Dodaj do ulubionych

jeszcze raz o prezentach ślubnych

04.05.06, 08:28
powiedzcie mi, czy to goście przesadzili czy ja. Wielokrotnie przed ślubem
byłam pytana, co chcę dostać, a ja odpowiadałam ze śmiechem "najważniejsze, że
ciocia/wujek będą w tym dniu razem z nami", ale po cichu myślałam sobie, że
nawet gdybym dostała 12 kompletów pościeli czy 15 żelazek będzie ok - umiem
docenić KAŻDY nawet najskromniejszy prezent. Tymczasem w wielku
przypadkach...nic nie dostałam prócz ciętych kwiatów, które po 3 dniach mogłam
spokojnie wyrzucić. Moja rodzina nie jest jakaś tam przesadnie bogata, ale nie
należy bo biednych...Teraz jest mi po prostu...głupio (mnie) kiedy ktoś pyta,
co fajnego dostaliśmy. Mówię, że kasę, ale jak tu powiedzieć, że było ok 50
osób a kasy w sumie ok 1000... Musiałam się wyżalić, pewnie zaraz mnie zjecie
Obserwuj wątek
      • dorka1981 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 08:47
        Szczerze Ci współczuję. I nie widzę żadnego wytłumaczenia dla zachowania twej
        rodziny. Przecież to nie do pomyslenia ze nie dali Ci ani prezentów ani
        pieniędzy tylko dlatego że przed ślubem nie powiedziałaś im co chcesz.
        Postąpiłaś bardzo ładnie mówiąc im, ze będziesz się bardzo cieszyć z ich
        towarzystwa, a nie mówiąc, co byś od nich chciała dostac.
    • lanka_cathar Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 09:58
      "najważniejsze, że
      > ciocia/wujek będą w tym dniu razem z nami", ale po cichu myślałam sobie, że
      > nawet gdybym dostała 12 kompletów pościeli czy 15 żelazek będzie ok - umiem
      > docenić KAŻDY nawet najskromniejszy prezent. Tymczasem w wielku
      > przypadkach...nic nie dostałam prócz ciętych kwiatów, które po 3 dniach mogłam
      > spokojnie wyrzucić.

      Nauczka dla Ciebie na przyszłość, jak CHCESZ coś dostać, to mów, a nie wylewaj
      żale, że przecież mogli coś prezynieść. My NAPRAWDĘ chcemy TYLKO obecności
      gości na ślubie. Nie liczymy na prezenty, nie mówimy co chcemy dostać, tylko,
      że chcemy widzieć daną osobę, nie dajemy informacji w zaproszeniu, żeby goście
      przynieśli: maskotki/pieniądze/kwiaty - niepotrzebne skreślić. Była już na ten
      temat dyskusja i okazało się, że ja i mój narzeczony należymy do bardzo
      nielicznego grona osób, którym nie zależy na prezentach.
      • maya28 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 10:50
        A ja Marike rozumiem. Nie wiem na co stać naszych gości, nie chce im niczego
        narzucać, i też bym powiedziała, ze najwazniejsza jest ich obecność , bo jest.
        Ale uważam, ze chociaż drobiazg, należy młodym dać. Chociazby zeby po latach
        móc wspomnieć, ze to dostaliśmy na ślubie.. Ja się zastanawiałam nad
        zrużnicowaną cenowo listą prezentów, chciałam zebrać piękny komplet obiadowy,
        ale zrezygnowałam. Usłyszałam już jak moja siostra robiła liste, ze jej sie w
        gowie poprzewracało, ze chce miec półmisek za 500 pln. Wiec teraz mówie, ze hcę
        pieniadze i sami sobie kupimy ten komplet, nawet jakbyśmy mieli 90 % jego
        wartości dołożyć. Ja z resztą zaczynam być "zmęczona" niektórymi goścmi. Coraz
        więcej wymagań słyszę odnośnie jak ma wesele wyglądać, oczekiwań co do menu,
        muzyki itp. Wszystkim opłacamy na miejscu noclegi, żeby nie musieli sie
        przejmować powrotem. To już usłyszałam, czy organizujemy autobus, zeby zawiózł
        ich te 100 km. Rodzine mamy porozrzucaną, więc autobus odpada, z reszta wszyscy
        mają samochody, wiec bez przesady. Są tez rozczarowani, ze nastepnego dnia
        oranizujemy tylko późne śniadanie, dłuższe i większe, ale nie będzie muzyki i
        typowych poprawin. Nie podoba niektórym sie fakt, ze nie chcemy wódki na
        stolach tylko w barze będzie ( oczywiście za darmo). Postanowiłam się już
        przestać sie przejmować " co goście powiedzą" staram sie ich ugościć i
        zorganizować to przyjęcie jtak jak umiem najlepiej. Ale wiecej uwag nie
        przyjmuję, odpowiadam,ze powinni zrobić swoje jeszcze raz i wtedy będzie tak
        jak sobie to wymyślili, a my mamy nasze, wg naszej wizji. Pewnie mnie już
        nienawidzą. Ufff no to sie wyżaliłam na dziś..
        • przemek19882 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 06.05.06, 10:22
          masz absolutna racje, zwlaszcza z poprawinami, zwykle jest tak ze zostaja na nich najwiesze pijaki bo normalini ludzie musza wrcac i nie beda sie powtornie upijac bo do pracy w poniedzialek. Bylem na weselscha z takim sniadaniem i jest to swietny pomysl. Nie przejmuj sie bo jeszce sobie helikoptera zarzycza zeby ich rozwiozl!
    • mariszka72 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 12:42
      marika782 napisała:

      > powiedzcie mi, czy to goście przesadzili czy ja. Wielokrotnie przed ślubem
      > byłam pytana, co chcę dostać, a ja odpowiadałam ze śmiechem "najważniejsze, że
      > ciocia/wujek będą w tym dniu razem z nami", ale po cichu myślałam sobie, że
      > nawet gdybym dostała 12 kompletów pościeli czy 15 żelazek będzie ok - umiem
      > docenić KAŻDY nawet najskromniejszy prezent.

      Nie rozumiem takiej hipokryzji. Skoro mówisz "najważniejsze, że ciocia/wujek
      będą w tym dniu razem z nami", to jak możesz później narzekać, że SPEŁNILI
      TWOJĄ PROŚBĘ? Czyli mówiłaś jedno, a myślałaś zupełnie co innego? Według Ciebie
      to jest uczciwe i w porządku? To dokładnie jak z kobieta mówiącą "nie" które
      oznacza "tak". Nazywajmy rzeczy po imieniu - HIPOKRYZJA.

      My mówimy też, że nie chcemy żadnych prezentów, liczy się obecność. Ale my nie
      myślimy "po cichu", że ktoś nam cos przyniesie, poprostu nie nastawiamy się na
      to. Powiedzieliśmy wyraźnie, że nie chcemy ani kwiatów, ani "prezentów", ani
      kopert. I wierz mi, nikogo omawiac później nie będziemy i nikomu nie będziemy
      tego mieć za złe. Najważniejsze być uczciwym, również wobec siebie samego.
      Skoro mówi się, ze nie chce się prezentów, to nie mozna później narzekać, że
      ktoś uszanował Twoją decyzję.
    • anula19801 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 14:15
      żadna hipokryzja! dziś sa takie czasy że nie mówi się ludziom co mają przynieść
      i ile. To nie Anglia że robi się listę prezentów. Bezrobi\ocie i ogólnie zła
      sytuacja ludzi mieszkających w Polsce sprawiła że głupio jest powiedzieć co
      naprawdę się chce, bo chciec to jedno... ale głupio żądać od kogoś prezentów
      jak nie ma ta osoba na przysłowiowy chleb. I moim zdaniem osoba zaproszona
      powinna się poczuwać do tego że jednak powinna coś ze sobą przynieść. Idąc do
      kogoś na urodziny też niesiemy jakiś drobiazg ... albo wogóle nie przychodzimy.
      Współczuję.
      My jak roznosiliśmy zaproszenia i jak ktoś nas się pytał o prezenty, to mój T
      mówił że zbieramy na mieszkanie i że wszystko się przeda.
      • agnieszkalp Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 14:39
        tez bym sie wkurzyla na Twoim miejscu, bardzo nieladnie postapila Twoja
        rodzina. ja tu nie widze hipokryzji tylko dobre maniery z Twojej strony.
        niestety, ludzie czasami cos odbieraja doslownie , bo tak im wygodnie.
        zazdroszcze troszeczke tym , dla ktorych prezenty czy zebrane pieniadze nie
        maja znaczenia. Ja dlugo pracuje (i jeszcze bede) z moim narzeczonym na
        to ,zeby wyprawic wesele i zalozyc wymarzona suknie. odmawiamy sobie prawie
        wszystkiego,aby zebrac odpowiednia sume. dlatego nie ukrywam ,ze bede zla,
        zawiedziona ,jesli tak jak Ty nic prawie nie dostaniemy.
        masz prawo tak sie czuc
        pozdrawiam
        • mariszka72 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 15:13
          agnieszkalp napisała:

          > tez bym sie wkurzyla na Twoim miejscu, bardzo nieladnie postapila Twoja
          > rodzina. ja tu nie widze hipokryzji tylko dobre maniery z Twojej strony.

          Czyli żyjemy w kraju, w którym kłamstwo jest powszechnie uznawane za "dobre
          maniery"? Czy może mówienie "najważniejsze, że ciocia/wujek będą w tym dniu
          razem z nami" i jednoczesne myślenie o tym co się od cioci/wujka dostanie, to
          nie jest kłamstwo i hipokryzja, tylko "dobre maniery"? A może definicja
          kłamstwa już się całkowicie zatarła w tym społeczństwie?

          > niestety, ludzie czasami cos odbieraja doslownie , bo tak im wygodnie.

          Nie, nie dla tego, że "wygodnie", a dla tego, że to jest NORMALNE i uczciwe. Bo
          w normalnym świecie normalni ludzie mówią WPROST o swoich potrzebach,
          oczekiwaniach i uczuciach. Nie ma lania wody i owijania w bawełnę. Tacy ludzie
          traktuja siebie nawzajem z szacunkiem i zrozumieniem, nie stwarzają sobie
          niepotrzebnych nieporozumień i frustracji.

          > zazdroszcze troszeczke tym , dla ktorych prezenty czy zebrane pieniadze nie
          > maja znaczenia. Ja dlugo pracuje (i jeszcze bede) z moim narzeczonym na
          > to ,zeby wyprawic wesele i zalozyc wymarzona suknie. odmawiamy sobie prawie
          > wszystkiego,aby zebrac odpowiednia sume. dlatego nie ukrywam ,ze bede zla,
          > zawiedziona ,jesli tak jak Ty nic prawie nie dostaniemy.

          Tak, bo niektórzy tak dużo wkładają w swój ślub/wesele, że później tylko liczą
          na to, że im się zwrócą koszta w postaci kopert/prezentów. Zatraca się
          znaczenie samego Wydarzenia, liczy się otoczka, szpanerstwo i maksymalne
          zadowolenie gości. I nie ma co zazdrościć tym, "dla ktorych prezenty czy
          zebrane pieniadze nie maja znaczenia", bo i TY masz taką opcję. Dobrowolnie
          urządzasz duże wesele, dobrowolnie kupujesz taką a nie inna suknię, dobrowolnie
          dajesz tyle a nie mniej dla księdza. Nie masz prawa zazdrościć, bo dobrowolnie
          dokonałaś swojego wyboru. Zawsze jest inna opcja, którą zawsze można wybrać,
          więc po co ta zazdrość? My swoich wyporów dokonaliśmy świadomie, więc nie
          czujemy zazdrości do nikogo, bo robimy dokładnie to, na co MY mamy ochotę, nie
          porównując się do innych. Jeśli jesteś pewna słuszności swojego wyboru i jesteś
          z tego zadowolona, to zazdrość poprostu NIE MOŻE się pojawić przy takim
          podejściu. Zazdrość jest wtedy, gdy są wątpliwości co do słuszności własnych
          wyborów...
          • maya28 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 15:17
            Mariszka, ale autorce raczej nie chodziło o wartość prezentu, tylko o sam fakt
            przyjścia z pustymi rękoma. To dwie różne kwestie liczenie na zwrot wesela,( w
            tej kwesti sie w pełni zgadzam z Tobą) a kwestia chyba dobrego wychowania. To
            nawet na imieniny cos się przynosi, chyba ślub jest inną okazją.
            • mariszka72 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 15:27
              maya28 napisała:

              > Mariszka, ale autorce raczej nie chodziło o wartość prezentu, tylko o sam
              > fakt przyjścia z pustymi rękoma.

              No nie dokładnie. Autorka napisała "w wielu przypadkach...nic nie dostałam
              prócz ciętych kwiatów", a to jednak nie to samo, co "przyjście z pustymi
              rękoma".
        • pink75 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 06.05.06, 12:18
          agnieszkalp napisała:

          > tez bym sie wkurzyla na Twoim miejscu, bardzo nieladnie postapila Twoja
          > rodzina. ja tu nie widze hipokryzji tylko dobre maniery z Twojej strony.
          > niestety, ludzie czasami cos odbieraja doslownie , bo tak im wygodnie.
          > zazdroszcze troszeczke tym , dla ktorych prezenty czy zebrane pieniadze nie
          > maja znaczenia.

          A jak mają odbierać, szukać wyszukanych metafor i alegorii, czy to jakas nowa
          gra towarzyska "zgadnij co rozmówca ma na myśli"?
          Powiedziała, że zależy jej na obecności to ową obecność dostała. I o co chodzi?
          Mogła przecież odpowiedzieć: "Wiesz, Ciociu, zbieramy na mieszkanie" i Ciocia
          wie, że chcą kasę albo zrobić listę prezentów i już.

          Rodzina zachowała się poprawnie, czego nie można powiedzieć o zakłamanej pannie
          młodej.
      • heather4 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 14:40
        moim zdaniem to jest przejaw hipokryzji, albo inaczej: fałszywych konwenansów.
        Po prostu mówiliście gościom nieprawdę, zatajając swoje oczekiwania "bo tak
        trzeba". Nie lepiej było powiedzieć po prostu, że ucieszycie się z każdego
        drobiazgu, który wam podarują, a nie silić się na uprzejmość a potem żałować?
      • mariszka72 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 14:54
        anula19801 napisała:

        > Bezrobi\ocie i ogólnie zła
        > sytuacja ludzi mieszkających w Polsce sprawiła że głupio jest powiedzieć co
        > naprawdę się chce, bo chciec to jedno... ale głupio żądać od kogoś prezentów
        > jak nie ma ta osoba na przysłowiowy chleb.

        To w takim razie trzeba zmienić SWOJE podejście i SWOJE oczekiwania co do gości
        i nie narzekać na forum, że nie przynieśli prezentów. Skoro wiadomo jak "zła"
        jest "sytuacja ludzi mieszkających w Polsce", to po co narzekac, że nic nie
        dali? A przecież jednak dali, bo autorka wątku wspomniała o 1000 zł. Tyle, że
        według niej to "za mało". Czyli jednak nie liczy się to, że ktoś nie mógł dać
        więcej? Liczy się tylko to ile państwo młodzi "oczekiwali" dostać? I to nie
        jest hipokryzja? I nie zwalajmy wszystkiego na "trudną sytuację", bo i w
        trudnych warunkach można pozostać człowiekiem uczciwym i szlachetnym. I w
        trudnych warunkach można nie kłamać, a mówić szczerze i wprost. Zależy to tylko
        i wyłącznie od samego człowieka.

        > My jak roznosiliśmy zaproszenia i jak ktoś nas się pytał o prezenty, to mój T
        > mówił że zbieramy na mieszkanie i że wszystko się przeda.

        I takie podejście jest uczciwe! Nikt nie każe w Polsce robic listy prezentów
        według zwyczaju amerykańskiego. Ale jak można powiedzieć jedno a tak naprawdę
        oczekiwać zupełnie co innego? I jeszcze się obruszać z tego powodu?
          • mariszka72 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 15:25
            agnieszkalp napisała:

            > gratuluje Ci mariszka uczciwosci, prawdomownosci, skromnosci, PODEJSCIA
            > naprawde jestes super , tylko pozazdroscic....mysle ,ze wiele z nas chcialoby
            > tak ja Ty miec w dupie czy dostanie 1000 zl czy 20 000. ja zazdroszcze. moj M
            > tez

            Na temat "zazdrości" już Ci odpisałam w osobnym poście.

            Nie każdy musi robić ze ślubu charytatywnej zbiórki pieniędzy. NAWET jeśli tych
            pieniędzy potrzebuje. Niektórym to odpowiada, innych wali. Dla nas ślub jest
            Naszym Dniem, a nie Dniem Gości, czy Dniem Prezentów. To jest NASZ wybór i nikt
            nie musi tego popierać ani temu zazdrościć. Każdy inaczej postrzega ten dzień i
            ma inne "oczekiwania" wobec swoich gości. Każdy ma WYBÓR, więc po co zazdrościć?

            A sprawa, tak naprawdę, dotyczy uczciwości...

            P.S. W jednym się mylisz, "skromną" nie byłam, nie jestem i być nie zamierzam.
            I skromność nie ma żadnego związku z pieniędzmi.
            • esmeralda_pl Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 15:27
              Zgadzam się w 100% z Mariszką... a co to? ślub traktujecie jak okazję do
              wyposazenia domu? Poza tym co to za stwierdzenie, że tu nie Anglia i nie robi
              się listy prezentów??? Mylisz się - ja jestem z Wawy i coraz częściej
              niezrobienie listy prezentów jest traktowane jako FAUX PAS...
              • mariszka72 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 15:33
                Powiem jeszcze tak, niektórzy tak gorąco krytykuja zachodni zwyczaj robienia
                listy prezentów, a jest on jednak o wiele bardziej uczciwy, niż polskie
                powiedzenie "nie przynoście nic" połączone z oczekiwaniem prezentów.
                Przynajmniej lista mówi wprost o potrzebach młodych (bo zazwyczaj umieszcza się
                na niej rzeczy nie tylko najdroższe a i sporo drobniejszych, żeby mniej zamożni
                goście mieli wybór) i nikt później nie czuje się zawiedziony.
                • marvel_maid Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 16:00
                  mariszka72 napisała:

                  > Powiem jeszcze tak, niektórzy tak gorąco krytykuja zachodni zwyczaj robienia
                  > listy prezentów, a jest on jednak o wiele bardziej uczciwy, niż polskie
                  > powiedzenie "nie przynoście nic" połączone z oczekiwaniem prezentów.
                  > Przynajmniej lista mówi wprost o potrzebach młodych (bo zazwyczaj umieszcza
                  się
                  >
                  > na niej rzeczy nie tylko najdroższe a i sporo drobniejszych, żeby mniej
                  zamożni
                  >
                  > goście mieli wybór) i nikt później nie czuje się zawiedziony.

                  Dokładnie, gdybym nie miała urządzonego domu dołączyłabym do zaproszeń listę
                  prezentów (dla mnie to dość naturalne), jeżeli kogoś nie stać to przecież można
                  się złożyć w kilka osób. Ale ponieważ w domu mam już wszystko będę prosiła o
                  pieniądze, bo chciałabym uzbierać chociaż część pieniędzy na podróż poślubną.
      • pink75 Owszem, robi się listy prezentów 06.05.06, 12:13
        Na kazdym weselu, na którym byłam w ciągu ostatnich 6 lat była lista prezentów.
        I umieszcza się na niej potrzebne rzeczy w różnych cenach: od ręcznika za
        20pln, przez roboty kuchenne 200-400 pln aż po kamery cyfrowe za 2000.
        Zazwyczaj lista opiekuje się świadkowa i odchacza zajęte prezenty.
        I bezrobotny wujek może wybrać jakiś drobiazg i mieć pewność, że to potrzebny
        prezent.
      • agnieszkalp Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 15:35
        ja kiedy ktos mnie spyta o to co chce dostac od razu mowie ,ze najbardziej bym
        sie cieszyla z pieniedzy, bo sami finansujemy wesele i chcemy z niego uzbierac
        na podroz poslubna. i nie chce wyposazenia domu, bo mieszkamy ze soba prawie 3
        lata i wszystko mamy. i slubu nie traktuje jako zarobku, bo nie slyszalam
        jeszcze ,zeby komus wesele sie zwrocilo. mowie o tym, ze wypada idac na wesele
        dac cos wiecej niz kwiatek, i ze nie widze hipokryzji w wypowiedzi mariki.
        dziewczyna sie chce wyzalic, a tu oczywiscie musza pasc oskarzenia i ataki.
        no ale atakuj dalej, jak CI to frajde sprawia. ja sie przyznaje to tego ,ze tez
        licze na wiecej niz 1 000. baw sie dobrze
        • mariszka72 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 15:42
          agnieszkalp napisała:

          > ja kiedy ktos mnie spyta o to co chce dostac od razu mowie ,ze najbardziej
          > bym sie cieszyla z pieniedzy, bo sami finansujemy wesele i chcemy z niego
          > uzbierac na podroz poslubna.

          To nadal nie widzisz różnicy? TY mówisz WPROST o swoich potrzebach. Marika
          powiedziała "najważniejsze, że ciocia/wujek będą w tym dniu razem z nami",
          czyli NIC o prawdziwych potrzebach. Stworzyła złudne wrażenie, że niczego
          oprócz obecności tych ludzi nie potrzebuje, co było całkowicie sprzeczne z jej
          wewnętrznymi oczekiwaniami. A poźniej się obraziła, że oni uszanowali jej
          wyraźną prośbę. I w tym jest sedno hipokryzji tej całej sytuacji!
        • nionczka Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 15:47
          Ja mowie otwarcie co chce. Nie robie wesela, zeby uzbierac sobie pieniadze bo
          to bez sensu. I tak je musze wczesniej wylozyc.
          Niby nie chodzi ani o prezenty ani o pieniadze, ale ja nawet na urodziny bez
          prezentu bym nie poszla.
          Rozumiem rozzalenie Mariki. Tak jej wyszlo bo za grzeczna chciala byc. A
          okazuje sie, ze czasem trzeba dosadnie bo dla gosci tez nie bylo oczywiste, ze
          na wesele sie prezent przynosi. Wiem, ze nie dla kazdego ten zywczaj jest tak
          oczywisty, ale w moim srodowisku akurat prezent na wesele jest czyms bardziej
          niz wskazanym. Nawet skromny, ale zawsze.
          • karmela77 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 15:52
            no jasne, że tak. Ja też mówię, że najważniejsze żeby goście się zjawili. I nie
            jest to hipokryzja - przecież nie powiem że chce np. ekspres ciśnieniowy, bo
            wiem ze ludzie mają przeznaczone mniejszą kwotę i nie mam zamiaru wprowadzać
            ich w zakłopotanie.Ale też czułabym się dziwnie gdyby ktos przyszedł z pustymi
            rękami i tak samo ja nigdy nie przyszłabym tak do kogoś. A mariszka jak zwykle
            się burzy, ona pewnie powiedziałaby wprost ze potrzebny jej np. samochód.
          • mariszka72 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 16:12
            nionczka napisała:

            > Tak jej wyszlo bo za grzeczna chciala byc.

            Co to w ogóle za pojęcie "za grzeczna"? Nazywajmy rzeczy po imieniu i nie
            twórzmy takiej sztucznej "grzeczności".

            > A okazuje sie, ze czasem trzeba dosadnie bo dla gosci tez nie bylo oczywiste,
            > ze na wesele sie prezent przynosi.

            "Trzeba dosadnie"? Czyli według Ciebie, osoby które na tym forum przyznały, że
            mówią wprost, że potrzebują pieniędzy lub podają listy prezentów robią to w
            sposób "dosadny" dla swoich gości? Chodzi nie o "grzeczność" czy "dosadność", a
            o uczciwe mówienie wprost, i nie obgadywanie później tego co się dostało lub
            nie dostało.

    • aiczka Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 15:53
      > Teraz jest mi po prostu...głupio (mnie) kiedy ktoś pyta,
      > co fajnego dostaliśmy.
      Dlatego ja zawsze unikam stawiania pytań tego rodzaju. Wszelkich, które mogłyby
      kogoś zmusić do wyznania, że nic nie dostał, nigdzie nie wyjechał i nie ma
      żadnych planów na Sylwestra. Zawsze stwarzam okazję do odpowiedzi wymijającej.
      • mariszka72 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 16:18
        aiczka napisała:

        > Dlatego ja zawsze unikam stawiania pytań tego rodzaju. Wszelkich, które
        mogłyby
        > kogoś zmusić do wyznania, że nic nie dostał, nigdzie nie wyjechał i nie ma
        > żadnych planów na Sylwestra. Zawsze stwarzam okazję do odpowiedzi wymijającej.

        A czy powiedzenie, że niczego się nie dostało, nigdzie się nie wyjechało, nie
        miało się planów na Sylwestra, to coś piekielnie upokarzającego dla tej osoby?
        Czy zawsze trzeba chwalić się najnowszym, najlepszym, naj naj naj, bo
        inaczej "co ludzie powiedzą"? I aż tacy jesteśmy "grzeczni", że boimy się zadać
        zwyczajne pytanie w obawie, że ktoś się może poczuć urażony, bo nie będzie mógł
        powiedzieć, że NIC się nie działo, NICZEGO się nie dostało?

        I tak się utrwalamy w hipokryzji, zakłamaniu i obłudzie. Nie, przepraszam, tu
        się to nazywa "być grzecznym".
        • agnieszkalp Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 16:30
          > A czy powiedzenie, że niczego się nie dostało, nigdzie się nie wyjechało, nie
          > miało się planów na Sylwestra, to coś piekielnie upokarzającego dla tej
          osoby?
          wiesz, czasami po prostu komus moze byc z tego powodu przykro, np. ze znowu
          nie stac ja bylo na wyjazd, ze jakojedyna nie zostala zaproszona na sylwestra
          itp.
        • agnieszka5661 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 16:30
          wiecie co?? tak z drugiej strony biorąc to byłoby mi głupio iść na wesele jako
          gość z pustymi rękoma, tylko z kwiatkiem, jakoś bym chociaż tę stówę na
          słodyczach czy czymś innym przyoszczędziła. A gdybym naprawdę nie miała kasy to
          albo bym się nie wybierała, albo powiedziała przed weselem Młodym, że prezent
          zakupię jak będę w lepszej sytuacji finansowej, bo najzwyczajniej w świecie źle
          bym się z tym sama czuła...
          • agnieszkalp Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 16:34
            zgadzam sie. z reszta co innego jak ktos nie daje prezentu , bo go na to nie
            stac, a co innego jak ktos nie da , bo " przeciez mowili ,ze najwazniejesze
            zebysmy my byli"
            ale w zyciu bywa tak,ze przewaznie ci , ktorych na prawde nie stac, jakos
            wykombinuja kase i kupia chociaz drobiazg albo nie przyjda wogole, a ci z kasa
            beda "cwani" i skorzystaja z uprzejmosci mlodych
        • justm Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 16:37
          mariszka co ty się dziewczę tak zacietrzewiasz? smile

          ja wolałabym powiedzieć, że bylibyśmy wdzięczni za pieniądze, ale jest mi
          dziwnie tak powiedzieć, niezręcznie.

          w domu też mamy potrzebne rzeczy - ostatnie, na ktore czekałam przyniósł
          mikołaj wink
          jak już próbowałam raz powiedzieć, że ewentualnie jakaś drobna sumka to
          mieszkania czy podróży - to mi gość odparł, że mowy nie ma bo pieniędzy to on w
          zwyczaju dawać nie ma i nie da.
          czyli dostanę przechodni dzbanek do mleka.

          ja nie umiałabym nawet stworzyć listy prezentów, dla mnie najważniejsze jest
          żeby goście przyszli, ale będzie mi miło, jeśli dostaniemy od nich drobiazgi
          czy pieniądze - nie przeczę.
          gorzej, że listy prezentów nie jestem w stanie stworzyć, raz, bo mam wszystko,
          co potrzebuję, dwa, że mieszkanie to niemal już graciarnia bo żal mi pozbywać
          się rzeczy, które na przestrzeni lat dostawałam....
          __________________________________
          nie korzystam z maila gazeta.pl
          • justm Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 16:39
            i jeszcze dodam, że z większości gości, któych zaprosiliśmy tylko dwie zapytały
            czy chcemy coś dostać.
            większość nie pyta - to jak będę chciała noże do kuchni (bo takich mi brakuje)
            to sama mam mówić? smile)))) czy dopisać na zaproszeniu - i jeszcze komplet
            dobrych noży poproszę...
            --
            __________________________________
            nie korzystam z maila gazeta.pl
            • mariszka72 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 16:58
              justm napisała:

              > to sama mam mówić? smile)))) czy dopisać na zaproszeniu - i jeszcze komplet
              > dobrych noży poproszę...

              W innych krajach nie ma z tym problemu, bo poprostu istnieje coś takiego jak
              Gift Registry niemal w każdym dużym sklepie. Chodzisz po sklepie z czytnikiem
              do towarów, skanujesz to, co chcesz mieć na swojej liście, a Twoja lista
              automatycznie powstaje w komputerze. Póżniej albo zaznaczas w zaproszeniu, albo
              (przeważnie) poprzez zwykłą ustną informacje powiadamiasz gości w jakich
              sklepach jesteś zarejestrowana. Gość idzie do sklepu, wpisuje w komputerek
              Twoje nazwisko lub datę ślubu i drukuje sobie listę Twoich prezentów. Kupuje
              coś z listy na co go stać, a ta rzecz natychmiast "znika" z Twojej listy, żeby
              nie było zamieszania dla innych gości. Minie jeszcze sporo czasu, zanim to
              wejdzie do Polski, choć podobno w niektórych sklepach to już zaczynają
              wprowadzać.

              A co można zrobić w Polsce? Można dać listę świadkowej czy rodzicom i poprosić
              o poinformowanie gości w jakiś sposób i pilnować tego kto co kupił. Można też
              założyć listę na www.weddingchannel.com.pl i podać adres swojej strony
              wszystkim zainteresowanym. Można użyć fantazji i wymyślić coś
              niekonwencjonalnego. Mozna NIC nie robić i NIC nie mówić. Ale i nie narzekac
              później, że ktoś coś źle odczytał lub za mało dał. Czy już naprawdę nikomu nie
              zależy na LUDZIACH, a tylko na tym czy dali i ile? Nie dali, trudno, ale BYLI,
              cieszyli się. Wiem, to się w tych czasach nie liczy...
              • szara82 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 17:13
                Mariszko, kiedy Ty przestaniesz mieć jedynie rację???
                Piszesz o szczerości, prawdomówności, że konwense to głupota, ale nie zauważasz jednej rzeczy. Autorka postu wyraźnie dała do zrozumienia, że NAJWAŻNIEJSZA jest dla niej obecność gości. I nigdzie nie napisała, że to nieprawda, że myślała o kasie, że się obraziła na gości. Bo jeśli coś jest NAJWAŻNIEJSZE to może być i MNIEJ WAŻNE. A to np. może być jakiś skromny pamiątkowy prezent, bo cieszyłaby się nawet z 10 żelazek.
                A więc - autorka postu nie popełniła żadnej gafy, nie jest nieszczera. Wyraziła jedynie żal, że niektórym jest wygodniej nie przynieść prezentu nadinterpretując szczery tekst o najważniejszej pozycji gości. I ma do tego prawo.
                A co do mówienia prawdy między oczy - czasem lepiej zmilczeć, żeby nie zrobić komuś przykrości. Przecież wiesz o tym.
                --
                Plan - coś co później wygląda absolutnie inaczej
                a kiedy ślub?
                przedślubne wynurzenia
                • mariszka72 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 05.05.06, 12:22
                  trusia29 napisała:

                  > ooooo mariszka znów nam tłumaczy jak to fajnie jest w innych krajach . Po co
                  > Ty tu siedzisz dziewczyno, Polska jest brzydka, Polacy marudzą, nie ma tu
                  > miejsca dla takich najwaspanialszych i najmądrzejszych osób jak Ty

                  I TAK właśnie wygląda przysłowiowa polska "gościnność" i "tolerancja".
                  Jesteście "gościnni" tylko dla tych co wam słodzą, tak jak wy sami sobie
                  nawzajem słodzicie. A każdy pogląd, odmienny od większości, spotyka się z
                  taką "tolerancją", jak w wykonaniu Trusi.

                  Ja to nazywam po imieniu - HIPOKRYZJA.

                  P.S. Masz rację, Trusia, w Polsce nie ma miejsca dla osob mądrych, wspaniałych,
                  wybitnych i pewnych siebie. Dlatego aż tyle Twoich rodaków wyjechało na Zachód
                  i nie zamierza nigdy wrócić. Nie czytałaś i nie słyszałaś o tym?
                  • szara82 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 05.05.06, 13:09
                    mariszka72 napisała:
                    >
                    > P.S. Masz rację, Trusia, w Polsce nie ma miejsca dla osob mądrych, wspaniałych,
                    > wybitnych i pewnych siebie. Dlatego aż tyle Twoich rodaków wyjechało na Zachód
                    > i nie zamierza nigdy wrócić. Nie czytałaś i nie słyszałaś o tym?


                    A wiesz ilu wybitnych Polaków zostało? Ilu wróciło? Nie czytałaś i nie słyszałaś o tym?

                    Mariszko, nie chcę się bawić w Twojego psychoanalityka, ale Ty masz chyba jakiś kompleks. Przecież Amerykanką stałaś się dzięki małżeństwu, a pochodzenie masz polskie.


                    --
                    Plan - coś co później wygląda absolutnie inaczej
                    a kiedy ślub?
                    przedślubne wynurzenia
                  • szara82 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 05.05.06, 13:11
                    mariszka72 napisała:
                    >
                    > P.S. Masz rację, Trusia, w Polsce nie ma miejsca dla osob mądrych, wspaniałych,
                    > wybitnych i pewnych siebie. Dlatego aż tyle Twoich rodaków wyjechało na Zachód
                    > i nie zamierza nigdy wrócić. Nie czytałaś i nie słyszałaś o tym?


                    A wiesz ilu wibitnych Polaków zostało? Ilu wróciło? Nie czytałaś i nie słyszałaś o tym?

                    Mariszko, nie chcę się bawić w Twojego psychoanalityka, ale Ty masz chyba jakiś kompleks. Przecież Amerykanką stałaś się dzięki małżeństwu, a pochodzenie masz polskie.

                    --
                    Plan - coś co później wygląda absolutnie inaczej
                    a kiedy ślub?
                    przedślubne wynurzenia
                    • mariszka72 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 05.05.06, 13:25
                      szara82 napisała:

                      > A wiesz ilu wibitnych Polaków zostało? Ilu wróciło? Nie czytałaś i nie
                      > słyszałaś o tym?

                      No właśnie słyszałam. Nieporównywalnie MAŁO.

                      > Przecież Amerykanką stałaś się dzięki małżeństwu, a pochodzenie masz
                      > polskie.

                      Aż DWA razy się pomyliłaś w jednym zdaniu. I bynajmniej nie są to błędy
                      gramatyczne czy ortograficzne. Więc może jednak nie baw się
                      w "psychoanalityka", bo naprawdę kiepsko Ci to idzie. Szczególnie jeśli piszesz
                      o osobie, o której nie wiesz absolutnie NIC.
                      • szara82 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 05.05.06, 13:40
                        Mario, trochę jednak wiem, ale nie będę aż tak bardzo personalnie zagrywać.
                        Polemizowałabym czy MAŁO. Mam inne zdanie na ten temat. Jednak zauważyłam, że z Tobą się nie da dyskutować, żeby nie było że Cię atakuję. Zresztą nie lubię rozmawiać z ludźmi, którzy mają według swojego mniemania monopol na rację. I nawet zastanawiam się, dlaczego jeszcze próbuję Ci coś tłumaczyć. Przeciez ktoś mi tu już pisał, że nie warto. I - zgodzisz się - inteligentne osoby (niezależnie od pochodzeniawink) jeśli chcą, wyrobią sobie zdanie o Tobie na podstawie Twoich postów, tak samo jak i o mnie na podstawie moich. I tak to zostawię.
                        --
                        Plan - coś co później wygląda absolutnie inaczej
                        a kiedy ślub?
                        przedślubne wynurzenia
                  • trusia29 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 05.05.06, 19:55
                    ze wydajesz mi się przemądzrała, zarozumiala i nadętą pseudoeuropejką i smiem o
                    tym napisac, to jest hipokryzja??? jakbym ci slodziła, to bylabys zadowolona,
                    prawda? no to się zawiodłaś sie, bo nie lubię gadac na pokaz, nie mam
                    przylejonego glupawego amerykanskiego usmiechu a ty nie budzisz mojej sympatii,
                    bo nie potrafisz szanowac cudzych pogladów - dla ciebie jedynie ty jestes
                    naj...
                    Tolarancja w twoim wykonaniu jest jeszcze lepsza - polega na krytykowaniu
                    wszystkich, którzy nie zgodza sie z twoimi pogladami.W mojej ocenie tylko
                    glupim ludziom wydaje się, że są nieomylni, ale ty i tak wiesz swoje...
          • mariszka72 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 16:47
            justm napisała:

            > ja wolałabym powiedzieć, że bylibyśmy wdzięczni za pieniądze, ale jest mi
            > dziwnie tak powiedzieć, niezręcznie.

            Ależ dlaczego? Bo szczerość teraz jest ogólnie uznawana za "dziwna"
            i "niezręczna"? Bo gość się zrazi, a Tobie zależy przede wszystkim na słodzeniu
            gościom? Więc podobnie jak Marika powiesz, że "najważniejsze jest żeby goście
            przyszli", a po ślubie walniesz taki sam użalajacy się wątek i "niedobrych"
            gościach?
            • justm do mariszki 05.05.06, 09:21
              czy ja mam fobię czy zaczynasz być nieuprzejma?

              tak, jest mi niezręcznie może dlatego, że nigdy nikogo nie prosiłam o
              pieniądze, nie umiem, nie zostałam tego nauczona. mama uczyła mnie, ze jak coś
              chcę mieć to muszę osiągnąć to sama.

              dwa moi goście mnie nie pytają co chcę dostać.

              trzy nie WALNĘ POTEM UŻALAJĄCEGO SIĘ WĄTKU. nie mam zwyczaju takich wątków
              pisać.


              --
              __________________________________
              nie korzystam z maila gazeta.pl
        • aiczka Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 17:46
          > A czy powiedzenie, że niczego się nie dostało, nigdzie się nie wyjechało, nie
          > miało się planów na Sylwestra, to coś piekielnie upokarzającego dla tej osoby?
          Wiesz, teraz jestem w miarę dorosła, ale jak byłam dzieckiem, to było mi trochę
          dziwnie, kiedy zmieściłam swój komunijny prezent (u nas trzeba było pierwszego
          dnia iałego tygodnia przynieść do poświęcenia [sic!]) zmieścił się do mojej
          małej torebki zamiast stać dumnie pomiędzy ławkami. A jak byłam wrażliwą
          nastolatką, to czułam się strasznie, kiedy ktoś mnie zmuszał do wyznania, że nie
          mam żadnych znajomych, z którymi mogłabym spędzić wakacje/Sylwestra. Itd. Dziś o
          tym pamiętam i staram się być w takich kwestiach delikatna. Sądzę, że nie ma w
          tym nic złego. I że absolutnie nie ma powodu, by mnie za to karcić.
    • ewcia1980 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 04.05.06, 16:39
      witaj.
      bardzo Ci współczuje, bo domyslam sie jak kiepsko sie czujesz.

      ja twoje słowa, ze "najważniejsze, że ciocia/wujek będą w tym dniu razem z
      nami" zrozumiałabym jako sygnał, ze nie oczekujecie bardzo drogich prezentów
      czy bardzo grubej koperty. ale nie znaczy to, ze nic nie chcecie.
      ale skoro niektorzy na forum zrozumieli to tak jak chcieli zrozumiec to i nie
      ma co sie dziwic twoim gosciom.

      ja również uwazam, ze liczy sie gest i nawet drobny upominek wypada przynieść.
      jak ktos mnie pytał to otwarcie mówiłam, ze wolimy pieniadze ale cieszy mnie
      kazdy drobiazg który dostałam.

      pozdrawiam serdecznie i nie przejmuj sie tym bo juz w tej chwili nic na to nie
      poradzisz.
      --
      WIELKI DZIEŃ
      MOJE MALEŃSTWO
    • herrenna Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 05.05.06, 00:12
      sluchaj, a kto koperty trzymał przez cala impreze? bo wiesz, nie chce rzucac
      podejrzen, ale u naszych znajomych wyszla taka sprawa...bylo duzo gosci a w
      kopertach okazalo se, ze bylo okolo 1200 zl. Jak rodzina sie pytała: noo to ile
      kasy zebraliscie, to kumpela zgodnie z prawda odpowiadala, ze 1200 i zaraz
      posypaly sie komentarze: niemozliwe, bo my dalismy 500, ciocia Halinka 400, ktos
      tam 400 ktoś tam 200 itd. Po wszystkim okazało sie, ze panna młoda dała koperty
      wlasnej siostrze.. a ta ją okradła. Innym razem u kogos innego impreza odbywala
      sie w domu, pan młody koperty połozył na szafie wysoko, ale dzieci byly zmeczone
      i poszly spac do tego pokoju i chmm... obrobiły młoda pare.

      Btw. ja wcale sie nie dziwie, ze Marika jest troche smutna. Moze dlatego, ze mi
      mama zawsze powtarzała, ze na slub idac powinieneś dac parze minumim tyle, ile
      oni mniej wiecej zaplacili za twoj talerzyk, zeby chociaz im sie impreza
      zwróciła. Bo czasy są jakie są i chyba ludzie sobie zdają sprawe, ze
      przygotowanie wesela kosztuje okrutne pieniadze.
      • arieska Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 05.05.06, 12:55
        herrenna napisała:
        > Btw. ja wcale sie nie dziwie, ze Marika jest troche smutna. Moze dlatego, ze mi
        > mama zawsze powtarzała, ze na slub idac powinieneś dac parze minumim tyle, ile
        > oni mniej wiecej zaplacili za twoj talerzyk, zeby chociaz im sie impreza
        > zwróciła. Bo czasy są jakie są i chyba ludzie sobie zdają sprawe, ze
        > przygotowanie wesela kosztuje okrutne pieniadze.

        Oczywiscie,ze wesele kosztuje, ale jesli kogos na to nie stac niech sie
        ograniczy do malego przyjecia albo kolacji dla najblizszych osob. Nie ma
        przymusu organizowania wielkich, hucznych wesel. Niestety takie nastawienie,ze
        trzeba zwrocic koszty swojego miejsca robi z wesela impreze, na ktora sie
        wykupuje bilet wstepu,a chyba nie w tym rzecz. Nie ma nic zdroznego w
        oczekiwaniu prezentow, ale ustalanie minimalnej wartosci osobiscie mnie razi.
    • kulac Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 05.05.06, 10:03
      Myślę, ze Twoja rodzina znalazała po prostu dobre wytłumaczenie "Jak nie
      chciała to nie dostanie". Współczuję Ci i rozumiem dlaczego nie powiedziałaś
      wprost o Twoich oczekiwaniach. Ja sama nie potrafię wprost powiedzieć
      odpowiedzieć nawet jak mnie pyta mama, czy narzeczony, to mówię, że nic nie
      chcę. Ale to nie znaczy, że oni nic mi nie dają. Nie wierzę, że krytykujące Cię
      tu osoby nigdy nie były w sytuacji, gdy niezręcznie było powiedzieć wprost co
      się chce. Prawda jest taka, że Twoi goście powinny przynieść chociaż jakiś
      drobiazg, a nie tłumaczyć się przed sobą, że nic nie chciałaś.
      --
      mój suwaczek
    • arieska Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 05.05.06, 13:04
      Najwyrazniej Twoi goscie doslownie potraktowali Twoje slowa. Moze naprawde ich
      przekonalas,ze niczego nie chcesz,a moze tak bylo im wygodnie-uznali,ze
      zaoszczedza, a w razie pretensji "przeciez sama tego chcialas". Wychodzi na to,
      ze nie warto sie krygowac i trzeba wspomniec, ze kazdy drobiazg bedzie mila
      niespodzianka lub kazda sumka. Nie bede sie rozwodzic, czy to w tym przypadku
      hipokryzja mowic co innego,a liczyc na cos innego, bo przeciez pewne rzeczy sa
      umowne, zapisane miedzy wierszami. Ja Twoj tekst odebralabym jako sygnal,ze nie
      oczekujecie drogich prezentow, gdyz nie to jest najwazniejsze. A jednoczesnie
      nie wyobrazam sobie przyjscia jedynie z kwiatami. Mysle, ze mimo wszystko goscie
      zachowali sie troche nietaktownie.
    • kbor tlumaczenie mariszki 05.05.06, 13:38
      Ona powiedziala ze chce widziec gosci bo nie chciala sie przyznac ze chce kase,
      bo ledwo by drzwiami klapnela juz by ja obgadywali.

      Polacy to tacy narod co sie bardziej martwi co inni powiedza jak powie czy
      zrobi to czy cos innego, niz mialby zrobic cos dla samego siebie.

      Nie pytamy znajomych jak spedzili sylwestra bo MOGA sie poczuc urazeni naszym
      pytaniem, jesli nigdzie nie byli. Nie pytamy tez dlatego bo ich odpowiedz
      bedzie o ciekawszym spedzaniu czasu niz nasza. I wtedy bedziemy zazdrosni.

      Wiec lepiej nie pytac i nie ujawniac potrzeb, bo albo sie kogos urazi, albo
      samemu sie zle poczujemy, albo nas obgadaja.
      Nie ma wyjscia z tej sytuacji, zawsze ktos bedzie stratny. Pytanie na czyja
      strate sie godzimy....

      PS. Nie postawimy siebie na pierwszym miejscu bo bedziemy samolubami
      (dzisiejszy naglowek z jakiejs gazety wyraznie o tym mowi tongue_out)
      • ezdunek Re: tlumaczenie mariszki 05.05.06, 20:55
        kolejny przykład tzw. "grzecznego wychowania" i strachu przed ewentualnym
        obgadaniem.Od dzieciństwa nas się uczy,że mamy być grzeczni,nie obnosić się,nie
        domagać się.I oto efekty.Na całym świecie normą jest lista prezentów
        ślubnych,tutaj co i rusz padają pytania "czy wypada coś takiego zrobić".Podobnie
        z pieniędzmi.I nie wiem tak naprawdę jakie relacje panują w waszych rodzinach i
        wśród znajomych,ale ja nie wyobrażam sobie,żeby moja ciocia czy koleżanka
        obraziła się,bo konkretnie mówię,że wolę pieniądze
    • joasia.sadowska Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 06.05.06, 08:01
      prawda jest taka, ze wesele to handel wymienny z goscmi.
      panstwo mlodzi daja jedzenie, okazje do zabawy itd, a goscie w zamian daja
      prezenty.
      jezeli sie chce uniknac takiej sytacji to nie robi sie wesela tylko obiad dla
      rodziny i jest git.
      czysto i bez zbednych pretensji.

      a jezeli chce sie prezenty to sie tozaproszonym osobom mowi, a nie kryguje
      bezsensownie.
      inna sprawa, ze goscie powinni miec na tyle taktu, iz wiedza, ze na wesele sie
      z pustymi rekoma nie idzie.
      --
      ...granice cial to dla nas przeszlosc, a ty i ja zamienia sie w jedno...
    • kami315 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 06.05.06, 10:30
      Goście przesadzili.
      Młoda para pobiera się, tworzy nową rodzinę, a goście przynoszą im na nową drogę
      życia upominki. Trochę głupia sprawa z dawaniem pieniędzy, bo co to za prezent
      (w praktyce często okazuje się że najlepszy).
      I nie chodzi o to, że młodzi liczą na niewiadomo co i że zapraszają gości dla
      prezentów. Nawet w ciężkich czasach, gdy nic w sklepach nie było młode pary
      dostawały od państwa książeczki MM, czy coś takiego, żeby sobie mogły kupić
      jakieś najpotrzebniejsze rzeczy (często pewnie za pieniądze z prezentów). Czasy
      się zmieniły, ale czy to oznacza, że teraz młodym nic się nie daje, że wszystko
      już mogą mieć - więc mają?
      Przychodzi się w gościnę z upominkiem. Jaki by nie był (choć inne wątki dowodzą,
      że lepiej z kwiatkiem niż dzbanuszkiem na mleko wink
    • pink75 Re: jeszcze raz o prezentach ślubnych 06.05.06, 12:35
      marika782 napisała:

      powiedzcie mi, czy to goście przesadzili czy ja. Wielokrotnie przed ślubem
      > byłam pytana, co chcę dostać, a ja odpowiadałam ze śmiechem "najważniejsze, że
      > ciocia/wujek będą w tym dniu razem z nami", ale po cichu myślałam sobie, że
      > nawet gdybym dostała 12 kompletów pościeli czy 15 żelazek będzie ok - umiem
      > docenić KAŻDY nawet najskromniejszy prezent. Tymczasem w wielku
      > przypadkach...nic nie dostałam prócz ciętych kwiatów, które po 3 dniach mogłam
      > spokojnie wyrzucić.

      Ty przesadziłaś. Okłamałaś swoich gości, postąpili tak, jak prosiłaś i jeszcze
      masz pretensje. To że chcesz sktomny prezent można też ładnie ubrać w słowa, np.
      "Ucieszy mnie każdy drobiazg, który pźniej będzie mi przypominał że była Ciocia
      z nami w tym ważnym dniu".

      Teraz jest mi po prostu...głupio (mnie) kiedy ktoś pyta,
      > co fajnego dostaliśmy. Mówię, że kasę, ale jak tu powiedzieć, że było ok 50
      > osób a kasy w sumie ok 1000...

      Bardziej Cię boli że nic nie dostałaś, czy że nie możesz się pochwalić? Wydaje
      mi się, że jesteś przesadnie przewrażliwiona na punkcie tego, co pomyslą o
      Tobie inni. I stąd te problemy z komunikacją.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka