Dodaj do ulubionych

Royal Splendor Warszawa Ostrzegam!

29.05.15, 12:29
Moja historia z salonem Royal Splendor rozpoczęła się w roku 2012, kiedy zachęcona pozytywnymi opiniami ( które okazały się być nieszczere) wybrałam się do Salonu po jedną z sukni ślubnych.
Profesjonalna obsługa zakończyła się wraz z wręczeniem właścicielce zaliczki. Splot zdarzeń spowodował, że usługa uszycia sukni nie była mi już potrzebna a właścicielka nie chciała mi zwrócić pieniędzy. Po licznych bataliach zgodziła się na usługę wymienną, czyli uszycie mi sukni wieczorowej, na która czekałam 6 miesięcy. Po skierowaniu sprawy do adwokata oraz na odpowiednie tory sądowe suknia wieczorowa, która wybrałam została mi dostarczona.
OSTRZEGAM WSZYSTKIE KOBIETY/DZIEWCZYNY PLANUJĄCE ZAKUP/USZYCIE/WYPOŻYCZENIE czegokolwiek z tego salonu! To co otrzymałam wprawiło mnie w osłupienie, powydzierane nitki,zwijająca się podszewka, źle doszyta koronka i zaszyta igła, która podrapała mnie przy zakładaniu sukni to tylko jedne z licznych wad produktu, jaki otrzymałam. - Niestety sprawa będzie miała najprawdopodobniej swój finał w sądzie, ponieważ Pani nie zgadza się na reklamację "szmaty do podłogi" która dostałam i która totalnie nie przypomina tego co zostało mi obiecane a już na pewno nie jest warte swojej ceny! WSZYSTKIE CHĘTNE OSOBY zapraszam do kontaktu mailowego - mogę podesłać zdjęcia sukni, uszytej przez owy salon! MOJA DOBRA RADA ! OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM!
Edytor zaawansowany
  • sukniesplendor 09.06.15, 15:34
    Już pierwsze zdanie zawiera kłamstwo, ponieważ Panią Natalię O. poznałyśmy dopiero w lutym 2014 r, kiedy to podpisała z nami umowę na szycie sukni ślubnej. Reszta do przeczytania i obejrzenia.
    http://images69.fotosik.pl/953/68e30b33096a9efcm.jpg
    http://images69.fotosik.pl/953/3e30ef676a907df0m.jpg
  • sukniesplendor 09.06.15, 15:36
    Cytując fragment wezwania do próby ugodowej "UZASADNIENIE

    W dniu 19 lutego 2014 r. wnioskodawca, działając pod firmą I. L. Y. Justyna Łazarz z siedzibą w Warszawie („I. L. Y.”wink zawarł z przeciwnikiem umowę, na podstawie której I. L. Y. zobowiązała się do uszycia i sprzedaży na rzecz przeciwnika sukni ślubnej. W ramach umowy przeciwnik zapłacił wnioskodawcy zadatek w wysokości 1000 PLN. Na skutek niewykonania umowy przez przeciwnika (brak zapłaty reszty ceny z uwagi na odwołanie wesela) wnioskodawca, zgodnie z art. 391 § 1 KC odstąpił od umowy i wstępnie postanowił zachować zadatek na swoją rzecz. W tym momencie przeciwnik próbując, mimo jednoznacznej treści przepisu prawnego, odzyskać należność zaczął na stronach internetowych wypisywać bardzo niepochlebne opinie o wnioskodawcy i prowadzonej przez niego działalności.

    Jednakże z poczynionych między stronami ustaleń, a w szczególności dzięki dobrej woli wnioskodawcy, strony umówiły się, iż I. L. Y. uszyje na rzecz przeciwnika suknię wieczorową, co też w rzeczywistości miało miejsce. Suknia została wysłana i odebrana przez przeciwnika.
    Następnie z treści otrzymanych przez wnioskodawcę wiadomości e-mail wynikało, iż suknia zdaniem przeciwnika nie została wykonana w sposób należyty. W odpowiedzi wnioskodawca podniósł, iż prace nad suknią zostały wykonane w sposób prawidłowy i nieodbiegający w żadnej mierze od przyjętej praktyki. Niezależnie od powyższego wskazać ponownie należy, iż wyłącznie dobrą intencją była jakakolwiek dalsza współpraca wnioskodawcy z przeciwnikiem, jako że od momentu podpisania umowy do chwili zgłoszenia przez przeciwnika niemożności zapłaty całości ceny (na skutek odwołania przyjęcia weselnego) minęło 8 miesięcy i wnioskodawca był w pełni uprawniony do zachowania przyjętego zadatku w wysokości 1000 PLN, czego w rzeczywistości nie uczynił, gdyż część kosztów została spożytkowana na uszycie kolejnej sukni na rzecz przeciwnika.

    Skutkiem niezrozumienia intencji wnioskodawcy były kolejne działania mające na celu bezpośrednie zdyskredytowanie pracy i umiejętności wnioskodawcy w oczach potencjalnych klientów. Na licznych forach internetowych, w tym na forum znajdującym się na stronie www.gazeta.pl w dniu 2 kwietnia 2015 r. pojawiły się wpisy przeciwnika (posługującego się pseudonimem „venussik2”wink sugerujące, iż wnioskodawca w ramach marki Royal Splendor „potrafi zbierać kasę i tyle zostaje z jej uprzejmości”, a także iż, „reszta to zbiór chamstwa i prostactwa”. Ponadto w dniu 29 maja 2015 r. na profilu Ślubne Atelier OrOr znajdującym się na stronie www.facebook.com przeciwnik ponownie zaatakował i naruszył dobre imię wnioskodawcy, sugerując, że uszyta przez I. L. Y. suknia wieczorowa „nie nadaje się nawet do wycierania podłogi”.

    Podjęte przez przeciwnika powyższe działania mające na celu pomówienie niewłaściwego postępowania wnioskodawcy w życiu zawodowym, w szczególności w przypadku gdy wyłącznie dobra intencja, a nie realne zobowiązanie wnioskodawcy miało na celu usatysfakcjonowanie przeciwnika, należy w sposób jednoznaczny uzasadnić jako bezpośrednie naruszenie dobrego imienia, które mogło narazić wnioskodawcę na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu (por. II CR 269/87, LexisNexis nr. 302146).
    "
  • sukniesplendor 09.06.15, 17:20
    forum.gazeta.pl/forum/w,244897,155384111,155384111,ODSPRZEDAM_USZYCIE_SUKNI_SLUBNEJ_W_WAWIE.html
    a zaczęło się od kombinowania tego typu
  • emiliazen 24.06.15, 15:48
    Ja też ostrzegam przed tym salonem! Jako tako z szyccia sukni ślubnej byłam zadowolona jednak gdy pojechałam p odbiór popełniłam największy błąd jej nie mierząc gdyż tydz później gdzy nakładałam ją na ślub okazało się, że została mi podmieniona halka, która miała za małe koło czego wynikiem była zbyt długa i męczyłam się z nią bardzo. Po ślubie wyczyszczoną postanowiłam oddać do komisu, po pół roku nie mogłam się tam dodzwonić ani doprosić o jej odbiór. Po czym gdy ja odebrałam okazało się, że była w jakimś porwanym i foliowym worku oraz brakowało bolerka i taśmy do wiązania. Po awanturach i długich poszukiwaniach przez salon moich rzeczy łaskawie odebrałam to co było moje.
  • venussik2 10.09.15, 11:41
    Emila czy mogłybyśmy skontaktować się na priv?
  • agnieszkajozwicka 20.10.15, 01:54
    Venussik2, Emiliazen - chętnie się skontaktuje z Wami w sprawie sukni... też jestem pokrzywdzona.... i znalazłam również osoby , które miały przejścia jak my....
  • agnieszkajozwicka 20.10.15, 01:51
    Suknię zamówiłam w lutym. Po profesjonalnej poradzie i doborze modelu profesjonalizm się skończył. Pierwsza przymiarka była w czerwcu.... Przyszłam jadąc z drugiego końca miasta na 8 rano. Weszłam i usłyszałam z uśmiechem że z przymiarki nici, bo krawcowa nie przyszła. Ot tak.
    Następny raz byłam tydzień później, przyszłam ale okazało się że suknia nie tknięta - to po co przyszłam, pogadać?
    Kolejna przymiarka po 2 tygodniach.... miałam podszewkę spodu... i tyle. I taki stan utrzymywał się do 2 tygodni przed ślubem. Kiedy byłam już mocno zdenerwowana bo na każdej przymiarce stan był identyczny (czyli zerowy) już ostro powiedziałam co myślę. Miałam obiecane, że za 2 dni będzie kolejna przymiarka - gotowej już sukni. Ale jakie było moje zdziwienie jak kilka godzin przed przymiarką zadzwoniła Pani że spotkanie przełożone bo "Krawcowa nawet nie zaczęła" ( a było 10 dni do ślubu, 9 miesięcy po zamówieniu!!!!). Po telefonie do szefowej zgodzono się mnie przyjąć. Ale suknia była tak uszyta że szkoda słów. Koronka inna niż wybrałam, do tego brakowało jakieś 10 cm do tego żeby ją zapiąć (!). Dodam że to nie kwestia utycia bo byłam na "przymiarce" kilka dni wcześniej.
    DO tego suknia z przodu się ciągnęła a z tyłu było widać obcasy sukni i już nie było zapasu... Dałam ostatnią szansę. Ale na 6 dni przed ślubem suknia ani drgnęła a krawcowa tylko powiedziała ze już nie wie co zrobić bo z poprawką może być ciężko...
    Musiałam w 5 dni uszyć suknię u konkurencji. Udało się - uszyli mi suknie jak z bajki na podstawie SAMEGO pomiaru... tylko przy odbiorze czekałam pół godzinki na lekkie poprawki typu powiększenie dekoltu. Konkurencja zrobiła więcej w 5 dni i TANIEJ niż Royal Splendor w 9 miesięcy....
    Napisałam oficjalne pismo.... właścicielka zadzwoniła prosiła o wysłanie zdjęć z przymiarek. Wysłałam i smsem i mailem. Uważają że nie doszły. Wielkie NIE. Sprawy nie odpuszcze szczególnie że znalazłam więcej osób w sytuacji jak ja.
    A i dodam że NA KAŻDEJ wizycie była inna krawcowa i na każdej była inna pani asystentka. Z tą drugą to bylo tak że albo była inna albo... w ogóle nikogo nie było poza krawcową a krawcowa nawet nie mogła zapisać w zeszyciku kolejnej miary. KONTAKT DNO. Sprawy nie zostawię. Ostatecznie skończy się w sądzie. Albo w mediach - sprawa z resztą jest już nakreślona. Czekamy na ruch salonu i oddanie należności.
  • agatasawickaa 21.10.15, 21:35
    Cześć, ja również jestem klientką Royal Splendor. Na szczęście mi się udało dostać suknię, ale też po przejściach. Suknia była ładna, zgodna z projektem.
    Zdecydowałam się na ten salon, bo miał pozytywne opinie w internecie- na forach internetowych. Stronę internetową mają profesjonalną.
    Pierwsza wizyta była na początku tego roku, wybrałam suknię, wpłaciłam zaliczkę, pani mnie obsługująca była bardzo sympatyczna.
    Pierwsza przymiarka była pod koniec kwietnia, na samej podszewce, wszystko było ok, kolejna zaliczka. umówiłyśmy się na termin pod koniec lipca, na gotową suknię. Przymiarka o 8 rano, a dzień wcześniej po 16 dzwoni do mnie zadowolona pani, która z radością w głosie informuje mnie, że suknia nie jest gotowa i zaprasza mnie na przymiarkę za 2 tygodnie. Kategorycznie się nie zgodziłam, powiedziałam jej co myślę o tej sytuacji i że będę za tydzień, bo potem wyjeżdżam na wakacje. Po tygodniu okazało się, że na podszewkę została naszyta tylko satyna. Jeszcze po przyjeździe musiałam czekać godzinę, bo krawcowa musiała dokończyć szycie. Powiedziała, że pracuje tam jedna, 2 pozostałe odeszły/zachorowały itp. i są bardzo duże opóźnienia w realizacji. Na odbiór sukni chciała umówić się za 2 tygodnie, ale nie było mnie w tym czasie w Warszawie i zaproponowałam termin za miesiąc. Oczywiście zadzwoniono do mnie dzień wczesniej, żeby przełożyć wizytę. Co prawda o kilka godzin, ale jednak. Jak przyszłam nowa krawcowa poprosiła o kolejne pół godziny. sukienka była zrobiona w 3/4. Właścicielka nie przeprosiła za te opóźnienia, stwierdziła, że " w życiu niczego nie można być pewnym". W związku z tym, że suknia była nadal nie gotowa, krawcowa zaproponowała kolejny dzień na odbiór, ja nie miałam czasu, więc zaproponowałam za 2 dni. Potem nadal nie była zrobiona i musiałam czekać na doszycie pewnych elementów. Skutek był taki - okazało się podczas wesela, że materiał który miał zasłaniać plecy przy wiązaniu gorsetu, został przyszyty w taki sposób, że cały czas zsuwał się na przód na piersi. Czyli miałam gołe plecy! Podczas odbierania wypożyczyłam też halkę z kołem za kaucją w wysokości 100 złotych. Dowiedziałam się, że mogę przyjść kiedy chcę, oddać halkę i otrzymać zwrot kaucji.

    Po weselu chciałam odzyskać kaucję. Pani, która była w biurze, halkę wzięła, ale pieniędzy nie miała, po mojej prośbie wypisała mi pokwitowanie. Wzięła ode mnie nr telefonu, żeby właścicielka się skontaktowała. Już wiedziałam, że będzie ciężko odzyskać pieniądze. Po kilku dniach ciszy napisałam maila, po kilku dniach znowu, co jakiś czas dzwoniłam, ale nikt nie odbierał telefonu. W końcu ktoś odebrał,umówiłyśmy się na termin. Miałam przyjechać po kaucję na godz. 18.30, o około 17.45 telefon z komórki właścicielki ( wcześniej wszystkie krawcowe mówiły, że nie mają tego telefonu), powiedziała, że osoba która mnie zapisała pomyliła się, bo ona w takich godzinach w biurze nie jest. Ostatecznie umówiłyśmy się na sobotę na godz. 10.00. Spóźniła się, a krawcowa, która była w biurze kazała mi czekać na dworze. Obsługa klienta na żenująco niskim poziomie.
  • agnieszkajozwicka 28.10.15, 18:18
    Wszystkie osoby, ktore maja przejscia z salonem prosze o kontakt na agnieszka_jozwicka@wp.pl

    Ze mna skontaktowaly sie juz osoby ktore mialy takie same przejscia jak my.
    Moze wspolnie cos zdzialamy.
    Ja na pewno sprawy nie zostawie. Jak nie droga polubowna (oddanie zaplaconych pieniedzy) to przez sad. Juz kontaktowalismy sie w kameralnym z prawnikiem i sprawa jest do wygrania i to z zadoscuczynieniem. Na miejscu szefowej wolalabym oddac pieniądze i nie pakowac sie w dodatkowe koszty - odszkodowanie i sadowe oplaty. Ale Jej wybor.
  • kgregorek 21.01.16, 12:14
    Dziewczyny bardzo proszę o pomoc , rownież mam problem z odzyskaniem swojej sukni, to jakiś koszmar! Jak można tak traktować Klienta, bardzo proszę o kontakt osób które mają podobny problem, moze trzeba złożyć pozew zbiorowy, kontakt do mnie kamilagregorek@gmail.com.
    Z gory dziękuje!
  • kgregorek 27.01.16, 17:31
    Bardzo proszę o kontakt osoby które maja jakikolwiek problem z salonem/ komisem Royal Splendor ,
    Szykuje sie pozew zbiorowy także proszę dajcie znać a pomogę.
  • maggie_777 15.09.16, 18:10
    Proszę o kontakt. Wstawiłam suknię do komisu i nie mogę jej odzyskać
  • kalamburkowo 08.09.19, 09:24
    Jak te oszustki jeszcze utrzymują się na rynku? Mnie załatwiły w 2013 r. Przyszłam na przymiarke a tam suknia inna niż w projekcie, koronka najtańsza możliwa choć miała być najlepsza z mozliwych.do tego zwyzywały mnie i moją matkę. Usłyszałam że zrobiły mi uprzejmość, że w ogóle dały mi przymierzyć suknie, bo normalnie wydają zaraz przed ślubem wtf. Zaliczki nie chciały mi zwrócić te potwory. Niestety odpuściłam wtedy dla zdrowia psychicznego. Wolałam cieszyć się nadchodzącym ślubem. Ja ciągle to pamiętam i oby to 1000 zł które mi ukradł stanęło im ością w gardle. Karma is a bitch

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka