Dodaj do ulubionych

kredyt na wesele to nic złego!! zrozumcie to!

06.03.06, 09:04
postanowilam z tego mojego posta, ktory umiescilam gdzies w odpowiedzi zrobic
nowy watek. bo zdaje sie ze niektorzy z was sa strasznie nietolerancyjni i
lubia bluzgac na tych, ktorzy nie maja pieniedzy na swoj slub, a chca by ten
dzien byl tak samo piekny, jak ten finansowany z gotowki.

u nas sie bez kredytu nie obejdzie.
ja jestem studentka ostatniego roku. mam nadzieje znalezc od czerwca jakas
prace, ale to nie zawsze jest tak latwo. narzeczony zarabia dobrze,ale w
odkladaniu pieniedzy jakos nam nie idzie, bo nie dosc ze utrzymuje nie tylko
siebie ale i mnie, placimy za moja szkole, splacamy kredyt za samochod,
niemaly czynsz za wynajmowane mieszkanie i jedyna mozliwosc by zrobic slub
taki jak sobie wymarzylismy to wziac kredyt.
jestesmy razem juz 4 lata i chcemy wziac slub, a gdybysmy mieli oszczedzic na
wszystko to niestety kolejne pare lat czekania. a jako ze miedzy nami jest 10
lat roznicy, to nie chcemy tyle czekac, bo narzeczony sie bedzie nie
najlepiej z tym czul, ze on ciagle kawaler smile
wcale nie uwazam ze branie kredytu to cos zlego. ja nie wyobrazam sobie
wyreczania sie w finansowaniu wesela rodzicami. tym bardziej ze z tego jak
piszecie malo jest par, takich jak my, ze tylko jedna osoba pracuje.
z reguly pracujecie oboje, wiec naprawde niemile sa uwagi, ze kredyt?? w
zyciu!! to juz predzej odloze slub w czasie.

a placacy rodzice to nie rodzaj kredytu?
tylko wygodniejszy, bo potem nie trzeba wplacac do miesiac do banku jakiejs
kwoty. i co? wy naprawde wierzycie ze wszyscy rodzice maja pod poduszka nie
wiadomo ile oszczednosci i ze wydanie co najmniej 20 tys na wesele dla
corki,syna to ot tak. wielu z nich tez bierze kredyty, tylko wam o tym nie
mowi, bo czuja sie w obowiazku zorganizowac wesele, a wiadomosciami ze biora
kredyt nie chca wam psuc humoru.

i nie mowie tego, by wzmoc poczucie winy u tych ktorych finansuja rodzice,
absolutnie nie.
po prostu nie najezdzajcie na wszystkich ktorzy wezma kredyt, jakby to bylo
takie zlo i nie warte tego by przezyc najwspanialszy dzien w zyciu tak jak
sobie wymarzyliscie.
nie psujcie marzen, w koncu dla nich sie zyje.

sorry, ale troche mnie zirytowal tekst triss merigold, ze niby wziecie
kredytu na slub jest absurdalne. wiesz zalezy dla kogo.
mam zrobic wesele na 20 osob i ryczec w dniu slubu, ze nie ma tych osob ktore
chcialam by byly. te 20 osob to moja najblizsza rodzina, i mam ich na
codzien, ale w dniu slubu chce zeby bylo wiecej osob ktore dziela ta radosc
ze mna, sa ze mnie dumne i podziwiaja mnie w tej pieknej sukni. czy to cos
zlego?

a ja wcale nie wyprawiam wesela na 200osob, nie nie, zaledwie 60 osob, wiec
to wcale duzo nie jest.

a podroz poslubna? na pewno nie brazylia. moze cos w europie, ale to dopiero
wyjdzie w trakcie czy bedzie nas stac.

ale wiecie co? nie bede zalowala tego kredytu.
i tylko mi smutno, ze sa ludzie, ktorzy maja do tego tak nieludzkie podejscie.

argument "szkoda zaczynac nowego wspolnego zycia razem z kredytem" ma racje
bytu, nie przeczę, ale z drugiej strony, przynajmniej będzie to kredyt
spłacany z lżejszą ręką, bo przyczynił się do realizacji naszego marzenia, by
ślub był taki, a nie inny.

zapytacie, to czemu rodzice nie zrobia wesela? ano nie zrobia, bo ja sobie
tego nie wyobrazam. ze my juz dorosli, a slub robia nam rodzice. wejdzmy w
dorosle zycie jak dorosli, niech pierwsza decyzja bedzie wlasnie ta o slubie,
a druga ta, jak je zorganizować, a nie, jak poinformować rodzicow ze czas na
ślub i jego organizację.
Potem żalicie sie ze przyszly tesc to zly czlowiek, bo nie dosc ze wpycha na
liste gosci niechciane ciotki i sasiadow, to jeszcze wylicza ze za 1000zł to
Panna Młoda spokojnie się ubierze w ten dzień.

Że rodzice chcą byście jechali bryczką, a nie samochodem, albo wolą w remizie
a nie w restauracji.

A my chcemy by było po naszemu i za nasze pieniądze. Ale jako że za zupełnie
nasze pieniądze w całości się nie uda, bo pewnie uzbieramy tylko na częśc, bo
wspomoże nas bank. Ale na szczęście bank nie decyduje kogo mam zaprosić, jak
się ubrać i gdzie zrobić wesele.

Jakkolwiek bardzo kocham Rodziców i cenię przyszłych Teściów, to jednak
uważam to za zdrowszą sytuację i tak jest lepiej. Dla Nas Wszystkich.

Pozdrawiam serdecznie smile
Edytor zaawansowany
  • bacha1979 06.03.06, 09:07
    To Twoja sprawa i wcale tego nie krtykuje, ale ja bym na wesele kredytu nie
    wzięła. Nie znaczy to, ze uważam, ze jestes głuipa albo cos w tym stylu. Jednak
    ja gdybym miła wybór wolałabym wziąśc kredyt na mieszkanie... Na wesele w zyciu!
    --
    suwaczki.waszslub.pl/waszslub.php?d=2006071500700730
  • misiaczyca1 06.03.06, 09:13
    UWAŻAM TAK SAMO JAK AUTORKA.
    ja nie musze brac kredytu.mama mi nie dokłada.ale zaznaczyła,ze niektóre
    elemanty maja byc po jej mysli.tak jak wspomniana wczesniej bryczka(wydaje mis
    ie ze to nawiazanie do mojej osoby).mama poprosiła zeby w kosciele grała
    orkiestra dęta i te pare bryczek.
    zgodze sie,ze jest wiele osób ktore pisza ze potepiają ale wzieły choc mała
    pozyczke.nawet od rodzny.ale wzieły.a ich rodzice czesto rowniez sie ukrywaja z
    tym faktem,ze "cicia Halinka" pozyczyła.
    Kazda tu gada,ze to wyjatkowy dzień,ze to ten najpiekniejszy.ja sie zgadzam
    dlatego tez wybietram czasem warianty "drozsze" ale ładniejsze dla oka.
    zamierzam sobie duzo odmówić ,oszczedzac na TEN dzień ale zeby był wyjatkowy.
  • dominimka 06.03.06, 09:18
    bacha smile
    ale tak sie sklada ze za 20tys to mieszkania nie kupisz, a mozesz miec slub
    taki jak ci sie wymarzyl, nieprawdaz?
  • bacha1979 06.03.06, 09:23
    Wiem, wiem. To nawet nie ejst 1/5 mieszkania. Ale dołożyc mozna. Ja Ci wyraźnie
    napisałam, ze nie krytykuje. Wasze wesele, Wasz wybór...
    --
    suwaczki.waszslub.pl/waszslub.php?d=2006071500700730
  • a1ma 07.03.06, 10:25
    To nawet nie 10% wartości mieszkania, wiec porównanie bez sensu.
    --
    FORUM WESELNE MIASTA ŁÓDŹ
  • evelisia 06.03.06, 09:43
    Ja osobiście nie widzę nic złego w braniu kredytu na wesele i dziwie się, że
    są osoby które mają z tym problem. Tak samo nie wiem co jest złego w tym , że
    czasem rodzice chcą wszystko sfinansować. Niestety taka mentalność Polaków,
    wszystko trzeba skrytykować, wygłosić swoje (jedyne mądre) opinie i nie liczyć
    się ze zdaniem i poglądem innych. A może tak wspierajmy się nawzajem i nie
    negujmy innych? Może czasem lepiej nie napisać nic, niż wygłaszać super-mądre
    osądy i wbijac szpilę dziewczynom, które są bardzo szczęśliwe że spełni się
    ich marzenie?
  • kulac 06.03.06, 09:57
    Zgadzam się z Tobą dominimka. W moim przypadku ja studiuję a mój narzeczony
    pracuje. My postanowiliśmy sami uzbierać na wesele (na około 110-120 osób),
    ślub planujemy na maj 2008smile Ja mam taki plus, ze dostaję stypendium, więc
    myśle,że uda nam się uzbierać. Po skonczeniu szkoły (za 1,5 roku) chcę znależć
    pracę, moze wczesniej jeżeli będę miała cos na oku. Póki co policzylismy ile
    uzbieramy i jestesmy dobrej myśli. Dodatkowy plus jest taki, że oboje mieszkamy
    jeszcze z rodzicami i nie musimy dokładać do domu. Ale przyznam, że sami kiedys
    myśleliśmy nad kredytem. Nie chcemy brać pieniędzy od rodziców, oni mają cieżką
    sytuację a i tak już duzo nam pomogli (płacą za moją szkołę) Uwazam że w waszym
    przypadku kredyt to dobry pomysł- jedyne racjonalne wyjście. Pozdrawiamsmile
  • maya28 06.03.06, 10:34
    Ja myślę, że czas najwyższy przestać sie przejmować co na jakiś temat sądzą
    inni. Uważacie, ze na to chcecie przeznaczyć Wsze pieniądze? To Wasza sprawa,
    Wasze raty kredytu i w końcu Wasze wesele. Ale nie dziw się też, że ktoś może
    mieć inne zdanie i sam by kredytu nie wziął.
  • mydlo_w_plynie 06.03.06, 11:01
    witajcie smile
    kredytu na wesele nie mam w planach. Robimy tylko przyjęcie do 55 osób, po
    pierwsze ze względu na rodzinne pogmatwania, po drugie i też ważne ze względu
    na kasę, kasę, kasę....
    Przyjęcie które się odbędzie, suknia i inne dodatki (poza fotografem,
    obrączkami, róźnego rodzaju opłatami w kościele itp) sfinansuje moja Mama.
    Zdecydowaliśmy się na przyjęcie. poniewaz sami też wiele kasy nie posiadamy, a
    robienie mega wesela na koszt mojej Mamy odpada.
    Zgadzam się, że ślub to ważne wydarzenie i fajnie by było, zorganizować "ślub
    marzeń". Mnie jest trochę przykro, że nie będzie super ekstra zabawy i masy
    gości, ale wierzę że piękny ślub i kulturalne przyjęcie też mają swoje plusy smile
    pocieszam się.
    Kredyt weźmiemy ale na remont mieszkania. Staram sie myśleć racjonalnie, ślub
    to jeden dzień, a w mieszkaniu spędzę parę ładnych lat/ dziesięcioleci. Dlatego
    wolę przeznaczyć kasę na mieszkanie, bo to jest dla mnie bardzo ważne, aby
    mieszkać hmmm "na poziomie". Prawda jest taka, że gdybyśmy robili wesele, to
    już niestety pozostałoby nam mieszkać w szarych ścianach z przedpotopową
    łazienką, dopóki nie spłacimy kredytu.

    --
    ZDROWIE KOBIETY - Częstochowa

    KOBIETY - Częstochowa
  • aldialdi 06.03.06, 11:09
    Zgadzam się z autorką listu. Nie widzę nic złego w braniu kredytu na wesele. To
    marzenie jak każde inne i można je w ten sposób zrealizować. Ok, wiadomo że
    kpnfortem jest start bez kredytów ale jeśli jest to jedyny sposób na realizację
    marzenia. Proszę bardzo. Taka decyzja moim zdaniem świadczy o dojrzałości tych
    ludzi.
    Trzymam za Was kciuki i za weselisko.
  • lanka_cathar 06.03.06, 12:32
    Na wstępie zaznaczam: ja jestem na III roku studiów, nie mam stałej pracy, jak
    wpadną mi jakieś korki to się cieszę, mój narzeczony studia ma za sobą, jest
    programistą, na jego zarobki narzekać nie można, ale... Utrzymuje cały dom, de
    facto sam. W tym roku bierzemy ślub. I:

    1. chcieliśmy cywilny, bez strojów, kamerzysty, itp. (ale jego mama zrobiła
    histerię i stwierdziła z tatą, że płacą za kościelny, ich sprawa, jak chcą
    proszę bardzo)
    2. suknia (miało nie być, ale... moja mam stwierdziła, że ona nie miała, to ja
    muszę mieć, więc dostaję ją niejako w prezencie)
    3. wesela NIE BĘDZIE (ja nie nawidzę imprez, narzeczony bardzo lubi, ale nie ma
    kasy na to i nie będziemy czegoś robić na zasadzie zastaw się a postaw się)
    4. jeśli chcielibyśmy zrobić ślub marzeń (m.in. występ grupy baletowej), to
    chyba za 10 lat nadal bylibysmy narzeczeństwem.

    Konkluzja:

    jeśli ktoś chce wziąć ślub, to nie musi brać kredytu. Wesele naprawdę nie jest
    obowiązkiem, można zrobić spotkanie przy grillu. Ale skoro ktoś chce pokazać
    światu na ile go stać (choć go nie stać) i spłacać to przez kolejne lata, to
    jego sprawa. Ja wolę mieć jeden kredyt mieszkaniowy (bo inaczej się nie dało) i
    święty spokój, niż później odbierać sobie od ust byle tylko mieć kasę na
    spłatę 'cudownego' wesela.

    Nie chcieliśmy pomocy rodziców i zaakceptowaliśmy ją po kilku tygodniach
    kłótni. To tak, gdyby ktoś zarzucił nam, że oni nas sponsorują. Tak nie jest.
  • misiaczyca1 06.03.06, 12:42
    Wesele naprawdę nie jest
    > obowiązkiem, można zrobić spotkanie przy grillu. Ale skoro ktoś chce pokazać
    > światu na ile go stać (choć go nie stać) i spłacać to przez kolejne lata, to
    > jego sprawa.


    a tam.....wiesz co??
    moj narzeczony bardzo lubi wesela.jega bracia równiez.mnie nabardzoje ineresuje
    słub.suknia.kosciół.kwiaty.oprawa tego.to mnie intersuje do tego przywiazuje
    najwieksza wage.reszta moze byc grill moze byc wesela na 500 osób.moze byc
    przyjecia na 30 osób.
    ale on chce to sie zgadzam,zebysmy tak oszczedzali kazdy grosz,zeby sie
    uzbierało te 15-17 tys.
    moge sobie odmówic wiele zeby był zadowolony.jakbym była hetera to był wydała
    tylko na slub a potem tylko na podróz.a nie na wesele.
    on tez kiedys myslał o tym jak bedzie wygladało jego wesele i kogo na nie
    zaprosi.
    moze sie nawet zadłuzyc na nie duza kwote ale zeby wspominale ten dzień z
    usmiechem na ustach.
  • lanka_cathar 06.03.06, 12:48
    No widzisz, a mój narzeczony doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ja
    przestałabym wesele pod ścianą, a poza tym widzi, że mimo oszczędności nie mamy
    pieniędzy. I oboje jesteśmy przeciwnikami kredytów ślubnych. Dla nas
    najważniejsze jest to, że będziemy małżeństwem, reszta to sprawa drugorzędna.
  • inka28 06.03.06, 13:04
    Ja bym powiedziała jeszcze inaczej. Zdecydowane NIE dla kredytów ślubnych, na które nas nie stać. W ogóle zdecydowane NIE dla jakichkolwiek kredytów, których nie będziemy mogli spłacić.
    Dobry przykład do kredyt hipoteczny na mieszkanie. My właśnie jesteśmy w trakcie wypełniania formalności niezbędnych do kupna mieszkania. Ale przewałkowaliśmy temat na różne strony, czy będzie kasa na spłatę, co jeśli coś złego nam się przydarzy itp. No i wyszło, że nas na to stać, a innej drogi kupna mieszkania w najbliższym czasie nie widzimy.
    Podobnie jest z kredytem ślubnym. Nie każdy ma odłożone jakieś fundusze na wesele, ale jeżeli wie, że spokojnie stać go będzie na raty, to dlaczego nie? Ale znieść nie mogę, gdy bierze się kredyt bo MUSI się coś mieć (np. 200 osób na weselu czy nowe kino domowewink), a później płacze, że nie ma z czego oddać, bo nie pomyślał, bo jakoś miało być.
    Jestem przeciwna zarówno demonizowaniu brania kredytów weselnych, ale też taktyce MUSZĘ się pokazać na weselu!!!

    --
    Życie jest piękne. Li i jedynie.
  • kulac 06.03.06, 12:47
    lanka_cathar napisała:

    >
    > Konkluzja:
    >
    > jeśli ktoś chce wziąć ślub, to nie musi brać kredytu. Wesele naprawdę nie
    jest
    > obowiązkiem, można zrobić spotkanie przy grillu. Ale skoro ktoś chce pokazać
    > światu na ile go stać (choć go nie stać) i spłacać to przez kolejne lata, to
    > jego sprawa. Ja wolę mieć jeden kredyt mieszkaniowy (bo inaczej się nie dało)
    >
    Tu nie chodzi o pokazywanie światu, prawie każda z nas marzy o ślubie i weselu,
    liczy się bliskość ukochanych osób i cudowne wspomnienia zachowane w pamięci.
    ty chciałaś mieć mieszkanie to wzięłaś kredyt ktoś inny marzy o weselu i też
    chce wziać kredyt. Równie dobrze można było by powiedzieć, że nie musiałaś brać
    kredytu mieszkaniowego tylko coś wynajmować. Każdy chce tylko zrealizować swoje
    marzenia.
  • marlena.k1 06.03.06, 12:52
    tez zgadzam sie ,ze chodzi tu o realizacje marzen,a nie pokazaniu ludziom na co
    mnie stac,juz bardziej branie kredytu na samochod czy na dom ,ktorego potem nie
    jestesmy w stanie splacic jest na pokaz.
    a swoja droga maly kredycik ,moze sie zwrocic i to szybciutko po
    imprezie,zalezy co nam podaruja goscie.Ja osobiscie nie biore kredytu,bo nie
    musze,ale zeby uczynic moj dzien najpieknijszym ,to gdybym musiala to bym
    wziela,ten dzien nigdy wiecej w zyciu mi sie nie powtorzy.
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • lanka_cathar 06.03.06, 12:55
    Wybacz, ale dla mnie to nie do pojęcia. Jak można zapraszać ludzi na ślub z
    myślą, że może nam się zwróci, jak dostaniemy kasę???
  • marlena.k1 06.03.06, 13:01
    jak widac kazdy ma inne podejscie na kzdy temat,ja na przyklad licze bardzo na
    to,ze nazbieramy tyle pieniazkow z wesela,ze bedziemy mogli wplacic pierwsza
    rate na nasz dom,ale to duzo zalezy od podejscia ludzi,ja nie widze nic zlego w
    barniu kredytow na cokolwiek,bo wiekszosc ludzi na tym swiecie bierze kredyty
    na wszystko i to chyba nie ma roznicy na co bierzesz kredyt,wazne zebys Ty
    czula sie szczesliwa,Ciebie zadowoli to ze wzielas kredyt na mieszkanie
    innego,ze wzial kredyt na lodowke a drugiego ,ze wzial na slub...Co w tym
    zlego ,ze ktos chce realizowac swoje marzenia,mieszkanie to tez realizacja
    marzen prawda?
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • lanka_cathar 06.03.06, 12:53
    Drobne sprostowanie: nie ja brałam kredyt mieszkaniowy, ale mój narzeczony.
    Większość kasy miał ze swojej pensji, bo póki mieszkał z rodzicami, to płacił
    500 zł miesięcznie na dom, a resztę odkładał. Minus opłaty za studia.
    Postanowił się wyprowadzić i wziął kredyt.

    Marzenia marzeniami, ale np. my nie pobieramy się dla bliskich, gości etc., ale
    dla siebie. Ślub mamy w piątek o 16, i już były głosy, że ludzie nie dojadą, bo
    będą w pracy. Nas to nie obchodzi, to nasz dzień, nie pobieramy się na pokaz.

    I nie porównuj proszę kredytu mieszkaniowego do weselnego. Bez wesela można
    żyć, ale nie wyobrażam sobie gnieżdżenia się u rodziców, albo w wynajętym
    mieszkaniu, zwłaszcza jak już dojdą dzieci.
  • marlena.k1 06.03.06, 12:57
    zalezy co dla kogo jest priorytetem,sa ludzie ktorzy maja gdzie mieszkac i maja
    czas na uzbieranie pieniazkow na wlasne gniazdko ,ale chca tez zrealizowac
    marzenia to dlaczego maja nie wziac kredytu na przyjecie.Z reszta suma kredytu
    na mieszkanie odbiega daleko od sumy kredytu na wesele...
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • lanka_cathar 06.03.06, 13:04
    Wszytsko pięknie i łądnie, ale powiedz bez czego jesteś w stanie żyć: bez
    wesela czy bez mieszkania? Bo jeśli bez mieszkania, to jestem pełna podziwu.
    Jak już napisałam, nie wyobrażam sobie walania się z rodziną po rodzicach czy
    wynajętych mieszkaniach. Wesele jest raz w życiu, ale to oznacza, że życie po
    weselu też musi się toczyć. Dla nas taki kredyt weselny to strata pieniędzy
    (jak ujęła to moja Mama: 'wolicie wywalić 40 000 na wesele, czy dostać je do
    ręki i kupić samochówd'). Wolimy to drugie. Mieszkanie to inwestycja na całe
    życie.
  • marlena.k1 06.03.06, 13:11
    ale chyba nie piszemy o skrajnym przypadku,wyprawiania calego wesela za jakies
    40 tys,bo to i dla mnie dziwne,oczywiscie sa ludzie ktorzy i tak robia.Bo
    faktycznie jesli robisz wesele za taka sume i na taka sume bierzesz kredyt ,a
    nie masz gdzie mieszkac to inna sprawa.Dziewczynie chodzilo o to by wziac
    kredyt na 20 osob,na ktorych jej zalezy to w jakiej sumie ten kredyt sie
    zamknie?Oczywiscie sa i zwolennicy brania kredytow i nie brania,zalezy na co i
    w jakiej sumie,ale to tez nie powinno byc nasza sprawa,ludzie zyja jak chca i
    nie nam ich oceniac,sami robimy jak uwazamy i na to powinnismy zwracac uwage,a
    nie na to jak postepuja inni,dopoki nie robia nam krzywdy to chyba jest
    wszystko ok.
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • lanka_cathar 06.03.06, 12:34
    Jak moja Mama dowiedział się, że chcemy sie pobrać, to spytała, czy ma sprzedać
    mieszkanie, które kupił dla nas (mnie i Mamy) mój Dziadek. Kategorycznie jej
    tego zabroniłam.
  • agnrek 06.03.06, 12:37
    Polecam wzięcie kredytu wakacyjnego, czasem zdarzają się fajne oferty już
    wiosną, niżej oprpcentowane.
  • aixl 06.03.06, 12:57
    Czyli jednym słowem: zastaw sie, a postaw sie.

    Moim zdaniem branie kredytu na cos nie niezbednego (typu mieszkanie czy
    leczenie) jest po prostu nie rozsadne (bo nie chce napisac glupiesmile.
    Mam teraz taka sytulacje u znajomych. Gotowka poszla na super wystawne wesele
    (jakies 50 000), a kredyt na mieszkanie. Kilka lat posplacali, potem problemy z
    praca u niego, ona w drugiej ciaży (tez strata pracy) i teraz nie maja juz
    kredytu, tylko dlug w banku. Czeka ich zamiana na mniejsze mieszkanie i gdzies
    pod miastem, a to strata na zamianie itp. A wystarczylo zaoszczedzic na weselu i
    na kilku super eksluzywnych wycieczkach zagranicznych.... No ale co ludzie to
    priorytety....
  • marlena.k1 06.03.06, 13:04
    otoz to wszystkow granicach rozsadku,kredyt na wesele, 5 tys ,a 50 tys to
    roznica,oczywiste jest,ze kazdy rozsadny czlowiek za 50 tys wesela by nie robil
    jesli mialby wziac kredyt,ale jak pisalam kazdy ma to co lubi,a potem sam za to
    placi,wiec nie nam oceniac takich ludzi
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • aldialdi 06.03.06, 13:08
    Marzenie jak każde inne i jak każde inne warte realizacji.
    Najbardziej mnie śmieszą opinie że kredyt na lodówke, samochód, zmywarkę czy o
    zgrozo wakacje jest ok, ale wesele - Broń Boże!!!
    To nie jest kwestia zastaw się i postaw się. to kwestia tego co się czuje i
    czego chce, o czym sie marzy. Miałam to szczęście że nie braliśmy kredytu, od
    Rodziców tez nie ale gdybym musiała nie zawahałabym sie ani na chwilę.
    Warto realizowac swoje marzenia, nawet te które innym wydają się głupie i
    niepotrzebne.
  • marlena.k1 06.03.06, 13:14
    tak jak pisalam wczesniej tylko innymi slowy,wszystko zalezy od punktu polzenia
    w jakim sie znajdujemy i chyba sami wiemy co jest dla nas najlepsze i nie wolno
    ludziom nas samych oceniac,bo skoro pan X wzial kredyt na cos co uwaza za
    stosowne,to dlaczego ocenia pana Y ,ze ten zrobil zle biorac kredyt na cos
    innego,ale ludzie zawsze lubili gadac i oceniac innych.
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • marlena.k1 06.03.06, 13:21
    ale dodam,ze jest juz nie w pozadku jesli ten pan Y zacznie za dwa miesiace
    plakac,ze nie stac go na splacnie kredytu i zaczyna mocno sie publicznie nad
    tym uzalac...Kredyt jak najbardziej dla ludzi,ale tych,ktorych na niego stacsmile
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • sprycia1979 06.03.06, 13:19
    jeżeli to jest forma spełnienia waszych marzen to czemu nie?! co to kogo
    intersuje na co ktoś wydaje swoje fundusze ;/
    Ja wydam ile wydam- wspomnien mi nikt nie zabierze, bo marze akurat o takim
    weselu-zeby było wesoło, imprezka do ranna i grupa najblizszych osób czyt
    ok.70 smile/wg mnie to warto właśnie dla tej jednej nocy smile)
    i jakbym miała brać na to kredyt - to bez zastanowienia wziełabym...
    W życiu ważne sa tylko chwile smile

  • lanka_cathar 06.03.06, 13:32
    ...i rozumiem, że nie będziesz sobie pluć w brodę, jeśli nie będzie Cię stać na
    spłatę kredytu, bo odpukać, np. coś się stanie? Marzenia to jedno,
    rzeczywistość to drugie. Niestety żyjemy w tej drugiej opcji. A nie trzeba
    wesela do posiadania pięknych wspomnień ze ślubu. Kwestia i tak pozostanie
    nierozstrzygnięta, bo ile nas się wypowie, tyle będzi opinii.
  • sprycia1979 06.03.06, 13:37
    jakie to ma znaczenie przy spłacaniu rat na co wziełam? kredyt to kredyt...
    zycie jest tak krótkie ze właśnie dla marzen zyje sie... nie warto wszystkiego
    kalkulowac i materialnie przeliczac
  • polciaaa 06.03.06, 14:02
    Według mnie wszystko zależy od sytuacji, w jakiej znajduje się para.
    My planujemy wesele na sierpień tego roku, a decyzję o ślubie podjęliśmy prawie
    pół roku temu. Ja jestem na ostatnim roku studiów, narzeczony pracuje.
    Mieszkamy u moich rodziców i będziemy tu mieszkać po ślubie, dom jest duży,
    spokojnie się mieścimy, ale oczywiście planujemy założenie własnego gniazdka -
    po prostu to kwestia przyszłosci, narazie jest nam dobrzewink
    W pierwszym momencie nie wiedzieliśmy do końca, jak duże wesele będziemy robić
    i skąd weźmiemy pieniądze, nie chcieliśmy obciążać rodziców, bo wiemy, że ich
    po prostu nie stać. I powiem Wam szczerze, że dopiero po podjęciu decyzji, że
    weźmiemy kredyt - poczułam wewnętrzny spokój i zastanawiam się, dlaczego
    wcześniej na to nie wpadłam. Nikt nie będzie nam się wtrącał, wszystko zrobimy
    po swojemu. Oczywiście nie mówię tu o jakiś astronomicznych sumach, trochę
    odłożyliśmy i myślę, że ok. 15 000 zł. spokojnie wystarczy. W tym miejscu
    zaznaczę jeszcze, że jest to decyzja przemyślana i wiemy, że (o ile nie wydarzy
    się coś niespodziewanego) - będziemy w stanie ten kredyt spłacić.
  • misiaczyca1 06.03.06, 14:14
    moja sytuacja jest taka,ze mamy dom.po jego rodzicach.i w nim bedziemy sie
    urzadzac jak jego brat sie wybuduje.w nim jest tylko do zrobienia łazienka i
    kuchnia.reszta jest ok.na to nie potrzebujemy kredytu.
    auto mamy.
    stac nas na pozyczke z banku. chce sobie wziasc kredycik bo lubie.lubie pania w
    banku od kredytów.ktos marzy o domu ktos o wystawnym slubie.raz sie zyje.
    tak samo ja moge kogos wysmiać ze bierze kredyt na extra auto jak moze miec
    punto za 35 tys. a nie za 100 000zł.
    niech kazdy patrzy na siebie.bo to co jest dla ciebie nie do wyobrazenia moze
    byc dla mnie naturalne a co dla mnie jest abstrakcja dla ciebie jest
    codziennoscia....
  • lanka_cathar 06.03.06, 15:34
    Jeżeli ten ostatni post był do mnie, to wyjaśniam, że stwierdzenie 'nie do
    przyjęcia' było odnośnie liczenia, że wesele się zwróci w postaci kopert. Mam
    nadzieję, że jednak nie wszyscy zapraszają gości tylko dla pieniędzy. Ja raczej
    nie zjawiłabym się na weselu, a nawet ślubie kogoś, kto wyraźnie wcześniej
    zaznaczyłby, że liczy na zwrot kosztów. Już wolę, żeby zaoszczedził te 150 zł
    na moim menu. Ja zapraszam ludzi, żeby dzielić się z nimi szczęściem, a nie z
    nadzieją, że dadzą pieniądze.
  • misiaczyca1 06.03.06, 15:40
    ostatni post czyli chodzi o mnie.bo sie obawiam,ze o mnie....
    ależ skąd.w zadnym wypadku o Ciebie bezposrednio nie chodzi.zrobiła własne
    podsumowanie tego watku i napisałam co mysle.
    pozdrawiam.
  • tusia_minia 06.03.06, 15:42
    nie mow,ze nie zastanawialas sie co dostaniecie w prezencie,bo kazdy pewnie o
    tym myslal,co nie znaczy,ze kazdy jest materialnie nastwiony do swojego
    wesela,z reszta kto nie lubi dostawac prezentow,ja tam lubie i tez na nie
    licze.Wystarczy cofnac sie nie co wstecz i poczytac posty,ktore poruszaja
    tematyke,typu"jak gosciom dac do zrozumienia ,zeby dali kase zamiast
    prezentow", "jak zrobic liste prezentow",itd.
    To chyba rzecz oczywista i normalna,ze ludzie chodzili na wesela i dawali
    prezenty i chyba kazdemu jest przyjemniej jak cos dostanie...
    A kredyty tez dobra rzecz,tak jak ktos wczesniej napisal,ze sa dla ludzi,radze
    do niektorych rzeczy podchodzic nie co z dystansem,moze wtedy zyje sie nie co
    lzej,pewnych rzeczy nie nalzy brac tak bardzo do siebie,kazdy z nas jest inny i
    ma inne podejscie do niektorych rzeczy,co nie znaczy zaraz ze jest gorszy.
  • lanka_cathar 06.03.06, 16:26
    Pewnie Cię zdziwię, ale nie zastanawiałam się, a właściwie nie zastanawialiśmy
    się nad tym co dostaniemy. Mamy mieszkanie, właściwie całkowicie już urządzone,
    z wyjątkiem żyrandoli, których funkcję sprawują żarówki, ale nie oczekuję, że
    goście zrzucą się na oświetlenie!

    Poza tym już ktoś pisał na forum, że dostał, chyba od chrzestnego, jego
    obrączkę, przed ślubem, bo chrzestny jest biedny (tak twierdzi) i powiedział,
    że woli nie przychodzić niż dać pustą kopertę. A obrączka była dla niego
    najcenniejsza, więc ją wręczył. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś
    mówi 'przepraszam, nie przyjdę, bo nie stać mnie na prezent'.

    Moja bardzo bliska koleżanka bierze ślub w czerwcu. Nie wiem, czy będę w stanie
    dać jej kopertę, ale wiem, że jeśli nie, to postaram się o chociażby drobiazg
    (wiem, że znajomym podobają się moje hafty) zrobiony samodzielnie.
  • dominimka 06.03.06, 20:17
    No to po kolei:

    mayu28, uwierz mi, ja sie nie dziwię ze ktos ma inne zdanie, przeciez to
    zupelnie naturalne, ale dziwi mnie to, czemu tak gardza osobami ktore ten
    kredyt biora? i tak strasznie krytykuje? od kiedy to branie kredytu jest takim
    strasznym zlem?


    mydlo w plynie,
    pewnie ze male wesele moze byc z klasa smile moje bedzie podobnie jak twoje bo na
    60osob, wiec bedzie z klasa, ale nawet przy takim weselu kasa jest potrzebna.

    lanka cathar,
    gdybym ja sie czula w obowiazku zrobic wesele, to bym go zrobila w rodzinnej
    wsi, w rodzinnej remizie i zaprosila 130 osob bo to rodzina.
    Ale ja nie czuje takiego obowiazku, czuje natomiast pragnienie zrealizowania
    swojego marzenia, nawet kosztem kredytu.

    Wesele nie będzie duze, ale będzie takie jak chcę, w dobrym lokalu, ślub będzie
    w nietypowym miejscu, a goście tylko Ci, których my chcemy, a nie Ci, którzy
    powinni być, bo to, bo tamto.

    I nie boj sie, nie bede sobie odbierać od ust jedzenia pozniej. Bo po co mieć
    przeciętny (bez urazy dla nikogo!!) ślub i wieść przeciętne życie (ze względów
    finansowych).
    To już lepiej mieć wyjątkowy ślub i w czasie małych kryzysów finansowych nie
    załować, a pamiętać że skoro tak pięknie się zaczęło, takim pięknym ślubem, to
    pewnie niedługo znowu tak będzie. Każdy ma kryzysy i to niezależnie od tego czy
    zaczynal od kredytu na wesele czy też nie.

    I nie zamierzam pokazywać światu na co mnie stać, bo takie śluby to chyba za
    40tys i więcej, ślub na 20tys to średnia, poczytaj tylko posty. To normalny
    ślub, nie będzie odstawał nie wiadomo jak od normy, może tylko drobiazgami, ale
    to na pewno nie będzie kwestia pieniędzy, a pomysłu na własny ślub.

    A porownanie innej forumowiczki kredytu mieszkaniowego do weselnego jest bardzo
    zasadne. Niewazne na co bierzesz kredyt, wazne ze spelnia on choc jedno z
    twoich marzen. wyobraz sobie ze sa ludzie ktorzy maja pietro u rodzicow, (o
    powierzchni np 3-4 pokojowego mieszkania) tam im dobrze, z rodzicami dobrze sie
    uklada, to po co maja brac kredyt na mieszkanie? kredyt to kredyt.

    I jeszcze jedno, ja nie licze na zaden zwrot kosztow. A tak jak sama
    zauwazylas, sa ludzie ktorzy potrafia wybrnac z sytuacji nie majac pieniedzy na
    prezent, mozna zrobic cos oryginalnego samemu.

    A zdaje się w ogole, że Ciebie drażnią wszyscy którzy mają ślub "inny niż
    twoj", bo twoj jest w tygodniu,bez wesela i kredyt jest na mieszkanie. kazdy
    kto choc troche od tego odbiega jest be. bo robia to na pokaz. a moze ty chcesz
    pokazac ze jestes oryginalna i nie tak jak inni? moze to ty robisz to na pokaz?
    a nie tylko dla Ciebie i narzeczonego jak twierdzisz...
    Kazdy robi jak lubi, tylko wyluzuj bardziej i badz bardziej tolerancyjna smile


    Inka28, "Zdecydowane NIE dla kredytów ślubnych, na które nas nie stać" skoro
    nas na coś stać, to nie bierzemy kredytu, nie stać to bierzemy smile tak mi sie
    wydaje przynajmniej smile
    Poza tym, kto napisal ze nie będziemy mogli tego spłacić??? bo ja tego na pewno
    nie napisalam. Gdybym tak sadzila to bym tego kredytu nie wziela.

    no więc my nie jestesmy z tych, ktorzy biora kredyt bo chca miec 200 osob czy
    kino domowe, nie nie smile wesele dla 60 osob, ladna suknia, ladna oprawa muzyczna
    i ladny wystroj. na to chyba warto wziac kredyt? smile

    aixl,
    ty chyba zartujesz? to ja teraz wyprawiajac wesele mam myslec co będzie za 10
    lat? czy wyjezdzajac na wakacje mam miec wyrzuty sumienia typu " na pewno
    stracisz prace za pare lat, a te 3 tysiace tak by ci sie wtedy przydaly?"
    ty biorac kredyt na mieszkanie na przyklad, moze tez o tym powinnas pomyslec?
    co bedzie za pare lat? kredyt na wesele jest nieporownywalnie mniejszy od
    kredytu mieszkaniowego i ja za pare lat o nim zapomne, o mieszkaniowym nie tak
    latwo szybko zapomniec i wtedy jest ciezko jak sie traci prace.

    wierz mi, ty mozesz wydac przez pare lat astronomiczne sumy na kosmetyki,
    silownie, basen, ciuchy na co ja wydaje bardzo malo, tylko ze to idzie mniej
    wiecej tak: tu kremik za 30zl, tu ciuszek za 70zl, a tu super kurtka za 200zl
    wiesz ile to sie uzbiera w pare lat? ja za to mam slub. proste porownanie.
    poza tym taa, nie wyjade na wycieczke, bede siedziec non stop w domu, nawet
    slub bedzie byle jaki, ale to nic, za 10 lat na koncie bedzie forsa. a guzik
    wcale nie bedzie. malo kto moze oszczedzac tak jakby chcial. ale kazdy zyje jak
    chce, ty widac nigdy nie slyszalas slow "CARPE DIEM"



    a Tak na koniec, przeciwnikom kredytow wydaje sie ze, wesele za gotowke to max
    20tys, ale ci co biora kredyty, to pewnie juz na takie max wypasione wesele,
    200 osob, pokazy balonow, suknia za 10 tysiecy, nocleg na 70% gosci itd itp.
    Nie, ja tez chce wesele takie jak wy robicie za ok 20-25tys zl, z czego polowę
    mamy nadzieje uzbierac, moze wiecej. Wiec czy kredyt 10-15tys za realizacje
    marzenia jest kwota astronomiczna?
    Popatrzcie na ceny mieszkan, 120tys i w gore, to jest przygnębiające. Czymże
    przy tym jest kredyt na 15tys?
    Ze już nie wspomnę o latach spłacania:
    mój ślub - kilka lat
    wasze mieszkanie - 30 lat


    Dziękuję bardzo tym, którzy mnie wsparli, bo już myślałam że jestem ślubno-
    kredytowym odludkiem smile
    Ściskam,
    dominimka
  • lanka_cathar 06.03.06, 20:25
    Twoje wesele - 10 lat spłacania, nasze mieszkanie - też. A nie 30 lat. Nie, nie
    uważam, że inni są be, bo nie biorą ślubu w tygodniu. My nie chcieliśmy czekać
    do przyszłego roku, kiedy 14 lipca wypadnie w sobotę. A zależało nam na tej
    dacie, więc wyszło, że w piątek.

    Co do zwrotu kosztów, to nie Ty pisałaś o tym, tylko ktoś inny i moją
    odpowiedzią na post tej osoby było, że dla mnie to nie do przyjęcia.

    Mój ślub nie będzie przeciętny, już choćby przez kolor sukni, ale to akurat
    szczegół. Jeśli wszystko jest przemyślane i zaplanowane, to nie jest
    przeciętne. Ale nie wiem, czy wiesz, co to jest dołek finansowy, kiedy na 3
    dorosłe osoby ma się 500 zł miesięcznie. Ja tego doswiadczyłam i dlatego wolę
    minimalistyczny ślub, ale spokojną głowę później.
  • lanka_cathar 06.03.06, 20:30
    Moja Mama miała wesele, nawet bardzo wystawne jak na tamte czasy. I jak sama
    twierdzi był to błąd i wywalenie kasy, bo i tak z połową tych ludzi nie ma
    kontaktu. Jedyne co ją chyba naprawdę ucieszyło, to to jak się spotkali z moim
    ojcem po 11 latach od rozwodu (de facto 19 niewidzenia się) i mogła obejrzeć
    kasetę ze ślubu. Gdzie był jeszcze mój Dziadek, zdrowy i szczęśliwy, gdzie byli
    przyjaciele rodziny, którzy niestety już nie żyją.
  • lanka_cathar 06.03.06, 20:31
    Tez zapraszała ludzi, których chicła, a nie którzy musieli być.
  • dominimka 06.03.06, 21:03
    Dlatego, ja zaproszę 60 osób bliskich, z tego 20 osob to tylko moi rodzice plus
    rodzenstwo ze swoimi rodzinami, pare znajomych, kilkanascie osob z rodziny
    narzeczonego, to chyba jest najblizsza rodzina prawda?

    dlatego nie robimy duzego wesela (jesli wykluczyc kwestie finansowa),bo nie
    chcemyu zapraszac ciotek, wujkow i kuzynow z ktorymi nie mamy kontaktu, albo
    ktorych widzielismy raz w zyciu albo wcale.
    wlasnie dlatego bedzie najblizsza rodzina.

    a kredytu nie bedziemy splacac 10 lat, tylko kilka, czyli 2-3 lata.
    A wam szczerze gratuluje mieszkania, ktore mozecie splacic w ciagu 10 lat.
    Tez bym chciala.
  • sowizdrza 06.03.06, 21:48
    dziewczyno po co dorabiasz ideologie do tego wszystkiego???
    poszukaj pracy lepiej ( wiem że nie jets łatwo ) ale
    takie usprawediwianie się kredytem, narzeczonym który
    wsio finansuje
    jest śmieszne
    jeżeli już tak maszto przemilcz to a nie dorabiaj do
    tego
    ideologii
  • rozmowy_kontrolowane 07.03.06, 07:18
    Przeglądam ten wątek od jakiegoś czasu.
    Kredyt na wesele jest prywatną sprawą każdego z nas.
    Jeśli go wezmę, ja będę go spłacała, jeśli nie dam rady go spłacić, ja będę
    miała problemy.
    Zauważyłam tylko, że kilka osób napisało, że nie zależy im na prezentach i nie
    jest istotne, ile dostaną w kopertach. I nie to jest najważniejsze.

    Czy naprawdę nie zalezy Wam na prezentach?

    Zgadzam się, to nie jest najważniejsze. Wydaje mi się, że każdy z nas
    zastanawia się nad prezentami.
    A jeżeli będzie to gotówka- to co? Oddacie darczyńcom, bo nie jest istotne, ile
    kto przyniesie?
    Na pytanie, co chcielibyśmy dostać, odpowiadamy zgodnie: pieniądze. Bo
    mieszkanie mamy urządzone, niczego w nim nie brakuje, komplety pościeli i
    talerzy mamy, więc kolejnych nie potrzebujemy.
    Czy coś w tym złego, ze stawiamy sprawę tak otwarcie?
    Nie.
    Być może to kwestia wychowania, być może stopnia zażyłości z osobami, które
    będą na ślubie- nie na weselu, bo go nie robimy- najważniejsze, że nikt nie
    jest obrażony, każdy to rozumie.
    A jeżeli ktoś bierze kredyt na ślub i wesele, to takie gotówkowe prezenty mogą
    mu bardzo pomóc. I nie uważam, by było to coś złego.

    Zawsze pytamy, co kto chciałby dostać w ramach prezentu urodzinowego/
    imieninowego/ ślubnego. Wolę wiedzieć i dać taki upominek, który się danej
    osobie przyda, a nie taki, który potem ktoś sprzeda na allegro.

    Ślub jest bardzo ważnym wydarzeniem w życiu każdego z nas, ale obdzieranie go z
    realizmu i dostrzeganie tylko "metafizycznej" jego strony, to oszukiwanie
    samego siebie.

    Serdecznie pozdrawiamsmile
    --
    [coraz bliżej]
  • a1ma 07.03.06, 10:45
    Dla mnie naprawde nie ma znaczenia wartość prezentów. Szczerze. I mimo, że za
    ślub będziemy musieli zapłacić sami do ostatniej złotówki, nie chcę pieniędzy w
    prezencie. Nie chcę, żeby ślub i wesele mi się "zwróciły".
    Prawdopodobnie będę robić listę prezentów dla gości, i to zupełnie
    niepraktycznych - w stylu zastawy użwanej raz na rok czy lampy od Tiffany'ego -
    rzeczy, na które patrząc po latach przypomnę sobie, że to prezent od mojej
    ukochanej babci czy przyjaciela. Takie jest wg mnie właściwe znaczenie
    prezentów ślubnych.
    --
    FORUM WESELNE MIASTA ŁÓDŹ
  • a1ma 07.03.06, 10:47
    dominimka, faktycznie - nie tłumacz się.
    Nawet jeśli stać by Cię było na 10 osób, a zrobisz wesele na 300 w pałacu i to
    wszystko na kredyt - to nikomu nic do tego. Jedni lubią spłacać latami
    mieszkanie, inni imprezę - nie widzę, co w tym złego.
    --
    FORUM WESELNE MIASTA ŁÓDŹ
  • dominimka 07.03.06, 10:02
    sowizdrza? to bylo do mnie? ja dorabiam do tego ideologie?
    uwazasz mnie za smierdzacego lenia, ktory siedzi w domu,planuuje kredyty
    wyrecza sie narzeczonym tak? ale do pracy isc sie nei chce?
    jesli tak uwazasz, to ty chyba nie wiesz co to jest milosc, i ze to
    kto obecnie placi w zwiazku nie ma znaczenia. ja nie poruszylam tego
    watku by sie chwalic ze jestem lepsza bo biore kredyt, tylko by pokazac
    ze nie jestem gorsza, wlasnie dlatego ze biore kredyt.
    i wg ciebie dlatego mam milczec? bo nie mam na slub?
    sama jestes smieszna, poczytaj co ty piszesz i zastanow sie zanim
    rzucasz na wiatr takie wyimaginowane oskarzenia.
  • sowizdrza 07.03.06, 12:21
    wcale tak nie myślę że jesteś gorsza!
    jeżeli czujesz się urażona to
    przepraszam

    chodzi mi o to , że Twój post ma taki charakter ....
    jakbys się tłumaczyła przed kimś , że kredyt to nic złego
    to Twoja sprawa
    ale już ta cała otoczka dorobiona przez Ciebie do tego to już moim zdnaiem
    ideologia
    ot co
  • a1ma 07.03.06, 10:34
    No cóż, my nie liczymy na pomoc rodziców, padały takie propozycje, ale
    odmówiliśmy. Zdajemy sobie sprawę, że im byłoby trudniej to sfinansować, niż
    nam. Będziemy oszczędzać przez ten czas, który pozostał nam do ślubu i mamy
    nadzieję sfinansować go z własnych środków, ale jeśli zabraknie paru tysięcy to
    nie będziemy wzbraniać się przed kredytem. Wszystko jest dla ludzi, a na spłatę
    kredytu na szczęście nas stać (obok będzie 20 razy większy kredyt hipoteczny,
    więc nie demonizujmy tych pożyczonych paru groszy).

    --
    FORUM WESELNE MIASTA ŁÓDŹ
  • dominimka 07.03.06, 12:42
    Dziewczyny ja się nie tłumaczę. Ja po prostu piszę swoje zdanie i chcę Wam
    pokazać także dobre aspekty takiego kredytu, a nie tylko czarna wizje splacania
    go przez pare lat.
    Chodzi mi o to by bylo razniej tym osobom, ktore pewnie tez wchodza na to
    forum, a ktore tez kredyt wezma, tylko moze nie chca o tym pisac.

    Ja wcale nie napisalam tego posta, by rozognic sytuacje, ale tylko by pokazac
    ze kazda z nas czeka na ten upragniony dzien i ze kazdy ma pomysl by go
    zrealizowac. Szanujmy siebie wzajemnie i nasze pomysly, przeciez nic nam z tego
    ze bedziemy sobie zle zyczyc. Bo tu nie o to przeciez chodzi, prawda? smile

    Ja bede miala kredyt, wiekszosc z Was gotowke i ok smile ja sie ciesze z Waszych
    slubow, wy cieszcie sie z mojego smile
    Postarajmy sie okazac sobie wzajemnie nieco zrozumienia.

    A szabelki pochowajmy smile

    pozdrawiam serdecznie
  • karusia28 07.03.06, 23:58
    bylam kiedys na przepieknym weselu.mloda para wziela spory kredyt i zrobili
    wesele na najwyzszym poziomie.ta przyjemnosc kosztowala ich jakies 25tysiecy!!!
    traf chcial ze mialam przyjemnosc zobaczyc po weselu jakie dostali
    prezenty....jak zaczeli je rozpakowywac to normalnie zal mi sie ich zrobilo...z
    reka na sercu-dostali poprostu buble a nie prezentu.jedyna najdrozsza rzecza
    jaka dostali to bylo zelazko marki philips...to mozecie sobie
    wyobrazic.....wsrod tych cudownych prezentow byly jakies koce za kilka zlotych
    i nie za dobre gatunkowo,pare recznikow malych,scierki do wycierania
    naczyc,waga kuchenna,zegar na sciane z ikei,album do zjec...,dwa kubki z ich
    imionami...jak to zobaczylam to od razu wyciagnelam wniosek-nigdy nie zrobie
    wesela czy tez przyjecia tak jak glosi polska tradycja zastaw sie a postaw-
    masakra,prezenty im sie raczej nie przydadza bo za praktyczne nie sa a kresyt
    beda splacac kilka latsadchociaz nadal uwazam ze wziecie kredytu na slub to nic
    zlego,tylko chcialam pokazac ze ci goscie ze slubu moich znajomych poprostu
    skompromitowali sie tymi prezentami,mi np.glupio byloby dac komus w prezencie
    slubnym kubki z imionami...no chyba ze byly ze zlota...ktorego nie
    widzialam.pozdrawiam.
  • lanka_cathar 08.03.06, 08:42
    No to współczuję Twoim gościom. Bez urazy, ale co to znaczy, że ktoś
    zrobił 'wesele za 25 tys.', a goście 'skompromitowali się' prezentami. Masz
    zamiar mówić ludziom ile wydasz na ślub??? I określić dolną granicę cenową
    prezentów??? Dla mnie nie do przyjęcia są puste koperty, jeśli ktoś nie ma
    pieniędzy, to przecież nie musi przynosić nic. Najważniejsze jest to, że
    prezent jest od serca. Może ktoś uważał, że kubki im się spodobają, a ręczniki
    to zawsze praktyczny prezent. Ktoś mi tu zarzucił, że to niemożliwe, żeby nie
    myśleć o tym co się dostanie na ślubie. Byłabym szczęśliwa, jeśli dostałabym
    mnóstwo kwiatów (wolę to niż, żeby ktoś wydał ostatnie pieniądze na kieliszki
    Svarovskiego).

    Jeszcze raz podkreślam: jest dla mnie NIE DO PRZYJĘCIA liczenie na zwrot
    kosztów, albo jakieś konkretne prezenty.
  • rozmowy_kontrolowane 08.03.06, 10:14
    lanka_cathar napisała:

    >Byłabym szczęśliwa, jeśli dostałabym
    > mnóstwo kwiatów (wolę to niż, żeby ktoś wydał ostatnie pieniądze na kieliszki
    > Svarovskiego).

    Ale jeśli ktoś wyda ostatnie pieniądze na kwiaty, to bedzie ok?

    --
    [coraz bliżej]
  • karusia28 08.03.06, 11:45
    no wlasnie dobrze napisane jesli ktos wyda ostatnie pieniadze na kwiaty?ja
    napisalam tylko swoje zdanie i nie musisz tego krytykowac w ten sposob.napewno
    robiac wesele za taka kwote(i to w dodatku z kredytu) nie chcialbym dostac od
    gosci cos co mi sie abo nie przyda albo np 3 zelazka.wesele raczej nigdy sie
    nie zwraca wiec chociaz z prezentow mlodzi powinni byc zadowoleni.
  • a1ma 08.03.06, 12:57
    Karusia, wybacz, ale jeśli robisz wesele żeby się "zwróciło", to sobie daruj.
    Zwraca się rzadko albo nigdy.
    Ja wydam pewnie ze 40 tys., a gościom najchętniej zabroniłabym kupowac
    prezentów, albo poprosiłabym o robione własnoręcznie. Nie chcę, żeby komuś choć
    przyszło do głowy, żeby miał nie przyjść, bo go nie stać.
    --
    FORUM WESELNE MIASTA ŁÓDŹ
  • pati_m 08.03.06, 13:52
    Zgadzam się z Tobą w 100%!!!! Też uważam, że życie jest po to, żeby spełniać
    marzenia i że trzeba być a nie mieć smile I w momencie, kiedy mam wybór - czy
    wziąć kredyt na ślub i wesele czy na nowe mieszkanie, to wybieram pierwszą
    opcję - bo nigdy w życiu nie powtórzy się dzień, w którym będę brała ślub i
    wiem, że ten dzień będę wspominać przez całe życie - a jeśli mieszkanie będę
    miała rok czy dwa lata później, to nic się nie stanie. I nie chodzi o to, żeby
    wesele było bogate - bo tak wypada - ale o to, żeby było wymarzone, wyśnione i
    niezapomniane smile)) Pozdrawiam wszystkich!
  • rozmowy_kontrolowane 08.03.06, 14:16
    pati_m napisała:

    >bo nigdy w życiu nie powtórzy się dzień, w którym będę brała ślub

    Nie chcę się czepiać, ale skąd wiesz?

    --
    [coraz bliżej]
  • misiaczyca1 08.03.06, 14:23
    bo nigdy wiecej sie nie powtórzy....
    raz w zyciu slub koscielny.
    no chyba ze uniewanienie ale to jest mało prawdopodobne.
  • rozmowy_kontrolowane 08.03.06, 14:59
    Autorka nie napisała, jaki ślub, dlatego się czepiambig_grin
    --
    [coraz bliżej]
  • pati_m 10.03.06, 11:07
    Oki, przepraszam za nieścisłości wink)) Oczywiście, miałam na myśli ślub
    kościelny smile Pozdrawiam smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka