Dodaj do ulubionych

Pogadajmy 28.02.2006

28.02.06, 00:42
Czesc Dziewczyny i Siesio rzecz jasna!Co tam u was?Mam nadzieje,ze wstalyscie
w dobrych humorach i wszystkie smutki w kat,a szefowie dzis was nie nekaja i
w pracy totalny luzsmile
Zuzia przeczytaj to co pisalismy z Siesiem,jak skutecznie postapic z facetem-
dwa punkty widzenia meski i damskismileMam nadzieje ze dzisiejszego ranka bedzie
Ci juz lepiej
p.s posty ze wczoraj,z poznej nocy,malo tego naszczescie.

--
naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
Edytor zaawansowany
  • askiem 28.02.06, 07:51
    Hej dziewuszki i Sesio!
    Mam nadzieję, że będzie dziś troszkę oddechu (u mnie w pracy), bo baaardzo bym
    chciała się tu z Wami poudzielać.

    Zuza - mam nadzieję, że ciche dni szybko miną. Marlenka z Sesiem już radzili,
    więc nie chcę się powtarzać.

    Na pociechę - powysyłałam Wam troszkę uśmiech na skrzynkę.


    --
    19.08.2006r.
  • ann_jazon 28.02.06, 08:51
    Witajcie Kochani smile
    Asiu, dziękuję za post - cóż, nasi panowie są jak duże dzieci - i czym większe
    dziecko, tym droższe zabawki ;] A do tego cholernie naiwni w
    swoich "słusznościach". Chyba jedna my kobiety mamy neico więcej oleju w głowie
    i zawsze "ciągniemy do swojego gniazdka", bo takie jest nasze zdroworozsądkowe
    podejście - przede wszystkim zabezpieczyć siebie i swój dom. Cóż, wydaje mi
    się, że w życiu trzeba być trochę egoistą - bo inaczej można zostać frajerem
    (analogiczną sytuację "frajerstwa" przerabiamy w pracy - szef każdemu po kolei
    wrzuca pełno roboty i patrzy ile jeszcze może przykręcać śrubę dopóki ta osoba
    nie powie dość - w moim przypadku - po siedzeniu pięciu nocek pod rząd w pracy -
    skończyło sie na zbluzganiu szefa z góry do dołu - w skrócie - szef szuka
    frajera do roboty ponad siły - inni sobie idą do domu, a frajer siedzi,
    zapieprza po nocach i obrywa za błędy innych, którzy sobie już śpią w swoich
    łóżeczkach)
    Dzis rano nasunęła mi sie taka myśl - skoro Krzyś czuje się winny, że dla mnie
    zostawił brata (wg mnie to chore!), to jaki ma sens ten związek, skoro odbywa
    się on kosztem "krzywdy brata", który zapowiedział, że będzie samotny do końca
    życia (czytaj - piękne pokazowe użalanie się nad sobą). Oj, skoczyło mi
    ciśnienie...wrrrr... będą talerze latały coś czuję :]
  • kiara80 28.02.06, 08:53
    Aniu, wczoraj nic Ci nie napisałam, bo stwierdziłam że dziewczyny napisały
    wszystko o czym sama myslałam więc nie chciałam się powtarzać. Trzymam kciuki,
    żeby Wam się wszystko wyprostowało i talerze nie latałysmile Ściskam!!!
  • kiara80 28.02.06, 08:41
    Witam wszystkie dziewuszki i naszego facecikasmileWłaśnie zabrałam się do czytania
    Waszych wczorajszych pościków. I strasznie mi szkoda, że nie mogę z Wami pogadać
    wieczoremsad
    Do Asi:
    Asiu dzięki za potwierdzenie otrzymania fotek i oczywiście za Humor, który
    przesłałaś na skrzynkęsmile)))))

    Do Zuzi:
    Zuzia właśnie przeczytałam o Twoim nieszczęsnym odkryciu na gadulcu i jak
    doczytam wszystkie porady dla Ciebie to też Ci coś napiszę.

    Dziewczyny i chłopaku życzę miłego dzionka, jak najmniej roboty w pracy i jak
    najczęstszej obecności na forumsmile
  • bogui 28.02.06, 08:48
    Witajcie! Wczoraj starałam się napisać to i owo o sobie, jakoże włączyłam się
    w "pogadajmy" kiedy towarzystwo było juz dobrze zakumplowane, ale strona gazety
    wczoraj okropnie nawalała i co chwilę wyrzucało z forum. Ale nie umiem mówic o
    sobie "na zamówienie". Chyba samo wyjdzie w praniu jaka jestem, szczególnie,
    że obecnie tematy w tym wątku się pogłębiły (co mi bardzo odpowiada, bo nie
    jestem skłonna zawierać powierzchownych znajomości). Mam ostanio trochę luzu w
    pracy, więc jest szansa zaglądania na forum. A warto, jesteście Babki (i
    Siesio) świetnymi osobami, które mają łeb na karku i - jak ja to określam -
    serce po prawidłowej stronie. udanego dnia!
  • bogui 28.02.06, 08:55
    Wracającz jeszcze do wczorajszego: poczucie winy twojego Krzyśka to jest
    KLUCZOWA sprawa w całym tym problemie. Nie chcę się wymądrzać, ale mówię to
    sięgając do doświadczeń z własnych wizyt u psychologa (wiele mi w życiu
    odblokował). Po prostu nie ruszycie z miejsca, jeśli Krzyś sam sobie nie
    pozwoli na wyzwolenie z owego poczucia winy. Łatwo powiedzieć, wiem. Ale pomyśl
    o tym. A może Ty poradzisz się psychologa jak w takiej sprawie postąpić?
    Czasami potrafią człowiekowi bardzo dużo rozjaśnić w głowie. Pozdr
  • bogui 28.02.06, 09:02
    I jeszcze jedno: skoro brat sam postanowił, że będzie sam do końca życia, to w
    czym problem? Nie należy go żałować, bo taki jest jego wybór. Oczywiście
    przeginam, ale może trzeba zdemaskować tę jego fałszywą kokieterię i powiedzieć
    w twarz: stary, skoro tak wybrałeś, to nie płacz nam tutaj w rękaw. A jesli ci
    z tym źle, to zrób coś, pomyśl jak możesz zaimponować babce i co masz jej do
    zaoferowania (w domyśle: kulę u nogi, którą pewnie żonka miałaby utrzymywać).
    Buźka!
  • siesio1 28.02.06, 09:10
    Witam panie.Nie mogę sie rozpisywać bo do pracy się szykuję.Witam Cię
    bogui.Przeczytałem Twoje posty i jestem przekonany ,że wniesiesz wiele mądrości
    w nasze wywody.W zasadzie wszystko co chcę napisac jest już napisane przez
    CiebiesmileA narazie spadam.popracować troszkę...
  • bogui 28.02.06, 09:16
    Witam serdecznie, to naprawdę miłe co piszesz. No i chyba dowodzi faktu, że
    towarzystwo się dobrze dobrało. Miłej pracy.
    P.S. Niestety moja aktywność ogranicza się do godzin poranno-
    wczesnopopołudniowych, bo korzystam z netu w domu. Ale teraz mam baaaaaaaardzo
    silną motywacje, żeby namówić (tym razem skutecznie) mojego chłopa na internet
    w domu. Nie to żeby był przeciwny, ale nie miał szczególnej potrzeby. Narazka!
  • filar_zf 28.02.06, 09:11
    Witam Wszystkich,

    ja dzisiaj luz z jednej strony bo nie ma szefowej, a z drugiej koniec miesiąca
    i musze faktury powystawiać i porozliczać,ale powinnam się z tym uporać góra do
    13 i później będę wolna. Życzę Wam miłego dnia, bo ja miałam fatalną noc smile


    Ann, Bogui ma rację. Poczucie winy Krzysia, jest tu kluczowe i jego brat zdaje
    sobie z tego sprawę. Wie, ze może nim manipulować, bo on się da. Talerze nich
    polecą, niech zobaczy, że masz coś do powiedzenia.

  • askiem 28.02.06, 09:20
    Aniu; tylko nie mów, że Wasz związek nie ma sensu. Ma sens! Tylko macie jeszcze
    braciszka i o tą jedną osobę jest za dużo. Trzeba rozmawiać, rozmawiać,
    wałkować, naciskać... może i mała dyskusja z braciszkiem nie zaszkodzi
    (delikatnie i spokojnie, ale szczerze)?

    Zuza; a może twojemu chłopczykowi potrzebne jest poczucie stanu zagrożenia? Nie
    masz kumpla, który mógłby ci wysłać sympatycznego sms-a? Jakby co - to się
    polecam wink mogę grać sympatycznego kolegę wink Tylko na jednego zadziała to jak
    nauczka i zrozumie co robił źle, inny będzie oburzony i nie weźmie tego do
    siebie a jeszcze nawrzeszczy...

    Och, z tymi chłopami... do każdego trzeba stosować indywidualny tok nauczania wink
    --
    19.08.2006r.
  • askiem 28.02.06, 09:22
    Bogui - namawiaj, namawiaj na ten internet - będziesz u nas częściej smile
    --
    19.08.2006r.
  • filar_zf 28.02.06, 10:18
    Asiu,

    poczucie zafrożenia tak, czyli terapia szokowa, powiedziałam ostatnio że jeśli
    jeszcze raz mnie okłamie to będzie koniec, wtedy przyjął to do wiadomości.
    teraz mu to przpomnę. Miesiąc temu powiedział, ze zakończył te rozmowy z tą
    panią. Skłamał. Pisałam już, ze keidyś dostałam sms-a zaczynającego się od
    słoneczko od kolegi z birka, bardzo młodego, to zrobił mi taką awanturę, ze dwa
    dni się tłumaczyłam. Jak stosuje takie metody wobec mnie to niech stosuje też
    wobec siebie.

    A co do Ani, to masz rację. Żaden związek nie jest bez sensu, tylko albo czegoś
    brakuje albo czegoś jest nadmiar.
  • ann_jazon 28.02.06, 10:21
    Dziewczęta, jesteście naprawdę madrymi i kochanymi kobietami i cieszę się, że
    możemy się przyjaźnić, chociażby internetowo big_grin

    Cóż... ja najwyraźniej póki co żyję w trójkąciku uncertain
  • ann_jazon 28.02.06, 10:26
    Oczywiście Grzesiu również ciesze się ze znajomości z Tobą - żebyś w żadnym
    wypadku nie czuł sie przez którąkolwiek z nas odsunięty smile Również Twoje uwagi
    są bardzo cenne dla nas smile
  • kiara80 28.02.06, 09:26
    Przesyłam Wam całą prawdę o kobietach z punktu widzenia mężczyzn, może się
    troszkę pośmiejeciesmile
    Do 18 roku życia kobieta jest jak Antarktyda - zimna i niedostępna
    Od 19 do 30 roku życia jest jak Afryka - gorąca, a w pewnych miejscach wilgotna
    Od 31 do 50 roku życia jest jak Europa - znana i przejechana
    A po 51 roku życia jest jak Rosja - każdy wie gdzie co leży ale nikt już tam nie
    chce jechacsmile))
  • askiem 28.02.06, 09:29
    Na Forum chyba więcej Afryk wink
    --
    19.08.2006r.
  • kiara80 28.02.06, 09:31
    Ja myślę, że same Afrykismile))
  • askiem 28.02.06, 09:35
    Hahah - a u nas w "pogadajmy" nawet jeden Afrykanin wink
    --
    19.08.2006r.
  • miss_migotka 28.02.06, 09:38
    cześć kochani, chciałam Was tylko przywitać i pozdrowić i ograniczam dzisiejsze
    użytkowanie komputera bo mnie od wczoraj głowa boli.... mam ochotę nią czasem
    rąbnąć w ścianę
    sad((((((

    Ann, nie czytałam wszystkich odpowiedzi na Twój wątek, ale zgadzam się z Bogui -
    poczucie winy ma destrukcyjną siłę. już Ci kiedyś radziłam wizytę u psychologa,
    myślę że to by Wam obojgu pomogło wyzwolić się ze strasznej przeszłości.

    buziaki i miłego dzionka
    idę kłaść zimne okłady na łeb sad
  • julietter 28.02.06, 10:09
    Witam wszystkich serdecznie! Wczoraj mnie tyle razy wywaliło z netu, że w końcu
    się poddałamsad
    Aniu, mam nadzieję, że wszystko się ułoży, ale problem sam nie zniknie, więc
    potrzebna jest rozmowa.
    A co do Twojego problemu Zuziu, to strasznie mi przykro, bo to bardzo
    emocjonalna sprawa. nawet nie wiem, co napisać, żeby się nie wymądrzać. Ale
    chciałabym Cię wesprzeć, więc na pewno coś za chwilę napiszę.
    Poza tym jestem z siebie dumna, bo wczoraj wreszcie zjadłam to co należy (czyt.
    dietetycznie) i ćwiczyłam przez godzinę. Oby tak dalejsmile
  • julietter 28.02.06, 10:11
    Całe szczęście, że jeszcze przez rok zaliczam się do Afrykiwink Bo ta 50-tka nie
    brz,i zachęcająco...wink
  • ann_jazon 28.02.06, 10:17
    no Julcia! Tak trzymaj z ta dietą smile Wspieram Cię całymi siłami smile Ja też
    diecić próbuję big_grin
  • filar_zf 28.02.06, 10:21
    Juliuś smile

    dzięki, wiem, ze wszystkie jesteście ze mną !! I to mi pomaga. Teraz muszę albo
    odpuścić albo być stanowcza, ale sie boję sad


    JA tez jestem z Ciebie dumna, gratuluję, a mi odwołali aerobik, buu sad
  • bogui 28.02.06, 10:24
    Ja już nic Ci nie radzę, bo dziewczyny tak wiele napisały, ale też jestem
    myślami z Tobą. Ściskam
  • ann_jazon 28.02.06, 10:11
    Zuziu, przeczytałam to co wczoraj napisałaś o swoim odkryciu. Wiesz, to chyba
    taka cecha starszych, znudzonych bab, które szukają sobie tego typu rozrywki,
    podrywając młodszych atrakcyjnych zajętych facetów - na zasadzie - co ma inna
    mieć lepiej niż ja. Nieraz to przerabiałam z exiem - doszło nawet do tego, że
    jedna napalona panienka potrafiła przyjść do niego na kawę o 22.00 z koleżanką
    i kolegą jako przyzwoitkami (a też mieszkaliśmy razem wtedy), zapraszała go na
    impezy do siebie (oczywiście beze mnie) i próbowała całować - skończyło się na
    wielkiej awanturze - ja ją wyzwałam od różnych, a on napisał do niej list (bo
    słownie nie docierało do tępej pindy), żeby się odstosunkowała od niego.
    Krzyśka też podrywały zazwyczaj starsze babki, bo "niezły towar do łóżka
    byłby". Kiedyś nawet matka jednej jego koleżanki za czasów szkoły (baba ok. 50,
    obleśna do tego) próbowała go...wiecie co wink Niestety, to że my myślimy tak jak
    myślimy, jednak dużo bab nie ma skrupułów - po trupach byle do celu. Nieraz
    zdarza się, że idę z Krzyśkiem za rękę, a panny się mizdrzą do niego (fakt, że
    on rzuca się w oczy), a zaraz potem mi posyłają jadowite spojrzenia, albo wręcz
    bezczelne na zasadzie - "jakbym chciała to bym se go poderwała". Oczywiście
    zazwyczaj się z tego śmiejemy, bo mi też zdarza się oglądac za facetami wink Mam
    jedną koleżankę, która kiedyś jeszcze miała inne podejście do tych spraw (że
    się nie rusza zajętych facetów), niestety, jak stwierdziła, nie ma zamiaru się
    już do tego stosować, bo inne tego nie robią, a ona ma już 30 lat. Owszem,
    żonatego by nie tknęła (dla niej żonaty facet to już nie facet), ale facet
    który ma dziewczynę - to ta dziewczyna to żaden problem, a jeżeli facet z nią
    mieszka - no to już większy problem, ale jeszcze do przeskoczenia. Niektóre
    dziewczyny nawet chętniej spotykać się będą z zajętymi facetami na sex bez
    zobowiązań.
    Podsumowując - problem niestety jest, skoro do tej lali nie dotarło to, że
    sobie nie życzycie takiego zachowania z jej strony. Po prostu bezczelnie go
    podrywa dalej. Musisz Zuziu uważać na nią, bo nie wiadomo co jej pod deklem
    siedzi, trzymaj rękę na pulsie, ale rozważnie. Obserwuj symptomy, ale na razie
    staraj się bez awantur z Olciem - wiem, że trudne, ale musimy być mądrzejsze i
    cwańsze od naszych połówek. Co ja bym zrobiła?? Hmmm... jeżeli baba dalej
    podrywałaby mojego faceta, stanełabym z nia oko w oko i zrobiła dziką awanturę
    (albo zadzwoniła jeżeli nie da rady na żywo) (dla bezpieczeństwa dobierając
    słów, których nie używam na codzień), po czym - w razie gdyby się
    ona "poskarżyła" mojemu chłopu - wyparłabym się mu wszystkiego w żywe oczy i
    stwierdziła, że on najwyraźniej chce nas skłócić gadając głupoty..
  • filar_zf 28.02.06, 10:26
    Aniu, wiem, ze są takie baby, wiem, ze go podrywa, i nie to jest
    najstraszniejsze. Najgorsze to ro, ze skłamał!! Tym się brzydzę i to jest
    najboleśniejsze. Skłamał, ze się skończyło, ze powiedział jej, ze nie chcemy
    takich wiadomości.A ostatnia gadka była z piątku 24.02.
  • kiara80 28.02.06, 10:28
    Zuzia może jej powiedział, tylko babka nachalna jakaśsad Tylko po co kontynuował
    tę rozmowę?
  • filar_zf 28.02.06, 10:31
    Właśnie tym się dziwie, że podejmuje temat, ze podejmuje rozmowę, reaguje. A
    teraz kwestia konsekwencji, jeśli ostatni raz powiedziałem, ze jeszcze jedno
    kłamstwo i będzie koniec ?!
  • kiara80 28.02.06, 10:33
    No właśnie i nie przejął się tym. Zuza a często mu sprawdzasz gadulca, wie on o
    tym??? Bo jeśli wie że sprawdzasz to może kasować archiwum itd.
  • filar_zf 28.02.06, 10:36
    Wziełam jego komputer przy nim, sprawdziałm o od razu powiedziałam, co o tym
    myslę. O kłamstwie mu nie przypomniałam, ale jeszcze do tego dojdzie. Wydarł
    się na mnie, ze sprawdzam jego prywatną korespondencję i miał rację, ale w
    małżeństwie, narzeczeństwie nie ma już prywaty, jest szczerość i nie ma
    kłamstw.
  • kiara80 28.02.06, 10:38
    No właśnie Zuza, ale wiesz co ja się pogubiłam, to on wie że Ty go nakryłaś, że
    gadał z tą babą czy jeszcze mu nic nie mówiłaś?
  • filar_zf 28.02.06, 10:42
    zaczełam krzyczeć,że powiedział, ze to skończone, nazywa go słoneczko,
    kochanie, co to ma być, czy rozmowy z koleżąnką o jego "interesie", czy jakbym
    gadała z kolegą z pracy o swojej małej to nie byłby zazdrosny. Pytał o co mi
    chodzi. Wyrwał mi komputer, otworzyłam go jeszcze raz, od tamtej pory
    odezwałiśmy się do siebie moze dwoma zdaniami.
  • kiara80 28.02.06, 10:45
    Zuza zmartwiłaś mnie bo skoro tak zareagował to może ma coś na sumieniu, sama
    już nie wiem, chciałabym Ci napisać coś optymistycznego hmm

    --
    Najlepszym dla nas w życiu rozstaniem
    jest rozstanie z pesymizmem.
  • julietter 28.02.06, 10:55
    Dobra Zuza, teraz porcja ode mnie. Otóż przeglądanie prywatnej korespondencji
    nie jest zakazane, jeśli zrobłaś to w jego obecności. Nie wykradałaś mu listu
    ze skrzynki i nie majstrowałaś w telefonie za plecami. Nie ma powodu się
    oburzać i nie powinien traktować jako braku zaufania (uzasadnionego skądinąd).
    Gdyby nie miał nic do ukrycia, nie musiałby się bać. Jeśli Robert poprosiłby
    mnie, abym pokazała mu telefon lub dało hasło do GG zrobiłabym to, gdyż nie
    ukrywam niczego, ale byłby to dla mnie sygnał, że nie ma do mnie zaufania.
    Wobec tego zaczęłabym się zastanawiać, czy miał ku temu powody? Twoja
    podejrzliwości i brak pewności są dowodem na to, że w chwili obecnej czegoś
    zabrakło w Waszym związku, a mianowicie fundamentalnej rzeczy - ZAUFANIA.
    Przepraszam, że tak piszę bez ogródek, ale chciałabym Ci jakoś pomóc Zuziu,
    stąd ta (może mało uprawniona, ale szczera)analiza. Olek musi mieć świadomość
    tego, że bardzo zawiódł Twoje zaufanie (chodzi mi nie tylko o same kontakty z
    tą kobietą, ale i kłamstwa). W tej sytuacji nadszarpnał fundamenty i powinien
    się poważnie zastanowić czego tak naprawdę chce. Tutaj już nie ma miejsca na
    zapewnienia dla uzyskania świętego spokoju. Z Twojej strony szczere deklaracje
    i intencje były. Musi paść odpowiedź na pytanie jak on widzi Wasz związek i
    czego chce. Ja rozumiem, że mogą być mężczyźni, którym imponuje zainteresowanie
    starszej kobiety (mile łechce próżność) i które traktują jak niewinny flirt do
    momentu, gdy ogranicza się do słów. W sytuacji jednak, gdy podtrzymywanie
    znajomości wiąże się z Twoim sprzeciwem i prowokuje kłamstwa z jego strony, to
    jest to już sytuacja, którą nazwałabym STANEM ZAGROŻENIA związku. Tu już kończy
    się niewinność i trzeba sprawę postawić jasno. Będę nudna, ale po raz kolejny
    sugeruję rozmowę. Może jeszcze nie dziś. Poczekałabym, aby opadły pierwsze,
    bardzo gwałtowne emocje z obu stron (są złym doradcą). A potem niestety, ale
    wydaje mi się, że czeka Was poważna rozmowa. Sprawa podobnej wagi, choć innej
    natury niż u Ani - trzeba to wyjaśnić na tym etapie, gdyż będzie jak zaleczona,
    a nie wyleczona choroba - odnowi się i zacznie w którymś momencie niszczyć
    związek, małżeństwo. Nam wszystkim tu na forum pozostaje trzymać kciuki i
    wierzyć, że Wasze uczucie i cechy, za kóre się kochacie wezmą górę...
  • julietter 28.02.06, 11:02
    I jeszcze jedno. Uważam Zuziu, że nie powinnaś dzwonić do tej kobiety. Moim
    zdaniem takie sprawy załatwia się w związku. Problem tkwi w głowie Olka - ta
    czy inna kobieta nie jest ważna. Tutaj chodzi o nastawienie Olka do Ciebie,
    Waszego związku, a nie do tej pani. Ona jest tylko impulsem, który zwolnił
    pocisk. Poza tym nie zgadzam się także ze stwierdzeniem, że mogłabyś zadzwonić
    jeśli on nie da sobie z nią rady. Co to ma znaczyć? Jest dorosłym facetem,
    który miał odwagę stworzyć związek z kobietą, oświadczyć się, a nie miałby
    odwagi jasno i wyraźnie dać do zrozumienia, że w jego życiu liczy się tylko
    jedna kobieta?!
  • bogui 28.02.06, 11:11
    Popieram w całej rozciągłości. Rozmowa z Olem po tym jak emocje wywietrzeją.
    Zresztą taki przekaz na zimno lepiej dociera; słuchacz skupia się na treści, a
    nie na formie (krzyku np.).
  • askiem 28.02.06, 11:13
    Bogui - co masz wspólnego z psychologią? Pasja, praca, studia...?
    --
    19.08.2006r.
  • julietter 28.02.06, 11:19
    Zuziu mam jeszcze jedno przemyślenie. Może zamiast rozmowy napisałabyś szczery
    list, w którym opiszesz swoje uczucia. Raczej nie wyrzuty, ale całą sytuację,
    jak ją widzisz, co to powoduje i jakie są konsekwencje. Pisałaś wcześniej, że
    trudno Wam porozmawiać, bo Olek się irytuje, co prowadzi do kłótni. Tutaj
    akurat Bogusia ma 100% rację. Gdybyś napisała w spokoju list Olek miałby czas
    ochłonąć, czytałby słowa (czyli treść), a nie skupiał się na emocjonalnym
    przekazie. Miałby czas przemyśleć wszystko, przeczytać nie tylko raz - słowa
    padające na spokojny grunt mają większą moc.
  • kiara80 28.02.06, 11:23
    Popieram dziewczyny Wasze rady, chociaż jak znam życie to on pewnie uważa że nic
    się nie stało.
  • filar_zf 28.02.06, 11:33
    ten list to może niezły pomysł,ale nie odda chyba wszystkich moim mysli. Tutaj
    emocje tez grają rolę
  • bogui 28.02.06, 11:23
    To samo życie! A poważnie: po pierwsze mam chyba taką analityczną naturę:
    rozbieram sprawy na czynniki pierwsze. Po drugie: w pewnym momencie mojego
    życia skumulowały się pewnie "kwasy" które zaowocowały moim ogólnym
    niezadowoleniem i brakiem radości z życia (=depresja). PO pewnym czasie
    dojrzewania do takiej decyzji udałam się do psychologa (szczęśliwie bardzo
    dobrze trafiłam za pierwszym razem). Terapia nie była nawet długa i niezbyt
    systematyczna, ale babka - jak już pisałam - odblokowała we mnie parę spraw,
    które nie pozwalały mi iść do przodu. Od tego czasu zaczęłam się też trochę
    interesować psychologią; może nie jakoś pasjami, ale jak coś mi wpadnie to
    sobie poczytam. Poza tym te zainteresowania (i chyba troszenieńkę wiedzy)
    rozwinęłam razem z moją przyjaiółką. Ona też swego czasu miała b. poważne
    problemy (m.in. z mężem, ojcem, samą sobą) i też chodziła na terapię. W tym
    czasie bardzo się nawzajem wspierałyśmy, spędzałyśmy mnóstwo czasu razem,
    gadałyśmy i zwierzałyśmy się sobie z najintymniejszych rzeczy, byłyśmy dla
    siebie "lustrami", które pokazywały nas nawzajem z innej strony. Dzięki temu
    wsparciu "wyszłyśmy na ludzi", naprawdę zawdzięczamy sobie szczęśliwe życie. No
    a zainteresowania psychologią, obserwacją człowieka zostały. Tak to ze mną jest
  • ann_jazon 28.02.06, 11:21
    Dziewczyny, ja się z Wami zgadzam, natomiast napisze Wam czemu wspomniałam o
    tej konfrontacji z tamtą babą. Może nie tyle o telefon mi chodziło, co o
    konfrontację oko w oko. Otóż wspomniana przez mnie lalunia, która przyłaziła do
    exia o 22.00 na kawę miała tę nieprzyjemność, że wpadła na mnie przy okazji
    urodzin jednego z kolegów na których byliśmy, a ona usiadła na przeciw exia i
    eksponowała majtki :[ Więc kiedy się miarka przebrała (exio był wtedy już
    kompletnie zalany, a ona mu dolewała wódki do szklanki i się kleiła), po prostu
    powiedziałam jej, żeby spier...i inne epitety i miałam gdzieś to, co sądzić o
    tym będzie exio, jeszcze jemu się oberwało jak wyrzeźwiał. Sprawa wtedy wyszła
    jasno - czarno na białym - co, kto komu i z jakimi intencjami.
    A tak swoją drogą, to skoro ten babsztyl ma 40 lat, a Olek 27, to raczej tu o
    rozbijanie związku nie chodzi, przynajmniej nie sądzę ... jeżeli już to baba
    sie zabawić chce z młodym facetem, bo sie jej nudzi uncertain
  • kiara80 28.02.06, 11:28
    Mi też się wydaje Aniu, że to o tą babkę nie chodzi, raczej o to co go tak
    wciąga w tą rozmowę, domyślam się, że pewnie mu słodzi i podnosi tym samym jego
    poczucie wartości.
  • filar_zf 28.02.06, 11:37
    Kiara,

    ona mu słodzi np. dlaczego nei wszyscy są tak mądzty jak on, jaki to one jest
    kochany, ze załatwił jej zamówienie, on tez nie jest jej dłużny, ona mu
    opowiada, ze jej szef w niej zakochał, a on jej na to: "I to Cię dziwi"
  • kiara80 28.02.06, 11:41
    No właśnie i te komplementy tak go pewnie rajcują (sorki za wyrażenie). Moja
    siostra jak zapytała swojego czemu tak gawędzi z tamtą (póżniej się spotykali)
    to powiedział, że tamta mu uświadomiła że jest atrakcyjny i może się komuś
    jeszcze podobac. Nie ma co faceci to narcyzi, chcieliby żeby postawić ich na
    piedestale i hołdy oddawać brrr brrrr
  • filar_zf 28.02.06, 11:45
    wiem, ale dziwi mnie to, ze ja tez mu mówię jaki to jest przystojny, jak to
    mnie podnieca, itp. ja mu nie wystarczę do komplementów ?
  • kiara80 28.02.06, 11:51
    No właśnie Zuza i tu jest pytanie jakie on poda argumenty, za kontynuowaniem tej
    rozmowy. To, że z dobrze mu się z nią rozmawia, bo się dobrze rozumieją może
    świadczyć o tym, że czegoś mu brakuje w Waszym związku. Chociaż nie wiem czy
    dobrze mi się wydaje ale on pewnie uważa, że nic takiego się nie stało, mylę się?
  • filar_zf 28.02.06, 12:03
    Dokładnie on myśli, ze nic się nie stało. On nie pojmuje o co mi chodzi, albo
    udaje.
  • kiara80 28.02.06, 12:08
    Zuzia a ja jeszcze zapytam (pytałam wcześniej ale nikt nie potwierdził)wracając
    do interesu to chodziło im o "ten" męski interes???
  • filar_zf 28.02.06, 12:10
    Kiaruś,

    tak chodziło o TEN męski interes. tylko o tym gadał nie z tą starszą panią
    tylką jakąś koleżanką z centrali w Pruszkowie. Zaczeli od spraw służbowych a
    skończyło się na tym, Przejrzałam archiwum wszystkich babek na GG, których nie
    znam. I zbnalazło się jeszcze coś takiego.
  • kiara80 28.02.06, 12:13
    No to to już przegięcie na całej linii, ja bym się go zapytała czy chciałby
    żebym rozmawiała z kolegami o swojej ci...? Pewnie dałoby mu to do myślenia!
    Ps. Zuzia tylko się nie załamuj i pamiętaj pomyśl trzy razy zanim coś powiesz.
    Trzymam za Was kciuki mocccccccno!!!!
  • filar_zf 28.02.06, 12:15
    Ale Kiaruś ja tak dokładnie go spytałam czy nie byłby zazdrosny gdybym
    rozmaiwała z kolegami o mojej małej. powiedział że tak, ale .... i była cisza
  • kiara80 28.02.06, 12:24
    Zuzia jak czytałam to na początku to domyślałam się że on i tak pewnie winny się
    nie czuje i to jest najgorsze (identyczna sytuacja jak u mojej s.) możesz sobie
    gadać i gadać, tłumaczyć i tłumaczyć, uświadamiać itd. ale sokoro on uważa że
    nic wielkiego to to i tak nic nie da. Może potrzebuje większej przestrzeni albo
    inaczej rozumuje bycie razem. W każdym bądź razie jak moja s. zaczęła mu mówić
    jak się czuje, co o tym myśli i nawet list mu napisała to on jej na to: "o co Ci
    chodzi, ja nic nie zrobiłem, nie mam nic na sumieniu a z innymi dziewczynami
    mogę przecież sobie porozmawiać to nic takiego". W każdym bądź razie mam
    nadzieję że w Twoim przypadku będzie inaczej!
  • askiem 28.02.06, 12:39
    Miałam sytuacje, kiedy do mojego chłopka przyczepiła się "taka jedna". Na
    początku nic sobie z tego nie robiłam (on zresztą też nie) i nawet śmialiśmy
    się z tego. Z czasem panna zrobiła się coraz bardziej nachalna i męcząca...
    doszło nawet do sytuacji, że siedząc na kolanach SWOJEGO faceta mojego
    próbowała obmacywać... I nic by tu nie dało i nic nie pomogło (bo panna taka
    tupeciara) - gdyby nie JASNE postawienie sprawy przez Mojego. Bo w takiej
    sytuacji to on albo wchodzi w grę, albo rezygnuje... Ale to musi być stanowcze,
    oczywiste i jasne jak słońe.

    --
    19.08.2006r.
  • kiara80 28.02.06, 12:31
    A tak w ogole Zuza to pogadam ze swoim R. i zapytam faceta jak on to widzi
    (oczywiści nie napisze ze czytałam o tym na forum itd.). Podam tylko taki
    przykładzik i zapytam co o tym sądzi? Mam nadzieję że pozwolisz?
  • filar_zf 28.02.06, 12:37
    Spytaj Kiaruś, im więcej męskich opinii tym lepiej
  • julietter 28.02.06, 12:14
    Zuziu, podtrzymuję, że list jest dobrym pomysłem. I wcale nie musi być tylko
    rzeczowy. Jak najbardziej opisz Olkowi swoje emocje - ważne, aby miał szansę
    zastanowić się nad nimi i zrozumieć. Chodzi tylko o to, że list gwarantuje Ci,
    iż nie Olek nie skupi się na odpieraniu ataków i formie przekazu, tylko na tym
    co się dzieje, co to wprowadza do Waszego związku i jakie uczucia w Tobie
    wywołuje.
  • julietter 28.02.06, 12:17
    A Ty będziesz miała czas na ważenie słów i zastanowieniu się CO, nie JAK chcesz
    mu powiedzieć. Z teo co piszesz problem jest poważny i bez dwóch zdań tkwi w
    głowie Olka. Kolejny problem, to żeby sobie to uświadomił.
  • filar_zf 28.02.06, 12:17
    Julia,

    będe pisała list!!
  • bogui 28.02.06, 11:53
    Twoje komplementy pewnie traktuje jak oczywistość, jak coś co jest zawarte w
    zestawie "własna kobieta". Ale może Siesio wypowie się bardziej wiarygodnie w
    tej sprawie, właśnie wskoczył na forum
  • bogui 28.02.06, 11:30
    No tak, ale bawiąc się w ten sposób może rozwalić czyjś związek.
    A co do konfrontacji twarzą w twarz z Zołzą, to (gdyby oczywiście taka sytuacja
    zaistniała) dobrze byłoby ją ośmieszyć. Babę zapewne rajcuje fakt konkurowania
    z inną kobietą. Agdyby dać jej do zrozumiania że owa konkurentka o wszystkim
    wie, bo jej chłopak jest tak lojalny że jej opowiedział (nawet zablefować) i w
    ogóle razem się ubawiliście jej SMSami. A przy okazji wbić jej szpilę w postaci
    aluzji do jej niewyżycia.
    Ale to teoria, i i tak największy problem w Olu...
  • siesio1 28.02.06, 11:45
    Babie trzeba dać spokuj.Ją trzeba tu potraktować przedmiotowo.Bo mogła być to
    inna kobita a problem byłby ten sam.Problem jest w zachowaniu Olka.O ile nie
    kamienował był go ,że kobitka cos tam do niego pisze,a on na to przyzwala,o
    tyle to ,że Cię okłamał nie jest w porządku.W związku potrzebne jest zaufanie,a
    on to spierniczył.Sprawa jest do załatwienia,ale Musi zrozumieć że zrobił źle
    (kłamstwo)Też mi się wydaje ,że list będzie najlepszą formą pwiedzenia mu
    tego,Będziesz mogła spokojnie dobrać słowa,a on na spokojnie sobie to
    przeanalizuje.
  • filar_zf 28.02.06, 11:49
    Grzesiu, właśnie o to kłamstwo chodzi i najważniejsze, zeby on to zrozumiał
  • siesio1 28.02.06, 11:54
    No tylko ,że to Ty musisz go uswiadomić,że jeśli stracisz zaufanie do niego,to
    dalej lepiej nie będzie-równia pochyła...sad
  • siesio1 28.02.06, 11:58
    No generalnie jesteśmy próżni...sad.Dziewczyny .Problem jest w kłamstwie!Jak
    facet to zrozumie ,dopiero mozna przejść do tematu rozmów z paniami na gg...
  • askiem 28.02.06, 12:06
    A mi się najbardziej nie podoba kłamstwo i to, że: "zaufanie było
    nadszarpniete, bo sprawa nie pojawia się po raz pierwszy"...

    --
    19.08.2006r.
  • bogui 28.02.06, 11:51
    A bo mnie poniosło... Oczywiście że babon był tylko katalizatorem, który
    pokazał problem , który tkwi w Olu.
    Mozna spróbować z tym listem, kiedyś zrobiłam coś takiego i świetnie
    poskutkowało
  • filar_zf 28.02.06, 11:32
    Julia,

    masz rację, święta rację, zrobiłam to przy nim, zaufanie było nadszarpniete, bo
    sprawa nie pojawia się po raz pierwszy, i on chociaż nie mówi zdaje sobie z
    tego sprawę. Ja nie mam nic do ukrycia, on ma i tu jest problem.
  • ann_jazon 28.02.06, 10:32
    No fakt, kłamać nieładnie! Z drugiej strony pomyslmy - po co mu stara baba??
    Grunt, żeby on nie lazł tam gdzie nie trzeba!
  • filar_zf 28.02.06, 10:34
    Powiedz Aniu, jeśli gadają i to ona o jakimś ponownym kupowaniu migdałów(skąd
    mam wiedzieć o co chodzi) to jaką mam gwarację, ze nie łazi ?!
  • ann_jazon 28.02.06, 10:40
    Zuziu, nie wiem co Ci napisać. Sprawy damsko - męskie kiedy wtrynia się -
    nazwijmy to "konkurencja" należą chyba do najgorszych i wymagają najwięcej
    wyjaśniania. Trzeba przycisnąć Olcia i go przepytać na spokojnie - tak mi sie
    wydaje...
  • askiem 28.02.06, 10:41
    A jak stara jest ta babka?
    Bo może z tamtą już był koniec a to jest jakaś panienka z gg...
    Zresztą mniejsza z tym...
    Mnie to by trafiło i prawdopodobnie zrobiłabym tak, jak pisała Ania - czyli
    rozmowa/telefon do niej. Co ona sobie myśli? wrrr...
    I tak jak piszesz - najgorsze to, że skłamał...


    --
    19.08.2006r.
  • kiara80 28.02.06, 10:43
    dziewczyny moja siostra to przerabiała (tj. telefon do niej), przyniosło
    niestety opłakany efekt i w dodatku obciach, bo tamta powiedziała jemu i dopiero
    byłosad Aj szkoda pisać.
  • bogui 28.02.06, 10:53
    Właśnie, też myślę, że telefon Zuzy do tej baby to nie najlepszy pomysł. Lepiej
    może za to poszukać męża (jeśli taki jest) i jemu powiedzieć żeby się
    zainteresował co robi żonka. Gdyby Zuza miała rozmawiać z tą zołzą, to na dzień
    dobry postawi się na gorszej pozycji, bo to Zuzi zależy i nią będą targać
    emocje, co jeszcze da babie pretekst żeby dziewczynę upokorzyć. Powie jej w
    twarz, że jak nie umie chłopa upilnować to jej strata i tyle. Rozmowa z nią to
    chyba raczej ostateczność. Najważniejsze to pogadać z Olem, bo przecież nie
    może być tak, że "okazja czyni złodzieja".
  • filar_zf 28.02.06, 11:38
    Bogusiu,

    ona jest sama i po jakiś tam przejściach. Dobrze się z Olkem rozumieją, takie
    usłyszałam wyjaśnienie ostatnim razem.
  • ann_jazon 28.02.06, 11:42
    "dobrze się rozumieją", no "nieomalże jak rodzeństwo", "taktuje go jak
    młodszego brata".... srele morele - ileż to razy takie bzdety słyszałyśmy moje
    Panie?
  • askiem 28.02.06, 10:43
    i właśnie też nie wychwyciłam - on wie, że ty wiesz? bo raczej nie
    powiedziałaś, że przeglądałaś jego gg?
    --
    19.08.2006r.
  • filar_zf 28.02.06, 10:47
    Asiu, wie, bo podszedł, a ja pokazywałam mu na GG poszczególne wiadomości,
    których treść była mocno wkurzająca. I od tego się wszystko to co Ci napisałam
    się zaczeło. Nie będę się znizała i dzwoniła do niej, chyba że przyzna, ze sam
    nie umie załatwić tej sprawy
  • askiem 28.02.06, 10:48
    To są właśnie takie upierdliwe babska.
    Pytanie tylko jaka w tym wszystkim jest Jego rola? Może ma jakąś korzyść - nie
    wiem... kontrakt dla firmy, dobre układy z szefem... i tylko dlatego to
    podtrzymuje. Może "rajcuje" go taka gadka i tylko tyle... choć faktycznie
    pogadanki o "interesie" są przegięciem...

    --
    19.08.2006r.
  • kiara80 28.02.06, 10:50
    O kurcze a to chodziło o ten "interes"??? No to teraz to się załamałamsad
  • askiem 28.02.06, 10:51
    Z drugiej strony myślę sobie tak: jaki facet mając "coś na sumieniu" nie
    kasowałby rozmów? Przecież nikt pod sobą dołków nie kopie.

    Co do telefonu do niej - masz rację. Chodziło mi raczej o to, że ja będąc w
    takich nerwach nie potrafiłabym inaczej... ze mnie taki furiat troszkę jest...

    --
    19.08.2006r.
  • kiara80 28.02.06, 10:53
    Asiu to zależy, bo są tacy faceci, którzy uważają że zaglądanie w czyjąś
    korespondencję jest karygodne i może był pewny że Zuzia tego nie zrobi.
  • askiem 28.02.06, 10:54
    Sytuacja nie za fajna i trzymam kciuki żeby się szybko wyjaśniła. Duży buziak
    na pocieszkę kiss
    --
    19.08.2006r.
  • filar_zf 28.02.06, 10:44
    myslę, ze pod 40, ma już dzieci i chyba duże. I to na pewno ona, bo ma ją pod
    nazwą jej firmy, ale ma na imię "Ania".
    Kłamstwo jest najgorsze.
  • kiara80 28.02.06, 10:56
    Kłamstwo jest rzeczywiście najgorsze no i oczywiście to co się dzieje później,
    czyli zdradzone zaufanie i ciągłe podejrzeniasad((
  • askiem 28.02.06, 11:03
    Zgadzam się z Julietter.
    --
    19.08.2006r.
  • ann_jazon 28.02.06, 10:19
    Mężczyzna po 20 jest jak pociąg towarowy – staje często i długo.
    Mężczyzna po 30 jest jak pociąg osobowy – staje często i krótko.
    Mężczyzna po 40 jest jak pociąg pospieszny – staje rzadko i krótko.
    Mężczyzna po 50 jest jak expres – staje tylko po to, żeby spuścić wodę.
  • kiara80 28.02.06, 10:24
    Aniu a właśnie szukałam czegoś o facetach, żeby odbić im piłeczkęsmile))Obyśmy jak
    najdłużej jeździły towarowymwink
  • ann_jazon 28.02.06, 10:28
    Niestety Kiaruś, ja już osobowym jeżdżę (30 lat mu mineło w zeszłym roku wink,
    ale póki co jeszcze dużo może big_grin
  • kiara80 28.02.06, 10:30
    W każdym razie Aniu mam nadzieję, że jeździ ciągle do Afrykismile))
  • filar_zf 28.02.06, 10:32
    A ja mam taki humor dzisiaj, ze coś innego mi sie nasuneło, ze osobowe i
    pośpieśne biorą sporo pasażerów smile
  • ann_jazon 28.02.06, 10:34
    zdaje się, że wszystkie jednakowo dużo wink
  • filar_zf 28.02.06, 10:38
    tez prawda, Afryka to też duży kontynent smile)
  • filar_zf 28.02.06, 11:53
    Kochani,

    postanowiłam, że napisze ten list, jeśli nei będzie spełniał moich oczekiwań
    wezmę się za rozmowę.Dzisiaj nie gotuję obiadu smile Dziękuję Wam wszystkim za
    słowa otuchy. ale nie mozę być tak że zdominowałam dzisiajeszy dzień, bierzcie
    się za jakiś optymistyczny temat, a ja biorę się za wystawiane faktur

    Ściskam

  • ann_jazon 28.02.06, 12:02
    Zuziu! Poruszamy tu różne tematy (i optymistyczne i peymistyczne), bo po to tu
    jesteśmy i każdy napisał Ci coś od siebie, bo każdy tu się o każdego martwi -
    tak się tu ładnie dobraliśmy i próbujemy sobie pomagać - cieszy mnie to bardzo!
    I fajnie że jesteśmy smile
    Buziaczki
  • kiara80 28.02.06, 12:05
    A ja tak sobie tutaj obecność sprawdzamwink i stwierdzam ze smutkiem, że Kinga nas
    zostawiłasad
  • siesio1 28.02.06, 12:17
    to może spytaj go grzecznie (z miną zbitego psa),że to ty już w sumie nie wiesz
    co robić,może on Ci podpowie co by zrobił wtakiej sytuacji,I odwróć role.Ze
    pisałas sobie na gg z kolegą z pracy ,ale ponieważ o tym sie
    dowiedział ,obiecałaś ,że to się nie powtórzy,ale poniewaz on pisał dalej do
    ciebie bo sie lubicie ,i gdyby on sie dowiedział o tym ze dalej do siebie
    piszecie nawet o twojej ci...czyli zobaczyłby ,ze go okłamujesz...itd.Spytaj go
    co by wtedy zrobił? Może tak...?
  • filar_zf 28.02.06, 12:19
    Grzesiu,

    znam go i wiem, ze zareaguje gniewem. Nie spodoba mu się to
  • siesio1 28.02.06, 12:28
    Ann.Jesli chodzi o krzysia to dobrze ,że ma zakodowaną opiekuńczość rodzinną.
    Teraz wystarczy uświadomić mu kto jest jego rodziną i delikatnie
    przekierunkować.(Ale łatwo się piszesmile).Ale to musicie załatwić we dwoje.Jeśli
    juz to się uda,to on ma poinformować swoją rodzinkę o takiej
    decyzji ,podkreślając ,że jest to jego decyzja.Inaczej zostaniesz znienawidzona
    jako jędza która zabrała im kurkę od złotych jajek.(przyszła obca baba i będzie
    doić krzysia z naszych pieniążków).Naprawde wielka rola Krzysia..
  • ann_jazon 28.02.06, 12:35
    Grzesiu, dokładnie jest jak mówisz, tyle, że rodzinka jest jednoosobowa -
    starszy braciszek. "Teść" to odrębny rozdział. A "teściu" - pijak i wariat już
    mnie zakwalifikował jak tą "taką i owaką" (zła baba jędza to by był komplement
    w porównaniu z jego epitetami) która mu "dochód" zabrała. I nie SYNA, tylko
    DOCHÓD - tyle Krzyś znaczy dla "tatusia" uncertain
  • siesio1 28.02.06, 12:42
    zaczynaj go przekierowywać z tą opiekuńczością.myśle ,że szybko by to sie udało
    jakbyscie sie rozmnożyliwink Na bank nie odbierze dziecku ,żeby dac bratu....
  • ann_jazon 28.02.06, 12:55
    to muszę nieźle pokombinować z tym przekierowaniem opiekuńczości, bo co do
    pieniędzy (czyli najrostszej tzw. "nieporadności finansowej" - co chyba jego
    brat trenuje), to ta moja cholera (Krzysiu znaczy się) wie, że ja 2 razy więcej
    od niego na godzinę mam ...
  • marlena.k1 28.02.06, 13:44
    Aniu juz we wczesniejszym poscie gdzies tam napisalam,zebys brata
    zaadoptowala,no bo jak mozesz byc taka bezduszna on taki malutki
    ,nieporadny...Wiesz co u mnie na scianie wisi taka maczuga ,prezent od brata jak
    byl w zakopanem,jak bedziesz szla do Krzysia brata z wizyta,to moze bym Ci jej
    pozyczylasmile(to wszystko napisalam po to by Cie troszke rozweselic)
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • ann_jazon 28.02.06, 13:54
    Nie, no Marlenka, Ty to bezbłędna jestaś big_grin big_grin big_grin Maczugę chętnie wypróbuję, ja
    mam jeszcze taki dmuchany piszczący młotek, co jak się nim walnie to on
    piszczy wink Cóż, ja wiem, że idealnym rozwiązaniem dla tych dwóch starych
    kawalerów (bo Krzysiu póki co to jeszcze kawaler) byłaby adopcja obydwu i
    niańczenie starych byków... wersję demo miałam przy okazji świąt i każdego
    weekendu z wizytą brata u nas - panowie siedzą i gapia się w TV, a Ania gotuje
    obiadek, podaje i zmywa stosy garów! wrrr... Co do meldunku - to jest
    grzeczność mojej mamy, że Krzyśka melduje, bo to jej czynszowe mieszkanie (i
    całe szczęście, bo może Krzysiu sam by niejadboże wpadł na taki genialny
    pomysł!), my wynajmujemy na dziko chałupkę :]
  • marlena.k1 28.02.06, 13:59
    Dobre zestawienie piszczacy mlotek i maczugasmile
    Az sie dziwie ,ze po wersji demo szanowny braciszek narzeczonego chcial wrocic
    do domu...
    ale mam nastepny dobry pomysl,moze z koleznakami z forum wybierzemy sie na
    szukanie grzybow(jesli wszystkie maja taka wiedze o grzybach jak ja to sie uda)i
    zaprosisz brata Krzysia do siebie a my mu zupke ugotujemysmile
    Straszna jestem ,jeszcze za te posty pojde siedziecsmile
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • ann_jazon 28.02.06, 14:05
    nooo...ja mam również "rewelacyjne" pojęcie o grzybach wink)) a na drugie danie
    kurczak z grypą i gulasz z wściekłej krowy wink obowiązkowo z ziemniaczkami spod
    Czernobyla wink jestem okropna big_grin
  • marlena.k1 28.02.06, 14:14
    dobresmiletaki zestaw mi sie podoba,moze przy okazji i tesciowi by sie podeslalosmile))
    A tak zupelnie powaznie,to powiedz mi nie boisz sie ,ze po slubie moze bedzie
    wam sie chcial zwalic na glowe,no bo on przeciez taki samotny,a nie daj Boze
    skoncza sie dochody od Krzysia...
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • ann_jazon 28.02.06, 14:18
    niedoczekanie jego! Zresztą nie sądzę. My mamy mieszkanko 1-pokojowe i nawet
    nie byłoby gdzie. Poza tym braciszek i tak trzyma się ode mnie w miarę z daleka
    i na dystans (pewna sprawa z przeszłości go hamuje), po prostu jest dla mnie
    miły "służbowo", bo musi - jako brat Krzyśka.
  • ann_jazon 28.02.06, 14:19
    a teściowi to wódeczkę z reaktora jądrowego wyślę :]
  • marlena.k1 28.02.06, 14:25
    przesle ci chlorek rteci mam jeszcze ze szkoly sredniej ,ukradlam z laboratoriumsmile
    To dobrze ,ze chociaz trzyma sie od Ciebie z daleka,aeby chociaz jeszce ta gnida
    miala troche honoru to tak by wam sie z Krzysiem lzej zylo,ale coz ktos umie
    swietnie wykorzystac czyjes poczucie winy,najgorsze ,ze sam nie ma poczucia winy.
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • julietter 28.02.06, 14:30
    Ja pierniczę! Zajrzałam na chwilę,a tu sabat czarownicwink))
  • ann_jazon 28.02.06, 14:37
    Czarownice.. smile Moze i jesteśmy czarownice wink))) byle nie baby jagi wink)
  • julietter 28.02.06, 14:42
    Pewnie! Czarownice są czarujące, a baby jagi mają brodawki...wink
  • ann_jazon 28.02.06, 14:43
    hehehe... Julcia, dobre! Czyli zdecydowanie czarownice!
  • askiem 28.02.06, 14:45
    hehe
    A ja nie mam ani jednej brodawki a mój Robuś jak jest na mnie zły, to mówi, że
    jestem BabaJaga...
    hmmm? uncertain wink
    --
    19.08.2006r.
  • ann_jazon 28.02.06, 14:57
    mój używa zdrobnienia: "Babcia Jadzia" tuczy "biednego Jasia" - to jak daję mu
    jeść :]
  • askiem 28.02.06, 14:59
    Hihi - też ładnie. big_grin
    --
    19.08.2006r.
  • askiem 28.02.06, 15:01
    Mykam do domu. big_grin
    Będę później. Papapa.
    --
    19.08.2006r.
  • bogui 28.02.06, 14:48
    Czarownice i Wiedźmy - od "wiedzieć"
  • bogui 28.02.06, 14:53
    Ja wywoływałam duchy, autentycznie. I to z efektem.
  • askiem 28.02.06, 14:53
    A jeśli chodzi o "rządzenie" w związku, to znawcy mówią, że najlepiej gdy
    facetowi wydaje się, że rządzi a i tak ostateczne słowo należy do żony...
    Wówczas jego poczucie "głowy rodziny" na tym nie cierpi a kobitka (sprytna
    czarownica) i tak wszystko obraca na swoje. big_grin
    --
    19.08.2006r.
  • marlena.k1 28.02.06, 14:56
    ja duchow nie wywolywalam ,ale bawilam sie magia powiedzmy,kiedys regularnie
    czytalam takie czasopismo wrozka,ale to byly czasy szkoly srednie,i wiecie co
    duzo rzeczy z tego jakos tak mi wyszlo-autosugestia,czy czary?
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • askiem 28.02.06, 14:56
    Ja zajmowałam się magią przyrody... hehe. Mając naście lat strasznie kręciły
    mnie takie zgromadzenia czarownic, typu Wicca.
    Poza tym - oczywiście i obowiązkowo - wróżby andrzejkowe i takie o z gazetek
    (ale to z dużym przymróżeniem oka)...
    Horoskop czasem przeczytam, ale nie wierzę. Bardziej w typową astrologię.
    No i uczyłam się stawiać Tarota, ale poległam...
    --
    19.08.2006r.
  • marlena.k1 28.02.06, 15:00
    tarota to i ja sie uczylam i sie nauczylam,ale kiedys jedna pani,ktora zajmowala
    sie tarotem powiedziala mi,ze te karty sa zazdrosne o mezczyzn i lepiej niech
    kobieta,ktora chce miec meza ich nie stawia,w moim przypadku tarot zawsze prawde
    powiedzial,autentycznie,teraz lezy na dnie szuflady,ale nauczylam moja mame i
    tez skuteczniesmile
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • marlena.k1 28.02.06, 15:01
    a poza tym bawilam sie w czary typu co zrobic by przywiazac go na zawsze,by cie
    kochal itdsmile
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • bogui 28.02.06, 15:03
    A chodzicie do wróżki? Albo byłyscie choć raz? Ja tak... Jak na razie sprawdza
    się co mi powiedziała.
  • ann_jazon 28.02.06, 15:12
    Ja byłam u 3 wróżek (po razie u każdej) (bo moja prababcia zmarła jak byłam
    jesczze dzieckiem i nie wrózyła mi nigdy). Każda z tych wróżek klepała po kolei
    lepsze głupoty - aż zęby bolały. Drugiej to aż się śmiac w żywe oczy zaczełam
    jak mi powiedziała, że - cytuję "niech się pani o ojca nie martwi, bo on
    wyzdrowieje, a pani bardzo go kocha" - ten stary pijak ku mej radości leżał już
    wtedy "6 fit under" ze 2 lata wąchając kwiatki od spodu...
    Ta trzecia - poza tymi głupotami wszystkimi wywróżyła mi, że wyjde w ciągu roku
    za mąż (byłam w kietniu 2005 u niej - to by można było jesczze podciągnąć pod
    to sprawdzanie się jej wróżb), ale miałam wyjść za mąż bogato i za starszego
    mundurowego - a mój Krzysiu nie dość, że gołodupiec, to jesczze młodszy i z
    kategorią wojskową "E" wink)))
  • marlena.k1 28.02.06, 15:18
    heehehe,te wrozki z tym wychodzeniem za maz chyba maja jeden szblon ,tez mialam
    wyjsc za maz za rok i to za bogatego straszego panasmile))))))no i mial byc jeszcze
    cudzoziemcem.
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • ann_jazon 28.02.06, 15:22
    mój miał być w mundurze do tego, ale nie cudzoziemiec wink
  • bogui 28.02.06, 15:13
    Cześć wszystkim, spadam. Do jutra i miłego popołudnia!
  • ann_jazon 28.02.06, 15:19
    A lataz na miotle czy na czymś innym? Bo ja jestem nowoczesną czarownicą i
    latam na odkurzaczu wink))
  • julietter 28.02.06, 15:22
    Jasny gwint!!! Normalnie strach tu zaglądać. Czarownice się rozkręciły...wink
  • ann_jazon 28.02.06, 15:23
    kręcimy się na miotłach i odkurzaczach big_grin
  • julietter 28.02.06, 15:27
    Ja do kwestii wróżenia podchodzę trochę inaczej niż Wy. Piekielnie się tego
    boję. Nawet nie chodzi mi o mnie, bo to może i pociągające. Ale strasznie
    bałabym się jakiejś niedobrej wróżby na temat kogoś bliskiego. Wtedy chyba bym
    sfiksowała i zamknęła tę osobę w złotej klatce, aby nic jej się nie stało. Więc
    wolę nie wiedzieć...
  • marlena.k1 28.02.06, 15:31
    moze chcesz jakis przepis na cos? bedzie ci potzreba noga zaby,sok z zuka
    ,ziemia cmentarna wzieta z gropu o polnocy...smile)))
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • ann_jazon 28.02.06, 15:36
    ślina wikołaka, oko ropuchy, ząb wampira, krew jaszczurki, oddech smoka, mózg
    komara ......
  • julietter 28.02.06, 15:37
    Przestańcie Wariatki, bo Was przez kolano przełożę i na dupę naleję! Jak
    otwieram okienko z forum to patrzę jednym okiem, jak na horrorze...
  • julietter 28.02.06, 15:38
    A tak w ogóle, to się muszę Wam do czegoś przyznać...
  • ann_jazon 28.02.06, 15:39
    rzuciłaś urok na kogoś?
  • marlena.k1 28.02.06, 15:42
    to taki czar z dawnych juz czasow jeszcze tych pieknych sredniowiecznych:
    Aby rozkochac mezczyzne w sobie i oby ci byl wierny,nalezy dodac mu do trunku
    kilka kropel krwi menstrualnej-Siesio nie czytajsmilezabieg ten nalezy wykonywac co
    trzy misiace dla podtrzymania czaru
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • ann_jazon 28.02.06, 15:44
    i co? dodawałaś? ja słyszałam o spopielonych włosach łonowych, że trzeba mu do
    jedzenia wsypać big_grin
  • julietter 28.02.06, 15:44
    Wczoraj szukałam mojej starej książeczki zdrowia i natknęłam się na teczkę z
    dokumentami Roberta, w której ma archaiczne papiery i w której były trzy stare
    listy od jego byłej. Zaszyłam się w pokoiku i nie mogłam się powstrzymać, żeby
    ich nie przeczytać. W międyczasie R. wołał mnie z drugiego pokoju, żebym
    wreszcie przyszła do niego, razem pooglądać film. Więc perfidnie odkrzyknęłam,
    że zaraz przyjdę, bo szukam. Nawet nie wiecie jakie miałam tempo czytania, bo
    się bałam, że nie zdążę przejrzeć wszystkiego, zanim przyjdzie...No ale zdziwił
    się, że tak długo siedzę cicho jak myszka i przylazł...
    Ale się zdziwił - mieszanka uczuć na twarzy była niezła - zmieszany, zdziwiony,
    bo zapomniał o listach i rozbawiony moim knowaniem.
    Na całe szczęście udało się obrócić wszystko w żart, bo zaczęłam się nabijać z
    prostego języka tej baby i do tego z pieszczotliwego "Misiaczku" buahaha...
    Ale z drugiej strony potem się zastanowiłam, że niezła franca we mnie siedzi.
    Wiedziałam, że takie fair to do końca wobec niego nie było, więc siedziałam jak
    mysz i starałam się jak najwięcej wyczytać. Jednak wredota jestem...
  • marlena.k1 28.02.06, 15:47
    wiesz zawsze probujemy znalezc cos co upokorzy jakas byla,no bo kto jak nie my
    jestesmy dla naszego mezczyzny najlepszesmile)
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • nadya22 28.02.06, 15:47
    EH BLEE obrzydliwe!!
  • julietter 28.02.06, 15:46
    Marlenko, Ty niegrzeczna dziewczynko...
  • marlena.k1 28.02.06, 15:49
    ja jestem bardzo grzeczna,wszyscy mowia,ze z buzi to anioleczek i taka dobra
    taka uczynna,ale jak ktos za skorke mi zalezie to juz w srodkach nie
    przebieram,chociaz w sumie kiedys ktos sie na mnie poznal i na dziendobry mi
    powiedzial"ale ty masz wrednego ryja"smile)))
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • julietter 28.02.06, 15:49
    A przepraszam, te włosy się pali przed czy po wyrwaniu? smile)))))
  • ann_jazon 28.02.06, 15:55
    nooo...chyba się te włosy pali już po, na jakiejś tam łopatce i wsypuje do
    żarcia - osobiście nie mialam okazji wypróbować..
    Za to i innych obleśmych i perfidnych sztuczek, za to nie mających nic
    wspólnego z czarami - ale za to dających niezmierną radochę, to parę razy
    NAPLUŁAM SZEFOWI DO KAWY big_grin big_grin big_grin on myśli, że ja sobie jaja robię prowadząc
    dialog treści "szefie kawa!" szef: "a nie naplułaś?" a ja: "szefie, to dziś już
    pana druga kawa, ja pluję do kawy tylko raz dziennie"
  • kasiababik 28.02.06, 15:57
    Aniu haha bardzo perfidna z Ciebie osóbka..
  • marlena.k1 28.02.06, 16:01
    leci samolotem dwoch arabow i zyd i akurat dostali miejsca kolo siebie,no i tak
    sobie leca leca,zyd scignal buty,a jeden arab sie odzywa
    -ide po cole
    na to zyd
    -to ja pojde,bo ja jestem najblizej wyscia
    Araby takie zdziwone,ale jak zyd tylko poszedl to jeden naplul mu do buta.Zyd
    przyniosl cole,a tu zaraz drugi arab sie odzywa,ze on tez idzie po cole,na to zyd
    -to ja pojde ,bo mam blizej do wyjscia
    Araby takie zdziwione,zyd poszedl a ten drugi naplul do drugiego buta.Zys
    przyniosl cole i tak dalej sobie leca,Po kilku godzinach lot dobiega konca zyd
    ubiera buty i mowi
    -ach ta nienawisc miedzy naszymi krajami,to plucie do butow,to szczanie do coli...
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • julietter 28.02.06, 16:03
    Ja muszę iść na ten fitnessad A tu tak ciekawie... trzymajcie się!
  • marlena.k1 28.02.06, 15:57
    heheheheheh,ale sie usmialam,dobra jestessmiletez taka grzeczna dziewczyna na
    zdjeciu,a odnosnie tego opowiem wam kawal,ale to zraz,bo troche pisania
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • ann_jazon 28.02.06, 16:02
    a bo mi ta stara siwa łajza (znaczy się mój szef) znowu kręci z wypłatą -
    czytaj: wypłaty w tym tygodniu nie będzie, jedzcie tynk ze ściany
  • ann_jazon 28.02.06, 15:48
    Julcia! No i słusznie! Szkoda, że przylazł nie w porę i Ci przeszkodził wink Co
    za nieciepliwy facet!
  • julietter 28.02.06, 15:50
    Ale zdążyłam doczytać zanim schowałam z powrotemwink)))
  • marlena.k1 28.02.06, 15:52
    jak pogoda w polsce ,bo ja tam gdzies ponizej pisalam,ze tu sie jaja dzieja bo
    snieg zaczal padac,a ponoc tu nie padal od kilku latsmile)
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • kasiababik 28.02.06, 15:53
    W Krakowie słoneczko cały dzień świeci, lekki mrozek trzyma, w sumie przyjemnie
    cały prawie dzień miałam okno otwartesmile
  • marlena.k1 28.02.06, 15:55
    cholera,a tu tak sie rozsypalo,ze patrze przez okno i mam caly samochod do
    odsniezaniasadmoze zdazy stopniec,bo cos juz slonce wychodzi
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • askiem 28.02.06, 16:05
    Abrakadabra chokus-pokus... i juz znowu jestem z Wami smile

    100km od Wrocławia - ładnie, słonecznie, dość ciepło i bez śniegu...

    --
    19.08.2006r.
  • nadya22 28.02.06, 15:52
    Ale sie uśmiałam ja słyszałam, że sproszkowane paznokcie daje sie do napoju ale
    w określonej fazie księżyca tongue_out
  • marlena.k1 28.02.06, 15:54
    tak to prawda ,jak ksiezyc jest w nowiu dajesz do picia a jak jest w pelni to
    pilujesz zabieg powtarzac co miesiac przez trzy miesiace,tez
    praktykowalamsmile))))to jest przepis z wrozki
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • nadya22 28.02.06, 15:59
    O rany big_grin to może ja też jeszcze przed ślubem wypraktykuje smile żeby chłop nie
    rozmyślił mi się przez te 7 miesięcy tongue_out
  • nadya22 28.02.06, 16:06
    buhahaha naszczęście wróciła znowu moda na "bobry bardzo bobry"....mam
    nadzieję, że wiecie o co mi chodzi ;P
  • ann_jazon 28.02.06, 16:09
    a Krzysiu się przy pierwszym raz zdziwił - a co tu tak łyso? wink))))))))))
  • ann_jazon 28.02.06, 16:14
    oj ale paseczek pro-forma mu zostawiłam do zabawy
  • marlena.k1 28.02.06, 16:15
    ja kiedys sobie wyrylam z wloskow taka ladna literke Psmilecieszyl sie jak dziecko
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • ann_jazon 28.02.06, 16:08
    buuu... a ja mam akryle...nici ze sproszkowanych paznoki wink))
  • nadya22 28.02.06, 16:12
    buhahah big_grin dość, że paznokcie wydają mi się dość podejrzane to jeszcze ze
    stóp.... smile ja mam swoje więc moge sobie pozwolić na eksperymenty... ;P
    No jakoś nie udaje mi się iść równo z modą...
  • marlena.k1 28.02.06, 16:14
    ja tez mam swoje,tak na wszelki wypadeksmilea rak powaznie,to namawiala mnie
    kolezanka ze to swietna rzecz,ale krcze tu dopelnianie tyle kosztuje,ze sobie
    odpuscilam
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • ann_jazon 28.02.06, 16:17
    ja mam takie bezndziejne paznokcie od zawsze, że zawsze mialam tylko krótkie,
    dzieki akrylowi moge mieć po raz pierwszy w zyciu długie - wygoda jak nie wiem
    co, tylko piłowanie ich to istny koszmar... nosze akryle 3 lata juz
  • ann_jazon 28.02.06, 16:13
    dobry pomysł! tylko muszę je na nogach podchodować smile
  • ann_jazon 28.02.06, 16:18
    a szef łazi po pokoju i sie podejrzanie patrzy co ja si etak chichram do
    siebie big_grin
  • nadya22 28.02.06, 16:18
    Ja bym się bała, że przy obiadku ktoś mógłby zjeść mojego akryla, więc sobie
    daruje...wole w kotlecie go nie znaleść...
    A jeśli chodzi o kotlety to robiłam kotleciki z oliwkami-faktycznie dobre smile
    Mój raz lubi na gładko a raz jak jest bobry, z reguły się dostosowuje... tongue_out
  • marlena.k1 28.02.06, 16:23
    najgorsze jest jak to gladko przeistacza sie w bobrasadczasem gryzie ,drapie itp...
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • nadya22 28.02.06, 16:26
    oj nawet nie mów!! Dlatego najpierw 15 razy się upewniam czy chce zmiany...jego
    przecież też drapie jak dochodzi do seksiku... tongue_out
  • marlena.k1 28.02.06, 16:28
    drapie drapie a pozniej samemu stoisz w kolejce w sklepie i sie
    drapieszsmile)czasem wscieku mozna dostac
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • nadya22 28.02.06, 16:29
    big_grin
  • ann_jazon 28.02.06, 15:03
    Ja uczyłam się kiedys wróżyć z kart (zwykłych). Za to moja prababcia od strony
    mamy była autentyczną czarownicą - wróżyła z kart (sprawdzało się to i dzieki
    temu utrzymywała siebie i rodzinę z wróżenia przez całą wojnę i już po wojnie
    też - wróżyła za "co łaska", zazwyczaj baby ze wsi i miasteczek przynosiły jej
    żywność i inne rzeczy), poza tym odczyniała uroki, przekleństwa i inne niedobre
    fluidy. wiem, brzmi to jak bajka, sama bym w życiu w to nie uwierzyła, gdybym
    sama na własne oczy nie widziała paru "numerów".
  • marlena.k1 28.02.06, 15:07
    Aniu ja w takie rzeczy wierze,ale pod warunkiem,ze ktos faktycznie na tym sie
    zna a nie robi to dla korzysci i nie ma zielonego pojecia co robi,bylam kiedys
    u takiej wrozki,juz wtedy zajmowalm sie nico tarotem,no i owa wrozak stawia mi
    tarota i zaczyna odczytywac karty,w ogole nawet ich nie umiala czytac,mowila co
    chcilam uslyszec,moge podac adres we wrocku ,zebyscie i wy nie wydaly nie
    potrzebnych pieniedzy,no i wszystko co ta pani powiedziala,nic sie nie sprawdzilo...
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • marlena.k1 28.02.06, 15:12
    A wracajac jeszcze do "mojej" wrozki z wroclawia...tydzien przed wizyta stawialm
    tarota i wyszlo mi,ze spotka mnie cos zlego,ale nie wiedzialam co.Wiec jak juz
    bylam u wrozki zapytalam ja czy czeka mnie cos zlego,a ona dalje,ze bede
    szczesliwa,wyjde za maz za rok(od wizyty minelo 6lat)za cudzoziemca,dostane sie
    na moja wymarzona psychologie itd(ani meza ani psychologii),ale tydzien po
    wrozeniu spotkalo mnie to cos zlego,mialam wypadek samochodowy,nie wydaje wam
    sie ,ze wrozka powinna to byla wywrozyc?
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • ann_jazon 28.02.06, 15:18
    Marlenko! Ta trzecia wróżka - a byłam u niej z kumeplą i wróżyła nam obu po
    kolei - niemal dokładnie to samo gadała nam obu - mi z kart, jej z ręki -
    żebysmy uważały na samochody w najbliższych miesiącach, bo widzi wypadek na
    drodze i że wyjdziemy za mąz w ciągu tego roku. Ciekawe.... żadna z nas wypadku
    nie miała, ja wprawdzie do ślubu się szykuję, ale moja kumpela nawet chłopa nie
    ma. Skądinąd to co ja zauważyłam w kartach to nie był wypadek tylko śmierć - i
    faktycznie, niedługo potem mieliśmy pogrzeb bliskiej ciotki.
  • marlena.k1 28.02.06, 15:28
    wiesz co ja sobie nawet na dyktafon nagralam jak pani wrozka opowiadala mi rozne
    rzeczy i wyszlam z jednego wniosku,one wszystkie albo pokonczyly psychologie i
    wiedza jak podejsc czlowieka,by wyciagnac z niego co by chcial uslyszec(bo moja
    wrozka tak ze mna prowadzila rozmowe,by jak najwiecej sie o mnie dowiedziec,a
    przy tym switnie obserwowala wszystkie moje reakcje na jej komentarze),albo po
    prostu licza na naiwnosc innych.Ale byla tez historia autentyczna,ktora
    dotyczyla mojej koleznaki i wiesz mozna by bylo powiedziec,ze zmyslone to bo tak
    brzmi,ale jest wiecej swiadkow ,ktorzy to slyszeli.Mialm kolezanke,byla u pewnej
    pani ktora wrozyla we wroclawu(juz nie zyje),to bylo dosc dawno bo jakies chyba
    7lat temu,i ta jej powiedziala ,ze bedzie miala dwa wypadki samochodowe ,jeden
    przezyje a drugi juz nie,i ciezko w to uwierzyc ,dziewczyna opowiadala nam to
    jak juz byla po pierwszym wypadku,a 4lata temu bylismy na jej pogrzebie...
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • julietter 28.02.06, 15:30
    Marlena przestań, bo mi ciarki chodzą po plecach...
  • ann_jazon 28.02.06, 15:31
    mnie też przeszły....
  • marlena.k1 28.02.06, 15:34
    od tego czasu i ja przestalam wrozyc,sluchac wrozb,bo za bardzo nam wszytskim to
    dalo do myslenia, a od wrozek trzymam sie z dala ,cholera wie moze mi powie,ze
    wyjde od niej i mnie tramwaj przejedzie...
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • kasiababik 28.02.06, 14:55
    a my jesteśmy "wiedzące"smile więc czarownice smile
  • filar_zf 28.02.06, 12:07
    Aniu, dziękuję, po południu przejrzę jeszcze raz Wasze posty i napisze list, bo
    one układaja mi trochę w głowie. Ja też się martwię o Was, wiec powiedz czy
    wczoraj zasygnalizowałaś coś Krzysiowi?
    To jest cudowne, ze jesteśmy smile)
  • bogui 28.02.06, 12:13
    Dziewczyny, ja się dzisiaj łatwo wzruszam... (PMS) Jak to czytam to mi sie oczy
    szklą...
  • kiara80 28.02.06, 12:15
    a ja to się zawsze łatwo wzruszam, kiedyś taka nie byłam - a teraz, aż czasami
    mnie to wkurza.

    --
    Najlepszym dla nas w życiu rozstaniem
    jest rozstanie z pesymizmem.
  • bogui 28.02.06, 12:17
    Tak naprawdę to ja też zawsze, ale teraz szczególnie.
  • filar_zf 28.02.06, 12:20
    Mi też sie chce ryczeć,a le chyba ze szczęścia, ze w takiej chwili mam Was.

    Wiecie co już zaczynam myśleć, czy to nie moja wina, czy ja nie zrobiłam za
    dużej afery, nie przesadziałam. Odbija mi ? Stuknieta jestem!!
  • ann_jazon 28.02.06, 12:23
    Tak, myślę, że Ci odbija kiedy mówisz, że to Twoja wina :] Już raz temat
    obwiniania siebie przerabiałyśmy - że ktoś coś nabroi nam, a my jak te głupie
    zastanawiamy się czy to przypadkiem nie nasza wina! Nie! Nie nasza i nie Twoja!
  • julietter 28.02.06, 12:29
    Nie odbija Ci Zuza. to normalne, że zaskoczony, zraniony i co tu mówić -
    okłamany człowiek reaguje emocjonalnie. I dobrze, że tak zareagowałaś, bo to
    świadczy o Twoim zaangażowaniu. Teraz jednak czas na rzeczową rozmowę dwojga
    rosołych ludzi, która ma prowadzić do rozwiązania. Ja jestem daleka od gierek i
    manipulacji, bo to wywoła kolejne konflikty i tylko pogorszy sytuację. No, ale
    nie będę się powtarzać. Naprawdę szczerze życzę powodzenia, ale gdybym była na
    Twoim miejscu poruszyłabym sprawę flirtowania na GG w ogóle. Problemem bowiem
    jest samo nastawienie Olka do tej sytuacji, a już nie konkretne przypadki.
    Dochodzimy do pytania w którym momencie wymiana czułości jest zdradą. Czy tylko
    fizyczna, czy emocjonalna. Dla mnie druga jest gorsza. Jeżeli w związku któraś
    ze stron szuka podniety, uwagi, akceptacji...czyli emocji gzdie indziej (nawet
    jeśli wirtualnie), to chyba gdzieś jest PROBLEM.
  • ann_jazon 28.02.06, 12:15
    Na razie z Krzysiem nic nie gadałam na wczorajsze tematy, bo mam
    wystarczajacego nerwa w robocie - szefuńcio jak zwykle ociąga się z płaceniem a
    roboty dowala... normalnie miałam go dziś ochotę w dupę kopnąć :[ szefa znaczy
    się
  • bogui 28.02.06, 12:28
    Móżdżąc nad sprawą Zuzi przyszło mi do głowy skąd bierze się ta pokusa żeby coś
    zataić? Czy was czasem też nie korci żeby coś przemilczeć przed swoją drugą
    połówką? Mie tak. Przyczyny są takie: dla świętego spokoju (nie chcę
    wysłuchiwać jego komentarzy, szczególnie gdy wiem że mogą być średnio miłe).
    Albo z chęci zachowania poczucia własnego terytorium: nie mówię o czymś, bo to
    nie jego sprawa tylko moja.
    Kiedyś częściej mi się to zdarzało, teraz już dużo mniej, ale i tak staram się
    walczyć z tymi szatańskimi podszeptami. Na szczęście okazuje się że im więcej
    mu mówię, tym bardziej mogę mu zaufać.
    A jak jest z wami?
  • bogui 28.02.06, 12:37
    Sorry, miał być temat optymistyczny, a ja zapodałam raczej ciężki kaliber...
  • filar_zf 28.02.06, 12:41
    Nie Bogusiu, sa to ciężkei tematy i trzeba na nie rozmawiać. Ja mówię Olkowi
    wszystko jeśli coś zapomnę, a on nie spyta, to kiedyś wróci. Mierzę go swoją
    miarą, nie tylko jego, tylko wszystkich, jeśli ja jestem szczera to dlaczego
    ktoś inny miałby nie być.
  • ann_jazon 28.02.06, 12:46
    JAk świat światem każdy powinien mieć swoje i tylko swoje terytorium - ale przy
    okzaji nie krzywdzić innego człowieka. Bo można zataić i zataić. Że zataimy
    jakąś pierdółkę, np. to, że się odchudzamy i np. łykamy jakieś tam drogie
    tabletki odchudające - tego akurat ukochany wiedziec nie musi, bo to jest taka
    pierdółka, babaskie widzimisię, ale może faceta równie dobrze rozśmieszyć co i
    zirytować i doprowadzić do awantury z serii "głupia babo, mówiłem ci, że nie
    jesteś gruba" - to moim zdaniem jest kompletnie zbędne. To o czym gadamy z
    koleżankami na babskich ploteczkach i śmiejemy sie z jego dziurawych skarpetek
    tez niekoniecznie powinno go interesować. Natomiast zatajenie wyrządzonej komuś
    krzywdy, oszustw, ciemnych interesów, kłopotów finansowych, jakichś niedobrych
    sytuacji w rodzinie czy nawet uzależnień - to jest niedopuszczalne!
  • filar_zf 28.02.06, 12:49
    Kłamstwo bierze się ze strachu, głupoty lub zaślepienia.
  • kiara80 28.02.06, 12:41
    Uważam, że kłamstwo w związku zaczyna się wtedy gdy któreś ze stron zaczyna
    brakować tego, czego ta druga strona nie jest w stanie mu dać. Zaczyna szukać
    poza związkiem i tak się zaczyna. Najpierw niewinnie, a później się rozwija.
    Oczywiście ta pierwsza strona nie chce stracić związku w którym jest,
    najczęściej od dłuższego czasu więc zaczynają się kłamstewka. Do momentu kiedy
    nie zagłębi się w tą nową znajomość poza związkiem można jeszcze wiele zrobić,
    później już marne szanse. Żeby coś zrobić trzeba wiedzieć czego ta druga strona
    od nas oczekuje, czego jej brakuje. ROZMOWA TO PODSTAWA. U facetów zdrada
    najczęściej motywowana jest tym, że nie czują się rozumiani. Po jakimś czasie
    bycia razem kobiety przestają ich doceniać i zawsze się czepiają (to teoria
    męska)więc szukają zrozumienia w innych ramionach. Ale się rozpisałam... w
    każdym razie ja zawsze stawiam na rozmowęsmile
  • kasiababik 28.02.06, 13:02
    Witam Wszystkich

    Poczytałam sobie troszkęsmile
    Zuza tak trzymać bo tu same bardzo mądre kobiety no i mężczyzna Tobie radząsmile
    widzę że jeżeli będę miała jakiś problem to zostaniu tu rozłożone na cząstki
    pierwsze, poddane dokładnej analizie, trafnej diagnozie i odpowieniemu
    leczeniusmile
    Pozdrawiamsmile
  • filar_zf 28.02.06, 13:15
    Cześć Kasiu
    spostrzezenie trafne, to szczęscie mieć takich przyjaciół
  • kasiababik 28.02.06, 13:22
    Zuza na tym polega przyjaźń tak mi się wydaje móc wyżalić się, wsparcie
    duchowe, możliwość mądrych (eh czasami głupich dla rozbawienia rozładowania)
    radsmile po to jesteśmy bo któż nas lepiej zrozumie niż inna kobieta. A mężczyzna
    w tym gronie daje świerze męskie spojrzenie na problemsmile i skąd twierdzenie że
    kobieta nie może się zaprzyjaźnić z mężczyzną??
  • julietter 28.02.06, 13:27
    Dziewczynki i Siesiowinkja już uciekam. Zajrzę może co jakiś czas, ale muszę się
    uporać z robotą przed tym skzoleniem od czwartku. A byłoby szkoda nie pojechać,
    nie?smile Chociaż dla figury pewnie lepiej by było...wink
    Zuza trzymaj się! I Ty Aniu też! Trzeba w to wierzyć, bo tylko wtedy są szanse
    powodzenia. Trzymam kciuki. A jak by były jeszcze jakieś problemy, to dajcie
    znać. Może coś razem wymyślimy...
  • kiara80 28.02.06, 13:22
    Zuzia wiem, że nie jesteś w nastroju, co do tematu, który wysłałam wyżej, ale
    mam nadzieję, że Wasz problemik szybko się rozwiąże i będzie bardzo miłe
    pogodzeniesmile Tego Wam życzę!!!
  • filar_zf 28.02.06, 13:25
    Kiaruś,

    dzięki, na razie jest mi przykro i telepie mnei z nerwów, chce mi się
    ryczeć,ale na to potrzeba czasu

    Ściskam
  • kiara80 28.02.06, 13:28
    Zuzia, a wracając jeszcze do tematu to spodziewałabyś się tego po nim. Mnie
    zawsze przeraża to, że mogę kogoś znać bardzo dobrze, wiedzieć o nim prawie
    wszystko, znać każdy ruch, gest i nagle staje się coś co by mi do głowy nigdy
    nie przyszło, coś czego bym się nigdy nie spodziewała po tej osobie... to jest
    dla mnie okropnesad

    --
    Znamy siebie na tyle na ile nas sprawdzono
  • marlena.k1 28.02.06, 13:26
    Czesc Dziewczyny,w koncu i ja sie dolaczam,dzis z rana mialam troche
    biegania,wiec dopiero teraz zasiadlam,pocztytalam posty,ktorych jak zwykle nie
    jest malo.
    Zuzia mam nadzieje,ze juz lepiej sie czujesz
    Ania,a ja wpadlam na swietny pomysl odnosnie Twojej sytuacji,najlepszym
    rozwiazaniem by bylo gdybys i Krzysia brata do siebie zameldowala,bo moze o to
    temu o to bratu chodzi(pamietaj ,ze zartuje)
    No i co do artykulu,to juz od dawna wiadomo ze seks najlepszy na wszystkosmile
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • kiara80 28.02.06, 13:35
    A ja z chęcią przeczytałam ten artykuł, bo coś ostatnio jakaś antyseksualna się
    zrobiłamsad
  • marlena.k1 28.02.06, 13:37
    Tak w sumie troszke nawiazujac do tematu,dzieczyny mam do was takie pytanie,czy
    u was tez przed wysznaczeniem juz tej pewnej daty slubu mieliscie straszne
    problemy ze swoimi polowkami?Bo ja z moim klucilam sie o kazda bzdure,nie wiem
    skad to wyplywalo,moze wlasnie stad ,ze szukalam ciagle problemow,bo on jeszcze
    tak do konca na date konkretna sie nie zdecydowal,w ogole nasz zwiazek byl
    okrutnie burzliwy,nie jedna para by tego nie przezyla,ale dlugo o tym
    pisac...Ale wiadomo co nie zabije to wzmocnismileA teraz?im blizej do slubu tym
    mamy mniej powodow do klutni,juz czasem mam tego dosc,ale nawetsama ja nie mam
    sumienia go prowokowac.
    p.s.jak sie pisze klutnia,tak jak napisalam czy przez "o".Glupio mi ale czlowiek
    na obczyznie zapomina pewnych rzeczy
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • kiara80 28.02.06, 13:44
    Marlenko chętnie bym Ci odpowiedziała (dzisiaj mam w pracy luzy więc siedzę na
    forum), ale nie jestem nawet jeszcze zaręczonasad Mój uważa że zaręczyny powinny
    być tuż przed ślubem, z wyznaczeniem daty itd. My chcemy wziąc ślub dopiero w
    przyszłym roku, więc na zaręczyny dla niego jeszcze za wcześnie. Wracając do
    tematu, to u moich koleżanek też tak było, ale to chyba naturalne bo nadchodzi
    stresik związany z podjęciem bardzo ważnej decyzji i oczywiście terminu kiedy
    kiedy zostanie zrealizowana. Chciałoby się być wtedy pewnym, że wszystko będzie
    ok i każda błahostka urasta do rangi ogromnego problemu.
    Ps. Kłótnia przez "ó" smile
  • kasiababik 28.02.06, 13:45
    Marlenko my znamy się z Tomciem od dwóch lat spotykać zaczeliśmy się jakieś 1,5
    roku temu ale przez ten czas nie kłóciliśmy się poważnie ani o bzdurki.
    Zazwyczaj to mój Tomcio strzela focha, nie odzywa się a Kasia myśli kombinuje
    co znowu uraziło Tomeczka, dlaczego nie odzywa się, nie dotyka, nie całuje. i
    zazwyczaj rozwiązuje problemsmile
    Jak pytam się Go dlaczego my się nie kłócimy to twierdzi że nie ma warunków
    (fakt wynajmujemy pokój w mieszkaniu "studenckim" brrr koszmar) żeby się na
    siebie powydzieraćsmile Może to i prawda. Ale też prawdą jest że jesteśmy ugodowi
    a przynajmniej staramy sięsmile rozmawiać a nie wrzeszczeć na siebiesmile
  • marlena.k1 28.02.06, 13:50
    tak myslalm ,ze klotnia sie tak pisze,ale znalazlam na forum przez"u"i juz
    zglupialam.
    Wracajac do tematu,to moze poprostu do niektorych rzeczy trzeba dojzec,moze nam
    sie w koncu tak dojzalo,a wam sie dojzalo juz od poczatku, z drugiej strony
    chyba tez wiele zalezy od charakterow...
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • kasiababik 28.02.06, 13:55
    Właśnie charaktereksmile może to to że zgodne mamy, a może narazie nie mamy o co
    się kłócić... Ślub w lipcu ale jak narazie nie mieliśmy na tym tle kłótni,
    raczej siadamy rozmawiamy rozważamy za i przeciw, czy to ważne czy nie
  • ann_jazon 28.02.06, 13:56
    Mój sie na wszystko godzi jeżeli o organizację ślubu chodzi - znaczy się to co
    ja załatwię, to gra :]
  • marlena.k1 28.02.06, 14:01
    no wlasnie ,kto u was w zwiazku ma ostatnie slowo?nie dotyczy to tylko slubu,bo
    u nas to on probuje miec,ale wiecie jak to jest,niech sobie w to wierzy tyle
    jegosmile))
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • ann_jazon 28.02.06, 14:10
    Ostatnio coś tam się na wesoło przekomarzaliśmy, więc KRzysiu mi mówi "ja tu
    rządzę, ja jestem facetem i głową rodziny" a ja mu na to z przekąsem "tak
    kochanie, oooczywiście, ty tu rządzisz, jak najbardziej, oooczywiście" On
    doskonale wie, kto tu rządzi jeżeli chodzi o decyzje ślubne, domowe i związane
    z pracą. Niech mi jescze tylko da porządzić w tej jednej sprawie....
  • marlena.k1 28.02.06, 14:16
    no bo to faktycznie jest tak,ze glowa rodziny jest mezczyzna,ale tez doskonale
    wiadomo kto jest szyja i ta glowa krecismile))))
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • bogui 28.02.06, 14:16
    Ja mam tendencję do dominowania i dlatego często wychodzi na moje, ale mój tato
    mi kiedyś powiedział że jestem despotką i dało mi to do myślenia. Teraz za
    każdym razem zastanawiam się czy rzeczywiście tak bardzo mi zależy na danej
    sprawie żeby forsować swoją wersję. Więc też ustępuję. Ale generalnie to ja mam
    dużo do powiedzenia w moim związku, może dlatego że przyzwyczaiłam Darka że
    wiele spraw biorę w swoje ręce i on się nie wtrąca. Trochę sobie "narobiłam w
    buty", bo teraz Daruś bardzo chętnie umywa rączki.
    Tak więc również w sprawach organizacji ślubu to ja wiodę prym, ale staram się
    go wciągać w co się da, żebym sobie sama sznura na własną szyję nie ukręciła.
  • nadya22 28.02.06, 15:31
    U mnie sytuacja taka jak u bogui...czyli oczywiście, że ja big_grin i wiecie co
    bardzo żałuje, że jestem taką despotką i nauczyłam swojego faceta, że ja
    załatwiam wszystkie "nasze" sprawy...i te urzędowe i pieniężne, po prostu go
    rozpuściłam a teraz chciałabym, zwalić ciężar obowiązków na inne bary i sie nie
    da!No ale jestem księgową, więc nie ma się co dziwić, że to ja po urzędach
    chodze... smile
  • marlena.k1 28.02.06, 15:38
    dzis opowiem wam kolejny kawal,ten bardziej mnie dotyczy ,bo to ja beda zona
    programisty,ale moze i was tez:
    Zona mowi do meza programisty
    -kochanie kup kielbase,a jak beda jajka to wez dziesiec.
    Maz idzie do sklepu i pyta
    -sa jajka
    Sprzedwaczyni odpowiada ,ze sa
    -to poprosze dziesiec kielbas...
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • ann_jazon 28.02.06, 15:43
    To ja też o informatyku:
    Poszedł informatyk umyć głowę ...mył...mył... i umarł. A dlaczego? Bo n butelce
    z szamponem był nopisane: "głowę szamponem umyć, spłukać, czynność powtórzyć",
    ale nigdzie nie było napisane kiedy koniec pętli wink

    A czym się charakteryzuje kobieta - informatyk?
    Krótką ścieżką dostępu wink
  • ann_jazon 28.02.06, 16:11
    u mnie ta scieżka dostępu to tak umiarkowanie wink
  • marlena.k1 28.02.06, 16:20
    no to skoro juz jestesmy przy temacie informatykow,to nastepny kawal:
    Informatyk kocha sie z dziewczyna i ona nagle dostala padaczki.Informatyk w
    szoku dzwoni na pogotowie i krzyczy
    -przyjezdzajcie szybko,kolezance orgazm sie zawiesil...
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • nadya22 28.02.06, 16:23
    buhahaha mój też informatyk big_grin
  • marlena.k1 28.02.06, 16:25
    dzis jakas glupawka mnie dopadla,wczoraj pisalam wam ten kawal o owcy i smialam
    sie z niego pol nocy,bo sobie wyobrazalam jak ta owca wskakuje do tej
    dziurysmileCos sie ze mna zaczyna dziac dziwnego,jakas diagnoza?
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • ann_jazon 28.02.06, 16:26
    Nadya, ja tez jestem z zawodu informatyk smile
  • marlena.k1 28.02.06, 15:44
    dziewczyny i chlopaku,nie uwoerzycie,snieg pada w anglii!!!!!szok i to jak
    sypie,sama nie wierze w to co widze.tu ponoc go nie bylo od kilku lat w tej
    miescowosci gdzie ja jestem.
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • ann_jazon 28.02.06, 16:11
    da się bałwana ulepić?
  • ann_jazon 28.02.06, 16:25
    Kochaniutkie, za chwilę lecę, ale muszę już kończyć, bo szef mi niebezpiecznie
    lata jak odrzutowiec na wysokości lamperii wink Zatem trzymajcie się i do
    juterka! Buziaczki! kiss kiss kiss
  • marlena.k1 28.02.06, 16:26
    trzymaj sie do juterka,a jutro ja mam moj pierwszy dzien w pracy,wiec trzymajcie
    za mnie kciukismile
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • ann_jazon 28.02.06, 16:27
    Będę trzymać! Daj znać nam potem jak Ci poszło!
  • marlena.k1 28.02.06, 16:30
    na pewno napisze,jak bede w stanie,mam nadzieje,ze bede miec wyplacalnego
    szefasmilebo jak nie to nasikam do kawy
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • nadya22 28.02.06, 16:30
    Trzymam kciuki smile
  • nadya22 28.02.06, 16:36
    Ja jestem księgową z wykształcenia(jeszcze niepełne)a od 2 miesięcy siedze w
    domku...wcześniej pracowałam w administracji...teraz czekam bo w marcu lub w
    kwietniu mam mieć załatwioną prace w Urzędzie Skarbowym albo w banku...
  • nadya22 28.02.06, 16:34
    O widze, że się rozchodzimy powolutku sad ładnie nastukałyście następna setka
    leci...
  • marlena.k1 28.02.06, 16:38
    HEHEHEH,to i tak nic jak zacynalysmy ten watek to czasem i 500 dochodzilo,ale
    teraz gdy dziewczyny musza nadrabiac zaleglosci,to jest troszke spokojniej
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • nadya22 28.02.06, 16:39
    No tak wcześniej troche czytałam nim zaczęłam odzywać się na forum smile
  • marlena.k1 28.02.06, 16:40
    to prawda ja mam problem jak siadam rano,zeby wszystko przeczytac ,bo cagle cos
    nowego dochodzi,aco dopiero cale archiwumsmile
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • marlena.k1 28.02.06, 16:39
    ja jestem po administracji i wsumie troszke ciezko u nas kraju o prace jak
    mieszkasz w mniejszym miescie,ale powolutku i bedzie ok.
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • marlena.k1 28.02.06, 16:40
    a kiedy na ciebie kolej,bo cos pisalas ,ze za siedem miesiecy"powioza Cie winda
    do nieba"
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • nadya22 28.02.06, 16:40
    A jak zaczełam to skończyć nie mogłam i po nocach czytałam tongue_out
  • nadya22 28.02.06, 16:42
    Eh ten komp chodzi jak mucha w smole... My ślubujemy 14.10.
  • marlena.k1 28.02.06, 16:44
    to tez juz calkiem niedlugosmilei jak przygotowania,wszystko jest?
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • nadya22 28.02.06, 16:44
    Równe 8 miesięcy od zaręczyn...właśnie wczoraj miałam pierwszą przeprawe z
    teściami!!Mają swoje jakieś tam pomysły...ale w niektórych sprawach nie
    popuszcze!!Szczególnie, że dokładamy się do weselasmile
  • marlena.k1 28.02.06, 16:47
    i bardzo dobrze,bo to w koncu ma byc wasz dzien a nie tesciow
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • marlena.k1 28.02.06, 16:43
    najgorsze jest to ,ze forum uzalezniasmile
    na przyklad ja jak siadam to juz odkleic sie nie mogesmile
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • nadya22 28.02.06, 16:46
    Oj uzależnia okropnie smile
    Mamy sale orkiestre i kilka nr do gospoś-nie wiemy na którą się zdecydować!
    No i ja mam suknie smile
  • marlena.k1 28.02.06, 16:49
    o prosze ,suknia to co najwazniejszesmileja niestety jeszcze czekam na moja
    suknie,ale za to wszystko inne juz na ostatni guzik dopietesmileno z tym ze u mnie
    to juz cztery miesiace i 2 tyg zostalosmile
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • askiem 28.02.06, 16:43
    O wiele spokojniej...
    smile
    --
    19.08.2006r.
  • nadya22 28.02.06, 16:48
    Troche szkoda, że nie wyrobiliśmy się ze ślubem na wakacje, ale może być i
    październik!Wy w lipcu prawda?
  • marlena.k1 28.02.06, 16:50
    czasem w pazdzierniku jest ladniejsza pogoda niz w lipcu,my chcielismy na
    czerwiec,ale niestey nie bylo juz miejscsad
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • nadya22 28.02.06, 16:53
    No tak chcieliście w rocznice prawda?Planujecie jakąś podróż poślubną?Kiedy
    będziesz miała sukienke?
  • marlena.k1 28.02.06, 17:00
    dokladnie w rocznice:smilez podrozy w tym roku rezygnujemysada co do sukni to czekam
    z niecierpliwosca ,nawet jeszcze jej nie mierzylamsmile))
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • nadya22 28.02.06, 17:05
    Ja już swoją przymierzałam- troche wcześnie ale co tam smile
    Mam nadzieje, że niedługo Twoja dotrze do Ciebie i się nam pochwaliszsmile
  • askiem 28.02.06, 16:49
    Wróciłam big_grin
    Na szczęście już po pracy i teraz spokojnie siedzę w domku i mogę buszować na
    Forum.
    --
    19.08.2006r.
  • marlena.k1 28.02.06, 16:51
    Tobie to dobrze ,ja jeszcze dzis musze isc troche popracowacsad
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • askiem 28.02.06, 16:52
    Nadyja - tak to jest z tymi terminami. My mieliśmy ślubować 2 września i nie
    wypaliło...
    --
    19.08.2006r.
  • askiem 28.02.06, 16:54
    Ja powinnam siedzieć nad pisaniem pracy, ale straaaasznie mi się nie chce,
    zwłaszcza kiedy wiem, że siedzicie tutaj...
    --
    19.08.2006r.
  • marlena.k1 28.02.06, 16:54
    a tam praca nie uciekniesmilejak juz bedziesz dwa tygodnie przed oddaniem to wtedy
    mocno sie zmobilizujeszsmile
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • askiem 28.02.06, 16:55
    Tak sierpień. Mam nadzieję, że będzie ładny, bo ostatnio to różnie z sierpniem
    bywa. To znaczy jakby padało to za bardzo bym nie rozpaczała, ale zawsze to
    przyjemniej jak słoneczko świeci.
    --
    19.08.2006r.
  • askiem 28.02.06, 16:57
    Marlenka - masz rację. Już tak właśnie kiedyś pracę pisałam (na dwa tygodnie
    przed)- wtedy największa mobilizacja.
    A zaraz na poprawę humoru prześlę wam kawały na jakie się niedawno natknęłam...
    hehe - feministyczne...
    tylko znajdę...
    --
    19.08.2006r.
  • askiem 28.02.06, 16:58
    Dlaczego mężczyźni nie mają kryzysu wieku średniego?
    - Ponieważ nigdy nie dorastają.

    - Dlaczego wibrator nigdy nie zastąpi prawdziwego mężczyzny?
    - Ponieważ wibrator nie wyniesie śmieci.

    Co powinieneś dać mężczyźnie, który ma wszystko?
    - Kobietę, która pokazałaby mu, co z tym zrobić.


    --
    19.08.2006r.
  • askiem 28.02.06, 16:59
    Dlaczego tak dużo kobiet ma udawany orgazm?
    - Dla tego, że tylu facetów robi im udawaną grę wstępną.

    Dlaczego mężczyźni są jak reklamy w telewizji?
    - Ani jedno słowo z tego co mówią, nie jest prawdziwe.

    Jak nazywa się niewrażliwa podstawa penisa?
    - Facet.

    --
    19.08.2006r.
  • marlena.k1 28.02.06, 17:01
    heheheh,dzis kawalowo nam sie na watku zrobilo i dobrze trzeba sie duzo smiacsmile
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • askiem 28.02.06, 17:05
    No w łaśnie mnie też co chwie wyrzuca sad Nie mogę z żadnym wątkiem zdążyć.

    Marlenka a gdzie suknie zamawiałaś w Brytanii?
    --
    19.08.2006r.
  • nadya22 28.02.06, 17:01
    Też macie problemy z kompem??Mnie ciągle wywala sad W sobote będzie spotkanie
    naszych rodziców i troche mam obawy...i tak nie takie jak na początku bo troche
    się uspokoiło!
  • marlena.k1 28.02.06, 17:05
    zona miala robic pranie no i wziela spodnie meza do prania i tradycyjnie
    sprawdza kieszenie,zeby nic przez przypadek nie wyprac,no i natknela sie na
    karteczke,otwera patrzy a tam napis Sara i numer telefonu.Wkurzona czeka ,az maz
    wroci z pracy jak tylko stanal w drzwiach pyta
    -co to jet?!
    -kochanie bylem ostatnio na wyscigach i to jest imie konia na ktorego stawialem
    i jego numer pod ktorym figurowal.
    No i tak minal tydzien,maz wraca z pracy a zona do niego
    -twoj kon dzisiaj dzwonil...
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • nadya22 28.02.06, 17:11
    BUHAHAHA
    A Wy sprawdzacie telefony, spodnie i gg swoich mężczyzn?Ja przyznaje się bez
    bicia, że kiedyś notorycznie, ale teraz mi przeszło- choć pytam od kogo
    dostałeś smsa? Kto dzwonił?
  • marlena.k1 28.02.06, 17:13
    ja tez kiedys mialam obsesje na punkcie przeszukiwania,wynikalo to z braku
    zaufania,a teraz nawet mi sie nie chce zagladc,jak bedzie chcial cos ukryc to i
    tak ukryje,a jakbedzie w pozadku to tym lepiej dla nas
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • marlena.k1 28.02.06, 17:08
    tez mnie wywala,tak jest od wczoraj,maja jakis problem na gazecie,miejmy
    nadzieje,ze szybko to naprawia,bo zwariowac mozna.
    A co do moej sukienki,to jak zwykle wszyscy mi sie dziwia i wzdychaja ile to ja
    mam odwagi,bo zakupilam suknie przez internet,na e bay,kopie maggie sottero,z
    tym ze kosztowala mnie dosc malo wiec dlatego zaryzykowalam.
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • askiem 28.02.06, 17:14
    A ja jeszcze za suknią nie chodziłam. Byłam na targach i tak się rozeznać w
    jednym salonie w moim mieście. Myślałam też o wypożyczalni, ale jak zobaczyłam
    suknię za 800zł (wypożyczenie) i z żółtymi (dosłownie) zaciekami przy pachach,
    to zwątpiłam... Fuj fuj. Więc na pewno kupię, ale rozglądać się będę w kwietniu.
    --
    19.08.2006r.
  • askiem 28.02.06, 17:17
    Co do sprawdzania - to faktycznie, kiedyś zajrzałam tu czy tam smile jakaś
    szufladka, karteczka... och, jak mnie to ciekawiło big_grin Teraz, kiedy mieszkamy
    razem, tych tajemnic już mniej i nie mam nawet co sprawdzać... Chociaż ja
    troszkę wścibska jestem i zawsze gdzieś tam nosa wcisnę...
    --
    19.08.2006r.
  • askiem 28.02.06, 17:24
    Marlenka - suknia faktycznie taniocha. Nawet jeśli zlecisz krawcowej kilka
    poprawek (czego nie życzę) to się opłaca i to bardzo.
    A można gdzieś twoją obejrzeć? Albo chociaz pokaż nam podobną... smile
    --
    19.08.2006r.
  • marlena.k1 28.02.06, 17:27
    jasne,z reszta moja mam kiedys dopoki oczy ja niezawiodly zajmowala sie szyciem
    sukiensmiletak wiec jak cos bedzie nie tak to raczej ona da rade przerobic,a zaraz
    ci wysle linka do suknii,moja jest maggie sottero,model mouglin rouge(tak sie
    chyba czyta)jest to chyba 10ta strona o ile pamietam,ale uwazaj bo na tej
    stronie jest tyle sukien ,ze mozna oszalecsmile)))zaraz przesylam linka tylko znajde
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • askiem 28.02.06, 17:32
    Czekam na linka big_grin

    Nadya - niech teściowa sobie pogada a jeśli będzie "męcząca" zmieniaj temat na
    cos przyjemniejszego np. planujcie wesele...

    --
    19.08.2006r.
  • marlena.k1 28.02.06, 17:19
    to do tego czasu moja suknia juz przyjdzie i zdam ci relacje jak to naprawde
    wyglada,kosztowala mnie 600zl z przesylka,taniej niz za wypozyczenie,no i
    wiesz,ze suknia byla szyta na ciebie i ty jestes pierwszym uzytkownikiem,no ale
    zobaczymy co to za cudo przyjdzie,najpozniej powinna byc za dwa tygodnie
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • marlena.k1 28.02.06, 17:37
    linka nie moge znalezc ,ale pamieta strone to jest www.brides.com, jak juz tam
    bedziesz to wejdz na fashon,a pozniej musisz nacinac na dressfinder i na dole
    pojawia ci sie wszyscy projektanci,w kolejnosci alfabetycznej ,ale znalzlam tez
    link na ebayu tej sukienki
    cgi.ebay.com/MS0026-BRAND-NEW-BRIDAL-SEXY-WEDDING-DRESSES-GOWNS_W0QQitemZ8262671460QQcategoryZ63851QQssPageNameZWDVWQQrdZ1QQcmdZViewItem
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • nadya22 28.02.06, 17:20
    Jak już wspomniałam miałam przeprawe w tamtą sobote z mojego faceta rodzicami :
    ( to, że chcą za bardzo decydować co do ślubu to jeszcze nic- na niektóre
    rzeczy przymkne oko dla świętego spokoju!Ale rozwaliła mnie jego mama sad
    Ponieważ on ma dziecko z inną kobietą i płaci alimenty, oni uważają, że tamta
    znalazła sobie kozła ofiarnego, na którym interes chce zrobić-ok dziewczyna nie
    jest całkiem w porządku(bo zostawiła go w 3 miesiącu ciąży i zaraz po urodzeniu
    dziecka zaszła w ciąże z innym facetem), ale po co pieprzyć za przeproszeniem
    takie głupoty, że ona(czyt. teściowa) weźmie dziecko na wychowanie i od nas
    grosza nie weźmie i sama wychowa i niech tamta nie myśli, że to takie aj
    waj!.Ok ja rozumie, że chce,żeby spotykał się z córką( i tak robi, chodzimy
    razem).Ale takie bzdury opowiadać!!??
  • marlena.k1 28.02.06, 17:24
    wiesz,ze tesciowa nie moze za bardzo decydowac o nie swoim dziecku,wiec sie nie
    mart,ona sobie pogada i w koncu jak nikt jej nie bedzie gadal to ucichnie
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • nadya22 28.02.06, 17:36
    Jejku jak to się ładuje!!
    No więc takie jej głupie gadanie!Ja oczywiście buzie nie mam od parady i się
    odszczekałam, że jakbym wiedziała, że dziecku jest źle, jest martretowane to
    sama bym wzięła je na wychowanie-ale nic mi o tym nie wiadomo, a nie można dla
    swojego widzimisie brać dziecko i odrywać od matki(mała nawet nie wie, że mój
    jest tatą)i rozwalać cały świat!
    A potem gadka zobaczysz jaka ona bedzie zazdrosna, szlak ją trafi, że on się
    żeni!A ja a niby dlaczego?Kogo to obchodzi?Przecież ona ma swoje życie a my
    swoje!Więc o co chodzi?No i wydaje mi się, że nie będzie zazdrosna!
  • marlena.k1 28.02.06, 17:40
    powiem Ci,ze dziwna z niej kobieta,co ja obchodzi tamta dziewczyna,dla Twojego
    przyszlego meza to rozdzial zamkniety,w sumie to wydaje mi sie ,ze najlepiej dla
    dziecka by bylo gdybyscie wy ja zabrali,no ale dziecko tez nie rzecz,a Twoja
    tesciowa wlasnie tak je traktuje,jako rzecz sluzaca zemscie,czy czemus
    podobnemu,nie przejmuj sie baba,niech sobie gada ,a wy z narzeczonym robcie tak
    jak wy uwazacie za stosowne.
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • askiem 28.02.06, 17:40
    Twoja teściowa zachowuje się tak, jakby była zła na "tamtą",że jej synka
    skrzywdziła i zostawiła...ach, niedobra wink i teraz Wasz ślub ma być jakby
    zagranie na nosie "tamtej" i wykrzyknięcie "patrz co straciłaś"...
    Tak ja to widzę.
    Faktycznie, nie zabiera się matce dziecka -ot tak na widzi mi się...

    --
    19.08.2006r.
  • askiem 28.02.06, 17:43
    Ale teściowa chyba przesadza...
    Ale może być i tego dobra strona - będzie cię wychwalała do końca życia i
    mówiła jak to jej się wspaniale z synową nie żyje - po to by ponownie
    tamtej "pokazać"... heheh
    --
    19.08.2006r.
  • nadya22 28.02.06, 17:42
    Suknia piękna!
    No zapomniałam napisać, że jej zdaniem tamta będzie zazdrosna, bo myślała, że
    mój nikogo sobie nie znajdzie big_grin
    I jeszcze mnie wkurzyło to jak mówiła bo on taki zakochany w niej był...no
    szlak mnie omal nie trafił!!!
  • askiem 28.02.06, 17:44
    No to ty jej na to: "za to teraz jaki jest zakochany... i to na zawsze smile"...
    Och, te teściowe...
    z moją niby wszystko ok, ale też lubi się czepiaś i nie jest za łatwa...
    --
    19.08.2006r.
  • askiem 28.02.06, 17:47
    Marlenka - piękna ta suknia! Przeglądałam kiedyś różniaste stronki i właśnie ta
    i jeszcze kilka w tym właśnie stylu podobały mi się najbardziej.
    --
    19.08.2006r.
  • marlena.k1 28.02.06, 17:49
    to zerknij na te stronke co Ci podalam tam znajdziesz mnustwo tego typu i
    jeszcze innych,oszalec mozna,ja wszystkiego nie przegladnelam w 1 dziensmile))
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • askiem 28.02.06, 17:54
    Jeszcze wam coś opowiem.
    Mój R. ma brata, który przez kilka lat był związany z pewną panną. Nic na stałe
    nie wyszło, bo panna go zdradzała. Chcąc zapomnieć o tamtej - znalazł inną - w
    sumie przeciwieństwo. Tyleże zazła szybko w ciążę i raz dwa - był ślub. A że
    dziewczyna mówi dużo, nie zawsze sensownia, ale jak coś ją wkurzy to wyrypie -
    teściowej nie za bardzo to pasowało. I też były podgadywania (i do dziś są) jak
    to on nie kochał tamtej. Ta synowa to wogóle jest be...
    Ja z kolei jestem w tej lepszej sytuacji, bo przyszłam jako druga, bo jesteśmy
    ze sobą 7 lat i nie ma, że dziecko od razu itd. Czasem jestem po prostu kozłem
    ofiarnym , takim przykładem niby dobrej synowej. Hehe i nawet jak jej coś
    powiem - to się nie obraża... Och, taka dziwna, a czasem normalnie jak dziecko.

    --
    19.08.2006r.
  • marlena.k1 28.02.06, 18:16