Dodaj do ulubionych

Ojciec prowadzi córke do ołtarza

20.09.06, 12:18
Jak to to u was wyglądało organizacyjnie. Wasz N. przyjechał do kościoł
pierwszy a wy potem z tatą czy może razem z Narzeczonym przyjechaliście do
kościoła. Napiszcie jak to zrobić bo zastanawiam się nad tym. Tak myslę że
fotograf i kamerzysta sie nie rozdwoją. Z drugiej strony fajnie jak N.
zobaczy cię dopiero w kościelesmile)
--
mój suwaczek
Edytor zaawansowany
  • 20.09.06, 12:20
    U mnie bylo tak:
    Pojechalismy razem do kosciola z mezem i swiadkami.
    tato z mama jechali z tylu i po prostu poczekal na mnie przed wejsciem do
    kosciola. My najpierw do zachrystii podpisac dokumenty, maz tam zostal i wszedl
    przed oltarz razem ze swiadkami od zachrystii a ja razem z tata glownym
    wejsciem jak juz ksiadz wyszedl przed oltarz.
    --
    mój suwaczek
  • 20.09.06, 12:23
    bo u nas takich zyczajów nie ma.
    aha nie zapomnij dzieci na haloowen przebierać i chodzić z nimi w poszukiwaniu
    cukierków!a i święto dziękczynienia też koniecznie świętój!
  • 20.09.06, 12:26
    eee tam, moj slub byl w Polsce i coraz wiecej mlodych par na to sie decyduje.
    ja tak chcialam i to wiele znaczylo dla mojego taty. Byl bardzo wzruszony i ja
    tez. Coz w tym zlego? niech ta moda bedzie nawet i z Zimbabwe, tak mi sie
    podobalo i tak zrobilam.
    Wracajac do pytania Izabeli, fotograf i kamerzysta mial duzo czasu zrobic
    zdjecia panu mlodemu czekajacemu pod oltarzem bo wszedl 2 minuty przed
    ksiedzem, potem mnie wchodzacej z tata.
    --
    mój suwaczek
  • 22.09.06, 23:29
    Niektórzy chyba są zdrowo ograniczeni - świadczy o tym ich obrażanie innych bez
    powodu...

    Moi rodzice, którzy ślub brali 26 lat temu, również mieli to tak ustalone, że
    moją Mamę prowadził do ołtarza jej ojciec.

    Działo się to w czasach, gdy o "modach" i "USA" nikt u nas jeszcze nie słyszał!

    pozdrowienia.
  • 20.09.06, 12:24
    Ja mam plan...
    Mój przyszły mąż zobaczy mnie dopiero przd ołtarzem, poprowadzi mnie właśnie
    tata
    Kwestię błogosławieństwa i papierków w kościele już mam tak obgadaną ze się
    wszystko zrobi big_grin
    --
    mój suwaczek
  • 20.09.06, 12:27
    Npisz dokładniej jak chcesz to zorganizować!!!! Ja np błogosławieństwa nie chce
    a donośnie papierków, fotografa, kamerzysty to nie mam pojęcia.
    --
    mój suwaczek
  • 20.09.06, 12:32
    A więc tak - na brak błogosławieństwa rodzice się nie zgodzili więc
    powiedziałam ze bedzie w takim bądź razie na jakieś pół godziny przed wyjazdem
    do kościoła - przebrać sie zdążę, jakąś ładną kieckę mam w szafie żeby nie
    wylecieć w dżinsach big_grin
    Młody pojedzie sam a że do kościoła mamy ok 800 m to po prostu po 2 min wróci
    po mnie
    Fotografa i kamerzystę planuję wysłać między nami
    A co do papierów to dogadaliśmy się z księdzem ze jak przyjdziemy w piątek do
    spowiedzi to je wtedy podpiszemy - zgodził się - na kwestie tatusia do ołtarza
    trochę sie krzywił ale jak stwiedziłam że te kwiaty z życzeń to planuję do
    kościoła oddać bo zaraz Boże Ciało będzie i ładniej beda wKościele wyglądać to
    mu się zdanie zmieniło big_grin
    Gdzie masz ślub??
    --
    mój suwaczek
  • 20.09.06, 12:45
    Ja w swojej rodzinnej miejscowości w Krotoszynie. 100km od Poznania
    --
    mój suwaczek
  • 20.09.06, 12:47
    Ładne miejsce - mój były tam mieszka hehe
    --
    mój suwaczek
  • 20.09.06, 13:08
    ooooooo co za zbieg okoliczności smile))
    --
    mój suwaczek
  • 20.09.06, 12:27
    eeee mnie się nigdy ten zwyczaj nie podobał, może dla tego też ze mój tata hmmm
    hmmm lepiej nie mówić.

    Ale całkiem fajnym zwyczajem (chociaż w Polsce nie widziałam jeszcze tego) jest
    że, Pan młody czeka na narzeczoną przy ołtarzu a ona idzie sama środkiem do
    ołtarza smile też fajne i ku temu bardziej bym się skłaniała smile jak bym miała
    wybierać smile

  • 20.09.06, 12:29
    tak tez fajnie!
    Co do papierkow to w niektorych kosciolach ksiadz pozwala podpisac wszystko
    dzien wczesniej wiec problem z glowy!
    --
    mój suwaczek
  • 20.09.06, 12:34
    mamy taki zamiar ze mój bedzie czekal przed oltazem ze swiadkami a mój tato i
    ja wejdziemy na samym koncu. Juz sie nie moge doczekac
  • 20.09.06, 12:43
    Mysiao, jako dyslektyczka mam kota na punkcie pewnego podsawowego zasobu
    wyrazów.

    OłtaRZem.
  • 20.09.06, 13:10
    a ja wymyslilam sobie ze bedzie tak
    oczywiscie ze moj M przyjedzie do mnie (musi mnie wykupic)i musimy otrzymac
    blogoslawienstwo od rodzicow.
    Przed kosciolem:
    do kociola pierwsze wejdzie moj M ze swoja mama
    Pozniej moja mama i tata mego M
    Pozniej jakies dziecko noszace nam obraczki
    i na samym koncu ja z MOIM tata.
  • 20.09.06, 13:12
    U moich znajomych wyglądało to tak: młodzi przyjechali samochodem razem.
    Później Pan Młody stanął przy ołtarzu, Pannę Młodą ojciec prowadził od progu, w
    tym samym czasie Pan Młody szedł od ołtarza w ich kierunku, w połowie drogi się
    spotkali, ojciec przekazał córkę narzeczonemu i dalej młodzi szli już razem.
    Całkiem ładnie wyglądało.
    Osobiście wolałam tradycyjnie iść do ołtarza z nNarzeczonym smile

    --
    "...radź sobie sama sobie radź..."
    bloguję namiętnie
  • 20.09.06, 15:14
    Mi sie wlasnie taki zwyczaj odprowadzania Panny Mlodej przez jej ojca bardzo
    podoba. Ma taka w sobie symbolike. I juz zapowiedzialam tacie, ze bedzie szedl
    przez srodek kosciola. Nie za bardzo Mu sie podoba tez pomysl. Ale jak Mu
    powiedzialam, ze takie mam marzenie, zeby mnie odprowadzil "na nowa droge
    zycia" to juz nic nie mowi, a chyba sie nawet cieszy. Wiec tak bedzie i oby
    ksiadz nie mial nic przeciwko.
  • 20.09.06, 15:23
    Moj tato absolutnie bedzie mnie prowadzil do oltarza. Nawet sobie nie wyobrazam
    zeby bylo inaczej. Dla tego nie rozumiem co ksieza maja do tego kto nas bedzie
    prowadzil! Tez nie wiem dlaczego wielu z nich ma problem jak para mloda bedzie
    miala druzbow i druhny. Moze im chodzi o ilosc slubow i jak kazdy bedzie mial
    takie prosesje to zamiast 5 beda tylko 3 sluby, a to na pewno nie pasuje im ze
    wzgledu pienieznych. Przesada! Ja zapowiedzialam juz moim rodzicom ze jak
    ksiadz sie nie zgodzi na powyzsze to po prostu pojde do innego kosciola!
  • 20.09.06, 20:13
    u nas wygladalo to tak, ze najpierw bylo blogoslawienstwo w domu moich
    rodzicow, pozniej pojechalismy razem do kosciola, a samo wejscie: najpierw szla
    moja mama z tata Mikolajka, nastepnie wchodzili druhna z druzba i oni zajeli
    miejsca w pierwszych lawkach zaraz obok naszych miejsc, pozniej swiadkowie i
    mieli miejsca za naszymi, pozniej wszedl Mikolajek razem ze swoja mama, a na
    koncu ja z tata. tak szczerze mowiac nie chcialabym jechac sama do kosciola,
    bez M. u mego boku, to byl dla mnie ogromny stres. co za roznica czy zobaczylby
    mnie w kosciele, czy zobaczyl jak schodzilam po schodach juz gotowa w domu
    moich rodzicow.
  • 20.09.06, 20:24
    Mój tato ostatnio spytał - a kto będzie Cię prowadził do ołtarza? On bardzo
    tego chce, ja też, ale tak smutno było mi jak myślałam, że mój P będzie sam
    stał przy ołtarzu. Dlatego pomysł z wchodzeniem z rodzicami bardzo mi się
    spodobał. Zobaczymy jak to wszystko wymyślimy. Z tym aby mój P szedł nam
    naprzeciw i abyśmy się spotkali w połowie też brzmi dobrze. Hmm
  • 20.09.06, 21:12
    O tym wychodzeniu Pana Mlodego do polowy kosciola nie myslalam nawet. Ale
    podoba mi sie to. Tylko nie wiem czy M. bedzie chcial. No zobaczymy.
  • 20.09.06, 21:13
    mi sie to bardzo podoba tylko ze moj ojciec jest bardzo ooporny na wszelke
    zmiany i nie wiem czy bedzie chcial sioe zgodzic na cos takiego a on jest taki
    ze jak sie uprze to nie ma sily musi byc tak jak on chce no nie wiem zobczymy
  • 20.09.06, 22:09
    Dzięki za wszelkie sugestie. Jest nad czym myśleć smile))
    --
    mój suwaczek
  • 20.09.06, 22:10
    Jak mojemu powiedzialam o takim pomysle to sie zapieral przez pol roku. Ale
    wlasnie ostatnio podeszlam Go sposobem i weszlam na uczucia wink. No i
    zadzialalo. Mam nadzieje, ze sie nie rozmysli.
  • 23.09.06, 03:57
    My mielismy blogoslawienstwo w domku, pozniej razem ze swiadkami pojechalismy
    do kosciola podpisalismy dokumenty, nastepnie moj K. w srodku po bokach
    swiadkowie a przed nimi moja kochana kuzyneczka z obraczkami na poduszce weszli
    do kosciolka, kiedy juz byli przy oltarzu weszlam ja z moim tatkiem- to byl
    naprawde cudowny moment, jeden z najbardziej wzruszajacych, zazdroszcze
    wszystkim tym ktore sa jeszcze przedsmile)
  • 25.09.06, 11:28
    W polskiej tradycji Młody przyjeżdża do Młodej do domu, tam jest
    błogosławieństwo lub życzenia rodziców. Potem razem jadą do kościoła. Pod
    ołtarz idą RAZEM, a nie z ojcem, dziadkiem czy innym panem. Mogą iść sami ze
    świadkami lub może po nich wyjść ksiądz (sam lub z ministrantami). To jest
    POLSKA tradycja, piękna i bez żadnych amerykańskich wstawek....
  • 25.09.06, 11:30
    Aaaaaaaaa daj spokój....
    Będziemy robiły jak bedziemy chciały :p
    --
    mój suwaczek
  • 25.09.06, 22:45
    Popieram smile)))
    --
    mój suwaczek
  • 25.09.06, 11:41

    --
    Cholera jasna! Won mi tu stąd, jeden z drugim! Będzie mi tu kłaki rozrzucał!
    Panie! Tu nie jest salon damsko-męski! Tu jest kiosk RUCH-u! Ja... Ja tu mięso
    mam!
  • 25.09.06, 11:46
    W kazdym regionie Polski ta tradycja jest inna,nie możesz pisac tak
    kategorycznie.Czytałam,że na Śląsku roznosi się z zaproszeniami kołacze (u nas
    wysyła się pocztą),w niektórych regionach są jakieś wykupiny panny młodej,jakieś
    ozdoby nad drzwiami się robi (I się jakoś dziwnie to nazywa-zapomniałam),więc
    jest różnie.A akurat prowadzenie przez ojca to wzryszający moment,więc czemu nie?
  • 26.09.06, 11:01
    Obiady też jadajcie wg. staropolskich receptur, bo kto to słyszał, żeby się
    najadać jakimiś amerykańskimi hamburgerami, albo włoską pizzą !!!! smile
    Co za podejście ...
    To nie jest kwestia zagranicznych zwyczajów, tylko podkreślenie znaczenia ojca
    w naszym życiu.
    Wspólne życie moje i mojego N zaczyna się przecież od ślubu (symbolika ! ) i
    dlatego bardzo mi się podoba moment, kiedy ojciec oddaje swoją córkę za żonę
    innemu mężczyźnie.
    Ja sama bardzo bym chciała, żeby do ołtarza poprowadził mnie mój tata. Niestety
    nie żyje od kilku lat i nie będę miała takiej możliwości, nad czym bardzo
    ubolewam...

    Ja nawet posunę się dalej, bo chciałabym, żeby miejsce mojego taty zajął
    mój "wójek", najlepszy taty przyjaciel, który zawsze bardzo nam pomagał, zawsze
    można było na niego liczyć i zawsze dzielnie mi ojca zastępował. I nie obchodzi
    mnie, co na ten temat będzie miała do powiedzenia moja rodzina, znajomi, czy
    inni, postonni obserwatorzy. To MÓJ ŚLUB i odbędzie się na MOICH zasadach .

    Dziewczyny ! Róbta co chceta ! To WASZ dzień !
  • 26.09.06, 11:11
    Brawo!!!!!!!!!!!! smile
    --
    mój suwaczek
  • 27.09.06, 11:43
    Dla mnie było przeżyciem gdy szłam do ołtarza z moim mężem, nie wyobrażam sobie
    iść do ołtarza z ojcem. Żyję w Polsce i nie gram w amerykańskim serialu smile))
    Oczywiście, robicie sobie jak chcecie, ja napisałam o swoich odczuciach. Tu w
    tym kraju jest amerykanizacja wszystkiego, więc nie dziwi mnie i ten zwyczaj.
    Polska tradycja umiera dzięki takiemu postępowaniu, Halloween i innym
    pierdołom...
  • 27.09.06, 11:54
    nie wiem jakie masz relacje z ojcem i jakie sline jest wasze uczucie do siebie
    ale jesli np ja mam swietne relacje i kocham ojca i wie ze to bedzie dla niego
    super prezent ode mnie dla niego (jestem jego ost corką) to nie wiedze problemu
    i moj przyszly maz tez ! rozmawialm z narzeczonym o tym i jest ZA! kocham go
    bardzo ale tata jest tez dla mnie wazny i chce mu zrobic przyjemnosc a wiem ze
    on sie z tego powodu bardzo cieszy wiec sama widziesz - moze 3/4 z nas (te co
    pisza na TAK) tez maja takie odczucia co ja wiec prosze cie nie KRYTUKUJ!!! a
    porownania prowdzenia do ołtarza przez ojca z helloween to ABSURD!!!
    i moge sie zalozyc ze obchodzisz WALENTYNKI 14 02 a to tez amerykanskie swieto
    wiec zanim zaczniesz innym cos wytykac zacznij od siebie!
    --
    Cholera jasna! Won mi tu stąd, jeden z drugim! Będzie mi tu kłaki rozrzucał!
    Panie! Tu nie jest salon damsko-męski! Tu jest kiosk RUCH-u! Ja... Ja tu mięso
    mam!
  • 27.09.06, 12:41
    Ja rozumiem że żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo do swojej wypowiedzi!
    Sama nie jestem zwolenniczką "ściągania" zza wielkiej wody różnego radzaju
    świąt itp. ale nikt mi nie powie że zwyczaj prowadzenia przez ojca do ołtarza
    nie jest piękny i wzruszający.Potrafimy tolerować
    walentynki,helloween,hamburgery i inne hot dogi a tego już nie?
    Ja zmieniłam kościół w którym odbędzie sie ślub żeby tata mógł poprowadzić mnie
    do ołtarza.I nie żałuje bo wiem że to dla niego (dla mnie zresztą też) ważne.
    Zresztą są różne gusta- a o tych podobno się nie dyskutuje.
    --
    Ślub
  • 27.09.06, 12:49
    > i moge sie zalozyc ze obchodzisz WALENTYNKI 14 02 a to tez amerykanskie
    > swieto
    Lepiej się nie zakładaj. Zapewniam Cię, że - być może to niewiarygodne - wiele
    osób Walentynek nie obchodzi - np. ja.
    Aha, i prowadzenie przez ojca do ołtarza również uważam za dziwaczny zwyczaj.

    > nie wiem jakie masz relacje z ojcem i jakie sline jest wasze uczucie do
    > siebie ale jesli np ja mam swietne relacje i kocham ojca
    A jak byś miała świetne relacje z ciocią/babcią/mamą/wujkiem itd. to oni by Cię
    do ołtarza prowadzili?
  • 27.09.06, 13:30
    Co Ty gadasz-slub jest jedyny raz w zyciu i robi sie go tak jak sie chce, a nie
    jak wypada-mnie tata prowadzil do oltarza i niczego nie zaluje-bylo naprawde
    wspaniale-czasami warto ukrasc cos z innego kraju (inny zwyczaj), bo gdyby tak
    bylo na kazdym weselu jak piszesz to byloby nudno zawsze widzac to samo !!!
    Wiecej optymizmu !!!
    --
    mój suwaczek
  • 27.09.06, 13:34
    a poza tym mamy XXI wiek nie mozemy stac w tyle
    --
    mój suwaczek
  • 27.09.06, 17:26
    jolanda281 napisała:

    > W polskiej tradycji Młody przyjeżdża do Młodej do domu, tam jest
    > błogosławieństwo lub życzenia rodziców. Potem razem jadą do kościoła. Pod
    > ołtarz idą RAZEM, a nie z ojcem, dziadkiem czy innym panem. Mogą iść sami ze
    > świadkami lub może po nich wyjść ksiądz (sam lub z ministrantami). To jest
    > POLSKA tradycja, piękna i bez żadnych amerykańskich wstawek....

    jakich amerykanskich wstawek JOLANDA !?moja siostra miala slub we Wloszech i
    tez ja ojcec prowadzil do oltarza!co wy z ta ameryka???poza tym kazdy zrobi jak
    chce.Mnie sie podoba ten pomysl i tez tak zrobimy he.moherowe beretyuncertain
  • 25.09.06, 11:41
    tez tata bedzie mnie prowadzil do ołtarza, dlugo sie nad tym zastanawialam i
    doszlam do wnisoku ze tacie bedzie bardzo milo szczegolnie ze siostra szla z
    narzeczonym do oltarza a ja jestem jego druga i ost corka i taka okazja sie juz
    nie nadarzy wiec czemu nie zrobic tatcie przyjemnosci???
    jedziemy razem z narzeczonym i swiadkami a za nami lub przed nami rodzice -
    narzeczony pojdzie 1 i od zachrysti podejdzie ze siwdkami do oltarza a jak juz
    beda wszystcy goscie w kosciele to mie wtedy tata zaprowadzi smile tak to widzimy
    PS kamerzysta i fotograf zatem beda z nami obojgiem i sie nie beda musieli
    rozdwajacsmile
    --
    Cholera jasna! Won mi tu stąd, jeden z drugim! Będzie mi tu kłaki rozrzucał!
    Panie! Tu nie jest salon damsko-męski! Tu jest kiosk RUCH-u! Ja... Ja tu mięso
    mam!
  • 26.09.06, 11:20
    Polski i katolicki zwyczaj jest taki:
    1) Błogosławieństwo w domu Panny Młodej, na które przyjeżdząją Rodzice Pana
    Młodego I Pan Młody.
    2) Z domu PAnny Młodej Państwo Młodzi jadą wspólnie do kościoła
    3)Do ołtarza idą:
    - w pierwszej parze pańśtwo młodzi ( po prawej on , po lewej on, patrząc w
    kierunku ołatarza)
    - w drugiej parze, za nimi swiadkowa i świadek - ona za PannąMłodą, on za Panem
    Młodym.
  • 26.09.06, 11:25
    wisi mi jak jest zwykle
    będzie tak jak chcemy z narzeczonym
    --
    mój suwaczek
  • 26.09.06, 11:33
    Po prawej ONA, po lewej on. smile
  • 27.09.06, 12:33
    Dziewczyny, zastanowcie sie, nie chodzi o to, czy ten zwyczaj jest z USA czy
    nie, wazne jest co oznacza. To, ze ojciec prowadzi panne mloda do oltarza i
    przekazuje ja mezowi mialo potwierdzac i umacniac patriarchalny porzadek i
    system w rodzinie. Dziwi mnie, ze nikt tego nie dostrzega. Kobieta w tej
    ceremoni jest istota podporzadkowana, ktora przekazuje ojciec innemu
    mezczyznie, jej przyszlemu mezowi, to w moim odczuciu z samego zalozenia byloby
    dla mnie niemozliwe do przyjecia bo oznacza przekazanie opieki ale takze
    kontroli nade mna. Dlatego ja z moim, jeszcze wowczas, narzeczonym weszlismy do
    kosciola razem, "ramie w ramie", trzymajac sie za rece (nie pod reke).
    Oczywiscie to bardzo slodkie iscpod reke z Tatusiem ale moim zdaniem to troche
    infantylne. Pozdrawiam!
  • 27.09.06, 13:36

    Uważam dokładnie tak samo.
    My też weszliśmy razem, trzymając się za ręce.
    No, ale autorka zdecydowała inaczej.
  • 27.09.06, 12:39
    Od czasu jak czytam to formu to jest chyba 10 watek tego typu
    I tak szczerze to nie rozumiem jak można sie kłócic o przekonania - jedni robią
    tak inni inaczej - tak samo jest z błogosławieństwem, podziekowaniami dla
    rodziców, prezentami dla gości i milionem innych rzeczy - nie rozumiem skąd to
    przekonywanie do swoich własnych racji
    Szczerze powiem brzydko - wisi mi jak kto będzie wchodził do kościoła - ja moge
    powiedziec będę to robic tak i tak - nie musze nikomu dawać do zrozumienia ze
    moje zdanie jest najważniejsze!!
    szczególnie za autorka wątku prosiła o poradę techniczną a nie wyciag z
    tradycji różnych
    Pozdrawiam
    --
    mój suwaczek
  • 27.09.06, 13:40
    smile)
    Rada techniczna, dobrze to ujełaś. Nadal nie zdecydowałam jak to będzie
    wyglądać ale jeszcze mam mnóstwo czasu.
    Pozdrawiam
    --
    mój suwaczek
  • 27.09.06, 17:55
    eee..dla mnie kicha podobnie jak blogoslawienstwo.natomiast do
    krytykujacych-kazdy ma swoj slub i robi go tak jak chce.bez gadki ,ze w poslkiej
    tradycji jest tak czy siak.My z mezem pojechalismy do slubu wynajetym samochodem
    razem ze swiadkami a po drodze wstapilismy na szampana i zdjecia w parku.Potem
    pod kosciol gdzie spotkalismy sie z rodzicami i rodzina.Jesli ktos chce miec
    druchny, czerwona mini czy cos na czym mu zalezy-jego sprawa i ma byc tak jak
    sobie postanowil.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.