Ojciec prowadzi córke do ołtarza Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jak to to u was wyglądało organizacyjnie. Wasz N. przyjechał do kościoł
    pierwszy a wy potem z tatą czy może razem z Narzeczonym przyjechaliście do
    kościoła. Napiszcie jak to zrobić bo zastanawiam się nad tym. Tak myslę że
    fotograf i kamerzysta sie nie rozdwoją. Z drugiej strony fajnie jak N.
    zobaczy cię dopiero w kościelesmile)
    --
    mój suwaczek
    • U mnie bylo tak:
      Pojechalismy razem do kosciola z mezem i swiadkami.
      tato z mama jechali z tylu i po prostu poczekal na mnie przed wejsciem do
      kosciola. My najpierw do zachrystii podpisac dokumenty, maz tam zostal i wszedl
      przed oltarz razem ze swiadkami od zachrystii a ja razem z tata glownym
      wejsciem jak juz ksiadz wyszedl przed oltarz.
      --
      mój suwaczek
      • bo u nas takich zyczajów nie ma.
        aha nie zapomnij dzieci na haloowen przebierać i chodzić z nimi w poszukiwaniu
        cukierków!a i święto dziękczynienia też koniecznie świętój!
        • eee tam, moj slub byl w Polsce i coraz wiecej mlodych par na to sie decyduje.
          ja tak chcialam i to wiele znaczylo dla mojego taty. Byl bardzo wzruszony i ja
          tez. Coz w tym zlego? niech ta moda bedzie nawet i z Zimbabwe, tak mi sie
          podobalo i tak zrobilam.
          Wracajac do pytania Izabeli, fotograf i kamerzysta mial duzo czasu zrobic
          zdjecia panu mlodemu czekajacemu pod oltarzem bo wszedl 2 minuty przed
          ksiedzem, potem mnie wchodzacej z tata.
          --
          mój suwaczek
        • Niektórzy chyba są zdrowo ograniczeni - świadczy o tym ich obrażanie innych bez
          powodu...

          Moi rodzice, którzy ślub brali 26 lat temu, również mieli to tak ustalone, że
          moją Mamę prowadził do ołtarza jej ojciec.

          Działo się to w czasach, gdy o "modach" i "USA" nikt u nas jeszcze nie słyszał!

          pozdrowienia.
    • Ja mam plan...
      Mój przyszły mąż zobaczy mnie dopiero przd ołtarzem, poprowadzi mnie właśnie
      tata
      Kwestię błogosławieństwa i papierków w kościele już mam tak obgadaną ze się
      wszystko zrobi big_grin
      --
      mój suwaczek
    • eeee mnie się nigdy ten zwyczaj nie podobał, może dla tego też ze mój tata hmmm
      hmmm lepiej nie mówić.

      Ale całkiem fajnym zwyczajem (chociaż w Polsce nie widziałam jeszcze tego) jest
      że, Pan młody czeka na narzeczoną przy ołtarzu a ona idzie sama środkiem do
      ołtarza smile też fajne i ku temu bardziej bym się skłaniała smile jak bym miała
      wybierać smile

    • mamy taki zamiar ze mój bedzie czekal przed oltazem ze swiadkami a mój tato i
      ja wejdziemy na samym koncu. Juz sie nie moge doczekac
    • a ja wymyslilam sobie ze bedzie tak
      oczywiscie ze moj M przyjedzie do mnie (musi mnie wykupic)i musimy otrzymac
      blogoslawienstwo od rodzicow.
      Przed kosciolem:
      do kociola pierwsze wejdzie moj M ze swoja mama
      Pozniej moja mama i tata mego M
      Pozniej jakies dziecko noszace nam obraczki
      i na samym koncu ja z MOIM tata.
    • U moich znajomych wyglądało to tak: młodzi przyjechali samochodem razem.
      Później Pan Młody stanął przy ołtarzu, Pannę Młodą ojciec prowadził od progu, w
      tym samym czasie Pan Młody szedł od ołtarza w ich kierunku, w połowie drogi się
      spotkali, ojciec przekazał córkę narzeczonemu i dalej młodzi szli już razem.
      Całkiem ładnie wyglądało.
      Osobiście wolałam tradycyjnie iść do ołtarza z nNarzeczonym smile

      --
      "...radź sobie sama sobie radź..."
      bloguję namiętnie
    • Mi sie wlasnie taki zwyczaj odprowadzania Panny Mlodej przez jej ojca bardzo
      podoba. Ma taka w sobie symbolike. I juz zapowiedzialam tacie, ze bedzie szedl
      przez srodek kosciola. Nie za bardzo Mu sie podoba tez pomysl. Ale jak Mu
      powiedzialam, ze takie mam marzenie, zeby mnie odprowadzil "na nowa droge
      zycia" to juz nic nie mowi, a chyba sie nawet cieszy. Wiec tak bedzie i oby
      ksiadz nie mial nic przeciwko.
      • Moj tato absolutnie bedzie mnie prowadzil do oltarza. Nawet sobie nie wyobrazam
        zeby bylo inaczej. Dla tego nie rozumiem co ksieza maja do tego kto nas bedzie
        prowadzil! Tez nie wiem dlaczego wielu z nich ma problem jak para mloda bedzie
        miala druzbow i druhny. Moze im chodzi o ilosc slubow i jak kazdy bedzie mial
        takie prosesje to zamiast 5 beda tylko 3 sluby, a to na pewno nie pasuje im ze
        wzgledu pienieznych. Przesada! Ja zapowiedzialam juz moim rodzicom ze jak
        ksiadz sie nie zgodzi na powyzsze to po prostu pojde do innego kosciola!
    • u nas wygladalo to tak, ze najpierw bylo blogoslawienstwo w domu moich
      rodzicow, pozniej pojechalismy razem do kosciola, a samo wejscie: najpierw szla
      moja mama z tata Mikolajka, nastepnie wchodzili druhna z druzba i oni zajeli
      miejsca w pierwszych lawkach zaraz obok naszych miejsc, pozniej swiadkowie i
      mieli miejsca za naszymi, pozniej wszedl Mikolajek razem ze swoja mama, a na
      koncu ja z tata. tak szczerze mowiac nie chcialabym jechac sama do kosciola,
      bez M. u mego boku, to byl dla mnie ogromny stres. co za roznica czy zobaczylby
      mnie w kosciele, czy zobaczyl jak schodzilam po schodach juz gotowa w domu
      moich rodzicow.
    • Mój tato ostatnio spytał - a kto będzie Cię prowadził do ołtarza? On bardzo
      tego chce, ja też, ale tak smutno było mi jak myślałam, że mój P będzie sam
      stał przy ołtarzu. Dlatego pomysł z wchodzeniem z rodzicami bardzo mi się
      spodobał. Zobaczymy jak to wszystko wymyślimy. Z tym aby mój P szedł nam
      naprzeciw i abyśmy się spotkali w połowie też brzmi dobrze. Hmm
    • My mielismy blogoslawienstwo w domku, pozniej razem ze swiadkami pojechalismy
      do kosciola podpisalismy dokumenty, nastepnie moj K. w srodku po bokach
      swiadkowie a przed nimi moja kochana kuzyneczka z obraczkami na poduszce weszli
      do kosciolka, kiedy juz byli przy oltarzu weszlam ja z moim tatkiem- to byl
      naprawde cudowny moment, jeden z najbardziej wzruszajacych, zazdroszcze
      wszystkim tym ktore sa jeszcze przedsmile)
    • W polskiej tradycji Młody przyjeżdża do Młodej do domu, tam jest
      błogosławieństwo lub życzenia rodziców. Potem razem jadą do kościoła. Pod
      ołtarz idą RAZEM, a nie z ojcem, dziadkiem czy innym panem. Mogą iść sami ze
      świadkami lub może po nich wyjść ksiądz (sam lub z ministrantami). To jest
      POLSKA tradycja, piękna i bez żadnych amerykańskich wstawek....
      • Aaaaaaaaa daj spokój....
        Będziemy robiły jak bedziemy chciały :p
        --
        mój suwaczek

      • --
        Cholera jasna! Won mi tu stąd, jeden z drugim! Będzie mi tu kłaki rozrzucał!
        Panie! Tu nie jest salon damsko-męski! Tu jest kiosk RUCH-u! Ja... Ja tu mięso
        mam!
      • W kazdym regionie Polski ta tradycja jest inna,nie możesz pisac tak
        kategorycznie.Czytałam,że na Śląsku roznosi się z zaproszeniami kołacze (u nas
        wysyła się pocztą),w niektórych regionach są jakieś wykupiny panny młodej,jakieś
        ozdoby nad drzwiami się robi (I się jakoś dziwnie to nazywa-zapomniałam),więc
        jest różnie.A akurat prowadzenie przez ojca to wzryszający moment,więc czemu nie?
      • Obiady też jadajcie wg. staropolskich receptur, bo kto to słyszał, żeby się
        najadać jakimiś amerykańskimi hamburgerami, albo włoską pizzą !!!! smile
        Co za podejście ...
        To nie jest kwestia zagranicznych zwyczajów, tylko podkreślenie znaczenia ojca
        w naszym życiu.
        Wspólne życie moje i mojego N zaczyna się przecież od ślubu (symbolika ! ) i
        dlatego bardzo mi się podoba moment, kiedy ojciec oddaje swoją córkę za żonę
        innemu mężczyźnie.
        Ja sama bardzo bym chciała, żeby do ołtarza poprowadził mnie mój tata. Niestety
        nie żyje od kilku lat i nie będę miała takiej możliwości, nad czym bardzo
        ubolewam...

        Ja nawet posunę się dalej, bo chciałabym, żeby miejsce mojego taty zajął
        mój "wójek", najlepszy taty przyjaciel, który zawsze bardzo nam pomagał, zawsze
        można było na niego liczyć i zawsze dzielnie mi ojca zastępował. I nie obchodzi
        mnie, co na ten temat będzie miała do powiedzenia moja rodzina, znajomi, czy
        inni, postonni obserwatorzy. To MÓJ ŚLUB i odbędzie się na MOICH zasadach .

        Dziewczyny ! Róbta co chceta ! To WASZ dzień !
        • Brawo!!!!!!!!!!!! smile
          --
          mój suwaczek
        • Dla mnie było przeżyciem gdy szłam do ołtarza z moim mężem, nie wyobrażam sobie
          iść do ołtarza z ojcem. Żyję w Polsce i nie gram w amerykańskim serialu smile))
          Oczywiście, robicie sobie jak chcecie, ja napisałam o swoich odczuciach. Tu w
          tym kraju jest amerykanizacja wszystkiego, więc nie dziwi mnie i ten zwyczaj.
          Polska tradycja umiera dzięki takiemu postępowaniu, Halloween i innym
          pierdołom...
          • nie wiem jakie masz relacje z ojcem i jakie sline jest wasze uczucie do siebie
            ale jesli np ja mam swietne relacje i kocham ojca i wie ze to bedzie dla niego
            super prezent ode mnie dla niego (jestem jego ost corką) to nie wiedze problemu
            i moj przyszly maz tez ! rozmawialm z narzeczonym o tym i jest ZA! kocham go
            bardzo ale tata jest tez dla mnie wazny i chce mu zrobic przyjemnosc a wiem ze
            on sie z tego powodu bardzo cieszy wiec sama widziesz - moze 3/4 z nas (te co
            pisza na TAK) tez maja takie odczucia co ja wiec prosze cie nie KRYTUKUJ!!! a
            porownania prowdzenia do ołtarza przez ojca z helloween to ABSURD!!!
            i moge sie zalozyc ze obchodzisz WALENTYNKI 14 02 a to tez amerykanskie swieto
            wiec zanim zaczniesz innym cos wytykac zacznij od siebie!
            --
            Cholera jasna! Won mi tu stąd, jeden z drugim! Będzie mi tu kłaki rozrzucał!
            Panie! Tu nie jest salon damsko-męski! Tu jest kiosk RUCH-u! Ja... Ja tu mięso
            mam!
            • Ja rozumiem że żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo do swojej wypowiedzi!
              Sama nie jestem zwolenniczką "ściągania" zza wielkiej wody różnego radzaju
              świąt itp. ale nikt mi nie powie że zwyczaj prowadzenia przez ojca do ołtarza
              nie jest piękny i wzruszający.Potrafimy tolerować
              walentynki,helloween,hamburgery i inne hot dogi a tego już nie?
              Ja zmieniłam kościół w którym odbędzie sie ślub żeby tata mógł poprowadzić mnie
              do ołtarza.I nie żałuje bo wiem że to dla niego (dla mnie zresztą też) ważne.
              Zresztą są różne gusta- a o tych podobno się nie dyskutuje.
              --
              Ślub
            • > i moge sie zalozyc ze obchodzisz WALENTYNKI 14 02 a to tez amerykanskie
              > swieto
              Lepiej się nie zakładaj. Zapewniam Cię, że - być może to niewiarygodne - wiele
              osób Walentynek nie obchodzi - np. ja.
              Aha, i prowadzenie przez ojca do ołtarza również uważam za dziwaczny zwyczaj.

              > nie wiem jakie masz relacje z ojcem i jakie sline jest wasze uczucie do
              > siebie ale jesli np ja mam swietne relacje i kocham ojca
              A jak byś miała świetne relacje z ciocią/babcią/mamą/wujkiem itd. to oni by Cię
              do ołtarza prowadzili?
      • Co Ty gadasz-slub jest jedyny raz w zyciu i robi sie go tak jak sie chce, a nie
        jak wypada-mnie tata prowadzil do oltarza i niczego nie zaluje-bylo naprawde
        wspaniale-czasami warto ukrasc cos z innego kraju (inny zwyczaj), bo gdyby tak
        bylo na kazdym weselu jak piszesz to byloby nudno zawsze widzac to samo !!!
        Wiecej optymizmu !!!
        --
        mój suwaczek
      • jolanda281 napisała:

        > W polskiej tradycji Młody przyjeżdża do Młodej do domu, tam jest
        > błogosławieństwo lub życzenia rodziców. Potem razem jadą do kościoła. Pod
        > ołtarz idą RAZEM, a nie z ojcem, dziadkiem czy innym panem. Mogą iść sami ze
        > świadkami lub może po nich wyjść ksiądz (sam lub z ministrantami). To jest
        > POLSKA tradycja, piękna i bez żadnych amerykańskich wstawek....

        jakich amerykanskich wstawek JOLANDA !?moja siostra miala slub we Wloszech i
        tez ja ojcec prowadzil do oltarza!co wy z ta ameryka???poza tym kazdy zrobi jak
        chce.Mnie sie podoba ten pomysl i tez tak zrobimy he.moherowe beretyuncertain
    • tez tata bedzie mnie prowadzil do ołtarza, dlugo sie nad tym zastanawialam i
      doszlam do wnisoku ze tacie bedzie bardzo milo szczegolnie ze siostra szla z
      narzeczonym do oltarza a ja jestem jego druga i ost corka i taka okazja sie juz
      nie nadarzy wiec czemu nie zrobic tatcie przyjemnosci???
      jedziemy razem z narzeczonym i swiadkami a za nami lub przed nami rodzice -
      narzeczony pojdzie 1 i od zachrysti podejdzie ze siwdkami do oltarza a jak juz
      beda wszystcy goscie w kosciele to mie wtedy tata zaprowadzi smile tak to widzimy
      PS kamerzysta i fotograf zatem beda z nami obojgiem i sie nie beda musieli
      rozdwajacsmile
      --
      Cholera jasna! Won mi tu stąd, jeden z drugim! Będzie mi tu kłaki rozrzucał!
      Panie! Tu nie jest salon damsko-męski! Tu jest kiosk RUCH-u! Ja... Ja tu mięso
      mam!
    • Polski i katolicki zwyczaj jest taki:
      1) Błogosławieństwo w domu Panny Młodej, na które przyjeżdząją Rodzice Pana
      Młodego I Pan Młody.
      2) Z domu PAnny Młodej Państwo Młodzi jadą wspólnie do kościoła
      3)Do ołtarza idą:
      - w pierwszej parze pańśtwo młodzi ( po prawej on , po lewej on, patrząc w
      kierunku ołatarza)
      - w drugiej parze, za nimi swiadkowa i świadek - ona za PannąMłodą, on za Panem
      Młodym.
    • Dziewczyny, zastanowcie sie, nie chodzi o to, czy ten zwyczaj jest z USA czy
      nie, wazne jest co oznacza. To, ze ojciec prowadzi panne mloda do oltarza i
      przekazuje ja mezowi mialo potwierdzac i umacniac patriarchalny porzadek i
      system w rodzinie. Dziwi mnie, ze nikt tego nie dostrzega. Kobieta w tej
      ceremoni jest istota podporzadkowana, ktora przekazuje ojciec innemu
      mezczyznie, jej przyszlemu mezowi, to w moim odczuciu z samego zalozenia byloby
      dla mnie niemozliwe do przyjecia bo oznacza przekazanie opieki ale takze
      kontroli nade mna. Dlatego ja z moim, jeszcze wowczas, narzeczonym weszlismy do
      kosciola razem, "ramie w ramie", trzymajac sie za rece (nie pod reke).
      Oczywiscie to bardzo slodkie iscpod reke z Tatusiem ale moim zdaniem to troche
      infantylne. Pozdrawiam!
    • Od czasu jak czytam to formu to jest chyba 10 watek tego typu
      I tak szczerze to nie rozumiem jak można sie kłócic o przekonania - jedni robią
      tak inni inaczej - tak samo jest z błogosławieństwem, podziekowaniami dla
      rodziców, prezentami dla gości i milionem innych rzeczy - nie rozumiem skąd to
      przekonywanie do swoich własnych racji
      Szczerze powiem brzydko - wisi mi jak kto będzie wchodził do kościoła - ja moge
      powiedziec będę to robic tak i tak - nie musze nikomu dawać do zrozumienia ze
      moje zdanie jest najważniejsze!!
      szczególnie za autorka wątku prosiła o poradę techniczną a nie wyciag z
      tradycji różnych
      Pozdrawiam
      --
      mój suwaczek
    • eee..dla mnie kicha podobnie jak blogoslawienstwo.natomiast do
      krytykujacych-kazdy ma swoj slub i robi go tak jak chce.bez gadki ,ze w poslkiej
      tradycji jest tak czy siak.My z mezem pojechalismy do slubu wynajetym samochodem
      razem ze swiadkami a po drodze wstapilismy na szampana i zdjecia w parku.Potem
      pod kosciol gdzie spotkalismy sie z rodzicami i rodzina.Jesli ktos chce miec
      druchny, czerwona mini czy cos na czym mu zalezy-jego sprawa i ma byc tak jak
      sobie postanowil.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.