• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

kalendarzyk do poradni rodzinnej... - pomóżcie :) Dodaj do ulubionych

  • 31.07.06, 15:56
    hej wszystkim !!!

    słuchajcie, jak prowadziłyście ten śmieszny "kalendarzyk", który każą robić w
    poradni rodzinnej? tam, gdzie trzeba mierzyć temperaturę i robić inne takie
    rzeczy.

    biorę tabletki antykoncepcyjne, więc żadne realne mierzenie temperatury nic
    nie da, bo po prostu nie mam żadnych skoków temperatury i innych rzeczy.

    jak sobie poradziłyście?w czwartek mam przedstawić wykres z minionego
    tygodnia smile)

    pozdrowienia dla wszystkich (szczególne dla pań z 2. września wink
    Zaawansowany formularz
    • 31.07.06, 15:59
      Masz dwadziescia czy dwadzieścia jeden lat?
      • 31.07.06, 16:51
        Kiedyś słyszałam od znajomej, że taki wykres ściągnęła z netu. Też brała
        pigułki. Rozumiem, że chcesz mieć poradnictwo z głowy i dlatego nie polemizujesz
        z panią prowadzącą?
        W sumie lepiej się przyznać do pigułek, ale to by dopiero było piekłowink))
    • 31.07.06, 19:50
      Nie w każdej poradni każą robić "ten śmieszny kalendarzyk". W niektórych niby
      każą robić, ale też nie na siłę. Najlepiej zatem idź do takiej poradni, w której
      nie będziesz musiała kręcić.

      Innym wyjściem jest przerysowanie jakiegoś wykresu znalezionego w internecie.

      Te nauki są na ogół ogłupiające dla tych, którzy posiadają jakąś wiedzę i
      denerwujące dla tych, którzy tej wiedzy posiąść nie chcą. I wszystkich mierzy
      się jedną miarką. A zmuszanie ludzi do rysowania wykresów jest moim zdaniem
      zupełnie bez sensu. W poradni, w której byłam, nikt nikogo do niczego nie
      zmuszał, nikt nie kazał niczego rysować. Odbyły się tylko dwa spotkania i pani
      stwierdziła, że jak ktoś będzie miał ochotę dowiedzieć się czegoś więcej, to
      przyjdzie i się dowie.
    • 31.07.06, 20:01
      ja skorzystałam z usług tzw."mądrej baby"Było jedno spotkanie 20 min.(wpisane
      były 3 spotkania)Rysowałam wykires pod dyktando tej pani(to tak jak by ona sama
      to rysowała)zeby nikt jej nie zarzucił że nie robi wykresówe z
      zainteresowanymi,daliśmy 60 zł.i dziękuję wizyta z głowysmile
      --
      "Dziś tak łatwo kłamać sie nie da.
      Trzeba szukać innych metod."
      (L.Kaczyńskismile
    • 31.07.06, 20:07
      Poczytaj to:
      -- www.mediweb.pl/womens/wyswietl_vad.php?id=641
      "Dziś tak łatwo kłamać sie nie da.
      Trzeba szukać innych metod."
      (L.Kaczyńskismile
    • 31.07.06, 20:13
      My mieliśmy super poradnię. Młoda dziewczyna opowiedziała nam o metodzie
      termiczno-objawowej, niczego nie wymagając. Spotkania były naprawdę świetne.
      • 31.07.06, 22:06
        my tez super - 1 meczace spotkanie zamiast 3. Nie bylam zainteresowana tematem,
        ale pogadalam pod publiczke i sie udalo tongue_out
      • 01.08.06, 10:49
        sympatyczna pani ok. 40 poopowiadała nam o metodzie
        > termiczno-objawowej, bylismy na 2 spotkaniach, porozmawialismy sobie o życiu.
        Miło to wspominamy oboje. Ale nie traktowaliśmy do tego jako zło konieczne.I
        nie nastawialiśmy się, że musimy to "odklepać". Kobieta to chyba widziała i
        bardzo życzliwie nas potraktowała.

        --
        suwaczki.waszslub.pl/waszslub.php?d=2006070800700730
    • 31.07.06, 22:20
      ja przez poradnie przeszłam bez problemów. bylismy tylko na jednym spotkaniu
      zamiast na trzech ale dlatego, ze metoda termiczno-objawowa jest mi bardzo
      dobrze znana i sama przez ponad pół roku starannie mierzyłam sobie temperature
      (z czystej ciekawosci a nie jako metoda zapobiegajaca ciązy)
      na spotkanie przyszłam wiec z moimi wykresami, których przejrzenie z obca osoba
      nie było dla mnie żadnym problemem.

      ty masz kilka rozwiazan:
      - mierzyc temperature mimo ze bierzesz tabletki i przyniesc takie pomiary jakie
      wyjda. przecież nie kazdy cykl musi byc owulacyjny, moglas wstac
      wczesniej/pózniej niz wzykle i wtedy wykres tez nie bedzie taki idealny.
      - poszukac na necie lub w jakiejs "fachowej" ksiązce takich własnie idealnych
      wykresów i spisac temperatury
      - mozesz przyznac sie, ze bierzesz tabletki i to mierzenie w tej sytuacji jest
      bez sensu, a przeciez nie przestaniesz ich brac z dnia na dzien.

      a tak na marginesie to ja kazdemu polecam przez jakis czas pobawic sie w
      mierzenie temperatury. tak tylko po to zeby zobaczyc czy dobrze funkcjonuje
      organizm. moje pomiary nie zawsze były o tej samej porze (ale zawsze notowałam
      godzine pomiaru) a z wykresów dowiedziałam sie dośc duzo.

      pozdrawiam
      Ewelina
      --
      WIELKI DZIEŃ
      NASZA CÓRECZKA
      • 31.07.06, 23:35
        dziękuję za wszystkie moralne odpowiedzi i pseudo - złośliwe też.

        chodziło mi raczej o np. adres strony z której ktoś takie coś brał tudzież po prostu podzielenie się doświadczeniami smile

        a lat mam więcej niż niejedna tutaj obecna przyszła mężatka.
        • 01.08.06, 07:47
          Skoro więc jesteś starą panną i nagle znalazłaś jelenia, który dał się zaciągnąc
          do ołtarza, to może rusz tym swoimi zwapniałymi szarymi komórkami i wstukaj w
          Google NPR, kalendarzyk małżeński lub metoda termicznno-objawowa - wykresów bez
          liku. Czy może Google to dla ciebie nowośc tak stara jesteś, ale mysleć chyba
          potrafisz? Chociaz zadając takie pytanie, szczerze w to wątpię...
          • 01.08.06, 10:32
            A mamusia nie uczyła dziecka, że nie czyń bliźniemu co Tobie niemiłe?
            Nie? Sierotka jestś? Współczuję.
          • 01.08.06, 10:35
            dlaczego jesteś taka niegrzeczna???!!!!???
          • 01.08.06, 10:48
            W ciemnogrodzkim kraju ludzie nie wiedzą co to NPR, takie hasło większości nie
            obiło się o uszy, więc jak można szukać tego w Google'u. W ciemnogrodzkim kraju,
            gdzie ludzie pragnący wstąpić w sakramentalny związek małżeński są zmuszani
            przez wrednych księży do wysłuchania tego, co zgodne z nauką kościoła, "metody
            naturalne" kojarzą się tylko i wyłącznie ze "śmiesznym kalendarzykiem".

            Ojoj, coraz bardziej mnie ponosi...

            Jeśli ktoś jest w stanie zapamiętać tylko godzinę łykania tabletki, albo nawet
            nie (zawsze przecież można ustawić przypominajkę np. w telefonie), to
            zrozumienie różnicy między śmiesznym kalendarzykiem, a NPRem będzie rzeczywiście
            za trudne. Co dopiero mówić o różnych zawiłościach NPR...

            Ponosi mnie, ponosi i będę później żałować, że napisałam obraźliwego posta...

            Bulwersuje mnie takie podejście: ktoś niby chce wziąć ślub w kościele, ale
            totalnie olewa jego zasady. Już na wstępie kłamie, kręci, kombinuje i totalnie
            zamyka się na osiągnięcia współczesnej nauki.

            Przepraszam, że dałam się ponieść emocjom.

            PS. Google Twoim przyjacielem. Jeśli chodzi o gotowe wykresy do zerżnięcia, to
            polecam www.fertilityfriend.com Tylko się nie zagalopuj i nie przerysuj
            jakiegoś ciążowego wink.
    • 01.08.06, 10:35
      a ja skłamałam: powiedziałam, ze zapomniałam, a tak wogóle to systematyczności
      u mnie brak w działaniu i zapytałam, czy możemy na jakimś wzorze to omówić,
      pani powiedziała, że owszem, tylko szkoda, bo nie tylko to się przydaje w
      przypadku kiedy nie chcemy mieć potomstwa, lecz często gdy je chcemy. i w
      przyszłym cyklu jak się zmobilizuję to sama dla siebie postaram się to zrobić.
      pozdrawiam.
      • 01.08.06, 10:39
        a tak przy okazji to może ktoś mi wyjaśni jedną rzecz
        na poradnictwie dowiedziałam się, że każdy stosunek wg Kościoła musi prowadzić
        do zapłodnienia - inaczej jest grzechem. A jednocześnie pani mówiła nam, jak do
        tego zapłodnienia nie dopuścic i że to jest jak najbardziej zgodne z nauką
        Kościoła. Tzn że jedna antykoncepcja jest zła, a druga dobra, choć oba sposoby
        prowadzą do tego samego. Hipokryzja, której nie mogę pojąć
        • 01.08.06, 10:50
          o ile dobrze zrozumiałam z moich nauk, to nie jest tak, że każdy stosunek musi
          zakończyć się zapłodnieniem, lecz satyskakcją ...czyli, że męskie nasienie musi
          się znaleźć wewnątrz, a nie w prezerwatywie ..., wszelkie uniki prowadzą do
          pewnego rodzaju frustracji, nie spełnienia i to dopiero jest grzechem (nie wiem
          czy dobrze to opisałam, ale się starałam surprised)), a grzechem według kościoła jest
          antykoncepcja nienaturalna (pigułki wczesnoporonne itp.) i aborcja.
          • 01.08.06, 10:54
            a nam pani mówiła wyraźnie, że ideą stosunku jest zapłodnienie i należy się z
            nim liczyć. I że nasienie musi "być złożone w środku", jak to pięknie
            powiedziała. Tylko że Kościół wymyślił, jak do tego zapłodnienia CELOWO nie
            dopuścić i to nie jest grzeszne, czego z kolei ja nie rozumiem. Bo skoro celowo
            robi się jakieś odstępstwa od nauczania, to jednak jest to hipokryzja.
            • 01.08.06, 10:59
              może pani źle się wyraziła, nie wiem, ja z moich nauk wyciągnełam inny wniosek.
              najważniejsze jest aby robić coś zgodnie ze swoim sumieniem.
          • 01.08.06, 14:18
            > a grzechem według kościoła jest
            > antykoncepcja nienaturalna (pigułki wczesnoporonne itp.) i aborcja.
            żart, żart:
            A od kiedy w naturze występują termometry? ^_^
        • 01.08.06, 11:00
          > na poradnictwie dowiedziałam się, że każdy stosunek wg Kościoła musi prowadzić
          > do zapłodnienia - inaczej jest grzechem. A jednocześnie pani mówiła nam, jak do
          > tego zapłodnienia nie dopuścic i że to jest jak najbardziej zgodne z nauką
          > Kościoła.

          Albo tamtej pani się coś pomyliło, albo Ty coś źle zrozumiałaś. Nie jestem
          biegła w nauce KK - mało powiedziane - do tej biegłości bardzo mi daleko, ale na
          bank nie jest tak, że "każdy stosunek wg Kościoła musi prowadzić do zapłodnienia
          - inaczej jest grzechem". Gdyby tak było, to KK pozwalałby się kochać ludziom
          tylko w dni płodne, a i to by nie wystarczyło, bo nawet w dni płodne nie każdy
          stosunek kończy sie zapłodnieniem. A bezpłodne pary byłyby nieuchronnie
          pogrążone w wiecznym grzechu.

          Przyznam szczerze, że ja też nie rozumiem zakazu antykoncepcji. Staram się jak
          mogę, ale nie rozumiem. Gdy ostatnio zapytałam księdza, co jest ważne: technika
          czy cel (bo moim zdaniem metody planowania rodziny różnią się techniką, ale cel
          jest zawsze ten sam), to ksiądz zaczął coś mówić o ochronie zdrowia. Gdy
          zapytałam, w jaki sposób szkodzą zdrowiu prezerwatywy (pomijając alergie na
          lateks), to się dowiedziałam, że przyczyniają się do raka (nie będę wgłębiać się
          w szczegóły). Tylko że rozumując w ten sposób można dojść do wniosku, że już
          samo współżycie przyczynia się do raka - wszakże u większości kobiet po
          rozpoczęciu współżycia grupa cytologiczna już na stałe zmienia się na drugą...
          • 01.08.06, 11:08
            a ja na poradnictwie dowiedziałam się od pani, że nigdy nie widziała
            prezerwatywy i nawet nie wiedziała, że jest zrobiana np. z lateksu, o czym ją
            poinformowałam. A pigułki to rzekomo pewne leczenie w szpitalu, bo organizm źle
            funkcjonuje i poza tym można na 100% mieć raka. tyle mi dało poradnictwo...
          • 01.08.06, 19:12
            "majka1116 napisała:

            > > na poradnictwie dowiedziałam się, że każdy stosunek wg Kościoła musi
            prowadzić do zapłodnienia - inaczej jest grzechem".

            -
            "Kościół, który opowiada się za życiem, naucza, że każdy akt małżeński powinien
            pozostawać otwarty na przekazywanie życia ludzkiego (Katechizm Kościoła
            Katolickiego, 1994)".

            W żadnym razie to zdanie nie jest równoważne temu co zacytowano powyżej. Może
            warto zanstanowić się z jakiej poradni się korzysta.
    • 01.08.06, 10:50
      A ja mam pytanie o konkretne adresy takich "przyjaznych" poradni. Interesuje
      mnie Warszawa. Dzieki z góry za adresy smile pozdrawiam
      • 01.08.06, 11:02
        Przy kościele św. Anny na Wilanowie (ul. Biedronki ?).
        • 01.08.06, 11:05
          A myslicie ze moge uczeszczac na spotkania w poradni w Wawie gdy slub mam w
          innym miescie??
          • 01.08.06, 11:06
            kamilka.o napisała:

            > A myslicie ze moge uczeszczac na spotkania w poradni w Wawie gdy slub mam w
            > innym miescie??



            Jasne, że możesz. Donosisz później zaświadczenie do parafii, gdzie jest ślub.
            --
            suwaczki.waszslub.pl/waszslub.php?d=2006070800700730
            • 01.08.06, 11:10
              ok, dzieki i jeszcze jedno pytanie: a czy moge uczeszczac SAMA??? Moj
              narzeczony jest daleko ode mnie, raczej trudno nam jest zorganizowac tak
              czas,zeby byc w ciagu tygodnia razem.
              • 01.08.06, 11:12
                Myśle, że to już trzeba z księdzem dogadać. U nas wymagali, byśmy oboje mieli
                te zaświadczenia.
                --
                suwaczki.waszslub.pl/waszslub.php?d=2006070800700730
                • 01.08.06, 11:15
                  no dobra, a w takim razie czy mozna oddzielnie??? smile) kombinuje jak sie da, bo
                  urlop zaplanowalam na okolice slubu i strasznie trudno bedzie mi sie wyrwac w
                  dni powszednie do mojego miasta zeby razem pojsc do poradni, po slubie juz
                  bedziemy razem...ale do tego czasu musze sie jeszcze pomeczyc sad no i te
                  formalnosci...ach przeraza mnie to, pozdrawiam
                  • 01.08.06, 11:17
                    Myślę, że oddzielnie się da. Ale pewna nie jestem.Wiem, że były dziewczyny,
                    które same przychodziły do tej poradni gdzie my chodziliśmy.
                    --
                    suwaczki.waszslub.pl/waszslub.php?d=2006070800700730
                    • 01.08.06, 11:18
                      dzieki zatem smile dodalas mi troche otuchy smile)
                  • 01.08.06, 11:42
                    Można oddzielnie, w różnych miastach. My tak mieliśmy. Narzeczony w parafii, w
                    której będziemy brać ślub, ja 200 km od niego, w mieście, w którym pracuję. Po
                    zakończeniu nauk dostałam zaświadczenie, które dostarczę księdzu.
                  • 01.08.06, 13:39
                    Pewnie, że można. Poradnię możesz zrobić gdzie chcesz, gzie Wam, tobie lub
                    narzeonemu pasuje.Mozecie zrobic w dwóch róznych.
                    A jesli Twój luby jest daleko - np za granicą, to może będzieci mieli
                    taką "ulgę" od księdza i tylko Ty będziesz musiała sama zaliczyc poradnię!!!
                    Tak jest w naszym przypadku - tylka ja idę, a mój P. jest zwolniony smile
                    Pozdrawiam
    • 01.08.06, 14:06
      jak w temacie. Strasznie mnie to intryguje: po co w ogole sie chodzi przed slubem do poradni rodzinnej? I nie rozumiem w jednym poscie w odpowiedzi na watek - dlaczego ,,jak sie przyznasz do pigulek to bedzie pieklo''? Kurcze, moze jakas niekumata jestem, ale to jest bez sensu - brac pigulki i do tego stosowac metody kalendarzykowe. Naprawde skutecznosc pigulek jest bardzo wysoka!
      I prosze o odpowiedz na glowne pytnie postu: nigdy nie slyszalam o czyms takim jak poradnia rodzinna.
      • 01.08.06, 14:12
        dobra, wyguglowałam, i internet mowi, ze poradnia rodzinna to jest taka instytucja co radzi ,,jak wspomagać rozwój i łatwiej porozumiewać się z młodymi ludźmi, i jak bardziej skutecznie wychowywać.'' Ale co do tego maja wykresy cyklu menstruacyjnego???
    • 01.08.06, 14:10
      jak bierzesz tabletki to nie musisz robić kalendarzyka.
      --
      mój suwaczek
      • 01.08.06, 16:01
        ...za wszystkie normalne odpowiedzi. chciałam posłuchać doświadczeń innych - jak przebrnęli przez ten cyrk nazywany poradnią. o ile spotkania z księdzem (nauk przedmałżeńskich udziela tam ten sam ksiądz, który udzieli nam ślubu) są fantastyczne, o tyle pani z poradni i kalendarzyk mnie załamał.

        nie akceptuję naturalnych metod planowania rodziny. przy aktywnym życiu, nieregularnym śnie, stresach - nie ma mowy o jakimkolwiek precyzyjnym planowaniu, kiedy można współżyć bezpiecznie, a kiedy nie. któraś z pań tutaj użyła słowa "jeleń" odnośnie mojego narzeczonego (z którym się znamy lat 10 zresztą, ale rogów nadal nie ma) - nie będąc niegrzeczną, powiem, że kto wierzy w wykresy temperatur i oględziny śluzu, temu bliżej do bycia jeleniem!

        a dzieci chcę mieć - dwójkę lub trójkę - w swoim czasie, gdy będą miały gdzie mieszkać i za co godziwie żyć. właśnie po to istnieje antykoncpecja i po to Bóg wyposażył ludzi w rozum i umiejętność myślenia przyczynowo - skutkowego.

        pozdrowienia dla wszystkich!
        • 01.08.06, 16:59
          > nie akceptuję naturalnych metod planowania rodziny. przy aktywnym życiu, niereg
          > ularnym śnie, stresach - nie ma mowy o jakimkolwiek precyzyjnym planowaniu, kie
          > dy można współżyć bezpiecznie, a kiedy nie. któraś z pań tutaj użyła słowa "jel
          > eń" odnośnie mojego narzeczonego (z którym się znamy lat 10 zresztą, ale rogów
          > nadal nie ma) - nie będąc niegrzeczną, powiem, że kto wierzy w wykresy temperat
          > ur i oględziny śluzu, temu bliżej do bycia jeleniem!

          Tu sie nieco mylisz. Ja też prowadzę aktywne życie, nieregularnie sypiam i dużo
          sie stresuję (mam 23 lata i siwe włosy). Mam nieregularne cykle, tym niemniej
          NPR sprawdza u mnie idealnie - trzeba tylko chcieć. Wykresy temperatur i
          "oględziny śluzu" to nie są przedmioty kultu religijnego, tylko potwierdzone
          naukowo, zalecane przez WHO metody wyznaczania płodności.

          > a dzieci chcę mieć - dwójkę lub trójkę - w swoim czasie, gdy będą miały gdzie m
          > ieszkać i za co godziwie żyć. właśnie po to istnieje antykoncpecja i po to Bóg
          > wyposażył ludzi w rozum i umiejętność myślenia przyczynowo - skutkowego.

          No widzisz, ja też chcę mieć dzieci, ale myślę troszkę inaczej niż Ty: po to Bóg
          wyposażył mnie w rozum i umiejętność myślenia przyczynowo-skutkowego, żebym nie
          musiała się uciekać do bezmyślnego łykania pigułek i żebym była otwarta na
          osiągnięcia współczesnej nauki.

          Nie jestem przeciwna antykoncepcji. Jestem jedynie przeciwna niechęci do nauki,
          bezmyślnemu kultowi stereotypów, ślepemu sprzeciwianiu się zdobywaniu wiedzy.

          Znajdź sobie te wykresy w internecie i będzie po krzyku smile
        • 01.08.06, 18:11
          Skoro masz więcej lat niż przeciętnie wystepujące tu panny młode i razem z
          narzeczonym nadal was nie stać na dzieci, to znalazłaś nie tylko jelenia, ale i
          skonczoną pierdołę.

          że kto wierzy w wykresy temperat
          > ur i oględziny śluzu, temu bliżej do bycia jeleniem!
          Widzisz, NPR nie polega na wierze (choc z niej wynika), ale na obserwacji. Może
          odpuśc sobie slub kościelny. Stara jestes, glupia, ale nadal niedojrzalaś do
          slubu koscielnego i małżenstwa.
          • 01.08.06, 18:32
            ewa, wyhamuj trochę. Tak obraźliwym tonem niewiele zdziałasz...
          • 23.10.06, 17:57
            odpuścic slub koscielny,tylko dlatego,ze nie uznaje sie NPR..?smieszne..
            • 23.10.06, 21:07
              Pytanie z innej beczki... Czy za spotkania w poradni się płaci (jak tak to komu)
              czy jest to nieodpłatne?
    • 24.10.06, 22:19
      A nam babka w poradni powiedziała, że kto:
      - bierze pigułki
      - jest w ciąży
      - ma zakażenie pochwy
      - lub też nie chce tego robić

      nie musi mierzyć temp.

      ja mierzyłam, dla siebie, by poznać swoje ciało, ogólnie fajna sprawa, dla
      zniechęconych na wstępie długością pomiaru polecam termomert microlife z 2
      zerami po "," jeden z najdokładniejszych na świecie - czas pomiaru - około 30
      sekund.
      Poza tym tem mierzysz po okresie do 3 pierwszych wysokich temp, czyli u mnie
      około 13 dni (da się żyć).

      --
      mój suwaczek
    • 24.10.06, 22:20
      A nam babka w poradni powiedziała, że kto:
      - bierze pigułki
      - jest w ciąży
      - ma zakażenie pochwy
      - lub też nie chce tego robić

      nie musi mierzyć temp.

      ja mierzyłam, dla siebie, by poznać swoje ciało, ogólnie fajna sprawa, dla
      zniechęconych na wstępie długością pomiaru polecam termomert microlife z 2
      zerami po "," jeden z najdokładniejszych na świecie - czas pomiaru - około 30
      sekund.
      Poza tym tem mierzysz po okresie do 3 pierwszych wysokich temp, czyli u mnie
      około 13 dni (da się żyć).
      --
      mój suwaczek
    • 25.10.06, 09:24
      W Warszawie polecam Kościół Św. Aleksandra na Pl. Trzech Krzyży. Nie było mowy
      o tym, żebym cokolwiek musiała sobie mierzyć, taka propozycja nawet nie padła.
      Swoją drogą, nie wyobrażam sobie opowiadania kompletnie obcej babie o moim
      cyklu owulacyjnym, to jest dla mnie bardzo osobista sprawa, nikt butami nie
      będzie mi w to wchodził. Kwestię skuteczności metody temperaturowej jako środka
      antykoncepcyjnego pominę milczeniem. Za to odniosłam wrażenie, że ta metoda
      może być bardzo przydatna w staraniach o dziecko.
      --
      Jak ktoś ma ptasi móżdżek, to nawet na złotej grzędzie jest tylko kurą.
      • 25.10.06, 10:36
        Kwestia skuteczności metody objawowo-termicznej w zapobieganiu ciąży to kpina.
        Z prostego powodu: nie można zajść w ciążę w okresie niepłodnym, więc to nie
        sztuka stwierdzić, że metoda ta jest skuteczna. Wstrzemięźliwość chroni przed
        zajściem w ciążę aż w 100%. Proponuję porównać skuteczność tej metody z innymi
        (typu pigułka czy prezerwatywa) u par współżyjących np regularnie co 3 dni. I
        jak wtedy ta skuteczność wygląda?
        • 25.10.06, 11:38
          Nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro KK odrzuca nienaturalne (przejme te nazwe)
          metody zapobieganie ciazy i skoro ktos tego nie akceptuje i stosuje wlasnie te
          metody, to po co caly ten zachod ze slubem koscielnym? Uwazam, ze albo przyjmuje
          cos "z dobrodzejstwem inwentarza", lacznie z zakazami, nakazami albo daje sobie
          z tym spokoj i rezygnuje ze slubu koscielnego, bo nie zyje i nie chce zyc
          zgodnie z zasadami KK.


          --
          <Wege entstehen dadurch, dass man sie geht (F. Kafka)>
          • 25.10.06, 13:43
            hehe - u nas starsza pani z wyrażnym skrepowaniem opowiadało o prezerwatywach 9o
            których miała nikłe pojęcie)
            i wogóle sprawy sexu wpraiwały ja w zakłopotanie <hahaha>
            --
            mi się podoba: suknie ślubne
            • 25.10.06, 13:59
              ania719 napisała:

              > hehe - u nas starsza pani z wyrażnym skrepowaniem opowiadało o prezerwatywach
              9
              > o
              > których miała nikłe pojęcie)
              > i wogóle sprawy sexu wpraiwały ja w zakłopotanie <hahaha>



              no tak...rzeczywiście,sprawy seksu w małżeństwie to bardzo kłopotliwy temat...
          • 25.10.06, 13:48
            popieram mayagaramond.
          • 25.10.06, 13:56
            Ktoś ma nie brać ślubu kościelnego, tylko dlatego, że nie zgadza się z tym, że
            tzw. metody naturalne(co wg mnie żadną metodą nie jest)sa nie do przyjęcia
            przez tę osobę..?nie zgadzam się
            • 25.10.06, 14:14
              Jeśli podczas przesłuchania narzeczonych powiesz, że nie zgadzasz się z
              metodami dozwolonymi przez kościół i nie zamierzasz ich stosować, a w zamian
              stosujesz metody niedozwolone, to możesz nie uzyskać pozwolenia na ślub
              kościelny.
              • 25.10.06, 14:20
                oczywiście,że tego nie powiem,ale stosować tych wątpliwych pseudo-metod nie
                będę. I mimo to uważam się za katoliczkę,ponieważ moja wiara nie ma związku ze
                sprawami intymnymi.
                • 25.10.06, 14:53
                  dla Ciebie nie, dla KK tak. Jesli przyjmujesz sakrament malzenstwa to, moim
                  zdaniem, identyfikujesz sie w ten sposob z naukami KK i dajesz do zrozumienia,
                  ze sie z nimi zgadzasz. Branie slubu ale nie akceptowanie tych nauk, uwazam za
                  nieszczere.
                  Nie chodzi o to, co mowi na ten temat Pismo Sw. (czy cos mowi), ale to, czego
                  naucza KK. Ja np. sie z jego naukami nie zgadzam (celibat, srodki
                  antykoncepcyjne, dogmaty) i nie biora slubu koscielnego. Mam wrazenie, ze
                  niektorym (mowie to b. ogolnie, nie mam na mysli zadnej konkretnej osoby)
                  bardziej zalezy na organach niz na sakramencie.


                  --
                  <Wege entstehen dadurch, dass man sie geht (F. Kafka)>
                  • 25.10.06, 15:27
                    być może w przypadku innych osob tak jest. U mnie jest tak,że zależy mi wlasnie
                    na tym sakramencie,ale uważam też,że 'metody' z ktorymi identyfikuje się
                    Kościol są nierealne,przynajmniej w moim przypadku.Poza tym,co będzie jeśli KK
                    za 10,15 lat zmieni w tej kwestii zdanie..?
                    • 25.10.06, 15:32
                      A nie czujesz się źle nieco "oszukując" podczas przesłuchania? Ja sama miałabym
                      opory.
                      • 25.10.06, 15:35
                        nie,nie czuję się źle,bo mam świadomość,ze nie robię nic zlego
                        • 25.10.06, 15:41
                          rozumiem, że nie robisz nic złego i sama mm dokładnie takie samo zdanie.
                          Natomiast nie chciałabym obiecywać na ślubie rzeczy, z których nie chciałabym i
                          byłabym w stanie się wywiązać (czyli stwierdzenia o przyjęciu potomstwa i
                          wychowaniu go po katolicku). Po prostu cenię własne dane słowo i nie chciałabym
                          ściemniać.
                          • 25.10.06, 16:11
                            ale ja jak najbardziej zgadzam się z tym, że przyjmę potomstwo i wychowam po
                            katolicku-i nie kwestionuję tego. Chodzi mi tylko i wyłącznie o ww 'metody'
                  • 25.10.06, 15:39
                    A ja uwazam, ze nauki KK nie maja nic do czynienia z moja wiara w Boga. I
                    uwazam, ze czas najwyzszy, aby KK otworzyl oczy na rzeczywistosc. Moze wtedy
                    nie uciekalo by mu tyle mlodych ludzi. Jak widzimy z tego watku (prawie) kazda
                    para uprawia seks z przyjemnosci i milosci i kazda chroni sie przed ciaza na
                    swoj sposob. A potem, w kosciele na naukach kazda jakos musi "kombinowac". To
                    zaklamanie. Dlaczego seks ma byc grzechem? Czy uprawiajac go z moim przyszlym
                    mezem robie krzywde sobie, jemu lub jakims osobom trzecim? Czy nie jest on po
                    prostu wyrazem naszej wzajemnej milosci? Wiec co w nim zlego? Nie uwazam go za
                    grzech, jak i nie uwazam za grzech branie srodkow antykoncepcyjnych (lub
                    chronienia sie w sposob "naturalny"). Jest to nakaz KK, ktory na dzien
                    dzisiejszy nie ma (dla mnie) zadnego uzasadnienia! Nie widze w tym nic, co by
                    bylo sprzeczne z zasadami zycia chrzescijanskiego. A to jest chyba w naszym
                    zyciu i wierze najwazniejsze. Nie widze wiec tez nic zlego w tym, ze ludzie nie
                    zgadzajacy sie z tymi wymyslami chca przyjac blogoslawienstwo Boga (swoja droga
                    to czasami wlasnie ci ludzie zyja bardziej po chrzescijansku niz ci "wielcy"
                    katolicy...)
                    • 25.10.06, 17:47
                      >Jest to nakaz KK, ktory na dzien
                      > dzisiejszy nie ma (dla mnie) zadnego uzasadnienia!

                      a jakie uzasadnienie mial wg. ciebie 200, 300 czy 2000 lat temu? Uprawianie
                      seksu pozamalzenskiego na prawde nie jest wynalazkiem XX wieku...

                      >Nie widze w tym nic, co by
                      > bylo sprzeczne z zasadami zycia chrzescijanskiego.

                      te zalezy na czym te zasady opierasz. Jelsi na zdrowym rozsadku (jak chyba K
                      Protestancki) to masz racje, jesli na Pismie SW. to nie.

                      >przyjac blogoslawienstwo Boga

                      jak dla mnie to przyjmuje sie wtedy przede wszystkim blogoslawienstwo KK.

                      swoja droga
                      >
                      > to czasami wlasnie ci ludzie zyja bardziej po chrzescijansku niz ci "wielcy"
                      > katolicy...)

                      no wlasnie w oczach KK ci ostatni zyja po chrzescijansku. Bo stosuja sie do
                      wszystkich jego zasad.





                      --
                      <Wege entstehen dadurch, dass man sie geht (F. Kafka)>
                      • 26.10.06, 09:51
                        mayagaramond napisała:

                        > >Jest to nakaz KK, ktory na dzien
                        > > dzisiejszy nie ma (dla mnie) zadnego uzasadnienia!
                        >
                        > a jakie uzasadnienie mial wg. ciebie 200, 300 czy 2000 lat temu? Uprawianie
                        > seksu pozamalzenskiego na prawde nie jest wynalazkiem XX wieku...

                        no wlasnie - uzasadnienie zadne!!! nie widze nic zlego w
                        seksie "pozamalzenskim", jezeli on nikogo nie rani. A punkt w tym, ze uprawia
                        go kazdy (prawie), ci ktorzy do kosciola chodza (bo wierza w Boga) i ci, ktorzy
                        nie chodza, bo moze w Boga wierza, ale KK im nic nie daje. I wlasnie w tym sek:
                        ze KK nie chce otworzyc oczy na rzeczywistosc. nie chce przyznac, ze w tym nic
                        zlego nie ma. ze ustalajac taka regule sie moze mylil. Ze swiat dzisiejszy
                        wyglada inaczej. Bo najistotniejsze jest w kosciele (jakimkolwiek) chyba to, ze
                        to on powinien byc dla ludzi, a nie ludzie dla kosciola, nie uwazasz?
                        >
                        > >Nie widze w tym nic, co by
                        > > bylo sprzeczne z zasadami zycia chrzescijanskiego.
                        >
                        > te zalezy na czym te zasady opierasz. Jelsi na zdrowym rozsadku (jak chyba K
                        > Protestancki) to masz racje, jesli na Pismie SW. to nie.

                        ??? Kosciol protestancki tez sie opiera na Pismie Swietym! Przeciez to druga
                        wielka grupa wyznania wiary chrzescijanskiej! Tylko ze tak, oni sa blizej
                        rzeczywistosci.....
                        >
                        > >przyjac blogoslawienstwo Boga
                        >
                        > jak dla mnie to przyjmuje sie wtedy przede wszystkim blogoslawienstwo KK.
                        >
                        no wlasnie, jak dla mnie niekoniecznie.
                        > swoja droga
                        > >
                        > > to czasami wlasnie ci ludzie zyja bardziej po chrzescijansku niz ci "wiel
                        > cy"
                        > > katolicy...)
                        >
                        > no wlasnie w oczach KK ci ostatni zyja po chrzescijansku. Bo stosuja sie do
                        > wszystkich jego zasad.

                        Tak, jak napisalas, do "jego" zasad, czyli do zasad KK. A one czesto nie maja
                        nic do czynienia z zasadami Chrzescijanstwa.
                        >
                        >
                        >
                        >
                        >
                        • 27.10.06, 11:31
                          czy nam sie to podoba czy nie - wg Pisma Sw. seks pozamalzenski jest grzechem...
                          Tak samo jak kradziez (dotyczy rowniez oszukiwania Urzedu Skarbowegowink).




                          --
                          <Wege entstehen dadurch, dass man sie geht (F. Kafka)>
                          • 27.10.06, 11:53
                            > czy nam sie to podoba czy nie - wg Pisma Sw. seks pozamalzenski jest grzechem..

                            tak się właśnie nad tym zastanawiałam zawsze: "nie cudzołóż" oznacza nie
                            uprawiaj seksu z cudzym mężem/żoną. Podobnie "nie pożądaj żony bliźniego swego"...
                            • 27.10.06, 11:56
                              nie cudzoloz oznacza "nie uprawiaj seksu z osoba nie bedaca twoja zona, mezem" -
                              takie jest znaczenie greckiego slowa "porneja"

                              --
                              <Wege entstehen dadurch, dass man sie geht (F. Kafka)>
                              • 27.10.06, 12:37
                                > nie cudzoloz oznacza "nie uprawiaj seksu z osoba nie bedaca twoja zona, mezem"
                                > -
                                > takie jest znaczenie greckiego slowa "porneja"
                                >

                                w takim razie słownik PWN nie jest tak dobry, jak myślałam...
          • 25.10.06, 14:22
            Bo co ma blogoslawienstwo Boga do czynienia z tym, co sobie kosciol katolicki
            wymyslil??? Gdzie jest w AT lub NT mowa o tych rzeczach? To wymysl KK, nad
            ktorym tak naprawde nikt sie nie zastanawia (badz tez nielicze osoby). Ja sie
            nie zgadzam z wieloma sprawami KK (antykoncepcja, politykowanie, kazania o
            problemach rodzinnych z ust osob, ktore nie maja o tym zielonego pojecia, bo
            sami nie maja ani zon ani dzieci [przynajmniej wiekszosc z nich]), ale mimo
            tego nie widze, co to ma do czynienia z blogoslawienstwem Boga. Mozna sie nie
            zgadzac z pewnymi wymyslonymi regulami. A tak swoja droga to zastanawialyscie
            sie kiedys nad tym, jaki ten nasz KK jest zaklamany: z jednej strony seks mozna
            uprawiac tylko w celach prokreacji. Z drugiej strony jednak dozwolona jest
            antykocepcja "naturalna". Czyli co? Moge uprawiac ten seks tylko dla
            przyjemnosci (czyli w dniach "jednoznacznie" nieplodnych) czy nie? Bo jak nie,
            to nie rozumiem, dlaczego akceptowana jest ja swietna metoda mierzenia
            temperatury. A jak tak, to dlaczego nie mozna uzywac
            srodkow "nienaturalnych"???? Przeciez zamiar i efekt sa identyczne!!! To jedna
            wielka hipokryzja. KK oddala sie coraz bardziej od rzeczywistosci i prawdziwego
            zycia oraz potrzeb wierzacych w Boga (przede wszystkim w Polsce, juz w
            Niemczech jest inaczej). Nie widzi problemow. Nie chce ich widziec. A ludzie go
            sluchaja, bo mysla, ze to ma jakis wplyw na milosc Boga do nich.
    • 27.10.06, 13:45
      tak sobie czytam te Wasze wypowiedzi i stwierdzam, że większośc z Was po prostu
      szuka dla siebie wytłumaczenia i wymówki, chodzi oczywiście o branie tabletek,
      nikt Was do niczego nie zmusza, każdy będzie rozliczany przed Bogiem osobno,
      wasze życie, wasza sprawa, wasze sumienie, piszecie o Piśmie Świętym, że tego a
      tamtego nie ma zawartego w nim, ale odpowiedzcie sobie z czystym sumieniem czy
      przeczytałyście Pismo całe ze zrozumieniem??? Tłumaczycie sie na wszelkie
      sposoby, że KK sobie wymyślił coś, że to że tamto, ale oszukujecei tylko samych
      siebie. Te wasze śłubu są po porstu nieważne, możęcvie się ze mną zgodzić lub
      mnie atakować ale są po prostu nieważne, bo jak można kłamać księdzu w żywe
      oczy, bądź przy spowiedzi utaić fakt, że bierzesz tabletki, przeciez taka
      spowiedź jest nieważna, a skoro soweidx jest nieważna to popełniacie
      świętokradztowo, czyli cały sakrament małżeństwa jest nieważny!! A branie
      tabletek to nie jest to samo co korzystanie z naturalej płodności, tak jak
      niektóre tu się wypowiadają, że chodzi o jedno-odsunięcei poczęcia dziecka,
      może i chodzi ale jakim kosztem w przypadku pigułek. Większośc z Was jest
      wykształcona, a przynejmniej uważa się za takie, ale wierzycie co Wam Pani
      Lekarz powie (która zresztą na niejedna wycieczkę pojechała dzięi Wam) nie
      umiecie same poszukać, a naprawdę jest łatwo, jak ktoś chce to znajdzie,
      wszelkie pigułi, WSZELKIE, maja działanie wczesnoporonne, niemieccy naukowcy
      doweidli, że stężenie w tabletkach jest tak małe że prawie w 20-30% dochodzi do
      zapłodnienia, i nie wymyśliła sobie tych danych z kosmosu, jak ktoś będzie
      chciął się dowiedzieć to włączy szare komórki i poszuka. Nie będę tu się
      rozpisywać bo wiem, że z reguły takie dyskusje nie mają większego sensu,
      jesteście w większości za wygodne, żeby pomyśleć, dzis inni myślą za Was, Wasza
      sprawa, Wasze życie, ale obrażacie moją religię KK biorąc śłub kościelny. I nie
      jest tak jak ktoś napisał, że to Kościół powinienn byc dla ludzi a nie ludzie
      dla kościoła. Chesz to przyjmij dogamty i bądź w KK, nie chcesz nikt Cię nie
      zmusza, to nie religia muzułmańska, tu nie ma żandych represji. Kościół się nie
      będzie zmieniał bo Ty tego chcesz, bo Ty masz takie wymagania, bez Ciebie sie
      obędzie. Po prostu przestańcie być takie ślepe i głuche i zacznijecei w końcu
      myśleć, a nie iść na łatwiznę.
      • 27.10.06, 14:40
        >Chesz to przyjmij dogamty i bądź w KK, nie chcesz nikt Cię nie
        > zmusza

        z tym sie zgadzam.

        Ale jesli mowisz o czytaniu Pisma SW. to prosze zacytuj choc jeden fragment, w
        ktorym mowa jest o zabezpieczaniu sie przed ciaza.

        Podaj nam rowniez dokladne dane bibliograficzne tego magazynu/czasospisma, ktore
        opublikowalo wyniki badan wspomnianych przez ciebie niemieckich naukowcow. Moze
        byc po niemiecku (znam).





        --
        <Wege entstehen dadurch, dass man sie geht (F. Kafka)>
      • 27.10.06, 14:55
        nathkas napisała:


        > wszelkie pigułi, WSZELKIE, maja działanie wczesnoporonne, niemieccy naukowcy
        > doweidli, że stężenie w tabletkach jest tak małe że prawie w 20-30% dochodzi
        do zapłodnienia, i nie wymyśliła sobie tych danych z kosmosu, jak ktoś będzie
        > chciął się dowiedzieć to włączy szare komórki i poszuka.

        Kobieto-co za bzdury Ty czytasz i jeszcze na dodatek piszesz?Poczytaj sobie
        moze dokladniej-ale w wiarygodnych źródlach.




        I nie jest tak jak ktoś napisał, że to Kościół powinienn byc dla ludzi a nie
        ludzie
        > dla kościoła. Chesz to przyjmij dogamty i bądź w KK, nie chcesz nikt Cię nie
        > zmusza, to nie religia muzułmańska, tu nie ma żandych represji.

        I tutaj widać, że raczej Ty masz braki w wyksztalceniu-religiamuzulumanska nie
        represjonuje swoich wyznawców-proszę-nie wypisuj takich bzdur.




        • 27.10.06, 15:08
          Dzieki kiitek, zapomnialam dodac wlasnie tych dwoch rzeczy...
      • 27.10.06, 15:03
        Szanuje Twoje zdanie i szanuje Twoja wiare. Na szczescie osoby jak Ty jeszcze
        istnieja. Mowie calkiem powaznie.
        Nie zrozumialas jednak mojego przekazu. Chcialam bardziej podkreslic fakt, ze
        KK w Polsce bawi sie wciaz w jakas jedna wielka hipokryzje. Jak juz raz
        pisalam: seks tak, ale tylko dla prokreacji. No chyba, ze mierzysz temperature,
        to wtedy mozesz go uprawiac rowniez w dni nieplodne. Wiec co, jednak nie tylko
        dla prokreacji??? Jednak tez dlatego, bo jest piekny? Wiec dlaczego nie moge
        chronic sie inaczej?
        A i rzeczywistosc niestety tak rozowo jakby to chcial KK nie wyglada. Jak sama
        stwierdzisz, wiekszosc dziewczyn najpierw i tak "grzeszy" (w oczach kosciola),
        a potem kombinuje, co z tym zrobic, jak ten kosciol oszukac. O to mi chodzi. Ze
        KK w Polsce zamyka oczy na rzeczywistosc. To jest smutne.
        A tak swoja droga to KK niestety (albo moze wlasnie na szczescie) nie wszedzie
        jest ten sam. Ja akurat wychowalam w Niemczech i KK w tym kraju dobrze znam.
        Nie ma tam ani nauk przedmalzenskich ani jakis sredniowiecznych poradni
        rodzinnych. Jest rozsadek. Jest rzeczywistosc. Jest spostrzeganie swiata takim
        jaki jest. Jest odpowiedz na potrzeby wierzacych. Religie katolicka mialam w
        szkole, od poczatku, az do matury. I wiesz, w wieku lat 14 prowadzilismy na
        religii zawziete dyskusje na temat aborcji. I nikt mi glowy nie urwal, bo bylam
        za. Byla to otwarta i szczera dyskusja. W Polsce nie do pomyslenia. Dlaczego?
        Bo wplyw KK polskiego jest za silny. Bo polski KK nie widzi, co sie tak
        naprawde dzieje na tym swiecie. Bo tak, cos "wymyslil" i nie chce przyznac, ze
        tak naprawde nic zlego w tym nie ma.
        • 27.10.06, 15:08
          Akurat z większością Twojej wypowiedzi się zgadzam, ale:
          Jak juz raz
          > pisalam: seks tak, ale tylko dla prokreacji.
          Gdzie coś podobnego jest napisane?
          • 27.10.06, 15:13
            Gdzie to jest napisane? No ja akurat twierdze, ze nigdzie. Ale Pisma Swietego
            od poczatku do konca nie pytalam. Slyszalam to jednak nie raz z ust Ksiezy. Ze
            albo chcesz dzieci, albo zyjesz z partnerem "jak brat z siostra" (tak, co cytat
            ksiedza polskiej wspolnoty katolickiej w Ravensburgu, Niemcy). Nigdy jeszcze
            nie rozumialam tej sprawy z ta "naturalna" antykoncepcja. Dlaczego naturalna
            tak, a chemiczna nie? Jezeli celem jest zapobieganie ciazy (bo to chyba jest
            cel chronienia sie mierzac temperature???), to co to za roznica, JAK ja sie
            chronie?
            • 27.10.06, 15:17
              Slyszalam to jednak nie raz z ust Ksiezy. Ze
              > albo chcesz dzieci, albo zyjesz z partnerem "jak brat z siostra" (tak, co
              cytat
              >
              > ksiedza polskiej wspolnoty katolickiej w Ravensburgu, Niemcy).
              No to ksiądz szerzy bzdurę, niezgodną ze sanowiskiem Kościoła katolickiego, a
              Ty ją, niestety, powtarzasz, zamiast sprawdzić u źródła.
              • 27.10.06, 15:33
                To przeciez to tylko przyklad, przeciez to nie jeden. Ostatnio znow gdzies
                czytalam, ze wytrysk poza pochwa jest grzechem smiertelnym itp. Skad te bzdury
                sie biora? Przeciez ludzie tego nie czytaja w National Geographic czy
                Newsweeku. Wiec jak ktos bedzie w stanie mi wkoncu wytlumaczyc, dlaczego wedlug
                K Katolickiego zapobieganie ciazy za pomoca kalendarzyka nie jest grzechem, ale
                za pomoca srodkow antykoncepcyjnych czy prezerwatyw jest, mam na mysli
                wytlumaczenie rozsadne i uzasadnione, to chetnie sie zgodze, ze moje
                rozumowanie bylo bledne.
                Chetnie podyskutuje dalej w poniedzialek, poki co zycze milego weekendu.
                • 29.10.06, 18:07
                  Według mnie dlatego, że stosowanie metod naturalnych wiąże się z pewnym
                  wyrzeczeniem - odmawianiem sobie przyjemności na jakiś czas (okres płodny). Jest
                  to pochwalane, ponieważ pozwala nauczyć panowania nad pożądliwością. Według
                  Kościoła umacnia to małżeństwo ponieważ uczy szacunku do procesów, które
                  przebiegają w ciele kobiety, i przez to do ich wzajemnej seksulaności. A jeżeli
                  stosujesz tabletki lub inne środki to można współżyć każdego dnia i nie ma tego
                  dodatkowego elementu kiedy można się za sobą stęsknić w oczekiwaniu na czas
                  niepłodny.
            • 27.10.06, 15:25
              KK powoluje na Ksiege Rodz. 38:8-10 aby udowodnic swoje stanowisko w sprawie
              antykoncepcji. Ten fragment mowi o Onanie, ktory "marnowal swoje nasienie"
              ilekroc wspolzyl ze swoja zona. Bogu sie to nie podobalao i go zgladzil. Tylko,
              ze nie chodzi tu o kare za stosunek przerywany, tylko o niedopolenienie
              "malzenstwa lewirackiego" - brat Onana zmarl pozostawiwszy bezdzietna wdowe.
              Zgodnie z prawem lewiratu Onan poslubil zone brata i mial wzbudzic mu potomstwo.


              --
              <Wege entstehen dadurch, dass man sie geht (F. Kafka)>
              • 29.10.06, 00:35
                jak tak sobie czytam te wszystkie wypowiedzi to ogarnia mnie trwoga, i bynajmniej nie dlatego, że boje się konsekwencji swoich decyzji czy "rozliczania" jakim niektore osoby tu straszą. Jestem z moim narzeczonym od ponad 3 lat. Nie używam tabletek ze względu na moje samopoczucie(ale to inna bajka) natomiast uprawiamy seks dla przyjemnosci i z wielkiej miłości która nas łączy. Nie używamy "naturalnych" metod, ale nie czuje aby moja wiara była z tego powodu gorszej jakości.
                Moj narzeczony jest moim pierwszym partnerem a ja jego pierwszą partnerką. Nie przyprawiam mu rogów, nie krzywdze nikogo swoim postepowaniem, nie namawiam koleżanek żeby postępowały zgodnie z moim sposobem pojmowania świata więc komu to przeszkadza?
                Jak czytam takie sraty taty o rozliczaniu itd to mam wrażenie że KK ocenia ludzi tylko ze względu na to czy uprawiają seks pozamałżenski czy nie i czy stosują temometry czy nie. Tak jakby nieważne było jakim kto jest człowiekiem w innych sferach życia. Nieważne ze znam osoby ktore stosują sie do wielu wymienionych tu zasad, chodza do kosciola czesciej niz niejeden ksiądz a potem leją swoje dzieci kablem od żelazka za nieodrobione lekcje!! To jest zgodne z wszystkim?! Takie osoby mają wazny slub koscielny??!!
                w sierpniu 2008 wychodzę za mąż , biorę ślub kościelny dlatego że potrzebuję tego, dla sakramentu i kontaktu z Bogiem w tym dniu, szczegolnym dla nas obojga,a nie poklepania po glowie przez ksiedza!! i uwazam że mo slub bedzie ważny!!
    • 30.10.06, 06:21
      Jak chodzilam na nauki, tez bralam tabletki.
      Nie przynioslam zadnego wykresu.
      Oni moga cie tylko nauczyc jak sie prowadzi kalendarzyk, ale do niczego cie nie
      zmusza.
      Powiedz, ze bierzesz pigluki i nie ma sensu mierzyc temp bo wtedy nie ma
      jajeczkowania i temp codziennie bedziesz miec taka sama wink
      --
      anand.fotosik.pl/albumy/74047.html
      anand.fotosik.pl/albumy/73629.html
      • 30.10.06, 06:26
        Widze ze na tym forum rozwija sie dyskusja nt etyki. Bez sensu, nie mam po co
        czytac dalej. Juz na niejednym forum takie dyskusje byly i sa nudne.
        Mozna tylko powiedziec jedno na ten temat - coz ksieza moga wiedziec na temat
        rodzicielstwa (a jesli wiedza to czort z nimi, niech nie pouczaja skoro sami
        zasad nie przestrzegaja), nie maja prawa wchodzic do czyjegos lozka i dyktowac
        warunki. Nie oni potem beda dawac kase na utrzymanie dzieci.
        Jesli ktoras bedzie jednak chciec kalendarzyk "dla swietego spokoju" to zrobie
        zdjecie i posle wam mailem. Tak wiec - na maila jak ktoras chce.
        --
        anand.fotosik.pl/albumy/74047.html
        anand.fotosik.pl/albumy/73629.html
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.