• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

prowadzenie panny młodej do ołtarza przez tatę Dodaj do ulubionych

  • 06.11.06, 13:47
    Witam serdecznie. W czerwcu 2007 roku ma nastąpić mój szczęśliwy dzień czyli
    zamążpójście smile)). Chciałam się od Was dowiedzieć co sądzicie na temat
    prowadzenie panny młodej do ołtarza przez jej ojca. Ten wprawdzie angielski
    zwyczaj bardzo mi się podoba i chciałabym go zastosować na własnym ślubie.
    Myślę, że byłoby to wileke wyróżnienie dla mojego taty, oraz szczęąście dla
    mnie. Czekam na opinie
    Zaawansowany formularz
    • 06.11.06, 13:49
      bardzo dobry pomysl! to tez zawsze bylo moim marzeniem i tak wlasnie bedzie na
      naszym slubie, juz powiedzialam o tym mojemu Tacie, ktory jest dla mnie bardzo
      wazny i wiem ze dla Niego to tez bedzie duze przezycie..nie iwem tylko jak
      rozwiazac sprawe z dojsciem pana mlodego do oltarza, bo moj nie chce zeby
      prowadzila go jego mama,czy macie jaies pomysly/rady?
      • 06.11.06, 13:52
        Jeżeli panna młoda jest mocno związana ze swoim ojcem to jest to jakiś pomysł.
        Natomiast prowdzenie pana młodego przez mamę wg mnie odpada.
        --
        suwaczki.waszslub.pl/waszslub.php?d=2007050500300330
    • 06.11.06, 13:51
      ja ostatnio poprosiłam o to mojego tatę, był bardzo zaskoczony, ale widać było
      w jeo oczach ojcowską dumę smile tym bardziej, że jestem najstarszą z 3 córek
      wiem, że to nie nasz zwyczaj, bardzo mi się podoba smile i nie obchodzą mnie
      opinie innych, bo to ja będę szła do ołtarza, a nie oni i chcę, żeby
      zaprowadził mnie mój tata smile


      jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
    • 06.11.06, 13:51
      Osobiscie uwazam to za błazenade, tylko nie pytaj dlaczego...? To jest moje
      zdanie i koniec kropka;P Szcezgolnie drazni mnie ten pomysł, kiedy pary
      wczesniej mieszkaja ze soba, a tu nagle tatus prowadzi do ołtarza, ale Ok ! Ale
      jezeli Ty tak chcesz to nie widze, zadnego problemu! Wkońcu to Twoj dzien,
      kazdy ma inna zdanie na ten temat;P

      Pozdr
      --
      nasz wielki dzień
      • 06.11.06, 14:01
        Zgadzam się z Tobą ozi, co do dziewczyn, które przed ślubem mieszkają ze swoimi
        narzeczonymi...
        --
        STAŻ PAŃSTWA D.
        • 06.11.06, 14:03
          Nie nie myslcie sobie, ze ja to krytykuje czy cos, bo az tak zdewociała nie
          jestem , nie ten wiek;P Ale... no wlasnie dla mnie to taki przerost formy nad
          norma;P jak taka sytuacja ma owczas miejsce...
          --
          nasz wielki dzień
        • 06.11.06, 14:04
          my mieszkamy juz razem, mamy dziecko, wiec ojciec prowadzic mnie nie będzie.
          Ponad to poprosił nas o to ksiądz któremu ten zwyczaj bardzo sie nie podoba..
          Ale sam w sobie pomysł nie jest głupi, trochę wzruszającysmile
          --
          Moja suknia
          Moja córeczka
    • 06.11.06, 13:53
      Mnie osobiście się taka forma nie podoba, ale zgadzam się, że to jest pewien
      symbol przekazania córki mężowi i całkiem ładnie to niekiedy wygląda (tylko
      jeśli stosunki z ojcem są dobre... inaczej to uszczęśliwiania na siłę, wiadomo).
      Moja przyjaciółka upiekła dwie pieczenie na jednym ogniu wink tj. wchodziła do
      kościoła z tatą, narzeczony czekał na środku mniej więcej, tam tata mu córkę
      oddał i do ołtarza szli już sami narzeczeni.

      --
      "...radź sobie sama sobie radź..."
      brzydki(ch) ślub - zdjęcia
      bloguję namiętnie
      • 06.11.06, 13:54
        O wlasnie wiez tu jest najwazniejsza...
        --
        nasz wielki dzień
        • 06.11.06, 13:56
          my też nad tym myśleliśmy

          tylko że u nas jest trochę inaczej - jest już synek

          ale chyba będzie dobry pomysł, jak moi dwaj faceci będą na mnie czekać przy
          ołtarzu
          a ja z tatą podejdę


          --
          Słoneczko rośnie
          a my czekamy
        • 06.11.06, 14:02
          Bardzo mi się ten zwyczaj podoba o ile panna młoda jest rzeczywiście zwiazana z
          ojcem. Jezeli natomiast mlodzi juz przed slubem mieszkaja razem to jest to
          troche śmieszne i sztuczne, bo zanika cala symbolika tego zwyczaju.
          Ja zawsze marzylam,ze do ołtarza poprowadzi mnie ojciec, niestety jest to
          niemozliwe. Rozwazalam przez pewien czas, by w "zastępstwie" Taty do ołtarza
          poprowadzil mnie jego brat,z którym tez jestem mocno związana. Ostatecznie
          zdecydowalismy z narzeczonym, że jednak do ołtarza pójdziemy wspólnie.
          Pomysł, by pana mlodego do ołtarza prowadziła matka uważam za beznadziejny.
          --
          mój suwaczek
          • 06.11.06, 14:05
            Już kiedyś pisałam, że widok Pana Młodego prowadzonego do ołtarza przez mamę
            jest przekomiczny wink Wszystkie kawały o maminsynkach się przypominają.

            --
            "...radź sobie sama sobie radź..."
            brzydki(ch) ślub - zdjęcia
            bloguję namiętnie
          • 06.11.06, 14:06
            ja tez uważąm, że prowadzeni emłodego przez mamę jest nie fajne dlatego my tej
            ewentualnośni nie rozważamy
    • 06.11.06, 14:05
      mnie tez bedzie moj Tata prowadzil do ołtarza
      jestem jego ost corka na wydaniu wiec taka okazja sie nie powtorzy juz i
      zarazem bedzie to 1 i ost raz jak moze w czyms takim oczestniczyc
      cieszy sie bardzo (moj narzeczony nie widzi przeszkód) a moja wiez z tata jest
      spora wiec ciesze sie ze to on bedzie mnie prowadzil do mojego ukochanego ktory
      juz bedzie stał pod ołtarzemsmile
      aha - nie mieszkam z moim przyszlym mezem teraz ale po slubie zamieszkamy wiec
      prowadzenie przez tate jest chyba na miejscusmile a poza tym nawet jakby juz
      mieszkala to tez nie widze problemusmile
      --
      Cholera jasna! Won mi tu stąd, jeden z drugim! Będzie mi tu kłaki rozrzucał!
      Panie! Tu nie jest salon damsko-męski! Tu jest kiosk RUCH-u! Ja... Ja tu mięso
      mam!
    • 06.11.06, 14:06
      Mi w ogóle to najbardziej podoba sie orszak weselny, ale z tym tez jest problem,
      bo zeby był to taki orszak z prawdziwego zdarzenia to wszyscy goscie weselni
      powinni wiedzieć w jak sie ustawić, a tego to nawet ja nie wiemsmile
      --
      Moja suknia
      Moja córeczka
      • 06.11.06, 14:10
        Nie no młody prowadzony przez matke, kojarzy mii sie z tym, iz nie dojrzał
        jeszcze do małżenstwa;P :p ;P
        --
        nasz wielki dzień
        • 06.11.06, 14:14
          no wez smile prowadzenie przez mame syneczka do ołtarza to juz zenada ale badzmy
          tolerancyjnismile

          --
          Cholera jasna! Won mi tu stąd, jeden z drugim! Będzie mi tu kłaki rozrzucał!
          Panie! Tu nie jest salon damsko-męski! Tu jest kiosk RUCH-u! Ja... Ja tu mięso
          mam!
          • 06.11.06, 14:18
            Heh to tak jak w sredniej szkole przypominam sobie pierwszy dzien a tu mamusia
            przyprowadziła synka ponad 186 cm do szkoły;P ;P ;P
            --
            nasz wielki dzień
            • 06.11.06, 14:28
              fajny to musiał być widok z tym synkiem smile
              u nas co prawda orszaku nie będzie, ale szpaler dzieciaków wzdłuż ławek -
              jesteśmy instruktorami harcerskimi i zwyczajem na harcerskich ślubach -
              przynajmniej w naszym środowisku - są właśnie harcerze umundurowani stojący
              przy ławkach, sama juz tak parę razy stałam; fajnie to wygląda smile


              jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
              • 06.11.06, 14:35
                Widok byl taki, ze mineło 7 lat odkad skończyłam szkoołe srednia a mam go przed
                oczami;P
                --
                nasz wielki dzień
    • 06.11.06, 14:27
      jesli jest to slub kościelny to prowadzenie panny młodej przez ojca wydaje mi
      się nie na miejscu. utarło się że to kapłan podchodzi do młodych, wita ich i
      niejako "zaprasza" do ołtarza, pokazując, że oboje stają się najważniejszymi
      osobami ceremonii (i jesli dobrze odczytuje znaczenie symboliczne tego
      powitania) że mają na zawarcie ślubu zgodę koscioła.
      prowadzenie panny młodej przez ojca jest dla mnie za bardzo filmowe. w dodatku
      czyni z panny młodej jedyną "atrakcję" ślubu, spychając tym samym pana młodego
      na margines.
      --
      panna turkus
      suwak
      papierowa sukienka wink
      • 06.11.06, 14:31
        ale jeśli panu młodemu to nie przeszkadza to w sumie... wink))
    • 06.11.06, 15:42
      mi to się podoba
      ale nie wiem jak to w Polsce właśnie dostosowac do tego że przyjęło się witanie
      ksiedza

      Ja jestem bardzo zwiazana z tatą i chcialabym zeby on mnie 'oddał'
      narzeczonemu - bo to taka ostatnia droga.

      To jest tak, ze mlody i druzba wczesniej przyjezdzaja do kosciola i czekaja juz
      pod oltarzem oraz ksiadz a ty wchodzisz do kosziola z tata.

      Nie wiem czy posunelabym sie tak daleko i nazwala to blazenada i czy to ma cos
      wspolnego z mieszkaniem z facetem czy nie.
      Wydaje mi sie, ze poprostu Tato przekazuje corke w rece drugiego
      najwazniejszego mezczyzny i tyle...
      Mi sie to podoba.

      Tylko teraz tak, jak to zrobic? Bo ja nie chce zeby moj narzeczony widzial
      sukienki az do momentu w kosciele. Wiec blogoslawienstwo i co z nim???
      Chyba dzien wczesniej, ale u mnie jest taka maniana, ze tesciowie sa stasrsi i
      mieszkaja na wsi, wiec musieliby przyjechac dzien wczesniej i gdzies tu
      nocowac...
      mowie wam.... --
      moje serce puka coraz głośniej
      • 06.11.06, 22:20
        a mnie sie podoba i moze sama tez bede prowadzona przez ojca - rozwazam.

        A co do prowadzenia przez ksiedza - to roznie bywa. Czasem czeka na mlodych przy
        oltarzu i dopiero tam ich wita. Bylam na slubach w trzech wydaniach i zaden nie
        wygladal smiesznie.

        pozdrawiam
        --
        kobieta nie umiejąca haftować nie może w pełni
        spełnić się życiowo...
      • 07.11.06, 09:20
        Ja jestem bardzo zwiazana z tatą i chcialabym zeby on mnie 'oddał'
        > narzeczonemu - bo to taka ostatnia droga.

        Z całym szacunkiem ale "ostatnia droga" to prowadzi z kościoła na cmentarz.
        Pomysł jest śmieszny bo zapożyczony i na siłę adaptowany w polskie realia, ale
        to Wasz ślub i Wasza śmieszność.
    • 06.11.06, 19:17
      Gdzieś czytałam (jak znajdę stronę, to podeślę linka), że ten zwyczaj
      prowadzenia córki przez ojca do ołtarza wcale nie jest nam taki obcy. Podobno
      to bardzo bardzo stary polski zwyczaj, który gdzieś w czasie zaniknął, a więc
      wcale nie jest to zapożyczenie z Angli czy USA, choć na pewno mało kto o tym
      wie.
      --
      mój suwaczek
      • 06.11.06, 19:27
        kinga26071 napisała:

        > Gdzieś czytałam (jak znajdę stronę, to podeślę linka), że ten zwyczaj
        > prowadzenia córki przez ojca do ołtarza wcale nie jest nam taki obcy. Podobno
        > to bardzo bardzo stary polski zwyczaj, który gdzieś w czasie zaniknął, a więc
        > wcale nie jest to zapożyczenie z Angli czy USA, choć na pewno mało kto o tym
        > wie.

        A ci, co wiedzą, wiedzą również, że wtedy za panną młodą z ojcem szedł pan młody
        z matką, dalej ojciec pana młodego z matką panny młodej i świadkowie.

        --
        Mądry głupiemu ustępuje i dlatego ten świat tak wygląda.
    • 06.11.06, 19:32
      • 06.11.06, 22:23
        temat wraca, ale osoby sie zmieniaja i dyskusja ozywa na nowo. i to na wiekszosc
        tematow: jak nie prowadzenie pany mlodej to nauki, taka a nie inna oprawa. W
        sumie po to jest forum, nie?
        --
        kobieta nie umiejąca haftować nie może w pełni
        spełnić się życiowo...
        • 14.11.06, 14:28
          super jest ten pomysł. mam ślub w sierpniu i na pewno moj kochany dadi
          poprowadzi mnie do ołtarzasmilesmile
    • 14.11.06, 20:54
      jak zna sie znaczenie prawdziwe tego gestu to juz nie jest tak swietne
      jest to po prostu wielki triumf prawdziwego patriarchatu
      ojciec - wlasciciel corki - przeprowadza ja aby przekazac mezowi, nastepnemu
      wlascicielowi
      troche trudno mi zrozumiec, ze kobiety swiadome swoich praw, wartosci, madre
      moga chciec powielac ten gest, ktory jest tak jednoznacznie obciazony...
      Agnieszka
      • 14.11.06, 20:56
        ze kobiety swiadome swoich praw, wartosci, madre
        > moga chciec powielac ten gest, ktory jest tak jednoznacznie obciazony...
        A myslisz, ze takie tu są?
        Potem pisze taka miesiąc po slubie: "Ahha, czuję się taka dowartosciowana">
        I o czym tu rozmawiac.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.