Dodaj do ulubionych

Czy spisujecie umowę przedślubną ?

15.12.04, 11:42
Na świecie często praktykowana formy "zabezpieczenia" małzonków są umowy
przedslubne - tzw. intercyze . Czy jestescie zwolennikami takich umów
przedmałżeńskich ?
Edytor zaawansowany
  • Gość: Kasia IP: *.ii / *.is.net.pl 15.12.04, 11:54
    W zyciu! A tobie to się chyba nudzi!
  • Gość: Venise IP: *.chello.pl 15.12.04, 12:04
    Wykopac darka-fotografa...

    takie z niego fotograf, ze ma mnostwo czasu na zasmiecanie forum... widac
    bardzo wziety smile

    a swoja droga- to uwazam, ze w tych jego postach to o jedno chodzi- ZWROCIC
    uwage na nick i poprosic o ew. kontakt...

    jesli sie mysle, to zmien Darku nick smile

    pozdrawiam

    Ania
  • Gość: mm IP: *.proxyplus.cz / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 13:34
    a ja uważam ze to dobry temat.
    OK - jak do sprawy podejść jesli jedno "ma wszystko" a drugie nic? załóżmy ze
    wchodzisz w małżeństwo z mieszkaniem, w pełni wyposażonym, sprzętami itp. a
    druga osoba nie ma nic. nawet pracy... ok teraz się kochamy i wierzymy ze
    miłośc wygra ze wszytskimi problemami, ze to na zawsze itp. Ale przeciez na
    około tyle osób sie rozwodzi - czasem nawet po 20 latach małżeństwa
    i ... "piłują majątek na pół" razem z całym dobytkiem. I co - zaczynaliście tak
    strasznie nierówno, a "wyjść" macie z nieudanego mąłżeństwa obdzieleni po
    połowie?
    moze to i dziwnie brzmi mówić o takich rzeczach w obliczu decyzji takiej jak
    małżeństwo w tej otoczce miłości itp - ale z drugiej strony...
    Nie wiem czy ja nie będe chciała spisać intercyzy. jakoś mam wrażenie ze to w
    jakis formalny sposób choć troszkę wyklaruje naszą sytuację, nikt nie będzie
    miał wrażenia ze coś jest bardzo nie równo, ktoś kogoś "wykorzystuje" itp.

    A inna sprawa... co jeśli jedno z małżonków ma dzieci z poprzedniego związku?
    oki, musze je akceptować, ale nie pokocham w życiu, a już na myśl ze gdyby coś
    kiedyś jakoś tak wyszło ze my sie rozstaniemy, czy coś innego sie wydarzy to
    nasze dzieci (a planujemy wspólne) będa musiały walczyć o coś co faktycznie
    było np., moje przed ślubem z jego tamtymi dziećmi...

    chce tę jego przeszłośc oddzielić od naszego życia. chcemy stworzyć nową pełna
    rodzinę, z dziećmi kochającymi rodzicami itp. jego "tamte" dzieci sa już
    dorosłe. nie znam ich. nie będziemy ich wychowywac ani nic w tym stylu. Ale
    jeśli kiedyś coś... to przeciez będą dziedziczyć po tatusiu... lub rościć sobie
    jakieś prawa do naszego majątku? nie wiem dokładnie, ale widziałam walkę między
    takimi "braćmi" o to zostało po ich tacie... nagle odnajdują sie cłonkowie
    daaaaaalekiej rodziny, a nie wspomnę o tej w sumie bliskiej jaką są dzieci.

    i czy intercyza nie jest tu jakimś rozwiązaniem? myslę ze jak ja spiszemy, to
    przynajmniej to jedno nie będzie już powracać między nami. nie będzie mnie
    nmęczyć gdzieś głęboko myśl, ze kiedś te jego inne dizieci będa mogły w
    jakikolw0iek sposób wpłynąć na życie naszych dzieci.
  • madeleine7 15.12.04, 13:46
    Misz masz...
    Mamy prawo w Polsce, które gwarantuje Ci, ze dobra wniesione przed zawarciem
    małżeństwa sa tylko twoje. Do wspólnoty majątkowej licza sie tylko dobra nabyte
    w czasie trwania małżeństwa. Jeśli masz ochotę, żeby tak nie było - ustanawia
    sie rozdzielność majątkową i juz każde sobie rzepkę skrobie.
    W tym biednym kraju większe znaczenie przy wspólnocie ma problem długów. Jesli
    mąż np.pójdzie do innej bez rozwodu,tfu, tfu umrze albo po prostu będzie chciał
    Ci zrobić nieprzyjemności a ma długi to niestety ty je będziesz spłacac. I w
    tym sensie rozdzielność majątkowa jest warta rozważenia.
  • fotograf_darek 15.12.04, 13:52
    Dlaczego dwie Panie tak sie zbulwersowały ? To poważny temat,nad którym warto
    sie zastanowic. Tyle jest potem nieporozumień z powodu podzialu majatku przy
    ewentualnym rozejsciu sie par. Warto o tym pomyśleć przed slubem.
  • Gość: Kasia IP: *.ii / *.is.net.pl 15.12.04, 13:54
    No a ciekawe jak podzielić zdjęcia ślubne? Poprzedzierać na pół!?
  • madeleine7 15.12.04, 13:58
    jak sie rozwodzisz to ostatnią rzeczą na jaką masz ochotę to brać zdjecia ze
    ślubu.
    foremki się bulwerują bo są młode, swieżo po ślubie lub zaraz przed i nie myśla
    o takich rzeczach.i życzmy im, zeby nie musiały.
    ale zbyt wiele tragedii dookoła mnie, żebym tak naiwnie podchodziła do tematu
    na zasadzie - mnie to nigdy nie spotka.niestety.
  • Gość: Kasia IP: *.ii / *.is.net.pl 15.12.04, 14:04
    Chciałam tylko sprawdzić co napisze darek_fotograf. A Ty madeleine7 nie bądź
    taka poważna! smile
  • fotograf_darek 15.12.04, 14:08
    Droga Kasiu,oprócz zawodu ,jaki wykonuje ,jestem tez młodym facetem,który ma
    swój punkt widzenia nie tylko na wykonywana prace ale na wiele spraw. Wtym i
    na ten problem. Jako mężczyzna - jestem za podpisywaniem takich intercyz.
    Naokoło wielu jest facetów,których po rozwodzie zony zostawiają bez dachu nad
    głową i pozbawiaja majatku,który czesto był jego zasługą podczas małżeństwa
  • Gość: häät IP: *.range81-152.btcentralplus.com 15.12.04, 14:33
    a ja jestem jako kobieta za podpisywaniem takich umow.
    np. widzialam na wlasne oczy i niestety byli to bliscy mi ludzie, jak toczyl
    sie boj o podzial majatku. A byl to JEJ dom kupiony za JEJ pieniadze tuz po
    slubie. z tego co wiem to byla rozmowa o intercyzie, ale ON sie rozplakal, ze
    sie mu nie ufa... a po latach walczyl jak lew.
    wiec sprawa dotyczy obu stron i troszke sterotypem traci pisanie o majatku-
    zasludze mezczyzny. bo co to niby znaczy, ze majatek byl jego zasluga? jezeli
    pracowali oboje to sprawa jest bezdyskusyjna. jezeli pracowal tylko on, a zona
    zajmowala sie domem i dziecmi to proponuje przeprowadzic tez wycene JEJ
    pracy... bo wychowanie dzieci to nie jest "nicnierobienie" jak sie wielu panom
    wydaje.
    sorki, ze chaotycznie
    pzdr
  • madeleine7 15.12.04, 14:37
    Oj Darku, plemizowałabym. Zawsze jest tak, ze na majątek pracują oboje. jesli
    facet ma w domu ciepełko, ma obiadek, czystą koszulę i kogos kto na niego czeka
    w domu to jest wydajniejszy, bardziej kreatywny i zrelaksowany - w takich
    warunkach zarabianie kasy to luxus. A takiego wkładu w tworzenie majątku nie da
    sie wycenić.
    Jesli po rozwodzie matka zostaje z dziećmi i czesto bez pracy to nie dziw sie,
    że sąd przyzna mieszkanie matce.
    Ale...
    Sa wujątki i patologie.Często też słysze, ze kobiety w czasie rozwodu dostają
    małpiego rozumu (często pod wpływem prawników) i zaczynają sie szarpać o kase
    na maxa. I tu jest już problem.
  • Gość: mm IP: *.proxyplus.cz / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 14:36
    ja tez jestem młoda i tuż przed ślubem i... właśnie dlatego o tym myślę.

    z waszych wywodów rozumiem ze to co "było moje" przed ślubem zostanie moje i
    wtedy gdy ze ślubu zostaną tylko zdjęcia, a co jego to jego... No ale co jesli
    moje małe mieszkanko w trakcie zamienimy (może nareszcie za wspoólną kasę) na
    większe a potem wszystko się pozaciera, pozamienia i będzie "piłowanie sofy na
    pół"... moze na taki wypadek lepiej miec intercyzę?

    Sama nie wiem. to takie nieromantyczne a z drugiej strony praktycznym się
    wydaje.

    a jak to jest w przypadku rozwodu... para wykupiła mieszkanie (jego
    spółdzielcze) za jej pieniądze... tersaz on twierdzi ze dzielić trzeba po
    połowie. znam taką sytuację u w sumie bliskich mi osób i właśnie dlatego mysle
    o intercyzie. choć mam zamiar zostać z nim na zawsze to jednak...

  • fotograf_darek 15.12.04, 14:39
    I własnie,zeby takich sytuacji nie było,nalezy spisac umowe przed slubem
  • kia5 15.12.04, 15:10
    to po co ślub????
  • madeleine7 15.12.04, 14:44
    Nie ma znaczenia kto kupił i za czyje pieniądze.jesli w trakcie trwania
    małżeństwa - to jest to dobro wspólne.
  • fotograf_darek 15.12.04, 14:53
    Mój kolega przezywa teraz tragedie. Rozwodzi sie. On pracował,ona przez 7 lat
    nie pracowała. Za jego pensje kupili mieszkanie i samochód i wszystkie
    sprzety. Nie dosc,ze musi jej dac połowe,to jeszcze musi płacic alimenty na
    dziecko i na niepracujaca zone !!! A ona mu sie w twarz smieje.Powiedziała,ze
    specjalnie do pracy nie szła,zeby te alimenty uzyskac. Facet jest na skraju
    załamania nerwowego
  • ailija 18.12.04, 01:41
    Drogi Darku!
    Piszesz, że "On pracował, ona przez 7 lat nie pracowała..." Czy uważasz, że
    prowadzenie domu, gotowanie, sprzątanie, pranie, prasowanie, wychowywanie
    dzieci... itd. nie jest pracą? Ja rzekłabym, że to raczej Ona pracowała i to na
    kilku etatach, a On tylko na jednym. Poza tym wnioskuję z Twojego postu, że ich
    WSPÓLNE dzieci pozostają przy Niej i to Ona nadal będzie się nimi zajmowała,
    więc dlaczego płacze, że musi płacić alimenty? Jeszcze raz powtarzam: to są ich
    WSPÓLNE dzieci, i nie ma żadnego MUSI, a tym bardziej nie powinno być o to
    pretensji. Zastanowić się raczej należy, czy to załamanie nerwowe facet nie
    przeżywa czasami z powodu, że stracił darmową gosposię.

    Pozdrawiam

    PS. Sprawa intercyzy to osobna sprawa. Jak wycenić wkład "niepracującej" żony?
  • Gość: yskyerka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 22:53
    O ile wiem, alimenty na żonę przysługują w momencie, gdy rozwód jest orzekany z
    winy męża. Czy to znaczy, że najpierw narozrabiał, a teraz jest na skraju
    załamania nerwowego?
  • madeleine7 15.12.04, 14:53
    Mieszkanie spółdzielcze - to własność spółdzielni.
    jeśli kupisz - jesteś właścicielem.
    jesli kupisz w trakcie trwania małżeństwa - jest wspólne.
    Wspólne - nie oznacza, ze jesteście włascicielami po połowie i każde moze
    dysponowac swoimi 50%. wspólne oznacza, ze każda decyzja o sprzedaży,
    wynajęciu, użyczeniu itp.musi być za opopólną zgodą. Jak to mówią (...) trzeba
    dwojga.
  • sara33 15.12.04, 15:14
    W takim przypadku intercyza jest konieczna. Układ wszystko na żonę lub męza i
    intercyza. To dla dobra obojga, gdy jedno ma firme.

    To samo, gdy mąż ma dziecko z pierwszego małżeństwa. Majątek żony jest wtedy
    brany pod uwagę, gdy nie starcza na alimenty oraz w przypadku dziedziczenia.
  • sara33 15.12.04, 15:19
    ...rozumiem, że gdy nie ma dzieci z pierwszego małżeństwa i firmy to głupio tak
    powiedzieć, że chce się intercyzę.
    Mam duże mieszkanie, samochód, oszczednosci, zarabiam i wszystko jest moje. Nie
    potrafiłabym poprosić o intercyzę.....mimo tego. Na szczescie układ jest taki,
    ze oboje wiemy ze jest firma i intercyza jest dla naszego dobra.
  • amalita 16.12.04, 12:48
    Mnie rodzice kupili mieszkanie juz w trakcie trwania malzenstwa (na samym
    poczatku). Zastanawialam sie nad wieloma wariantami, i doszlam do wniosku, ze
    najlepiej bedzie, jesli to mieszkanie bedzoe po prostu na nichsmile). Bo nie
    wiadomo, jak sie zycie potoczy. Teraz sie kochamy, ale co, jesli cos pojdzie
    nie tak, malo takich przypadkow?
    Dlatego nalezy myslec i zabezpieczac swoje interesy.
    Bo tak, to on by mial do niego prawo w polowie.
  • annb 16.12.04, 13:44
    rodzice mogli ci darować mieszkanie-przy czym stając do aktu notarialnego
    stwierdzają ze daruja tobie i tylko tobie
    i fakt pozostawania w malżeństwie nie ma tutaj nic do rzeczy
    a tak...a jesli coś się rodzicom odwidzi?
  • amalita 16.12.04, 14:34
    Nie za bardzo rozumiem, co ma sie moim Rodzicom odwidziecsmile) sa najukochansi i
    jak by mogli, toby mi gwiadke z nieba dalismile) Przy darowizbnie trzeba zaplacic
    chyba podatek, wiec nie wiem, czy to taki dobry biznes. Ja sie czuje dobrze z
    tym, ze to Oni sa wlascicielami. Krzywdy mi nie zrobia. Gdyby nie oni, nie
    mialabym mieszkania.

    A tez nie wiem, czy dobrze by bylo (w sensie samopoczucioa meza), gdybym tylko
    ja zostala wlascicielka. Wyszloby, ze ufaja mnie, a nie jemu. A tak jest OK.
    Oni zaplacili, oni sa wlascicielami.

    A jak nie mozna ufac Rodzicom, to ja juz nie wiem komu.
  • annb 16.12.04, 14:49
    w sumie co racja to racja
    jesli jesteś jedynaczką to i tak ci kiedyś przepiszą, ew.oddziedziczysz.
    podatek od darowizny w pierwszej grupie to chyba 2 % wartości mieszkania, ale
    mogę się mylic.
    a co do zaufanai to wiesz...bardziej się ufa własnemu dziecku.
    powodzenia w zyciu smilei w związku
  • Gość: sylwia k. IP: *.acn.waw.pl 16.12.04, 17:46
    podatku od darowizny w I grupie (najbliższa rodzina) nie ma wcale, jezeli
    obdarowany zamieszka w podarowanym mieszkaniu i bedzie tam mieszkac przez okres
    co najmniej 5 latsmile
  • sara33 17.12.04, 08:43
    U mnie to samo. Przez 5 lat mieszkanie jest na rodzicow, bo odliczaja sobie
    podatek, ale potem darowizna na mnie. Facet woli mieszkac u zony niz u
    tesciowsmile))))
  • Gość: mm IP: *.proxyplus.cz / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.04, 16:58
    A!!!!!! czyli jednak mozę być jakaś akcja że "to co moje " będzie brane pod
    uwagę jak się coś zacznie dziac w kwestii jego "tamtych" dzieci.
    Coś mi po głowie chodziło takiego, ale nie do końca wiedziałam co i jak. czyli
    widać z tą intercyzą nie taki głupi pomysł, szczególnie gdy część "związku"
    jest po przejściach itp.
    pewnie jak dwoje młodych, bez majątku i bagażu i zaczyna wszytsko razem - to
    pewnie po co intercyza., Ale jak waga nie jest na równi na początku, to chyba
    lepiej cos tam spisać nie?
  • Gość: Justyś IP: *.inteligo.com.pl 30.12.04, 12:00
    Zgadzam się - to wcale nie taki błahy temat! Chociaż rzeczywiście, gdy bierzemy
    ślub z wielkiej miłości, to głupio tak zakładać już na starcie, że się kiedys
    będziemy rozwodzić...
  • fotograf_darek 17.12.04, 08:35
    Mój znajomy -kiedy zaproponował pzyszłe żonie podpisanie takiej
    umowy ,uslyszał,ze jest to dowód na to,ze nie ma do niej zaufania.Dziewczyna
    postawiła ultimatum: jezeli chce umowy,nie bedzie slubu... Wszyscy dookoła
    mówili mu,ze gdyby go kochała ,a nie jego majatek,to by podpisała umowę. Od
    tamtej pory chłopak zaczął pilnie obserwować swoja wybrankę i coraz częściej
    miał dowody na to,ze wychodząć za niego,dziewczyna chce tez sobie zabezpieczyc
    przyszłosc materialną. Po kolejnej sytuacji,w której to on musial cos
    sfinansowac,co było jej pomysłem,przejrzał w końcu na oczy i....rozstał się z
    nią. Dzis jest bardzo ostrozny z dziewczynami... Za duzo ma do stracenia
  • madeleine7 17.12.04, 09:23
    Ja mam wrażenie, ze kolega popadł w paranoję. Chociaz do wydania wyroku
    musiałabym usłyszeć zdanie obydwu stron smile Wiesz, jak usłyszał "nie" na
    propozycję umowy to juz szukał potwierdzenia, ze jej tylko na kasie zalezy.
    Pytanie czy ona zarabiała i na co te pieniądze szły. To są zawsze bardziej
    skomplikowane sprawy niz wynika z relacji.
  • amalita 17.12.04, 09:25
    Bo taka propozycja jest zawsze "sliska". Zle sie czujemy proponujac a i druga
    polowa czuje sie zraniona, ze ja sie o to prosi, bo przeciez "malzenstwo na
    cale zycie jest".
    Ja pochodze z zamoznej rodziny, moj maz nie, ale nie umialabym mu zaproponowac
    rozdzielnosci majatkowej, mimo, ze to ja zarabiam wiecej itd. Dlatego majatek
    (dom, samochod) jest wedlug prawa wlasnoscia mych rodzicow (oni mi zapewnili
    juz w trakcie trwania malzenstwa zarowno jedno jak i drugie, wiec w sumie i tak
    jest to normalnesmile).
    Rodzice nam krzywdy nie zrobia (chyba ze sa zwyrodnialcami), a nie wiadomo, na
    kogo w malzenstwie trafisz...
    A i tak co nalezy przed slubem do Ciebie jest wylaczone z podzielnosci.
  • fotograf_darek 18.12.04, 23:11
    Ilość rozwodów w Polsce powinna uświadomic młodym,ze warto pomyslec o pewnych
    sprawach przed slubem.Lepiej przeciez rozstac sie w zgodzie niz w nienawisci
    dzielic majatek...Oczywiscie ,nikomu tego nie zycze ,ale warto dmuchac na
    zimne..
  • raszefka 19.12.04, 09:29
    fotograf_darek napisał:

    > Ilość rozwodów w Polsce powinna uświadomic młodym,ze warto pomyslec o pewnych
    > sprawach przed slubem.

    Rozważałabym raczej co zrobić, żeby akurat moje małżeństwo było trwałe, niż jak
    wyjść obronną ręką z jego rozpadu.

    Nie, nie podpisujemy żadnej umowy przedślubnej.
  • Gość: Magda IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.12.04, 20:10
    Wzyciu róznie bywa i czasami trzeba pomyslec o najgorszym scenariuszu,zanim
    zdecydujemy sie na slub. W końcu iles małzeństw jednak sie rozpada i wtedy sa
    tragedie.A przeciez mozna rozejśc sie bez kótni i awantur o majatek
  • sara33 20.12.04, 08:12
    Jeżeli kolega ma przed slubem duzy majątek to po slubie tez będzie on do niego
    należał. W czasie rozwodu wystraczy pokazać akt notarialny i juz. Jeżeli
    natomiast chce rozdzielności to znaczy, że np. on zarobi 10 tys, a ona 1 tys i
    wtedy sama ma sobie z tym radzic? To chore.

    Kupowanie na rodzicow to tez mysl, ale nie chcialabym mieszkac u tesciow....
  • Gość: grzesio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 11:13
    kupowanie na rodziców jest często praktykowane.O.K ,ale jak jesteś
    jedynakiem.Jednak jak masz rodzeństwo,może być różnie...
  • adrian4u 23.12.04, 22:15
    sprawa mimo wszystko poważna jest.
    Z mojej strony wygląda to tak:
    Zakładając, że trafię na tę jedyną (tudzież zamiast wspominać, ruszę swoje 4
    litery i może uda mi się być znów z Dorotą), to oboje przecież jesteśmy dorośli
    i - może to idealizowanie - jeśli nie daj Boziu by nam się rozpadło, to
    przynajmniej ja nie będę chciał czegoś, co nie jest moje - z intercyzą lub bez.
    Mi takie walki o majątek wydają się chore. Kurcze, albo ktoś ma świadomość, że
    coś nie jest jego, wykazuje się dojrzałością i najzwyczajniej zostawia to
    drugiej osobie, albo jest po prostu złodziejem-naciągaczem-kłamcą - do wyboru.

    Nietety często rozstajkące się osoby zachowują się jak dzieci w piaskownicy -
    choć bawią się w niej wspólnie tymi samymi zabawkami, to jak mają iść do domu,
    każde wyrywa jak najwiuęcej drugiemu.

    A argumenty typu "życię ci uje*** a nie odpuszczę", są... kurcze, brak mi
    słów...

    ale - jak ktoś wcześniej powiedział - nie wiemy, co z naszej drugiej połówki
    wyjdzie..

    Ja jednak zstanę przy swoim - 0% intercyzy, 100% uczciwości.

    i jusmile

    Adrian
  • amalita 27.12.04, 17:03
    Jeju jej - ja nie jestem jedynaczka - ale w zyciu bym nie pomyslala, ze brat
    czy rodzice mnie wykiwaja. Moze dlatego, ze zylam w normalnym domu. Moi rodzice
    i bratu i mnie kupili lokum na "start" w zycie, ale to oni sa wlascicielami,
    wlasnie po to, aby w razie czego nie bylo klopotow.

    Gdybym miala spory majatek ruchomy a moj maz by byl "niepewny", to bym sie na
    intercyze zdecydowala. Trzeba myslec glowa, a nie tylko sercem.
  • Gość: hana22 IP: *.eltronik.net.pl 29.12.04, 20:38
    Jeju jej - ja nie jestem jedynaczka - ale w zyciu bym nie pomyslala, ze brat
    > czy rodzice mnie wykiwaja. Moze dlatego, ze zylam w normalnym domu. Mój tata
    sadził tez ze wychowal sie w normalnym domu i jak jego rodzice mówili ze ich
    dom ma byc mój po ich smierci do reszta rodzenstwa nic nie bedzie
    chciała,rzeczywistosc okazala sie inna musial splacic swoje rodzenstwo zeby dom
    moj byl moj sad lepiej miec papierek niz tylko slowo
  • amalita 30.12.04, 11:55
    Widzisz, to od rodzicow zalezy, jak ustawia sprawy. Moi kupili i mnie i bratu
    mieszkanie. Wiec o co sie mamy klocic? wiadomo, ze dom moich rodzicow bedzie
    nasz wspolny, czyli po ich smierci sie musimy nim podzielic.

    Z gory chore sa uklady, kiedy rodzice skladaja jakies obietnice (np. aby zmusic
    dzieci do czegos) a potem jak przychodzi co do czego reszta rodzenstwa ma byc
    wystrychnieta na dudka. To chyba oczywiste, ze dzieci nalezy traktowac po rowno
    i to jest dla mnie logiczne, ze Twoj Ojcic powinien rodzenstwo splacic...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka