Pieśń na rozpoczęcie mszy zamiast mendelsona Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam! Nie orientujecie się może czy zamiast "marszu mendelsona" można wykonać
    jakiś inny utwór na rozpoczęcie mszy? Podczas ślubu będzie śpiewał mi chórek i
    grał kwartet smyczkowy. Chciałabym aby wykonali piosenkę Rubika w wykonaniu
    Dmochowskiego "Odmierzam czas". Czy jest to możliwe?
    --
    mójsuwaczek
  • Wszystko można, ale musisz zapytać księdza, czy w ogóle na to pozwoli.
    U nas pozwolił, ale po zakończeniu marsza na organy i trąbkę i tak proboszcz
    zaintonował pieśń kościelną.
  • Niech sobie później pośpiewa smile Ważne żeby pozwolili mi na tę moją piosenkę bo
    jest naprawdę fajna i pasuje do sytuacji smile( jak już zmierzam w kierunku
    czekającego na mnie przyszłego Mężasmile )

    Z tym, że proboszcz mojej parafii nie pozwala dekorować kościoła a co dopiero
    jeśli chodzi o zmiane piosenki. Myślę jednak, że jak nie drzwiami to oknem smile
    Zrobię wszystko aby się zgodził jeśli mówisz, że to mozliwe
    --
    mójsuwaczek
  • sandstorm86 napisała:

    > Witam! Nie orientujecie się może czy zamiast "marszu mendelsona" można wykonać
    > jakiś inny utwór na rozpoczęcie mszy?

    Pierwsze słyszę, żeby Mendelssohna grano na wejście. Na zdecydowanej większości
    ślubów, na jakich byłem, i owszem był, ale na wyjście.
  • Ja rozmawiałam z dziewczyną, która mi organizuje chór i kwartet (też będzie
    grała) i powiedziała, że na wejście jest Mendelson (są jakieś dwie lub trzy
    wrsje) a na wyjście Ave Maryja (też chyba dwie wersje do wyboru). Ja nie wiem bo
    jakoś nigdy nie zwróciłam na to uwagi. Myślę jednak, że to chyba bez różnicy co
    na początek a co na koniec smile Dla mnie ważne żeby na wejście był Rubik smile
    --
    mójsuwaczek
  • > Ja rozmawiałam z dziewczyną, która mi organizuje chór i kwartet (też będzie
    > grała) i powiedziała, że na wejście jest Mendelson (są jakieś dwie lub trzy
    > wrsje) a na wyjście Ave Maryja (też chyba dwie wersje do wyboru).

    raczej odwrotnie
    u mnie nie pozwolili grac niczego "swieckiego"
  • Ja na wejście miałam Arię (na strunie G) Bacha na skrzypcach właśnie smile Co
    do "świeckich" piosenek - to zależy od danego kościoła. U mnie to nie było
    możliwe. Pozdrawiam smile
  • Są przepisy liturgiczne, które zabraniają wykonywania muzyki świeckiej w
    kościele (zarówno w liturgii, jak i poza liturgią). Istnieje jakieś
    prawdopodobieństwo, że być może twój proboszcz chętnie je złamie, ale pozostanie
    faktem, że zostaną one złamane. Muzyka w liturgii to nie jest kwestia gustu.
    Podlega takim samym regulacjom prawa kościelnego, jak pozostałe elementy
    liturgii, np. wystrój ołtarza, dobór czytań, rytuał obrzędów, itd.
    Innymi słowy Twoje pytanie ma taki sam sens, jakby zapytać,czy na pierwsze
    czytanie można wybrać fragment modnego ostatnio czytadła albo ołtarz przystroić
    sałatkami, które akurat się nie zmieściły na stołach w sali weselnej. No bo sam
    chleb i wino to obciach, nie?

    A Marsz weselny Mendelssohna rzeczywiście zazwyczaj gra się na wyjście.
  • a u znajomych zagrali 'A Whiter Shade of Pale' i wyszlo pieknie. U nas niestety
    nie pozowlilisad
  • Po pierwsze - słusznie już tu przedmówcy prawili, że "Marsz weselny" F.
    Mendelssohna jeśli pojawia się na ceremonii ślubnej, to na jej zakończenie. Być
    może ta "dziewczyna co organizuje chórek" mowiła o marszu weselnym z
    opery "Lohengrin" R. Wagnera... Albo o czymś zupełnie innym. Wezwanie maryjne
    może się pojawić po końcowym błogoslawieństwie, ale nie służy jako tło do
    wyjścia Młodej Pary z kościoła oraz pochlipywania cioteczek... To wyraz
    modlitwy Młodych (klęczących wówczas w klęcznikach!!), którzy zawierzają swoje
    szczęście Matce Bożej. Dopiero potem można zaintonować utwór służący
    uroczystemu opuszczeniu przez Młodą Parę świątyni.
    Radzę uważnie wczytać się w post aprschnitgera, który jasno i kompetentnie
    tłumaczy zasady rządzące doborem muzyki do nabożeństw kościelnych. Ślubna
    ceremonia jest NABOŻEŃSTWEM, MODLITWĄ, SAKRAMENTEM, i rządzi się pewnymi
    prawami których łamać nie wolno. Czy wyobrażacie sobie np. księdza ubranego w
    szorty i podkoszulek, udzielającego ślubu w katedrze?? Na pewno uznalibyście
    taką okoliczność za gruby nietakt. Taki sam nietakt popełniliby Młodzi żadąjąc
    np. wykonania w trakcie ślubu "Thrillera" Michaela Jacksona "bo przy tej
    pisence poznali się na dyskotece".. Nie to wytłumaczenie, nie ta okoliczniość.
    I tu dochodzę do sedna sprawy: zaczyna mnie już do rozpaczy doprowadzać
    tłumaczenie coraz to kolejnym nowożeńcom, że dziełka Monsieur Rubique'a
    totalnie nie nadają się do oprawy muzycznej slubnej ceremonii. To po prostu
    kiepska, płytka, niewartościowa artystycznie, za to wściekle wypromowana
    muzyczka pop, wożąca się bezczelnie na pamięci Jana Pawla II i uzurpująca sobie
    nazwę "oratorium", podczas gdy oratorium w żadnym wypadku nie jest. Muzyka ta
    nie ma prawa zaistnieć w trakcie nabożeństwa ślubnego, gdyż nie jest
    liturgiczna, posługuje się jedynie kilkoma odwołaniami do religii. Jeśli tego
    typu piosneczkę Panna Młoda zechce przeforsować jako oprawę muzyczną swojej
    ceremonii, to mniej więcej tak, jakby zażadała od księdza zgody na zjedzenie
    przez Młodą Parę hot-doga pod ołtarzem w czasie ślubnej mszy...

    Istnieje tak wiele, i tak pięknej muzyki religijnej, która może zaistnieć w
    trakcie nabożeństwa, liturgicznej i budzącej zachwyt, że naprawde nie ma
    potrzeby odwoływać się do czegoś co jest muzyczną pasmanterią a'la Britney
    Spears uncertain/

    PS. Kwartet smyczkowy to też niestety 100%-owo świecki wtręt do nabożeństwa sad(
    Do oprawy instrumentalnej nabożeństwa w myśl zasad liturgicznych służą organy
  • Organy też będą grać smile Nie znam się na prawach odprawiania mszy świętej (chodzi
    mi tu właśnie o wplatanie w nabożeństwo świeckich pieśni) ale piosenka Rubika
    bardzo przypadła mi do gustu a o nich się nie rozmawia. Tak czy siak dziś lub
    jutro zapytam księdza co o tym myśli i czy istnieje taka możliwość. Jeśli nie
    można to trudno ale dziewczyny wyżej pisały, że z czymś takim się spotkały lub
    same coś takiego na swoim slubie miały. Może ksiądz mojej parafii złamie zasady
    smile A marsz Mendelssohna faktycznie na koniec, ja źle zrozumiałam bądź dziewcze
    się pomyliło smile
    --
    mójsuwaczek
  • Masz rację, że fajnie wybrać sobie piosenkę, ale... ślub to przede wszystkim
    sakrament i uroczystość kościelna - trudno się z tym nie zgodzić. Mojej siostrze
    ksiądz nie pozwolił na inną muzykę, nawet nie wpuścił nikogo poza organistą. Po
    prostu takie ustalił zasady. ktoś kiedyś przegiął widocznie.
  • Ave Maria na wyjście? Nieeeeeeeeeee, będzie fatalnie. To jest wolna i
    romantyczna pieśń, akurat na udzielanie komunii albo na tuż po. Gyd wychodzi się
    z kościoła, ma się radisne miny, a tu taka rzewna pieśń? Nieeee smile
  • Jesli nie znasz zasad liturgicznych odprawiania Mszy św.,m przebiegu
    poszczególnych jej elementów oraz doboru oprawy muzycznej - w samym tym wątku
    masz do dyspozycji dwoje zawodowych, doświadczonych muzyków znających te
    zasady. Z arpsnitgerem na czele smile) I na pewno nikt nie odmówi Ci kompetentnej
    pomocy i porady, włącznie z wieloma konkretnymi propozycjami, co wolno wykonać,
    co nie będzie kontrowersyjne, za to piękne, radosne, podniosłe lub liryczne (w
    zależności od życzenie), za to liturgiczne i w pełni pasujące do oprawy
    ślubnego nabożeństwa.

    To, że o gustach się nie dyskutuje, to jasne. Ale zwracam uwage na inny fakt:
    Monsieur Rubique uwielbia pieniążki, i firmy płytowe też. Chyba nie chcecie
    płacić im słonego "odstępnego", względnie równie słonego mandatu, jeśli sprawa
    wyjdzie na jaw?? Chodzi o to, że za użycie "świeżego" utworu w trakcie
    JAKIEGOKOLWIEK wykonania/odtworzenia publicznego wymaga odprowadzenia opłaty,
    na takiej samej zasadzie, jak wnoszą takie opłaty rozgłośnie radiowe...
  • O opłacie za użycie świeżego utworu nie pomyślałam. Pewnie masz racje. Ja
    kompletnie się na tym nie znam a chciałabym aby oprawa muzyczna była piękna.
    Jeszcze nie wiem jak ze zgodą księdza na wykonanie świeckiego utworu u mnie w
    parafii. Co mogłabyś mi doradzić jeśli chodzi o muzykę i pieśni? Dziewczyna, z
    którą to załatwiam dała mi pare propozycji ale jeszcze nie umówiłyśmy się na
    "przesłuchanie". Wiem, że jest pare wersji różnych pieśni. Polecasz coś?
    --
    mójsuwaczek
  • Postaram się doradzic coś pięknego, niekontrowersyjnego i radosnego smile)

    Polecam przesłuchać (łatwo ten utwór ściągnąć z netu) pierwszy chór z
    otarorium "Mesjasz" G. F. Haendla: "And the glory of the God". Tekst jest w
    100% zaczerpnięty z Biblii, a utwór pochodzi z oratorium z prawdziwego
    zdarzenia... W tym przypadku ksiądz niema prawa gryamasić, a Ty "zatrudniasz"
    cały skład muzyczny soich oprawiaczy muzycznych: spiewa chór, gra zarówno
    kwartet smyczkowy, jak i organy (jako basso continuo). Poza tym odpada częsty i
    kłopotliwy problem ze zdobyciem nut, którym niestety często wykręcają się co
    bardziej leniwi muzycy, krótym nie chce sie wyćwiczyć nowych
    utworów uncertain/ "Mesjasz" Haendla jest tak słynnym dziełem muzycznym, że nuty
    doniego (partytura i głosy) sa do zdobycia w każdej większej bibliotece
    muzycznej.

    To propozycja na początek mszy. Jesli ją zaakceptujesz, pomyśliumy nad dalszymi
    elementami ślubnej ceremonii ciągiem smile)
  • Zaraz ściągnę i przesłucham smile
    --
    mójsuwaczek
  • Callja!

    Bardzo dziekuję za poparcie. Ja też mam już mocno dosyć tłumaczenia, że piosenki
    są dla estrady, nie dla kościoła.
    Zapisy dokumentów kościelnych, m.in. Instrukcji Episkopatu Polski o muzyce
    liturgicznej po Soborze Watykańskim II, Konstytucji o liturgii świętej
    Sacrosanctum concilium, instrukcji Musicam Sacram, Encykliki Musicae sacrae
    disciplina (tytuł tego dokumentu jest b. wymowny) są jednoznaczne. Podałem te
    tytuły dla uświadomienia nieobneznanym, że powyższe przepisy naprawdę istnieją i
    od kilkudziesięciu lat niezmiennie obowiązują, a są pokłosiem zmian dokonanych w
    liturgii po Soborze Watykańskim II.
    Jak widać nie jest tak, że soborowi reformatorzy liturgii pozostawili muzykę
    liturgiczną fantazji wiernych. Zadali sobie sporo trudu, by w sposób precyzyjny
    opisać, jak ta muzyka ma brzmieć, co wolno, a co nie, i potrafili uzasadnić
    dlaczego. Teraz mamy ciągłe podważanie tych przepisów przez współczesnych
    wiernych, którzy w ogóle tych regulacji nie znają i najczęściej nawet o nich nie
    słyszeli, a katalog muzyki religijnej najchętniej upodobniliby do aktualnej
    listy przebojów. Przy takim podejściu można zapytać, do czego tym ludziom
    potrzebny jest Kościół, skoro tak są zdecydowani do wypaczania liturgii. To
    wszystko są próby mniejszych lub większych profanacji. Ludzie, czy Wy sobie
    zdajecie z tego sprawę?

    A teraz trochę o Rubiku, od siebie. Jeszcze kilka dni temu znałem go jedynie z
    niezliczonych plakatów i innych reklam jako dość typowy produkt koncernów. Skoro
    istnieje zapotrzebowanie na dźwięki odwołujące się w jakiś sposób do liturgii,
    oczywiste, że usiłuje się to sprzedać. Przecież żaden fragment rynku nie może
    zostać niezagospodarowany, bo stwarzamy wolne pole dla konkurencyjnego koncernu.

    Kilka dni temu na biurku mojego brata znalazłem płytę pt. "Psałterz Wrześniowy"
    (chyba nie mylę tytułu). Ktoś prosił brata o przegranie. Skorzystałem z okazji
    zapoznania się z twórczością rozsławionego człowieka. Wytrzymałem 15 sekund i
    już mnie odrzuciło. To muzyczna landrynka rzeczywiście pierwszego sortu. Słodzi
    skutecznie, a słabszych pewnie uzależnia, jak papieros czy alkohol. Jeszcze
    nigdy nie zdarzyło mi się czegoś wyłączyć już po 15 sekundach. Tym razem jednak
    nie miałem najmniejszych wątpliwości. Styl tego ułamkowego fragmentu świadczył o
    osobowości jego twórcy tak negatywnie, że spodziewać się po p. Rubiku czegoś
    naprawdę ambitnego pozostaje niemożliwością. To czysta komercja i zero kultury
    wysokiej. Sacropolo. Ale jeśli na discopolo znajdują się amatorzy, czemu na
    sacropolo mieliby się nie znaleźć?
  • callja,
    a moze napisalabys wiecej pieknych, niekontrowersyjnych i radosnych? Ten
    fragment z "Mesjasza" jest fantastyczny... Co proponujesz jako pozostale
    elementy ceremonii?
    Pozdrawiam,
    ursus
  • Na rozpoczęciu to chyba Ave Marija a marsz na koniec.
  • Justi54 - przeczytaj, proszę, moje poprzednie posty w tym wątku, a przekonasz
    się, że "Ave Maria" na początek mszy ślubnej BAAAAARDZO nie pasuje...
    Wprowadzając modlitwę maryjną jako początek ślubnego nabożeństwa łatwo złamać
    jeden z wymogów liturgicznych. Marsz weselny (niekoniecznie Mendelssohna, może
    być Wagnera, Mahula, Debussy'ego, Rączkowskiego) też nie jest wymogiem, zamiast
    niego moze zabrzmieć np. radosny chór oratoryjny (np. "Jauchzet, frohlocket"
    z "Weihnachtsoratorium" J. S. Bacha albo "His yoke is easy" z
    oratorium "Mesjasz" G. F. Haendla) albo utwór organowy, np. efektowna "Toccata
    in D" Theodore Dubois.

    usrus - postaram się zaraz podać jakieś propozycje, ale z góry mówię, że dobór
    utworów bardzo zależy od tego, ilu i jakich muzyków macie do dyspozycji jako
    zaangażowanych w oprawę muzyczną ślubnej ceremonii. Raczej odradzam
    zaangażowanie wyłącznie instrumentalistów na tej zasadzie, ze w trakcie
    nabożeństwa zupełnie milknie "słowo śpiewane" = śpiewane teksty modlitewne (już
    św. Augustyn pisał, że "kto śpiewa, ten dwakroć się modli"). Muzyka
    instrumentalna z reguly nie niesie treści liturgicznych, lecz są w tej
    dziedzinie ważne wyjątki, jak organowe "Communiones" G. Frescobaldiego czy
    skrzypcowe "Sonaty różańcowe" J. H. Bibera - tych wyjątków jest zreszta sporo,
    w razie czego odsyłam do kompetentnej osoby: arpschnitgera. Uzupełniając
    temat, muzyka czysto instrumentalna wprowadzana do nabożeństw niestety często
    nie ma żadnego związku z elementem liturgicznym; zwłaszcza, że muzycy-leniuszki
    (celują w tym skrzypkowie, niestety) nagminnie ogrywają śluby utworami
    oklepanymi + w 100% świeckimi, jak powtarzające się w nieskończoność "Marzenie"
    R. Schumanna, "Aria" J. S. Bacha czy fragmenty z "Pór roku" A. Vivaldiego. To
    piękna muzyka, ale ile można sluchać na ślubach w kółko tego samego, w dodatku
    totalnie nie-ślubnego??

    Podaję zatem kilka propozycji, tak na gorąco:
    - jeśli dysponujecie skrzypkiem - poproście o którąś z "Sonat różańcowych"
    Bibera
    - jeśli chórem - poproście o "Gloria" z "Wielkiej Mszy h-moll" albo "Herrscher
    des Himmels" z "Weihnachtsoratorium" Bacha, "His yoke is easy" z "Mesjasza"
    Haendla, albo o offertorium "Sancta Maria, gratia plena" Mozarta
    - jeśli sopranistką - przesłuchajcie np. arie "Rejoice greatly" i "Come unto
    Him" z "Mesjasza" albo "Let the bright Seraphim" z "Samsona" Haendla, "Et
    incarnatus est" z Wielkiej Mszy c-moll albo "Agnus Dei" z "Mszy Koronacyjnej"
    Mozarta
    - jesli tenorem - poproście np. o "Ev'ry valley" z "Mesjasza" Haendla, "Fac me
    cruce" ze "Stabat Mater" Haydna, albo oklasyk: "Panis angelicus" C. Francka

    Są też możliwe różne połączenia, np. sopran + skrzypce ("Laudamus Te" z "Mszy h-
    molll Bacha, "Domine Deus" z "Glorii" Vivaldiego), sopran + trąbka ("Jauchzet
    Gott in allen Landen" Bacha), i wiele innych kombinacji.

    Jest w czym wybierać!!
  • dzieeeki! ze wstepnych info wynika, ze dysponujemy chorem, ale jeszcze nie wiem
    jakie instrumentarium poza organami...
    ursus
  • Ja też nie spotkałam się jeszcze z Mendelsonem na wejście.
  • O! Widzę, że propozycje już padły smile Bardzo się cieszę smile zaraz sobie przepiszę
    i już będę zachwycać wiedzą na ten temat gdy pójdę ustalać pieśni na
    mszę.Dziękuję Wam bardzo,bardzo serdecznie smile

    Mam jeszcze jedno pytanko! Będzie mi grał kwartet smyczkowy z organami. Jeszcze
    nie zdecydowałam się czy lepiej zatrudnić chór(tzn niewielki chórek) czy jednego
    faceta (podobno dobry tzn. piękny głos,z tego chóru zresztą)
    Niedługo ma zapaść decyzja co i jak a w czerwcu mają zacząć ćwiczyć itp(ślub mam
    w październiku)

    Zaproponowali mi harfe jeśli chcę. Powiedzcie czy to dobry pomysł?

    Ludzie z chóru i zespołu są bardzo młodzi od 18-21 lat uczą się w szkołach
    muzycznych i studiują na tych kierunkach. Bardzo zdolni, w sumie to będą u mnie
    "po znajomości" Większość z nich już grała na slubach ale nie zarobkowo.

    Organista jakiś nowy jes od niedawna, mam nadzieję, że się dogadają. Podobno
    jest sympatyczny smile

    Życzę Wam Wszystkim miłego dnia.
    --
    mójsuwaczek
  • Jeszcze
    > nie zdecydowałam się czy lepiej zatrudnić chór(tzn niewielki chórek) czy jedneg
    > o
    > faceta (podobno dobry tzn. piękny głos,z tego chóru zresztą).

    W tym wypadku zwróciłbym uwagę na poziom chóru i poziom solisty. Trzeba to jakoś
    ocenić i wybrać lepszą opcję. Oczywiście, inny repertuar jest dostępny dla
    chóru, a inny dla solisty (pytanie jeszcze, czy to bas, czy tenor), więc należy
    się zastanowić, co bardziej byśmy chcieli usłyszeć. Jeżeli solista na stałe
    współpracuje z chórem, można pomyśleć o tym, by mieć ich w komplecie. To
    znacznie poszerza możliwości (ale pewnie zwiększa koszty).

    Jeśli dysponujemy chórem, można się pokusić o przygotowanie nie tylko tzw.
    części zmiennych mszy św. (w uproszczeniu chodzi o te momenty, w których śpiewa
    się pieśni kościelne), ale także części stałych, czyli Kyrie, Gloria, Credo
    (Gloria i Credo we mszy ślubnej akurat nie jest obowiązkowe), Sanctus z
    Benedictus i Agnus Dei. Takich mszy napisano mnóstwo, we wszystkich okresach
    historii muzyki, z bardzo różnorodnym akompaniamentem instrumentalnym albo bez
    niego, czyli a capella. Msze pisali zarówno najwybitniejsi, jak i ci mniejszego
    talentu. Mszy powstało tak dużo dzięki temu, że uwiąd muzyki liturgicznej
    nastąpił dopiero w XX w.
    Dla chóru z akompaniamentem kwartetu smyczkowego i organów (basso continuo) są
    już dostępne np. msze Haydna czy Mozarta. Myślę tu o krótkich mszach, które zwą
    się poprostu Missa Brevis. Wykonanie takiej mszy bez części Gloria i Credo nie
    wymaganych w liturgii ślubnej nie zajmie nawet 10 minut. Można znależć msze z
    udziałem kwartetu solistów, z jednym solistą albo i bez solistów, czyli dla
    samego chóru. To wszystko jest realnie możliwe do zorganizowania, choć za
    organizację należy się zabrać z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, by wszystko
    dopiąć na 100%. Po drodze mogą się zdarzyć kłopoty ze skompletowaniem materiału
    nutowego, czy zebraniem wszystkich wykonawców. Dlatego zapas czasu jest wskazany.

    Warto tu wspomnieć, jako przykład, mszę niemieckiego neoromantyka, Josefa
    Rheinbergera pod bardzo rozbudowanym tytułem "Kleiner und leichter Messergesang
    fur eine Singsimme mit Orgel- oder Harmoniumbeglaitung" op. 62. Chodzi o
    rzeczywiście krótką i łatwą mszę napisaną na chór jednogłosowy z towarzyszeniem
    organów, które w razie ich braku można nawet zastąpić fisharmonią. To cudowna
    muzyka, dostępna nawet dla skromnych zespołów, które mają kłopoty ze
    skompletowaniem wokalnego kwartetu. W ostateczności może ją wykonać jeden
    solista czy solistka z akompaniamentem organisty. Nawet w tak skromnej obsadzie
    pozostaje utworem wywierającym jak najbardziej pozytywne wrażenia. Ten przykład
    pokazuje, że w każdych okolicznościach można znależć coś odpowiedniego.

    Zaproponowali mi harfe jeśli chcę. Powiedzcie czy to dobry pomysł?

    Napiszę tyle, ile wiem:

    Bywały okresy w historii Kościoła, gdy harfę zaliczano do grupy instrumentów
    zabronionych w liturgii, po raz ostatni przez Piusa X (Motu proprio "Tra le
    sollecitudini").
    W obowiązującej od II Soboru Watykańskiego instrukcji Musicam sacram (1967) czytamy:

    "Przy dopuszczaniu i używaniu instrumentów muzycznych należy brać pod uwagę
    ducha i tradycję poszczególnych narodów. Jednakże to, co według ogólnego
    przekonania oraz w praktyce nadaje się tylko do muzyki świeckiej, należy
    całkowicie wyłączyć z wszelkich czynności liturgicznych i pobożnych ćwiczeń.
    Wszystkie zaś instrumenty muzyczne dopuszczane do kultu Bożego powinny być
    używane w ten sposób, aby odpowiadały świętości obrzędów, dodawały blasku
    kultowi Bożemu i służyły zbudowaniu wiernych".

    Tę sprawę naświetla wyraźniej Instrukcja Episkopatu Polski o muzyce liturgiczne
    po Soborze Watykańskim II (1981):

    "Poza organami wolno używać w liturgii innych instrumentów z wyjątkiem tych,
    które są zbyt hałaśliwe lub wprost przeznaczone do wykonywania muzyki
    rozrywkowej. Wyłącza się z użytku liturgicznego, zgodnie z tradycją, takie
    instrumenty jak fortepian, akordeon, mandolina, gitara elektryczna, perkusja,
    wibrafon itp."

    Ks. prof. Ireneusz Pawlak, za którym podaję te informacje, komentuje następująco:

    Oczywiście, instrumenty te zostały wyliczone jedynie przykładowo. Z pewnością
    można by sporządzić jeszcze dłuższą ich listę.
    Drugim elementem, jaki wymienia Musicam sacram, jest sposób gry na
    instrumentach. Wiadomo bowiem, że na każdym instrumencie można wykonywać muzykę
    z gruntu świecką, rozrywkową, nie przystającą do liturgii. Można to czynić także
    na organach. To wszystko pociąga za sobą dobór repertuaru. Dlatego też
    Instrukcja Episkopatu Polski o muzyce liturgicznej po Soborze Watykańskim II w
    sposób stanowczy zabrania wykonywania muzyki o charakterze świeckim:

    "Podczas liturgii nie wolno wykonywać muzyki mającej charakter świecki, np.
    jazzu, big-baetu itp. Muzyka ta nie jest zgodna z duchem i powagą liturgii, nie
    sprzyja jej refleksyjnemu przeżywaniu, a ponadto wyłącza całe zgromadzenie
    wiernych z udziału w śpiewie."
  • Dziękuję za rady. Na pewno są mi bardzo pomocne. Muszę więc omówić z nimi teraz
    co i jak żeby zdążyli się przygotować. Podajecie mi tu wiele cennych wskazówek i
    mnóstwo pomysłów, z których na pewno skorzystam. O wielu rzeczach nie miałam w
    ogóle pojęcia! Myślę, że wydrukuję sobie to wszystko co napisaliście i pobiegnę
    z tym do koleżanki, która pomaga mi to zorganizować smile
    --
    mójsuwaczek
  • Hejo hej!!!
    Ponieważ sama gram lub/i śpiewam na ślubach w kościele mogę chyba okazać się
    pomocna smileNapiszę jak to wygląda u nas:
    WEJŚCIE (kilka opcji):
    - Marsz weselny WAGNERA (nigdy Mandelsona!!!)
    - Aria na strunie G (organy+skrzypce)
    - jakaś ładna pieśń o miłości (może być też oazowa)
    - "My way" (organy i skrzypce)
    OFIAROWANIE
    - pieśni o miłości,np. "Wspaniały dawco miłości", "Antyfona ślubna", "To
    przykazanie" ....
    KOMUNIA + UWIELBIENIE
    - Ave Maria (2 wersje: Mozarta-Gounoda lub Schuberta)- organy+skrzypce lub
    organy+wokal
    - albo "Panis angelicus" -organy+wokal
    PODPISYWANIE PAPIERÓW PRZEZ PAŃSTWA MŁODYCH:
    - może być też jakaś pieśń o miłości (jest ich do wyboru naprawde sporo)
    - albo ww. "Aria na strunie G"
    - albo "My way"
    wszystko w zależności od tego, co było grane wcześniej.
    WYJŚCIE
    - Marsz weselny Mendelsona

    Też w tym roku biorę ślub (w sierpniu) smile Pozdrawiam
  • > PS. Kwartet smyczkowy to też niestety 100%-owo świecki wtręt do nabożeństwa sad(
    >
    > Do oprawy instrumentalnej nabożeństwa w myśl zasad liturgicznych służą organy

    Chciałam zapytać, czy w takim razie 100% parafii, w których byłam, pozwala
    przynamniej na jednej niedzielnej mszy na łamanie zasad liturgicznych?

    Nie wspominając o kościołach (mówię to o wyznaniu rzymsko-katolickim) za
    granicą, gdzie nie tylko grają i śpiewają całe zespoły, ale w dodatku wykonywane
    są przerobione (tzn. z tekstem religijnym) piosenki np. rock'n'drollowe?

    Co o tym sądzisz?
  • Hmmmm, jesli tylko taki wybór "pieśni" to niedużo uncertain/ w dodatku niestety ze
    sporym udziałem utworów, które:
    - nie mają statusu liturgicznego, w dodatku sa oklepane do mdłości ("Aria"
    Bacha - ile można?!), albo
    - jako 100% świeckie NIE MAJĄ PRAWA zaistnieć w czasie nabożeństwa (Sinatra w
    czasie mszy??!!)
    - sa niedopasowane do przebiegu liturgicznego nabożeństwa ("Ave Maria" nie
    powinno się pojawić w czasie Eucharystii)
    - piosenki oazowe nie mają statusu liturgicznego, więc również nie powinny być
    śpiewane w czasie mszy; one służa spotkaniom modlitewnym NIELITURGICZNYM = w
    innym celu je pisano
    - wszystkie prawie ww. utwory mają charakter mało współgrający z euforią dnia
    zaślubin
    i jeszcze kilka uwag co do nieścisłości by się znalazło...

    Sugeruję przejrzenie wcześniejszych postów napisanych przeze mnie i
    artschnitgera - dość szczegółowo wyłuszczyliśmy tam wykładnię przepisów
    względem muzyki kościelnej...
    Pozdrawiam
  • Tak, niestety, parafie/księża nagminnie łamią zasady dotyczące wymogów względem
    muzyki liturgicznej. To stały trend zwlaszcza w obliczu bardzo silnego ruchu
    duszpasterstwa młodziezowego. Niestety nastawienie młodzieży jest takie że
    niemal wszystko muzyczne co bez bębenków, gitarek & swingujących chórków etc.
    uważają za "nudy"; tymczasem zarówno poziom artystyczny jak i zawartość
    treściowa ich produkcji pozostawia najczęściej sporo do życzenia sad(

    Próbuja tę sytuację zmienić np. dominikanie, ucząc młodzież śpiewania
    tradycyjnych, jednogłosowych chorałów gregoriańskich bez akompaniamentu. W
    przeważającej większości księża rozkładają jednak ręce i wolą odprawić mszę z
    błędami liturgicznymi, niż słyszeć młodzież wyrzekającą na "staroświeckość" i
    odchodzącą z diakonii. Tymczasem problem główny polega na tym, że piosenki
    oazowe są tworzone nie z myślą o wykorzystaniu ich w trakcie nabożeństw, lecz
    w trakcie prywatnych spotkań modlitewnych - przy ognisku, w sali parafialnej,
    etc. W efekcie, o paradoksie - ulubiona przez Jana Pawła II "Barka" jest
    piosenką oazową, nie zaś pieśnią liturgiczną, i może się pojawić w trakcie
    koncertu piosenki "sacrosong", nie zaś w trakcie mszy sad(
  • callja - a skad Ty to wszystko wiesz? hmmm...
    ja sama spiewalam i w chorku/zespole kościelnym i w chorze swieckim (swego
    czasu najlepszym w Polsce) - tak strasznie to wszystko rozgraniczasz na
    swieckie, nieliturgiczne!
    Rozumiem, ze chcesz pomoc, dac wskazowki ale gdzie radosc z samej uroczystosci,
    uwierz mi ze Goscie i tak nie maja bladego pojecia co sie spiewa na spotkaniach
    oazowych a co tylko w Kosciele!
  • my zażyczyliśmy sobie na rozpoczęcie TOCCATĘ Bacha.
    organista zagrał tak, że ludzie o mało co nie powypadali z ławek.
    zrobiło to ogromne wrażenie
  • Podałam parę opcji, które się zawsze sprawdzają. Oczywiście Państwo Młodzi mogą
    prosić o co chcą, ale zwykle decydują się na te kawałki, które Wam napisałam. W
    dodatku wszyscy są zachwyceni - liczy się też bowiem wykonanie!!!
    U nas w kościele nie ma problemu z graniem pieśni oazowych, a nawet świeckich
    podczas mszy - jak to dobrze, że mamy takiego elastycznego księdza. Zresztą
    sporo takich jest. Grałam i śpiewałam w wielu kościołach na ślubach i jeszcze
    niegdzie się nie spotkałam, żeby ksiądz miał jakieś ale a propos repertuaru.
  • Justyna -
    wiem "to wszystko" stąd, że jestem muzykiem z wyższym wykształceniem, i
    zawodowo własnie jako muzyk pracuję... Bardzo często wykonując właśnie muzykę
    liturgiczną. Stąd moje wyczulenie na to "co wolno a co nie wolno".

    Uwierz mi, doskonale rozumiem fakt, że ludzie chcą na ceremonii slubnej
    usłyszeć po prostu to, co lubią, niekoniecznie w 100% zgodne z wymogami. I
    pewne "ugięcie się" jest nawet wskazane. Ale... Czy fakt tego że "goście nie
    wiedzą co wolno a co nie wolno" tłumaczy wszystko i na wszystko pozwala?? To
    już prosta droga do anarchii muzycznej!! Wskutek której samo sedno ślubnej
    ceremonii - MODLITWA, NABOZEŃSTWO ucieka na daleki plan bo wzorem inzyniera
    mamonia "lubimy tylko te filmy co już je obejrzeliśmy" uncertain/ Naprawdę jest
    możliwy kompromis = muzyka w 100% liturgiczna (bez utworów świeckich, oazowych,
    rubikowych etc.) a piękna, radosna, podniosła, spontaniczna i... znana nawet
    największym muzycznym laikom wink Trzeba tylko chcieć smile)
  • Opcje najczęściej się sprawdzające mają netety to do siebie, że są to opcje
    złożone z hiciorów absolutnych uncertain/ O dziwo jednak jeśli wręczyć wcześniej
    Młodej Parze do przesłuchania płytki z obszerniejszym repertuarem niekoniecznie
    totalnie oklepanycm, za to pięknym, to częstokroć poprzestają na ednym
    jedynym "hicie", pozostałe utwory dobierjając według
    niekoniecznie "inzynierowomamoniowego" klucza. I są to często Młodzi będący
    totalnymi LAIKAMI MUZYCZNYMI!! Reklamacji nie było nigdy, już raczej słowa
    wdzięczności "ufff, przynajmniej MÓJ slub nie był ze strony muzycznej taki sam
    jak 500 innych ślubów!!"

    Dla muzyka jest to spora satysfakcja i radość, że mozna było sprawić komuś
    przyjemność indywidualnym podejściem do tak ważnej ceremonii.

    Olu, nie oburzaj się, proszę. Mnie, tak jak Tobie, chodzi przede wszystkim o
    SACRUM i SZTUKĘ. W tej pierwszej liczy się szczerość, w drugiej -
    indywidualność i potrzeba stałego rozwoju.
  • callja - rozumiem, ze pracujesz tez jako muzyk na ceremoniach wlasnie slubnych?
  • Tak - często pojawiam się jako wykonawca na ślubnych ceremoniach. Gdybym nie
    miała naprawdę sporego doświadczenia "w temacie", ani by mi w głowie
    postało "wymądrzanie się" w całej ww. kwestii wink)
  • callja - a duzo zyczysz sobie za taki wystep? pytam z ciekawosci wink
  • O kwestiach finansowych rozmawiam raczej indywidualnie smile)

    Gwoli anegdoty powiem tylko, że pewien Pan Młody chciał parę miesięcy temu
    wielkodusznie zapłacić mojemu koledze-organiście... 5 zł (tak, słownie: pięć
    złotych polskich!!) i był bardzo zdziwiony, gdy kolega zaprotestował...

    Stawki są bardzo różne, konkretna kwota zależy od stażu/doświadczenia muzyka,
    od ilości oraz stopnia trudności konkretnego repertuaru zamówionego przez
    Młodych, często też od miejsca, gdzie ceremonia się odbywa (duże miasto czy
    mała parafia). Dużo zależy też od miejscowego organisty, jeżeli mają do niego
    dołączyć względnio zastąpić go muzycy "z zewnątrz".
  • Jeśli chodzi o parafie poza Polską, to szczegółowe instrukcje na temat muzyki
    liturgicznej są wydawane przez episkopaty, czyli w każdym kraju może to wyglądać
    trochę inaczej.
  • Callija a z jakiego miasta jesteś? Może z Wawy?
  • callja - moje pytanie bylo indywidualne wink
    Po tych wszystkich "wywodach" ktore od Ciebie wyszly w tym watku, najczesniej
    bylo to niestety "copy paste" z innych muzycznych stron internetowych (opisy
    utworow czy inne)widze, ze szukasz poprostu ludzi, ktorym za chwile zaczniesz
    proponowac swoje uslugi. Moze sie myle ale przekonalam sie nie raz na tym
    forum, ze ktos angazuje sie w dany watek tylko po to zeby za chwile otrzymac
    sporo zapytan i co tu duzo mowic - zaproponowac swoje uslugi. Jesli Twoje
    intencje sa szczere a wiedza poparta doswiadczeniem to gratuluje. Pozdr - J.
  • Justyno,
    to, co piszesz na mój temat, jest nadużyciem, i w dodatku mocno
    niesprawiedliwym. Przypisujesz mi "z góry" pewne intencje, nie mając pojęcia o
    moich celach czy zamiarach. Odpowiedz mi, proszę - czy choć raz podałam, czym
    się zajmuję, poza ogólnym stwierdzeniem, że jestem zawodowym muzykiem?? Czy
    podałam, w jakim rejonie Polski mieszkam i pracuję?? czu podałam propozycje
    jakichś oferty, pakietów, etc.? Nie!!! Nie dyskredytuj zatem, bardzo Cię o to
    proszę, moich intencji.
    Podaj mi za to, proszę, z jakiej to "muzycznej" strony pochodza rzekomo cytaty
    na tematy muzykologiczne, pojawiające się w moich wypowiedziach?? To, co
    pisałam i piszę na tematy muzyczne, pochodzi wyłącznie "z głowy", czyli z
    przyswojonej w przeciągu lat wiedzy, i z własnego doświadczenia. Większość
    swojego życia poświęciłam muzyce, i stąd czerpię swoją wiedzę. Być może
    pojawiły się tu jedynie swoiste "autocytaty" z innych forów, na których zdarza
    mi się udzielać - mogłam użyć podobnych sformułowań. Cytaty zamieścił z kolei
    arpschnitger, co jednak było całkowicie zrozumiałe i logiczne - po prostu
    pragnął on zapoznać wszystkich z wymogami, jakie Episkopat stawia wobec roli
    muzyki w czasie nabożeństw.
    Pojawiam się na forum głównie po to, by uświadomić przyszłym Nowożeńcom pewne
    kwestie dotyczące muzyki, o których najczęściej nie mieli szans się dowiedzieć,
    bo też skąd - w szkole, z której coraz częściej znika przedmiot "muzyka" albo
    jest traktowany jak zło konieczne? A może z TV, gdzie popowo tandetne dokonania
    p. Rubika są przedstawiane jako wydarzenie muzyczne i duchowe dziesięciolecia??

    Na drugi raz pomyśl może dwa razy, Justyno, zanim rzucisz na kogoś bezpodstawne
    i złośliwe oskarżenia.
  • Odpisałam na gazetowy.
  • tak jak pisało już pare mądrych osób - w kościele nie wykonuje się pieśni
    świeckich. jeżeli komuś nie odpowiada klimat liturgii, sakramentu to chyba nie
    powinien brać ślubu w kościele.
    to nie ma być szopka.
  • callja - to co napisalas to lekke przesada. Masz jakies kompleksy, czy co?
    Wyluzuj i przestan wszystkich pouczac!
    Zyj wlasnym zyciem i pozwol innym zyc tak jak chca, z Rubikiem czy piosenkami
    oazowymi w tle wink
  • to bardzo ciekawe.

    > Tak, niestety, parafie/księża nagminnie łamią zasady dotyczące wymogów względem
    >
    > muzyki liturgicznej. To stały trend zwlaszcza w obliczu bardzo silnego ruchu
    > duszpasterstwa młodziezowego.

    I dlaczego nikt z tym nic nie robi? To by znaczyło, że zasady liturgiczne są
    tylko po to, żeby być, a nie żeby ich przestrzegać, skoro w większości kościołów
    w warszawie (czyli pod nosem episkopatu), schole sobie spokojnie funkcjonują.

    Jeżeli chodzi o poziom artystyczny, to hmm, zależy on w tym przypadku
    niekoniecznie od rodzaju muzyki, ale raczej od wykonawców. Osobiście słyszałam
    tyle samo fałszujących schol, co i organistów.

    > Tymczasem problem główny polega na tym, że piosenki
    > oazowe są tworzone nie z myślą o wykorzystaniu ich w trakcie nabożeństw, lecz
    > w trakcie prywatnych spotkań modlitewnych - przy ognisku, w sali parafialnej,
    > etc. W efekcie, o paradoksie - ulubiona przez Jana Pawła II "Barka" jest
    > piosenką oazową, nie zaś pieśnią liturgiczną, i może się pojawić w trakcie
    > koncertu piosenki "sacrosong", nie zaś w trakcie mszy sad(

    nie wiedziałam, że piosenki śpiewane przez schole muszą być koniecznie oazowe.
    My korzystamy ze Śpiewnika, który jest podzielony na rozdziały, i są tam
    piosenki na różne części liturgii, oraz oddzialnie takie do śpiewania przy ognisku.

    Tak się jeszcze zastanawiam, czy ten zakaz śpiewania piosenek dotyczy tylko
    liturgii, czy też w ogóle kościoła jako budynku. Bo akurat wiele schol wykonuje
    piosenki luźniejsze typu barka już po mszy, tak sobie zostają i śpiewają z ludźmi.

    Poza tym troszkę się pogubiłam w rozróżnianiu zakazanych instrumentów i
    piosenek. Np. wielu organistów śpiewa piosenki (tzn. wykonuje utwory
    zdecydowanie luźniejsze) i czy to jest dozwolone czy nie? I czy jeżeli dozwoloną
    pieśń liturgiczną wykona się z akompaniamentem skrzypiec, to już będzie niepoprawne?

    Wybaczcie, że zarzucam tyloma pytaniami, ale to ciekawy temat.
  • Nie pouczam, tylko informuję, a to zasadnicza rożnica; jesli ktoś się na coś
    uprze to wiem że nawet tysiącem argumentów merytorycznych go nie przekonam.
    Tymczasem jednak w 99% przypadków słyszę słowa podziękowania za to, że podałam
    informacje, o których większość Nowożeńców nie ma pojęcia, bo też nie ma
    możliwości/okazji ich zdobycia. A po co informuję?? by UŚWIADOMIĆ, może dzięki
    temu ktoś uniknie popełnienia nadużycia czy falstartu. Gdyby mama nie
    poinformowała Cię, Justyno, o pewnych zasadach/ustaleniach, to np. poszłabyś
    może pewnego dnia do szkoły w bikini "no bo przecież jest gorąco".

    Co do kompleksów.... próbujesz mnie mierzyć swoją miarką?? wink tongue_out
  • callja - idą Święta a ja mam za dobry humor żeby wdawać się z Tobą w dyskusje,
    poza tym czytanie Twoich mimo wszystko pouczających "wywodów" i odpowiadanie na
    teksty w stylu " mama nie poinformowała Cię" (uważaj - nie zadzieraj z moją
    mamą smile ) to dla mnie naprawdę wątpliwa przyjemność!
    Więc wesołych Świąt życzę z TYLKO kolędami zgodnymi z Twoimi przekonaniami,
    wykształceniem, doświadczeniem, itp. wink Żadne tam amarykańskie kawałki wink

    P.S. tekst z UŚWIADAMIANIEM mnie powalil - jak nic pensjonarka! wink
  • Jak do tej pory moja aktywność na forum polegała przede wszystkim na udziale w
    dyskusjach na konretne = muzyczne tematy. I na tym zamierzam poprzestać.
    Pierwszy i ostatni raz wdałam się w bardziej "personalną" wymianę zdań na
    forum, próbując naświetlić pewne kwestie, i przekonałam się, że gdy strona
    przeciwna nie dysponuje merytorycznymi argumentami, to próbuje w kolejności:
    - oskarżać o plagiat
    - oskarżać o kryptoreklamę
    - podważać kompetencje/doświadczenie
    - łapać za słówka
    - wyśmiewać/wykpiwać/dorabiać gębę
    - wykręcać się nastrojem świątecznym
    - etc.

    Konretnych, merytorycznych argumentów nie udało mi się wychwycić.

    Dyskusję uważam zatem za zakończoną, bo też własciwie jej... nie było.

    Życzę Wesołych Świąt.
  • Dlaczego nikt nic nie robi z "nieliturgicznością" opraw mszy młodzieżowych??
    Bo kogo więcej ten ma rację wink Nie wyobrażam sobie też, niestety, że młodzież z
    duszpasterstw zacznie nagle śpiewać "Missa Papae Marcelli" Palestriny uncertain/ Dla
    większości jest to muzyka równie egzotyczna, co muzyka papuaska uncertain/ A że wielu
    organistów jest niezbyt kompetentnych muzycznie, to inna (i bardzo przykra)
    sprawa. Czasem, by móc w skupieniu i bez uczucia niesmaku uczestniczyć w mszy,
    trzeba... zmienić parafię na tę z lepszym organistą uncertain/

    Koncert sacrosongu to zupelnie inna sprawa niż nabożeństwo, i może się odbyć w
    kościele, traktowanym w tym momencie jako sala koncertowa, oczywiście z
    zachowaniem szacunku do sfery sacrum przynależnym takiemu miejscu. Sacrosong
    jest także wyrazem ewangelizacji, analogicznie do funkci piosenek oazowych, tej
    roli nie kwestionuje nikt; ale ewangelizacja a liturgia to dwie kompletnie
    różne rzeczy. Tak więc - "Barka" na kocercie, "Barka" 15 minut po mszy albo na
    zebraniu wspólnotowym w parafii - ok; ale nie na nabożeństwie!!

    Co do instrumentów - na pewno nie wolno na mszę wprowadzać saksofonu, akordeonu
    i gitary elektrycznej. Skrzypce tak, w połączeniu z wokalem - tym bardziej, ale
    nie mogą stanowić jedynej oprawy muzycznej, jako że "nie niosą słów" = modlitwy.

    Jeśli masz jeszcze jakieś wątpliwości - pytaj, postaram się wyjaśnić.
  • a zdradź proszę którą piosenkę Rubika chcecie miec na wejściu do kościoła? smile
    --
    mój suwaczek
  • a zdradź proszę którą piosenkę Rubika chcecie miec na wejściu do kościoła? smile
    --
    mój suwaczek
  • "Odmierzam czas" w wyk Dmochowskiego smile
    --
    mójsuwaczek
  • świetne słowa ma ta piosenka smile
    może głupie pytanie ale... puszczacie muzykę z laptopa czy ktoś ją będzie grał? smile

    a tak standardowo to jakie piosenki/pieśni gra (organista jak się domyślam) na
    początek mszy??
    bo z mendelsonem spotkałam się tylko na końcu...


    --
    mój suwaczek
  • Wykonywać będzie chór. Mendelshon faktycznie na końcu, to była pomyłka smile
    Jeszcze nie wiem czy ksiądz się zgodzi więc z tym Rubikiem to jeszcze nic
    pewnego. Osoby, które znają się na tych sprawach pisały, że to niemożliwe aby
    grać muzykę świecką w kościele. Ale zobaczymy smile
    --
    mójsuwaczek
  • fajnie będzie brzmiało wykonanie chóru - mam nadzieję, że z prawdziwego
    zdarzenia ten chór smile

    pozdrawiam

    --
    mój suwaczek
  • smile Chór naprawde fajny smile Możliwe też że będzie sam solista bo to jescze nie
    jest pewne na 100%
    --
    mójsuwaczek

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.