca wywozi Wasze dziecko do Emiratów i figę
                          > je potem widzisz? Mąż hajta się (ponownie) z ładną arabską dziewicą i żyją sob
                          > ie długo i szczęśliwie? Nie oglądałaś żadnego odcinka Rutkowskiego, który stara
                          > się wywieźć dziecko jakiejś naiwnej Polki, która miała dziecko z muzułmaninem?
                          > Przepraszam, że tak ostro, ale Ty chyba nie jesteś w stanie trzeźwo ocenić sytu
                          > acji.
                          >
                          Po pierwsze: to nie jest śniadysmile
                          Po drugie: W Emiratach Arabskich, bardzo chciałabym mieszkać! Byłam tam wielokrotnie, zarobki są kilkadziesiąt razy wyższe niż w Europie, kobiety mają pełne prawa. W Dubaju możesz chodzić ubrana jak chcesz, możesz pracować, uczyć się, jeździć autem. co tylko zechcesz. No i Emiraty arabskie mają najniższy wskaźnik przestępczości na świeciesmile
                          Po trzecie: Nie ma możliwości wyjazdu z niemowlęciem do Emiratów Arabskich. Obywatelstwo EA można mieć tylko jedno i nie da się je kupić za żadne pieniądze. Można pracować za bardzo duże pieniądze, na wizie pracowniczej ale obywatelstwa Ci nie dadzą. A on ma już obywatelstwo Francuskie.
                          No i nie bardzo rozumiem: dlaczego jego ojciec, który jest 100% Arabem i muzułmaninem, nie postąpił tak jak mówisz w stosunku do jego matki- Europejki? Dlaczego miałby być bardziej ortodoksyjny od swojego Ojca?

                          • Dziewczyno! Życzę Ci jak najlepiej smile

                            Poczytaj proszę chociaż trochę o związkach Europejek z muzułmanami zanim zmienisz stan cywilny.

                            PS. Kobieta w islamie nigdy nie będzie miała takich samych praw jak mężczyzna, ponieważ wg islamu jest słabsza i niezdolna do samodzielnego podejmowania decyzji - stąd konieczność posiadania męskiego opiekuna.

                      • Podejrzewam że będziecie się bić o dziecko, Ty chcesz dla dziecka swojej wiary, on swojej, skąd wiesz że on bez oporów zostawi Ci dziecko?
                        W życiu za niego nie wychodź.
    • nie rozumiem ludzi, którzy kłócą się o religię. Jesteś jakaś fanatyczną religii katolickiej ? Przecież to nie ma żadnego znaczenia uncertain Każdy wierzy w to co chce i widocznie ty masz z tym problem
      • mojemieszkanie24 napisała:

        > nie rozumiem ludzi, którzy kłócą się o religię.
        Nie musisz rozumieć wszystkiego. Każdy ma jakieś ograniczenia.
      • mojemieszkanie24 napisała:

        > nie rozumiem ludzi, którzy kłócą się o religię. Jesteś jakaś fanatyczną religii
        > katolickiej ? Przecież to nie ma żadnego znaczenia uncertain

        To widać, że nie rozumiesz.


        --
        Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

    • Skoro to jest Francja to z tego co wiem tam można zalegalizować związek partnerski .Slub tylko dlatego ,że jesteś w ciąży ??? po co ??? pytasz na forum o bardzo trudne i ważną kwestie czyli sama nie jesteś pewna swojej decyzji .Lepiej się nie spieszyć ,poczekać na śłub nigdy nie będzie za późno
    • Ja bym na Twoim miejscu poczekala ze slubem. Nie dlatego ze narzeczony jest muzulmaninem, ale dlatego ze najwyrazniej (mimo 3-letniego zwiazku) nie przepracowaliscie fundamentalnej kwestii religii i wychowania przyszlego dziecka. Piszesz ze chcesz kompromisu, ale tez nie absolutnie nie bierzesz pod uwage wychowania dziecka w wierze ojca. Ojciec tez wydaje sie nieskory do negocjacji. Jakim wiec sposobem mielibyscie osiagnac ten pozadany kompromis? I jeszcze jedna obserwacja: opisujac narzeczonego w wielu postach skupiasz sie przede wszystkim na jego fizycznej atrakcyjnosci, co jest oczywiscie bardzo fajne, ale nie jako fundament udanego malzenstwa. W przeciwienstwie do innych tu piszacych nie mam obaw typu maz-muzulmanin ukradnie Ci dziecko, wezmie druga zone, itp. Raczej bym sie zastanowila nad Wasza dojrzaloscia jako pary (w sensie dojrzalosci do malzenstwa oczywiscie). To nie dziewietnasty wiek ze ciaza musi zaraz konczyc sie slubem.
      • Wielokrotnie poruszaliśmy tematy posiadania w przyszłosci dzieci i ja zgodziłam sie na wychowanie ich w wierze Islamu i że nie będę miała z tym żadnego problemu. Zmieniłam o 180 stopni zdanie, kiedy zaszłam w ciąże (nieplanowaną).
        Nie wyobrażam sobie na dzień dzisiejszy wychowywać swojego dziecka na Muzułmanina. Wolałabym, żeby był ochrzczony w KK. Mój narzeczony nie chce się na to zgodzić, ponieważ według Islamu dziecko dziedziczy religię po ojcu.
        Myslałam, że znajdziemy kompromis i damy naszemu dziecku wybór. Nie bedziemy wychowywać go w żadnej wierze, a dopiero jak dorośnie - zdecyduje samo czy chce być Chrześcijaninem, Muzułmaninem czy ateistą. Ale mój chłopak też jest na NIE.
        Jeśli chodzi o ślub- to nie jest spowodowany ciążą. On od dłuższego czasu się do tego przyczyniał. Rozmawialiśmy kiedyś, że weźmiemy ślub pod koniec moich studiów. No i właśnie w tym roku bronię pracę magisterska.
        • A, to zmienia postac rzeczy. Czyli mieliscie umowe, ale Ty sama siebie zaskoczylas kiedy dzieko stalo sie czyms realnym. Wiesz co, mysle ze na tym forum nie znajdziesz chyba konstruktywnych pomyslow dogadania sie w tej kwestii (poza radami typu "rzuc Araba"). Ja bym na Twoim miejscu poszukala ludzi ktorzy zyja w takich wieliwyznaniowych zwiazkach (na pewno maja jakies francusko- czy angielsko-jezyczne grupy internetowe) i tam popytala. A ze slubem sie powstrzymajcie dopoki nie znajdziecie rozwiazania. Jak tu ktos sugerowal, zwiazek partnerski moze byc na razie dobrym kompromisem w sensie ulatwienia prawnej strony zycia - ale i to Was "zwiaze" wiec uwazajcie. Powodzenia.
        • ainonimka88 napisał(a):

          > Myslałam, że znajdziemy kompromis i damy naszemu dziecku wybór. Nie bedziemy wy
          > chowywać go w żadnej wierze, a dopiero jak dorośnie - zdecyduje samo czy chce b
          > yć Chrześcijaninem, Muzułmaninem czy ateistą. Ale mój chłopak też jest na NIE.

          Uważam, że twój chłopak ma rację. W tych sprawach nie istnieje kompromis. Równie dobrze mogłabyś swojemu dziecku nie kazać się myć ( kiedyś sam zdecyduje, czy chce być czyściochem czy brudasem) albo nie uczyć go mówienia "Dzień dobry" spotykanym znajomym (będzie dorosły, to zdecyduje, czy stosować sv w codziennym życiu). Przekazujemy dzieciom nasz system wartości i wiarę - pod warunkiem oczywiście, że naprawdę szczerze wierzymy. Twój chłopak, jak widać, wierzy szczerze i głęboko, więc naturalne jest, że chce tę wiarę przekazać swoim dzieciom. Byłoby dziwne, gdyby zaczął mówić do dziecka: "Ja wierzę w to, mama w tamto, ale mam głęboko gdzieś, w co ty uwierzysz - wierz sobie, w co chcesz albo nie wierz w ogóle, mnie to nie obchodzi". Dlatego, jeżeli ty równie szczerze i głęboko wierzysz, to naprawdę trudno oczekiwać jakiegoś kompromisu.


          --
          Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

          • Tyle, że idąc takim tokiem myślenia, to małżeństwa "mieszane" są bezsensu. Przykładowo: dziecko wyznaje religię Ojca. A Matka, to kim jest? Poganką? Innowiercą?
            Osobiście chciałabym, aby nasze dziecko wychowywane było w religii Katolickiej. Jednak według mnie, najbardziej sprawiedliwym rozwiązaniem byłoby dać dziecku możliwość wyboru.
            • Poganie to ludzie, którzy wyznają wielobóstwo, więc raczej mało to prawdopodobne. smile

              Matka jest w tym wypadku osobą, która nie wyznaje żadnej wiary szczerze i głęboko. Ponieważ trudno jest nie wierzyć w nic, najczęściej wierzy, że tak naprawdę Boga nie ma, albo jest, ale nie przejmuje się On sprawami ludzkimi, i w związku z tym nie należy Nim się przejmować. Tak czy inaczej - świadomie lub nie - będzie podważała wychowanie religijne ojca. Gdy matka podważa i bierze w wątpliwość słowa ojca, a ojciec matki - odpowiedz sobie sama, jakie to daje wychowanie dziecku, jaką mu wodę z mózgu robi, i jaką daje podstawę do dorosłego życia.
              Nie mówię, że takie małżeństwo nie może być szczęśliwe. Mówię tylko, że wychowanie dziecka przez dwoje wierzących w co innego ludzi jest zadaniem karkołomnym. Na tej krzyżówce dziecko zawsze przegra.


              --
              Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

              • hanna26 napisała:

                > Poganie to ludzie, którzy wyznają wielobóstwo, więc raczej mało to prawdopodobn
                > e. smile
                Tak, masz racje. Mój błądwink

                > Matka jest w tym wypadku osobą, która nie wyznaje żadnej wiary szczerze i głębo
                > ko. Ponieważ trudno jest nie wierzyć w nic, najczęściej wierzy, że tak naprawdę
                > Boga nie ma, albo jest, ale nie przejmuje się On sprawami ludzkimi, i w związk
                > u z tym nie należy Nim się przejmować. Tak czy inaczej - świadomie lub nie - bę
                > dzie podważała wychowanie religijne ojca. Gdy matka podważa i bierze w wątpliwo
                > ść słowa ojca, a ojciec matki - odpowiedz sobie sama, jakie to daje wychowanie
                > dziecku, jaką mu wodę z mózgu robi, i jaką daje podstawę do dorosłego życia.
                > Nie mówię, że takie małżeństwo nie może być szczęśliwe. Mówię tylko, że wychowa
                > nie dziecka przez dwoje wierzących w co innego ludzi jest zadaniem karkołomnym.
                > Na tej krzyżówce dziecko zawsze przegra.
                >
                >

                A może to jest błąd jaki popełnia większośc ludzi , chcąc koniecznie "sklasyfikować" swoje dzieci i siebie do jakiejś kultury,religii. Może warto uczyć ich poszukiwania siebie samego w środku , a nie dookoła, na zewnątrz w przemijających i zmiennych zasadach i dać dziecku wolny wybór? Niech samo zdecyduje, gdy dorośnie.
                P.S Mój narzeczony jest dzieckiem ludzi z małżeństwa "mieszanego". Jego Mama jest Chrześcijanką, a Ojciec Muzułmaninem. Był wychowywany zgodnie z religią Ojca.
              • Z drugiej strony dziecko z takiej mieszanej rodziny rozumie od malego ze nie ma na swiecie zgody w kwestiach religijnych, i za kazdy musi myslec sam za siebie.
                • bukfa napisała:

                  > Z drugiej strony dziecko z takiej mieszanej rodziny rozumie od malego ze nie ma
                  > na swiecie zgody w kwestiach religijnych, i za kazdy musi myslec sam za siebie
                  > .
                  Każda kultura ma plusy, ale także i minusy. Można postarać się łączyć plusy kilku kultur i wziąć je za swoje. To my kształtujemy kulturę. Tożsamość kulturowa dzieci z "mieszanych" związków powinna być właśnie taką cosmopolitan mix.
                  Dla niektórych z nas zakorzenienie w jednej kulturze i religii jest bardzo ważne dla samoidentyfikacji, samoprzynależności. Jeśli obojgu rodzicom zależy na ich własnych kulturach i religiach - wtedy wiele będzie zależeć od osobowości, charakteru dziecka (wewnętrzna rozterka, czy też próba spójnego złączenia dwóch kultur w jedno). Dlatego według mnie "mieszane" małżeństwa powinny dać dziecku wolność wyboru. Jest to najbardziej rozsądny kompromis i najbardziej sprawiedliwy, według mnie.
    • ok a powiedz mi co się dzieje w sytuacji,gdy Ty nie zgadzasz się na ślub ? co z dzieckiem wychowujesz je Ty czy ojciec dziecka ? co by się stało ,gdybys za niego nie wyszła ?
      • brzuchaczek napisała:

        > ok a powiedz mi co się dzieje w sytuacji,gdy Ty nie zgadzasz się na ślub ? co z
        > dzieckiem wychowujesz je Ty czy ojciec dziecka ? co by się stało ,gdybys za ni
        > ego nie wyszła ?
        Podejrzewam, że nic by się nie zmieniło. Pozostalibyśmy w ziązku partnerskim, wychowując wspólnie dziecko. Pisałam wcześniej, że ciąża nie była przyczyną Oświadczyn.
        W przypadku małżeństwa: Muzułmanin ma obowiązek wychowania swojego potomstwa na muzułmanów. I nie ma zmiłuj. A dla mnie kompromisem byłoby obchodzenie świąt, zarówno tych przypisanych chrześcijańskiej tradycji jak i tych które są ważne dla mojego przyszłego męża , bez stawiania którychkolwiek na pierwszym miejscu, czy rezygnowania z czyjejś tradycji. Kompromis rozumiem jako łączenie , szukanie wspólnej płaszczyzny, a nie jako konieczność dokonania wyboru. Bo wówczas nie jest to kompromis, tylko zwykłe ustępstwo.
        Jeśli nauczy się swojego dziecka bycia dobrym człowiekiem , miłości i podążania za głosem swojego serca , wówczas on nigdy się nie zagubi . Jesli ktoś tego nie potrafi to wówczas żadna religia czy kultura ( choćby była tylko jedna) mu nie pomoże. Człowiek to nie religia czy kultura , człowiek to przede wszystkim duchowa istota. Tak ja to widzę.
        • Naprawdę trudna sytuacja .,nie dziwię się Twojej gonitwie myśli. A czy u nich tzn akurat u tej rodziny istnieje rozwód tzn czy oni w ogóle uznają rozwody ,istnieją ? i na czym to polega czy jest tak jak u nas ,że dziecko zostaje z matką ? (w większości przypadków) rodzisz dziecko tam czyli będzie ono obywatelem Francji ? nie znam tamtejszego prawa ,ale też wziąć je trzeba pod uwagę .Wiem ,że to dziwne jeszcze przed ślubem ,myśleć o rozwodzie ale wszystko powinno się wziąć pod uwagę
          • brzuchaczek napisała:

            > Naprawdę trudna sytuacja .,nie dziwię się Twojej gonitwie myśli. A czy u nich t
            > zn akurat u tej rodziny istnieje rozwód tzn czy oni w ogóle uznają rozwody ,ist
            > nieją ? i na czym to polega czy jest tak jak u nas ,że dziecko zostaje z matką
            > ? (w większości przypadków) rodzisz dziecko tam czyli będzie ono obywatelem Fra
            > ncji ? nie znam tamtejszego prawa ,ale też wziąć je trzeba pod uwagę .Wiem ,że
            > to dziwne jeszcze przed ślubem ,myśleć o rozwodzie ale wszystko powinno się wzi
            > ąć pod uwagę
            Tak według Islamu dopuszczalne są rozwody. Dziecko urodzone na terytorium Republiki Francuskiej automatycznie uzyskuje prawo do francuskiego obywatelstwa. Tak samo zawarcie ślubu z Francuzem daje podstawę do uzyskania obywatelstwa.
            We Francji dziecko zazwyczaj pozostaje z matką, tutaj obowiązuje prawo francuskie, bez względu na to czy dotyka Muzułmanów czy Chrześcijan.
    • Szczerze to bym się ze ślubem wstrzymała jakieś co najmniej kilka lat .Dziecko będzie rosło ,będą święta nasze i ich i zobaczyłabym jak to będzie wyglądało w praktyce ,bo mówić można różne rzeczy a życie pisze swoje scenariusze .Myśl przede wszystkim o sobie i dziecku ,trochę zdrowego egoizmu się przyda smile
      • brzuchaczek napisała:

        > Szczerze to bym się ze ślubem wstrzymała jakieś co najmniej kilka lat .Dziecko
        > będzie rosło ,będą święta nasze i ich i zobaczyłabym jak to będzie wyglądało w
        > praktyce ,bo mówić można różne rzeczy a życie pisze swoje scenariusze .Myśl p
        > rzede wszystkim o sobie i dziecku ,trochę zdrowego egoizmu się przyda smile

        Tak, masz rację. Chociaż według mnie jedyną barierą w zawarciu małżeństwa jest różnica miłości, a nie różnica wyznania czy religii. Ja nie chcę, aby moje dziecko wychowywane było w Islamie. Ale nie dlatego, że nie jestem wyznawcą tej religii, lecz dlatego że nasze dziecko powinno mieć swobodę do dokonania właściwego wyboru.
        Gdybym się zgodziła na wychowanie dziecka w religii Ojca, nie byłby to kompromis lecz ustępstwo w kwestii religii - podjęte wbrew sobie i własnym przekonaniom.
        • Chyba podjęłaś decyzję . Skoro nie chcesz by dziecko było wychowywane w Islamie ,a ojciec dziecka chce/musi wychowywać je w swojej wierze to chyba nie ma tu kompromisu .A może widząc Twoja determinacje ,narzeczony zgodzi się ,by dziecko np. zapoznało się z obiema religiami i kiedyś samo podjęło decyzje ? narzeczony zrezygnuje z Ciebie i dziecka , bo " woli" religie ?
          • brzuchaczek napisała:

            > Chyba podjęłaś decyzję . Skoro nie chcesz by dziecko było wychowywane w Islamie
            > ,a ojciec dziecka chce/musi wychowywać je w swojej wierze to chyba nie ma tu k
            > ompromisu .A może widząc Twoja determinacje ,narzeczony zgodzi się ,by dziecko
            > np. zapoznało się z obiema religiami i kiedyś samo podjęło decyzje ? narzeczony
            > zrezygnuje z Ciebie i dziecka , bo " woli" religie ?
            Zobaczymy. Porozmawiam z nim dzisiaj, powiem mu o swojej decyzji i później dam znać, czy doszliśmy do jakiegoś porozumienia.
        • Ja bym się ze ślubem wstrzymała, ten ślub niczego nie rozwiąże. Nie jesteście się w stanie dogadać na temat wychowywania dziecka. Jesteś bardzo młoda, jak rozumiem 88 to rok twojego urodzenia, i też, jak ktoś wcześniej zauważył, wydaje się, że wasz związek to bardziej fascynacja fizyczna. Wspominałaś też, że narzeczony bywa bardzo zazdrosny.
          Ze ślubem możecie spokojnie zaczekać, i to nawet ładne parę lat, o ile faktycznie będzie nadal razem.
          Z religią dziecka faktycznie będzie ciężko. Ciężko tu coś doradzić, jeśli narzeczony nie widzi innej opcji.
    • Ślub pomiędzy katoliczką a muzułmaninem jest OK o ile i katoliczka i muzułmanin mają gdzieś swoją religię. W tym przypadku tak nie jest ... więc wróżę wam klęskę
    • hej koleżanko żyjesz ????
      • brzuchaczek napisała:

        > hej koleżanko żyjesz ????

        Hej, żyje żyje
        Postawiłam swojego chłopaka przed faktem dokonanym. Nie chcę, aby moje dziecko było wychowywane w wierze Islamu, powinno mieć możliwość wyboru.
        Przestraszył się, gdy powiedziałam ze nie wyjdę za niego, jeśli nie zmieni zdania.
        Uznaliśmy, że najlepszym i najbardziej sprawiedliwy kompromisem będzie właśnie nie przyzwyczajanie dziecka do jednej wiary, a pozostawienie mu wyboru.
        • Czyli co, nie będzie chodził ani do kościoła ani do meczetu? Nie będziecie obchodzić żadnych świąt, czy święta wszystkie, z obu religii? Dla mnie to bez sensu i, szczerze mówiąc, wątpię, żeby taki układ miał rację bytu w przypadku muzułmanina.
          • Tak jak pisalam wczesniej. Dla mnie kompromisem jest obchodzenie świąt, zarówno tych przypisanych chrześcijańskiej tradycji jak i tych które są ważne dla mojego przyszlego męża , bez stawiania którychkolwiek na pierwszym miejscu, czy rezygnowania z czyjejś tradycji. Jest to możliwe.
            kompromis jest to łączenie , szukanie wspólnej płaszczyzny, a nie konieczność dokonania wyboru
            • Wyżej piszesz, że chcesz by twoje dziecko było ochrzczone, czyli chcesz by od początku było wychowywane w wierze KK. Tak właśnie przyrzekasz w czasie jego chrztu.
              To nie jest dawanie dziecku prawa wyboru i możliwości zapoznawania z obiema religiami. To przyjęcie go w poczet jednej religii. Chyba, że świadomie skłamiesz w kościele przed Bogiem. Ale być może jeszcze w niego nie wierzysz, bo sobie go jeszcze nie wybrałaś.

              --
              Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
            • Tylko ze tym samym Ty przestajesz byc katoliczka niestety. Katolicy maja obowiazek chrztu dziecii przekazania im wiary (jesli nie w Kosciele rzym.-kat., bo np. wyszli za reprezentatnta innego wyznania chrzescijanskiego, to w innym Kosciele chrzescijanskim uznajacym Trojce sw.).
    • Mam nadzieję ,że w praktyce to jakoś Wam wyjdzie ,na pewno będzie ciężko ale zycze powodzenia
    • jak dla mnie to obudziłaś się z ręką w nocniku, i wybacz, ale wydajesz się być osobą bardzo (by nie napisać skrajnie) nieodpowiedzialną. tak mi się wydaje po przeczytaniu wątku.
      pomijając fakt, że skupiasz się za bardzo na fizyczności partnera.
      zaszliście (żeby nie było, że to tylko Twoja wina smile ) w nieplanowaną ciążę, w dobie wszechobecnych środków anty. jak ktoś nie chce mieć dziecka, to robi wszystko, żeby go nie mieć. uwierz, da się!
      przyjęłaś oświadczyny, na domiar złego zgodziłaś się na wychowywanie dziecka w islamie. a teraz odwracasz kota ogonem.
      ja bym w takiej sytuacji nie brała ślubu.
    • Jeśli uważasz, że francuski muzułmanin jest osobą w 100 procentach przewidywalną poczytaj sobie o Carnajewie z Czeczenii, "zwykłym bostońskich dzieciaku" jak pisała prasa USA, studiującym na Harvardzie, imprezującym z kolegami, pijącym, ćpającym, od lat zamieszkałym w USA. I co - nawrócił się student na islam, dla dżihadu zrobił zamach terrorystyczny.
      Masz ochotę siedzieć na bombie - Twój wybór.
    • Nie wszystko wyglada tak zle jak mowia

      zyciewegipcie.wordpress.com/

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.